Dodaj do ulubionych

Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe?

16.12.11, 10:44
Kolejna rodzina walczy o dzieci

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10826694,Detektyw_Rutkowski_i_kolejni_Polacy_walcza_o_dzieci.html
W przypadku glosniej sprawy rodziny Rybkow - byly glosy, ze moze nie do konca byli tacy swieci, ze jak sie wyciaga lapki po kase i pomoc to nie ma sie co dziwic, ze sie jest na cenzurowanym, itd...

Tym razem jest napisane, ze dzieci odebrano rodzicom po 4 tygodniach, bo 'ktos doniosl' o nieprawidlowosciach.

Kurcze - czy to naprawde tak funkcjonuje? Ktoras mieszka w Norwegii i moze to potwierdzic? Nie lubie sasiadki, dzwonie, ze uderzyla dziecko i wpada 'gestapo', odbiera jej dziecko, nie pytajac nawet co i jak? Nie miesci mi sie to w glowie. Musi byc jakas logika... Nie wierze, ze tak bez zadnych, sprawdzonych podstaw, bez przesluchania, bez chocby obserwacji z ukrycia - podejmuje sie tak drastyczne dzialanie.
Niemozliwe, ze tak tam stanowi prawo, ze bez wszczecia postepowania z urzedu (prokuratury) jest sobie instytucja, ktora ma takie uprawnienia?
A juz tekst o tym, ze na spotkaniu z dzieckiem nie mozna okazywac emocji ani pytac o szkole...

Czy ktos jest zorientowany w temacie jak wyglada druga strona medalu?
Obserwuj wątek
    • gabi683 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 10:50
      Najpierw rozmawiają zabranie dziecka jest ostatecznością .I to najczęściej traw rok ,spotkania w szkole z nauczycielem ,psycholodzy .Rodzice są informowani ,ale najczęściej Polacy maja w dupie .I robią swoje a konsekwencje potem ponoszą .Mój syn mieszka w Norwegii wiem ,jak to wygląda.
      • burza4 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 11:25
        To jakim cudem interweniowano u rodziny która jest tam od miesiąca?

        Niezależnie od tego, czy urząd miał racjonalne podstawy do zaniepokojenia już po 4 tygodniach ich pobytu - rozdzielenie rodzeństwa całkowicie dyskwalifikuje tę instytucję jako "pomocową" i jest bezmyślnym okrucieństwem wobec dzieci przede wszystkim. Nie wspominając o spotkaniach z rodzicami 4 razy do roku i uporczywej walce w sądzie o to, żeby "ich" było na wierzchu.

        To mi przypomina jako żywo faszystowską politykę wobec Aborygenów w Australii.
    • owianka Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 10:51
      To, co tam się dzieje, to jest w ogóle nie do pomyślenia. Cztery widzenia w roku z rodzicami? Czy tam w ogóle pracują jacyś specjaliści, psycholodzy, czy oni zdają sobie sprawę, co robią tym dzieciom? Dllaczego MSZ milczy? To wszystko jest nie do pojęcia.
      • abdullah_abdullah Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 10:58
        > To, co tam się dzieje, to jest w ogóle nie do pomyślenia. Cztery widzenia w rok
        > u z rodzicami? Czy tam w ogóle pracują jacyś specjaliści, psycholodzy,

        Niestety, pewnie już tylko specjalistki i psycholożki i wszystko jest na 100% zgodne z ich gender studies które skończyły.
      • gabi683 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 10:58
        owianka napisała:

        > To, co tam się dzieje, to jest w ogóle nie do pomyślenia. Cztery widzenia w rok
        > u z rodzicami? Czy tam w ogóle pracują jacyś specjaliści, psycholodzy, czy oni
        > zdają sobie sprawę, co robią tym dzieciom? Dllaczego MSZ milczy? To wszystko je
        > st nie do pojęcia.

        Jak sobie rodzice zasłużyli tak mają ,nic nie dzieje się bez przyczyny .To nie Pl ze wszystko można sobie z dzieckiem robić .Tak jak oglądałam TVN Uwagę a tam 2 latek z fajka w zębach.A matka sie wypowiada że to jej dziecko i może zrobić sobie z dzieckiem wszystko co chce
        • gazeta_mi_placi Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 11:01
          Myślę, że skoro sprawa oparła się o program to matka poniesie konsekwencje.
          • gabi683 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 11:03
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Myślę, że skoro sprawa oparła się o program to matka poniesie konsekwencje.


            Ta na pewno .
            • gazeta_mi_placi Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 11:50
              Masz informacje, że owa Pani nie poniosła żadnych konsekwencji? Jeśli tak to podaj źródło owej informacji.
              • gabi683 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 12:41
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Masz informacje, że owa Pani nie poniosła żadnych konsekwencji? Jeśli tak to po
                > daj źródło owej informacji.


                uwaga.tvn.pl/54026,news,,szokujace_filmy_w_sieci,reportaz.html
                Nie wiem bo na razie się zastanawiano co zrobią ,ale czy zrobią ?
        • burza4 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 11:28
          gabi683 napisała:

          > Jak sobie rodzice zasłużyli tak mają ,nic nie dzieje się bez przyczyny .

          Tego nie wiesz, czy zasłużyli, a bałwochwalczo uważasz, że urząd ma zawsze rację

          >To nie Pl ze wszystko można sobie z dzieckiem robić .

          No własnie można znacznie więcej - w majestacie "prawa" wywołać u nich traumę na resztę życia, zniszczyć im poczucie bezpieczeństwa i więzi rodzinne. To znacznie gorsze niż klaps.
        • foro-estupido Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 11:57
          gabi683 napisała:
          >
          > Jak sobie rodzice zasłużyli tak mają ,nic nie dzieje się bez przyczyny .To nie
          > Pl ze wszystko można sobie z dzieckiem robić .Tak jak oglądałam TVN Uwagę a ta
          > m 2 latek z fajka w zębach.A matka sie wypowiada że to jej dziecko i może zrobi
          > ć sobie z dzieckiem wszystko co chce

          No mnie też oburzyło to wszystko.Ale teraz co?Zabiorą dziecko i co dalej???Rodzice będą się włóczyc po sądach,dziecko będzie cierpiało,bo przecież dziecka"nie krzywdzili".
          Pewnie,że wyrośnie z popapraną psychiką,ale...Chcociaż już nie wiem.Jak zostanie w rodzinie i zostanie wychowany na podobieństwo rodziców,to może lepiej by go zabrali....
          • gabi683 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 12:46
            foro-estupido napisał:
            > No mnie też oburzyło to wszystko.Ale teraz co?Zabiorą dziecko i co dalej???Rodz
            > ice będą się włóczyc po sądach,dziecko będzie cierpiało,bo przecież dziecka"nie
            > krzywdzili".
            > Pewnie,że wyrośnie z popapraną psychiką,ale...Chcociaż już nie wiem.Jak zostani
            > e w rodzinie i zostanie wychowany na podobieństwo rodziców,to może lepiej by go
            > zabrali....



            Po pierwsze nikt nikogo nie zabiera na tych miast.Najpierw rozmawiają tłumaczą proszą ,z psychologiem .Barnevernet pomaga rodzinie w potrzebie załatwia prace zasiłki mieszkania ,ale oczekuje respektowanie prawa.Priorytetem w Norwegii są dzieci i ich bezpieczeństwo.
            • gazeta_mi_placi Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 12:59
              Ale czy ich szczęście? Czy dzieci będą szczęśliwszej w rodzinie zastępczej tylko dlatego, że mama w nerwach dała dziecku klapsa? Nie mówię o nałogach, katowaniu, przemocy psychicznej.
              • tygrysiatko1 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 20.12.11, 01:58
                jeżeli się wyjeżdża do jakiegoś kraju należy znać prawo tego kraju... jeżeli Prawo w Norwegii stanowi, że nie wolno bić dziecka, w co wchodzi również klaps, to nie należy się dziwić konsekwencji... a nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania...
    • najma78 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 10:58
      A dlaczego polski konsulat odmowil pomocy tej rodzinie?
      • gabi683 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 11:02
        najma78 napisała:

        > A dlaczego polski konsulat odmowil pomocy tej rodzinie?

        Bo jeśli się wyjeżdża do danego kraju,to trzeba szanować prawo które obowiązuje w danym państwie
        • abdullah_abdullah Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 11:15
          co to ma do rzeczy
          • gabi683 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 11:41
            abdullah_abdullah napisał:

            > co to ma do rzeczy

            ma i to sporo
        • duzeq Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 11:59
          > Bo jeśli się wyjeżdża do danego kraju,to trzeba szanować prawo które obowiązuje
          > w danym państwie

          Jakie prawo zostalo tu naruszone, ze doszlo do tak drastycznych konsekwencji?
        • bi_scotti Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 12:31
          gabi683 napisała:

          > Bo jeśli się wyjeżdża do danego kraju,to trzeba szanować prawo które obowiązuje
          > w danym państwie

          Wiesz co, zachowujesz sie jak 5-latek, ktory wkurza swoich przedszkolnych kolegow okrzykami "ja cos wiem ale wam nie powiem!". Jesli masz jakies KONKRETNE info w sprawie TEJ rodziny, to napisz. Bo z tekstow publikowanych w polskiej prasie wcale nie wynika, ze akuract ci ludzie (!!!) nie szanowali prawa etc. Poza tym nawet jesli tak bylo to sam pomysl rozdzielenia rodzenstwa stawia pod DUZYM ZNAKIEM ZAPYTANIA wiarygodnosc instytucji, ktorej legitimacy az tak tu bronisz. Kurcze, ile ja sie narobie i naszukam ZEBY NIE ROZDZIELAC rodzenstw - o ilez latwiej by bylo gdybym nie musiala ale o ilez bardziej okrutnie wobec wszystkich zainteresowanych ... What's going on w tej Norwegii?
    • gazeta_mi_placi Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 11:02
      Nie wiem czy to prawda, ale podobno zdarza się często, że sąsiedzi donoszą, że sąsiad nie segreguje śmieci.
      I któraś forumowiczka tam mieszkająca ( w bloku ) mówiła o obostrzeniach (??) odnośnie ciszy nocnej, czyli nie można brać prysznica po 22.00 i spuszczać wody w ubikacji? Czy to prawda?
      • gabi683 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 11:06
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Nie wiem czy to prawda, ale podobno zdarza się często, że sąsiedzi donoszą, że
        > sąsiad nie segreguje śmieci.

        To prawa syn mi mówił ze jest na to nacisk spory i ze trzeba segregować śmieci

        > dnośnie ciszy nocnej, czyli nie można brać prysznica po 22.00 i spuszczać wody
        > w ubikacji? Czy to prawda?

        przesada to nie prawda ,mój syn dostał małe mieszkanie w bloku i żyje całkiem normalnie,nikt na nie gonie donosi tongue_out
        • phantomka Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 11:38
          Rodzice zauważyli ciekawą sprawę, dlaczego żadne z nich nie ponosi odpowiedzialności za zaniedbanie/znęcanie się nad dziećmi? Ani w przypadku rodziny Rybaków, ani tej z linkowanego artykułu. Skoro są tacy niebezpieczni dla swoich dzieci, to w pierwszej kolejności oni powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności.
          Faszystkowskie metody i tyle, oczy bym wydrapała takim urzędasom.
          • bi_scotti Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 12:35
            phantomka napisała:

            > Skoro są tacy niebezpieczni dla swoich dzieci,
            > to w pierwszej kolejności oni powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności.

            Dokladnie. I skoro ichj metody wychowawcze budza az takie watpliwosci, ze wprowadza sie takie drastyczne obostrzenia na widzeniach to dlaczego moga bez zadnych ograniczen podrozowac z coreczka (chyba mlodszy toddler) - jej sie nie nalezy "ochrona"? Wszystko to jest BARDZO NIESPOJNE!
            • madzia.7 hmm 16.12.11, 12:39
              no wlasnie dla starszych blizniakow sa zlymi rodzicami
              a dla Malej juz dobrymi..???????
              • lelija05 Re: hmm 16.12.11, 12:57
                Może akurat było zapotrzebowanie na chłopców w wieku 6 lat, jak ktoś będzie potrzebował małą dziewczynkę, to może znowu się okaże, że są złymi rodzicami?
        • karolina_kr Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 19.12.11, 13:28
          i tu akurat nie masz racji, bo jężeli mieszka się w borettslag- czyli wspólnocie/spółdzielni mieszkaniowej, obowiązuje Cię regulamin przyjęty przez tą wspólnotę. I tak zakaz kąpieli po 22, zakaz używania pralki/suszarki po 22, zakaz trzymania zwierząt czy też specjalne wytyczne odnośnie np. trzepania dywanów nie są czymś niespotykanym. Szokujące ale prawdziwesmile
    • lelija05 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 11:48
      Ciekawa jestem, czy tak samo są traktowane norweskie rodziny, czy tak drastyczne metody są stosowane głównie u obcokrajowców?
      Chcą się na siłę wymieszać?

      Czytałam niedawno o zabieranych niepoprawnie politycznie rodzicom dzieciach w czasach NRD, i tak jakoś mi się skojarzyło...
    • aneta-skarpeta Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 11:49
      za przekrojem
      Fatalną opinię na temat Barnevernet mają nie tylko poszkodowani rodzice. Nordycki Komitet Praw Człowieka (NKPC) co roku zgłasza do Rady Europy i ONZ przypadki „naruszania przez norweskich urzędników praw rodziny do prywatności i wolności". Według komitetu imigranci, bezrobotni i rodzice samotnie wychowujący dzieci często padają ofiarą biurokratycznej nadgorliwości, a „niektórzy rodzice zastępczy mają przyjmować wychowanków głównie dlatego, że to się finansowo opłaca".
      Jednym z najbardziej zagorzałych przeciwników urzędu jest wiceprzewodnicząca NKPC, profesor Marianne Haslev Skanland. O jego działalności napisała kilkadziesiąt artykułów. O dzieciach seksualnie wykorzystywanych w rodzinach zastępczych. O dzieciach, które po interwencjach Barnevernet trafiły do szpitali psychiatrycznych. Wreszcie o dzieciach, które na skutek traumy po działaniach urzędu zostały alkoholikami, narkomanami lub przestępcami. Także Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu kilkakrotnie upominał Norwegię za ograniczanie biologicznym rodzicom praw do kontaktu z dziećmi. Ale na Barnevernet nie ma mocnych.

      Jeden z polskich dyplomatów, zastrzegając anonimowość, twierdzi, iż urząd ten jest tak potężny i niezależny, że nie musi się przejmować naciskami medialnymi czy politycznymi: - Jestem pewien, że są rodziny, które padły ofiarą tej instytucji. To machina, która ma uprawnienia do daleko posuniętej kontroli i niejedną rodzinę przemieliła.

      Pięć lat temu profesor Skanland powiedziała w jednym z wywiadów, że Barnevernet popełnia błędy w 99 procentach spraw, a jeśli ma rację, to „tylko przez przypadek". „Uwielbiają wszystko, co mogą wykorzystać przeciwko biologicznym rodzicom" - przekonywała. Jej zdaniem wiele dzieci po przeprowadzce do rodzin zastępczych wpada w depresję, a stres, na jaki narażają je urzędnicy, można zakwalifikować do wyrafinowanych psychicznych tortur.
      [...]
      • aquuaa wiecej pytan nie mam 16.12.11, 12:07
        aneta-skarpeta napisała:
        (...)

        Jesli to prawda... niesamowite.
        Swoja droga co znaczy, ze urząd ten jest tak potężny i niezależny, że nie musi się przejmować naciskami medialnymi czy politycznymi ???
        Kurcze... to Europa a nie Korea Pln... i NIC sie nie da zrobic?

        • aneta-skarpeta Re: wiecej pytan nie mam 16.12.11, 12:16
          Ja tez tego nie pojmuję, jednak podobno, bo tylko o tym czytalam
          ze jak kupujesz alko w norwegii to okazujesz dowod- chyba go skanują, bo jesli na przestrzeni jakiegos czasu kupisz alko zbyt duzo wg ich kryteriów to przyjdzie do ciebie gosc w odwiedziny powiedziec ci o zgubnych skutkach picia zbyt duzej ilosci alko

          ale nie wiem czy to prawdasmile
          • aquuaa Re: wiecej pytan nie mam 16.12.11, 12:45
            o jak milo... taka 'troska' o obywatela.

            A moze i w restauracjach prowadza statystyki? wszak podniesiony cukier czy cholesterol ma niekorzystny wplyw na zdrowie .... nie ma to jak zbilansowana dieta pod urzedniczym nadzorem.
            • aneta-skarpeta Re: wiecej pytan nie mam 16.12.11, 12:54
              a nietak dawno rozmawialysmy na forum o tym, zeby urzedowo ustalano jeden wlasciwy prezent dla kazdego dziecka, zeby innym smutno nie bylobig_grin
          • hitipiti Re: wiecej pytan nie mam 16.12.11, 13:55
            bo tylko o tym czytalam
            > ze jak kupujesz alko w norwegii to okazujesz dowod- chyba go skanują, bo jesli
            > na przestrzeni jakiegos czasu kupisz alko zbyt duzo wg ich kryteriów to przyjdz
            > ie do ciebie gosc w odwiedziny powiedziec ci o zgubnych skutkach picia zbyt duz
            > ej ilosci alko

            prawda! prawdą, jest też pełen wgląd w życie obywatela. Tam nie ma czegoś takiego jak ochrona danych osobowych, wszystko jest do skontrolowania, potrafia namieżać IP komputerów, położenie telefonów komórkowych itp.
            • hitipiti Re: wiecej pytan nie mam 16.12.11, 13:59
              "namieRZać" - poprawka
            • madzia.7 tak.. 16.12.11, 14:03
              Norwegia to panstwo "Policyjne"
              Serio..wszyscy o wszystkich wszystko wiedza i dotego udaja ze nie widza..
              Np..mozna sprawdzic ile zarabia kolezanka czy sasiad
              mozna bez problemu znalezc numer telefonu do kogo sie tylko chce
              jak przychodzi Roczne rozliczenie podatkowe- wszystko jest juz na nim umieszczone--Tutaj tylko sie sprawdza czy nie ma pomylki..samamu nie trzeba rozliczac, no chyba ze zapomieli uwzglednic jakis specyficznych odliczen lub ulg..
              Posiada sie numer personalny, po wklepaniu ktorego w komputer - urzednik wie juz bardzo duzo na Twoj temat
              czasem to ulatwienie a czasem to moze zmora...
    • madzia.7 mieszkam w Norwegii 16.12.11, 12:04
      i slyszy sie wiecej zlego na temat tej instytucji niz dobrego..
      jak jest na prawde to nie wiem bo osobiscie nie znam zadnego przypadku i mam nadzieje ze w zyciu nie poznam..
      Slyszalam o przypadakach gdzie dzieci sa odbierana z dnia na dzien - nie wracaja do domu..ale czy tak jest nie wiem--a moze rodzice wczesniej dostawali ostrzezenia i nie reagowali????
      W kazdym badz razie ta instytucja to jakis postrach dla Polskich rodzin w Norwegii..
      Fakt, ze krzyczec, szarpac dawac klapsow nie mozna..ale to chyba normalne i nie powinno dziwic nikogo..
      co do tego, ze dziecko niby chodzi smutne to az sie nie chce wierzyc ze z tego powodu..no ale moze i tak..
      Sama jestem Matka i jak pomysle ze mieli by mi dziecko zabrac bez podowu?? Nie moge uwierzyc do konca w to wszystko..
      • gazeta_mi_placi Re: mieszkam w Norwegii 16.12.11, 13:09
        Dlaczego nie można krzyczeć? A jak dziecko w drugim kącie pokoju coś robi lub na ułamek sekundy spuszczone z oczu ucieka w kierunku ruchliwej ulicy albo sięga po gorącą herbatę nie można na dziecko krzyknąć "Stój- zostaw to"? Paranoja. Czy krzyki na dorosłych też są karane? W końcu dorośli to też ludzie. Na dorosłych chyba też nie powinno się krzyczeć i też powinno być to karane?
        Rodzice, nawet dobrzy, cierpliwi na co dzień, kochający to nie bezduszne maszyny.
        I im zdarzają się gorsze dni, a np. dzieciak wyjątkowo marudny i rodzic krzyknie. Kryminał i odbieranie dziecka za to? Paranoja.
        Kto nigdy nie krzyknął (ani jego partner-ojciec dziecka) na swoje dziecko, a dziecko ma powyżej pięciu lat niech pierwszy rzuci kamieniem.
        A klapsy? Całe nasze pokolenie wychowało się na klapsach i jakoś wyrośliśmy na normalnych ludzi, znaczna część nie ma pretensji do rodziców o te klapsy i utrzymuje z rodzicami poprawne stosunki (no chyba, że OPRÓCZ klapsów było też katowanie, lżenie, wyzwiska, alkohol).
        A co do Norwegii to ludziom tamtejszym też już powoli bokiem to wszystko wychodzi, poczytajcie pouczający artykuł w jednym z ostatnich WO o licznych depresjach które nie mają prawa wszak się zdarzyć w tym idealnym świecie mieszkańców.
        Do tego prowadzi regularne kontrolowanie swoich emocji, bo jak wyjątkowo źle się czujesz a jeszcze dzieciak daje czadu nie możesz krzyknąć.
        • madzia.7 Norwegowie 16.12.11, 13:23
          przewaznie nie znaja w zab jezyka poslkiego..wiec skad moga wiedziec dlaczego i co sie krzyczy..))))))
          gdzie wlazisz na jezdnie!!! mozna krzyknac na wiele sposobow
          i jeszcze szarpnac ze zloscia i dodac...gow..nia..rzu..
          a te ostatnie to w Norwegii naduzycia..i nic na to sie nie poradzi..
      • gabi683 Re: mieszkam w Norwegii 16.12.11, 13:11
        madzia.7 napisała:

        > i slyszy sie wiecej zlego na temat tej instytucji niz dobrego..

        Tak bo są radykalni i konsekwentni w tym co robią .

        > jak jest na prawde to nie wiem bo osobiscie nie znam zadnego przypadku i mam na
        > dzieje ze w zyciu nie poznam..

        A ja znam ,będąc u syna poznałam dziewczynę Polkę wieku mojego syna ,matka zatruwała jej życie .Niby normalna rodzina a jej matka to świnia która ja gnębiła.Wiec dziewczyna wzięła sprawy w swoje ręce,zgłosiła się do pedagog szkolnej >I ta kilkanaście razy wzywała rodziców ,ale rodzice w dupie mieli .Uważali że nie ma prawa się nikt w tracąc w to jak traktują swoja córkę lat w tedy 13.Jej rodzice pobierali wszelkie zasiłki dostali większe mieszkanie a ojciec lepsza prace,ale stosunek do niej nie zmienił się .Wiec zabrali Emilkę ze szkoły najpierw do rodziny zastępczej,w asyście opiekuna pojechała do domu aby zabrać swoje rzeczy ,matka w padła w histerie ale po fakcie .Emilka postanowiła ze będzie mieszkać w internacie.Teraz ma już 18 lat mieszka sama ma dobra prace i się uczy .

        > Slyszalam o przypadakach gdzie dzieci sa odbierana z dnia na dzien - nie wracaj
        > a do domu..ale czy tak jest nie wiem--a moze rodzice wczesniej dostawali ostrze
        > zenia i nie reagowali????

        Na pewno musieli z nimi najpierw rozmawiać nikt nie zabiorą w Norwegii dzieci ot tak sobie

        > W kazdym badz razie ta instytucja to jakis postrach dla Polskich rodzin w Norwe
        > gii..

        I bardzo dobrze

        > Fakt, ze krzyczec, szarpac dawac klapsow nie mozna..ale to chyba normalne i nie
        > powinno dziwic nikogo..

        ale w Pl zbić dziecko to pikuś a mordę wydzierać na gminnie to san dart

        > co do tego, ze dziecko niby chodzi smutne to az sie nie chce wierzyc ze z tego
        > powodu..no ale moze i tak..

        przyczyna smutku na pewno jakaś jest

        > Sama jestem Matka i jak pomysle ze mieli by mi dziecko zabrac bez podowu?? Nie
        > moge uwierzyc do konca w to wszystko..

        bo to naciągana historia aby Rutowski wrócił do łask
        • madzia.7 Re: mieszkam w Norwegii 16.12.11, 13:18
          w miescie w ktorym mieszkam byla historia gdzie rodzice zostali oskarzeni przez nauczyciela..jak sie okazalo pozniej bezpodstawnie
          Barnevernet badalo sprawe dosc dlugo i dziecko zostalo z biologicznymi rodzicami a szkola zostala bardzo skrytykowana
          wiec roznie to bywa..pewnie zalezy od przypadku i i ludzi...
        • aneta-skarpeta Re: mieszkam w Norwegii 16.12.11, 13:19
          byla kiedys taka glosna sprawa, norwegia czy szwecja

          dziewczyna poinformowala, ze ojciec sie nad nia zneca, czy bije
          przyjechali, zabrali ojca. 3 miesiace chyba spedzil w wiezieniu, nie sluchajac zadnych argumentow, jedynie slow dziewczyny

          jak sprawa poszla za daleko to dziewczyna przyznala sie, ze sklamala, bo chciala sie odgrysc na ojcu za to, ze jej nie chcial puscic na dyskoteke czy impreze, ale machina ruszyla

          moj syn np bywa smutny jak dostanie szlaban na kompawink albo ma po prostu zly dzien, albo z kolega sie pokloci
          • chomiczkami Re: mieszkam w Norwegii 20.12.11, 08:41
            Ja to słyszałam w innej wersji wink. A jestem dość na bieżąco ze strasznymi doniesieniami ze Skadynawii.

            To było w Szwecji. Ojczym oddał kocięta do uśpienia, więc nastolatka doniosła do urzędów, że była molestowana seksualnie. Ojczym dostał wyrok więzienia i wysoką grzywnę, matce odebrano prawa rodzicielskie, bo nie uwierzyła córeczce, a dziecko poszło do rodziny zastępczej. Po trzech miesiącach dziewczyna przyznała się, że wszystko zmyśliła (trochę dlatego, że ta rodzina zastępcza to też nie miód, cud i orzeszki), ale tym razem nikt jej nie uwierzył i ojczym odsiedział wyrok.

            Powszechną praktyką jest rozdzielanie rodzeństw.

            Niestety, to jest ten raj, do którego tak tęsknimy.
        • madzia.7 Re: mieszkam w Norwegii 16.12.11, 13:29
          > W kazdym badz razie ta instytucja to jakis postrach dla Polskich rodzin w Norwe
          > gii..

          I bardzo dobrze

          i dobrze..ale zeby nie popadac w paranoje..
          jak czasem sie czlowiek oslucha i oczyta to mozna popasc w paranoje

          ostatnio synek 2letni nie chcial isc do domu a wracalam po pracy a syn po przedszkolu.. a ja sama z wielkim brzuchem i torbami ( maz na wyjezdzie), mieszkamy na pietrze..- trzymam go i "ciagne" za reke wolajac chodz do domu...szedl sosiad i myslisz ze sie nie zastanawialm czy aby nie jest to przemoc..no bo trzymam za reke i "ciagne" do domu!!!

          Wyobrazasz sobie zeby w Polsce sie wogole nad czyms takim zastanawiac?????
          • madzia.7 paranoja 16.12.11, 13:43
            jeszcze z takich spraw typu doslownie paranoja..
            sledzilam jeden z watkow na pewnym forum, gdzie matka sie wypowiadala na temat jak to wlasnie ich rodzine sprawdzali bo byly zarzuty..jednym z wymienionych zarzutow bylo: ze dziewczynka jada tylko chleb z bialej maki!!! a przeciez to jest nie zdrowe, wiec rodzice nie dbaja o dziecko!

            Moj syn chodzi juz do przedszkola i rzeczywiscie w przedszkolu jada sie tylko pieczywo z maki pelnoziarnistej- takie "nawpol" ciemne..albo chrupkie pieczywo- takie tektorki..nawet dzemu nie moga jesc w przedszkolu- bo jest niezdrowy..

            W domu wiadomo zje chleb taki na jaki ma wlasnie ochote..
            • madzia.7 smiec mi sie chcialo 16.12.11, 13:45
              jak raz poszlam po synka a on sobie taka tekturke wcina..
              w domu bymi do glowy nie przyszlo..a on chetnie w przedszkolu jada pieczywo chrupkie typu WASA
            • gazeta_mi_placi Re: paranoja 16.12.11, 13:48
              Mnie po ciemnym pieczywie boli brzuch, zaś Wasa powoduje u mnie podrażnienie przełyku.
              Pewnie zostałabym odebrana z tego powodu rodzicom. Toleruję wyłącznie białe pieczywo.
              Ale to pewnie patologia smile
              • madzia.7 Re: paranoja 16.12.11, 13:59
                no patologia

                wspolczuje
                • aquuaa madzia.7 16.12.11, 14:26
                  madzia.7 napisała:
                  > no patologia

                  Co Ty tam robisz w tej Norwegii....
                  Czy sama na sobie odczuwasz konsekwencje (lub dyskomfort) panujacego tam systemu? Czy w glowie masz wciaz samokontrole, ze np. pojdziesz do znajomych 2 ulice dalej na mocno zakrapiana impreze i bedziesz wracac chwiejnym krokiem do domu i 'ojej - co by to bylo?'.
                  Czy jak Cie ktos na ulicy zdenerwuje to nie mozesz nawet glosu podniesc? Czy nie mozesz zaklac siarczyscie jak Cie przejezdzajacy samochod ochlapie? (no chyba ze tam, za taki wyczyn z miejsca kierowce zsylaja na Sybir....).
                  A dziecko? Jak mozesz przywolac dziecko do porzadku? Przeciez dziecko czy polskie, czy norweskie czy afrykanskie to tylko dziecko i potrafi dac w kosc.

                  Jak tam jest z tymi emocjami i ich okazywaniem?
                  Jak placzesz to od razu wiadomo, ze maz Cie zdradza lub leje a smierc bliskiej osoby nie powinna byc oplakiwana?

                  Napisz cos blizej z Twojego punktu widzenia.
                  • owianka Re: madzia.7 16.12.11, 14:47
                    > smierc bliskiej
                    > osoby nie powinna byc oplakiwana?

                    W Norwegii nie może.

                    "Pani urzędniczce zaś wyjaśniła, że owszem, jest sytuacja ostateczna. Babcia Nikoli jest w szpitalu i najpewniej nie wyjdzie. Znaczy się, umrze. Pani z urzędu długo przyglądała się Helenie znad filiżanki herbaty. Nawet uśmiechać się przestała. Chyba była jeszcze bardziej zaniepokojona, niż kiedy przyszła. Musiała sobie pomyśleć, że w tym domu naprawdę jest poważny problem. Poważniejszy, niż mogła przypuszczać. Przecież nie płacze się dlatego, że babcia umiera. Śmierć to oczywisty finał życia."
    • najma78 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 12:17
      Tez dzieci i ich rodzice sa zdaje sie polskimi obywatelami, wiec moze ktos wie dlaczego polski konsulat odmowil pomocy? Inna sprawa juz tu wspomniana to co z rodzicami? Jesli odebrano im dzieci i moga stracic do nich prawa to znaczy, ze musieli w sposob dosc powazny zlamac prawo odnoszace sie do mozliwosci sprawowania nad nimi opieki a o tym nic artykul nie wspomina, moze ktos wie?
      • bi_scotti Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 12:39
        najma78 napisała:

        > Tez dzieci i ich rodzice sa zdaje sie polskimi obywatelami, wiec moze ktos wie
        > dlaczego polski konsulat odmowil pomocy?

        Bezprawne (bezpodstawne?) przetrzymywanie polskich obywateli? Hmmm ... moze ktoras prawniczka specjalizujaca sie prawie konstytucyjnym cos napisze ...
        • nowapanna Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 12:57
          Jakis czas temu ogladalam film dokumentalny-niestety nie pamietam tytulu.Bylo wlasnie o "ochronie" dzieci przed rodzicami- przez panstwo.
          Wypowiadali sie rdzenni mieszkancy skandynawii(nie pamietam wlasnie czy Norwegii czy Szwecji-czy obu tych panstw-sorry).
          Byl pokazywany przypadek,przy ktorym sie normalnie poryczalam.
          Samotnej matce odebrano syna bo..urzednicy stwierdzili,ze ZA BARDZO sie nim opiekuje ograniczajac jego samodzielnosc.A syn tej kobiety byl kaleka- wymagal stalej opieki i rehabilitacji,przyjmowania lekow.
          Syna oddali do jakis alkoholikow,ktorzy lekow mu nie podawali.Matka miala zakaz widywania sie z synem.Interweniowala...a syn w wyniku zaniedban rodziny zastepczej zmarl.
          Tragiczne jest to prawo.
          • gazeta_mi_placi Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 13:01
            Wśród Norwegów o czym mało się mówi jest dużo alkoholików, przyjrzyjcie się na wakacjach kto (oprócz Rosjan) pije najwięcej mocnych alkoholi...
          • aneta-skarpeta Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 13:21
            problem jest gdy popada sie w paranoje

            i w lekcewazeniu wyraznych sygnalow maltretowania i zaniedbania i w drugą stronę
      • gabi683 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 12:50
        najma78 napisała:

        > Tez dzieci i ich rodzice sa zdaje sie polskimi obywatelami, wiec moze ktos wie
        > dlaczego polski konsulat odmowil pomocy? Inna sprawa juz tu wspomniana to co z
        > rodzicami? Jesli odebrano im dzieci i moga stracic do nich prawa to znaczy, ze
        > musieli w sposob dosc powazny zlamac prawo odnoszace sie do mozliwosci sprawowa
        > nia nad nimi opieki a o tym nic artykul nie wspomina, moze ktos wie?


        Ale oni nie tracą praw do dziecka
        • melancho_lia Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 13:02
          Teoretycznie nie tracą. W praktyce widywanie cztery razy w roku w asyście urzędników jest utratą praw.
        • najma78 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 13:08
          Ale oni nie tracą praw do dziecka

          W artykule jest napisane, ze moga stracic prawa. Widywanie sie z dziecmi 4 razy w roku po 2 godziny to raczej okrucienstwo, wszak chodzi chyba o to aby naturalnych rodzin nie rozdzielac, a jesli rodzice przewinili to nalezy im to uswiadmic ale jednoczesnie zrobic wszystko aby mieli mozliwosc to naprawic a zabierajac im dzieci i nie pozwalajac na kontakty tego nie spowoduje. Czy tym rodzicom postawiono konkretne zarzuty? Mieli proces sadowy za znecanie sie? Wszystko wyglada bardzo dziwnie i zalatuje lamaniem praw czlowieka.
          • naomi19 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 15:40
            Niewiele wiesz, w zasadzie nic, a Ci zalatuje. W sumie może Ci zalatywać czymkolwiek, chyba nie ma to większego znaczenia.
            Ja chciałabym poznać przyczyny odebrania dziecka, jak sprawa wygląda z drugiej strony. Bo nie wiemy nic, rodzice nie kwapią się do wyjaśnień. Zastanawiające jest dlaczego.
    • naomi19 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 13:25
      Artykuł jest stronniczy. Ja jestem ciekawa, dlaczego odebrano dzieci. Nawet w Polsce pacownicy opieki socjalnej mogą bez uprzedzenia wpaść i zabrać diecko, w wyjątkowych sytuacjach, gdzie życie zdrowie dziecka jest zagrożone. Jeśłi tak było, to ok. Na ten temat nic nie wiemy, rodzice jakoś o tym milczą, szkoda,...
      Inną sprawą jest pewna niekonsekwencja- jeśli rodzice sa niebezpieczni, to powinna odbyć się rozprawa, powinny być przedstawione dowody przemocy/demoralizacji itp, prawa rodzicielskie powinny być rodzicom odebrane, powinni zostać za złamanie prawa ukarani, a dzieci- cała trójka powinna być od nich oddzielone, ale nierozdzielone od siebie, bo to kolejna krzywda dla nich. Mówię o przypadkach, gdzie nie ma szans na normalne wychowywanie dzieci, gdzie żadna pomoc terapeutyczna, psychologiczna, finansowa nie daje skutku, mówię o przypadkach skrajnie patologicznych, niebezpiecznych.
      Szczerze mówiąc nie wierzę, że świat jest taki okrutny, że w cywilizowanym kraju, gdzie szczególną troską są otoczone dzieci, ktoś nagle wpada do normalnej rodziny, zabiera dzieci bez powodu i pozwala na spotkania nie częściej niż 4razy do roku. Nie wierzę i nie chcę wierzyć.
      • my-alena Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 14:56
        Być może nie dopełnili jakichś obowiązków związanych z dziećmi po ich przyjeździe do Norwegii ? Dzieci nie zostały zapisane do szkoły ? Może nie zostały zgłoszone do lekarza rodzinnego lub innej insytucji ? Może nie zostały zameldowane ?
        Strzelam oczywiście teraz zupełnie w ciemno, bo nie znam Norwegii, ani obowiązujących tam przepisów, ale nie sądzę, żeby zabrali dzieci TYLKO na podstawie donosu sąsiada (rodzice nie mówią też o co ów sąsiad ich oskarżył).
        • naomi19 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 14:59
          (rodzice nie mówią też o co ów sąsiad ich oskarżył).
          otóz to!
          • elske Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 20.12.11, 11:36
            naomi19 napisała:

            > (rodzice nie mówią też o co ów sąsiad ich oskarżył).
            > otóz to!
            >

            Jeśli dobrze pamiętam, sąsiad zadzwonił i powiedział że w domu dzieci są pod opieka pijanych rodziców. Rodzice twierdzili , że nie byli pijany, wypili tylko po jednym piwie.
        • gabi683 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 16:09
          my-alena napisała:

          > Być może nie dopełnili jakichś obowiązków związanych z dziećmi po ich przyjeźdz
          > ie do Norwegii ? Dzieci nie zostały zapisane do szkoły ? Może nie zostały zgłos
          > zone do lekarza rodzinnego lub innej insytucji ? Może nie zostały zameldowane ?
          >
          > Strzelam oczywiście teraz zupełnie w ciemno, bo nie znam Norwegii, ani obowiązu
          > jących tam przepisów, ale nie sądzę, żeby zabrali dzieci TYLKO na podstawie don
          > osu sąsiada (rodzice nie mówią też o co ów sąsiad ich oskarżył).

          dokładnie i tu jest sedno sprawy !
    • kropkacom Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 14:38
      Norwegia? Zupełnie inna mentalność. Inny system. Państwo chyba wyszło z załozenia, ze zawsze wie lepiej co jest dobre dla dziecka. Każdego dziecka. O sprawach polskich dzieci wiemy tyle ile chcą nam powiedzieć ich rodzice. To zaciemnia sytuację.
      • bi_scotti Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 14:47
        kropkacom napisała:

        > O sprawach
        > polskich dzieci wiemy tyle ile chcą nam powiedzieć ich rodzice. To zaciemnia sytuację.

        I to jest pewnie bardzo trzezwa obserwacja aczkolwiek czlowiek (naiwnie!) polega na tzw. solidnosci reportera, ktory powinien byl sprawdzic sprawdzalne fakty opowiesci. Np. czy to faktycznie bylo po 4 tygodniach pobytu w Norwegii mamy i blizniakow? Czy faktycznie chlopcy sa rozdzieleni? Czy faktycznie rodzice maja widzenia wyznaczone tylko 4 razy do roku? Do sprawdzenia chocby tych trzech spraw nie trzeba az Wielkiego Detektywa R. wink Wystarczy jeden porzadny dziennikarz z telefonem. I jesli Odpowiedz na wszystkie powyzsze jest "tak", to chocby ci rodzice byli totalnie beznadziejni, dzialalnosc owego Barnevernet budzi co najmniej nieprzyjemne zaskoczenie i potrzebe dokopywania sie do kolejnych faktow!
        • naomi19 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 15:02
          Warto by też poznać opinię drugiej strony. Takie stronnicze artykuły, szczególnie jeśli rodzice nie tłumaczą co tak na prawdę zaszło, nie pokaują całej prawdy, mają na celu tylko rozemocjonowanie czytelników.
          • bi_scotti Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 15:47
            naomi19 napisała:

            > Warto by też poznać opinię drugiej strony.

            Tka dlugo jak ta "druga strona" chce sie wypowiedziec publicznie. Z tego, co pamietam przy okazji sprawy Nikoli, zaden przedstawiciel Barnevernet nie byl sklonny odpowiedziec na pytania ani polskiej, ani norweskiej prasy. Trudno w takich okolicznosciach poznac "opinie" uncertain
            • kropkacom Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 16:01
              No może nie mogli nic mówić.
              • bi_scotti Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 16:11
                kropkacom napisała:

                > No może nie mogli nic mówić.

                ???
                Zaslaniali sie "prywatnoscia" rodziny, ktora w tym czasie bardzo publicznie wypowiadala sie na temat wiec to nie jest tak do konca argument budzacy zaufanie. Z tym, ze ja generalnie mam problem z instytucjami, ktore nie sa transparent. W zadnym kraju na swiecie!
                • kropkacom Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 16:15
                  Tylko weź po uwagę, że rodzice upubliczniali co chcieli. Instytucja ma zasadę, że z mediami nie rozmawia.

                  Ja nie mówię, że to dobry system. Jest w Norwegii cholerna różnica w sposobie wychowania dziecka, tego co dla niego dobre. Nie zrozumiemy tego...
            • gabi683 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 16:13
              bi_scotti napisała:

              > naomi19 napisała:
              >
              > > Warto by też poznać opinię drugiej strony.
              >
              > Tka dlugo jak ta "druga strona" chce sie wypowiedziec publicznie. Z tego, co pa
              > mietam przy okazji sprawy Nikoli, zaden przedstawiciel Barnevernet nie byl sklo
              > nny odpowiedziec na pytania ani polskiej, ani norweskiej prasy. Trudno w takich
              > okolicznosciach poznac "opinie" uncertain


              a tam to był cyrk i mata prawdy nie powiedziała,bo dostała większe mieszkanie kasę lepsza prace i co.Nie pracowała w trakcie rozwód .to z czego to dziecko miało się cieszyć?
              • bi_scotti Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 16:16
                gabi683 napisała:

                > a tam to był cyrk i mata prawdy nie powiedziała,bo dostała większe mieszkanie k
                > asę lepsza prace i co.Nie pracowała w trakcie rozwód .to z czego to dziecko mia
                > ło się cieszyć?
                >

                Czy mozesz to napisac jeszcze raz tak zeby bylo jasne co chcesz powiedziec? Jak to sie ma do faktu, ze zaden przedstawiciel Barnevernet nie wypowiedzial sie publicznie?
                • gabi683 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 16:19
                  bi_scotti napisała:

                  > gabi683 napisała:
                  >
                  > > a tam to był cyrk i mata prawdy nie powiedziała,bo dostała większe mieszk
                  > anie k
                  > > asę lepsza prace i co.Nie pracowała w trakcie rozwód .to z czego to dziec
                  > ko mia
                  > > ło się cieszyć?
                  > >
                  >
                  > Czy mozesz to napisac jeszcze raz tak zeby bylo jasne co chcesz powiedziec? Jak
                  > to sie ma do faktu, ze zaden przedstawiciel Barnevernet nie wypowiedzial sie p
                  > ublicznie?

                  Ma to się tak do faktu że i tam był wywiad stronniczy nie powiedziano o prawdziwych powodach ,oczerniając Barnevernet bo tak wygodnie .Ta instytucja ma chronić a nie wdawać się w spory z osobami trzecimi .
                  • bi_scotti Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 16:33
                    gabi683 napisała:

                    > Ta instytucja ma chronić a nie wdawać się w spory z osobami trzecimi .

                    Kazda instytucja oplacana przez podatnikow musi byc transparentna - dotyczy to policji, sluzb specjalnych i wszelkich innych. Nikt nie jest "swieta krowa" - udzielenie odpowiedzi w mediach to nie widzi-mi-sie prasy czy TV tylko obowiazek publicznych instytucji i prawo wszystkich obywateli. To jest bardzo proste w kazdym demokratycznym kraju!
        • gabi683 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 16:11
          Barnevernet- ma tłumaczy przy sprawie Emilki zawsze był obecny tłumacz !
          • bi_scotti Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 16:14
            gabi683 napisała:

            > Barnevernet- ma tłumaczy przy sprawie Emilki zawsze był obecny tłumacz !

            I to tez nie brzmi dobrze, bo tlumacz, z zalozenia, powinien byc zatrudniony z instytucji nie zwiazanej z zadna ze stron! Tak wiec okreslenie, ze "Barnevernet ma tlumaczy" budzi duzy sprzeciw. No chyba, ze sie mylisz i ze ta instytucja po prostu za tlumacza placi a sam tlumacz jest wynajmowany jako niezalezny profesjonalista.
            • gabi683 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 16:25
              bi_scotti napisała:

              > gabi683 napisała:
              >
              > > Barnevernet- ma tłumaczy przy sprawie Emilki zawsze był obecny tłumacz !
              >
              > I to tez nie brzmi dobrze, bo tlumacz, z zalozenia, powinien byc zatrudniony z
              > instytucji nie zwiazanej z zadna ze stron! Tak wiec okreslenie, ze "Barnevernet
              > ma tlumaczy" budzi duzy sprzeciw. No chyba, ze sie mylisz i ze ta instytucja p
              > o prostu za tlumacza placi a sam tlumacz jest wynajmowany jako niezalezny profe
              > sjonalista.

              www.forum-norwegia.pl/viewtopic.php?f=18&t=20461
              Poczytaj sobie a biedzisz wiedzieć
              • gabi683 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 16:29
                tu jest opisany cały proces i jest złożony nikt nie zabiera dzieci od tak sobie
                § 4-12. Vedtak om å overta omsorgen for et barn.

                Decyzja o przejeciu opieki nad dzieckiem.

                Decyzja taka moze zostac podjeta, jesli:

                a) jezeli wystepuja powazne braki w codziennej opiece, ktora dziecko otrzymuje, lub w zakresie osobistych kontaktow i poczucia bezpieczenstwa, ktorych dziecko potrzebuje odpowiednio do swojego wieku i rozwoju;

                b) jezeli rodzice nie zaspokajaja szczegolnych potrzeb dziecka specjalnej troski w zakresie terapii i treningu;

                c) jezeli dziecko jest w swoim domu narazone na przemoc lub inne powazne naduzycia;

                d) jezeli istnieje przewazajace prawdopodobienstwo, ze zdrowie i rozwoj dziecka moga byc narazone na szkody, poniewaz rodzice nie sa w stanie zadbac o jego potrzeby w dostateczny sposob.

                Decyzje odnosnie punktu a) mozna podjac jedynie, jesli nie jest mozliwe stworzenie warunkow do poprawy sytuacji dziecka w domu rodzinnym poprzez dzialania wspomagajace. W przeciwnym razie nie wolno przejmowac opieki.

                Decyzje o przejeciu opieki podejmuje wojewoda.
                Kiedy wojewoda wyda taka decyzje, przejecie opieki musi nastapic jak najszybciej i nie pozniej niz w przeciagu 6 tygodni od daty wydania, inaczej decyzje uznaje sie za niewazna. Przewodniczacy komisji wojewodzkiej moze jednak przedluzyc ten okres, jesli istnieja szczegolne okolicznosci.

                Tutaj dopiero zaczyna sie temat domu zastepczego i innych decyzji o bardziej trwalym charakterze.

                _________________
                • bi_scotti Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 16:34
                  Wszystko to jest very open for interpretation. A jak wiadomo, diabel mieszka w szczegolach.
                  • gabi683 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 16:37
                    bi_scotti napisała:

                    > Wszystko to jest very open for interpretation. A jak wiadomo, diabel mieszka w
                    > szczegolach.

                    ale tak funkcjonują od 1982 roku ,czy nam się to podoba czy nie .Najlepiej nie emigrować do Norwegii tongue_out
                  • alexa0000 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 16.12.11, 17:16
                    To jest bardzo bardzo very open, i w tym problem. Poza tym oni sobie jakos tam mało komu podlegaja lub w ogóle nie podlegają, nie sa sprawdzani, nie musza sie spowiadac, a do tego od dłuuuugieo czasu panuje u nich zasada,ze dla dobra dziecka żadne szczegóły nie sa nigdy upublicznianie.
                    • naomi19 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 17.12.11, 18:09
                      a do tego od dłuuuugieo czasu panuje u nich zasada,ze dla dobra dziecka żadne szczegóły nie sa nigdy upublicznianie
                      Trudno się z tym nie zgodzić, popieram.
                      • karolina_kr Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 19.12.11, 13:36
                        www.knut.com/
                        strona, na której swoje przeżycia opisują norwescy rodzice, którym barnevernet odebrało dzieci. Na stronie jest odnośnik do tłumacza-google.
                        • madzia.7 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 19.12.11, 13:46
                          czuje ze jak sie na czytam tych historii pod tym linkiem to wrocimy cala rodzina do Polski
    • deodyma Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 19.12.11, 13:46
      dzis mowili o 16 latce( Norwegia), ktora zostala odebrana rodzicom i umieszczona w rodzinie zastepczej( matka placi tej rodzinie alimenty na utrzymanie corki).
      dziewczyna miala sie poskarzyc, ze matka stawia jej zbyt wysokie wymagania, poniewaz KAZE ODRABIAC JEJ LEKCJE.
      smieszne i tragiczne zarazem.
      • verdana Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 19.12.11, 13:53
        Poczytajcie sobie Annie Holt "Śmierć demona" - i to , co pisze urzędzie do spraw dzieci. Cóż, jako autorka kryminałów może byc niewiarygodna, ale jako byly minister sprawiedliwosci w Norwegii chyba jednak wie, jak ta instytucja pracuje.
        I to, co pisze, jawi się jako koszmar.
        • deodyma Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 19.12.11, 14:04
          veedano, zaintrygowalas mnie ta ksiazka.
          chetnie poczytamsmile
          • deodyma Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 19.12.11, 14:04
            sorry, verdano.
        • kol.3 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 19.12.11, 21:28
          WOW, czytujesz Annie Holt?
      • gabi683 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 20.12.11, 08:59

        deodyma napisała:

        > dzis mowili o 16 latce( Norwegia), ktora zostala odebrana rodzicom i umieszczon
        > a w rodzinie zastepczej( matka placi tej rodzinie alimenty na utrzymanie corki)
        > .
        > dziewczyna miala sie poskarzyc, ze matka stawia jej zbyt wysokie wymagania, pon
        > iewaz KAZE ODRABIAC JEJ LEKCJE.
        > smieszne i tragiczne zarazem.



        toze odebrano wierze ale to ze płaci NIE
    • tygrysiatko1 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 20.12.11, 01:54
      wiem, ze w Szwecji, jak dziecko zezłości się na tatusia i zadzwoni na policję, że jest molestowane, to najpierw wpadają i areszrują, a dopiero później przesłuchania, pytania, rozmowy i dyskusje... i właściwie podoba mi się taki system....
      • gryzelda71 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 20.12.11, 07:52
        Nawet jakby na ciebie trafiło?
    • madzia.7 Re: Barnevernet Norwegia - czy to mozliwe? 20.12.11, 14:34
      polonia.wp.pl/title,Nie-bij-nie-strasz-i-nie-upijaj-sie-przy-dziecku,wid,13621272,wiadomosc.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka