Dodaj do ulubionych

Mamuśki w pracy

23.11.11, 09:01
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,10664119,Mamuski_w_pracy.html?as=1&startsz=x
Zakazać pracy tym mamom, które nie są obstawione chordą chętnych do pomocy babć i dziadków, albo nie stać ich (jej i partnera) na opiekunki i nie mają partnera, który może brać na równi z nimi zwolnienia. Sama nie wiem...
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 09:30
      Taki masz odbiór artykułu?
      Ja mam taki, że jak kobieta jest ok, to i się wobec niej zachowują ok.
      Ja mam niepopularne zdanie, że kobiety w 90% same sobie swoje otoczenie ustawiają.
      Zwalniając partnera z obowiązków wobec dziecka (i domu), a wręcz odsuwając, stawiając się na pozycji 'biorcy'.
      I ponoszą tego skutki.
      Oczywiście są okropni pracodawcy itd, ale śmiem twierdzić, że w dużej mierze to osoby po doświadczeniach z ww.
      • mama_kotula Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 09:33
        Cytat
        Ja mam taki, że jak kobieta jest ok, to i się wobec niej zachowują ok.


        To ja się pod tym podpiszę, mogę?

        A mimo to dodam: niestety, czasem jednak zbiera się plony po poprzedniczkach - i jestem tego w pełni świadoma.

        Oraz chcę dodać, bo się uduszę, jak nie dodam - jak czytam/słyszę słowo "mamuśki" to mam ochotę wyć i zgrzytać zębami.
        • owianka Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 10:08
          > Oraz chcę dodać, bo się uduszę, jak nie dodam - jak czytam/słyszę słowo "mamuśk
          > i" to mam ochotę wyć i zgrzytać zębam

          Mam to samo. Nie otworzyłabym wątku, gdyby kto inny a nie kropka był autorem smile
      • kropkacom Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 09:38
        Tak, trochę mam właśnie taki odbiór. Jak szef jest ok to wystarczy być ok, niestety często tak nie jest. Bardzo podoba mi si e ten tekst poniżej. Niech pójdzie przeprosić studentki wink

        "Mam dwóch synów. Kiedy byli mali, mój radiowy szef 'zatrudniał' młode stażystki dziennikarki, by przyprowadzały do redakcji chłopaków z przedszkola, abym mogła spokojnie skończyć audycję. Wtedy to było dla mnie błogosławieństwo. Teraz patrzę na to bardzo krytycznie. Zastanawiam się, dlaczego z tego korzystałam."
      • iwoniaw Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 09:41
        A ja jednak śmiem twierdzić, że pani tak ochoczo licząca koleżance minuty poświęcone na rozmowę telefoniczną z opiekunką (czy gorączka spadła? czy przestał płakać?) najczęściej nie liczy swoich minut poświęconych tak ważnym debatom z przyjaciółką jak "dlaczego on nie dzwoni".
        Rozwala mnie również każdorazowo obwinianie koleżanki z pokoju za to, że gdy ona korzysta np. ze zwolnienia lekarskiego (którego, napiszę to po raz kolejny na forum, nie wydrukowała na domowej drukarce, lecz otrzymała od lekarza specjalisty z uprawnieniami), my nie potrafimy asertywnie nie pozwolić pracodawcy do wrobienia się w obowiązki nadprogramowe bez dodatkowych bonusów.
        I generalnie zgodzę się z Tobą, że ludzie są różni i pewnie także wśród matek nie brakuje leniwych cwaniaczek, niemniej gdy podstawowym zarzutem wobec dostarczającej zwolnienie jest, iż "przychodzi taka wystrojona księżniczka", to jakoś ciężko mi wykrzesać zrozumienie wobec autorki tych słów. Natomiast budzi się podejrzenie, że jej największym problemem jest, iż koleżanka matka nie dość, że nie zamierza zrzec się swych praw, to jeszcze nawet w kocmołucha się nie zmieniła, no jak ona może! wink



        -
        'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
        'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
        • e_r_i_n Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 09:47
          A nie, ja tego listu nie komentuję, bo to bullshit dla mnie.
          Ja się odnoszę do rozmowy z panią psycholog jego smile
          • e_r_i_n Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 09:48
            e_r_i_n napisała:

            > jego smile

            jeno miało być smile
        • iin-ess Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 09:55
          iwoniaw napisała:

          my nie potrafimy asertywnie nie pozwolić pracodawcy do wr
          > obienia się w obowiązki nadprogramowe bez dodatkowych bonusów.

          Zgadza się. Zwolnienie lekarskie pracownika to nie jest problem koleżanki z pracy tylko pracodawcy, a że ktoś ma problem z asertywnością, no to już jego problem.
        • ally Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 12:36
          > A ja jednak śmiem twierdzić, że pani tak ochoczo licząca koleżance minuty poświ
          > ęcone na rozmowę telefoniczną z opiekunką (czy gorączka spadła? czy przestał pł
          > akać?) najczęściej nie liczy swoich minut poświęconych tak ważnym debatom z prz
          > yjaciółką jak "dlaczego on nie dzwoni".

          Obie jesteście siebie warte. To samo stereotypowe postrzeganie świata i dzielenie ludzi.
          Ona na matki-cwaniary i wykorzystywane bezdzietne, Ty na matki stawiające czoła poważnym problemom (wysoka gorączka) i singielki z rozterkami na poziomie gimnazjalisty.
        • foro-estupido Re: Mamuśki w pracy 02.12.11, 15:42


          A ja jednak śmiem twierdzić, że pani tak ochoczo licząca koleżance minuty poświęcone na rozmowę telefoniczną z opiekunką (czy gorączka spadła? czy przestał płakać?) najczęściej nie liczy swoich minut poświęconych tak ważnym debatom z przyjaciółką jak "dlaczego on nie dzwoni".

          A tak naprawdę,to wkurza ją to tylko dlatego , że ona tak nie może.A założę się jeszcze, że jak zajdzie w ciążę i urodzi dziecko będzie zachowywała się tak samowink
    • chipsi Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 09:35
      Prawda jest taka że część matek pracujących naprawdę potrzebuje czasem jakiegoś zwolnienia jednak zdecydowana większość to kombinatorki. I przez te drugie te pierwsze mają przesrane. Z koleżanką (matką 2 dzieci) pracowałyśmy bez zwolnień i urlopów na dziecko. Raz dostałam wolne od szefa (tzn wygonił mnie wcześniej z pracy) z okazji dnia matki (i tak już nie było nic do roboty). I tak wtedy bardzo się oburzyła koleżanka bezdzietna. Chciałam jednak napisać o koleżance "dzieciatej". Pracowała, studiowała i zajmowała się dziećmi i domem. Na dziadków dzieci liczyć nie mogła ale świetnie sobie radziła z mężem (a za przedszkole oddawała większą część swojej wypłaty). Mimo to teraz nie może znaleźć pracy bo każdy pracodawca patrzy na nią przez pryzmat mamusiek kombinatorek.
      • kolpik124 Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 09:44
        No wiadomo, większośc to kombinatorki, ale ty to oczywiście ta uczciwa big_grin
        • chipsi Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 11:19
          Rany Boskie a coś Ty się mnie teraz uczepiła? Masz powody żeby uważać że jest inaczej? Mam Cie kurde przeprosić że nie kombinuje w pracy, nie zasłaniam się dzieckiem i wkurza mnie że przez kombinatorki mamy problem ze znalezieniem pracy?
        • foro-estupido Re: Mamuśki w pracy 02.12.11, 15:44
          kolpik124 napisała:

          > No wiadomo, większośc to kombinatorki, ale ty to oczywiście ta uczciwa big_grin


          Nieeeeeeeeeee,to ematka jest uczciwa!!!!Inne to kombinatorkiwink
          big_grin
    • iin-ess Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 09:48
      Wypowiedź tej całej Marty jest ewidentnie agresywna i nie może być brana pod uwagę jako obiektywna. Z jej relacji nie ma ani jednej uczciwej matki, więc może to sugerować, że jej spojrzenie jest zaburzone. Na zwolnienie lekarskie może iść każdy, nie trzeba być do tego matką. Jak się chce oszukiwać to można to robić przed ciąża, w czasie ciąży i po ciąży. Może ich dzieci naprawdę chorują? Zamiast się cieszyć i być wdzięczną, że ktoś chce jeszcze rodzić i wychowywać i utrzymywać (jakby nie było), przyszłych podatników, którzy będą płacić na emeryturę owej Marty.
      • araceli Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 10:07
        iin-ess napisała:
        > Wypowiedź tej całej Marty jest ewidentnie agresywna i nie może być brana pod uw
        > agę jako obiektywna.

        A dlaczego nie? Ta wypowiedź to wyraz frustracji osoby, która musi pracować za kogoś, kto uważa, że rodzicielstwo zwalnia go z obowiązków pracowniczych. To niestety dość częsta postawa. W sumie też można powiedzieć, że e-matki nie są w tej kwestii obiektywne.
        • iin-ess Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 10:20
          araceli napisała:

          > iin-ess napisała:
          > > Wypowiedź tej całej Marty jest ewidentnie agresywna i nie może być brana
          > pod uw
          > > agę jako obiektywna.
          >
          > A dlaczego nie?
          Odnieś się do mojej całej wypowiedzi to zobaczysz dlaczego nie.
          • araceli Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 11:23
            iin-ess napisała:
            > Odnieś się do mojej całej wypowiedzi to zobaczysz dlaczego nie.

            Przeczytaj całą moją odpowiedź to zobaczysz, że się odniosłam.
            • iin-ess Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 12:54
              araceli napisała:

              > iin-ess napisała:
              > > Odnieś się do mojej całej wypowiedzi to zobaczysz dlaczego nie.
              >
              > Przeczytaj całą moją odpowiedź to zobaczysz, że się odniosłam.

              Jeśli przeczytałaś to tam jest odpowiedź.
      • anorektycznazdzira Re: Mamuśki w pracy 03.12.11, 13:46
        iin-ess napisała:
        > Zamiast się cieszyć i być wdzięczną, że ktoś chce jeszcze rodzić i wychowywać i u
        > trzymywać (jakby nie było), przyszłych podatników, którzy będą płacić na emeryt
        > urę owej Marty.

        Wiedziałam, wiedziałam, że się płacenie na emeryturę osoby zgłaszającej zastrzeżenia pojawi. Zanim do tego dojdzie (lub nie, bo nie wszystkie dzisiejsze dzieci będą nas utrzymywać na starość, część będzie żyć z MOPSu albo w Honolulu), najpierw Marta, jako podatnik, będzie się dokładać do tych dzieci darmowej wieloletniej edukacji, opieki zdrowotnej, i wszelkich innych spraw, na które dzieci swoich podatków/składek nie odprowadzają. Przebywając na zwolnieniach i różnych ZUSowskich świadzczeniach nie odprowadza podatków/skłądek takze tych dzieci matka. Tak wiec póki co Marta jest sponsorem, i pewnie jeszcze długo będzie. Nie jest bowiem owa Marta zwolniona z części podatków dlatego, że nie ma dzieci, które by z rozmaitych fundowanych udogodnień korzystały ani z powodu których brałaby zwolnienia. Tak więc będzie kiedyś zasranym obowiązkiem tych dzieci "utrzymywać" (w to akurat nie wierzę, ale niech Ci będzie) pokolenie, które je utrzymywało razem z ich rodzicami na wiecznych L4.
        Bo zauważ, że w artykule nie o sporadyczne zwolnienia, czy też zwolnienia jednej koleżanki w szczególnie trudnej sytuacji chodzi.
        • policjawkrainieczarow Re: Mamuśki w pracy 03.12.11, 14:46
          Zanim do tego dojdzie (lub nie, bo nie wszystkie dzisiejsze dziec
          > i będą nas utrzymywać na starość, część będzie żyć z MOPSu albo w Honolulu), na
          > jpierw Marta, jako podatnik, będzie się dokładać do tych dzieci darmowej wielol
          > etniej edukacji, opieki zdrowotnej, i wszelkich innych spraw, na które dzieci s
          > woich podatków/składek nie odprowadzają.

          albo do zasilkow dla bezrobotnych dla wszystkich pediatrow, nauczycieli, pedagogow, producentow ubran i akcesoriow dzieciecych, ktorzy straca prace, jesli wszyscy zostana singlami. Albo w ogole sama straci prace, bo o ile pamietam pannica robi w banku, wystarczy, ze sie ludzie przestana rozmnazac i brac kredyty na wieksze mieszkania/domy. Nie mowiac o tym, ze rodzice tych dzieci TEZ placa podatki, jesli straca robote, to Marta bedzie placic podwojnie - na szkole tych dzieci i na zasilki ich rodzicow.
    • ruda_henryka Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 10:07
      Niestety jedna kombinatorka może zepsuć opinie całemu zespołowi innych matek w zakładzie pracy. Przerabia to niestety moja siostra, która miała w swoim zespole taka panią.
      W mojej pracy jest ponad 50% matek z małymi dziećmi i problemów nie ma. ale dlatego, ze nikt nie wykorzystuje swojej sytuacji, jeśli na prawdę nie jest to stan podbramkowy. czasem przejmuje obowiązki za koleżankę co się spóźni do pracy, bo musi jeszcze przedszkole zaliczyć po drodze, ale tez za starsza panią co musi rano jechać na badania. dla mnie nie ma problemów, bo wiem, ze to rzadko się zdarza. a sytuacja losowa niestety może każdego dosięgnąć.
      Nad tym wszystkim panuje szef, który jest pod 70 i czasy prokreacji ma dawno za sobą, ale tez jest świadomy tego, ze nikt go nie wykorzystuje i dzięki temu od czasu do czasu idzie nam na rękę
      • araceli Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 10:12
        ruda_henryka napisała:
        > Niestety jedna kombinatorka może zepsuć opinie całemu zespołowi innych matek w
        > zakładzie pracy.

        Dokładnie! Do tego niestety pracodawca patrząc na młodą kobietę na rozmowie kwalifikacyjnej zastanawia się, czy właśnie na taką kombinatorkę nie trafił uncertain

        U mnie w pracy jest ok - prawie wszystkie dzieciate, chodzą na wywiadówki, akademie, zwolnienia itp. ale żadna swoją pracą innych nie obciąża. Np. koleżanka z biurka obok przez tydzień pracowała z domu jak jej dziecko miało ospę. Zawsze jak jednego dnia trzeba wyjść wcześniej a robota nie skończona to drugiego można przyjść wcześniej albo zostać dłużej. To kwestia odpowiedzialności.
        • bsl Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 10:18

          araceli napisała:

          Np. koleżanka z
          > biurka obok przez tydzień pracowała z domu jak jej dziecko miało ospę. Zawsze
          > jak jednego dnia trzeba wyjść wcześniej a robota nie skończona to drugiego możn
          > a przyjść wcześniej albo zostać dłużej. To kwestia odpowiedzialności.

          jasne kwestia podejscia , tylko że nie kazda prace mozna zabrac do domusad
          • foro-estupido Re: Mamuśki w pracy 02.12.11, 15:48
            I dlatego chwała za to,że nie pracuję w biurze ani w "korporejszyn" żadnej,bo tam to dopiero się dzieję.Przy biurku uśmiechy,a poza nim obrabianie doopyuncertain
        • iin-ess Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 10:26
          araceli napisała:


          >
          > Dokładnie! Do tego niestety pracodawca patrząc na młodą kobietę na rozmowie kwa
          > lifikacyjnej zastanawia się, czy właśnie na taką kombinatorkę nie trafił uncertain

          Ale przecież na kombinatorkę, labo kombinatora można trafić zawsze, nie trzeba być do tego rodzicem.
          >
          • araceli Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 10:49
            iin-ess napisała:
            > Ale przecież na kombinatorkę, labo kombinatora można trafić zawsze, nie trzeba
            > być do tego rodzicem.

            Bo rodzicielstwo daje spore pole do wykorzystywania. Poza tym wieeelu kobietom przestawia kwestię priorytetów, co jest dość oczywiste ale przegięcie daje kiepskie efekty.
            • kropkacom Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 11:15
              Każdy ma swoje pole do wykorzystania jeśli chodzi o kombinowanie. KAŻDY! To, że rodzice dzieci mają dzieci,a te dzieci mogą chorować, szkoła ich może wymagać obecności starszych.... Kobiety w ciąży mogą mieć z nią problem i muszą kiedyś urodzić... No, trudno. Nie każdą pracę da się komuś przekazać, nie każda praca pozwala na bezszkodowe zwolnienia.
              • iin-ess Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 12:58
                Jasne, że każdy ma możliwość jeśli chce. Samemu jest łatwiej symulować niż kazać symulować dziecku- jakoś nie wyobrażam sobie jakim sposobem mogłabym wziąć zwolnienie za zdrowe dziecko.
            • przeciwcialo Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 15:18
              Mielismy taki "kłopot" w pracy- wakacje, ferie, czas okołoswiateczny dzieci miała "chore" i jechała na l4. Wykorzystywała całe 60 dni plus urlop. W zasadzie więcej jej nie było niz była.
    • zebra12 Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 10:19
      Wypowiem się jako ta "mamuśka" trójki. Nie biorę wolnego ani na siebie ani na dzieci. Nawet gdy dziecko mam w szpitalu to biegam do niego PO pracy. Korzystam z dwóch dni opieki nad dzieckiem zdrowym.
      Biorę wolne jedynie gdy:
      - mam gorączkę
      - nie mogę chodzić
      - wymiotuję
      Ale to wychodzi 1-2 razy do roku.
      • zuzanna56 Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 10:24
        Zebra, ja podobnie, choć już sie nauczyłam i kiedy mam chore dziecko potrafię wziąć 2-3 dni zwolnienia raz na 6 miesięcy. Nigdy nie byłam na zwolnieniu powyżej 3 dni.
      • bsl Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 10:28
        moze jakas zmiana jest teraz w przepisach , ale jak miszekalam w Polsce i mialam dziecko w spzitalu to zwolnienie nie przysługiwało
        • przeciwcialo Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 15:05
          Nadal przysługuje jesli lekarz uzna że obecność rodzica w szpitalu jest niezbedna przy dziecku.
      • przeciwcialo Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 15:04
        No ale co , kilkulatkę samą w domu zostawisz jak chora? ja nie mam tu nikogo z rodziny kto mógłby mi zostac z dzieckiem więc jak jest choroba to biore l4 na zmianę z mężem.
    • mirkad Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 10:28
      Niestety, nie zawsze jest tak, że jak mama ok to szef też ok.
      W tym samym czasie co ja, zaciążyło też kilka innych pań. Poszłam na zwolnienie ostatnia, w połowie 6 miesiąca po kategorycznym nakazie lekarza - reszta siedziała na l4 od mniej więcej 8 tygodnia ciąży. Moja córka urodziła się w 29 tc. Po wykorzystaniu macierzyńskiego (przeleżanego przez moje dziecko w szpitalu), urlopu oraz 4 miesięcy wychowawczego wróciłam do pracy na 3/4 etatu - wszystko (od czasu mojej nieobecności po powrót na 3/4) było uzgadniane przeze mnie z moją szefową, sądziłam, że nikt tak mnie nie zrozumie jak inna kobieta i matka (o naiwności!). Powrót na niecały etat nie był z mojej strony wykorzystywaniem przywilejów, lecz był koniecznością podyktowaną rehabilitacją córki, która musiała odbywać się kilka razy dziennie. Obowiązki nadal miałam całoetatowe, wykonywane częściowo przeze mnie w domu. I to było ok. Po ok. 6 miesiącach dostałam propozycję z kategorii nie do odrzucenia - problem był taki, że szefowa czasami miała jakieś zapytanie do mnie po godz. 13, o której wychodziłam do domu. I musiała czekać do następnego dnia. Nigdy nie była to rzecz b. ważna, ale szefowa jest czlowiekiem który musi wszystko mieć "na wczoraj". Nie ważne było, że cała nasza rozpiska rehabilitacji legla w gruzach - albo wracam na cały etat albo się żegnamy. Ponad to, dorzuciła mi zupełnie nową działkę, która starczy za cały etat. To też w/g szefowej było ok. Przez 3 lata od urodzenia córki, nie byłam ani razu na l4 - miałam na szczęście babcię. Zwalniałam się jedynie lub brałam urlop kiedy musieliśmy się stawić u specjalisty na kontrolę - zawsze musiałam wykazać, że jest to niezbędne, że czekaliśmy np. na wizytę u neurologopedy 3 miesiące i nie można tego przełożyć. Po tym wszystkim, stwierdziłam, że nie mam najmniejszego zamiaru być dłużej chłopcem do bicia. Od kiedy córka poszla do przedszkola, chodzę na l4 na zmianę z mężem - mała niestety choruje, a na babcię nie możemy już liczyć. Jeden plus, to fakt że zmienił się mój przełożony i okazuje się że facet może wykazać w takich przypadkach więcej empatii. Wie, że jestem zawsze pod telefonem, że jeśli jest taka potrzeba przyjadę na godzinę lub dwie do pracy, że wszystkie opracowania i inne rzeczy przesyłam drogą elektroniczną (w końcu mamy XXI wiek). I jakoś chce mi się bardziej pracować, bo wiem, że ktoś rozumie moją sytuację, że widzi iż mimo nieobecności moje obowiązki nie są zwalane na innych pracowników a sprawy pozałatwiane.
      • iin-ess Dlaczego matka, która weźmie zwolnienie bo ma 23.11.11, 10:30
        chore dziecko nazywana jest kombinatorką i pasożytem? Bo tego nie mogę zrozumieć.
        • bsl Re: Dlaczego matka, która weźmie zwolnienie bo ma 23.11.11, 10:32

          ja tez nie , ale zapewne za chwile sie dowiesz wink
        • zuzanna56 Re: Dlaczego matka, która weźmie zwolnienie bo ma 23.11.11, 10:33
          Tu chyba chodzi o panie, które biorą za długie zwolnienia...np potrzeba tydzień a biorą zwolnienie na 2 tygodnie, dziecko dawno zdrowe...tak ja to rozumiem.
          • echtom Re: Dlaczego matka, która weźmie zwolnienie bo ma 23.11.11, 10:43
            Albo biorą zwolnienie na przeziębionego 12-latka, który spokojnie mógłby sam zostać w domu.
            • hellulah Re: Dlaczego matka, która weźmie zwolnienie bo ma 02.12.11, 08:31
              > Albo biorą zwolnienie na przeziębionego 12-latka, który spokojnie mógłby sam zo
              > stać w domu.

              Tego nigdy nie wiesz. Jesteś w stanie zdiagnozować przeziębienie (ocenić stan dziecka)? Wiesz o dodatkowych obciążeniach?

              Nie brałam zwolnień na 12-latkę, bo mogłam zapewnić opiekę w inny sposób. Przy lekkim przeziębieniu czasami zostawała sama, ale zasadniczo ktoś musiał być w pobliżu - ma silną alergię, bywały przy sezonowych wirusach "zabawne" niespodzianki typu skurcz krtani. Gorączkującej osoby nie zostawia się samej, nieważne, ile ma lat.
            • paartycja Re: Dlaczego matka, która weźmie zwolnienie bo ma 03.12.11, 08:36
              echtom- mój 14-latek miał ostatnio zwykłą wirusówkę. ale miał przy tym tak koszmarne bóle głowy,że musiałam iść na zwolnienie bo nie miałam odwagi zostawić go samego w domu.
              nie wyrokuj jak nie wiesz.
        • e_r_i_n Re: Dlaczego matka, która weźmie zwolnienie bo ma 23.11.11, 10:39
          A ktoś tak nazwał matkę idącą na tydzień - dwa zwolnienia, bo dziecko na ospę/anginę czy inne zapalenie gardła?
          Niestety faktem jest, że zwolnienia nie zawsze wypisywane są dlatego, że są niezbędne.
          W mojej pracy mamy dwa przypadki osób przebywających na zwolnieniach baaardzo długo - zwolnienia na zmianę na siebie i dziecko. I tekst o kombinatorkach i pasożytach ich się tyczy.
          • iin-ess Re: Dlaczego matka, która weźmie zwolnienie bo ma 23.11.11, 12:52
            No tak. Tylko, że ja tu widzę, ze wszystkie matki, albo przynajmniej większość nagle w momencie zajścia w ciążę staje się oszustkami i przestaje im zależeć na pracy, a nie ma nic o kombinatorach, którzy biorą lewe zwolnienie na siebie, w takim kontekście później matka, która naprawdę ma chore dziecko zaraz podejrzewana jest o oszustwo i lenistwo.
    • echtom Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 10:35
      Po co zakazywać - tak naprawdę to tylko kwestia dobrej woli i organizacji pracy w zespole. W wielu przypadkach rozwiązaniem byłyby elastyczne godziny pracy czy możliwość zabierania jej do domu. W innych dzielenie się zadaniami z innymi pracownikami i wymiana - raz ty zrobisz coś za mnie, potem ja za ciebie. Osobiście zetknęłam się tylko raz z przypadkiem "mamuśki" i to nie malucha, lecz dziecka w wieku wczesnoszkolnym, która spędzała mnóstwo czasu na zwolnieniach na siebie i dziecko i musiałyśmy ją zastępować, bo akurat była w dziale osobą prowadzącą korespondencję i rozmowy telefoniczne z interesantami. I nie byłoby to takie straszne, gdyby przed pójściem na zwolnienie po prostu przekazywała nam sprawy, którymi się zajmowała. Ona miała to gdzieś, a my wychodziłyśmy na kretynki, tłumacząc ludziom, że "pani, która się tym zajmuje, jest na zwolnieniu, a ja nie wiem, o co chodzi."
      • araceli Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 10:55
        echtom napisała:
        > Ona miała to gdzieś, a my wychodziłyśmy na kretynki,
        > tłumacząc ludziom, że "pani, która się tym zajmuje, jest na zwolnieniu, a ja nie
        > wiem, o co chodzi."

        I o takie osoby w zalinkowanym materiale chodzi. O 'mamuśki' a nie pracujące matki. O kobiety, które uważają, że skoro są matkami to mogą mieć w 4 literach wszystko inne. U nas niedawno na zwolnienie przed porodem odeszła koleżanka na bardzo odpowiedzialnym stanowisku. Przekazanie obowiązków (rozdzielonych na zespół) zajęło jej 2 miesiące! Nie chce myśleć co by było jakbyśmy trafiły na 'mamuśkę'.
        • echtom Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 11:06
          W opisanym przeze mnie przypadku przekazanie spraw zajęłoby najwyżej dwie godziny - mogła to nawet zrobić mailem z domowego komputera.
    • aagnes Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 10:38
      Nie mam pojecia o kim jest ten artykul, te 'mamuśki", ktore pracuja tam gdzie ja, i te ktore znam, - pracuja ze 3 razy wydajniej niz cala reszta, ktorym czas przecieka przez palce. ja przez 7 godzin robilam na pewno 150 % tego co kiedys w 8 godzin i wydawalo mi sie, ze zarobiona jestem. Po prostu kwestia organizacji, szanowania czasu, nie znajomosci dnia ani godziny (nigdy nie wiadomo, kiedy trzeba bedzie isc na zwolnienie) prowadzi do tego, ze 'mamuska' jest ogarnieta na maxa.
      Idiotyczny artykul z jeszcze bardziej idiotyczna teza.
    • nenia1 Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 10:48
      Specyficzna konkluzja.
      W artykule nikt nie postuluje przecież zakazu pracy matkom, tylko zwraca uwagę na pewne fakty.
      Faktem jest, ze Polska przoduje w ilości zwolnień chorobowych kobiet w ciąży - chyba mamy pierwsze miejsce w Europie. Osobiście w moim otoczeniu nie znam ani jednej kobiety, która nie korzystała z L-4 w ciąży, a z racji mojego zawodu, pytania na etapie wczesnego planowania ciąży typu "ile dostanę na chorobowym" są niestety b. częste.
      Dyskusje na forum o l-4 w ciąży przypominają trochę dyskusje o otyłości, nikt nie napisze, jestem gruba bo za dużo jem, tylko wszystkie się oburzają, bo tyją dlatego, że są chore i jak można być takim chamem, żeby tego nie wiedzieć. Tu podobnie, nikt nie wyłudza, wszystkie ciężko chore. A te co do pracy chodzą to dopiero stachanowce, złą robotę robią prawdziwym troskliwym mamom.
    • ixiq111 Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 11:07
      Moim zdaniem sami pracodawcy często generują takie a nie inne podejście współpracowników do matek.
      Jeżeli w czasie nieobecności matki ktoś inny musi zrobić za nią robotę i nie ma z tego żadnych profitów, np. w postaci dodatkowej premii, tylko dłuższy czas pracy i nawał obowiązków, to o czym tu można mówić. Nikt nie lubi pracowac charytatywnie.
      Jeżeli pracownica jest na opiece zasiłek wypłaca jej zus, więc firma nie ponosi kosztów jej wynagrodzenia w okresie pobierania zasiłku i tym samym może chociaż trochę "zmotywować" innego pracownika to bardziej wydajnej pracy. No ale szefowie częściej wolą o tym przemiliczeć, wydać polecenie "ma być zrobione i koniec" i "zaoszczędzić".

      Kiedyś pracowałam z mamą, która ciągle brała wolne chorobowe, opiekę "bo dziecko" - zawsze na maxa - miała do tego prawo. Szczególnie przy długich weekendach i świętach.
      W końcu się wnerwiłam i w sytuacji podbramkowej dla firmy też poszłam na chorobowe. Firma zawaliła bardzo ważną sprawę, ale ja /oczywiście po awanturze/ zastałam wreszcie doceniona, tak jakbym sobie tego życzyła. Jak szefostwo nie zauważa lub nie chce zauważyć pewnych problemów to niezbędna jest terapia szokowa. To, że się nie jest mamą, nie znaczy że należy siedzieć cicho i nie walczyć o swoje - oczywiście nie z matkami, ale z pracodawcą.
      • aagnes Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 11:53
        W końcu się wnerwiłam i w sytuacji podbramkowej dla firmy też poszłam na chorobowe. Firma zawaliła bardzo ważną sprawę, ale ja /oczywiście po awanturze/ zastałam wreszcie doceniona,

        W sumie za cos takiego ciesz sie, ze nie zostalas zwolniona, zachowalas sie jak smarkata, co musi zrobic na zlosc bo ktos inny tak zrobil. poza tym skoro tylko w ten sposob musialas pokazac jaka jestes 'niezastapiona' to moze wcale taka nie bylas?
    • pasten Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 11:08
      Różne są sytuacje, ale ja rozumiem osoby, które źle patrzą na "mamuśki". U mnie w pracy jedna tak prze BN powiedziała - chyba jestem w ciązy, a zaraz po nowym roku przyniosła L4 i sukcesywnie donosiła kolejne. Urodziła na początku wrzesnia. w tym czasie regularnie spotykało sie ja na łażeniu po sklepach, plotkach w kawiarni, imprezach rozrywkowych róznych. Miała zdrowie, żeby pojechac na trochę do męża do Anglii (autokarem). Nie miała tylko do odbierania telefonów i przekładania dokumentów. Potem macierzyński, troche wychowawczego, wróciła do pracy - wychodzi wcześniej bo karmi, spóźnia się regularnie, bo stale jakis problem z dzieckiem (sra, rzyga itp.). W czasie pracy ciągle wydzwania do domu albo do przyjaciólek z bachorkami w podobnym wieku. Wszyscy sie cieszymy, że po 3 latach lawirowania odchodzi.
    • irima2 Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 11:09
      A u mnie w pracy najczęściej opiekę nad dziećmi, awaryjne wyjście po chore dziecko do przedszkola, spóźnienia "bo dziecko" praktykują panowie smile Ostatnio żona prezesa jest w zagrożonej ciąży i przynajmniej raz w tygodniu prezes wychodzi wcześniej z powodu swoich dzieci. Akurat u nas nikomu to nie przeszkadza, bo nikt nie ma poczucia wykorzystywania, każdy ma swoją pracę do zrobienia. A nawet jak trzeba komuś pomóc, to potem się odwdzięcza. Ale nikt nie nadużywa zwolnień. Na pewno kombinator/ka zepsułyby cały układ.
      Ja również biorę zwolnienie na dzieci jeżeli jest taka potrzeba. Nie uważam, zebym kogoś tym krzywdziła.
      • guska24 Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 11:34
        Ja staram się nie brać zwolnienia jeśli nie muszę
        • guska24 Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 11:37
          a jedyną sytuacją w której biorę jest moje chore dziecko, które chodzi do przedszkola, żadna z babć nie może zostać, jedna nie chce a druga pracuje, tej co nie chce przecież nie zmuszę i nie przywiążę do kaloryfera żeby mi z dzieckiem została, niestety każdorazowe zwolnienie to komentarze moich dwóch bezdzietnych i rozgoryczonych życiem koleżanek, że znów jestem na zwolnieniu, że ile to moje dziecko choruje itd., ale nie widzą tego że w sezonie nie chorobowym czyli wiosna, lato nie byłam ani razu na zwolnieniusad
    • gazeta_mi_placi Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 12:52
      Mam pytanie: czy ojcowie dzieci nie mogą brać wolnego na dziecko? Czy tylko matki mogą? Nie znam się na przepisach, więc pytam.
      Bo jeżeli ojcowie mogą na równi z matka brać wolne gdy dziecko jest chore to problem tkwi gdzie indziej niż w tych bezczelnych bezdzietnych pracownicach lub niewyrozumiałym szefie...
      • irima2 Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 13:15
        Oczywiście, że ojcowie mogą brać zwolnienie na dziecko. Ale jak zawsze jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Na zwolnieniu traci się 20% pensji - jeżeli ojciec zarabia więcej to się po prostu bardziej opłaca, zeby zwolnienie wzięła matka. No i jak rodzice mają decydować, który ma się bardziej wychylać i ryzykować utratę pracy/premii/podwyżki to też wybór padnie na osobę gorzej zarabiającą.
        • aga_sama Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 14:59
          Ja rozumiem rozgoryczenie.
          Jest ciąża, ewentualne zwolnienie, macierzyński, urlop wypoczynkowy i....
          I w wielu przypadkach zaczyna się kombinowanie, jak jeszcze zostać w domu ale nie iść na wychowawczy.
          Moje 2 koleżanki kombinowały po kilka miesięcy. Albo one były chore, albo dziecko. Jedna z nich załatwiła sobie 2 miesiące zwolnienia z powodu rehabilitacji dziecka z obniżonym napięciem mięśniowym. Rehabilitacja była raz w tygodniu przez godzinę.
          Druga miała szereg dolegliwości kobiecych, jak się "wyleczyła" to kombinowała zwolnienie od pediatry "na alergię".

          I jak ich pracodawcy mieli zorganizować pracę?
      • przeciwcialo Re: Mamuśki w pracy 23.11.11, 15:02
        My z mężem się wymieniamy. Skrupulatnie rozlicza chorobowe ;0
        Ja biorę l4, mąż kuruje dzieci na niezliczonych zaległych urlopach.
    • baba-84 Re: Mamuśki w pracy 01.12.11, 22:34
      Nie rozumiem tej nagonki Wysokich Obcasów na matki. To już drugi taki artykuł w ostatnim czasie, poprzednio alarmowali, jak to singielki są wykorzystywane przez matki w pracy. Jasne, że są różne sytuacje, ale to wszystko wygląda na odwracanie kota ogonem. Do tego pani psycholog (w obu tekstach ta sama osoba), która rozdaje jakieś pogardliwe teksty - "mamuśki" itd. Generalnie większość opisanych problemów sprowadza się do tego, że pracodawcy nie zatrudniają na zastępstwo podczas macierzyńskiego czy nie płacą za nadgodziny osobom, które zastępują pracowniczki na L4 - czysty wyzysk, a jako winne przedstawia się matki.

      Trochę więcej napisałam na blogu, nie chcę się powtarzać:
      dziecioza.blox.pl/2011/12/Wysokich-Obcasow-walka-z-matkami.html
    • panikorbka-to-ja Re: Mamuśki w pracy 02.12.11, 08:54
      Wysokie Obcasy w ogóle nie lubią matek i zniechęcają do macierzyństwa. To taka moja mała teoria spiskowa..ale uważam, że coś w tym jest
    • jowita771 Re: Mamuśki w pracy 02.12.11, 17:47
      Ja nigdy nie wzięłam dnia zwolnienia na dziecko. Mam za to w pracy singielkę, która chciała, żeby koleżanka się z nią zamieniła na dyżur, bo singielka miała wizytę u fryzjera. Gdy koleżanka odmówiła, singielka zachorowała w tym terminie. Po chorobie wróciła z nową fryzurą. No, ale to stan wyższej konieczności, bo ten fryzjer jest rozchwytywany i na termin trzeba trochę poczekać. wink
    • ola Re: Mamuśki w pracy 02.12.11, 17:58

      ciekawe, ze ta pańcia obwinia chętnie dzieciate koleżanki, a nie obwinia szefa, który ewidentnie nie potrafi uczciwie i wydajnie podzielić pracę w zespole.
      ciekawa jestem też, czy, kiedy juz zajdzie w ciążę i będzie miała dzieci, będzie je z gorączką odprowadzać do przedszkola albo latać do pracy z krwawieniami,by tylko współpracownikom nie robić kłopotu
      • baba-84 Re: Mamuśki w pracy 03.12.11, 12:42
        > ciekawe, ze ta pańcia obwinia chętnie dzieciate koleżanki, a nie obwinia szefa,
        > który ewidentnie nie potrafi uczciwie i wydajnie podzielić pracę w zespole.

        Dokładnie! To jest sedno problemu.
    • gonia28b Re: Mamuśki w pracy 02.12.11, 22:40
      Generalnie po prostu matki co to nie mają czasu na pracę powinny realnie ocenić sytuację i może jednak siedzieć w chałupie, a nie udawać, że pracują. I tyle!
      I nie ma w tym nic złego - w życiu jest tak, że są rzeczy ważne i ważniejsze...
      ale bądźmy uczciwi zwłaszcza wobec samych siebie smile
    • mama303 Re: Mamuśki w pracy 03.12.11, 09:32
      ja tam nigdy nie miałam wyrzutów sumienia ani rozterek jak brałam zwolnienie na chore dziecko. Takie prawo!

      • wioskowy_glupek Re: Mamuśki w pracy 03.12.11, 12:17
        Dobrze wiesz że w artykule nie o to chodzi...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka