Współczuję Twoim dziecią

13.04.12, 23:18
A teraz na poważnie - jakie zachowania innych rodziców powodują autentyczny żal w stosunku do ich dzieci. I nie mówię o zachowaniach wybitnie i jawnie patologicznych, typu przemoc słowna czy fizyczna, nie zajmowanie się, czy coś.
Podam przykład - mnie zawsze jest bardzo żal dzieci, których obecności prawie nie widać w domu. Mam taką jedną kuzynkę i jedną znajomą, w ich domach obecność dzieci poza fizyczną ich bytnością, jest zaznaczona tylko w pokojach dziecięcych, a i to średnio. Nie ma zabawek porozrzucanych po domu, nie zdarzyło się, żeby pluszak został na podłodze, żadne dziecko nigdy nie rozlało farbek na dywan i nie porysowało ściany. Zabawki odkładane są do kątka i układane równiutko, a dziecko po zabawach plastycznych, podczas których nie porysuje ani jednej kartki poza specjalnie przeznaczonymi, udaje się od razu umyć łapki. Dzieci nie mogą np. pomagać w kucharzeniu, obsypując mąką pół kuchni, nie wlatują też w ubłoconych butach na podłogę. I nie chodzi mi o to, że żeby dziecko było szczęśliwe, musi być upierdzielone od stóp do głów i jego otoczenie też, ale taki rodzaj wychowania (podobno wystarczy tylko trochę dyscypliny - rodziców i dzieci) wydaje mi się taki bez polotu, bez spontaniczności, bez odrobiny takiego rozgardiaszu, takie smutne po prostu. Dzieci niby grzeczniutkie, czyściutko ubrane (nie wolno też szurać po podłodze, ani wycierać ścian), wszystko niby ok, a mi zawsze ich żal.
Też tak macie? wink
    • yenna_m Re: Współczuję Twoim dziecią 13.04.12, 23:21
      mi szkoda dzieci, ktore nie mają czasu na dzieciństwo, na bycie dzieckiem, tylko zaiwaniają z zajęć na zajęcia
      • znowu.to.samo Re: Współczuję Twoim dziecią 13.04.12, 23:25
        Więc nie musisz współczuc moim dziecią, bo one skutecznie zaznaczają obecność w całym mieszkaniu tongue_out
        tak skutecznie ze można wyrąbać sie i wybic zęby o klocek albo inny samochodzik tongue_out
    • czarnaalineczka Re: Współczuję Twoim dziecią 13.04.12, 23:26
      lo jezyku kolczasty
      • wuika Re: Współczuję Twoim dziecią 13.04.12, 23:29
        Co? Jakiegoś babola machnęłam, czy za ciężkie tematy?
        • czarnaalineczka Re: Współczuję Twoim dziecią 13.04.12, 23:42
          babole to zdaje sie nawet dwa machnelas tongue_out
          mnie ze wspolczucia zatkalo
          • wuika Re: Współczuję Twoim dziecią 13.04.12, 23:46
            Przepraszam sad
            A te dzieci to prawdziwe są. Złośliwie na urodziny daję im prezenty, od których rodziców szlag trafia - np. tablicę z kredą suspicious Klocki. Książki! Podłe ze mnie bydlę.
            • wuika Re: Współczuję Twoim dziecią 13.04.12, 23:49
              Aaaa! Raz kupiłam kredę taką wielką, do rysowania po chodnikach. Dziadek prawie dostał apopleksji, że jego wnuczęta chciały cudowną kostkę brukową pomalować kredą. Naściemniałam, że ona się nie zmywa suspicious
              • czarnaalineczka Re: Współczuję Twoim dziecią 13.04.12, 23:55
                pisalam juz ze cie uwielbiam ? big_grin

                ja zabawki bardziej klasyczne preferuje
                bebenki , trabki , pluszaki z glosem zarzynanego koguta tongue_out
                • wuika Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 08:54
                  Może pisałaś, ale mam mózg zalany mlekiem, to nie pamiętam, możesz powtórzyć big_grin

                  Nam się odwdzięczyli ubrankami 0-3 kiedy panny miały prawie 3 miesiące, na szczęście są małe, więc ponosiły chwilę big_grin
      • bi_scotti Re: Współczuję Twoim dziecią 13.04.12, 23:30
        Dzieciom za cieplo ubranym i za duzo karmionym, za malo sie ruszajacym i spedzajacym czas przed jakimkolwiek monitorem (TV, komputer etc.). Dzieciom, ktorym nie stawia sie wymagan, nie mowi "nie"/"nie wolno", dzieciom, ktore nie umieja sobie same zorganizowac zabawy i "sie nudza", dzieciom ktore sa centrum swiata ich rodzicow.
        • dzoaann Re: Współczuję Twoim dziecią 13.04.12, 23:36
          moglabym sie podpisac... dodam tez, ze wspolczuje dzieciom, ktore sa tylko punktem w planie zyciowym rodzicow i maja spelniac ich plany i wizje...
    • estelka1 Re: Współczuję Twoim dziecią 13.04.12, 23:32
      Podpisuję się pod tym, niestety sad i jeszcze żal mi dzieci moich sąsiadów. Mała ma 2 latka. Nigdy jeszcze nie widziałam tej ślicznej dziewuszki uśmiechniętej. A jej 11 letniego brata roześmianego widziałam tylko raz... w szkole.
    • maesstra Re: Współczuję Twoim dziecią 13.04.12, 23:32
      takim chorowitkom co to do choroby do choroby funkcjonuja, ale to niezależne od rodziców
    • sueellen Re: Współczuję Twoim dziecią 13.04.12, 23:47
      Chyba tu zaraz wkleję zdjęcie mojego ukochanego saloniku po jednym ku...wa JEDNYM dniu z tatusiem. Nie chce mi sie tego sprzatać. Wstanę jutro o 5 rano i się wezmę za porządki.
      • wuika Re: Współczuję Twoim dziecią 13.04.12, 23:50
        Wstawiaj big_grin
        • sueellen Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 00:11
          za tydzien o połnocy, tak?
    • jul-kaa Re: Współczuję Twoim dziecią 13.04.12, 23:54
      Przegrzewanym, karmionym na siłę, noszonym w wisiadłach przodem do świata, na siłę stawianych na nogi za wcześnie, chodzikowanym, smoczkowanym na siłę (na zasadzie zatykania dziecku ust kiedy na przykład coś mówi), zmuszanym do różnych zachowań niezgodnych z wiekiem. I duuużo innych wink
    • indigo_kid Re: Współczuję Twoim dziecią 13.04.12, 23:57
      Współczuję dzieciom niegrzecznym. Bo prędzej czy później zaczynają o sobie myśleć, ze są złe.
    • imasumak Re: Współczuję Twoim dziecią 13.04.12, 23:59
      Moja ośmiolatka powiedziała mi dzisiaj, że nauczycielki które były z jej klasą na basenie, głośnio rozprawiały nad tym, że jest za lekko ubrana i użalały się nad nią, że ma bezmyślną matkę. Trochę dziecko się dziwiło bo "mamusiu, przecież nie było mi zimno" wink.

      Co do zabawek, kredek i farbek - właściwie nie ma pomieszczenia, w którym by ich nie było, więc możesz współczuć mi wink
    • sadosia75 Re: Współczuję Twoim dziecią 13.04.12, 23:59
      Dzieciom,które dziećmi nie są. Takim dzieciom,które się nie brudzą się, nie bawią się z innymi dziecmi, nie jedza robali i sflaczałych owoców i warzyw za to siedza mamusią i tatusiem albo naiwaniają na zajęciach pozalekcyjnych i nie mają znajomych. a przy cioci kazi pięknie deklamują wiersze.
      takie dziecko to nie dziecko. i im współczuję tego, że rodzice nie dorośli do bycia rodzicem i męczą swoje dziecko własną nieudolnością.
      A dziecko bez zwierzęcia bo mamusia i tatuś lubią czyste higieniczne, wręcz sterylne środowisko to w ogóle dziecko biedne i krzywdzone i ja takie dzieci chętnie goszczę u siebie i pozwalam im całować nasze psy w nos na co rodzice tych dzieci prawie, że dostają zawału bo Michaś ma alergię na psy chociaż u nas tej alergii nigdy nie było widać choć Michaś u nas czasem i cały weekend spędzał śpiąc pod psem big_grin
      • czarnaalineczka Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 00:04
        >Michaś u nas czasem i cały weekend spędzał śpiąc pod psem big_grin
        dziecko przegrzewasz tongue_out
    • mgla_jedwabna Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 00:04
      Jest takie powiedzenie: dzieci dzielą się na czyste oraz szczęśliwe. Poznałam je bodajże na tym forum smile

      Ja współczuję dzieciom rodziców ograniczonych. Tzn. prezentujących podejście "mnie to wystarczyło, moje dziecko nie potrzebuje więcej". I nieważne, czy chodzi o posłanie dziecka do dobrej szkoły, pocałowanie go częściej niż na urodziny i Gwiazdkę, czy o pozwolenie na późne powroty. Podejście "moje dziecko nie potrzebuje więcej niż ja" ( a w domyśle: ja miałem ciężko, to i ty, g..wniarzu, nie będziesz miał lepiej, choćbyś mógł) nieodmiennie powoduje moje współczucie.

      Postawa spotykana niestety wśród wszystkich grup społecznych, o różnym wykształceniu, zamożności, tak samo na wsi i w mieście.
    • 18_lipcowa1 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 00:05
      mi jest żal dzieci karmionych butlą od początku, bez żadnej próby ze strony matki
      , bez zrozumienia ze dziecko ala noworodek musi tak i juz,a matka musi na kawe z kolezankami
      a także żal dziecki których matki wracaja do pracy 1-3 mies po porodzie
      a także żal dzieci na ktore matki krzycza oraz dają klapsy
      a takze matek nadambitnych
      • 18_lipcowa1 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 00:07
        a takze dzieciom przegrzewanym-czapy, kurtki,chustki na szyi , pasionym oraz tłumionym bajkami oraz zabijaniem rozwoju dziecka ( do prawie 3 latka- dam ci AM, pójdziemy DADA )
    • claudel6 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 00:23
      mi jest żal dziecka tej, co to żali sie od 2 lat na forum, że swojego dziecka nie kocha, nie pokocha i nie chce.
      • iuscogens Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 11:30
        Mi też uncertain
    • wespuczi Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 01:44
      indoktrynowanym politycznie od malenkosci.
      • paliwodaj Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 04:30
        zal mi corki znajomej, ktora nie radzila sobie z matematyka w szkole, a matka za kare wypisala ja z zajec gimnastycznych , ktore dziecko kochalo i mialo wiele radosci .
        Zal mi innej 3 latki , corki kobiety ktora znam z widzenia, bo gdy nie chce jesc to podobno matka staje z pasem i grozi ze ja zbije, jak wiesc niesie nie raz to uczynila

        Wogole to kto wam nagadal, ze te zajecia dodatkowe to zawsze przymus, zabieranie dziecinstwa i takie tam rozne ????
        • ruda_henryka Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 07:51
          Zajęcia dodatkowe są ok, ale wszystko z umiarem. Mam koleżankę, której dziecko jest w podstawówce na zajęciach od 8 do 15 codziennie, potem wracają na obiad a potem codziennie ma zajęcia dodatkowe i wracają do domu ok 19 - 20. To jest dniówka, która by dorosłego zabiłą a nie siedmiolatka. i ona mi się jeszcze ciągle żali, że ten jej syn taki anemiczny, wiecznie zmęczony i zniechęcony do życia....
          • fogito Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 07:56
            ruda_henryka napisała:

            > Zajęcia dodatkowe są ok, ale wszystko z umiarem. Mam koleżankę, której dziecko
            > jest w podstawówce na zajęciach od 8 do 15 codziennie, potem wracają na obiad a
            > potem codziennie ma zajęcia dodatkowe i wracają do domu ok 19 - 20. To jest dn
            > iówka, która by dorosłego zabiłą a nie siedmiolatka. i ona mi się jeszcze ciągl
            > e żali, że ten jej syn taki anemiczny, wiecznie zmęczony i zniechęcony do życia
            > ....


            Mój syn (8 lat) ma taki rozkład dnia. Szkoła do 15:00, a potem treningi. I nie jest ani zniechęcony do życia ani anemiczny wink A trenuje na własne życzenie 5 razy w tygodniu i tylko wtorek po lekcjach ma wolny, ale wtedy kończy o 16:00.

            • ruda_henryka Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 10:32
              Ja to rozumiem, że ktoś chce i lubi i trenuje na własne życzenie. ale mówię o wypadku, kiedy zajęcia dodatkowe są projekcją rodziców. Bo mama nie wyobraża sobie, żeby dziecko nie grało na pianinie i chodzi mimo że talentu nie ma. Chodzi też na angielski, francuski, tenis i kółko ekonomiczne. a z tego co wiem dzieciak najbardziej woli rysować. Ale ojciec jest prezesem firmy i uważa, że w ten sposób wychowa dziecko, które pójdzie w jego ślady
              • fogito Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 10:55
                ruda_henryka napisała:

                > i kółko ekonomiczne.

                to brzmi strasznie surprised

    • marcelina4 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 06:32
      a mnie szkoda dzieci, które są traktowane jak pępek świata, którym pozwala się na wszystko, nie znają żadnych granic, rządzą w domu i terroryzują rodziców swoim zachowaniem, dostają wszystko co chcą, kiedyś będzie im ciężko w życiu kiedy zderzą się z realnym światem, gdzie inni nie będą się przejmowali fochami księcia / królewny

      a tak z innej strony, to w przypadku szczęśliwych brudnych dzieci, to żal mi ich matek, które zazwyczaj same muszą sprzątać po swoich szczęśliwych ubrudzonych dzieciach
      na serio nie rozumiem, jak pomazanie ściany, czy uwalenie kuchni mąką ma wpłynąć na stan szczęśliwości dziecka?
      • alinawk Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 08:36
        > a tak z innej strony, to w przypadku szczęśliwych brudnych dzieci, to żal mi ic
        > h matek, które zazwyczaj same muszą sprzątać po swoich szczęśliwych ubrudzonych
        > dzieciach
        > na serio nie rozumiem, jak pomazanie ściany, czy uwalenie kuchni mąką ma wpłyną
        > ć na stan szczęśliwości dziecka?

        To samo miałam napisać, że żal mi tych matek, bo ktoś ten bałagan musi potem sprzątać.
        Pamiętam jak nieraz do pierwszej w nocy zasuwałam bo rano przed siódmą przychodziła opiekunka i chciałam jej zostawić w miarę czyste mieszkanie. Zamiast się wyspać przed pracą albo książkę poczytać.
        A póżniej z takich szczęśliwych brudnych dzieci wyrastają często szczęśliwi brudni dorośli i przychodzi do nich taka pani z telewizji i pomaga im odgruzować mieszkanie bo sami nie potrafią tongue_out
        • myga Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 09:22
          > To samo miałam napisać, że żal mi tych matek, bo ktoś ten bałagan musi potem sprzątać.
          ----------
          Dokladnie, ja uwazam, iz ow bajzel powinien sie konczyc za dzwiami dziecinnego pokoju. Dziecko powinno szanowac wspolny teren, na swoim moze robic co mu sie podoba, lac znie z malowaniem scian, natomiast teren wspolny ma szanowac i nauczyc sie dbania o porzadek.
        • majenkir Re: 14.04.12, 13:59
          alinawk napisała:
          > A póżniej z takich szczęśliwych brudnych dzieci wyrastają często szczęśliwi brudni dorośli i przychodzi do nich taka pani z telewizji i pomaga im odgruzować mieszkanie bo sami nie potrafią tongue_out


          big_grin big_grin big_grin
          Moje dzieciaki czasem sie dziwia, ze u ich kolegow w pokojach podlogi nie widac smile.
    • morekac Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 06:35
      ale taki rodzaj wyc
      > howania (podobno wystarczy tylko trochę dyscypliny - rodziców i dzieci)
      A ja tak sobie myślę - że pedantyczni rodzice trafili po prostu na pedantyczne i posłuszne dzieci.
      Znam kilkoro dzieci, przy których wszelkie zabiegi wychowawcze w kwestii pluszaków na podłodze, malowania po ścianach i uświnienia wszystkiego wokół w ramach twórczości plastycznej, nieszurania po podłodze i czyściutkiego ubrania były na nic. wink
      • fogito Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 07:25
        Przede wszystkim współczuję dzieciom bitym, poniżanym, zaniedbanym, chorym i takim w domach dziecka.
        A tym co rodziców mają współczuję najczęściej z powodu głupich rodziców, którzy nie mają czasu i cierpliwości dla dzieci.
      • falka32 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 12:18
        > A ja tak sobie myślę - że pedantyczni rodzice trafili po prostu na pedantyczne
        > i posłuszne dzieci.
        > Znam kilkoro dzieci, przy których wszelkie zabiegi wychowawcze w kwestii plusza
        > ków na podłodze, malowania po ścianach i uświnienia wszystkiego wokół w ramach
        > twórczości plastycznej, nieszurania po podłodze i czyściutkiego ubrania były n
        > a nic. wink

        Ja też znam takie dzieci, na przykład moje smile
    • kropkacom Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 07:22
      Czy współczuje to nie wiem. Nie chciałabym być dzieckiem w rodzinie, gdzie dzieci muszą chodzić jak w zegarku, a rodzice zawsze mają rację. Nawet jak nie mają wink
      • kropkacom Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 07:33
        Nie zazdroszczę tez dzieciom, które od małego muszą wędrować bladym świtem na osiem czy dziesięć godzin do placówki. Ja rozumiem, ze z koniecznością się nie dyskutuje i mimo, że jestem ranny ptaszek big_grin to jakoś mi ich żal.
        • azile.oli Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 08:03
          Podpisuję się. Współczuję dzieciom, które całe dnie spędzają w placówkach. Nie przemawiają do mnie argumenty o ich rzekomym uszczęśliwieniu.
          Za krótko są z rodzicami, za długo muszą się podporządkować prawom grupy od najmłodszych lat. I ta konieczność wychodzenia z domu codziennie wczesnym rankiem też jest dla mnie powodem do współczucia.
    • ruda_henryka Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 08:03
      Wczoraj była piękna pogoda i poszliśmy na duży plac zabaw i najbardziej szkoda mi było dziecka, za którym chodziła mamusia i nie pozwalała biegać, bo się przewróci, nie można grzebać w piasku,bo to syf, nie można dotknąć cudzej zabawki, bo nie wiadomo czyje to i może jakieś syfy na niej są.... itd itp....
    • kol.3 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 08:06
      Popadanie w jakąkolwiek skrajność czy to w kierunku chorobliwego porządkowania czy to w kierunku luzackiego bałaganiarstwa jest przegięciem, ale nie sądzę aby rozlewanie farb na dywan lub mazanie ścian było wyznacznikiem normalności. Znam ze 2 domy gdzie dzieci były wychowywane w dużym poszanowaniu tego co jest w domu i porządku i wyrosły na całkiem normalne osoby, a nawet bardzo dobrze notowane dorosłym życiu.
      • kropkacom Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 08:17
        Ba, większość wyrasta na w miarę normalne osoby big_grin Chociaż do dzisiaj pamiętam moją kuzynkę u której całe życie było - nie rusz, nie odzywaj się, nie zabieraj tlenu big_grin Dziewczyna najpierw w ramach buntu zaczęła wagarować, potem zaszła w ciąże w wieku lat 19 z jakimś szemranym gościem, po dwóch latach od ślubu kościelnego się rozwiodła (znaczy rodzice ją rozwiedli wink ). Teraz ma drugie dziecko z innym facetem, jest sama i siedzi na garnuszku u rodziców.
    • klubgogo Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 08:29
      Co widzisz nieszczęśliwego w dzieciach, które po przyjściu do domu, ściągają buty i układają je równo w przedpokoju, następnie myją ręce. Po zabawie, chowają zabawki, nie rozlewają farbek na dywan? Moje jest tak właśnie postępuje, i nie było w tym celu szczególnie szkolone. NIe przeżywało żadnej musztry, to po prostu taki typ. Powiela zachowania rodziców, w żaden sposób do tego niezmuszane. MOże u Ciebie chodzi się po domu w ubłoconych butach i nie sprząta po zabawie, ale to naprawdę nie oznacza, że dziecko jest nieszczęśliwe, tylko zachowuje podstawowe zasady higieny. Nie jest biednym dzieckiem z tego powodu, że myje rączki, wierz mi. Taki sam porządek dzieci mają w przedszkolu. Jakoś nikt nie wpuszcza ubłoconych dzieci po spacerze na salę, bo grzecznie rozbierają się w szatni, przed wyjściem do domu, sprzątają po sobie zabawki. To takie dziwne?

      Mnie żal dzieci przegrzewanych i w związku z tym chorowitych, przekarmianych i tych, których matka pali nad wózkiem dymiąc prosto w malucha. Bo bitych i poniżanych to oczywiste, ale to już patologia.
      • najma78 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 09:04
        Od moich dzieci wymagam nie wbiegania do domu w obloconych butach, nie rzucania ich w holu ale ustawienia a takze umycia/wyczyszczenia ich a sa juz w wieku kiedy moga to zrobic (4.5 i 9 lat) , mycia rak jak najbardziej zwlaszcza ze corka miala ogromny problem najprawdopodobniej przyzyna byly brudne rece, nie wylewania farb na podlogi, nie rysowania po scianach i nie robienia balaganu, ktorego mozna spokojnie uniknac wykonujac rozne czynnosci. Do malowania maja fartuchy ochronne i maty, podobnie do zabawy ciastolina itp. rysuja na kartkach, czesto bardzo duzych a a scianie w ich pokoju maja specjalna biala tablice po ktorej rysuja i pisza do woli ale nie po scianach. Nie sa musztrowane ale uczone podstaw moim zdaniem poprawnych zachowan w roznych sytuacjach. Nie znosze wizyt znajomych z 3.5 latka ktora demoluje mi dom przy kazdej wizycie, bo wlasnie brak jej podstaw wychowania. Przyklad kiedy je loda upaprze nim podloge w wielu miejscach, krzesla na zewnatrz, wewnatrz, pare innych sprzetow a na koniec polozy go na sofie bo juz go nie chce, zamiast wyrzucic do kosza, nie czuje potrzeby umycia klejacych mokrych rak. Brrr.
        Moj maz jest balaganiarzem m.in rozwala buty w holu albo lazi po calym domu w obloconych butach z ogrodu, moja reakcja jest zawsze taka sama, a on uczy sie opornie porzadku, moim zdaniem w duzym stopniu to zaniedbania z dziecinstwa.
        Osobiscie zal mi dzieci przegrzewanych, przekarmianych, pozbawionych wlasnego zdania, prawa do podyskutowania, ograniczanych w rozwoju naturalnych talentow, wystawianych do wyscigu szczurow.
      • wuika Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 09:09
        Nie chodzi mi o nawyki porządkowe i higieniczne, ale o nadmierne ugrzecznienie. Dziecko nauczyło się raczkować i chodzić - wypad z podłogi, do zabawy jest kawałek kanapy, po zabawie wszystkie zabawki na kawałek półki, w określonym porządku. Nauczyło się rysować? Cudownie, to już więcej nie potrzebuje mazać. W kuchni nie pomagają, bo pobrudzą, z ojcem w ogrodzie nie siedzą, bo się pobrudzą, paki klocków leżą w piwnicy, bo klocki się rozwalają po całym mieszkaniu i trzeba sprzątać. Naprawdę nic nie mam do tego, że dziecko trzeba umyć (jak jest większe, myje się samo), czy doprowadzić do porządku jakiś kawałek mieszkania (najlepiej z dzieckiem, oczywiście), ale jeśli nakazy i zakazy (tu nie wolno, to brudzi, to bałagani, nie rób, nie potrafisz) to jest clue wychowania dzieci, to raczej z tresurą mi się kojarzy. I stawianiem chwilowego stanu mieszkania (nie mówię o tym, że ma smarować mazakami ściany od rana do wieczora, ale jak wysmaruje, to nie robienie z tego największej tragedii świata) nad szczęśliwość dzieci.
        • marcelina4 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 09:55
          masz rację wuika, musztrowanie i tresowanie dzieci nie jest normalne, ale spontaniczne pozwalanie na ruinację mieszkania tez nie
          wiadomo, że jak się zdarzy coś wylać, czy pomazać, to trudno, trzeba to posprzatać i tyle
          ja uczę córkę porządku, głownie dlatego, żeby miała szacunek dla mojej pracy, którą muszę włożyć w utrzymanie domu w czystości, żeby wiedziała, że nie sprzątają krasnoludki, tylko ja i muszę w to włożyć sporo wysiłku i czasu, ale również dlatego, żeby sama kiedyś nie żyla w takim syfie jak panie z programu perfekcyjna pani domu
          poza tym córka wie, że nic nie ma za dramo, że jak zniszczy meble, czy ubrania, to nowe nie spadają z nieba, tylko trzeba je kupić i mieć na to pieniądze, więc jak raz córka w przypływie fantazji pomazała mi farbami buty, to nie dostała obiecanej zabawki, tylko ja kupiłam sobie za te pieniądze buty, było jej przykro, ale jakieś wnioski wyciągnęła, bo już tego więcej nie zrobiła
          • najma78 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 10:04
            Oczywiscie, ze jesli cos sie rozleje, rozsypie, albo zostanie uszkodzone itp. to nie jest to kkniec swiata ale okazuje swoja dezaprobate co nie znaczy ze podchodze do tego histerycznie. Zwracam im uwage ze maja byc uwane i starac sie nie nabalaganic.
            • marcelina4 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 10:15
              no ja tez nie histeryzuję, ale jest różnica między "stało się , trudno", a "ok dziecko, ściany się pomaluje, a dywan wywalimy i kupimy nowy" o to mi chodzi
        • bye.bye.kitty klocki w piwnnicy 14.04.12, 18:47

          no ja odesłałam różne głosne zabawki do piwnicy jak miałam depresję.
          Wróciły "na salony" jak tylko rozstałam się z ojcem dziecku

          i nagle okazało się, że ani szuranie, ani lego wszędzie, ani malunki na lodówce, ani ladygaga na okrągło nic mi nie robią, ba!, nawet nieco bawią

          ale to nie musi być reguła
        • bye.bye.kitty klocki w piwnnicy 14.04.12, 18:49
          no ja odesłałam różne głosne zabawki do piwnicy jak miałam depresję.
          Wróciły "na salony" jak tylko rozstałam się z ojcem dziecku

          i nagle okazało się, że ani szuranie, ani lego wszędzie, ani malunki na lodówce, ani ladygaga na okrągło nic mi nie robią, ba!, nawet nieco bawią

          ale to nie musi być reguła
      • azile.oli Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 09:10
        Jak dziecko może się bawić i rodzic oczekuje, że po sobie posprząta (początkowo pomoże posprzątać) to jest normalne. Nienormalne jest, jak dziecko nie ma prawa malować, bo nabrudzi, bawić się plasteliną, wycinać - a jeśli już, to tylko u siebie w pokoju.
        Jak ja akurat siedziałam w salonie i coś robiłam, to moje dzieci mogły tam malować, wycinać i kleić, bo wtedy byliśmy razem.
        Podobnie w kuchni - nie było zabaw, polegających na rozsypywaniu mąki i innych produktów spożywczych dla zabawy, ale było normalne, że jak dziecko pomaga mi w kuchni, to nabrudzi i ja będę musiała to posprzątać, bo ono zwyczajnie nie było przecież w stanie zrobić tego, jak należy. Pewnie, że ''niby'' sprzątało.
        Mój mąż ma ciotkę, jej mieszkanie - istna bombonierka, wszystko musiało być równiutko ułożone i wara dziecięcym zabawkom od pokoju rodziców.
        Zresztą, w pokoju dziecinnym też musiał być ciągły porządek, więc w zasadzie dziecko mogło się bawić w danym czasie tylko jedną zabawką, po czym odłożyć ją idealnie w to samo miejsce, skąd wzięło.
        Jestem bałaganiarską córką matki perfekcjonistki i niemal fizyczny ból sprawiało mi dokładne ustawianie bucików i wymaganie, abym miała porządek w szufladach w moim pokoju.
        Współczuję samej sobie, jako dziecku.
        • najma78 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 09:27
          Przesada w kazda strone nie jest zdrowa dlatego warto poszukac zlotego srodka. W naszym domu w pokoju dziennym dzieci moga sie bawic wiecej niz jedna zabawka, moga malowac ale musza pamietac ze specjlana mata i na nia farby i kartki itd. musza jednak posprzatac po skonczonej zabawie i ja juz im nie pomagam, ale wymagam. Pokoj maja wspolny wiec i sprzataja tam wspolnie, balagan tam gosci dosc czesto i sa oporni w sprzataniu wiec czesto karani bo muzeum w naszym domu nie ma jestem daleka od tego ale brudu i bajzlu takze nie znosze wiec sprzatac trzeba. W kuchni pomagaja, czesto sami cos przygotowuja ale wiedza ze nie moga doprowadzic do duzego balaganu, ze po wszystkim maja odstawic to co uzywali na miejsce a brudne naczynia do zmywarki. Dla mnie to jest normalne a nie zabraniane w imie zachowania idealnego porzadku. Dla mojego meza wieczny balagan wszedzie jest czyms normalnym
      • myga klubgogo 14.04.12, 09:32
        > Co widzisz nieszczęśliwego w dzieciach, które po przyjściu do domu, ściągają bu
        > ty i układają je równo w przedpokoju, następnie myją ręce. Po zabawie, chowają
        > zabawki, nie rozlewają farbek na dywan?
        --------
        Masz calkowita racje. Czego Jas sie nie nauczy, tego Jan nie bedzie umial. Ja osobiscie wspulczuje dziecią, ktorych rodzice nie nauczyli dbania o porzadek wokol siebie. Taki czlowiek pozniej jest uciazliwy dla otoczenia i dla siebie samego. Czy to nie na tym forum emamy skarza sie na swoich emenzow, ktore przyslowiowe skarpetki rozrzucaja po calym mieszkaniu? Poza tym, zgodnie z nauka feng shui, porzadek w otoczeniu to porzadek w życiu, w glowie, w duszy.
        • najma78 Re: klubgogo 14.04.12, 09:43
          Masz calkowita racje. Czego Jas sie nie nauczy, tego Jan nie bedzie umial. Ja o
          > sobiscie wspulczuje dziecią, ktorych rodzice nie nauczyli dbania o porza
          > dek wokol siebie. Taki czlowiek pozniej jest uciazliwy dla otoczenia i dla sie
          > bie samego. Czy to nie na tym forum emamy skarza sie na swoich emenzow, ktore p
          > rzyslowiowe skarpetki rozrzucaja po calym mieszkaniu? Poza tym, zgodnie z nauka
          > feng shui, porzadek w otoczeniu to porzadek w życiu, w glowie, w duszy.

          Co prawda nie do nnie, ale zgadzam sie calkowicie. Moj maz to taki wlasnie egzemplarz i to wcale nie uwarunkowane charakterem, bo przebywajac w domach jego braci dluzej niz 2 tygodnie (z powodu odleglosci wizyty sa rzadsze ale.dluzsze) zauwazylam to samo, bracia balaganiarze, dlatego wywnioskowalam ze maz wyniosl to z domu. Kiedy go poznalam mieszkal.sam i w mieszkaniu mial okropny balagan, zakochana i zafascynowana innymi cechamk nie zwracalam na to uwagi, ale doskwiera to dosc mocno i czasem dochodzi w tej kwestii do awantur. Kiedys pozbieralam balagan mojego m z calego domu (oprocz jego biura) i zapakowalam do worka na smieci i wyrzucilam. Po tym zdarzeniu nieco sie zmienilo ale musze wciaz przypominac.
      • ciezka_cholera Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 09:41
        Tez sie zastanawiam, co niby unieszczesliwia dzieci wychowane w duchu utrzymywania czystosci wokol siebie. A pisze to jako osoba z drugiej strony barykady - moje dzieci zupelnie nie dbaja o porzadek w domu, nie sprzataja po sobie, podczas zabawy nie sa uwazne oraz maluja freski na meblach... i wcale nie jestem z tego dumna, uwazam raczej to za objaw mojej wlasnej slabosci i niepowodzenie wychowawcze. Nie nauczylam ich szacunku dla mojej pracy ani dla naszego dobytku - naprawde az dziw bierze, ze autorka watku uwaza, ze dzieci to uszczesliwia.

        Ad rem: wspolczuje wylacznie dzieciom niekochanym i/albo nad ktorymi rodzice znecaja sie i wyzywaja - niekoniecznie fizycznie. Jednakowoz to sie raczej kwalifikuje do wykluczonego w watku zalozycielskim rejonu pt patologia. Poza tym mam swiadomosc, ze inne niz moje podejscie do wychowania tudziez pielegnacji jest tylko inne a nie gorsze. Troche wiecej lub mniej dyscypliny, obowiazkow, cieplych ubran, higieny moim zdaniem nie wywola w dziecku zadnej traumy i w zaden sposob nie wplynie na jego rozwoj.
    • 18_lipcowa1 zapomniałabym 14.04.12, 09:01
      takich co uczą na wypłakanie oraz metodą 357 spania w łozeczku
      • fogito Re: zapomniałabym 14.04.12, 09:22
        18_lipcowa1 napisała:

        > takich co uczą na wypłakanie oraz metodą 357 spania w łozeczku

        a co to jest metoda 357?
        • mia_siochi Re: zapomniałabym 14.04.12, 17:04
          Zostawiasz dziaciaka ryczącego w łóżeczku, wychodzisz i udajesz że nie słyszysz. Po chwili wracasz, ono myśli że matka się ulitowała- wtedy znowu wychodzisz, ono płacze. I tak do skutku, aż zmęczone i zrezygnowane uśnie. Plusy metody- dziecko z czasem nauczy się, gdzie jego miejsce, nie będzie oczekiwało Twojego wsparcia i wyrosnie na socjopatę. Super metoda, polecam.
          • hanalui Re: zapomniałabym 14.04.12, 18:02
            mia_siochi napisała:

            > I tak do skutku, aż zmęczone i zrezygnowane uśnie. Plusy metody- dz
            > iecko z czasem nauczy się, gdzie jego miejsce, nie będzie oczekiwało Twojego ws
            > parcia i wyrosnie na socjopatę. Super metoda, polecam.

            Poproszę linka do tego ze socjopaci ta metodę byli usypiani
            • mia_siochi Re: zapomniałabym 14.04.12, 18:12
              Może jeszcze mam Ci okna umyć? wink
              • wuika Re: zapomniałabym 14.04.12, 18:14
                I śmieci wyrzuć. A nie, od tego jest czarna, pół domu sobie wywaliła w nocy - tak twierdzi big_grin
                • mia_siochi Re: zapomniałabym 14.04.12, 20:11
                  Ale że co- lunatykuje? wink
                  • wuika Re: zapomniałabym 14.04.12, 21:23
                    Poczytaj, co napisała w wąteczku "Wywalam". Normalnie wywalaczoholiczka!
    • morgen_stern Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 09:14
      Poza rzeczami oczywistymi (czyli dziećmi bitymi, głodnymi, poniżanymi etc.) bardzo żal mi dzieci, które są w domu traktowane niesprawiedliwie. Niestety trudno tego uniknąć i tak to jest powszechne. Niemal we wszystkich znajomych małżeństwach, gdzie jest dwójka dzieci z kilkuletnią różnicą wieku to starsze jest traktowane surowiej, gorzej lub jawnie niesprawiedliwie. Żal patrzeć, tak jest to widoczne, odzywać się nie będę, zrobiłam to raz, w rodzinie i dostałam taki ochrzan, że się odechciało. Młodziak zaczepiał starszą i prowokował, a kiedy na niego nakrzyczała, to ten się rozpłakał (typowa pokazówka), poleciał do ojca na ręce, gdzie został utulony i pocieszony, a młoda ochrzaniona. No wtedy się zagotowałam.

      U koleżanki z pracy po jej tonie głosu poznaję, czy rozmawia ze starszym, czy młodszym synem - do starszego po żołniersku, do młodszego ciepłym tonem. Inna koleżanka ze Śląska na starszą córkę tylko się darła (nie słyszałam, żeby z nią normalnie rozmawiała), a mały rojber był utulany i pieszczony. Próbowałam z nią pogadać delikatnie, to zaczęła się skarżyć, jaka ta córka jest trudna i niegrzeczna, pomyślałam wtedy, że jakby ktoś się na mnie cały dzień tak darł, też bym stawała okoniem.
      Cecha charakterystyczna - rodzice NIGDY tych niesprawiedliwości nie widzą, są bardzo zdziwieni, albo tłumaczą "on/ona jest jeszcze malutki".

      Moja przyjaciółka mi opowiadała, że jej brat, kiedy był nastolatkiem, nic w domu nie robił, tylko oczywiście ona i kiedy się poskarżyła matce, odpowiedziała rozbrajająco: "Ale on jest jeszcze MALUTKI" (tu jeszcze dochodzą niesprawiedliwość w związku z płcią, czyli synalek nic nie robi, córka zap...la).
      Żeby nie było, ja akurat jestem młodsza i byłam tą utulaną, teraz widzę, jakie to musiało być trudne dla mojej siostry.
      • doczegotopodobne Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 09:28
        Znam blisko takie rodzeństwo, teraz dorosłe. On - popychadło, traktowany wiecznie niesprawiedliwie, zawsze na końcu do wszystkiego, nigdy nie jeździł na kolonie, obozy, bo nie było pieniędzy. Ona - królowa, ulubienica całej rodziny, w tym samym czasie wyjeżdżała na kolonie zagraniczne....
        Jak miała jakieś 15-16 lat i pierwszy raz jechała sama 2 godziny pociągiem, to się cała rodzina prawie posikała z zachwytu, że "taka dzielna". W tym samym roku sama poszła do ogródka (oddalonego od domu o 20 metrów) i wyrwała marchewkę, co przyprowadziło rodzinę o prawie spazmy zachwytu, że "Kasieńka taka duża, sama poszła do ogródka i nazrywała marchewki!"

        Dla sprawiedliwości dodam, ze znam też rodzinę, w której całe życie to starsze dziecko było ulubieńcem wszystkim, a młodsze zawsze tym gorszym.
      • marcelina4 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 09:39
        dokładnie Morgen, w całości się zgadzam z Tobą
        strasznie mnie wkurza, kiedy dziecko obojętnie czy młodsze, czy jedynak jest ze wszystkiego tłumaczone przez rodziców " bo jeszcze mały, nie rozumie" a kiedy zrozumie? pobłażanie dzieciom nie wychodzi im na zdrowie, ani ich otoczeniu, zawsze ktoś będzie poszkodowany, najczęściej tan malutki nierozumny człowieczek
        według mnie tzw. bezstresowe wychowanie, to wymysł rodziców, którzy nie panują nad własnymi dziećmi i dorabiają teorie do własnej sytuacji
        • kropkacom Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 10:00
          Morgen ma rację, ale to o czym pisze często widać dopiero z boku. Za to Ty marcelina jesteś zafiksowana w stronę anty bezstresowego wychowania. Nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie. Zawsze są jakieś stresy nawet jeśli dziecka się nie bije, czy co krok nie musztruje.
          • marcelina4 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 10:12
            oj nie jestem zafiskowana, ale faktycznie razi mnie to, bo mam takiego "gagatka" w otoczeniu i serio dzieciak często przegina, a rodzice tylko "ojej on takie jeszcze mały, ojej nie chciał przecież uderzyć twojej córeczki, tak samo wyszło, ojej ale kiedyś przecież wyrośnie z tego"
            guzik prawda
            • kropkacom Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 10:27
              Jesteś baardzo zafiksowana. Poczytaj co sama piszesz big_grin

              W ostatnie święta moje dzieci bawiły się z kuzynostwem. Oczywiscie były ryki i obrażanie się. Na szczęście my dorośli wiedzieliśmy, ze jak jest czwórka dzieci i nie grają one w szachy to będzie to co było. big_grin A z dziećmi tak właśnie jest. Także jeśli twoje dziecko nie jest trzylatkiem wśród dziesięciolatków zwyrodnialców i bawi się w bezpiecznym otoczeniu to daj mu spokój.
              • marcelina4 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 10:34
                ten chłopiec to rówieśnik mojej córki, czyli nie taki malutki, ma 4,5 roku
                jednak jego wiek nie tłumaczy braku odpowiedniej reakcji rodziców na fakt wyrznięcia mojej córki w głowę twardym przedmiotem dlatego, że nie chciała mu się podporządkować
                ja wiem, że dzieci się leją i konfliktują ze sobą, ok niech się dogadują same w granicach bezpiecznego zachowania, ale jak dochodzi do rękoczynów, to wypadałoby jakoś zareagować, a nie głupio tłumaczyć : że tak wyszło, malutki jeszcze jest, to nie rozumie, ze nie wolno bić innych dzieci
                • kropkacom Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 10:38
                  Sama wiesz najlepiej jak było więc nie będę drążyć tematu. Jednak nie odnoś wszystkiego do tego wydarzenia.
      • bi_scotti Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 16:05
        Morgen, podzielam obserwacje - podobnych przykladow widuje dziesiatki kazdego tygodnia i, co ciekawe, "nie zna granic ni kordonow piesni zew" - te schematy dzialaja w kazdej grupie etnicznej uncertain
        Ale np. moi synowie zyli i zyja w przekonaniu gloszonym od zawsze i bardzo glosno, ze "Irce wszystko wolno!" wink Zapewne cos w tym jest, moja corka (najstarsza z dzieci) zawsze byla i pozostala taka podejrzanie "naj" - najrozsadniejsza, najbardziej odpowiedzialna, najszybciej sie uczaca etc. etc. etc. W zwiazku z tym, faktycznie "wszystko" jej bylo wolno zdecydowanie szybciej niz chlopakom. Co zreszta chlopaki w pewnym momencie nauczyli sie niecnie wykorzystywac wink Life.
    • guderianka Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 09:33
      - gdy rodzice każą się dzieciom ciągle uczyć i wymagają od nich samych piątek
      - gdy rodzice w ramach zajmowania się dzieckiem w wolnym czasie włączają mu bajkę na laptopie i wsadzają do kojca
    • feniks_z_popiolu Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 09:42
      Współczuję dzieciom zadbanym, osieroconym nagle, które muszą odnaleźć się w strukturze domu dziecka
      • hellulah Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 14:06
        Ja mam tak schizę, że coś się nam stanie, a co wtedy z dzieckiem? Jakby była mała, to by się jakoś odnalazła w rodzinie zastępczej (hmm pewnie teściowa i jej mąż), zapomniała, jakie było wychowanie u nas, a jakby była dorosła, samodzielna, to pewnie miała by traumę, ale już by sobie poradziła no tak bytowo, mogłaby pójść na swoje, nie musiała by chodzić na cudzej smyczce. Babcia jako babcia kochana, ale ab-so-lu-tnie nie do wychowywania naszego dziecka. A dom dziecka jeszcze "lepiej". Teraz najgorszy okres. Serio się tego boję, wiecie, wypadki komunikacyjne, loty samolotem, te sprawy. Już bym wolała całą jak leci rodziną zginąć, ale żeby dziecko osierocić? brrr Już nawet myślałam, że spisać coś w stylu testamentu, no tak zza grobu (jakby co) zaklinając ewentualnych opiekunów, żeby nie przerabiali mi córki na barbiszona, tresowanego piesia, szczura w kołowrotku czy marionetkę, bo jak tak, to wrócę i będę straszyć po nocach.
        • bi_scotti Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 16:13
          hellulah napisała:

          > Ja mam tak schizę, że coś się nam stanie, a co wtedy z dzieckiem?

          Szczesliwie mam ten etap za soba ale przez wiele lat to byla dla nas z mezem DUZA sprawa szczegolnie, ze my imigranty bez rodziny w poblizu a Sredni jest niepelnosprawny i jako dziecko/nastolatek wymagal MNOSTWO czasu, pracy i zaangazowania zeby sie nie cofal ... Przyjaciele sie zgodzili i ostatnia wola zostala odpowiednio spisana. I wiem, ze gdyby cos, to moje dzieci trafilyby byly w dobre, ludzkie rece, do dobrego, madrego domu ALE to byla decyzja wymagajaca duzo czasu, rozmow, rozwiewania watpliwosci etc. A teraz juz dzieci dorosle i to wszystko wydaje sie takie "na wyrost" smile Ale inaczej sie nie da - trzeba to zaplanowac, bo Licho nie spi, eh suspicious
          • hellulah Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 19:59
            Dzięki, widzę, że mnie rozumiesz.

            > Przyjaciele sie zgodzili i ostatnia wola zostala odpowiednio spisana.

            W Polsce o ile wiem, nie można spisać w testamencie tego typu woli (z kim ma zostać dziecko po ewentualnej śmierci rodziców). Można ewentualnie umówić się z kimś i ta osoba może starać się o opiekę nad dzieckiem jako rodzina zastępcza i tu chyba łatwiej komuś spokrewnionemu. Ale o ile wiem, bo może coś mylę, nasz system prawny nie przewiduje i nie respektuje tego typu oświadczeń/testamentów.

    • girl.anachronism Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 09:49
      współczuję dzieciom ograniczonych rodziców. takich, dla których dziecko ma jedynie chodzić do szkoły i przynosić dobre oceny, dla których wszelkie formy aktywności pozaszkolnej (kółka zainteresowań, spotkania z przyjaciółmi, jakieś treningi) są bezsensowne "bo teraz o szkole trzeba myśleć, a nie o głupotach". w ten sposób hamują rozwój dziecka na każdej płaszczyźnie i takie dzieci po latach zdają sobie sprawę, że poza świadectwem ukończenia szkoły nie mają nic innego w życiu... a inna sprawa, że jeśli znajdą coś co ich interesuje w trakcie szkolnej kariery, to będą cholernie nieszczęśliwe nie mogąc tego robić.

      to samo z dziećmi rodziców typu "aktorem? w dupie ci się poprzewracało, będziesz lekarzem, jak my" oraz "dopóki mieszkasz pod moim dachem, masz mnie słuchać". tego drugiego w ogóle nie jestem w stanie zrozumieć - kilkunastoletnia osoba ma bezwzględnie słuchać rodziców (nawet jak pie*dolą głupoty) bo ją karmią i płacą rachunki..? przecież dopóki dziecko się uczy rodzic ma psi obowiązek je utrzymywać, takie są konsekwencje posiadania potomstwa.
      • ledzeppelin3 Re: Współczuję Twoim dziecią 14.04.12, 10:43
        Bardzo Ambitni Rodzice, którzy są zarzadcami kariery swoich dzieci.
        Dziecko to idealny produkt, wymaga się więc od niego osiagów.
        Czyli- przedmiotowe traktowanie dzieci ogólnie rzecz biorac
Inne wątki na temat:
Pełna wersja