Zaczęło się od... jednej nocy

30.04.12, 23:33
Poznali się na imprezie i postanowili... zaszaleć! To miał być tylko seks, a znaleźli miłość. I są teraz w szczęśliwych, stałych związkach! Pięć kobiet opowiada, jak niezobowiązująca przygoda stała się początkiem wielkiego uczucia.

Czyżby to już zaczynało być normą?
    • lejla81 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 30.04.12, 23:43
      Tzn. wg Ciebie skonsumowanie związku po jakim czasie jest normą?

    • kali_pso Re: Zaczęło się od... jednej nocy 30.04.12, 23:43

      Tak się zastanawiam, czy to, że pismo Joy jest pomysłodawcą tego artykułu ma jakieś znaczenie?winkP
    • aandzia43 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 00:29
      Bywało tak i w "dawnych czasach", teraz pewnie zdarza się częściej. Miłośc od pierwszego... dotknięcia? wink
      • ciociacesia od pierwszej penetracji 01.05.12, 04:16
        tongue_out
        • antyideal Re: od pierwszej penetracji 01.05.12, 12:15
          Miłość od pierwszej penetracji...jak romantycznie to brzmi ! wink
    • krejzimama Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 06:38
      Co w tym złego?
      Pomijam, że artykuł pisany na kolanie przez stażyste.
    • 18_lipcowa1 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 08:08

      > Czyżby to już zaczynało być normą?
      >




      a co w tym złego?
      • graue_zone Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 09:26
        Cóz, jeśli nie widzisz nic niesmacznego w pójściu do łózka z kimś, kogo znasz parę godzin, to rzeczywiście nic.
        • grin_korso Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 09:33
          A co w tym niesmacznego?
          • jagienka75 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 09:37
            grin_korso napisała:

            > A co w tym niesmacznego?



            Rozkładać nogi pod pierwszym lepszym...
            • grin_korso Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 09:48
              Rozkładać nogi, żeby zrobił dobrze? Nie widzę problemu, może być bardzo miło. I nie pierwszym lepszym, bo w kolejce się nie ustawiają, to nie sklep mięsny. Jest chemia, jest impreza. I być może orgazm, a nawet wielokrotny. Ciało to nie świątynia, lecz często narzędzie do osiągania przyjemności. Nie rozumiem, dlaczego kogoś to boli.
              • jagienka75 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 09:58

                Przepraszam, ale to nie tylko niesmaczne, ale też wręcz obrzydliwe.
                Nigdy nie pojmowałam, jak pierwszemu lepszemu, który wyrazi na to ochotę, można pchać się do wyra i jakoś mnie specjalnie nie dziwi, dlaczego potem tacy panowie bardzo zle się wyrażają o takich łatwych kobietachsmile
                Nie, mnie to nie boli, tylko nadziwić się nie mogę głupocie innych,ale cóż.
                Każdy niech żyje albo niech się prowadzi, jak lubi. Nie moja sprawa.
                Uważam, że kobieta powinna się szanować a nie rzucać się na każdego, kto tylko rozepnie na ich widok rozporek.
                • triss_merigold6 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:05
                  O jednych takich źle się wyrażają, z innymi takimi wchodzą w związki i zakładają rodziny. Zależy od poziomu wzajemnej fascynacji i przyciągania.
                  Jeśli kobieta/facet po jednorazowym niezobowiązującym bzykaniu projektuje natychmiast biały domek z ogródkiem i stadko różowych bobasków, to jest głupia/głupi i nie powinna/nie powinien bawić się w takie gry męsko-damskie.
                  • jagienka75 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:09
                    Twojego zdania nie będę nawet brała pod uwagę, gdyż jak przypuszczam, masz od groma takich numerków za sobą, więc będziesz takich osób bronić, jak lwicasmile
                    Wybacz więc.
                    • krejzimama Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:12
                      Twoje wypowiedzi świadczą o braku jakichkolwiek numerków od bardzo dawna.
                    • triss_merigold6 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:13
                      Parę mam, ale wolałam układy ff niż one night standy. Zresztą nigdy nie miałam większych problemów z wchodzeniem w stałe związki i stałe związki uważam za bardziej satysfakcjonujące.
                • jowita771 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:30
                  > Nigdy nie pojmowałam, jak pierwszemu lepszemu, który wyrazi na to ochotę, można
                  > pchać się do wyra

                  No i nie zrozumiałaś, a dziewczyna ci tłumaczyła. Nie pierwszemu lepszemu, który wyrazi ochotę, tylko temu, który się pani spodoba. Dziesięciu może wyrażać ochotę, ale nic z tego, bo kobieta nie jest zainteresowana, a spodoba się jedenasty dopiero. Albo i sto jedenasty. To nie jest tak, że jak się dziewczyna zdecyduje na seks z Karolem, bo jest fajny i jej się podoba, to i z Zenkiem musi, bo ma być sprawiedliwie. I Zenek może ochotę wyrażać, a pani powie: "nie dla psa kiełbasa" i wolno jej.
                  • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:35
                    Już chyba prościej i bardziej łopatologicznie nie dało się tego wytłumaczyć smile ciekawe, czy dotrze.
                    • triss_merigold6 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:39
                      Nie sądzę.wink
                      Zwykle atrakcyjne kobiety mają wokół siebie na tyle wielu chętnych i zainteresowanych, że przeprowadzają selekcję wstępną, której głównym kryterium jest atrakcyjność kandydata i wzajemny pociąg.
                      • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:42
                        Mało atrakcyjnej i bez powodzenia natomiast wydaje się, że wszystkie muszą się chwytać pierwszych lepszych portek, bo nie wiadomo kiedy i czy w ogóle będą następne.
                        • triss_merigold6 Off top: jak można się naciąć 01.05.12, 10:53
                          Pozwól, że przytoczę jedną z moich ulubionych historii ilustrującą jak bardzo i skutecznie pozory mylą.
                          Koleżanka ze studiów miała chłopaka, zmieniła, był następny chłopak itd. imprezy i w ogóle luz. Pod koniec studiów poznała chłopaka tak na poważnie, który rokował i jakoś wyszło, że nie bzyknęli się od razu tylko ze sobą chodzi. Kiedy nastąpił ów pierwszy raz, dziewczyna dostała okresu, a facet tak strasznie się ucieszył, że ona czekała i porządna jest i był do tego stopnia szczęśliwy, że nie miała serca wyprowadzać go z błędu. Pan się oświadczył, świadkiem na ślubie kościelnym ze strony panny był jeden z jej poprzednich facetów.wink Towarzystwo chichrało po kątach ale nikt nie zepsuł zabawy i pana młodego nie wyprowadził z błędu.
                          • morgen_stern Re: Off top: jak można się naciąć 01.05.12, 11:00
                            A potem będzie jak w tym kawale:
                            Siedzi sobie dziadek z babcią, jedzą zupę w ciszy. I nagle dziadek JEB babcię w głowę łychą.
                            - stary, za co?!
                            - bo jak se przypomnę, żem cię dziewicą nie brał!...
                            • triss_merigold6 Re: Off top: jak można się naciąć 01.05.12, 11:06
                              Hhehehe minęło tyle lat, a historia do dziś mnie śmieszy. Pamiętam jak koleżanka rozważała ze mną i innymi dziewczynami czy powiedzieć narzeczonemu czy nie, ale w końcu uznała, że nie będzie mu psuć samopoczucia. Nikt z nas nie sypnął, byliśmy wobec niej lojalni.smile
                              • platki_sniadaniowe Re: Off top: jak można się naciąć 01.05.12, 11:31
                                Chłopak kocha się z dziewucha na sianie i naraz stwierdza -
                                - Maryś, toś ty nie jest prawiczka!
                                - A czemu?
                                - Bo nie krzyczysz: boli, boli, boli...
                                - A włożyłeś już?
                                - Tak...
                                - Oj boli, oj jak boli....
                      • jagienka75 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:48
                        Jest długi weekend, piękna pogoda a Wam się chce tu siedzieć i pisać o tym, jak to fajnie ładować się do łóżka z pierwszym lepszym gościem, często gęsto po pijaku, o którym się nic nie wie, jak się nazywa, czy wolny, zajęty, żonaty, dzieciaty a może i chory wenerycznie???
                        Podziwiam.
                        Ja tam spadam, mam zamiar wraz z rodzinką wykorzystać ten piękny dzień.
                        Miłego dnia.
                        • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:51
                          10/10
                          Miłego dnia!
                          • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:52
                            A tobie rosa, chce się w taki piękny dzień siedzieć tu i zakładać podobne wątki? Podziwiam, doprawdy tongue_out nie masz nic innego do roboty? tongue_out hehehee
                            • triss_merigold6 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:56
                              Ja już byłam spacerze od 7 rano z młodą, teraz jest za duże słońce. Stary w pracy, starszak u ojca, nareszcie mam ciszę i spokój do wieczora.smile
                            • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:01
                              U mnie nie ani długiego łykędu, ani pięknej pogody. Nie trafiłaś, skarbie, jak zwykle tongue_out
                              • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:08
                                Wiesz, że numer ze "skarbem" jest strasznie wyświechtany? smile
                                • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:11
                                  Wolę znane i wyświechtane niż nieznane i z przykrą niespodzianką w pakiecie.. kochanie tongue_out
                                  • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:12
                                    Ojej, bo się popłaczę tongue_out
                                    • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:27
                                      Nie wiem, co chcesz osiągnąć Morgen, ale w moich oczach jesteś coraz bardziej żałosna z tymi próbami złośliwych komentarzy. Odpuść sobie. Masz u siebie piękną pogodę, wyjdź na spacer, ochłoń.
                                      • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:50
                                        Oj juz przestań z tymi lamentami, tak, wiem, rozczarowałam cię strasznie, kiedyś próbowałaś mi się przychlebiać, ale niestety okazałam się taka WREDNA i niewdzięczna, już to przerabiałaś kilka razy. Przestań się w końcu mazać i zacznij normalnie dyskutować. NA TEMAT. Albo mnie w końcu wygaś i nie będziesz musiała przy każdym moim poście załamywać rąk, jaka to jestem żałosna.
                                        • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:59
                                          No nic na to nie poradzę, że jesteś ŻAŁOSNA.
                                          I chyba coś ci się nieźle pokiełbasiło - NIGDY nie próbowałam ci się przypochlebiać. Nie zniżam się do twojego poziomu. Lajf, misiu.
                                  • triss_merigold6 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:17
                                    Hm... Jesteś pewna, że Twój mąż podziela Twoje zdanie?
                                    • krejzimama Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:22
                                      Stary już ją puścił bokiem jak się upasła.
                                    • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:25
                                      Żal ci dupę ściska, triss, że mimo, że popełnił błąd, to jakoś doszliśmy do ładu i nadal jesteśmy razem, a ja nie zasiliłam szacownego grona podwójnych rozwódek z dwójką dzieci z różnych ojców. Sorry, ale te złośliwości na temat zdrady mojego męża nie robią już na mnie wrażenia, spóźniłaś się.
                                      • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:57
                                        Tak, na pewno ci trisss strasznie wszystkiego zazdrości big_grin trzymajcie mnie ludzie big_grin
                                        • najma78 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 12:26
                                          Ja nie jestem taka pewna rosa, ze wszystko sobie poukladaliscie. Czesto zakladasz watki i chetnie uczestniczysz w takich, w ktorych mozesz wyrzucac z siebie zolc. Nie napisze, ze dla ciebie byloby lepiej a ze czasem jest lepiej byc podwojnie rozwiedziona matka dwojki dzieci z roznycb ojcow (co w tym zlego?) niz pelna zlasci i nieusatysfakcjonowana kobieta, zona tego samego meza.
                                        • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 14:55
                                          Nie wiedziałam, że jesteś pitbullem Triss..
                                          • riki_i Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 15:08
                                            Ach jak miło poczytać tę miłość bliźniego w kobiecym wydaniu big_grin
                                          • najma78 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 15:31
                                            rosapulchra-0 napisała:

                                            > Nie wiedziałam, że jesteś pitbullem Triss..

                                            Inicjujesz odpowiednia dyskusje aby wyladowac agresje i zlosc. Skoro tego potrzebujesz.
                                            • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 16:00
                                              Najmo, mylisz się. Ja tylko lekko sparafrazowałam zdanie, które całkiem niedawno do mnie skierowała Morgen.
                                            • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 16:07
                                              Uważaj, najma, rosa wchodzi na nutę "ja tu sobie tylko kulturalnie i spokojnie rozmawiam, to ona mnie zawsze atakuje" tongue_out Zawsze to robi, jak przesadzi i ktoś inny jej zwróci uwagę smile
                                              • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 16:18
                                                Guzik prawda. Zapomniałaś już? To ci przypomnę: Czary mary, pani, ten sam link, tam nie wchodzi, tu nie. Dalibóg nie moja to wina tongue_out
                                                Tak ogólnie jestem zaskoczona, nie wiedziałam, że zostałaś pitbullem nabakier smile
                                                • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 16:20
                                                  Ale czy ja gdzieś napisałam, że tego nie powiedziałam? smile
                                                  Chodziło mi tylko o ten twój cierpiętniczy ton. Jak to się ciebie okropnie czepiam smile
                                                  • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 16:27
                                                    Ty chyba masz coś z głową, że wszędzie i u każdego widzisz cierpiętniczy ton, bo nie jestem pierwsza, ani ostatnia, do której te słowa kierujesz. Chyba się zgrzałaś za mocno i wali ci na mózg ta majówka w samotności uncertain
                        • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:51
                          Ja to nawet nie wiedziałam, czy ma wszystkie członki, dlatego musiałam to szybko sprawdzić.
                          Dobrze, że tobie nie chce się w długi weekend z nami tu siedzić i dyskutować smile aha, już UCIEKASZ, jasne, miłego dnia! tongue_out
                          Oj, dziewczyno, dziewczyno, nic ci ten manewr nie pomógł, naprawdę tongue_out
                        • franczii Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:00
                          U mnie leje od samego ranatongue_out
                    • jowita771 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:44
                      > Już chyba prościej i bardziej łopatologicznie nie dało się tego wytłumaczyć smile

                      Starałam się, odbiorca wymagający. big_grin
                • madzioreck Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 19:23
                  Następna srająca we własne gniazdo, co wie lepiej, co kobieta powinna.
            • krejzimama Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:08
              Może to był 12 lepszy.
          • graue_zone Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 09:47
            Ależ nic, oczywiście. Tylko dać się pierwszemu lepszemu, któremu się zachce, a który nawet pewnie i tak nie wie, jak masz na imię. Taka forma darmowych usług dla ludności.
            • grin_korso Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 09:52
              Dlaczego traktujesz kobietę jako gorszy gatunek? Co to znaczy "dać"? Ty mężowi/partnerowi też dajesz? On nie pierwszy lepszy i w sumie to płatna usługa dla ludności (bo mąż często za to płaci w różny sposób), więc czujesz się lepsza?
              Dlaczego uważasz, że kobieta to daje temu, któremu się zachce? A jej nie ma prawa się chcieć? A jak jej się chce tak, że spać po nocach nie może, bo sny erotyczne ją dobijają w dzień, to nie, ona nie może się bzyknąć, bo to przecież i facet będzie miał przyjemność, czyli mu da?
              Dobrze, że społeczeństwo się zmienia
              • graue_zone Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 09:55
                Zmienia się, zmienia, ale wcale nie na lepsze.
              • jagienka75 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:02
                grin_korso napisała:



                Dlaczego uważasz, że kobieta to daje temu, któremu się zachce?



                To się tyczy obu stron i mnie kojarzy troszkę z desperacją.
                Ot, facet ma ochotę, chce mnie bzyknąć, jak się ochoczo na to zgadzam.
                To samo z facetem. Pani na drzewo nie ucieka, jest chętna, to ją chętnie zaliczę.
                Bzykać się z facetem po kilku godzinach, o którym się nic nie wie???
                Tylko pogratulować rozumu.
                Nie ma się czym chwalić, naprawdę.
                To obciach.

                • triss_merigold6 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:07
                  A jak pani ma, za przeproszeniem, chcicę? IMO normalne, że ludzie nie będący w danym momencie w stałych związkach prowadzą życie seksualne. Gorzej jak nie prowadzą, a mają potrzeby - wtedy im niezdrowo odbija niedopchnięcie.
                • lejla81 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:10
                  Ale to po ilu można? Po jednym dniu? Dwóch? Tygodniu? Miesiącu? Po ślubie?
                  Jaka jest ta mityczna norma w tej kwestii?
                  Tak się czysto teoretycznie zastanawiam, nie żebym namiętnie kolekcjonowała przygody na jedną noc :p
            • franczii Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:03
              Zastanawia mnie zawsze czemu to o kobiecie sie pisze ze daje, ze uslugi itp. A moze to wlasnie facet daje a kobieta bierze to czego chce?
              • jagienka75 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:07
                Tak czy siak, nie świadczy to dobrze ani o niej, ani o nim.
                Bzykać się z kimś, kogo się nie zna, to dla mnie jakiś hardcore.
                • triss_merigold6 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:15
                  Ale mężczyzn łatwiej usprawiedliwić, nie? DDD
                  • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:20
                    Oczywiście, triss, mężczyzna to mężczyzna, cóż, MUSI i KORZYSTA, a baba tylko nogi rozkłada i daje. Ile wy macie lat, sześćdziesiąt?
                    • najma78 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:57
                      morgen_stern napisała:

                      > Oczywiście, triss, mężczyzna to mężczyzna, cóż, MUSI i KORZYSTA, a baba tylko n
                      > ogi rozkłada i daje. Ile wy macie lat, sześćdziesiąt?

                      big_grinbig_grin przeciez kobieta nawet jak wie czego potrzebuje i musi to nie moze skorzystac bo jak to tak..big_grin
                      >
                  • jagienka75 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:22
                    Nie triss, wcale nie.
                    Nie chciałabym takiego łajdaka, co to to niesmile
                    To, jak się prowadziłaś i prowadzisz, Twoja sprawa.
                    Pozwól, że pozostanę przy swoim zdaniu.
                    • madzioreck Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 19:28
                      Beton i moher, jak babcię kocham.
      • przeciwcialo Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 12:10
        No to już jasne jak wygladała twoja przedmałżeńska bujna seksualnie młodość o której tyle pisałaś. Męża tez tak poznałaś?
    • krejzimama Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:06
      W takich wątkach jak ten widać tak naprawdę jakie konserwatywne i zaściankowe jest polskie społeczeństwo.
      WIdać też jak głęboko wrył się w mózgi patriarchalizm oraz chrześcijańskie obsesje związane z kobiecościa i jej cielesnościa.
      • grin_korso Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:13
        Oj widać, widać.
        I piszą to chyba te, które nigdy satysfakcji seksualnej nie zaznały. I prawdziwej chęci na seks. A jak przeżyły, no to stłamsiły w sobie, bo to przecież CIAŁO - świętość, naruszenie to bezpośredni bilet do piekła. Kobieca cipka służy zaś wyłącznie do zaspokajania chuci panów lub do rodzenia dzieci. A orgazm to wymysł. Była tu kiedyś taka, która twierdziła, że niemożliwe jest, żeby kobieta czerpała radość z seksu. Bo kobieta to DAJE, a mężczyzna BIERZE. Nawet jeśli to mężczyzna zrobi kobiecie minetę, to nadal on BIERZE, a kobieta DAJE. I pewnie niemożliwe, żeby kobieta czuła satysfakcję z seksu oralnego, branego lub dawanego.
        I to szmata, bo po kilku godzinach DAJE. I na pewno nie będzie szanowana przez nikogo. Co innego facet, prawda? To prawdziwy maczo, który sobie BIERZE. I to jest żałosne, takie myślenie. I smutne strasznie.
        • krejzimama Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:16
          10/10
          Ale to smutne to co piszesz.
        • triss_merigold6 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:18
          Eeeee... brak okazji, nie ochoty, przyczyną niejednej cnoty, sorry tak mi się skojarzyło.

          Różne ludzie mają temperamenty i potrzeby, mnie tam istnienie tych, które sobie nie wyobrażają, nie boli ani nie przeszkadza.
          • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:29
            Znam atrakcyjne dziewczyny, nie mające problemów z powodzeniem, które mają, powiedzmy, bardziej restrykcyjne zasady co do pierwszej nocy z wybrankiem. Jednakowoż żadna nie wyraża się obraźliwie i pogardliwie o innych wyborach, po prostu mają inny styl i już. Już wiecie, do jakich wniosków mnie to prowadzi tongue_out naprawdę, nie przenoście własnych frustracji seksualnych na innych, jedno nie ma nic wspólnego z drugim.
        • graue_zone Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:05
          > I piszą to chyba te, które nigdy satysfakcji seksualnej nie zaznały. I prawdziw
          > ej chęci na seks. A jak przeżyły, no to stłamsiły w sobie, bo to przecież CIAŁO
          > - świętość, naruszenie to bezpośredni bilet do piekła. Kobieca cipka służy zaś
          > wyłącznie do zaspokajania chuci panów lub do rodzenia dzieci. A orgazm to wymy
          > sł.

          Bzdury piszesz.
        • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:23
          Jasne, oczywiście masz rację! Te kobiety, które nie rozdają gremialnie dupy każdemu chętnemu (aa! dupodajki mają swoje potrzeby, zapomniałam suspicious) to na pewno nie mają satysfakcjonującego życia seksualnego i z czystej zazdrości potępiają wszelkie dupodajki uncertain
          Niesamowita linia obrony! Gratuluję! sciana
          Tak, ciało jest świątynią i należy o nie dbać. Przypadkowe kontakty seksualne, IHMO, są obrzydliwe i bardzo ryzykowne. Wy macie swoje przykłady, ja mam swoje.

          Kobieta nr jeden - zdecydowała się na jedną noc z przystojniakiem poznanym na imprezie, pojechali do niej, tylko, że oprócz niego wszedł jeszcze kolega, gwałcili, bili, wkładali butelkę w krocze, kazali jej lizać m.in. swoje palce u stóp i przestrzeń między nimi, rozerwali jej waginę po odbyt, a potem sobie poszli, ona ledwo z tego wyszła, dzieci mieć nie może. Takie tam szaleństwo na jedną noc. Impreza w klubie nocnym, z przyjaciółmi.

          Kobieta nr dwa - tylko jedna noc i chlamydia. Używali prezerwatyw. Kolejny wychodząc od niej z domu okradł ją z całej kasy, jaką miała w portfelu i wziął sobie na pamiątkę jej laptop. Ona w tym czasie spała.

          Kobieta nr trzy - uwielbiała szybkie, jednorazowe numerki. Leczy dziś kłykciny sromu i odbytu. Ja nawet nie miałam pojęcia, że istnieje taka choroba.

          Pewnie powiecie, że one miały pecha, a reszta postępuje jak należy i nic takiego im się nie zdarzy. Jasne suspicious
          • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:38
            To bardzo smutne i wzruszające historie. Chlip. Rozumiem, że bardziej drastycznych się nie dało znaleźć? Mogę dla równowagi zaraz znaleźć kilka mrożących krew w żyłach opowieści o gwałtach małżeńskich i znęcaniu się nad żonami, biednym kobietom trzymanie cnoty do ślubu nic a nic nie pomogło. W obu przypadkach wystarczy zdrowy rozsądek i odrobina oleju w głowie. Pójście do łóżku na drugim czy dwudziestu drugim spotkaniu nie ma tu nic do rzeczy.
            I wybacz, ale szafowanie określeniami typu "dupodajki", "dawanie dupy" bardzo źle świadczy o twojej kulturze i postrzeganiu roli kobiety. Ja wiem, że myślisz teraz o tej "dupodajce" która ci męża uwiodła i trochę ci nerwy puszczają, ale wyluzuj, naprawdę nie każda na niego czyha za każdym rogiem. Choć z drugiej strony takie czarno - białe widzenie świata jest dużo wygodniejsze i prostsze, jestem w stanie to zrozumieć.
            • krejzimama Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:43
              Mózg rosy jako urządzenie nieskomplikowane rozróżnia jedynie dwa kolory.
              Szarości już nie jest w stanie przetworzyć.
            • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:44
              Mam w nosie twoją opinię. Tym bardziej, że jest nieprawdziwa. Już ci wcześniej napisałam, nie wysilaj się na złośliwość, bo żałośnie ci to wychodzi.
              A przykłady są z życia wzięte, moim znajomym się przytrafiły. I nazywanie kobiety, która uprawia seks z byle kim i byle gdzie, dupodajką jest jak najbardziej na miejscu. Tak samo jak mężczyzn.
              • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:47
                Masz znajome DUPODAJKI??? I w dodatku niezbyt mądre. No wstydziłabyś się, żadnej mojej znajomej nie przydarzyły się takie historie tongue_out
                • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:50
                  Jasne. Samymi świętymi się otaczasz big_grin
                  • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:54
                    Wiesz co, żadna z moich znajomych nie została zgwałcona butelką, okradziona przez kolesia, w ogóle nie miały tego typu przygód. Zważając na to, co pisałaś wcześniej o tych strasznych dupodajkach doprawdy dziwi mnie, że jeszcze się z tymi dziewczynami zadajesz. Nie boisz się, że ci zepsują opinię?
                • vivi.bon Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:53
                  Bo dupodajka to dla niej synonim "ma opcje".
            • najma78 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:51
              morgen_stern napisała:

              > I wybacz, ale szafowanie określeniami typu "dupodajki", "dawanie dupy" bardzo ź
              > le świadczy o twojej kulturze i postrzeganiu roli kobiety. Ja wiem, że myślisz
              > teraz o tej "dupodajce" która ci męża uwiodła i trochę ci nerwy puszczają, ale
              > wyluzuj, naprawdę nie każda na niego czyha za każdym rogiem. Choć z drugiej str
              > ony takie czarno - białe widzenie świata jest dużo wygodniejsze i prostsze, jes
              > tem w stanie to zrozumieć.

              Uwiodla, a maz woli nie mial...to ta latawica go zepsula, zaczarowala. Do tanga trzeba dwojga inaczej sie nie da.
              A te doopodajki i caly ten wywod swiadcza o problemach z seksualnoscia, taka agresja ma swoje podloze zawsze.
              >
              • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:56
                To uwiodła miało być w cudzysłowie oczywiście. Mężuś zazwyczaj jest w takich sytuacjach uwiedziony przez podłą dupodajkę smile
          • najma78 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:43
            Kobieta nr 4 - przykladna zona i matka, wierna, sex tylko z wlasnym mezem, zle sie czula, miala dziwne objawy, zrobila badania i okazalo sie ze ma HIV, maz ja zarazil, zdarza sie.

            Nie trzeba zapraszac do domu na sex facetow poznanych w klubie, zgwalconym mozna zostac w wielu roznych okolicznosciach i nic takiegi czynu nie usprawieldiwi. Choroby weneryczne istnieja ale istnieja tez metody zabezpiezenia sie przed nini i sa znane od dawna. Nikt nikomu niczego nie narzuca, kazdy zyje jak chce, po co oceniac innych, udowadniac swoja wyzszosc bo ja nie doopodajka tylko wierna zona wiec ja lepsza jestem.
            • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:48
              Wierna żona wcale nie musi być lepsza od dupodajki. Nie o tym piszę. A o tym, że seks z przypadkowo poznaną osobą niesie za sobą ogromne ryzyko. Nie tylko zarażenie, ale i przemoc, kradzież, o innych, lżejszego kalibru atrakcjach nie wspominając.
              Dla mnie to bardzo niehigieniczne zachowanie i już.
              • najma78 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:56
                rosapulchra-0 napisała:

                > Wierna żona wcale nie musi być lepsza od dupodajki. Nie o tym piszę. A o tym, ż
                > e seks z przypadkowo poznaną osobą niesie za sobą ogromne ryzyko. Nie tylko zar
                > ażenie, ale i przemoc, kradzież, o innych, lżejszego kalibru atrakcjach nie wsp
                > ominając.
                > Dla mnie to bardzo niehigieniczne zachowanie i już.

                Tyle, ze to co opisalas to ekstremalne, kryminalne przypadki (gwalt, kradziez) i zdarzaja sie czasem a nie sa standardem. Seks ze stalym partnerem jest jeszcze mniej higieniczny (mokro, lepko itd)wink
                • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 12:03
                  Wcale nie byłabym taka pewna, że to są ekstremalne przypadki. A pisząc o higienie miałam na myśli ryzyko zakażeniem się jakimś schorzeniem, i proszę, nie mów, że prezerwatywa załatwi wszystko.
                  • najma78 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 12:16
                    rosapulchra-0 napisała:

                    > Wcale nie byłabym taka pewna, że to są ekstremalne przypadki. A pisząc o higien
                    > ie miałam na myśli ryzyko zakażeniem się jakimś schorzeniem, i proszę, nie mów,
                    > że prezerwatywa załatwi wszystko.

                    Prezerwatywa zalatwi wiele, jak najbardziej wskazana. Wiem o co ci chodzilo piszac o niehigienicznym seksie, zazartowalam wink przypadki ktore opisalas sa ekstremalne czy chcesz w to wierzyc czy nie.
          • madzioreck Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 19:31
            > Jasne, oczywiście masz rację! Te kobiety, które nie rozdają gremialnie dupy każ
            > demu chętnemu (aa! dupodajki mają swoje potrzeby, zapomniałam suspicious) to na pew
            > no nie mają satysfakcjonującego życia seksualnego i z czystej zazdrości potępia
            > ją wszelkie dupodajki uncertain

            W takim rzie Twój chłop to kto? Fiutodajek, strażniczko moralności?

            > Pewnie powiecie, że one miały pecha, a reszta postępuje jak należy i nic takieg
            > o im się nie zdarzy. Jasne suspicious

            A Tobie niczego chłopina nie przyniósł? Czy Cię sama porządność ochroniła?
            • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 20:16
              Powtarzaś się, córuś. http://emots.yetihehe.com/2/ziew.gifhttp://emots.yetihehe.com/2/ziew.gifhttp://emots.yetihehe.com/2/ziew.gif
      • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:20
        Krejzi, dlatego właśnie jeszcze cię nie wygasiłam, jesteś moim ulubionym trollem smile jesteś żonaty? tongue_out
        Dajcie spokój, obudźcie się. Kobieta też ma (lub miewa, sądząc po tym wątku) potrzeby seksualne, fajnie jest czasem zaszaleć. Ja już to mam za sobą i nie ciągnie mnie do jednorazowych przygód, ale z dwoma partnerami (w tym z byłym mężem) bzyknęliśmy się na drugim spotkaniu i nie przeszkodziło nam to potem być razem. Jeśli ludzie się zakochują i jest między nimi porozumienie to naprawdę nie ma znaczenia, kiedy się ze sobą prześpią.
        Jak ktoś wyżej napisał, ciało to nie świątynia, przed którą trzeba przez pół roku składać czołobitne hołdy, żeby ją odwiedzić. Po to je mamy i naszą zmysłowość, żeby się tym cieszyć.
        I zupełnie nie chodzi o "rozkładanie nóg przed pierwszym lepszym", nie mówimy o obciąganiu za drinka w dyskotece, na Jowisza. Po prostu jest strzał, chemia, szaleństwo. Współczuję, jeśli nawet nie potraficie sobie tego wyobrazić.
        • donkaczka Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 10:30
          moj wlasny maz z takiego one night standu poimprezowego sie wzial, jakie to ma znaczenie?
          seks mila rzecz, jak sie nie ma stalego partnera a spotka kogos na imprezie, z kim chemia zadziala, mozna miec bardzo dobry humor przez kolejnych kilka dni smile a czasem gromade dzieciakow i udane malzenstwo hehe
          co ciekawe moj maz wydawal mi sie malo interesujacy, gdy po poznalam, kompletnie nie moja bajka, gdybym nie poszla z nim do lozka wtedy i kolejnych kilka razy nie mialabym szansy sie dowiedziec, jak sie nam dobrze rozmawia, jak sie rozumiemy i jak pasujemy do siebie, pobralismy sie dokladnie rok po pierwszym spotkaniu
          • graue_zone Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:07
            Może akurat nie Ty, ale przy okazji bierzesz sobie cały pakiet poprzednich jednonocnych panienek i chorób.
            • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:19
              Słyszałaś o prezerwatywach i badaniach? Polecam.
              Idąc tym tokiem myślenia należałoby rwać tylko prawiczków. To, że pójdziesz z gościem do łóżka po roku spotykania się naprawdę nie sprawi, że bakteria krętka bladego się zdematerializuje.
              • graue_zone Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 14:45
                Naiwna jesteś, jeśli myślisz, że prezerwatywa przed wszystkim chroni. Jest jeszcze ślina. I rozumiem, ze przed prosisz o świadectwo zdrowia?
                Nie, nie prawiczków, ale jeśli wiem, że facet nie sypia z kom i gdzie popadnie, to mniejsze ma szanse na choróbsko, prawda?
                • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 15:32
                  To ty jesteś naiwna.
                  Owszem, prezerwatywa chroni przed większością chorób przenoszonych drogą płciową, rozumiem, że jesteś mądrzejsza od wenerologów smile

                  Naiwna jesteś, bo myślisz, że wiesz z kim sypia twój facet. A wiesz z kim sypiały jego byłe dziewczyny? A faceci tych byłych dziewczyn?

                  I dodatkowo jesteś naiwna, bo tak, z każdym partnerem, z którym mam zamiar sypiać robimy sobie badania przed. To naprawdę nie kosztuje majątku (hiv jest za darmo, kiła to niewielkie pieniądze) i wyniki są najpóźniej po kilku dniach. Żółtaczkę typu c tez ostatnio sobie zbadałam. Nie zasypuj mnie tez zaraz chlamydiami i całą resztą innych chorób, badam się regularnie na te najgroźniejsze i jestem pewna, że i tak znacznie zawyżam średnią w społeczeństwie.
                  • graue_zone Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 15:39
                    Naiwna jesteś Ty. Jak sama zauważyłaś "prezerwatywa chroni przed większością chorób przenoszonych drogą płciową", nie przed wszystkimi. Prezerwatywa może zawieść. I nie mówię o partnerze, z którym mam zamiar sypiać i robi sobie badania, ale o jednorazowym spontanicznym numerku na imprezie. Tu też czekasz na świadectwo zdrowia?

                    I cóż, jeśli nie wiesz, z im sypia Twój facet - współczuję.
                    • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 15:47
                      Nikt w tym wątku nie pisał o spontanicznym numerku na imprezie, ja też takowych nie stosuję. Więc o czym ty w ogóle piszesz? Bo ja o stałych partnerach.
                      Rozumiem, że w związku z tym, że prezerwatywa może zawieść, najlepiej jej w ogóle nie stosować, co za genialny wniosek!
                      Miałam na myśli BYŁE partnerki moich partnerów, co wynika jasno z mojej wypowiedzi. Nie znam ich wszystkich. Skoro ty znasz, to albo pogratulować ci męża prawiczka, albo jakiegoś przerażającego chowu wsobnego, skoro znacie byłych partnerów seksualnych swoich mężów/żon, pokładacie się ze sobą wszyscy w jednej wsi?

                      Logika ogólnie porażająca, ja odpadam w każdym razie, bo na pewnym poziomie absurdu nie da się już logicznie rozmawiać.
                      • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 15:54
                        CytatNikt w tym wątku nie pisał o spontanicznym numerku na imprezie, ja też takowych
                        > nie stosuję. Więc o czym ty w ogóle piszesz?

                        Ależ artykuł jest właśnie o jednorazowych numerkach poimprezowych! I cały wątek również!
                        Więc o czym ty w ogóle piszesz?
                        • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 15:57
                          Nie wiem, czy zauważyłaś, ale dyskusja trochę zboczyła z głównego tematu, mówimy teraz o badaniu się przed stałymi związkami. Nie nadążasz, rosa smile
                          • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 16:04
                            W twoim mniemaniu może i tak, ja to widzę inaczej.
                      • graue_zone Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 16:07
                        Mam wrażenie, że cały wątek był o związkach, które zaczęły się od spontanicznego numerku.
                        > Miałam na myśli BYŁE partnerki moich partnerów, co wynika jasno z mojej wypowiedzi. Nie znam ich wszystkich.<
                        Nie jestem telepatką i nie wiem, co miałaś na myśli. Wiem, co napisałaś i do tego się odniosłam. Nie pisałaś, o BYŁYCH partnerkach, napisałaś, cytuję, "z kim sypia Twój mąż". Nie SYPIAŁ a SYPIA. ZAUWAŻYŁAŚ RÓŻNICĘ? Więc na przyszłość pisz precyzyjnie, a nie miej pretensje, że nie można się domyśleć, co chciałaś, ale nie umiałaś, napisać.
                        • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 16:11
                          Skoro już się tak szczegółowo czepiamy, to po pierwsze zjadło mi "ł" na końcu "sypia", a po drugie w tym samym poście jasno stoi:
                          "A wiesz z kim sypiały jego byłe dziewczyny? A faceci tych byłych dziewczyn?"
                          co chyba dość wyraźnie mówi, że miałam na myśli byłych partnerów.
                          Nie musisz być telepatką - wystarczy umieć czytać.
                          • graue_zone Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 16:15
                            Wystarczy umieć pisać. Skąd mam wiedzieć, że nie piszesz o dwóch różnych sprawach? I wiesz, nie mam obowiązku domyślać się, co chciałaś napisać i jaką literką Ci zjadło.
                            • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 16:17
                              Daj spokój, dziewczyno, wyraźnie było napisane o byłych partnerach, a ty wciąż swoje.
                              • graue_zone Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 16:25
                                O byłych też było. Ale Twoje zdanie brzmiało tak: "Naiwna jesteś, bo myślisz, że wiesz z kim sypia twój facet. A wiesz z kim sypiały jego byłe dziewczyny? A faceci tych byłych dziewczyn?" Czyli - nie wiem TERAZ z kim sypia mój mąż ANI nie wiem nic o jego byłych dziewczynach.

                                Cóż, trudno się przyznać, że coś się źle napisało, prawda? Lepiej wykręcać kota ogonem i zwalać na niezrozumienie.
                                • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 16:31
                                  10/10
                                  To się nazywa wypieranie się. Zrobiła z siebie idiotkę, a teraz brnie dalej. Pogratulować!
                                • kali_pso Przepraszam, że się wtrącę;) 01.05.12, 16:34

                                  ...nawet taki całkowicie niezainteresowanywink jatką w tym wątku i otumaniony Gripexem obserwator jak ja, zrozumiał, że chodzi o BYŁYCH...

                                  ...nie stójcie w miejscu dziewczyny, niech się watek rozwijasmile
                                  • triss_merigold6 To Rosa się niezdrowo podnieciła 01.05.12, 16:50
                                    To Rosa się niezdrowo podnieciła tematem, który przecież w ogóle jej nie dotyczy skoro nie miała opisywanych w linkowanym tekście doświadczeń. W sumie dziwne, nie miała, potępia, rzuca gromy i ma najwięcej do powiedzenia. Wyparcie?
                                    • rosapulchra-0 Re: To Rosa się niezdrowo podnieciła 01.05.12, 16:52
                                      Albo jesteś głupia, albo tępa! Przeanalizuj wątek i sprawdź kto się do kogo przyczepił uncertain A potem wygłaszaj te swoje pustosłowne opinie.
                                      • triss_merigold6 Re: To Rosa się niezdrowo podnieciła 01.05.12, 16:58
                                        Ok, specjalnie dla Ciebie napiszę powoli: pomijając pyskówkę z Morgen, Ty rzuciłaś temat, żeby się pławić w świętojebliwym oburzeniu i wyrazach niesmaku oraz pogardy.
                                        Jak na osobę, która zdecydowanie odżegnuje się od takich (jednonocnych, ff, imprezowych) doświadczeń, bardzo osobiście traktujesz temat i wywołuje on u Ciebie rumieńce niezdrowego podniecenia.
                                        • rosapulchra-0 Re: To Rosa się niezdrowo podnieciła 01.05.12, 17:02
                                          Dziękuję, domorosła pani psycholog za tak dogłębną analizę.
                                          Nic więcej nie potrafisz, poza tym szczuciem? Poszczekasz jeszcze? Hau! Hau!
                                          • triss_merigold6 Re: To Rosa się niezdrowo podnieciła 01.05.12, 17:06
                                            Nie tylko ja to zauważam. D
                                            Wiesz, fiksacje się leczy tylko trzeba cierpliwości i dobrej woli.

                                            Widzisz Rosa, te, które miały potępiane przez Ciebie doświadczenia, jakoś nie zakładają na ematce wątków w stylu "OMG jak można być dziewicą do ślubu" albo "Trzeba mieć zryty beret, żeby sypiać przez całe życie z jednym facetem", bo im to lata po prostu. Ani ziębi, ani grzeje. A Ty się ekscytujesz innym lifestylem w sposób naprawdę przesadny.
                                            • rosapulchra-0 Re: To Rosa się niezdrowo podnieciła 01.05.12, 17:11
                                              Jak na razie to ty się za mocno ekscytujesz w tym wątku. Spanie z jednym facetem jest społecznie akceptowane, spanie z wieloma już nie bardzo. Mimo, że rozwiązłość znacznie poprawiła swój byt w społeczeństwie. Ale nie chroni jej to przed chorobami, przed złą opinią, przed ludzką agresją.
                                              • triss_merigold6 Re: To Rosa się niezdrowo podnieciła 01.05.12, 17:14
                                                Hm... a z czyjej strony ta agresja i z jakiego powodu?
                                                • rosapulchra-0 Re: To Rosa się niezdrowo podnieciła 01.05.12, 17:36
                                                  No zgadnij.
                                    • jagienka75 Re: To Rosa się niezdrowo podnieciła 01.05.12, 16:57
                                      I tylko dlatego, że rosę kiedyś zdradził mąż, wiesza się tu na niej psy?
                                      Ogarnijcie się kobiety.
                                      Jak Wy zostaniecie zdradzone, będziecie miały problemy w związkach, napiszecie o nich pewnie pod innym nickiemtongue_out

                                      • rosapulchra-0 Re: To Rosa się niezdrowo podnieciła 01.05.12, 17:00
                                        Jakoś się dziewczyny muszą dowartościować, prawda? A jak najłatwiej? Skopać leżącego, przeca nie ma jak się obronić wink
                                        • jagienka75 Re: To Rosa się niezdrowo podnieciła 01.05.12, 17:03
                                          E tamsmile
                                          Najlepszą obroną jest atak, nie?
              • riki_i nie masz racji morgen 01.05.12, 15:27
                morgen_stern napisała:

                > Słyszałaś o prezerwatywach i badaniach? Polecam.

                Psycholka bulimiczka leczona również z seksoholizmu zaraziła mnie m.in. mięczakiem zakaźnym (choroba skóry okolic genitaliów) oraz pewną bakterią żołądkową - przewrotnym świństwem z którego do tej pory nie mogę się całkowicie wyleczyć. Wobec tych przypadłości prezerwatywa jest dziwnie bezradna, a co do badań, to ciekawe jakie niby miałbym je zrobić? Położyć tę Panią przed seksem do szpitala na tydzień i zlecić kompleksowe badania WSZYSTKIEGO?
                • morgen_stern Re: nie masz racji morgen 01.05.12, 15:34
                  Bardzo mi przykro z powodu twojego fatalnego wyboru partnerów seksualnych, niemniej jednak upieram się, że można ryzyko znacznie zmniejszyć. Przypominam, że na aids można umrzeć, na nieleczoną kiłę również. Idąc twoim tokiem myślenia najlepiej w ogóle się na nic nie badać, bo zawsze coś można złapać, wszystkiego się nie da sprawdzić, więc po co? Z logiką nie ma to nic wspólnego.
                  • riki_i Re: nie masz racji morgen 01.05.12, 15:42
                    morgen, nikt nie ma na czole wypisane, co nosi w bebechach

                    ta Pani czepiała się mnie i to mi nakazywała robić badania, sama pozując na nieskalaną leliję

                    umiejętności rozpoznawania psycholi nabiera się z czasem i życiowym doświadczeniem

                    zaraziła mnie już w trakcie związku bzykając się na boku z kim popadnie

                    nie jestem świętojebliwy i nie twierdzę, że szybki seks z nowo poznaną osobą to samo zło

                    ale nic nie daje gwarancji że czegoś nie złapiesz
                    • morgen_stern Re: nie masz racji morgen 01.05.12, 15:49
                      Qrwa, bo mnie zaraz sczyści. Albo zczyści tongue_out
                      Czy ja gdzieś napisałam, że badania i prezerwatywa chronią od wszelkiego zła na wieki wieków? Napisałam, że znacznie zmniejszają ryzyko. Co zatem proponujesz w zamian? Celibat jakoś mi nie pasi. Mówisz, olać badania, bo tak czy siak coś złapię, czy szukać prawiczków?
                      • riki_i Re: nie masz racji morgen 01.05.12, 16:10
                        W zamian proponuję zdrowy rozsądek, jakby to naiwnie i banalnie nie zabrzmiało. Szkoda, że nabiera się go dopiero wraz z wiekiem (najczęściej zaawansowanym).

                        Nie ma odpowiedzi na twoje pytanie i doskonale o tym wiesz.
                        • morgen_stern Re: nie masz racji morgen 01.05.12, 16:13
                          Zdrowy rozsądek znaczy wszystko i nic, wybacz. Nie zaszkodzi się dodatkowo zbadać - tak czy siak.
                        • najma78 Re: nie masz racji morgen 01.05.12, 17:04
                          riki_i napisał:

                          > W zamian proponuję zdrowy rozsądek, jakby to naiwnie i banalnie nie zabrzmiało.
                          > Szkoda, że nabiera się go dopiero wraz z wiekiem (najczęściej zaawansowanym).

                          Zdrowy rozsadek dla kazdego oznacza co innego. Dla jednego bedzis to sex z kims kogo sie zna, ale to wcale nie daje 100% pewnosci podobbie jak prezerwatywa a dla kogos innego bedzie sex pod wplywem impulsu i bezwzgledne uzywanie prezerwatywy co tez nie daje 100% pewnosci podobnie jak sex ze stalym partnerem. Dodam jeszcze, ze mozna kogos poznac i pierwszy sex niec.po pol roku sotykania sie i zarazic sie choroba weneryczna od tego stalego partnera ktorego sie zna. Nie spotkalan tez jeszcze nikogo ani sama nie doswiadczylam aby pokazac wynik badan i testow na choroby w trakcie randkowania. Widac jednak ze to sie praktykuje wink
                • platki_sniadaniowe Re: nie masz racji morgen 01.05.12, 16:58
                  <Psycholka bulimiczka leczona również z seksoholizmu zaraziła mnie m.in. mięczakiem zakaźnym (choroba skóry okolic genitaliów) oraz pewną bakterią żołądkową - przewrotnym świństwem z którego do tej pory nie mogę się całkowicie wyleczyć.

                  A ładna chociaz była?
                  • nolus Re: nie masz racji morgen 01.05.12, 18:14
                    Mnie ciekawi skąd on ją wytrzasnął tongue_out Pewnie zaczęło się to wszystko niewinnie...
                    • asocial Re: nie masz racji morgen 01.05.12, 19:35
                      inna sprawa, ze seksoholizm z definicji jest ¨niebezpieczny¨ (idac nomenklatura watku), bo przeciez seksoholik mial w przeszlosci, obecnie i bedzie mial mnostwo partnerow, a co za tym idzie, jest wieksze prawdopodobienstwo chorob.
                      Pewnie riki nie wiedzial o seksoholizmie panienki, szczesliwy byl, ze moze bzyknac i ktos go wzial za atrakcyjnego, a tu dupa, panna jak burza szla dalej. Pech!
                      Badania nie sa niczym ujmujacym, o ile nierealne jest przedstawienie zaswiadczenia ze szpitala, o tyle zdrowy rozsadek i wspolne cykliczne badania ¨na wszystko¨(np. przy przejsciu na inna antykoncepcje)
                      • riki_i Re: nie masz racji morgen 01.05.12, 19:47
                        asocial napisała:

                        > Pewnie riki nie wiedzial o seksoholizmie panienki,

                        trudno żebym wiedział

                        > szczesliwy byl, ze moze bzyknac i ktos go wzial za atrakcyjnego, a tu dupa, panna jak burza
                        > szla dalej. Pech!

                        byłem i chyba jeszcze trochę jestem atrakcyjny, natomiast zupełnie błędnie pojmujesz istotę seksoholizmu w tym przypadku. Ona nie szła dalej jak burza, tylko cierpiała na regularne odjazdy
                  • riki_i Re: nie masz racji morgen 01.05.12, 19:35
                    platki_sniadaniowe napisała:

                    > A ładna chociaz była?

                    Owszem, urody zjawiskowej. Eteryczna blondynka o niewinnej buzi. No i 15 lat młodsza ode mnie.
                    • asocial Re: nie masz racji morgen 01.05.12, 19:43
                      potwierdza to tylko teorie o losiu, tak szczesliwym, ze moze pociupciac, ze mu sie myslenie wylaczylo. Cos jak Sawicka, tylko mniejszego kalibrusmile
                      • riki_i Re: nie masz racji morgen 01.05.12, 21:43
                        asocial napisała:

                        > potwierdza to tylko teorie o losiu, tak szczesliwym, ze moze pociupciac, ze mu
                        > sie myslenie wylaczylo. Cos jak Sawicka, tylko mniejszego kalibrusmile

                        tak, tak, a teraz może zechciej pójść sobie na forum "samodzielna mama" i pogadać co nieco o łosicach (klępach?) , które były tak szczęśliwe że ktoś je chce przelecieć, że im się myślenie wyłączyło

                        urzeka mnie kaliber twego intelektu
            • kajak75 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:27
              Jak widać nie pomogło tłumaczenie. Żadne z bohaterów artykułu nie stwierdziło, ze KAZDA znajomość zaczynaja od spontanicznego seksu. Skąd więc teorie o regularnosci jednonocnych przygód?
              BTW rozumiem, ze przed podjęciem współżycia ze stałym partnerem zbadaliscie sie dokładnie by mieć pewność, ze np była slubna nie zostawiła jakiejś niespodzianki? smile
            • najma78 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:29
              graue_zone napisała:

              > Może akurat nie Ty, ale przy okazji bierzesz sobie cały pakiet poprzednich jedn
              > onocnych panienek i chorób.

              Co ty z tymi chorobami. Czyms oczywistym jest uzywanie prezerwatywy w trakcie seksu z partnerem ktorego sie nie zna. Jesli ktos tego nie robi jest idiota. Kazdy jest inny, to ze ty sobie nie wyobrazasz to twoja sprawa a inni owszem wyobrazaja sobie, robia to i sprawia im to przyjemnosc.
              • morgen_stern Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 11:41
                I oczywiście te wszystkie czekające miesiącami do "właściwego" momentu robiły sobie badania przed tongue_out już w to uwierzę, nie rozśmieszajcie mnie smile
              • graue_zone Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 14:46
                Ale mam prawo mieć inne zdanie i je wyrazić? Nie muszę się ślepo zgadzać?
                • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 14:54
                  Nie, nie masz. Tylko te panie mają monopol na prawdę, zapomniałaś już? suspicious
                  wink
                  • najma78 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 15:36
                    rosapulchra-0 napisała:

                    > Nie, nie masz. Tylko te panie mają monopol na prawdę, zapomniałaś już? suspicious
                    > wink

                    nikt na nic nie ma monopolu, ty rosa te nie, wiec skoncz z tymi doopodajkami itp.
          • riki_i Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 15:20
            donkaczka napisała:

            > co ciekawe moj maz wydawal mi sie malo interesujacy, gdy po poznalam, kompletni
            > e nie moja bajka, gdybym nie poszla z nim do lozka wtedy

            Ciekawe to jest to, po co w ogóle poszłaś z nim do łóżka skoro był "mało interesujący" i "kompletnie nie moja bajka". Sorry, ale takie wyznanie sprawia wrażenie, że szłaś z każdym kto się nawinął i wyraził na Ciebie ochotę.
            • donkaczka Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 19:08
              > Sorry, ale takie wyznanie sprawia wrażen
              > ie, że szłaś z każdym kto się nawinął i wyraził na Ciebie ochotę.

              przedziwny wniosek, nie wiem dlaczego nigdy to nie jest wniosek typu - szlas do lozka z kazdym na kogo mialas ochote, to zawsze jest - z kazdym, ktory mial na Ciebie ochote

              zasadnicza roznica, nie uwazasz?

              > Ciekawe to jest to, po co w ogóle poszłaś z nim do łóżka

              mam zaczac od pszczolek i kwiatuszkow, czy jestes juz bardziej zaawansowany w tej kwestii?
              big_grin
              • riki_i Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 19:41
                No ale donkaczka, my mężczyźni nie chodzimy do łóżka z kobietami, które robią na nas takie pierwsze wrażenie, jakie byłaś łaskawa opisać. Więc się dziwię. Tyle.
    • platki_sniadaniowe idealna kobieta.... 01.05.12, 10:38
      Jaka powinna być idealna kobieta?
      - Porządna i wstydliwa.
      - A dlaczego?!
      - Żeby się porządnie rżnąć i wstydzić się odmówić. ....

      • najma78 Re: idealna kobieta.... 01.05.12, 11:05
        platki_sniadaniowe napisała:

        > Jaka powinna być idealna kobieta?
        > - Porządna i wstydliwa.
        > - A dlaczego?!
        > - Żeby się porządnie rżnąć i wstydzić się odmówić. ....


        big_grin amen
        >
    • przeciwcialo Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 12:01
      Może to norma dla ciebie.
      • rosapulchra-0 Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 12:05
        No to sobie poczytaj wątek uncertain
        • asocial Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 19:21
          o rany, ale jazgot, uszy bola od tych wrzaskow,))
          ad rem:
          -choroby weneryczne: wsjo pieknie i ok, z jednym tylko naciskiem: choroby wenerycznej mozna sie nabawic bedac tylko z jednym partnem- bo chocby nie wiadomo jak sie ufalo temu misiu, to jednak nigdy nie wiadomo, co mu kiedys do lepetyny strzeli lub strzelilo. Regularna kontrola medyczna troche moze ulatwic sprawe rowniez w stalych zwiazkach, polecam! Niejednego mozna sie dowiedziec!!!
          Aha, ktos wspominal o prawiczkach, ostrzegam, ze to nie dziala, podobnie w przypadku dziewic, dziur mamy wiecej niz jedna (panow tez to dotyczy!).
          nie macie pojecia z kim spali wasi panowie, a nawet jesli znacie kazda z pan osobiscie, to nie macie pojecia, z kim spaly one!

          -sposob w jaki malujecie te one night standy faktycznie jest mocno obrzydliwy. Pewnie tak to maluja katechetki na lekcjach religii, no bo przeciez z wlasnego doswiadczenia tego nie wiecie, prawda? Zatem opowiem Wam historie- nie zawsze tak jest. Nie zawsze wkladaja Wam butelke do pochwy (natomiast calkiem niedawno czytalam na GW o mezu, ktory tak wlasnie zone traktowal). Zazwycza jednak wyglada to inaczej, chociaz ryzyko jest wszedzie i zawsze. Podejrzewam, ze one night standy najbardziej dzialaja w shareflat, oczywiscie twoim, gdzie za jedna sciana mieszka twoja przyjaciolka, za druga twoj przyjaciel i czujesz sie bezpiecznie. To juz inna sprawa.

          Swoja droga, ciekawam, jak Wy (te od doopodajek) swoich partnerow poznalyscie?
          Bo, kiedy ja pierwszy raz zobaczylam mojego faceta, na sam widok majtki mi spadly, nie wyobrazam sobie spotykac sie z kims bez chemii, tym bardziej nie wyobrazam czekac z konsumpcja na welon. Wiec ile mozna czekac? Od ktorej randki przestaje sie byc doopodajka? Ciekawam?
          • bei Re: Zaczęło się od... jednej nocy 01.05.12, 21:59

            To wolny kraj.
Pełna wersja