Rozwiązanie forowane przez wiele grup religijnych (w tym i część naszych katolików). W skrócie - mężczyzna głową rodziny jest i bierze za nią odpowiedzialność, żona jest posłuszna jego decyzjom. Ma to działać bez dewiacji, z wzajemnym poszanowaniem i ze świadomością Znania Swojego Miejsca.
Podobno dobrze działa na zdrowie rodziny, ustawia wszystko na właściwym miejscu itede. Nie włączam konotacji religijnych

. I podobno taki układ to atawistyczne marzenie większości facetów, a brak owego jednym z powodów zaniku faceta w facecie...
Mój osobisty M. spytany, czy życzyłby sobie Żony Posłusznej, po kilkukrotnym troskliwym upewnieniu się, że spożyte produkty nie wywołały u mnie ciężkiego ataku psychozy i rozmowa jest teoretyczna, a ja nie mam przedwczesnej i powikłanej menopauzy

stwierdził, że za żadne skarby świata nie chciałby czegoś takiego w charakterze towarzyszki życia. Nawet atawistycznie... I żaden z ankietowanych facetów też nie chciał, przy czym część też wyraziła troskę o moje zdrowie psychiczne przede wszystkim.
To jak - jest ten atawizm w facetach czy nie ma?