Dodaj do ulubionych

brak pozwolenia na żałobę

28.02.12, 19:46
x lat temu jeden z wykladowcow na moim roku cały semetr poswiecił tematowi smierci i umierania
klimaty funeralne zarzadziły i były: smierc w literaturze, treny, elegie, napisy nagrobne, psychologia żałoby, etapy umierania- wszytsko w tym guście
na pierwwszych zajeciach doktor powiedział- bo smierc prosze panstwa to tabu

dzisiaj takie zdanie to apoteoza banału
każdy powie, ze "staruszki za parawanem", ze "kult młodości" że wstyd mowic o smierci
mnie uderza brak zezwolenia na emocje, na przeyzwanie żałoby wg wlasnych potrzeb

teraz jest:nie płacz, zmarły by tego nie chciał, weź sie garść, wyjdz do ludzi, przestan sie zamykac w sobie, wroc do pracy jak najszybciej i- znienawidzone przeze mnie zdanie:ale swiat toczy sie dalej <rzyg>
IHMO to nie ąmierc jest tabu, ale nasze zachowanie po stracie

śmierc bardzo bliskiej mi osoby, wiele lat temu, spowodowała podział w rodzinie
dowiedziałam sie m.in ze zachwouje sie jak mała dziewczynka
bo odmowilam oglądania zwłok w trumnie
bo wyszłam kiedy przyjechali z zakladu pogrzebowego po ciało
bo ryczałam zamiast rozmawiać z rodziną

po tej smierci pieprznełam wszytsko, wyjechałam SAMA nad morze, olalam studia (potem nadrobiłam), chodziłam w głebokiej czerni, puszczałam "nasze" piosenki

to było be
miałam "zachowywac sie normalnie" a nie "urzadzac cyrki"
na szczescie mialam gdzieś to, co chrzanili wszyscy dookoła
jak chcialam to trzy razy dziennie jechalam na cmentzrz
kupowalam kwiaty za ostatnie pieniadze ze stypendium
myslalam, ze oszaleje
to trwało jakies dwa miesiące i zostawilo gleboka rysę na relacjach rodzinnych
ja byłam zbyt
ataki na ludzi, ze nie chodza w ciemnych ciuchach w zalobie sa odpierane jeszzce bardziej banalnym niż tekst o tabu wyznaniem "żałobe nosi sie w sercu"
mnie swiat nie pozwalal
nie chcial pozwolic
cięzko było uspokoic moje emocje- naprawdziwsze na swiecie, nieskrywane i dzikie
nie zachowywałam sie uwłaczająco, nie darłam mordy na cmentzarzu- po prostu płakałam
bo wiedziałam, ze inaczej zwariuje

i to dzisiaj jest tabu- a nie smierc
smierci jest az za duzo w mediach i tiwi
Obserwuj wątek
    • konwalka i mała ilustracja literacka 28.02.12, 19:52

      Do siostry

      Spałaś w trumnie snem własnym, tak cicho, po bosku,
      Nie wiem, czy wszystkich naraz pozbawiona trosk?
      W śmierci taka zdrobniała, niby lalka z wosku...
      Kocham ten ubożuchny, ten zbolały wosk!

      Trup jest zawsze samotny! Sam na sam z otchłanią!...
      A właśnie ja - twój brat -
      Suknię Tobie sprawiłem za dużą i tanią,
      Suknię - na tamten świat!

      W każdym zgonie tkwi zbrodnia, co snem się powleka.
      Chociaż zbrodniarza brak...
      Wszyscy winni są śmierci każdego człowieka!
      O, tak! Na pewno - tak!

      Winnych wskazać potrafię!... I nikt się nie broni!...
      I ten - i ta - i ów!...
      I ja sam! Ja - najbardziej, choć wiem, że i oni!
      I ja - i oni znów...

      Wina wszystkich naokół - milcząca, zbiorowa,
      A my mówimy: los!
      Niech od złego Bóg żywych i zmarłych zachowa!
      Módlmy się o to w głos!

      Tak się lękam, że jesteś wciąż głodna i chora,
      Że złą otrzymam wieść -
      I że przyjdziesz zza grobu któregoś wieczora
      I szepniesz: "Daj mi jeść!"

      I cóż wtedy odpowiem? Nic mówić nie trzeba!...
      Niech mówi za mnie - Bóg!
      Siostro! Już w całym świecie nie ma tego chleba,
      Co by Cię karmić mógł!

      Trumna twoja spoczęła w ciężarowym wozie,
      Pamiętam nudny wóz.
      A była niedorzeczność i drwina w tej zgrozie!
      I był nieludzki mus!

      Bałem się, że Cię żywcem oddamy mogile
      W złym, letargicznym śnie.
      I ktoś wtargnął do wozu i rzekł, że się mylę,
      I uspokoił mnie.

      Czekałem, aż wóz ruszy, by wlec Cię do miasta...
      W skwar słońca skrzypnął wóz.
      Drgnęła trumna, a była godzina dwunasta.
      Żelazny zagrzmiał kłus!...

      I sam nagle w tym słońcu musiałem pozostać.
      Patrzyłem szynom w ślad...
      Świat się zmniejszył na zawsze o twą drobną postać,
      I zmalał cały świat!

      I myśl wątła do mojej wsnuła się żałoby,
      Niby pajęcza nić,
      Myśl, że nie ma na świecie tak drogiej osoby,
      Bez której nie można żyć!

      Noc, przy zmarłych spędzona nazywa się - pusta!
      Brak tego, o kim łkasz...
      Zgniją oczy - i wyraz tych oczu - i usta.
      Śmierć patrzy w kość, nie w twarz!...

      Wiem, że gnijesz nabożnie i że wśród ciemnoty
      Pośmiertny dźwigasz krzyż.
      Lecz nie śmiem do podziemnej zaglądać Golgoty,
      By sprawdzić, jak tam spisz?

      Trup trzeźwieje - wyzuty z krwi i upojenia!
      Już złudzeń - ani krzty!
      A może Bóg omija twój zgręz bez imienia
      I nie wie, że to - Ty?

      Boże, odlatujący w obce dla nas strony,
      Powstrzymaj odlot swój -
      I tul z płaczem do piersi ten wiecznie krzywdzony,
      Wierzący w Ciebie gnój!
      • mamaemmy Re: i mała ilustracja literacka 28.02.12, 19:55
        konwalka,współczuje Cie bardzo;/
        tekst z "urzadzaniem cyrków"mnie powalił,masakra;/
      • broceliande Re: 28.02.12, 19:59

        Nasi zmarli zostawiają nas
        całkiem samych
        z nie naszymi rzeczami
        które mają nas
        pocieszyć

        Wędruję
        z mieszkania do mieszkania
        z miasta do miasta
        i niosę twoje książki
        fajansową żabę
        ścienny zegar

        Wszystkie te rzeczy
        które mam zamiast ciebie
        nie dają mi zasnąć
        ciągle
      • aqua48 Nie słuchać wiedzących lepiej pouczaczy! 28.02.12, 20:02
        To podstawa. Ja mam w nosie takie pouczenia co ktoś inny powinien robić. W sytuacji śmierci kogoś bliskiego trzeba sobie przede wszystkim dać czas na przeżycie żałoby, inaczej może się taki stres mocno odbić na psychice. Ja płakałam na pogrzebach moich Rodziców i potem, i nie uważam żeby to było coś dziwnego, żałobę nosiłam dotąd dokąd potrzebowałam, a młodsze dziecko zamiast ciągać na pogrzeb babci pojechało na tydzień na zieloną szkołę, bo bardzo (pół roku) czekało na ten wyjazd, a ja mu wytłumaczyłam, że babcia i tak już jest w niebie, i wolałaby, żeby wnuk pobył na świeżym powietrzu, i pomodlił się za nią wieczorem przy pacierzu, a na cmentarz może pójść potem, i na prawdę mam w nosie co kto o tym sądził.
    • broceliande Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 19:54
      I dobrze nie idź z tłułem, nie bądż konformistką i nie daj sobie mieszać w głowie.
      Na pogrzebie mamy trzymałam się, bo byłam master of ceremony z bratem, nie mówiąc o reszcie organizacji.
      Pogrzeb świecki, więc wiadomo wszem i wobec, że smierć to jest dla mnie śmierć, koniec wszystkiego.
      Zadecydowałam więc, że nikt jej w trumnie nie będzie oglądał - a były zarzuty, a jakże.
      Nie tańczyłam przez ponad dwa lata i nie robiłam dobrej miny.

      I - z innego wątku - jak będę chciała, to sobie zrobię kitkismile
      • papalaya Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 20:06
        byłaś co? kto?
        • broceliande Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 20:09
          Przemawiałam na pogrzebie, nie wiem, jak to ująć. Napisałam, że świecki.
      • zefirek1612 Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 20:08
        tylko nie zrób cyrku-taki tekst powiedział do mnie ojciec w dzień pogrzebu mojego syna.
        byłam zażenowana.
        • mamaemmy Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 20:13
          zefirek1612 napisała:

          > tylko nie zrób cyrku-taki tekst powiedział do mnie ojciec w dzień pogrzebu moje
          > go syna.

          DEBIL ;/

          p.s przepraszam
          • zefirek1612 Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 20:21
            nie przepraszaj, cały pogrzeb skupiałam się na tym żeby za głośno nie rozpaczać. kiedyś powiedziałam ojcu, że nie dał mi się pożegnać, bo cały czas w głowie huczał mi ten cyrk.

            niepogodzona.blogspot.com/
    • nabakier Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 19:57
      Bardzo Ci współczuję.
      masz rację, że śmierc to tabu. Ale nie tylko śmierć. Każdy większy problem to u nas tabu. Bo jesteśmy społeczeństwem eskapicznym.
      • konwalka Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 20:00
        dzieki za mile słowa
        to było wiele lat temu, sporo sie zatarło w pamieci
        ale cos pozostało
        i zostanie
    • graue_zone Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 19:59
      Dobrze zrobiłaś, że przeżyłaś to po swojemu. Miałaś do tego prawo i nic nikomu do tego. I też powalają mnie teksty "nie płacz, zmarły by tego nie chciał, weź sie garść, wyjdz do ludzi,
      > przestan sie zamykac w sobie, wroc do pracy jak najszybciej i- znienawidzone p
      > rzeze mnie zdanie:ale swiat toczy sie dalej" <rzyg> Też to usłyszałam, ale miałam w nosie.
      A rodzina? Cóz, to już jej problem, nie Twój. Bardzo, bardzo Ci współczuję straty bliskiej osoby. Bardzo, z całej siły.
    • zona_mi Uogólniasz 28.02.12, 20:05
      > każdy powie

      Nie każdy, na szczęście, całkiem sporo ludzi tak się nie zachowuje.
      Prawo do przeżywania żałoby po swojemu ma każdy, tak samo jak nie ma obowiązku słuchania tych "radzących" z przepisem jak to się nie/powinno robić.
    • mamalbrun Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 20:07

      Doświadczyłam tego na sobie.
      Nikt nie mógł zrozumieć dlaczego nie wracam do pracy,dlaczego unikam ludzi,dlaczego codziennie jeżdżę na cmentarz,dlaczego po dwóch miesiącach nadal płaczę,dlaczego raz jestem zamknięta w sobie innym razem nerwowa i wybuchowa.


      Ludzie boją się rozmawiać,zapytać.
      Kiedy się płacze nie wiedzą co zrobić.
      Nie dzwonią,nie pytają-to nie ich sprawa.
      Znieczulica.


      Zerwałam kontakt z wieloma ludźmi.Właśnie przez odsuwanie tematu.Jak gdyby nic się nie stało.

      O rzeczach jakie mi mówiono nie mogę zapomnieć:
      - tak musiało być
      -może to i lepiej
      -jesteś młoda,wszystko przed Tobą
      -nie przesadzaj
      A najlepszy tekst:
      -nie mogę się z Tobą spotykać bo boję się,że to nieszczęście dotknie i moją rodzinę (śmierć zaraża?)

      A jeśli znalazł się ktoś,kto niby słuchał to widziałam w oczach litość lub czystą durną ciekawość,co się stało.

      Osobiście pomogły mi osoby przeżywające to samo.
      Obcy ludzie.


      Wydaje mi się,że ludzie nie są przygotowani na żadną śmierć.Sami nie potrafią tego zrozumieć,więc jak mają pomóc innym.
      Tylko tak naprawdę niewiele potrzeba.
      Usiąść i pomilczeć razem.




      "Bo słupem granicznym w charakterze każdego człowieka, powinien być dystans".
      • aandzia43 Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 20:15
        > Osobiście pomogły mi osoby przeżywające to samo.
        > Obcy ludzie.

        Tylko osoby przeżywające to samo? A nie przeżywające tego samego (to znaczy nie dotknięte akurat tym rodzajem straty), ale umiejące współistnieć z tobą, po prostu być przy tobie, nei były w stanie?
    • aandzia43 Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 20:10
      > mnie uderza brak zezwolenia na emocje, na przeyzwanie żałoby wg wlasnych potrze
      > b

      Mnie też uderza brak przyzwolenia na przeżywanie różnych rzeczy na swój sposób, nie tylko żałoby po bliskich. Ludziom nie dogodzisz, więc ich olewaj. Zwłaszcza kiedy stoisz w obliczu spraw ważnych dla siebie, a dla nich będących jedyne okazją do powymądrzania się. Kiedy dzieje się coś naprawdę istotnego i przełomowego trzeba zająć się sobą i poprowadzić sprawy z pełną koncentracją na nich, nie zaś na reakcjach gapiów.
      Jak będziesz płakać przy ludziach, nosić gęstą czerń i zamykać się w pokoju, to ci powiedzą, żeś histeryczka. Jak nie będziesz nosić czerni, będziesz tańczyć na imprezie miesiąc później i zachowasz kamienny spokój to się doczekasz stwierdzenia "ona to chyba w ogóle nie przeżywa tej śmierci". Najlepiej nie słuchać i robić swoje.
    • chipsi Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 20:20
      Szczerze jestem zaskoczona. Naprawdę nie spotkałam się nigdy z takim zachowaniem i całe szczęście. Jak można powiedzieć komuś kto właśnie kogoś stracił "nie rób cyrków"?! Przeciwnie, zawsze słyszę/mówię "wypłacz się, tak mi przykro". Brak żałoby jest wręcz źle odbierane. Rany, gdzie Wy mieszkacie?
      • pitahaya1 Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 20:55
        Kilkanascie lat temu (ile to lat już minęło) zmarl mój dziadek, ten ukochany, jedna z najbliższych mi osob. Zmarł w domu, przy czym tradycyjnie zmarły czeka na pochówek. Klęczałam, stałam przy trumnie i mi ktoś zaczął za uszami marudzić, że za długo, że nie wypada. Ręce mi opadły. Jakies obce babsko mówi mi, że to źle wygląda.
        Zmarął babcia ze strony ojca. Nigdy za nia nie przepadała a ona za mną, mimo to pożegnałam się z nią w sali przykościelnej. Ponoć za krótko i nie wzięłam jej za rękę!!! Ale moja mama, osoba panicznie bojąca się zmarłych, też nie podeszła. Pożegnała sie z teściową stojąc kilka krokow od trumny. Na niej to już suchego gnata nie zostawili i jeszcze przez wiele miesięcy tyłek jej obrabiali.
    • iwles Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 20:23

      Śmierc nie jest tematem tabu dla tych, którzy ją przezywają.
      Śmierc jest tematem tabu dla otoczenia, ktore nie wie, jak ma sie wobec tej osoby zachować, a najczęsciej nie umie, bo nikt ich tego nie nauczył. Dopiero własne doświadczenie, albo wrodzona głeboka empatia, sprawiają, że ta bariera nierozmawiania o smierci jest przełamywana.
      • alyeska Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 21:53
        NIgdy nie spotkalam sie z jakimis dziwnymi tekstami po smierci mojej Mamy. Wprost przeciwnie zawsze byl ktos kto sluchal i wspolczul / lub plakal ze mna, absolutnie nikt nie ocenial moich zachowan irracjonalnych czasami .Odczulam ogromne wsparcie. Mysle ,ze czlowiek przezywajacy zalobe jest hiper wrazliwy i jakiekolwiek gest/ slowo moze byc odczytane opacznie.
        • konwalka Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 21:59
          miny, spojrzenia, nadęcia ust korali- ofszem, mogłam odczytać opacznie
          ale osiągnelam jakis poziom rozumienia tekstu otwartego
          wiem, jakie były komentarze w rodzinie
    • azile.oli Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 22:03
      Pamiętam, jak przeżyłam śmierć dziadka i ojca, na obu pogrzebach po prostu wyłam, a w pierwszych miesiącach po śmierci dziadka byłam na cmentarzu conajmniej raz dziennie.
      Po śmierci ojca już tego nie robiłam, bo miałam przy sobie wspierającego męża i dzieci, które , choć niewiele rozumiały, ale mnie potrzebowały.
      I teraz inna sytuacja - starszej kobiecie umarł mąż - byli krótko małżeństwem. I co było ciekawe - rozumiem cierpienie, rozumiem brak zmarłej osoby, ale rozumiem też kuzynkę wdowy, która na cmentarzu mówiła, że skonczyło się jej życie i wszystko straciła, gdy obok miała dzie ci, wnuki i maleńką prawnuczkę. I cała ta rodzina była przy niej w najtrudniejszych chwilach, choć ich ojciec spoczywał w grobie nieopodal, a zmarł mając lat 50.
      Ja wiem, że w żałobie się różne rzeczy mówi i każdy przymknie oko, ale ta jedna ciotka się odezwała, bo odczuwała jakiś dysonans w odniesieniu kobiety do własnych dzieci, które w tej smutnej dla niej chwili starały się jej nieba przychylić. I myślę, że te dobre rady, choć czasem nie w porę i za wcześnie mają za zadanie uświadomić cierpiącej osobie, że np ma dla kogo żyć.
      Nie zapominajmy też, że nasza postawa w żałobie może otwierać pewne nie do końca zagojone rany u najbliższych - np pamięć postawy wobec innych śmierci. Oczywiście, że odczuciami się nie da sterować i zazwyczaj wszyscy taktownie milczą, szanując ten ból.
      Ale co jest złego w powiedzeniu wdowie - straciłaś męża, ale masz jeszcze dzieci, nie oddalaj się od nich, bo one cierpią - kiedyś straciły ojca (którego śmierć niewiele matkę obeszła), a dziś martwią się o tą matkę.
      Czasem ten, kto daje ''dobre rady'' naprawdę chce dobrze i nie odmawia nikomu prawa do żałoby.

      • konwalka Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 22:11
        azile, pewnie masz na swoj sposob racje
        ale mnie -osobiście-potwornie odstręczaja słowa "badz silna dla dzieci" bo czuje to jako zredukoweanie tylko do roli matli dzialającej na rzecz innych
        jesli mam czas ze nie chce, po prostu nie chce byc silna dla nikogo, tylko wywalic z siebie rozpacz, to takie badz silna dla... ma dla mnie wydzwiek niefajny;cos jak szturchniecie, zebym rownala do szeregu
        wiem, ze taki człowiek chce dobrze
        z drugiej strony wskaż mi dziesięć osób w historii swiata, które chciały źle...
        • chipsi Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 08:33
          Chyba Cię rozumiem. Wiem że porównanie może i nie na miejscu ale to trochę tak jak mówić rodzącej bez znieczulenia, krzyczącej z bólu kobiecie że ma być cicho i pomyśleć o dziecku a nie tylko o sobie.
        • sueellen Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 09:55
          A mnie wlasnie takie slowa stawialy do pionu. Z pogrzebu a wlasciwie stypy Mamy zapamietalam jedno:

          - choc tu, naleje Ci wodki.

          Ta wodka byla czyms abstrakcyjnym bo wodki sie w domu nie pilo i nie pije a na pewno nie proponuje ledwo dwudziestolatce. "Choc, naleje Ci wodki" mialo znaczyc to samo co wez sie w garsc, dorosla jestes, musisz sobie z tym jakos poradzic i zyc dalej.
          • nabakier Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 20:01
            Żałoba (jeśli jest jej potrzeba oczywiście, bo nie zawsze jest) musi być przeżyta, nie wolno jej dyskontować w ten sposób: "musisz być silna", "weź się w garść'. to oznacza "opuść siebie, swoje potrzeby". To nie jest przyjaźni czy miłości- to oznacza wygodę niestety, czasem jest wyrazem rygorystycznej wizji człowieka, gdzie dawanie wyrazu uczuciom jest kojarzone ze słabością ducha. To wszystko się mści. Bo trauma podstawowa nie zostaje przerobiona, bo dochodzi nowa składowa traumy: nierozumienie przez bliskich. bo wyparte zawsze wraca- tak z ogólna.
            • sanciasancia Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 20:09
              O, jak ładnie opisałaś to, co mi się przytrafiło.
    • selavi2 Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 22:39
      Aleś mi się wstrzeliła z tematem!
      Ja tydzień temu miałam kłopot, żeby dostać dzień urlopu na pogrzeb dziadka. Usłyszałam, że dziadek to nie najbliższa rodzina i skoro pogrzeb jest na 12.00 to spokojnie zdążę być na 14.00 w pracy. Dopiero na pogrzebie dowiedziałam się, że ustawowo mi się należy.
      W świetle powyższego nawet nie śmiałam prosić o to, bym mogła wykorzystać te 4 dni urlopu z zeszłego roku, żeby dojść troszkę do siebie, wyciszyć się. Nie - mam żartująca, tryskająca entuzjazmem i zawsze uśmiechnięta obsługiwać przyszłe panny młode.
      Na szczęście moja lekarka, kiedy przez łzy smarkałam jej o tym, co się dzieje - po prostu dała mi zwolnienie w związku z kiepskim stanem psychicznym.
      To moje pierwsze i jedyne zwolnienie od 8 m-cy.
      I już wiem, że dostanę wypowiedzenie, jak tylko wrócę.
      ---
      "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
      • selavi2 Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 22:48
        Wcisnęło mi się za wcześnie.
        Zgadzam się z tobą, że emocje, które przeżywamy czesto są tematem tabu. Spotkałam się z częstą presją, zeby ich nie okazywać. Bo ludzie sobie nie radzą z cudzym smutkiem. To takie negatywne uczucie i zaraźliwe, i nie wiadomo, jak w jego obliczu reagować, i człowiek taki bezsilny się czuje.
        Zapominamy, że nie ma negatywnych uczuć czy emocji. Są TRUDNE i BOLESNE ale NIEZBĘDNE emocje.
        A umiejętność nieuciekania od nich i przeżywania ich na bieżąco świadczy o naszej dojrzałości życiowej i emocjonalnej. Jak najlepiej świadczy.
      • bezpocztyonline Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 09:31
        selavi2 napisała:

        > Aleś mi się wstrzeliła z tematem!
        > Ja tydzień temu miałam kłopot, żeby dostać dzień urlopu na pogrzeb dziadka. Usł
        > yszałam, że dziadek to nie najbliższa rodzina i skoro pogrzeb jest na 12.00 to
        > spokojnie zdążę być na 14.00 w pracy. Dopiero na pogrzebie dowiedziałam się, że
        > ustawowo mi się należy.

        Urlop okolicznościowy. Nie jest z puli urlopu wypoczynkowego. To całkiem osobny rodzaj urlopu: na śluby i pogrzeby właśnie.

        > W świetle powyższego nawet nie śmiałam prosić o to, bym mogła wykorzystać te 4
        > dni urlopu z zeszłego roku, żeby dojść troszkę do siebie, wyciszyć się.

        ??? Pracodawca jest obowiązany udzielić urlopu, jeśli został jakiś niewykorzystany jeszcze za rok poprzedni. Niby termin najpóźniej do końca marca, ale jest przecież końcówka lutego, łaski nie robi.
    • sanciasancia Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 22:54
      A wiesz, co jest najlepsze? Ja się mniej więcej tak zachowywałam, jak Tobie kazano, po śmierci mojej pierwszej córki i też od rodziców słyszałam, że za bardzo przeżywam i że powinnam już była dojśc do siebie, bo po dwóch miesiącach od jej śmierci zwierzyłam im się, jak mi ciężko.
      W efekcie tego i ogólnego podejścia rodziców (ciągłe telefony z wytykaniem, że jestem gruba), kilka miesięcy po urodzeniu mojej drugiej córki dostałam stanów depresyjnych z powodu niezamkniętej żałoby.
      A teraz mam dramę, bo w relacjach z rodzicami odsunęłam się na bok, jestem grzeczna, ale niespecjalnie się angażuję emocjonalnie, więc słyszę, jaką jestem nieudaną córką.
      Obawiam się, że po prostu niektórym ludziom się nie dogodzi.
      • konwalka Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 23:07
        dziewczyny, serdczenie Wam współczuję
        płacz jest bardziej potrzebny niż durne komentarze
        tak myslę
    • beataj1 Re: brak pozwolenia na żałobę 28.02.12, 23:29
      Dzisiaj rozmawiałam przez telefon z przyjaciółką w żałobie po śmierci ciotki. Byłam wtedy w pociągu, wiem że nie powinno sie prowadzić długich rozmów przy mimowolnych świadkach ale nie mogłam poprosić jej by zadzwoniła potem bo ona potrzebowała pogadać tu i teraz a nie za 40 min. Ponieważ sie przyjaźnimy bardzo blisko znam ją dobrze i wiem po co zadzwoniła - po to by się wygadać i by opowiedzieć o tych wszystkich rzeczach i decyzjach które musiała podjąć w związku z tą śmiercią (śmierć nagła w wyniku bardzo nieszczęśliwego wypadku). Skupiłam sie w pełni na rozmowie z nią i przyciszonym głosem dopytywałam by mogła to z siebie wyrzucić, rozmowa nie była o emocjach a o takich typowo technicznych sprawach (pogrzeb, kremacja, dokumenty) oraz o emocjach córek cioci i jak im pomóc. Nie była jakoś specjalnie obrazoburcza ale nagle zobaczyłam pełne zgorszenia spojrzenia kobiety w średnim wieku która siedziała nieopodal. Nie sadze że chodziło o to że rozmawiam bo w tym samym przedziale jeszcze kilka osób rozmawiało przez telefon, myślę że chodziło o to O CZYM rozmawiam i to jeszcze przez telefon. Bo to temat tabu i nie powinno się na takie tematy rozmawiać. Dla mnie to oczywiste że każdy przezywa żałobę na rożne sposoby i w różnym czasie. Jedni od razu rozpaczają a inni potrzebują czasu by ta straszna wiadomość w pełni dotarła. Do mnie np śmierć mojej ukochanej babci dotarła tak naprawdę kilka miesięcy po. I dopiero wtedy naprawdę i porządnie to przeżyłam i się wypłakałam.
      Ale nadmierne emocje są uważane za złe, za zbyt widoczne bo przecież wszyscy się mamy łagodnie uśmiechać i mówić że jest ok. A potem grzecznie brać psychotropy i dalej się ładnie łagodnie uśmiechać...
      • alyeska Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 09:13
        Z calym szacunkiem grzyb mnie obchodzi co sobie pomysli jakas obca osoba siedzaca obok mnie. Kompletnie mnie nie rusza co zrobi/ powie piata kuzynka po stronie ojca albo jakie opinie maja o mnie ( w tym wypadku w czasie zaloby) znajome z pracy lub z podworka. To moje zycie i moja zloba i ja ja przezywam jak chce. Czemu wy drogie poprzedniczki jestescie takie uzaleznione od opinii/reakcji innych osob?. Te inne osoby zachowuja sie w sposob przez siebie wybrany/przefiltrowany przez swoj sposob postrzegania swiata, odczuwaja inne emocje i jak ja nie staram sie ich zrozumiec ( bo po co?) tak i nie wymagam aby one/swiat sie do mnie nagial. Od nikogo nie wymagam wydania mi jakiegokolwiek pozwolenia na zalobe ani ja nie bede nikomu go wydawac. Wierze, ze moze bolec gdy czynia nieczule uwagi osoby bliskie ale wowczas nie odwracam sie z oczami pelnymi lez wyplakujac sie potem na emamie jak to nikt mnie nie rozumie i panuje znieczulica ( co za okropne slowo) tylko mowie jasno i wyraznie: "Obywatelu spier.... albo tez obywatelu nie mow mi co mam czuc/przezywac bo nie jestes mna, nie zycze sobie lub zycze sobie itp.." JAk to nie dziala to ucinam kontakty po uprzedniej inforacji dlaczego to robie a nie cierpie w skrytosci i ciemnosci majac zal przez cale lata.
    • sueellen Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 09:43
      Tez stracilam bliskich, bardzo bliska osobe, Mame. Gdybym jednak pozwolila sobie na taka zalobe jak Ty, swiat innych osob zaleznych ode mnie naprawde moglby sie zawalic i narobilabym innym i sobie zbyt wielu problemow. Musialam isc dalej i ciagnac ten wozek bo nie mialam innego wyjscia. Zapelnienie czasu i nauka nowych rzeczy, z koniecznosci nie pozwalaly mi ani na placz caly dzien, ani zawalenie studiow ani pracy ani codzienne odwiedzanie grobu. Mysle ze to nie o tabu chodzilo. Gdybym nie miala innych, zaleznych ode mnie na utrzymaniu, studiow, pracy i setki innych rzeczy, zachowywalabym sie podobnie jak Ty w tym czasie. Zaloba by calkowicie wziela gore, ale nie wziela, bo nie mogla niezaleznie od tego czego ja chcialam. Tabu i kult mlodosci nie ma z tym nic, aboslutnie nic wspolnego.
    • marianna72 Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 13:23
      Rozumiem Cie tez mi sie w jakims stopniu wstrzelilas z tematem chociaz problem inny choroba.Dwa tygodnie temu moj syn 9 letni dostal pierwszego w zyciu ataku padaczki.Padaczki innej niz na ogol widzi sie w telewizji ( niesamowicie wykrzywila mu sie twarz i nie mogl mowic ani przelknac sliny) My w szoku nie wiedzxielismty co sie dzieje ja myslalam ,ze dziecko mi umiera, pogotowie i po tygodniu diagnoza ,ze wlasnie atak padaczki.Pierwsze dni byly ciezke spalam z synem aby moc kontrolowac sytuacje , nie moglam przestac o tym myslec ,czytalam publikacje szukajac jakiegos pocieszenia i mialam wybitna alergie na rozmowy o pierdutach wiec siedzialam troche struta na spotkaniach towarzyskich .
      Dwa dni od diagnozy czyli tydzien po ataku dowiedzialam sie ,ze powinnam przestac o tym tak obsesyjnie myslec bo to nic nie pomoze , ze moze nastepnego ataku nie bedzie wiec niepotrzebnie sie zadreczam i ,ze powinnam wziac sie w garscwink)).Kiedy niesmialao zauwazylam ,ze dopiero od dwoch dni wiem o chorobie i potrzebuje troche wiecej czasu niz 48 godzin aby sie z ta informacja oswoic uslyszalm ,ze powinnam byc silna dla mojego dzieckawink)Noz ku... ledwo sie trzymalam przy dziecku dajcie mi chociaz okazywac uczucia kiedy go nie bylo....Podkreslam nie darlam szat nie plakalam bylam troche osowiala i malo towarzyska
    • guderianka Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 13:37
      Kultura w której obecnie żyjemy nie pozwala na przeżywanie śmierci. Gdzieś tam na wioskach jeszcze jest praktykowane obcowanie ze zmarłym, w miastach-śmierć została "uprzemysłowiona". Ludzie cżesto umierają sami lub przy lekarzach, ewetualnie w hospicjach i domach opieki, ubierają ich obcy ludzie, nie ma czuwania przy zwłokach i ostatniego pożegnania, często pogrzeb oznacza wydanie iluś tam tysięcy (a potem odebranie ich z ZUS) za usługi okołopogrzebowe i stypę...Więc czemu tu się dziwić ?
      Od dziecka obcowałam ze śmiercią-ze zwłokami bliskich w domach, zapalonymi świecami, modlitwami, obecność ludzi pomagała i nie bałam się zasypiając w pokoju, który sąsiadował z katafalkiem, nie bałam się poprawiać babcinych ubrań w trumnie, rozchodzacych sie stóp..W ostatnim takim pożeganiu towarzyszyłam mężowi i jego matce 6 lat temu. Na górze spało moje 3 tgodniowe dziecko, na dole poprawiałam dziadka, okładałam lodem...
      Śmierć jest częścią życia, uciekając od niej słowem i czynem nie sprawimy, że uda nam sie umknąć naprawde
      Przykro mi konwalko, że nie pozwolono Ci na żałobę, że nie uszanowano Twoich uczuć sad
      • selavi2 guderianka 29.02.12, 16:53
        Może to głupie, ale zazdroszczę Ci takiej możliwości przeżywania śmierci w rodzinie i pogrzebu.
        Zgadzam się z Tobą w całości.
        • broceliande Re: guderianka 29.02.12, 16:57
          A ja jednak nie...
          Chcę pamiętać ludzi żywych, ruszających się, uśmiechających.
          mój ojciec w trumnie to był strasznie szok. Pierwszy i ostatni umarły, którego widziałam, już jako dorosła.
          • guderianka Re: guderianka 29.02.12, 17:06
            Może dlatego, że jako dorosła właśnie ?
            ja nie wiem ile miałam lat? nawet nie pamiętam bo takie wiejskie pogrzeby towarzyszyły mi od zawsze, obie moje babcie i dziadkowie mieszkali na wsi
            Nie doceniałam tego jako dziecko i nastolatka, myślałam że to normalne że gdy zobaczyłam zwłoki ojca (tragiczny wypadek) i w prosektorium dotykałam wyrwanych z barków rąk i poprawiałam na prześcieradle wyrwane i leżące obok kawałki jego mieśni (nóg)-zachowałam spokój. Poprawiłam, schowałam penisa który nie wiedziec jakim cudem został wyrwany ze spodni i bielizny (walczył o życie, może szorował podbrzuszem o ziemie), zamknęłam oczy. Może dlatego ten widok nie był mi straszny i obcy ? Owszem wraca do mnie jako jeden z wielu ale w mej pamięci tata jest w różnych postaciach- gdy byłam dziewczynką, gdy był w pracy, gdy pracował na działce itp I gdy umarł. Zamknięty krąg. W pełni przezyta żałoba i możność pogodzenia sie z odejściem bliskiej osoby jest wtedy , gdy możemy zobaczyć na własne oczy i przekonać umysł i serce-że to ziemski koniec..
            Kiedyś byłam przeciwna temu by dzieci uczestniczyły w pogrzebach sądząc, że będzie to dla nich traumą, że nie poradzą sobie z emocjami, z płaczem, zbiorową histerią. Dzisiaj już wiem-że to wszystko mimo że ciężkie tak naprawdę pomaga zrozumieć śmierc, oswoić sie z nią, i przede wszystkim-nauczyć się jak zachowywać sie w jej obliczu. Stety-niestety- głupio to zabrzmi-moje dzieci nie miały okazji być na pogrzebie. Starsza gdy już była w wieku rozsądnym ( gdy zmarł mój tata miała 18 mcy) i teoretycznie mogła uczestnizyc w uroczystości była w kiepskim stanie zdrowia wymagającym dużo uwagi. A na pogrzebie zmarły i moja dla niego rola , ostatnia posługa (przepraszam jesli zabrzmiało jak herezja) są najważniejze a nie pielęgnacja dziecka.
            • broceliande Re: guderianka 29.02.12, 17:28
              Jednak to, co opisujesz jest dla mnie szokujące... Myślę, że potrafiłabym, potraktowała właściwie, ale po prostu cieszę się (wiem, ze to niewłaściwe słowo), że nie byłam w takiej sytuacji.
              Ja też uważam, że tych zmarłych "sprzątają" nam sprzed oczu, nie widujemy śmierci, tego, co zostaje z żywego człowieka, nie życzymy sobie jej widzieć, chcemy się przed nią chronić.
              Ja jestem za dziećmi na pogrzebach. Tylko tak mogę się pogodzić, że oprócz śmierci jest też i życie. Mój trzyletni syn płakał na pogrzebie mojej mamy. Nie mogłam z nim być, bo pogrzeb był świecki (jesteśmy ateistami, z braku lepszego określenia) i z bratem mieliśmy taką biograficzną przemowę.
              Ja się chyba nigdy nie pogodzę z tym, że ludzie odchodzą i więcej ich nie zobaczymy, a całe życie będzie ich brakować.
              • guderianka Re: guderianka 29.02.12, 19:07
                Rozumiem, że to możesz szokowac i rozumiem, że się cieszysz, że nie byłaś w takiej sytuacji. Ciężko o wyobraźnie w takich chwilach.Ja sie cieszę, że tego doznałam..

                a pogodzenie...tak naprawdę czy jstesmy pogodzeni czy nie to globalnie nie ma to znaczenia..
            • azile.oli Re: guderianka 29.02.12, 17:31
              To wszystko zależy od naszej konstrukcji psychicznej. Ja się starałam z takich sytuacji wymigiwać, im bliższa osoba, tym bardziej nie chciałam oglądać jej w trumnie. W przypadku dziadka mi się udało, zwykły przypadek, inaczej matka zaciągnęłaby mnie tam siłą.
              Nie udało mi się uniknąć widoku ojca w trumnie, bo nie wypadało inaczej. Wolałabym zapamiętać go żywego.
              Co ciekawe - od dziecka byłam ciągana przez matkę na pogrzeby i widoki (różne), obce mi nie były. Ale takie namacalne zmierzenie się ze śmiercią najbliższych (dla Ciebie naturalne), u mnie spowodowałoby chyba konieczność leczenia psychiatrycznego.
              • guderianka Re: guderianka 29.02.12, 19:08
                Hmm..Może dlatego, ze byłaś ciągana. Ja nie byłam ciągana, chciałam być, uczestniczyć, patrzyć..
                • estelka1 Re: guderianka 29.02.12, 20:21
                  U mnie chyba było podobnie. W przypadku śmierci np. sióstr taty, które znałam od zawsze i mimo różnych zgrzytów byłam związana, nie chciałam dobrowolnie oglądać ich a tym bardziej dotykać po śmierci, a poniekąd musiałam; nie mam dobrych wspomnień. A jeśli chodzi o mamę, jedną z najbliższych mi osób, nikt mnie nie ciągnął, nie zmuszał, chciałam być z nią do końca, a nawet potem i jej śmierć, jak wcześniej napisałam, była jednym z najważniejszych i najpiękniejszych przeżyć, jakie w życiu doznałam. Mimo bólu i tęsknoty
          • estelka1 Re: guderianka 29.02.12, 20:05
            Wiesz co, ja choć byłam przy mamie, jak umierała, rzecz jasna widziałam ją również w trumnie, "pożegnałam się", czyli pocałowałam ją, pogłaskałam, to i tak pamiętam mamę żywą. Widzę jak dziś, jak siedzimy w kuchni i gadamy o głupotach, słyszę jej głos itd.
            No i się rozkleiłam, bo mimo 4 lat bez mamy, bardzo mi jej brakuje.
            • guderianka Re: guderianka 29.02.12, 21:06
              ściskam..
              • estelka1 Re: guderianka 29.02.12, 21:24
                Dziękuję kochana smile
      • kropkacom Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 17:36
        Nie mam potrzeby bycia ze śmiercią wujków i cioć, obcych osób. Nie, nie zaglądałam do trumny dziadka. Nie spaceruje po cmentarzu. Obcowanie swoje ze śmiercią rezerwuje dla ściśle najbliższych i tylko dla nich. Tak naprawdę to, ze pamiętam żywych nie przeszkadza mi w czuć, ze wszyscy skończymy jednakowo. No, prawie jednakowo... Niektórzy będą skremowani wink
      • estelka1 Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 19:40
        Pięknie i mądrze to ujęłaś guderianko. Ja mam za sobą śmierć mamy. Sam moment jej odejścia był dla mnie niezapomnianym, doniosłym przeżyciem, tak pięknym i ważnym jak narodziny mojej córki, choć jednocześnie najtrudniejszym i najbardziej bolesnym. Byłam przy mamie, jak przechodziła "na tamtą stronę" i wtedy nawet łezka mi się nie zakręciła. Ale jak już mama zmarła, zeszło ze mnie całe powietrze. Miałam to szczęście, że nikt nie zabraniał mi płakać, rozpaczać i przechodzić żałoby. Być może dlatego, że dla większości osób z mojego otoczenia mama była kimś ważnym i każdy z rodziny oraz moich przyjaciół również mocno przeżył jej śmierć. Szefowa oraz koleżanki z pracy też mnie bardzo wspierały. Największą podporą była moja przyjaciółka, z którą znam się i przyjaźnię w zasadzie całe życie. Ona pracuje w domu opieki społecznej, opiekując się chorymi w terminalnych stanach. Obcuje ze śmiercią na codzień i umiała mi pomóc uporać się ze wszystkimi emocjami, wątpliwościami. A dzisiaj spłacam ten "dług" wobec innych. I chyba tak to powinno wyglądać.
        • verdana Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 20:30
          Ale nie ma jednej własciwej metody przezywania śmierci. Jedni chcą oglądać zwłoki, inni nie. Jedni mają potrzebe izolacji - inni nie. Zawsze jest tak, ze cudze przeżywanie żałoby wydaje sie części osób niewłasciwe. Fakt, ja też zauwazyłam bagatelizowanie zaloby , ale raczej w kulturze, szczególnie amerykanskiej. Tam bezustannie czytam, jak ktos się dziwi, ze pół roku już inęło od smierci dziecka, a ktoś jeszcze nie doszedł do siebie...
          Nie sądzę, aby stosunek do żałoby był tylko elementem tabu. Trzeba pamietać,z ę kiedyś też przezywanie załoby było reglamentowane - rok i sześć tygodni po smierci męża, a po dziecku zdecydowanie krócej. I też wymogi były wcale nie mniejsze - dokladnie opisany strój, dokadnie określony koniec czasu ząłoby, po którym dalsza ząłoba byla uznawana za dziwactwo i przesadę.
          • guderianka Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 21:10
            No właśnie verdano-zarówno wtedy jak i teraz-nie pozwalanie człowiekowi na okazywanie tego co czuje..
            Tak jakbyśmy bali się, że przytulenie, powiedzenie dobrego słowa, uścisk ręki - ośmieszy nas
            Tak jakbyśmy bali się, że zostaniemy odrzuceni..
            Nie myślimy o osobie, która żałobę przeżywa, ale o sobie..

            I nie chodzi o oglądanie zwłok lub nie, izolacji lub nie-ale pozwolenie człowiekowi na wyrażenie swych emocji. Z zamknięcia emocji wewnątrz siebie nigdy nie wychodzi nic dobrego..nigdy..a Kolo zycia musi sie zamknąć..
            • verdana Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 21:14
              Tak, nie ma przyzwolenia - i nie było - na własne przezywanie żaloby. Ale nie wiem, czy dlatego, że śmierć jest tabu, czy dlatego, ze społeczeństwo bardzo lubi ujednolicać ludzi na jeden, z góry przyjęty, sposób.
              A na wyrazanie emocji kiedyś wieksze przyzwolenie bylo dla kobiet. teraz - choć mężczyźni mają już prawo do żalu - kobietom odebrano prawo do spontaniczności.
              • guderianka Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 21:20
                Mi się wydaje, że dlatego, że smierć jest tabu. Obecnie panuje kult młodości i piękności, zmarszczki nie są w dobrym tonie, pokzywanie ludzi starych również, starzy w kolejkach i przychodniach. Traktuje się ich jak martwych za życia odbierając prawo do radości, przygód czy też seksu. Prochno i tyle..a nie daj boże zachorują, zaczną smierdzieć i się dziwnie zachowywać..nie daj boże umrą w domu i co wtedy..Starość i smierć nie jest trendy-trendy jest młodość i seksualność, to się sprzedaje..

                Co do okazywania uczuć-zgadzam się. Tylko moim zdaniem to nie kobietom odebrano prawo do spontaniczności, to one same tego dokonały. Przegięły w swej walce o równe prawa, niezależność, wolność -tym samym przegrywając. Bo cóż z tego , że są twardsze od męzczyzn..
                • estelka1 Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 21:39
                  Guderianko, oby więcej takich ludzi, jak Ty smile
          • estelka1 Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 21:28
            Pewnie, że nie ma. Tylko wiesz, ze śmiercią jedno jest pewne, każdy z nas się z nią spotka. Możemy opóźnić, trochę oszukać, ale i tak jej nie unikniemy. Najpierw zabierze nam ukochanych starszych bliskich, potem nas, nasze dzieci itd. Czasem śmierć ustali kolejność po swojemu. Tak czy inaczej, dogoni nas. I dlatego nie powinna być tabu. Ale jest
    • vivi.bon Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 21:17
      Przerabiałam to. Nie tyle brak pozwolenia, co dyktowanie jak ma żałoba wyglądać - oglądanie mnie jak ufo, czekanie czy i kiedy się rozkleję, a nuż damy z rodzicami jakiś ciekawy popis nad trumną, w końcu taka tragedia. Siostra mojej mamy wraz z rodziną, osobowość wybitnie histrioniczna. W związku z tym, że w jej mniemaniu nie przeżywaliśmy godnie, wzięła na siebie obowiązek robienia szopki, do tego stopnia, że dalsi krewni, zaczęli składać kondolencje jej, a słyszałam nawet komentarz, że nam najwyraźniej nie zależało dobrze. To nic, że nie utrzymywała kontaktu z siostrzeńcem od lat, pogrzeb jest pogrzeb, nawet tak pogański, cóż by ludzie powiedzieli gdyby tak zupełnie nikt nie histeryzował.
    • kawka74 Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 21:30
      Ludziom ciężko jest się mierzyć z cudzym, jawnie okazywanym smutkiem. Pocieszenie jest sztuką, mało kto potrafi zamknąć japę i być obok, większość jednak czuje się w obowiązku wygłosić jakieś banały czy też podejmować próby ustawienia do pionu w sposób bliski okrucieństwu deprecjonując czyjeś przeżycia i redukując je do nieuzasadnionej histerii.
      Inną sprawą jest, że ludzie mają określone wyobrażenia co do sposobu przeżywania żałoby (uzależnione dość mocno od relacji łączącej zmarłego i żałobnika) i potrafią niefajnie reagować, jeśli ktoś się zachowuje w sposób odbiegający od ich normy.
      • malka37 Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 21:45
        kawka74 napisała:

        > Ludziom ciężko jest się mierzyć z cudzym, jawnie okazywanym smutkiem.

        wręcz boją się tego
        • konwalka Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 22:17
          no tak, tylko "dawniej" dookreslanie żałoby miało także aspekt, ze tak ujmę, bytowy
          ileś czasu dawano wdowie na rozpacz, a potem już nadchodził - czasami wyczekiwany - czas na to, az ktoś zajmie miejsce zmarłego i poprowadzi upadający inetres, ruszy z robota w polu jak należy, dziscisków dopilnuje tzw mocna reką
          ostatnią rzeczą było domniemanie rozpaczy
          nikt nie przejmował sie uczuciami de facto, chodziło tylko o zamknięcie sie w okreslonych ramach
          wiek głebokiego zhumanizowania zycia, pochylenia się nad człowiekiem i jego złozona psychiką, uznanie dzieci za istoty czujące (nawet oprzeprowadzenie badan, wg których wynikóo niezbicie, że noworodki, tak! czuja ból i NIE NALEŻY operowaac ich bez narkozy), rozkwit nauk psychologicznych, wreszcie ogromne zainteresowanie tym kierunkiem studiów, wysyp kozetek terapeytycznych, nurt w filmie mocno przenikający strukture uczuć i indywidualności człlwieka - wszytsko to IHMO nie poszło w parze z zezwoleniem na pewna prywatność uczuć
          zezwalam ci na to, zebys miał swoje emocje, nie pozwalam, byś je okazywał zbyt...

          mam wrażenie, że ostateczny exodus z ogromnej czasowo epoki pt "wszytsko i tak zmierza ku smierci, przygotujmy sie do tego godnie" i skłanianie sie bardziej ku hedonizmowi niz ascetyzmowi w tej swojej pochwale radości zycia wywala na margines takich ludzi, jak np ja
          zbyt ekshibicjonistyczncyh jak na ducha epoki
          i nie mozna tu chyba zachowania mojej rodziny tłumaczyć nieumiejetnością czy strachem
          ja nikomu nie wadziłam, nie rzucałam sie miedzy żalobników, nie wyrywałam kieliszków z winem na stypie
          mnie bardziej nie było niz byłam
          wycofywałam sie w tych momentach, w któryc h czułam, że nie podołam
          nie byłam z grupą familijną, gdy wyprowadzano ciało do kostnicy
          nie było mnie
          i ten fakt odnotowano bardzo zywo i kasliwie
          a przeciez moje dyskretne niebycie można było przemilczeć
          tu nie chodziło o to, ze ktos nie umiał się zachowac wobec mojej rozpaczy
          zdecydowanie nie
          • kawka74 Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 22:33
            > i nie mozna tu chyba zachowania mojej rodziny tłumaczyć nieumiejetnością czy st
            > rachem

            A czym?

            > ja nikomu nie wadziłam,

            Wadziłaś. Zachowałaś się inaczej, niż, excuses le mot, stado, i to w tak trudnym dla wszystkich momencie.
          • aandzia43 Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 22:44
            > i nie mozna tu chyba zachowania mojej rodziny tłumaczyć nieumiejetnością czy st
            > rachem
            > ja nikomu nie wadziłam, nie rzucałam sie miedzy żalobników, nie wyrywałam kieli
            > szków z winem na stypie
            > mnie bardziej nie było niz byłam
            > wycofywałam sie w tych momentach, w któryc h czułam, że nie podołam
            > nie.....

            A może twoja rodzina to, wybacz, ludzie zwyczajnie niedelikatni, toporni, złośliwi i konfliktowi? Kilka śmierci i pogrzebów przeżyłam i nie pamiętam, by ktokolwiek zachował się w sposób, który wydałby mi się choć trochę niewłaściwy czy raniący mnie. I, co nie mniej ważne, mam nadzieję, że i mnie się udało nikomu nie sprawić przykrości. Jakoś na ten moment (choroby, umierania, pogrzebu) wszyscy członkowie rodziny stawali na wysokości zadania. Skomplikowane relacje, żale i sprawy nie do odkręcenia nie rzutowały na kulturę ostatecznego pożegnania jednego z nas. Acha, mam na myśli bliską rodzinę i znajomych, co kto gadał sobie z dalszych szeregów to mi wisi.
          • malila Re: brak pozwolenia na żałobę 01.03.12, 18:36
            konwalka napisała:

            > ja nikomu nie wadziłam, nie rzucałam sie miedzy żalobników, nie wyrywałam kieli
            > szków z winem na stypie
            > mnie bardziej nie było niz byłam
            > wycofywałam sie w tych momentach, w któryc h czułam, że nie podołam
            > nie byłam z grupą familijną, gdy wyprowadzano ciało do kostnicy
            > nie było mnie
            > i ten fakt odnotowano bardzo zywo i kasliwie
            > a przeciez moje dyskretne niebycie można było przemilczeć
            > tu nie chodziło o to, ze ktos nie umiał się zachowac wobec mojej rozpaczy
            > zdecydowanie nie

            Dezawuowanie cudzych uczuć - nie tylko tych związanych z żałobą, ma miejsce z kilku powodów, np. takich:
            - daje poczucie kontroli nad otoczeniem, często wiąże się to z poczuciem satysfakcji, że ten, kto ulega emocjom, jest taki słaby (nie to, co "ja");
            - jest narzędziem manipulacji, przez nazywanie kogoś niezdrowo rozemocjonowanym histerykiem podważa się jego kompetencje, umiejętności, słowa, czyny, cokolwiek;
            - jest przejawem pewnej formy narcyzmu czyli wdupiemania cudzych uczuć, najważniejsze jest przecież zawsze komfort narcyza i to, co ludzie powiedzą;
            - jest wyrazem niezadowolenia, że ktoś inny znajduje się w centrum uwagi;
            - pozwala jakoś radzić sobie z lękiem przed pewnymi uczuciami i zdarzeniami;
            - wiąże się z nieudanymi próbami pocieszania czy podnoszenia na duchu.
            Znajomość tych przyczyn pozwala łatwiej się dystansować od takich zachowań - od pouczeń, co należy przeżywać, jak należy przeżywać, do kiedy można przeżywać, czyje słowa można przeżywać.
    • girl-with-dragontattoo Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 22:11
      Konwalka, całkiem jakbyśmy na jednej uczelni studiowały... Też miałam podobne zajęcia z takim doktorem, dziś już profesorem... Padły identyczne stwierdzenia. Ciekawa jestem, na jakiej uczelni byłaśwink.
      I masz rację, to nie śmierć jest tabu, ale nasza żałoba, odczucia, ból, nawet refleksje.
      Mam taką migawkę z pogrzebu mojej babci, kiedy moja matka (Jej córka) po prostu płakała, nie poszła na stypę i stałyśmy na cmentarzu jeszcze chwilę, jak wszyscy poszli. Partnerka kuzyna, wielce uznana pani psycholog od leczenia traumy, wróciła i zaczęła besztać moją matkę, że trzeba pozwolić odejść umarłym... Kilka minut po pochówku... No, co za debilizm...
      Wiem, że do dyskusji nic nie wnoszę, ale przypomniała się tamta historia i zabolała na nowo.
      • konwalka Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 22:18
        filologia polska smile
        • kawka74 Re: brak pozwolenia na żałobę 29.02.12, 22:33
          O matko, następna wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka