aquuaa
16.12.11, 10:44
Kolejna rodzina walczy o dzieci
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10826694,Detektyw_Rutkowski_i_kolejni_Polacy_walcza_o_dzieci.html
W przypadku glosniej sprawy rodziny Rybkow - byly glosy, ze moze nie do konca byli tacy swieci, ze jak sie wyciaga lapki po kase i pomoc to nie ma sie co dziwic, ze sie jest na cenzurowanym, itd...
Tym razem jest napisane, ze dzieci odebrano rodzicom po 4 tygodniach, bo 'ktos doniosl' o nieprawidlowosciach.
Kurcze - czy to naprawde tak funkcjonuje? Ktoras mieszka w Norwegii i moze to potwierdzic? Nie lubie sasiadki, dzwonie, ze uderzyla dziecko i wpada 'gestapo', odbiera jej dziecko, nie pytajac nawet co i jak? Nie miesci mi sie to w glowie. Musi byc jakas logika... Nie wierze, ze tak bez zadnych, sprawdzonych podstaw, bez przesluchania, bez chocby obserwacji z ukrycia - podejmuje sie tak drastyczne dzialanie.
Niemozliwe, ze tak tam stanowi prawo, ze bez wszczecia postepowania z urzedu (prokuratury) jest sobie instytucja, ktora ma takie uprawnienia?
A juz tekst o tym, ze na spotkaniu z dzieckiem nie mozna okazywac emocji ani pytac o szkole...
Czy ktos jest zorientowany w temacie jak wyglada druga strona medalu?