Właśnie zakończyłam pewien etap w swoim życiu, z jednej strony jestem dumna że za nim wszystko się jeszcze na dobre rozkręciło to jednak zdusiło w zarodku... z drugiej zaś jestem ciekawa co by było gdyby i czy tylko ja jestem taka w "porządku" czy każda z Was coś ma na sumieniu, jakiś grzech/sytuację którą skrywa...?
Cz jest tu może jakaś kobieta która prowadzi podwójne życie? Wiem... brzmi zapewne niemądrze i nierozsądnie ale przecież każdy z nas ma pewne potrzeby, nie u każdej z nas związek jest idealny, poza tym z upływem czasu uczucia (np. względem partnera) się wypalają...
Czy są sytuacje których żałujecie? Pytam oczywiście o stronę uczuciową w sytuacji najmniej odpowiedniej czyli np. podczas trwania związku.
Tak pytam z ciekawości

Można pisać pod innymi nickami