Dodaj do ulubionych

Szwecja - pajdokracja?

27.01.12, 19:41
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,11004786,Dziecko_po_szwedzku.html
Z zaciekawieniem przeczytałam artykuł, o mitycznej krainie szczęścia prorodzinnego, jaką jest Szwecja. Udogodnienia dla rodziców, kobiet, dążenie do równouprawnienia (wychowawczy) - wszystko fajnie.
Fragment o dzieciach nieco mnie zmroził - Fanny: - Mieliśmy pana od muzyki, który wiecznie się spóźniał, był nerwowy i myliło mu się, w której jesteśmy klasie. Złożyliśmy na niego skargę i został zwolniony.
I wcześniej o przedszkolu, że nawet gdy dziecko pobije drugie, to nie ma kary, a upomnienie nie jest kierowane bezpośrednio do agresora. I jeszcze kilka innych fragmentów.
Czy to rzeczywiście raj? Czy raczej przejaw pajdokracji? A może są tu osoby mieszkające w Szwecji i zaprzeczą albo potwierdzą obraz, który wyłania się po lekturze?
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 19:47
      Czemu cię zmroził?
    • gazeta_mi_placi Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 19:52
      Nie chciałabym trafić do tego raju.
      Z drugiej strony w Polsce niestety powoli zaczyna być (pod tym konkretnym względem) podobnie.
      Znalezienie pensjonatu/hotelu/SPA/restauracji nie pod "matkę z dzieckiem", ale dorosłego klienta spragnionego spokoju ( z dziećmi to sami wiecie mało możliwe ) graniczy z cudem.
      O tutaj przykład (jeden z wielu):

      forum.gazeta.pl/forum/w,192,128641150,,Hotel_Krynica_8211_przestrzegam_.html?v=2

      Ja wszystko rozumiem, niech będą firmy i miejsca pod matki z dziećmi, ale czy my klienci bezdzietni lub na chwilę obecną bez dziecka nie mamy już prawa do niczego? Tylko rodziny z małymi dziećmi się liczą i tylko ich potrzeby?
      Podobno bardzo powoli, ale jednak powstają za granicą miejsca kid-free, mam nadzieję, że szybko dotrą też do Polski.
    • iwoniaw Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 19:53
      Nie nazwałabym pajdokracją sytuacji, w której można wyrazić zastrzeżenia wobec dorosłego. Czy to takie straszne, że ktoś spóźniający się notorycznie do roboty i nie kojarzący nawet, z kim ma właśnie służbowe "spotkanie", został wylany na skutek wysłuchania osób (fakt, nieletnich), które mają z nim do czynienia?

      I niby jak lepiej postąpić z 3-4 latkami, którym zdarzy się wybuch agresji niż tak:

      CytatJeśli dziecko kogoś uderzy albo wpadnie w histerię, przytulamy je i odchodzimy w bezpieczne miejsce, z dala od grupy, żeby mogło ochłonąć. Nigdy nie krzyczymy, nie wołamy dziecka po imieniu: ''Lars! Dlaczego znowu tak się zachowałeś?!'' - to niedopuszczalne. Nie piętnujemy, nie karzemy. Kiedy się uspokoi, wraca do grupy i wtedy rozmawiamy ze wszystkimi, nie adresując tego szczególnie do winowajcy: ''Jak myślicie, jak się ktoś czuje, kiedy ktoś inny go uderzy? Co wtedy powinno się zrobić?''. Taka metoda naprawdę działa
    • gazeta_mi_placi Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 19:57
      Akurat z nauczycielem jak najbardziej rozumiem, do pracy nie wypada się spóźniać.
    • czarnaalineczka Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 20:09
      > Fragment o dzieciach nieco mnie zmroził - [i]Fanny: - Mieliśmy pana od muzyki,
      > który wiecznie się spóźniał, był nerwowy i myliło mu się, w której jesteśmy kla
      > sie. Złożyliśmy na niego skargę i został zwolniony.
      co w tym mrozacego ??
      ciebie by nie zwolnili gdybys olewala robote ?
      • troll_only Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 20:33
        a co robimy z dzieckiem ktore jednak nie chce odejsc w ustronne miejce i przemyslec w skupieniu problem i wyciszyc sie, jezeli szarpie inne dzieci i wyrywa im ustawicznie zabawki - jak dla mnie to fragment o dziecku troche utopijny.
        • kitjensen Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 20:44
          na nich to dziala maja inny temperament niz my ,sa spolegliwi,nawet niemowleta mniej placza niz w PL ...znacznie gorzej jest z potomkami z krajow arabskich...na nich te metody absolutnie nie dzialaja, sa problemem w przedszkolach ,szkolach potem koncza niestety w wiezieniach(pelno tam tzw potomkow 2 generacji)pozdrawiam z Dani (ten sam system)
          • triss_merigold6 Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 20:47
            Jesteś pewna, że są spolegliwi skoro od XVII do połowy XX wieku słowo "Szwed" było niemalże synonimem wojowniczego awanturnika i alkoholika?
            • bi_scotti Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 20:57
              triss_merigold6 napisała:

              > od XVII do połowy XX wieku słowo "Szwed" b
              > yło niemalże synonimem wojowniczego awanturnika i alkoholika?

              Tego ostatniego chyba pozostalo tongue_out Czy to nie w Szwecji jest wciaz jakas tam forma powaznych ograniczen godzinowych w sprzedazy %%%% ?
              • gazeta_mi_placi Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 11:17
                Tak, na cały kraj jest tylko kilkadziesiąt sklepów z alkoholem i też tylko otwartych w wybranych godzinach.
                Za to zagranicą na wyjazdach wakacyjnych pod względem wlewanych procentów (widziałam na własne oczy) Skandynawowie chyba nie wiele odstają pod tym względem od Rosjan big_grin
          • gemmavera Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 21:12
            kitjensen napisała:

            > na nich to dziala maja inny temperament niz my ,sa spolegliwi

            Sorry, ale spolegliwy nie oznacza uległy - a chyba własnie uległość miałas na mysli?
            • baltycki Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 21:55
              gemmavera napisała:

              > kitjensen napisała:
              >
              > > na nich to dziala maja inny temperament niz my ,sa spolegliwi
              >
              > Sorry, ale spolegliwy nie oznacza uległy - a chyba własnie uległość miałas na m
              > ysli?

              Ojtam, spolegliwy tak "wyksztalcenie" brzmi..
              • kitjensen odpowiedz 27.01.12, 22:25
                tak bym wlasnie okreslila tacy sa spolegliwi , tzn wiedza ze juz dosyc dalej sie nie posuna...
                oni w ogole bardzo siebie kontroluja, nie okazuja emocji , nawet te ich wybuchy to jest jjakies takie sztuczne , nadmuchane...pisze z praktyki poniewaz pracuje w szpitalu psychiatrycznym i nieraz sa alarmy np do Afganistanow ktorzy rozwalaja jedna noga caly oddzial a Dunczyk co najwyzej wydziera sie...
                po alkoholu to co innego, wtedy ida na calosc i sa na prawde soba ...

                baltycki napisał:

                > gemmavera napisała:
                >
                > > kitjensen napisała:
                > >
                > > > na nich to dziala maja inny temperament niz my ,sa spolegliwi
                > >
                > > Sorry, ale spolegliwy nie oznacza uległy - a chyba własnie uległość miała
                > s na m
                > > ysli?
                >
                > Ojtam, spolegliwy tak "wyksztalcenie" brzmi..
                • mia_siochi Re: odpowiedz 28.01.12, 20:44
                  Spolegliwi, tzn można na nich polegać? Bo to oznacza to słowo.
            • mrs.solis Re: Szwecja - pajdokracja? 31.01.12, 13:40
              W mowie potocznej spolegliwy oznacza wlasnie czlowieka ustepujacego i podporzadkowujacego sie. W slowniku j.pl. sa podane dwa znaczenia.
    • kali_pso Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 20:42
      Z zaciekawieniem przeczytałam artykuł, o mitycznej krainie szczęścia prorodzinn
      > ego, jaką jest Szwecja. Udogodnienia dla rodziców, kobiet, dążenie do równoupra
      > wnienia (wychowawczy)


      Polecam "Żony" Anji Breien...zobaczysz mityczną skandynawię i kobiecy raj życia w niej...
      • gazeta_mi_placi Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 20:45
        O czym to jest?
        • kali_pso Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 20:51

          O tym samym, gazeto, co znajdziesz wszędzie i pod każdą szerokością geograficzną- o przyjaźni kobiet w świecie mężczyzn, którym daleko do partnerstwa.
          • gazeta_mi_placi Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 20:55
            Jak to? Przecież akurat w Szwecji równouprawnienie na całego. Chyba jedyne gdzie w Szwecji nie ma uprawnienia to sam okres ciąży i połogu.
      • bi_scotti Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 20:51
        kali_pso napisała:

        > Polecam "Żony" Anji Breien...zobaczysz mityczną skandynawię i kobiecy raj życia
        > w niej...

        Eeee ... no Skandynawia Skandynawii nierowna - AB jest chyba Norwezka a film jest z zamierzchlej przeszlosci (30 lat?) wiec ja nie wiem czy to jest dobry odnosnik do obecnej sytuacji w Szwecji. To juz moze wiecej kontekstu (glownie w kwestii stosunkow spolecznych) da "Polski hydrualik" czy jak tam sie ta ksiazka nazywala ...
        Czekam az ktos tu napisze, kto mieszka i wychowuje dzieci w Szwecji - to bedzie pewniej bardziej wiarygony obraz smile
        • triss_merigold6 Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 20:55
          Macieja Zaremby. Ostatnio wydał "Higienistów" o polityce czystości rasy i eugenice głównie na przykładach szwedzkich, mocna książka i sporo mówi o relacjach państwo vs. społeczeństwo.
          • followthesun Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 21:31
            Naprawdę warto przeczytać. Nie tylko ze względu na Szwecję.

            triss_merigold6 napisała: Macieja Zaremby. Ostatnio wydał "Higienistów"
          • nabakier Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 21:55
            Omatkobosko, na tej samej zasadzie poczytać można sobie o faszyzmie w Polsc i o tym, dlaczego faszyści zwrócili się z pewną propozycją do Polski- dużo to powie o relacjach państwo-społeczeństwo.
            Tris, po co?
            • triss_merigold6 Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 22:06
              O faszyźmie w jakim okresie? Bo historia ONR ABC i ONR Falanga była opisywana setki razy, źródła są dostępne, ewolucja w kierunku autorytaryzmu od 26' do 35' roku faktem nie do podważenia więc o co Ci chodzi? Państwo polskie zaliczyło do 39' poważny epizod autorytarny, a Szwecja prowadziła oficjalnie politykę czystości rasy. Z czym chcesz się spierać?
              • nabakier Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 22:21
                Epizod, taki sam epizod jak w Szwecji eugenika. Nie widzisz, że bez sensu jest wyciągać takie sprawy. Może polski sarmatyzm też wyciągniemy?
                • followthesun Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 22:24
                  Długi to był epizod:
                  W latach 1936-1976 przymusowo wysterylizowano tam 63 tys. osób "nieprzydatnych" lub "niedostosowanych społecznie"[7][8][9].
                  „ Sterylizacja była praktykowana w Szwecji do 1975 r. Pod płaszczykiem naukowym wykastrowano z powodów rasowo-biologicznych ponad 63 tys. osób, głównie dzieci. W wątpliwych przypadkach zadowalano się połowiczną kastracją, przez usunięcie tylko jednego jądra, aby "zmniejszyć przyszły popęd seksualny". Ponieważ idee te nie były importowane z Trzeciej Rzeszy, lecz były produktem krajowym, można je było w Szwecji rozwijać i upowszechniać jeszcze trzydzieści lat po upadku nazizmu[10]


                  "W projekt eugeniczny w Szwecji, od strony praktycznej jak i ideologicznej, zaangażowane było wielu przedstawicieli elit politycznych i intelektualnych, stąd po jego zakończeniu unikano debaty na ten temat. Jako podstawę teoretyczną wykorzystano m.in. prace Lundborga i Dahlberga oraz noblistów Alvy i Gunnara Myrdalów. Informacje o przymusowej sterylizacji ujrzały światło dzienne w szwedzkiej prasie na początku lat 90. w atmosferze skandalu i doprowadziły do powołania komisji, która w 1999 r. przyznała odszkodowania części poszkodowanych."
                  Wikipedia
                  • ib_k Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 22:45
                    szwecja jaka jest prezentowana w kryminałach szwedzkich autorów jest przerażająca, głęboko ksenofobiczna, sfrustrowana seksualnie, równouprawnienie to mit, brak więzów międzyludzkich, podporządkowanie jednostki państwu niemalże patologiczne, nie, zdecydowanie nie chciałabym mieszkać w takim kraju
                    • gazeta_mi_placi Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 11:23
                      To w końcu jak jest z tym równouprawnieniem w Szwecji? Bo w kolorowych i feministycznych gazetach stawiają państwa skandynawskie jako wzór równouprawnienia?
                      • thorgalla Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 20:13
                        > To w końcu jak jest z tym równouprawnieniem w Szwecji
                        Tak jest,że nie spodziewaj się,że facet (nawet osobisty) przepuści cię w drzwiach big_grin
                        • gazeta_mi_placi Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 20:56
                          Ale chociaż kawę mi postawi na randce?
                          • thorgalla Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 20:58
                            To zależy czy mu się będzie opłacało big_grin big_grin
        • gazeta_mi_placi Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 20:57
          Nie ma tu takie E-mamy, nawet jak taka mieszkała w Szwecji z dzieckiem to już dziecko dawno odebrane za to że mama podniosła głos na dziecko lub nie kupiła za karę czekolady, a to wszak ścigana prawem przemoc psychiczna, zatem nie ma tu polskich E-matek ze Szwecji smile
          • mruwa9 Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 21:13
            w Szwecji dziecko szybciej odbiora za to, ze mama kupi za duzo czekolady, niz za to, ze jej nie kupi. Spokojna glowa.
            Ba, nawet do socjalu donosi sie na rodzicow, ktorzy z dziecmi nie chodza regularnie do dentysty. Bo to przejaw zaniedbania i forma znecania sie nad dzieckiem.
    • nabakier Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 20:42
      Mnie się bardzo to podoba smile Ale ja w ogóle jestem fanką edukacji skandynawskiej na każdym możliwym poziomie (mimo jej ostatniego "obsuwu" w niektórych dziedzinach, ale to wynik tendencji prawicowych).
      • mruwa9 Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 21:10
        Polska tradycyjnie sie dowartosciowuje deprecjonowaniem szwedzkich osiagniec. W Polsce toz a to raj na ziemi, nie ma bicia ani przemocy wobec dzieci, szkola czy przedszkole to super przyjazne srodowisko dla kazdego dziecka, rowniez niepelnosprawnego czy nadpobudliwego, pedagodzy super kompetentni i zaangazowani...
        Model szwedzki bardzo mi sie podoba. Oczywiscie nie jest doskonaly, ale dziala sprawnie, bycie rodzicem jest mniej stresujace, niz w Polsce, bo panuje powszechne zrozumienie dla urlopow rodzicielskich i chorujacych przedszkolakow. Muzea i inne placowki kulturalno-oswiatowe maja bogata oferte ukierunkowana na dzieci, potrzeby dzieci sa respektowane przez personel medyczny, przedszkola to naprawde fajne miejsca dla dzieci, gdzie kazdy maluch, nawet najmniejszy (do przedszkola ida juz roczniaki) zostanie zauwazony, a jego potrzeby zaspokojone. Dzieci czuja sie bezpiecznie i maja mase mozliwosci zagospodarowania wolnego czasu. W naszym przypadku- emigracja byla najlepsza rzecza, ktora moglismy zrobic dla naszych dzieci. problem skarg i donosow na rodzicow jest demonizowany. Nikt nie odbiera dzieci normalnie funkcjonujacej rodzinie, a ze system jest czujny i szybko reaguje na krzywde dzieci, to dobrze. Tu nie ma porzuconych niemowlat czy dzieci kiszonych w beczkach. Ba, w ogole nie ma domow dziecka ani dzieci do adopcji. Zeby adoptowac dzieci, Szwedzi jezdza do Chin, Afryki, Indii.
        • triss_merigold6 Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 21:22
          A ile dzieci trafia rocznie do rodzin zastępczych lub pod inne formy opieki na skutek ograniczenia rodzicom biologicznym ich praw?
          • nabakier Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 21:29
            Większy, niż u nas, choć nie aż tak bardzo. U nas po prostu dzieci trafiają do tzw. placówek opiekuńczych, bez porównania gorszych, niż skandynawskie. Poza tym, u nas może dziecko zostać odebrane z powodów ekonomicznych, niestety. Tam- z powód niewykorzystania szans ekonomicznych i innego wsparcia. MIMO danych szans, a nie DLATEGO, że tych szans nie ma (jak u nas). To zasadnicza różnica.
            Co nie znaczy, że tam nie ma ekscesów instytucjonalnych, bo są oczywiście. Jak wszędzie. Innej natury są te wynaturzenia systemowe, niż u nas.
            • marek_452 Re: Szwecja - pajdokracja? 30.01.12, 10:34
              nabakier napisała:

              > Większy, niż u nas, choć nie aż tak bardzo.

              Znalazłem taki artykuł:
              www.rp.pl/artykul/480850.html
              Jeżeli to jest prawda a nie widzę powodów zeby wątpić to rocznie zabieranych jest 20 tysięcy dzieci. W Polsce odbieranych jest 8000 dzieci a mamy ponad 4 razy więcej ludności!
              I szybkie przeliczenie:
              Ludność Szwecji 9 016 596
              Dzieci 0-14 lat 16,7% czyli 1 505 772
              Rocznie zabieranych jest 20 000 dzieci czyli przez 14 lat 280 000 !!!
              280 000 / 1 505 772 = 0,19 czyli przeciętne dziecko ma 19% szans, że zostanie odebrane w ciągu 14 lat życia!!!!!
              Oczywiście niektóre dzieci mogą być odbierane wielokrotnie, tego nie wiemy ale i tak to jest przerażające.
              • mruwa9i5 Re: Szwecja - pajdokracja? 31.01.12, 01:07
                to nic innego jak piękny szwedzki model raju ...
                dlaczego tak mieszkający chwalą szwecję ..bo się poprostu boją ze jak tylko zrobią coś nie po myśli to poczują sprawiedliwą rękę raju....
              • mruwa9 druga strona medalu 31.01.12, 07:57
                nie wiem, jak zmanipulowane sa te dane i czy np. nie obejmuja dzieci, ktore trafiaja do palcowek lub rodzin zastepczych z innych powodow: kilka przykladow: dzieci-samotni uchodzcy, dzieci samotnie, bez rodzicow, przybywajace do Szwecji z Somalii, Afganistanu, Iraku, Sudanu..sila rzeczy sa umieszczane w placowkach, bo dzies musza. A ze Szwecja jest krajem, ktory przyjmuje najwiecej uchodzcow w Europie, wiecej, niz cala Unia Europejska razem wzieta ( Cala EU przyjela w zeszlym roku 75 tys uchodzcow, Szwecja- 85 tysiecy - to dane z tutejszych mediow), to i dzieci oraz mlodziezy jest proporcjonalnei wiecej.
                Druga grupa to mlodziez , z ktora rodzice nie potrafia sie dogadac (znam jeden taki przyklad, gdy zbuntowany nastolatek z ADHD zostal umieszczony w rodzinie zastepczej, bo konflikty z samotna matka, oraz bunt i wagarowanie przekroczyly wszelkie granice. I nie mialo to charakteru odebrania dziecka, tylko porozumienia wszystkich stron, bo w zapetleniu matka i dziecko nie potrafili juz do siebie dotrzec. Wszyscy sie wyciszyli, uspokoili, wyprostowali swoje relacje, posprzatali sprawy szkolne, po bodajze roku dziecko, a wlasciwie mlodziez, wrocila do domu. I zyja dlugo i szczesliwie wink
                Trzecia sytuacja- dzieci z zaburzeniami np. ze spektrum autyzmu czy ADHD moga co jakis czas spedzac np. kilka dni (weekend na przyklad) w rodzinie, powiedzmy zastepczej (albo ze statusem "odciazajacej"), tak , jakaby dziecko jechalo na biwak czy na weekend do dziadkow, zeby rodzina mogla zlapac oddech i odpoczac od codziennego kieratu. Jest to jedna z form pomocy rodzinom specjalnych potrzeb , mozna pochwalac lub nie, ale taki system funkcjonuje (i nie jest to obowiazkowe, jest opcja dla potrzebujacych). Nie wiem tez, czy do tej kategorii nie wrzuca sie dzieci, majacych prawo do krotkoterminowego domu opieki (zasada podobnie jak wyzej, dom, w ktorym dziecko specjalnej troski moze od czasu do czasu przenocowac, spedzic weekend lub nawet caly tydzien).

                Za to praktycznie nie zdarzaja sie takie sytuacje, o jakich co jakis czas pisza polskie media: ze dzieci zostaly odebrane biednej, aczkolwiek kochajacej rodzinie wylacznie ze wzgledow ekonomicznych, i umieszczone w bidulu, gdzie polski podatnik placi na utrzymanie kazdego dziecka po kilka tysiecy zlotych miesiecznie.
                A artykul z linku wydaje mi sie mocno zmanipulowany.
                W kazdym cywilizowanym kraju istnieje obowiazek szkolny dla dzieci i niewywiazanie sie z niego skutkuje konsekwencjami prawnymi. Szwecja nie jest wyjatkiem.
                • marek_452 Re: druga strona medalu 31.01.12, 11:55
                  > Za to praktycznie nie zdarzaja sie takie sytuacje, o jakich co jakis czas pisza
                  > polskie media: ze dzieci zostaly odebrane biednej, aczkolwiek kochajacej rodzi
                  > nie wylacznie ze wzgledow ekonomicznych, i umieszczone w bidulu, gdzie polski
                  > podatnik placi na utrzymanie kazdego dziecka po kilka tysiecy zlotych miesieczn
                  > ie.

                  Przecież dokładnie taki przykład został opisany w artykule: "mama nie miała pieniędzy na opłacenie czynszu i rachunków za prąd. Zwróciła się do biura pomocy społecznej. Zamiast wsparcia, odebrano jej dziecko."

                  > A artykul z linku wydaje mi sie mocno zmanipulowany.

                  Dlaczego zmanipulowany? Podaje konkretne przykłady i dane. Dla mnie jest to rzeczowe przedstawienie sytuacji z zastrzeżeniem, które podałem wyżej. Nie wiemy ile razy jedno dziecko może być odbierane. Z drugiej strony gdyby to samo dziecko było odbierane wielokrotnie to niezbyt dobrze świadczyłoby o systemie.
                  Akurat podane przez Ciebie przykłady chyba nie pasują. Wyraźnie jest mowa o dzieciach odbieranych rodzicom.
                  Uprościć sytuację mogłaby opieka społeczna gdyby podała konkretne dane ale chyba odmawiają podawania takich wiadomości (tego nie udało mi się potwierdzić).

                  > W kazdym cywilizowanym kraju istnieje obowiazek szkolny dla dzieci i niewywiaza
                  > nie sie z niego skutkuje konsekwencjami prawnymi. Szwecja nie jest wyjatkiem.

                  Zgadzam się, że w cywilizowanych krajach istnieje obowiązek szkolny ale sposoby jego realizacji mogą być różne. Rodzice mają prawo uczyć dzieci w domu pod warunkiem konsultacji ze szkołą i zdawania okresowych egzaminów. Tak przynajmniej jest w Polsce. Nie szokuje Cię sytuacja kiedy opieka społeczna nakazuje rodzicom oddanie dziecka do przedszkola?

                  Pomijając to wszystko odbieranie dziecka rodzicom bez zgody sądu jest złamaniem podstawowych zasad prawa. Rozumiem przypadki kiedy jest bezpośrednie zagrożenie życia ale w innej sytuacji... niesamowite.

                  Znalazłem jeszcze coś takiego (link do pierwszej części z trzech):
                  www.youtube.com/watch?v=EFIwFnrNX1M
                  Jeżeli chodzi o imigrantów w Szwecji:
                  www.youtube.com/watch?v=IkmVji63zTc&feature=related
                  • mruwa9 prosisz i masz: 31.01.12, 12:21
                    www.socialstyrelsen.se/pressrum/nyhetsarkiv/flerbarnochungaplacerasforvardelleromhandertagande
                    Odnosi sie do statystyk z 2009 roku. grupa dzieci i mlodziezy swiezo objetych opieka opieki spolecznej oscylowala w okolica 9500, najwiecej w grupie chlopcow w wieku 13-17 lat, i ma m.in. zwiazek z wzrostem liczby dzieci- uchodzcow, samotnie przybywajacych do Szwecji.
                    Te ponad 20 tysiecy, co odpowiada ok. 1% populacji w tym wieku, obejmuje wszystkie dzieci i mlodziez objete taka forma pomocy, rowniez w poprzednich latach. I obejmuje wszystkie dzieci i mlodziez, ktore mialy jakikolwiek kontakt z opieka poza wlasnym domem (rowniez, jak podejrzewam, uciekinierow z domu), nawet, jesli mowa byla o np. pojedynczym noclegu w pogotowiu rodzinnym.
                    Zrodlo - Socialstyrelsen, czyli szwedzkie ministerstwo zdrowia i opieki spolecznej.
                    • marek_452 Re: prosisz i masz: 31.01.12, 13:04
                      Nie znam szwedzkiego wierzę na słowo smile a tłumacz google też wyjątkowo kiepsko zna szwedzki.
                      Czyli przyjmujemy, że to jest około 10 tysięcy rocznie. W dalszym ciągu wychodzi, że przeciętne dziecko ma 8,8% szans, że zostanie odebrane w ciągu 14 pierwszych lat życia.
                      Dla porównania w Polsce ma szansę 1,7%
                      Z zastrzeżeniem, że w Polsce nie można odebrać dziecka bez decyzji sądu z wyłączeniem wyjątkowych przypadków.
                      • cherry.coke Re: prosisz i masz: 31.01.12, 13:13
                        No jeszcze trzeba zdefiniowac "kontakt z opieka poza domem". Jak pisalam kiedys, osobiscie znam przypadek, kiedy w rodzinie zawieszono prawa rodzicielskie jednemu z rodzicow, dziecko mialo kontakt i spotkania z opieka poza domem (poprzez szkole), natomiast ani go z domu nie zabrano, ani w ogole nie bylo to zdaje sie opcja, bo drugi rodzic kontrolowal sytuacje. Natomiast mozliwe, ze dziecko byloby liczone do tych tysiecy.
                        • marek_452 Re: prosisz i masz: 31.01.12, 13:34
                          Jak już pisałem nie znam szwedzkiego ale google tłumaczy jako umieszczonych poza domem. Ciekawe, że od 2003 roku liczba wzrosła o 30%. Może ktoś znajdzie dane z 2010 roku?
                          A w sprawie o której piszesz... jedno z rodziców ma pełne prawa rodzicielskie, opiekuje się dzieckiem i mimo to państwo próbuje się wtrącić i zastąpić drugiego rodzica? Albo źle zrozumiałem ten przykład albo to jest wchodzenie z butami w cudze życie.
                          • cherry.coke Re: prosisz i masz: 31.01.12, 13:43
                            Rzeczony rodzic znecal sie nad dzieckiem w bardzo nieciekawy sposob, nastepowalo doslownie niszczenie psychiki dziecka. Jakies zacmienie, moze nawet epizod zaburzen umyslowych, nie wiem dokladnie, ale dziecko cierpialo. Wszyscy zostali w domu, ale odpowiedzialnosc za dziecko przekazano czasowo na wylacznosc drugiemu rodzicowi. Rodzic pierwszy nie mogl na przyklad podejmowac decyzji dotyczacych dziecka, kontaktowac sie ze szkola ani narzucac swojego towarzystwa dziecku. Rodzica wyslano na terapie, dziecko spotykalo sie z psychologiem szkolnym, potem bylo pare spotkan terapii grupowej. Drugi rodzic koordynowal to wszystko. Sytuacja zostala opanowana, ograniczenie cofnieto.
                            • marek_452 Re: prosisz i masz: 31.01.12, 13:54
                              Brzmi rozsądnie.
                              Nie potraktuj tego jak czepiania się ale czasami ważne są detale. Na przykład czy drugi rodzic wyraził zgodę na terapię? Gdyby nie wyraził to dziecko byłoby odebrane? Prawa rodzicielskie ograniczono sądownie czy tylko przez opiekę społeczną? Wiem, to są detale ale dużo mówiące o systemie panującym w danym kraju.
                              • cherry.coke Re: prosisz i masz: 31.01.12, 14:37
                                Zgode wyrazili oboje, na szczescie interwencja zdaje sie odpowiednio trzepnela rodzicem znecajacym sie, a temu drugiemu dala wsparcie, bo nie byl w stanie poradzic sobie z tym sam. Nie wiem, co by sie stalo z punktu widzenia formalnosci, gdyby znecajacy sie odmowil pracy nad sytuacja, byc moze ten jeden rodzic zostalby opiekunem, a drugi ograniczonym az do usamodzielnienia sie dziecka? Wiem, ze w gre wchodzil rozwod i prawdopodobnie skoczyloby sie tak, ze rodzic pozytywny odszedlby z dzieckiem, mimo tego, ze w malzenstwie jako takim nie bylo problemow, tylko w stosunku do dziecka.
                          • mruwa9 Re: prosisz i masz: 31.01.12, 15:55
                            To moze przetlumacze: roznica miedzy rokiem 2008 a 2009 jest praktycznie zadna. 30-procentowa roznica jest miedzy rokiem 2003 a 2009. Autorzy statystyki sami podejrzewaja, ze jedna z przyczyn moze byc wzmozona imigracja samotnych dzieci (uchodzcow) do Szwecji ( z Afryki i Bliskiego oraz Dalekiego Wschodu przede wszystkim), ktore musza sie znalezc pod opieka systemu (bo niby czyja?), a poza tym statystyki te obejmuja osoby w wieku 0-20 lat, z ktorych najwieksza grupe (i najwiekszy przyrost ) stanowia chlopcy w wieku 13-17 lat.
                            • marek_452 Re: prosisz i masz: 01.02.12, 10:23
                              Tak mniej więcej zrozumiałem ale zastanawia mnie fakt dlaczego "podejrzewają", że wiąże się ze zwiększonym napływem uchodźców? Przecież to proste zestawienie kilku liczb...
                              Generalnie w dalszym ciągu uważam, że ilość "odebrań" jest strasznie duża i dodatkowo przeprowadzana bez nadzoru niezależnego sądu. Jakoś ten system mi nie pasuje ale przyznaję, że ma też konkretne plusy.
                  • cherry.coke Re: druga strona medalu 31.01.12, 13:17
                    marek_452 napisał:

                    > > Za to praktycznie nie zdarzaja sie takie sytuacje, o jakich co jakis czas
                    > pisza
                    > > polskie media: ze dzieci zostaly odebrane biednej, aczkolwiek kochajacej
                    > rodzi
                    > > nie wylacznie ze wzgledow ekonomicznych, i umieszczone w bidulu, gdzie p
                    > olski
                    > > podatnik placi na utrzymanie kazdego dziecka po kilka tysiecy zlotych mie
                    > sieczn
                    > > ie.
                    >
                    > Przecież dokładnie taki przykład został opisany w artykule: "mama nie miała pie
                    > niędzy na opłacenie czynszu i rachunków za prąd. Zwróciła się do biura pomocy s
                    > połecznej. Zamiast wsparcia, odebrano jej dziecko."

                    Jak czytam takie zdanka, to zawsze mam ochote poznac relacje drugiej strony. Bo jest to dokladnie poziom "bo Nikola byla smutna w szkole"...
                    • marek_452 Re: druga strona medalu 31.01.12, 13:22
                      Zgoda w 100%. Tylko tutaj właśnie jest problem z modelem opieki społecznej w Szwecji. W temacie dziecka decyduje państwo (czytaj urzędnik) a nie niezależny sąd. I to jest podstawowy problem.
                      • malwa51 Re: druga strona medalu 31.01.12, 22:50
                        Wydaje mi sie, ze ta matka mogla miec cos za uszami, bo w szecji jest cos takiego jak bostadsbidrag, cos w rodzaju doplaty do mieszkania. Chyba nawet single maja do tego prawo, ale tego akurat nie jestem pewna wink chodzi o to, ze mozna dostac doplate, jesli Twoja pensja czy zasilek - co tam masz - nie starcza na czynsz. Tymi 'bidragami' zajmuje sie kasa ubezpeczeniowa, nie socjal.
                        a ze w zasadzie socjal decyduje a nie sad to swoja droga...
                • mruwa9i5 Re: druga strona medalu 31.01.12, 22:55
                  1. sama manipulujesz danymi , może zmień gazety na bardziej wiarygodne źródła
                  polecam np www.unhcr.org/4d8c5b109.html strona 15 ....
                  1,147,08 total Europe - Sweden total 141,050 i szwecja nie jest kraje który przyjmuje najwięcej
                  2. tak masz rację dzieci jest więcej ... ale to dzieci przyjezdnych
                  3. a niby dlaczego dzieci muszą być umieszczane ? czyżby do szwecji same dzieci parły ? bez rodziców ?
                  4. dziecko z adhd w zastępczej szwedzkiej rodzinie ???? toż to pachnie kolejnym wielkim wynalazkiem tego kraju jak eugenika - za to przeprosili , ciekawe kiedy przeproszą za dzieci ?
                  5. dziecko z autyzmem na przechowanie w obcej rodzinie - to ty już zgłupiałaś całkowicie, totalna nieznajomość tematu
                  6. masz rację ze tylko polskie media ... czytasz tylko polskie bo w szwedzkich przecież nic na ten temat nie będzie - pogogluj troszkę a znajdziesz smile
                  7. jesteś szwedzkim podatnikiem zatem czemu się tak martwisz o polskiego podatnika ... pogogluj i sprawdz ile dostaje rodzina szwedzka która dostała dziecko z takiego rabunku ...
                  jak widzę te kwoty to się nie dziwie ze polują na te dzieci smile
                  Jeśli zarzucasz komuś manipulację to fakty proszę ... już kiedyś jak przyszło do faktów to zmieniłaś ton ... czy tym razem też ?




                  • mruwa9 Re: druga strona medalu 31.01.12, 23:55
                    To masz pare tabelek z wiarygodnego zrodla urzad imigracyjny):
                    www.migrationsverket.se/download/18.46b604a812cbcdd7dba800027748/Inskrivna+personer+i+Migrationsverkets+mottagningssystem+-+Persons+with+accommodations+in+the+SMB%C2%B4s+reception+system.pdf
                    www.migrationsverket.se/info/5228_en.html
                    www.migrationsverket.se/info/3719.html
                    co do systemu pomocy ( odciazenie rodziny biologicznej) nie zamierzam z toba dyskutowac, bo nie masz o tym bladego pojecia, tylko obracasz sie w sferze "wydaje mi sie". Nie bede strzepic jezyka ani klawiatury na jalowe dyskusje z dyletantami.

                    Niby dlaczego dzieci do Szwecji przyjezdzaja same, pisalam nizej, ano na przyklad dlatego,ze chociazby wymordowano im rodzicow, bo przyjezdzaja z krajow, w ktorych calkiem niedawno dochodzilo (lub dochodzi) do ludobojstwa. Przyjezdzaja dzieci, ktore walczyly w partyzatnce, bojowkach, byc moze mordowaly, a nie tak rzadko bywaly torturowane.
                    • mruwa9i5 Re: druga strona medalu 01.02.12, 00:53
                      1. link pierwszy - Persons with accommodations in the Swedish Migration Board's reception system 2012-01-03 - czytaj zanim wlepisz i co ta tabelka ma do liczby imigracji rocznej netto ? to jest poprostu liczba osób zarejestrowanych które mają przydzielone spanie oraz sami sobie zapewnili spanie ....smile czyli takie które jeszcze nie mają napisanego / rozpatrzonego wniosku imigracyjnego - może uczą się pisać smile
                      wlepiaj linki uzasadniające jakąś tezę a nie byle co by było
                      2. link drugi - wysyłasz tą samą informację co ja ci ? co to ma uzasadnić ? ze potrafisz ? co ?
                      (z innej strony ciekawe imigracyjny jak podajesz podaje 93 a statystyczny 95 ....)
                      3. link 3 - o co chodzi wysyłasz spis jakiś dokumentów ale jaką tezę tu snujesz ? że co ? bo ładna tabelka ?
                      4. w poprzednim mailu socjotechnika ... a tu próba dyskredytowania " z dyletantami ???"

                      jak odsiejesz ze swoich postów uczucia/ i puste słowa to nie zostanie ci nic.

                      prawda jest taka ze nie masz kompletnego pojęcia o imigrantach ...lubisz pływać na forum i mieć zawsze racje ... no ewentualnie z dyletantami nie dyskutujesz
                      a "wiedzę" czerpiesz z własnego przeświadczenia.
                      trochę tolerancji i szacunku dla innych


                • mruwa9i5 Re: druga strona medalu 31.01.12, 23:09
                  a tu jest
                  www.scb.se/Pages/PressRelease____325912.aspx
                  tylko 44 tysiące ...
                  nowe jest dla mnie to że ze szwecji uciekło w zeszłym roku 51.000 dlaczego ? bo mieli dzieci ?
                  • mruwa9 Re: druga strona medalu 31.01.12, 23:28
                    potrafisz czytac ze zrozumieniem? W linku, ktory poslalas, pisze jak byk, ze imigracja w 2011 roku jest szacowana na 95 tysiecy.
                    Tyle, ze przyjezdzaja glownie niepismienni uchodzcy z Afryki i Wschodu, a nawet, jesli sa wyksztalceni, to nie znaja jezyka, ergo- trafiaja na garnuszek szwedzkiego podatnika.
                    Z kolei wyjezdzaja czesto ludzie wyksztalceni, wyjezdzaja do krajow, gdzie podatki nizsze, klimat cieplejszy,a zycie tansze. Sporo - do Hiszpanii na przyklad., ostatnimi czasy. Albo do Tajlandii. nie wiem, czy w tej grupie znajduja sie tez uchodzcy deportowani do kraju, z ktorego przybyli, w sytuacji, gdy nie uzyskali statusu uchodzcy i prawa pobytu. tak trudno to pojac?
                    Takoz samotnie przybywajace dzieci- tez trudno pojac, ze przyjezdzaja z krajow w stanie wojny, z krajow, gdzie wymordowano im rodziny, w tym rodzicow, albo przyjechali, bo cala rodzina zrzucila sie na kase dla przemytnika, ktory przewiozl dziecko przez granice, ale ze srodkow wystarczylo tylko na przemyt jednej osoby, zdecydowano sie uratowac wlasnie dziecko?
                    • mruwa9i5 Re: druga strona medalu 01.02.12, 00:30
                      1. matematyka się kłania klasa podstawowa
                      imigracja netto= imigracja - emigracja
                      zatem zostało tylko 44 tysiące ... a strona która to publikuje to szwedzki urząd statystyczny
                      czy oni według ciebie kłamią ?
                      2. nazwijmy to inaczej szwedzki podatnik płaci za taki najazd imigrantów bo chce ... bo nie ma przymusu przyjmowania emigrantów ... czego oczekuje w zamian ? znasz odpowiedz ?
                      3. 50 % emigracji to ci sami imigranci - co mnie nie dziwi zobaczyli, wolą wrócić do swoich niepiśmiennych krajów gdzie znajomość szwedzkiego nie jest potrzebna do prowadzenia negocjacji z jakimś urzędem do spraw dzieci, tylko dlaczego ucieka tyle samo rdzennych szwedów ? (pogogluj ... nie do tajlandi ale do stanów uciekają )
                      4. mylisz uczucia z faktami, nie stosuj socjotechniki o biednych wymordowanych itp - bo gdyby tak było to nie było by deportacji np do iraku
                      5. kolejna pomyłka - jak nie dostał prawa pobytu to nie jest imigrantem ....
                      • mruwa9 Re: druga strona medalu 01.02.12, 00:52
                        Logika i zdrowy rozsadek tez sie klania. Tych 95 tysiecy ludzi, ktorzy przekraczaja granice Szwecji z zamiarem rozpoczecia w niej nowego zycia ma gleboko to, ilu Szwedow wyjechalo do Hiszpanii, USA czy Tajlandii. I dlaczego wyjechali. Po prostu 95 tysiecy ludzi postanowilo zmienic kraj zamieszkania na Szwecje. Z roznych powodow. Zwykle- ekonomicznych, do ktorych dorabia sie polityczne tlo.
                        A ludzkosc migrowala, migruje i bedzie migrowac, i bynajmniej nie zawsze musi to swiadczyc o patologii w kraju.
                        Ad.5. Miedzy przekroczeniem granicy Szwecji a otrzymaniem prawa pobytu i zwiazanych z tym uprawnien, droga daleka. Po drodze jest jeszcze wniosek do urzedu imigracyjnego o uznanie statusu uchodzcy, potem, z tym statusem mozna sie bujac miesiacami albo dluzej, zanim uzyska sie prawo pobytu lub decyzje o deportacji.
                        Imigranci wala do Szwecji drzwiami i oknami, bo statystycznie maja najwieksze szanse na uzyskanie prawa pobytu. W Szwecji otrzymuje go ponad 80%, w innych krajach bywa roznie, czasem 0%, czasem kilka-kilkanascie %. A dlaczego? A bo ja wiem? Bo maja miekkie serce i nie potrafia odmowic? Bo tak glosza przepisy, ze nie mozna odeslac uchodzcy do kraju,w ktorym zagrozone jest jego zycie i bezpieczenstwo?
                        • mruwa9i5 Re: druga strona medalu 01.02.12, 01:07
                          1. pływasz - co ma uzasadniać ten akapit ? ze przybyło 95 tysięcy imigrantów a nie 44 tysiące ???
                          2. ad5 nie pytam się o procedurę imigracyjną a twoje zrozumienie tekstu który tu umieszczasz ..
                          umieszczasz durną statystykę na inny temat a piszesz inne uzasadnienie ...
                          3. Imigranci walą dzwiami i oknami bo szwedzi ich chcą i potrzebują !!!!!
                          4. co ma procent który podajesz do tematu co uzasadniasz ? ze jest on dobry zły czy co ?
                          to tak jak by napisać - znam się na 80% na tym temacie inni znają się na 99 % a inni na 0 %
                          czy to cokolwiek znaczy - to dobrze ?
                          ciekawsze by było gdybyś podała powody odmów dla tych 20 % - bo tego znaleźć nie mogę
                          5. kolejna socjotechnika bo mają miękkie serce ... to tak jakby napisać ze polacy pracują w ikea bo lubią ludzi z północy ????? a w biedronce pracują ci którzy lubią portugalczyków .. a może ich tylko lubią na 20 % ?




                          • mruwa9 Re: druga strona medalu 01.02.12, 09:59
                            Co ma uzasadniac ten akapit? Ma uzasadniac 95 tysiecy nowych mieszkancow kraju, ludzi, ktorzy w zdecydowanej wiekszosci nie znaja jezyka, trzeba im zapewnic lokum, utrzymanie, opieke medyczna, kurs jezyka, tlumaczy, urzednikow do obslugio calej tej logistyki.
                            To oznacza, ze przybylo kilkadziesiat tysiecy (nie wszyscy to azylanci, czesc z marszu wskakuje na rynek pracy) swiadczeniobiorcow opieki spolecznej, przez dlugi czas zyjacej na koszt szwedzkiego podatnika, bo proces asymilacji i ewolucji od swiadczeniobiorcy na zasilkach do platnika podatku jest dlugi, kosztowny i bolesny.
                            Emigracja z kolei oznacza ubytek tych 50 tysiecy podatnikow (no, moze mniej , odliczajac dzieci, emigrujace z rodzicami). Ubywa osob dokladajacych sie do garnuszka, przybywa osob czerpiacych z niego.
                            Nie jestem urzednikiem urzedu imigracyjnego i nie znam od podszewki procedur przyznawania azylu czy prawa pobytu, wiec skad mam wiedziec, jakie sa powody odmowy azylu? Urzednik musi wykazac, ze w kraju, skad uchodzca przybyl, nie istnieje zagrozenie zycia i bezpieczenstwa danej osoby. Jak to technicznie robi- nie mam pojecia, bo i skad?
                            Czy Szwedzi potrzebuja imigrantow? No pewnie tak, jak kazde inne spoleczenstwo, zeby nie zgnusniec od kiszenia sie we wlasnym sosie, potrzebuja doplywu swiezej krwi i swiezego spojrzenia. A ze jest to bron obosieczna? Idealnie byloby, zeby Szwedzi lepiej wykorzystywali potencjal przybywajacych imigrantow dla obupolnej korzysci, tu , niestety, procedury sa dalekie od doskonalosci, cykl artykulow na ten temat napisal np. Maciej Zaremba w Dagens Nyheter.
                            A co wedlug ciebie powinni Szwedzi robic z imigrantami? I do czego ich potrzebuja?
                            • mruwa9i5 Re: druga strona medalu 01.02.12, 21:23
                              1. proszę cię nie pisz juz jak to pięknie jest ... może jest prościej zaorać tą gałąź przemysłu w szwecji to imigrantów na świecie będzie mniej

                              zobacz sobie to
                              en.wikipedia.org/wiki/Arms_industry
                              tabelka nr 2 i pozycję najopiekuńszego kraju na świecie ....

                              2. imigranci są niezbędni bo obywatele robią za mało dzieci - za parę lat socjal pęknie bo nie będzie miał kto na niego płacić - i to kompletnie nie ma nic do jakieś świerzej krwi i innych tego rodzaju bzdur- w kraju poprostu brakuje ludzi do pracy a zwłaszcza specjalistów

                              moje zdanie jest takie ze nic nie tłumaczy zabierania dzieci z rodzin....
                              a że się łapią każdego sposobu aby zwiększyć populacje ....




                              • mruwa9 Re: druga strona medalu 01.02.12, 23:03
                                I naprawde sadzisz, ze imigranci sa Szwedom po to potrzebni, zeby im mozna bylo odebrac dzieci i umiescic w placowkach opiekunczych lub rodzinach zastepczych? No rownie debilnej teorii na trzezwo nie da sie wymyslic.
                                A zanim imigranci (mam na mysli tych reprezentowanych najliczniej, z Afryki czy Iraku) stana sie pozadanymi specjalistami, to musi uplynac co najmniej jedno pokolenie, pod warunkiem sprzyjajacej atmosfery w domu, wsparcia w szkole i mozliwosci wyrwania sie z getta (jak np. slynny na cala Szwecje Rosengård w Malmö ).
                                A akurat Szwedzi (rodowici) mnoza sie calkiem chetnie, czesto miewaja wiecej dzieci, niz imigranci, to zasluga bezpieczenstwa socjalnego i sprzyjajacej atmosfery w zakladach pracy. Pogodzenie funkcji kierowniczej z rola matki piatki malych dzieci jest spotykana w realu sytuacja.
                                • mruwa9i5 Re: druga strona medalu 02.02.12, 00:27
                                  1. to jest twoja nadinterpretacja, twierdzę ze przekraczają granicę niezbędnej ingerencji w zycie rodziny nie dając adekwatnej ochrony prawnej biologicznym rodzicom.
                                  2. fakty nie mity proszę zapraszam do lektury -> struktura imigrantów -> en.wikipedia.org/wiki/Demographics_of_Sweden , gdzie ci afrykanie ????
                                  3. " stana sie pozadanymi specjalistami" -> witaj ... kolejny grzech tego kraju - stwierdzenie śmierdzi rasizmem ... masz jakieś statystyki w temacie wykształcenia imigrantów czy też basujesz na swoim przeświadczeniu ?
                                  4. "Szwedzi (rodowici) mnoza sie calkiem chetnie" - bardzo ciekawa teza. masz jakieś fakty na poparcie tego ? czy to też może twoje przeświadczenie ?
                                  ja znalazłem coś takiego
                                  www.hha.dk/nat/workshop/2011/ks0205.pdf strona 20 i 21
                                  jak sobie pododajesz to jak nic wychodzi ze imigranci rodzą o 45 % dzieci więcej niż szwedzi
                                  czyli kolejna bzdura z twoich ust.
                                  5. "zasługa bezpieczeństwa ??? socjalnego ???"
                                  www.indexmundi.com/sweden/demographics_profile.html
                                  www.indexmundi.com/poland/demographics_profile.html
                                  no i ? tyle samo co w Polsce czyli 10 na 1000 ? i gdzie ten pozytywny skutek takich wielkich nakładów ??? w Polsce nie ma takiego socialu a dzieci tyle samo ...
                                  6. nic nadzwyczajnego w polsce ... czy kadra kierownicza w polsce (a zwłaszcza kobiety) nie ma dzieci ?
                                  ad 1 .. w dokumentu cytowanego wcześniej ... Swedish-born with two foreign-born parents
                                  in 2007 - > 364,606 osób - przy tej skali to jednak trudno uwiezyć ze szwedom nie zalerzy na dzieciach imigrantów.

                                  uprasza się o myślenie a nie o propagowanie bzdur

                                  • mruwa9 Re: druga strona medalu 02.02.12, 12:33
                                    Nie mam czasu na przejrzenie linkow teraz, wiec na szybko: na jakiej podstawie twierdzisz, ze szwedzkie panstwo ingeruje nadmiernie w zycie i prywatne sprawy rodzin? Moje obserwacje, calkiem z bliska i z autopsji, sa zupelnie inne. Panstwo ingeruje tyle, ile trzeba i wtedy, kiedy trzeba. Nie ma masowego odbierania dzieci rodzinom. Wpadki moga sie darzyc, bo gdzie drwa rabia, tam wiory leca, ale nie sa one powszechne, jak to z polskiego grajdolka sie wydaje.
                                    Wyksztalcenie imigrantow to jedno, ale to, czy owo wyksztalcenie ma jakakolwiek wartosc na szwedzkim rynku pracy, czy jest respektowane, to zupelnie inna para kaloszy. Nauczyciel, nawet uniwersytecki, z Kurdystanu czy Wietnamu, czy z USA, nie zostanie automatycznie uznany za nauczyciela w Szwecji, dopoki nie nauczy sie jezyka szwedzkiego (do stopnia bieglosci) i nie uzupelni studiow wedlug lokalnych wymagan. Ergo- wyksztalcenie zdobyte poza Skandynawia nie jest uznawane w Szwecji. Z nielicznymi wyjatkami i w odniesieniu wylacznie do obywateli EU.
                                    • mruwa9i5 Re: druga strona medalu 02.02.12, 22:33
                                      nie wiem dlaczego w tobie taki rasizm teraz nie pasuje si Kurdystan czy Wietnam. jeśli ich wykształcenie nie ma znaczenia to dlaczego są akceptowani i przyjmowani jako imigrancji ?
                                      moze z pozycji osoby tam mieszkającej i jak by nie było sama jesteś imigrantką ... to wyjaśnij mi dlaczego oni cię chcą ? no chyba nie stoisz wyżej niż obywatele Kurdystanu ? a może ? nie chce mi się wierzyć ze jesteś prześlladowana za upodobania (jeden z powodów akceptacji wniosków obywatelów z iraku ...) zatem dlaczego ?

                                      (to ze nie jak napisałaś nie przeanalizowałas ... uznajemy za dobrowolne poddanie się co mnie bardzo cieszy - mam nadzieję ze będziesz w przyszłości ważyła słowa)
                                      • mruwa9 Re: druga strona medalu 02.02.12, 23:42
                                        nie, nie przeanalizowalam, bo pisalam z doskoku, majac doslownie chwile przerwy.
                                        Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Przed wyjazdem z Polski rowniez ocenialam podobne , jak moje powyzsze, wypowiedzi, jako rasistowskie. Po paru latach na emigracji juz ich tak nie postrzegam nie dlatego, ze jestem rasistka (bo nie jestem, obracam sie w bardzo miedzynarodowym gronie, mam wielu znajomych- imigrantow, z krotszym lub dluzszym stazem, wsrod moich znajomych najmniej jest rodowitych Szwedow), ale bedac wewnatrz tego spoleczenstwa inaczej postrzega sie pewne problemy. Ty bazujesz na stereotypach rozsiewanych przez media, ja- na osobistych doswiadczeniach i obserwacjach od srodka.
                                        nie ma znaczenia, czy imigrant jest z Kurdystanu, czy z USA, czy z UK, czy z Kanady, jego wyksztalcenie nie jest w Szwecji uznawane z automatu (nie w kazdej dziedzinie, akurat obuwatel UK, jako czlonek EU , ma nieco latwiej, ale Kanadyjczyk niekoniecznie) .
                                        czemu mnie chca? Bo na przyklad mam zawod, ktory jest tu mile widziany, uznawany i place wysokie podatki? Poza tym nie wiem, czy zauwazyles, ale Polska jest czlonkiem Unii Europejskiej i w zwiazku z tym jej obywatele maja ulatwiona migracje (i zatrudnienie) w jej obrebie, a w dodatku Szwecja, podobnie jak UK, otwarla swoj rynek pracy dla Polakow w momencie przylaczenia Polski do Unii. Kazdy Polak, ktory chce, moze wyjechac. Tylko trzeba sie nauczyc jezyka i znalezc prace, to wszystko.Nie ma przeszkod, chcesz to przyjezdzaj. Mozesz zamieszkac w milym sasiedztwie Somalijczykow i konfrontowac swoje poglady z rzeczywistoscia.
                                        • mruwa9i5 Re: druga strona medalu 03.02.12, 00:48
                                          nadal nie rozumiem dlaczego wpuścili tych somalijczyków jak są tacy mili ....
                                          • mruwa9 Re: druga strona medalu 03.02.12, 18:33
                                            a ja nadal nie rozumiem, do czego zmierzasz i o co ci wlasciwie, poza osobistymi wycieczkami pod moim adresem, chodzi.
                              • malwa51 Re: druga strona medalu 02.02.12, 14:31
                                Mrowo 9½ - Szwedzi, zwlaszcza ostatnio, nie sa jakos strasznie zadowoleni z tej liczby (wciaz naplywajacych) przyjezdnych, zwlaszcza ze o prace trudno - tylko glosno sie o tym nie mowi, bo to jest politycznie niepoprawne... "getta" tutejsze wizualnie wygladaja nieraz lepiej niz przecietne blokowisko polskie (nie mowie, ze wszystkie, ale wladze jakos dbaja o nie, sprzataja w miare moznosci) ale przestepczosc jest duza, policja zapuszcza sie tam niezbyt chetnie. Vide przypadek obrzucenia kamieniami karetki czy strazy - zdaje sie ze poszlo o to ze mieli udzielac pomocy "nie tym co potrzeba" wedlug gangu, ktory rzucal kamieniami (Rosengård, Malmö).
                                I tam zdarzaja sie np podpalania aut, obrzucanie kamieniami autobusow, zaczepki, porachunki, napasci itp. Nie wszyscy chca sie uczyc, duza czesc (zwlaszcza w takich dzielnicach; sa w kazdym wiekszym miescie, nie tylko Rosengård) prowadzi "blokerski" tryb zycia, zyja na tym socjalu. I chyba tego glownie Szwedzi maja dosyc.
                                • mruwa9i5 Re: druga strona medalu 02.02.12, 22:26
                                  no własnie, zastanawia mnie ten dualizm, z jednej strony namawiają, pozwalają, sprowadzają imigrantów (to tylko i wyłącznie ich własna decyzja o polityce imigracyjnej ) a z drugiej strony przy tak dużym odsetku imigrantów w ogóle a w szczególe jeszcze większym bo zapewne imigranci osiedlają się w większych miastach zatem odsetek jest jeszcze większy będzie dochodzić i jak piszesz dochodzi do tarć społecznych oraz separacji w postaci "imigranckich gett".
                                  z twojej pozycji jakie jest twoje zdanie na temat miejsca imigrantów w szwecji ? czy są oni potrzebni ? jeśli tak to jak władzę to tłumaczą jaka jest świadomość roli imigrantów w samym społeczeństwie szwedzkim ? czy powoli niezadowolenie nie zablokuje przysłości imigracji ? czy jednak może presja nie wyrażania własnego zdania i poprawności politycznej powoduje ze temat zostaje "as is" bo ? bo własnie dlaczego ? inne kraje nie mają problemów ze swoją polityką imigracyjną .. ale w samej szwecji odsetek imigrantów jest już na poziomie 20 % - to chyba najwięcej w świecie ...
                                  • mruwa9 Re: druga strona medalu 02.02.12, 23:58
                                    Jak inne kraje nie maja problemow z imigracja? Nie maja moze te kraje, ktore programowo i oficjalnie imigrantow nie przyjmuja, z zalozenia odrzucajac wszystkie wnioski o prawo pobytu czy azyl. Francja ma problemy, Dania tez, choc jest bardziej zamknieta na obcokrajowcow, Niemcy maja...
                                    Szwedzi po prostu rozumieja, ze w cywilizowanym kraju nie da sie zamknac granic, migracja ludnosci jest zjawiskiem odwiecznym, nieuniknionym i naturalnym, a imigranci wzbogacaja spoleczenstwo o kulture, obyczaje, kuchnie, literature, jezyk. Nie ma sensu sie od imigrantow izolowac, trzeba ulatwoc im asymilacje, jednoczesnie pozwalajac na zachowane wlasnej tozsamosci narodowej. Takie sa zalozenia, z praktyka jest nieco gorzej, bo Szwedzi to bardzo kwadratowy narod, o malej elastycznosci na zmiany i duzej inercji, co przy tak duzym naplywie ludnosci spoza Szwecji ( i spoza Europy) skutkuje tym, czym skutkuje.
                                    • mruwa9i5 Re: druga strona medalu 03.02.12, 00:44
                                      bzdury piszesz o dobroci (przypomina to materiały szkoleniowe dla kadrówek ) ...i nie czytasz co ci się pisze
                                      spłycasz temat .. już zapomniałaś o dobrotliwym przemyśle zbrojeniowym
                                      jeśli tak kochają ludzi to niech przestaną produkować i sprzedawać broń do zabijania ,będzie mniej uciekających ludzi, będzie mniej sierot
                                      to tylko zimne wyrachowanie
                                      takie poboczne pytanie ile ofert było na twoje stanowisko pracy i ilu szwedów było wśród tych osób ?
                                      • malwa51 Re: druga strona medalu 03.02.12, 05:11
                                        Co wladze mysla o ludnosci naplywowej, nie wiem - nastomiast z tym wzbogacaniem kultury bym nie przesadzala, to raczej panstwowe obiekty sie asymiluja, nie przyjezdni. Np. pewien wielkomiejski szpital ma wywieszke w stolowce: "nie serwujemy miesa wieprzowego" wink Kiedy mieszkalam w miescie, przyjechal do mnie gosc z Polski. Byl w szoku, ze na oko 80% autobusu to byli egzotycznie wygladajacy pasazerowie (nie mieszkalismy w dzielnicy 5*, ale "gettcie" takze nie - po prostu w miejscu, gdzie moj maz mieszkal prawie 20 lat). Kiedy sie tam wprowadzal, obcokrajowcy byli pojedynczymi sztukami. Teraz, wiezowcach ¨bywaja klatki, gdzie na 10 pieter jest 2 szwedzkie nazwiska. My nie mieszkalismy w wiezowcu, ale w pewnym momencie bylismy jedynym szwedzkim nazwiskiem na liscie lokatorow. ( Nawet nie zauwazylismy, uswiadomil nam to kolega meza, dziwiac sie przy okazji, ze nie boimy sie tam mieszkac - bo dzielnica w tym czasie zaczela piac sie w gore w zestawieniach "gdzie lepiej sie nie osiedlac" wink)
                                        Fakt: w ostatnich wyborach do parlamentu weszla partia uwazana przez wielu jako nacjonalistyczna, Sverigedemokrater (w ich postulatach bylo m in przyhamowanie naplywu ludnosci) Niewielkim procentem, ale jednak weszla - i znamienne jest, ze otrzymala glosy glownie z poludnia - okolic, gdzie jest najwiecej przyjezdnych. Sama jestem ciekawa, jaki wynik bedzie w nastepnych wyborach - czy wzrosnie poparcie, czy "wyjada" z rzadu. Wydaje mi sie, ze jesli tego troche nie ogarna (tj rzad), moze dojsc do wiekszych zamieszek, takich jak w e Francji, czy Londynie - z podpalaniem sklepow i kamienic. Na razie sa to chuliganskie incydenty, ale jesli przybedzie ludzi, pracy bedzie brak, a frustracja rosla...
                                        • mruwa9i5 Re: druga strona medalu 03.02.12, 17:49
                                          dzięki, za ciekawe info
                                          a powiedz jak wygląda frekwencja wyborcza ? ile procent ludzi uczestniczy w wyborach ?
                                          czy ludzie chętnie uczestniczą we współdecydowaniu czy też zostawiają to innym ? są bardziej pasywni czy bardziej aktywni ?
                                          jakie są nastroje społeczne w stosunku do polityki rządu w spawie imigrantów ?
                                          czy imigranci mają prawo wyborcze ?
                                          a może jeśli masz czas to opiszesz z czego tubylcy są niezadowoleni (o tym się nie mówi tu na forum ale daje to pełniejszy obraz społeczeństwa)
                                          pozdrawiam
                                          • malwa51 Re: druga strona medalu 04.02.12, 02:14
                                            Z wyborami bedzie ciezko... nie znam sie za bardzo. Dostalam karte do glosowania, choc nie mam obywatelstwa (mam meza tubylca i nie mieszkam w Sz od wczoraj wink) Karty dostaje sie poczta, wiec poniekad wybory przychodza do Ciebie - mozna glosowac przez internet, wiec sa duze ulatwienia. Imigranci i prawo wyborcze - musialabym poszukac, ale ci z prawem do stalego pobytu pewnie maja.
                                            Z czego tubylcy sa niezadowoleni? W rozmowie prywatnej, calej masy rzeczy, choc narzeka sie raczej wsrod bliskich znajomych, przy mniej bliskich trzymaja fason. Np.
                                            -ze spadl snieg w zimie (nawet w Szwecji nadejscie opadow sniegu w *zimowym* polroczu gazety opisuja na zasadzie "zima atakuje! Chaos! Morderczy mroz" itp) big_grin
                                            - ze w Sz jest krol, krolowa i reszta- bo po co oni komu
                                            - ze rzadza nie ci co powinni (JA ja na nich nie glosowalem)
                                            -jest za zimno - to slysze osobiscie b. czesto
                                            -ze na swieta nie bylo sniegu, bo fajnie, jak jest vit jul (ludziom nie dogodzisz)
                                            -ze jednak byl snieg (bo musialem auto pol godziny odgrzebywac wink)
                                            - ze administrator budynku odrzucil podanie o wymiane grzejnika, bo grzeje, choc slabo -wymienic administratora wink
                                            -ze kasa ubezpieczniowa dyma mowiac brzydko (chyba chodzi o swiadczenia, ciezko mi sie polapac -duzo ludzi sie skarzy)
                                            - ze lekarze olewaja (tak, Szwedzi sie skarza na cos takiego)
                                            -ze uslugi drogie, rosna ceny, np biletow, czynszu
                                            -ze panie z przedszkola sugeruja diagnoze w kierunku ADeHaDe dziecku z serii zywe srebro, bo rady nie daja (duza grupa dzieci) i pewnie chcialyby, zeby ich robote odwalil asystent
                                            - ze jakis kretyn (telemarketing) zadzwonil i "dziadek zawarl umowe na roczny abonament odzywki /TV HD a nawet nie wie co to jest, teraz musze odkrecac, ludzie (telesprzedawcy znaczy) krzyny honoru nie maja, wkrecac starszych ludzi"

                                            Na to m in narzekaly spotkane przeze mnie osoby. (Mowi sie, ze Polacy narzekaja - Szwedzi tez,zaleznie od swoich warunkow i sytuacji zyciowej. Czy przekonanie o niebywalym szczesciu sasiadow wynika z pewnego rodzaju gloryfikowania krajow lepiej sytuowanych? Nie wiem)

                                            Gazety pisza np o przepelnionych przedszkolach, machlojkach, lapowkach, zle zalatwionych sprawach, dluuugich kolejkach do mieszkan do wynajecia.

                                            PS Wracajac do sprawy skandynawskiego socjalu: Powiedziano mi, ze takie dochodzenia, jesli ktos zglosi "podejrzenie" sa wyczerpujace dla rodziny i zwykle odbijaja sie négatywnie na jej funkcjonowaniu, zwlaszcza jesli zgloszenie jest na zasadzie "dziecko nagle zaczelo przeklinac - moga byc problemy w domu" (czyt: problem z tylka)- oni maja obowiazek to sprawdzic, nawet jesli przyczyna jest podgladniecie przez dziecko filmu Tarantino.
                                            I zdarza sie, ze pani jedno mowi (albo i nie mowi) Tobie, a wpisane w raporcie wnioski sa inne. Nawet w instytucji pt BVC, niekoniecznie "socjalu" tongue_out
                                            • mruwa9 Re: druga strona medalu 04.02.12, 10:29
                                              frekwencja w ostatnich wyborach:
                                              www.scb.se/Statistik/ME/ME0104/2010A01v/RLK_Tabell%2026.xls
                                              Frekwencja: udzial w wyborach wzielo 84% uprawnionych do glosowania.
                                              Zrodlo- Centralne Biuro Statystyczne.
                                      • mruwa9 Re: druga strona medalu 03.02.12, 09:46
                                        Bylo kilku wspolkandydatow, ponad polowa z nich to Szwedzi.
                                        moze ci trudno pojac sytuacje, gdy majac wybor miedzy zatrudnieniem mezczyzny, Szweda- singla, w wieku 30-35 lat a kobieta o nieszwedzkim pochodzeniu w wieku 50+ (to akurat nie o mnie), pracodawca zatrudnia te druga osobe.
                                        Tak samo, ja bylo ci trudno pojac sytuacje rodzin, przyjmujacych obce dzieci np. z ADHD czy zespolem Aspergera, na weekend czy np., na caly tydzien w miesiacu, w ramach odciazenia rodziny biologicznej. Nie potrafisz dopuscic do swojej wyobrazni, ze w innych krajach ludzie miewaja inna mentalnosc i inne poglady. I potrzeby dopuszczajace inne rozwiazania w pewnych sytuacjach, niz w Polsce.
                                        jak pisalam, bazujesz na stereotypach, nie na wiedzy czy doswiadczeniu.

                                        Co do produkcji broni- nie wiem. Wystarczy, ze produkuja gripeny, a to calkiem drogie zabawki.
                                        • mruwa9i5 Re: druga strona medalu 03.02.12, 17:57
                                          oj mruwo ... cienko z myśleniem ...
                                          jak myślisz dlaczego tą drugą ? czyżby dlatego że ta ma dzieci już odchowane ....
                                          (całkowite zaprzeczenie twojej lini !!!!)
                                          "ADHD czy zespolem Aspergera" - czy ty naprawdę masz coś nie tak ? oddawać dzieci na przechowanie ? do obcych ludzi ? z ADHD ? odciążenie rodziny biologicznej ? - no chyba ze to jakaś najnowsza szwedzka terapia wstrząsowa - gdyby mnie oddali to bym była zdrowa tego samego dnia smile - to jakieś totalne herezje, masz co do jednego racje takim rodzicom powinno się zabierać dzieci na zawsze bo nie są godne wychowywania !
                                          kim ty jesteś ? biblotekarką ? czy inną cud artystką ?
                                          może już czas stanąć na ziemi kobieto dzieci to nie zabawki.

                                          • mruwa9 Re: druga strona medalu 03.02.12, 18:45
                                            scher, daj spokoj.
                                            Jak to Mrozek powiedzial, blogoslawiona ciasnota horyzontow. Tylko w malym swiecie jestesmy wielcy.

                                            Pomyslu z rodzinami "odciazajacymi" nie trzeba popierac. ba, nie ma obowiazku korzystania z takiej formy pomocy, to sprawa dobrowolna, dla tych osob i rodzin, ktore maja taka potrzebe. istnieje taka mozliwosc, nie obowiazek.
                                            Nie mowiac o tym,ze korzystanie z takiej formy pomocy jest wpisane w tutejsza obyczajowosc, jest akceptowane i rozumiane, jako oczywista, naturalna sprawa. Mozna nie popierac, nie akceptowac, nie rozumiec, ale ten narod tak ma. po prostu.
                                            Zwlaszcza, jesli rodzic jest samotny i goni wlasny ogon, a dziadkowie bardzo rzadko angazuja sie w pomoc w opiece nad wnukami ( w Szwecji pomoc dziadkow przy wnukach to raczej wyjatek, niz regula. Rzadko obserwowane zjawisko). jesli nie dotyczy cie problematyka ADHD ani AS, to tym bardziej nie wiesz, o czym mowa.
                                            A tak w ogole to zdefiniuj, o co ci wlasciwie chodzi i czemu sluza twoje wypowiedzi, bo poza personalnymi atakami i jazda po stereotypach nie przekazujesz ani opinii, ani informacji.
                                            • mruwa9i5 Re: druga strona medalu 03.02.12, 20:45
                                              no właśnie ....
                                              jak tylko coś do wiedzy się odnosi to uciekasz,nie komentujesz, nie masz czasu przeczytać bo zapracowana jesteś, przekłamujesz liczby, jedziesz po uczuciach nie popartych wiedzą ani faktami ... poprostu masz RACJE ! z czymś takim się nie da dyskutować, jak już wszystkie twoje "argumenty upadają " to zawsze zostaje "nie masz pojęcia" lub ten aspekt cię nie dotyczy, siejesz stereotypami, jak ktoś się z tobą nie zgadza to znaczy że cie atakuje (motyw z mrożkiem jest cool)... itp , jesteś królową pływania po temacie ah . ciężki przypadek !, poprostu daj spokój, przemyśl swoje wypowiedzi, przeczytaj przed wysłaniem może jednak warto wykasować parę linijek...
                                              ani razu nie zdementowałaś faktów ze żródeł zewnętrznych które tu zawarłam !

                                              co do kolejnego twojego podejścia to niestety mam trochę doświadczenia z dziedzinami które tu non stop wymieniasz ( zarówno adhd jak i as jak i autyzm ) - jeśli chodzi o szczegóły to będze prawie 6 lat - i nigdy nie spotkałam się z podobnymi poglądami ! do załatwiania takich spraw są wykwalifikowani terapeuci, psychologowie, psychiatrzy, lekarze a nie oddawanie dzieci do przechowalni w postaci obcej rodziny - kompletnie nieporozumieniem jest traktowanie dzieci z autyzmem - taki jednorazowy wybryk może zniweczyć wielomiesięczną terapię (a zaufaj terapia to nie jest ani sprawa prosta ani łatwa i dotego wymagająca wiele wysiłku )i pozostawić nie zacieralny ślad w psychice dziecka (patrz atrykuł) - rodzic który ma takie podejście to wielopłaszczyznowych zaburzeń jest kompletnie nieodpowiedzialny

                                              Nie jesteś sama tu na forum! Czytają takie rzeczy inni. Uczestniczysz w budowaniu swiadomości ludzi którzy czytają teksty tutaj - niestety nie wszyscy mają w sobie tyle sił aby odsiać bzdury od prawdy a potem chcą takie bzdury wprowadzać w realne życie, nieraz spotkała się z różnymi głupotami "bo tam w necie pisało ....." mam nadzieję ze nie spotka mnie tekst w rodzaju "prosze pani a ja przyszłam oddać dziecko bo ma autyzm i daje to dobre rezultaty w szwecji - no a wiadomo szwecja to oświecony kraj"

                                              Kolejna sprawa nie rób się na siłę bardziej szwedzka niz jesteś ... nie ma takiej potrzeby. Szwedzi też ludzie i też swój rozum mają (przynajmniej moi znajomi) i gdyby przeczytali co tu wypisujesz to byli b trochę "zdziwieni" w jakim kraju mieszkają smile
                                              Dbaj proszę o dobry wizerunek polaków za granicą a na pewno będą cię też szwedzi bardziej poważali.
                                              pozdrawiam



                                              • mruwa9 Re: druga strona medalu 03.02.12, 21:11
                                                no ale o co ci chodzi? Zarzucasz mi, ze pisze nieprawde, jesli pisze prawde (chodzi o system opieki i wsparcia w Szwecji)? na jakiej podstawie twierdzisz, ze to niemozliwe, jesli to jest mozliwe i osobiscie znam rodziny, z obu stron (i te korzystajace z tej formy opieki, i te bedace rodzinami "odciazajacymi"), uczestniczace w tym systemie? nie twierdze, ze to dobre, idealne, ze go popieram czy jestem jego entuzjastka, ale istnieje i dziala. Dla tych, ktorzy tego potrzebuja. Wiec nie wmawiaj, ze nie istnieje, jesli ja wiem, ze istnieje.I nie przerzucaj na mnie odpowiedzialnosci za niedoskonalosci szwedzkiego systemu opieki spolecznej, polityki imigracyjnej, produkcji broni i plamy na sloncu. Opisuje to, co wiem, co widze, czego jestem uczestnikiem, a nie tworca ani nie slepym obronca do ostatniej krwi. I bynajmniej nie mam sklonnosci do konfabulacji, pisze tak, jak jest, co widze i co sie wokol mnie dzieje. Przyblizam realia zycia w tym kraju i to wszystko. panstwo idealne, system idealny nie istnieje. kazdy ma wady i zalety, ale w moim stylu nie lezy narzekanie i szukanie dziury w calym. Doceniam to, co dobre, pozytywne ( i na tym sie koncentruje), widze tez negatywy, wiec jesli uwazasz, ze bede bronic Szwecji do krwi ostatniej, to sie grubo mylisz. Ale uwazam tez, ze demonizowanie systemu (o rzekomo masowej indoktrynacji dzieci i masowym rozbijaniu rodzin przez bezwzglednych urzednikow) za przesadne i nieuzasadnione. Bo takie sa moje obserwacje w blizszym i dalszym otoczeniu. Ludzie, rodziny, zyja normalnym zyciem, my wychowujemy dzieci tak samo, jak wychowywalibysmy je w dowolnym innym zakatku swiata i bynajmniej nie czujemy strachu przed ingerencja systemu czy tytulowa pajdokracja. Po prostu robimy swoje i doceniamy to, co tutejszy system oferuje: wiecej czasu dla dzieci, dla rodziny, bezpieczenstwo socjalne, mozliwosc znalezienia rownowagi pomiedzy zyciem rodzinnym i kariera zawodowa, a i czas na hobby, aktywnosci w wolnym czasie jest (takoz kasa).
                                                • mruwa9i5 Re: druga strona medalu 03.02.12, 21:43
                                                  znowu pływasz, piszesz ogólnie , omijasz wszelkie detale, budujesz nastrój ze jesteś biedna osaczona , że ty chciałaś dobrze a ktoś cię bezpodstawnie oskaza ...prosze .....
                                                  przeczytaj powoli co ja piszę -> "Zarzucasz mi, ze pisze nieprawde, jesli pisze prawde"
                                                  wytnij kawałek tekstu w którym piszę nieprawdę albo cię zarzucam coś - i powiedz co jest prawdą - wystarczy tylko jedna drobna rzecz bardzo cię proszę ... pisanie o ogółach jest totalnie bezsensu ...

                                                  tym razem ja napiszę coś o sobie:
                                                  nie mam problemów z własną równowagą, znajduję czas na hobby, ni muszę odpoczywać od swoch dzieci bo je uwielbiam (i za zadne skarby bym nie oddała ich na przechowanie do obcych), czuję się bezpieczna (też finansowo), mam dobrą pracę, doceniają moje wykształcenie i doświadczenie (takze finansowo) z aktywnościami też nie mam problemów (no może troszkę bo minus 25 za oknem) no i ostatnie mieszkam w Polsce - może to nie jest tak ze sprawa leży w kraju ale w ludziach ?

                                                  • mruwa9 Re: druga strona medalu 03.02.12, 23:22
                                                    mruwa9i5 napisała:

                                                    > > wytnij kawałek tekstu w którym piszę nieprawdę albo cię zarzucam coś - i powi
                                                    > edz co jest prawdą - wystarczy tylko jedna drobna rzecz bardzo cię proszę ... p
                                                    > isanie o ogółach jest totalnie bezsensu

                                                    prosisz i masz:

                                                    4. dziecko z adhd w zastępczej szwedzkiej rodzinie ???? toż to pachnie kolejnym wielkim wynalazkiem tego kraju jak eugenika - za to przeprosili , ciekawe kiedy przeproszą za dzieci ?
                                                    5. dziecko z autyzmem na przechowanie w obcej rodzinie - to ty już zgłupiałaś całkowicie, totalna nieznajomość tematu


                                                    Nie, nie zglupialam, temat znam lepiej, niz podejrzewasz. A ty pojechales po bandzie, zarzucajac mi klamstwo i glupote, jednoczesnie wykrecajac kota ogonem, manipulujac tekstem, aby nabral odpowiednio pejoratywnego wydzwieku.
                                                    Na takim poziomie dyskusji nie uprawiam.
                                                  • mruwa9i5 Re: druga strona medalu 04.02.12, 00:05
                                                    super
                                                    to zaczynamy od większego kalibru czyli autyzm:
                                                    dla ignorantów do poczytania coś takiego
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Autyzm_dzieci%C4%99cy
                                                    miałam do czynienia z dziecimi z różnym rozpoznaniem - zasadniczo nie istnieje ścisła definicja autyzmu lecz zespół cech ze spektrum autystycznego, kazde dziecko jest inne , niektóre posiadają tylko część cech "autystycznych" niektóre były bardzo głęboko upośledzone, każda terapia kładła nacisk na "poukładanie" czynności codziennych w powtarzalne schematy,oraz nawiązywanie powtarzalnych relacji pomiędzy opiekunem zarówno opiekunem jak i rodzicem, dzieci bardzo czułe na jakiekolwiek zmiany w postępowaniu i przebiegu codziennych czynności, dzieci bardzo słabo komunikatywne, bardziej przekazujące informację za pomocą wykonywania wyuczonego schematu niż za pomocą bezpośredniej interakcji, przykład: stałe posiłki o tych samych porach , przebieg posiłku wedlug sałego rytuału, zabawy "ulubionymi" zabawkami w sposób schematyczmny, bardzo silne związanie ze znanym otoczeniem, dzieci wpadają poprzez niewielkie różnice od standartowego schematu w stan frustracji, czasami może być to nie ten kolor skarpetek, czasami nie ten rodzic trzyma za tą rękę , albo otoczenie zbyt się zmieniło (nowe miejsce) lub nowa osoba w zbyt bliskiej strefie osobistej, lub brak w otoczeniu rodzica ...
                                                    parę razy doznałam tego typu ataku frustracji gdzy jescze nie "wiedziałam" o co chodzi, teraz traktuję te sytuacje z duża tolerancją (dla osoby postronnej zachowanie dziecka lub opiekuna w tej sytuacji moż ebyć bardziej traumatyczne niż nie jeden głupi horror w kinie - to nie jest dobre porównanie ale tego nie potrafię nawet opisać ), przykładzik - jest takie bardzo prosty zabieg ...nazywa się metodą Holdinga .. stosowałam to wielokrotnie (na początku miałam bardzo duże opory ze stanowczością ale z czasem człowiek się wyrabia , przy większych dzieciach .. jest problem siły , to naprawdę jest siłowe zadanie - dla osoby postrnnej wygląda to jak koszmar .. a czasami takie coś trwa i godzinę i dłużej ....)
                                                    w skrócie dziecino. p... bzdury w temacie odstawiania autystycznych dzieci do obcej rodziny...
                                                    naoglądałaś się chyba "rain man'a" i wydaje ci się ze wiesz co to autyzm,

                                                    jeśli bardzo chcesz zobaczyć autyzm to zapraszam do ośrodka ... tylko proszę nie przychodzić w szpileczkach ...

                                                    any questions or comments ?

                                                  • malwa51 Re: druga strona medalu 04.02.12, 00:50
                                                    Mrowo½, te avlastnings- czy stödfamiljer funkcjonuja nie tylko dla ADHD czy autyzmu (jasne - tu masz racje, nie kazdy autyzm czy upåsledzenie da sie oddac do "przechowalni"´bez konsekwencji, tu rodzice powinni wykazac rozsadek). Natomiast jesli zglasza sie swoja kandydature jako stödfamilj, zaznacza sie, czy chcialbys np zajac sie kilkulatkiem z zespolem Downa czy kilkunastolatkiem z problemami psychicznymi. Kolega meza pracowal jako wolontariusz z kilkunastolatkami z ADHD; nie jako stödfamilj, tylko wolontariat z jakiejs instytucji.Prowadzil zajecia sportowe, grali w pilke, basen, czasem pomagal w lekcjach.

                                                    Jesli chcesz pomocy od "odciazajacej rodziny", to zglaszasz to socjalu z uzasadnieniem (na blankiecie), sprawe rozpatruja i albo kogos dostaniesz, albo nie, jelsi uznaja ze Ci nie trzeba, bo i tak sie zdarza. "Avlastning" funkcjonuje tez jako ewentualnosc dla samotnych matek, ktore nie maja znajomych.
                                                    W mojej bylej okolicy byl stödjehem, ale to bylo cos innego, skierowane do rodzicow ktorzy maja dziecko pod opieka 24/7 - np porazenie, wozek + respirator, inne ciezkie uposledzenie - zeby mogli zlapac oddech, pojsc gdzies razem - tam byl personel med.

                                                    Szwecja rozni sie od Polski na pewno tym, ze dziadkowie maja swoje zycie i b. rzadko zajmuja sie wnukami w takim zakresie, jak to bywa w Polsce. Pomagaja oczywiscie czasami, ale nie etatowo, na zasadzie "mama wraca do pracy = wnuczka u babci przez dwa lata dzien w dzien". (Moja tesciowa akurat sie raz zajmowala kilka miesiecy pod rzad,.ale tylko dlatego, ze szwagierka miala ciezka sytuacje w pracy, zanim mala dostala przedszkole - przy drugim dziecku juz nie pomagala)
                                                    Osobiscie nie znam nikogo, kto by z "avlastningfamilj" korzystal.
                                                  • mruwa9 Re: druga strona medalu 04.02.12, 10:37
                                                    Tak, ale w autyzmie (czy innych zaburzeniach ) nie chodzi o to, zeby dziecko urodzilo sie, zylo i umarlo w tych samych czterech scianach. dziecko musi chodzic do szkoly, spotykac innych ludzi, potrzebuje szeroko pojetej socjalizacji, dostosowanej (ale nie ograniczonej) do swoich mozliwosci, a nie izolacji. I temu, miedzy innymi, sluza kontakty z innymi rodzinami, oprocz funkcji odciazenia rodziny biologicznej. To juz nie wiem, jak zniesiesz informacje o istnieniu krotkoterminowych domow opieki dla dzieci (i doroslych) specjalnej troski, gdzie te dzieci moga spedzic np. kilka nocy w miesiacu ( w tym samym celu, co powyzej), i w dodatku- o zgrozo!- moga czuc sie tam dobrze?
                                                    W czym lepszy jest twoj osrodek-instytucja od rodziny?
                                                    BTW rodziny, ktore znam , jako przyjmujace owe dzieci pod swoj dach, zwykle same maja dziecko lub dzieci z zaburzeniami.
                                                    problematyki autyzmu mam wystarczajaco duzo na codzien, zeby nie musiec odwiedzac twojego osrodka, spokojna glowa. No i szpilek nie posiadam.
                                                  • malwa51 Re: druga strona medalu 04.02.12, 12:42
                                                    Mruwo9, nie oceniam instytucji "avlastningsfamilj" , nie mam stycznosci z nikim, kto by z nich korzystal. Ten dom o ktorym pisalam to musial byc ten krotkoterminowy dom opieki dla dzieci specjalnej troski - nie wiedzialam jak to zgrabnie ujac po polsku smile Jedyny kontakt jaki mialam to ten kolega-wolontariusz (on sam ma ADHD i korzysta z pomocy asystenta, ktory przychodzi pomoc sprzatac m u mieszkanie np.)
                                                    Czytalam na internecie o przegieciu w druga strone - "avlastningskobieta" opiekowala sie nastolatka ze schizofrenia, pisala ze dziewczyna bywala agresywna. Jej rodzina s topniowo podrzucala ja czesciej i czesciej, w koncu uczestniczyla w zasadzie na biezaco w zyciu rodziny i musiala zrezygnowac, bo ja to wyczerpalo .
                                                  • mruwa9 Re: druga strona medalu 04.02.12, 17:27
                                                    malwa, to niezupelnie tak dziala, jak opisujesz.
                                                    Po pierwsze, zaden czlowiek z ADHD nie dostanie prawa do zatrudnienia asystenta-pomocnika, bo osoby z ADHD nie sa objete LSS (Lag om stöd och service). Zeby miec prawo do asystenta, avlösarservice itd, trzeba byc objetym LSS, czyli miec jakas forme niepelnosprawnosi, objeta LSS . Na przyklad autyzm. To po pierwsze. Po drugie, rodzina korzystajaa z tej formy wsparia, nie moze sobie dowolnie dysponowac czasem zatrudnionej osoby: po pierwsze, ilosc godzin owej pomocy jest scisle okreslona, po uwzglednieniu uzasadnionych potrzeb konkretnej rodziny i konkretnej osoby. Ten czas jest ustalany indywidualnie, moze to byc 6 godzin w tygodniu, moga byc dwie, a moze 20.Zaleznie od indywidualnej sytuacji. A praca owych osob/rodzin (tych odciazajacych) jest planowana z 4-miesiecznym wyprzedzeniem, wiec nie ma tu wiele miejsca na dowolnosc czy elastycznosc. Naduzycia spotkalyby sie z szybka i zdecydowana reakcja. Chyba,. ze opisujesz funkcje asystenta personalnego, tu tez ilosc godzin jest scisle ustalona i sa na to odpowiednie tabelki i przepisy. Roznica miedzy avlösarservice a asystentem jest taka, ze to pierwsze jest skierowane na pomoc rodzinie osoby niepelnosprawnej, asystent - skierowany na sama osobe, sluzac za jej rece, nogi, mowe, itd. I tu tez indywidualnie ustala sie zakres potrzeb konkretnej osoby, tez sa na to przepisy (zaczyna sie od tzw. grundläggande behov- podstawowych potrzeb, zwiazanych z higiena osobista, komunikacja, samoobsluga podczas posilkow itd itp). Jesli potrzeby osoby w tej materii mieszcza sie ponizej 20 godzin tygodniowo, asystenta zatrudnia gmina, jesli powyzej- Försäkringskassa, czyli ubezpieczalnia. Moze sie zdarzyc, ze dana osoba potrzebuje kilku asystentow jednoczesnie, przez cala dobe (np. dorosla osoba na wozku inwalidzkim), wtedy zatrudnia sie wiecej, niz jednego asystenta (zreszta wiekszosc osob ma wiecej, niz jednego asystenta), wiec chociaz asystent, sila rzeczy, znajduje sie blisko rodziny i jej prywatnych, czasem intymnych spraw, to jest to ciagle praca, od-do, z pensja, ubezpieczeniem, urlopem, itd, a nie sytuacja calodobowej dyspozycyjnosci na kazde zawolanie.
                                                  • malwa51 Re: druga strona medalu 04.02.12, 18:44
                                                    To jest wziete stad: www.aktivhund.se/hundforum/viewtopic.php?f=20&t=11112
                                                    V4E » 27 feb 2007 17:32

                                                    Jag har bara vart stödperson åt ungdomar, men det va jättetrevligt dock väldigt krävande. En tjej led lite av scitzofreni och kunde lätt bli våldsam. Hennes familj va så tacksamma över avlastningen att det blev lite för bra. Dom ville att jag skulle ha henne mer och mer, tillslut kände jag mig mer som en familjemedlem hos dom, för dom ville ha med mig på alla aktiviteter. Dom sög all energi ur mig så jag fick i slutändan hoppa av det hela. Jättetråkigt för tjejen men vi hade ändå gjort stora framsteg. Det va alltså inte tjejen som va jobbig utan hennes familj. Men jag klandrar dom inte, de hade ingen att prata med förutom mig.
                                                    Men i framtiden kan jag absolut tänka mig att va avlastningshem igen.

                                                    Ten gosc z ADHD ma (mial?) asystenta, ale nie jestem pewna czy z socjalu czy tez z wolontariatu, spytam sie, jak nastepnym razem sie bedziemy widziec.
                                                  • mruwa9 Re: druga strona medalu 04.02.12, 19:01
                                                    samo ADHD nie daje podstaw do uzyskania pomocy asystenta. uwierz. Musi byc jeszcze dodatkowa diagnoza, np. ze spektrum autyzmu.
                                                    Po drugie, praca jako asystent czy w ramach avlösarservice wymaga pewnych predyspozycji i swiadomosci, ze laduje sie naprawde blisko prywatnych spraw rodzinnych. Nie kazdemu taka praca musi lezec, odpowiadac, moze po prostu owa osoba byla za malo asertywna i nie potrafila wytyczyc granic swojego zaangazowania, albo angazowala sie zbyt mocno (emocjonalnie). To jest specyficzna praca i wymaga pewnych predyspozycji. Z jednej strony taka osoba rzeczywiscie sila rzeczy staje uczestnikiem zycia rodziny i dobrze, jesli nie zachowuje sie jak zimny sluzbista, z drugiej- to tylko praca.Nie kazdy potrafi znalezc w tym rownowage.
                                                  • malwa51 Re: druga strona medalu 04.02.12, 19:28
                                                    A to jest calkiem mozliwe, ze on ma cos jeszcze oprocz ADHD-nie wypytywalam tak dokladnie. Z medykamentow bierze Concerte i cos jeszcze. Z tego co opowiadal, dostaje czegos w rodzaju gonitwy myslowej jak ma sprzatac, nie wie, za co sie zabrac i w efekcie wpada w panike - ten asystent(?) pomaga mu jakos sie do kupy pozbierac, mowiac trywialnie, jakos uporzadkowac i zrobic plan. Bo nie chodzi o to, ze on nie umie wlozyc skarpetek do pralki wink

                                                    PS przepraszam za wklejenie poprzedniego postu na ostatniej stronie, cos sie mi pokickalo z drzewkiem.
          • mruwa9 Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 21:33
            jestes skazona lektura Zaremby? wink
            On przerysowuje w druga strone, aczkolwiek mimo wszystko lubie go czytac. Trzeba tylko brac margines i troszke przefiltrowac to, co pisze, bo z jego publikacji Szwecja mieni sie pieklem na ziemi, krajem totalitarnym.
            A ile dzieci w Polsce corocznie jest pobitych (ze skutkiem smiertelnym lub bez), zamordowanych, porzuconych, zaniedbanych w rodzinach alkoholikow, glodujacych i marznacych, nie mowiac o dzieciach w bidulach, czesto ofiarach mobbingu, molestowania, przemocy fizycznej i psychicznej? Jak czesto zdarzaja sie przypadki dlugotrwalego znecania sie nad dzieckiem a dopiero po jego smierci pojawiaja sie retoryczne pytania- dlaczego nikt wczesniej niczego nie slyszal, nie zauwazyl, nie zareagowal?
            To ja wole system, ktory widzi i reaguje.I system, w ktorym instytucja bidula nie istnieje.
            • thjj Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 23:59
              mruwa9 napisała:

              > jestes skazona lektura Zaremby? wink
              > On przerysowuje w druga strone, aczkolwiek mimo wszystko lubie go czytac. Trzeb
              > a tylko brac margines i troszke przefiltrowac to, co pisze, bo z jego publikacj
              > i Szwecja mieni sie pieklem na ziemi, krajem totalitarnym.

              Po przeczytaniu "Hydraulika" byłam mocno wstrząśnięta. Ale podejrzewałam, że autor trochę przesadza. I tak warto przeczytać ale ze wspomnianą przez ciebie poprawką.
              Te artykuły w polskiej prasie o Szwecji opisują też taką totalnie odjechaną rzeczywistość, że ciężko uwierzyć, że nie są przesadzone.
        • gazeta_mi_placi Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 21:27
          W Szwecji rodzą się wyłącznie chciane dzieci, że nie ma porzuconych niemowląt?
          • mruwa9 Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 21:35
            Tak. Niechciane dzieci sie nie rodza.
            • gazeta_mi_placi Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 11:36
              Ale jak matka nie uznaje ( z różnych przyczyn, choćby religijnych ) aborcji i jest zdecydowana oddać?
              • mruwa9 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 13:33
                no to pewnie oddaje. Ale jesli juz, to pewnie sa to bardzo pojedyncze przypadki. Poza tym jak mozna nie uznawac aborcji, a jednoczesnie porzucac dziecko i nie miec z tego tytulu zadnych oporow moralnych?
                Poza tym w Szwecji urodzenie nieplanowanego dziecka nie jest dla kobiety tragedia- system socjalny o to zadba, spolecznie tez nie ma ostracyzmu ani napietnowania. Zawodowo czy naukowo samotna matka tez nie jest spalona, wszystko da sie poukladac i dopiac, nawet, jesli wymaga to szczegolnej logistyki. Bieda w Szwecji ma inna definicje, niz w Polsce. Szwedzki socjalizm sprawia, ze ponizej pewnego poziomu po prostu nie da sie spasc, o ile czlowiek specjalnie sie o to nie postara (bo jesli ktos bardzo chce byc bezdomnym pijakiem, to nie da sie go na sile uszczesliwic). Bieda w wydaniu szwedzkim oznacza, ze nie mozna np. wyjechac na wakacje do Tajlandii, ale nie oznacza, ze nie ma sie czego do garnka wlozyc czy nie ma na czynsz.
          • malwa51 Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 21:53
            Tak gazetko, nawet w szpitalu Krolowej Sylwii jest napis "Wszystkie dzieci przychodzace na swiat w Szwecji sa chciane" - naprzeciwko kliniki dzieciecej jest budynek z klinika aborcyjna wink A co ciekawe, plci dziecka nie ujawniaja do ktoregos-tam tygodnia (maja zakaz), zebys przypadkiem nie zechciala abortnac ze wzgledu na plec (czeste wsrod naplywowych). Za to aborcja jest dozwolona do 18 tygodnia, jak potem trzeba zwrocic sie do socjalu i moga udzielic zgody na aborcje do 22 tyg (raczej udzielaja). Ostatnio mowi sie o tej wysokiej granicy, bo bywa, ze plody przezywaja i nie wolno udzielac im pomocy, wynosi sie je do pokoju z brudnymi przyrzadami, zeby tak dokonaly zywota sad A niektorym pielegniarkom zostawia to slad na psychice...
            • przeciwcialo Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 21:56
              Piekny raj, brrrr....
              • kropkacom Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 21:59
                I teraz się będzie jedna z drugą nakręcać opowieściami z krypty. tongue_out
                • malwa51 Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 22:29
                  Z zadnej krypty, chcialam podac linak ale pisze ze wykryto spam, zainteresowanym podac linki moge na priva

                  a napis o chcianych dzieciach moge sfotografowac osobiscie wink
                  Pierwszym pytaniem skandynawskiego ginekologa po stwierdzieniu ciazy jest to, czy chce sie dziecko zatrzymac czy nie.
                  Zas co do innych zagadnien - w "naszym" przedszkolu jest i landrynkowa kuchenka i lego., ktorymi bawic sie moga wszyscy, uwage dzieciom sie zwraca normalnie typu "Elsa, nie rob glupot, tak sie nie robi" - kiedy dziewcze rozwalilo wieze z klockow. (Elsa nie zlozyla skargi, nie przezyla traumy i pani nie zostala zwolniona za brak podejscia i brak kucania winkPewnie zalezy to od przedszkola, w Sztokholmie jest takie (wyguglajcie förskola Egalia Stockholm) gdzie panuje zakaz uzywania hon i han (ona i on), uzywa sie bezplciowego "hen" wink
                  Moze wywiad byl z mlodzieza z podobnego srodowiska.
                  • gaja78 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 20:26
                    malwa51 napisała:

                    > Z zadnej krypty, chcialam podac linak ale pisze ze wykryto spam, zainteresowany
                    > m podac linki moge na priva

                    big_grin
                    • malwa51 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 20:50
                      Ty sie nie smiej big_grin nie wiem, czemu jedne linki wchodza, inne nie. Pamietam, jak w szkole chcialm otworzyc czesc zyciorysu krolowej o jej nastolectwie (po angielsku) o adresie podobnym do np
                      www.krolowaanglii.com/zyciorys/teens.htm.

                      i co, w szkole teensow mi nie otworzylo, zas inne okresy zycia otwieralo bez problemu wink big_grin
                      Mieli blokady na pewna zawartosc, choc krolowa jako teen pilnie sie uczyla wink
                      • gaja78 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 20:55
                        Śmieję się z tego, że chcesz jako dowód merytoryczny podać coś, co jest rozpoznawane jako spam smile
                        • malwa51 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 21:14
                          Wiem wink Ale nie wiem czemu to zakwalifikowalo jako link do spamu, w ktoryms poscie zalinkowalam inny artykul, ktory przeszedl. Sprobuje link z radia (ale nie da sie wrzucic do GT)
                          sverigesradio.se/sida/artikel.aspx?programid=1646&artikel=4510653
                          www.dn.se/nyheter/sverige/levande-foster-dilemma-vid-aborter
                          • gaja78 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 22:05
                            22 tydzień to rzeczywiście wysoka granica. Ten sam problem - zdaje się - jest obecny w kilku innych europejskich krajach.

                            Z drugiej strony - ciekawe jak w Polsce wygląda aborcja płodu "do momentu osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej", bo przecież takowych się dokonuje. Płód ma lepsze warunki do umierania ?
                            • malwa51 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 22:27
                              Problem istnieje tez w innych krajach, masz racje; w Szwecji dyskusje wywolal zdaje sie artykul z dunskiej gazety i wtedy niektorzy pracownicy opieki med. w Szwecji przyznali, ze sytuacja bywa podobna. Czytalam gdzies wypowiedz mlodej dziewczyny, nie pamietam dokladnie, ale chyba praktykantki, ktora nie miala serca odlozyc dziecka z tak poznej aborcji do "sköljrumu", zawinela je, usiadla gdzies i trzymala w rekach, dopoki nie skonalo.
                              Ogolnie temat bardzo przykry.
                              W Polsce - nie wiem dokladnie, ale w tak poznym stadium abortuje sie dzieci chyba bardzo chore?
                              • gaja78 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 22:29
                                malwa51 napisała:

                                > W Polsce - nie wiem dokladnie, ale w tak poznym stadium abortuje sie dzieci chy
                                > ba bardzo chore?

                                Jaka to różnica jeśli chodzi o umieranie ?
                                • malwa51 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 22:50
                                  W Polsce (chyba) nie bylo debaty na podobny temat- nie wiem, jaka jest liczba takich aborcji i jak wyglada to od srodka, czy rodzic moze miec przy sobie dziecko, o ile zabieg przezyje? Bardzo poznych aborcji "na zyczenie" (tzn bez medycznego uzasadnienia) sie chyba w Polsce oficjalnie, tj w warunkach szpitalnych nie wykonuje?
                                  • gaja78 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 22:57
                                    malwa51 napisała:

                                    > W Polsce (chyba) nie bylo debaty na podobny temat

                                    Ano właśnie.
                                    W Polsce dopiero zaczyna się mówić o tym, jak źle traktowane są matki, które poroniły. Do rozmów o okolicznościach aborcji , czy to wczesnej, czy późnej, jeszcze daleka droga. Od czasu do czasu pojawiają się tylko informacje, że kobieta nie może dokonać aborcji, mimo że ma do niej prawo ...

                                    Moje prywatne przypuszczenie jest takie: skoro nikt nie przejmuje się matką, która straciła ciążę, jakim cudem ktokolwiek mógłby się martwić o szacunek dla płodu ?
                                    • malwa51 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 23:31

                                      Twoje przypuszczenie jest niestety prawdopodobne. Problemem w Polsce jest to, ze w zasadzie nie ma jak wyegzekwowac(!) ludzkiego traktowania pacjenta, a powinno byc ono norma. Szpitale zaskarzane zwykle sie wylizuja, a jesli nawet jakies odszkodowanie jest przyznawane, to niewspolmierne do krzywdy. I mowa o bledach w sztuce, a nie o braku szacunku, bo na to paragrafu nie ma...
            • exina Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 23:48
              malwa51 napisała:


              > bywa
              > , ze plody przezywaja i nie wolno udzielac im pomocy, wynosi sie je do pokoju z
              > brudnymi przyrzadami, zeby tak dokonaly zywota sad

              O kurczę, to musi dac do myślenia polskim matkom dzieci z porażeniem mózgowym, bo sie te dzieci w 23 tygodniu urodzonym reanimowało i utrzymywało przy zyciu. Teraz mamusia musi sie cieszyc, ze płód przezył i nie wyniosło sie go do pokoju z brudnymi przyrządami. Znaczy cieszy sie tak jakies 5 minut dziennie, kiedy ma czas wypic kawę, w przerwach miedzy pielęgnacją głęboko upośledzonego dziecka i zastanawianiem się, kiedy będzie mogła sobie pozwolić na strzelenie sobie w łeb.
              • malwa51 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 00:41
                Serio myslisz ze wszystkie te dzieci abortowane w 22 tyg maja porazenie?
                Poza tym konac mozna chyba w bardziej godnych warunkach niz miska na odpadki...
                • gazeta_mi_placi Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 11:34
                  Na przykład jakich?
          • malwa51 Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 21:57
            A jesli chodzi Ci o to, czy mozna zostawic niemowleta w szpitalu by je ktos zaadoptowal - nikt z moich znajomych tutejszych nie slyszal o czyms takim, zabierac moze socjal, tzw "okien zycia" dla niemowlat nie ma. Istotnie adoptuje sie z innych krajow.
            • gazeta_mi_placi Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 11:30
              A co ma zrobić kobieta w ciąży zdecydowana na oddanie po porodzie dziecka?
              • malwa51 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 13:36
                Chyba pojechac do Polski i tam je oddac wink Gazetko, kobiety wahajace sie czy dziecko zatrzymac przekonuje sie raczej, by do porodu nie doszlo- nie slyszalam o przypadku, by ktos "zaplanowal" oddanie dziecka. Jesli wystepuja problemy, dziecko moze zaraz po porodzie odebrac socjal. Np. jesli uznaja, ze matka moze "stworzyc zagrozenie. " albo jest niekompetentna, albo, albo....

                Tym bardziej jesli matka ma tzw przeszlosc - jest b. mloda, alkohol, narkotyki. Na prowadzenie ciazy chodzi sie do mvc-nie do ginekologa (ciaze prowadzi polozna). W tym samym budynku jest socjal, kurator, psycholog - jesli matka oczekujaca podpadnie czyms, moze zostac wniesione "orosanmälan" - nie wiem jak to zgrabnie przelumaczyc "zgloszenie zaniepokojenia sytuacja" moze? Moze sie zdarzyc, ze takie orosanmälan bedzie spowodowane antypatia i checia utrudnienia zycia matce. Socjal ma obowiazek kazde takie "anmälan" sprawdzic i tu - albo sprawe zamnknac, albo ciagnac.

                Link - artykul o tym, jak matce z ADHD odebrano dziecko po porodzie (choc akurat nie chciala go oddac).
                nwt.se/karlstad/article704800.ece
                Na podstawie, tego ze "w stresujacych sytuacjach ma problem z koncentowaniem sie na dziecku#" - Resonemanget i domen går ut på att Susanne Svensson i stressade situationer har svårt att fokusera på barnet.

                Pozniej, po wyjsciu z porodowki, matka zostaje przypisana do "przychodni dzieciecej" barnavårdcentral, gdzie chodzi na kontrole bo tydzien, dwa miesiac, co pol roku, az dziecko skonczy 5 lat i idzie do szkoly-okazji do stwierdzenia nieprawidlowosci jest duzo...
                BVC jest *teoretycznie* dobrowolne, ale jesli ktos tam nie chodzi, moze zostac zgloszony do socjalu, ze nie chodzi smile dlatego jest "dobrowolne" wink Wizyta w BVC sklada sie z mierzenia, wazenia, ogladania dziecka, rozmowy o dziecku, czasem wtykania nosa w nie swoje sprawy i pytania mocno osobiste jesli ma sie pecha wink

                BVC wlasciwe dla miejsca Twojego zamieszkania dostaje zgloszenie ze szpitala o dziecku, wiec nie ma mozliwosci, ze sie o nim nie dowie. Mozesz natomiat BVC zmienic.
                Ile ludzi, tyle BVC - sa fajne i mniej fajne, kompetentne i mniej kompetentne pielegniarki. Kilka spotkan odbywa sie w obecnosci lekarza.


                • gazeta_mi_placi Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 14:00
                  W więzieniu w Polsce ma się chyba więcej swobody i mniej kontroli niż na wolności w Szwecji będąc matką małego dziecka big_grin
                  • malwa51 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 14:17
                    Zalezy od szczescia wink Mozesz trafic na kompetentna, mila pania, ktora podzieli sie z Toba doswiadczeniem - albo na gestapo, ktora wypyta o kazda minute "jesz sniadanie i co potem? spacer? jak dlugo? co robisz po spacerze? itp itd.
                    Na szwedzkich forach poczytac mozna o tym, jak rodziny (szwedzkie) nie chcace chodzic do BVC, spotkaly sie z szykanami. M in o dziewczynie, ktora byla szykanowana dlatego, ze to jej partner (ojciec dziecka) chodzil na te kontrole, nie ona (ona miala problemy z poprzednia pielegniarka i miala z tego powodu lekka traume). Babka wypytywala o nia i krecila nosem, ze to ojciec chodzi, nie pamietam, czy zglosila "orosanmälan" czy nie, rodzice zmnienili przychodnie.

                    Oczywiscie nie jest to regula, mozna sie dogaqdac z pielegniarkami i powiedziec, ze chce sie chodzic tylko na lekarskie kontorole/ szczepienia- ale to polecam raczej tylko wtedy, kiedy jestes pewny swojej "pielegniarki" wink
                  • mruwa9 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 14:49
                    gruba przesada. Normalne, zdrowe rodziny zyja normalnym zyciem i nikt im do garnkow nie zaglada. System jest czujny reaguje w sytuacjach zaniedban czy chocby podejrzen i tak byc powinno, zamiast przymykania oczu, a potem retorycznych naglowkow w prasie: przez lata maltretowal/molestowal/glodzil/kisil w beczce dziecko i nikt niczego nie zauwazyl?
                    Oczywiscie, ze zdarzaja sie przypadki nadgorliwosci systemu (jesli jest akcja, musi byc i reakcja), nie czytalam zalinkowanego artykulu o matce z ADHD, ale tam musialo byc cos jeszcze. osobiscie znam rodziny, gdzie rodzice (lub co najmniej jeden) maja ADHD, zespol Aspergera i do tego np. piatke dzieci,z ktorych np. tylko jedno nie ma diagnozy ( ADHD lub AS) i nikt im dzieci nie zabiera.
                    • malwa51 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 15:24
                      Wlasnie pisze, ze zalezy, na kogo sie trafi - normalne pielegniarki sie nie czepiaja ot tak, tylk robia swoje - natomiast na szwedzkich forach mozna wyczytac, ze problemy z powodu zgrzytow na linii pielegniarka - rodzice jak najbardziej istnieja, chocby ze wzgledu na roznice pogladow (na forach zwykle doradzaja szybka zmane bvc).
                      Co do mvc nie wiem, ale ponoc tez sie zdarza, ze polozne wypytuja ciut za bardzo.
        • mruwa9i5 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 21:09
          Jeśli jest tak słodko to skąd to ???

          www.psychika.eu/do-2020-roku-bedziemy-miec-15-mln-samobojcow-rocznie/
          • mruwa9i5 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 21:28
            Tu jest jeszcze bardziej szokujące
            www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/sweden/2668332/Alcoholism-in-Swedish-women-increases-by-50pc.html
      • kolpik124 Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 21:53
        Skoro jesteś fanką edukacji skandynawskiej, sprawdź na czym wzoruje się edukacja w Finlandii.

        I dlaczego 80% fińskich nastolatków w weekendowe wieczory jest napitych i upalonych.
        • przeciwcialo Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 22:02
          Eeee...fińska edukacja nie przeszłaby w Polsce. Tam nie wolno rodzicowi nawrzucac nauczycielowi od matołów.
        • mruwa9 Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 22:08
          za to polska mlodziez w sobotnie wieczory , jak jeden maz, pedzi do pracy charytatywnej w hospicjach albo dzierga czapeczki dla wczesniakow w szpitalach...
          • gazeta_mi_placi Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 11:28
            Daj spokój, młodzież jest różna jak wszędzie, pod każdą szerokością geograficzną, a są i tacy co raz na dyskotekę raz do hospicjum, dużo wolontariuszy jest wśród studentów, wśród młodszych osób też się zdarzają.
            Chodzą jako wolontariusze do schronisk, domów małego dziecka, hospicjów.
            Niektórzy z nich pewnie też i na dyskotekę. Czy młodzież chodząca na dyskotekę równa się od razu najgorszy element? Poszerz swoje wąskie horyzonty.
            Osobiście znałam imprezową dziewczynę byłą narkomankę, wolontariuszkę.
          • gaja78 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 20:37
            mruwa9 napisała:

            > za to polska mlodziez w sobotnie wieczory , jak jeden maz, pedzi do pracy chary
            > tatywnej w hospicjach albo dzierga czapeczki dla wczesniakow w szpitalach...

            polska młodzież w sobotni wieczór w imię idei, altruistycznie wspiera wschodnie rynki odzieżowe (dresiki w gustowne paski), niszowych artystów muzyki (umpc, umpc) oraz lokalnych importerów napojów procentowych (ruski spirytus).
            • hamerykanka Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 21:14
              Oplulam monitor smile)))
        • nabakier Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 22:23
          No wiem, na czym. Ale, co ma do tego picie, to już nie. Bo nasza młodzież też nawalona chodzi. I co z tego?
        • bi_scotti Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 22:38
          kolpik124 napisała:

          > Skoro jesteś fanką edukacji skandynawskiej, sprawdź na czym wzoruje się edukacj
          > a w Finlandii.
          >
          > I dlaczego 80% fińskich nastolatków w weekendowe wieczory jest napitych i upalo
          > nych.

          To jest zapewne powod do troski ALE jednoczesnie Finalandia ma wciaz (wedlug PISA) jeden z najlepszych/najbardziej skutecznych i jednoczesniej najbardziej egaliotarych (!!!) systemow edukacji na swiecie (o ile pamietam, 3 miejsce w klasyfikacji uwzgledniajacej literacy, numeracy, accessibility, technology, science etc.). Nobody's perfect (to dotyczy rowniez krajow i nacji wink ), ale akurat edukacji to Finom mozna spokojnie pozazdroscic i poprzygladac sie ich modelowi zeby troche sciagnac pomyslow/metod dla siebie.
          • kolpik124 Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 23:19
            III Rzesza też miała big_grin
            • bi_scotti Re: Szwecja - pajdokracja? 27.01.12, 23:40
              kolpik124 napisała:

              > III Rzesza też miała big_grin

              A mozesz zacytowac/link jakies zrodlo (stats?) porownujace wyniki edukacji w III Rzeszy z wynikami w np. innych krajach Europy, reszty swiata? Bo to troche ciezko znalezc wiec jesli masz pod reka to podrzuc.
            • aniorek Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 21:44
              Odpowiadasz na:
              kolpik124 napisała:

              > III Rzesza też miała big_grin

              bla bla bla. finskie nastolatki, einsteinie, to akurat maja wiecej w glowie niz polskie nastolatki, o czym juz napisala bi_scotti. oczywiscie w PL wiekszosc nastolatkow w weekendy absolutnie nie pije, tylko siedzi w bibliotece lub kosciele. moze pokaz mi kraj, w ktorym jest inaczej? tylko bez przykladow z Afryki moze.
    • vivibon Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 00:02
      Bardzo podoba mi się pani kucharka z wizją. Z 1 € na osobę potrafi wyczarować zdrowe menu, u nas to pretekst do serwowania gó...anego, mało urozmaiconego jadła i przesłodzonych napojów. Menu w przedszkolu mojego dziecka wołało o pomstę do nieba, po kilku latach zabiegów z mojej strony jest nieco lepiej, chociaż do 'dobrze' jeszcze dużo brakuje. Niestety nie ma nikogo, kto rozliczałby intendentki z jadłospisu, zalecenia żywieniowe, to tylko zalecenia, nie sztywne reguły, dlatego można uzupełniać zalecaną dziennie ilość kalorii np. bitą śmietaną.
    • feniks_z_popiolu Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 07:33
      Ingerencja instytucji państwowych, publicznych w wychowanie dzieci w rodzinie w Szwecji przypomina o zasadzie "płacę i wymagam". Dajemy duży socjal - mówi państwo - ale dzieci mają być zdrowe, z wyleczonymi zębami, jedzące tylko zdrowe jedzenie, wychowywane bezstresowo, dowartościowane, bez problemów osobowościowych. Wychowywane na naszych warunkach.
      Tylko co z tym kucaniem?smile Całe dzieciństwo naszego dziecka niemal na klęczkach?smile
      • wioskowy_glupek Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 10:01
        Mnie ta skandynawska pajdokracja gdzie dzieci robią co chcą a rodzice się boją przerażą...
        Ale wiele z ich rozwiązań jest naprawdę fajnych smile Np. koszty przedszkola zależne od dochodów...

        Z tą niesamowitą otwartością szwedów jest pewnie jak u Duńczyków - czyli na pokaz...
        To naprawdę z bliska nie wygląda tak kolorowo...
        • mruwa9 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 10:11
          Glupku, a mieszkasz w Szwecji?
          Nigdzie i nigdy nie ma tak, ze dzieci robia to, co chca. Po prostu ucza sie zasad funkcjonowania w spoleczenstwie w inny sposob, niz probuje sie to robic w Polsce, gdzie kroluje postawa: bo ta, bo ja tak powiedziale/am, bo jestem starsza/y i masz mnie sluchac.
          jak swiat swiatem, dorosli zawsze beda narzekac na wspolczesna mlodziez, ze pyskata, ze nie szanuje starszych, ze sie nie chce uczyc..Nie jest tak? A potem ta mlodziez wyrasta na calkiem fajnych doroslych, ktorzy potrafia swietnie poradzic w zyciu.
          • wioskowy_glupek Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 10:17
            Mruwa - nie, ale mieszkałam w Danii, dlatego też do tego się odniosłam wink

            Mnie się niestety nasuwa pewien wniosek z tego artykułu i komentarzy pod nim... Mianowicie, taki, że część uważnie przeczytała pierwsze 6 stron artykułu a olała ostatnie 2... Albo puściła mimo uszu, bo trzeba było nad tym nieco krytytczniej pomyśleć.
          • gazeta_mi_placi Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 11:25
            Uważaj, jest godzina przedpołudniowa w sobotę, a Ty zamiast zająć się dziećmi jesteś na forum.
            Już sąsiadka śle donosik za złą opiekę i będziesz miała kochaniutka nalot tamtejszego kuratora smile
            Wio do dzieci, bo odbiorą...
          • malwa51 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 13:45
            Z tymi dochodami jest tak, ze (nie wiem, czy to zalezy od kommun czyli gminy) od 3 r z dzieci maja prawo do bezplatnego przedszkola 15 godzin tygodniowo - przedszkole ustala wtedy godziny pobytu.
            Od 1 rz dziecko ma prawo do przedszkola, jesli: rodzice pracuja, studiuja, lub szukaja pracy (konieczna rejestracja w urzedzie pracy) - jesli szukaja pracy, maja prawo do 15-25 h, w pozostalych przypadkach czyli praca, studia - zaleznie od potrzeby, czyli rodzice ustalaja. Trzeba jednkak wpisac na blaqnkiecie godziny pracy i ew czas dojazdu - nie ma tak, ze pracuje sie do 13, a dziecko moze siedziec do 18 "bo tak" wink
    • barbibarbi Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 10:50
      > Fragment o dzieciach nieco mnie zmroził - [i]Fanny: - Mieliśmy pana od muzyki,
      > który wiecznie się spóźniał, był nerwowy i myliło mu się, w której jesteśmy kla
      > sie. Złożyliśmy na niego skargę i został zwolniony.

      a czemu cię zmroził fragment o zwolnieniu? W naszym kraju to byłby pewnie znajomy ciotki siostry szwagra i w efekcie nie do ruszenia. Ja wolę przejrzyste zasady, nie nadawał się to spadówa, przyjdzie lepszy z sercem do dzieci i lepiej się sprawdzi. Nie rozumiem co cię tak dziwi.
      • kitjensen Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 13:45
        kolezanka z pracy Dunka adoptowala chlopczyka rdzennego Dunczyka ,bylo to dziecko z wpadki jakiejs starszej kobiety ktora nie chciala juz wiecej dzieci...chyba nie zdazyla z aborcja
        pytalam sie jak to bylo..podobno zabrali go od razu po porodzie ,matka nie widziala go nawet , przez 8 miesiecy byl w w rodzinie zastepczej ,a potem adoptowany kolezance.
        jak bedzie mial 18 lat ma prawo dowiedziec sie o danych matki i nawiazac z nia kontakt.
        znam tez pielegniarke ktora adoptowala 2 dziewczynki Chinki , zaplacila 100tys koron.
        • segregatorwpaski Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 18:22
          Od razu zaznaczam: nie mieszkam w Szwecji.
          Szwecki model wychowania dzieci znam z wielu opowieści bardzo mi bliskiej osoby, z którą utrzymuję prawie codzienny kontakt, a która to osoba wyjechała tam parę lat temu z mężem i dzieckiem wówczas pięcioletnim.
          Dziś chłopak jest już starszym nastolatkiem, ma też młodszego, trzyletniego brata, urodzonego w Szwecji.
          Generalnie - zazdroszczę... Właśnie tej opieki państwa, dogodnych warunków, wsparcia i możliwości...
          Znajomy i 'szwedzki' nastolatek jest fajnym, normalnym dzieckiem, słucha rodziców, nie boi się wyrażać swoich opinii ale we właściwy sposób. W szkole uczony był i tolerancji i tego, że trzeba być wrażliwym na problemy innych. Chętnie angażuje się społecznie, jest wolontariuszem i to wcale nie z musu, tylko z potrzeby serca jak się to mówi. Dla mnie szokiem by nakaz ze szkoły, by w ramach wymiany międzyszkolnej, chłopak w wieku bodajże 13 lat wyjechał na pół roku do obcej rodziny, jemu akurat przydzielono rodzinę w Nowej Zelandii. Określona była wtedy nawet liczba, częstotliwość kontaktów i rodzice nie mogli dzwonić, pisać częściej. Myślałam sobie wtedy : brrr przecież to okrutne ale ...chłopak wrócił przeszczęśliwy, samodzielny, poradził sobie znakomicie. Z opowieści wiem, że tam wśród nastolatków obciachem jest mieć ZBYT troskliwych rodziców, nikt nikogo nie odwozi samochodem jak da się podjechać dwa przystanki autobusem, nikt nie załatwia za nastolatki ich własnych spraw (np rejestracja wizyty lekarskiej, zapisywanie na jakieś zajęcia itp). Pozwala się dzieciom dorastać, decydować, wybierać, wspiera się ich indywidualizm. Generalnie nie wychowuje się przyszłych emocjonalnych i praktycznych życiowych 'niedorajd', których u nas sporo (wyśmiewane ostatnimi czasy szesnastolatki które nie potrafią poruszać się komunikacją miejską, mamusie idące do dziekanatów załatwiać sprawy dorosłych już dzieci, rejestrowanie dwudziestolatka do stomatologa i tym podobne objawy nieodcięcia pępowiny i niepozwalania na dorośnięcie). Zdaniem mojej znajomej tam dzieci wychowuje się nie dla siebie, ale dla nich samych, ich przyszłości, samodzielności, no to tak jednak trochę wygląda, że dla 'dobra państwa szwedzkiego' smile Ale to przecież będzie kiedyś właśnie tych dzieci Szwecja...
          Generalnie zauważam, że dużo się w tej rodzinie rozmawia o wielu ważnych sprawach i każdy jej członek czuje się ważny, nawet ten najmniejszy.
          Czy jest idealnie? Pewnie nie, ale zapytana przeze mnie 'szwedzka' przyjaciółka o to jak to naprawdę jest stwierdziła, że żałuje, że nie wyjechała wcześniej, mogła by wtedy zdecydować się na większą ilość dzieci i wie, że rosły by w fajnym otoczeniu i w żaden sposób nie traktuje ingerencji państwa w wychowanie jej dzieci, może dlatego że szybko pojęła, że te dzieci w sumie nie są jej własnością ale odrębnymi istotami smile
          • malwa51 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 19:13
            To trzeba tylko dopisac, ze nie kazda szkola organizuje NZ czy w ogole jakakolwiek wymiane dla 13-latkow i nikt do wymiany nie "zmusza" tylko mozna sie zapisac na liste wink
            Posiadanie troskliwych rodzicow obciachem nie jest - no, zalezy u kogo wink Faktem jest, ze 20latki sa w wiekszosci "wyprowadzone" z domu, lepsza jest tutejsza sytuacja mieszkaniowa. Choc ostatnimi czasy i tak sie pogorszyla, w kolejce w niektorych spoldzielniach czeka sie ok 5-6 lat. Tolerancja i politpoprawnosc sa wpisane w krajobraz, o problemach ze niektorymi "invandrare" glosno sie nie mowi, bo to objaw braku tolerancji. Zapisac sie do stomatologa czy lekarza tez nie problem, bo wiekszosc ma rejestracje internetowa, a terminy sa krotsze niz na "za rok" wink Latwo jest wozkiem wjechac, to prawda - wszedzie sa windy i podjazdy dla wozkow, transport osob niepelnosprawnych (duze auta z podnosnikiem dla wozka)

            Kraj jak kraj, ani eldorado, ani dno - ot jak kazdy, ma swoje plusy i minusy.
            • wioskowy_glupek Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 19:53
              Mnie zszokował widok duńskiego pokoju w akademiku wink Na podłodze Play station, obok X-Box, 2 laptopy komp telewizor plazmowy...
              Byłam zdziwiona że ktoś tak sobie pokój w akademiku urządza, ale wytłumaczyli mi chłopcy, że oni po prostu po liceum, muszą wyprowadzić się z domu... I generalnie to jest ich mieszkanie po prostu...

              Inną chyba o tysiąckroć bardziej szokującą rzeczą jest fakt, że nikt im tego z akademika nie ukradł... co jak się dowiedziałam byłoby im nawet na rękę bo od ubezpieczyciela dostaliby wówczas tyle kasy że starczyło by na lepszy model xD

              Nie patrzyłam w Skandynawii pod kątem dzieci i udogodnień dla nich, ale brakuje mi tego że mogę zostawić sobie rower gdziekolwiek na 3 dni i jak wrócę to on będzie stał w tym samym miejscu. Brakuje mi możliwości zostawienia zakupów z innego sklepu, w koszyczku pod innym sklepem i pewności że jak zrobię zakupy to one nadal tam będą...

              Czego mi nie brakuje - ksenofobii duńskiej, faktu że przez 6 miesięcy przebywania w grupie samych Duńczyków, nie odezwali się do mnie i 2 Niemek ani słowem. Podobna sytuacja w duńskim akademiku, gdzie mieszkali sami Duńczycy ewentualnie Finowie czy Szwedzi i 1 moja koleżanka Polka. Nie odzywali się do niej przez 3 miesiące...
              Nie brakuje mi także biletów na autobus po 20DKK (10zł) wink
              • mruwa9 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 20:02
                Noo, nie wiem, jak w Danii, ale w Szwecji kradna rowery na potege..moze nie tak bardzo, jak w Polsce, ale mimo wszystko czesto (moze dlatego czesto sie o tym slyszy, bo rower jest powszechnym srodkiem transportu, wszyscy jezdza na rowerach i wiele osob ma nieprzyjemne z tym doswiadczenia). Bardzo wielu moim znajomym skradziono rowery, czasem nawet kilka razy. Kradziez oswietlenia rowerow to chleb powszedni, kradna rowery nawet, gdy sa zamknete w rowerowniach. Ja moj rower zawsze zapinam dwoma sztywnymi blokadami, nie takimi miekkimi, ktore da sie przeciac nozycami do metalu.
                Ale ilosc i stan sciezek rowerowych jest imponujacy. Takoz swietne sa pompki do rowerow (automatyczne, kompresory) , porozstawiane w wielu punktach miasta, zawsze mozna sobie dopompowac kola w razie potrzeby. No i wszechobecne parkingi rowerowe. Mala rzecz, a ulatwia zycie.
                • mruwa9i5 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 20:51
                  dzień dobry smile
                • malwa51 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 21:06
                  Niestety z rowerami to fakt, zwlaszcza w nieciekawych dzielnicach (w takich nawet auto zostawione w calosci moze zostac spladrowane/zweglone).
                  Zgadzam sie z mruwa, infrakstruktura jest przednia, drogi, sciezki rowerowe, stojaki. Duzo pieniedzy idzie na utrzymanie miast w czystosci i porzadku - chuligani wybija szybe z wiaty, po max 2 dniach jest nowa. Psie kupy jednak sie zdarzaja tongue_out

                  Duuzym udogodnieniem dla mlodziezy (i nie tylko) jest to, ze wprowadajac sie do mieszkania spoldzielczego (jak sie juz je dostanie wink) ma sie prawie cale wyposazenie kuchni - w wiekszosci jest kuchenka, lodowka ze spora zamrazarka i segment z polkami, w niektorych spoldzielniach sa zmywarki, pralki i suszarki bebnowe. Jesli nie ma, w bloku albo w poblizu jest pralnia.
                  Opieka nad dziecmi - pewnie niektorym pasuje, niektorym nie. Do przedszkola (jesli sie pracuje / studiuje) ma sie prawo od 1 rz, ale czas oczekiwania to nieraz 11 mcy - najwczesniej zapisac do kolejki mozna w wieku 6 m-cy. Owszem, proponuja w miedzyczasie opcje zastepcza,a le niekoniecznie blisko wypranego przedszkola. Grupy sa dwie, 1-3 i 4-6 - osobiscie niezbyt mi sie podoba laczenie roczniakow i 3latkow w jednej grupie,a le wyboru w tej kwestii nie ma wink Zlobka takiego jak w Polsce nie ma.
                  • hamerykanka Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 21:21
                    W Stanach jest podobnie: mieszkania na wynajem maja kompletnie umeblowana kuchnie ze zmywarka, lodowka, kuchenka z piekarnikiem, w budynku administracji jest pomieszczenie z pralkami i suszarkami na monety/zetony. To standard.
                    W przedszkolach ( a przynajmniej tyhc do ktorych uczeszcza/lo) moje dziecko grupy sa nie ze wzgledu na wiek tylko na poziom zaawansowania, dzeci ktore sa bardziej samodzielne sa grupowane razem, mniej samodzielne maja swoje grupy. W grupie mojej trzyipollatki sa zarowno dzieci starsze jak i mlodsze.


                    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
              • thorgalla Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 20:24
                > Czego mi nie brakuje - ksenofobii duńskiej, faktu że przez 6 miesięcy przebywan
                > ia w grupie samych Duńczyków, nie odezwali się do mnie i 2 Niemek ani słowem. P
                > odobna sytuacja w duńskim akademiku, gdzie mieszkali sami Duńczycy ewentualnie
                > Finowie czy Szwedzi i 1 moja koleżanka Polka. Nie odzywali się do niej przez 3
                > miesiące...
                A próbowaliście się odzywać pierwsi i co?
                Przecież to gaduły.
                Piwo było im postawić ;D
                • wioskowy_glupek Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 21:05
                  Wiesz raczej na zajęciach ciężko pić piwo wink a po zajęciach każdy w swoją stronę. Co do akademika, to z tego co wiem koleżanka próbowała jakoś zagadywać itd... Ale nie było odzewu.

                  Powiem tak ja mam generalnie takie wrażenie - Duńczycy w otoczeniu międzynarodowym, są fajni mili otwarci, sytuacja zmienia się w momencie kiedy są w swoim towarzystwie a znajduje się tam też 1 czy 2 obcokrajowców. Nagle przestają rozmawiać po angielsku, a w zasadzie w ogóle zwracać uwagę.

                  Moja duńska opiekunka prosto w oczy mi powiedziała że oni nas Polaków i Rumunów u siebie nie chcą...

                  W ogóle widzę podejście do studentów międzynarodowych w swoim mieście (oprowadzanie, spędzanie czasu razem, chęć pokazania czegoś) i w Danii. Ja swoją opiekunkę widziałam 3 razy kiedy od niechcenia pokazała mi miasto i drogę na uniwerek. Podobnie moje inne koleżanki, wdziały swoich opiekunów raz czy 2.

                  Teraz druga sprawa - rowery smile Nie wiem z kolei jak jest w Szwecji ale w Danii istnieje zasada, że jeżeli rower stoi nie zapięty, to można go sobie zabrać. Podobnie, jak odkręcić z niego jakąś część która nam jest potrzebna. Ogólnie nikt tam rowerów nie wyrzuca bo ktoś wcześniej czy później taki rower sobie zabierze. Rowery się tam zamyka, ale nie tak jak u nas na kłódkę przywiązuje a blokuje tylne koło takim bolcem. Więc u nas spokojnie można by taki rower spakować na lawetę i buchnąć wink
                  • thorgalla Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 21:21
                    Pewnie masz dużo racji.
                    Ja raczej takich przeżyć nie miałam bo w towarzystwo weszłam wraz z mężem tubylcem,więc mnie przyjeli prawie jak swoją.
                    W jakim mieście studiowałaś?
                    • wioskowy_glupek Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 21:27
                      W Aarhus wink
                      • thorgalla Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 21:36
                        Århus znaczy big_grin
                        Raz tam byłam,ciekawe Gamle by.
                        • wioskowy_glupek Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 21:55
                          Na kursie językowym słyszałam że odchodzą od pisowni A z kropką w kierunku Aa wink
                          Tak Den Gamle By ładne, ale mnie sie bardziej podoba Ebeltoft, cała mieścina w tym stylu wink

                          Ps. dziwi mnie to co mówicie o wyposażeniu mieszkań socjalnych ponieważ tam nawet w akademikach trzeba mieć swoje łóżko garnki i resztę big_grin

                          Ja trafiłam do międzynarodowego gdzie o było, ale koleżanki przeżyły szok jak nie zastały stołów, łóżek i szafek smile
                          • malwa51 Re: Szwecja - pajdokracja? 28.01.12, 22:36

                            Nie socjalnych, spoldzielczych (no dobra, socjalne podpadaja po te kategorie) ale nawet tam gary swoje trzeba miec wink Trzeba pamietac tez - im wyzszy standard, tym wyzszy czynsz, niestety wink W niektorych mieszkaniach jest nawet czesciowe wyposazenie hallu - moj kumpel mial "spoldzielcza" szafe i polke na kapelusze smile W kuchni kafelki, dwie szafy z witrynami, zestaw szafek typu kredens, kuchenke oraz lodowke+zamrazarke - dosc pojemne.
                            smile
    • woman_in_love kocham, więc biję i nie obchodzą mnie 31.01.12, 13:59
      skandynawskie normy postępowania.
    • malwa51 Re: Szwecja - pajdokracja? 04.02.12, 18:58
      Wiem, ze oni przychodza na czas okreslony, ale to sie juz chyba z tym socjalem/rodzina ustala wedle potrzeb,. Sama nie mam z socjalem stycznosci jako klient, w razie rozwodu czy separacji wrocilabym do Polski.
      Tesciowa po operacji kregoslupa miala asystenta z gminy (przychodzila pomoc w domu, zrobic zakupy itp) , ale nie bezplatnego - zdaje sie za 500kr/mies. I chyba nie codziennie przychodzila, ale-moge sie mylic , sluchalam jednym uchem wink
      • mruwa9 Re: Szwecja - pajdokracja? 04.02.12, 19:03
        Tylko z tym hemtjänst wyglada tak: jesli ma sie prawo do np. dwoch godzin dziennie, to tyle czasu, i ani minuty dluzej, osoby pracujace w tej branzy, beda pracowac. Sa w stanie rzucic scierka i pojsc do domu w polowie pracy, bo czas minal.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka