Dodaj do ulubionych

Do pamiętających PRL - relacje cenowe

18.01.12, 18:42
Zainspirował mnie watek o tym, czy nam się pogorszyło ostatnimi czasy, bo w nim dużo o cenach.

A pamiętacie ceny z tych czasów, gdy wszystko wszędzie kosztowało tyle samo?

Kostka masła 17,50; śmietankowe 16,00; tzw. extra (pojawiło się później) 25,00
ser biały chudy 12,00; tłusty 24,00
kiełbasa zwyczajna 44,00
chleb 2kg 8,00; zakopiański 1kg 6,60
ziemniaki 1,80; jabłka jonathan 16,00
mieszanka wedlowska 64,00
cytryny 30,00
pomarańcze 40,00
rajstopy elastyczne 80,00

No i dość ważna informacja - zarobki moich rodziców w owym czasie 1600 i 1900. Jak tak sobie liczę, to wychodzi mi, że powinniśmy umrzeć z głodu.
Obserwuj wątek
    • ola Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 18.01.12, 18:47

      Pamiętam takie zestawienie w Polityce kilka lat temu.
      Wyciągneli dane GUSu z 1970 roku, według których średnia płaca wynosiła dokładnie tyle co teraz. 3,5 tysiąca. Za to pralka kosztowała ok. 10 000, chleb 5 zł, suszarka do włosów 500 zł, schab 200 zł...
      Bardzo pouczające było to zestawienie..
    • skarolina Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 18.01.12, 18:50
      Tutaj coś na ten temat. Nie chciałabym takich cen przy takich zarobkach...

      uriuk.blox.pl/2010/04/Jak-to-za-Gierka-dobrze-bylo.html
      • kura28 Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 18.01.12, 20:00
        super zestawienie wink
        Czasów gierka wprawdzie nie pamiętam, ale pamiętam, że w późnych latach 80 , przy 2 parujących osobach w domu i jednym dziecku moi rodzice miewali problem, że nie starcza pieniędzy do pierwszego.
        • followthesun Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 18.01.12, 20:38
          Moi rodzice mieli mnie i siostrę i nie mieli takich problemów. Zaznaczam,że nie byli I
          sekretarzami PZPR ani nic w tym rodzaju.

          kura28 napisała: w późnych latach 80 , przy 2 parujących osobach w domu i jednym dziecku moi rodzice miewali problem, że nie starcza pieniędzy do pierwszego.
        • euforia-0 Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 14:12
          Moj tata sam utrzymywał rodzinę- mamę, siostrę i malutką mnie. Starczało na jedzenie, opłatę mieszkania, zbudowany dom jednorodzinny w pięknej wypoczynkowej miejscowości. Podkreślam pracował tylko mój tata. I nie na jakimś super wysokim stanowisku. Rodzice chcwalą czasy komunizmy, że zyło im się duuzo lepiej. Za Gierka powstawał cały przemysł. Wybudowano osiedla. Zrobił dług Polsce ale tez otworzył wielkie Polskie przedsiebiorstwa i zwróciłoby się., Obecnie wszystko jest wysprzedane. Narzekali na kolejki ale podsumowali mi to tak. Wiesz kiedys kazdego było stać ale w sklepach nie było. Teraz wszystko w sklepach jest ale większości nie stać. Lepiej im sie żyło.
          • euforia-0 Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 14:21
            i Gierka uważają za wspaniałego polityka i że takich juz nie ma i nie bedzie. A na Platfomę Obywatelska i Tuska patrzec nie mogą, że Polske rozkładaja na łopatki. Radza mi stąd wyjeżdzać poki jestem młoda.
            • krejzimama Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 14:42
              Twoi rodzice to idioci.
              • euforia-0 Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 14:53
                sama jestes idiotka
          • landora Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 14:46
            Ciekawe, skoro tak było super, to dlaczego tak ludzie walczyli, żeby się tej komuny pozbyć? tongue_out
            Lepiej to się może żyło jednostkom, które były ustawione w partii. Albo tym osobom, którym do szczęścia wystarczała klitka w bloku, syrenka i wakacje wyłącznie nad polskim morzem, ewentualnie w krajach bloku socjalistycznego.
            • ewa-krystyna Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 18:59
              andora napisała:

              > Ciekawe, skoro tak było super, to dlaczego tak ludzie walczyli, żeby się tej ko
              > muny pozbyć? tongue_out
              > Lepiej to się może żyło jednostkom, które były ustawione w partii. Albo tym oso
              > bom, którym do szczęścia wystarczała klitka w bloku, syrenka i wakacje wyłączni
              > e nad polskim morzem, ewentualnie w krajach bloku socjalistycznego.



              bo chyba naogladali sie Dynastii i innych `hamerykanskich`filmow,gdzie pokazywano tylko dobrobyt.... nikt nie wiedzial,oprocz tych co wyjezdzali na zarobek o slumsach, gangach...
              moi rodzice oboje pracowali i bylo nas na wszystko stac... nigdy z siostra glodne lub bez butow nie chodzilysmy... wyjezdzalysmy na zimowiska i latem na wczasy z rodzicami i na drugie z babcia, co roku smile nie jezdzilysmy na kolonie,bo nie chcialysmy a nie z braku pieniedzy.... pokaz mi ile teraz dzieci wyjezdza na zimowiska i kolonbie badz wczasy z rodzicami bez zaciagania dlugow lub wielu duzych wyrzeczen?
              za tej `komuny`jednak byl w Polsce przemysl, wyroby polskie cieszyly sie bardzo dobra jakoscia na tym slynnym `zachodzie`smile ludzie mieli prace i zarabiali wystarczajaco zeby godnie przezyc smile jednostki nie dawaly rady.... zupelnie odwrotnie niz teraz z wpisow na forum....
              i przede wszystkim JA ZNALAM moich rodzicow, widzialam ich w weekendy i w tygodniu... moja corka juz nas nie ma do jej dyspozycji jak ja moich rodzicow i my nie mieszkamy w Polsce,tylko w Kanadzie... po moim powrocie do pracy sa dni,ze nie widze mojej corki nawet po kilka dni... mamy szczescie,bo mamy meza rodzicow,gdzie moze byc jak my pracujemy i szczerze wcale nie zarabiamy zle....


              i co jest zlego w wakacjach nad polskim morzem? jest na prawde zdrowo smile moze cie tez zdziwie,ale tu tez tylko jednostki tak podrozuja jak to opisujesz i jest wolnosc.... w zasadzie oprocz kilku imigrantow nie znam ludzi,ktorzy by wyjechali poza Kanade, a na wczasy z dziecmi w wakacje,to juz w ogole.... zwykle siedza w domu przy ewentualnym basanie w miedzyczasie pracy,bo urlop tu to marne 10-14 dni , dopiero na wyzszych stanowiskach lub po wielu latach pracy jest wiecej......
              zgadzam sie kompletnie z Euforia -0 i jej rodzicami smile jak masz mozliwosc to wyjezdzaj smile





              https://lb4m.lilypie.com/TikiPic.php/4rlUqWR.jpghttps://lb4m.lilypie.com/4rlUm4.png
              • agni71 Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 20:16
                > moi rodzice oboje pracowali i bylo nas na wszystko stac... nigdy z siostra glod
                > ne lub bez butow nie chodzilysmy...

                No patrz, a moi rodzice tez obydwoje pracowali i absolutnie nie bylo nas na wszystko stać...

                wyjezdzalysmy na zimowiska i latem na wczas
                > y z rodzicami i na drugie z babcia, co roku smile

                A my nie wyjeżdżalismy, ale to pewnie z nadmiaru socjalistycznego dobrobytu wink

                nie jezdzilysmy na kolonie,bo ni
                > e chcialysmy a nie z braku pieniedzy.... pokaz mi ile teraz dzieci wyjezdza na
                > zimowiska i kolonbie badz wczasy z rodzicami bez zaciagania dlugow lub wielu d
                > uzych wyrzeczen?

                Nie wiem, ile. Moje jeżdżą (na razie z rodzicami, bo były za małe, ale pewnie od najbliższego lata zaczną sie wyjazdy na kolonie).


                > i przede wszystkim JA ZNALAM moich rodzicow, widzialam ich w weekendy i w tygo
                > dniu... moja corka juz nas nie ma do jej dyspozycji jak ja moich rodzicow i my
                > nie mieszkamy w Polsce,tylko w Kanadzie... po moim powrocie do pracy sa dni,ze
                > nie widze mojej corki nawet po kilka dni...

                Straszne to co piszesz. Ciekawe tez, ze moje dzieci mają mnie dla siebie w duzo większym stopniu niz ja miałam swoich rodziców.

                mamy szczescie,bo mamy meza rodzico
                > w,gdzie moze byc jak my pracujemy i szczerze wcale nie zarabiamy zle....

                U nas tylko mąz pracuje i wystarcza nam na wiele. Nie napiszę, że na wszystko, bo kogo stac na wszystko? W każdym razie na wiele więcej niz stac było moich rodzicow - ale to może dlatego, że oni byli nauczycielami, a wtedy robotnik stał na piedestale....

              • landora Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 21:46
                Wiesz, ja się urodziłam w stanie wojennym, więc załapałam się, na szczęście, tylko na koniec komuny, a i tak pamiętam, że było szaro i ponuro.
                Ty chyba jesteś starsza ode mnie, i co, nie pamiętasz kartek? Braków w sklepach? Tego, że nie było nawet papieru toaletowego?
                Moi rodzice pracowali w zakładach produkujących przetwory i słodycze w ramach obowiązkowych zajęć na studiach (bzdura do kwadratu) i od nich wiem, jakiej jakości był ten "polski produkt".
                Mam zdjęcia z przedszkola - wszystkie dzieci w identycznych, topornych butach typu "relaks". Tak, świetnie kiedyś było.
                I nie ma nic złego w wakacjach nad polskim morzem, ale niektórzy chcieliby coś jeszcze w życiu zobaczyć. Ja zaliczyłam już niemal całą Europę, studiowałam w UK, brałam udział w konferencjach zagranicznych... I wiem, że nic z tego nie mogłabym zrobić, gdybym urodziła się 20 lat wcześniej.
                Aha, i jeszcze - ludzie mieli pracę, bo taka była linia partii. W przedsiębiorstwach było zatrudnionych o wiele za dużo osób, nieważne, że nie mieli co robić, a całe przedsięwzięcie było nierentowne. Czy Ty naprawdę sądzisz, że taki system mógł sobie radośnie trwać i to wszystko nie rąbnęłoby w końcu tak czy inaczej? Czy może mielibyśmy tu głód? A może drugą Koreę Północną?
      • policjawkrainieczarow Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 18.01.12, 20:18
        skarolina napisała:

        > Tutaj coś na ten temat. Nie chciałabym takich cen przy takich zarobkach...

        wez pod uwage, ze taka lodowka czy piecyk byly wtedy "built to last" i wytrzymywaly po 25-30 lat, w czasie wakacji dzieci mozna bylo poslac za niewielki pieniadz na kolonie trzytygodniowe, dofinansowane z zakladu pracy, nie placilo sie kredytu za mieszkanie, bo bylo kwaterunkowe, nie bylo rachunkow za cztery telefony i internet, komunikacja publiczna kosztowala grosze (za kieszonkowe mozna bylo przejechac cala Polske pospiesznym pociagiem w te i z powrotem), przy tych zarobkach poslanie dwojki dzieci do przedszkola nie kosztowalo oczu z glowy. Nie samym chlebem zyje czlowiek, jak powiedzial klasyk.
        • asia_i_p Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 13:49
          No właśnie w tym problem, że nie samym chlebem. O ile chleb za 4 zł jest do przełknięcia, to już ser żółty za 50 zł za kilo czy pół kilo makaronu za 10 zł, oraz zwykła kiełbasa za 44 zł kilo, a myśliwska za 100 zł stanowią pewien problem. Jakby człowiek żył samym chlebem, to nie byłoby problemu.
      • default Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 13:23
        skarolina napisała:

        > Tutaj coś na ten temat. Nie chciałabym takich cen przy takich zarobkach...
        >
        > rel="nofollow">uriuk.blox.pl/2010/04/Jak-to-za-Gierka-dobrze-bylo.html


        Szczególnie wstrząsnęły mną ceny mięsa, wędlin i owoców cytrusowych. O ile jeszcze owoce mogę zrozumieć (pochodziły z tzw. drugiego obszaru płatniczego smile) , o tyle 56 zł za kawałek świniny wydaje się ceną zupełnie z sufitu wziętą. No ale ktoś musiał te PGR-y i rozrdrobnione rolnictwo dotować.... Unii nie było smile
    • kura28 Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 18.01.12, 19:55
      Pamiętam, że głupi odtwarzacz wideo kosztował tyle co jedna pensja.
      Na radiomagnetofon kasetowy odkładałam chyba pół roku.
      • mama_gromadki Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 18.01.12, 20:29
        Wiele nie pamiętam ale...

        Moja mama zarabiała w latach około 84-85 po 650zł a mój chłopak w tym czasie dostawał coś ponad 1000 za praktyki w szkole górniczej.

        Później pamiętam czasy około 87roku kiedy to ja miałam 1000zł alimentów od taty a rente po zmarłej mamie miałam około 900zł. Wtedy mi to starczało i mogłam sobie nawet odłożyć"na kupkę".

        W roku 1989 byłam mężatką z dzieckiem i dochód mojego męża wynosił około 40tyś z czego na życie wydawałam mniej i też coś zostawało, po 90 roku zaczęło nam brakować i to znacznie. Zaczęliśmy żyć pod kreską.

        Różnica w tych czasach polegała na tym że w sumie kasa była ale nie było fajnych rzeczy w sklepach,kupowało się ubranka w pewexach a na meble były kolejki i zapisy.

        • mama_gromadki Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 18.01.12, 20:42
          Chyba pomyliłam te zera i raczej było alimentow 10000 a renty 9000, wtedy chyba ta inflacja już była.
          • followthesun Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 18.01.12, 20:48
            Raczej nie pomyliłaś. W 1989 moja pensja wynosiła 1600 zł, a potem zaczęło się szaleństwo.
            • toxicity1 Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 18.01.12, 20:57
              Pracę zawodową rozpoczynałam w 1983 r.
              Na stażu 6 000 z, po 3 m-cach 6 500 + 10% premii.
              Po roku zmieniłam pracę - 6 800 +65% premii + 1 000 prowizji.
              W tym czasie tzw rekompensata wynosiła 1 100 - 1 300 zł, wiec z tym 1 600 coś Ci sie chyba pokićkało.wink
              • followthesun Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 18.01.12, 20:59
                No to chyba tak. Czyli to było 16 tysięcy. smile
              • toxicity1 Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 18.01.12, 20:59
                W 1986 mój mąż zarabiał 40 000 -50 000 zł.
                To była baaardzo dobra pensja.
                Ja w 1988 po powrocie z wychowawczego dostałam 30 000 podstawowej.
            • scibor3 Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 14:30
              Ludzie, przestańcie pieprzyć bez sensu. Jakie 1600 zł w 1989? To się również tyczy wątkodawczyni której rodzice zarabiali w tych czasach ponoć 1600 zł. Masz tabelkę GUS dotyczącą średnich zarobków w poszczególnych latach.:

              www.stat.gov.pl/gus/5840_1630_PLK_HTML.htm
              Zarobki były wtedy bardzo egalitarne. Dyrektor zjednoczenia zatrudniającego dziesiątki tysięcy ludzi zarabiał oficjalnie zaledwie 3 (słownie: trzy) razy więcej od robotnika tychże zakładów. Ba, zdarzało się często, że robotnik pracujący na akord zarabiał więcej od tegoż dyrektora.
              • irina_katodina Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 15:58
                scibor3 napisał:

                > Ludzie, przestańcie pieprzyć bez sensu. Jakie 1600 zł w 1989? To się również ty
                > czy wątkodawczyni której rodzice zarabiali w tych czasach ponoć 1600 zł.

                Nie rzucaj się, przeczytaj mój post ze zrozumieniem.
                Pisałam o czasach, gdy wszystko wszędzie kosztowało tyle samo, a taka sytuacja miała miejsce mniej więcej do roku 1979/80, potem ceny ruszyły, zresztą powstały różne kategorie cen (umowna, regulowana itp.)
                I owszem, moi rodzice w latach siedemdziesiątych zarabiali tyle, ile napisałam.
                • riki_i Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 23:41
                  irina_katodina napisała:

                  > I owszem, moi rodzice w latach siedemdziesiątych zarabiali tyle, ile napisałam

                  To jednak mało zarabiali. W Warszawie zarabiało się tak nieco ponad dwa tysiące, jako średnia pensja.
                • scibor3 Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 20.01.12, 00:53
                  > Nie rzucaj się, przeczytaj mój post ze zrozumieniem.
                  > Pisałam o czasach, gdy wszystko wszędzie kosztowało tyle samo, a taka sy
                  > tuacja miała miejsce mniej więcej do roku 1979/80, potem ceny ruszyły, zresztą
                  > powstały różne kategorie cen (umowna, regulowana itp.)

                  Przed tym były sklepy komercyjne, jeżeli chodzi o ścisłość, czyli to co kuło w zęby klasę robotniczą. I tu ten sam towar kosztował inaczej niż w zwykłym sklepie. Natomiast cena umowna i regulowana dotyczyła różnych towarów. Dla przykładu mleko. Regulowana była cena mleka tłustego i chudego z tym, że regulowana cena nie nadążała za inflacją (podobnie z dotacjami) i aby nie zbankrutować mleczarze wymyślili mleko półtłuste które regulacji już nie podlegało i mogli sprzedawać po cenie umownej, bez strat.
                  Sprzedawanie tego samego towaru po innej cenie podpadało pod spekulację.

                  > I owszem, moi rodzice w latach siedemdziesiątych zarabiali tyle, ile napisałam

                  W jakich latach 70-tych? Bo jak chyba sama zauważyłaś płaca w ciągu 10-ciu lat wzrosła ponad dwukrotnie. Jeżeli pod koniec, to jedyną opcja jaka przychodzi mi na myśl, z takimi zarobkami, to to, że twoi rodzice byli na stażu, pracowali jako sprzątacz/ka w szkole, w PGR (ale tam spora część świadczeń była w naturze) albo pracowali na część etatu. Pozostają jeszcze renciści i emeryci. W każdym bądź razie twoi rodzice byli raczej wyjątkami a nie przeciętną reprezentacją ówczesnego społeczeństwa.
    • volta2 Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 08:42
      ja pamiętam kulka lodów - 2 złote(takie małe, miedziane 2 złote), gdy 100 była z waryńskim
      to był rok 79/81?

      kozaki w 83 kupione na różyckiego były najbardziej odjechanymi butami w szkole - to już był wydatek 2 tysięcy

      sukienka komunijna w wersji drogiej, też z różyckiego - 11 tysięcy(82), ślubna 20 tysięcy(83 rok- też z różyckiego)

      mama kupiła sobie fajną bluzkę od kogoś przywiezioną z zagranicy - 6 tysięcy - i to była kwota powalająca z nóg, rok 85(powiedzmy, miesięczna pensja?)

      dodam, dla tych co nie pamiętają -wiecie co wystarczyło za łapówkę za wydanie paszportu, tudzież za przyjęcie na korki do dobrej licealnej nauczycielki - odpowiednio - puszka ananasów w słodkiej zalewie, dana już po powrocie z zagranicy(rok 86), a nauczycielka wzięła kakao instant z RFN(89rok)- oczywiście po znajomości, kasy raczej nikt by nie zaryzykował. czyli taka łapówka-suvenir.
      • kura28 Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 13:03
        Pamiętam, że rajstopy były całkiem przyzwoitym prezentem/łapówką. Albo np. paczka kawy.
        • bsl Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 13:45
          herbata Madras tez wink

          moja pierwsza pensja po szkole ( 91rok) to 1 200 000 big_grin pamietam że za pierwsza wyplate kupilam kozaki za 700 tys i dżinsy za 300 tys
          • demonii.larua Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 13:58
            Oraz wiejskie jajka, kury rosołowe i półtusze świńskie/bydlęce big_grin
        • atowlasnieja Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 19:03
          najlepsze, że są jeszcze tacy którzy nadal uważają, że paczka kawy to dobry prezent.
      • bi_scotti Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 13:55
        volta2 napisała:

        > ja pamiętam kulka lodów - 2 złote(takie małe, miedziane 2 złote), gdy 100 była
        > z waryńskim
        > to był rok 79/81?
        >

        Czy ja sie musze z powodu tego watku poczuc az taka stara? Pamietam kulki lodow po 40 gr, potem cena rosla, zatrzymalam sie w pamieci jakos na 1,20 zl, wtedy chyba drozdzowki byly po 2 zl ... Swoja droga, czy gdzies ktos jeszcze sprzedaje lody w ten sposob, ze sa dwa platki wafelka w ksztalcie kolka lub kwadratu i kulka lodow miedzy nimi? To byla udreka dziecinstwa - taka forma lodow zawsze uswinila czlowieka bardzo zlosliwie; pamietam szczegolnie takie lody z Sopotu i oblepione raczki, ktore tata mi myl woda sodowa z saturatora ...
        Nie mam punktu odniesienia do obecnych cen - gdy bywam w PL niektore rzeczy wydaja mi sie nielogicznie drogie, inne przyjemnie tanie - ale to sa wrazenia z wiekszosci krajow swiata z wyjatkiem moze Japonii, gdzie wszystko bylo po prostu drogie tongue_out Moze dobrze, ze Polska nie jest druga Japonia big_grin
        • 1borgia Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 14:11
          lody wloskie krecone kostowaly 65 gr, paczek zlotowke, sok pomidorowy byl drogi juz nie pamietam. musialem zbierac caly tydzien a nie raz i dwa na powyzsze.
          borgia
          • bi_scotti Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 14:46
            A pamietasz puszki soku Dodoni? Pomaranczowy, grapeifruit'owy i cytrynowy - smak tego pomaranczowego jest dla mnie nie do powtorzenia - zaden tak nie smakuje jak tamten z lat mlodosci ... Czy to bylo 16 zl za Gierka za puszke? Nie pomne uncertain
        • toxicity1 Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 17:59
          Lata siedemdziesiąte - gałka lodów 1 zł, casatte - kula 25zl.
          Lody Familijne (3 kolory) w pudełku 16 zł.
          Potwierdzam cenę drozdżówki - 2 zł.
    • riki_i Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 14:03
      Wciskasz ciemnotę irina_katodina, dlaczego nie napiszesz o wysokości czynszów za mieszkanie czy kosztach mediów (prąd, gaz) - przecież były symboliczne! Ser biały i żółty były relatywnie droższe,ale np. dotowane mleko wlewano świniom do koryt, bo było za bezcen. Może byś też Kochaniutka wspomniała o cenach wypoczynku krajowego, zapytaj rodziców ile kosztowały twoje kolonie albo dwutygodniowe wczasy w FWP. Grosiki!

      Komuna była mega syfem, no ale gwoli sprawiedliwości trzeba też dodać, że nikt po śmietnikach nie chodził i życie na elementarnym poziomie było tanie.
      • asia_i_p Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 14:17
        - życie na elementarnym poziomie było tanie.
        To weź dwie średnie pensje (mało kto miał dwie średnie, ale niech będzie), weź ceny z zestawienia i nawet nic nie odcinając na czynsz, ułóż budżet dla rodziny z dwojgiem dzieci (nawet zakładając kupno butów dwa razy w roku dla dzieci i raz na 5 lat dla rodziców). Albo chociaż dziennie menu.
        A ubrać się też trzeba i przypominam, że second handów nie było.
        • euforia-0 Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 14:39
          Przepraszam a teraz co jest? moze tez ułóż budzet dla przecietnej rodziny 2+2 gdzie mama pracuje jako sprzedawca, a ojciec jako rececjonista za najnizszą krajową. Jezeli czynsz mieszkania wynosi 600zł plus dolicz media do tego, a gdzie jedzenie, a gdzie ubrania, a oplaty za przedszkole? Ze wszystkimi i z którymi rozmawiałam chwala tamte czasy w porownaniu z terazniejszoscia
          • asia_i_p Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 14:53
            Nie manipuluj.
            Jeżeli budżet wtedy dla dwóch średnich, to i teraz dla dwóch średnich - czyli 5000 zł na czteroosobową rodzinę.
            • hellulah Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 16:02
              ...i jeśli czynsz jest minimalny, nośniki energii także - to jest to całkiem zgrabna kwota.

              (No i nie płaci się za postęp cywilizacyjny - my np. za telefony i sieć płacimy chyba ok. 500 złotych miesięcznie, ale naprawdę potrzebujemy tych łączy. Nie tak dla ozdoby, musimy, bo inaczej bylibyśmy wykluczeni w swoim fachu.)
            • riki_i Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe - 19.01.12, 23:46
              @ asia_i_p

              nie przyjmujesz argumentów

              odejmij symboliczne czynsze, weź poprawkę na nieco inny styl życia (nie tak gadżeciarski i konsumpcyjny jak dzisiaj = rzadkie zakupy sprzętów AGD/RTV) oraz poprawkę na nieco inną strukturę żywienia - np. czekolada była za komuny wielkim luksusem, podobnie jak cielęcina czy kura (!), żarcie za bezcen było natomiast w dotowanych przez państwo barach mlecznych.

              Itd. itp.
        • bi_scotti Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 14:40
          asia_i_p napisała:

          > > A ubrać się też trzeba i przypominam, że second handów nie było.

          ALE wlasciwie w kazdym domu sie cerowalo, naprawialo ubrania; bardzo wiele kobiet (matki, babcie ciotki) szylo, robilo na drutach, umialo przerabiac i dopasowywac. Na pewne rzeczy sie oszczedzalo (dzieci zawsze na rower wink ), wiekszosc sprzetu sie szanowalo, naprawialo (dzis by mi nawet nie przyszlo do glowy szukanie kogos kto naprawia np. toaster czy mixer - zepsul sie, wyrzucam, kupuje nowy). Pamietacie repasacje ponczoch i rajstop? Inne bylo podejscie do rzeczy w ogole. No i te rzeczy, mimo ze wyprodukowane w siermieznych zakladach PRLu, byly jednak wielokrotnie albo lepszej jakosci, albo mialy dluzszy zywot, bo sie bardziej o nie dbalo.
          Aha, i jeszcze o second-hand-type sklepach: np. na Bazarze Rozyckiego mozna zawsze bylo kupic uzywane ubrania (sprzedac zreszta tez smile ). To nie byly "oficjalne" second-hand sklepy ale wszyscy wiedzieli, ze taka opcja istniala i wielu korzystalo ...
          • asia_i_p Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 15:02
            Moja babcia z ciotką to nawet przędły (to znaczy kupiły kołowrotek w Cepelii, a włóczkę od górala i przędły wełnę), a ojciec ubijał masło ze śmietany zebranej z mleka kupowanego od rolnika. To takie bardziej klimaty a la "Domek na prerii" były. Ale to raczej nie jest normalne na 21-szy czy nawet na tamtejszy 20-ty wiek.
            Elektronika, AGD - rzeczywiście trwalsze niż teraz, ubrania nie, jakość porównywalna lub gorsza, jeżeli trwałość, to na zasadzie czysty żywy plastik, tylko wtedy inne standardy były i kierownik w butach ze skaju i garniturze z polietstru oraz koszuli non-iron nikogo nie dziwił ani nie gorszył. Więc się zdobywało materiał (brało się, co wlazło, żadnego wybierania wzorów) i się szyło. Maszyny w większości przedwojenne, ciotka większość swoich strojów uszyła na maszynie, z którą prababcia uciekała z Litwy w czasie pierwszej wojny światowej.
            Wtedy było o tyle dziwnie, że towary dosyć luksusowe (dwutygodniowe wczasy nad morzem dla czteroosobowej rodziny) były stosunkowo tanie, a towary normalnego codziennego użytku - masło, mięso, warzywa, ubrania - drogie albo niedostępne. Z mieszkaniami jeszcze inaczej - dużo tańsze ale i dużo gorzej dostępne niż teraz, o jakości lepiej nie wspominać - pamiętam moją żywą uciechę przy pierwszym zwiedzaniu nowego mieszkania, że mi plastikowa lokomotywka sama przez pokój jedzie - tato się raczej nie cieszył..
            • czarnaalineczka Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 18:53
              > włóczkę od górala i przędły wełnę

              no chyba nie do konca tak tongue_out
            • ally Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 20:13
              > Z mieszkaniami jeszcze inaczej - dużo tańsze ale i dużo gorzej dostępne niż tera
              > z, o jakości lepiej nie wspominać - pamiętam moją żywą uciechę przy pierwszym z
              > wiedzaniu nowego mieszkania, że mi plastikowa lokomotywka sama przez pokój jedz
              > ie - tato się raczej nie cieszył..

              Nadal tak jest. Albo i gorzej - między PRL-owskimi blokami przynajmniej jest trochę przestrzeni i nie zagląda się sąsiadowi do talerza.
      • irina_katodina Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 16:12
        riki_i napisał:

        > Wciskasz ciemnotę irina_katodina,

        A tak konkretnie, co jest Twoim zdanie nie tak w podanych przez mnie przykładach?

        dlaczego nie napiszesz o wysokości czynszów z
        > a mieszkanie czy kosztach mediów (prąd, gaz) - przecież były symboliczne!

        Ależ proszę Cię bardzo: 71 zł/m-c czynsz za mieszkanie 45m2 (tak, mniej niż para rajstop)


        Ser b
        > iały i żółty były relatywnie droższe,ale np. dotowane mleko wlewano świniom do
        > koryt, bo było za bezcen.

        Nie wiem, jak było ze świniami, w sklepach 2,70/l (tzw. nalewane), 2,90 (kapslowane), 4,40 pelnotłuste.


        Może byś też Kochaniutka wspomniała o cenach wypoczyn
        > ku krajowego, zapytaj rodziców ile kosztowały twoje kolonie albo dwutygodniowe
        > wczasy w FWP. Grosiki!

        To akurat zależało od funduszy zakładu pracy, niestety, nie było mi dane sprawdzić, bo pracodawca moich rodziców zdaje się nie był zbyt hojny.

        >
        > Komuna była mega syfem, no ale gwoli sprawiedliwości trzeba też dodać, że nikt
        > po śmietnikach nie chodził

        No, też sobie nie przypominam, abym widziała takich zbieraczy śmietnikowych.


        i życie na elementarnym poziomie było tanie.

        Tu już absolutnie się nie zgodzę, utrzymanie rodziny to była ekwilibrystyka.


        PS. Nie doszukuj się w postach intencji, których autor nie zamierzał przekazać.
        • riki_i Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 23:53
          @ irina_katodina

          Pisząc o wciskaniu ciemnoty miałem na myśli to, że w pierwszym poście sugerujesz rzekomą drożyznę panującą za komuny, podczas gdy owa drożyzna dotyczyła jedynie niektórych produktów - dziś pojmowanych jako elementarne, ale wówczas przynależących do tych z "wyższej półki"

          Komuna umożliwiała bardzo tanie życie, ale na absolutnie PODSTAWOWYM POZIOMIE. Jakiekolwiek wzbicie się w życiu poza umowny bar mleczny było już owszem, bardzo drogie. Ceny samochodów były astronomiczne, ceny telewizorów czy pralek także. Wszelkie wyjazdy zagraniczne, nawet do demoludów, były nieosiągalne dla większości społeczeństwa - stąd jesli ktoś już jechał , to na pokątny handel i szmugiel.

          Przy tych zarobkach jakie podałaś, faktycznie było nieciekawie, ale ludzie w latach 70-tych jednak średnio więcej zarabiali (przynajmniej w Warszawie)
    • tola_i_tolek Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 14:40
      Ceny cenami , ale wtedy po prostu żyło się inaczej. Moja córka latem je lody niemalże codziennie, ja jadłam raz w tygodniu- w niedziele po kościele.
      Nie pamiętam żeby w domu były soki albo inne napoje- piło się tylko herbatę albo kompoty własnej roboty. Piorwszy samochód rodzice kupili po 10 latach małżeństwa.
      Wakacje zawsze spędzaliśmy pod namiotem- tam też gotoaliśmy,moja mama tydzień przed wyjazdem spędzała w kuchni i wekowała mięso, na miejscu kupowaliśmy tylko warzywa, owoce, pieczywo,całą resztę- ziemniaki, konserwy, butlę gazową, garnki targaliśmy ze soba.
      A i tak byliśmy jedynymi z sąsiadów którzy w ogóle wyjeżdżali na akacje.
      Wtedy to było normalne- teraz takie życie to życie w biedzie
      • volta2 Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 15:16
        kto wyjeżdżał, to wyjeżdzał na te kolonie i wczasy

        moi starzy to byli znienawidzeni przez system "prywaciarze" i nie dość że mi takich koloni nie zapewniał zakład pracy za grosze - to nie było możliwości kupienia obozu - bo nie było takich firm!!!
        a jak pojechałam na obóz harcerski za 100% to kosztował 15000 tysięcy, inne dzieci miały go za 1000 zeta, bo zakład wysyłał.

        wczasy - ojciec poznał kogoś z kołobrzegu i ta osoba go zaprosiła na kwaterę prywatną - 1500 zeta za dzień od 3 osobowej rodziny. w życiu by nie wydał takiej kasy. wolał wozić nas nad rzekę raz w tygodniu, bo te 1500 to była dla niego - prywaciarza - abstrakcja.

        porównując to do cen dzisiejszych, to pewnie ten obóz byłby za 1500 zł a dzień na kwaterze - 150, a średnia pensja to dziś te 2000/2500.

        co do tego co było nie kupowane a jest dziś na masową skalę to:
        soki, jogurty, deserki mleczne, danonki, wafelki, chipsy- tego nie było w ogóle na rynku, no może serek waniliowy? nie było cytrusów, bananów, ile kasy zostaje w kieszeni?
        • riki_i Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 20.01.12, 00:01
          @ volta2

          To co piszesz jest absolutnie nieracjonalne. Wynika z tego, że Twoi rodzice byli za komuny biednymi prywaciarzami - a to jest oksymoron. Prywaciarz jak był prywaciarzem to nie był biedny, bo w gospodarce niedoboru , jaką była komuna, wszystko sprzedawało się jak świeże bułki. Biednym to on mógł się stać, jak go łupnięto wstecznym domiarem (często spotykane), ale wtedy był już BYŁYM PRYWACIARZEM.

          Rodzice Twoi byli jakoś ciężko kumaci, skoro szli na pełną odpłatność obozu harcerskiego. U mojej matki w zakładzie prywaciarz zatrudnił się na 3 miesiące jako goniec - żona rodziła i potrzebne mu było ubezpieczenie. Papiery woził po mieście własnym mercedesem. big_grin
          Dotowane kolonie można było załatwić choćby przez szkołę, jeśli naprawdę nie dało się przez żaden zakład pracy.

    • naturalna59 Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 15:29
      Miod cud i orzeszki byly. Ja zaczelam swoja pierwsza prace w 1980 roku we wrzesniu, na stazu mialam 2300zlotych za pierwsze pol wyplaty kupilam sobie kozaczki firmy syrena ktore kosztowaly 1100zlotych i do tego odkurzacz ktory kosztowal drugie tyle. Zostalo mi 100 zlotych. Mieszkalam w domu z rodzicami ktorzy nie chcieli ode mnie pieniedzy. Potem jak przeszlam na swoj garnuszek bylo juz trudniej. Artykuly tzw. przemyslowe byly drogie niemozliwie, jedzenie tez, jedyne co bylo niedrogie to koszty mieszkan i oplat za media. Ale mieszkanie trzeba bylo miec, a czekalo sie na nie w dobrym przemyslowym regionie przynajmniej 10 lat ( spoldzielcze) a kwaterunkowe dostawalo sie jak sie bylo wielodzietna rodzina z niskim dochodem, bo normy na osobe w takim mieszkaniu by dostac na nie przydzial to chyba bylo cos kolo 10m2, nie wspomne tutaj o dochodzie na rodzine. Ciekawa jestem ktora z Pan tutaj teskniacych za tamtymi czasami chcialaby mieszkac na 10m2. a zapomnialam dodac ze te normy obowiazywaly tez w spoldzielniach. Ludzie masowo by dostac wiekszy metraz i dodadkowy pokoj, zalatwiali sobie zaswiadczenie o ciazy ( ale pow.3 miesiaca bylo dopiero wazne) lub babcie wujka do domeldowania. Mozna bylo tez dostac dodatkowy pokoj jak sie wykonywalo tzw. wolny zawod.
      • hellulah Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 16:07
        Nie chodzi o to, że ktoś tęskni (w każdym bądź razie nie ja). Ja tylko nie lubię (nie wiem, jak inni) nadmiernego gloryfikowania "dzisiaj" i nadmiernej krytyki tamtych czasów, bez uwzględnienie postępu cywilizacyjnego i innych czynników.

        Tak, mieszkam na takim metrażu, jaki bym dostała z przydziału, więc tym mnie proszę nie straszyć smile
      • alakart Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 16:12
        Moi dziadkowie mieli dom - dokładnie kamienicę z 6 mieszkaniami, w pięciu z nich mieszkało po 1 osobie, w szóstym (3 pokoje z kuchnią) babcia, dziadek, moi rodzice z 2 dzieci i ciocia z mężem - 8 osób. Lokatorzy płacili nędzne grosze, a my przez lata mieszkaliśmy w ciasnocie i nic nie można było zrobić. Takie były czasy! Co do kosztów jedzenia to chyba pamiętacie, że nasze matki w kuchni robiły cuda i nic się nie marnowało.
    • imasumak Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 16:17
      Nie pamiętam cen z komunizmu, one się chyba zresztą dość często zmieniały, prawda? Pamiętam natomiast, że moi rodzice, a pracowali oboje, tata nawet na dwa etaty, musieli się naprawdę nieźle nagimnastykować, żeby nam zapewnić dobre warunki.
      Pamiętam też problemy z zaopatrzeniem, puste sklepy, kolejki i tęsknotę za wolnością. Ja tam za PRL nie tęsknię.
      • eliszka25 Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 18:37
        ja z prl az tak wiele nie pamietam, ale utkwil mi w glowie taki watek przedswiateczny. mama byla ze mna u lekarza, a po wyjsciu z osrodka poszlysmy do sklepu obok po chleb. okazalo sie, ze "rzucili" pomarancze i na dodatek mozna kupic nie np. kilogram na osobe, tylko ile kto chce. mama spytala tylko, ile tych pomaranczy kobieta ma, miala kilka kg, juz nie pamietam ile. za to dokladnie pamietam odpowiedz mamy "to ja poprosze wszystkie". nawet o cene nie zapytala, bo bylo ja stac. nie byla zona sekretarza partii, nikt z naszej rodziny do partii nawet nie nalezal. moi rodzice byli rolnikami z osmiorgiem dzieci. dzis maja dwie emerytury rolnicze w zawrotnej kwocie 1500 zl RAZEM i zeby kupic kazdemu wnukowi choc drobiazg pod choinke, oszczedzaja przez kilka miesiecy, choc wlasciwie i tak nie bardzo maja z czego. ja im sie tam nie dziwie, ze z rozrzewnieniem wspominaja "tamte czasy".

        nie twierdze, ze wtedy bylo lepiej, ale subiektywnie, moim rodzicom zylo sie lepiej niz teraz.
    • atowlasnieja Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 19:24
      a ja pamiętam jak się ceny urwały ze smyczy i nie wspominam tego miło

      i kolejki, kolejki, kolejki. i puste pułki w sklepach
      • atowlasnieja Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 19:38
        co do relacji cenowych to obserwując budownictwo z tamtych lat wyciągam wniosek, że opał musiał być znacznie tańszy a cement potwornie drogi lub niemożliwy do zdobycia przez co wiele domów było niewytynkowanych ale zimą wszyscy i tak mieli w domach bardzo ciepło.
        • cottonka Re: Do pamiętających PRL - relacje cenowe 19.01.12, 21:42
          Moja mama też wspomina, że wtedy było lepiej, bo po prostu praca byla dla wszystkich i jakieś pieniądze za to. ja jej przypominam, że chodziła w 1 płaszczu przez 7 lat. wszystko się załatwiało i panował jakiś dziwny handel wymienny. Ludzie wynosili z zakładów rzeczy i tym sposobem się budowali, kładli parkiety, wykładziny. Budowlańcyy wynosili cement, kradli cegły. Tak jak w Misiu.
          Dostawaliśmy jakieś dary z kościoła - pamietam ser pomarańcziwy chyba holenderski. Ciuchy z darów - jak secend handów też mieliśmy (raz wielki wór). Moja babcia robiła wszystkie swetry na drutach i cała rodzina w tym chodziła. nawet spódnice. Szyła też dla nas sporo rzeczy. Faceci mieli po 1 garniturze i jedej koszuli i kilku krawatach.
          Buty zimowe kupowało się wtedy kiedy rzucali - gdzieś tak w sierpniu. Brało się tyle ide dawali, inne rozmiary (były na wymiane).
          I jedno co mnie osobiście dotknęło to brak słodyczy, wiedzieliśmy, że gdzieś jest ten lepszy świat (dzięki Pewexom) i czekolady mają cudne opakowania, pięknie pachną. Czy wyobrażacie sobie, że wszyscy moi rówieśnicy zbierali PAPIERKI po czekoladach. Ja nawet uszyłam makatke i powiesiłam sobie na scianie - ze wszystkich ekstra znalezionych zagranicznych papierków po czekoladach. To było uwłaczające. CHodziłyśmy do pewexu prosić się o takie papierki (wiedziałyśmy, że podjadają tam).
          Nie było nas stać, mimo, że rodzice obydwoje pracowali, wszystko musiliśmy wystać w sklepach. Jedyny luksus to kurtka skórzana kupiona w modzie polskiej chyba za 15 000 tysiecy? w 85 roku. Dla mnie to była jakaś zawrotna suma i chyba wtedy dla budżetu rodzinnego też.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka