czar_bajry Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 00:21 zdurniałaś ? Dziecko jak dziecko i nie ma żadnych przeciwwskazań aby sobie robić wycieczki, jedynym błędem autorki było złe ustawienie wózka. Urodziłam wcześniaka miał większą wagę niż dziecko autorki i także nie siedziałam z nim w domu, jak miał 6 tyg to byliśmy na wczasach.... Odpowiedz Link Zgłoś
mandziola Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 00:34 Wcze sniaka?? Mój wczesniak urodzony 2 m-ce przed terminem wazył 2100 i był uważany za słonia na neonatologii. Ja kilka razy w m-cu musiałam jeździc na róznorakie kontrole. Gdybym nie miała samochodu - jeździłabym komunikacja miejska. Bo jakos nie wyobrazam sobie dalszej kariery mojego męża, który minimum 4 razy w m-cu bierze wolne. Mysl zanim chlapniesz takie byle co, bo jak na razie z Twojej wypowiedzi wynika, żejestes jak but, albo bardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
an_ni Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 00:53 autorka nie jechala na badania tylko na zakupy do galerii, miala zachcianke zeby 6 tyg oseska wziac na przebiezke po butikach, brawo jak bedzie mial rok wezmie go wymiotujacego na wyprzedaze, luz a zreszta co ja bede jezyk strzepic, gawiedz ematkowa poprze nawet wozenie 1 kilogramowego noworodka autobusem w spacerowce w ramach hartowania Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 10:27 >Wczoraj postanowiłam wybrać się do pobliskiego centrum handlowego obejrzeć zabawki w smyku, Tak, czasem nie ma wyjscia. Po prostu wyzsza konieczność. To są dopiero bzdury. Odpowiedz Link Zgłoś
a_lex Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 10:34 no tak, matka nie może tak sama z siebie po prostu wyjść z domu, bo ma dziecko przecież. a dziecka nie wolno brać na zakupy, do parku, do kawiarni... no nie wolno przecież! tylko w przypadkach wyższej konieczności! dla przyjemności? nigdy! zastanów się... Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 14:11 an_ni napisała: > przestan bredzic Przecież sama bredzisz.... Wypisujesz głupoty i uważasz iż każdy powinien po urodzeniu dziecka zamknąć się w domu i pod żadnym pozorem nie korzystać z komunikacji miejskiej, a już wyprawa do centrum handlowego w celu obejrzenia zabawek to kwalifikuje się do odebrania praw rodzicielskich. Kobieto z dzieckiem można żyć tak samo jak przed jego pojawieniem się. Wyjazd na wczasy, wyprawa na zakupy( nie spożywcze) oraz jazda komunikacją i autem są tak samo dozwolone jak i przed porodem. Serio, serio Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 14:38 Wyjazd za granicę i owszem, ale o ile Mamy nie stać na prywatną opiekunkę, która z nią pojedzie to trudno nazywać to wczasami Ale oczywiście na siłę trzeba udowadnia sobie i innym (niestety dość często kosztem tych innych, które muszą znosić cudze płaczące dziecko w samolocie, na wycieczce czy restauracji), że nic się nie zmieniło. Teraz taka moda i takie trendy. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 14:40 Bezdzietny facet jako autorytet wychowawczo-podróżniczy... paradneP Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 16:42 Czytając posty większości z Was (choć są nieliczne wyjątki) stwierdzam, że żaden z Was autorytet, nawet od czegoś takiego jak wychowanie dziecka. Posiadanie dziecka nie oznacza, że umie się je dobrze wychować Odpowiedz Link Zgłoś
an_ni Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 17:11 nie uwazam ze nalezy sie zamknac w domu, trzeba tylko myslec nie tylko o sobie przede wszystkim miec pasy dla dziecka, nawet przy wysiadaniu z autobusu wozek moze sie przechylic a dziecko wypasc ale widze ze i tak nie dotrze bo dolaczylas do grupy "serio serio" Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 13:32 A po co niemowlakowi wizyta w centrum handlowym lub w kawiarni? Dla niego żadna przyjemność. A jeżeli się rozryczy to i dla innych klientów kawiarni żadna przyjemność. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 16:42 Nie, traumę będziesz miała przez następne 50 lat Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 18:23 Traumę to ja będę miała jak jeszcze trochę tych głupot poczytam I nie o Twoje mi chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
a_lex Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 14:56 a uważasz, że codzienne zakupy DLA MNIE są przyjemnością? nie, są koniecznością. nikt tego za mnie nie zrobi. nie mam służby, która za mnie odwala robotę. więc chcąc nie chcąc dziecko mi towarzyszy. trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 15:12 Nie ma w Twoim mieście internetowych sklepów z dowozem do domu? Mężuś zaś bez rączek lub marynarz albo żołnierz na misji w Afganistanie? Odpowiedz Link Zgłoś
a_lex Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 15:29 ano nie ma, dziwne? a mężusia też nie ma pracę ma taką, że nie zawsze może pomóc. zresztą nigdy tej pomocy nie wymagałam, nie narzekam, radzę sobie Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 16:43 Samotna matka? Współczuję bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 15:32 Ja Cię bardzo ładnie proszę- spadaj Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 19:30 Ja jak rozsądna matka Polka kręciłam się w trójkącie dom/ park/ spożywczy. Kiedy miało 6 miesięcy z bijącym sercem wwiozłam je do Lidla, kiedy miało 9 miesięcy do Carrefoura, przekonana, że umrze, bo to trzy miesiące za wcześnie. Takoż karmiłam piersią kosztem sypiania po 4 godziny na dobę i rozpaczliwie chudej diety, bo ktoś na forum zasugerował alergię. Nosiłam na rękach przez cały czas, kiedy nie spało, bądź leżałam koło leżącego na brzuszku i starałam się czymś zainteresować. Wyhodowałam sobie depresję poporodową gigant. I to dopiero było dla dziecka niezdrowe. Jeśli uda mi się mieć następne dziecko, będę egoistką na maksa - jeśli nie będę miała z kim zostawić, będzie chodziło ze mną do sklepów, jeśli nie będzie płakać samo w łóżeczku, pozwolę mu tam czasem poleżeć, jeżeli będę padać z niewyspania, dostanie butlę w nocy od ojca od czasu do czasu. Drugiemu dziecku już nie zafunduję wiecznie zdenerwowanej i smutnej matki. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 19:33 Pacz pani jak to życie weryfikuje poglądy... Dobrze piszesz Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 23:00 Ba, żeby to chociaż były poglądy. To była całkowita niewiedza, że można inaczej, a dziecko i tak przeżyje. Pamiętam prasowanie kocyka jeszcze zanim się urodziło i umiejętne zawijanie, tak aby już wyprasowana powierzchnia nie dotknęła niczego. Na swoje usprawiedliwienie ma geny - moja mam przed podgrzaniem butelki wyparzała garnek, w którym miała ją podgrzewać. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 08:27 Dobrze, że nie karmiła piersią, też musiałaby wyparzać Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 08:40 akoż k > armiłam piersią kosztem sypiania po 4 godziny na dobę i rozpaczliwie chudej die > ty, bo ktoś na forum zasugerował alergię. Nosiłam na rękach przez cały czas, ki > edy nie spało, bądź leżałam koło leżącego na brzuszku i starałam się czymś zain > teresować. Wyhodowałam sobie depresję poporodową gigant. I to dopiero było dla > dziecka niezdrowe. Dlaczego stawiasz znak równości między nadgorliwoscia i przesadą kobiety, starajacej sie byc idealna, i madrym podejsciem, które kaze nie wsadzać noworodka do autobusu, jesli to nie jest konieczne? Co z Wami kobiety? Nie potraficie przełknąć, ze ktoś ma inne zdanie? Dla mnie jazd w ramach rozrywki z noworodkiem niezabezpieczonym pasami komunikacja miejska jest brakiem rozsadku. Chocby wątek miał 400 postów i panie dalej klepały sie po pleckach. Co ma kurna wspólnego szaleństwo pani idealnej z niewozeniem noworodka autobusem? Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 08:46 wiesz, czasem takie wyjscie jest kobiecie potrzebne, zeby wyrwać się z matni babybluesa i jestem w stanie to zrozumiec zapomnialam - lepiej zostawic kobiete 24/24 w domu przy dziecku z wywalonym cycem potem się ludzie dziwią, że przyrost naturalny spada, jak matkowanie ma byc pojmowane jako pasmo totalnej udręki Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 09:27 Yenna, ale nie wszystkie kobiety mają tego baby bluesa! To trochę zależy od Ciebie samej i jak sobie poustawiasz priorytety! Jeśli wiesz, że dziecku w pewnym momencie jest potrzebny ten Twój cyc, raczej regularny tryb dnia, kontakt z przyrodą i tlen, a nie spaliny w komunikacji miejskiej... to to robisz i już. Przez dość krótki czas zresztą. Po to jest macierzyński, na szczęście, jeszcze istniejący w Polsce, żeby kobieta doszła do siebie po porodzie, po połogu, odchowała dziecko i nabrała formy. Dla mnie największym problemem było nie to, że mam do wykonania mnóstwo zadań przy dziecku, owszem dość monotonnych, ale że w ogóle nie mogę odpocząć. A to wynikało z tego, że jestem samotną matką, musiałam karmić piersią wcześniaka praktycznie co chwilę i nie było mowy o zmianie tego sposobu karmienia ze wzgl. medycznych. Brak możliwości regularnego snu, konieczność znoszenia noworodka z 3 piętra w kamienicy samej, ładowania się w kolejne taryfy do kolejnych poradni specjalistycznych samej - to wspominam strasznie. Nie było nikogo, kto by mnie odciążył fizycznie, pozwolił mi odpocząć i zrelaksować się. Ale myślę, że w pełnych rodzinach jest trochę inaczej... (jeśli nie, to pytanie, na ile warto być z facetem, który traktuje dziecko, jakby było tylko jego partnerki). Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 09:58 ale niektore mają natomiast wsiadanie na dziewczyne bo jechala komunikacją miejską, bo chciala cos pooglądać/kupic, jest naprawdę jakies idiotyczne od kiedy matkowanie ogranicza kobiete do tego stopnia, ze musi rezygnowac z zycia? kazdy ma inna konstrukcje psychiczna i inne potrzeby przeciez no i fakt, ze jedzie autobusem nie oznacza, ze w miejscu zamieszkania nie ma smrodu uliby, bo moze zwyczajnie przy ulicy mieszkac dla mnie wiekszosc postow w tym wątku to dziwnych jest Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 10:20 No zobacz, a wydawało mi się, że kiedy decydujemy się na rodzicielstwo, to musimy brać pod uwagę nie tylko swoje potrzeby... I szukać sytuacji optymalnych, takich, które będą korzystne dla małego dziecka i jego prawidłowego rozwoju, a zarazem dadzą nam zadowolenie, satysfakcję... Dzieci sobie nie wybierają rodziców, naprawdę, a wiele wypowiedzi w tym wątku jest takich, jakby mamy w ogóle nie zamierzały brać pod uwagę potrzeb dzieci. A te potrzeby wynikają ze stopnia rozwoju właśnie i zmieniają się z wiekiem dzieci. Niestety, zdecydowanie się na dziecko to też pewne ograniczenia... ale i plusy. Wybór jakiejś ścieżki kariery, jakiegoś partnera życiowego to też ograniczenia i korzyści zarazem... Każdy wybór z czymś się wiąże. Tak już jest. Nie da się zjeść ciastka i je mieć. Co nie umniejsza tej kwestii, że ten wypadek był naprawdę pechem... I naprawdę szkoda mi i dziewczyny, i jej synka... Oby nie miał późniejszych konsekwencji. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 10:23 Dzisiejsze kolorowe gazetki dla młodych Mam starają się udowodnić, że można mieć ciastko i zjeść ciastko, jakie są efekty - widać. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 11:10 > Niestety, zdecydowanie się na dziecko to też pewne ograniczenia... ale i plusy. No wlasnie PEWNE ograniczenia. Tam gdzie sa one niezbedne a nie na wyrost. Jakos zaden pediatra nigdy mi nie powiedzial, ze zabieranie przeszlo miesiecznego dziecka na zakupy jest niewskazane. Zaden nie powiedzial, ze zabranie 2miesiecznego niemowlecia samolotem do Polski jest nierozsadne. Niektore z was przesadzaja i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 13:12 A pytałaś kiedykolwiek pediatrę o zabieranie miesięczniaka do centrum handlowego? Podkreślam, do dużego sklepu, a nie na zakupy po prostu. Kiedyś było podobne pytanie na forum Zdrowe dziecko do p. Albrecht i chyba cały artykuł nawet w "Dziecku". Pediatrzy widzieli jednak w spacerowaniu z noworodkami po marketach zdecydowanie więcej minusów... Mnie zapadła w pamięć właśnie ta kwestia miesiącami nie czyszczonej klimy, rozpylającej różne świństwa. Jednak gdzieś na powietrzu te wszystkie mikroby nie są tak skumulowane, nawet jeśli w parku czy na deptaku jest akurat dużo ludzi. Pewnie, że to nie zabije. Ale korzyści dla niemowlaka nie ma w tym najmniejszej, a wprost przeciwnie. Poza tym, szczerze mówiąc, tak sobie myślę, że naprawdę niektórzy ludzie mają ubogie życie, skoro pójście do marketu z dzidziąpod pachą jest dla nich megaprzeżyciem i odskocznią od macierzyństwa. Kurczę, no nie wierzę, że w średnio dużej miejscowości nie można aktywnie spędzić czasu z niemowlakiem, skontaktować się z ludźmi itp. w inny, bardziej rozwijający i zdrowy sposób - jeśli faktycznie ta wizyta w markecie jest spowodowana chęcią "oderwania się" (a nie istotnymi potrzebami żywieniowymi i lokalizacją mieszkania na przykład). Pracuję w domu, w sposób nie regulowany, praktycznie codziennie mogłabym gonić do marketu, z córką czy bez (jest w szkole po 5-6 godzin), bo też czasami odczuwam monotonię takiego trybu życia. I jestem w dużych sklepach może raz na 2 tygodnie, po rzeczy niezbędne i tańsze, z konieczności - naprawdę, przepychanie się w tłumie ludzi, czekanie w kolejce do kasy, głupia muzyka to rozrywka dla raczej ubogich duchem. Żeby podtrzymywać kontakty z ludźmi i robić coś dla siebie znalazłam sobie inne zajęcia, wcale nie kosztowne, a dające mi wiele satysfakcji. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 15:39 pediatrom się zmienia co parę lat (zerknij choćby na schematy żywienia) psychiatrom niekoniecznie - nie można izolować matki od otoczenia z dzieckiem można żyć normalnie normalnie robić zakupy i te de bo inaczej kobiety samotne miałyby rzeczywiście przefikane nic tylko z mostu skoczyć lepsze to niż paść z głodu bo z dzieckiem nigdzie nie można mozna, mozna dziecko powinno się od początku socjalizować Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 16:06 > A pytałaś kiedykolwiek pediatrę o zabieranie miesięczniaka do centrum handloweg > o? Oczywiscie ze pytalam, czy moge zabrac dziecko 3tygodniowe na zakupy do galerii handlowej 1, 2 razy w miesiacu. Nie na spacer po ch tylko na zakupy. A to ze zabralam na zakupy nie znaczy, ze dziecko tego dnia nie bylo na spacerze na swiezym powietrzu. >I jestem w dużych sklepach może raz na 2 tyg > odnie, A z czego wnosisz, ze ja bywam czesciej? >Ale korzyści dla niemowlaka nie ma w tym najmniejsz > ej, a wprost przeciwnie. A kto twierdzi, ze niemowle ma miec korzysci ze wszystkiego co sie z nim robi? Zycie w rodzinie to kompromisy. >kurczę, no nie wierzę, że w średnio dużej > miejscowości nie można aktywnie spędzić czasu z niemowlakiem, skontaktować się > z ludźmi itp. w inny, bardziej rozwijający i Oczywiscie ze moge spedzic i nawet spedzam i wyobraz sobie ze nawet to lubie ale wyjasnij mi prosze co to ma wspolnego z przyjemnoscia jaka sie ma kiedy sie pochodzi po ulubionych sklepach, pooglada i poprzymierza nowe kolekcje, kupi nowe sandalki czy szminke. Kazda minute swego zycia spedzasz na ambitnych i rozwijajacych zajeciach? > Żeby podtrzymywać kontakty z ludźmi i robić coś dla siebie znalazłam skad pomysl ze zakupy w galerii handlowej maja na celu podtrzymanie kontaktow z ludzmi??? Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 23:04 Widzisz, też zdarza mi się robić zakupy w CH, choć akurat nie przepadam za tego typu miejscami. Tylko, że przeważnie chodziłam tam bez córki. Moje dziecko przekroczyło próg tego typu przybytku w wieku około 3 lat, choć nie wynikało to z jakiejś nawet filozofii. Napatrzyłam się na ryczące maleństwa w wózkach, na matki nie mogące dopchać się do kasy dla uprzywilejowanych, na 3-latki tarzające się w histerii, bo rodzic odmówił kupienia zabawki. Nie są to miejsca dobrze działające ani na zdrowie, ani na umysł małego człowieka. Ciąganie się tam z wózkiem jest nużące, przemierzanie dużych przestrzeni z 3-latkiem i jego krótkimi nóżkami - też. Chyba nawet jeszcze bardziej. Jeśli czegoś potrzebowałam, z czasem udało mi się wywalczyć na rodzinie to, że ktoś przyszedł i zajął się córką, a ja wracałam z megatorbą zakupów typu pieluchy, chusteczki,potem produkty kozie i sojowe. To zresztą główny powód odwiedzania takich miejsc, dieta mojej córki i produkty, które wszędzie indziej osiągają wariackie ceny. Tylko, że ja nie miałam i nie mam tej drugiej osoby, tego drugiego rodzica, który powinien zajmować się swoim dzieckiem. Ojciec mojej córki to podły leń, a na niedoszłą teściową w ogóle liczyć nie można. Ale dziewczyny, które mają swoich panów? Dla higieny psychicznej wywalczyłabym te 2 godziny tylko dla siebie, bez jakichkolwiek dzieci u boku, poza domem. (Zresztą, jeśli trzeba o to walczyć, to naprawdę kiepsko świadczy o facecie). Co do tych kontaktów, takie było m.in. przesłanie autorki wątku, potrzeba wyjścia z domu, nie bycia zamkniętą z dzieckiem. Rozumiem to świetnie. Tylko nie rozumiem, po co wlec to dziecko, dla którego to żadna atrakcja... a szkód może być niemało. I nawet nie trzeba kierować się zdaniem pediatrów, lecz zdrowym rozsądkiem. Kiedy rodziłam, macierzyński wynosił liche 16 tygodni, ale to jest 16 tygodni bez tłumów, bez nadmiernego ryzyka infekcji dla maleńkiego organizmu. Gdybyście miały wracać do pracy po miesiącu, a dziecko do żłoba, zaraz wśród matek byłby lament, że dzieci są narażone na ciężkie warunki i infekcje w gromadzie... raptem 25-osobowej, a nie kilkutysięcznej. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 23:56 ja to wszystko wiem, ino... każdy ma inaczej i nie każdy może zostawic tego dzieciaka pod czyjąs opieką poza tym wyjscie do CH wcale nie musi się równać wielogodzinnemu siedzeniu w sklepie imho - rownie toto szkodliwe, jak mieszkanie przy ulicy z tramwajem jeżdzącym pod oknem czy przechodzenie do parku wzdluz bardzo ruchliwej arterii więc nie ma się co podniecać wyjscie do sklepu z dzieciakiem to nie jest jakis straszny grzech przyznam, że bardzo bym sobie zyczyla, żeby kazda matka miala tylko takie grzechy wobec wlasnego dziecka na sumieniu Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 07:05 Moje dzieci nigdy nie ryczaly na zakupach, nigdy. Gdyby bylo inaczej to bym nie zabierala bo zakupy maja byc dla mnie przyjemnoscia a nie uzeraniem sie. A przestalam je zabierac wlassnie gdzies odkad pokonczyly 2,5-3 lata bo zaczelo to byc meczace. Robie z nimi tylko konieczne spozywcze i dla domu a nie zabieram do moich sklepow na przymierzanie kiecek bo przy wiekszych dzieciach to meczace i dla mnie i dla nich. Moje dzieci tez od dawna sie przestaly tarzac w histerii i wiedza ze nie moga kupic wszystkiego i zawsze. Jak widzisz chodzenie na zakupy ma tez swoje korzysci bo mozna nauczyc dziecko zachowania w sklepie i nie swiecic oczami za histeryzujacego 3latka. Przemierzanie duzych powierzchni przez 3latka? Toz moje 3 latki sie wspinaly na 3tysieczniki w Alpach lub dolomitach i na wycieczkach calodniowych szalaly. A w gelerii handlowej tylko w wozku Mam swojego pana, ktory chetnie sie dziecmi zajmuje i bedac na macierzynskim a potem dlugo na wychowawczym kilka godzin w tygodniu mialam wylacznie dla siebie ale ten czas wolalam wykorzystac w inny sposob i chodzilam tam, gdzie dziecka rzeczywiscie zabrac nie moglam. Poniewaz zakupy spokojnie ogarnialam z dzieckiem najpierw jednym potem drugim to nie widzialam powodu, zeby sie inaczej organizowac tym bardziej ze jako matka na wychowawczym moglam to robic w porach najbardziej komfortowych tzn. kiedy markety i galerie byly prawie puste. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 13:33 lily-evans01 napisała: Moje dziecko przekroczyło próg te > go typu przybytku w wieku około 3 lat, choć nie wynikało to z jakiejś nawet fil > ozofii. W tym wieku to raczej nalezaloby zaprzestac na tak niej wiecej 2 lata zabierac, bo dzieciaki sa wtedy najbardziej ruchliwe z najwiekszym pstrem w glowie i srednia przyjemnosc cos kupowac i bawic sie z dzieciakiem w chowanego. Z niemowlakiem to wrecz raj, bo zwykle spi i mozna expresem przeleciec > > Napatrzyłam się na ryczące maleństwa w wózkach, na matki nie mogące dopchać się > do kasy dla uprzywilejowanych, na 3-latki tarzające się w histerii, bo rodzic > odmówił kupienia zabawki. Czyli zamias uczyc dzieciaka jak sie zachowywac to najlepiej go nie zabierac na pokuszenie ... Rzucajacych sie pod zwyklym kioskiem, w parku nie widziala? Bo ja widzialam...czyzby zaem dzieci nigdzie nie zabierac? > Nie są to miejsca dobrze działające ani na zdrowie, ani na umysł małego człowie > ka. No pacz...moj dzieciak od urodzenia w takich miejscach przebywa i zdrowy jak kon i fizycznie i psychicznie i umyslowo Ciąganie się tam z wózkiem jest nużące, przemierzanie dużych przestrzeni z > 3-latkiem i jego krótkimi nóżkami - też. Chyba nawet jeszcze bardziej. Chyba sobie zartujesz...matki z 2-3 latkami kilometry maszeruja, a ty o jakims glupim CH z lawkami i rzystankami co chwile bredzisz Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia p. Albrecht 14.05.12, 16:13 wystarczajaco sie zbłaznił swoimi wywodami na temat karmienia piersia, zeby byc dla mnie wiarygodnym zrodlem jakichkolwiek informacji Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: p. Albrecht 14.05.12, 22:53 Cesiu, mówię o pani Kasi Albrecht, która przez jakiś czas również opiekowała się forum. Zresztą nawet nie chodzi o podpieranie się autorytetami - po prostu wizyty w takich skupiskach człowiekowi w wieku raptem 1-2 miesięcy naprawdę pożytku nie przyniosą. A szkód mogą niemało. O ile do przychodni, też niestety wylęgarni zarazków czasem trzeba się wybrać, o tyle w tak niehigieniczne miejsce - niekonieczne. O tym braku higieny piszę świadomie i też na podstawie wielu własnych obserwacji, m.in. karaluchów biegających po podłogach najbardziej prestiżowego CH w moim mieście. I te karaluszyska wcale nie urzędowały tylko w markecie, ale całkiem śmiało ganiały po korytarzach między sklepami typu Top Secret i Decathlon . Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 07:26 Nikt nie sugeruje, że wycieczka do centrum handlowego to korzyść dla niemowlaka. Sugerujemy tylko, że może to być na tyle duża korzyść dla matki, że równoważy ewentualne niekorzystne działanie na niemowlaka. Tak, są bardziej rozwijające formy spędzania czasu niż wizyta w centrum handlowym. Ale jeżeli ma się ochotę na wizytę w centrum handlowym, to joga z niemowlęciem sprawy nie załatwi. I niekoniecznie chodzi o to, że kogoś tylko zakupy interesują - chodzi o przekroczenie granicy. Matka jest we współczesnym świecie własnością publiczną - tak jak kiedyś była rodzinną i plemienną - a nie idzie za tym żadna pomoc dla matek. Nikt nie pomoże uciszyć rozwrzeszczanego dwulatka, nie wskaże miejsca, gdzie można go wyizolować i uspokoić - połowa ludzi będzie syczeć, że gó...arz powinien dostać w dupę, a kiedy doprowadzona do ostateczności matka da klapsa, druga połowa powie jej, że tak się dzieci nie wychowuje i zagrozi wezwaniem policji. Jest dla mnie zrozumiałe, że można mieć czas wolny co dzień na market i być tam raz w miesiącu. Ale w momencie, kiedy wydawany mi jest zakaz pójścia tam, automatycznie chcę tam pójść. Chodzi o możliwość wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 09:12 >Matka jest we współczesnym świecie własnością publiczną - tak jak kiedyś była rodzinną i plemienną - a nie idzie za tym żadna pomoc dla matek. Hmmm... Czyżby wszystkie współczesne ciąże były z samozapylenia? W przypadku zdrowego dziecka całkowicie (przy zdrowych układach w związku) wystarczy pomoc ojca dziecka. Jeżeli Pani wybrała na ojca dziecka osobę nieangażującą się w pomoc przy wspólnym dziecku pretensje do siebie (i ojca dziecka), a nie do całego społeczeństwa. Możliwość wyboru matki miały przed zajściem w ciążę (za wyjątkiem rzecz jasna gwałtów). Skoro zdecydowały się na zajście w ciążę i urodzenie dziecka powinny mieć świadomość, że życie się zmieniło i tryb życia przez pewien okres życia musi być inny. Kolorowe pisemka dla rodziców tego nie zmienią. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 09:17 W przypadku zdrowego d > ziecka całkowicie (przy zdrowych układach w związku) wystarczy pomoc ojca dziec > ka. Czyli twoim zdaniem zeby gdziekolwiek sie z dzieckiem ruszyc zeby swoje wlasne sprawy zalatwiac mialabym czekac caly dzien az maz z pracy wroci? Chyba bym oglupiala. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 10:20 A jakie ważne sprawy ma do załatwienia młoda Mama na macierzyńskim? Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 13:28 A co to ma za znaczenie jakie? Niech to bedzie wyjscie na aperitiv z kolezanka lub polowanie na nowa kiecke. Niewazne jakie, nie tobie oceniac czy wazne. Istotne jest, ze to sa jej sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 13:43 franczii napisała: > W przypadku zdrowego d > > ziecka całkowicie (przy zdrowych układach w związku) wystarczy pomoc ojca > dziec > > ka. > > Czyli twoim zdaniem zeby gdziekolwiek sie z dzieckiem ruszyc zeby swoje wlasne > sprawy zalatwiac mialabym czekac caly dzien az maz z pracy wroci? Chyba bym ogl > upiala. Mozesz jeszcze wymoc na rodzinie, znajomych zeby zostawali z twoim dzieckiem... Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 09:21 > Skoro zdecydowały się na zajście w ciążę i urodzenie dziecka powinny mieć świad > omość, że życie się zmieniło i tryb życia przez pewien okres życia musi być inn > y. Przeciez zabieranie dziecka na zakupy nie oznacza wcale, ze zycie mlodych rodzicow sie nie zmienilo. Zycie i tak sie zmienia po urodzeniu dziecka. Z pewnych rzeczy trzeba tak czy siak zrezygnowac, inne trzeba zmodyfikowac i dopasowac do dziecka.Ale na szczescie nie wszystko trzeba odporzadkowac dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 13:31 gazeta_mi_placi napisała: > Jeżeli Pani wybrała na ojca dziecka osobę nieangażującą się w pomoc teraz rozumiem, skąd u ciebie decyzja o "niemaniu" dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 15:35 jejku, dziękuję że mi to uzmysłowiłaś moje nastoletnie dziecko i drugie prawie nastoletnie będą mi wdzięczne, gdy im to obwieszczę nie ma nic gorszego niż totalna fiksacja na pukcie dziecka kosztem realizacji własnych podstawowych potrzeb ja do podstawowych potrzeb zaliczam możliwość w miarę normalnego życia i pamiętam, jak z miesięczniakiem poszlam kupić mu na pierwszą miesięcznicę zabawkę do dziś pamiętam co, takie to dla mnie było ważne czasem warto też pomysleć o sobie, żeby nie zwariować w domu o to, wbrew pozorom, strasznie łatwo kobiecie do tej pory prowadzącej bardzo akrywne życie towarzyskie i zawodowe matkowanie nie jest za karę a to co piszesz brzmi, jakby było dokładnie karą za podjętą decyzję onegdaj kobiety z pieśnią na ustach po urodzeniu dziecka szły w pole kapustę zbierać a tu musisz, żeby się w model wpisać, jako matka posięciuf się wyłożyć w zamkniętym chlewiku, tfu, tfu, łóżku oczywiście toż nawet locha z warchlakami po lesie biega bez jaj Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 10:12 Za czasów naszych matek kobiety nie łaziły po centrach handlowych i kawiarniach z bachorem przy boku, a przyrost naturalny był 5 razy większy niż obecnie. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 09:11 Asia, przesada naprawdę nie jest dobra w żadną stronę. Ale podejrzewam, że depresja powstała raczej w wyniku Twojego wiecznego zmęczenia, a nie braku możliwości odwiedzania różnych tam Lidli i Reali przez pierwsze pół roku. Spacery są fajne, pozwalają wrócić do formy, szczególnie, jeśli zaplanujesz sobie dłuższe trasy i dzień w dzień je wykonujesz. Możesz umawiać się z jakimiś kumpelami, które mają dzieci. Możesz robić mnóstwo rzeczy, nie pchając dzieciaka między klimę, lodówki, jarzeniówki i tłumy ludzi roznoszących różne dziwne mikroby w gigantycznym zamkniętym pomieszczeniu. Wentylacje w sklepach wielkopowierzchniowych to wylęgarnia roztoczy, pleśni itp., bo są za rzadko konserwowane. Naprawdę, market niemowlakowi w niczym nie jest potrzebny. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 10:13 Niemowlakowi nie jest potrzebny ale matce czasem bywa. Moje na wszelkich wyjsciach w tym galeriowych spaly slodko jak anioki. A ja sie wreszcie moglam zrelaksowac. Nie znaczy to, ze codziennie do galerii handlowych chodzilam ale czasami owszem. Wprawdzie nie jezdzilam publicznym transportem bo nie musialam ale gdybym samochodu nie miala to pakowalabym sie w pociag lub autobus. W domu bym oszalala chyba przez tyle miesiecy. Do parku ile mozna chodzic? Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 13:17 Rozumiem, że nie masz znajomych, rodziny, do których można przyjść z dzieckiem? Nie ma klubu malucha, żadnych zajęć dla mam z niemowlakami, basenu itp.? Nie ma wystaw,imprez miejskich w plenerze? Nie zapraszasz nikogo do domu? A może po prostu nudzisz się sama ze sobą i wyjście do marketu zaspokaja w pełni Twoje potrzeby psychospołeczne? Odpowiedz Link Zgłoś
mstrzalka Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 13:46 Wydawało mi się, że wychowuje swoje dzieci w granicach rozsądku, nie jestem matką polką która decyduje się na warowanie 24h z dzieckiem w domu bo bym oszalała. Wyjście do sklepu nie jest jakimś złem, czemu mam być skazana tylko na place zabaw, kluby malucha itp? To, że decyduje się na dziecko to znaczy, że mam czas poświęcać tylko jemu i wszędzie tylko o nim rozmawiać? Ze nie mogę iść do miejsca niezwiązanego z dzieckiem? Chcę choć minimum robić dla siebie i uważam, że wyjście po 6 tygodniach od porodu do sklepu nie jest niczym złym, ja tez mam swoje potrzeby, choćby był to zakup zabawki dla starszego dziecka, jeśli kobieta rezygnuje z zaspokajania choć części swoich potrzeb to droga do depresji jest prosta. Czy gdybym jechała na wystawę plenerową i zdarzył się ten wypadek nie grzmiałabyś, że nie rozsądna bo na tej wystawie to dopiero mogę narazić malucha na zarazki? We wszystkim powinien być umiar, zarówno w poświęcaniu się dziecku jak i dbaniu tylko o swoje potrzeby, ja ten umiar staram się zachować, jestem przede wszystkim matką ale również kobietą która chce kupić zabawkę swojemu dziecko czy spodnie na tyłek większy po porodzie i kiedy mam jechać do sklepu? Jak dziecko będzie miało 3 lata będzie odpowiedni wiek? Ze starszym synem też sobie jeździłam w rożne miejsca i chłopak zdrowy, nie wydaje mi się skrzywdzony, przecież w sklepie nie spędza się 2 godzin, wchodzi się ogląda, kupuje i wychodzi. Naprawdę śpiące niemowlę nie cierpi z tego powodu. Oczywiście to jest moje zdanie, nikogo nie przekonam, że można i być matką i w miarę normalnie żyć z niemowlakiem, kto chce będzie grzmiał odnośnie zarazków choć wszędzie one są, kto wie, że zamkniecie w domu nikomu nie służy zrozumie wyjście nawet do piekielnego sklepu. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 14:49 Hmm, jednak ten nerwowy i ostry ton wypowiedzi świadczy chyba... o nie najlepszym samopoczuciu jakby . Niemniej współczuję wypadku, to po prostu pech i może to rozgraniczmy. Kwestia odwiedzania marketów z niemowlakami to osobny wątek, który mógłby być całkowicie nie związany z tym koszmarnym wypadkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
mstrzalka Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 15:58 Hmm no starałam się, żeby nie było nerwowo ale po przejściu depresji poporodowej przy starszaku jak teraz słyszę, że powinnam wychodzić tylko do klubu malucha czy na zajęcia basenowe dla niemowląt czy piaskownicy to mi się przysłowiowy nóż w kieszeni otwiera bo wiem czym to się może skończyć. Każda kobieta potrzebuje też czegoś dla siebie, dla jednej będzie to wyjście na imprezę dla innej wyjście do sklepu a dla kolejnej pójście do koleżanki. Jeśli nie ma z kim zostawić dziecka to niech idzie z dzieckiem, oczywiście jeśli w takim miejscu nie będzie przeszkadzała. Nie dajmy się zwariować, że market to najgorsze zło jeśli matka nie siedzi w nim godzinami a maluch smacznie śpi. Dobre samopoczucie matki jest też ważne a każda ma inny sposób na odstresowanie. Ja wiem, że w najbliższym czasie w tym obcym mieście czeka mnie tylko co najwyżej bieganie do parku i piaskownic i rozmawianie z innymi mamami o dzieciach. Ubrana zawsze w spodnie bo raczej w spódnicy średnio wygodnie. Wiem również, że raz na jakiś czas będę chciała wyskoczyć bez męża do marketu, ubrać się "normalnie", kupić sobie coś ładnego, po prostu odstresować się. A samopoczucie nie jest najlepsze, ba śmiem twierdzić, że dół mam na dwa metry, mam straszne wyrzuty sumienia, że źle ustawiłam wózek i za to z pokorą mogę przyjmować "razy" od forumek bo wiem, że mają rację. Natomiast to czy jechałam do sklepu, czy lekarza nie zmieniło by tego co się stało. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 23:12 No oczywiście, zgadzam się, że coś takiego mogłoby stać się w każdym innym momencie i to jest potworny pech. Niedawno coś takiego miało miejsce w autobusie, którym jechała do mnie moja mama. Na szczęście usiadła, co robi rzadko, bo chce uchodzić za młodą i dziarską laskę. Jakiś debil wyjechał przed autobus, ostre hamowanie, starsza babka rozbiła głowę do krwi, ktoś jeszcze upadł, zatrzymany pojazd, karetka itp. Nieprzyjemne cholernie, a trudno mi powiedzieć, czy da się wózek zabezpieczyć przed siłą takiego szarpnięcia. Dlatego nienawidzę komunikacji miejskiej i wszędzie ciągam moją córkę pieszo. Do przychodni przestałam jeździć, jak jest chora, to wzywam doktora do domu i dziecko mi szybko zdrowieje. Kiedyś jeździłam taryfą, ale przy gorączce, to i tak jest niefajnie. Nie masz możliwości, żeby zostawić dzieci mężowi, mamie, teściowej itp. i sama wyskoczyć gdzieś np. raz na tydzień na dwie godziny? Nawet te ciuchy poprzymierzać, chociaż ja po każdej wizycie w CH wracam zirytowana i wykończona, nawet jak jestem sama - mimo wszystko to nie są miejsca, gdzie naprawdę można się zrelaksować. Zaczynam się zastanawiać poważnie nad jakimś spa, jakąś odnową biologiczną, myślę, że to jest naprawdę kojące dla każdej matki . Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 23:26 no niestety, nie każdy ma taką możliwość Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 09:01 E no, Yenna, nie mów, jeśli nie byłabym sama, nie wyobrażam sobie, żeby facet nie umożliwił mi odpoczynku od dziecka. Cały tydzień i całą dobę też nikt nie pracuje. A gdyby było inaczej... Cóż, nie jestem z ojcem mojej córki także i dlatego, że widzę, jak wielkim jest egoistą. I jak bardzo chce, żeby wszyscy wokół niego skakali, żeby cały dom się kręcił wokół jego zachcianek (bo nawet nie potrzeb). Każdy ma prawo oderwać się od swoich obowiązków i pobyć sam. Chwila bez dzieci jest wręcz niezbędna dla higieny psychicznej. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 09:41 Tu się mylisz. Kiedy urodził się mój syn, na męża spadł obowiązek utrzymania rodziny. To co w planach miało być sielanką zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Mój mąż pracował poniedziałek - sobota, często wracał ok 22 (zajmował się instalacjami alarmowymi - tu nie ma bata, że praca do 16...). W niedzielę MUSIAŁ odpocząć właśnie po to, żeby kolejne 6 dni być w stanie zwlec rano tyłek z łóżka i zapewnić byt rodzinie. Byłam sama w obcym mieście - miałam do wyboru - oszaleć w 4 ścianach z dzieckiem lub żyć w miarę normalnie. Nie, nie spędzałam całych dni w CH ale moje dziecko przeżyło fakt, że czasem poszłam z nim na zakupy. I nie, nie każde dziecko można zostawić z koleżanką, sąsiadką itp. Mojego nie można było. Rośnie nam pokolenie dzieci, na których skupiana jest cała uwaga dorosłych. Którym podporządkowane jest wszystko, każdy krok rodzica (a właściwie matki). Czy to jest zdrowe? Normalne? Ktoś wyżej napisał, że supermarket nie jest miejscem dla 3 latka bo napatrzy się na wrzeszczące dzieci, bo będzie wył o nową zabawkę. A przepraszam - gdzie miejsce na socjalizację? Nie mówię tylko o CH - gdzie miejsca na bank, pocztę? Dzidzia ma być szczęśliwa, poukładana, odizolowana od nieprzyjemnych doznań (szczególnie ten dźwięk przy taśmie w markecie może mu zrobić krzywdę...)..... I to piszą rodzice, którzy sami jako 6 latkowie biegali z kluczem na szyi. I którzy teraz z rozrzewnieniem wklejają na forum wątki o tym jak to kiedyś było pięknie 1% podatku - 100% serca - Dla Kacperka i Bartosza Jesteś mały jak muszelka, którą los zesłał nam Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 10:18 Nie chcę Cię straszyć, ale wielu mężów (gdy żona w ciąży i w okresie pierwszego roku po porodzie gdy żona niezbyt atrakcyjna po ciąży i zmęczona ciągłym niańczeniem niemowlaka) pracuje do owej 22.00 i w soboty, a te nadgodziny w pracy mają wdzięczne imiona: Ania, Kasia albo Małgosia oraz na ogół między 19 a 24 lata. Poza tym dziwne, skoro ciąża planowana nie lepiej było to ustawić tak: póki jeszcze dziecka nie ma faktycznie zapieprz po wiele godzin i w weekendy (np. przez rok) po to aby właśnie gdy dziecko już na świecie dzięki odłożonym pieniądzom móc pracować już w normalnych godzinach? Większość znajomych (posiadających dzieci, nawet więcej niż jedno) aby zapewnić byt rodzinie na przeciętnym poziomie pracuje normalnie, po 8 godzin dziennie i nie w weekendy (lub nie zawsze weekendy) , albo Twój facet jest tak nieporadny że aby zapewnić przeciętny byt rodzinie musi pracować po kilkanaście godzin na dobę albo Ty masz tak wysokie wymagania finansowe, że biedak musi faktycznie tyle tyrać aby im sprostać, no ale wtedy raczej się ma np. na opiekunkę do dziecka. Nie wierzę, że facet tyle tyrający że nie ma czasu dla rodziny nie zarabia tyle aby stać żonę było na nianię do dziecka (choćby na część etatu), no chyba że owe nadgodziny to rzeczona Ania A miejsce na socjalizację do pewnego wieku jest w domu, żłobku, przedszkolu, placu zabaw czy parku. Większość nas gdy była mała nie wiedziała co to bank bo nie załatwiało się bankach kiedyś tylu spraw co obecnie. I co? W związku z tym nasze pokolenie (nie socjalizowane w wieku trzech- pięciu lat w bankach) nie umie się zachować w placówkach bankowych? Nie rozśmieszaj mnie. Równie dobrze można powiedzieć, żeby zabierać malutkie dzieci do filharmonii bo jak nie będą od małego tam chodzić to gdy pójdą tam pierwszy raz w wieku np. 18-lat narobią bydła. Miejsce dziecka do lat trzech (w niektórych przypadkach i pięciu) powinno być w domu, na placu zabaw, w żłobku lub parku (albo na specjalnych zajęciach organizowanych dla młodych matek i ich dzieci). Jak w domu odpowiednio się je wychowa to nawet jak pierwszy raz bank czy kawiarnia albo restaurację zobaczą w wieku np. 10 lat nie narobią bydła. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 12:44 Te nadgodziny mojego męża wbrew twoim przypuszczeniom nie miały na imię Ania, Kasia, Zosia czy inna Mańka, a cyferka przed ich imieniem to nie 19-24... To większa proza życia, też z oznaczeniem cyfrowym. To dodatkowy 21 chromosom u dziecka. To wrodzona, rozległa, złożona wada serca (całkowity kanał przedsionkowo - komorowy z wspólną zastawką przedsionkowo komorową oraz niedomknięty przewód Botala...). To również wrodzone, mechaniczne zapalenia płuc - nie możliwe do wyleczenia do momentu przeprowadzenia pierwszej operacji. To koniec sielanki i planów przedciążowych: powrót do pracy po macierzyńskim, niania i generalnie luz blues. Czasem w życiu dzieją się rzeczy, których przewidzieć się nie da. Miał być powrót do pracy (i taka umowa z pracodawcą). Nie dało się. I nagle się okazuje, ze oszczędności zaplanowane na wakacje, wkład własny na mieszkanie zostają w aptekach, szpitalach. To brak możliwości zatrudnienia niani bo opieka nad takim dzieckiem nie jest łatwa. I co wtedy? Co w sytuacji gdy życie decyduje za nas? Można usiąść i płakać a można spróbować żyć W MIARĘ NORMALNIE. I tak - można chcieć iść do sklepu, nawet z dzieckiem. Można mieć fantazję kupna dziecku zabawki. Można też skupić się tylko i wyłącznie na dziecku. I część ludzi tak robi - świetnie im z tym. Ale inni mogą mieć inne spojrzenie na świat. Nie da się wszystkiego zaplanować, przed wszystkim zabezpieczyć. Nie da się. Gdyby autorka wiedziała, że spotka ją taka przykra sprawa - czy wyszłaby z domu? Nie. Są sytuacje, które dzieją się wbrew nam - nie żyjemy w szklanych bańkach. Owszem, część niebezpieczeństw jesteśmy w stanie zminimalizować - ale nie dajmy się zwariować. Urodzenie dziecka to nie koniec nas jako ludzi. Rodząc pierwsze dziecko nie stałam się tylko mamą. Nadal byłam żoną, kobietą. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 18:42 A to co innego. Niepełnosprawne dziecko to straszny kanał finansowy Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 14:05 Bzdety opowiadasz az sie slabo robi. Mnie rodzice zabierali w przerozne miejsca. W dodatku do przedszkola nie chodzilam wiec wszedzie z babcia lub rodzicami, na zakupy, do jej lekarza, na poczte, do urzedu, na probe choru itp. Nawet do pracy mnie mama kilka razy zabrala. U taty w pracy tez ze 2 razy bylam. Poza tym jezdzilismy na wakacje, mieszkalismy w hotelach, lub w osrodkach wczasowych, jezdzilismy pociagami i autobusami, jedlismy w restauracjach i chodzilismy na lody do kawiarni. To ze ciebie izolowali do lat 10 od spoleczenstwa nie znaczy, ze wszyscy tak mieli. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 13:51 no dobra, przypuscmy, że masz tak jak ja, czyli faceta, ktorego często nie ma caly tydzien w dni robocze (w tej chwili po prostu go nie ma w dni robocze z uwagi na specyfike pracy) czy wobec tego dzieczyna mająca taka a nie inna sytuacje zyciową ma przestac chodzic do sklepu? jak napisalam - ludzie różnie mają i różnie dzielą te obowiązki domowe i to jest wynik ich uzgodnien i ich prawo do takiego ukladania sobie zycia natomiast podzial obowiazkow domowych jest li tylko sprawą pomiedzy malzonkami a nie sprawą miedzy malzonkami a forum ino - to juz jakby kwestia poboczna, zupelnie nie mająca związku z wątkiem tak czy inaczej szkoda mi Autorki, bo nie dość, że cierpi, że jest unieruchomiona, to jeszcze najadła się naprawdę dużego strachu i naprawdę bardzo, ale to bardzo jej współczuję i nie mam zamiaru oceniać, że zrobiła coś zle, bo miejska komunikacja sluzy do tego, żeby z niej korzystać, a sklepy są od tego, żeby w nich kupować, jesli zachodzi taka potrzeba i gdyby ktos wiedzial, ze upadnie, to by sobie usiadl a nagonka na dziewczyne jest taka, jakby ta biedna Autorka SPECJALNIE pojechala tym autobusem, żeby SPECJALNIE zrobic krzywde dziecku oraz SPECJALNIE sobie te noge zlamac nie - zdarzyl sie wypadek a wypadki, niestety, przykro to pisac, ale sie zdarzaja tak czy inaczej - duzo zdrowia życzę - Autorce i maluchowi Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 09:15 Bo współczesne ciąże biorą się z samozapyleń. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 07:09 chociaż ja po każdej wizycie w CH wracam zirytowana i wykończona, nawet ja > k jestem sama - mimo wszystko to nie są miejsca, gdzie naprawdę można się zrela > ksować. A kiedy chodzisz? Ja z rozrzewnieniem wspominam czasy, kiedy bylam na macierzynskim i wychowawczym i na zakupy moglam sie wybrac np. we wtorek o 9 rano kiedy sklepy byly pusciutenskie. I to jest wlasnie dobre w robieniu zakupow z dzieckiem Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 08:54 Mogę chodzić od 10 rano, ale mam wybór właściwie ograniczony do 1 CH - bo to są albo 2 przystanki ode mnie, albo 15 min. pieszo. Jest największe, ma najwięcej parkingów i tłum się kłębi od rana, zwłaszcza w markecie, nawet na początku tygodnia. Wyboru nie mam, w ciągu 6 godzin nieobecności córki staram się zrobić zakupy (tam lub u siebie), poogarniać i kurde popracować. Z tym ostatnim jest najgorzej. Potem wracamy o 15 i nie chcę już nigdzie ciągać małej, wolę z nią poganiać w parku, zwłaszcza, że narzeka, że za dużo siedzą w szkole. Poza tym... Z każdego boksu w CH płynie inna dzika muzyka, budynek na planie koła, z dużą otwartą przestrzenią pośrodku, tak że jest naprawdę masakrycznie. Najgorzej przed Bozym Narodzeniem, jak każdy sklep puszcza SWOJĄ kolędę . A obleśnie i brudno, jak się tak dobrze przyjrzeć. Nigdy nie miałam na tyle cierpliwości, żeby oglądać wszystko od góry do dołu Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 15:41 Klub malucha dla poltoramiesieczniaka? A to dopiero dziwaczny pomysl. Czemu to niby ma sluzyc? na basen z dziecmi chodzilam odkad pokonczyly 3-4 miesiace, raz w tygodniu. Na imprezy plenerowe wieczorami lub w weekendy cala rodzina praktycznie od poczatku. Zapraszac Ale co to ma do zakupow? Impreza plenerowa czy zajecia dla niemowlakow to jedno a zakupy to co innego. Jednym drugiego nie zastapisz. > A może po prostu nudzisz się sama ze sobą i wyjście do marketu zaspokaja w pełn > i Twoje potrzeby psychospołeczne? A moze chodzilam do ch w celu do ktorego zostalo ono stworzone? Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 07:38 Depresja powstała między innymi wskutek totalnego poczucia ograniczenia. Wskutek tego, co mi nie było wolno, stałego spychania swoich potrzeb na dalszy plan. Lidl i Real to nie jakaś wyjątkowa przygoda, tylko kolejna część normalności (obok ukochanego sera i kawy z mlekiem i nieprzerwanego sześciogodzinnego snu), która została mi zabrana. Tak to odbierałam. Tak wiem, są to uczucia niedojrzałej osoby, która nie wie po co ma dziecko. Takie podejście, jakie prezentujesz, jest osaczające. Nie tylko nie można iść z dzieckiem na zakupy, nie można nawet tych zakupów chcieć, bo to dowód "ubóstwa duchowego". Nie można tęsknić za wyspaniem się i pełną dietą, bo to oznaka niedojrzałości i braku miłości macierzyńskiej. Nie tylko trasy moich spacerów, nawet moje uczucia są sprawą publiczną. Nawet w kwestii mojej depresji znajdą się eksperci, którzy będą lepiej niż ja wiedzieć, czemu miałam depresję i dlatego ta depresja nie może być za nic niezgodna z ich tezami. A jeśli jest niezgodna, to tylko moja wina i po prostu jestem beznadziejna. Odpowiedz Link Zgłoś
mandziola Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 02:30 No tak trzymajmy dzieci w domu.. Idz sie ogarnij.. Odpowiedz Link Zgłoś
an_ni Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 13:30 swoje mozesz wystawic nawet za okno tylko nie placz potem ze mialo wypadek Odpowiedz Link Zgłoś
krolowa_online Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 05:43 czy dziecko nie bylo przypiete zadnymi pasami???????????????????????????? zadnymi? i to w autobusie???????????????? bo chyba gdyby bylo, nie wyskoczyloby z wozka jestem w szoku i teraz sie szuka winowajcy.... Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 09:53 Byłam świadkiem upadku niemowlaka, który był przypięty pasami w foteliku. Dziecko spadło z krzesła na betonowe podłoże razem z fotelikiem, na twarz i zostało przykryte tymże fotelikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 09:58 Ale przyznasz, że ciąganie kilkutygodniowego wcześniaka (który ma z definicji obniżoną odporność) komunikacją miejską do centrum handlowego (!), jest głupotą? Rozumiem przymus - przychodnia, szpital. Ale żeby połazić po sklepach? Odpowiedz Link Zgłoś
gladys_g Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 10:20 Ale to nie ma żadnego związku z wypadkiem. Gdyby to było półroczne dziecko urodzone w terminie, to byłoby co innego? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 10:27 Bezpośrednio nie. Pośrednio - dla wcześniaka kontakt z SOR-em może się skończyć dodatkową infekcją złapana ot, tak w poczekalni, jest delikatniejszy. Na wcześniaka wypadałoby chuchać i dmuchać o wiele bardziej niż na zdrowe kilkumiesięczne niemowlę. Odpowiedz Link Zgłoś
a_lex Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 10:38 powtórzę więc raz jeszcze - ja z moim "wcześniakiem" (36 tyg.) MUSIAŁAM co miesiąc do szpitala zasuwać. stać w poczekalni pełnej ludzi - czekających do innych poradni - więc chorych. i co? przecież nie dla własnego widzimisię to robiłam... poza tym, czemu zakładasz, że dziecko autorki to wcześniak? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 11:57 Musiałaś. Słowo klucz - musiałaś. Skąd wiem, że to wcześniak? Hm... noworodek o wadze 2 kg raczej jest wcześniakiem, chyba, że autorka jest Tajką/Chinką albo niedożywioną Hinduską - one rodzą donoszone takie małe dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
a_lex Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 14:59 no tak, oczywiście jest zasadnicza różnica. ale jeśli chodzi o kontakt z chorobami, to na pewno moje dziecko było bardziej narażone mimo że musiało... Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 09:50 Moja siostrzenica, urodzona w 38 tc ważyła 2300 - wcześniak???? Dziecko zdrowe, nie chorujące. Aktualnie ma 9 lat 145 cm wzrostu, budowę glisty i tyle. Dokładnie tak jak jej mama. Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 10:41 Bzdura na kółkach. Nie TAKIEGO wcześniaka. Wiem, co mówię, sama mam wcześniaka. W tym wieku urzędował po sklepach, na plażach (w cieniu), odbywał podróże wszelkimi środkami lokomocji, kontaktował się z różnymi ludźmi. Za wiedzą lekarzy. Zdrów był i jest. Tak, tak. Odpowiedz Link Zgłoś
gladys_g Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 20:40 No akurat instrukcję obsługi wcześniaka mam obcykaną. Acz nie uważam, żeby należało jechać po kobiecie bo została, do spółki z niemowlakiem, ofiarą wypadku, nie ze swojej winy zresztą. Słowo - klucz- ofiarą. To tak, jakby winić zgwałconą bo sama szła, winić ofiarę rozboju bo wypłacał kasę w bankomacie itp. Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 10:29 Kilkutygodniowe dziecka ma z definicji PODWYŻSZONĄ ODPORNOŚĆ, nie- obniżoną. Chronią go jeszcze przeciwwciała matki z okresu ciąży. Ten stan trwa do kilu miesięcy, a nawet do PÓŁ ROKU. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 12:51 Wytłumaczę: do 3 miesiecy niemowle ma w organizmie przeciwciała matki, ktore przeszły w okresie prenatalnym przez łozysko. Ma je dlatego, bo samo JESZCZE NIE PRODUKUJE WŁASNYCH W ILOŚCI ZABEZPIECZAJĄCEJ PRZED ZAKAZENIEM. W zwizku z czym nie ma "podwyższonej" odporności (podwyzszonej w stosunku do czego/kogo?) tylko odporność na poziomie dziecka produkujacego juz przeciwciała. Oczywiście, najniższa odporność jest koło 3 miesiąca życia. Jednak nie zawsze kobieta jest w stanie dostarczyc wysoką ilość przeciwciał w okresie prenatalnym. Dzieci z niska waga urodzeniową (ponizej 2500g) lub np wczesniaki maja oczywiście znacznie mniejsza ilość przeciwciał nabytych w okresie prenatalnym. Co do radochy tłuczenia sie z noworodkiem miejska komunikacją, to zachęcam do poszukiwania innych źródeł przyjemności. Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 13:02 Ale co niby wytłumaczyłaś? Przeciez napisałam, że to są przeciwciała od matki- to się nazywa odporność bierna. Ma tych przeciwciał wystarczająco, by stawić czoła światu Potem następuje zjazd, ale nie u dziecka w wieku 6 tygodni. A tyle liczy dziecko autorki. W pełni więc u niego działają- te przeciwciała. Ma ich zatem więcej, niż dziecko półroczne. A z półrocznym jakoś chodzimy między ludzi. I o to mi chodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
mstrzalka Triss mój syn nie jest wcześniakiem 13.05.12, 14:06 Urodził się o czasie a jego waga urodzeniowa jest niska z niewiadomych przyczyn, zarówno on jak i jego starszy brat urodzili się mali, lekarze stwierdzili, że chyba po mnie tak mają. Biję się w pierś, że jechałam do smyka wiadomo mogłam siedzieć w domu, natomiast wypadek mógł się zdarzyć gdy jechałam np na szczepienia, czy wtedy byłabym mniej winna? Poruszam się autobusem bo tak mi łatwiej i wygodniej niż na piechotę, na wzywanie co chwilę taksówki przyznaję nie było by mnie stać. Po kilku tygodniach w domu chciałam zobaczyć ludzi ; ) ale fakt mogłam sie nie ruszać. Co do odporności- mleko matki daje dziecku przeciwciała i ono ma naprawdę sporą odporność. O pasach w głębokim wózku nie słyszałam, może za mało drążyłam ten temat ale wierz mi, że naprawdę czuje się fatalnie. Wiedziałam, że posypią się na mnie gromy, nie ściemniałam w opisie bo po co? kto ma się czepić miejsca gdzie jechałam to się czepi, kto zrozumie potrzebę wyjścia to zrozumie. Najważniejsze, żeby jak najwięcej osób to przeczytało i pomyślało przy wsiadaniu do autobusu z dzieckiem o odpowiednim ustawieniu wózka bo cholerka wie co się na ulicy może zdarzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: Triss mój syn nie jest wcześniakiem 13.05.12, 14:46 Mstrzalko, jejku, po co Ty się tłumaczysz, przecież równie dobrze mogłam iść w wózkiem chodnikiem, i mógł ktoś na Was wpaść: wrotkarz, starszy czlowiek, który się zachwiał, biegnący dzieciak- wypadki się zdarzają. Przykra sprawa, ale nie Twoja wina. Nie daj się jadowi frustratów. Odpowiedz Link Zgłoś
vanillka83 Re: Triss mój syn nie jest wcześniakiem 13.05.12, 14:53 Dokładnie tak nie daj sobie wmówić winy. Nie wierze że tym wszystkim idealnym matkom że zawsze w każdej sytuacji zapewniły swoim dzieciom 100% bezpieczeństwo bo czasem po prostu nie da sie wszystko przewidzięć. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Triss mój syn nie jest wcześniakiem 13.05.12, 18:31 Olej te wariatki one tak muszą, dzięki temu czują się lepiej Żadne tłumaczenia i argumenty do nich nie trafią, od początku twierdzę iż nic nie ma na temat wcześniactwa a one swoje, tłumaczę jak chłop krowie na rowie- źle wózek ustawiony( ale człowiek uczy się na błędach) ale to i tak nie dociera. Chodź i jeździj z dzieckiem gdzie chcesz, na zakupy, plotki czy też spacery- te dla przyjemności też Ja akurat miałam wcześniaka a jak miał 6 tyg to wyjechałam z nim na wczasy, jak skończył trzy to pojechałam na dwa tyg na działkę. Dziecko przeżyło i ma się dobrze. Córkę urodziłam 10 grudnia, na wigilię i święta wizytowałam rodzinę wraz z dzieckiem- też ma się dobrze a także posiada swoje maleństwo z którym podróżuje nagminnie komunikacją miejską Zdrowia życzę dla Was, i jak już pisałam jeśli masz bilet to śmiało możesz wystąpić o odszkodowanie. I nigdy pod żadnym pozorem nie trzymaj dziecka na rękach w komunikacji. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Triss mój syn nie jest wcześniakiem 13.05.12, 18:37 A byś się pochwaliła fotką, babciu Uwielbiam bobasy. Kocham na nie patrzeć, trzymać i tulić. Taką chętkę ostatnio mam na malucha, że nie ma przebacz.. To chyba nienormalne jest Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Triss mój syn nie jest wcześniakiem 14.05.12, 08:13 nie przejmuj się głupimi komentarzami masz prawo wyjść z domu, jazda z dzieckiem autobusem czy pojście do sklepu to nic złego bardzo współczuję przeżyć przytulam mocno trzymaj się i dożo zdrowia życzę Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Triss mój syn nie jest wcześniakiem 14.05.12, 08:26 Owszem, ma prawo wyjść z domu do centrum handlowego z malutkim dzieckiem, ale czy musi z tego prawa korzystać? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 14:55 Przyznaję, że nie jest to rozsądne postępowanie. Jednak już się stało i IHMO dziewczyna powinna się starać o odszkodowanie, zarówno dla siebie, jak i dla dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 15:30 Ale przyznasz, że ciąganie kilkutygodniowego wcześniaka (który ma z defi > nicji obniżoną odporność) komunikacją miejską do centrum handlowego (!), jest g > łupotą? Czemu założyłyście, że to wcześniak???????????????? To że miał niską wagę urodzeniową nie oznacza wcześniactwa. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 To jaką ma wadę? 13.05.12, 15:35 To jaką ma wadę? Tak niska masa urodzeniowa zwykle wynika z wad genetycznych lub rozwojowych. Na miejscu autorki przebadałabym dziecko porządnie, dziwne, że w czasie ciąży nikt nie zwrócił uwagi na słaby rozwój płodu. Odpowiedz Link Zgłoś
mstrzalka zaspokoję twoją ciekawość Triss 13.05.12, 16:26 Adaś nie ma żadnej wady. W pierwszej ciąży podejrzewano dysfunkcje łożyska, oczywiście po wykluczeniu innych możliwości. Ta ciąża była wyczekana więc robiliśmy szereg dodatkowych badań łącznie z echem serca, sprawdzaliśmy przepływy itp i nic, żadnych wad nie stwierdzono. Nie wiem skąd wysnułaś przypuszczenie, że nikt nie zwrócił uwagi na rozwój płodu. Żeby być dokładniejszym miałam dwóch lekarzy i trzeciego lekarza od badan serca. Tydzień przed porodem szacowali wagę 2700, 2500 i 2300. Ja może nie wyglądam jak zagłodzona hinduska ale jestem drobną osobą a mój mąż to skóra i kości więc lekarze stwierdzili, że taka nasza uroda. Nie piję, nigdy nie paliłam, jedynie niedoczynność tarczycy- leczona, dzieciaki zdrowe tylko drobne. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: To jaką ma wadę? 13.05.12, 19:03 Tris co Ci się stało? Dzieci mają różną wagę urodzeniową a ta jest jaka jest. Niby za normę uznaje się 2500 ale nie bądźmy drobiazgowe- może taka ich uroda. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 14:16 Królowa, dziecko ma miesiąc i podróżowało w gondoli.... Naprawdę w autobusach spotykasz niemowlęta przypięte pasami jak podróżują w gondoli. Powtarzam jeszcze raz jedynym błędem autorki było złe ustawienie wózka, nigdy nie stawia się wózka bokiem do kierunku jazdy. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 15:06 Tak, Czar-bajry ma rację. Z drugiej strony przy tak ostrym hamowaniu jeśli wóżek byłby ustawiony zgodnie z kierunkiem jazdy, to zastanówcie się, co by się stało niemowlakowi? Też bardzo cienko to widzę.. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 15:37 Jeśli wózek byłby ustawiony budką do kierunku jazdy to raczej by się nie wywrócił a jeśli nawet to młode zostaje w budce- przerabiałam tą opcję chociaż nie w autobusie. Odpowiedz Link Zgłoś
a_lex Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 15:32 w londyńskich autobusach wręcz każą ustawiać wózki bokiem do kierunku jazdy. wtedy zmieści się kilka (jak już łaskawie kierowca zechce wziąć kogoś z wózkiem do autobusu, bo bywa, że odmawia) wszystkie wózki - inwalidzkie też. nigdy nie jechałam z głębokim wózkiem, ale spacerówki stoją dość stabilnie, mają niżej środek ciężkości. choć pewnie przy ostrym hamowaniu też mogłyby się przewrócić... Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 15:38 Bo wtedy więcej wózków się zmieści, prawidłowo i najbezpieczniej jest jak stoi budą do kierunku jazdy. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 09:54 Pomijam kwestię dzieci wózkowych ale o ile mi wiadomo w komunikacji miejskiej nie ma pasów i takie np 2-3 latki siedzą na siedzeniu również nie przypięte pasami....I co? Zabronić rodzicom wozić dzieci autobusem? Starszym ludziom chyba też bo ich koordynacja ruchowa również może zostawiać wiele do życzenia. Autorka popełniła jeden błąd - ustawiła źle wózek. Ale nikt nie gwarantuje, że gdyby ten wózek stał budką do kierunku jazdy, nie przewróciłby się w chwili gwałtownego hamowania autobusu. Odpowiedz Link Zgłoś
afroddytta O przewożeniu wózka 13.05.12, 10:43 Znalazłam taki filmik, może komuś pomoże na przyszłość www.youtube.com/watch?v=amhk9zTnZoA (są też filmiki jak wózka nie przewozić, na których widać zachowania wózka). Szczerze współczuję wypadku i dużo siły życzę. Jednak ja nigdy dziecka,(myślę tak do ok. 2 rż, nawet 3) nie przewoziłabym na rękach, bo wtedy w momencie jakiegoś hamowania itd. nic nie można zrobić, bo się trzyma dziecko, które jeszcze jest bezwładne i nic samo nie może zrobić. W samochodzie przecież nikt dziecka na kolanach nie wozi, tylko w foteliku, więc nie rozumiem dlaczego w autobusie akurat dziecko ma się trzymać. Odpowiedz Link Zgłoś
ika1979 Re: O przewożeniu wózka 13.05.12, 13:17 Bardzo współczuję zaistniałej sytuacji i całe szczęście że maluszkowi nic się poważnego nie stało. Co do odszkodowania od MPK jak najbardziej Wam się należy i nie miej skrupułów.Ja jestem przykładem otrzymania rekompensaty za podobny wypadek.Tez było gwałtowne hamowanie,doznałam wstrząsu mózgu i cała poobijana byłam,kierowca niby tłumaczył się,że samochód mu wyjechał.Z Pzu dostałam niedużą kwotę a z odszkodowania od MPK zrobiłam remont i meble wymieniłam w pokoju.Było to parę lat temu. Także nie odpuszczaj pieniążki zawsze się przydadzą,choćby maluszkowi na lokatę Odpowiedz Link Zgłoś
kunda77 Re: O przewożeniu wózka 13.05.12, 14:39 Wspolczuje sytuacji..sama taka przezylam kierowca ostro zachamowal i dobrze ze byl tlok bo wozek polecaial przechylajac sie na ludzi i nie zdarzyl sie przewrocic i nie wmawiaj sobie ze to twoja wina...absolutnie nie twoja i nie kierowcy ktory zareagowal instyktownie jak ktos mu wszedl pod kola Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: O przewożeniu wózka 13.05.12, 15:00 Tak naprawde to odszkodowanie powinien placic ten dziad, co wlazl pod kola. Ale niestety uciekl... Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: O przewożeniu wózka 13.05.12, 15:09 To fakt. Dziad bez wyobraźni. Jak tak będzie właził, to albo go ktoś stuknie, albo jakiś kierowca wyskoczy i da mu po pysku, to się może nauczy. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: O przewożeniu wózka 13.05.12, 15:43 Od początku wątku mówię jak przewozić wózek ..... Odpowiedz Link Zgłoś
mstrzalka Re: O przewożeniu wózka 13.05.12, 16:35 No właśnie macie racje z tym przewożeniem wózka, ja się ustawiam zawsze tak żeby inne wózki mogły wjechać, żeby więcej ludzi mogło wejść do autobusu, wtedy autobus był luźny więc mogłam się ustawić budką do kierowcy i właśnie dlatego mam tak potworne wyrzuty sumienia, nie, że jechałam bo to czy ktoś wychodzi z dzieckiem czy siedzi w domu to jego sprawa, najgorsze, że źle ustawiłam wózek, nie przewidziałam, że kierowca może tak ostro zahamować. Teraz wiem Odpowiedz Link Zgłoś
vanillka83 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 13:55 Jak czytam wypowiedzi typu an-ni to czasem sie zastanawiam czy takie osoby są całkowicie zdrowe psychicznie. Te całe ematki robią wszystko idealnie jedyny priotytet to dobro dziecka już nic po za tym nie ma znaczenia. Głośno i wyyrażnie o tym piszą że w życiu nic nie zrobiły co by mogło zaszkodzić dziecku. One są poprostu idealne. Czy przypadkiem nie jest tak że w necie pozują na takie ideały a w rzeczywistości są to tzw. macochy? Pisze o forumkach typu an-ni. Odpowiedz Link Zgłoś
an_ni Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 14:07 jak ja czytam takie egzemplarze jak ty i autorka postu i inne to mam wrazenie ze starania o wyzszy przyrost naturalny nie maja sensu Odpowiedz Link Zgłoś
kunda77 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 14:46 Nie rozumiem co zlego jest w jezdzeniu autobusem ....nie mam samochodu...jesetem mama dwoch wczesnikow i uwierzcie musiala jezdzic i do lekarzy i na rehabilitacjie i uwierzcie ze czasami byl to 5 dni w tyg.... Odpowiedz Link Zgłoś
kozica111 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 16:34 Dziecko powinno być w foteliku takim w jakim przywozi się zazwyczaj dziecko ze szpitala po urodzeniu, taki fotelik można zamocować na stelażu wózka.Ręce mi opadają; wszyscy trąbią że dziecko w samochodzie musi być zapięte w foteliku a większość radośnie wozi w komunikacji miejskiej dzieci jak ulęgałki w koszyku.Uważacie ze autobusom wypadki się nie zdążają? Odpowiedz Link Zgłoś
kunda77 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 16:41 kozica111 napisała: > Dziecko powinno być w foteliku takim w jakim przywozi się zazwyczaj dziecko ze > szpitala po urodzeniu, taki fotelik można zamocować na stelażu wózka.Ręce mi op > adają; wszyscy trąbią że dziecko w samochodzie musi być zapięte w foteliku a wi > ększość radośnie wozi w komunikacji miejskiej dzieci jak ulęgałki w koszyku.Uwa > żacie ze autobusom wypadki się nie zdążają? tylko ze samochodzie mocujemy fotelik pasami a w autobusy nie zawsze maja pasy aby przypiac wozek i jesli maja to mozna przypiac tylko jeden pojedynczy wozek juz dwoch czy podwojego nie da rady bo prubowalam objac tym pasem wozek dla dzieci rok po roku nie dalo sie.... Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 17:25 Strasznie przykry spotkał Cię wypadek, a przede wszystkim Twojego małego synka, czego oczywiście bardzo współczuję. Tylko... Tak spojrzałam w sygnaturkę małego i włosy mi się na głowie zjeżyły. Dziewczyno, urodziłam dziecko z podobną wagą, wcześniaka. Była rehabilitowana. Nie ganiałam po marketach z półtoramiesięcznym dzieckiem, tylko do przychodzi rehabilitacyjnej - a i tak prawdopodobnie stamtąd złapała Klebsiellę Pneumoniae. Dużo ludzi, dzieci itp. - do mnie przez piewrsze 3 m-ce przychodzili tylko najbliżsi, zdrowi, nie przeziębieni (3-4 osoby). Skutek infekcji? Leczenie szpitalne, problemy jelitowe, a do dziś alergia na różne produkty pokarmowe (dziecko ma lat 6). Dziewczyny, no na miłość bożą, trochę rozwagi z tym pchaniem się w tłumy z takimi maleństwami. Po to jest ten macierzyński, żebyście doszły do formy i żeby dzieci łagodnie "weszły w świat". Przyznam się, że nie rozumiem ganiania do centrum handlowego z wózkiem z tak małym dzieckiem, tylko po to, żeby pooglądać zabawki. Nie traktuj tego jako przytyku do tej konkretnej sytuacji, ale... mogło być inaczej tego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 19:12 lily to, że Twoje dziecko chorowało nie oznacza iż inne mają siedzieć w domu... Sama mówisz, że praktycznie trzymałaś dziecko pod kloszem a i tak skończyło się szpitalem. Owszem wcześniaki mają mniejszą odporność ale wcześniactwo wcale nie oznacza tylko i wyłącznie kłopotów. Jak już pisałam urodziłam syna w 34/35 hbd waga urodzeniowa 2850, w szpitalu byliśmy tydzień potem już normalne życie. Wyjazdy, spacery oraz zakupy. Mój syn akurat nie znosił hipermarketów więc jak nie musiałam to nie chodziłam. Tak więc nie doklejaj innym swoich doświadczeń.... Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 22:22 Pytanie - czy wizyta w hipermarkecie, bądź centrum handlowym jest naprawdę potrzebna tak małemu niemowlakowi? Moje dziecko chodziło na spacery, nie było "trzymane pod kloszem", ale i nie miało okazji do łapania miliona zarazków w zamkniętym pomieszczeniu, ze sztuczną wentylacją itp. Na dworze są naturalne warunki, do których dziecko się dostosowuje, dzięki zmianom temperatury kształtuje swoją termoregulację itp. Dzieci o wadze urodzeniowej poniżej 2500-2600 co do zasady mają na starcie słabszy układ odpornościowy i trochę więcej czasu potrzeba, żeby to wyrównać. A waga 2250 jest poniżej normy zdecydowanie, nawet jeśli dziecko terminowe. Czy naprawdę przez jakieś kilka pierwszych m-cy po porodzie nie można się obejść bez biegania po wyprzedażach? Albo biegać samej, kiedy można dziecko zostawić na te 2 godzinki partnerowi, czy komuś bliskiemu? Dodajmy natłok bodźców, masakryczną muzykę, megafony, światła itp. To naprawdę nie jest raj dla tak małego człowieka, a wprost przeciwnie. Czysta bezmyślność i chęć zaspokojenia własnego egoizmu. Nie mówię o sytuacji, kiedy np. mieszkam w odległości 100 m od marketu i to jedyny sklep, gdzie mogę szybko dotrzeć na zakupy + jestem samotną matką, odizolowaną od wszelkiej pomocy. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 08:24 >Czysta bezmyślność i chęć zaspokojenia własnego egoizmu. Nie mówię o sytuacji, kiedy np. mieszkam w odległości 100 m od marketu i to jedyny sklep, gdzie mogę szybko dotrzeć na zakupy + jestem samotną matką, odizolowaną od wszelkiej pomocy. Otóż to, ale dziś jest trend lansowany przez niektóre kolorowe czasopisma (i inne media), że po urodzeniu dziecka nic się w życiu młodej mamy nie powinno zmienić, a dzieciak może być ciągany wszędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Triss mój syn nie jest wcześniakiem 13.05.12, 16:49 To do nabakier. Odpowiedz Link Zgłoś
dextera.m Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 17:47 A moze warto zastanowic sie czy gondole nie powinny jednak miec pasow? W spacerowkach dzieci sa przypinane, w fotelikach samochodowych tym bardziej, to dlaczego nie w gondolach? Wozki dzieciece osiagaja kolosalne ceny wiec moze powinnismy zaczac wymagac od producentow dania nam opcji zapiecia takze tych najmniejszych dzieci?! Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 18:22 W życiu nie widziałam wózka z pasami w gondoli. Wprawdzie moje mialy wózek zakupiony w epoce kamienia łupanego, kiedy o jeszcze nawet nie było obowiazku przypinania dzieci w autach, więc co tu mówic o głębokich wózkach, ale bawię nieraz dzieci współcześnie urodzone i obdarowane przez rodzicieli wypasionymi karocami za ciężkie pieniądze, ale pasów żaden nie ma. Co do łapania zakażeń przez dzieci - proponuje zaprzestać szczepień, nie ma drugiego takiego miejsca, pełnego groźnych dla dziecka bakcyli, jak poradnia D. Bo złapanie kataru od dzieciaka z sąsiedniego wózka jest znacznie bardziej prawdopodobne niz złapanie syfilisu, czy gruźlicy od pijaczka w autobusie. Tak, wiem, wiem, osobne wejścia dla dzieci z katarem, osobne dla tych szczepionych. Ale jeszcze sporo jest przychodni, gdzie poczekalnia jest jedna, a już wszedzie są ci sami lekarze, średni personel i waga. I fartuszków nie zmieniają pomiędzy badaniem dziecka ze sraczką, a tym do szczepienia. Odpowiedz Link Zgłoś
ika1979 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 18:49 W zeszłym roku dla swojego młodszego synka zakupiłam wózek firmy Britax-Romer z pasem bezpieczeństwa w gondoli.Woziłam małego do 5 tego m-ca ale w życiu tego pasa nie używałam. Odpowiedz Link Zgłoś
joszka30 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 18:08 Nawet najlepsze zabezpieczenia nie dadzą nam gwarancji bezpieczeństwa. Pewnie, mozna to optymalizowac, mieć wyobraźnię, przewidywać, ale tak to w zyciu bywa, ze nie na wszystko mamy wplyw, nie zabezpieczymy sie przed wszytskim. Wypadki i tak się zdarzaja i będa zdarzać... a po wypadkach zawsze sie mysli: co by było gdyby.. gdybym wyszla 30 min wczesniej, gdybym poszla inną droga.. Nic to nie zmieni. Poszło, było.. teraz trzeba wyciągac wnioski i zyć dalej. I zorientuj sie, czy twoje chorobowe nei przerywa urlopu macierzynskiego. W sensie, ze nalezy Ci się zwolnienie na siebie- płatne co prawda 80%, potem wracasz na macierzynski.. nie wiem, czy tak jest, ale mzoe warto to sprawdzić... Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 18:24 joszka30 napisała: I > zorientuj sie, czy twoje chorobowe nei przerywa urlopu macierzynskiego. W sensi > e, ze nalezy Ci się zwolnienie na siebie- płatne co prawda 80%, potem wracasz n > a macierzynski.. nie wiem, czy tak jest, ale mzoe warto to sprawdzić... Słuszna uwaga, kiedyś tak było na pewno, ja sama byłam na L4 w czasie macierzyńskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 18:31 Nie czytałam licznym wypowiedzi,ale piesze z forum uważają ze zawsze powinny mieć pierwszeństwo,nie tylko na pasach,wiec w sumie... Współczuje. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 21:50 Współczuję sytuacji, nie będę się wypowiadała czy dobrze że jechałaś do sklepu, czy nie. To teraz nie ma znaczenia. Powiem tylko, żebyś starała się o odszkodowanie. I nie daj się nabrać na ugodę. Dadzą ci np. 10000, i będą chcieli podpisu pod dokumentem, że nie chcesz już nic od nich. Pamiętaj, że roszczenia zdrowotne są rozpatrywane 10 lat, o czym mało kto wie. Ja się dowiedziałam o tym od osoby z rodziny, pracującej wysoko w jednym z TU, po moim wypadku. Minęło już ponad 3 lata od zdarzenia, a ja nadal chodzę na rehabilitację ( a wypadek był banalny ). TU przyznało mi uszczerbek na zdrowiu i synowi też. Zaproponowano ugodę. Nie zgodziliśmy się, dali jakiś ochłap i myśleli, że sprawę mają z głowy. Ale płacą za każdy rachunek za moją rehabilitację. Jak nie chcą, to mają sprawę w e-sądzie, który gładko przyklepuje odszkodowanie. Na syna również. To czy dziecku nic nie będzie, to nie wiesz. Sprawy neurologiczne mogą wyjść za kilka lat, a leczenie wtedy być może przerośnie twoje możliwości. Będziesz miała przynajmniej kasę na nie. Idz do lekarza neurologa dziecięcego prywatnie ( ale dobrego ), weź rachunek. Rób badania, weź odpis swój ze szpitala i wszystko złóż z opisem wypadku do MZK i zażądaj nr ich polisy. Nie odpuść. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Triss mój syn nie jest wcześniakiem 13.05.12, 18:37 Ciekawe jak wysoki i duży musiałby być biegnący dzieciak aby był w stanie nawet > biegnąc bardzo szybko przewrócić wózek z niemowlęciem. > A starsze osoby nic tylko wywracają się na dziecięce wózki. > Weź koło i jebnij się w czoło. To teraz troszkę faktów: Sama idąc chodnikiem wywaliłam wózek z dzieckiem- koło zablokowało się w nierównej kostce i wózek poleciał na budkę- młoda wpadła do budki, nawet się nie obudziła. Czteromiesięczny syn koleżanki leżał w wózku a jej tatuś tak wstając z wersalki tak się złapał za rączkę, że przewalił cały wózek a młody wylądował na dywanie- przeżył i nic mu nie było. Byłam świadkiem jak dziecko wjechało w wózek z niemowlęciem- na strachu się skończyło. Tak że weź może te koło..... Odpowiedz Link Zgłoś
an_ni Re: Triss mój syn nie jest wcześniakiem 13.05.12, 20:20 umiesz czytac? dziecko autorki krwawilo z glowy nie spadlo do budki, nie spadlo na dywan, spadlo z impetem na podloge autobusu Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Triss mój syn nie jest wcześniakiem 13.05.12, 20:29 Ja umiem czytać, umiem też logicznie myśleć jak byś posiadała tą umiejętność to byś nie robiła z siebie idiotki... Mój powyższy post nie dotyczył wypadku ani dziecka autorki, był odpowiedzią na post gazety- jak jeszcze nie zrozumiesz to napisze drukowanymi. Odpowiedz Link Zgłoś
an_ni Re: Triss mój syn nie jest wcześniakiem 13.05.12, 20:32 napisz to sobie w oddzielnym watku, bo w tym piszesz w temacie wypadku autorki Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Triss mój syn nie jest wcześniakiem 13.05.12, 20:35 Skoro masz problemy z logiką i czytaniem ze zrozumieniem to bardzo przepraszam iż prze ze mnie miałaś zamęt w głowie.... Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Triss mój syn nie jest wcześniakiem 14.05.12, 07:26 Brawo! Czar-bajry. Brawo! Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Triss mój syn nie jest wcześniakiem 14.05.12, 08:22 >Sama idąc chodnikiem wywaliłam wózek z dzieckiem- koło zablokowało się w nierównej kostce i wózek poleciał na budkę- młoda wpadła do budki, nawet się nie obudziła. Przyzwyczajona zbierać oklep od Mamusi, więc byle co ją nie wzruszy.... Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Triss mój syn nie jest wcześniakiem 14.05.12, 23:47 Głupia jesteś Ona wtedy jeszcze nie zbierała Odpowiedz Link Zgłoś
nicolcia9 Re: Wypadek w autobusie 13.05.12, 23:11 STARAJ SIĘ O ODSZKODOWANIE! moja znajoma też stała w autobusie i mocno zahamował, niefortunnie poleciała i źle stanęła przez co skręciła kostkę i naderwała jakieś ścięgna, już też chciała odpuścic, ale znalazła adwokata który powiedział, że załatwi jej tą sprawę. Zgodziła się - dostała odszkodowanie od komunikacji miejskiej 12 000 zł, warto walczyc o swoje! znajdz dobrego adwokata ktory sie na tym zna i poprowadzi za Ciebie tą sprawę do końca on wziął od niej jakiś procent wywalczonej sumy, ale warto było Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 01:14 mstrzalka napisała: > wózek z syn > kiem się przewrócił i gdy spojrzałam synek leżał na podłodze dalej od wózka a > wózek był przewrócony Dlaczego dziecko nie było zapiera pasami w wozku? Przewrocenie wózka moze sie zdarzyć wszędzie: biegnący przechodzień, dzieciak, ktoś na rowerze, itd Cóż za głupota wozić dzieciaka bez zapietych pasów. I nie mow ze wózek ich nie ma, bo to by znaczyło ze kupilas jakieś g... Jesteś po części odpowiedzialna za to ze dzieciak wypadł z wozka Odpowiedz Link Zgłoś
malwa51 Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 05:20 nastepna gondole pasow nie maja, jak to juz ktos wyzek napisal Odpowiedz Link Zgłoś
kunda77 Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 07:22 nie spotkałam sie z gondola z pasami.... w autobusach czasami sa pasy aby przypiac wozek ale czesto jesli juz na taki autobus natrafimy to okazuje sie ze pasy sa niesprawne Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 07:59 "Następna" to chyba ty jesteś. Ok - nie wiem, jak teraz, bo teraz nie mam małego dziecka, nie szukam także jeszcze gondoli dla wnuków, a ludziom w wózki nie zaglądam, ale kilkanaście dobrych lat temu ja miałam gondolę z pasami - polskiej produkcji, z tych raczej tańszych, ot masywny stelaż w klasycznym stylu i głęboka zdejmowana (np. do transportu, składowania) gondola. Nie zeskanuję zdjęcia bo nie mam takich bez dziecka w środku, sorry. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 08:20 Kilkanaście lat temu również miałam gondolę. Bez pasów. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 08:28 O boszz, przecież ja nigdzie nie pisałam "wszystkie gondole mają lub miały pasy", tylko że "gondola może mieć pasy [w sensie - takie bywały, miałam taką, więc przynajmniej ten typ i ta partia posiadały to rozwiązanie, nie pojedyncza sztuka ale dobre kilkaset jak nie kilka tysięcy wózków], więc lepiej szukać takiej, która ma pasy, a nie zakładać a priori, że takich nie bywa". Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 09:15 Super!! Tylko, że autorka posta pisze o już zaistniałej sytuacji, więc pisanie o wózku z pasami jest trochę chybione, nie sądzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
sylki Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 09:20 Dokładnie, a nawet jeżeli już, to i owszem pasy w gondolach są, ale raczej w tych droższych wózkach i wcale tak dużo ich na rynku nie ma. Pasy przeważnie mają te gondolę w których można przewozić dziecko w samochodzie zamiast fotelika. Zresztą jak napisała Rosa, jaki ma sens pisanie teraz o pasach i gondoli? Odszkodowanie się należy tak czy siak Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 09:32 > Zresztą jak napisała Rosa, jaki ma sens pisanie teraz o pasach i gondoli? Taki sam, jak pisanie np. o skutecznych metodach radzenia sobie z każdym innym problemem. Nie chodzi o to, że autorka może cofnąć czas - ale o to, żeby inni rodzice pomyśleli z wyprzedzeniem, zawczasu. Inaczej - wiele forumek w ogóle nie przyjmowało (i nadal nie przyjmuje, jak widać) do wiadomości, że można w wózku-gondoli mieć zainstalowane pasy (nawiasem mówiąc, nasz nie był gondolą-fotelikiem samochodowym, tylko zwyczajną, polską, niedrogą gondolą; pasy były w gondoli, a żeby było śmieszniej, o ile sobie przypominam, nie było szelek w komplecie do spacerówki nakładanej na ten sam stelaż, kupowaliśmy oddzielnie). W ogóle nie szukałyby wózka z pasami. W ogóle nie dopytywałyby o pasy w gondoli, bo przecież nie ma, nie było, nie istnieją takie wózki, po co zawracać głową producentom i sprzedawcom, prawda? No to jeszcze inaczej: może od teraz warto domagać się pasów w gondolach? dopytywać u sprzedawców o takie pasy? uświadamiać oczekujących rodziców, jeśli pytają nas o poradę, że mogą poszukać wózka/gondoli z pasami, żeby zminimalizować ryzyko takich wypadków? Odpowiedz Link Zgłoś
sylki Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 09:41 Miałam kilkanaście wózków i tylko jedna gondola miała pasy, nie było to kilkanaście lat temu, a teraz na przełomie 5 lat. Domagać się można, ale tylko tyle. Ach i te pond 12 lat temu gdy wózek kupowałam, też nie spotkałam się z pasami w gondoli. Prawda jest taka, że takie hamowanie autobusu nie jest częste, wózek się należy trzymać i tyle, choć w tym przypadku raczej na niewiele by się to zdało. Tak sobie jeszcze pomyślałam, wózek który miałam pasy miał, ale nawet jakby mi się wózek wywrócił na bok, nie jest powiedziane, że pasy by uchroniły dziecko przed obiciem sobie głowy, bo pas był tylko taki przechodzący w tali. Więc jedynie co, to dziecko nie wyturlało by się z niej Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 10:58 Nie rozumiem, dlaczego zdajesz się sugerować, że ja nie mogłam mieć wózka-gondoli z pasami. Miałam. Szczerze mówiąc, nawet się wtedy nie zastanawiałam nad tym (wybierając wózek) czy to była norma, czy nie. Domagać się można i to według mnie nie jest tylko tyle, ale aż tyle. Zobacz, co wyszło z domagania się odpowiednio dobranych rozmiarem staników - cały ten ruch stanikomaniacki a po kilku latach szeroka oferta także polskich producentów, nowe firmy bazujące na pełnej rozmiarówce (np. Effuniak), ubrania projektowane dla kobiet o różnych rozmiarach biustu (BiuBiu), dobry wybór staników brytyjskich w sklepach stacjonarnych, brafitting jako usługa, lepsze rozmiary nawet w takich sieciach jak Esotique itp. A wystarczyło domaganie się, głosowanie portfelem i działalność na forach (marketing szeptany). Czy kobiety nadal powinny siedzieć cicho, kupować co im dają, i mordować się w tym osławionym 75B bez szemrania? Bo domagać się można, ale tylko tyle? Od czegoś trzeba zacząć. Może od szukania bezpieczniejszych modeli wózków? I sygnalizowania, że jest na takie modele zapotrzebowanie? Propagowania takich modeli na forach? Kilka lat temu była na forum dyskusja o fotelikach w taxi i obecnie, o ile wiem, można już stosunkowo łatwo zamówić taxi z fotelikiem dziecięcym, nie jest to taki ewenement jak np. 10 lat temu. Między innymi z powodu akcji na forach i "domagania się". Nie rozumiem zresztą, co ty chcesz udowodnić. Czy chodzi tobie o to, że według ciebie pasy są zbędne? i w ogóle wprost nie wypada pisać o tym, że można jak najbardziej zainstalować pasy w gondoli i że można taki wózek wyprodukować i sprzedawać? Miałam właśnie taki pas przechodzący w talii (takie dwie literki v spięte zatrzaskiem w talii dziecka) i ten pas był np. doskonały do asekuracji dziecka, gdy się wnosiło wózek do autobusu czy znosiło po schodach - nie było ryzyka, że przy niezamierzonym przechyleniu gondoli dziecko wypadnie np. bokiem albo zsunie się w któryś z "kątów" wózka. Choćby z tego powodu warto było go używać. A gdy dziecko zaczęło podnosić się i siadać, do gondoli doczepiliśmy szelki. Wychodzę z założenia, że jeśli jest możliwość ograniczenia czy zminimalizowania szkód to zawsze warto ją wykorzystać. Oczywiście, ty możesz uważać inaczej, więc pewnie ciebie nie przekonam. Nie pisałam, że pasy w gondoli uchroniły by dziecko autorki w 100%, tylko że są takie gondole i że pasy mogą pomóc w podobnych sytuacjach. A jeśli mogą pomóc choć odrobinę, warto ich moim zdaniem użyć. Odpowiedz Link Zgłoś
sylki Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 13:57 Nic ci nie chcę wmówić, napisałam tylko, że ja osobiście się nie spotkałam te 12 lat temu, dopisujesz sobie resztę i tyle. Chcesz walczyć to walcz mi się nie chce, moje dziecko z wózka wyrasta, nie potrzebowałam pasów w gondoli, bo wiem jak go stawiać w komunikacji, zresztą wolę piesze wędrówki Staniki pominę, bo jakoś wśród moich znajomych wielkiego bumu rozmiarowego nie odkryłam, co gorsze mają w duszy, że powinny nosić obwód 65, bo wygodnie im z 75...i co takiej zrobić ech Foteliki w Taxi, może i jest łatwiej, ale nie w moim mieście niestety. Ty nie pisałaś, że pasy by nie uchroniły, a ja napisałam ot takie dopowiedzenie, oczywiście że dobrze posiadać pasy w gondoli, nie neguję tego w żadnym razie. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 14:08 Ok dzięki za wyjaśnienie, na sieci łatwo jest "dopisać sobie" i to się mi teraz właśnie przytrafiło, zagalopowałam się, przepraszam. Jakoś specjalnie walczyć o gondole nie chcę - rozpisałam się wyżej tytułem wyjaśnienia bodajże rosie, czemu w ogóle pisać o pasach w wózku w tym wątku. Jak moje dziecko uczyni mnie babcią, jeśli w ogóle i jeśli tego dożyję, i jeśli będzie wybierać gondolkę na pewno podsunę pomysł z pasami Stanikowo jestem uświadomiona, przestawiona na dobry rozmiar, i poprzestawiałam na odpowiednie rozmiary kilka posiadaczek biustów, w tym moją teściową Kocham to, że obecnie mogę pójść do naziemnego sklepu i kupić ot tak dobry stanik, a nie jak kilka lat temu, jedynie spłaszczające, podjeżdżające chomąto-sutkozakrywacz (wysłuchawszy do kompletu komentarza sprzedawczyni o tym, jaka to ja jestem dziwnie zbudowana). Taxi i staniki to są przykłady potęgi internetowych neoplemion ukierunkowanych na jakieś sensowne działanie, ot tyle. Bez takich działań (oddolne "domaganie się" konsumenckich ułatwień) na pewno byłoby gorzej, nie lepiej, dlatego ja osobiście zawsze jestem za. Odpowiedz Link Zgłoś
sylki Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 14:21 Wiem co o dopowiadaniu sobie, bądź że tak powiem zrozumieniu inaczej tego co druga osoba chciała przekazać, magia internetu niestety. Stanikowo też jestem uświadomiona, moja teściowa dalej woli namioty z bazaru, cóż nic na siłę, widocznie jej tak wygodnie Za to moja mama wie, że nie nosi 85, a 75 - miski różnie więc nie wpisuję, bo to już co firma to inaczej Co do taxi, to jeszcze teraz gdy mamy zaplanowaną jazdę fotele bierzemy ze sobą, mina taksówkarzy bezcenna Ostatnio niestety byłam zmuszona wracać z dziećmi taksówką bez fotelika, nie znoszę, ale siła wyższa niestety, odetchnęłam z ulgą, gdy z taxi wysiadłam. Nie lubie miec niezapięte dzieci w aucie Odpowiedz Link Zgłoś
chomiczkami Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 07:36 A ja nie wiem. Jak się stawia dziecko w autobusie? Ma mieć nóżki w kierunku kierowcy czy tyłu? Odpowiedz Link Zgłoś
sylki Re: Wypadek w autobusie 16.05.12, 09:42 Buda wózka ma być ustawiona tyłem do kierunku jazdy Na youtube jest to pięknie pokazane tu masz te filmiki forum.gazeta.pl/forum/w,101614,135815816,135877455,Dokladne_instrukcje_i_pytanie.html wyżej w tym wątku opisałam dokładnie jak stawiać Należy pamiętać o zaciągnięciu hamulca oraz trzymaniu wózka. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 19:28 rosapulchra-0 napisała: > Super!! Tylko, że autorka posta pisze o już zaistniałej sytuacji, więc pisanie > o wózku z pasami jest trochę chybione, nie sądzisz? Dla autorki moze i chybiony bo musztarda po obiedzie, ale dla czytających, kupujących niedługo lub tych które już maja i uzytkuja gondole właśnie zaświta, ze wartaloby posiadać gondole z pasami i ze takowe istnieją tylko baby wola pikne kolorki i kieszonki, zamiast zwracać uwagę na bezpieczeństwo Odpowiedz Link Zgłoś
malwa51 Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 10:32 Uscisle: odnosilam sie do wpisow dziewczyn powyzej, gdzie pisaly,ze w sklepach takich gondoli nie widzialy. Pozniej pojawily sie wpisy, ze pasy w niektorych modelach sa, ale ze to pojedyncze i rzadkie przypadki. "U mnie" pasy byly tylko w kupowanym oddzielnie czyms takim (nie wiem, jak to sie po polsku nazywa) - taka wkladka do wozka jakby: glamina.blogg.se/2011/october/dyr-shopping.html Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 18:49 malwa51 napisała: > nastepna > gondole pasow nie maja, jak to juz ktos wyzek napisal No pacz pani... nawet nie szukałam długo: www.mulan.pl/products/256/p/460 Odpowiedz Link Zgłoś
sylki Re: Wypadek w autobusie 16.05.12, 09:43 Uwierz mi, że nie chciałabyś posiadać tego wózka biorąc pod uwagę, że w fotelikach tej firmy pasy się wyrywały przy zderzeniu ok 40-50 km/h, to w gondoli może być gorzej Odpowiedz Link Zgłoś
stylwia1978 Re: Wypadek w autobusie 14.05.12, 09:53 Myśle, że byłas bardzo dzielna. Szczerze Ci współczuje i Twoja historia niech będzie przestrogą, szkoda tylko, że te wszystkie autobusowe dziadki nie czytają tej opowieści. Odpowiedz Link Zgłoś
kajmanik Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 13:43 Wspólczuję ale Twoja historia to kolejny dowód na prawdziwość mojej zasady : komunikacja publiczna nie jest miejscem dla dzieci. Moja córka ma 7 lat i nie zna (poza samoolotem i autokarem na klasową wycieczkę) miejskiej komunikacji której sama unikam jak ognia. Wracaj szybko do zdrowia Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 15:26 kajmanik napisała: > Moja córka ma 7 lat i nie z > na (poza samoolotem i autokarem na klasową wycieczkę) miejskiej komunikacji któ > rej sama unikam jak ognia. Nie ma sie czym chwalic ze sie wychowuje kaleke spoleczna. Umiejetnosc poruszania sie komunikacja miejsca, czytania rozkladow, doboru trasy, przewidywania czasu podrozy to jedna z umiejestnosci zyciowych jaka dziecie tez powinno poznac... Odpowiedz Link Zgłoś
kajmanik Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 15:55 mówisz? jakoś moi rodzice tez wyznawali tą zasadę i wyszło mi to na dobre. w tej chwili wozimy corkę my albo dziadkowie, zresztą - dokąd masowy, śmierdzacy, niebezpieczny ,,zbiorkom" nie zmieni się w wygodną komunikację miejską nie ma o czym mówić. a co do planowaia trasy i czasu podróży- jest net i gps Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 18:28 Bez przesady, komunikacja miejska pod względem ilości wypadków jest daleko w tyle samochodami. A Odpowiedz Link Zgłoś
sylki Re: Wypadek w autobusie 16.05.12, 09:46 No patrz, wyobraź sobie, że nie wszyscy mają samochody. Poza tym już niedługo pozna komunikację miejską. Jak myślisz klasowo do kina to jak się jeździ - busem, nieee KM właśnie Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 18:38 Tu akurat się nie zgadzam. Sama z komunikacji miejskiej zaczęłam korzystać dopiero w wieku 17-lat, wcześniej nie było potrzeby (szkoła na miejscu). Nie było dla mnie trudnością ani problem (czy też proces niezwykle długotrwałym) nauczyć się jakie bilety kupować, gdzie kasować i po czym poznać kanara Odpowiedz Link Zgłoś
tititu Re: Wypadek w autobusie 15.05.12, 22:19 Zbieraj każdy rachunek związany z tym wypadkiem i występuj o pieniądze i od Twojego ubezpieczyciela i od MPK. MPK kasę za wypadek wypłacić musi. I nie daj sobie wmówić nic innego. Opisz wypadek, załącz ksero wypisu szpitalnego i zażądaj odszkodowania. Standardowo je wypłacają po potwierdzeniu, że coś takiego miało miejsce, nawet nie dyskutują, bo takich przypadków mają ileś tam miesięcznie! Odpowiedz Link Zgłoś