Dodaj do ulubionych

dzieci posprzątaja szkołe......

31.01.12, 10:18
w krakowie kryzys...... a u was?
u ns nowe pomysły oszczedzania na kosztochłonnej oświacie

W środę w magistracie rozpoczną się rozmowy z dyrektorami szkół. Tym, którzy lamentują, że podrożeją szkolne obiady, Okońska-Walkowicz już teraz odpowiada, że miasto pomoże uczniom, których rodziców nie będzie na nie stać. Uważa też, że w kryzysie w sprzątaniu szkoły mogą pomagać... uczniowie: - Wszyscy tyle mówią o społecznym wychowaniu dzieci. Czas wdrożyć je w życie - powiedziała nam wczoraj.

Więcej... krakow.gazeta.pl/krakow/1,35803,11059604,Decyzje_o_zatrudnieniu_podejma_dyrektorzy_szkol.html#ixzz1l1dQ3uVW

jak sie z tym czujecie? pozwolilibyście? pochwalilibyście?
ja- tak.
chodziłam do duśniej, bardzo drogiej szkoly. w piątek po lekcjach- obowiązkowe 2 godziny sprzatania.
najpierw trzeba sie podzielic praca, starcie charakterów kto dzis robi kloby, zaplanowac, bo tylko 2 godziny mielismy. potem wykonac, sprawdzic. idealna lekcja zycia. teamwork pełny.
do dzis wspominam z łezka w oku. przy pracy......... śpiewaliśmy (a w ogóle każdy dzień się rozpoczynał spiewaniem....) do dzis mam w uszach.......by the waters by the waters of Babylon
pamietam tez, że był dyżury przy sprzataniu klasy w poskiej, komunistycznej podstawówce.
zgadzacie się?
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Okońska niech się sama "wdorży w życie" 31.01.12, 10:26
      No wszystko pięknie-ładnie, tylko ja się pytam: kto i w jaki sposób to zorganizuje? Kto pokaże dzieciom, co i jak trzeba robić? Kto będzie je dozorował przy tej pracy? Co z ew. wypadkami? Co z pracami typu mycie okien (często na wyższych piętrach), co z używaniem środków chemicznych? Czy alergicy będą zwolnieni? I ile to w efekcie będzie kosztować?

      A tak na serio - nie. Nie podoba mi się ten pomysł. Co innego wdrażać dziecko do poszanowania miejsca pracy, sprzątania po sobie, wrzucania śmieci do kosza, podlewania kwiatków w kąciku przyrody czy składania przyborów przez dyżurnych, a co innego zapędzanie uczniów do regularnej pracy sprzątaczy. Pomijam już, że to chyba nielegalne w ogóle, żeby ktoś pracował poniżej 15 roku życia - ale co powiedziałybyście, gdyby Wam szefostwo "w ramach oszczędzania" kazało po zakończeniu pracy jeszcze przyjść w sobotę, żeby posprzątać generalnie budynek?
      • bramanka Re: Okońska niech się sama "wdorży w życie" 31.01.12, 10:32
        ja rozumiem, ze oczywiście będą sprzataczki, w danii tez bylysmile ale beda wspamagac. tzn myja okna, a dzieci moga same wytrzec lawki, pozamiatac etc.
        a szkole dunskiej było to zorganizowane, ze nauczyciele mieli dyzury i pilnowali. i sprzatali z nami!!!! i nie byla to ujma, nikt nie mial alergii (hmmm, niech zgadne, u nas połowa dzieic sie okaze ze ma........)
        Pomijam już, że to chyba nielegalne w ogóle, żeby ktoś pracował poniżej 15 roku życia
        no nie, nie znasz sie, to nei bylaby by praca zarobkowa, ktora i tak mozna wykonywac nawet u nas wczesniej (oh te dzieci w innych krajach roznoszace ulotki.......... u nas skandal)
        • iwoniaw Ciekawe, czy w wydziale ekonomiki oświaty 31.01.12, 10:38
          oraz biurze i sekretariacie p. wiceprezydent ten pomysł zostanie najpierw przetestowany? I dlaczego nie? big_grin
        • panidemonka Re: Okońska niech się sama "wdorży w życie" 31.01.12, 10:47
          Posprzątają szkołę w czynie społecznym? Na przerwach czy po lekcjach?
          Już widzę jak nauczyciele tez biorą udział w sprzątaniu, jasne..Mam sporo lat ale pamiętam czasy podstawowki. Obok boiska szkolnego byl ogródek warzywny, z którego korzystali wszyscy nauczyciele i tylko nauczyciele. Zapewnienie sadzonki i nasion oraz uprawa tego ogródka należały do uczniów, w ramach ZPT oczywiście.
          Żadnych czynów społecznych! Uczniów należy dyscyplinować, żeby nie śmieciły niepotrzebni i nie niszczyły wyposażenia szkoły-tylko tyle i aż tyle.
    • iwoniaw Okońska niech się sama "wdroży w życie" 31.01.12, 10:26
      No wszystko pięknie-ładnie, tylko ja się pytam: kto i w jaki sposób to zorganizuje? Kto pokaże dzieciom, co i jak trzeba robić? Kto będzie je dozorował przy tej pracy? Co z ew. wypadkami? Co z pracami typu mycie okien (często na wyższych piętrach), co z używaniem środków chemicznych? Czy alergicy będą zwolnieni? I ile to w efekcie będzie kosztować?

      A tak na serio - nie. Nie podoba mi się ten pomysł. Co innego wdrażać dziecko do poszanowania miejsca pracy, sprzątania po sobie, wrzucania śmieci do kosza, podlewania kwiatków w kąciku przyrody czy składania przyborów przez dyżurnych, a co innego zapędzanie uczniów do regularnej pracy sprzątaczy. Pomijam już, że to chyba nielegalne w ogóle, żeby ktoś pracował poniżej 15 roku życia - ale co powiedziałybyście, gdyby Wam szefostwo "w ramach oszczędzania" kazało po zakończeniu pracy jeszcze przyjść w sobotę, żeby posprzątać generalnie budynek?
      • asia_i_p Re: Okońska niech się sama "wdroży w życie" 31.01.12, 13:59
        Myślę, że nauczyciele pokażą. Prace na wysokości, mycie okien oczywiście odpada.

        Po każdej lekcji na przerwach ogarniam moją salę i zdarza mi się czuć bardzo dziwnie, kiedy na dolnej półce biblioteczki znajduje wciśniętą torebkę po śniadaniu, zbieram z ziemi wykorzystaną chusteczkę higieniczną. Oraz zdarzyło mi się jako młodej i jeszcze małoasertywnej nauczycielce usłyszeć od uczennicy, którą poprosilam o wytarcie rozlanego na przerwie napoju, że to "zrobi sprzątaczka (bez dodatku słowa pani), bo od tego jest". Nawet mój brak asertywności przemogła taka bezczelność i panna pod groźbą nagany ścierała, ale była ciężko obrażona.
        • iwoniaw Re: Okońska niech się sama "wdroży w życie" 31.01.12, 15:05
          No ale z jakiej okazji nauczyciele mieliby po godzinach robić za brygadzistów nieletnich sprzątaczy?
          Przecież tu nie ma mowy o bieżącym korygowaniu niepożądanych zachowań czy dopilnowaniu, by ktoś posprzątał za sobą ani rozliczaniu z dyżurów w ścieraniu tablicy i dbaniu o świeżą kredę - tu jest koncepcja zaoszczędzenia niby połączona z pozytywną akcją - tymczasem tyle w niej pozytywnego, co w pomyśle, aby np. pozwalniać kucharki i niech dyżurna matka gotuje obiad dla szkolnej stołówki raz na miesiąc, albo - idźmy na całość - zamiast nauczycieli na etatach też niech rodzice w ramach prac społecznych wpiszą się w plan lekcji i nauczają, a co!
      • anorektycznazdzira Re: Okońska niech się sama "wdroży w życie" 31.01.12, 21:06
        ja bym powiedziała, żeby się szefostwo waliło, bo posprzątaliśmy w piątek...
    • triss_merigold6 Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 10:30
      Zdecydowanie nie wyraziłabym zgody. Czym innym jest IMO udział dzieci w bieżącym utrzymywaniu porządku we własnej klasie czy przygotowywanie dekoracji na uroczystości klasowe i szkolne albo jakieś społeczne sadzenie drzewek/kwiatków/opieka nad pracownią biologiczną, a czym innym pomysł, żeby dzieci zastępowały sprzątaczki.
      No way.
    • ewasuwek Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 10:37
      pochwalam, jeśli jakoś fajnie to zorganizują, na pewno dzieci nie "ucierpią" jesli trochę popracują...
      być może mam trochę spaczone poglądy, ale jestem z epoki, kiedy dzieciaki sobotnie poranki spędzały na czynie społecznym (sprzątanie podwórek, sadzenie drzewek itp.) a nie przed telewizorem...
      • iwoniaw W urzędach niech posprzątaja petenci, a w szpitala 31.01.12, 10:40
        szpitalach i przychodniach - chorzy.
        Moje dzieciaki nie spędzają sobotnich poranków przed tv, a nawet gdyby, to co w zw. z tym?
        • ewasuwek Re: W urzędach niech posprzątaja petenci, a w szp 31.01.12, 10:45
          ...nic złego, moje też spędzają...
    • aneta-skarpeta Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 10:44
      generalnie jestem na tak, choc nie wyobrazam sobie zeby dzieci i mlodziez robila wszystko, ale troche ich do roboty mozna zagonic, typu zamiatanie, mycie podlog, ustawianie lawek, roznoszenie papieru toaletowego, zakladaie workow na kosze etc

      trudniejsze sprawy robia starsi, a latwiejsze mlodsi
    • owianka Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 10:45
      A ja jestem na tak. Naprawdę, nic się im nie stanie, jak poczują to sprzątanie na własnej skórze. Potrzebny byłby tylko mądry system motywacji, żeby nie zrobił się z tego horror. No i bez zmuszania za wszelką cenę.

      Z moich wspomnień: W podstawówce (Warszawa, lata 80.) siedziałam codziennie w świetlicy do 17, często już prawie sama. Świetlica była okropna, baby zrzędliwe i niemiłe, kompletnie się nami nie zajmowały. Wiele z tego czasu spędzałam, pomagając w bibliotece no i właśnie wykonując tzw. prace społeczne, czyli pomagając woźnym w sprzątaniu sal. Woźne były o wiele fajniejsze od świetliczanek, prawie tak fajne jak bibliotekarka smile Jedną woźną wyjątkowo lubiłam. Pomagałam odwracać krzesła, zamiatać, myć tablicę, itd. Zbierałam za to podpisy, chociaż nic chyba za nie nie dostawałam, chociaż może ocenę podwyższoną z zachowania? Krzywda mi się nie stała i dobrze to wspominam.
      • triss_merigold6 Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 10:49
        Ale to była dobra wola, a nie przymus. Jakieś prace na rzecz biblioteki szkolnej to i ja pamiętam.
      • iwoniaw Zapytam jeszcze raz: kto i w ramach jakich godzin 31.01.12, 10:55
        będzie pilnował dzieciaków i wykonania tej pracy?
        I co, jeśli "bez zmuszania za wszelką cenę" będzie 0 (słownie: zero) chętnych?

        Nie ma co porównywać z pracami społecznymi - w szkole dziecka uczniowie jak najbardziej robią sami gazetki/dekoracje, urządzają swoje klasy, dbają o sezonowe i całoroczne przystrojenie (choinka, kwiatki w doniczkach, stroik wielkanocny itd.), są łącznicy z biblioteką w każdej klasie (chyba od II), wiedzą, że śmieci to do kosza, a ławke po malowaniu farbami myjemy starannie (i nauczyciel tego dogląda na bieżąco), ale nie wyobrażam sobie, że kilkulatki miałyby myć podłogi, toalety, okna, przestawiać dziesiątki krzeseł itd.
    • kropkaa Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 10:49
      OK, ale sprzątają też w magistracie (w pt po pracy, 2 h) i w każdej innej budżetówce.
      W szkole sprzątają nie tylko dzieci, ale i nauczyciele. Np. myją okna, schody, noszą wiadra z wodą. Dyrekcja odśnieża teren.
    • bramanka iwoniaw:D 31.01.12, 10:52
      nie podniecaj sie tak bardzo big_grin
      nie ciskaj populistycznymi haslami- rozumiem, ze ty z tych na barykadach.
      a ja nie chce placic za sprzataczke dla twoich pewnie alergicznych dzieci, rzeznaczonych dla wyzszych celów
      • iwoniaw Jakimi populistycznymi hasłami? 31.01.12, 10:58
        Jeśli ktoś tu takowe rzuca, to na pewno nie ja. I nie, nie mam dzieci alergicznych, ani, chwalić Boga, uczących się w szkole prowadzonej przez gminę miejską Kraków.
        I nie, nie "na barykadach" jestem, tylko wyrażam swoje zdanie na forum dyskusyjnym - trzeba było zaznaczyć, że oczekujesz zachwytu pomysłem i niczego innego, to bym się nie dopisała na złość, naprawdę big_grin
      • leokadiaxx Re: iwoniaw:D 31.01.12, 10:59
        Wiecie co , gdyby jeszcze skutki tego kryzysu były rozłozone proporcjonalnie w tym samorządzie to byłoby dobrze , bo jesli w urzedzie miasta przypięciem spinacza zajmują sie dwie osoby a w szkole nie ma kasy żeby zapłacić sprzątaczce tylko angażuje się do tego dzieci , to coś tu jest nie tak ? Nie wiem jak w kr magistracie ale z tego co wiem jeszcze niedawno pchało sie znajomych królika i pączkowały etaty w urzędach , czy tych ludzi sie etraz zwalnia ze względu na kryzys brak kasy??
    • sarah_black38 Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 11:02
      A mnie w zdumienie wprowadza fakt , dlaczego tylko w szkole mają zwalniać panie sprzątające i jeszcze proponują sprzątanie uczniom. Może niech p. prezydent / burmistrz/ wójt niech pozwalnia sprzątaczki z urzędu. I osobiście po swojej pracy posprząta gabinet i do tego jeszcze umyje sedes i umywalkę w łazience. A na dodatek jeżeli jeszcze przyniesie dwój domestos z domu to dopiero będą oszczędności !
      • sarah_black38 Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 11:03
        Eeee ... miało być swój domestos.
        • edelstein Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 11:14
          Chyba kogos popi...lo.Pomysl beznadziejny,co zrobia rodzicom,ktorzy nie zgodza sie,by ich dziecko sprzatalo?stana z batem?zabronia korzystac z oswiaty?obniza dziecku zachowanie?w sumie ostatnie wcale nie takie zle,na skrzydlach udalabym sie do Strassburga po odszkodowanie.
          • harrison_bergeron Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 13:43
            Nic nie zrobią, puszczą do domu.

            Z to potem dzieciak będzie miał ksywę "paniczyk" albo coś równie miłego.
      • panidemonka Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 11:06
        Pewnie dlatego, że w przypadku dzieci można dorzucić ideologie-dbanie o wspólne dobro, wychowanie w poczuci obowiązku itp. Burmistrz i wójt już są wychowani, nie muszą się wysilaćwink
    • zabulin Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 11:06
      Pomysł bardzo dobry.

      Oczywiście, nei ejstem za tym aby dzieci myły okna na drugim piętrze, czy odkurzały pokój nauczycielski, ale drobne sprzątanie jak najbardziej.

      Chyba od pozamiatania sali korona im z głowy nie spadnie. Jak poodklejają troche gum do zucia z krzeseł i parapetów, to tez im na dobre wyjdzie.

      Nie wiedze przeszkód, żeby klasa dbala o swoja salę.
      W koncu nawet w przedszkolach dzieciaki sprzątają po sobie zabawki.
      • chipsi Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 11:20
        Dokładnie. Umycie podłogi w pokoju nauczycielskim też żadnemu uczniowi nie ubliży. Tym bardziej sprzątanie własnej klasy czy boiska. Kto sprząta w Waszych domach? (pytanie do przeciwniczek) Teraz wiem skąd się biorą nieroby domowe, głównie mężczyźni, stworzeni do wyższych celów niż umycie po sobie talerza.
        Oczywiście nie widzę tego całego sprzątania w ramach ideologii o oszczędności bo sprzątaczki i tak byłyby niezbędne (mycie okien na pietrach) a i środki czystości trzeba zakupić.
        • panidemonka Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 11:23
          U mnie w domu sprzątają też dzieci, tym bardziej, ze są już dorosłe. Kiedy były młodsze też sprzątały w miarę swoich możliwości i umiejętności.
          To jest nasz dom. Szkoła nie jest domem.
          • chipsi Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 11:37
            O matko, szkoła nie jest domem... No i? W pracy tez czekasz aż ktoś po Tobie sprzątnie? A na ulicy? Jasne, niech pies sra na chodnik, toż to nie mój dom.
            • iwoniaw Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 11:42
              A nie widzisz różnicy pomiędzy wrzucaniem w pracy śmieci do kosza oraz sprzątaniem z ulicy odchodów swojego psa, a całkowitym sprzątaniem miejsca pracy po wyjściu wszystkich (z odkurzaniem, myciem toalet, okien, wycieraniem kurzu itd.) oraz zbieraniu z ulicy i wywożeniu na wysypisko wszystkich śmieci i nieczystości, jakie na niej się znajdą?
              • chipsi Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 11:43
                Ano widzę. Tosz piszę ze widzę te dzieciaki przy myciu ławek a nie szorowaniu okien i kibla.
                • iwoniaw Kto zatem wyszoruje okna i wc? 31.01.12, 11:52
                  Bo w artykule mowa o ZWALNIANIU sprzątaczek i "wdrażaniu dzieci do życia" - taki koncept ma p. wiceprezydent odpowiedzialna w Krakowie za oświatę, jak czytam.
                  • chipsi Re: Kto zatem wyszoruje okna i wc? 31.01.12, 12:05
                    Ale moja wypowiedź nie odnosiła się do zalinkowanego artykułu tylko do wypowiedzi odnośnie samego sprzątania przez uczniów.
                  • asia_i_p Re: Kto zatem wyszoruje okna i wc? 31.01.12, 14:07
                    Zwolnienie wszystkich sprzątaczek nie ma sensu. Jednak zatrudnianie ich tylu, żeby wszystkie sale sprzątały codziennie i równoczesne akceptowanie tego, co zostaje na podłogach po lekcji też sensu nie ma.
                    Ja odbierając moje dziecko sprzątam z nim wokół jego ławki i aż mnie ręce świerzbią, żeby poustawiać prosto te ławki i pozamiatać tę salę. Oraz szlag mnie trafia, jak po szestnastoletnich prawie dorosłych ludziach zbieram opakowania od śniadań i zużyte chusteczki higieniczne.
                    Praca z chemią - nie, ale miotła i łagodny środek czyszczący do umycia ławek - jak najbardziej.
                  • asia_i_p Re: Kto zatem wyszoruje okna i wc? 31.01.12, 14:12
                    Nie należy zwalniac wszystkich sprzątaczek, ale jest przesadą zatrudnianie ich tylu, żeby codziennie każda sala była sprzątana - uczniowie wychodząc powinni zostawiać salę tak, jak zastali, to wtedy tych sprzątaczek będzie potrzeba dużo mniej.
                    To trzeba zobaczyć, żeby wiedziec o czym mówię - siedemnastoletni człowiek potrafi bez krępacji zostawić na półeczce przy ławce opakowanie po śniadaniu i zużyte chusteczki higieniczne. Jak pamiętam i zdążę przed końcem lekcji, przypominam, żeby po sobie posprzątali, ale wstrząsa mnie to, że muszę o tym przypominać ludziom niejednokrotnie mającym już prawa wyborcze (trzecia licealna).
                    • asia_i_p Re: Kto zatem wyszoruje okna i wc? 31.01.12, 14:13
                      Zdublowałam się, coś mi komputer szwankuje, myślałam, że ten poprzedni post nie poszedł.
              • aneta-skarpeta Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 13:06
                ja mam małe miejsce pracy i sama odpowiadam za porządek

                ogolnie ogarniam sobie biuro, odkurze, umyje podlogę, umyje sobie biurko etc
                jak jest cieplej to nawet robie generalne porządki

                w godzinach pracy

                korona z glowy mi nie spada, i mimo, ze nie jestem od parzenia kawy to czasem zapytam sie szefa czy ma ochotę na kawę

                a jak wspomnial, ze fajnie byloby cos pochrupac, to przy okazji kupiłam kakresy do pracy na koszt biura

                strasznesuspicious

                jak szef przyjdzie z psem ,a jest zajety to wyjde tez z psem na spacer, jesli mam czas i mozliwosc, nie jest to dla mnie ujma na honorze
            • panidemonka Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 11:45
              Szkoła nie jest domem tylko placówką oświatową.
              Po zakonczonej pracy sprzątam moje i tylko moje stanowisko pracy, po psie sprzątam . To nie jest mój dom tylko przestrzeń publiczna.
              Jak się to ma do pomysłów, ze fachowcow zatrudnić się będzie do np. tylko mycia okien?
        • panidemonka Dlaczego dzieci mają myć podłogę pokoju... 31.01.12, 11:39
          chipsi napisała:

          nauczycielskim? Wychowanie i zasady czy może ta czynność jest poniżej godności nauczycieli?
          Rozumie ideę uporządkowania klasy po skończonych zajęciach ale pokój nauczycielski powinni w takim wypadku sprzątać nauczyciele.

          > Dokładnie. Umycie podłogi w pokoju nauczycielskim też żadnemu uczniowi nie ubli
          > ży. Tym bardziej sprzątanie własnej klasy czy boiska. Kto sprząta w Waszych dom
          > ach? (pytanie do przeciwniczek) Teraz wiem skąd się biorą nieroby domowe, główn
          > ie mężczyźni, stworzeni do wyższych celów niż umycie po sobie talerza.
          > Oczywiście nie widzę tego całego sprzątania w ramach ideologii o oszczędności b
          > o sprzątaczki i tak byłyby niezbędne (mycie okien na pietrach) a i środki czyst
          > ości trzeba zakupić.
          • chipsi Re: Dlaczego dzieci mają myć podłogę pokoju... 31.01.12, 11:46
            Nie twierdze że powinny. Uważam tylko że demonizuje się tutaj sprzątanie jakby było czymś uwłaczającym. Dlatego napisałam że jakby umyły coś poza klasą to by ich nie ubyło. Ok, dla równowagi wychowawczyni wymieni firanki w klasie i na korytarzu smile
    • bramanka chodzi o zasade, chodzi o to........... 31.01.12, 11:10
      ............ czy pozwolilibyscie na wykonywanie fizycznej, (ponizajacej???) pracy na terenie szkoly.
      moze nie dlatego, ze nie ma sprztaczki (no kooorde przestancie pieprzyc o zwolnieniu sprztaczke w urzedzie- to sa dopiero populistyczne argumenty)
      wykonywanie ELEMENTÓW sprzatania w ramach wychowania, ot tyle
      • edelstein Re: chodzi o zasade, chodzi o to........... 31.01.12, 11:18
        Wychowywanie przez sprzatanie dobre sobie.Elementy sprzatania moje dziecko wykonuje w domu i tylko tu.
        • chipsi Re: chodzi o zasade, chodzi o to........... 31.01.12, 11:22
          Ale tak logicznie: dlaczego Twoje dziecko nie może np. wytrzeć podłogi, którą uwalił własnymi butami czy umyć ławki, z której korzysta codziennie? Nikt nie mówi o szorowaniu obsranego kibla szczoteczka do zębów.
          • edelstein Re: chodzi o zasade, chodzi o to........... 31.01.12, 11:35
            Zgodnie z twoja logika powinnas sprzatac chodniki po ktorych chodzisz.Jak mu dadza kase i on sie zgodzi to niech sprzata,za darmo to tylko frajerzy robia.
            • chipsi Re: chodzi o zasade, chodzi o to........... 31.01.12, 11:42
              Zgodnie z moją logiką tak. Jak mój pies nasra na chodnik to po nim sprzątam. A tak w ogóle to te dzieci nie uczą się przypadkiem za darmo?
              Ja nie mówię żeby dzieciaki co dzień po lekcjach ze szmatą latały ale jakby musiały raz w tygodniu ławki umyć to by więcej gum do żucia do nich nie przyklejały ani nie mazały flamastrem. Może i przyswoiły by szacunek do pracy jaka wykonuje sprzątaczka i nie pluły jej do wiadra.
              • triss_merigold6 Re: chodzi o zasade, chodzi o to........... 31.01.12, 11:44
                Nie uczą się za darmo. O ile dobrze pamiętam, szkolnictwo jest finansowane z podatków. Za darmo uczą się dzieci rodziców niepłacących podatków i np. one mogłyby sprzątać.
                • bramanka dostarczanie uslugi edukacyjnej ............ 31.01.12, 11:48
                  .............. nieodplatnie nie oznacza placenia za sprzatanie po dzieciach czy dostarczanie im chusteczek do nosa czy obiadów.
                  EDUKACJA jest bezpłatna, a nie wymienione rzecz. kapujesz?
                  • triss_merigold6 Re: dostarczanie uslugi edukacyjnej ............ 31.01.12, 12:00
                    No za obiady akurat rodzice płacą. Ubogim opłaca posiłki w szkole MOPS.
                    Chusteczki są zwykle kupowane z funduszu klasowego.
                    • przeciwcialo Re: dostarczanie uslugi edukacyjnej ............ 31.01.12, 18:05
                      Płaca wsad do kotła a nie za utrzymanie kuchni i pensje kucharek. Obiad w takiej stołówce to 4 zł za obiad. cateringowy to drugie tyle.
                • panidemonka Re: chodzi o zasade, chodzi o to........... 31.01.12, 11:48
                  triss_merigold6 napisała:


                  w dodatku do pewnego wieku obowiązkowe.

                  > Nie uczą się za darmo. O ile dobrze pamiętam, szkolnictwo jest finansowane z po
                  > datków. Za darmo uczą się dzieci rodziców niepłacących podatków i np. one mogły
                  > by sprzątać.
                • chipsi Re: chodzi o zasade, chodzi o to........... 31.01.12, 11:50
                  O właśnie, z podatków, tak jak pani, która musi po nich sprzątać. Także z podatków osób, które dzieci nie posiadają. Można by tak dyskutować w nieskończoność a to nie o to chodzi przecież. Naprawdę uważacie że wytarcie ławki i zamiecenie podłogi zniszczyło by dziecku psychikę? Wasze dzieci jakieś lepsze od tych, których rodzice nie pracują? Szlachta czy jak? big_grin
                  • panidemonka Re: chodzi o zasade, chodzi o to........... 31.01.12, 11:59
                    Chipsi, ja mam juz dorosłe dzieci i chyba kiedy one chodziły do szkół takiej... "pajdokracji "') jeszcze nie było. Nie miałam im za złe ich zaangażowania na rzecz szkoły, cieszyłam się, że się przy tm czegoś naucza i przy okazji dobrze bawią. Ale to nie bylo wymuszone.
              • iwoniaw Twoje dzieci plują sprzątaczce do wiadra? 31.01.12, 11:49
                I skąd optymistyczne założenie, że sprzątanie szkoły (przy - przypomnę - ZWOLNIENIU sprzątaczek dla oszczędności, bo o tym jest linkowany artykuł, nie o tym, żeby dzieci uczyć, iż papierki wrzucamy do kosza, a w łazience wodę spuszczamy po sobie) miałoby polegać na "umyciu ławek raz w tygodniu"? I kto, powtórzę raz kolejny (ciekawe, że nikt na to nie odpowiada...), będzie te dzieciaki nadzorował - za darmo oczywiście?

                I nie, dzieci "nie uczą się przypadkiem za darmo" - póki co każda gmina dostaje subwencję oświatową na każdego ucznia z puli środków centralnych, więc dopóki choć jeden organ prowadzący szkołę/szkoły publiczne potrafi za te pieniądze zapewnić także sprzątaczkę, dopóty pomysły p. wiceprezydent Krakowa należy traktować jako bezczelną próbę zepchnięcia na podatników (a w tym przypadku nawet nie na podatników - na nieletnie dzieci...) skutków własnej nieudolności.
                • chipsi Re: Twoje dzieci plują sprzątaczce do wiadra? 31.01.12, 12:01
                  Nie odniosłam się bezpośrednio do zalinkowanego artykułu tylko do konkretnych wypowiedzi sugerujących że sprzątanie szkoły uwłacza uczniom. Nawet zaznaczyłam że nie uważam za słuszne dorabiania do tego ideologii o oszczędnościach i że nie da się tego wykonać zwalniając sprzątaczki itd. I tak, moje/Twoje dzieci uczą się za darmo w sensie nieodpłatnie. Ktoś za nimi sprząta i my za to bezpośrednio nie płacimy. Nie pisze tego by usprawiedliwić pomysł p. wiceprezydent Krakowa, bo jest o kant tyłka rozbić.
                  No i wreszcie: Nie, moje dzieci nie plują do wiadra sprzątaczce bo wiedzą że to praca jak każda inna. Niestety widzę takie obrazki w szkołach. Dzieci nabijające się ze sprzątaczki, z woźnego. Brak poszanowania dla ludzi, którzy mają wg nich mniej wartościową pracę niż ich rodzice.
                  • ciociacesia polecam male wiejskie szkoly 31.01.12, 12:33
                    takich obrazkow tam nie uswiadczysz
              • edelstein Re: chodzi o zasade, chodzi o to........... 31.01.12, 11:50
                Gorzej jak nie masz psa,to latasz ze szmata i wycierasz kazda plytke chodnikowa? Nic nie ma za darmo,szkola nie jest za darmo,podatki,skladki ida na nia do tego cale wyposazenie oplaca sie z wlasnej kasy,ksiazki,piorniki.W dzisiejszych czasach za darmo umarlotongue_out
                Z tego co pamietam istnieje funkcja “dyzurnych“co to pilnuja porzadku,taka forma wystarczy.Na marginesie jak chcialabys egzekwowac to sprzatanie raz w tyg.oczywiste jest,ze musialoby sie odbyc po lekcjach,co z dziecmi chodzacymi na zajecia dodatkowe,dojezdzajacymi?
                • chipsi Re: chodzi o zasade, chodzi o to........... 31.01.12, 12:16
                  To nie mój pomysł z tym całym sprzątanie, dopisałam tylko że nie widzę nic złego w tym, że nasze dzieci pozamiatały by czasem klasę. Nie wiem, może zamiast lekcji wychowawczej lub jako osobna lekcja? Gdyby była w planie lekcyjnym to i zajęcia pozalekcyjne byłyby odpowiednio przecież dopasowane. Porównanie do chodnika i psa nijakie bo psa faktycznie nie każdy ma a rozmawiamy o uczniach, którzy z danej klasy korzystają i brudzą w jednakowym stopniu.
                  Nie musisz mi tłumaczyć z czego finansowana jest szkoła smile Chodziło po prostu o to że nie płacimy za zajęcia lekcyjne tak samo jak nie płacimy sprzątaczce w tej szkole a przecież skądś te pieniądze się biorą prawda? Ja płace podatek, uczeń się za to może uczyć to może i za to umyć za sobą podłogę. Żeby nie było - nie popieram zwalniania sprzątaczek!
      • iwoniaw Re: chodzi o zasade, chodzi o to........... 31.01.12, 11:22
        ELEMENTY sprzątania i dbanie o porządek w klasie w wykonaniu uczniów to chyba oczywistość?
      • attiya Re: chodzi o zasade, chodzi o to........... 31.01.12, 11:24
        chrzanisz...z.a wszelką cenę chcesz pokazać jakie to "kul" jest i w ogóle
        ja rozumiem, że trzeba wytrzec ławkę jak się nabrudzi, podlać kwiatki, brać udział w dniu ziemi i zbierać śmieci, pozagrabiać liście itp
        od sprzątania jest pani sprzątaczka - chyba, ze jakieś dziecko specjalnie coś rozleje, pobrudzi
        a poza tym czas czynów społecznych,gdy ktoś za free przychodził i za kogoś odwalał robotę to już dawno minął
        rozumie, że rodzice nie chcą już w szkole myc okien i malować ławek, to teraz dzieci to będą robić?
        to, że u ciebie w Danii tak jest, to nie znaczy, że musi i tu byc
        • bramanka Re: chodzi o zasade, chodzi o to........... 31.01.12, 11:26
          wydaje mi sie, ze takie elementy sa wprowadzone we wszystkich krajach skandynawskich. i - z tego co wiem- nie tylko.
          podobnie jak praca dla spolecznosci lokalnej
    • yenna_m Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 11:14
      jeśli te porządki byłyby na miarę możliwości dzieci (zagrabienie trawnika, pozamiatanie itp) to korona z głowy nie spadnie
      czyny społeczne z czasów komunizmu wspominam z rozrzewnieniem wink
      dość fajnie integrowały klasę
      jeszcze lepiej wspominam wyjazdy na wykopki w czasie lekcji smile i lekcji nie było, i klasa zarobiła jakieś pieniądze do kasy klasowej...
      pamiętam (ale to LO już było), że aby zmniejszyć koszt kilkudniowej wycieczki, nasza klasa sprzątała wybudowane bloki
      fajnie było smile
      • bramanka Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 11:24
        no fajne- tez sie zgadzam. integruje, uczy szacunku dla pracy (czego wiekszosc z was nigdy nie nauczy), fajnie moralnie sie wpisuje w wychowanie.
        i w wielu bogatych krajach jest elementem wychowania. a u nas jak w krajach azjatyckich- od sprzatanai, gotowania mam pomoc domowa......... smutne to.
        ja jeszcze bardzo dobrze wspominam wlasnie robieni porzadków w ogrodzie szkolnym, sadzenie, pielenie- cuuudowne to było- w grupie, razem, efekt pracy byl taki, ze codziennie przychodzilismy popatrzec. nauczyciele pracowali z nami, a jakze. i tylko troche bilismy sie motykami wink
        uwazam, ze czesc pracy, pod nadzorem moga dzieic wykonac. nawet moja 6 latka w szkolesmile
        budujace, przydatne.
        i nie chodzi tutaj o kryzys- tylko o zasade
        • panidemonka Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 11:32
          bramanka napisała:

          Sama zasada nie jest zła tylko ze tutaj chodzi właśnie o kryzys, a nie o zasadę.

          > i nie chodzi tutaj o kryzys- tylko o zasade
    • triss_merigold6 To ja mam inny pomysł 31.01.12, 11:25
      To ja mam inny pomysł.
      Niech w ramach odpracowywania darmowych posiłków w szkole z MOPS prace porządkowe wykonują rodzice dzieci korzystających oraz ci rodzice, którzy nie płacą składek na Komitet Rodzicielski. Nie mają kasy, ok, więc mogą mieć wkład pracy zamiast finansowego.
      • attiya Re: To ja mam inny pomysł 31.01.12, 11:43
        popieram smile
      • chipsi Re: To ja mam inny pomysł 31.01.12, 13:22
        A dlaczego nie? Bierze kasę z MOPS-u bo nie ma własnej bo pracuje czyli ma czas więc dlaczego nie miałby tego odpracować? Rodzic oczywiście.
      • jowita771 Re: To ja mam inny pomysł 31.01.12, 16:15
        Jak chodziłam do liceum, to można było odpracować komitet, rodzice odpracowywali. Malowali na przykład.
      • duch_mariana Marks, Engels i Lenin też mieli :) 31.01.12, 18:41
        Tylko nawalił czynnik ludzki, czyli to co zawsze. Mieszkasz w getcie, więc patologię i biedotę oglądasz z daleka i nie znasz ich. Oni niczego nie będą odpracowywali, bo im się należy. Mieszkania mają zadłużone, mogli część zadłużenia odpracować przy odśnieżaniu, czy zmiataniu liści i co? I nic. Zero zainteresowania, bo co im zrobią? Czworo dzieci i nikt się nie odważy ich eksmitować na bruk. Myślisz, że ktokolwiek by się ruszył do szkoły żeby sprzątać? Powiedz im to, to Cię wyśmieją.
    • szara_w Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 12:32
      Gdyby to chodziło o społeczne wychowanie dzieci, nauczenie ich szacunku do pracy itp itd bla bla - to oki. Ale to raczej jest wycieranie sobie gęby takimi własnie hasłami i ideałami, a chodzi o wywalenie sprzątaczek na bruk, zaoszczędzenie kolejnej kasy na edukacji (jakby juz nie oszczędzali likwidujac co sie da) i szukanie jelenia, co posprząta. Dlatego jestem na nie.
      • iwoniaw Dokładnie 31.01.12, 13:23
        No ale już tu niektóre napisały, że z pewnością ci co są przeciwni to dlatego, że uważają zamiatanie podłogi za ujmę (???) i wychowują dzieci na paniczy i księżniczki pomiatające służbą. Naprawdę nie wiem, czy ta koncepcja nie jest jeszcze bardziej kuriozalna niż pomysł zwalniania sprzątaczek i zwalania obowiązku ogarnięcia szkoły przez rodziców i uczniów.
        • chipsi Re: Dokładnie 31.01.12, 13:48
          Wydaje mi się że do mnie pijesz smile
          Tak, uważam że co poniektórzy wychowują dzieci na paniczy mających wstręt do miotły. Oczywiście nie uważam pomysłu ze zwalnianiu sprzątaczek itd za rozsądny w jakimkolwiek stopniu ale nie rozumiem histerii wywołanej napomknięciem że dzieci mogły by sprzątać sale czy boisko w ramach zajęć (nie zamiast sprzątaczki).
    • nabakier Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 12:43
      hehehe, to jakieś jaja big_grin

      W szkole dzieci mają się uczyć. Li i jedynie. Już wychowywania sobie nie życzę, a cóż dopiero zatrudniania- zwłaszcza bezpłatnego.

      Niewolnictwo pracowe dzieci to jeszcze na Kubie jest (system zmianowy: 4 godz. pracy na plantacjach i 4 nauki) i w Korei Pn.
    • jowita771 Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 12:58
      Pomysł mi się ogólnie podoba, też grabiłam liście wokół podstawówki i dobrze to wspominam. Jednak skoro ma to wynikać z oszczędności, to uważam, że urzędnicy też powinni sprzątać po godzinach, z burmistrzem włącznie. I nie ma zwolnień, jak ktoś uczulony, to robi coś, co go nie uczula.
    • woman_in_love i to jest świetny pomysł 31.01.12, 13:31
      a najgłośniej na nie krzyczy wszelkiej maści patologia i beneficjenci socjalu (bo boją się co to będzie).

      Już przy okazji ostatniego wątku o obiadkach dla biednych dzieci chciałam napisać, że wcale nie MOPS powinien starać się o to by wszyscy mieli po równo (bo to bez sensu, w jednej szkole mogą rodzicie zgodzić się na droższe obiady a w innej na tańsze i też nie byłoby sprawiedliwie gdyby jednym biednym MOPS dawał więcej a innym mniej), ale raczej szkoły i i rodzice.
      To nic złego by biedniejsi rodzice i ich dzieci musieli wykonywać na rzecz szkoły i całej społeczności prace społeczne w zamian za pomoc finansową z MOPS, dofinansowanie obiadków itd. Mycie okien to może nie, ale zamiatanie podłóg, mycie ich, zbieranie śmieci przed szkołą i zamiatanie chodnika to jak najbardziej. I wtedy szkoła mogłaby dopłacić najbiedniejszym tą różnicę pomiędzy kasą z MOPS a ceną obiadu w szkole.

      Europa podupada już gospodarczo i to tylko jeszcze moment, gdy cały ten system roszczeniowo-socjalno-"humanitarny" się rozwali. I powrócimy do korzeni, czyli do tego, że bogactwo bierze się z pracy, a nie redystrybucji podatków od zaradniejszych do leniwszych.
    • olena.s Nie rozumiem.... 31.01.12, 13:50
      Dawno, dawno temu, kiedy bylam mala, w szkole bylo cos takiego jak dyzury - dyzurny mial m.in. ogarnac klase po lekcjach: powstawiac krzesla na stoly, zetrzec tablice, podlac kwiaty..
      Dwa czy trzy razy w roku szorowalismy, pastowalismy i froterowalismy parkiet...
      Co w tym zlego?
      Dlaczego maluchy nie moga zamiesc sali czy umyc biurek?
      • woman_in_love Re: Nie rozumiem.... 31.01.12, 13:55
        no jak to dlaczego? przecież od nadmiernego socjalu i "praw człowieka" ludziom się w doopach poprzewracało teraz.
      • przeciwcialo Bo sie traumy nabawią 31.01.12, 17:48
        i morale im spadnie a rodzic na kolejne seanse do psychologa bedzie musiał wozic aby dzieciak na prosta wyszedł.
      • azjaodkuchni Re: Nie rozumiem.... 01.02.12, 18:35
        No ja też nie rozumiem pamiętam czasy dyżurów i sprzątania w klasie ( ale to frajda była) a jak nie dla wszystkich to może dla rozrabiaków zawsze się jakiś znajdzie jak w Singapurze. Rozrabiasz to zostajesz po lekcjach i sprzątasz szkołę.
    • asia_i_p Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 13:54
      Absolutnie jestem za. Podejrzewam, że zupełnie inaczej rzuca się papierek na podłogę, którą się samemu zamiotło.
      • przeciwcialo Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 17:55
        O sikaniu obok toalety nie wspomne. Nauczyliby sie wszyscy celniej sikac. I spłukiwac.
    • izabellaz1 Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 14:28
      Ciekawe czy dzieci przeszłyby szkolenie BHP, bo jakoś nie wyobrażam sobie swojej pierwszoklasistki ze ścierą w jednym ręku i domestosem w drugiej szorującą szkolny kibel.
      To jakaś kpina.
      • chipsi Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 14:30
        A z miotełka i szufelką? Wodą z mydłem?
        • kajmanik Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 14:34
          dzieci mają sprzątać? dlaczego nie nauczyciele? kiedy byłam w podstawówce i w liceum moja matka kategorycznie sprzeciwiała się mojemu udziałowi w wszelkich akcjach typu kopanie trawników, zbieranie papierków czy mycie ławek. ja sprzeciwam się temu jeszcze bardziej tym bardziej ze moja córka jest alergikiem i kontkat z detergentami i kurzem jest dla niej zdecydowanie niewskazany.
          • olena.s Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 14:45
            Sprzataniem to u nas zajmuja sie sprzatacze, ale widzialam dyrektora jak kierowal ruchem na parkingu (u nas jest malo miejsca i bardzo niebezpiecznie). I dyrektorke przeprowadzajaca dizeci przez ulice tez.
            • izabellaz1 Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 14:50
              olena.s napisała:

              > widzialam dyrektora jak kierow
              > al ruchem na parkingu

              "no z życiem, z życiem, bo nie załapie!" - powiedział Stanisław Anioł idąc spacerowym krokiem za pchającymi ciężarówkę lokatorami big_grinbig_grin
              • nabakier Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 15:15
                Iza, czytam i się kulam big_grinbig_grinbig_grin

        • izabellaz1 Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 14:46
          Wodą z mydłem nie pozwoliłabym czyścić kibla po jakichś obszczymuszlach! tongue_out
          • chipsi Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 20:25
            Bo ja wiem, my tam w szkole nie sraliśmy na ławki w klasie, bo o myciu ławek i podłogi w klasie była mowa. Nie wiem do jakiej szkoły posyłasz dzieci ale natychmiast je stamtąd zabierz tongue_out
    • eilian Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 15:01
      Myślę, że drobniejsze prace porządkowe (typu umycie podłogi, wytarcie ławek, zagrabienie trawnika) jak najbardziej mogłyby i powinny wykonywać dzieci (oczywiście stosownie do wieku). Nie miałabym nic przeciwko temu, ale ja nie uważam, żeby praca sprzątaczki była czymś uwłaczającym, sama za młodu pracowałam fizycznie dorabiając na studiach i potrafię taką pracę uszanować, tego też uczę moje dzieci.
      To byłaby też dobra metoda budowania społeczeństwa obywatelskiego, ale jak widać z tego wątku na pewno nie w tym pokoleniu, o ile w naszym kraju to w ogóle jest możliwe...
      A paniom, które tak bronią swoje latorośle przed skalaniem rączek pracą życzę, aby właśnie same musiały zostać sprzątaczkami i żeby ich dzieci takim właśnie szacunkiem im wówczas odpłaciły.
      • izabellaz1 Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 15:09
        Panie? Czy dyrekcja? Bo jakoś pani dyrektor oszczędności szuka w pracy dzieci. Sama nie mogłaby posprzątać? Widocznie nie darzy odpowiednim szacunkiem pań woźnych.

        Po to szkoły dostają pieniądze od miasta, po to rodzice płacą klasowe, rady szkoły, komitety rodzicielskie itd. żeby dzieci mogły się spokojnie uczyć, bo i tak mają tego wszystkiego od groma, żeby jeszcze siedzieć po godzinach i pucować korytarze i co tam jeszcze.

        No i najważniejsze? Personel sprzątający miałby stracić pracę? No to być panie dopiero uszczęśliwiła.
    • hamerykanka Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 15:08
      A ja proponuje, zeby sprzataniem zajeli sie rodzice.
      W szkole, d ktorej chodzi syn mojej kolezanki jest taki system dla ludzi ubozszych: w zamian za obnizenie czesnego , musza odrobic X godzin wolontariatu na rzecz szkoly. I to moze byc np praca w sobote: nadzorowanie dzieci (w sobote czesto sa mecze szkolne), sprzedawanie biletow, dyzury w miejscu sprzedawania ciasta i napojow, odwozenie itp. Bardzo mi sie to podoba.
      Tyle, ze juz widze, jak rodzice korzystajacy z pomocy MOPSu przychodza sprzatnac szkole. Toz to obraza majestatu by byla!


      k za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
      • nabakier Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 15:17
        I to jest dopiero poniżenie tych ludzi. Jedni mają kasę, więc ich dzieci brudzą. Drudzy, ubożsi, po nich sprzątają.
        I to się nazywa...to..no...ach wiem... budowanie społeczeństwa obywatelskiego.

        NIE-DO-WIA-RY.
        • hamerykanka Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 15:29
          Ponizenie? Pokazanie ze nic w zyciu nie przychodzi za darmo? Ze zasilki nie sa zawsze bomisienalezyijuz, ale z kieszeni podatnikow i mozna je choc w czesci odpracowac?
          Mamy rozne spojrzenia na te sprawy najwyrazniej.
        • woman_in_love Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 15:40
          1) zazwyczaj największymi śmieciarzami są ci najchętniej korzystający z pomocy socjalnej,
          2) pomoc socjalna powinna być uzależniona od wykonywania prac społecznych: sprzątania ulic, usuwania psich kup, zamiatania chodników, zbieranie butelek po menelach, sprzątania szkół / przedszkoli czyli wszelkich miejsc użyteczności publicznej
          • nabakier Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 17:37
            Women, Ty tak na serio czy się wygłupiasz?
            A renciści też powinni odpracowywać? Beznodzy? Bezręcy? Chorzy psychicznie? Matka z trójką małych dzieci na socjalu i z depresją też?
            Każdy, kto coś dostał, musi sprzątać psie kupy lub myć innym kible- pięknie...
            Bo ludzie są biedni/chorzy albowiem się im tak podoba.
            • woman_in_love Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 18:16
              Beznodzy i bezręcy kiedyś pracowali w Zakładach Pracy Chronionej i bardzo sobie chwalili, że mają pracę, się nie nudzą i że mogą drobić. Teraz zakłady poupadały i płaczą.
              Chorzy psychicznie powinni siedzieć z szpitalach a nie łazić po mieście.
              Matka z trójką dzieci nie miała depresji jak bzykała się dla 2 i 3 dziecka. Nagle ma depresję jak trzeba coś zrobić. Praca fizyczna to zresztą dobra terapia pomocnicza przy depresji.

              Mieszkałam kiedyś na dzielni gdzie było dużo "biednych" i "chorych" i nie sądzę żeby bieda/ułomność w jakiś sposób uszlachetniały, jest zazwyczaj odwrotnie. Ci ludzie są roszczeniowi i nic im się nie chce. Pieska wyprowadzić 5 razy dziennie żeby się wysrał na chodnik to mają siłę, ale już posprzątać po nim to nie. Dlatego tym ludziom świetnie pomogły by prace społeczne. Do sprzątania po swoim psie trudno by ich było zagonić, ale do sprzątania chodnika 2 razy w miesiącu, przed swoim zasranym blokiem/kamienicą już tak i powinno się to robić, a nie fałszywie "litować".

              Ci ludzie narzekają jak 3 dzień pod rząd dostaną zupełnie za darmo i bez wysiłku tą samą "rybę" i chcą innej (były tu już wątki w tym tonie na forum). Więc ta przysłowiowa "wędka" to nigdy się nie uda. Można jedynie zabrać wszystko a jako "wędkę" dawać umiarkowany socjal za prace społeczne (im więcej socjalu tym więcej takich prac). Praca bowiem uszlachetnia.
              • nabakier Re: dzieci posprzątaja szkołe...... 31.01.12, 18:34
                ojezusicku, nie podejmuję się polemizować...
        • triss_merigold6 I koniecznie z tabliczką na szyi 31.01.12, 15:45
          I koniecznie z tabliczką na szyi Odpracowuję darmowe obiady dla Kasi/Frania lub Sprzątam, bo biorę zasiłek!

          Qrde, nie sądziłam, że ktoś łyknie ten pomysł...
          • hamerykanka Re: I koniecznie z tabliczką na szyi 31.01.12, 16:06
            Jak widac, praca hanbi.
            A osobom biednym, zyjacym z zasilkow powinno sie oferowac wylacznie dobrze platna prace na kierowniczych stanowiskach, zeby sie nie zmeczyl i nie zhanbil. Taa....
            • sarah_black38 Re: I koniecznie z tabliczką na szyi 31.01.12, 17:02
              Cytat z artykułu :

              Okońska-Walkowicz już teraz odpowiada, że miasto pomoże uczniom, których rodziców nie będzie na nie stać. Uważa też, że w kryzysie w sprzątaniu szkoły mogą pomagać... uczniowie: - Wszyscy tyle mówią o społecznym wychowaniu dzieci. Czas wdrożyć je w życie - powiedziała nam wczoraj.

              Pani niewiele ma pojęcia o szkole.Wychowanie przez pracę owszem, ma to miejsce w szkole. Niczego wdrażać nie trzeba. Moi uczniowie jak najbardziej sprzątają po swojej lekcji - ustawiają krzesełka , ktoś ściera tablicę, chowa mapy do szafy, ktoś podniesie papierek, inny podleje kwiatki albo ustawi na półce globusy ...

              Artykuł przeczytałam ponownie i wynika z niego dość jednoznacznie, że dajmy na to z sześciu sprzątaczek zostawią dwie i na przemian z uczniami będą sprzątać toalety i myć okna. Bo moja szkoła to ogromny budynek i dwie panie nie dadzą rady, choćby nie wiem co. A co z kucharkami ... niech też uczniowie pomagają gotować w kuchni, bo to jakże pouczające i wychowawcze. No i zawód w przyszłości. A może zacytowana pani niech też posprząta ( raz w tygodniu ) toaletę w swoim magistracie.

              Zbieranie papierków, ustawianie ławek,starcie kurzu, podlewanie kwiatków tak. Ale nie praca zwolnionych sprzątaczek.

              A swoją drogą to niech administracja bloków zwolni sprzątaczki i oburzone panie same sprzątają klatkę schodową, zmiatają chodnik i zimą odśnieżają ( bo to takie wychowawcze, dorosłych też trzeba wychowywać , androgika to się nazywa). I będziemy mieli sytuację jak z ,,Alternatywy 4 " big_grin
              • wioskowy_glupek Re: I koniecznie z tabliczką na szyi 31.01.12, 17:19
                Ja bym nie wyraziła zgody na takie sprzątanie, owszem sprzątanie po sobie w klasie i mycie ławek jak najbardziej - ale nic poza tym.
                Sama pamiętam sprzątaanie ogródka czy kantorka ze zwierzętami i takie drobne prace - popieram...
                • najma78 Re: I koniecznie z tabliczką na szyi 31.01.12, 17:34
                  Zbieranie papierków, ustawianie ławek,starcie kurzu, podlewanie kwiatków tak. Ale nie praca zwolnionych sprzątaczek.

                  Wlasnie, o to chodzi. smile Zgadzam sie z tym.

                  A swoją drogą to niech administracja bloków zwolni sprzątaczki i oburzone panie same sprzątają klatkę schodową, zmiatają chodnik i zimą odśnieżają ( bo to takie wychowawcze, dorosłych też trzeba wychowywać , androgika to się nazywa). I będziemy mieli sytuację jak z ,,Alternatywy 4 "

                  big_grinbig_grin

              • nabakier Re: I koniecznie z tabliczką na szyi 31.01.12, 17:33
                big_grin
              • lusitania2 Re: I koniecznie z tabliczką na szyi 31.01.12, 17:36
                sarah_black38 napisała:

                >
                > A swoją drogą to niech administracja bloków zwolni sprzątaczki i oburzone panie
                > same sprzątają klatkę schodową, zmiatają chodnik i zimą odśnieżają

                wyobraź sobie, że to akurat dość częste rozwiązanie w niewielkich wspólnotach mieszkaniowych (często takich, które się ze spółdzielczego molocha wydzieliły).
                I nie, nie wisi nad tym duch Bareji a właśnie oszczędne gospodarowanie środkami ze wspólnej puli.
                • nabakier Re: I koniecznie z tabliczką na szyi 31.01.12, 17:38
                  Powiadasz? To może niech każdy sobie chałupę kafelkuje, a -przedtem tę chałupę samodzielnie stawia. Po co korzystać z firm. O ja pinkolę...
                  A nie pomyślałaś, że to żadna oszczędność? Że grupowo zawsze jest taniej?
                  • lusitania2 Re: I koniecznie z tabliczką na szyi 31.01.12, 17:52
                    nabakier napisała:

                    > Powiadasz? To może niech każdy sobie chałupę kafelkuje, a -przedtem tę chałupę
                    > samodzielnie stawia. Po co korzystać z firm. O ja pinkolę...

                    jak cię stać, to korzystasz z usług innych. Jak cię nie stać - to budujesz tzw. systemem gospodarczym. I żadne to dziwo.

                    > A nie pomyślałaś, że to żadna oszczędność? Że grupowo zawsze jest taniej?

                    a nie pomyślałaś, że jednak nie musi być zawsze i dla wszystkich taniej, skoro takie przypadki są?
                    TAK, są tacy, którzy wolą sami raz na kilka tygodni chwycić za miotłę i mopa i sprzątnąć wspólną klatkę schodową, niż płacić dodatkowo 30 zł miesięcznie więcej, by było na sprzątaczkę.
                    • najma78 Re: I koniecznie z tabliczką na szyi 31.01.12, 18:02
                      lusitania2 napisał:

                      >
                      > TAK, są tacy, którzy wolą sami raz na kilka tygodni chwycić za miotłę i mopa i
                      > sprzątnąć wspólną klatkę schodową, niż płacić dodatkowo 30 zł miesięcznie więce
                      > j, by było na sprzątaczkę.

                      Tak, ale tu tez sa rozne niuansewink wspolnota mieszkaniowa jak sama nazwa wskazuje to zbior ludzi mieszkajacych w budynku wielorodzinnym, czyli od tzw. gospodarstw domowych jednoosobowych do rodzin z kilkorgiem dzieci, psami, kotami, rowerami itp. wiec jak to chwytanie za miotle i mopa od czasu do czasu ma wygladac i jak czesto jest to od czasu do czasu? W koncu pani Zosia emrytka z parteru nabrudzi mniej niz rodzina Ani i Michala z trojka dzieci w wieku przedszkolno-szkolnymsmile Inna kwestia 30 zl na sprzatanie to od mieszkania czy osoby? Inna kwestia skoro kazdy ma za mop zlapac i ochoczo to robi to rozumiem, ze takze wolontaryjnie za pania Marie z chorym kolanem i pana Marka z krzywym kregoslupem?
                      • lusitania2 Re: I koniecznie z tabliczką na szyi 31.01.12, 20:25
                        najma78 napisała:
                        Inna kwestia 30 zl na sprzatanie to od mieszkania czy osoby?

                        w uproszczeniu - od mieszkania.

                        Inna kwest
                        > ia skoro kazdy ma za mop zlapac i ochoczo to robi to rozumiem, ze takze wolon
                        > taryjnie za pania Marie z chorym kolanem i pana Marka z krzywym kregoslupem?

                        życie pokazuje, że możliwość zaoszczędzenia tych 30 zł miesięcznie ma ozdrowieńczy wpływ na stan kolana pani Marii a także kręgosłupa pana Marka.
                        • najma78 Re: I koniecznie z tabliczką na szyi 01.02.12, 13:46
                          lusitania2 napisał:

                          > Inna kwestia 30 zl na sprzatanie to od mieszkania czy osoby?
                          >
                          > w uproszczeniu - od mieszkania.


                          Tiaaa, no wlasnie ja mieszkalam w takiem budynku gdzie wlasnie byla wspolnota, mieszkalam sama, do tego na parterze, nie biegalam po pietrach, nie mialam psa, brudzilam duzo mniej niz rodzina 2,3, 4 czy 5 -osobowa a na sprzatnie mialaby placona kwota od mieszkania, wiec sie zbuntowalam i prosto zapytalam a dlaczego ja za sprzatanie mam placic tyle samo co rodzina kilkuosobowa? Nie dostalam sensownej odpowiedzi, bo trudno byloby takiej udzielic. Ktos zaproponowal, ze co tydzien kazde ''mieszkanie'' sprzata, no chwila ale wychodzi na to samo, nie mam zamiaru sprzatac po innych.

                          >
                          > życie pokazuje, że możliwość zaoszczędzenia tych 30 zł miesięcznie ma ozdrowień
                          > czy wpływ na stan kolana pani Marii a także kręgosłupa pana Marka.

                          A w przypadku gdy zycie pokaze jednak inny wynik i Kolana pani Marii nie ozdrowieja to wolontaryjnie za nia posprzatasz?
                • sarah_black38 Re: I koniecznie z tabliczką na szyi 31.01.12, 17:55
                  > wyobraź sobie, że to akurat dość częste rozwiązanie w niewielkich wspólnotach m
                  > ieszkaniowych (często takich, które się ze spółdzielczego molocha wydzieliły)

                  Dajmy na to taki gdański falowiec, wiele klatek, dużo pięter, mieszkańców tyle co w małym miasteczku. Sama mieszkałam w bloku mającym dziesięć klatek, mieszkań ponad setka. Co jest dobre to sprawdza się w niewielkich społecznościach, w dużych niekoniecznie ... jeden posprząta, a drugi powie ,że tu mi wisi .
    • amoreska A ja jestem za sprzątaniem ZA KARĘ 31.01.12, 18:04
      Uderzyłeś kolegę ze szkoły - odkurzasz książki w bibliotece szkolnej.
      Odezwałeś się wulgarnie do nauczyciela - myjesz korytarz.
      Zniszczyłeś mienie szkolne - odkupujesz je i zamiatasz szkolne podwórko/odśnieżasz - w zależności od wieku.

      Wielu uczniom by się odechciało wyskoków - ale już widzę te zadowolone miny ich rodziców...

      A w opisanym przypadku - jestem przeciw. Dzieci mogą współuczestniczyć w utrzymaniu porządku w szkole, ale nie jako zamiennik pań sprzątaczek w ramach oszczędności.
      • sarah_black38 Re: A ja jestem za sprzątaniem ZA KARĘ 31.01.12, 18:10
        amoreska napisała:

        > Uderzyłeś kolegę ze szkoły - odkurzasz książki w bibliotece szkolnej.
        > Odezwałeś się wulgarnie do nauczyciela - myjesz korytarz.

        Za słabe kary .

        He he he przy wejściu do szkoły wisiałby ,,cennik" np. za wulgarne odzywki do kolegów i nauczycieli - mycie kibla gołą ręką ... za uderzenie kolegi mycie podłogi na korytarzu na kolanach , przemoc psychiczna - szorowanie szczotą ryżową parkietu na sali gimnastycznej big_grin
        • nabakier Re: A ja jestem za sprzątaniem ZA KARĘ 31.01.12, 18:37
          O rety, chyba tylko Giertycha brakuje big_grin Ten to by powyznaczał kary...
      • przeciwcialo Re: A ja jestem za sprzątaniem ZA KARĘ 31.01.12, 18:41
        Sprzątanie za karę byłoby ok gdyby nie fakt że rodzice rozdziobaliby szkołe za obraze ich dzieci wink
      • duch_mariana Re: A ja jestem za sprzątaniem ZA KARĘ 31.01.12, 18:45
        Dzieci teraz głupie nie są i dobrze wiedzą, że nic im nie można zrobić. Już to widzę jak któryś z naszych praskich młodych zbójów jeździ na szmacie albo szoruje klop smile
        • papalaya "umycie podłogi"??? 31.01.12, 19:03
          dzieci ze szmatą posuwające na kolanach czy też jeżdzące na rolkach z mopami?

          ja proponuję mycie szczoteczkami do zębów....
          • panidemonka Re: "umycie podłogi"??? 31.01.12, 19:07
            papalaya napisała:

            podłóg i kibelków, a co się ograniczać...

            > dzieci ze szmatą posuwające na kolanach czy też jeżdzące na rolkach z mopami?
            >
            > ja proponuję mycie szczoteczkami do zębów....
            >
            >
            • papalaya Re: "umycie podłogi"??? 31.01.12, 19:12
              kible pałeczkami do uszu

              najlepiej piątek po południu kiedy dzieciarnia najbardziej garnie się do szkoły, to będzie miało dodatkowy efekt wychowawczy, hehe...
              • panidemonka Re: "umycie podłogi"??? 31.01.12, 19:15
                Jeszcze lepszy efekt wychowawczy dałaby praca w sobotę. Niestety nie wiadomo czy znalazłby się ktoś chętny do otwarcia szkoły.
                • papalaya Re: "umycie podłogi"??? 31.01.12, 19:19
                  autorka wątku i kilka innych ematek mogłyby dostać upoważnienia i klucze w ramach wolontariatu big_grin, mają czas, mają chęci, no ten ymydź szkolnego deputy-ciecia....
                  • panidemonka Re: "umycie podłogi"??? 31.01.12, 19:28
                    Nie nie nie-nie można dorosłym organizować wolnego czasu, przecież większość z nas ciężko pracuje w odróżnieniu od dzieci w dzisiejszej polskiej szkole z przeładowanym/głupio ułożonym programem. Już pisałam, że dzieci mam dorosłe ale widzę co się dzieje w szkołach. Najgorzej jest w podstawówkach.
                    Tzn. syn kończy technikum, ale to akurat jest porządna/normalna szkoła, a mimo to na wysokim poziomie.
          • woman_in_love to by sie sprawdziło tam gdzie kiedyś mieszkałam 31.01.12, 20:25
            i gdzie tabuny gimnazjalistów i lekko starsi terroryzowali pijani okolicę w piątkowe wieczory. Gdyby można ich było unieruchomić w szkole w piątkowe wieczory w celu sprzątania, to świat byłby piękniejszy smile.
            • papalaya Re: to by sie sprawdziło tam gdzie kiedyś mieszka 31.01.12, 20:30
              można ich w ogóle skoszarować i wypuszczać na dwugodzinne przepustki co niedzielę
              • woman_in_love Re: to by sie sprawdziło tam gdzie kiedyś mieszka 31.01.12, 20:49
                jak taki fajny gimnazjalista rozbije następnym razem cegłą głowę twemu dziecku albo je zgwałci, to będziesz pierwsza do wprowadzenia godziny policyjnej dla nieletnich
                • papalaya Re: to by sie sprawdziło tam gdzie kiedyś mieszka 31.01.12, 21:02
                  podejrzewam, ze brom w szkolnej stołowce byłby skuteczniejszy od ajaxa i pronto, hehe...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka