Dodaj do ulubionych

Współczuję Twoim dziecią

    • to_ja_tola Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 11:04
      Moje dzieci nie mogą wleciec do domu z brudnymi butami,nie mogą rozpierdzielac mąki po kuchni i zabawki nie walają się po domu.Bo po prostu nie lubię tego.Mają swój pokój,są nauczone(starszy) że po zabawie zabawki się sprząta.Nie wiem co W tym dziwnego?
      Ściany miałam porysowane,ale przez młodszego,starszy nie miał takich pomysłów.
      Nie rozumiem z czym masz problem?Że nie ma się bajzlu w chacie,że zabawki nie walają się pod nogami i że jak malują farbkami,to ma byc nimi uwalony cały pokój?
    • wrzesniowamama07 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 11:25
      współczuję dzieciom, dla których rodzice nie mają czasu. I takim, z którymi rodzice nie chcą spędzać czasu na dziecięcych warunkach - bawić się w księżniczki i kucyki, albo w potwory i samochody, wymyślać ciągle tych samych historii, opowiadać i słuchać opowieści dziecka. I tym, którym rodzice nie czytają książek
    • lola211 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 12:17
      Takim, ktorym sie non stop zabrania.

      Zostania na noc u bliskiej kolezanki.
      Pojscia na grilla w piekny sloneczny dzien.
      Wyjscia z domu w weekend.
      W zamian -sprzatanie chałupy, odrabianie lekcji i godzinami uczenie sie.
      Zeby sie dziecku w d.upie nie przewrócilo z nadmiaru rozrywek.
      Chore podejscie.

      Takim, ktore non stop sie kara.Zwlaszcza za tzw.pyskowanie, czyli w rozumieniu tych durnych rodziców-za wyrazenie swojego zdania, niezgadzanie sie z rodzicem.
      Wychowuja tym sposobem bezwolna jednostke, ktorej kazdy bedzie mogl nasrac na łeb.
    • noemi29 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 13:50
      Tez tak mam, zwłaszcza, że z takim dzieckiem mieszkam...dorosłym już. Mój mąż pochodzi z takiego domu. Wiem, że rodzice go kochają i wskoczyliby za nim w ogień, ale niestety spierniczyli mu życie. Teść to król pedantów, nie tolerował nawet jednego klocka na podłodze. Teściowa - matriarchat, dyktatura. Najlepiej wiem co czujesz, nie lubisz tego, co lubisz itd. Mąż ma niezwykły talent muzyczny i plastyczny, ale nie mógł go rozwijać i pielęgnować. Wszelkie przejawy kreatywności były torpedowane.
      No i co najbardziej mnie smuci, mąż był wychowywany w duchu: Co ludzie powiedzą?!
      Najważniejsi są inni, a ty smarkaczu i twoje uczucia na szarym końcu. Dla teściów najważniejsze było to, że znajomi chwalili ich jakiego mają grzecznego i ułożonego syna. Czyli kukiełkę, ktora wykonuje wszystkie polecenia, nie odzywa się bez pozwolenia, siedzi cicho z rączkami na kolanach.
      Dlatego strasznie szkoda mi dzieci, których nikt nie słucha, nie obserwuje, nie wspiera w rozwoju, nie daje możliwości rozwijania pasji i talentów. Nie akceptuje takich, jakimi są, tylko na siłę próbuje się "ulepić" dziecko, żeby pasowało do obrazka sad
    • aamarzena Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 15:30
      A ja współczuje synowi mojej kuzynki. Ma jakieś 7 lat, a ona nie odstępuje go na krok. Podczas świąt ja puściłam moje roczne dziecię samo, żeby się pobawiło i zerkałam z drugiego pokoju czy wszystko ok, interweniując w razie potrzeby, a ona cały czas stała nad tym swoim siedmiolatkiem. Chłopak do drugiego pokoju, ona za nim, on do łazienki, ona pod drzwiami, dzieciak poszedł do kuchni, a ona wrzask "uwagaaa!!!", bo w kuchni przecież niebezpiecznie jest. Aż się zaczęłam zastanawiać czy to ja jestem nienormalna, że nie stoję jak cerber nad swoim dzieckiem, czy to jednak z nią coś nie tak.
    • na_pustyni Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 15:54
      Bitym, poniżanym - fizycznie i psychicznie i takim, które mają tępych, wulgarnych rodziców.
      • bi_scotti Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 16:21
        Wlasnie jestem po rozmowie z pewna 13-latka, ktorej mama umiera, zapewne nie dotrwa do konca roku szkolnego. 13-latka ma dwie mlodsze siostry i tate totalnie zagubionego w rozpaczy. Tak wiec w tym momencie tym trzem dziewczynkom wspolczuje bezgranicznie a owej 13-latce chyba najbardziej, bo ona w ciagu minionego tygodnia zupelnie niechcacy i niespodziewanie stala sie dorosla kobieta, glowa rodziny i oparciem dla wszystkich. A jeszcze jest dziewczynka tylko musiala juz wlozyc kostium powaznej pani ... I nawet nie mozna znalezc "winnego" za taki stan rzeczy.
    • milenka_net Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 16:35
      DzieCIOM mającym głupszych rodziców od siebie...
      • kropkacom Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 16:40
        Ale wiesz, że błąd był zamierzony? Nie? Nie popisałaś się.
        • katus118 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 16:47
          Współczuję tym dzieciom, które przez niespełnione ambicje rodziców latają od kółka zainteresowań do pianina, od pianina do nauki języka obcego, potem jeszcze w międzyczasie na jazdę konną. Czyli jednymi słowy - cały dzień wypełniony zajęciami dodatkowymi. Bez żadnego czasu na odpoczynek.
          I tym (ale to już raczej bardziej dotyczy dorosłej młodzieży) - którzy idą na jakiś tam kierunek studiów, ponieważ ich rodzice tego szczęście nie mieli. Nieważne, że to nie interesuje dzieciaka. Ważne, że ambicje rodziców zostaną spełnione.
          I to jest dla mnie chore.
          • kropkacom Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 16:49
            Może jestem małostkowa, ale czemu pod moim postem się podpisałaś?
            • katus118 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 16:52
              To do mnie?
              Po prostu odpowiedziałam na zadane przez założycielkę wątku pytanie.
              Nie patrzę, pod kim piszę, po prostu odpowiadam w prawidłowej kolejności.
              Chyba, że coś do kogoś mam, ale to wtedy wyraźnie zaznaczam.
              • kropkacom Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 16:59
                Odpowiadaj bezpośrednio na post założycielski. A tak wyszło masło maślane. Zwłaszcza, że mój post nie był ostatni. Tak na przyszłość.
                • katus118 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 17:01
                  Nie będę na każda godzinę po kolei zwracała uwagi, bo bym nigdy nic nie napisała.
                  Czepiasz się, jakby ci ktoś krzywdę straszna zrobił.
                  Luzu trochę.
                  • kropkacom Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 17:07
                    No ba, pewnie że się czepiam. Nie chce mi się zastanawiać czy osoba wpisująca się pod mój post pije do mnie, czy do świata ogólnie big_grin
              • myga Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 17:00
                Nie patrzę, pod kim piszę, po prostu odpowiadam w prawidłowej kolejności.
                -------
                odpowiada sie zazwyczaj na konkretny post, wtedy to jest czytelne, co to znaczy prawidlowa kolejnosc?
      • bi_scotti Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 16:45
        milenka_net napisała:

        > DzieCIOM mającym głupszych rodziców od siebie...

        Pomijajac brak poczucia humoru, zastanawia mnie meritum Twojej wypowiedzi - naprawde uwazasz, ze w ostatecznym rozrachunku rodzice maja pozostac madrzejsi od swoich dzieci? Przyznam, ze cale zycie staram sie ze wszystkich sil zeby moje dzieci byly madrzejsze ode mnie! O to mi wlasnie chodzi - zeby Uczen przescignal Mistrza, zeby byl progress w widzeniu i rozumieniu swiata, w dokonywaniu samo-oceny, w podejmowaniu decyzji etc.etc. I wydaje mi sie, ze w wielu sprawach moje dzieci (28, 25, 21) sa madrzejsze ode mnie ... ufff ... I to jest super, w jakims zakresie plan udalo sie wykonac wink
        • myga Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 16:50
          Dokladnie, bi-scotti, kazda normalna matka chce, aby dzieci byly madrzejsze, ladniejsze, szczesliwsze niz rodzice, to jest zdrowe i normalne podejscie.
    • marcelina4 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 17:14
      żal mi jeszcze dzieci które na coś chorują i spędzają większość życia w szpitalach, przechodzą jakieś bolesne badania / kuracje / rehabilitacje oraz tych które są nieuleczalnie chore i wiedzą, że ich czas minie szybciej niż własnych rodziców

      szkoda mi dzieci, które muszą pracować fizycznie np. w gospodarstwie rolnym, nigdy nie jeżdżą na kolonie, bo skoro mieszkają na wsi, to świeżego powietrza mają pod dostatkiem
      dzieci, które robią za opiekunki do młodszego rodzeństwa i muszą brać odpowiedzialność za nie
      dzieci, które są świadkiem rozpadu związku swoich rodziców, są świadkami kłótni, awantur, albo przedmiotem walki sądowej rodziców
      dzieci które przez zaniedbania rodziców cierpią z powodu dokuczania przez rówieśników ( otyłość, zaniedbane uzębienie )
      • hanalui Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 18:12
        marcelina4 napisała:

        > szkoda mi dzieci, które muszą pracować fizycznie np. w gospodarstwie rolnym, ni
        > gdy nie jeżdżą na kolonie, bo skoro mieszkają na wsi, to świeżego powietrza maj
        > ą pod dostatkiem

        Jeździłam na kolonie i wcale tego z rozrzewnieniem nie wspominam, beznadzieja. Już zdecydowanie lepiej potrafiliśmy sobie czas zorganizować na podwórku.
        Dopiero pózniej doceniam obozy i zgrupowania, ale to dlatego ze sama chciałam jeździć a nie dla świeżego powietrza

        > dzieci które przez zaniedbania rodziców cierpią z powodu dokuczania przez rówie
        > śników ( otyłość, zaniedbane uzębienie )

        Zapomniałam dodać jeszcze tych z niestandardowymi imionami...
        Czasem niekoniecznie to wina dzieci ze są jakie są, za to z pewnością wina firmuje rodziców którzy nie wiedza co to tolerancja i niestety tego samego uczą tez swoje dzieci
    • chyba.ze Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 19:03
      Najbardziej żal mi dzieci z którymi uczuciami nikt się nie liczy.
      "Ma spać w łóżeczku i koniec!"
    • lilly_about Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 20:26
      Szczerze współczuję dzieciom, dla których rodzice nie mają czasu. I nie chodzi tylko o takich, co pracują po 15 godzin, ale i o tych, którzy są obok dziecka, a nie przy nim, nie pobawią się, nie pogadają.
    • naomi19 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 20:46
      Współczuję dzieciom zmuszanym do jedzenia (pamiętam ten stres).
    • edelstein Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 21:11
      To wspolczujesz mojemu synowi.W mojej sypialni nie ma byc zadnych zabawek,zadnych pomalowanych kartek,zadnych zabaw.To moje miejsce odpoczynku i wyciszenia i nie ma tam absolutnie nic dla dziecka.Owszem moze przyjsc sie poprzytulac,nawet moze spac ze mna od czasu do czasu,ale oprocz tego nie zycze sobie tam jego bytnosci.Pokoj dzienny,moze sie bawic,moze sie ze mna bawic,moze sporo,byle nie niszczyc nic,ale po zakonczonej zabawie zabawki maja byc od razu pozbierane,w swoim pokoju moze sie bawic do woli,a nawet zostawic balagan i posprzatac z opoznieniem,ale musi posprzatac jeszcze tego samego dnia.Punkt i kropka.To,ze buty musi ustawic na miejscu po zdjeciu i umyc rece po przyjsciu jest jasne.Tak samo jak przed jedzeniem,po jedzeniu i po “brzdnej“zabawie.Nie widze potrzeby,by dziecko rozrzucalo zabawki po calym domu.O ile kucharze z dzieciem to wlazenie w butach ogolnie jest no go.Sama nie robie,dziecku nie pozwalam,w d...taka spotanicznosc mam gdzie po fakcie ubrudzenia podlogi zamiast spedzic czas z dzieciem spedzam czas z mopem.Brudnej podlogi nie wyobrazam sobie miec.
    • inguszetia_2006 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 21:35
      Witam,
      Żal mi dzieci rozwydrzonych i źle wychowanych, bo będą musiały na stare lata nadrabiać, a i tak, mimo pozornej ogłady, będzie widać, że czegoś w ich zachowaniu brak.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • kropkacom Re: Współczuję Twoim dziecią 15.04.12, 08:41
        Mam wrażenie, ze temat to przewalanka między urażonymi mamuśkami big_grin Nie żebym była zaskoczona. Może pomyślcie w jaki wy rodzinach byście nie chciały się wychowywać. Ja szczerze napisałam, ze kierat od małego to niefajna perspektywa.
        • bi_scotti Re: Współczuję Twoim dziecią 15.04.12, 17:13
          kropkacom napisała:

          > Ja szczerze napisałam, ze kierat od małego to niefajna perspektywa.

          To jest super perspektywa dla malego workaholic'a wyrastajacego na doroslego workoholic'a - wiem to z autopsji big_grin Kazdemu wedlug potrzeb, eh tongue_out
          • malwisul Re: Współczuję Twoim dziecią 15.04.12, 18:43
            aż mi się przypomina jak byłyśmy w szpitalu (mała miała sepsę) trzęsła się strasznie więc przykryłam ją drugim kocykiem ( swoją drogą to była zima a że kładłam nacisk na wietrzenie...) no ale mniejsza babka koło mnie głośno skomentowała do pielęgniarki jakie biedne dziecko bo na pewno tak jej gorąco itp. no szlag mnie trafił, normalnie córa najlepiej na go by biegała gdy ja się ubieram, śpi na go (nawet nie myślę żeby ją przykrywac bo jak zmarznie to sama się budzi i to robi itp.) oj była awantura... a swoją drogą mała jak widzi deszcz to uwielbia latac na spacery i figlowac w kałużach, ubrana jest w kurtkę przeciwdeszczowy, kalosze i uzbrojona w parasol i lata tak długo aż zmoczy całkiem spodnie że aż leci do kaloszy (od razu mówię że jeszcze przez to ani razu nie zachorowała, żeby nie było wink) ZAWSZE miny rodziny i sąsiadów, głupie docinki czasami mnie dobijają... tym bardziej że mała ma z tego taaaką radochę- bezcenne. Ostatnio do tego bierze łopatkę i wiaderko i "podlewa" kwiatki... a wracając do tematu współczuję najbardziej tym dzieciom których idealne matki nie patrzą na dobro, chęci dziecka tylko robią wszystko tak żeby nie zostac skrytykowanym....
            • walpurga Re: Współczuję Twoim dziecią 16.04.12, 10:07
              ano wlasnie- mysle podobnie wkontekscie ubierania.

              co do matek bojacych sie krytyki: coz mozna rzecz? mozna machnac na takie reka, co i ja uczynilam- nie przemienisz bowiem kotka w tygrysa.

              milego dnia,
              wealpurga
    • 1konstantin Re: Współczuję Twoim dziecią 15.04.12, 08:33
      zaciekawil mnie watek.
      dzien dobry.
      osobiscie wspolczuje dzieciom umierajacym z glodu, chorym na aids. wspolczuje ich rodzicom (vide afryka), ktorzy kazdego dnia staja sie swiadkami nieuniknionej smierci wlasnych dzieci. nic tak nie wzrusza jak krzyk do boga (jakiegokolwiek) z bezslilnosci i blaganie o ratunek.
      ----------
      wracajac do watku..
      przypomniala mi sie pewna historia z zycia a w niej pytanie komu nalezy bardziej wspolczuc: rodzicom czy dzieciom?
      ojczym, wdowiec, dwie corki zmarlej matki, polsiostry (rozni ojcowie).
      po smierci matki ojczym postanawia zaopiekowac sie dziewczynkami (wtedy kilkunastoletnimi)- katarzyna (starsza corka, przybyla na swiat wczesniej) i anna (mlodsza, poczeta przez matke pozniej). siostry sa od siebie odmienne niczym dzien i noc, mimo ze matke mialy tylko jedna. przez kilka lat poczynajac od smierci rodzicielki mlodsza szykanuje starsza. przywlaszcza sobie jej rzeczy, te ktore jej sie podobaja uznajac za swoje, te mniej atrakcyjnie niszczy spalajac w piwnicy. za kazdym razem wykrzykuje starszej siostrze, ze jej nic sie nie nalezy, ze musi wynosic sie z domu, bo zabiera jej cenne powietrze, bo ojczym musi opiekowac sie tylko nia, mlodsza, ze katarzyna jest glupia, niewyksztalcona, jest murzynem rodziny (obie skonczyly gimnazja z rozszerzonym angielskim). poczatkowo starsza corka cierpliwie probuje rozmawiac zarowno z ojczymem jak i mlodsza siostra. ojczym okazuje wspolczucie starszej corce rozkladajac jednak bezradnie rece i usprawiedliwiajac mlodsza corke:- "sprobuj ja zrozumiec, jest mlodsza, stracila wlasnie matke, jest wrazliwa emocjonalnie. ty sobie poradzisz, zawsze sobie radzilas". po kilku latach, gdy dziewczynki sa juz dorosle, a zachowanie mlodszej siostry stalo sie coraz bardziej nie do zniesienia dochodzi do konfrontacji i tym samym do zakonczenia bezposredniego konfliktu miedzy siostrami. po kolejnym prymitywnym wybryku anny katarzyna podbno zlapala oburacz siostre za gardlo i spokojnie powiedziala, ze poderznie jej gardlo, jesli od niej sie nie odczepi. dyplomatyczna rozmowa skutkuje, od tego momentu mlodsza przestaje rozmawiac ze starsza podkreslajac, ze nie jest jej rodzina, zyczy rodzinie katarzyny (ze strony ojca) smierci. starsza siostra oswaja sie z mysla i zyczeniami mlodszej. na zyczenia smierci dla siebie wzrusza ramionami, zyczenia smierc dla jej rodziny zapadaja jej tak gleboko w sercu, ze anna nie ma szans, by kiedykolwiek katarzyna zmienila stosunek do niej. katarzyna wyprowadza sie z domu, konczy studia, znajduje dobra prace, ma wielu znajomych, przyjaciol, jej dom znany jest z goscinnosci i serdecznosci. wychodzi za maz, ma swoja rodzine. mlodsza rowniez konczy studia, zostaje w domu, w ktorym mieszka ojczym, znajduje prace, ale pracuje tylko przez 2 lata ("praca nie dla niej") . prace porzuca i od 11 lat siedzi w domu. na pytanie dzis 36- letniej anny, czy nie warto byloby jeszcze popracowac lub czymkolwiek sie zajac odpowiada, ze matka zostawila jej spadek w testamencie i pracowac nie musi, a rozwija sie najlepiej (intelektualnie) przed telewizorem. przyjaciol i znajomych tez nie ma, bo ludzie nie sa jej warci, a na pytanie dlaczego nikt ze szkoly, pracy, srodowiska w ktorym sie obracala, nie utrzymuje z nia kontaktu odpowiadala, ze srodowsko nie bylo jej godne i tylko jej kukielki (ma chyba ze 30) ja rozumieja. i wlasciwie w tym miejscu mozna powiedziec, ze wybory zostaly dokonane i nie ma komu wspolczuc. i tu pojawia sie problem, bowiem znajacy powyzsza rodzine wspolczuje ojczymowi. ojczym zdecydowal sie na samodzielne wychowanie nie swoich corek. wieksze problemy wychowacze zaczely sie o dziwo po wyprowadzce starszej, choc mialo byc lepiej. ilekroc katarzyna wpadala odwiedzic ojca (w koncu byl czescia i jej rodziny) anna dostawala szalu. tlukla talerze, niszczyla mu ubrania, wykrzykiwala, ze jest najwiekszym sk---em jakiego ziemia nosi i jemu tez zyczyla, zeby "zdechl" (cytat). ojczym na pytanie katarzyny jak dlugo ma zamiar opiekowac sie jeszcze 35 letnia dorosla kobieta odpowiadal bezradnie, ze nie wie, ze ma obowiazki wzgledem niej i jej zmarlej matki, ze ja kocha i nie moze aneczki zostawic samej, bo sobie sama nie poradzi: "ania jest taka krucha, delikatna i wrazliwa". pod koniec zeszlego roku ojczym poznal nowa pania. pomyslal o tym, by zamknac pewien etap swojego zycia i sprobowac jeszcze cos przezyc- w koncu nie jest jeszcze bardzo stary. nowa znajomosc dawala mu szanse na ostateczne zamkniecie przeszlosci. niestety, nowa znajomosc pozegnal slowami, ze nie jest w stanie rozpoczac nowego zycia, gdyz musi opiekowac sie swoja malutka coreczka ania. ania w tym czasie wytlukla wszystkie talerze (jedza od kilku lat w plastikach), pociela ubrania. bylem nie tak dawno w odwiedzinach u znajomych (sasiadow opisywanej rodziny). ania (zawsze jest zaciekawiona, gdy pojawiaja sie ludzie na korytarzu) otworzyla drzwi. o malo nie krzyknalem z wrazenia. byla zaniedbana, w sportowym, wygodnym ale mocno podniszszconym ubraniu domowym, skora nie widziala dawno slonca, oczy miala przekrwione, wlosy posklejane z dlugimi odrostami, no i spora nadwaga, ktora wczesniej nie byla w ogole dostrzegalna. tego samego dnia spotkalem tez w sklepie katarzyne, ktora akurat robila zakupy dla ojczyma ("zeby mial cos cieplego do jedzenia"). nie poznalem jej w pierwszej chwili. wysoka szczupla brunetka, starannie ubrana i uczesana. jej wesole oczy i szeroki, serdeczny usmiech uzmyslowil mi, ze to sasiadeczka znajomych, ktorej rownie dawno nie widzialem. zapytalem w przelocie co slychac. opowiedziala o swojej rodzinie, pracy, jest szczesliwa, jedynie smutkiem i troska napawa ja przyszlosc ojczyma. anna wyrzucila wszystkie rzeczy katarzyny z domu wykrzykujac, ze nie ma prawa wstepu do domu, w ktorym katarzyna sie wychowala. ilekroc odwiedza ojczyma, anna zamyka sie w pokoju i podsluchuje. gdy katarzyna wychodzi do kuchni lub zapowiada, ze wpadnie za pare godzin anna opuszcza pokoj i komentuje wizyte siostry oczywiscie w formie krytyki. nawet ojczym juz nie wytrzymuje i kaze jej samej spojrzec w lustro, ale wtedy wpada w histerie, rzuca sie na podloge krzyczac, ze jej nie kocha. ojczym odpuszcza przerazony uspakajac, ze jej nigdy nie opusci i ze ona jest sensem jego calego zycia. -"nie tak dawno"- opowiadala katarzyna- "zapytalam ojczyma jak sobie radzi finansowo. ma mala rente, nie wystarczy na opieke, gdy bedzie starszy i nie daj boze niedolezny". podobno dorabia, by zwiazac koniec z koncem. na pytanie, czy anna o tym wie, stwierdzila po rozmowie z nim, ze anna nigdy nie pyta go o jego zdrowie i czy ma co jesc. ona je to, co on gotuje bez zastanawiania sie ile czasu i pieniedzy poswieca na przygotowanie posilkow, glownie dla niej. nie interesuja ja takie przyziemnosci, po prostu. niekiedy, gdy ma przyjechac katarzyna, ojczym piecze jej ulubione ciasto. awanture o jedzenie dla katarzyny slychac podobno w calym bloku. poodobno ojczym zuzywa jej prad, korzysta z jej naczyn a katarzyna siadajac na stolku siada na jej stolku i zajmuje jej miejsce.
      -" poprosilam, zeby nic dla mnie nie przygotowywal, bo nie moge sluchac jej pozniejszego wycia" opowiadala katarzyna pakujac podczas naszego spotkania swieza salate do koszyka. - "ojczym buntuje sie jeszcze, ale nie chce miec awantur i nie chce denerwowac ani. ona jest taka wrazliwa i krucha"- dodala podajac dlon i sciskajac mnie serdecznie na pozegnanie.
      pozegnalem wiec katarzyne radosnie biegnaca z pelna siatka do ojczyma. dodala, ze wpada tylko na chwilke, by zostawic siatki. odwrocila sie jeszcze: -"pewnego dnia moze byc tak, ze ojczym bedzie potrzebowal prawdziwej pomocy. wtedy milczaco i bezradnie poprosi ja, starsza corke o troskliwosc i rade. mimo, ze od lat mieszka z anna pod jednym dachem, ona nawet nie zauwazy,z e ktos bedacy tuz obok niej, moze potrzebowac pomocy".

      konstantin
      • myga Re: Współczuję Twoim dziecią 15.04.12, 09:17
        Wyglada na to, ze dziewczyna jest bardzo chora psychicznie, i to od dziecka, moze smierc matki byla powodem?
        • 1konstantin Re: Współczuję Twoim dziecią 15.04.12, 16:56
          nie nam oceniac czy jest psychicznie chora, choc forumowo mozemy domniemywac.
          diagnoze powinni wystawic lekarze, jesli w ogole wizyta u lekarza bylaby konieczna.
          byc moze smierc matki jest dla niej trauma? byc moze usprawiedliwieniem. byc moze zadnym z powyzszych.
          konstantin
      • walpurga Re: Współczuję Twoim dziecią 16.04.12, 10:00
        i moje zdanie, na szybko teraz (w 2 pol tyg byc moze wiecej- w zaleznosci co pojawi sie w watku).
        temat o zalu, wspolczuciu czy raczej dzis o tak modnie formulowanej "apatii".
        dzieciom wspolczujemy zawsze jakos tak mocniej, bardziej. dzieci sa bezbronne, male, bezradne- jak zwierzeta. kupujemy wiec jedno dziecko miesiecznie za 25 euro (pate) lub dajemy na zwierzecy sierociniec zaspakajajac potrzebe empatii. jest git.
        wiem konstantin, temat w tym watku jest inny, nie bede go zmieniac, dryfuje jednak juz gdzies indziej.
        ad rem: mnie tez w twoim wpisie szkoda ojczyma. dla jego pasierbic nie mam wspolczucia. jedna doskonale sobie poradzila z sytuacja, jest szczesliwa, ma rodzine- mam jej wspolczuc bycia szczesliwa? mam jej zalowac, ze ma dobrze? druga najwyrazniej tez jest szczesliwa w swojej historii= histerii jadajac z plastikowych talerzy, gdyz kazda inna, krucha forme naczyn likwiduje zaraz po przeniesieniu ich przez prog domu. mam wspolczuc komus, kto lubi plastiki, bo wydaje mi sie, ze porcelana jest lepsza? mam wspolczuc komus, kto czuje sie dobrze doznajac spazmow, kto jest szczesliwy w swojej wulgarnosci czy byciu ma maksa prymitywnym? niby dlaczego swiat inny=czysciejszy (?) mialby byc dla niej lepszy? moze normalna forma dialogu, jedzenie na porcelanie lub chocby ceramice pozbawia ja JEJ szczesliwosci?
        nie, nie wspolczuje zadnej. gorzej z ojczymem. wg tego co piszesz, chlop sie meczy, gdyz on chce inaczej. to on jest nieszczesliwy. jego jest mi zal. naprawde.

        pozdrawiam,
        walpurga
        • 1konstantin Re: Współczuję Twoim dziecią 16.04.12, 10:50
          jeszcze cie zlapalem przed wyjsciem z kanapka w reku(?)big_grin

          to tyle w temacie odwagi do myslenia na temat. zabieraj sie z tego forum, bo tu nikt nie pisze co mysli. jedna wpisala dwa zdania i czeka 2 dni (sic!) co jej odpowiedza, tworzy inne watki chcac cos na temat (do tego watku, sic do kwadratu) dopowiedziec. to forum jest ostatnim miejscem, w ktorym funkcjonuja normalne relacje i normalna komunikacja.

          konstantin


          • myga Re: Współczuję Twoim dziecią 16.04.12, 11:11
            to forum jest ostatnim miejscem, w ktorym funkcjonuja normalne relacje i normalna komunikacja.
            -----------
            Moze powinienes czesciej tutaj zagladac, moze nie jest az tak tragicznie? A tak wogole to dlaczego takie ostre slowa? To forum jest zywe i szczere, bez slodzenia, a ze czasem jest nie po mysli, to tez dobrze. Skuteczne leki sa gorzkiebig_grin
    • aagnes Re: Współczuję Twoim dziecią 15.04.12, 20:22
      Takim dzieciom miedzy innymi:
      www.pudelek.pl/artykul/39592/gwiazdka_toddlers__tiaras_dostala_wlasne_reality_show/
      wczoraj jednym okiem ogladalam "Byl sobie chlopiec" - tez mi zal bylo tego dzieciaka

      i duzo by wymieniac, niestety w zyciu mialam okazje napatrzec sie na naprawde biedne dzieci i nawet nie mam sily tych wspomnien przywolywac i opisywac.
    • redheadfreaq Re: Współczuję Twoim dziecią 15.04.12, 21:03
      Pozbawionych dzieciństwa i marzeń przez niespełnione ambicje rodziców.
      Emocjonalnie porzuconych, nękanych słowami "nie kocham cię już" (bo nie zachowuje się jak marionetka mamusi i tatusia).
      Trzymanych w sterylnym otoczeniu, bez zwierząt, kwiatów, kontaktu z podłożem, kurzem, WSZYSTKIM, co może zawierać straszne zarazki.
      Karmionych przez całe dzieciństwo lękiem rodziców i dziadków (Porwą Cię, okradną, uważaj, bo..., nie dasz rady, a co jeżeli...), przez co tym samym lękiem żyją w dorosłości i są niezdolne do podjęcia jakiejkolwiek decyzji, bo wszystko jest dla nich potencjalnie zagrażające.
      Dzieci rodziców ciągle niezadowolonych męczenników (ja tyle pracuję, a ty..., umieram, tak sobie ręce urabiam).
      Pozbawionych prawa do własnego wyboru i zdania.
      Porównywanym do lepszego kuzynka, braciszka, innego dziecka na ulicy.
      Tresowanym do zabawiania dziadziów piosenkami na imieninach. Mój ojciec wytępił w rodzinie ten nawyk, będąc kilkunastoletnim chłopaczkiem - nauczył kuzyna wierszyka:
      ""Józiu" rzecze dobra ciotka
      "nie obgryzaj mi nagniotka!"
      Józia gryzła, nie słuchała;
      zgryzła - i zwymiotowała"
      który następnie kuzynek, na naleganie ciotuń i wujków, z przejęciem wydeklamował.
      Zaniedbanych intelektualnie, od dzieciństwa karmionych przeżutą papką telewizorni zmiksowanej z konsolą, nieumiejących przyszyć guzika, narysować ludzika i drzewka, czy wypowiedzieć kilku poprawnych zdań w ojczystym języku.
      Dzieci wychowanych pod kloszem, w poczuciu, że są lepsze od innych, a dorośli nigdy się nie mylą. Zderzenie z rzeczywistością jest potwornie bolesne - ma się poczucie, że cały świat was okłamał...
      • walpurga Re: Współczuję Twoim dziecią 16.04.12, 10:03
        trudno sie z toba nie zgodzic w kontekscie dzieci.
        walpurga
    • mmena Re: Współczuję Twoim dziecią 17.04.12, 13:56
      To współczujesz moim dzieciom. Bo to one sprzątają po sobie, malują po kartkach a nie po ścianach, że nie wspomnę o takiej patologii jak mycie rąk czy zdejmowanie brudnych butów we wiatrołapie. Ależ ja jestem wyrodna matka! Współczujcie moim dzieciom wszyscy!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka