Dodaj do ulubionych

Bieda a internet

17.12.11, 12:16
Często czytam na forach posty ludzi potrzebujących (nie mam na pieluchy, oddam dziecko, nie mam na węgiel). Jak to jest? Dla mnie chyba w takiej sytuacji podstawowym wyjściem z sytuacji jest rezygnacja z internetu, kablówki, abonamentów telefonicznych, samochodu (benzyny)itd.

Czasem działa to na mnie dziwnie, z jednej strony chce pomóc ale zastanawiam się czy nie jest to naciąganie....
Do pomocnych emam: zadajecie takie pytania nim postanowicie pomóc? Nie zastanawia Was to?
Obserwuj wątek
    • wioskowy_glupek Re: Bieda a internet 17.12.11, 12:21
      Hmm na pewno to jest trochę dziwne ale z drugiej strony jednak internet to w wielu przypadkach konieczność a i koszt już nie ten co kiedyś. 50 zł miesięcznie np jakiś niezbyt szybki natomiast pieluchy i utrzymanie dziecka to większe pieniądze...
      • paartycja Re: Bieda a internet 17.12.11, 12:23
        często internet to jedyna możliwość znalezienia pracy bądź dorabiania
        • karra-mia Re: Bieda a internet 17.12.11, 12:30
          o własnie. Z pieniędzmi bardzo krucho u nas, ale internet to jedyna szansa na razie dla mnie, żebym mogła choć parę groszy dorobić. prędzej bym z komórki zrezygnowała i z tv
          • ardzuna Re: Bieda a internet 18.12.11, 13:07
            Nie kazdy pisze z własnego domowego komputera ze sztywnym łączem. Musisz to zrozumieć.
    • sarah_black38 Re: Bieda a internet 17.12.11, 12:32
      next.gazeta.pl/next/1,114758,10577368,Komorka_po_afrykansku.html

      W takim razie co na to powiesz? Pewne rzeczy w dzisiejszych czasach to standard, a nie fanaberie . Głupota i nieoszczędność jest wtedy, gdy mamy wysoki abonament na telefon , lub wykorzystujemy komórkę na niekończące się pogaduchy i SMS-y na konkursy.
    • inguszetia_2006 Re: Bieda a internet 17.12.11, 12:34
      Witam,
      Brak internetu to wykluczenie cyfrowe. To gorsze niż głód, bo głód można zabić zupą chińską za 80 groszy,a wykluczenie społeczne boli bardziej niż pusty brzuch. Niszczy psychikę. Izolacja zawsze jest czymś, co człowieka, istotę stadną zabija najskuteczniej.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • tempera_tura Re: Bieda a internet 17.12.11, 12:35
      Internet sam w sobie to pikuś, trzeba przecież jeszcze mieć komputer który tez kosztuj.
      50 zł to niewiele ale to dwie paczki tanich pieluch...
      • kropkacom Re: Bieda a internet 17.12.11, 12:47
        Jeżeli to chwilowa bieda i pani z panem sprzedadzą komputer to najprawdopodobniej szybko go nie odkupią. Co by nie mówić, bez komputera dzisiaj ciężko szukać pracy. Chyba, że się mylę?
        • gazeta_mi_placi Re: Bieda a internet 17.12.11, 12:55
          Bez przesady.
          • kropkacom Re: Bieda a internet 17.12.11, 12:58
            Biorę pod uwagę, ze przesadzam smile Dlatego pytam czy mam rację.
            • gazeta_mi_placi Re: Bieda a internet 17.12.11, 13:35
              Nie.
              Osoby bezrobotne to też te co mają internet w domu.
              • methinks Re: Bieda a internet 17.12.11, 18:54
                To wcale nie przeczy powyzszej teorii.
        • saga55-5 Re: Bieda a internet 17.12.11, 13:14
          kropkacom napisała:

          > Jeżeli to chwilowa bieda i pani z panem sprzedadzą komputer to najprawdopodobni
          > ej szybko go nie odkupią. Co by nie mówić, bez komputera dzisiaj ciężko szukać
          > pracy. Chyba, że się mylę?

          Myślę że się nie mylisz.
          Sprzedadzą za grosze a na nowy trzeba o wiele więcej.
    • violon-czela Re: Bieda a internet 17.12.11, 12:54
      weź po co oni w ogolę w domu mieszkają -takie wydatek - do szałasu z nimi taniej i na pieluchy będzie.

      internet - to okno na świat, bardzo pomocne narzędzie przy dzieciach kiedy trzeba coś załatwić, dorobić, zarobić, przenieść się z robota do domu bez ryzyka utraty pracy.

      samochód, benzyna - no bardzo mądre jak się ma do pracy paręnaście km - i co piechotka? autobusy, pociągi które oczywiście grosze kosztują nie? I oczywiście jeżdżą punktualnie i w ilości zadowalającej. rower w ziemie? A może wóz z końmi?


      telefon - bez komentarza.

      a co to k...a średniowiecze?



      Jedyne z czym mogę się zgodzić to kablówka
      • zebra12 Re: Bieda a internet 17.12.11, 14:13
        Utrzymanie samochodu jest bardzo kosztowne. Uważam, że można spokojnie obejść się bez.
        • jowita771 Re: Bieda a internet 17.12.11, 14:40
          > Utrzymanie samochodu jest bardzo kosztowne. Uważam, że można spokojnie obejść s
          > ię bez.

          Zależy, gdzie się mieszka, pracuje i jakie są możliwości dojazdu. Naprawdę nie każdy mieszka w mieście albo przy przystanku PKS.
        • violon-czela Re: Bieda a internet 17.12.11, 14:42
          No fakt a dojazdy czymś innym wcale nie są kosztowe + dodaj se do tego oczekiwania na te dojazdy, przesiadki i z 8 godzin roboczych i "kilku chwil" dojazdu samochodem robi się ze 11 godzin poza domem. Jak ktoś ma góra 7 km do roboty to może i się obejdzie i na tym dobrze wyjdzie. Zyłam bez samochodu długo i jedyny duży wypadek to było prawo jazdy, zakup i ubezpieczenie auta potem koszty dojazdów własnym autem były niewiele droższe od komunikacji a dodatkowo wygoda i krótszy czas dojazdu. Wiec nie wiem gdzie tu oszczędność. Albo inaczej po co tyle pieprzenia dla tych niewielkich oszczędności? Samochód w dzisiejszych czasach to bardzo praktyczna i przydatna rzecz bez której wielu się nie obejdzie. OJP nic tylko konia z wozem kupić.

          masz ochotę to się obchodź bez, wszak sama wiesz jaki styl życia prowadzisz i czy on pozwoli obyć sie bez ale ponieważ nie znasz cudzego stylu życia to z łaski swojej nie pieprz że można się obejść bez. Przykładem jest moj znajomy, młody chłopak jeszcze bez prawka - robota 12 km od miejsca zamieszkania niby niedaleko ale ale ale na 3 zmiany i nie ma dobrego połączenia - musiałby 2 godziny stać przed drzwiami miejsca pracy - po robocie chyba do rowu spać bo powrotu nie ma. Jak ma pierwszą zmianę to sobie w lecie czeka dłuższy czas ale czasem kończy później a autobus nie poczeka. Chwała, że ma dziadka co go wozi - jak on by się obył bez prawka? Zarabia tyle, że na ewentualny dojazd własnym autem ma ( dziadkowi zwraca za benzynę) ale np nie ma już tyle żeby utrzymywać dziecko i zonę i mieszkać w miejscowości gdzie pracuje..
          • violon-czela Re: Bieda a internet 17.12.11, 14:44
            bez samochodu miało być i na razie takiego w którym jest pasażerem.
        • iwoniaw Chciałaś powiedzieć, że TY się możesz obejść bez 17.12.11, 15:01
          samochodu. Ja w sumie też, w końcu mieszkam w mieście z dość rozbudowanym transportem publicznym i taksówkami w razie "W'. Natomiast ktoś żyjący we wsi 30 km od najbliższego miasta, gdzie może iść do pracy, z PKS-em raz na 2 h (najpóźniejszy o 20.00) ma nieco inną perspektywę i listę priorytetów i pisanie, że na zbytki wydaje, bo ma auto i benzynę kupuje, jest patrzeniem najdalej na czubek własnego nosa.
          • gabi683 Re: Chciałaś powiedzieć, że TY się możesz obejść 17.12.11, 17:45
            Wszyscy biedni powinni mieć na sobie worek pokutny i bić się po perach.Nie udawaj ze chcesz pomoc jak wypisujesz takie brednie ,kiedyś i tobie może noga się powinie i zobaczysz jak jest cudownie prosić kogoś o pomoc
        • kali_pso Re: Bieda a internet 17.12.11, 18:08

          Ja nie mogę. Tutaj gdzie mieszkam mam szczątkową komunikację i dojazd do pracy i z pracy zajmował mi ok 3 godz. a mieszkam jakieś 2 minuty od granic z metropoliąwinkp
          Wolę to prze4znaczyć na odpoczynek w domu po cięzkim dniu i odrabianie lekcji z dzieckiemwinkp
        • thegimel Re: Bieda a internet 17.12.11, 21:00
          Samochód byłby dla mnie luksusem, gdyby komunikacja publiczna funkcjonowała jak należy. Uczę angielskiego w prywatnej szkole w małym mieście, do przejechania mam 10 km w jedną stronę. Bilet PKS kosztuje 7 zł. Do pracy miałabym czym dojechać, ale zajęcia kończę o 20, a ostatni PKS odchodzi po 19. Samochód jest dla mnie w tym momencie narzędziem pracy, a nie luksusem, podobnie internet.
      • tempera_tura Re: Bieda a internet 17.12.11, 18:17
        Nie zrozumiaś? Mowa o ludziach którzy chca oddac dziecko bo nie maja pieniedzy. Tak, to średniowiecze
        • chcesztomasz Re: Bieda a internet 17.12.11, 18:24
          że się wtrącę bez zaproszenia. Mowa między innymi o ludziach którzy chcą oddać dziecko z naciskiem na między innymi. To raz. Jak ktoś ma samochód to chyba na wycieczki po Polsce z nudów nie jeździ? Musi dojeżdżać do roboty nie? Co więc da brak tego samochodu? Za darmo cię autobusy/pociągi nie wożą? A ze sprzedaży samochodu ile dadzą sobie czasu? Myślę, że nikt dziecka nie chce oddawać jak jest chwilowy dołek finansowy...
        • mgla_jedwabna Re: Bieda a internet 18.12.11, 22:44
          Jak ludzie piszą, że chcą oddać dziecko, to nie po to, żeby je oddać, tylko by zwrócić uwagę na swoją ciężką sytuację. Jak napiszą "potrzebuję pieluch" to pies z kulawą nogą nie zajrzy, ale jak napiszą "muszę oddać synka" to ciekawskie e-matki zaraz się zlecą.

          Często mówi się, że biednym trzeba dać wędkę, a nie rybę. To, co proponujesz, jest sprzedaniem wędki, żeby było na rybę. Tymczasem o pomoc proszą ludzie, którzy muszą jeść, czekając aż coś się złapie na haczyk.
    • kali_pso Re: Bieda a internet 17.12.11, 12:58

      Tiaaaa, niech się wyprzedadzą, odłaczą od świata- to pomoże wyjść z dołka...
      • kropkacom Re: Bieda a internet 17.12.11, 12:59
        Dokładnie, sprzedać jest stosunkowo prosto. Zwłaszcza za grosze. Na chwilę odetchną, a potem?
        • kali_pso Re: Bieda a internet 17.12.11, 13:04

          Mielismy kiedyś z chłopem cięższy okres i sprzedaliśmy aparat fotograficzny...dzisiaj bym tego nie zrobiła- kasa niższa o wiele niż kosztował bo przymus był upłynnienia sprzętu, a później i tak żałowaliśmy...bez sprzedaży bysmy przeżyli i tak, ale wtedy wydawało się , że hohohoh
        • gazeta_mi_placi Re: Bieda a internet 17.12.11, 13:37
          Potem może się dużo zmienić, może na przykład tatuś w końcu przesłać zaległe alimenty, może inny dłużnik oddać w końcu pożyczkę, można znaleźć lepszą pracę lub w ogóle jakąkolwiek.
          • mgla_jedwabna Re: Bieda a internet 19.12.11, 12:21
            może na przykład tatuś w końcu przesłać zaległe alimenty, może inny dłużnik oddać w końcu pożyczkę

            A może gwiazdka z nieba spadnie. Nie każdy z proszących ma wierzycieli (biedni ludzie raczej nie mają do rozpożyczenia sum, które poważnie zmieniłyby ich sytuację po zwrocie), a ściągalność alimentów w tym kraju jest śmieszna. Zresztą są one zasądzane w takiej wysokości, że nawet otrzymując je można żyć w nędzy, na przykład z dzieckiem niepełnosprawnym. Poza tym często o pomoc proszą tzw. pełne rodziny, gdzie np. ojciec zarabia 1500zł brutto, matka zajmuje się dwójką-trójką małych dzieci, których nie ma z kim zostawić, żeby iść do pracy. W małych miejscowościach często nie ma nawet płatnych przedszkoli. Żłobki na wsi nie istnieją w ogóle.

            można znaleźć lepszą pracę lub w ogóle jakąkolwiek

            Po pozbyciu się komputera i telefonu to chyba tylko szczęśliwym trafem, jak wygrana w totolotka.

            A potem byłyby jeszcze komentarze o niezaradnych sierotach, które zamiast myśleć perspektywicznie przejadają, co mają. I że nie warto im nic dawać, bo tak samo przejedzą.




      • mika77ka Re: Bieda a internet 17.12.11, 13:05
        Może też byc tak, że umowa na internet jest podpisana na określony czas i zerwanie umowy wiąże sie z nakładem wysokiej kary, której aby uniknąc, trzeba płacic do końca umowy.
        Pozdr. Mika
        • ona3010 Re: Bieda a internet 17.12.11, 13:39
          jak sobie pomoc bez internetu? to gol w wlasna bramke.
          niestety taki czasy ze sie juz nie da.
    • mruwa9 Re: Bieda a internet 17.12.11, 13:41
      Bez TV mozna zyc. Bez internetu nie smile
      Mnie bardziej zdumiewa powszechny wsrod osob narzekajacych na biede i niedomykajacy sie budzet nalog palenia papierosow. Nie ma na jedzenie i ubrania dla dzieci, nie ma na czynsz, na leczenie stomatologiczne dzieci tez nie ma kasy, na papierosy (paczke-dwie dziennie) - jest.
      • saga55-5 Re: Bieda a internet 17.12.11, 13:48
        mruwa9 napisała:

        >. Nie ma na jedzenie i ubrania dla dzie
        > ci, nie ma na czynsz, na leczenie stomatologiczne dzieci tez nie ma kasy, na pa
        > pierosy (paczke-dwie dziennie) - jest

        Chociaż sama palę, przyznaję Ci rację.
        • nowapanna Re: Bieda a internet 17.12.11, 14:13
          Ja sie nie zgodze,ze bez internetu nie da sie obecnie zycwink))
          Mialam taki ores w zyciu,ze przez kilka miesiecy nie mialam netu poniewaz musialam ograniczyc wydatki i trzeba bylo z czegos zrezygnowac.
          Przez ostatni tydzien-dwa mam wieksza czestotliwosc zagladania do netusmile ale ogolnie uwazam,ze internet to STRATA czasu.To jak nalog-typu palenie papierosow.
          Jak ktos chce znalezc prace przez internet to moze spbie pojsc do kawiarenki na godzine tygodniowo-bo nie uwierze,ze kazda siedzi po pare godzin na necie szukajac pracywink)))
          Siedzi sie na forach,sprawdza poczte,pisze/czyta blogi(to dla mnie juz mega strata czasu i nigdy nie zrozumiem bloggerow i czytaczy).
          Teraz tez jestem zla na siebie,ze znowu wlazlam na ematke-a powinnam umyc okna.
          A wracajac do tematu: nie mam kasy na jedzenie,rachunki to obcinam mniej istotne wydatki-rezygnuje z netu,rezygnuje z telefonu na abonament-telefon komorkowy na karte jest idealny.
          • violon-czela Re: Bieda a internet 17.12.11, 15:10
            I znowu wszystko zależy od tego jak żyjemy:

            Jak mamy możliwość dorobienia, pracy nawet bardzo nisko płatnej przez neta, jeśli załatwiamy wiele spraw przez neta bo jesteśmy uziemieni, jeśli się uczymy to jak żyć bez neta?
            Jeśli nie mamy możliwości pracy przez neta, nie chcemy, nie potrzebujemy tak dorabiać, nic wielkiego przez neta nie załatwiamy, nie uczymy się a mamy go tylko dla rozrywki i dla łatwiejszego dostępu do informacji to faktycznie jest to coś z czego możemy zrezygnować.
            • nowapanna violon-czela 17.12.11, 16:40
              Osoba ktorej nie stac na rachunki,pieluchy,czy jedzenie dla dziecka mowiaca,ze nie rezygnuje z internetu,bo dorabia dzieki niemu ma chyba problemy z logicznym mysleniemwink))
              Jesli dorabianie(te slynne zlecenia internetowe)byloby oplacalne,to nie pisaloby sie proszalnych postow na forum o pomocwink
              • dlakacperka Re: violon-czela 17.12.11, 17:27
                Ja należę do tej drugiej czyli biednej grupy i mam internet!
                Do tego jak widać w stopce piszę nawet bloga - czyli jestem nienormalna.

                Miszkam na wsi, do miasta nie zawsze po drodze i do tego zawsze z ogonkiem - syn 3,5 roku, oraz córka która jest dzieckiem specjalnej troski i nie zostawię jej samej w domu mimo jej 13 lat.
                Nie mam na leki a mam samochód - to już jest szczyt bezmyślności z tego co czytam opinie niektórych osób. Tylko ja z dwójką dzieciaków, do autobusu mam bardzo ciężko się wspiąć bo niskopodłogówców u nas nie widzieli a tak wysoko nogi nie zadrę.
                Internet jest mi konieczny wręcz bo mogę szukać informacji, nie tylko głupotek i ploteczek.
                Wysyłam tysiące maili z apelami, teraz też siedzę godzinami bo zbliża się czas przekazywania 1% i musze walczyć o pieniążki by znów nie przerwać leczenia bo kasy na subkoncie braknie.

                Z takich błachych powodów moge podać choćby ściąganie kolorowanek dla synka, bo wydrukuje mu tylko to co lubi. Córce różne materiały edukacyjne, które przy jej dysfunkcjach pomagają w nauce.
                No choćby szukanie przepisów dla mnie bo czasami juz sama nie wiem co mogę zjeść, bo przez dietę przy leczeniu mam wrażenie że nic mi nie wolno.

                Komputer - sprzedam i co, nie zatkam tym dziury w budżecie, zamknę sowje okno na świat w tej dziurze w jakiej zamieszkałam przez chorobę.

                Czasami w necie, na forum czy gg ktoś podpowie, da kopniaka by nabrac motywacji do dalszej walki innym razem pocieszy...


                --
                Moje dzieci - moją siłą.
                Weronka - 04.11.1998 i Kacperek - 07.04.2008
                okielznacbb.blogspot.com/
                • dlakacperka Re: violon-czela 17.12.11, 17:48
                  Chyba źle podpięłam posta - nie zmieniłam tytułu...
                  Nie pisałam bezpośrednio do konkretnej, jednej osoby bo takie podejście ma więcej...
                  • nowapanna Re: violon-czela 17.12.11, 18:02
                    Wszystkie ZA posiadaniem przez Ciebie internetu rozumiem-kazdy dla siebie moze znalezc kolejne inne.Jednak wydaje mi sie,ze tak na prawde nie mialas jeszcze noza na gardle bo np wybor:
                    oplace rachunek za prad,czy za internet jest DLA MNIE prosty.Rezygnuje z internetu,a nie popadam w dlugi przy innych oplatach.
                    Wiem co pisze,bo swego czasu(na szczescie dawno temu) bylam samotna mama z cienka pensyjka, synem na utrzymaniu i brakiem alimentow.
              • violon-czela Re: violon-czela 18.12.11, 13:02
                ale pieprzysz. i jak dla mnie to ty masz problem z logicznym myśleniem. W momencie kiedy ktoś dorabia powiedzmy nawet te minimum 100 zeta to 50 ma na czysto rezygnując z neta nie ma nawet tego czyli jest w plecy minimum 50 zeta - jak więc jest to oszczędność bo nie kumam?

                A to, że komuś te minom 50 zeta + to co ma dodatkowo na życie z innych źródeł nie starcza na rachunki, pieluchy itp to już inna bajka - co ma jedno do drugiego ? co pomoże w takiej sytuacji brak neta? Sprawa ma sie inaczej gdy za neta się płaci a służy jedynie do gadu, gadu, nk itp bzdur.
                • violon-czela Re: violon-czela 18.12.11, 14:12
                  "Jesli dorabianie(te slynne zlecenia internetowe)byloby oplacalne,to nie pisalob
                  > y sie proszalnych postow na forum o pomocwink"

                  zapomniałam o tejże perełce....masz bardzo płytkie myślenie. Idąc tym tokiem po co pracowac za 500 zeta - lepiej w ogole nie robić wszak te grosze nie starczają na życie. Pewnie, że kazdy chciałby dorabiac 1000 zeta jak nie więcej dzięki netowi ale jak ktoś klepie biede to dobra i 100 bo na drodze nie leży nie? Zawsze to 100 więcej na życie czyz nie? A że ta 100 nie uratuje budżetu i nie starczy na węgiel po odjęciu rachunków i jedzenia to juz inna bajka nie? Co lepiej zrezygnowac z niej bo i tak nie starczy?
                  • nowapanna Re: violon-czela 18.12.11, 22:55
                    ale z ciebie prymityw.Tylko pamietaj,ze jak bedziesz prosic na forum o 50 zl na sprawunki to ja ci ich nie bede wysylac.
          • mama_kotula Re: Bieda a internet 17.12.11, 16:21
            Cytat
            Jak ktos chce znalezc prace przez internet to moze spbie pojsc do kawiarenki na godzine tygodniowo-bo nie uwierze,ze kazda siedzi po pare godzin na necie szukajac pracywink)))


            Zależy od pracy. Codziennie poświęcam ok. 2 godzin na szukanie nowych zleceń. Na maile od potencjalnych klientów odpowiadam na bieżąco, staram się jak najszybciej - bo chętnych jest dużo i zdaję sobie sprawę, że klientowi może się znudzić czekanie przez 2 dni na odpowiedź na maila. Godzina tygodniowo w kafejce mnie nie urządza, sorry.
            • chcesztomasz Re: Bieda a internet 17.12.11, 16:24
              godzina w tygodniu znaczy się? Bez jaj chyba ktoś tu chciał napisać godzina dziennie.
            • melmire Re: Bieda a internet 17.12.11, 16:26
              U mnie kafejek praktycznie juz nie ma, bo wszyscy maja internet. Jechac godzine do kafejki, placic tam za net i drukowanie, w malo komfortowych warunkach, wcale nie oplaca sie bardziej niz placic za net. Tym bardziej ze u mnie wiekszosc operatorow oferuje rowniez telefon stacjonarny za darmo, takze za granice. Sam abonament telefoniczny , bez rozmow, kosztuje ponad 15 euro, kiedy net+telefon+tv kosztuje 45.
          • bi_scotti Re: Bieda a internet 18.12.11, 23:10
            nowapanna napisał:

            > Jak ktos chce znalezc prace przez internet to moze spbie pojsc do kawiarenki na
            > godzine tygodniowo-bo nie uwierze,ze kazda siedzi po pare godzin na necie szuk
            > ajac pracywink)))

            Nie wiem jak w PL, ale u nas sie mowi, ze szukanie pracy to juz samo w sobie jest praca full-time! I to jest prawda. Jesli chce sie prace znalezc, trzeba szukac po kilka godzin dziennie, wysylac resumes, przeredagowywac je, przeredagowywac cover letters, sprawdzac poczte, sprawdzac websites firm zamieszczajacych ogloszenia etc. Godzina tygodniowo to moze byc dobra dla kogos kto szuka pracy na oil rig w Fort McMurray w Albercie, gdzie jest totalny glod rak do pracy ale w znakomitej wiekszosci innych miejsc na swiecie to uczciwe szukanie pracy zajmuje 6-7-8- godzin dziennie a czesto i wiecej! Pewnie niepotrzebnie ale dodam, ze wszystkie powyzsze dzialania w tzw. dzisiejszych czasach wymagaja dostepu do komputera z polaczeniem internetowym.
    • attiya Re: Bieda a internet 17.12.11, 14:13
      płacę za net z telefonem stówę, tak, w pierwszej kolejności zrezygnowałabym z netu
      no ale się odezwą zaraz tacy, którzy coś zaczną o godności ludzkiej pisać, jakby posiadanie netu jednocześnie tę godność z automatu dawało
      za net zapłacę radośnie a na leki dadzą mi na forum
    • iwoniaw Napiszę tylko tyle, że w bibliotece publicznej 17.12.11, 14:56
      na moim osiedlu jest dostępny internet (3 kompy do dyspozycji czytelników) w godzinach otwarcia tejże, czyli jakieś 4-8h dziennie pn-pt. Bez żadnej opłaty za korzystanie. Nie trzeba mieć nawet własnego, starego sprzętu, jak widać, żeby korzystać z netu, można się po prostu bez opłat zapisać do biblioteki miejskiej. Nie sądzę, żeby taka biblioteka (że o świetlicach środowiskowych, hotspotach itp. nie wspomnę) była ewenementem w skali kraju i tylko w moim mieście istniała.
      Część biednych ludzi też nie jest bezrobotna, lecz ma internet w swej mało płatnej pracy.
      Część natomiast faktycznie płaci za net w domu i posiada nawet - olaboga! - starego peceta i nadal nie uważam, że powinni najpierw sprzedać stół, kanapę i czajnik, a dopiero potem prosić o pomoc. Pomyślunku trochę, ludzie.
    • kajos5 Re: Bieda a internet 17.12.11, 14:59
      czasem jednak brak internetu generuje inne koszty - płacę rachunki przez internet bez dodatkowych opłat, nie muszę wydawać na autobus żeby dojechać do banku (nie każdy ma bank czy pocztę pod nosem), sporo spraw załatwiam przez maila zamiast dzwonić itd. Oszczędzam tez na zakupach - wyszukuję na allegro okazje z mojego miasta i kupuję taniej rzeczy dla dziecka. A co do pracy - rozsyłam w ten sposób CV zamiast kupować znaczki.
      Dlatego rozumiem, że czasem nie opłaca się z niego rezygnować.
      • iwoniaw Re: Bieda a internet 17.12.11, 15:03
        Otóż to - właśnie mi przypomniałaś o bankowości internetowej i fakcie, że na samych opłatach za przelewy (opłata rachunków) oszczędzam spokojnie tyle, że koszty stałego łącza mi się zwracają. Wygoda już gratis wink
    • platynowa_kostka_rubika Re: Bieda a internet 17.12.11, 15:10
      > Jak to jest? Dla mnie chyba w takiej sytuacji podstawowym wyjściem z sytuacji jest > rezygnacja z internetu, kablówki, abonamentów telefonicznych, samochodu

      Zgadzam się absolutnie co do rezygnacji z kablówki czy abonamentów telefonicznych (o ile kara za zerwanie umowy nie przekracza wartości abonamentów płaconych do końca jej trwania) - telefon na kartę w zupełności wystarczy. Natomiast internet - internet w dzisiejszych czasach jest narzędziem służącym do szukania pracy, szukania pomocy (strony typu "graty z chaty", wszelkiego typu fora, gdzie ludzie oddają pralkę/lodówkę/łóżeczko itp.); także i do kontaktów z ludźmi (fora, Skype). Do bardzo wielu zleceń dorywczych (tłumaczenia, tworzenie stron, pisanie formułek reklamowych itp.) również potrzebujesz komputera z internetem.
    • drinkit Re: Bieda a internet 17.12.11, 17:48
      Zrezygnowanie z internetu byłoby głupotą, to podstawowy sposób szukania pracy, dostępu do informacji, etc.
      • gazeta_mi_placi Re: Bieda a internet 17.12.11, 18:06
        Dla kogo podstawowy dla tego podstawowy, nie każdy pracuje w korporacji i szuka pracy w korporacji.

        -------
        https://www.suwaczek.pl/cache/3941bda2bf.png
        • bi_scotti Re: Bieda a internet 18.12.11, 23:12
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Dla kogo podstawowy dla tego podstawowy, nie każdy pracuje w korporacji i szuka
          > pracy w korporacji.
          >

          Ale nawet jak chcesz znalezc prace sprzataczki w pub'ie czy security na parkingu aplikacje musisz wyslac przez email!
          • gazeta_mi_placi Re: Bieda a internet 19.12.11, 11:44
            Może u Ciebie w Kanadzie.
            U nas ogłoszenia odnośnie stróżostwa lub podobnych prac wiszą w urzędach pracy z podanym nr telefonu (a nie adresu mailowego) oraz w lokalnej prasie.
            Czasem wywieszone na drzwiach owego pubu.
            Wszystko wiesz lepiej co się dzieje w Polsce od mieszkańców, mimo że 30 lat odpolaczasz się w Kanadce.
            Zajmij się lepiej problemami swojego kraju.
    • zansibar Re: Bieda a internet 17.12.11, 18:04
      Różnie bywa. U nas, gdyby trzeba było drastycznie obniżyć koszty życia, na ostatnim miejscu byłaby rezygnacja z internetu - bo dostęp do sieci jest niezbędny - żeby zarabiać.
    • zefirek1612 Re: Bieda a internet 17.12.11, 18:17
      mnie się zdaje że komputer, internet o telefon to nie są w dzisiejszych czasach artykuły luksusowe tylko niezbędne. załatw coś bez komputera i telefonu. będziesz się prosić kogoś żeby pożyczył/udostępnił/
      • nowapanna Re: Bieda a internet 17.12.11, 19:34
        pewnie zefirku-lepiej jest prosic kogos o pieniadze na jedzenie dla dziecka niz na skorzystanie z komputerawink...

        (Bo chyba o tym w tym watku mowa- o rodzinach,ktore prosza na forum o kase,ale wydatkow typu internet nie obetna).
        • zefirek1612 Re: Bieda a internet 17.12.11, 20:35
          nowapanna napisał:

          > pewnie zefirku-lepiej jest prosic kogos o pieniadze na jedzenie dla dziecka niz
          > na skorzystanie z komputerawink...
          >
          > (Bo chyba o tym w tym watku mowa- o rodzinach,ktore prosza na forum o kase,ale
          > wydatkow typu internet nie obetna).

          za zerwanie umowy o korzystanie z neta też trzeba zapłacić, o wiele więcej niż miesięczna opłata abonamentowa.
          no ale zerwać trzeba, bo e-matki tak mówią.
          Przypomina mi się taki artykuł, był w necie, rodzina bardzo biedna, wycofana, lodówka pusta, opieka społeczna poszła na wywiad i nic nie zauważyła bo, jak to jedna pani pracownik tłumaczyła, "mieli komputer w domu".
          toż to na pewno burżuje....
          • gazeta_mi_placi Re: Bieda a internet 17.12.11, 20:49
            Patrzyłam z ciekawości na używane komputery na Allegro, najtańszy kosztował 400zł, ale najczęściej cena za używane około 800zł, niektóre nawet 2000zł. Używane, a nie nowe.
    • marta-zs Re: Bieda a internet 18.12.11, 15:25
      Dlaczego biedni ludzie waszym zdaniem nie mają prawa do posiadania komputera czy internetu?
      Ja oddalam 2 komputery i byłabym bardzo zła gdyby je sprzedali, dziele się takze łaczem z sasiadem.
      W bibliotekach publicznych wszyscy mają prawo skorzystac z interentu i np. napisac prosbe o pomoc na jakims forum.
      A to, że maja ze w domach co to za zbrodnia? U mnie interent osiedlowy najtanszy kosztuje chyba 10zł miesiecznie. Nie jest to wielki majątek, a za te 10zl mają najnowsze wiadomosci(zamiast gazet), dostep do porad, moga szukac pracy, wysylac sms, czy kontaktowac sie ze znajomymi.
      • bi_scotti Re: Bieda a internet 18.12.11, 23:17
        Ci ktorzy maja dzieci w wieku szkolnym tak czy inaczej musza tym dzieciom zapewnic dostep do Internetu - czasem taniej miec sprzet w domu niz oplacac dojazdy, szczegolnie jesli np. szkola ma malo sprzetu, lokalna biblioteka ograniczone godziny pracy a samemu sie np. spedza duzo czasu szukajac pracy!
        Sugerowanie ubogim ludziom zeby pozbywali sie komputerow i polaczen internetowych mozna tylko porownac z sugestiami rzadszego mycia sie i najlepiej bez mydla i szmponu - mniej sie wyda na wode a jak czlowiek ubogi, to co mu szkodzi posmierdziec troche? suspicious
        • nowapanna Re: Bieda a internet 19.12.11, 10:12
          Bi_scotti, tez mam jedno dziecko w wieku szkolnym- to juz jego 4 rok w szkole (system Irlandzki) i jeszcze ani razu nie zdarzylo sie,zeby nauczycielka wymagala od dzieci sciagniecia czegos z internetu,badz skorzystania z informacji w necie-wszelkie zadania domowe bazuja na tym,co dzieci robia w szkole.
          Nikt tu nie sugeruje,zeby "ubodzy" pozbywali sie internetu i komputerow-hehe, kolejna demagogia,mowa tu o takich osobach,ktorych stan konta rowna sie ZERO-pisza na forum,proszac o pieniadze,jedzenie czy inne rzeczy,a jednoczesnie nie potrafia(raczej nie chca) poucinac swoich wydatkow(tu np.internet).Z biedy sie wychodzi-ale tylko jak sie potrafi myslec i umiec rezygnowac czasowo z pewnych mniej istotnych rzeczy.
          • kajos5 Re: Bieda a internet 19.12.11, 10:35
            nowapanna napisał:

            > Bi_scotti, tez mam jedno dziecko w wieku szkolnym- to juz jego 4 rok w szkole (
            > system Irlandzki) i jeszcze ani razu nie zdarzylo sie,zeby nauczycielka wymagal
            > a od dzieci sciagniecia czegos z internetu,badz skorzystania z informacji w nec
            > ie-wszelkie zadania domowe bazuja na tym,co dzieci robia w szkole.

            a ja mam 16-latka w polskiej szkole i on co rusz korzysta z internetu przy odrabianiu zadań domowych - w ubiegłym tygodniu np. pisał referat o aktualnej działalności organizacji pomagających ludziom na świecie.
    • jamesonwhiskey Re: Bieda a internet 19.12.11, 10:20
      > Dla mnie chyba w takiej sytuacji podstawowym wyjściem z sytuacji jest rezygnacja z
      > internetu, kablówki, abonamentów telefoniczny

      z kablowka sie zgadzam, reszta nie szczegolnie
      to nastepny krok to odciecie pradu wody i ogrzewania ?

      • nowapanna Re: Bieda a internet 19.12.11, 10:39
        jamesonwhiskey napisał:

        > z kablowka sie zgadzam, reszta nie szczegolnie
        > to nastepny krok to odciecie pradu wody i ogrzewania ?
        ___________
        a nie wiem..wiesz,to pewnie zalezy od sytuacji danej rodziny.Jesli nie placa rachunkow to pewnie im odetna gaz,prad a moze i w efekcie eksmituja-no ale najwazniejsze,zeby mieli dostep do netu i na biezaco opisywali dzialania komornika na forumwink))))))

    • bezpocztyonline Internet i telefon to artykuły pierwszej potrzeby 19.12.11, 11:18
      tempera_tura napisała:

      > Często czytam na forach posty ludzi potrzebujących (nie mam na pieluchy, oddam
      > dziecko, nie mam na węgiel). Jak to jest? Dla mnie chyba w takiej sytuacji pods
      > tawowym wyjściem z sytuacji jest rezygnacja z internetu, kablówki, abonamentów
      > telefonicznych, samochodu (benzyny)itd.

      Z kablówki ewentualnie. Z samochodu niekoniecznie: w wielu wypadkach to też artykuł pierwszej potrzeby. Komunikacja zbiorowa w RP pozostawia wiele do życzenia.
      Internet i telefon (przynajmniej komórka) to podstawowa sprawa w XXI wieku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka