Dodaj do ulubionych

wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego...

09.04.12, 12:47
...telefonu albo innej rzeczy ktorej latwo znalezc wlasciciela? Ja nie czaje jak mozna taka rzecz sibie przywlaszczyc. Moj brat pie... zgubil tel. Oczywiscie jak sie skapnal to jyz byl wylaczony. Jakim trzeba byc ujem zeby tel nie oddac. Co za ludzie?!
Sa jakies okolicznosci lagodzace tego zachowania?
Obserwuj wątek
    • iuscogens Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 12:55
      Ja tam zawsze oddawałam i portfele i komórki. Do bycia złodziejem mnie jakoś nie ciągnie. Reakcje osób, którym oddawałam były rożne, od podziękowania, bukietu kwiatów i bombonierek po burknięcie i sprawdzanie przy mnie zawartości portfela i pretensje, że brakuje kasy.
      • fifiriffi Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 15:30
        iuscogens napisał:

        > Ja tam zawsze oddawałam i portfele i komórki. Do bycia złodziejem mnie jakoś ni
        > e ciągnie.

        Ale przecież nie ukradłam,tylko znalazłam.To jak moge byc złodziejem???
        • tonik777 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 30.05.14, 09:56
          Złodziejem w ścisłym tego słowa znaczeniu może nie, ale przywłaszczenie cudzej rzeczy (nawet znalezionej) jest przestępstwem zdefiniowanym w kodeksie karnym. Niezależnie od tego w takiej sytuacji warto pomyśleć jakby to było, gdybyśmy to my byli po drugiej stronie (czyli coś zgubili).
    • koza_w_rajtuzach Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:02
      Nie....
      Ale ktoś w moim bliskim otoczeniu ostatnio tak zrobił.
      • kaamilka Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:08
        Blech...
        Tak mysle sobie, ze nawet jak w pierwszym odruchu wylaczasz tel. to i tak jak wlozysz byle jaka karte to jakies kontakty i tak sa zapisane w tel. Mama, tata czy cokolwiek. A najlepsze jest to ze w ten co go znalazl i nie oddal to pewnie rano do kosciolka leci i jajeczkiem sie dzieli. Hipokryci.
        • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:14
          Znalezione nie kradzione.
          • antyideal Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:22
            Gdyby chodziło o 5 zł.to od biedy mozna tak powiedziec,
            telefonu juz to nie dotyczy.
            • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:28
              Tja dla jednego zgubienie 5zl to powazna strata dla drugiego 1000zl to nic.Wolalabym znalezc kase,telefon moge odniesc na posterunek czy do BRZZ o ile mi po drodze.
              • antyideal Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:38
                Jasne ze dla jednego 5 zł to moze byc kupa pieniedzy, ale trudno liczyc na to, ze odniesiesz na policje i zglosi sie wlasciciel, albo zostawisz na miejscu, by mogl po nie wrocic, malo prawdopodobne.
                • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:44
                  Dlatego tych 5zl nie odnosze ani nie zostawiam tylko biore i nie miewam wyrzutow sumienia.Pare razy znalazlam wartosciowe rzeczy wyrzucone jako smieci i tez wzielam.Nie dorabiam ideologii,ktos wywalil jego problem.
                  • kaamilka Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:48
                    Mowimy o zgubieniu a nie wyrzuceniu. Widzisz subtelna roznice?
                  • iuscogens Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:48
                    Inna jest sprawa gdy ktoś zostawia np. rzeczy przy śmietniku, wiadomo, ze można wziąć, inna gdy zgubi portfel z dokumentami czy komórkę.
                    • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:00
                      A dlaczego inna?Mogl sobie nie zdawac sprawy,ze wywala kupe kasy,a akurat latwo znalezc takiego wlasciciela,bo smietniki naleza do poszczegolnych domow,klatek.
                      Skoro mozna uznac,ze glupi bo wywalil to czemu nie mozna uznac,ze glupi bo nie pilnowal i zgubil?glupota inna,ale w efekcie wlascicirl jest mozliwy do ustalenia.
                      • m_incubo Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 23:08
                        Nie dziwi mnie ani trochę, że to akurat ty piszesz.
                      • fifiriffi Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 15:34
                        edelstein napisała:


                        > Skoro mozna uznac,ze glupi bo wywalil to czemu nie mozna uznac,ze glupi bo nie
                        > pilnowal i zgubil?glupota inna,ale w efekcie wlascicirl jest mozliwy do ustalen
                        > ia.

                        Uważa, dokładnie tak samo.Dlaczego ja mam latac za kimś,który ten ktoś nie uważał i zgubił.Mógł byc bardziej uważny.
                        • sabciasal Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 15:41
                          nie musisz latać. tylko NIE BIERZ CUDZEGO.

                          dla tych mniej kumatych o potencjalnych skutkach brania zgubionego telefonu:

                          www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110910/POWIAT01/804324116
                          ostroda.wm.pl/55423,Przywlaszczyl-sobie-telefon-Groza-mu-3-lata-wiezienia.html
                          www.policja.waw.pl/portal/pl/1/17147/Przywlaszczyl_telefon.html
                          www.calisia.pl/articles/13223-przywlaszczyla-telefon
                          www.prawosos.pl/pokaz/37602/przywlaszczenie
                          • fifiriffi Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 15:56
                            I tak uważam,że mógł ten ktoś uważac.Tyle.
                  • asia_i_p Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:03
                    A ja te 5-złotówki zostawiam.
                    Pamiętam, jak jako dziecko wracałam po zgubione pieniądze i tę ulgę, jeśli jeszcze leżały.
                    Tak zawsze liczę, że właściciel wróci i liczę się z tym, że to może być takie roztargnione dziecko z dziurawymi rękami, jakim sama byłam wink.
                    • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:07
                      Dobrze,ze zostawiasz,wieksza szansa,ze ja znajdewink ludzie gubia osobliwe rzeczy,kiedys byl artykul o tym.Zgubili trumne np. tak sobie wyobrazam siebie tachajaca ta zgubiona trumnebig_grin
                      • antyideal Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:15
                        Taka trumna dobra rzecz (byle pusta), predzej czy pozniej sie przyda wink
                        • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:24
                          Wlasciciela mozna wyeksmitowacwink
          • iuscogens Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:27
            Jak masz na/w znalezionej rzeczy dane, które umożliwiają odnalezienie właściciela to jak najbardziej kradzione.
            • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:31
              Nie zawsze sa dane,a nawet jesli to obie rzeczy maja wlasciciela,czy cos jest “mniej wlasne“bo nie jest podpisane?
              • kali_pso Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:34

                Dla chcącego...tel. na bank jest czyjś i należałoby raczej zrobic wszystko, coby właścicelowi go zwrócić, a nie radośnie uznać "znalezione nie kradzione"...wiesz, edelstein- to może trudne, ale postaw się na miejscu tego właściciela...
                • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:51
                  Z reguly telefony sa kradzione,a nie gubione,wiec nie mam rozterek,szybciej znajde kolejne 50euro niz telefon.Sorry jesli w telefonie nie ma nic ,a sim jest zablokowana,bo ludzie czesto zapisuja kontakty na sim to nie oczekuje,ze ktos za pomoca foty z imprezy z tego telefonu bedzie mnie szukal jako wlascicielki.
                  • sylki Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 22:49
                    zapisuja na sim i owszem, ale czesto tez i w telefonie, sprawdzic mozna, przeciez to nic nie kosztuje.
                    Sama na wakacjach znalazlam telefon, w trawie, padal deszcz i tel zaczal sie swiecic. No coz myslalam, ze nic z niego nie bedzie, ale do rana wysechl, wsadzilam swoja karte i znalazlam numer do mamy, telefon okazal sie jakiegos dzieciaka. Mieli farta, bo tego dnia wyjezdzali z osrodka. Dzieciak rodzicom nawet sie nie przyznal, ze komore zgubil wink
                • fifiriffi Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 15:36
                  kali_pso napisała:

                  >
                  > Dla chcącego...tel. na bank jest czyjś i należałoby raczej zrobic wszystko, cob
                  > y właścicelowi go zwrócić, a nie radośnie uznać "znalezione nie kradzione"...wi
                  > esz, edelstein- to może trudne, ale postaw się na miejscu tego właściciela...


                  Ale to,że zgubię telefon to tylko i wyłącznie moja wina i mogę miec pretensje do siebie,że nie upilnowałam wystarczająco.
              • iuscogens Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:38
                No ja masz pusty portfel bez dokumentów to raczej nie masz możliwości, żeby go oddać. Jak masz dokumenty to możliwość masz, przy telefonie praktycznie zawsze taka możliwość jest.
                • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:47
                  W moim telefonie nie ma,dostep do wszystkiego jest chroniony kodem,a caly telefon pinem.Nie ma bata,by ktos mogl stwierdzic czyj to telefon,moze odniesc na policje a najlepiej zostawic w pobliskim sklepie.
          • kaamilka Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:28
            O, jednak znalazla sie amatorka cudzej wlasnosci. Brawo za odwage.
            A jednak to jak kradziez-nie moje-nie tykam. Moze wlasciciel wroci na miejsce.
            • kali_pso Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:32

              Nie, to chyba najgorsze co można zrobić- zostawić na miejscu, znieczulica zwyczajna. Ja bym wzięła i zaniosła na policję, ewentualnie spróbowała się połaczyc z kimś z Kontaktów.
              • kaamilka Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:41
                Mowie o sytuacji jesli ktos by chcial sobie przywlaszczyc. Tez bym wziela i oddala. Malo tego-sprawiloby mi to duza przyjemnosc.
                • przeciwcialo Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:25
                  Hmmm... dopiero co pisałaś aby nie ruszac, zostawić bo może właściciel wróci wink
                  • kaamilka Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:34
                    gdyby nie chciało mi się fatygować i szukać właściciela
                    • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:42
                      No to do telefonu brata tez sie nikt nie pofatygowal,bo mu sie nie chcialo,telefon zamokl,bateria padla.
                      • kaamilka Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:45
                        w domu kultury? no wybacz
                        • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 09:07
                          A to dom kultury jest jakims szczegolnym miejscem?w kosciolach kradna,a ty z domem kultury wyjezdzasz jakby to ostoja prawosci byla.
                  • asia_i_p Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 15:24
                    Zależy czy jest szansa znaleźć właściciela.
                    Dokumenty odsyłam, portfel mi się nie trafił, ale pewnie bym odniosła na policję (bałabym się jednak iść do właściciela - bałabym się rozliczenia z zapewne już brakującej zawartości), dużą gotówkę wzięłabym i dała ogłoszenie nie precyzujące sumy, rodzaju banknotów ani miejsca znalezienia, telefon - próbowała znaleźć kontakt.
                    Fragmenty odzieży i nieduże sumy pieniędzy zostawiam, tam gdzie leżą najlepiej, nie wieszam na krzakach i płotach dla lepszej widoczności - z własnego doświadczenia, jak szukałam skarpetki, która mi wypadła z wózka (czyli gdzieś tak raz w tygodniu wink ), patrzy się bardziej pod nogi, tam, gdzie się zgubiło.
            • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:33
              No skoro przechodzisz obok lezacych na ulicy 50euro (tyle ostatnio znalazlam)to twoj problem,glupich nie sieja...
              • kaamilka Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:43
                Telefon jest rzacza ktora masz szanse oddac wlascicielowi. 50 euro tylko wtedy jesli bys widziala komu wypada z kieszeni. A moze wtedy tez bys nie oddala?
                • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:55
                  Czycham na wypadajaca kase z kieszeni przechodniowtongue_out telefony z reguly sa kradzione,a nie gubione.O ile w zyciu sporo kasy i dokumentow znalazlam to telefonu jeszcze nigdy,a nawet gdybym znalazla to najpierw musialabym zobaczyc czy mi sie uda zidentyfikowac wlasciciela.Jak zgubil go turysta z NY to raczej nie bede sie fatygowac i wysylac sprzetu do NY.
                  • kaamilka Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:01
                    Ciekawe ile jeszcze szczegolnych przypadkow wymienisz. Dziwne ze kazdy zrozumial sytuacje i nie tworzy dziwnych kazusow.
                    • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:05
                      Bo prawda jest taka,ze sytuacje sa rozne i mozna je rozpatrywac na milion sposobow.Mi to wisi,mam wlasny telefon,cudzy zanioslabym do najblizszego sklepu i tyle.
                  • yuka12 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:07
                    Ja nauczyłam się jednego- każde przywłaszczenie znalezionego przedmiotu, o ile nie jest wyraźnie napisane inaczej np. rzeczy do wzięcia, jest formą kradzieży. Zdarzyło mi się zgubić pewną kwotę pieniędzy. W sumie drobną, wtedy dla mnie jednak sporą, ostatnio nie przelewa się nam. Było mi bardzo miło, że pieniądze leżały tam, gdzie mi wypadły. Dzięki Bogu za ludzi, którzy widzą leżące przedmioty i ich nie ruszają, dochodząc do wniosku, ze właściciel może tego szukać. Ewentualnie kładą na pobliski murek czy słupek lub w innym widocznym miejscu.
                    • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:09
                      Tja ktos wywala na smietnik srebrna bizuterie,bo mysli,ze to zlom jakis.Jak ja znajde to kradziez czy nie?przeciez wlasciciel mogl nie wiedziec.
                      • caroninka Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:47
                        Zabrac cos, co ktos wyrzucil, to zupelnie inna sprawa, nizprzywlaszczyc cos zgubionego. Latalam dwa dni po sasiadach, by znalezc ciamajde, ktora zgubila piekny kolczyk pod moimi drzwiami. Sasiadka do dzis mi wspomina, jak dla niej byl wazny.

                        Moj syn wyrzucil czapke z wozka w sklepie, bardzo ja lubilismy, a ja dostrzeglam jej brak przy kasie. Zlatalam caly sklep i juz jej nie bylo sad do kasy tez jej niktnie odniosl... Bylo mi przykro, choc to moja nieuwaga, ale i ludzka znieczulica.
                        • tabakierka2 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 09:28
                          caroninka napisała:


                          > Moj syn wyrzucil czapke z wozka w sklepie, bardzo ja lubilismy, a ja dostrzegla
                          > m jej brak przy kasie. Zlatalam caly sklep i juz jej nie bylo sad do kasy tez je
                          > j niktnie odniosl... Bylo mi przykro, choc to moja nieuwaga, ale i ludzka zniec
                          > zulica.

                          my też zgubiliśmy w ten sposób kapelusik - ulubiony z resztąuncertain
                          zorientowałam się po przejściu może 500m - wróciłam tą samą trasą, ale nie znalazłam już go. Kwestia 5 minut... Ktoś zabrał. Rozwiesiłam później ulotki, że kapelusik wartość senstymentalną ma i b.proszę o zwrot. Miałam jeszcze nadzieję, że może nam wypadł i wiatr zwiał...Ale nikt się nie odezwałsad
                      • yuka12 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 23:11
                        W swojej odpowiedzi ustosunkowałam się raczej do kwestii traktowania znalezionych np. na chodniku pieniędzy jak swoich, bo ponoć ,,znalezione nie kradzione''. Natomiast nie mam w zwyczaju znajdować w śmietniku biżuterii, gdyż przeszukiwania odpadków (chyba że w moim domowym koszu na śmieci jak coś nieopatrznie wyrzuciłam uncertain) nie praktykowałam i nie planuję praktykować w przyszłości.
                        • yuka12 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 23:14
                          Poza tym tutaj, gdzie mieszkam, nie ma śmietników, bo każda rodzina ma na zewnątrz kubeł na śmieci.
                          • caroninka Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 07:16
                            Tu chodzilo raczej, o wziecie wystawionego kolo smieci, lub z "wystawki". Niemcy nie maja w zwyczaju, wywalac do smieci rzeczy, ktore jeszcze komus moga sie przydac. Odstawia sie tu takowe na boku i jesli przez okreslony czas, nikt sobie ich nie wezmie, zostana uprzatniete.
                        • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 09:03
                          Tylko,ze nie chodzi o przeszukiwanie odpadkowtongue_out
                          • yuka12 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 15:15
                            Przepraszam dla mnie wystawki to nie śmieci. Są to rzeczy po prostu dla kogoś niepotrzebne ale wciąż zdatne do użytku. Na takiej przecież zasadzie działają np. sklepy z używaną odzieżą. Za śmieci uważam wszystko, co ląduje do kubła lub do śmietnika.
                            • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 15:35
                              To czy cos sie nadaje do uzytku jest kwestia subiektywna.Bizuteria byla razem z guzikamii klebowiskiem nici i papieru.
                  • znowu.to.samo Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 08:44
                    edelstein napisała:

                    > Czycham na wypadajaca kase z kieszeni przechodniow


                    Edelstein, może ty byłaś babką która stała za mną w kolejce w sklepie???

                    Stoję sobie i chce płacić, i kątem oka widze jak mi wypada papierowy pieniądz. A babka co za mną stała w ułamku sekundy drapneła kase!! ludzie to mają refleks, hehehe!
                    Akurat sie na nią spojrzałam w momencie jak już wpychała pieniądze do kieszeni!!!

                    Już otwierałam usta, a ta oddała mi z pretensją, cos burkneła pod nosem i wyszła
                    • jowita771 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 08:51
                      Ale obciach!
                      • vanilla_sky7 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 11:56
                        Ale to trzeba być łasym na cudze!!! żeby tak automatycznie bez zastanwoienia łubudu -nie swoje od razu do kieszeni pchać...
                        -
                        -dlaczego Bóg najpierw stworzył mężczyznę, a póżniej kobietę? ponieważ Bóg uczy się na błędach!
                        • znowu.to.samo Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 14:51
                          vanilla_sky7 napisała:

                          > Ale to trzeba być łasym na cudze!!! żeby tak automatycznie bez zastanwoienia łu
                          > budu -nie swoje od razu do kieszeni pchać...
                          > -


                          no dokładnie, a cała akcja trwała wszystkiego z 5 sekund włącznie z wyjściem pani ze sklepu... zanim zdążyłam sie otrząsnąć (w lekkim szoku byłam) już jej nie było...

                          to było 10 zł, a baba sie rzuciła na papierek jak szczerbaty na suchary...
                    • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 09:01
                      Sarkazm zapukal,ale mu nie otworzylastongue_out
          • yenna_m Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:16
            no właśnie kradzione big_grin
        • ira_07 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 16:21
          A najlepsze jest to ze w ten co go znalazl i nie oddal to pewnie
          > rano do kosciolka leci i jajeczkiem sie dzieli. Hipokryci.

          Taaaak, na pewno uncertain
        • bacha1979 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 21:42
          A najlepsze jest to ze w ten co go znalazl i nie oddal to pewnie
          > rano do kosciolka leci i jajeczkiem sie dzieli. Hipokryci.

          Uwielbiam takie generalizowanie, lepiej się poczułaś jak sobie tak ulżyłaś???

          Gubiłam telefony 3 razy. Pierwszy stary aparat w CH gdzie przymierzałam rękawiczki. To był taki aparat awaryjny i nawet nie zauważyłam jego braku (miałam 2 telefon). Zguba zaginęła w niedziele, w poniedziałek rano tato do mnie dzwoni, że zadzwonił do niego ochroniarz z CH i twierdzi, że ma mój telefon.Telefon odebrałam, pan ochroniarz nawet nie chciał kawy za to.

          Drugi raz telefon zgubiłam przed wyjazdem na wakacje i to albo w domu(!!!) albo na podwórku, z tym, że był rozładowany. Od lipca nie ma po nim śladu, a dom przetrzepałam.

          Trzeci raz z 1,5 miesiąca temu zgubiłam telefon na przystanku, zorientowałam się po jakiś 15 minutach, byłam pewna, że jest w czeluści torebki.
          Koleżanka puściła mi dzwonek, telefon w torebce sie nie odezwał, za to odebrał mężczyzna. Wiec mowie, że zgubiłam telefon tu i tu,a on mi, że nie wierzy. Z lekka się zirytowałam i najpierw pytam pana- kto miałby dzwonić ma mój telefon i wiedzieć o zgubie. Pan spuścił z tonu, wskazał miejsce gdzie mogę odebrać, dostał piwko.

          Nie wiem niestety czy był takim co do kościółka chodzi, pewnie nie, bo by nie oddał. Pan ochroniarz też zapewne ateista.
        • incubus_0 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 29.05.14, 16:41
          A najlepsze jest to ze w ten co go znalazl i nie oddal to pewnie rano do kosciolka leci i jajeczkiem sie dzieli. Hipokryci.


          Tak, a Ty już to wiesz?
    • sanciasancia Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:35
      > Sa jakies okolicznosci lagodzace tego zachowania?
      Kiedyś autostopowiczka zgubiła u mnie w samochodzie telefon. Jak go znaleźliśmy i już ustaliliśmy, że do niej należał, od dawna był już wyładowany.

      W końcu udało się ją odnaleźć i jej goo oddać, ale trwało to jakiś miesiąc.
      • fifiriffi Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 15:37
        sanciasancia napisała:
        > Kiedyś autostopowiczka zgubiła u mnie w samochodzie telefon. Jak go znaleźliśmy
        > i już ustaliliśmy, że do niej należał, od dawna był już wyładowany.

        No to jest coś innego,niż znalezienie tel na ulicy.
    • kali_pso Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:38

      Komuś kto znajdzie taki tel. i go przywłaszczy sobie w imię - "znalezione, niekradzione" grozi ściganie za nieumyślne paserstwowink To juz lepiej wyrzucić ale- nie brać...
      • kali_pso Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 13:40

        Lepiej- w sensie coby kłopotów później uniknąć z prawem, ale i tak jestem zdania, że się bierze i na policję zanosi..
        • imsad do Kaamilka 09.04.12, 13:48
          Jest szansa na odzyskanie telefonu i danych (nawet po ich wykasowaniu). Mnie skradziono telefon w centrum handlowym. Zgłosiłam na policję - poradzili nie blokowanie telefonu (nie mylić z zablokowaniem rozmów wychodzących). Telefon udało się odzyskać po ponad pół roku. Warunkiem jest aby był używany . Każdy telefon ma unikalny nr IMEI (tak jak VIN w samochodzie) - po tym numerze da się namierzyć każdy aparat. W moim przypadku karta pamięci była wyczyszczona ale znajomy informatyk odzyskał wszystkie dane (kontakty, zdjęcia i muzykę)
          • kaamilka Re: do Kaamilka 09.04.12, 13:52
            Wiem. Niestety imei mozna zmienic i pozamiatane. Poza tymjuz widze jak policja cokolwiek robi w sprawie tel za 500 uncertain
            • imsad Re: do Kaamilka 09.04.12, 13:57


              kaamilka napisała:

              > Wiem. Niestety imei mozna zmienic i pozamiatane. Poza tymjuz widze jak policja
              > cokolwiek robi w sprawie tel za 500 uncertain

              Też tak myślałam .Mój telefon byl wart 200 plnsmile
              Szlag mnie trafil ze względu na "bazę danych" - wszystkie kontakty, zdjęcia itd
              Policja zajmie sie sprawą. Wystarczy zgłosić - godzinka papierologii i sprawa w toku.
              Imei nie można zmienić.

        • fifiriffi Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 15:40
          kali_pso napisała
          > Lepiej- w sensie coby kłopotów później uniknąć z prawem, ale i tak jestem zdani
          > a, że się bierze i na policję zanosi..

          hahahaha,bo myślisz,że policja zajmuje się szukaniem właściciela telefonu?big_grin
          Jeżeli tak,to życzę trzeżwego spojrzenia na sprawę.
          Oni nawet nie zajmą się szukaniem właściciela dokumentów.Leżą takie dokumenty 2tyg w szufladce a po 2tyg jest to niszczone i wyrzucane.
    • sarling Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:02
      Nie wyobrażam sobie.
      Mam jakieś szczęście do znajdowania zgub i zawsze podejmuję jakiś wysiłek by znaleźć właściciela.
      BTW złodziej telefonów to w sumie palanty są. Mogliby przecież traktować kartę sim jako porwanego i żadać okupu. Niejeden dałby niezłą kasę za TE kontakty i TE smsy wink
    • yenna_m Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:15
      przyznam, że nie bardzo

      kiedyś zgubiłam portfel - było tam wszystko - forsa, karty płatnicze...
      do domu przynieśli mi ten portfel studenci z roku, na którym miałam zajęcia
      adres mój namierzyli po jakimś kwitku z potwierdzeniem przelewu

      mąż chciał im wcisnąć znaleźne, ale nie chcieli, nawet się nie przedstawili, tylko uciekli wink
      aż szkoda, bo chciałam im osobiście bardzo podziękować
    • jagienka75 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:35
      Nie wyobrażam sobie. To złodziejstwo.
    • lampka_witoszowska Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:45
      może takim jak ja?
      szedł człeczyna pod moim domem, w ulewę, wieczorem lub nocą
      nad ranem, podczas spaceru z psem, znalazłam przemoczoną komórkę, całkiem fajną nokię
      wysuszyłam - działa!
      no, to nic trudnego, zadzwonię na nr kogoś zapisanego w kontaktach i właściciel sobie odbierze - "podaj pin"
      no to poczekam, aż ktoś zadzwoni
      czekałam 2 tygodnie, po drodze telefon podładowałam
      nikt nei zadzwonił
      telefon poszedł do szuflady

      na policję lecieć nei zamierzam, nie mam czasu zwyczajnie, a jak mam, to i tak nie zalezy mi bardziej niz właścicielowi
      jesli brat zgubił ten telefon latem 2010, to chętnie oddam wink
      • kaamilka Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 14:53
        czyli telefon był cały czas włączony i nikt nie zadzwonił? dziwne...
        a ew. Ty nie mogłaś zadzwonić z innego nr na jeden z nr w książce? ksiązka też była zablokowana?
        • asia_i_p Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 15:31
          Telefon mojego męża nie daje nic zrobić bez odblokowania ekranu, odblokowuje się, rysując wzorek łączący cyfry. Nie wiem, ile musi mieć ten wzorek, ale zakładając wersję optymistyczną - że muszą być cztery, że znalazca wygoogle'a, że muszą być cztery i że nie mogą się powtarzać, oraz że nie blokuje się nieodwracalnie po iluś nietrafionych, dalej mamy 9! kombinacji.
        • lampka_witoszowska Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 20:34
          nie, nie był cały czas włączony, bo w ciągu dnia zdążył się wyładować i pewnie parę godzin potrwało, zanim go podłączyłam smile przykro mi, nie dopilnowałam stanu baterii znalezionego aparatu zbyt dobrze

          nei dało się nic, jakąkolwiek czynność poprzedziło wołanie o pin, ktoś sobie mądrze ZABEZPIECZYŁ telefon
          przed złodziejem, ma się rozumieć wink
          • lampka_witoszowska Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 20:37
            a jeszcze przekładałam kartę do swojego, żeby złapać jakiś kontakt z właścicielem - ale guzik to dało
            cóż... przy pierwszej zbiórce starych komórek po prostu chyba go oddam
    • wrednadziewucha Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 15:54
      Często się zdarza, że jak komuś złodziej buchnie portfel, to opróżnia mu ten portfel z gotówki a dokumenty wrzuca do skrzynki na listy, kilka razy już o tym słyszałam.

      Jeżeli znajduję pieniądze na ulicy, to je biorę: jak można zweryfikować do kogo należy banknot czy moneta? Pieniądze trzeba szanować, podobnie jak telefony. Jeżeli ktoś nie szanuje czegoś, to znaczy że na to nie zasługuje.

      Gdybym znalazła telefon, skontaktowałabym się z kimś z kontaktów-mam swój telefon, nie potrzebuję cudzego, jednak uważam, że ludzie często bardzo lekko traktują swoją własność, a potem zdziwienie, że ktoś nie oddał czy wyłączył telefon.

      Reasumując: nie mam wyrzutów sumienia jak zatrzymam coś, co znajdę. Z drugiej strony, nie mam ciśnienia na cudze telefony czy portfele, oddałabym-choć czasem robi się z tego problem. Też uważam, że znalezione nie kradzione, a strzeżonego Pan Bóg strzeże. Ludzie gubiący telefony i pieniądze są sobie winni.
      • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 09:16
        Zgadzam sie w 100%.
    • xyxzza Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 18:08
      Nie wyobrażam sobie nie oddać znalezionej cennej rzeczy. Całkiem niedawno moja córka znalazła wypasionego smartfona, z niemieckiej sieci. Zapytała mnie, co z nim zrobić- kazałam zanieść na policję. Policja odesłała do biura rzeczy znalezionych. Po drodze napisałam sms na jeden z numerów w książce z informacją, gdzie można odebrać telefon. Właścicielem okazał się starszy pan - niemiecki turysta. Wpadł do mnie do pracy (podałam adres) i powiedział, że pewnie córka ukradła telefon i oddała go tylko dlatego, że był już zablokowany. O podziękowaniu mowy nie było. Przez chwilę pożałowałam własnej i mojego dziecka uczciwości.
      • mabingo Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 20:33
        xyxzza napisała:

        >
        O podziękowaniu mow
        > y nie było. Przez chwilę pożałowałam własnej i mojego dziecka uczciwości.


        żartujesz?????? że właściciel bezdenny bezczelny cham to jego problem a ty masz przynajmniej czyste i spokojne sumienie i możesz spać spokojnie. I dobry przykład dałaś dziecku smile
        • xyxzza Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 13:30
          mabingo napisał:

          > xyxzza napisała:

          Przez chwilę pożałowałam własnej i mojego dziecka uczciwości.

          >
          > żartujesz?????? że właściciel bezdenny bezczelny cham to jego problem a ty masz
          > przynajmniej czyste i spokojne sumienie i możesz spać spokojnie. I dobry przyk
          > ład dałaś dziecku smile

          No przecież napisałam "przez chwilę" ;P
          Nawet nie o te podziękowania chodziło, ale o natychmiastowe posądzenie dziecka o kradzież. I głupotę, bo jakby ukradła/nie mogła wykorzystać to pewnie by wyrzuciła, a nie z własnego numeru pisała sms zagraniczne szukając właściciela.
      • hankam Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 22:49
        Niemiecki turysta zapewne był z tych uczciwych inaczej. Uczciwym normalnie takie kombinacje nie przychodzą do głowy.
      • jowita771 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 09:04
        Ja kiedyś oddałam znaleziony portfel z dokumentami. Właścicielka powiedziała, że były jeszcze pieniądze i pewnie je ukradłam. Byłam młoda i nie przyszło mi wtedy do głowy, że ktoś wcześniej ten portfel wyczyścił, myślałam, że właściciel się po prostu ucieszy.
    • hexe28 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 18:33
      Miałam taką sytuację, że koleżanka zostawiła telefon w toalecie, znalazła kobieta i oddzwoniła na ostatnio odebrane połączenie (do mnie) i powiedziała, że odda telefon do BRZ, gdzie miała się zgłosić koleżanka po odbiór. Jak pojechała po tygodniu, niestety telefonu nie było. Pytanie kto sobie go przywłaszczył: kobieta, która do mnie dzwoniła, czy pracownik BRZ?
      Są ludzie i ludziska. Ja zawsze oddawałam pieniądze jak się ludzie mylili i dawali mi za dużo (z reguły byli bardzo zdziwieni, że je oddaję???), ale zdarzyło mi się, że baba w żywe oczy chciała mnie orżnąć uncertain
      • jowita771 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 09:18
        Kiedyś w Chorwacji w sklepie pomylili się na moją korzyść. Jak się zorientowałam, to wróciłam i oddałam. Podziękowali i nasłuchałam się, jacy to Polacy są uczciwi.
    • klubgogo Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 19:27
      Znalazłam kiedyś wartościową rzecz na totalnym zadupiu, poinformowałam wszystkie punkty w pobliżu (he he 1-2 km), że jest zguba, ale nikt nigdy się nie zgłosił. Tyle mogłam zrobić.
    • kitty4 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 22:20
      Tak , wyobrażam sobie. Znalezione nie kradzione. Znalazłam już z 7 telefonów i jednego iPada, jedną mp4. Moje dzieci mają to jako zabawki w swoich koszach z zabawkami.
      • hankam Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 22:58
        Przywłaszczyłaś. Nie znalazłaś, a przywłaszczyłaś znalezione rzeczy.
        Mam nadzieję, że nie znalazlaś ich w cudzych kieszeniach.
        Gdzie w ogóle można znaleźć taką ilość komórek i iPadów?
        • harrison_bergeron Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 09:08
          Nie przywlaszczylas, tylko ukradlas.

          Jestes zlodziejka, a twoje dzieci maja matke zlodziejke i takie same beda w przyszlosci.
          • kitty4 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 18:51
            A twoje dzieci jeśli je masz, mają matkę idiotkę i kretynkę i takie same będą w przyszłości. TYLE.
        • kitty4 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 18:49
          Zazdrościsz ? Najwidoczniej ! Komórek 7 , a IPada tylko jednego niestety !
    • hankam Co to w ogóle za powiedzenie 09.04.12, 22:56
      "znalezione nie kradzione".
      Słyszałam, ale zawsze brałam to za żart, nie sądziłam, że ktoś może to traktować serio i podawac za usprawiedliwienie przywlaszczenia sobie cudzej rzeczy. Rozumiem, ze rzeczniczki tego rodzaju moralności, jeśli zobaczą na ulicy samochód z kluczykami w stacyjce, to wsiadają i odjeżdżają.
      Jeśli się coś znajdzie, to nalezy albo zostawić, albo dołożyć wszelkich możliwych w granicach rozsądku starań, aby rzecz oddać.
      • edelstein Re: Co to w ogóle za powiedzenie 10.04.12, 09:27
        Co za bzdury,juz wczesniej opisalam sytuacje z “wystawka“gdzie dosc cenne rzeczy staly przy smietniku.Wlasciciel nie zdawal sobie sprawy z ich wartosci,albo mial to w powazaniu i wywalil.I jak niby to potraktowac?albo gdy telefon jest zablokowany i nie ma mozliwosci odnalezienia wlasciciela?mozna dac ogloszenie,nikt sie nie zglosi,dalej jest to przywlaszczenie?
        Jesli rzecz ma wlasciciela,ktorego latwo namierzyc to oddaje.Jesli nie moge go ustalic,to biore.Na pewno nie zostawiam luzem 50euro na chodniku.
    • hellulah Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 09.04.12, 23:40
      Mój mąż z córką znaleźli kiedyś damską torebkę w okolicznościach, które sugerowały, że zostało popełnione przestępstwo. Zadzwoniliśmy na policję, poza tym w pewne miejsce, w którym ktoś coś mógł wiedzieć. Właścicielką torebki była pani w podeszłym wieku, schorowana, drobniutka... (tak, przejrzeliśmy jej dokumenty, szukaliśmy numeru telefonu). Uwierzcie mi, że byłam naprawdę nieźle spanikowana, gula w gardle, że jakiś luj ją skrzywdził za te kilka groszy, które pewnie miała w portfelu... że nie tylko ta torebka leżała tam, gdzie ją moi znaleźli... Na szczęście w nieszczęściu wyjaśniło się, pani została obrabowana, ale nikt jej fizycznie nie skrzywdził (wiemy, zadzwoniliśmy tam, gdzie się faktycznie zgłosiła po pomoc). Policja zresztą szybko do nas przyjechała, wzięli torebkę, coś tam spisali i zawieźli tej pani. Potem trochę żałowałam, że jakoś nie sprawdziliśmy, czy utraciła dużo pieniędzy, czy nie potrzebuje z tego powodu pomocy. Jakoś głupio było to drążyć, a może trzeba było? Do dziś jak przejeżdżamy w jej dzielnicy, przypominam sobie o tym wszystkim, i cieszę się, że nikt jej nie skrzywdził, nie pobił, trochę też ogarnia mnie vkvrv na tego, kto ją okradł.
    • zebra12 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 06:36
      Niestety ludzie najczęściej nie oddają.
      Moja córka już trzy razy zgubiła telefon i raz tylko się zdarzyło, że mama z dzieckiem znalazły, zadzwoniły i oddały. widać po tapecie nawet, że to dziecka telefon. Ostatnio zgubiła w marcu na placu zbaw. Pisała ogłoszenia i nic. Nie miałam czasu, bo przecież aparat da się zablokować i korzyści z niego nie będzie miał "nowy nabywca". Po prostu trzeba zgłaszać na policję i blokować, to oduczy nieuczciwych przywłaszczać sobie telefon!
      Dodam, że sama znalazłam w zeszłym roku aparat i oczywiście od razu oddałam.
      Nie wyobrażam sobie przywłaszczyć.
      • memphis90 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 29.05.14, 20:38
        Otóż to -blokować. Mojej siostrze kilka lat temu skradziono telefon na obozie konnym; w stajni sami "swoi", nikt obcy tam nie właził, a telefonu zostawionego w siodlarni po jeździe nie było. Przeszukaliśmy nawet wszystkie boksy końskie - nic. Zaproponowałam organizatorce obozu, żeby przeszukała pokoje i plecaki dzieci na obozie, ale odmówiła (bardzo wygodne...). Zirytowałam się mocno i od razu pojechaliśmy na policję i zgłosiliśmy kradzież telefonu. Minus- to zajmuje mnóstwo czasu, bo zgłoszenie kradzieży nie jest sprawą pilną....
    • czarnaalineczka Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 07:01
      a ja nigdy nic nie znalazlam
      • znowu.to.samo nie chcę pisać że w Polsce to wszystko be, ale.. 10.04.12, 08:29
        W POLSCE:
        Zgubiłam torebkę, ktoś zadzwonił z mojego tel że torebka będzie na komendzie i że ma świadków że żadne pieniądze nie były ruszane.
        Na komendzie okazuje sie że nikt niczego nie odnosił....
        Torebka znalazła sie po roku, jakiś facet znalazl na dachu kamienicy i odwiózł
        Po telefonie i 200 zł ani śladu...dokumenty były, ale juz dawno odtworzone.

        Tylko zastanawiam sie po co ktoś dzownił, że odniesie torebkę i w końcu tego nie zrobił.
        Rozmyslił sie?? Głupi żart???



        W SKANDYNAWII


        W supermarkecie przeglądając ciuch postawiłam torebkę na podłodze obok koszyka. Koszyk wziełam, torebki już nie....troche czasu mineło zanim sie zorientowałam że torebki nie mam. Popędzilam do punktu obsługi i torebka już na mnie czekała...

        Mój małż wysiadał z samochodu na poboczu żeby wyjąć coś z bagażnika i wypadł mu portfel z całą zawartością. Na drugi dzień policjant osobiście odniósł portfel do domu, który z koleii był odniesiony na komende przez znalazce. Dodam że w portfelu nadal było ok 1000 kr (500zł)
        • jowita771 Re: nie chcę pisać że w Polsce to wszystko be, al 10.04.12, 09:28
          Mój mąż kiedyś wsiadając do samochodu pod domem widział faceta, który też ruszał i spadły mu jakieś dokumenty z dachu auta. Mój mąż złapał dokumenty i ruszył za gościem, ale go nie dogonił. Zawrócił do domu faceta, a tam babka, żona albo matka, już stała zdenerwowana, bo widziała wszystko przez okno i myślała, że mój mąż buchnął te papiery.
          A my raz tak zgubiliśmy aparat fotograficzny. Krok po kroku doszliśmy do tego, że leżał na dachu samochodu, wsiedliśmy i widzieliśmy dwóch facetów, takich bardzo dalekich znajomych. Z czegoś się śmiali. Zapytaliśmy ich później, czy nie widzieli, jak nam upadł aparat z dachu, ale powiedzieli, że nie. A widać była, że kłamią, jak diabli. No, nijak nie jest to znalezienie rzeczy, to zwykła kradzież.
          • fifiriffi Re: nie chcę pisać że w Polsce to wszystko be, al 10.04.12, 16:00
            jowita771 napisał:

            wsiedliśmy i widzieliśmy dwóch facetów, takich bar
            > dzo dalekich znajomych. Z czegoś się śmiali. Zapytaliśmy ich później, czy nie w
            > idzieli, jak nam upadł aparat z dachu, ale powiedzieli, że nie. A widać była, ż
            > e kłamią, jak diabli. No, nijak nie jest to znalezienie rzeczy, to zwykła kradz
            > ież.

            Tak nie mając pewności oskarżanie innych o kradzież to gorsze chamstwo niż przywłaszczenie sobie znalezionej rzeczy.
            • jowita771 Re: nie chcę pisać że w Polsce to wszystko be, al 10.04.12, 22:57
              Pewność to ja mam.
        • fifiriffi Re: nie chcę pisać że w Polsce to wszystko be, al 10.04.12, 15:58
          No jak widzisz po wpisach.Wg ematek to prawie 99% oddaje zgubioną rzecz.Więc twój przypadek był odosobniony.W PL się rzeczy oddajebig_grin
    • jowita771 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 08:47
      Co innego znaleźć piątaka, niepodpisanego przecież, a co innego portfel z dokumentami i pieniędzmi albo telefon. Jeśli da się zidentyfikować właściciela, to zasada "znalezione - nie kradzione" nie obowiązuje.
      • dzidka-dwa Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 09:10
        mój wtedy jeszcze nie-mąż zgubił kiedyś telefon. nawet nie wiedział kiedy i gdzie, bo był na imprezie, oczywiście mocno alkoholowej, potem widocznie szalał na mieście bo policja odstawiła go do izby wytrzeźwień. Ja w strachu, bo nie ma z nim kontaktu. Następnego dnia zadzwoniła do mnie pani, że znalazła telefon na przystanku. Telefon była wyłączony (dlatego ja się dodzwonić nie mogłam), dopiero przyszedł wnuczek tej pani, włączył tel (był bez PIN) i zadzwonili do mnie. Bardzo to było miłe, że zadała sobie tyle trudu. M. pojechał do pani po telefon z bukietem kwiatów i czekoladkami. Przynajmniej potem umiał sie zachować. Zgubił telefon jeszcze raz, całkiem nowy, też na imprezie, ale w zamkniętym gronie. Nikt mu go nie zwrócił. Czyli znalazł jakiś "kumpel" i sobie przywłaszczył. Więc obcy odda a swój nie zawsze....
        Ja znalazłam kiedyś takie okładki na dokumenty, a w środku dowód i książeczkę wojskową młodego chłopaka. Szłam do pracy, nie mogłam iść z tym na policję, ale w pracy znalazłam w książce tel numer stacjonarny tego nazwiska. Podzwoniłam, wreszcie znalazłam właściciela. Chłopak przyjechał do mnie do pracy, nawet bez głupich czekoladek. Jakby to mój obowiązek był ,że go odszukam i znalazłam. tak się zachowywał.
        Latem na spacerze znalazłam taką torbę do przypinania w pasie. W środku 500 zł i paszport małolata, z toruńskim adresem. Ja z Mazowsza. Zaniosłam na policję, okazało się, że patrol znał tego małolata, bo dzień wcześniej ten wdał się w bójkę na mieście, sam był na jakimś obozie nad naszym zalewem. Policjant spisał moje dane, obiecali oddać torebkę i powiedzieć kto to znalazł. Mówiąc szczerze, liczyłam chociaż na telefon z podziękowaniem. Nic, Cisza. Po cichu powiem, że żałowałam potem, że oddalam tę kasę. Szczeniak nawet tego nie docenił.
        • memphis90 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 29.05.14, 20:42
          Naprawdę oddawałaś te rzeczy dla głupich czekoladek...? Oczekiwałaś telefonów z podziękowaniami?
    • kawka74 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 08:58
      Nie wyobrażam sobie, przecież to nie moje.
    • guderianka Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 09:31
      "znalezione nie kradzione" w sytuacji, w której można ustalić właściciela nie jest kradzieżą ale przywłaszczeniem i za jako takie jak najbardziej możemy mieć nieprzyjmności. Każdy telefon ma swój numer IMEI. Wystarczy telefon odnieść na Policję, która wklepie go w bazę. Może się zdarzyc,ze będzie funkcjonowal jako kradziony i zostanie zwrócony właścicielowi bądź też osoba, która zgubila zgłosi to na policję i uda się go odzyskać. Można sprawdzić listę kontaktów i dotrzeć do osoby która zna właściciela. Można tylko trzeba chcieć i stosować wzbogacanie się kosztem innych. Obrzydlistwo.
      • nabakier Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 10:19
        j.w.
    • melancho_lia Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 10:00
      Moze telefon się rozładował?
      Ja dwa razy w zyciu znalazłam telefony. Raz zadzwoniłam pod nr opisany jako ICE, podałam telefon do siebie i jeszcze tego samego dnia własciciel zgubę odebrał. Drugi raz telefon był rozładowany. Nie znając pinu nie jestem w stanie ustalić do kogo należy. Oddałam go do ówczesnego biura rzeczy znalezionych.
    • violon-czela Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 14:59
      taka sytuacja ( nie ważne kogo dotyczyła tongue_out)

      Dzwonisz pod numer " dziubek" a tan na dzień dobry: "oddaj złodzieju je...y telefon..bo cię na policję podam itd"

      smile oddasz?

      • harrison_bergeron Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 15:16
        Oczywiście że tak.
        Oddam dokładnie tam gdzie go znalazłem i złośliwie poinformuję o tym fakcie.
    • rhysmeyers22 Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 15:28
      oczywiscie ze bym nie oddalatongue_outtrzeba uwazac co sie robitongue_out
      • fifiriffi Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 15:50
        zima znalazłam dokumenty....Karta do bankomatu,prawo jazdy,dowód os,karta kom,cos tam jeszcze.Wzięłam i zadzwoniłam,bo akurat była tam karta od karty sim.
        Musiałam wysłuchac potem pretensji,że TYLKO TYLE znalazłam?!Klucze też wtedy znalazłam.
        Baba była na mieście na imprezie,nayebała sie jak świnia,zgubiła torebkę,a zachowywała się,jakby to moja wina,że nie znalazałam"szanownej pani" reszty dobytku z torebki.
        Znalazłam kiedys tel....Dziewczyna wzięła i ...obróciła sie na pięcie....
        Ostatnio pani zgubiła 10zł,poszłam oddac,a ona do mnie"co tak późno"?surprised
        Znalazłam też tel z mc te,u(i to taki o jakim marzyłam)smile zadzwoniła kobieta,powiedziałam,że znalazłam tel i proszę o dane co bym mogła odesła,oddac.Nie było odezwu,a po kilku dniach karta była zablokowana.Nakichałam na to,poszłam zdjąc simlocka i tel używam.Ja za nikim latac nie będę ciągle.

        Ale wiem,że jak się cos znajdzie to ludzie nie potrafią podziekowac,ani sie odwdzięczyc.Więc już teraz nie będę się spinała,jak cos znajdę.Mógł uważac.
        • phantomka Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 16:07
          Popełniłaś zatem występek fifirifi, faktycznie powód do dumy. Dla mnie to kradzież i tyle, niczym nie różni się od tego, który z torebki cichaczem wyjmuje. No ale zdziwiona komentarzami nie jestem, w końcu żyjemy w Polsce, każdy orze jak może.
          • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 16:12
            Nie popelnila,skoro wlasciciel nie chcial telefonu i nie pofatygowal sie po niego,ani nie napisal adresu itd.to znaczy,ze telefon porzucil.Twoim zdaniem powinna byla co zrobic jeszcze?skontaktowala sie,wlascicielowi sie nie chcialo fatygowac,to go wziela.Miala wyrzucic,bo kiedys byl czyjs?
            • phantomka Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 21:40
              A myślisz, że gdyby okazało się, że właścicielem tel. nie była owa pani, tylko jej mąż, to policję interesowałoby to, co powiedziała jego żona? Przywłaszczenie, to przywłaszczenie, rzecz nienależąca do nas, powinna zostać zwrócona właścicielowi, bądź do najbliższego komisariatu. Nie czułabym się dobrze używając rzeczy, która do mnie nie należy.
              • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 22:11
                Taaa juz widze jak ktos nie chce sie pofatygowac,by podac adres,a fatyguje sie do policji,nie mowiac o tym,ze mozna zawsze odtworzyc rozmowy i smsy.Wlasciciel nie chcial tego telefonu,na sile chcesz nim go uszczesliwiac czy jak? Yyyy rzeczy,ktore bierzesz z wystawek tez nie sa twoje,a sa wystawione w celu wziecia.Nie mam takich dylematow moralnych,jak ktos nie chce to nie.
                • phantomka Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 22:18
                  Czy ta cała fifirifi ustaliła faktycznego właściciela telefonu? Nie sądzę. Zatem nie masz racji, bo decyzję o jego dalszym losie mógł podjąć tylko jego właściciel faktyczny, a nie ten, kto go być może tylko używał.
                  Jak kupujesz telefon używany, który okazał się tel. kradzionym, to też nie możesz być ukarana, bo powiesz, że nie wiedziałaś?
                  • edelstein Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 23:05
                    Z tego co napisala dzwonila.Zapewne wlasciciel kupil juz nastepny i tyle,nie chcialo mu sie fatygowac.
                    Jesli telefon ma wszystkie papiery,kupilas go w komisie i masz paragon to ci nikt nie zarzuci paserstwa,bo niby z jakiej racji?nie jestes jasnowidzem.Inna sytuacja gdzie kupzjesz telefon z reki do reki,bez dokumentow itd.tu sie juz nie wykaraskasz z zarzutu paserstwa.
                  • tosterowa Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 11.04.12, 08:30
                    bez przesady smile
                    Jak zawiadomisz osobę uprawnioną do odbioru zgubionej rzeczy (niekoniecznie zawsze jest to właściciel, może być to osoba, która np. używa telefonu), a ona oleje odbiór, to jak najbardziej można zawłaszczyć tę rzecz. Ostatecznie zawiadomiłaś tę osobę, gdzie ta rzecz jest.
          • fifiriffi Re: wyobrazacie sobie nie oddac zgubionego... 10.04.12, 17:10
            phantomka napisała:

            > Popełniłaś zatem występek fifirifi, faktycznie powód do dumy. Dla mnie to kradz
            > ież i tyle, niczym nie różni się od tego, który z torebki cichaczem wyjmuje. No
            > ale zdziwiona komentarzami nie jestem, w końcu żyjemy w Polsce, każdy orze jak
            > może.

            big_grin big_grin big_grin


            Ale co miałam zrobic???Dzwonic i błagac,żeby przysłał adres?czy jak?
    • papalaya telefon??? naprawdę jesteście takie głupie? 10.04.12, 16:26
      sądząc, że można znaleźć telefon, włożyć swoją kartę i go używać?

      1. każdy telefon można zdalnie zablokować

      2. każdy telefon można wyśledzić po numerze imei

      znaleziony telefon, którego ktoś szuka, jest całkowicie nieprzydatny

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka