azile.oli
11.03.12, 17:13
Mam problem takiej natury - ogólnie wszystkim bardzo się przejmuję, ale prawdziwej obsesji dostaję, gdy chodzi o dzieci. Żeby było ciekawiej, to ten niepokój narasta wraz z ich wiekiem, a szczerze mówiąc to poważnych problemów z nimi nie mam. Nie chorują, dobrze się uczą, odnoszą sukcesy...
Problem w tym, że każde ich niepowodzenie, nawet drobne, odbieram bardzo silnie, dużo bardziej, niż gdy coś dotyka mnie osobiście. Podobnie jest z ich zdrowiem - byle co, a ja już odchodzę od zmysłów.
Wszelkie ic h zawody sportowe odchorowuję, o dziwo - lepiej toleruję egzaminy.
Najgorsze jest to, że zostaję ze swoim stanem sama - ukrywam go przed dziećmi i bardzo ostrożnie dozuję mężowi. Pierwszych - nie chcę denerwować, a mąż niby rozumie, ale do pewnej granicy, dlatego nie o wszystkim mu mówię, bo uznałby mnie za wariatkę.
Owszem, rozmawiam z terapeutą, biorę leki przeciwlękowe i na co dzień jest ok. Niestety, gdy pojawia się jakiś problem, to wtedy nie skutkuje nic.