Dodaj do ulubionych

mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwie l."

19.03.12, 23:42
witam wszystkich.
weź się do roboty leniu, masz dwie lewe ręce, nic nie robisz, jesteś jak tasiemiec,nic nie potrafisz, nie masz żadnego doświadczenia ani studiów ( mam tylko wykształcenie średnie maturalne) a nie jesteś już najmłodsza.
od kilku miesięcy słyszę takie i jeszcze gorsze słowa od męża.od dnia kiedy zawiesiłam swoją działalność nie daje mi spokoju - jestem zmęczona psychicznie, powiedziałabym nawet , że mąż znęca się nade mną psychicznie.
zaraz po zawieszeniu działalności gospodarczej przeprowadziliśmy się do naszego mieszkania na które tak długo czekaliśmy i zrobiło się jeszcze gorzej - ten jego wieczny temat pracy i pieniędzy niszczy wszystko co było między nami a układało nam się dobrze.
teraz jak zacznę jakiś temat np mówię, że musimy z dzieckiem do lekarza pójść to słyszę "weź się lepiej za robotę". mówię,że musimy zrobić zakupy znów słyszę "weź się za robotę", obojętnie jaki temat nie jest poruszany on sprowadza wszystko do pieniędzy i pracy.
szukam pracy a on non stop mnie atakuje i wyzywa,że nie mogę nic znaleźć.
wymyśla mi ,że od 10lat nic nie robię.
uprzedzając pytania które pewnie padną - przez te wszystkie lata pracowałam jednak w większości na umowę o dzieło lub na czarno, zdarzył się krótki epizod z pracą na umowę zlecenie oraz niedługie prowadzenie własnej działalności gospodarczej.w między czasie urodziłam dziecko - okres ciąży był czasem niepracującym gdyż cała moja ciąża ( przez męża i jego rodzinę) była zagrożona.
nie mam doświadczenia udokumentowanego więc bardzo trudno znaleźć mi pracę mimo iż się staram ale mąż tego nie rozumie jemu samemu praca sama wpadła w ręce , nigdy nie szukał pracy bo nie musiał, nie chodził na rozmowy nie wysyłał cv więc nic nie wie jakie są obecne realia a non stop ma do mnie pretensje.
jestem zmęczona już tym wszystkim, niczym nie mogę się cieszyć, nic nie mogę zrobić.
ostatnio pochorowałam się, wracając od lekarza ledwo trzymając się na nogach bo dwa tygodnie wcześniej przeszłam zapalenie płuc i kolejny raz złapała mnie choroba tym razem grypa zamiast słów zrozumienia kolejny raz musiałam wysłuchiwać ,że mam iść do pracy.
jeszcze troche i dostanę obłędu chyba.
Obserwuj wątek
    • brzydota_nie_boli Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 19.03.12, 23:52
      Moj to samo gdera. Dostało nam się za to wyzwolenie pt. emancypacja: moj dziadek do mojej babki w zyciu, by tak nie powiedizal. To do niego należało zarobienie na dom i rodizne, aj ka nie umiał, to co to za mężczyzna. Dla odmiany wypominaj mu ze piownen na ciebie umiec zarobić-ja swojemu mowie to ciagle, siedząc przed kompem i pijąc herbatęsmile
      • madzioreck Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 20:00
        > Moj to samo gdera. Dostało nam się za to wyzwolenie pt. emancypacja: moj dziade
        > k do mojej babki w zyciu, by tak nie powiedizal.

        Bo może nie był chamidłem, po prostu. A cham zawsze sobie znajdzie powód, żeby się po chamsku odzywać.
    • rosapulchra-0 Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 00:40
      To ten mąż, co ci powiedział, że za 20 lat się z tobą rozwiedzie, bo nie będzie pracować na darmozjada?
      • g-ce29 Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 03:49
        rosapulchra-0 napisała:

        > To ten mąż, co ci powiedział, że za 20 lat się z tobą rozwiedzie, bo nie będzie
        > pracować na darmozjada?

        dokładnie ten sam.
        od mojego ostatniego wątku jest jeszcze gorzej.generalnie mam dość.
        • suazi1 Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 11:21
          Współczuję takiego palanta. Sorry za dosłowność, ale inaczej nie potrafię takiego kogoś określić.
    • delecta Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 05:10
      Jestem ostanią osobą, która mówi o rozwodzie, ale tu nie widzę innego zakończenia.. Tylko że chyba mąż wcześniej Cię rzuci niż Ty jego. A jeszcze pewniejsze, że wcześniej Cię po prostu wykończy.
      Masz rodziców, rodzeństwo, kogoś, kto by Ci pomógł?
    • deodyma Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 06:51
      czyli jest coraz gorzej...
      wiesz, z tej maki chleba nie bedzie, rozstanie jest tylko kwestia czasu.
      nie masz nikogo, kto moglby Ci pomoc?
    • bezpocztyonline Pytasz o pracę czy o twoje relacje z meżem? 20.03.12, 07:39
      g-ce29 napisała:

      > mam tylko wykształcenie średnie maturalne
      > szukam pracy
      > przez te wszystkie lata pracowałam jednak w większości na umowę o dzieło lub na czarno, > zdarzył się krótki epizod z pracą na umowę zlecenie oraz niedługie prowadzenie własnej
      > działalności gospodarczej.

      > nie mam doświadczenia udokumentowanego więc bardzo trudno znaleźć mi pracę mimo
      > iż się staram

      Pisz w CV, co umiesz i co robiłaś.

      Nigdzie nie ma w żadnych przepisach, że musiałoby to być "na biało" i tylko na umowę o pracę. Nie przejmuj się, że była to umowa zlecenie, czy o dzieło. Czy nawet, że całkiem na czarno. Jak nie chcesz byłemu pracodawcy (temu na czarno) bruździć, to nazwij to stażem czy wolontariatem, albo nie podawaj jego dokładnej nazwy. Ale napisz, co robiłaś i co umiesz.
      Jak tego nie napiszesz, to skąd rekrutujący maja wiedzieć, że kiedykolwiek robiłaś coś zawodowo?

      O swoje działalności też napisz. Nawet jeśli ci nie wyszło, to też przecież doświadczenie wiedza, która zostaje, a której 20-latki nie mają.

      A co do męża, to aż brak słów. To się dopiero nazywa wsparcie uncertain

      Jak będzie cię dalej tak "wspierał", to w końcu właduje cię w ciężką depresję.
      Ludzie z reguły się starają wywiedzieć, gdzie i komu można by polecić osobę szukającą pracy. Ale ja bym tobie pracy w jednej firmie z mężem przy takim jego do ciebie nastawieniu nie polecała.
      • to_ja_tola Re: Pytasz o pracę czy o twoje relacje z meżem? 20.03.12, 10:54
        Nigdzie nie ma w żadnych przepisach, że musiałoby to być "na biało" i tylko na umowę o pracę. Nie przejmuj się, że była to umowa zlecenie, czy o dzieło. Czy nawet, że całkiem na czarno. Jak nie chcesz byłemu pracodawcy (temu na czarno) bruździć, to nazwij to stażem czy wolontariatem, albo nie podawaj jego dokładnej nazwy. Ale napisz, co robiłaś i co umiesz.
        Jak tego nie napiszesz, to skąd rekrutujący maja wiedzieć, że kiedykolwiek robiłaś coś zawodowo?


        dokładniesmile
      • g-ce29 do bezpocztyonline 20.03.12, 19:16
        bezpocztyonline napisała:



        > Pisz w CV, co umiesz i co robiłaś.
        >
        > Nigdzie nie ma w żadnych przepisach, że musiałoby to być "na biało" i tylko na
        > umowę o pracę.
        > ej nazwy. Ale napisz, co robiłaś i co umiesz.
        > Jak tego nie napiszesz, to skąd rekrutujący maja wiedzieć, że kiedykolwiek robi
        > łaś coś zawodowo?
        >
        > O swoje działalności też napisz. Nawet jeśli ci nie wyszło, to też przecież doś
        > wiadczenie wiedza, która zostaje, a której 20-latki nie mają.
        >
        > A co do męża, to aż brak słów. To się dopiero nazywa wsparcie uncertain
        >
        > Jak będzie cię dalej tak "wspierał", to w końcu właduje cię w ciężką depresję.

        piszę w cv prawie o wszystkim czym się zajmowałam.
        w ramach ciekawostki powiem Wam, że oczywiście mąż jak przypadkiem zajrzał w moje papiery to oczywiście zaczęły się głupie komentarze na ten temat.
        tłumaczyłam mu,że skoro nie mam czym udokumentować wszystkiego co robiłam to nie znaczy, że nie mogę tego napisać.no ale on oczywiście wie lepiej i standardowo zaczyna nawijać o pieniądzach i obrażać mnie jaką to mam bogatą karierę zawodową,że gdyby on był pracodawcą to na pewno nie przyjąłby mnie tylko jakąś 20 latkę bez dzieci.

        co do depresji to mam to już za sobą - był już taki czas gdy leczyłam silną nerwicę i depresję.niby to już za mną ale łapię się czasem na tym, że jak są takie dni jak ostatnio to znów mnie to łapię - brobię się przed tym z całych sił bo to bardzo ciężka choroba.
        • lafiorka2 Re: do bezpocztyonline 20.03.12, 20:41
          zostaw go,bo się rozwalisz psychicznie.Powaznie!!!
    • asia_i_p Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 08:07
      Jedna rozmowa jak z człowiekiem, a nie jak z chamem, o ile dotąd takiej nie było - że, po pierwsze, pracy szukasz, po drugie i ważniejsze, nie życzysz sobie takich tekstów ani takiego traktowania. I będziesz wychodzić, jak będzie tak mówił, po czym konsekwentnie wychodź, a jeśli cię przyłapie w sytuacji, kiedy nie bardzo wyjść się da, ignoruj. Powtarzaj sobie wszystko dobre, co wiesz o sobie i nie dawaj się zdołować - no i przemyśl, czy na pewno chcesz być z tym człowiekiem do końca życia. Masz rodzinę, do której mogłabyś się wyprowadzić z dzieckiem, kiedy znajdziesz pracę? Bo to dobre i na koniec związku i jakby przypadkiem wiadro zimnej wody otrzeźwiło faceta, na początek reformy w związku.
      Trzymaj się, znajdziesz pracę i dasz radę - choć niekoniecznie zachowanie męża się poprawi od samego znalezienia pracy. Obawiam się, że facet już zakosztował władzy i że jest z tych, którzy władzę lubią. Pamiętaj, że dopóki tak się zachowuje, to on jest żałosny - że widzi siebie tak nisko, że rozpaczliwie usiłuje zepchnąć kogoś jeszcze niżej.
    • adwarp Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 08:24
      obawiam się, że to typ, który nawet jak pójdziesz do pracy, to znajdzie jakieś "ale"sad
      • deodyma Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 08:35
        adwarp napisała:

        > obawiam się, że to typ, który nawet jak pójdziesz do pracy, to znajdzie jakieś
        > "ale"sad



        pamietam poprzedni watek autorki.
        pisala w nim, ze przez wieczne "ale" meza, zawiesila swoja dzialalnosc gospodarcza.
        dlatego tez nie sadze, zeby jej pojscie do pracy cokolwiek zmienilo w jego podejsciu do niej.
        powinna poszukac pomocy w najblizszych, bo maz bedzie ja non stop gnoil.
      • g-ce29 do adwarp 20.03.12, 19:19
        adwarp napisała:

        > obawiam się, że to typ, który nawet jak pójdziesz do pracy, to znajdzie jakieś
        > "ale"sad

        pewnie zawsze będzie ale bo jak już znajdę pracę to będzie ,że za mało zarabiam albo, że praca nie taka albo nie wiadomo co jeszcze
    • makurokurosek Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 08:34
      Prawdopodobnie macie problemy finansowe z których ty nawet sobie nie zdajesz sprawy. Czy interesujesz sie waszą sytuacją finansową, stosunkiem wpływów do opłat i zobowiązań ?
      Od ładnych kilku lat twój mąż praktycznie sam zarabia na rodzinę, w mniej więcej jednym czasie wydatki wzrosły ze względu na pojawienie się dzieci jak i kredytu, czy też zakupu mieszkania. Jeżeli więc twój mąż nie zajmuje bardzo dobrze opłacanego stanowiska managera czy kierownika to prawdopodobnie wasze wydatki przekraczają wasze możliwości finansowe.
      Szczerze nie dziwię się jego wkurzeniu. Zazwyczaj gdy zaczynają sie piętrzyć problemy finansowe, a jeden z członków rodziny nie pracuje to na nim te negatywne emocje się skupiają.
      Jest kryzys, na rynku pracy jest kiepsko, ale i tak jesteś w lepszej sytuacji niż kobiety kończące tera studia. Może masz zbyt wygórowane wymagania wobec pracy i płacy. Może warto przyjrzeć sie sobie i zweryfikować swoje poglądy.
      Twój mąż od dłuższego czasu daje jasne sygnały, że nie stać was na twoje siedzenie w domu i że nie odpowiada mu taki model rodziny, albo więc pogódź sie z tym i weź się do roboty albo znajdź sobie innego sponsora
      • aquuaa Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 09:00
        To tez jest jakas 'strona medalu'.
        Na poczatku myslalam, ze watek zalozyla moja kolezanka - u niej jest podobnie i maz tez ja tak traktuje i wydziela kase.

        Z jednej strony mnie to oburza (zwlaszcza takie d.srywanie) ALE po kilku rozmowach z kolezanka zastanawiam sie.
        Miala oferte pracy w banku po znajomosci (jakies tam gown.ane stanowisko) ALE na drugim koncu miasta no i ona nie bedzie jezdzic bo przeciez ma dziecko, ktore trzeba zaprowadzic do przedszkola i odebrac i kiedy ona zdazy (dziewczyna ma samochod i prawko i jeszcze mieszka w okolicy super polaczen komunikacyjnych, dlatego min. maz z tego korzysta i nie uzywa samochodu). Tlumacze jej, ze ludzie tak pracuja, ze moja mama bez samochodu zapitalala do roboty pol miasta autobusem i zadnej babci w tygodniu do pomocy a ja zyje i mam sie dobrze.
        Aktualnie szuka ofert na 1/2 etatu bo kiedy ona z tym wszystkim sie ogarnie (dom, dziecko, zakupy). Przeciez wiekszosc kobiet sie ogarnia !!!
        Mowie - rusz sie z tego domu - ubierz sie jak czlowiek, zrob makijaz, idz miedzy ludzi - zobaczysz odzyjesz (narzeka, ze ma depresje i bierze leki) ale nie - ona szuka pracy.
        Jakiejs wyimaginowanej pracy na 1/2 etatu, blisko, dobrze platnej i nie wiem co tam jeszcze wymodzila.
        Poki nie pracuje - tylko slysze jak maz zapierdziela po 10 godzin i weekendami tez (i tez jest zle, bo nie ma go w domu, bo nie pomaga, bo mial powiesic jakas poleczke a nie powiesil, bo nerwowy jest dla dziecka i niemily dla niej) oraz slysze, ze tylko czeka bo premia ma wpasc za to zapierdzielanie i juz ja w glowie wydatkuje.
        • makurokurosek Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 09:43
          > Poki nie pracuje - tylko slysze jak maz zapierdziela po 10 godzin i weekendami
          > tez (i tez jest zle, bo nie ma go w domu, bo nie pomaga, bo mial powiesic jakas
          > poleczke a nie powiesil, bo nerwowy jest dla dziecka i niemily dla niej) oraz
          > slysze, ze tylko czeka bo premia ma wpasc za to zapierdzielanie i juz ja w glow
          > ie wydatkuje.

          Widać ja obracam sie w biednym środowisku, bo zwyczajnie ani mnie ani moich znajomych nie stać na to by jedna z osób nie pracowała zarobkowo.

          • aquuaa Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 10:09
            mysle, ze to jest b.duze obciazenie psychiczne, gdy cala rodzine (i obsluge kredytow - jak w przypadku kolezanki) utrzymuje jedna osoba.
            Spina sie jak moze, wraca do domu i slyszy: daj mi na zakupy, daj mi na buty dla dziecka, zepsul sie czajnik - trzeba kupic, przyszlo wezwanie za prad - DAJ MI.
            Co robilas caly dzien droga zono?
            No jak to co: sprzatalam, robilam obiad, pranie i szukalam pracy.....


            Facet siedzi w pracy i widzi, ze jego koledzy tez maja zony i dzieci i wszystko jakos gra, widzi ze ludzie maja czas na wypoczynek i kase na wyjazdy a on od kilku lat musi dac rade.
            Narasta frustracja, agresja. Zona zasiedziala w domu to takze zona nieatrakcyjna pod kazdym wzgledem: zaniedbana (czesto), nie ma o czym pogadac (o praniu, gotowaniu, serialach?), gderliwa (bo jak sie caly dzien tak w domu nasiedzi to chcialaby cos od zycia gdy maz wroci z pracy a ten maz taki nie do zycia jest...).

            Dzialalnosc gospodarcza zony - brzmi dumnie. Nie wiem co to bylo u Autorki ale jesli z tej dzialalnosci po oplaceniu podatkow zostawalo 500 pln to nie dziwi mnie, ze maz widzialby zone na etacie za 1500 pln.

            Nie znam sytuacji Autorki a wiec tylko gdybam sobie jak to tez moze wygladac z drugiej strony. Ta druga strone dostrzeglam niedawno - wlasnie na przykladzie wspomnianej kolezanki...
          • zuzanna56 Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 11:27
            makurokurosek napisała:

            > Widać ja obracam sie w biednym środowisku, bo zwyczajnie ani mnie ani moich zna
            > jomych nie stać na to by jedna z osób nie pracowała zarobkowo.


            Ja sobie też nie wyobrażam nie pracować. Na pewno byśmy sie utrzymali z pensji męża, ale gdy dwie osoby pracują jest po prostu finansowo jeszcze lepiej.

            Autorce współczuję.
            • makurokurosek Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 11:33
              Ja natomiast współczuję jej mężowi. Ewidentnie widać, że facet nie wyrabia i wysiada psychicznie.
              • g-ce29 do makurokurosek 20.03.12, 19:31
                makurokurosek napisała:

                > Ja natomiast współczuję jej mężowi. Ewidentnie widać, że facet nie wyrabia i wy
                > siada psychicznie.

                a czego mu współczujesz jeśli mogę spytać?
        • nabakier Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 11:34
          Nic nie usprawiedliwia takiego traktowania. Jak mąż uważa, że żona ma problemy, to powinien po dobroci z nią je rozwiązywać, a nie gnoić. Gnojenie to zaprzeczenie miłości.
        • asia_i_p Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 18:56
          Do tej drugiej strony medalu pewne szczegóły z posta autorki bardzo nie pasują. Facet twierdzi, że ona nic nie robiła - podczas, gdy ona większą część czasu, o którym on mówi przepracowała. Na mój gust, facet woli jej ubliżać w domu niż szanować jej pracę poza domem. Prostym testem jest znalezienie pracy - choć ja nie byłabym w stanie żyć z facetem, od którego bym zaliczyła więcej niż jeden taki tekst (nie wiem, jak z jednym, ale zakładam, że mogłabym bardzo nawrzeszczeć i wybaczyć).
      • hellulah Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 12:23
        Z jednej strony masz rację. Ale z drugiej - daj spokój, to są według ciebie "jasne sygnały"? A na uj jej z takimi "sygnałami" - paszczowo, grzecznie, w rozmowie, zwanej inaczej dialogiem, mąż tego wyrazić nie ma ochoty? aaa, nie potrafi... no ale to chyba nie jest powód do dumy.

        Był tu taki wątek o pracowniku, robiącym docinki, i chyba konkluzja taka: owszem krytyka, ale nie "odwrotny mobbing" czyli nie dosrywki i docinki za plecami szefa.
        • makurokurosek Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 13:10
          Skąd wniosek, że mąż wcześniej nie rozmawiał z autorką na temat konieczności podjęcia przez nią pracy. Na podstawie jej wcześniejszego wątku można wnioskować, że juz niejednokrotnie poruszał z nią ten temat.
          • hellulah Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 14:38
            Nie wiem, czy rozmawiał, czy nie rozmawiał. Nawet jeśli, to czy upoważnia go to do tego typu chamstwa obecnie? według ciebie zapewne tak, według mnie - nie.

            Pomyśl zresztą o nim samym - co mu takie chamstwo daje? jest efektywne? lepiej im od tego w domu, więcej kasy mają? a może spokojniej i milej się żyje? aaa, może pan odreagowuje? a nie lepiej by mu było, dla jego własnego zdrowia psychicznego, odreagować inaczej?

            To samo napisałabym kobiecie, dogryzającej w upokarzający sposób mężowi bez pracy: masz może rację, ale ogarnij się i zacznij zachowywać jak dojrzały osobnik, czyli porozmawiaj na spokojnie, doprowadź do dialogu czy nawet konfrontacji, ale nie łaź za nim, nie rzucaj talerzami, nie wymyślaj np. od miękkich kutasów, nie dogryzaj i nie poniżaj.
            • makurokurosek Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 17:08
              > Pomyśl zresztą o nim samym - co mu takie chamstwo daje? jest efektywne? lepiej
              > im od tego w domu, więcej kasy mają? a może spokojniej i milej się żyje?

              Kiedy pojawiają się problemy finansowe z którymi nie jesteś sobie w stanie poradzić, to często puszczają nerwy, bardzo wielu ludzi nie wytrzymuje tej presji psychicznej. Gdyby problemy finansowe nie wiązały sie ze stresem i nerwami nie byłoby tyle samobójstw z tym problemem związanym.
              Sama wiem jak bardzo problemy finansowe wpływają na mój stan psychiczny, dlatego jestem w stanie zrozumieć zachowanie męża autorki. Gdyby mój facet od dziesięciu lat był na moim utrzymaniu i mimo znacznego wzrostu naszych zobowiązań finansowych, pojawieniu sie dzieci nie poczuwał sie do pomocy finansowej to jak najbardziej byłabym wkurzona i raczej nie stać by mnie było na uprzejmości. Nie po to się z kimś wiążę aby sama dźwigać wszystkie problemy i zobowiązania. Osobiście uznaje związki partnerskie, a nie opierające się na sponsoringu.
              • hellulah Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 17:20
                Dalej nie rozumiesz. Ja naprawdę wiem, że napięcie psychiczne ma prawo się pojawić w takiej sytuacji - ale - uwaga, uwaga - czy to oznacza, że nic konstruktywnego z tym napięciem psychicznym nie trzeba robić?!

                > jak najbardziej byłabym wkurzona i raczej nie stać by mnie było na uprzejmości

                To nie jest kwestia "uprzejmości", tylko efektywności.

                Byłabyś wkurzona i co? i tak byś to zostawiła? A jakby ktoś radził, weź się ogarnij, jak sama nie dajesz rady, to poszukaj pomocy (psycholog), ale nie bądź chamem, bo chamstwo to tylko para w gwizdek, wyczerpuje, ale nie przynosi efektów - to co, to wzruszyłabyś ramiona i jak niektóre tu forumki powiedziałabyś: "Będę chamem! Bo tak!"? No ciekawe, ciekawe. Ale jak dla mnie, obce. Ta gloryfikacja chamówy w słusznej sprawie. Jakby nie można było inaczej i o wiele efektywniej.

                Uważasz, że lepiej nie kanalizować negatywnych uczuć i dalej tylko okazywać "wkurzenie"? Bo co, bo to byłaby ujma na honorze pomyśleć racjonalnie, a może jeśli nas to przerasta, to poprosić o pomoc specjalistę (można i na Fundusz, nie trzeba prywatnie) i bez "wkurzenia" zacząć działać (dogadać się z partnerem, ustalić zakres odpowiedzialności i obowiązków, wytyczyć granice/deadline'y itd.)?
                • makurokurosek Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 17:39
                  > Byłabyś wkurzona i co? i tak byś to zostawiła? A jakby ktoś radził, weź się oga
                  > rnij, jak sama nie dajesz rady, to poszukaj pomocy (psycholog), ale nie bądź ch
                  > amem, bo chamstwo to tylko para w gwizdek, wyczerpuje, ale nie przynosi efektów
                  > - to co, to wzruszyłabyś ramiona i jak niektóre tu forumki powiedziałabyś: "Bę
                  > dę chamem! Bo tak!"?

                  Po pierwsze jeżeli rozmowy nie dawałby efektu i pan nadal nie poczuwałby się do podjęcia pracy, zaczęłabym być bardziej chamska a następnie wystawiłabym facetowi walizki za drzwi. Jak już pisałam ja nie uznaję związku opartego na sponsoringu i oczekuje od drugiej strony partnerstwa.
                  Po drugie zdecydowanie sięgnęłabym po farmaceutyki, jeżeli zwykłe tabletki uspakajające nie dawałby efektu, skierowałabym sie do lekarza po pomoc. Na pewno jednak nie tkwiłabym przy osobie która na mnie żeruje i na pewno nie trułabym się chemią aby druga osoba mogła spokojnie dalej leżeć i nic nie robić .

                  Nie wiem czy związek autorki był od samego początku układem sponsoringowym, jeżeli nie to zdecydowanie radziłabym panu rozwód, jeżeli tak to cóż wiedział że w tym układzie za bycie z panią się płaci.
                  • hellulah Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 17:48
                    Nie rozumiesz.

                    > na pewno nie trułabym się
                    > chemią aby druga osoba mogła spokojnie dalej leżeć i nic nie robić

                    Boższ, nie o to mi chodzi. Nie chcesz zrozumieć. Chodzi o załatwienie sprawy, ok, może rozwód, być może skuteczne zmotywowanie partnera, ale na spokojnie i efektywnie.
                    • makurokurosek Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 17:59
                      Pamiętam jak cztery lata temu sama przeżywałam problemy zdrowotne na które nałożyły się jeszcze problemy finansowe, wpadłam w depresję. Gdybym wówczas widziała, że mój partner dosłownie nic nie robi to szczerze mówią nie tylko nie hamowałabym sie pod kątem słownictwa ale nie gwarantuje, że nie doszłoby do rękoczynów.
                      Nie wyobrażam sobie związku w którym tylko na jednej osobie wisi odpowiedzialność za rodzinę, a druga siedzi i pachnie. Nie, zdecydowanie nie tak według mnie wygląda związek partnerski i nie potrafiłabym w takim związku funkcjonować.
                      • hellulah Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 18:08
                        Ale ja naprawdę nie o tym.

                        Chcesz wystawiać walizki za drzwi - wystawiaj, po co jeszcze to "bardziej chamska"?
                        • makurokurosek Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 20:26
                          Wydaje mi się, że wystawienie walizek za drzwi, zwłaszcza w sytuacji gdy sa dzieci to ostateczność.
                          Po co chamskie teksty ?Cóż zawsze najpierw zaczyna się od rozmowy czyli informacji mamy problemy finansowe, musisz poszukać pracy ( ten etap w przypadku autorki już był), kiedy to nie daje rezultatu idzie się krok dalej i tu gdy stronie na której spoczywa cała odpowiedzialność za rodzinę puszczą nerwy może dojść do chamskich tekstów, a na końcu gdy ewidentnie pasożyt nie zamierza się zmieniać w zestawieniu zysków i strat wystawia się pasożytowi walizki za drzwi.

                          Jeżeli ktoś jest głuchy na kulturalne rozmowy i sugestie to jest szansa, że może ostre walnięcie postawi go do pionu. Rozstanie to według mnie naprawdę ostateczność.
                          • hellulah Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 21:22
                            Po pierwsze, jeśli chodzi o ten konkretny wątek to jego autorka pracowała i zarabiała, dokładając się do budżetu domowego przez większość czasu, obecnie nie ma pracy, ale jej szuka. Dodatkowo urodziła i wychowuje małe dziecko, co zgodnie z opiniami wielu matek domowych jest ciężką pracą, równą pracy zawodowej poza domem albo nawet ją przewyższającą (nie do końca się z tym zgodzę, ale nie nazwę też matki opiekującej się małym dzieckiem "pasożytem"). Nie wiem w czym miałoby jej pomóc "ostre walnięcie". Może ty wiesz?

                            Po drugie, załóżmy jakąś hipotetyczną sytuację, nieważne, z niepracującym mężem czy żoną. Inną niż w przypadku autorki, bo autorka pracowała, dla przypomnienia, ale ja nie o tym. Więc w tej hipotetycznej sytuacji moim zdaniem zaczyna się od rozmowy, która jest dialogiem, a nie tylko stawianiem ultimatum czy żądań. Powiedzmy, że z takiej rozmowy czy rozmów mało co wynika, ponieważ np. jest niewłaściwie poprowadzona, albo druga strona naprawdę zbyt oporna.

                            > idzie się krok dalej i tu gdy stronie
                            > na której spoczywa cała odpowiedzialność za rodzinę puszczą nerwy może dojść do
                            > chamskich tekstów

                            "Może" w sensie, że to się zdarza? Tak - zgadzam się, zdarza się, ale moim zdaniem nie powinno, z kilku powodów:
                            - jest nieefektywne;
                            - świadczy tylko i wyłącznie o nieporadności emocjonalnej oraz braku klasy osoby atakującej czyli chama;
                            - jest przykre dla otoczenia, w tym dziecka czy dzieci, które przysłuchują się, jak mama/tata traktuje najbliższą osobę (o sąsiadach litościwie nie wspomnę);
                            - jest skrajnie nieefektywne - raczej nie spowoduje zmiany zachowania partnera;
                            - męczy samego chama (no, chyba że ktoś jest z natury sadystą i to kocha, ale to raczej hmm patologia).

                            Jeśli uważasz, że "może" w sensie "ma prawo więc niech tak będzie, to norma" to ja się z tobą nigdy nie dogadam, inny paradygmat, pani.

                            Ja cały czas nie mówię tu o głaskaniu o główce, tylko o kierowaniu pary nie w gwizdek (wyzwiska, chamstwo, poniżanie), tylko w maszyny - efektywność, pani, a nie chamstwo. Chamstwo to chamstwo i w ogóle zresztą nie należy się nim chwalić, ale to już temat na inną opowieść.

                            • makurokurosek Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 22:17
                              Czyli według ciebie bardziej sensowny jest szybki rozwód.
                      • 0xxxxxxxxxx Re: 20.03.12, 19:42
                        zastanów się co wypisujesz na forach..., naprawde żal mi twojch najbliższych (jeżeli ich jeszcze masz) w tobie są tylko negatywne emocje, jak można być takim człowiekiem...
                  • g-ce29 do makurokurosek 20.03.12, 19:39
                    makurokurosek napisała:


                    Jak już pisałam ja nie uznaję związku opartego na sponsor
                    > ingu i oczekuje od drugiej strony partnerstwa.

                    a czy partnerstwo dla Ciebie to tylko wspólne utrzymanie rodziny czy jeszcze coś innego?
                    • makurokurosek Re: do makurokurosek 20.03.12, 20:31
                      Partnerstwo to wspólne ponoszenie odpowiedzialności za rodzinę, tak i finansowej jak i emocjonalnej.
                      W twoim przypadku mówimy o sponsoringu, od lat jesteś utrzymanką. Kwestia tylko czy twój mąż od początku wiedział, że wasz układ opiera się na sponsoringu czy ty uznałaś, że z chwilą zawarcia związku małżeńskiego mąż ma obowiązek cię utrzymywać.
                      Jeżeli to pierwsze, to faktycznie masz słuszne pretensje do pana wszak układ był czysty seks i twoje towarzystwo za wikt i opierunek.
                      W drugim przypadku racja leży po stronie pana.
                      • g-ce29 Re: do makurokurosek 20.03.12, 20:34
                        makurokurosek napisała:

                        > Partnerstwo to wspólne ponoszenie odpowiedzialności za rodzinę, tak i finansowe
                        > j jak i emocjonalnej.
                        > W twoim przypadku mówimy o sponsoringu, od lat jesteś utrzymanką. Kwestia tylko
                        > czy twój mąż od początku wiedział, że wasz układ opiera się na sponsoringu czy
                        > ty uznałaś, że z chwilą zawarcia związku małżeńskiego mąż ma obowiązek cię utr
                        > zymywać.
                        > Jeżeli to pierwsze, to faktycznie masz słuszne pretensje do pana wszak układ by
                        > ł czysty seks i twoje towarzystwo za wikt i opierunek.
                        > W drugim przypadku racja leży po stronie pana.

                        tak jak wcześniej napisałam, nie tylko mąż zarabia w naszym domu. a tak na marginesie - gdy był czas gdy to on nie pracował tylko ja - do tego dość daleko od domu to ja go nie obrażałam.mało tego wracałam po pracy do domu a on jeszcze potrafił spać
                        • makurokurosek Re: do makurokurosek 20.03.12, 20:38
                          > tak jak wcześniej napisałam, nie tylko mąż zarabia w naszym domu.

                          Jak sama wcześniej napisałaś w przeciągu tych 10 lat pracowałaś niewiele, tak więc to na niego spadła odpowiedzialność finansowa za rodzinę
                          • deodyma Re: do makurokurosek 20.03.12, 20:40
                            > Jak sama wcześniej napisałaś w przeciągu tych 10 lat pracowałaś niewiele, tak w
                            > ięc to na niego spadła odpowiedzialność finansowa za rodzinę



                            jakie NIEWIELE?
                            pisala, ze wiekszosc czasu przepracowala, czytac nie umiesz?
                          • g-ce29 Re: do makurokurosek 20.03.12, 20:42

                            makurokurosek napisała:

                            > > tak jak wcześniej napisałam, nie tylko mąż zarabia w naszym domu.
                            >
                            > Jak sama wcześniej napisałaś w przeciągu tych 10 lat pracowałaś niewiele, tak w
                            > ięc to na niego spadła odpowiedzialność finansowa za rodzinę

                            nie napisałam,że niewiele tylko,że na umowę o dzieło, na czarno a niewiele na umowę zlecenie i we własnej firmie - czytaj dokładnie a nie wyjeżdżaj mi tu z tekstami,że jestem utrzymanką- proponuję w słowniku poczytać kim jest utrzymanka- ja czytałam i jakoś nic t tego co tam jest nie jest o mnie
                            • deodyma Re: do makurokurosek 20.03.12, 20:45
                              czytaj dokładnie a nie wyjeżdżaj mi tu z te
                              > kstami,że jestem utrzymanką- proponuję w słowniku poczytać kim jest utrzymanka-
                              > ja czytałam i jakoś nic t tego co tam jest nie jest o mnie



                              daj spokoj, ona nie zna znaczenia tego slowa.
                              na tym forum juz niejednokrotnie padalo slowo utrzymanka, makurokorusek nauczyla sie je pisac i teraz klepie trzy po trzy, nie wiedzac, co klepie.
                              daj spokoj, szkoda Twoich nerwow, nie tlumacz sie, te kobiety sa pokroju Twojego meza.
                              • g-ce29 Re: do deodyma 20.03.12, 20:53
                                deodyma napisała:

                                > daj spokoj, szkoda Twoich nerwow, nie tlumacz sie, te kobiety sa pokroju Twojeg
                                > o meza.

                                wiesz chyba faktycznie są tego samego pokroju co mój mąż - tylko narzekanie, obrażanie i krytyka a zero wsparcia i zrozumienia
          • g-ce29 do makurokurosek 20.03.12, 19:35
            makurokurosek napisała:

            > Skąd wniosek, że mąż wcześniej nie rozmawiał z autorką na temat konieczności po
            > djęcia przez nią pracy. Na podstawie jej wcześniejszego wątku można wnioskować,
            > że juz niejednokrotnie poruszał z nią ten temat.

            u mojego męża poruszanie tematu pracy wygląda tak,że na każdym kroku mówi tylko o pieniądzach i pracy.właściwie nie mówi tylko mnie obraża.
            nie raz mówię do niego chodź usiądźmy porozmawiajmy to zamiast rozmowy zaczyna na nowo,że jestem do niczego,że nie mam doświadczenia,że nasze kredyty to tylko moja wina itp
            • makurokurosek Re: do makurokurosek 20.03.12, 20:36
              Co świadczy o tym, że macie problemy finansowe i nie stać was na twoje siedzenie w domu.

              to zamiast rozmowy zaczyna
              > na nowo,że jestem do niczego,że nie mam doświadczenia,że nasze kredyty to tylko
              > moja wina itp

              To, ze pan zdecydował się na kredyt posiadając utrzymankę i teraz nie daje rady z jego spłatą to faktycznie nie twoja wina. Cóz trzeba być czubem aby nie zarabiając odpowiedniej kasy decydować się na utrzymankę
              • naomi19 Re: do makurokurosek 21.03.12, 08:25
                Utrzymanka to kobieta utrzymywana przez kochanka. Mąż to nie kochanek. Autorka nie jest więc niczyją utrzymanką.
                • wendd Re: do makurokurosek 21.03.12, 08:46
                  Ooo to jak Naomi określiłabyś w takim razie pozycję społeczną G-ce29?smile

                  Pani przy mężu?smile Pani mężowa? Nieodpłatna pomoc domowa? Pani matka?smile Pani niechciana żona i matka?smile
                  A za chwilę "Pani porzucona żona i matka"?smile

                  Dziewczyny kiedy do Was wreszcie dotrze, że to szumne bycie tylko żoną i matką to tak naprawdę bycie niczym?
                  Ograniczanie się do realizowania się w roli samicy rodzącej dzieci i utrzymywanej przez mężczyznę prowadzi właśnie do takiej sytuacji w jakiej znalazła się G-ce29.

                  • naomi19 Re: do makurokurosek 21.03.12, 11:27
                    Po prostu żona.
      • g-ce29 do makurokurosek 20.03.12, 19:27
        makurokurosek napisała:

        > Prawdopodobnie macie problemy finansowe z których ty nawet sobie nie zdajesz sp
        > rawy. Czy interesujesz sie waszą sytuacją finansową, stosunkiem wpływów do opła
        > t i zobowiązań ?

        mamy zobowiązania kredytowe jak każdy prawie, doskonale zdaję sobie sprawe jakie mamy opłaty i ile za co trzeba zapłacić bo wszystkie opłaty i zakupy są na mojej głowie.ja załatwiam wszystkie sprawy bankowe i urzędowe.

        > Od ładnych kilku lat twój mąż praktycznie sam zarabia na rodzinę,

        mąż nie zarabia sam na rodzinę non stop, ja też pracowałam prawie cały czas - fakt nie były to kokosy ale mało też nie.


        >Może masz zbyt wygórowane wymagania wobec prac
        > y i płacy.

        nie mam wysokich wymagań jeśli chodzi o pracę i płacę.



      • rosapulchra-0 makurokurosek - wróżka??? n/t 20.03.12, 21:24

    • wendd Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 09:50
      I dwie lewe ręce i roszczeniową postawę wobec życia. Z postu wynika, że autorka nawet sama zakupów nie zrobi i z dzieckiem do lekarza nie pójdzie ("musimy zrobić..").
      Do faceta pewnie dotarło jakiego sobie garba wziął na plecy i zaczyna tracić cierpliwość.
      • g-ce29 do wendd 20.03.12, 13:07
        wendd napisała:
        Z postu wynika, że autorka
        > nawet sama zakupów nie zrobi i z dzieckiem do lekarza nie pójdzie ("musimy zro
        > bić..").

        jesteś w wielkim błędzie i "łapiesz" mnie na słowa - chodziło tylko o jakiś przykład, o to, że jakikolwiek temat się zacznie czy pojawi się jakakolwiek sytuacja to zaraz jest temat pracy i pieniędzy.

        > Do faceta pewnie dotarło jakiego sobie garba wziął na plecy i zaczyna tracić ci
        > erpliwość.

        wszystko robię sama bo w niczym nie chce mi pomóc, ostatnio nawet naprawą auta się zajęłam więc nie obrażaj mnie i nie nazywaj garbem
        • makurokurosek Re: do wendd 20.03.12, 13:14
          jesteś w wielkim błędzie i "łapiesz" mnie na słowa - chodziło tylko o jakiś prz
          > ykład, o to, że jakikolwiek temat się zacznie czy pojawi się jakakolwiek sytuac
          > ja to zaraz jest temat pracy i pieniędzy.

          Skoro żyjecie z jednej pensji i to raczej nie w wysokości 4000 tylko sporo niższej, to trudno aby temat problemów finansowych nie był poruszany.

          "> wszystko robię sama bo w niczym nie chce mi pomóc, ostatnio nawet naprawą auta
          > się zajęłam więc nie obrażaj mnie i nie nazywaj garbem"

          Trudno aby po 10h pracy jeszcze zapieprzał w domu, bo ty siedząc w domu nie masz czasu na zakupy czy sprzątanie
          • deodyma Re: do wendd 20.03.12, 13:21
            > Trudno aby po 10h pracy jeszcze zapieprzał w domu, bo ty siedząc w domu nie mas
            > z czasu na zakupy czy sprzątanie



            a czytalas, ze maz autorki nie chcial nawet zajac sie naprawa auta???
            i skad wiesz, ze autorka nie sprzata/nie robi zakupow?

            kobieta kobiecie wilkiem, jak zwykle zreszta.
            • makurokurosek Re: do wendd 20.03.12, 13:30
              >
              > kobieta kobiecie wilkiem, jak zwykle zreszta.

              po prostu nie patrzę na sytuację tak jednostronnie. Znam koszty życia i wiem, że z jednej pensji jest ciężko związać koniec z końcem, zwłaszcza gdy ma się dzieci i kredyt za mieszkanie na karku.

              Oczywiście pracy dla kobiet jest mniej i gorzej płatna ale mimo wszystko dla faktycznie szukających pracy, praca jest choćby na kasach.
              • deodyma Re: do wendd 20.03.12, 13:35
                > Oczywiście pracy dla kobiet jest mniej i gorzej płatna ale mimo wszystko dla fa
                > ktycznie szukających pracy, praca jest choćby na kasach.


                zgodze sie z Toba, tylko jesli facet mial do niej wiecznie pretensje o dzialalnosc gospodarcza, ktora zreszta prowadzila, bedzie strzelal fochy, ze za malo kasy do domu przynosi.
                nizej autorka pisze, ze jakakolwiek by prace nie znalazla( a szuka czegokolwiek), jemu ta praca nie bedzie pasowala, nie jej.
                i niestety, jak znam zycie, sa jednostki niereformowalne a maz autorki chyba na takiego wyglada.
                on sie nigdy nie zmieni, chyba ze na gorsze.
                cokolwiek koboeta nie zrobi, bedzie mu zle/bedzie krecil nosem/narzekal/stekal itd...
                moge jej tylko wspolczuc.
                • makurokurosek Re: do wendd 20.03.12, 13:52
                  Po pierwsze skąd wiesz jak autorka prowadziła tą działalność, przez jaki okres i jak na niej wychodziła. Znam jedną parkę u której działalność jest na panią, branża typowo kobieca a firmę prowadzi po godzinach swojej pracy facet, bo panna ma tysiące wymówek.

                  "> nizej autorka pisze, ze jakakolwiek by prace nie znalazla( a szuka czegokolwiek
                  > ), jemu ta praca nie bedzie pasowala, nie jej.'

                  Jak się chce to zawsze się znajdzie wytłumaczenie na swoje nieróbstwo.

                  "> on sie nigdy nie zmieni, chyba ze na gorsze.
                  > cokolwiek koboeta nie zrobi, bedzie mu zle/bedzie krecil nosem/narzekal/stekal
                  > itd...
                  > moge jej tylko wspolczuc"

                  Skąd u was ta pewność, że to mąż który jest jedynym żywicielem rodziny jest wrednym pasożytem.
                  • deodyma Re: do wendd 20.03.12, 13:55
                    o moj boze, pewnie autorka klamie i odwraca kota ogonem, kreuje sie na ofiare losu, ktora ma meza chama i tu zawsze znajdzie sie ktos, kto wie lepiej, co sie dzieje/dzialo w zyciu tej osoby na linii ona-maz itd...
                    ojp...

                    • makurokurosek Re: do wendd 20.03.12, 14:02
                      Wiele osób kreuje się na ofiary losu jaki jest ich cel,może zwykłe usprawiedliwienie siebie.
                      • deodyma Re: do wendd 20.03.12, 14:10
                        tak jak wiele osob uwaza, ze wie lepiej, kim jest autor watku/osoba piszaca postasmile
                        w sumie to smieszne, ale autorce watku, wspolczuje.
                        z takimi problemami, jaki ona ma, nie powinna zwracac sie do anonimowych ludzi na forum.
                        tyle w temacie.

                      • g-ce29 Re: do makurokurosek 20.03.12, 19:55
                        makurokurosek napisała:

                        > Wiele osób kreuje się na ofiary losu jaki jest ich cel,może zwykłe usprawiedliw
                        > ienie siebie.

                        ja nie muszę w niczym się usprawiedliwiać.po co miałabym tutaj na forum kłamać i udawać kogoś kim nie jestem?
                • g-ce29 Re: do deodyma 20.03.12, 19:53
                  deodyma napisała:


                  > jesli facet mial do niej wiecznie pretensje o dzialaln
                  > osc gospodarcza, ktora zreszta prowadzila, bedzie strzelal fochy, ze za malo ka
                  > sy do domu przynosi.
                  > nizej autorka pisze, ze jakakolwiek by prace nie znalazla( a szuka czegokolwiek
                  > ), jemu ta praca nie bedzie pasowala, nie jej.
                  > i niestety, jak znam zycie, sa jednostki niereformowalne a maz autorki chyba na
                  > takiego wyglada.

                  > cokolwiek koboeta nie zrobi, bedzie mu zle/bedzie krecil nosem/narzekal/stekal
                  > itd...
                  > moge jej tylko wspolczuc.

                  tu masz rację, już nie raz słyszałam ,że moja praca jest do d.. a praca np żony kolegi jest super bo jest księgową, bo inna pracuje w urzędzie i takie tam
              • triss_merigold6 Re: do wendd 20.03.12, 13:35
                No dokładnie. Ile razy idę do Biedronki chociażby, tyle razy widzę ogłoszenia tuż przy kasach z podaną stawką i nie jest to minimalna krajowa.
                • g-ce29 Re: do triss_merigold6 20.03.12, 19:56
                  triss_merigold6 napisała:

                  > No dokładnie. Ile razy idę do Biedronki chociażby, tyle razy widzę ogłoszenia t
                  > uż przy kasach z podaną stawką i nie jest to minimalna krajowa.

                  szkoda,że ja w biedronkach u siebie nigdy nie widzę takich ogłoszeń
              • g-ce29 Re: do makurokurosek 20.03.12, 19:49
                makurokurosek napisała:


                > Oczywiście pracy dla kobiet jest mniej i gorzej płatna ale mimo wszystko dla fa
                > ktycznie szukających pracy, praca jest choćby na kasach.

                wszystko zależy od tego gdzie mieszkasz jeśli chodzi o pracę.jakoś w moich rejonach problem jest nawet z pracą w branży sprzątającej.wszędzie liczą się głównie znajomości
          • g-ce29 Re: do makurokurosek 20.03.12, 19:47
            makurokurosek napisała:


            > Trudno aby po 10h pracy jeszcze zapieprzał w domu, bo ty siedząc w domu nie mas
            > z czasu na zakupy czy sprzątanie

            mąz pracuje po 8 godzin bez sobót i niedziel i nie fizycznie, a nie po 10
            ja nigdzie nie napisałam,że nie mam czasu na sprzątanie czy zakupy bo zawsze to robię i nie mam z tym problemu, jednak czasem są sytuacje kiedy potrzebna jest w czymś pomoc
      • g-ce29 do wendd 20.03.12, 19:43
        wendd napisała:

        > I dwie lewe ręce i roszczeniową postawę wobec życia. Z postu wynika, że autorka
        > nawet sama zakupów nie zrobi i z dzieckiem do lekarza nie pójdzie ("musimy zro
        > bić..").
        > Do faceta pewnie dotarło jakiego sobie garba wziął na plecy i zaczyna tracić ci
        > erpliwość.

        źle odczytałaś/eś to co miałam na myśli.nie o to chodziło,że sama tego nie robię tylko o przykład,że cokolwiek nie zaproponuję albo o coś poproszę to odrazu jest wchodzenie na temat pracy i kasy więc nie obrażaj mnie proszę i nie nazywaj garbem tym bardziej, że tak jak wcześniej wspominałam ja prawie cały czas pracuję
    • broceliande Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 09:52
      Inwektywy i skąpstwo są jednak nieadekwatne do sytuacji. Współczuję, nie wiem jak przeżyłaś tego "tasiemca".
      • g-ce29 do broceliande 20.03.12, 13:10
        broceliande napisała:

        > Współczuję, nie wiem j
        > ak przeżyłaś tego "tasiemca".

        ciężko było, nie mogłam się pozbierać - nawet nie jestem w stanie powiedzieć Wam jak się wtedy poczułam
        • wendd Re: do broceliande 20.03.12, 13:49
          Jakby Was zapytać czy szczerość jest ważna w związku - to odpowiecie, że to podstwasmile
          A jak facet szczerze powiedział co myśli o żyjącej na jego koszt żonie to wymyślacie mu od chamówsmile

          Starzy ludzie mądrze mawiali - "kto nie pracuje, ten nie je".
          Autorka nam tu pisze, że jest zadbaną, wypielęgnowaną kobietą, jest też nakarmiona skoro ma siłę tu pisać i ma czas na wylewanie żali na necie - więc ten mąż raczej nie jest taki złysmile
          Tylko trochę dosadny w określeniach - że pasożyta nazywa pasożytemsmile
          • hellulah Re: do broceliande 20.03.12, 14:03
            Czemu rżniesz głupa? no wiem, dla zabawy pewnie. Naprawdę uważasz, że jako szczere przekazanie swojego zdania kwalifikują się te chamskie odzywki? Szczerze to się mówi: "Siadaj żona przy stole, jako i ja siadam, popatrz na bilans finansowy, i zaproponuj, co tu poprawić. Powiem tyle, że ja nie dam rady pracować więcej. To teraz, żona, sugeruj swoje pomysły - zapisujemy na kartce do dalszej dyskusji" - nawet i ostro, ale nie jest to ten styl łażenia za kimś i dowalania, jaki opisała autorka.

            Naprawdę pasuje tobie forma komunikacji jak z kiepskiej piaskownicy?
            • wendd Re: do broceliande 20.03.12, 17:53
              Nie znoszę chamstwasmile ale rozumiem, że po latach bezowocnego proszenia żony o wsparcie w utrzymaniu rodziny mogą facetowi puścić nerwysmile
              • nabakier Re: do broceliande 20.03.12, 18:08
                w taki sposób nie mogą
                • wendd Re: do broceliande 20.03.12, 19:09
                  To co tutaj uprawiasz Nabakier to się nazywa polityka życzeniowasmile
                  Życzysz sobie aby świat był grzeczny i piękny - ale często taki nie jestsmile
              • asia_i_p Re: do broceliande 20.03.12, 18:59
                Po jakich latach? Ona przez większą część tego czasu pracowała.
              • madzioreck Po jakich latach, do jasnej ciasnej?! 20.03.12, 20:16
                Czy Wy, baby, czytać nie umiecie?!
          • g-ce29 Re: do wendd 20.03.12, 20:02
            wendd napisała:

            > Jakby Was zapytać czy szczerość jest ważna w związku - to odpowiecie, że to pod
            > stwasmile
            > A jak facet szczerze powiedział co myśli o żyjącej na jego koszt żonie to wymyś
            > lacie mu od chamówsmile

            wiesz ale co innego jest być szczerym a co innego non stop sypać obelgami w moim kierunku.można powiedzieć spokojnie, porozmawiać a nie każdego dnia mówić to samo z coraz to nowszymi wyzwiskami.psychicznie jest to nie do wytrzymania bo ile można każdego dnia tego słuchać?


            > Starzy ludzie mądrze mawiali - "kto nie pracuje, ten nie je".

            tak jak wcześniej wspomniałam - pracowałam.


            > Autorka nam tu pisze, że jest zadbaną, wypielęgnowaną kobietą,

            owszem jestem zadbaną kobietą co nie znaczy ,że spędzam całe dnie tylko na tym.
            dbam o siebie jak każda kobieta i robię to sprawnie i szybko.



            • makurokurosek Re: do wendd 20.03.12, 22:23
              Skoro twój mąż to taki cham i prostak to rozwiedź się z nim. Jesteś tak samodzielna więc na pewno sobie poradzisz. Ciekawe czy szybciej znajdziesz kolejnego jelenia który cię będzie utrzymywał czy pracę.
              • g-ce29 Re: do makurokurosek 20.03.12, 22:41
                makurokurosek napisała:

                > Skoro twój mąż to taki cham i prostak to rozwiedź się z nim. Jesteś tak samodzi
                > elna więc na pewno sobie poradzisz. Ciekawe czy szybciej znajdziesz kolejnego j
                > elenia który cię będzie utrzymywał czy pracę.

                to do mnie czy do kogoś innego?
                • makurokurosek Re: do makurokurosek 20.03.12, 22:47
                  A ty narzekasz na chamskiego męża czy ktoś inny.
    • to_ja_tola Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 10:53
      I Ty nadal z nim jesteś???
    • lilly811 Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 10:55
      Możliwe, że on w ten sposób chce cię zachęcić do działania- myśli, że jak tak powie to ty nagle znajdziesz rewelacyjną pracę i wasze problemy się skończą- uświadom mu, że takie gadanie raczej cię dołuje a nie dodaje skrzydeł...
      • suazi1 Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 11:24
        Albo jeszcze inaczej: uświadom gada, że to co robi, to znęcanie psychiczne, a to jest karalne. Wystarczy tylko zacząć nagrywać te "komplementy"...
      • g-ce29 do lilly811 20.03.12, 20:07
        lilly811 napisała:

        > Możliwe, że on w ten sposób chce cię zachęcić do działania- myśli, że jak tak p
        > owie to ty nagle znajdziesz rewelacyjną pracę i wasze problemy się skończą- uśw
        > iadom mu, że takie gadanie raczej cię dołuje a nie dodaje skrzydeł...

        wielokrotnie mu to mówiłam,że jego obrażanie mnie niczego dobrego nie wnosi, że chciałabym aby mnie wspierał a nie dołował, żeby powiedział np" nie martw się, skoro na tej rozmowie ci nie poszło to może na następnej będzie lepiej" a zamiast tego po ostatniej rozmowie gdy nie dostałam pracy usłyszałam" wiedziałem,że tak będzie....jesteś do niczego"
        • lilly811 Re: do lilly811 21.03.12, 09:37
          to jest ewidentne psychiczne znęcanie się - mozliwe, że twój mąż jako dziecko też słyszał wciąż, że się do niczego nie nadaje i teraz tak samo mówi do bliskich...jeśli chcesz walczyć o ten związek i o siebie to chyba musicie dużo rozmawiać, spróbuj nagrywać rozmowy- cały czas uświadamiaj mu jak bardzo ci jest źle z tym jak on cię traktuje
    • nabakier Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwin 20.03.12, 11:26
      O matkoboska, skąd Ty takiego chama wytrzasnęłaś?
      Poza moja wyobraźnią takie słowa. Nawet gdyby oddawały prawdę. Prawda musi iśc w parze ze zrozumieniem, a nie-zewnętrzną oceną.
      Pan do głębokiej resocjalizacji się nadaje.
      • tezee Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 11:38
        A tak szczerze , czy zaniedbałaś się w tym domu?Chodzi mi ogólnie o wygląd i aktywność
        • g-ce29 do tezee 20.03.12, 13:17
          tezee napisał:

          > A tak szczerze , czy zaniedbałaś się w tym domu?Chodzi mi ogólnie o wygląd i ak
          > tywność

          absolutnie się nie zaniedbałam.
          jestem elegancką kobietą, nigdy nie chodzę jak kocmołuch - zawsze ładnie ubrana nawet w domu, zawsze pełny makijaż, zadbane dłonie i paznokcie, włosy też ok.
          dbam o siebie non stop
          • triss_merigold6 Re: do tezee 20.03.12, 13:20
            Cudownie. Skoro masz czas i siłę na dbanie o siebie to masz też siłę na pracę. Idź do dorady zawodowego, jak nie przy Urzędzie Pracy to przy którejś z organizacji pozarządowych (spis pomocnych na stronie MPiPS), ułóż sensowne cv i szukaj. Do marketów non stop szukają ludzi, nawet jak na kasie zarobisz te 1500 zł to i tak lepsze niż nic.
            • nabakier Re: do tezee 20.03.12, 18:11
              Bomba Triss, bo dbac o siebie mogą tylko kobiety pracujące. No a gdyby nie dbała o siebie, to być jej napisała, ze nie pracuje i jeszcze o siebie nie dba...
          • kota_marcowa Re: do tezee 20.03.12, 20:24
            > jestem elegancką kobietą, nigdy nie chodzę jak kocmołuch - zawsze ładnie ubrana
            > nawet w domu, zawsze pełny makijaż, zadbane dłonie i paznokcie, włosy też ok.
            > dbam o siebie non stop

            Na koszt męża, który już nie wyrabiasmile
            • deodyma Re: do tezee 20.03.12, 20:29
              > Na koszt męża, który już nie wyrabiasmile



              no tak, powinna napisac, ze jest zapuszczonym kocmoluchemsmile
              ciekawe, jakie wtedy teksty by lecialy?
            • g-ce29 Re: do kota_marcowa 20.03.12, 20:38
              kota_marcowa napisała:

              > > jestem elegancką kobietą, nigdy nie chodzę jak kocmołuch - zawsze ładnie
              > ubrana
              > > nawet w domu, zawsze pełny makijaż, zadbane dłonie i paznokcie, włosy też
              > ok.
              > > dbam o siebie non stop
              >
              > Na koszt męża, który już nie wyrabiasmile

              jesteś w błędzie - nie na koszt męża, ja też zarabiam jakbyś nie doczytała.
              gdybym napisała,że jestem zaniedbana to zaraz by było,że mąż narzeka i taki jest bo ma jakieś paskudne babsko w domu, a gdy człowiek o siebie dba to jest źle?
              nie rozumiem Cię - z Twojej wypowiedzi wychodzi na to,że dbać mogą o siebie osoby które pracują na etat a inne już nie
              • deodyma Re: do kota_marcowa 20.03.12, 20:42
                g-ce, nie tlumacz sie, te panie maja problemy nie tylko z glowa, ale i ze wzrokiem.
                pogadaj z kims w realu, tutaj zrozumienia nie znajdziesz.
                • g-ce29 Re: do deodyma 20.03.12, 20:50
                  deodyma napisała:

                  > g-ce, nie tlumacz sie, te panie maja problemy nie tylko z glowa, ale i ze wzrok
                  > iem.
                  > pogadaj z kims w realu, tutaj zrozumienia nie znajdziesz.

                  dziękuję deodyma ,że czytasz dokładnie to co napisałam.
                  niektóre osoby tutaj zaczynają mnie obrażać, wyzywać od utrzymanek i nierobów a ja przecież napisałam jak było i jak jest.
                  czasu przecież nie cofnę, lata minęły praca też.
                  teraz jest na rynku pracy tak jak jest i szkoda,że osoby które mają pracę nie potrafią zrozumieć tych co szukają.zawsze łatwo jest powiedzieć,że pracy jest pełno.pełno to jest ogłoszeń o pracę, non stop tych samych -akwizycja i telemarketing
                  • deodyma Re: do deodyma 20.03.12, 20:56
                    g-ce29, znalam podobna sytuacje, gdzie maz gnoil zone na kazdym kroku, nic mu nie pasowalo.
                    gdy pracowala, bylo zle.
                    gdy nie pracowala,jeszcze gorzej.
                    kiedy znalazla prace i zaczela sie uczyc, zeby podniesc swoje kwalifikacje ( wzrosly jej zarobki), nasmiewal sie z niej, ze jest glupia, ze ja zwolnia, ze nauke przerwie, bo jest tepa/durna/do niczego sie nie nadaje.
                    w koncu w niej cos peklo, przestalo jej zalezec, polozyla lache na malzenstwo, w domu nocowala, albo i nie, olala go na maksa i gdyby facet nie poszedl po rozum do glowy, zostawilaby go.
                    znam ja od lat i wiem, co przezywala, dlatego Cie rozumiem.
                    a panie gdyby wyzwaly w realu inna kobiete od utrzymanek, nie znajac dobrze jej sytuacji na lini ona/maz, dostalyby wiazanke, badz w pysk.
                    tu sa anonimowe, klawiatura wszystko przyjmie, wiec klepia, byle klepac.
                    • makurokurosek Re: do deodyma 20.03.12, 22:45
                      Czyli według ciebie użycie przez męża sformułowania " jesteś nierobem, masz dwie lewe ręce" to szczyt chamstwa ale walenie w pysk i puszczenie wiązanki do kobiety określającej drugą kobietę będącą na utrzymaniu męża, utrzymanką jest jak najbardziej w porządku.
                      Brawo za iście Dulską moralność.
                      • deodyma Re: do deodyma 20.03.12, 22:51
                        dla mnie w ogole nie jest normalne to, co piszesz.
                        jak nic popierasz chamstwo i przemoc meza autorki, nawet mu "wspolczujesz".
                        ale coz, przeciez sama sobie winna, bo rzekomo przez 10 lat nie pracowalabig_grin

                        nikt tak nie zrozumie kobieta, jak druga kobieta, nie?
                      • lilly811 Re: do deodyma 21.03.12, 09:45
                        czasmi naprawdę lepiej dostać w pysk wink niż wielokrotnie być niszczonym psychiczne przez bliską osobę...
                    • lilly811 Re: do deodyma 21.03.12, 09:43
                      właśnie tutaj tkwi problem- w znęcaniu się a nie w tym, że autorka ma czy nie ma pracę- jak będzie miała pracę to itak będzie źle- to jest takie ciągłe podkręcanie śruby- ciągle więcej i więcej.
                    • karol-cia15 Re: do deodyma 21.03.12, 10:01
                      jestem pełna podziwu dla g-ce29 bo ciężko wytrzymać w takiej atmosferze tym bardziej, że się starasz, ja sobie nie wyobrażam żebym mój mąż mnie albo ja do niego mogłabym tak cisnąć. Zamiast Cię wspierać dodatkowo dołuje.
                      • g-ce29 do karol-cia15 21.03.12, 23:05
                        karol-cia15 napisała:

                        > jestem pełna podziwu dla g-ce29 bo ciężko wytrzymać w takiej atmosferze tym bar
                        > dziej, że się starasz, ja sobie nie wyobrażam żebym mój mąż mnie albo ja do nie
                        > go mogłabym tak cisnąć. Zamiast Cię wspierać dodatkowo dołuje.

                        właśnie o te wsparcie głównie mi chodzi bo to jak mówi do mnie tylko psychicznie mnie męczy, a nie pomaga.a gdy nie mówi to tylko jak się do mnie nie odzywa tak jak to jest teraz od chyba trzech dni
    • chipsi Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 11:47
      Jeśli jest dokładnie tak jak piszesz to Twój mąż to palant.
      Jeśli jest dokładnie tak. Bo jeśli Twoje szukanie pracy sprowadza się do przeglądnięcia raz w miesiącu ogłoszeń z UP i wysłaniu cv raz do roku to faceta rozumiem. Może być też irytujące stwierdzenie "była tylko praca taka a taka i za mało płacili". Może być też tak że facet nie zdaje sobie sprawy z sytuacji na rynku pracy i z tego że naprawdę czegoś szukasz. Oczywiście nie uważam że tak jest w Twoim przypadku ale wiem jak wygląda szukanie pracy przez moja bratową. Niby czegoś szuka ale nikt tego nie widział. Jak się jej coś da pod nos to wybrzydza.
      • azile.oli Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 12:06
        Ten facet jest okropny. N awet, gdy ta dziewczyna pójdzie do pracy, to nagle okaże się, że to też jest problem, bo za mało zarabia (zwłaszcza, że część pieniędzy pójdzie na przedszkole lub opiekunkę). Kobieta prowadziła własną działalność i też mu przeszkadzało.
        Przykro mi to pisać, ale on żony nie szanuje i nią pomiata. Nie rozmawia z nią jak z człowiekiem, tylko jak z jakimś popychadłem.
        Szczerze powiedziawszy - moim zdaniem nie ma co tkwić w takim związku.
        Znajdź dziewczyno jakąś pracę, a potem bierz dziecko i podaj gada o alimenty. Wreszcie nie będziesz musiała znosić jego niezadowolenia z Twojej osoby, bo praca nie taka.
        • deodyma Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 12:15
          azile.oli napisała:

          > Ten facet jest okropny. N awet, gdy ta dziewczyna pójdzie do pracy, to nagle o
          > każe się, że to też jest problem, bo za mało zarabia (zwłaszcza, że część pieni
          > ędzy pójdzie na przedszkole lub opiekunkę). Kobieta prowadziła własną działalno
          > ść i też mu przeszkadzało.



          dokladnie.
          nawet, jesli pojdzie do pracy, tez bedzie sie czepial, tak jak to robil, kiedy prowadzila wlasna dzialalnosc, wszystko mu bedzie przeszkadzalo.
          jej po prostu lepiej by bylo bez niego, niz z nim, ale jesli nie bedzie miala wsparcia w najblizszych, bedzie dalej tkwic w tym bagnie z mezem, ktory bedzie ja wyzywal od pasozytow/darmozjadow.
          gdyby sie rozeszli, odzylaby.
        • g-ce29 do azile.oli 20.03.12, 20:14
          azile.oli napisała:

          > Ten facet jest okropny. N awet, gdy ta dziewczyna pójdzie do pracy, to nagle o
          > każe się, że to też jest problem, bo za mało zarabia (zwłaszcza, że część pieni
          > ędzy pójdzie na przedszkole lub opiekunkę). Kobieta prowadziła własną działalno
          > ść i też mu przeszkadzało.
          > Przykro mi to pisać, ale on żony nie szanuje i nią pomiata. Nie rozmawia z nią
          > jak z człowiekiem, tylko jak z jakimś popychadłem.
          > Szczerze powiedziawszy - moim zdaniem nie ma co tkwić w takim związku.
          > Znajdź dziewczyno jakąś pracę, a potem bierz dziecko i podaj gada o alimenty. W
          > reszcie nie będziesz musiała znosić jego niezadowolenia z Twojej osoby, bo prac
          > a nie taka.

          podejrzewam ,że na pewno nie będą pasowały mu dochody.sam mówił,że mam iść do takiej pracy żeby znacząco zmieniła się nasza sytuacja finansowa,a nie żeby dziury zalepiać w budżecie.
          nie będzie mu też pasowało,że będzie musiał coś sam zrobić - jak byłam chora to nerwicy dostawał.
          • deodyma Re: do azile.oli 20.03.12, 20:20
            ojp, ten typ jest niereformowalny...
            rozmawialas z kims o tym w realu?
            i co to za rejon, ze z praca tak ciezko?
        • anorektycznazdzira Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 20:48
          > Kobieta prowadziła własną działalność i też mu przeszkadzało.

          Akurat prowadzenie własnej działalności to bywa dopiero masakra i może "przeszkadzać" współmałżonkowi. Wiem bo to przerabiałam. Firma na dorobku, rozkręcająca się, prowadzona przez osobę póki co bez doświadczenia, bez kontaktów, bez kapitału- generuje raczej straty niż zyski, bo w tym popie...nym kraju ZUS musisz płacić za to, że istniejesz, a nie za to, że zarabiasz. Tak więc wychodzenie na zero lub po kilkaset złotych na plusie jest więcej niż prawdopodobne. Spece twierdzą, że jeśli naprawdę startuje się od zera i nie jest się wyjadaczem w temacie własnego biznesu, to wielce prawdopodobne, ze taki stan będzie się utrzymywał nawet i 2 pierwsze lata. Nie każdy to wytrzyma, a jeśli się komuś wydawało, że własna firma będzie panaceum na dziurę w budżecie domowym, to ja już miłosiernie nic nie powiem tongue_out
      • g-ce29 do chipsi 20.03.12, 13:24
        chipsi napisała:
        > Jeśli jest dokładnie tak jak piszesz to Twój mąż to palant.
        > Jeśli jest dokładnie tak. Bo jeśli Twoje szukanie pracy sprowadza się do
        > przeglądnięcia raz w miesiącu ogłoszeń z UP i wysłaniu cv raz do roku to facet
        > a rozumiem.
        Może być też irytujące stwierdzenie "była tylko praca taka a taka i
        > za mało płacili.

        jest tak jak napisałam z tym szukaniem pracy. szukam non stop ale niestety sytuacja na rynku pracy jest jaka jest.nie ma dnia abym nie przeglądała ofert pracy w urzędzie pracy, na różnych portalach z ofertami pracy i w gazetach lokalnych.każdego dnia to robię i codziennie wysyłam swoje cv.
        nie patrzę na to czy ta praca będzie mi się podobała, czy jest blisko czy daleko, czy dobrze płatna czy nie - ważne aby była.prędzej mojemu mężowi nie będzie ona pasowała bo jemu nic nie pasuje.
        • chipsi Re: do chipsi 20.03.12, 13:29
          Mimo wszystko Cię rozumiem. Mój mąż co prawda mnie nie obraża ale boli mnie gdy słyszę że mogłabym znaleźć lepszą pracę bo mam lepsze wykształcenie niż on. G.wno prawda, chyba że mi jaja urosną uncertain
    • aquuaa juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 12:17
      gdyby watek brzmial nastepujaco:

      mamy trudna sytuacje, pracuje ciezko a maz od x lat nie moze znalezc pracy. Owszem w domu troche ogarnia, robi jakies zakupy ale przeciez kiedy bylam na macierzynskim wszystkie te czynnosci zajmowaly mi maks 3h (obiad, sprzatanie, zakupy). Dziecko chodzi do przedszkola a maz twierdzi, ze calymi dniami szuka pracy. Ma srednie wyksztalcenie, kiedys pracowal dorywczo w roznych branzach i nawet mial kiedys swoja dzialalosc gospodarcza ale szkoda gadac - od dluzszego czasu nic. Fizycznie jestem przemeczona. Zeby wiecej zarobic siedze po godzinach (bo szef placi za nadgodziny). Jest mi strasznie przykro, ze tak malo widuje sie z dzieckiem bo jak wracam to naprawde nie mam na nic sily ani checi. Za prace w sb i niedziele mam placone podwojnie - w naszej sytuacji grzechem byloby tego nie wykorzystac. Maz w tym czasie organizuje czas dziecku i ida do kina, na plac zabaw, na rower, do dziadkow czy znajomych a ja tez bym chciala. Czemu w naszej rodzinie tylko ja tak ciezko pracuje.
      Ostatnimi czasy nie wytrzymuje nerwowo - zaczelam wsiadac na meza, ze jest nierobem i leniem, ze nie zamierzam go cale zycie utrzymywac ale to jak grochem o sciane. Mam wrazenie, ze jemu tak jest wygodnie, ze sie przyzwyczail.
      Miedzy nami sie popsulo - nie mam o czym z nim rozmawiac za wyjatkiem tego gdy opowiada mi co robili z dzieckiem po poludniu. Nie czuje tez, ze jest 100% mezczyzna co utrudnia pewne sprawy intymne: czesto chodzi nieogolony, wciaz w dresie (po domu), nie pachnie ponetnie jak kiedys i nie zapewnia mi poczucia bezpieczenstwa.
      Brak mi juz sily.
      • chipsi Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 12:24
        To samo pomyślałam smile
        "A weź pogoń pasożyta " tongue_out
      • hellulah Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 12:27
        Nie przesadzaj. Ja na pewno NIE napisałabym, że dobrze jest "wsiadać na męża" i ogólnie unikać komunikacji oraz "niewytrzymywać nerwowo". Ja bym tak czy inaczej zaleciła dialog, oraz racjonalne, zadaniowe podejście do sprawy. Za inne forumki nie odpowiadam, ale nie generalizuj.
        • makurokurosek Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 14:06
          Racjonalnym rozwiązaniem sytuacji jest zakasanie przez autorkę rękawów i pójście do pracy. Wybacz ale argument pracy nie ma, do mnie nie przemawia.
          • deodyma Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 14:12
            Ty i wendd, mozecie sobie podac rece.
            brak Wam empatii i zrozumienia, albo lubicie dopieprzac innym, tylko dlatego, bo jestescie anonimowesmile
            dlaczego w realu nie spotyka sie takich ludzi?
            • makurokurosek Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 14:28
              Chcesz powiedzieć, że przez 10 lat rynek pracy był do dupy , zero ofert pracy i dlatego autorka nie ma doświadczenia zawodowego.
              • deodyma Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 14:30
                daj spokoj kobieto, Ty wiesz lepiej.
                nie mam zamiaru kopac sie z koniem, szkoda klawiatury.

              • asia_i_p Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 19:02
                Ty czytałaś ten pierwszy post? - pracowała na czarno, na umowę o dzieło i na umowę zlecenie. Czyli tak, jak pracuje całkiem spory odsetek pracujących. Już ktoś jej doradził, że to też może sobie wpisać do CV.
              • madzioreck Następna nie umie czytać 20.03.12, 20:22
                > Chcesz powiedzieć, że przez 10 lat rynek pracy był do dupy , zero ofert pracy i
                > dlatego autorka nie ma doświadczenia zawodowego.

                Skąd wzięłaś, że autorka od 10 nie pracuje?
                • deodyma Re: Następna nie umie czytać 20.03.12, 20:24
                  > Skąd wzięłaś, że autorka od 10 nie pracuje?



                  no wlasnie, skoro autorka pisze, ze przez wiekszosc czasu pracowala...
                  • madzioreck Re: Następna nie umie czytać 20.03.12, 20:30
                    Nie wytłumaczy się. Ja myślę, że to trolle, nie można być aż tak ślepym i głupim i tak uparcie ignorować tego, co jest napisane fafnaście razy...
                    • deodyma Re: Następna nie umie czytać 20.03.12, 20:37
                      wyzej makurokorusek pisze cos tam o utrzymance i sponsoringubig_grin

                      • makurokurosek Re: Następna nie umie czytać 20.03.12, 22:56
                        Utrzymanka jak sama nazwa wskazuje kobieta na utrzymaniu mężczyzny . Autorka jakby nie było jest od ładnych paru lat na utrzymaniu męża
                        • deodyma Re: Następna nie umie czytać 20.03.12, 23:00
                          przeczytaj jeszcze raz posty autorki, potem jeszcze raz i jeszcze raz, nastepnie kilka razy znaczenie slowa utrzymanka.
                          w realu to powiedz jakiejkolwiek kobiecie, nawet jesli chwilowo nie pracuje/nie pracowala i poczekaj na jej reakcje.
                          jesli nie zabije Cie smiechem, to pusci Ci wiazanke, badz przylozy, na co w pelni sobie zasluzysz.
                          proponuje swoje madrosci glosic w realu, moze komus "pomozesz".
                          dobranocsmile
                        • g-ce29 do makurokurosek 20.03.12, 23:22
                          makurokurosek napisała:

                          > Utrzymanka jak sama nazwa wskazuje kobieta na utrzymaniu mężczyzny . Autorka ja
                          > kby nie było jest od ładnych paru lat na utrzymaniu męża

                          utrzymanka to kobieta na utrzymaniu kochanka a nie męża- widzę ,że mamy inne słowniki
                    • makurokurosek Re: Następna nie umie czytać 20.03.12, 22:54
                      "szukam pracy a on non stop mnie atakuje i wyzywa,że nie mogę nic znaleźć.
                      wymyśla mi ,że od 10lat nic nie robię. "

                      Dzieci autorki są w wieku przedszkolnym, od chwili zajścia w ciąże jedyną jej pracą było sporadyczne sprzątanie biur.
                      Własna działalność nie wiem czy była prowadzona w domu i połączona z opieką nad dziećmi czy przed urodzeniem dzieci.
                      • g-ce29 do makurokurosek głupoty piszesz do tego nieprawd 20.03.12, 23:28
                        makurokurosek napisała:


                        > Dzieci autorki są w wieku przedszkolnym, od chwili zajścia w ciąże jedyną jej p
                        > racą było sporadyczne sprzątanie biur.

                        to nie była moja jedyna praca a do tego nie sporadyczna bo robiłam to kilka lat - to była stała praca ale bez papierów.
                        w między czasie pracowałam dla pewnej firmy i zlecenia przywoziłam do domu nad którymi spędzałam wiele godzin - wszystko w zależności od tego ile zleceń było,

                        > Własna działalność nie wiem czy była prowadzona w domu i połączona z opieką nad
                        > dziećmi czy przed urodzeniem dzieci.

                        działalność była gdy byłam już mamą i nie wykonywałam jej w domu tylko codziennie jeździłam do swojego miejsca pracy zresztą ładnych pare kilometrów, najpierw zawożąc dziecko do przedszkola, później do pracy a potem biegiem spowrotem po dziecko żeby je odebrać z przedszkola bo mężowi się nie chciało.
          • asia_i_p Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 19:00
            Fakty nie muszą przemawiać ani być atrakcyjne, starczy, że są.
      • deodyma Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 12:59
        a na Zyciu Rodzinnym jest watek "gdy zona zarabia wiecej", gdzie babka napisala, ze ma dosyc, poniewaz wszystko jest na jej glowie, nawet rachunki.
        tymczasem kiedy sama nie pracowala i byla na utrzymaniu meza ( stidiowala wtedy chyba), maz mial do niej prenetsje, rozliczal ja z kazdej zlotowki, nie mialaby za co kupic nawet ubran, bo maz trzymal pieniadze przy sobie i musiala prosic o kase swoich rodzicow.
        i nawet tam znalazl sie ktos, kto ja skrytykowal.
        ludziom nie dogodzisz, tak zle i tak niedobrze.
        wiele osob czyta to, co chce przeczytac, albo nie rozumie, co czyta.

        • aquuaa Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 13:11
          deodyma napisała:
          > wiele osob czyta to, co chce przeczytac, albo nie rozumie, co czyta.

          Nie chodzi o to, zeby tu komus dogadzac ale b.czesto jest tak, ze ten kto sie skarzy na dana sytuacje jest zwyczajnie subiektywny. Co wiecej - nawet nie zawsze jest w stanie dostrzegac obiektywne fakty bo jest tak zafiksowany.

          Nie pochwalam takiego traktowania zony ale tez nie wiem jak to jest naprawde. Moze facet naprawde jest u granic wytrzymalosci fizycznej i psychicznej? Moze i prosil setki razy, podsuwal oferty pracy? Moze ta dzialalnosc byla po prostu taka 'zabawa' w prace niz praca, z ktorej mieli dochod a wiec naciskal na skonczenie tej zabawy.
          Nie krytykuje Autorki bo nie wiem jak tam miedzy nimi jest w rzeczywistosci. Bardziej chcialabym aby wszystkie forumki, ktore radza - zostaw go i pozwij o alimenty - zastanowily sie czy to bylaby najlepsza droga w sytuacji, gdy np. Autorka faktycznie jest niezaradna zyciowo.
          • triss_merigold6 Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 13:17
            Radę "zostaw go i pozwij" w sytuacji baby, która 10 lat pracowała tylko dorywczo, uważam za komiczną.
            • deodyma Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 13:19
              triss_merigold6 napisała:

              > Radę "zostaw go i pozwij" w sytuacji baby, która 10 lat pracowała tylko dorywcz
              > o, uważam za komiczną.



              i dlatego jej potrzebne jest wsparcie bliskich/rodziny.
              inaczej nie da sobie rady, nie stanie na nogi, jesli nikt jej nie pomoze.
              • wendd Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 13:26
                Do Deodymy nadal nie dotarło.....smile))))

                To nie ona mu łaskę robi, że z nim jest, tylko on jejsmile
                Poza tym autorka nie będzie miała ochoty rozwodzić się i pozywać - bo po latach spędzonych na pracy dorywczej zostanie z niczym.
                Rozwód to dla niej konieczność samodzielnego życia, samodzielnego załatwiania własnych spraw, praca zawodowa od zaraz (w miejce przeciągającego się od "szukania pracy") i parę stówek alimentów na dziecko.
                • deodyma Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 13:46
                  wendd napisała:

                  > Do Deodymy nadal nie dotarło.....smile))))
                  >
                  > To nie ona mu łaskę robi, że z nim jest, tylko on jejsmile


                  aaaaa, to teraz tak sie nazywa...
                  kobieta prowadzila dzialalnosc gospodarcza, facet jojczyl, jemu to nie pasowalo.
                  teraz ona nie prowadzi zadnej dzialalnosci gospodarczej, szuka jakiejkolwiok pracy, slyszy od niego, ze jest pasozytem/darmozjadem, ale przeciez facet laske jej robi, ze z nia jest.
                  dobrebig_grin

                  po raz kolejny napisze, kobieta kobiecie wilkiem.
                  • nabakier Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 18:14
                    Sama widzisz, że panie sie kieruja kryteriami łaski robionej w związku. Czego od nich więcej wymagać...
                • asia_i_p Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 20:06
                  To jest twoja wizja związku? Że "silniejsza" strona "robi łaskę" "słabszej"?
                  • deodyma Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 20:12
                    asia_i_p napisała:

                    > To jest twoja wizja związku? Że "silniejsza" strona "robi łaskę" "słabszej"?


                    jesli nie wiesz o co chodzi, zawsze chodzi o pieniadzesmile
                    coz ma zatem powiedziec wiekszosc kobiet, ktore pracuja na "waciki"?
                    panowie tez laske im robia, ze z nimi sa?
                    moze powinny ich za to z wdziecznosci po butach calowacbig_grin

              • makurokurosek Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 14:17
                > i dlatego jej potrzebne jest wsparcie bliskich/rodziny.
                > inaczej nie da sobie rady, nie stanie na nogi, jesli nikt jej nie pomoze.

                Po co, po to aby przejęły na swoje plecy utrzymanie darmozjada.
                Ktoś wyżej powiedział, że kiedyś mąż utrzymywał rodzinę i nikt nie miał pretensji, że kobieta w domu siedziała. Ta osoba zapomniała dodać, że jeżeli ta kobieta nie pochodziła z zamożnej rodziny i nie wnosiła sporego wiana to przez pół dnia w polu pracowała, a przez następne pół przy domu.
                Gdyby autorka przez tydzień tak pracowała jak to kiedyś nasze babki to założę się, że nagle znalazłaby pracę
                • deodyma Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 14:20
                  > Po co, po to aby przejęły na swoje plecy utrzymanie darmozjada.



                  i to jest to, o czym pisalam wyzej.
                  brak Ci empatii i zrozumienia dla drugiej osoby.
                  podaj reke kolezance forumowej wendd.
                  poczytaj tez dokladnie pozostale posty autorki watku, bo czytasz, to co chcesz czytac/czytasz wybiorczo/czytanie ze zrozumieniem u Ciebie szwankuje.
                  brak slow.
                  • makurokurosek Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 14:31
                    Wybacz ale jeżeli ktoś przez 10 lat nie znalazł pracy to najwidoczniej tej pracy znaleźć nie chciał.
                    • asia_i_p Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 20:10
                      Wybacz, ale jak ktoś nie jest w stanie jednego postu startowego przeczytać dokładnie, to nie powienien się wypowiadać w wątku.
                    • g-ce29 makurokurosek- czytaj dokładniej a nie wyrywkowo 20.03.12, 20:26
                      makurokurosek napisała:

                      > Wybacz ale jeżeli ktoś przez 10 lat nie znalazł pracy to najwidoczniej tej prac
                      > y znaleźć nie chciał.

                      powiedz gdzie Ty przeczytałaś,że ja 10 lat NIE PRACOWAŁAM????
                      pracowałam przed urodzeniem dziecka i już pół roku po porodzie.fakt z niewielkimi przerwami.długą przerwę miałam tylko wówczas gdy byłam w ciąży bo była zagrożona przez męża i jego rodzinę
                      • kota_marcowa Re: makurokurosek- czytaj dokładniej a nie wyrywk 20.03.12, 20:34
                        .fakt z niewielki
                        > mi przerwami.długą przerwę miałam tylko wówczas gdy byłam w ciąży bo była zagro
                        > żona przez męża i jego rodzinę

                        No teraz to już nie przesadzaj, po brzuchu cię bili, że przez nich ciąża zagrożona była.
                        Bardzo chciałabym przeczytać relację twojego męża, myślę, że byłaby zupełnie inna i po twoim nastawieniu do męża i jego rodziny wnioskuję, że ty też taka słodziutka nie jesteś.
                        • deodyma Re: makurokurosek- czytaj dokładniej a nie wyrywk 20.03.12, 20:43
                          a to trzeba byc bitym po brzuchu, zeby miec zagrozona ciaze?
                          nie wiedzialam.
                          • kota_marcowa Re: makurokurosek- czytaj dokładniej a nie wyrywk 20.03.12, 21:02
                            > a to trzeba byc bitym po brzuchu, zeby miec zagrozona ciaze?
                            > nie wiedzialam.

                            Nie oczywiście, ze nie, ale powodem zagrożenia ciąży są najczęściej współistniejące choroby, wady płodu, szyjki macicy. Więc jestem ciekawa, co takiego zrobiła rodzina męża, że jak autorka podkreśla w każdym poście, tylko i wyłącznie przez męża i jego rodzinę jej ciąża była zagrożona.
                            • deodyma Re: makurokurosek- czytaj dokładniej a nie wyrywk 20.03.12, 21:03
                              w kazdym poscie podkresla?
                              bo ja czytalam o tym tylko w dwoch a napisala tych postow trochesmile
                              • kota_marcowa Re: makurokurosek- czytaj dokładniej a nie wyrywk 20.03.12, 21:06
                                W każdym, w którym pisała o ciąży.
                                • deodyma Re: makurokurosek- czytaj dokładniej a nie wyrywk 20.03.12, 21:08
                                  a to juz w kazdym, w ktorym pisala o ciazy, nie w kazdym, czy we wszystkich postach?big_grin
                                  to ile tych postow bylo w sumie, bo juz sie pogubilam?

                                  • kota_marcowa Re: makurokurosek- czytaj dokładniej a nie wyrywk 20.03.12, 21:18
                                    Deodyma nie udawaj głupszej niż jesteś.
                                    • deodyma Re: makurokurosek- czytaj dokładniej a nie wyrywk 20.03.12, 21:19
                                      jestem glupia, nie udajetongue_out
                            • sanciasancia Re: makurokurosek- czytaj dokładniej a nie wyrywk 21.03.12, 09:22
                              Np. nakarmiła tatarem z toksoplazmozą?
                              Albo doprowadziła do stanu psychicznego, w którym dziewczyna miała skurcze w miarę często?
                        • g-ce29 do kota_marcowa - chyba się za bardzo rozpędziłaś 20.03.12, 21:02
                          kota_marcowa napisała:

                          > .fakt z niewielki
                          > > mi przerwami.długą przerwę miałam tylko wówczas gdy byłam w ciąży bo była
                          > zagro
                          > > żona przez męża i jego rodzinę
                          >
                          > No teraz to już nie przesadzaj, po brzuchu cię bili, że przez nich ciąża zagroż
                          > ona była.

                          wiesz co nie wiem czy byłaś kiedykolwiek w ciąży czy nie ale jak tak piszesz to odnosze wrażenie,że chyba nie.
                          wyobraź sobie,że ciąża może być zagrożona nie tylko dlatego,że ktoś bije po brzuchu.mnie nikt nie bił.mąż i jego rodzinka "siedli na mnie psychicznie"- w życiu tylu przykrych rzeczy nie słyszałam co w tamtym okresie czasu to po pierwsze, po drugie miałam ciążę leżącą tzn powinnam mieć ale skoro nie było pomocy ze strony męża to sama sobą musiałam się zająć po czym wylądowałam w szpitalu i cudem uratowano mi dziecko.będąc w ciąży wielokrotnie byłam w szpitalu - lekarz mówił,że przyczyną są min nerwy.


                          > Bardzo chciałabym przeczytać relację twojego męża, myślę, że byłaby zupełnie in
                          > na i po twoim nastawieniu do męża i jego rodziny wnioskuję, że ty też taka słod
                          > ziutka nie jesteś.

                          co do męża to wcale nie krył,że liczył na to,że poronię.był zawiedziony,że jednak udało się uratować dziecko.
                          teraz za to, za wszystkie niepowodzenie wini dziecko
                          • deodyma Re: do kota_marcowa - chyba się za bardzo rozpędz 20.03.12, 21:07
                            > wyobraź sobie,że ciąża może być zagrożona nie tylko dlatego,że ktoś bije po brz
                            > uchu.mnie nikt nie bił.mąż i jego rodzinka "siedli na mnie psychicznie"- w życi
                            > u tylu przykrych rzeczy nie słyszałam co w tamtym okresie czasu to po pierwsze,
                            > po drugie miałam ciążę leżącą tzn powinnam mieć ale skoro nie było pomocy ze s
                            > trony męża to sama sobą musiałam się zająć po czym wylądowałam w szpitalu i cud
                            > em uratowano mi dziecko.będąc w ciąży wielokrotnie byłam w szpitalu - lekarz mó
                            > wił,że przyczyną są min nerwy.




                            zaraz Ci napisza, ze to Twoja wina, ze maz i jego rodzina, sie na Tobie wyzywalismile
                            a tak swoja droga tez znam przypadek, gdzie zona wykonczona psychicznie przez meza, malo nie stracila dziecka, zyla w stresie.

                            • g-ce29 do deodyma 20.03.12, 21:28
                              deodyma napisała:


                              > zaraz Ci napisza, ze to Twoja wina, ze maz i jego rodzina, sie na Tobie wyzywal
                              > ismile
                              > a tak swoja droga tez znam przypadek, gdzie zona wykonczona psychicznie przez m
                              > eza, malo nie stracila dziecka, zyla w stresie.

                              zaraz na pewno tak będzie, zaraz się okaże ,że wszystko co złe to ja i,że wszystkiemu sama jestem sobie winna.
                              co do ciąży to ja bardzo się cieszyłam,że będzie dziecko a mój mąż i jego rodzinka byli załamani.teście zamiast się cieszyć pytali "co teraz będzie ?"a dodam tylko,że nie byłam małolatą i byliśmy już dawno po ślubie bo zaraz mi tu niektórzy wyjadą,że nieletnia byłam i bez ślubu.
                              od razu usłyszałam"ja tego dziecka nie będę pilnowała"- to od teściowej - a wcale ją o to nie prosiłam , nawet nie zakładałam takiej opcji.
                              było jeszcze dużo dużo więcej bardzo przykrych słów i męczenia mnie psychicznie - trzy dni po tym jak powiedziałam o ciąży wylądowałam w szpitalu. tak tak wystarczyły trzy dni aby doprowadzić mnie do takiego stanu,że jak pojawiłam się na izbie przyjęć to wyjechałam stamtąd na wózku na oddział.gdy szpital opuściłam i miałam zakaz wstawania z łóżka mąż i teść kazali mi iść do pracy i byli wielce oburzeni,że jej nie szukam.podsuwali mi nawet ogłoszenia pod nos i chcieli abym dzwoniła i na rozmowy się umawiała - nie patrzeli na to,że ja nawet nie mogłam wstać.
                              podczas tych 9 miesięcy to nawet nie jestem w stanie zliczyć ile razy w szpitalu byłam.

                              do dziś dziękuję Bogu,że nie powiedziałam od razu że jestem w ciąży, że poczekałam te kilka tygodni - dzięki temu te dziecko miało szansę na przeżycie.

                              a po porodzie - zaraz po powrocie do domu znów trzeba było liczyć tylko na siebie.mąż nigdy dziecka nawet nie wykąpał, nie był na spacerze - totalnie nic, a teściowa dziecko na ręce pierwszy raz wzięła jak miało ponad rok a wcale jej nie broniłam.

                              jak po tym wszystkim mogłabym twierdzić,że to nie jest ich wina?sama siebie przecież psychicznie nie męczyłam.
                              • kota_marcowa Re: do deodyma 20.03.12, 21:33
                                Weź ty sobie jakąś medyczną książkę albo choćby wujka google i doczytaj, że stres nie jest powodem zagrożenia ciążytongue_out
                                • deodyma Re: do deodyma 20.03.12, 21:37
                                  kota_marcowa napisała:

                                  > Weź ty sobie jakąś medyczną książkę albo choćby wujka google i doczytaj, że str
                                  > es nie jest powodem zagrożenia ciążytongue_out


                                  kota, dobrze sie czujesz?
                                  to cos wyskoczylo mi w ulamku sekundy.
                                  poczytaj, zanim zaczniesz pisac glupoty.

                                  www.erodzina.com/index.php?id=31,358,0,0,1,0
                                  • kota_marcowa Re: do deodyma 20.03.12, 21:53
                                    Weź daj jakieś rzetelne źródło medyczne, a nie jakiegoś pismaka, który się nawet pod artykułem nie podpisał. Oficjalnie stres nie jest uznawany jako przyczyna. Sama poczytaj zanim zaczniesz pisać głupoty.
                                    • deodyma Re: do deodyma 20.03.12, 21:57
                                      zrozumialas tekst linka, ktory Ci podeslalam?
                                      jesli nie, nie odpisuj, zrozumiem to.
                                • g-ce29 Re: do kota_marcowa 20.03.12, 21:39
                                  kota_marcowa napisała:

                                  > Weź ty sobie jakąś medyczną książkę albo choćby wujka google i doczytaj, że str
                                  > es nie jest powodem zagrożenia ciążytongue_out

                                  marcowa - każda ciąża i każda kobieta jest inna więc jesteś w błedzie
                              • deodyma Re: do deodyma 20.03.12, 21:35
                                matko, co za ludzie...
                                maz przed slubem tez taki walniety byl, czy sie maskowal?

                                co do specyfiki forum/tego forum, to normalka, ze ktos Ci napisze, ze to Twoja wina/sama jestes sobie winna.
                                zaraz przeanalizuja Twoja osobowosc, zreszta co niektore juz to zrobilysmile
                          • kota_marcowa Re: do kota_marcowa - chyba się za bardzo rozpędz 20.03.12, 21:17
                            Stres nie jest powodem ciąży zagrożonej, a jak miałaś leżeć, to nikt ci łazić nie kazał, skoro mąż ci nie chciał pomagać, to mogłaś dla dobra dziecka poprosić o pomoc, mamę, koleżankę, znajomą, sąsiadkę, nie wierzę, że nie byłoby ani jednej litościwej duszy, skoro na takim forum jest ich tylesuspicious
                            Mąż ci wsparcia nie dawał, być może nawet z resztą swojej rodziny ci dokuczali, ale za to, że twoja ciąża zagrożona była odpowiedzialni nie są. A ty jesteś do nich na pewno uprzedzona.
                            • deodyma Re: do kota_marcowa - chyba się za bardzo rozpędz 20.03.12, 21:19
                              kota_marcowa napisała:

                              > Stres nie jest powodem ciąży zagrożonej, a jak miałaś leżeć, to nikt ci łazić n
                              > ie kazał, skoro mąż ci nie chciał pomagać, to mogłaś dla dobra dziecka poprosić
                              > o pomoc, mamę, koleżankę, znajomą, sąsiadkę, nie wierzę, że nie byłoby ani jed
                              > nej litościwej duszy, skoro na takim forum jest ich tylesuspicious
                              > Mąż ci wsparcia nie dawał, być może nawet z resztą swojej rodziny ci dokuczali,
                              > ale za to, że twoja ciąża zagrożona była odpowiedzialni nie są. A ty jesteś do
                              > nich na pewno uprzedzona.


                              he he, wiedzialam, ze tak napiszeszbig_grin
                            • kota_marcowa Re: do kota_marcowa - chyba się za bardzo rozpędz 20.03.12, 21:19
                              No chyba, że miałaś leżeć, a oni cię siłą z łóżka zganiali.
                            • g-ce29 Re: do kota_marcowa 20.03.12, 21:31
                              kota_marcowa napisała:

                              > Stres nie jest powodem ciąży zagrożonej,
                              > Mąż ci wsparcia nie dawał, być może nawet z resztą swojej rodziny ci dokuczali,
                              > ale za to, że twoja ciąża zagrożona była odpowiedzialni nie są. A ty jesteś do
                              > nich na pewno uprzedzona.

                              byłaś kiedyś w ciąży kota_marcowa??????
                              widzisz jesteś w błędzie bo męczenie kogoś psychicznie i stres mogą być przyczyną zagrożenia ciąży.

                              a.... i nie jestem do nikogo uprzedzona
                              • kota_marcowa Re: do kota_marcowa 20.03.12, 21:35
                                Widzisz, nie zakończyłam swojej edukacji na liceum, stąd wiem, że stres nie jest uznawany za przyczynę zagrożonej ciąży.
                                • naomi19 Re: do kota_marcowa 21.03.12, 08:45
                                  Wprawdzie pani po studiach, ale rodziców w dzieciństwie, którzy by wychowali zabrakło. Nie można mieć wszystkiego?
                  • sanciasancia Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 14:50
                    > podaj reke kolezance forumowej wendd.
                    I mężowi założycielki wątku, bo to ten sam rodzaj chamstwa wrodzonego.
                    • nabakier Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 18:16
                      niestety
                    • wendd Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 18:42
                      Nikt tu nie napisał, że popiera chamstwo albo że lubi obraźliwe słowa typu "pasożyt"smile

                      Empatia ma swoje granice i jeśli po latach proszenia żony o wsparcie w utrzymaniu rodziny facetowi puszczają nerwy, to ja to rozumiemsmile
                      Ile lat wg Was empatycznych koleżanek można grzecznie prosić? W nieskończoność?smile

                      Z postów autorki wynika, że mąż zwyczajnie jej nie szanuje i nie chce jej pomagać w codziennych czynnościach.
                      Trudno szanować dorosłego człowieka, który pomimo 30-tki na karku (tak się domyślam) jest niesamodzielny i wisi na nas od lat domagając się wiecznej pomocy.
                      Argument, że przez 10 lat praca się nie znalazła jest zwyczajnie bzdurny - takimi argumentami posługują się osoby, które pracować nie chcą.
                      Przeglądanie ofert pracy w UP oraz na necie i wysyłanie pocztą czy mailem CV w sytuacji jakiej jest autorka wątku jest po prostu tylko generowaniem dodatkowych kosztów i mydleniem oczu, że się pracy szuka.
                      Przez 10 lat można dwa kierunki studiów skończyć po kolei i zrobić przy okazji ileś tam kursów - gdyby się chciało coś do matury dorobić.
                      Tylko, że się po prostu nie chcesmile

                      Jak chcecie tej pani pomóc drogie empatyczne koleżanki, to dawajcie jej dobre rady, a nie klepcie z pożałowaniem po pleckach i nie wylewajcie żalu z powodu brzydkiego potraktowania przez męża.
                      Bo w życiu tej pani największym problemem jest jej uzależnienie od utrzymującego ją faceta, a nie to jak on ją traktuje.
                      Jeśli nie zrobi niczego w kierunku swojego usamodzielnienia się to będzie ją traktował jeszcze gorzej.
                      • sanciasancia Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 18:54
                        > Nikt tu nie napisał, że popiera chamstwo albo że lubi obraźliwe słowa typu "pas
                        > ożyt"smile
                        > Empatia ma swoje granice i jeśli po latach proszenia żony o wsparcie w utrzyman
                        > iu rodziny facetowi puszczają nerwy, to ja to rozumiemsmile
                        No, to właśnie to napisałaś. Nie zauważyłaś? Nie dziwi mnie to, ewidentnie masz problem ze słowem pisanym.

                        Autorka wątku napisała, że pracowała, fakt na czarno albo na dzieło, ale nie ona jedna. Teraz nie pracuje, bo maż tak narzekał, że zamknęła działalność gospodarczą. A teraz mąż wyzywa ją od nierobów. Ewidentnie wysnuwając masę wniosków, tego nie zauważyłaś.
                        > Bo w życiu tej pani największym problemem jest jej uzależnienie od utrzymująceg
                        > o ją faceta, a nie to jak on ją traktuje.
                        > Jeśli nie zrobi niczego w kierunku swojego usamodzielnienia się to będzie ją tr
                        > aktował jeszcze gorzej.
                        E, tam. Jak była bardziej niezależna, to też ją źle traktował. Związała się z chamem, to jest jej problem.
                        • wendd Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 19:13
                          A Ty masz Sancia niestety problem z czytaniem ze zrozumieniem.
                          • sanciasancia Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 21.03.12, 09:19
                            Pics or it didn't happen.
                      • hellulah Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 19:18
                        > Trudno szanować dorosłego człowieka, który pomimo 30-tki na karku (tak się domy
                        > ślam) jest niesamodzielny i wisi na nas od lat domagając się wiecznej pomocy.

                        Ale o co w ogóle kaman? Do czego ty się odwołujesz, do jakichś swoich halucynacji, traumatycznych wspomnień, wyobrażeń o życiu czy do postu autorki?

                        "przez te wszystkie lata pracowałam jednak w większości na umowę o dzieło lub na czarno, zdarzył się krótki epizod z pracą na umowę zlecenie oraz niedługie prowadzenie własnej działalności gospodarczej.w między czasie urodziłam dziecko - okres ciąży był czasem niepracującym" - z pierwszego postu
                        • makurokurosek Re: juz widze wasze wpisy, gdyby 20.03.12, 23:12
                          Z kolejnych wynika iż dziecko autorki jest w wieku przedszkolnym i w tym czasie autorka raz na jakiś czas dorabiała wieczornym sprzątaniem biura.
                          Czyli przez co najmniej cztery lata autorka nie pracowała.
                          • g-ce29 do makurokurosek 20.03.12, 23:31
                            makurokurosek napisała:

                            > Z kolejnych wynika iż dziecko autorki jest w wieku przedszkolnym i w tym czasi
                            > e autorka raz na jakiś czas dorabiała wieczornym sprzątaniem biura.
                            > Czyli przez co najmniej cztery lata autorka nie pracowała.

                            napisałam Ci powyżej w wątku zatytułowanym" głupoty piszesz....." że nie tylko to robiłam.

                            a i skąd Ci się wzięło,że niby 4 lata nie pracowałam.NIE POTRAFISZ LICZYĆ CZY CO?
                            nie pracowałam tylko wtedy jak byłam w ciąży i pół rok po a to nie daje sumy 4 lat
                            • deodyma Re: do makurokurosek 20.03.12, 23:46
                              > a i skąd Ci się wzięło,że niby 4 lata nie pracowałam.NIE POTRAFISZ LICZYĆ CZY C
                              > O?
                              > nie pracowałam tylko wtedy jak byłam w ciąży i pół rok po a to nie daje sumy 4
                              > lat



                              moze makurokorusek mysli, ze Twoja ciaza trwala az 4 lata, czyli dluzej, niz ciaza slonia?smile
                              • makurokurosek Re: do makurokurosek 21.03.12, 00:13
                                Przedszkola są dla dzieci od trzech lat, czyli 9 miesięcy ciązy +3 lata daje 4 lata bez pracy
                                • g-ce29 Re: do makurokurosek 21.03.12, 01:51
                                  makurokurosek napisała:

                                  > Przedszkola są dla dzieci od trzech lat, czyli 9 miesięcy ciązy +3 lata daje 4
                                  > lata bez pracy

                                  widać znów nie doczytałaś bo pisałam ,że pracę ponownie podjęłam pół roku po porodzie

                                  czyli 9 miesięcy ciąży +6 miesięcy po porodzie wynosi 15 miesięcy a nie 4 lata.

                                  TY NA PRAWDĘ NIE POTRAFISZ CZYTAĆ DOKŁADNIE TEGO CO NAPISAŁAM CZY TYLKO UDAJESZ????

                                  a propo przedszkoli tak na marginesie Ci powiem, że to iż one są nie znaczy,że każde dziecko zostaje do niego przyjęte bo nie zawsze są miejsca.
                                • deodyma Re: do makurokurosek 21.03.12, 06:55
                                  makurokurosek napisała:

                                  > Przedszkola są dla dzieci od trzech lat, czyli 9 miesięcy ciązy +3 lata daje 4
                                  > lata bez pracy


                                  wez juz Ty przestan kobieto, bo jak sie Ciebie czyta, to mozna pomyslec, ze wiesz lepiej od samej autorki watku, co sie dzieje w jej zyciu.
    • wendd Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 12:44
      Aquuaa weź dopisz jeszcze w swoim poście "...i mąż oczekuje emerytury od państwa, bo zrobił dziecko i się nim zajmuje..." i będzie już kompletsmile

      Masz 100% racji.
      • azile.oli Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 12:51
        Żeby było zgodnie z prawdą, to trzeba byłoby napisać, że mąż jakiś czas nie pracował, bo zajmował się naszym dzieckiem. Chwytał się różnych dorywczych prac, ale przecież bez problemu powinien wrócić na rynek pracy. Nazywam go leniem, bo się obija. Prowadził własną działalność, ale mu udowodniłam, że jest do niczego. Teraz niby szuka pracy, a ja mu mówię , że jest nierobem. W dodatku zawraca mi tyłek wizytą dziecka u lekarza i zakupami. Zamiast zajmować się pierdołami, niech idzie do roboty, pasożyt jeden.
        Fajnie, prawda?
        • asiara74 Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 12:58
          Wszystko fajnie, tylko facetom naprawdę łatwiej odnależć sie na rynku pracy. Jest sporo zawodow wykonywanych głównie lub tylko przez facetów(prace fizyczne) i tu jest też zapotrzebowanie na pracowników.
          • triss_merigold6 Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 13:04
            Ja tam otwarcie konsekwentnie piszę, że nie byłabym w stanie żyć z facetem, który nie pracuje i nie przynosi do domu pieniędzy.
            • nabakier Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 13:28
              nawet, gdyby był chory?
              • triss_merigold6 Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 13:32
                Gdyby babcia miała drucik, to by była radiostacją.uncertain
                Wątek jest o zdrowej pani, a ja odnoszę się do analogicznej sytuacji ze zdrownym, sprawnym i w sile wieku panem.
                • nabakier Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 18:17
                  Pytanie miało tryb hipotetyczny. Takie też istnieją.
      • thaures Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 12:53
        Ja mam kuzynkę, po studiach, która jeden rok pracowała w jakimś urzędzie, a potem już zawsze siedziała w domu. Myślałam,że to ich ( jej i kuzyna) wybór-ale kiedyś zgadaliśmy się z jej mężem i on otwarcie powiedział,że nie ma już siły pracować na dwa etaty. Ale nie praca go wykańcza, tylko syf panujący w domu. Fakt- dom mają nieco zapuszczony i co tu ukrywać- to nie bałagan tylko bród.
    • g-ce29 mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 21:12
      po wczorajszym dniu i tekstach mężach na standardowe tematy dziś jest obrażony, w sumie od wczorajszego popołudnia się nie odzywa słowem.nie wiem jak można mieć taki tupet - przecież to on mnie obraża i krytykuje i jeszcze pokazuje jaki to obrażony jest.

      wiecie co dzisiaj zrobił - mam w domu kota - kot jak kot łasi się i podchodzi blisko.dzisiaj podszedł do męża a ten jak go kopnął to zwierzak poleciał parę metrów dalej.
      normalnie byłam w szoku a dziecko przerażone bo to widziało
      • deodyma Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 21:17
        > wiecie co dzisiaj zrobił - mam w domu kota - kot jak kot łasi się i podchodzi b
        > lisko.dzisiaj podszedł do męża a ten jak go kopnął to zwierzak poleciał parę me
        > trów dalej.
        > normalnie byłam w szoku a dziecko przerażone bo to widziało



        czyli cham/prostak/prymityw i z takim czlowiekiem midentyfikuja sie badz mu wspolczuja niektore forumki.
        zaraz sie dowiesz, ze to Twoja wina, maz mial racje, ze kopnal kota, bo NIE PRACUJES.
        jesli nie pracujesz, nie masz prawa trzymac kota w domu, wszak jakim prawem on biedaczek ma jeszcze siersciucha karmic?
        ciekawe, ktora teraz stanie w jego obronie?

        • wendd Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 21:41
          Deodyma Ty jesteś albo bardzo młoda i niedoświadczona albo niezbyt rozgarnięta więc wybacz ale więcej z Tobą nie dyskutuję - nie mam ochoty odpierać ataków i oskarżeń o wspieranie chamstwa czy identyfikowanie się z przemocowcem.
          • deodyma Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 21:48
            prawda w oczy kole?
            jesli sie poczulas urazona, ze w jakis sposob Cie z nim identyfikuje, chyb a cos jest na rzeczy?
            teraz postaw sie na miejscu autorki, ktora zostala wyzwana od darmozjadow/pasozytow/utrzymanek?
            to jest ok?

            endd napisała:

            > Deodyma Ty jesteś albo bardzo młoda i niedoświadczona albo niezbyt rozgarnięta


            alez mysl sobie, co chceszsmile
            za stara jestem, zebym miala sie przejmowac tym, co sobie mysli o mnie jakis wirtualny byt.
            idz pomadrzyc sie w realu.
            • makurokurosek Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 23:15
              Normalna, samodzielna kobieta w sytuacji gdyby mąż całkowicie bezpodstawnie zachowywał się w taki sposób jak mąz autorki zwyczajnie od niego odchodzi. Problem w tym, że autorka nie jest samodzielna i nie chce się usamodzielnić.
        • kota_marcowa Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 21:57
          > czyli cham/prostak/prymityw i z takim czlowiekiem midentyfikuja sie badz mu wsp
          > olczuja niektore forumki.

          A ty co sama masz/miałaś takiego męża, że się z autorką tak bardzo utożsamiasz?suspicious
          • deodyma Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 21:58
            pora na analize mojego malzenstwa?
            zaczynaj!
            • kota_marcowa Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 22:12
              Jak na razie to ty próbujesz analizować Wendd, nieudolnie zresztąsmile
              W którym poście niby pisze, ze się z tym mężem utożsamia, albo broni jego zachowań? Jak na razie to tylko Makurokurosek współczuła mężowi, ale ona akurat patrzy na to inaczej z powodów osobistych.
              • deodyma Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 22:18
                ja niczego nie analizuje.
                przeciez Ty, wendd i makurokorusek, popieracie chamstwo w wykonaniu meza autorki, Ciebie nawet to bawi, cieszy Cie jej nieszczescie.
                jako jedyne wykazalyscie sie brakiem empatii/zrozumienia, Ty sie wrecz lubujesz w kopaniu lezacego.
                • rosapulchra-0 Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 22:56
                  Deo, nie dyskutuj z idiotą, bo cię zniży do swojego poziomu i pokona doświadczeniem.
                  • deodyma Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 23:02
                    rosapulchra-0 napisała:

                    > Deo, nie dyskutuj z idiotą, bo cię zniży do swojego poziomu i pokona doświadcze
                    > niem.


                    a juz mi sie nawet nie chce.
                    spadam, moze swciagne jakis fajny horror, albo poogladam sobie program o kobietach, ktore zabijaja ( chyba leci w TV, jesli sie nie myle).
                    dobranocsmile
                    • makurokurosek Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 23:24
                      Może ustalmy jedno. Jestem DDA, mam za sobą spory bagaż doświadczeń, od dziecka wiedziałam że kobieta musi być samodzielna i niezależna aby w przypadku gdy w jakiś idiotyczny sposób w pakuje się w toksyczny związek miała możliwość z niego odejść.
                      Dlatego nigdy nie odnalazłabym się w związku w którym jestem całkowicie uzależniona finansowo od faceta. Dlatego też, nie akceptuję postawy autorki która nie nie pracuje i nie wiem czy z wygody, lenistwa czy tez głupoty pozostaje przy facecie który ją traktuje w taki sposób.
                      Gdyby autorce to faktycznie przeszkadzało i gdyby w oskarżeniach męża nie było racji zapewne opuściłaby go. Decydowanie sie na dziecko żyjąc w patologicznym związku i nie będąc w stanie się usamodzielnić jest zwyczajną głupotą.
                      Tak więc albo autorka jest utrzymanką albo jest osobą co najmniej głupią aby nie określić bardziej dosadnie.
                      • deodyma Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 23:53
                        a mnie nie interesuje, czyja jestes corka, ale jakim jestes czlowiekiem teraz.
                        a jestes wyprana z pozytywnych uczuc/emocji.
                        Ciebie tez tak kopali/slali Ci takie teksty, jakie na forum zapodajesz?

                        • makurokurosek Re: mąż obrażony i agresywny 21.03.12, 00:12
                          Widzisz ja bym sobie nie pozwoliła by mąż dołował mnie psychicznie, ale ja jestem osobą niezależną , autorka wątku z sobie tylko znanych powodów jest osoba uzależnioną. I można tylko gdybać czy jest tak leniwa, że usamodzielnić sie nie chce czy jest tak głupia.
                          • rosapulchra-0 Re: mąż obrażony i agresywny 21.03.12, 00:22
                            makurokurosek napisała:

                            > Widzisz ja bym sobie nie pozwoliła by mąż dołował mnie psychicznie, ale ja jest
                            > em osobą niezależną , autorka wątku z sobie tylko znanych powodów jest osoba uz
                            > ależnioną. I można tylko gdybać czy jest tak leniwa, że usamodzielnić sie nie c
                            > hce czy jest tak głupia.

                            Jesteś taka niezależna, że dajesz sobie prawo obrażać autorkę wątku i wyzywać ją od głupich i leniwych?? To chamstwo, dokładnie takie samo, jak łobuzów bijących leżącego człowieka.
                            • makurokurosek Re: mąż obrażony i agresywny 21.03.12, 00:31
                              Miałaś kiedyś osobisty kontakt z osobami uzależnionymi, z kobietami maltretowanymi, osobami z rodzin patologicznych rozmawiałaś z nimi?

                              Nie sadzę. Autorka wątku jeżeli sytuacja faktycznie wygląda tak jak ją przedstawia powinna skierować się do poradni zdrowia psychicznego i podjąć stosowna terapię.
                              Bardziej jednak skłaniam się do tego, że autorka zwyczajnie z wygody pracy podjąć nie chce stąd zasłaniania się opieką nad siedmiolatkiem i wynajdywaniem tysiąca powodów dla których praca będzie nieodpowiednia .
                              • rosapulchra-0 Re: mąż obrażony i agresywny 21.03.12, 00:37
                                Kto dał ci prawo oceniać kogoś, kogo nie znasz? Na podstawie jednego lub dwóch wątków jej autorstwa? I to jest dopiero chore! Ty po prostu ZAWSZE wiesz lepiej od kogoś innego, gdzie go swędzi. Zawsze.
                                W tej sytuacji zastanawiam się, jak bardzo musi być puste i marne twoje życie, jeśli się tak podniecasz cudzym, wypisanym na forum?? shock
                                A o mnie również nic nie wiesz, nie znasz mnie też, nie masz zielonego pojęcia z kim i jakie miałam/mam kontakty. I twoje domniemywanie nawet funta kłaków jest niewarte. Dla mnie koniec dyskusji. Nie pozdrawiam.
                                • makurokurosek Re: mąż obrażony i agresywny 21.03.12, 00:48
                                  "> W tej sytuacji zastanawiam się, jak bardzo musi być puste i marne twoje życie,
                                  > jeśli się tak podniecasz cudzym, wypisanym na forum?"

                                  Jak bardzo musi być puste życie autorki skoro pierze swoje brudy i obnosi się swoją głupotą, brakiem szacunku do samej siebie i niesamodzielnością na forum robiąc ze swojego życia cyrk.

                                  " A o mnie również nic nie wiesz, nie znasz mnie też, nie masz zielonego pojęcia
                                  > z kim i jakie miałam/mam kontakty"

                                  Dlatego nie wypowiadam sie na twój temat, bo ani ciebie ani twoich wpisów nie kojarzę tak więc nie mam pojęcia kim jesteś.
                                  Biorąc pod uwagę, że albo autorka jest leniwą kobietą albo osobą uzależnioną tkwiącą w toksycznym związki, skoro tak bardzo tkwisz w przekonaniu że prawdziwe jest to drugie twierdzenia zadałam ci jedno konkretne pytanie czy kiedykolwiek miałaś osobisty kontakt z osobą uzależnioną i idąc dalej czy metoda głaskania w przypadku osób uzależnionych jest metoda skuteczną.
                                  • deodyma Re: mąż obrażony i agresywny 21.03.12, 07:03
                                    > Jak bardzo musi być puste życie autorki skoro pierze swoje brudy i obnosi się s
                                    > woją głupotą, brakiem szacunku do samej siebie i niesamodzielnością na forum ro
                                    > biąc ze swojego życia cyrk.
                                    >


                                    ojp...
                                    ale z Ciebie podle babsko.
                                    rzeczywiscie, nie ma sensu z Toba dyskutowac, jak grochem o sciane.
                                    te Twoje "doswiadczenia" calkowicie wypraly Cie z pozytywnych emocji/uczuc i skoro Tobie bylo zle, dlaczego komus ma byc lepiej?
                                    Ty tez uwielbiasz kopac lezacego, wrecz bys taka osobe w lyzce wody utopila, co za kobieta wstretna.
                                    znalazla sie ekspertka od zycia rodzinnego.
                                    podlosc ludzka nie zna granic, jestes taka, jak jej maz i tyle.
                                    koncze.

                                • scibor3 Re: mąż obrażony i agresywny 21.03.12, 15:38
                                  > Kto dał ci prawo oceniać kogoś, kogo nie znasz? Na podstawie jednego lub dwóch
                                  > wątków jej autorstwa?

                                  Chyba lepiej niż oceniać kogoś kogo się zna z paru cudzych postów a który jako nieobecny bronić się ani odpowiedzieć nie może. Pod takim postem jak np. ten:

                                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,134395643,134426213,Re_maz_do_zony_wez_sie_do_roboty_leniu_masz_dwi.html

                                  Nie widać twojego oburzonego postu.
                                  • rosapulchra-0 Re: mąż obrażony i agresywny 21.03.12, 16:01
                                    No kolejny troll..
                                    któremu trzeba tłumaczyć, że to nie jest pierwszy post tej autorki i w tym temacie..
                                    • scibor3 Re: mąż obrażony i agresywny 21.03.12, 16:17
                                      Droga koleżanko, wiesz li kto to jest troll? Dla ułatwienia dodam, że nie jest to osoba której post ci się nie podoba/ z nim się nie zgadzasz, jak to często myślą dzieci Neostrady.
                          • deodyma Re: mąż obrażony i agresywny 21.03.12, 06:58
                            makurokurosek napisała:

                            > Widzisz ja bym sobie nie pozwoliła by mąż dołował mnie psychicznie, ale ja jest
                            > em osobą niezależną , autorka wątku z sobie tylko znanych powodów jest osoba uz
                            > ależnioną. I można tylko gdybać czy jest tak leniwa, że usamodzielnić sie nie c
                            > hce czy jest tak głupia.



                            je tez z tych, ktore na takie rzeczy sobie nie pozwolily, co nie znaczy, ze mam ja wyzywac od utrzymanek i zachowywac sie w stosunku do niej tak, jak Ty.
                            potrafie ja zrozumiec/postawic sie w jej sytuacji a Ty wez juz sie opanuj.
                            bardzo zle swiadczy o Tobie to, co tu piszesz.

      • kota_marcowa Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 21:25
        He he, to unieś się honorem i się z nim rozwiedź, zamiast swoje prywatne sprawy na publicznym forum wywlekać.
        • g-ce29 do kota_marcowa 20.03.12, 21:35
          kota_marcowa napisała:

          > He he, to unieś się honorem i się z nim rozwiedź, zamiast swoje prywatne sprawy
          > na publicznym forum wywlekać.

          wiesz co kota_marcowa forum jak sama nazwa wskazuje jest od prowadzenia dyskusji i rozmów na różne tematy więc nie wiem z czym Ty masz problem???
          każdy może pisać a ja nie?
          .
          • kota_marcowa Re: do kota_marcowa 20.03.12, 21:44
            A pisz sobie co chcesz, ku uciesze innychsmile
            Po prostu jak czytam twój wątek, to śmiać mi się chce, bo przypominają mi się wszystkie te wątki, które się zresztą rozrastały na kilkaset postów, o tym jaki to super układ, jak chłop zasuwa, a kobieta leży i pachnie. Tylko, ze jak nadchodzi moment, że należałoby się unieść honorem, trzeba mieć jakąkolwiek kartę przetargową.
            I te pełne wiary i pewności wpisy, że mężowie nie umierają, nie chorują, nie tracą pracy, nie odchodzą do innej, nie bywają chamscy itp. itd.
            Prawda jest taka, że z takim mężem jak twój nie byłabym nawet 5 minut, jak większość forumek, które piszą żebyś się wzięła do roboty. A ty jesteś w czarnej du** i rady oburzonych, żebyś stawiała mężowi warunki są zwyczajnie śmieszne.
            • deodyma Re: do kota_marcowa 20.03.12, 21:51
              > Prawda jest taka, że z takim mężem jak twój nie byłabym nawet 5 minut, jak więk
              > szość forumek, które piszą żebyś się wzięła do roboty. A ty jesteś w czarnej du
              > ** i rady oburzonych, żebyś stawiała mężowi warunki są zwyczajnie śmieszne.


              wiekszosc forumek?
              a ktore to i ile ich dokladnie jest?
              to tak, jak z tymi wszystkimi postami, gdzie miala pisac o tym, ze rodzina meza i on, zagrazali jej ciazy?big_grin


              ota_marcowa napisała:

              > A pisz sobie co chcesz, ku uciesze innychsmile
              > Po prostu jak czytam twój wątek, to śmiać mi się chce,


              i to bardzo zle o Tobie swiadczy.

              • kota_marcowa Re: do kota_marcowa 20.03.12, 21:59
                Ty umiesz czytać? Chyba napisałam, że większość z tych, które uważają ją za pasożyta, sama sobie policz ile ich było.
                • deodyma Re: do kota_marcowa 20.03.12, 22:06
                  ale ta wiekszosc, to ile?
                  3 osoby, gdzie jedna z nich napisala o autorce darmozjad/utrzymanka i popiera przemocowca, tak jak Ty i wendd, ktora poczula sie urazona, bo prawde napisalam?
                  3 osoby, to chyba mniejszosc, nie wiekszosc osob, ktore udzialaja/udzielaly sie w tym watku.
                  ladnie sobie po kobiecie pojechalyscie, nie ma co.
                  na miejscu autorki oddalabym Wam tego jej mezusia za darmo.
                  pewnie byscie sie o niego wszystkie trzy bilybig_grin
                  • makurokurosek Re: do kota_marcowa 20.03.12, 23:29
                    Ja natomiast mam rażenie, ze ty i autorka to jedna osoba
                    • deodyma Re: do kota_marcowa 20.03.12, 23:41
                      makurokurosek napisała:

                      > Ja natomiast mam rażenie, ze ty i autorka to jedna osoba


                      nooo zgadlas!
                      ]sorry, nie moglam sie powstrzymac a mialam juz tu nie zagladac.
                      czy Ty jestes mezem autorki watku?
                      jak masz na imie?
                      dobrebig_grin
      • rosapulchra-0 Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 21:33
        W ogóle się nie przejmuj, a nawet nie czytaj (wygaś najlepiej) wszystkie te trolle, co to ciebie oskarżają o chamstwo męża wobec ciebie i dziecka. To zagubione, najczęściej niespełnione pod każdym względem okrutnie zaniedbane potwory, które tylko szukają okazji, aby komuś dokopać. Zgadnij, dlaczego? Żeby się lepiej poczuły one same, nic poza. Dlatego nie traktuj ich wypowiedzi poważnie - nie dyskutuj z nimi, olewaj. Wszelka obojętność najbardziej je boli i będą jeszcze wiele razy próbować ci dokuczać, ale jedyną skuteczną metodą na te ich chamskie zagrywki to po prostu zlekceważyć. Szerokim, ciepłym jeszcze, albo i nie, sikiem.
        • hellulah Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 21:38
          Różne miewam zdanie o twoich wpisach pięknaróżo, ale za ten - to ciebie lubię smile
          • rosapulchra-0 Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 21:41
            A dziękuję pięknie smile Aż się uśmiechnęłam ciepło.
            • wendd Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 21:54
              A ja jeszcze w uzupełnieniu do postu RóżyPięknej dodam - załóż sobie prywatne forum, gdzie mało empatyczne trolle nie będą mieć dostępu i gdzie z RóżąPiękną będziecie sobie słodzić i klepać do pleckach i użalać się w nieskończoność nad źle Was traktującymi facetamismile
              • deodyma Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 21:56
                wendd napisała:

                > A ja jeszcze w uzupełnieniu do postu RóżyPięknej dodam - załóż sobie prywatne f
                > orum, gdzie mało empatyczne trolle nie będą mieć dostępu i gdzie z RóżąPiękną b
                > ędziecie sobie słodzić i klepać do pleckach i użalać się w nieskończoność nad ź
                > le Was traktującymi facetamismile


                napisala kobieta, ktora popiera przemocowca czy sie z nim identyfikuje.
                nie ma to, jak kopac lezacegosmile

                • rosapulchra-0 Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 21:57
                  O widzisz. Poczytam zatem cały wątek.
              • rosapulchra-0 Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 21:56
                Musiałaś się strasznie poczuć urażona, bo ja wątku nie zdążyłam przeczytać, a twoj nick widzę po raz pierwszy. Ale cóż.. chcesz należeć do towarzystwa wzajemnego się lizania trolli? Proszę uprzejmie.
                • wendd Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 22:04
                  Skoro nie przeczytałaś wątku to po co wypowiadasz się w temacie?smile

                  Skoro nie przeczytałaś wątku to dlaczego komentujesz piszących w nim?smile

                  No i skoro nie przeczytałaś wątku to ile warte są Twoje "rady" dla G-ce29?smile
                  Tak sobie wpadłaś pobić pianę?smile
                  • rosapulchra-0 Re: mąż obrażony i agresywny 20.03.12, 22:54
                    Jednak jesteś trollem. To nie jest pierwszy wątek tej autorki w tym właśnie temacie. A o tym napisałam chyba nawet w nocy zadając pytanie o męża. Tylko troll tak się indyczy nie mając racji, co właśnie czynisz.
      • aquuaa Do Autorki - przepraszam, ze wtrace... 21.03.12, 09:26
        Watek sie rozrosl - przyznaje, ze przegladalam wybiorczo jednak cos mi nie daje spokoju.
        Powiedz mi Droga Autorko - czego Ty oczekujesz od nas? Czego oczekujesz od zycia?

        Prawde powiedziawszy nie bardzo potrafie poklepac Cie po ramieniu i wesprzec dobrym slowem (ale masz chama za meza, Ty biedulko), gdyz nie jestem typem ofiary, nie potrafie sie wczuc i nie pozwalam sobie aby ktokolwiek mnie strofowal ani na mnie fukal (niestety ma to tez swoje ujemne konsekwencje bo nie pozwalalam nauczycielom w szkole, szefom, nikomu i pare razy to dla mnie konczylo sie niekoniecznie fajnie - tak jak to zwykle konczy sie dla pyskaczy).
        Czytam wiec o Twojej sytuacji i zachodze w glowe czy Twoje malzenstwo oraz inne zyciowe wybory byly poparte rozsadkiem, czy przypadkiem, czy... no czym?
        Praca - na umowy smieciowe - pozwalalas na to - czemu? Rozumiem okresowo, bo w danej chwili byla taka sytuacja ale piszesz, ze pracowalas na dziwnych umowach wiele lat.
        Maz - piszesz, ze strzelal focha i nie mial zyczenia odbierac dziecka z przedszkola. Czemu na to pozwalalas? Piszesz, ze krytykowal Twoja prace. Czemu pozwalasz teraz sie obrazac? Jak reagujesz, gdy on sie tak do Ciebie odnosi?
        Kot - opisalas nam ta sytuacje i co zrobilas? Po prostu stalas i patrzylas jak zwierzak frunal?
        A ponad wszystko nie rozumiem czemu piszesz, ze Twoja ciaza byla zagrozona przez meza i jego rodzine? Bil Cie? Stresowal psychicznie? Podtruwal? Jak inaczej ktos moze zagrazac ciazy kobiety?

        Gdzie Ty jestes? Halo - obudz sie! Stoisz dwiema nogami na ziemi i widzisz otaczajaca Cie rzeczywistosc? Co widzisz i co chcialabys osiagnac?
        Bo jesli wystarczy Ci to, ze 95% tutejszych Forumek napisze, ze bardzo Ci wspolczuje i takiego meza to tylko w tylek kopnac a Ty nadal bedziesz prowadzic takie zycie jak dotychczas - to ok. Twoja sprawa.
        Jesli jednak pragniesz zmian - to trzeba odpowiedziec sobie na kilka pytan, moze trzeba sobie postawic jakies cele i jesli praniesz rad JAK to osiagnac, to po prostu inaczej organizuj tresc watku. Wiele dziewczyn wyrwalo sie z matni (a to ze zlych koligacji rodzinnych, a to z toksycznych zwiazkow) - ich doswiadczenia bylyby bardzo wartosciowe dla Ciebie.
        • hellulah Re: Do Autorki - przepraszam, ze wtrace... 21.03.12, 10:38
          > Praca - na umowy smieciowe - pozwalalas na to - czemu?

          Bo takie są realia rynku pracy w Polsce?
          • aquuaa Re: Do Autorki - przepraszam, ze wtrace... 21.03.12, 11:10
            hellulah napisała:
            > > Praca - na umowy smieciowe - pozwalalas na to - czemu? >
            > Bo takie są realia rynku pracy w Polsce?

            Te 'realia' sa takie od niedawna - od paru lat. Kiedys firmy zawieraly umowe na okres probny a potem na czas okreslony (dajmy na to rok). Autorka opisuje okres okolo 10 lat wstecz.
            Powiedz mi hellulah tak z reka na sercu, ze jestes absolutnie przekonana o tym, ze jakas jednostka nie ma zadnej mozliwosci znalezc pracy na umowe o prace w ciagu 10 lat.

            Zreszta - nie czepiajmy sie tej nieszczesnej pracy - guzik mnie interesuje czy Autorka ma ambicje zawodowe czy nie.
            Mnie interesuje to - czego Autorka tak naprawde oczekuje od forum, zakladajac watki, w ktorych jedynie skarzy sie na swoja sytuacje zyciowa, na meza, jego rodzine, na prace? Pytanie czy Autorka chce osiagnac jedynie wspolczucie i zrozumienie (bedzie jej wtedy lzej)?
            Czego Autorka oczekuje od zycia? Rozumiem, ze sytuacja ja uwiera i co dalej? Co Autorka chcialaby zmienic w swoim zyciu (o ile chce cos zmienic)?
            Chce umocnic swoja pozycje w malzenstwie i zostac z mezem, pokazujac mu ze jest silna kobieta i potrafi zadbac o siebie i dziecko? Moze chce sie rozwiesc ale nie wie jak? Moze chce znalezc ta prace na umowe o prace, ale ciezko jej wyobrazic sobie jak ma pogodzic prace i organizacje wokol dziecka bo sie zasiedziala w domu?
            Nie padlo zadne pytanie ze strony Autorki, ktore poskutkowaloby fala konstruktywnych rad.
            Co mamy? Biadolenie i tlumaczenie sie Autorki ze swojego zycia. To chciala osiagnac?
            • hellulah Re: Do Autorki - przepraszam, ze wtrace... 21.03.12, 12:39
              > Powiedz mi hellulah tak z reka na sercu, ze jestes absolutnie przekonana o tym,
              > ze jakas jednostka nie ma zadnej mozliwosci znalezc pracy na umowe o prace w c
              > iagu 10 lat.

              Tak. Ręka - serce. Sama pracowałam ok. 10 tylko na umowę o dzieło, sporadycznie na umowę-zlecenie. Pracuję od '94 czy '93. Teraz mam umowę na czas określony, ale za niedługo, zanosi się, znowu zostanę z umowami o dzieło.

              Do Biedronki mnie nie przyjmą. Zgadnij, dlaczego?
              • aquuaa Re: Do Autorki - przepraszam, ze wtrace... 21.03.12, 12:56
                hellulah napisała:
                > Tak. Ręka - serce. Sama pracowałam ok. 10 tylko na umowę o dzieło, sporadycznie
                > na umowę-zlecenie. Pracuję od '94 czy '93. Teraz mam umowę na czas określony,
                > ale za niedługo, zanosi się, znowu zostanę z umowami o dzieło.


                Jak pisalam - to wszystko sa okolicznosci oboczne. Sama odpowiedz sobie na pytanie czy i ktore sfery Twojego zycia zaliczasz do udanych, a co bys poprawila i JAK. To Twoje zycie przeciez i Twoje wybory, grunt zebys byla z tego zadowolona.
                Autorka jak widze nie prowadzi takich analiz - kolejny watek o mezu, ktory jest 'be' i pracy, ktorej brak. No i co dalej? Siedzimy, czytamy sobie, dywagujemy....
              • g-ce29 Re: Do Autorki - przepraszam, ze wtrace... 21.03.12, 23:19
                hellulah napisała:

                > > Powiedz mi hellulah tak z reka na sercu, ze jestes absolutnie przekonana
                > o tym,
                > > ze jakas jednostka nie ma zadnej mozliwosci znalezc pracy na umowe o prac
                > e w c
                > > iagu 10 lat.
                >
                > Tak. Ręka - serce. Sama pracowałam ok. 10 tylko na umowę o dzieło, sporadycznie
                > na umowę-zlecenie. Pracuję od '94 czy '93. Teraz mam umowę na czas określony,
                > ale za niedługo, zanosi się, znowu zostanę z umowami o dzieło.
                >
                > Do Biedronki mnie nie przyjmą. Zgadnij, dlaczego?

                takie są realia rynku niestety.a jeśli ktoś pyta dlaczego nie miałam pracy z umową o pracę - był okres gdzie z umów o dzieło zarabiałam dobre pieniądze czasem większe niż na zwykłym etacie to szkoda było rezygnować.w jednej firmie przepracowałam pare lat - pytałam szefostwa czy jest szansa na umowę to usłyszałam,że u nich od 20 lat ludzie tylko na umowę o dzieło pracują i chętnych im nie brakuje.
                • makurokurosek Re: Do Autorki - przepraszam, ze wtrace... 22.03.12, 00:03
                  > takie są realia rynku niestety.a jeśli ktoś pyta dlaczego nie miałam pracy z um
                  > ową o pracę - był okres gdzie z umów o dzieło zarabiałam dobre pieniądze czasem
                  > większe niż na zwykłym etacie to szkoda było rezygnować

                  To ciekawe bo w innym miejscu pisałaś, ze umowy o dzieło kończyły sie po trzech miesiącach.

                  "Kobieta
                  Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym
                  Autor: g-ce29 06.02.12, 22:56
                  Dodaj do ulubionych Skasujcie
                  Odpowiedz cytując Odpowiedz

                  > Bo nawet jesli jestes nierobem, to widzialy galy co braly.
                  > Nie pracujesz, bo opiekujesz sie dziecmi czy nie mozesz znalezc pracy?

                  nie pracuję na etacie ponieważ zajmuję się dzieckiem - od siedmiu lat tylko ja się zajmuje, a mąż nawet palcem nie kiwnął.
                  w międzyczasie brałam zlecenia z jednej firmy do domu i robiłam po nocach - nie jest to stały comiesięczny dochód bo nie zawsze mam zlecenia ale jak są to działam.

                  pracy szukam cały czas ale niestety bardzo ciężko ją dostać.mam setki jak nie tysiące cv wysłanych i ciągle nic.jak już udało mi się coś załapać to tylko na umowę o dzieło na jakieś 3 miesiące i na tym koniec. "
          • makurokurosek Re: Do Autorki - przepraszam, ze wtrace... 21.03.12, 11:48
            W przeciągu tych 10 lat na rynku pracy były zarówno lata kruche jak i lata tłuste. Jeszcze 3 lata tempu ofert pracy było full, a i zarobki na o wiele wyższym poziomie.

            I nie ma co ukrywać, pracy dla osób słabiej wykształconych nawet przy obecnym kryzysie jest sporo, ale fakt nie dla osób które mają full wymagań.
    • inguszetia_2006 Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 20.03.12, 22:09
      Witam,
      Twój mąż jest podłym bydlakiem, chamem i prostakiem. Na twoim miejscu spakowałabym siebie i dzieciaka i wyprowadziła się gdzie pieprz rośnie. Masz jakąś rodzinę? Rodziców, braci, siostry? Nie wstydź sie i proś o pomoc, bo jest ci potrzebna. Pracę znajdziesz, tylko odetnij się od tego krwiopijcy.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • yenna_m Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 21.03.12, 00:18
        popieram
    • natalinek.j wystarczy przeanalizować... 20.03.12, 22:12
      wszystkie Twoje wypowiedzi i jasno wyłania się obraz sytuacji - niekoniecznie taki jaki chciałaś tu przekazać. Między wierszami mozna wiele wyczytać.
      I żeby nie było NIE POPIERAM sposobu w jaki mąż komunikuje Ci niezadowolenie z sytuacji. Ale........................odpowiedz (tylko tak szczerze), czy pierwsza jego wzmianka na temat Twojej pracy w ten sposób wyglądała? Pierwsze sygnały niezadowolenia z tego obrotu spraw. Jakoś nie wierzę w to, jeśli tak to surprised sorry, ale jak napisałam nie wierzę.
      Może rozmowy spokojne i rzeczowe nic nie dawały. Streściłaś tu w kilku zdaniach 10 lat, wiadomo, że nie napisałaś wszystkiego i jasne jest że nie napisałaś o swoich błędach. Takie zachowanie męża było na pewno istotnie sprowokowane.... nie wzięło się z niczego i mam nieprzeparte wrażenie, że mąż w ten sposób odezwał się po tym jak ileś juz lat rozmowy i prośby nic nie dawały.
      Teraz poruszę temat pracy - 10 lat to długo, na prawdę nie wierzę, że nie udało Ci się znaleźć nic na umowę nawet na czas określony. Nawet z UP prawdopodobnie coś by Ci znaleźli. Wykształcenie można było wzbogacić jeśli nie o studia to chociaż o jakieś kusry szkolenia - często darmowe z UP. Gdybyś zaczęła pracę 10 lat temu w przysłowiowej biedronce teraz byłabyś już na jakimś lepszym stanowisku i zapewne z umową, ale najważniejsze, że miałabys pracę. Działalność gospodarcza w tych czasach to masakra, tylko nieliczni przebijają się przez pierwsze straszne lata, kiedy to sukcesem okazuje się wyjście na zero. Może faktycznie nie było to opłacalne, a kto wie moze mąż jeszcze musiał opłacać Ci zus. Poza tym skoro tak bardzo chciałaś ją prowadzić to po co zawiesiłaś? Piszesz, że później się zaczęło na dobre.... Piszesz też, ze nie mozesz iść do pracy normalnej bo masz dziecko i Cię nie stać na opiekę, a ja się pytam ŻE CO PROSZĘ????? 7-mio letnie dziecko wymaga opieki? Ty chyba faktycznie mocno nie chcesz pracować, skoro wymyslasz takie powody na swoje usprawiedliwienie. Szok, 7 lat to juz szkoła - jest świetlica, śmiem twierdzić, że tylko jakiś odsetek mam dzieci w tym wieku nie pracuje, reszta nawet nie wpadła na taki pomysł, ze dziecko im to uniemożliwia. Co to za bzdura? Szkoła otwarta jest od 7 przewaznie i do ok. 17, nawet w niektórych 17.30 jest świetlica. Wcześniej było przedszkole tez ma podobne godziny. Mam nieodparte wrazenie, ze nie szukałaś pracy, tylko wymarzonej posady z warunkami jak dla nie wiadomo kogo. W Twojej sytuacji każda praca jest dobra, bez wybrzydzania, a Twój mąż nawet jesli by nadal narzekał, że mało zarabiasz to i tak nie mógłby Ci powiedziec że nic nie robisz, a doświadczenie by rosło i łatwiej później cos lepszego znaleźć.
      I kwestia ciąży. Powiedz mi kobieto, jak to jest możliwe, że mąż powiedział Ci że żałuje ze nie poroniłaś, a Ty nadal z nim jesteś???????????? Bo chyba nie chcesz powiedzieć, że dla dziecka. Napisałaś coś w stylu, że mąż nie kocha tego dziecka, czy nie chciał - to po co z nim byłaś? Skoro w ciąży bardzo źle Cię traktował (jesli to była prawda, bo ciężko mi uwierzyć) i on i jego rodzina - to dlaczego go nie zostawiłaś? W ogóle co z nim robisz? Przecież widać ewidentnie że go nie kochasz, po prostu wiesz, ze bez niego nie dasz rady. Po co się z nim wiązałaś?
      Nie wierzę w to, ze kochający mąż tak by traktował żone w ciąży, jaki miałby w tym cel? A jego rodzina? Co Ci zrobili, ze przez nich była ta ciąża zagrożona? Kurcze.... ale co z tego, ze napiszesz, klawiatura wszystko przyjmie, a ja i tak nie będę wiedziała jak było. Anonimowo mozna pisać co się chce. Ciekawe jakby wyglądała relacja Twojego męża. Co on miałby do powiedzenia, jestem pewna, że jego wersja byłaby zupełnie inna. Gdyby to on napisał wątek, to wszystkie albo prawie pojechałyby po tej żonie jak po kocie, jaka to ona pasożytka i niech on se biedny poszuka żony, która tez coś do związku wnosi (niekoniecznie pieniądze).
      Piszesz, że było w Waszym związku dobrze, ale kiedy? Bo z tego co piszesz to nie było? Ile czasu byliscie ze soba przed ciążą? Nie.... no nie mogę, znowu wrócę do tego... nie wierzę, że po takich tekstach o poronieniu jakakolwiek kobieta byłaby z facetem dłużej i jeszcze mówiła, ze jest dobrze w tym związku.


      Kopnął kota? Nie przesadzasz? NIE wierzę w to. Ciekawe co jutro napiszesz, że dzieciaka ze schodów zepchnął bo od poczatku go nie chciał?

      Pytasz co zrobić?
      Rozwiedź się z tym facetem co taki straszny dla Ciebie jest, na pewno nie zasłuzył, by taką osobistość, zadbaną i piękną utrzymywać. To będzie najlepsze wyjście dla Was wszystkich.
      • hellulah kolejna wróżka 20.03.12, 22:22
        > Takie zachowanie męża było na pewno istotnie sprowokowane

        No tak - przemoc w rodzinie się nie zdarza, po prostu nie zdarza, jak mąż stosuje przemoc, to na pewno istotnie sprowokowany.

        https://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQLflYY0KvvWiRHFFNYX4lQAXWTJEYnu9OePdhWkJ4bMe3X00Fhbw
        • natalinek.j Re: kolejna wróżka 20.03.12, 22:38
          Widzisz........... dobrze wiesz o co mi chodziło. Przemoc to coś co trzeba usmiercić na samym początku, czyli wtedy kiedy pierwszy raz się wydarzyło (pobicie, znieważenie itp.). Niestety jak się z tym nic nie robi to już się nazywa przyzwolenie, ale niektórym jest tak wygodniej (zwłaszcza gdy ta przemoc nie boli fizycznie), bo ma się warunki których nie miałby się po walce z agresorem.
          A ja niegdzie nie poparłam tego zachowania jakie stosuje mąż autorki, nie bronie go. Nawet to napisałam wielkimi literami. Jak widać to, ze moge mieć rację co niektórych juz doprowadza do szału, trzeba więc zaatakować i wmawiać mi nie wiem... popieranie przemocy, tak?

          A do czego zaliczyłabyś ciagłe olewanie tego co druga strona mówi, skąd wiesz jak zachowywała się autorka, gdy mąż prosił ją zeby poszła do pracy...... Ja nie wiem, więc dlatego napisałam, że niewiele wiemy o ich sytuacji, o tym jak wyglądały pierwsze rozmowy na ten temat. Chodzi mi tylko o to, ze znamy tylko jedną wersję, druga strona ma swoją wersję i tylko znając 2 można by było cokolwiek tu stwierdzać.
          Napisałam tylko to co jasno widać w postach autorki, nie trzeba być wróżką żeby to wychwycić - ale moze dla niektórych to zbyt skomplikowane... Trudno
          • hellulah Re: kolejna wróżka 20.03.12, 23:40
            > Napisałam tylko to co jasno widać w postach autorki, nie trzeba być wróżką żeby
            > to wychwycić - ale moze dla niektórych to zbyt skomplikowane... Trudno

            Ja jestem zawsze pierwsza na forum w zwracaniu uwagi, że nie mamy pełnego obrazu sytuacji, że może coś się kryć za kulisami itp., że druga strona może widzieć rzeczy inaczej, a czytać między wierszami i łapać za słówka wprost uwielbiam. Toteż ciebie złapałam za to niefortunne zdanie, tak rozbrajająco stereotypowe, że aż... smutne?

            > Jak widać to, ze moge mieć rację co
            > niektórych juz doprowadza do szału, trzeba więc zaatakować i wmawiać mi nie wi
            > em... popieranie przemocy, tak?

            Jednak jesteś wróżką - wiesz, że mnie doprowadziłaś do szału! smile

            Sorry, ale pisanie, że osoba, która jest celem chamskich ataków sprowokowała te chamskie ataki, to jest rozgrzeszanie przemocy. A chamówa tego rodzaju, nieważne, czy w wykonaniu faceta czy babki, zasługuje tylko i wyłącznie na ostrą krytykę.

            Piszesz natomiast rozbrajająco o mechanizmach przemocy domowej:

            > jak się z tym nic nie robi to już się nazywa przyzwolenie, ale niektórym jest tak wygodniej
            > (zwłaszcza gdy ta przemoc nie boli fizycznie), bo ma się warunki których nie miałby się po
            > walce z agresorem.

            Można w tym zdaniu wyczuć tę stęchłą nutkę "ona się sama prosiła - ona tego chce - no to ma", nieprawdaż? Bo gdzieżby tu wskazać na agresora jako sprawcę zła?
            • natalinek.j Re: kolejna wróżka 21.03.12, 16:17
              hellulah napisała:

              > Toteż ciebie złapałam za to niefortunne zdanie, tak rozbrajająco stereotypowe,
              > że aż... smutne?

              moze to kwestia zrozumienia, nie wiem.... może źle dobrane słowo Chodziło (i chodzi nadal) mi o to, że wszystko ma jakiś powód, tak? Nawet przy najgorszych przestępstwach szuka się motywu działania, więc napisałam o tym prowokowaniu jako o motywie postępowania męża autorki. ALE przeciez nie rozmawiamy o przestępstwie, tylko o tym, że ktoś odzywa się do kogoś w taki sposób który sprawia przykrość i na pewno dołuje.

              > > Jak widać to, ze moge mieć rację co
              > > niektórych juz doprowadza do szału, trzeba więc zaatakować i wmawiać mi n
              > ie wi
              > > em... popieranie przemocy, tak?
              >
              > Jednak jesteś wróżką - wiesz, że mnie doprowadziłaś do szału! smile

              Ale jednak wywołało chęć skomentowania. Ten "szał" to miała być przenośnia.

              > Sorry, ale pisanie, że osoba, która jest celem chamskich ataków sprowokowała
              >
              te chamskie ataki, to jest rozgrzeszanie przemocy. A chamówa tego rodzaju,
              > nieważne, czy w wykonaniu faceta czy babki, zasługuje tylko i wyłącznie na ost
              > rą krytykę.

              Zmieniam więc uparcie to słowo na "sprowokowała" i już jest ok. Wiedziałaś na pewno o co mi chodziło, ale przecież nie mogłaś sobie odmówić....

              > Piszesz natomiast rozbrajająco o mechanizmach przemocy domowej:
              >
              > > jak się z tym nic nie robi to już się nazywa przyzwolenie,
              > ale niektórym jest tak wygodniej
              > > (zwłaszcza gdy ta przemoc nie boli fizycznie), bo ma się warunki których
              > nie miałby się po
              > > walce z agresorem.

              Po pierwsze o jakiej przemocy rodzinnej Ty mówisz? No przykre to że ją dołuje, że w nią nie wierzy, ale nazywac przemocą szczerą wypowiedź męża (że żona która od co najmniej 7 lat nie może znaleźć pracy na umowę to pasożyt) to też przegięcie. Nie popieram go i nie usprawiedliwiam - pisałam to juz kilka razy. Ale nie przesadzajmy w drugą stronę. Ty go wyzywasz od chamów, a ciekawa jestem jak żona się do niego odzywa, co mówi? Czy jest taka świeta? Między nimi jest, bo zawsze było źle. Facet chciał, żeby poroniła, nie chciał dziecka, a ona nadal z nim była.... Dlaczego??????? Przecież nie dla dziecka, to jaki był inny powód? Miłość? Chyba raczej do pieniędzy i wygodnego życia na utrzymaniu męża i długi czas był w stanie to robić, ale jak chciał, żeby poszła wreszcie do pracy - normalnej stałej to okazało się, że przez 7 lat nie może znaleźć. No sorry, ale aż takiego bezrobocia to w Polsce jeszcze nie było. Mnóstwo osób szuka pracy, tak by przypadkiem jej nie znaleźć. To podbija odsetek bezrobotnych. Mąż sie wkurzył widocznie na maxa - i tu jego błąd, że wykorzystuje słabą kondycję psychiczną autorki i wsiadł na nią. Uważam, że powinna od razu coś z tym zrobić, nie czekać aż mąż zobaczy, że może zrobic co chce, a żona i tak go nie zostawi. Przecież jest panem sytuacji, to on jest ten zarabiający, a ona w 100% uzależniona od niego.

              Natomiast napisałam, że jak się nie zareaguje to jest przyzwolenie, bo dokładnie tak to odbiera ten agresor i o tym pisałam. Nie wiem kolejny raz, czy nie zrozumiałaś, czy tylko się czepiasz dla zasady.
              Bo tak właśnie uważam..... jeśli pozwolisz dziecku raz wejść na drzewo, to masz jak w banku, że zrobi to kolejny raz. Jak pozwolisz facetowi żeby Cię uderzył i nic z tym nie zrobisz, to będzie Cię lał coraz częściej. To bardzo prosty mechanizm.
              I co jest rozbrajającego w tym co napisałam?

              > Można w tym zdaniu wyczuć tę stęchłą nutkę "ona się sama prosiła - ona tego chc
              > e - no to ma", nieprawdaż? Bo gdzieżby tu wskazać na agresora jako sprawcę zła?
              >
              Po co ta głupia ironia? Agresor jest sprawcą zła, a ofiara powinna natychmiast zareagować. Tylko od niej zależy, czy agresor będzie ja dalej krzywdził.
              • natalinek.j Re: kolejna wróżka 21.03.12, 16:24
                natalinek.j napisała:


                > Zmieniam więc uparcie to słowo na "sprowokowała" i już jest ok. Wiedziałaś na p
                > ewno o co mi chodziło, ale przecież nie mogłaś sobie odmówić....

                ehhhh.... miało być "spowodowała"
      • deodyma Re: wystarczy przeanalizować... 20.03.12, 22:48
        natalinku, hellulah ma racje, wygladasz na wrozke.
        matko, coz za analizabig_grin
        • kota_marcowa Re: wystarczy przeanalizować... 20.03.12, 22:54
          > natalinku, hellulah ma racje, wygladasz na wrozke

          Deodyma ty również. Znasz tylko wersję autorki, skąd ta pewność, że nie kłamie albo chociaż nie ubarwia?
          • deodyma Re: wystarczy przeanalizować... 20.03.12, 23:05
            na wrozke jestem za glupiasmile
            jak nic klamie i zmysla ku uciesze gawiedzi, zeby ktos taki, jak Ty, mogl sie posmiac, badz mogl poczuc sie lepiej.
            w glebi duszy cieszy Cie jej nieszczescie, prawda?
            dobranoc, zycze Ci milej "zabawy" kosztem kogos, komu zle sie wiedzie i zmysla na potege, zeby Tobie umilic zycie na tym forumtongue_out
            • kota_marcowa Re: wystarczy przeanalizować... 20.03.12, 23:25
              > na wrozke jestem za glupiasmile

              No chyba tak, bo ci analiza tego co mi w głębi duszy siedzi nie bardzo wychodzisuspicious Za to tak ładnie Ci idzie manipulacja cudzymi wypowiedziami, przeinaczanie treści i ignorowanie treści niewygodnych. Na koniec zacytuj klasyka "Żadne krzyki nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne"
              • deodyma Re: wystarczy przeanalizować... 20.03.12, 23:43
                ja niczego nie analizuje, ale skoro tak sadzisz, nie bede wyprowadzala Cie z bledusmile
          • hellulah Re: wystarczy przeanalizować... 20.03.12, 23:48
            No wreszcie jakiś konkretny post (serio serio).

            Po pierwsze - dyskutujemy o problemie, takim, jak został przedstawiony. Jeśli ktoś ubarwia albo kłamie, a przekaz jest spójny (oraz patrz niżej) to nie ważne, czy kłamie, czy ubarwia, czy jest trollem, czy Wojtkiem-też-mam-12-lat - my to, co napisane, sobie analizujemy i na to odpowiadamy.

            Po drugie - tzw. heurystyki. Mogą sprowadzać na manowce, ale są bądź co bądź intuicyjnym sposobem na szybkie przetwarzanie informacji. Czyli jeśli widzę, że historia się klei, jest spójna, i pasuje do mojej wiedzy o świecie, mogę wysunąć jakiś sąd. Owszem, w tym np. przypadku wiem, że może być inaczej, ale jednak mój bagaż interpretacyjny podpowiada mi, że dość prawdopodobne jest, że jest tak, jak stara się wyrazić autorka. Co zresztą - patrz wyżej - nie ma absolutnie żadnego znaczenia, bowiem moje wypowiedzi są jedynie popkulturową zabawą w forumowe dyskusje, opartą o pewien umowny konstrukt, jakim jest post autorki.

            Zresztą - ja, jakbyś zauważyła, nie dzielę tu na czworo kwestii "pracować - nie pracować zawodowo" tylko "nikt nie ma prawa traktować innych jak bydła". Jakby nie było, różnica.
        • natalinek.j Re: wystarczy przeanalizować... 20.03.12, 23:04
          Po czym wnosisz?
          Opieram się na faktach, które podała autorka.
          I jestem chyba jedyną, albo prawie jedyną osobą tu na forum, która bierze pod uwagę, ze nie wszystko wygląda tak jak ktoś pisze na forum - szukając pocieszenia i poklepania po plecach. Wystarczy napisać część prawdy, nie mówię juz o kłamstwie.
          My o nich tak naprawdę nic nie wiemy.... autorka napisała to co chce, zebysmy wiedziały, ale z tych wypowiedzi jasno wynikają te fakty o których napisałam.
          A to, ze nie wierzę w pewne rzeczy - to tylko albo aż doświadczenie życiowe.
          Fakty są takie:
          - gość nie chciał dziecka, żałował, że autorka nie poroniła
          nadal twierdziła, że jest dobrze między nimi
          - 10 lat nie znalazła sobie pracy z umową
          - twierdzi ze nie moze iść do normalnej pracy na etat, bo nie stac jej na opiekunke do 7 letniego dziecka
          - od tych 10 lat facet chciał, żeby ona poszła w końcu do pracy, bo nie daje rady z finansami
          - wiemy też że teraz zachowuje się chamsko, ale nie wiemy jak wyglądały te pierwsze rozmowy, ani też jak autorka na nie reagowała
          - wiemy też, że nadal go nie zostawiła, mimo iż taki jest straszny i chamski


          Jak dla mnie ewidentnie za mało wiemy, ze jednoznacznie stwierdzić, że facet jest ostatnim draniem i tylko on ponosi winę za zaistniałą sytuację.
          Aczkolwiek nie powinien uzywać obraźliwych słów do żony, ani też "kopać" niewinnego kota surprised
      • g-ce29 do natalinek.j - odpowiedzi na Twoje pytania 20.03.12, 23:19
        natalinek.j napisała:

        ..odpowiedz (tylko tak szczerze), czy pierw
        > sza jego wzmianka na temat Twojej pracy w ten sposób wyglądała? Pierwsze sygna
        > ły niezadowolenia z tego obrotu spraw. Jakoś nie wierzę w to, jeśli tak to surprised s
        > orry, ale jak napisałam nie wierzę.


        gdy zaczęłam kolejną pracę już po ciąży nie odpowiadało mu to co robię, że do jednej pracy wychodzę a drugą godzinami wykonuję w domu.miałam z tego pieniądze więc pracowałam bo mogłam to ze wszystkim pogodzić.nigdy nie porozmawiał normalnie tylko narzekał i marudził, założyłam więc swój interes ale to też mu nie pasowało bo myślał chyba że w pierwszym miesiącu zarobię więcej niż on.na początku zawsze ciężko ale zus i skarbówkę płaciłam sobie sama a prócz tego wychodziłam na plus.
        zarabiałam więc czego jeszcze chciał.


        > mam nieprzeparte wrażenie, że mąż w ten sposób odezwa
        > ł się po tym jak ileś juz lat rozmowy i prośby nic nie dawały.

        on nigdy nie prosił, z perspektywy czasu widzę ,że wiecznie żądał.nie chciał rozmawiać normalnie.ostatnio jednak wszystko się nasiliło i obraża mnie coraz bardziej - a to przecież nie sprawi,że nagle z nieba praca mi spadnie.





        > Teraz poruszę temat pracy - 10 lat to długo, na prawdę nie wierzę, że nie udało
        > Ci się znaleźć nic na umowę nawet na czas określony. Nawet z UP prawdopodobnie
        > coś by Ci znaleźli. Wykształcenie można było wzbogacić jeśli nie o studia to c
        > hociaż o jakieś kusry szkolenia - często darmowe z UP.

        Nie pisz mi ,że 10 lat pracy nie mogłam znaleźć - jak pracę miałam to jej nie szukałam to chyba logiczne prawda?
        jeśli chodzi o urząd pracy - skończyłam kilka kursów i staż który dostałam z urzędu i jakoś nie zmieniło to mojej sytuacji.



        Gdybyś zaczęła pracę 10
        > lat temu w przysłowiowej biedronce teraz byłabyś już na jakimś lepszym stanowis
        > ku i zapewne z umową, ale najważniejsze, że miałabys pracę.

        10 lat temu pracowałam w biurze, niestety nie jestem jasnowidzem i nie przewidziałam,że nie przedłużą mi umowy i że mnie zwolnią.zaraz potem zaszłam w ciążę, a jak urodziłam to nie miałam dokąd wracać.



        Piszesz też, ze nie mozesz iść do pracy normalnej bo
        > masz dziecko i Cię nie stać na opiekę, a ja się pytam ŻE CO PROSZĘ????? 7-mio
        > letnie dziecko wymaga opieki? Ty chyba faktycznie mocno nie chcesz pracować, sk
        > oro wymyslasz takie powody na swoje usprawiedliwienie. Szok, 7 lat to juz szkoł
        > a - jest świetlica, śmiem twierdzić, że tylko jakiś odsetek mam dzieci w tym wi
        > eku nie pracuje, reszta nawet nie wpadła na taki pomysł, ze dziecko im to uniem
        > ożliwia. Co to za bzdura? Szkoła otwarta jest od 7 przewaznie i do ok. 17, nawe
        > t w niektórych 17.30 jest świetlica. Wcześniej było przedszkole tez ma podobne
        > godziny. Mam nieodparte wrazenie, ze nie szukałaś pracy, tylko wymarzonej posad
        > y z warunkami jak dla nie wiadomo kogo.

        po pierwsze moje dziecko rocznikowo ma 7 lat więc w tym roku jest w przedszkolu które otwarte jest od 7ej do 16.30 czyli w godzinach w których pracują ludzie w biurach i urzędach.szkoła do której idzie od września a w niej świetlica otwarta jest również od 7ej do 16.30 a jak wiesz , a może i nie wiesz ciężko znaleźć pracę w takich godzinach.
        nie szukam wymarzonej posadki tylko pracy i to nie od 10 lat.
        uważasz,że niespełna 7letnie dziecko nie wymaga opieki? to powiedz mi co miałabym zrobić z dzieckiem gdybym pracowała na 3 zmiany?



        >W Twojej sytuacji każda praca jest dobr
        > a, bez wybrzydzania,

        ja wcale nie wybrzydzam, cv wysyłam wszędzie tam gdzie mieszczę się w wymaganiach pracodawców.





        > I kwestia ciąży. Powiedz mi kobieto, jak to jest możliwe, że mąż powiedział Ci
        > że żałuje ze nie poroniłaś, a Ty nadal z nim jesteś???????????? Bo chyba nie ch
        > cesz powiedzieć, że dla dziecka. Napisałaś coś w stylu, że mąż nie kocha tego
        > dziecka, czy nie chciał - to po co z nim byłaś? Skoro w ciąży bardzo źle Cię tr
        > aktował (jesli to była prawda, bo ciężko mi uwierzyć) i on i jego rodzina - to
        > dlaczego go nie zostawiłaś?

        myślałam,że się zmieni, zresztą zanim zaszłam w ciążę to w życiu nie spodziewałabym się tego co było później.wcześniej był inny, przecież nie wyszłabym za niego gdyby był taki jak teraz.


        > Nie wierzę w to, ze kochający mąż tak by traktował żone w ciąży, jaki miałby w
        > tym cel? A jego rodzina? Co Ci zrobili, ze przez nich była ta ciąża zagrożona?

        temat ciąży i podejścia męża i jego rodziny to temat rzeka.doznałam od nich tyle złego,że po prostu brak mi słów.


        Ciekawe jakby
        > wyglądała relacja Twojego męża. Co on miałby do powiedzenia, jestem pewna, że
        > jego wersja byłaby zupełnie inna.

        co do męża to pewnie pisałby tylko o pieniądzach bo to jest dla niego teraz najważniejsze, nie ważna jest dla niego jego rodzina.



        > Ile czasu byliscie ze soba przed ciążą?

        urodziłam dwa lata po ślubie + 1,5 roku przed ślubem ze sobą byliśmy.



        > Kopnął kota? Nie przesadzasz? NIE wierzę w to. Ciekawe co jutro napiszesz, że d
        > zieciaka ze schodów zepchnął bo od poczatku go nie chciał?

        sugerujesz ,że kłamię??? wiesz różnica jest jak kota przesuniesz a jak potraktujesz go kopniakiem i kot leci pare metrów dalej.chyba wiem co widziałam, a poza tym jaki miałabym cel w tym aby zmyślać? no pomyśl troche.



        > Pytasz co zrobić?
        > Rozwiedź się z tym facetem co taki straszny dla Ciebie jest, na pewno nie zasłu
        > zył, by taką osobistość, zadbaną i piękną utrzymywać.

        a ironia w tym zdaniu była na prawdę zbędna.
        • makurokurosek Re: do natalinek.j - odpowiedzi na Twoje pytania 20.03.12, 23:44
          Masz siedmioletnie dziecko i z jego powodu nie możesz przyjąć normalnej pracy, to faktycznie stawia sprawę w zupełnie innym świetle.

          "> nie szukam wymarzonej posadki tylko pracy i to nie od 10 lat.
          > uważasz,że niespełna 7letnie dziecko nie wymaga opieki? to powiedz mi co miałab
          > ym zrobić z dzieckiem gdybym pracowała na 3 zmiany"

          Po pierwsze twój mąż pracuje osiem godzin tak więc w dni kiedy pracowałabyś na popołudnie dziecko zostałoby pod opieką ojca.
          Moi rodzice pracowali na zmiany i o mój boże mieli czwórkę dzieci i jakoś dali radę, ale oni chcieli pracować a nie tylko udawali, że chcą.


          • g-ce29 do makurokurosek 21.03.12, 02:00
            makurokurosek napisała:


            > Po pierwsze twój mąż pracuje osiem godzin tak więc w dni kiedy pracowałabyś na
            > popołudnie dziecko zostałoby pod opieką ojca.

            owszem pracuje 8 godzin ale na trzy zmiany, więc jeśli ja też pracowałabym na trzy zmiany to logistycznie nie da się tego wykonać zwłaszcza, że przedszkola o których wcześniej wspominałaś nie są czynne całą dobę


            • makurokurosek Re: do makurokurosek 21.03.12, 07:55
              No zobacz, a ludzie jakoś dają sobie radę. Moi rodzice pracowali na trzy zmiany gdy my byliśmy mali i jakoś im to wychodziło, a w tamtych latach można było pomarzyć o samochodach.
              Ale dla ciebie po prostu każda praca jest zła.
        • natalinek.j Re: do natalinek.j - odpowiedzi na Twoje pytania 21.03.12, 00:09
          g-ce29 napisała:

          >
          > gdy zaczęłam kolejną pracę już po ciąży nie odpowiadało mu to co robię, że do j
          > ednej pracy wychodzę a drugą godzinami wykonuję w domu.miałam z tego pieniądze
          > więc pracowałam bo mogłam to ze wszystkim pogodzić.nigdy nie porozmawiał normal
          > nie tylko narzekał i marudził,
          a dzieliliście się obowiązkami? ustaliliscie jakiś plan, sprawiedliwie dzieląc obowiązki? Czy Tobie podobałoby się, gdyby mąż wracał z pracy i siadał do drugiej?
          Narzekał i marudził - czyli jednak nie było to chamskie wyzywanie od początku. Kwestia komunikacji między Wami jak widać od poczatku zostawiała wiele do życzenia. No ale nie obrażał Cie, bo przecież byś tego tyle lat nie znosiła.

          > on nigdy nie prosił, z perspektywy czasu widzę ,że wiecznie żądał.nie chciał ro
          > zmawiać normalnie.ostatnio jednak wszystko się nasiliło i obraża mnie coraz bar
          > dziej - a to przecież nie sprawi,że nagle z nieba praca mi spadnie.
          >
          Dlaczego mu na to pozwoliłaś juz za pierwszym razem? Jak pozwolisz raz to później idzie lawinowo, bo myśli że może się tak odzywać do Ciebie.



          > Nie pisz mi ,że 10 lat pracy nie mogłam znaleźć - jak pracę miałam to jej nie
          > szukałam to chyba logiczne prawda?
          > jeśli chodzi o urząd pracy - skończyłam kilka kursów i staż który dostałam z ur
          > zędu i jakoś nie zmieniło to mojej sytuacji.

          A widzisz... ja pisałam wyraźnie o pracy NA UMOWĘ.
          Skoro miałaś pracę na czarno to dlaczego nie szukałaś dalej???? Logiczne jest dążenie do polepszenia sytuacji, a nie złapanie sie czegoś i już. Trzeba było szukać dalej. 10 lat to długo. Jak się nad tym szczerze zastanowisz to na pewno zauważysz, ze wiele rzeczy mozna było zrobic inaczej. Pewnie o to chodzi mężowi, tylko w zły sposób Ci to okazuje.



          > 10 lat temu pracowałam w biurze, niestety nie jestem jasnowidzem i nie przewidz
          > iałam,że nie przedłużą mi umowy i że mnie zwolnią.zaraz potem zaszłam w ciążę,
          > a jak urodziłam to nie miałam dokąd wracać.

          Wtedy trzeba było właśnie do jakiejś pracy iść typu biedronka i zbierać doświadczenie w międzyczasie szukając czegoś lepszego. zaraz napiszesz, ze z biedronkowej pensji nie opłaciłabyś żłobka, więc uprzedzając - to jak dziecko poszło do przedszkola.....


          > po pierwsze moje dziecko rocznikowo ma 7 lat więc w tym roku jest w przedszkolu
          > które otwarte jest od 7ej do 16.30 czyli w godzinach w których pracują ludzie
          > w biurach i urzędach.szkoła do której idzie od września a w niej świetlica otwa
          > rta jest również od 7ej do 16.30 a jak wiesz , a może i nie wiesz ciężko znaleź
          > ć pracę w takich godzinach.

          O .... to podaj mi konkretne przedszkole i szkołę z takimi godzinami, bo ja osobiście nie znam zadnego żłobka, ani przedszkola, ani szkoły do 16.30
          Ty jestes w tej dobrej sytuacji, że mąż pracuje do 16. Poza tym moze macie kogoś z rodziny, kto mógłby odbierać dziecko. Nawet gdybyś miała niani zapłacic za odbieranie z przedszkola i godzinną np. opiekę to też nie straciłabyś całej pensji.

          > nie szukam wymarzonej posadki tylko pracy i to nie od 10 lat.
          > uważasz,że niespełna 7letnie dziecko nie wymaga opieki? to powiedz mi co miałab
          > ym zrobić z dzieckiem gdybym pracowała na 3 zmiany?

          Tak śmiem twierdzić wyobraź sobie, że zdrowe 7-letnie dziecko nie wymaga opieki, która uniemożliwiłaby pracę zawodową.
          Jak obydwoje rodzice pracują to opieka nad dzieckiem sie rozkłada, jak wypadałaby Ci taka zmiana, że sama nie odbierzesz dziecka z przedszkola, to wtedy mąż może to zrobić.
          Wiesz...... przy taki podejściu to żadne małżeństwo nie powinno sobie pozwolic na prace zawodową, bo przecież ile jest takich, gdzie obydwie osoby pracują do 16?
          Mimo to sobie jakos radzą, a Ty nie potrafisz? Chyba jednak nie chcesz....

          > >W Twojej sytuacji każda praca jest dobr
          > > a, bez wybrzydzania,
          >
          > ja wcale nie wybrzydzam, cv wysyłam wszędzie tam gdzie mieszczę się w wymagania
          > ch pracodawców.
          A tam gdzie nie spełniasz to już nie? Liczy się kreatywność. Wiesz ile osób wygrało konkurs na stanowisko mimo iż nie spełniali wymagań pracodawcy? Trzeba próbować, chodzić osobiście, a nie tylko wysyłać cv bo w dzisiejszych czasach to nie wystarczy. Szukać pracy nawet tam gdzie wydaje Ci się, że musieliby zwariować, żeby Cię przyjąć wink


          > > I kwestia ciąży. Powiedz mi kobieto, jak to jest możliwe, że mąż powiedzi
          > ał Ci
          > > że żałuje ze nie poroniłaś, a Ty nadal z nim jesteś???????????? Bo chyba

          >
          > myślałam,że się zmieni, zresztą zanim zaszłam w ciążę to w życiu nie spodziewał
          > abym się tego co było później.wcześniej był inny, przecież nie wyszłabym za nie
          > go gdyby był taki jak teraz.

          mąż powiedział, że żałuje, że nie poroniłaś, a Ty mówisz, że myślałaś, że się zmieni????
          Oj... brzydkie słowa mi się kręcą po głowie, ale się opanuję. Dla swojego dziecka już wtedy powinnaś go zostawić, jak można taką rzecz olać? Co by powiedział Twój syn (o ile dobrze pamiętam) gdyby się tego kiedys dowiedział?


          >
          > temat ciąży i podejścia męża i jego rodziny to temat rzeka.doznałam od nich tyl
          > e złego,że po prostu brak mi słów.

          Ale dlaczego nie chcesz napisać... skoro tak śmiało rzuciłaś oskarżenia, że ciąża była zagrożona przez męża i jego rodzinę, to napisz na jakiej podstawie tak twierdzisz.

          >
          > co do męża to pewnie pisałby tylko o pieniądzach bo to jest dla niego teraz naj
          > ważniejsze, nie ważna jest dla niego jego rodzina.
          >

          A Ty byś chciała, żeby olał utrzymywanie finansowe domu i zajął się rodziną, tak?
          Tak wyobraź sobie, ze dla faceta utrzymanie rodziny to najważniejsze zadanie i jak to mu nie wychodzi to nie jest w stanie o niczym innym mysleć.

          Całkiem niedawno jakiś wątek był, w którym pisały co niektóre emamy, że taki facet co nie utrzymuje rodziny to facet bez jaj itd.


          > > Ile czasu byliscie ze soba przed ciążą?
          >
          > urodziłam dwa lata po ślubie + 1,5 roku przed ślubem ze sobą byliśmy.

          I co on nie chciał dziecka? To była wpadka?
          Rozmawialiście o dzieciach w ogóle?

          > > Kopnął kota? Nie przesadzasz? NIE wierzę w to. Ciekawe co jutro napiszesz
          > , że d
          > > zieciaka ze schodów zepchnął bo od poczatku go nie chciał?
          >
          > sugerujesz ,że kłamię??? wiesz różnica jest jak kota przesuniesz a jak potraktu
          > jesz go kopniakiem i kot leci pare metrów dalej.chyba wiem co widziałam, a poza
          > tym jaki miałabym cel w tym aby zmyślać? no pomyśl troche.
          >
          po prostu ciężko mi w to uwierzyć, bo człowiek sie tak nagle nie zmienia. Jak ktoś potrafi kopnąć zwierzę to znaczy, że od początku był do tego zdolny. Jak można nie zauważyć tego wcześniej mieszkając ze sobą tyle lat.
          I co dalej z tym zrobiłaś?
          Znęcanie nad zwierzętami jest karalne.
          No chyba, że on na niego wpadł, albo no nie wiem..... jeszcze cos innego sie wydarzyło.... Jak się po tym zachował? Coś powiedział?

          >
          > > Pytasz co zrobić?
          > > Rozwiedź się z tym facetem co taki straszny dla Ciebie jest, na pewno nie
          > zasłu
          > > zył, by taką osobistość, zadbaną i piękną utrzymywać.
          >
          > a ironia w tym zdaniu była na prawdę zbędna.

          To nie ironia, ja na prawdę uważam, że powinnaś się rozwieść dla dobra całej trójki i kota.
          • rosapulchra-0 Re: do natalinek.j - odpowiedzi na Twoje pytania 21.03.12, 00:19
            Ile masz lat, natalinek?
            • natalinek.j Re: do natalinek.j - odpowiedzi na Twoje pytania 22.03.12, 09:05
              mam 32 lata
              choć nie bardzo rozumiem, co to ma do rzeczy......
          • g-ce29 Re: do natalinek.j - odpowiedzi na Twoje pytania 21.03.12, 02:31
            natalinek.j napisała:

            > a dzieliliście się obowiązkami? ustaliliscie jakiś plan, sprawiedliwie dzieląc
            > obowiązki? Czy Tobie podobałoby się, gdyby mąż wracał z pracy i siadał do drugi
            > ej?

            on nie chciał się dzielić obowiązkami, uważał,że nic nie musi robić, nie zwracał uwagi,że ja też pracuję. ani prośbą ani groźbą nic sie nie zmieniało.
            mówiłam mu, że skoro oboje pracujemy to chociaż niech się czymś zainteresuje w domu no ale on oczywiście NIE BO PO CO.

            > Narzekał i marudził - czyli jednak nie było to chamskie wyzywanie od początku.

            na początku było to mniej intensywne, a ten nawał chamstwa pojawił się jak wprowadziliśmy się do nowego mieszkania niestety w pobliżu teściowej która non stop do nas przychodzi.


            > Wtedy trzeba było właśnie do jakiejś pracy iść typu biedronka i zbierać doświad
            > czenie w międzyczasie szukając czegoś lepszego. zaraz napiszesz, ze z biedronko
            > wej pensji nie opłaciłabyś żłobka, więc uprzedzając - to jak dziecko poszło do
            > przedszkola.....

            praca w której nie dostałam umowy była tuż przed ciążą, a ciąża tak jak wspomniałam była jaka była.
            a i dodam tylko,że ja nie mam oporów aby pracować w biedronce czy innym miejscu.nie wiem dlaczego dużo osób uparło się ,że ja nigdy do biedronki nie pójdę.



            > O .... to podaj mi konkretne przedszkole i szkołę z takimi godzinami, bo ja oso
            > biście nie znam zadnego żłobka, ani przedszkola, ani szkoły do 16.30
            > Ty jestes w tej dobrej sytuacji, że mąż pracuje do 16.

            przepraszam Cię ale nie podam Ci miejscowości bo nie chcę aby było wiadomo skąd jestem.
            takie są u nas godziny pracy przedszkola do którego dziecko chodzi i takie są godziny pracy świetlicy w szkole bo byłam i pytałam przy zapisach.szkoła dwa lata temu skróciła czas pracy świetlicy ponieważ jak to mi pani w sekretariacie powiedziała"rodzice spóźniali się po odbiór dzieci celowo więc czynne jest teraz krócej".

            a co do pracy męża MĄŻ PRACUJE PO 8 GODZIN ALE NIE DO 16EJ. ON ROBI NA TRZY ZMIANY więc to nie jest dobra sytuacja.



            > A tam gdzie nie spełniasz to już nie? Liczy się kreatywność. Wiesz ile osób wyg
            > rało konkurs na stanowisko mimo iż nie spełniali wymagań pracodawcy? Trzeba pró
            > bować, chodzić osobiście, a nie tylko wysyłać cv bo w dzisiejszych czasach to n
            > ie wystarczy. Szukać pracy nawet tam gdzie wydaje Ci się, że musieliby zwariowa
            > ć, żeby Cię przyjąć wink

            wiesz kiedyś mąż widział jak przeglądałam oferty w których oczekiwali czegoś więcej niż ja mam do zaoferowania i tyle nerwów mi napsuł że szkoda mówić.




            > Ale dlaczego nie chcesz napisać... skoro tak śmiało rzuciłaś oskarżenia, że cią
            > ża była zagrożona przez męża i jego rodzinę, to napisz na jakiej podstawie tak
            > twierdzisz.

            jednym słowem ogromny stres i nerwy, zero wsparcia.
            przepraszam Cię ale to ciężki temat dla mnie który wywołuje we mnie przykre wspomnienia i wolałabym o tym zapomnieć.



            >
            > >
            > > co do męża to pewnie pisałby tylko o pieniądzach bo to jest dla niego ter
            > az naj
            > > ważniejsze, nie ważna jest dla niego jego rodzina.
            > >
            >
            > A Ty byś chciała, żeby olał utrzymywanie finansowe domu i zajął się rodziną, ta
            > k?

            nie mówię, że ma skakać przy mnie czy dziecku, czy olewał jak to napisałaś utrzymanie finansowe domu.chciałabym po prostu aby był i zachowywał się jak mąż i ojciec a nie egoistyczny materialista na którego w niczym nie mogę liczyć.


            >
            > > > Ile czasu byliscie ze soba przed ciążą?
            > >
            > > urodziłam dwa lata po ślubie + 1,5 roku przed ślubem ze sobą byliśmy.
            >
            > I co on nie chciał dziecka? To była wpadka?
            > Rozmawialiście o dzieciach w ogóle?

            oczywiście,że rozmawialiśmy o dzieciach no ale co z tego. w życiu bym nie pomyślała,że on tak się zmieni.


            >
            > > > Kopnął kota? Nie przesadzasz? NIE wierzę w to. Ciekawe co jutro nap
            > iszesz
            > >
            > po prostu ciężko mi w to uwierzyć, bo człowiek sie tak nagle nie zmienia. Jak k
            > toś potrafi kopnąć zwierzę to znaczy, że od początku był do tego zdolny. Jak mo
            > żna nie zauważyć tego wcześniej mieszkając ze sobą tyle lat.


            nawet nie wiesz jak mnie ciężko w to uwierzyć - w życiu bym się nie spodziewała,że zwierzę kopnie - zawsze lubił zwierzęta.


            > I co dalej z tym zrobiłaś?
            > Znęcanie nad zwierzętami jest karalne.
            > No chyba, że on na niego wpadł, albo no nie wiem..... jeszcze cos innego sie wy
            > darzyło.... Jak się po tym zachował? Coś powiedział?

            owszem powiedział,że to darmozjad i że wyp.......go z domu.

            • wendd Re: 21.03.12, 07:32
              To ja zapytam inaczej.
              Z tego co piszesz przynajmniej od 7 lat Twój mąż i teściowie stanowią zagrożenie dla Twojego zdrowia i życia. Podobnie zresztą jak dla dziecka.
              Więc dlaczego ciągle tkwisz w tym domu i małżeństwie?
            • makurokurosek Re: do natalinek.j - odpowiedzi na Twoje pytania 21.03.12, 07:59
              Skoro teście non stop do was przychodzą i mieszkają tak blisko was, to nie sądzę aby był taki gigantyczny problem aby przez godzinę zajęli się twoim synem gdy ty będziesz szła do pracy, a mąż z niej jeszcze nie wróci.
              Zmianowość to właśnie idealne rozwiązanie przy dziecku.
            • makurokurosek Re: do natalinek.j - odpowiedzi na Twoje pytania 21.03.12, 08:02
              Jeszcze jedno nie spotkałam zakładu produkcyjnego w którym I zmiana zaczynałaby sie od 8.
            • natalinek.j Re: do natalinek.j - odpowiedzi na Twoje pytania 21.03.12, 16:48
              g-ce29 napisała:

              >
              > on nie chciał się dzielić obowiązkami, uważał,że nic nie musi robić, nie zwraca
              > ł uwagi,że ja też pracuję. ani prośbą ani groźbą nic sie nie zmieniało.
              > mówiłam mu, że skoro oboje pracujemy to chociaż niech się czymś zainteresuje w
              > domu no ale on oczywiście NIE BO PO CO.

              Juz wtedy było coś z tym zrobić, np. skoro on nic w domu nie robi, to i Ty przestajesz.... skoro, nie chciał ustalić jakichś zasad sprawiedliwych dla dwojga.

              > > Narzekał i marudził - czyli jednak nie było to chamskie wyzywanie od pocz
              > ątku.
              >
              > na początku było to mniej intensywne, a ten nawał chamstwa pojawił się jak wpro
              > wadziliśmy się do nowego mieszkania niestety w pobliżu teściowej która non stop
              > do nas przychodzi.

              Może teraz wydajecie więcej kasy, przeprowadzka pewnie nie za darmo, jakieś meble do mieszkania itd. skoro tylko on pracuje to ostro to nadszarpnęło budżet domowy.

              > praca w której nie dostałam umowy była tuż przed ciążą, a ciąża tak jak wspomni
              > ałam była jaka była.
              > a i dodam tylko,że ja nie mam oporów aby pracować w biedronce czy innym miejscu
              > .nie wiem dlaczego dużo osób uparło się ,że ja nigdy do biedronki nie pójdę.
              >
              ale ja pisałam juz o okresie po ciąży. Minęło 7 lat, nawet jeśli żłobek i niania w pełnym wymiarze nie wchodziłby w grę to przecież w końcu synek poszedł do przedszkola i był to odpowiedni moment na znalezienie pracy - takiej na umowę. Jak się na prawdę szuka pracy i nie wybrzydza to mozna znaleźć i nie siedzieć z założonymi rękami tylko szukać od razu lepszej. No wiesz przez taki czas na prawdę ciężko uwierzyc, że w żadnej "biedronce" nie przyjmowali do pracy.

              >
              > a co do pracy męża MĄŻ PRACUJE PO 8 GODZIN ALE NIE DO 16EJ. ON ROBI NA TRZY ZMI
              > ANY więc to nie jest dobra sytuacja.

              Wydaje mi się, że gdzieś przeczytałam 8-16...

              >
              > wiesz kiedyś mąż widział jak przeglądałam oferty w których oczekiwali czegoś wi
              > ęcej niż ja mam do zaoferowania i tyle nerwów mi napsuł że szkoda mówić.
              >

              To Ty potrzebujesz aprobaty męża dla oferty, którą się zainteresujesz (wyślesz CV)? Przeciez nie musisz się go pytac o zdanie tylko próbować.

              > > Ale dlaczego nie chcesz napisać... skoro tak śmiało rzuciłaś oskarżenia,
              > że cią
              > > ża była zagrożona przez męża i jego rodzinę, to napisz na jakiej podstawi
              > e tak
              > > twierdzisz.
              >
              > jednym słowem ogromny stres i nerwy, zero wsparcia.
              > przepraszam Cię ale to ciężki temat dla mnie który wywołuje we mnie przykre wsp
              > omnienia i wolałabym o tym zapomnieć.
              >

              Skoro to taki ciężki temat to po co o tym wspominałaś.
              Dwa razy napisałaś ze 100% pewnością, że ciąża była zagrożona przez męża i jego rodzinę - to poważne oskarżenia, dlatego chciałam poznac szczegóły. Skoro nie masz ochoty o tym pisać, to po co zaczynałaś? Jak pisałam wcześniej mogło byc różnie klawiatura przyjmie wszystko, a Ty chcesz pozostac zupełnie anonimowa..... nie chcesz się wytłumaczyć ze swojego oskarżenia. No dziwnie to wygląda....

              Tez miałam zagrożona ciążę, leżałam plackiem 6 mies., tez było ciężko.....

              >
              > nie mówię, że ma skakać przy mnie czy dziecku, czy olewał jak to napisałaś utrz
              > ymanie finansowe domu.chciałabym po prostu aby był i zachowywał się jak mąż i o
              > jciec a nie egoistyczny materialista na którego w niczym nie mogę liczyć.
              >
              No mozesz jak widać finansowo, utrzymywał Was przez tyle lat i skoro jesteś zadbania jak pisałaś, to chyba Ci aż tak źle nie było.


              • blackagula Re: do natalinek.j - odpowiedzi na Twoje pytania 20.06.12, 23:33
                Do programu Miasto Kobiet chcielibyśmy zaprosić rodziców, których dzieci były krzywdzone przez nianie. Jeżeli ten problem dotyczy ciebie napisz do mnie:
                a.lubawska@tvn.pl
                516444962
    • a1ma Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 21.03.12, 11:52
      A gdyby Twój mąż nie pracował, to jak Ty byś do tego podchodziła? Ze zrozumieniem, że "najwyraźniej nie może nic znaleźć", czy może jednak kazałabyś mu brać pierwszą lepsza robotę, żeby utrzymać rodzinę?
      • pulcino3 Re: mąż do żony:"weź się do roboty leniu,masz dwi 22.03.12, 07:53
        Twoje gdybanie i motywacja do pracy szybciutko by się zmieniała gdyby mąż cię z dnia na dzień zostawił i nie płacił alimentów- bo od groma jest takich cwaniaków.
        Twój maż to po prostu burak, ale ty dziewczyno masz jedno życie i nie kręci się ono w okół twojego faceta , warto było by coś zmienić, żeby być szczęśliwą...
        Pomyśl, że już nigdy więcej nie będzie 22 marca 2012 r, ty nie będziesz już nigdy miała tych 29 lat?( jeśli to twój wiek?). Żyjesz tu i teraz i od ciebie zależy twoje szczęście.
        Pozdrawiam,

        ps. miałam podobnego chamskiego faceta, więc wiem jak potrafi to byc destrukcyjne dla psychiki, ale ten rozdział mam już za sobą i uwierz można ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka