Dodaj do ulubionych

Choroba jest w głowie...

21.12.11, 10:38
Też tekst wytrych. Mniejsza z tym, wczoraj przeczytałam list od bliskiej osoby z napiętnowaniem wszystkich, którzy chodzą do lekarzy, badają się i leczą. Wszyscy wokoło na zmarnowanie, bo im lekarze choroby powymyślali. I tylko tych dzieci żal, co ich rodzice do specjalistów prowadzą. No ciśnienie mi skoczyło. Czyli jak nie będę chodziła do lekarzy to zdrowie murowane? Jak córki kontrole oleje i tabletki zabiorę to jej choroba minie?
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Choroba jest w głowie... 21.12.11, 10:43
      I tu przykład dziewczynki leczonej psychiatrycznie, bo nagle okazało się, ze ta "dziwna" dziewczynka musi być kontrolowana, trzeba leki podać, do szkoły odwieść (jeździła całe życie sama rowerem ponad 10 kilometrów).
      • guderianka Re: Choroba jest w głowie... 21.12.11, 11:09
        Wiesz, w tym wytrychu chodzi chyba o coś innego. Faktem jest, że nastawienie człowieka do samego siebie, świata, ma ogromny wpływ na jego życie i zdrowie. Znane są przypadki osób, które po usłyszeniu diagnozy załamały się i zmarły w szybkim czasie i takich, które wzieły się w garść, napełniły głowę optymizmem, leczyły duszę i......wspomogło to proces zdrowienia.
        Sama mam za sobą dziwny przypadek. Lekarz stwierdził torbiel jajnika, jej wielkość i zawartość wskazywały na konieczność zabiegu. Miałam ustalony termin operacji, wybrałam 2 porcje engerixa, ale postanowiłam, że się nie dam. Wizualizowałam sobie jak mój organizm walczy z torbielami, Mąż wyobrażał sobie, że małe roboty czyczą mi w środku wszystko i....kolejne usg wskazywały zmniejszanie się torbieli. Lekarz powiedział, że on nie wnika jak ja to robię, ale mam robić dalej. wink
        • kropkacom Re: Choroba jest w głowie... 21.12.11, 11:23
          > Wiesz, w tym wytrychu chodzi chyba o coś innego.

          Wiem, ale ta osoba go użyła tak jak to opisałam.
        • kura28 Re: Choroba jest w głowie... 21.12.11, 11:49
          Jeżeli to była torbiel czynnościowa to żaden dziwny przypadek tylko wręcz norma. Zazwyczaj się wchłaniają, nawet takie wielkie, po kilka cm.
    • gryzelda71 Re: Choroba jest w głowie... 21.12.11, 10:56
      Czyl
      > i jak nie będę chodziła do lekarzy to zdrowie murowane?

      Wiesz,mój ojciec dostał zaproszenie na badania (jako,że skończył 70 lat) przez UM.
      No i wyszło,ze ma nadciśnienie(0 objawów,na nic sie nie skażył.Po roku dołączył parkinson.
      A kto wie,jakby potoczyły się sprawy,gdyby nie poszedł na te badania?(ŻART)
      • kocianna Re: Choroba jest w głowie... 21.12.11, 11:12
        Ja tam wierzę w psychosomatykę.

        Koronnym przykładem jest moja Młoda, która, jeśli ją poprosić, wyzdrowieje na następny dzień mimo obiektywnych i doskonale widocznych objawów choroby. I która, jeśli chce ukarać mamusię/przestraszyć babcię/olać legalnie szkołe - potrafi sobie wywołać klasyczny atak astmy z pięknymi świstami w oskrzelach, na które nabiera się doświadczony pulmunolog. Ataki się skończyły, jak mamusia zagroziła, że pozbędzie się kotów w sposób ostateczny.

        Obiektywnie choroby istnieją. Ale sila naszego umysłu jest nieodgadniona, i fajnie byłoby móc nad nią panować.
      • default Re: Choroba jest w głowie... 21.12.11, 11:21
        A moja matka znowu odwrotnie - ciągle uskarża się na przeróżne tajemnicze choroby, każe się wozić do specjalistów, na badania - a potem okazuje się że nic jej nie jest, zdrowa jak koń, wyniki badań modelowe. Co ją niezmiennie strasznie rozczarowuje i stwierdza "na moją chorobę lekarze nie potrafią nic zaradzić" - tylko nie wiadomo co to za choroba, bo w zależności od okoliczności objawia się przeróżnie, a i "ataki" zdarzają się na ogół w ściśle przemyślanych momentach.
        Tak więc jest to typowa "choroba z głowy" smile
        • andaba Re: Choroba jest w głowie... 21.12.11, 11:31
          default napisała:

          > A moja matka znowu odwrotnie - ciągle uskarża się na przeróżne tajemnicze choro
          > by, każe się wozić do specjalistów, na badania - a potem okazuje się że nic jej
          > nie jest, zdrowa jak koń, wyniki badań modelowe. Co ją niezmiennie strasznie r
          > ozczarowuje i stwierdza "na moją chorobę lekarze nie potrafią nic zaradzić" - t
          > ylko nie wiadomo co to za choroba, bo w zależności od okoliczności objawia się
          > przeróżnie, a i "ataki" zdarzają się na ogół w ściśle przemyślanych momentach.

          O tak, znam to smile
        • echtom Re: Choroba jest w głowie... 21.12.11, 11:54
          Taka "choroba" dla wielu osób jest sposobem na życie - najskuteczniejszą metodą skupiania na sobie uwagi i manipulowania otoczeniem.
          • ladyjm Re: Choroba jest w głowie... 21.12.11, 12:50
            dokładnie!!!
            i manipulują tak przewaznie kobiety!!! zwłaszcza teściowe smile
    • dziennik-niecodziennik Re: Choroba jest w głowie... 21.12.11, 14:34
      > Czyli jak nie będę chodziła do lekarzy to zdrowie murowane?

      no pewnie że tak. wiesz jak jest, mozesz byc zdrowy, a jak tylko pójdziesz do lekarza to on i tak od razu chorobe jakąś znajdzie big_grin

      a serio - są ludzie ktorzy wolą nie wiedziec o swojej choorbie bo wtedy się czują zdrowi. ale czy to rozsądne? - nie sądzę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka