Dodaj do ulubionych

Biedny maluszek

28.04.12, 22:49
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11637034,Na_Pomorzu_zaginal_dwuletni_chlopczyk__Rodzice_byli.html
Oby go znaleźli- już tyle czasu minęło

Moja siostra zaginęła jako 2 latka-spod mojej opieki- do dziś to pamiętam jako traumę.
Mój syn ma 2 lata
Obserwuj wątek
    • bovirag Re: Biedny maluszek 28.04.12, 22:58
      bsie znalazl.
      Moja corka w lutym zaginela. Jako ze mieszkamy w jednej z najwiekszych stolic europejskich to dla mnie po prostu przepadla jak igla w stogu siana. Nie bylo jej 2,5 godziny. Zostaly zatrzymane wszystkie pociagi i autobusy opuszczajace nasza dzielnice. szukala jej cala policja. Mloda ma 4 lata.
      Nie zycze nikomu. Nikomu. Nie bylismy pijani, pilnowalismy. To byly sekundy, mloda myslala, ze poszlismy w druga strone i w ta wlsnie inna strone sie udala. Szukalismy sami, ale nie znalezlismy.
      Na szczescie jest cala i zdrowa w domu. Koszmar, koszmar.....
      • bovirag Mialo byc Oby sie znalazl. 28.04.12, 23:02

        • nangaparbat3 Re: Mialo byc Oby sie znalazl. 29.04.12, 08:05
          Znalazł się.
          Mnie corka niespełna dwuletnia wyszła ze sklepu na tarasie wielkiego domu handlowego, to moment, wypadłam ze sklepu i zobaczyłam tłum ludzi, schody w kilku kierunkach, drzwi jedne, drugie, trzecie. I wtedy zaczęłam odnosić wrażenie, że to sie nie dzieje naprawdę, że oglądam film. stałam nie wiedząc w którą stronę biec i wtedy głównym wejściem wyszła sprzedawczyni prowadząc za rączkę moją córeczkę. Tam były dwie sklepowe, jedna mnie obsługiwała, a druga zauważyła, że dziecko wychodzi, i pobiegła za nim.
          Miałam namiastkę tego, co przeżyłaś, ale i tak nie powiem, że wiem, co czułaś - dla mnie to były 2-3 minuty, godzin nie jestem w stanie sobie wyobrazić.
          • bovirag Re: Mialo byc Oby sie znalazl. 29.04.12, 08:14
            Mialam tak samo. Czulam sie jakbym grala w filmie. Na ogol jestem panikara. Ale wtedy nawet jednej lzy nie uronilam. Nie bylo mnie. Nie czulam nic. Tak jakbym umarla. Dopiero jak znalazla sie cala rozryczalam sie i plakalam dwa dni- bez przerwy bo w nocy spac nie moglam. Koszmar...
            • ciociacesia moja 3 latka 29.04.12, 15:49
              wymyslla sobie zabawe w chowanego w tesco
              schowala sie pod wieszakiem z meskimi spodniami
              podzielam wasze odczucia
              • kagrami Re: moja 3 latka 29.04.12, 17:14
                Mój jak miał 3 latka zgubił sie w aquaparku. Zjeżdżał z dziecięcej zjeżdżalni a potem wymyslił sobie inny kierunek a ja chwilę czekałam kiedy on zjedzie. Koszmar 2 minuty, ja pobiegłam do bramek żeby nikt z nim nie wyszedł a on-rezolutny chłopczyk poszedł do ratowników, też się przestraszył. Oby nigdy nigdy wiecej!!!
          • asia_i_p Re: Mialo byc Oby sie znalazl. 29.04.12, 10:03
            Też tak miałam. Puściłam rączkę dziecka, żeby wziąć resztę czy rzeczy od sprzedawcy w H&M i kiedy spojrzałam w dół, mniej więcej trzylatki już tam nie było. Zaczęłam się rozglądać, szukać wzrokiem - i też doświadczyłam tego paraliżu, bo przecież logiczne byłoby wrzasnąć na cały sklep "Ludzie, czy ktoś nie widzi trzylatki?". Znalazła się za moment za wieszakiem z ubraniami - jak później wyjaśniła, wcale nie zginęła, bo przecież przez cały czas widziała moje nogi.

            Drugi raz na placu zabaw mi zniknęła - i chociaż wiedziałam, że nie mogła wyjść, bo płot wysoki, a ja siedzę przy jedynej furtce - nieźle się roztrzęsłam, zanim się wyłoniła zza zjeżdżalni.

            Najbardziej mnie przeraża ten moment paraliżu - to, że od razu się nie wrzeszczy "Ratunku, dziecko mi zginęło". To chyba jest dorosły odpowiednik tego pójścia do domu w wykonaniu sześciolatka z paru postów wyżej - w tym momencie wstyd przeważa nad instynktem macierzyńskim. Uff, oczyszczające było to napisać. Szukałam sama, zamiast krzyczeć, bo mi było wstyd, że zginęło mi dziecko. I jeszcze raz: narażałam dziecko - bo przedłużające się poszukiwanie to narażenie dziecka - bo mi było wstyd.
            • jowita771 Re: Mialo byc Oby sie znalazl. 29.04.12, 12:27
              > do domu w wykonaniu sześciolatka z paru postów wyżej - w tym momencie wstyd pr
              > zeważa nad instynktem macierzyńskim. Uff, oczyszczające było to napisać. Szukał
              > am sama, zamiast krzyczeć, bo mi było wstyd, że zginęło mi dziecko. I jeszcze r
              > az: narażałam dziecko - bo przedłużające się poszukiwanie to narażenie dziecka
              > - bo mi było wstyd.

              Myślałam, że tylko mnie się zdarzyło tak czuć.
            • morgen_stern Re: Mialo byc Oby sie znalazl. 29.04.12, 12:38
              Tak mi przyszło do głowy, że podobne odczucia mogą być pokłosiem reakcji idealnych-rodziców-którym-nigdy-nie-zginęło-dziecko, a także nie-rodziców, bo ci również się wymądrzają. Jasne jest, że na dziecko trzeba uważać, ale jesteśmy tylko ludźmi, a kilkulatki znikają z pola widzenia w ciągu nanosekund.
              Kobiety niestety zbyt mocno przejmują się opiniami innych ludzi, do tego stopnia, że wolą nie poprosić o pomoc, żeby tylko nie zostać uznaną za wyrodną, gapiowatą matkę, która własnego dziecka upilnować nie potrafi. Tak silne i powszechne jest to odium. Doskonale rozumiem ten mechanizm, choć nie jestem matką.
              • bovirag Re: Mialo byc Oby sie znalazl. 29.04.12, 13:05
                w moim przypadku taka reakcja nie byla zwiazana ze wstydem. Ja po prostu nie dopuszczalam mysli, ze moze jej sie cos stac, ze ktos np wciagnal ja do auta i tyle ja widzialam. Takie niedopuszczanie mysli, taki stres, ze po 5 minutach, kiedy policja juz zaczela jej szukac, rzygalam ze stresu stojac na skrzyzowaniu i czekajac na radiowoz policyjny, ktory jechal do mnie na sygnale.......koszmar......
                • vivi.bon Re: Mialo byc Oby sie znalazl. 29.04.12, 15:20
                  Racja. Nie wstyd, tylko niedowierzanie, że to niemożliwe, żeby ktoś na tak krótkich nóżkach odszedł daleko, na pewno jest zaraz za tym facetem, za rogiem, z drugiej strony huśtawki. Potem się włącza to coś, co skręca żołądek w pętelkę i absolutnie nie ma miejsca wtedy na żaden wstyd.
              • totorotot Re: Mialo byc Oby sie znalazl. 29.04.12, 14:57
                ostatnio był go tu wątek o tym, jak kobiecie zaginął chłopiec w markecie i na jej prośbę o nadanie komunikatu pani z biura obsługi odmówiła nadania go, zaś policjanci ochrzanili, ze źle pilnowała, zamiast pomóc jej szukać.
                • bovirag Re: Mialo byc Oby sie znalazl. 29.04.12, 15:15
                  czytalam. Nie odzywalam sie w tamtym watku bo moja glowa jest zbyt mala aby pomiescic zrozumienie do tego co sie wtedy stalo. I tak sobie pomyslalam, ze dzieki bogu moje dziecko zaginelo nie w PL, bo nie wiem czy dzis bym ja miala......
                  • gazeta_mi_placi Re: Mialo byc Oby sie znalazl. 30.04.12, 09:49
                    Bez histerii, Polska to nie busz, ten przypadek był WYJĄTKIEM (stąd nagłośnienie).
                    Poza tym wcale to nie Polska przoduje pod względem porwań dzieci na przykład.
    • gku25 Re: Biedny maluszek 28.04.12, 22:59
      Współczuć należy tylko dziecku, niestetyuncertain
      • lykaena Re: Biedny maluszek 28.04.12, 23:04
        Też tak pomyślałam, ale nie znamy okoliczności- i obyśmy nie poznali sad

        Gdy moja siostra zaginęła ponad 20 lat temu - moi rodzice byli trzeźwi rzecz jasna , a pod opieką mieli grupę dzieci na obozie harcerskim. Mnie została powierzona siostra.

        Dlatego nie oceniam z góry.

        Szkoda mi chłopczyka bardzo- tak bardzo chcę aby się odnalazł na szczęście jest ciepło, ale najgorsze, że na mapie którą pokazywali jest rzeka.....
    • mamaemmy Re: Biedny maluszek 28.04.12, 23:00
      lykaena napisała:

      >
      > Moja siostra zaginęła jako 2 latka-spod mojej opieki- do dziś to pamiętam jako
      > traumę.


      i nie została odnaleziona??
      >
      • lykaena Re: Biedny maluszek 28.04.12, 23:05
        Znalazła się na szczęście.
        Ale taka trauma pozostaje na całe życie - uwierz
        • znowu.to.samo Re: Biedny maluszek 29.04.12, 00:12
          W mojej rodzinie doszło do tragedii gdy moja babcia pilnowała dwoje wnucząt: 5 latkę oraz nimowlę. Starsza bawiła sie z sąsiadem 6 lat na zamkniętym podwórku, a babcia poszła w tym czasie przewinąć niemowlaka. Gdy po chwili wróciła, nikogo na podwórku już nie było.

          Babcia rozpoczeła poszukiwania i niestety po około 2 godzinach znaleziono wnuczkę martwą w pobliskim zbiorniku retencyjnym.
          Do dziś nie wiadomo jak to było, które wpadło na pomysł żeby wyjść, czy ten chłopiec ją wepchnął czy sama chciała popływać. Najgorsze że chłopiec zamiast pobiec po pomoc, poszedł do domu i nikomu nie powiedział ani słowa... i podobno do dziś nie powiedział jak przebiegło całe zdażenie mimo że dostał manto od ojca(jak to na wsi)

        • nangaparbat3 Re: Biedny maluszek 29.04.12, 08:05
          Ile miałaś lat?
          • lykaena Re: Biedny maluszek 29.04.12, 10:27
            Tak się cieszę, że go znaleźli.

            Ja miałam 8 lat.
    • owianka Re: Biedny maluszek 29.04.12, 07:41
      Znaleźli go!
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11637561,Dwuletni_chlopczyk_zostal_znaleziony_po_calonocnych.html
      • jowita771 Re: Biedny maluszek 29.04.12, 12:30
        Całe szczęście!
    • sonia-3 Re: Biedny maluszek 29.04.12, 08:45
      Całe szczęście!. Maluch miał farta, że noc była ciepła. Współczuję i Małemu i rodzicom przeżyć.
    • wespuczi Re: Biedny maluszek 29.04.12, 15:43
      moj brat w wieku 3 lat, wstal rano, powiedzial ze idzie na dwor cos tam przyniesc, mial wrocic za minutke - mieszkalismy przy lesie tylko dwa domy, a on wzial rower i sobie pojechal. mialam wtedy 10 lat, bylo nas ze 4 osoby do szukania, kazdy pojechal inna droga i ja go znalazlam, w sumie daleko nie odjechal.
      moich na sekunde z oczu nie spuszczam.

      aha przypomialo mi sie ze corka mojej kolezanki to dla sportu uciekala przed matka w zentrum handlowym, tak dla sportu - na smyczy takie bydle bym trzymala.
    • gazeta_mi_placi Re: Biedny maluszek 29.04.12, 16:33
      Tutejsze Paniusie postulują wyrzucenie wychowawczyń z pracy, że nie dopilnowały jednego z dwudziestu pilnowanych dzieci, ciekawe jaką karę wobec tego zaproponują dla rodziców jednego jedynego malucha.
      • antyideal Re: Biedny maluszek 29.04.12, 17:22
        Tu podają, ze dziecko mialo byc pod opieką sióstr 9 i 11 lat, podczas gdy dorosli grillowali.
        Nie wiem jak to wyglada od strony prawnej, ale wydaje mi sie, ze rodzice odpowiedza za pozostawienie malego dziecka pod opieka innych dzieci, tyle, ze starszych.
        trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,11637566,2_letni_chlopiec_odnaleziony__Spedzil_noc_500_metrow.html
      • franczii Re: Biedny maluszek 29.04.12, 17:27
        Moze dlatego, ze zadaniem pan w przedszkolu jest skupienie calej uwagi na dzieciach a rodzice nie skupiaja sie tylko na dzieciach tylko musza robic wiele rzeczy na raz. No ale masz racje, ja nie postuluje wywalania z pracy. Mozliwosc bledu ludzkiego niestety zawsze istnieje dlatego przedszkole powinno byc tak urzadzone, zeby zminimalizowac ryzyko oddalenia sie dziecka. To sa naprawde drobiazgi w zakresie organizacji pracy i zabezpieczenie drzwi i furtek. Nie zapisalabym do przedszkola, z ktorego dzieci moglyby sie oddalic w razie nieuwagi nauczycielki.
        • gazeta_mi_placi Re: Biedny maluszek 29.04.12, 20:27
          >Moze dlatego, ze zadaniem pan w przedszkolu jest skupienie calej uwagi na dzieciach a rodzice nie skupiaja sie tylko na dzieciach tylko musza robic wiele rzeczy na raz.

          W tym przypadku grillować i pić piwko smile
      • asia_i_p Re: Biedny maluszek 29.04.12, 20:43
        Gazeta, przestań. Ja wiem, własne zdanie i tak dalej, ale im bardziej się jedzie po matce, której zginęło dziecko, tym ciężej poprosić o pomoc, kiedy ono zginie. Zaszczuwanie matek w takiej sytuacji jest szkodliwe dla dzieci, zwyczajnie.
        • gazeta_mi_placi Re: Biedny maluszek 29.04.12, 20:46
          Rozumiem, ale wobec wychowawczyń które mają pod opieką 20 dzieci a nie jedno jedyne?
          • asia_i_p Re: Biedny maluszek 29.04.12, 21:01
            Akurat tamtych wychowawczyń broniłam, zareagowały prawidłowo, podniosły szybki alarm.

            Ale rozumiem też pewne rozróżnienie wymagań - zdarza mi się zbyć pytanie mojego dziecka, zdarza mi się wrzasnąć na moje dziecko bez powodu (jakiś tam jest, ale to d-pa, nie powód). Funkcjonujemy razem większą część doby, kłócimy się, przytulamy się, pełen zakres. Czasem po prostu nie wyrobię. Nie zdarza mi się zbyć pytania moich uczniów czy krzyknąć na nich za duperelę - bo po to mam tych godzin kilkanaście-dwadzieścia kilka, żeby się na nie spiąć i działać profesjonalnie. Moim obowiązkiem jako matki jest być matką, nauczycielką, kucharką, sprzątaczką, towarzyszem zabaw, itp. - i czasem którąś z ról zawalę. W pracy jestem tylko nauczycielką, mam wygodnie wycięte wszystkie inne role, więc mam małe usprawiedliwienie dla wpadek.
            • gazeta_mi_placi Re: Biedny maluszek 30.04.12, 09:48
              W zasadzie masz rację.
              Z drugiej strony tam akurat rodziców było dwoje, a nie tylko matka.
      • mgla_jedwabna Re: Biedny maluszek 30.04.12, 00:08
        Wychowawczynie pracują w innym środowisku, przedszkola na ogół są zamknięte i dodatkowo stoją na ogrodzonym terenie.

        A przedszkolanki mają za zadanie wyłącznie zajmować się dziećmi, a nie np. robić zakupy w tłumie (patrz historie z centrów handlowych) albo grillować i przy tym pilnować dziecka. Poza tym są osobami wykwalifikowanymi, które powinny znać się na swoim fachu, co powinno zwiększać ich wydajność pracy (np. liczbę dzieci, które są w stanie ogarnąć jednocześnie).

        Dodatkowo wiele z opisanych tu historii dotyczy dzieci w wieku młodszym niż przedszkolne.

        Poza tym wg przepisów to powinna być 1 przedszkolanka na 8 czy 10 dzieci, nie na 20.
        • gazeta_mi_placi Re: Biedny maluszek 30.04.12, 09:46
          Z drugiej strony rodzice nie musieli grillować, a jak grill to podejrzewam że i piwko było.
    • paartycja Re: Biedny maluszek 29.04.12, 17:40
      mój syn miał 4 lata
      pojechaliśmy ze znajomymi nad wodę-oni ze swoją 5-latką,my z synem
      siedzieliśmy ze 2 m od wody,dzieci na piasku,zakaz choćby moczenia stóp bez naszego dozoru
      i tak się stało,że wszyscy czworo na dosłownie sekundę odwróciliśmy wzrok-już nie pamiętam dlaczego
      i w ciągu tej sekundy mój syn zniknął
      wpadłam w panikę,stanęłam na środku i zaczęłam płakać i wołać syna,znajomi i mąż gorączkowo szukali,ratownicy zawiadomieni,ja wypatrywałam ciała w wodzie, ludzie dookoła pomagali w poszukiwaniach..
      i jak już zdążyłam osiwieć,oszaleć i zaglucić z płaczu mój syn znalazł się na drugim końcu plaży-nie wiem jakim cudem zdążył się tam dostać..
      nie było go z 10 minut a dla mnie to była wieczność..
      • bi_scotti Re: Biedny maluszek 30.04.12, 00:20
        Czy chlopczyk sie znalazl? Nie widze nigdzie zadnego update ...
        • gazeta_mi_placi Re: Biedny maluszek 30.04.12, 09:47
          Znalazł się Ciasteczkowa, to nie Stany gdzie dzieciaki się porywa dla pedofilii.
          • antyideal Re: Biedny maluszek 30.04.12, 09:58
            Nasi pedofile to tylko zdjecia sobie w necie ogladają ?
            • gazeta_mi_placi Re: Biedny maluszek 30.04.12, 13:42
              Jeden jedyny przypadek porwania w Polsce dziecka to słynna afera z Katarzyną W. (gdzie okazało się, że dziecka nikt nie porwał), pod tym względem w Polsce jest bezpieczniej.
              • antyideal Re: Biedny maluszek 30.04.12, 15:44
                A dzieci ktore zginely w wyniku morderstw na tle seksualnym to sie nie liczy ?
                • gazeta_mi_placi Re: Biedny maluszek 30.04.12, 18:33
                  Chyba dalej w tym przodują inne kraje niż Polska np. Belgia.
    • daisy Re: Biedny maluszek 30.04.12, 10:57
      A mnie zwyczajnie wkurza to gadanie o nanosekundach, w trakcie których małemu dziecku udaje się przejść pół kilometra albo o odwracaniu wzroku "dosłownie na sekundę", a dziecko już na drugim końcu plaży i ta k dalej, i tym podobne. Bzdury zwykłe i usprawiedliwianie własnego zaniedbania. Mam małe dziecko i akurat wiem, ile jest w stanie przejść przez sekundę, a ile przez pięć minut; kiedy mogę je spuścić z oka (na pewno nie przy kasie w H&M, gdzie masa ludzi, wieszaków, stojaków) na sekundę, a kiedy na dłuższą chwilę, a kiedy w ogóle. Ciągle widzę, jak ludzie nie pilnują dzieci i naprawdę denerwujące są te opowieści o dzieciach bawiących się w chowanego w Tesco (kto puszcza luzem malca w supermarkecie?) i tym podobne, ale to przecież niczyja wina, no bo jak, tak dziecka stale pilnować?? Toż to męczące jest.
      • gazeta_mi_placi Re: Biedny maluszek 30.04.12, 13:44
        Zgadzam się z Tobą.
      • d.o.s.i.a Re: Biedny maluszek 30.04.12, 17:00
        > A mnie zwyczajnie wkurza to gadanie o nanosekundach, w trakcie których małemu d
        > ziecku udaje się przejść pół kilometra albo o odwracaniu wzroku "dosłownie na s
        > ekundę", a dziecko już na drugim końcu plaży i ta k dalej, i tym podobne. Bzdur
        > y zwykłe i usprawiedliwianie własnego zaniedbania. Mam małe dziecko i akurat wi
        > em, ile jest w stanie przejść przez sekundę, a ile przez pięć minut;

        Bzdura. Mozna odwrocic wzrok na sekunde, dziecko chowa sie za krzaczek, w ciagu nastepnej minuty gdy ty szukasz za drugim krzaczkiem, dziecko jest juz za siodmym krzaczkiem, a po 5 minutach, gdy Ty przeszukalas juz krzaczki na zachodzie, dziecko jest juz na koncu plazy na wschodzie.
        • gazeta_mi_placi Re: Biedny maluszek 30.04.12, 18:31
          Od kiedy to w sklepach rosną krzaczki i to tak gęste, że może za nimi się schować całkowicie kilkulatek?
          • koralik12 Re: Biedny maluszek 30.04.12, 21:22
            Mój dwulatek to torpeda. Wierzę wszystkim którym dziecko zniknęło w nanosekundzie. Mój jest do tego zdolny. Na razie udaje sie go upilnowac ale mam juz nerwicę. W dodatku nie boi sie obcych, ciemności i wspina sie jak małpa. To drugi syn, starszy był inny. Wtedy tez nie rozumiałam że dziecko może sie rozpłynąć w sekundę.
          • d.o.s.i.a Re: Biedny maluszek 01.05.12, 13:20
            > Od kiedy to w sklepach rosną krzaczki i to tak gęste, że może za nimi się schow
            > ać całkowicie kilkulatek?

            Sytuacja dotyczyla plazy, czy czegos tam.
            Na plazy bardzo latwo sie zgubic - za duzo ludzi, sylwetka ginie momentalnie.
            Sklep podobnie - wystarczy wieszak z ubraniami, a juz nie widzisz dziecka stojacego pol metra od Ciebie (nanosekunda wystarczy, aby sie tam znalazlo), patrzysz w inna strone, a dziecko hop za drugi wieszak, za polke, za alejke. Ja sie notorycznie gubie z moim facetem w sklepach, bo szukamy sie po tych alejkach jak nienormalni, co ja wejde do jednej alejki, to on juz w drugiej...

            Zasadna nanosekundy dziala wszedzie tam, gdzie sa przeszkody, za ktorymi dziecko moze zniknac w mgnieniu oka - moze to byc wieszak na ubrania, polka, inni ludzi. Wystarczy, ze matka zacznie szukac za innym wieszakiem, polka, a dziecko sie przemieszcza. Jedynym miejscem, gdzie nie da sie zgubic jest chyba pustynia.
            • gazeta_mi_placi Re: Biedny maluszek 02.05.12, 08:52
              Zatem wynika z tego, że dla bezpieczeństwa dziecka nie powinno brać się je (gdy jest małe) na zakupy.
              To kłopot i dla innych klientów niedopilnowanego dzieciaka (np. zagląda obcym ludziom do przymierzalni albo wlatuje wprost pod nogi), i dla personelu (rozwalanie przypadków artykułów, brudzenie) i dla rodzica bo nie dopilnuje (a potem pretensje do wszystkich wokół).
      • asia_i_p Re: Biedny maluszek 30.04.12, 18:06
        Tak, jak pisała Dosia - to dziecko nie odbiega w sekundę na drugą stronę sklepu. W sekundę to ono się chowa za pierwszym rogiem.
        Mojego dziecka nie kontrolowałam dokładnie tyle, ile wymaga wyciągnięcie ręki do kasjerki i przełożenie tego, co podaje, do drugiej ręki - nie wiem, ile to jest sekund, nie więcej niż 5. Dość, żeby się schowała za najbliższym wieszakiem, gdybym poszła szukać w drugą stronę sklepu, mogłybyśmy się pogubić.
        • gazeta_mi_placi Re: Biedny maluszek 30.04.12, 18:33
          Skoro pilnowanie dziecka w sklepie Was przerasta polecam zakupy internetowe np. w Almie 24, dostawa w świątki/piątki wszystkiego od podpasek, płynów do prania przez alkohole i wymyślne powidła po chleb i mleko.
          Lub wysłanie na zakupy współmałżonka.
        • daisy Re: Biedny maluszek 30.04.12, 19:13
          W sekundę chowa się za krzaczkiem lub rogiem, naprawdę? To bardzo mały krzaczek musiałby być, a wy tuż przy nim, albo też róg na wyciągnięcie łokcia, za który można w druga sekundę zajrzeć i po sprawie. Po co te androny? Gdybym nie miała dziecka, to może bym w to wierzyła, ale akurat jestem matką i wiem, że dzieci nie mają turbodoładowania, które magicznie przenosi je o setki metrów w czasie jednego mrugnięcia. Spuszczanie dziecka z oka na 5 sekund w kolejce w H&M? Najzwyczajniej w świecie kiepski pomysł i wiem, co mówię, byłam w H&M z dzieckiem nie raz i nie dwa. Ale już tyle razy, naprawdę dziesiątki, widziałam matki, które puszczają dzieciaka samopas i postanawiają wierzyć, że nic się nie stanie, bo akurat w danej chwili tak im wygodniej.
          Przykład z ostatniego tygodnia: jesteśmy w muzeum techniki, wchodzimy z grupą do niezbyt dużej sali, w której stoi skomplikowana elektryczna aparatura, oprowadzający prosi najpierw dobitnie, żeby dzieci nie wchodziły w niebezpieczne miejsce na tyłach aparatów, i co się dzieje? Część rodziców bierze dzieci za rękę, część każe im stać w pobliżu, a dwie mamy i jeden tatuś siadają sobie spokojnie na ławeczce i puszczają dzieci luzem. Skutek? Oczywiście za chwilę jeden dwulatek ląduje za aparatami i czujna obsługa (bo nie mamusia, a jakże) go stamtąd wyciąga. Rzeczywiście nie minęło 30 sekund - po niedoszłym wypadku piękna opowieść "zniknął mi z oczu dosłownie na sekundy" gotowa, jak znalazł. Widziałam takie akcje już tyle razy, że żaden kit o spuszczaniu z oka na nanosekundę nie robi na mnie wrażenia. Jeśli znajdujemy się w miejscu, gdzie dziecko w czasie sekundy może nam zniknąć z oczu, to zwyczajnie nie powinniśmy go przestać pilnować, to proste jak drut. Tylko trudniejsze do wykonania, no bo przecież chciałoby się posiedzieć przy grillu i piwko wypić, a nie cały czas dzieciaki i dzieciaki.
          • gazeta_mi_placi Re: Biedny maluszek 30.04.12, 19:19
            Nic dodać nic ująć, chociaż kto wie...
            Może te dzieci to wybitnie utalentowane jednostki, które za 15 lat będą mistrzami świata w biegach na czas?
          • asia_i_p Re: Biedny maluszek 30.04.12, 20:11
            Daisy, dyskusja ma sens tylko wtedy, jeśli przyjmiemy pewne założenia. To znaczy będziemy sobie wierzyć albo nie wierzyć, ale spójnie. Ty mi wierzysz, że to był H&M, wierzysz, że nie patrzyłam, nie wierzysz, że przez 5 sekund. Czyli przyjmujesz tę część mojego doświadczenia, która pasuje do twojej tezy, a odrzucasz tę, która nie pasuje. Czyli, jeśli można się spytać, po co tracisz czas na czytanie moich postów? Skoro i tak wiesz lepiej, jak było?
            Przestaję się wdawać w tę dyskusję, bo jeżeli masz mi zarzucać koloryzowanie lub kłamstwo za każdym razem, kiedy moje doświadczenie nie pasuje do twoich przekonań, to szkoda czasu, klawiatury i nerwów.
            • daisy Re: Biedny maluszek 01.05.12, 19:35
              Przecież wierzę, że to było 5 sekund. I właśnie uważam, że 5 sekund przy kasie w HM to o 5 sekund za dużo. Właśnie to napisałam.
          • franczii Re: Biedny maluszek 30.04.12, 20:27
            ale akurat jestem matką i wiem, że dzieci
            > nie mają turbodoładowania, które magicznie przenosi je o setki metrów w czasie
            > jednego mrugnięcia.

            Dziecko sie nie przenosi o setki metrow ale wystarczy, ze sie o pare metrow przemiesci w ciagu kilku sekund. Wedlug ciebie mozliwe jest niespuszczenie dziecka z oczu na kilkanascie, kilkadziesiat sekund? To swiadczy o niedopilnowaniu? Piszes ze sie zajmowalas kilkorgiem dzieci rownoczesni. Mozesz uczciwie napisac ze ani na momencik z zadnego nie spuscilas oczu? Bylas z nimi caly czas na zabezpieczonym na wszelkie sposoby terenie?
            Ja w tamtym roku na plazy spuscilam z oczu 5 latka, ktory byl tuz obok mnie, moglam go dotknac bo chcialam nalozyc mlodszemu synowi rekawki i po nalozeniu jednego rekawka 5latka juz przy mnie nie bylo . I zgaduj czlowieku w ktora strone sie oddalil.
            • franczii Re: Biedny maluszek 30.04.12, 20:33
              Ba, kiedys niespelna 2 latek wyszedl mi z mieszkania nie wiedzialam kiedy. I to byl dopiero zgryz. Czy poszedl w gore czy w dol.
              A raz to mnie zamknal na balkonie kiedy wieszalam pranie i nie moglam sie dostac do mieszkania.
              No ale dla Daisy zajmowanie sie dzieckiem to tak jak obslugiwac zaprogramowana maszyne, zero niespodzianek i nieprzewidywalnych zachowan.
              • gazeta_mi_placi Re: Biedny maluszek 02.05.12, 08:48
                Drzwi wejściowe można zamknąć na klucz a klucz mieć ze sobą, wtedy masz pewność że nie ucieknie.
    • shellerka najgorsze jest to 30.04.12, 14:29
      pierwsze 15 sekund, kiedy odwracam sie od kasy i patrzę, a jej / jego nie ma....
      serce bije tak, że chyba cały sklep słyszy, zalewa mnie zimny pot...
      wołam ... córeczko... synku...
      cisza...
      idę... jednak są...
      jednak bawią się w najlepsze.

      mam ochotę sprać im tyłki i jednocześnie umieram ze szczęścia, że SĄ.

      mam nadzieję, że to zawsze się tak skończy.
      • daisy Re: najgorsze jest to 30.04.12, 14:46
        No nie, zaraz się wzruszę. Sama sobie spierz tyłek i umrzyj ze szczęścia, i pozwól dzieciętom dalej "bawić się w najlepsze" pomiędzy regałami lokalnej biedronki czy tam almy. Chryste, co za bełkot.
        • gazeta_mi_placi Re: najgorsze jest to 30.04.12, 18:29
          Otóż to.
          Za dziecko odpowiadają rodzice/opiekunowie, a jak ktoś nie umie robić zakupów w sklepie tak aby nie zgubić własnych rodzonych dzieci niech robi zakupy przez internet z dowozem do domu lub niech wyśle na zakupy współmałżonka.
          • franczii Re: najgorsze jest to 30.04.12, 18:45
            A ty umiesz pakowac zakupy, placic i ani na chwile z oczu nie spuscic dzieci?
            A potrafisz prowadzic za raczke roczniaka i jednoczesnie ani na chwile nie spuscic z oczu 3 latka?
            A potrafisz przewijac niemowle i jednoczesnie ani na chwile nie spuscic z oczu 2latka?
            • bovirag Re: najgorsze jest to 30.04.12, 19:05
              moja zniknela mi spod szkoly. Poszlysmy odebrac starszaka, zima byla, puscilam ja na moment, zeby mlodemu zalozyc i zapiac kurtke, poprawic czapke, bo mielismy wlasnie w tym dniu pojsc sobie na jedzenie na miasto. Wszystkie dzieci koncza o tej samej godzinie szkole. Zrobil sie tlum. jak odeszla to juz jej nie znalazlam. Pytalam, szukalam, ale 4-latka wielkoscia nie grzeszy. Ktos mowil, ze poszla tam, pobieglam, a tam jej nie bylo. Nikt z nauczycieli wtedy do domu nie poszedl, wszyscy szukali i nie znalezli, znalazl ja ktos kompletnie inny.
              Wystarcza sekundy, prosze mi uwierzyc
              Acha, dziecko NIGDy wczesniej nie przejawialo skolonnosci do oddalania sie, zawsze chodzila za raczke albo zaraz przy nas. Nigdy nie musialam wolac, krzyczec i pytac gdzie jest, bo zawsze byla kolo mnie.
              Wtedy tez nie rozmawialam przez komorke, ani z zadnym innym rodzicem. Po prostu sie stalo.
              • gazeta_mi_placi Re: najgorsze jest to 30.04.12, 19:16
                Straszne z Was niedojdy, ale jak przedszkolanka nie dopilnuje jednego z 20 dzieci to od razu na nią huzia na Józia....
            • gazeta_mi_placi Re: najgorsze jest to 30.04.12, 19:17
              Jakoś matki robią także zakupy w sklepach stacjonarnych i tylko jednostki (niepociumane) gubią swoje dzieci.
              A męża nie zgubiłaś jeszcze? big_grin big_grin
              • franczii Re: najgorsze jest to 30.04.12, 19:49
                Ja robie tylko w stacjonarnych i jak na 2 dzieci i pare lat czyli setki zakupow tylko dwa razy dziecko zgubilam wiec chyba nie jestem taka niedociumkana.
                Jak jestem na zakupach to co chwile odaja komunikat ze jakies dziecko zginelo.
                Zas co do pilnowania dzieci to najwiekszy uszczerbek na zdrowiu (rozwalone czolo i prawie 20 szwow wewnetrznych i zewnetrznych) zaliczyl syn kiedy maz go prawie ze trzymal za rekesuspicious
                • gazeta_mi_placi Re: najgorsze jest to 30.04.12, 20:00
                  Kobietki gubią rodzone dzieci, ale torebki Chanela z promocji pilnują jak oka w głowie big_grin
                  • asia_i_p Re: najgorsze jest to 30.04.12, 20:15
                    A to akurat nie pasuje. Dziecko zgubiłam raz, po minucie-dwóch znalazłam, torebkę pozostawiam w różnych miejscach z dużą regularnością i czasem szukam długo. Torebka ma jednak tę zaletę, że zostawiona w kawiarence szkolnej, sali lekcyjnej, drugim końcu sklepu, leży bez ruchu, a nie popyla przed siebie.
            • daisy Re: najgorsze jest to 30.04.12, 19:19
              A ty umiesz pakowac zakupy, placic i ani na chwile z oczu nie spuscic dzieci
              A potrafisz prowadzic za raczke roczniaka i jednoczesnie ani na chwile nie spuscic z oczu 3 latka?
              A potrafisz przewijac niemowle i jednoczesnie ani na chwile nie spuscic z oczu 2latka?


              Mam jedno dziecko i owszem, umiem nie spuścić go z oka i zapłacić za zakupy. I tak dalej. Gdybym miała dwoje, to albo bym się tego nauczyła - albo na jakiś czas zrezygnowała z chodzenia z nimi w miejsca potencjalnie niebezpieczne. Takie pytania to zwykła demagogia, Równie dobrze sprawca wypadku samochodowego mógłby pytać, czy ktoś umie jednocześnie patrzeć na znaki i na drogę i jeszcze uważać na pieszych.
              • bovirag Re: najgorsze jest to 30.04.12, 19:24
                ja najwiecej wiedzialam o wychowaniu dzieci jak bylam bezdzietna. Posiadanie na stanie jednego to, uwierz mi, zuuupelnie inna bajka niz wiekszej ilosci wink no ale ty pewnie wiesz lepiej wink
                • daisy Re: najgorsze jest to 30.04.12, 19:32
                  To jest dokładnie taki sam argument jak "posiadacz tylko jednego samochodu nie ma pojęcia jak się jeździ kiedy się ma dwa samochody, a trzy to już w ogóle". Mając jedno dziecko i w wakacje często opiekując się jeszcze dwójką wiem na tyle dużo, żeby zdawać sobie sprawę z tego, że dwójka dzieci wymaga jeszcze więcej uwagi od rodzica/opiekuna niż jedno. Więcej, nie mniej.
                  • bovirag Re: najgorsze jest to 30.04.12, 19:41
                    to jest zupelnie inny argument. Bo zasada dzialania samochodow jest dokladnie taka sama. Sprzeglo, bieg, gaz, hamulec. No czasami bez sprzegla. Natomiast kazd ez dzieci dziala zupelnie inaczej i wiele czynnikow moze wplynac na ich dzialanie. I na dzialanie rodzica rowniez, bo: moze byc zmeczony, poniewaz pol nocy nie spal bo dziecko ktores wymiotowalao/kaszlao/mialo goraczke, a pozostale dzieci do szkoly trzeba zaprowadzic/zakupyzrobic/dolekarza pojsc. Moze sam byc chory, zestresowany bo w pracy nie tak/mama starsza chora/pieniadze sie koncza.
                    Zycie nie jest biale albo czarne i nie jest tak, ze dobrym rodzicem jestes zawsze, bo czasami moze sie zdarzyc...
                  • franczii Re: najgorsze jest to 30.04.12, 19:54
                    Od kiedy to czlowieka mozna do maszyny porownac?
                  • kali_pso Re: najgorsze jest to 01.05.12, 13:23

                    A on tymi wszystkimi samochodami jednocześnie jedzie?winkp
                • gazeta_mi_placi Re: najgorsze jest to 30.04.12, 19:58
                  Ale w sklepach nie gubią się wyłącznie dzieci posiadające rodzeństwo, gubią się też jedynaki bądź pojedyncze dzieci których rodzeństwo zostało w domu.
                  Dziecko które spadło i odniosło ciężkie obrażenia spadając z tarasu w części wyłącznie dla personelu sklepu było samo jedno i to jak dobrze pamiętam pod "opieką" obojga rodziców robiących zakupy (to był sklep w Nowym Targu jak dobrze pamiętam).
              • franczii Re: najgorsze jest to 30.04.12, 19:51
                Od kiedy zakupy sa niebezpieczne?big_grin
                Rozumiem, ze do kibla tez nie chodzisz jak jestes sama z dzieckiem w domu. Wszak moze sobie okno otworzyc lub spasc ze stolu jak spuscisz z oczu na pare minut.
                • bovirag Re: najgorsze jest to 30.04.12, 19:57
                  mam nadzieje, ze to nie do mnie smile Bo ja wlasnie do kibla chodze i w dodatku zamykam sie od srodka, zeby choc podczas zalatwiania potrzeby fizjologicznej miec swiety spokoj wink
                  • bovirag Re: najgorsze jest to 30.04.12, 20:03
                    sorry juz wiem, ze nie do mnie, nie widzialam wczesniejszych postow wink
                  • franczii Re: najgorsze jest to 30.04.12, 20:04
                    Nie, to bylo do Daisy. Ona z pewnoscia nie naraza dziecka na takie niebezpieczenstwobig_grin
                    • gazeta_mi_placi Re: najgorsze jest to 02.05.12, 08:46
                      Na to co masz u siebie w domu masz wpływ (np. wybielacze i Krety może schować bardzo wysoko i pod kluczem), na to co znajduje się w sklepie nie masz wpływu.
                • gazeta_mi_placi Re: najgorsze jest to 02.05.12, 08:45
                  Od kiedy rodzice nie pilnują w nich swoich dzieci.
                  W ciągu ostatnich kilku miesięcy (a zapewne drobniejszych wypadków i nie nagłaśnianych medialnie było o wiele więcej) były wypadki bardzo ciężkich obrażeń niedopilnowanych dzieci w sklepie, co ciekawe w obydwu przypadkach poszkodowane dziecko (pierwszy przypadek to mocno poparzony przełyk kretem, drugi ciężkie obrażenia po upadku z tarasu w części wydzielonej dla personelu) było w sklepie z OBOJGIEM rodziców, a nie jednym.
              • franczii Re: najgorsze jest to 30.04.12, 20:03
                W tamtym roku 5latek zniknal mi w tlumie na rynku w ruchliweym turystycznym miescie, wieczorowa pora. Bylo przedstawienie uliczne dla dzieci. On stanal w pierwszym rzedzie razem z dziecmi a ja nieco z tylu z mezem razem z innymi doroslymi. W pewnym momencie dziecko zaczepilo magika a ten odwrocil sie i niby groznie zaczal isc w jego kierunku, wtedy moj syn poderwal sie i zaczal przebiegl na druga strone kregu i zniknal w tlumie ludzi. Badz tu madra i nie spuszczaj z oczu. Zycze powodzenia. Niestety nie da sie przywiazac do dziecka jesli chce sie je wychowac na samodzielnego czlowieka.
                • daisy Re: najgorsze jest to 01.05.12, 20:05
                  Nudy, nudy, nudy, piszecie w kółko to samo, poczytajcie same siebie. Sorry, że jestem mało słodka w tym wątku, ale ten temat naprawdę mnie wkurza, bo zaniedbuje rodzic, a cierpi dziecko - tymczasem mamusie zawsze takie biedne, poszkodowane, one tylko na chwilkę, nie ich wina, no jakże można komuś kazać dzieci pilnować, toż to panie NADOPIEKUŃCZOŚĆ!
                  Same się zastanówcie. Jak daleko może odbiec dziecko na plaży w ciągu paru sekund (zakładanie jednego rękawka innemu dziecku)??? Na plaży nie ma drzew. Jezu, ile razy widziałam rodziców, oboje rodziców, rozwalonych na kocykach z fajką, gazetką i konwersujących ze szwagierką, a dzieci same sobie rzepkę skrobią w wodzie. I tak dalej, i tak dalej. Nie chodzi mi o to, żeby nigdy nie spuszczać oczu z dziecka - ale na przykład wypadałoby zamykać drzwi wejściowe na zamek, jak się ma pomysłowego dwulatka w domu i nie chce się mieć go na oku, prawda? Zwyczajnie rozpoznać sytuację i trochę myśleć: czy tutaj mogę zając się czym innym, czy grozi to zniknięciem dziecka w sekundę.
                  Zaznaczam, nie chodzi mi o nieszczęśliwe wypadki, kiedy na przykład nie zdążymy dobiec do dziecka, albo rzeczywiście ono nam się wyrywa ni stąd ni zowąd i znika w tłumie. Chodzi mi o to, co opisywałam wyżej - sklep pełen ludzi, a my zamiast wziąć dziecko między kasę a siebie albo kazać mu trzymać się koszyka, czy jeszcze co innego, rozwiązań są setki - zajmujemy się płaceniem i liczymy na to, że wszystko będzie OK. Zostawiamy je na podwórku i siadamy przy grillu. Na plaży oglądamy się z całym towarzystwem na nową terenówkę sąsiada, a dzieci sobie. W ogóle podejście "jakoś to będzie" to poza nielicznymi wyjątkami ohydztwo...
                  Wniosek jest prosty: jeśli dziecko potrafi wam zniknąć w sklepie/na plaży/w zatłoczonej szatni/w tłumie na rynku wieczorem w czasie nanosekundy, to tam nie należy spuszczać go z oka na tę "nanosekundę".
                  • franczii Re: najgorsze jest to 01.05.12, 20:35
                    > Wniosek jest prosty: jeśli dziecko potrafi wam zniknąć w sklepie/na plaży/w zat
                    > łoczonej szatni/w tłumie na rynku wieczorem w czasie nanosekundy, to tam nie na
                    > leży spuszczać go z oka na tę "nanosekundę".

                    Nie da sie zwlaszcza jesli chodzi o podrosniete dziecko np. 5letnie. Nie da sie do dziecka przywiazac, trzeba mu zostawic troche luzu. Pewnie ty bys zabronila ogladania przedstawienia ulicznego bo za duzo ludzi i niebezpieczenstwo. Ale co to za zycie? A jak sie ma 2 dzieci to jak wyobrazasz na sekunde nie spuscic z oka zadnego? Moze jakas techniczna wskazowka?
                    Ja akurat nigdzie nie pisalam, ze biedna jestem i poszkodowana. Moje dziecko nigdy nie ucierpialo kidy mi zniknelo na pare minut. Mielismy szczescie. Juz komus odpisalam, ze najbardziej w swoim zyciu starsze dziecko ucierpialo kiedy sie przewrocilo niefortunnie i rozcielo czolo na 20 szwow, maz prawie ze trzymal za reke i widzial co sie swieci ale nie zdazyl zlapac. Ja bylam 5 metrow za nimi i tez cala scene widzialam.
                    Scene na plazy opisalam dokladnie oraz to co robilam kiedy dziecko mi ucieklo wiec czemu sobie dopowiadasz o terenowkach (od kiedy to samochody wjezdzaja na plaze)? Z dziecmi siedzialam na plazy przez 2 miesiace i codziennie czytalam ksiazki kiedy dzieci sie bawily, w dosc bezpiecznym mniej ruchliwym miejscu zebym mogla je miec na oku, slyszec. I mimo ze ja bylam zajeta czytaniem i spuszczalam z oczu na dluzej niz pare sekund to nic sie nie wydarzylo. A pech chcial, ze sie wydarzylo kiedy nie czytalam i bylam skupiona wylacznie na dzieciach bo mielismy isc plywac i w tym celu zakladalam mlodszemu rekawki do plywania. A ze mielismy plywac to bylismy w miejscu bardziej zatloczonym w poblizu ratownika. Drzew nie trzeba zeby za nimi zniknac, wystarczy ze ludzi sporo.
                    Co do wyjscia z domu to drzwi byly jak najbardziej zamkniete ale skubaniec sobie otworzyl zamek (nie moglam przypuszczac, ze 2latek cos takiego moze). Potem oczywiscie zaczelam klucz wyciagac z zamka i wieszac wysoko. Podobnie z zamknieciem mnie na balkonie, tylko raz taka akcja byla.
                    • gazeta_mi_placi Re: najgorsze jest to 02.05.12, 08:49
                      Prania nie wiesza się na balkonie chyba, że mieszkasz na wsi albo w slumsach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka