Dodaj do ulubionych

Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa historia.

18.04.12, 00:49
Muszę zacząć od początku, więc sobie zaparz herbatki albo nalej koniaczku i usiądź wygodnie, o ile oczywiście chcesz doczytać do końca tej fascynującej historii na dobranoc. Jeśli długość postu Cię przeraża, zamknij już teraz i zapomnij, bo trochę tu tego naklepałam.



Jeszcze tu jesteś? Ok, no to zaczynam:

Z eksem byłam od 11 września 2002 (cóż za pamiętna data rocznicy pierwsze randki!). W 2005 zaczęło się robić gorzej i wtedy poznałam Banderasa. Banderasa, bo Hiszpan i Banderasa bo naprawdę jest z rodziny tego znanego Banderasa. Flirtowaliśmy, nie powiem, ale do niczego nie doszło. On był z kimś, ja byłam z kimś - uczciwym trzeba być. Żal, bo chemia jak talala, ale koniec. Zerwaliśmy kontakt za porozumieniem stron. W międzyczasie eks się dowiedział o Banderasie i zaczęło się robić już bardzo nieciekawie w naszym związku. Nie umieliśmy zerwać jednak jak normalni ludzie, więc eks wyjechał. Mieliśmy kontakt, ale nasz status jako pary był niejasny, niedogadany. Nie było oficjalnego: to już jest koniec, ale nie było też żadnych planów co do przyszłości. Po jakimś czasie zaczęłam żyć pełnią życia zmieniając facetów jak rękawiczki. Nie interesował mnie związek, tylko seks, szalone wakacje, podróże, przetańczone noce, dobre restauracje, bary, kasyna, wyścigi konne, rajdy, kino, teatr i ogólnie cały ten zbiór aktywności o nazwie rozrywka. Niezobowiązująca rozrywka. O swoich przygodach eksa nie informowałam oczywiście i nie chciałam nic wiedzieć o jego.

Od czasu do czasu docierały do mnie plotki, że spuszczony ze smyczy eks zaczął pić i ćpać. Dowiadywałam się o jego ekscesach przez znajomych, dostawałam jakieś dziwne zdjęcia z imprez. Któregoś ranka obejrzałam taką nieciekawą fotkę eksa w necie i postanowiłam do niego zadzwonić i go nawrócić. Bawić się można, ale nie trzeba od razu przy tym gubić gaci na ulicy i obrzygiwać płotu... Przecież z niego normalny chłopak był a nie jakiś menel. Z drugiej strony, ja też jeszcze nie tak znowu dawno temu byłam dziewicą czytającą Tolkiena do poduszki, a teraz bawię się w kasynach i niekoniecznie pamiętam nazwiska wszystkich facetów z którymi imprezuję. No, ale fotek w Internecie nie zamieszczam, z resztą nie daję się przyłapać w dwuznacznych sytuacjach w miejscach publicznych, - w końcu jednocześnie buduję swoją karierę zawodową. Nie piję, nie ćpam i ogólnie kontroluję sytuację. Eks mnie przywitał informacją, że je właśnie śniadanie z rodziną. Jaką rodziną? Gdzie? Matka z ojcem do niego przyjechali w odwiedziny? Nie, związał się z jakąś dzieciatą babką i mieszkają razem. Zatkało mnie nieco. Wysłałam mu tylko smsa by sobie to przemyślał, bo pakowanie się w od tak w czyjąś rodzinę to trochę nieodpowiedzialne. Eks nie odpowiedział, ale nie przejęłam się zbytnio – doszłam do wniosku, że skoro się ustatkował, to przestanie obrzygiwać ploty i w sumie to wszystko z nim ok. Eks rozpłynął się jak we mgle, przestał istnieć. Bawiłam się i pracowałam naprzemiennie. Nie miałam czasu na rozmyślanie o eks.

Aż pewnego majowego popołudnia 2007 zdzwonił Banderas.

Na początku było dziwnie, do dziś pamiętam to walenie serca gdy usłyszałam jego głos w słuchawce. Po dwoch latach ciszy. Nie bardzo wiedział jak się wysłowić, w końcu powiedział, że zerwał z P i MUSI mi to powiedzieć i że mogę sobie z tą wiedzą zrobić co chcę. Następnego dnia Banderas miał urodziny, więc po pracy łyknęłam setę na rozluźnienie, zadzwoniłam do niego z życzeniami. Rozmowa była już o wiele bardziej na luzie i w pewnym momencie ni z tego ni z owego zapytałam, kiedy przyleci do Polski. Zjawił się następnego dnia. Od tego dnia możemy uznać, że jesteśmy parą. Potem nastały miesiące pełne rozstań i powrotów, nocnych rozmów przez skypa, spotkan z rodzinami, podróżami. Czasem aranżowaliśmy podróże służbowe tak, by się gdzieś spotkać w przelocie najczęściej w Niemczech i na Słowacji. Miłość hotelowa. Poza tym byłam już znów grzeczna i ułożona.

Wreszcie nastał ten upragniony moment, zamieszkaliśmy razem, kwiatki, motylki i ogólna sielanka. Po kilku miesiącach odezwał się eks na coraz bardziej popularnej naszej klasie. Właśnie sobie konto założył. No ja też właśnie sobie założyłam i nawet po pierwszym i ostatnim z resztą spotkaniu klasowym byłam. Ale ten Marek wyłysiał! No szok! A wiesz co u Marioli? Kaśka schudła, a Agnieszka przytyła. No, bo po ciąży. I takie tam rozmowy - bgadanki znajomych. A jak żyjesz? - Zerwałem z K. Wyprowadziłem się, to była moja decyzja.
- A Ty? Jesteś z kimś?
Nie odpowiedziałam. Po co miałam mu pisać, że jestem z Banderasem, z tym co flirtowałam kilka lat temu i który był gwoździem do trumny naszego związku? Po co? Takich rzeczy się przecież nie mówi. Nie wiedziałam co odpisać, więc milczałam. Po tygodniu dość wulgarny mail: zawsze mnie olewałaś, teraz też, czego innego się mogłem spodziewać? Ale kładę na to pałę. Nie odpowiedziałam. Wywaliłam go z kontaktów, zbanowałam na nk. Potem zaczęły mnie bombardować prośbami o przyjęcie do grona znajomych nieznane osoby, ewidentne fałszywe konta. Wszystkie po kolei banowałam. Nie miałam wątpliwości, że to eks. Wkrótce przestałam się interesować naszą klasą i tym kto odwiedza mój profil. Zaszłam w ciążę i o eksie zapomniałam ciesząc się rodzinnym szczęściem. Czasem miałam tylko dziwaczne sny, na przykład taki jak ten:
forum.gazeta.pl/forum/w,567,118757438,118757438,Horror.html?t=1334698916478
W końcu wszystko ustało, konto na naszej klasie zlikwidowałam, bo i tak nie korzystałam od wielu miesięcy. Aż do lutego tego roku. Odezwał się eks -na facebooku. Nie wiem czego znowu chciał, bo dostałam samo zaproszenie. Zignorowałam. Nie odrzuciłam, wiec nie dostał wiadomości o nieprzyjęciu do grona znajomych, tylko zignorowałam. Nie zrobiłam NIC. I dziś wieczorem Banderas podał mi kartkę, którą ktoś zostawił w drzwiach, po polsku:
Kocham Cię i nienawidzę
Zna mój adres, wie gdzie mieszkam. To musi być on, no bo kto inny? Tylko z nim mam jeszcze wspólnych znajomych, którzy mogli mu sprzedac mój adres. Nie, nie boję się eksa, choć jest mi bardzo niekomfortowo. On jest raczej z tych łagodnych, niezdolnych do wyrządzania krzywdy. Nikt inny nie mógłby tego zrobić. Eks przed eksem jest szczęśliwym mężem innej kobiety i w ogóle fajnym facetem, z którym rozstałam się w stuprocentowo pozytywnej atmosferze. Bo ja ogólnie fajnych i dobrych facetów miałam, bez odlotów i dziwacznych zagrywek, takich normalnych. Chyba. Banderas się jednak mocno podirytował i wypytywał o facebooka, naszą klase i kontakty z eksem. Powiedział, że jeszcze jeden taki list i się wyprowadzamy, bo nie bedzie narażał bezpieczenstwa dziecka z powodu jakiegos wariata. Zlikwidowałam wlaśnie konto na fejsie i linked in, zaczęłam czyścić internet ze swoich danych.

No, śpisz już? Nie śpij, bo pytanie mam:
Co eksowi siedzi w głowie? Ja juz dziś chyba nie zasnę...
Obserwuj wątek
    • borys314 Re: 18.04.12, 01:00
      Stawiam na to, że nie ułożył sobie życia tak, jak chciał, i rozpamiętuje przeszłość. Być może dowiedział się, że założyłaś rodzinę z chłopakiem, który przyczynił się do rozpadu Waszego związku, i to go dodatkowo nakręciło.
    • a.va Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 01:02
      Ufff, przeczytałam, dałam radę, chociaż nie oszczędzałaś nas, słowo daję.
      Myślę, że mu się nie układa i że chciałby odnowić z tobą kontakt, dowiedzieć się, co u ciebie i upewnić się, że jest dla ciebie ciągle ważny (bo tak sądzi i chyba niebezpodstawnie?). Nie dlatego, że cię kocha i takie tam, tylko dlatego, że kiedyś cię kochał, a teraz mu źle.
      • asocial Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 01:10
        No sorry, ale ktokolwiek by to nie byl, jest to jaks psychol.
        Specjalnie do Hiszpanii polecial, zeby jakies notki zostawiac w drzwiach?
        Skorzystal z okazji, ze akurat byl na wakacjach/ ktos z jego znajomych w okolicy i zostawil notka?
        I skad zna adres?
        Takie zabawy powyzej 20tki uwazam za nienormalne.
        Psychol jak nic.
        A moze to nie on? Moze jakis dawny odrzucony Hiszpan sobie przypomnial o Tobie i nawet sie postaral notatke po polsku napisal? Mnie sie zdarzyl na uniwerystecie (W Hiszpanii) wlasnie taki absztyfikant freak, co mi listy po polsku pisal (powiedzielismy sobie raz czesc na korytarzu).
        Tak czy inaczej trzymaj sie Banderasa, a po kolejnej aktywnosci NN uznalabym to za stalking, zawiadomila policje i przedstawila im streszczenie historii.
        • cherry.coke Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 01:16
          Ja rozumiem, ze romanse kwitly w PL i UK, a Hiszpan importowany.
          • gabi683 Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 09:22
            Ja to widzę tak ci najspokojniejsi potrafią wiele zła wyrządzić i nie lekceważ.Normalnie bym na policje zgłosiła nękanie.Jesteś ze swoim Hiszpanem kochasz go macie dziecko ,to bym pogoniła eksa nie daj się zastraszyć .Bo jemu właśnie o to chodzi zaćpany i zapijaczony mózg jest zdolny do wszystkiego .
            • sueellen Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 09:42
              Mysle, ze policja nie zajmie sie jedna kartka w drzwiach
              • gabi683 Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 16:38
                sueellen napisała:

                > Mysle, ze policja nie zajmie sie jedna kartka w drzwiach

                Mówiłaś o wcześniejszych wiadomościach,a nie mówię tylko o jednej kartce
        • sueellen Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 01:29
          Nie, nie. Eks wyemigrował do Cardif, z Hiszpanem mieszkam w Londynie. Z carif do Londynu nie jest specjalnie daleko. Mógł się przenieśc.
          Z eksem mieliśmy masę wspolnych znajomych. Szkoła eksa i moja były naprzeciwko siebie, w-f mieliśmy razem na miejskim stadionie, na samej naszej klasie mieliśmy około 100 wspólnych znajomych. Conajmniej piecioro z nich zna mój obecny adres.
      • sueellen Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 01:22
        no, sorry, - nie chcialam pomijac niczego, z resztą ten tekst pisalam bardziej dla siebie, rozpamiętując ostatnie lata i przypominając sobie różne szczegoły. Pisanie mi pomaga nabrać dystansu. No, tak kochałam go, oczywiście był ważny i tu kluczowe słowo BYŁ. Gdyby nie jego próby kontaktu, nie myślałabym juz o nim zupełnie. Z drugiej strony mam teraz kluche w gardle i myslę, że może jednak nie bylam do konca ok, że slusznie ma żal i mi bardzo niefajnie. Moze po rozstaniiu nie ułożył sobie nadal życia i mnie o to nadal obwinia? To miał byc taki związek do grobowej deski z dziećmi i domkiem z ogródkiem. Ale dla mnie wtedy wazne były studia, kariera i imprezy. Glupio mi teraz i źle, że ktoś kogo kochałam teraz przeze cierpi tyle lat, przez mój brak wyczucia i zapatrzenie w siebie, brak wrażliwości, empatii i co tam jeszcze mają wszyscy dobrzy ludzie. Zamiast go olewać, mogłam z nim rozmawiać i rozstać się zupełnie inaczej.
    • czarnaalineczka Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 01:08
      > On jest raczej z tych łagodnych, niezdolnych do wyrządzania krzywdy.
      aha
      >Banderas się jednak mocno podirytował i wypytywał o facebooka, naszą k
      > lase i kontakty z eksem. Powiedział, że jeszcze jeden taki list i się wyprowadz
      > amy, bo nie bedzie narażał bezpieczenstwa dziecka z powodu jakiegos wariata.
      i sie mu nie dziwie
    • cherry.coke Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 01:13
      Cos mu sie spierdzielilo w zyciu. Pewnie sie przy tym dowiedzial, ze jestes z Banderasem i wytlumaczyl to sobie, ze robilas mu z nim rogi od zawsze. Zwlaszcza w kontekscie twojego zamilkniecia/wywalania w reakcji na jego pytanie.
      Ja bym do niego zadzwonila i kazala mu sie ogarnac, i ze przy kolejnej kartce czy czyms dane trafia na policje.
    • riki_i Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 02:06
      Brak konsekwencji i głupie zagrywki są w tej historii po obu stronach. Poza tym liczne fałsze.

      1. Zerwanie kilkuletniego związku z powodu "flirtowania , przy którym do niczego nie doszło".

      Sorry, ale nie wierzę w "niewinne" flirtowanie, przy którym facet dostaje takiego emocjonalnego kopa, że po paru latach znienacka przyjeżdża do innego kraju i staje rozanielony w drzwiach. Po rozstaniu z ex hurtowe bzykanie się z kim popadnie nie stanowiło dla ciebie żadnego problemu, ale z panem Banderasem trzymaliście się tylko za rączki? to się nie trzyma kupy

      2. Kontakt z eksem po zerwaniu - rzekome motywy dziecinnie głupie ("nawrócenie" dorosłego faceta jednym sms-em? błazenada), nie prościej napisać - zwykła ciekawość, wyrzut sumienia, sentyment.... itp. Eks zerwał ten kontakt swoim milczeniem, b. ciężko zrozumieć, co miałoby go pchnąć do kolejnej próby po kilku latach.

      3. Zatajenie faktu związku z Banderasem i czyszczenie netu - to jakaś bzdura. Takie rzeczy wywala się na początku, przecież mogłaś powiedzieć prawdę, że kontakt z nim odnowił się dopiero w 2007 roku, dlaczego miałby to podważać? Poza tym jakie po tylu latach można mieć opory względem ex, jeszcze przy fakcie, że to on zerwał poprzedni kontakt?

      4. Działanie Eksa obecne - niewytłumaczalne kompletnie. Psychofan po latach? Ciężka teza do obrony, bo jak komuś zależy na kimś po rozstaniu, to zależy mu nieprzerwanie. A nie w ten sposób, że przez rok czy dwa lata po rozwałce związku ma wszystko w dupie, zlewa kontakt nawiązany przez ciebie; za to 10 lat po rozstaniu znienacka podejmuje podróże zagraniczne żeby wetknąć ci kartkę w drzwi z dwoma słowami.

      FACIT - GŁUPIO TROLLUJESZ I TYLE. Włącz sobie lepiej operę mydlaną w tv.
      • sueellen Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 08:57
        1. zerwalismy z zupelnie innego powodu, flirtowanie bylo tylko gwozdziem do trumny, powodem do kolejnych kłotni, zazdrosci.

        > Sorry, ale nie wierzę w "niewinne" flirtowanie, przy którym facet dostaje takie
        > go emocjonalnego kopa, że po paru latach znienacka przyjeżdża do innego kraju i
        > staje rozanielony w drzwiach

        Zakochal sie, z reszta ja tez. Do tego seksu wcale nie trzeba.

        Po rozstaniu z ex hurtowe bzykanie się z kim pop
        > adnie nie stanowiło dla ciebie żadnego problemu, ale z panem Banderasem trzymal
        > iście się tylko za rączki? to się nie trzyma kupy

        Z Banderasem nawet sie z rączki nie trzymalismy. Bylam wtedy z eksem. PO wyjeździe eksa mineło conajmniej kilka miesięcy zanim zaczełam sie spotykać z innymi.

        Telefonem chciałam "nawrócić" po tym jak kumpel wyssłał mi zdjecie eksa po imprezie. Smsa wyslałam, bo eks nie chciał słuchac.

        Eks zerwał ten kontakt swoim milczen
        > iem, b. ciężko zrozumieć, co miałoby go pchnąć do kolejnej próby po kilku latac
        > h.

        Po niespelna roku. Tak jak napisałam, popchnęło go to, że zerwał z dzieciatą.

        > 3. Zatajenie faktu związku z Banderasem i czyszczenie netu - to jakaś bzdura. T
        > akie rzeczy wywala się na początku, przecież mogłaś powiedzieć prawdę, że konta
        > kt z nim odnowił się dopiero w 2007 roku, dlaczego miałby to podważać?

        Ty mnie w ogole nie znasz, a też mi nie wierzysz. Przeciez sam napisales: > Sorry, ale nie wierzę w "niewinne" flirtowanie, przy którym facet dostaje takie
        > go emocjonalnego kopa, że po paru latach znienacka przyjeżdża do innego kraju i
        > staje rozanielony w drzwiach.

        No, eks tez nie wierzyl. Skoro i tak wiedzial lepiej, nie zamierzalam udowadniac, ze nie jestem wielbłądem i tracic energie na przekonywanie go. Z resztą, nie zalezało mi juz na nim.

        za to 10 lat po rozst
        > aniu znienacka podejmuje podróże zagraniczne żeby wetknąć ci kartkę w drzwi z d
        > woma słowami.
        Nie 10 tylko 5 i nie zagraniczne tylko co najwyzej miedzymiastowe, albo i nawet nie.
        • riki_i Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 11:10
          Wybacz sueellen, ale daty nie bardzo mi się pokrywają z tymi podanymi w poście otwierającym. Nie chcę w to wszystko wnikać, w końcu 'nie mój wóz i nie moje konie' , natomiast jeśli odstęp między zakochaniem z Hiszpanem a jego przyjazdem i konsumpcją związku był stosunkowo krótki (pół roku?), no to mogę uwierzyć, że pierwotne kontakty były platoniczne. Sorry, ale Twój pierwszy post był długi, ale mętny. Co do meritum, to parę postów dalej kamelia04.08.2007 napisała absolutnie wszystko i podpisuję się pod jej uwagami.
          • sueellen Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 14:24
            poznanie hiszpana lato 2005
            wyjazd eksa wczesna wiosna 2006
            sms do eksa jesien albo zima 2006
            zwiazek z hiszpanem pozne lato 2007
            wyjazd du londynu luty 2008
            ostatnia rozmowa na nk z eksem koncowka 2008
            prosba eksa o przyjecie na fb luty 2012
            kartka pod drzwiami kwiecien 2012
            miedzy koncem 2008 a lutym 2012 eks nie dawal znaku zycia i ja tez sie nie odzywalam
            • riki_i Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 16:50
              Podziwiam Hiszpana. Dwa lata po przelotnej, niezobowiązującej i nieskonsumowanej znajomości dać z siebie taki ogień to jest mocarne zagranie. Ale.... czy aby Ex nie jest krew z tej samej krwi i kość z tej samej kości? Czy Ty podświadomie nie wybierasz postrzeleńców? W końcu na co mógł liczyć Hiszpan po dwóch latach? Nałożył się szczęśliwy zbieg okoliczności, że nikogo poważnego do tego czasu nie poznałaś, że nie zaszłaś w ciążę, że nie wyszłaś za mąż itp. Równie dobrze mogło być tak, że to Hiszpan odzywając się po dwóch latach wyszedłby na ześwirowanego gościa, bo Ty mogłaś być już daaaleko w zupełnie innych okolicznościach przyrody / stabilnej i poukładanej sytuacji życiowej. Dopada Cię teraz Twoja własna niekonsekwencja, bo nie robi się tak, że wpierw samemu inicjuje się kontakt, potem się prowadzi normalne rozmowy, a jeszcze potem zrywa się nagle kontakt, banuje tę osobę na portalach społecznościowych czy wręcz czyści własne konta usiłując schować się do mysiej dziury. Trzeba było stawić czoła rzeczywistości, nic by Cię nie kosztowało napisanie mu w stosownym czasie PRAWDY w kilku zdaniach. Teraz mleko się rozlało, ja bym nie czekał na kolejne akcje Ex, tylko sam napisał parę słów spóźnionego wyjaśnienia - w końcu on swoje konta na nk i fejsie przecież nadal ma! Jeśli chcesz żeby to było zdecydowanie i po chamsku, to możesz do niego napisać z fejsowego konta Twojego Hiszpana , nie sądzę aby po czymś takim Ex dalej Cię prześladował
    • nabakier Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 07:04
      Fałsz, zakłamanie i płycizna.
      I nuda.
      Sorry.
    • bea.bea Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 07:55
      zrozumiałam z tego, że próbowałaś umoralniać eksa, choć życie byłego męża nie powinno cie obchodzić. Dałaś mu tym do zrozumienia, że cię interesuje i pomyślał, że ma szansę...a teraz ci to przeszkadza...Albo rozwód, albo ciuciamy się do końca życia.....Głupie to !!!
    • a_lex Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 08:18
      Ty mu w głowie siedzisz.
      a On - Tobie...
      zapomnij, nie zajmuj się, nie interesuj jego życiem. piszesz, że szczęśliwa jesteś, a wciąż rozpamiętujesz sytuacje z eksem.
      ja długo się uwolnić od eksa nie mogłam, siedział mi w głowie...

      jak to wyczytałam w pewnej mądrej książce - happy go lucky= if you are happy and he's always free to go - he feels lucky smile

      wy tak naprawdę nigdy się nie rozstaliście... może już czas?
      • sueellen Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 08:33
        Poza wczorajszym diem o eksie nie myslałam wcale od bardzo długiego czasu, conajmniej roku. Nie zajmuje sie ani nie interesuje jego zyciem, nie wiem co robi, gdzie mieszka. Eks nie siedzi mi w glowie, no chyba, ze podsyla dziwne listy pod drzwi.
    • szironna Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 08:24
      Mam wrażenie że Wy się mentalnie wcale nie rozstaliście.
      Rozpamiętywania jakieś, wypytywanie kto z kim jest? To powinno być zamknięte. Jasne normalne rozmowy co u Ciebie to i owszem, ale to co opisujesz na kumplowskie układy nie wygląda. No ale może to tylko moja nadinterpretacja.
      Tak czy inaczej przeszłość nierozliczona mocno przeszkadza w życiu.
      • ledzeppelin3 Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa 18.04.12, 08:40
        Niestety nie wierzę w kumplowskie układy z eksami
        Moze to wynika z aspołeczności, ale kurde NIE MUSZĘ udowadniac sobie swojej fajności poprzez "kulturalne rozstania", "kumplowanie sie ze wszystkim byłymi"
        Eksów NIE MA. Rozpłynęli się w niebycie.
        Rozstanie to zwykle krajobraz po bitwie
        Po cholere to lukrowac, upieszać, brandzlowac sie swoim wyluzowaniem?
        Sueleen, to niekoniecznie do Ciebie- bo on jest ewidentnie niezrównoważony. I dlatego głupio, że go nawracałaś. Niezróżnoważonych eksów sie nie nawraca, tylko omija. Bez wyrzutów sumienia.
        • najma78 Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa 18.04.12, 08:54
          Zadzwonilabym i powiedziala, zeby dal i spokoj bo was juz nic nie laczy i nie bedzie. Poinformowalabym go tez ze jesli jescze raz sprobuje sie skontaktowac zglosisz to na policje. Dla ciebie nauczka, dobra lekcja na przyszlosc aby porzadkowac rozne sytuacje a nie zostawiac balagan. Skoro mu nie powiedzialas ze jestes w zwiazku i nic was nie laczy tylko milczalas gdy cie pytal to czego sie spodziewalas? Nigdy sie nie rozstaliscie, a ty uczestniczylas w jego zyciu nawracajac go. Dorosnij.
          • sueellen Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa 18.04.12, 09:27
            Mie zdzwonię, bo nie mam juz jego telefonu. Nie mam tez maila, a konta spolecznoscowe polikwidowalam. Nie skontaktuje się z nim bo nie chcę i nie mogę.

            Skoro mu nie powiedzialas ze jes
            > tes w zwiazku i nic was nie laczy tylko milczalas gdy cie pytal to czego sie sp
            > odziewalas?

            Niczego, a juz na pewno nie notki w drzwiach po kilku latach i kilku przeprowadzkach.

            Nigdy sie nie rozstaliscie, a ty uczestniczylas w jego zyciu nawrac
            > ajac go. Dorosnij.

            To było raz, jeden raz i to juz ponad cztery lata temu, kilka miesięcy po jego wyjeździe.
        • szironna Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa 18.04.12, 08:59
          Wiesz, ja myślę że wszystko zależy od danego przypadku i powodu rozstania. Jeśli rozstający się potrafią przejść nad tym do porządku dziennego, umieją zwyczajnie ze sobą porozmawiać itp., to niczego złego w rozmowie z tzw. przypadku nie widzę i wtedy układ kumplowski funkcjonuje bezboleśnie. Ale tu potrzebne jest rozstanie nie tylko fizyczne, ale i mentalne.
          Rozstania burzliwe raczej w takie układy się nie zmieniają.

          > Rozstanie to zwykle krajobraz po bitwie

          Nie zawsze rozstanie = bitwa, zbieranie połamanych członków itp. Może akurat Ty tak miałaś (czego nie zazdroszczę, bo to bolesne), ale to nie jest norma na szczęście.

          > Po cholere to lukrowac, upieszać, brandzlowac sie swoim wyluzowaniem?

          Na siłę nic nie ma sensu, niemniej nie sądzę też, że normalny układ z exem/exsią to jakieś wyluzowanie czy poza "zobacz jaka jestem/jaki jestem wspaniała/y". Czasami tak jest i nie ma sensu doszukiwać się w tym jakiegoś super/hiper czegoś tam.
          Zważ też że często zostają z takich związków dzieci i wtedy chyba nie warto odcinać się, bo przecież to już ex/eksia i nie będę tego "lukrować, upieszczać, brandzlować się swoim wyluzowaniem"? Wtedy warto jednak zbudować normalny układ.
          Aha - ledzeppelin3 moja wypowiedź nie jest ad personam i nie chciałabym żebyś to odebrała w ten sposób.
          Pozdrawiam
          • heca7 Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa 18.04.12, 09:07
            Dreptałaś cały czas to krok do przodu, to krok do tyłu. Niepotrzebnie się odezwałaś smsem. Potem niepotrzebnie rozmawiałaś z nim na NK. Raz on się nie odzywał, raz Ty. Bez sensu. Trzeba było rozstać się definitywnie, nie nawracać , nie odzywać się, to było dziecinne. A facet okazał się nie do końca zrównoważony.
            • sueellen Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa 18.04.12, 09:19
              No trzeba bylo. Tak czy inaczej mówimy o jednej dwuminutowej rozmowie telefonicznej, jednym esemesie, trzech wiadomościach na nk i jednym zaproszeniu na facebooku na przestrzeni 5 lat! Nie przypuszczalam, że to go pchnie do wyszukania mojego domu i zostawienia wiadomości. Obstawiam, że znowu z kimś zerwał i jest nieszczęśliwy więc postanowił mi trochę napsuć krwi. Może nawet taką samą notkę dostała dzieciata? No i wreszcie, może to nie on? Może to pomyłka, albo głupi żart? Napisane recznie, ale ja juz nie pamiętam zupełnie jego charakteru pisma.
        • sueellen Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa 18.04.12, 09:09
          > Sueleen, to niekoniecznie do Ciebie- bo on jest ewidentnie niezrównoważony. I d
          > latego głupio, że go nawracałaś. Niezróżnoważonych eksów sie nie nawraca, tylko
          > omija. Bez wyrzutów sumienia.

          Ale ja go znałam jako zrównoważonego, normalnego chłopaka. Takiego go pamietam. To nawracanie było podyktowane troska o kogos kogo w koncu kiedys kochalam i zalezało mi na nim. Z resztą to był impuls, zobaczyłam go na zdjeciu obrzyganego, bez gaci na ulicy i bez zastanowienia po prostu sięgnęłam po telefon. Kiedy mi powiedział, że jest z kimś, najpiew pomyslałam, ze robi kolejną głupotę wchodząc w związek z dzieciata kobietą. Wysłałam smsa a dopiero potem pomyslałam, ze to może dobrze, przestanie się upijać i zapomniałam o sprawie.
    • 18_lipcowa1 jeden wielki błąd 18.04.12, 09:19
      że mniej wiecej w tym momencie

      ''' Nie umieliśmy zerwać jedna
      > k jak normalni ludzie, więc eks wyjechał. Mieliśmy kontakt, ale nasz status jak
      > o pary był niejasny, niedogadany''.

      nie zerwałas z nim kontaktu, ze nie powiedzialas mu ze jestes z banderasem, ze mu probowalas tłumaczyc ze zwiazek z dzieciata babką to kanał ( ze what ??????? w zyciu bym sie nie wpitalała )

      Ex to jest ex, po to sie rozstajesz by nie miec kontaktu, a niektore baby sa tak durnie sentymentalne, dobre i nie wiem co jeszcze ze pozwalaja sobie na takie rzeczy.
      Zaden normalny facet by tak ze ex nie drązył. Co to w ogole ma znaczyc jakies wspolne gadki na fejsie czy nk? Co za beton?
      Mam za soba dwa długie zwiazki 7 lat i 4 lata i w zyciu nie utrzymywalam z zadnym kontaktów, po co??????????

      Jak sie boisz ex to powiedz Hiszpanowi zeby mu za dreczenie Cie obił ryja.
      Jak sie nie boisz i historia skonczyła sie kilka late temu to zamij sie swoim dotychczasowym zyciem a nie jakims exem. Ile ty masz lat?
      • triss_merigold6 Re: jeden wielki błąd 18.04.12, 09:24
        Się podpiszę. Żadnego odświeżania znajomości, troskliwych pytań i sms-ów, kontaktów przez portale społecznościowe. Nul. Eks jest eks, znika z życiorysu i to jego problem jak sobie ułoży życie.
        • gabi683 Re: jeden wielki błąd 18.04.12, 09:27
          Co racja to racja .
          • kamelia04.08.2007 Re: jeden wielki błąd 18.04.12, 09:56
            tak jest. Było, mineło i koniec.
      • sueellen Re: jeden wielki błąd 18.04.12, 09:39
        Eksa się nie boję, ale Hiszpan się wkurzył wczoraj, ja zresztą też. Przegadalismy sprawę i postanowilismy, ze nie robimy NIC względem eksa. Zamierzam tylko pogadać ze znajomymi którzy mogli mu dać moj adres i kategorycznie zakazać przekazywania mu jakichkolwiek informacji na mój temat.
        • 18_lipcowa1 Re: jeden wielki błąd 18.04.12, 09:51
          Nie miesci mi sie w głowie, bym po latach związku- a mniej wiecej jestem tyle co ty z Hiszpanem roztrzasała z męzem kwestie jego ex albo mojego ex.
          • sueellen Re: jeden wielki błąd 18.04.12, 10:20
            No ja tez nie roztrząsalam dopóki mi kartek pod drzwi nie podrzucał. Przypuszczam, że gdyby Twoj maż wyjął spod drzwi taka wiadomość, tez by się zainteresował?
            • 18_lipcowa1 Re: jeden wielki błąd 18.04.12, 11:27
              sueellen napisała:

              > No ja tez nie roztrząsalam dopóki mi kartek pod drzwi nie podrzucał. Przypuszcz
              > am, że gdyby Twoj maż wyjął spod drzwi taka wiadomość, tez by się zainteresował
              > ?

              Aha czyli gdyby nie kartka to bys dalej z nim pisała i rozstrzasała jego zwiazki?
              Wiesz co, ja pożegnałam ostantiego exa w 2007 i nie zapraszamy sie na fejsie, nie piszemy smsów, nie spotykamy sie na kawke, nic - zero.Koles mnie totalnie nie interesuje. Rozumiesz?
              • sueellen Re: jeden wielki błąd 18.04.12, 14:14
                ale ja z nim pisalam ostatni raz w 2008 roku! to bylo wtedy gdy nie odpowidzialam ze z kims jestem. po prostu go zignorowalam i usunelam ze znajomych na nk. zaproszenie na f b 2 miesiace temu tez zignorowalam, nie rozmawialam z nim w ogole od 3,5 roku, nie dawalam znaku zycia, nic zupelnie.
              • guderianka Re: jeden wielki błąd 18.04.12, 14:18
                No ja tez nie roztrząsalam dopóki mi kartek pod drzwi nie podrzucał. Przy
                > puszcz
                > > am, że gdyby Twoj maż wyjął spod drzwi taka wiadomość, tez by się zainter
                > esował


                Tak, zainteresowałby sie . I do pana zadzwonił z konkretnym slowem podpadającym lekko pod groźbę karalną z uzyciem niewybrednego słownictwa.
                Skoro eksowi dawałaś przesłanki że :może jesteście jakoś razem, interesuje Cię jego życie, nie informujesz go o swoim związku i zyciu, nie mówisz ;koniec, odwal się -to co się dziwić , ze pan łudzi się, że może coś wskóra ?

        • triss_merigold6 Re: jeden wielki błąd 18.04.12, 09:52
          Słusznie się wkurzył. Znajomych uprzedź bardzo bardzo stanowczo. Jak się eks odezwie do Ciebie bezpośrednio to możesz zagrozić złożeniem doniesienia na policję i dyskretnym obiciem ryja.
          • zabulin Ja bym jeszcze postraszyła 18.04.12, 11:57
            że masz świadkow, co to widzieli jak to włąsnie on kartke podrzucał.

            Pewnie ich nie masz, ale postarszyć nie zaszkodzi.
      • riki_i Re: jeden wielki błąd 18.04.12, 11:19
        18_lipcowa1 napisała:

        > Zaden normalny facet by tak ze ex nie drązył. Co to w ogole ma znaczyc jakies w
        > spolne gadki na fejsie czy nk? Co za beton?

        No to ja jestem nienormalny. W przypadku dwóch długich związków, które traktowałem poważnie, starałem się jakieś szczątkowe kontakty zachować. Tak pojmowałem elementarną kulturę, poza tym chciałem pielęgnować wspomnienia i zaspokoić ciekawość. Dodam tylko, ze nic z tego nie wyszło, bo jedna zastosowała totalny ignor, a druga po każdej próbie dzwoniła z tą wieścią do mojej żony smile aha, jeszcze na koniec nasłała na mnie swojego mięśniaka

        • nutka07 Re: jeden wielki błąd 18.04.12, 11:24
          Hahahaha ta druga pani interesujaca wink
          • riki_i Re: jeden wielki błąd 18.04.12, 11:37
            Cenię Twoje poczucie humoru big_grin
            • nutka07 Re: jeden wielki błąd 18.04.12, 17:40
              Dziekuje wink
        • 18_lipcowa1 Re: jeden wielki błąd 18.04.12, 11:28

          > No to ja jestem nienormalny. W przypadku dwóch długich związków, które traktowa
          > łem poważnie, starałem się jakieś szczątkowe kontakty zachować.

          Po co?


          Tak pojmowałem
          > elementarną kulturę, poza tym chciałem pielęgnować wspomnienia i zaspokoić ciek
          > awość. Dodam tylko, ze nic z tego nie wyszło, bo jedna zastosowała totalny igno
          > r, a druga po każdej próbie dzwoniła z tą wieścią do mojej żony smile aha, jeszcze
          > na koniec nasłała na mnie swojego mięśniaka


          I bardzo dobrze zrobiły.
          • riki_i Re: jeden wielki błąd 18.04.12, 11:31
            18_lipcowa1, napisałem 'po co' w zdaniu które cytujesz. Piszesz szybciej niż pomyślisz?
            • 18_lipcowa1 Re: jeden wielki błąd 18.04.12, 11:32
              ile ty masz lat?


              riki_i napisał:

              > 18_lipcowa1, napisałem 'po co' w zdaniu które cytujesz. Piszesz szybciej niż po
              > myślisz?
              • riki_i Re: jeden wielki błąd 18.04.12, 11:43
                Dużo. Ostatnio wydoroślałem na tyle, że więcej podobnych działań nie podejmę. big_grin
    • jerzozwierza Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 09:50
      Ja tu widzę dwie rzeczy- nie dogadywanie sytuacji na przestrzeni lat- co daje drugiej stronie szansę na złudzenia. Warto się zastanowić, czemu nie chciałaś dogadać sytuacji- że już nie jesteście razem, że skaczesz z kwiatka na kwiatek, że jesteś zajęta (nawet jeśli nie chciałaś powiedzieć, z kim, mogłaś swój status wyjawić). No i to tłumaczenie, że nie wolno z dzieciatą... Jakbyś była zazdrosna. Czyli z Twojej strony zachowanie, jakbyś chciała go mieć w odwodzie. Jakby Ci wciąż do niego coś w duszy grało i się włączał pies ogrodnika. No to może z jakichś przyczyn?- tu przedstawiam nie Twoją prawdę, tylko to, co on lub jego otoczenie mogło odczytać patrząc z jego perspektywy.
      Rzecz druga to jego picie, ćpanie i nieudane życie. No niestety warto zaryzykować koncepcję, że psychol i nie tworzyć nigdy więcej pól do romantycznych domysłów.
    • kamelia04.08.2007 co tej ex siedzi w głowie - pytanie z drugiej stro 18.04.12, 09:53
      przeczytałam całość

      popełniłas dwa błędy. Jeden duży błąd, drugi baaardzo duży.

      Pierwszy błąd, to rozstanie powinno byc rozstaniem, własnie brakowało tego "to już koniec", zey dla wszystkich było jasne jaka jest sytuacja.


      Drugi bład, duzo bardziej poważny - to po grzyba sie do niego odzywasz? po co te smsy o pakowaniu sie w zwiazek z kobieta z dzieckiem? Przeciez to było nic innego, jak zaproszenie do reaktywowania waszego zwiazku. Matka jego jestes czy co, ze go pouczasz i strofujesz? Sama nie byłas swieta, bo zamiast sie zwiazac z kims, to dałas upust impresom i bzykaniu, a facetów traktowałas jak tampony. Skad wiesz, ze nikt cie nie sfotografował?

      Co cie to obchodzi, ze sie zwiazał z "kobieta po przejściach"?
      Dyskutujesz z nim na róznych portalach, pokazujesz, że cie obchodzi. facet słusznie odebrał, że go jeszcze kochasz.

      Wiesz to troche, tak jabys dała jedzenie bezdomnemu psu czy kotu, a potem jestes zła, że głodne zwierze przychodzi znowu nastepnego dnia. Tak, wiem brzydkie porównanie.


      Eks cie pyta czy masz kogos, a ty sie migasz z odpowiedzią. na prawde, robisz wszystko, by cie nachodził. Dla jasnosci dodam, że eks cie nie kocha, on kocha wspomnienia z czasów, gdy byliscie razem.


      banderasowi sie nie dziwie, że sie wsiekł i chce sie wyprowadzac. Zachowanie twojego eksa zaczyna powoli nosic znamiona stalkingu, ale ty sporo w tym pomogłaś. Na twoim miejscu bym byla ostrozna, o siebie, o dziecko, o Hiszpana. takie historie niestety lubia się xle kończyc.

      Przeprowadzka i zmiana adresu i telefonu nie jest głupim pomysłem.
      • wjw2 Re: co tej ex siedzi w głowie - pytanie z drugiej 18.04.12, 10:36
        Nic dodać, nic ująć
        Podpisuję się
        • riki_i Re: co tej ex siedzi w głowie - pytanie z drugiej 18.04.12, 11:24
          Tak, wyjątkowo celny komentarz.
      • aquuaa Re: co tej ex siedzi w głowie - pytanie z drugiej 18.04.12, 14:40
        Amen
    • nutka07 Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 11:11
      Przez takie niespodziewane odzywanie po dlugim czasie do tego w taki sposob, mozna miec poczucie ze dalej jest to blizsza relacja. Ty to zaczelas, on kontynuuje.

      Musisz sama sobie odpowiedziec dlaczego mu nie powiedzialas ze z kims jestes? Dlaczego po kilku latach obchodzila Cie jego reakcja, na Twoja aktualne zycie?

      Wystarczylo powiedziec ze tak jestem z kims i koniec. Nie musialas sie tlumaczyc z kim, od kiedy i dlaczego.

      Ja obstawiam ze mialas swoje za uszami i dlatego tak zareagowalas wink

      A bylego to znalas kilka lat temu, a nie teraz.

      Narazie zalecam spokoj, w internecie ignorowac, telefony, smsy tez, jezeli bedzie sie pojawial osobiscie w okolicy wtedy zareagowac.

      I na koniec, choc powinno byc na poczatku wink

      Co Cie obchodzi co siedzi w jego glowie?
      Skup sie na sobie i swojej rodzinie.

    • aneta-skarpeta Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 11:30
      zapewne jemu w zyciu nie wyszło, a Tobie tak i boli go to.

      ja bym olewala, ignorawała, niesprawdzała, nie odpisywała, jakby zaczepił na ulicy to powiedziec- przepraszam spieszę się

      znudzi mu się
      on próbuje nawiazac z tobą kontakt, nie wazne jaki- chce wywolac reakcje, rozmowe, cokolwiek, aby moc z toba miec kontakt
      dajcie sobie spokoj, nie anallizujcie jego zachowania, a on odpusci szyciej niz myslisz
      natomiast zasada jest jedna- zero kontaktu i przy konfrontacji neutralna asertywnosc, bez wyrzutów, bez pogadanek i prób tłumaczenia, bo to woda na jego młyn
    • lilly_about Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 11:37
      Skoro sie rozstaliście to po co wysyłałaś mu smsy z pytaniami o jego kolejny związek? Co cię to obchodzi? On mógł wtedy twierdzić, tak jak ty teraz, że coś ci siedzi w głowie. W ogóle dla mnie to straszna dziecinada z przyjmowaniem zaproszeń na nk czy fb, potem z odrzucaniem tych zaproszeń, blokowaniem kont itd. Albo jesteście dorosli, albo bawicie się w podchody.
    • guderianka Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 11:42
      jak to co?
      nie dałaś mu konkretnego komunikatu : spadaj stary, mam faceta, jestem szczęśliwa, między nami nic nie będzie
      więc się łudzi..
    • zabulin Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 12:05
      Żle robilas utrzymują z nim kontakty.

      Piszesz, ze jest lagodny.
      To skąd taka karteczka? Świry takie wypisuja. Świry.Nie łagodni faceci.

      Ja bym się przestraszyła. Takich kartek po nic się nie zostawia.Co to ma być? Wyznanie? Groźba?

      Zadaje sobie trud zapylając do twojej chałupy więc mysli intensywnie.



      Mnie też eks nagabywał. Kiedys zawrócił na skrzyżowaniu w d..pie mając innych jak mnie zobaczył i regularnie gonił.
      Nie odezwalam się do niego konsekwentnie od zerwania. Chociaż błagał, prosił, informowal że umrze beze mnie.
      Dla mnie przestał istnieć w lutym 2003, a 31 grudnia 2003 poznałam mojego męża i exa miałam jeszcze głebiej w d..pie.
      • vivi.bon Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 14:51
        Bez przesady. Koleś może się upił i miał słabszy moment, to nie jest powód, żeby się obejmować programem ochrony świadków. To tylko durna kartka od jakiegoś pajaca, nie głowa konia na poduszce.
        • nutka07 Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 17:34
          Glowa konia byla w nogach.

          Niedlugo dostanie propozycje nie do odrzucenia.
          • sueellen Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 17:41
            ja to chyba przyciaggam facetów troche nie teges jednak. Glowy konia nie bylo, ani ryby, ale było truchło ptaka:
            forum.gazeta.pl/forum/w,567,125175865,125178259,Re_Klopotliwy_darczynca.html
    • vivi.bon Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 15:01
      Abstrahując od kartki - nie wiedziałam, że związek z kobietą z dzieckiem to taka straszliwa życiowa głupota, wymagająca interwencji.
    • claudel6 Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 16:11
      Odnosząc się do tego nie-kontaktowania się z exami, to widze, że tu panie to generalnie pobojowisko po sobie zostawiają, skoro kontakt z eksem jest dla nich taki nie-mieszczący-się-w-głowie. A w normalnym zyciu bywa…normalnie. Raz tak, raz tak. Czasem z eksem nie utrzymuje się kontaktu wcale, czasem utrzymuje się wyłącznie grzecznościowy i sporadyczny, a czasem zdarzają się przyjaźnie. Ja mam te wszystkie przypadki na stanie. Jeden ex jest kompletną historią, nie mam żadnych z nim kontaktów i nie chcę i z perspektywy czasu myslę, że w ogóle był pomyłką, z innym mam sporadyczne kontakty raz, dwa do roku (zawsze dzwoni na moje urodziny, bo jest dobrze wychowany), z innym mam kontakty rzadkie, drogi się nam zupełnie rozeszły, ale generalnie się lubimy i trzymamy za swoje życiowe powodzenie kciuki, a jeszcze inny jest moim bardzo bliskim przyjacielem, z którym przyjaźnie się dlużej niż z nim byłam i który jest teraz dla mnie jak brat.
      Wszystkie te relacje wyszły naturalnie i na żadna się z nich nie napinałam, nie miałam potrzeby nikomu nic udowadniać, bo mam generalnie opinie ludzi na temat tego, co wypada a co nie, gdzieś włącznie z ta opinią e-matkową, że o eksie to należy zapomnieć, nie utrzymywac żadnego kontaktu, wszelkie wspomnienia zakopać, a wszystkie inne scenariusze to jakies nieporozumienie.
      • sueellen Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 16:58
        No widzisz, też mam eksa przed eksem z którym miałam dość dobry kontakt po zerwaniu. Potem okresy milczenia się wydłużały, każde miało swoje sprawy i kontaktowaliśmy się rzadko. Zerwał sie ostatecznie jakoś tak samoistnie w momencie gdy eks się ożenił kilka lat temu. Wzmianki o nim pojawiają sie jednak w czasopismach branzowych, czytałam o jego bracie, który zginął tragicznie, Nawet tu na forum zastanawiałam się, czy się z tego powodu nie odezwać z kondolencjami, ostatecznie się nie odezwalam bo nie wiedziałam jak, ale mogłam i myślę że nie zostałoby to źle odebrane i nie poczułby się osaczony przez eksię.
    • sadosia75 Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 18.04.12, 16:34
      Posta przeczytałam rano i ciągle mi w głowie siedzi. Muszę odpisać bo nie wyjdzie mi z głowy a mam roboty po kokardy i nie mam czasu myśleć o Tobie wink
      A więc tak :
      Kontakty z exami dla mnie to norma. Ale mój każdy ex nie był na bank takim facetem jakich miałaś Ty. Bo ja zwyczajnie w świecie nie wiązałam się na jakieś super poważne sprawy itp.
      No ale kontakt rozumiem . Z jednej strony głupio tak rzucać cały świat z przeszłości bo przecież nie rozstaliśćie się fatalnie i wulgarnie ale z drugiej strony rozstaliście się i na tym trzeba było się skupić.
      Facet może sobie jednak tego życia nie ułożył. Ty poszłaś mentalnie dalej bo już i dziecko jest i rodzina a on widocznie zatrzymał się na tym, że może być twoim nexiem a nie exiem.
      Ja bym nie reagowała bo z tym panem jak widać reakcja jest niewskazana.
      On Ci liścik ty mu odpowiesz to on za chwilę głowę konia i rybę w gazecie .... i o ile ta ryba by była świeża to korzyść jakaś to co zrobić z głową konia?
      Więc jak widzisz sensu kontaktów z panem nie ma. a i każda z nas ma takiego exia,który raz na jakiś czas przychodzi i oznajmia, że w naszym życiu pojawia się na nowo.
    • mood_indigo Hm... 18.04.12, 18:00
      Trochę by mnie zaniepokoił fakt, że to była kartka w drzwiach, nie sms czy telefon. Chłopak zadał sobie trud, żeby dostać adres i o ile samo to pewnie nie było zbyt trudne, to już fakt, że fizycznie zjawił się pod drzwiami i zostawił anonima trochę... odjechany. Moim zdaniem zależało mu na tym, żeby trochę Cię nastraszyć, pokazać, że "jest w pobliżu", może Cię obserwuje? No i jeszcze - liczył się z tym, że Banderas znajdzie/zobaczy kartkę, to nie miał być komunikat tylko do Ciebie.
      Pytanie co podziało się z panem od czasu rozstania, bo zwykły spokojny chłopak, nawet w chwili słabości, nie robi takich rzeczy.

      Ta kartka to wydrukowana czy odręczna? Poznałabyś jego pismo, jak sądzę?
      • malwisul czy to był twój 18.04.12, 18:11
        pierwszy facet?? inaczej czy był prawiczkiem jak ze sobą pierwszy raz spaliście? bo jeśli tak to zawsze będziesz dla niego tą pierwszą, najważniejszą, jedyną.... chociaż znajdzie sobie kogoś ty jesteś dla niego PIERWSZĄ MIŁOŚCIĄ...... Pozdrawiam wink
    • selavi2 Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 20.04.12, 08:17
      Ciebie przeczytałam, tego co dziewczyny napisały nie dam rady.;-P
      Jedno mnie uderzyło, że go ignorujesz i nie byłaś w stanie napisać, ze jesteś w związku itp.
      Może to jest droga wyjścia - porozmawiać z nim. Może w trójkę. Tzn. ty z Banderasem i ex?
      Uświadomić mu jakie w zbudza w was uczucia i że sobie nie życzycie kontaktów.
      Ale to może nie podziałać, bo ęx może "być pod wpływem" a info ze świata "na trzeźwo" nie przechodzi do świata "po pijaku" i odwrotnie.
      Ale ja bym spróbowała.
      I jednak profilaktycznie - zorientowałabym się na policji, co i jak.
    • lonely.stoner Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 20.04.12, 14:33
      twoj eks to swir, a to co on wyprawia do stalking. Nie wiem w sumie dlaczego tak uparcie twierdzisz ze on najzupelniej normalny jest i nic ci nie grozi skoro:
      1. przez jego dzialania i napastowanie musialas usunac konta z serwisow spolecznych zeby zupelnie zerwac jakakolwiek mozliwosc kontaktu (w tym sledzenia i podgladania)
      2. Zapowiedzialas ze jesli sytuacja sie powtoorzy to wyprowadzicie sie bo nie chcesz narazac dziecka.
      3. Facet dorosly, po paru latach, nieustannego sledzenia cie, w koncu znajduje twoj adres i podrzuca kartke, na ktorej napisal ze cie nienawidzi. Ewidentny psychol.
      Ja bym zglosila na policje. Tym bardziej ze w UK serio traktuja takie sprawy.
      • lonely.stoner Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 20.04.12, 14:39
        a zeby tak do konca nie zwalic wszystkiego na biednego eks-swira, to sie zastanow: dlaczego, po paru latach od zerwania uwazasz ze to jakis problem zeby mu powiedziec ze spodziewasz sie dziecka i jestes z kims w zwiazku?????????????????? bo to juz zupelnie dla mnie jest niepojete.
    • anorektycznazdzira Re: Co eksowi siedzi w głowie? Bardzo długa histo 20.04.12, 22:12
      Zeżarłam orzeszki,
      wypiłam colę,
      bardzo mi się podobało,
      ale co jemu siedzi we łbie to jednak nie wiem. Może niech Banderas obije mu ryj...?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka