Dodaj do ulubionych

Raport UNICEF. Ubogie dzieci...

31.05.12, 09:52
Jak oceniacie te kryteria? Co piąte dziecko nie ma w Polsce dwóch z poniższych rzeczy.

Dla mnie nie ma wątpliwości trzeba robić tak aby dzieci miały jak najlepiej. Tłumaczenie, ze coś jest niepotrzebne lub "ja tak nie miałem" mnie odrzucają. Z drugiej strony czy kryterium zjedzenia mięsa (nie jestem wegetarianką) nie jest śmieszne? Podejrzewam, ze jest cała masa dzieci które nie mają nowych ubrań. W sensie noszą po kimś lub z lumpka. No to już dyskusyjne, bo donaszać całe życie ciuch po kimś nie jest do końca komfortowe. Ciekawa jestem waszego zdania...

"Co powinno mieć każde dziecko? Trzy posiłki dziennie, z których przynajmniej jeden zawiera mięso lub rybę. Codziennie świeże warzywa i owoce. Książki i przynajmniej jedną grę edukacyjną odpowiednie dla swojego wieku. Sprzęt do zabaw na podwórku, jak rower czy hulajnoga. Pieniądze na wycieczki szkolne. Spokojne miejsce do odrabiania lekcji i internet. Chociaż kilka nowych ubrań i dwie pary pasujących butów. Możliwość zapraszania przyjaciół i świętowania urodzin."

Więcej... wyborcza.pl/1,75248,11833266,Co_piate_dziecko_w_Polsce_jest_ubogie.html#ixzz1wQnAARwq
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:05
      Akurat w kwestii mięsa raport zawiera sformułowanie "lub odpowiednio skomponowany zamiennik wegetariański", więc tu bym się nie czepiała (w wersji podawanej wczoraj bodajże przez onet tak było napisane).
      Kryteria nie są jakieś kosmiczne, co wszelako nie zmienia faktu, że każda z nas przynajmniej zna dzieci, które stanowią te 20% nie mającej czegoś z listy. To rzeczywiście smutne, zwłaszcza że jakby nie patrzeć jesteśmy krajem nieźle usytuowanym, nie ma tu od dłuższego czasu wojen, spektakularnych klęsk żywiołowych, więc dlaczego jest aż tak kiepsko?
      • triss_merigold6 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:09
        Bo rodzice mają dzieci gdzieś.
        Przypominam, że w tym kraju jest pół miliona niepłacących i rzekomo nieściągalnych alimenciarzy. Gdyby im wydrzeć zaległą kasę to standard życia dzieci skokowo by się poprawił. Pół miliona odpadów atomowych okrada swoje dzieci za przyzwoleniem swoich rodzin, przyjaciół, znajomych i przy bezradności państwa.
        • kropkacom Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:13
          Tak, to jest dół. Rodzice, a raczej ojcowie nie płacą na swoje dzieci. I ja będę to podkreślać to jest wina państwa (od zawsze) i wina wmawiania tatusiom, ze oni tylko pomagają a rozwodzą się także z dzieckiem.
          • nabakier Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 17:07
            To jest ogromna wina państwa, ale i społeczeństwa, że nie prze na opiekę wspólną. Alimenty to ustawienie jednego rodzica jako ...portfela. I gry tym portfelem- przez obie stron. Ludzie się w to łapią, a płacą dzieci.
        • iwoniaw Słuszna słuszność 31.05.12, 10:19
          Obawiam się, że masz rację - to nie kwestia innych zmiennych, tylko faktu, że mnóstwo rodziców po prostu o dzieci nie dba. Jedna grupa to alimenciarze nie płacący nawet tych marnych groszy, które najczęściej są zasądzane, druga to ci, którzy "muszą przecież i dla siebie coś w życiu robić" i w zw. z tym priorytetem jest piwo tatusia i solarium mamusi, a na obiad i książkę dla dziecka już niekoniecznie starcza, a trzecia to ludzie zwyczajnie durni i leniwi, którzy żywią dziecko byle czym, w chałupie wygospodarować kąta na szafkę z biurkiem im się nie chce, a wycieczka dokądkolwiek to czysta fanaberia, skoro można przed tv siedzieć przecież i pogryzać jakieś fastfoody...
          Patrzę na tę listę i naprawdę widzę, że to nie jest kwestia biedy jednak.
    • triss_merigold6 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:06
      Kryteria bardzo sensowne.
      IMO dziecko może nosić rzeczy po kimś albo ze szmateksu, ale pod warunkiem, że ma też rzeczy nowe. Ile tu było postów forumek, które opisywały jak badziewnie się czuły, kiedy jako dzieci/nastolatki, musiały nosić ciuchy stare, pocerowane, po starszym rodzeństwie, niemodne, obciachowe.
      • kropkacom Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:15
        Te które się z tym źle czuły nie zrobią tego swoim dzieciom. To oczywiste. Jest cała masa, która twierdzi, ze dziecko nie musi mieć nowego ciucha, bo tak.
        • gazeta_mi_placi Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:19
          Ale wtedy nie było (lub bardzo mały wybór) ciucholandów, teraz w ciucholandach i komisach spokojnie można kupić ubranie nie noszące śladów użytkowania i całkiem ładne.
          Jasne, są też tam ciuchy uszkodzone i z widocznymi śladami użytkowania, ale można wybrać z wyglądu nowiuteńkie.
        • triss_merigold6 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:23
          Tak sądzisz? Niektóre będą prezentować podejście "ja nie miałam i przeżyłam więc dziecku też się nic nie stanie".
          Będę się upierać, że dziecko chodzące do przedszkola/szkoły musi mieć też jakieś nowe, modne, popularne rzeczy, żeby nie było wykluczone. Nie łykam kitu o olśniewaniu wyłącznie swoją osobowością w grupie dziesięciolatków.
          • kropkacom Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:30
            Ja się z tobą zgadzam oczywiście. Jednak sytuacji wykluczenia dziecka z powodu braku bluzki ze Spidermanem nie znam. Tak, ja na ubrania pieniędzy nie żałuje.
            • triss_merigold6 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:35
              Z powodu jednej bluzy - nie. Ale jeśli dziecko nosi wyłącznie stare i znoszone ubrania, nie ma roweru/hulajnogi/rolek, nie przynosi nawet tych cukierków na urodziny, nigdzie nie wyjeżdża, nie było w kinie/teatrze/muzeum, nie ma przyborów szkolnych, nigdy nie może kupić sobie nawet lizaka w szkolnym sklepiku itd. to będzie wykluczone.
              • kropkacom Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:40
                Powiem tak, tu gdzie mieszkam przeciętnie zarabiający rodzic nie koncertuje się na ubraniach big_grin Za to na aktywności dzieci i wyjazdach tak. Najlepsza koleżanka mojej córki nie ma modnych ciuchów, ale jadą razem na szkołę w przyrodzie a ona jeszcze potem na biwak ze szkoły. Rodzice nie kupili jej upragnionej lalki a opłacają naukę gry na pianinie. Wiem, odbiłam od tematu, bo to jednak o dzieciach w Polsce.
                • triss_merigold6 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:45
                  Rozumiem nienerwowe podejście do ubrań dziecięcych, bo sama takie mam (chociaż kupuję nowe) i znam sporo osób przyzwoicie zarabiających, które też do kwestii ciuchowych podchodzą oszczędnie. Ale inwestuję właśnie w wyjazdy, w zajęcia dodatkowe, w różne atrakcje, książki, audiobooki, płyty itd. I to widać - po tym jak dziecko się zachowuje, jaki ma zasób słów, obycie, to jest ten kapitał kulturowy.
                  • kropkacom Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:54
                    Wiesz, może w Warszawie to widać. Ba, może to było widać nawet jak byłam dzieckiem i jako jedyna z siostrą na wsi jeździłam na wakacje i nie do krewnych. Dzisiaj dzieci (bynajmniej tu) się nie różnią bardzo. Pisałam przedwczoraj chyba, ze jednego chłopca zastraszył "dobrze" wychowany dzieciak z sukcesami w sporcie (trenuje piłkę nożną już od przedszkola). No żeby on był klasowym lujem? big_grin Nie wybiegał się?
          • carmita80 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:43
            triss_merigold6 napisała:


            > Będę się upierać, że dziecko chodzące do przedszkola/szkoły musi mieć te
            > ż jakieś nowe, modne, popularne rzeczy, żeby nie było wykluczone. Nie łykam kit
            > u o olśniewaniu wyłącznie swoją osobowością w grupie dziesięciolatków.

            A co wg ciebie potrzebuje 10-latek aby byl akceptowany w grupie?
            • iwoniaw Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:51
              Tu chyba nawet nie o samą akceptację chodzi, wykluczenie polega na tym, że nawet najżyczliwiej nastawieni i nieuprzedzeni koledzy z takim wykluczonym (przez rodziców własnych, nie przez grupę!) dzieckiem nie mają - albo mają b. niewiele - punktów stycznych. No bo naklejkami ani karteczkami z notesu się nie powymieniają, cukierkami nie odwzajemni poczęstunku, na urodziny nie przyjdzie nawet jak zaproszony, o nowej grze na konsolę nie pogada ani o filmie w kinie, na wycieczkę klasową nie jedzie itd. itp.
              • kropkacom Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:56
                Wykluczona to była moja kuzynka, która mimo (jak na tamte czasy) świetnego TV nie znała żadnej bajki, bo jej rodzice nie pozwalali oglądać. big_grin
                • iwoniaw Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 11:03
                  Śmiej się, śmiej - a to właśnie m.in. o to chodzi. Dziecko nie może być całkowicie odcięte od konsumpcji, do której dostęp mają jego wszyscy pozostali rówieśnicy, bo nawet jeśli nie głoduje i nie chodzi boso, to z całą pewnością rośnie na wyalienowanego dziwaka. Brak tylko tv, tylko modnych zabawek, tylko możliwości pójścia w miejsce X jeszcze nie czyni nieodwracalnych spustoszeń, ale jeśli takie braki się kumulują, to robi się nieciekawie. A tu mówimy o 1/5 populacji dzieci! Wbrew temu, co ktoś napisał wyżej (że jest nieźle), moim zdaniem to wynik dramatyczny. To znaczy, że w KAŻDEJ przeciętnej klasie szkolnej takich dzieci jest 4-6...
                  • carmita80 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 11:20
                    Iwoniaw ja uwazam, ze z powodu braku tych wszystkich rzeczy dzieci same nie wyklucza z grupy tych ktorzy tego nie posiadaja tu duza role ma.wychowanie, a niestety w Polsce w dalszym ciagu bardzo wazny jest posiadanie, miec znaczy byc a kto nie ma jest biedny, gorszy wiec trzeba go odrzucic. Wiele osob rezygnuje z czegos na rzecz czegos ale tak aby na zewnatrz wygladalo dostatnio, dzieci biora przyklad z rodzicow, widza i slysza i postepuja tak samo. Dla przykladu moja corka 9-latka nie ma telefonu, ale wsponiala ze kilka osob w klasie ma to moze i ona by mogla, wiec jej wytlumaczylam ze go nie potrzebuje, a pograc moze na moim albo taty smartfonie co robi od czasu do czasu. Powiedziala ze jedna z jej przyjaciolek (przyjaznia sie wtrojke) ma ale gdy zapytalam jej mame to powiedziala ze dala.corce swoj stary telefon ale nieoplacaja abonamentu ani nie doladowuja i temat sie skonczyl. Druga z tej trojki jest z zamoznej rodziny ale nie obnosza sie z tym rodzice wiec i dziecko tego nie robi. Nie kupuje dzieciom wszystkich najnowszych zabawek choc nas stac, stac nas na nowe ubrania a czesto kupuje w charity shops bo sa markowe i w super stanie. Ma komputer i internet ale nia ma konsoli i wii bo wole aby pojedzila rowerem czy plywala. A rower ma uzywany podobnie jak mlodszy syn.
                    • adellante12 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 11:27
                      dzieci same nie wyklucza z grupy tych ktorzy tego nie posiadaja

                      Chrzanisz farmazony.
                      Banały z komunistycznego podrecznika dla pionierów... Dzieci nie znaja i nie poznaja politycznej poprawności. Dzieci nie maja zakodowanej komuny we krwi. Dzieci sa szczere do bólu i bezposrednie. Piszesz jakbys nie miała o nich pojecia...
                      • triss_merigold6 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 11:31
                        Bo przyjemniej jest redukować dysonans poznawczy i karmić iluzje.
                        Oczywiście, że dzieci wykluczają tych, którzy rażąco odstają od grupy.
                        • kropkacom Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 11:35
                          No ale dzieci do pewnego wieku znają najwyżej nazwy zabawek (dzięki reklamom konkretnych zabawek) a nie marki. Wykluczają tych z którymi nie mają o czym gadać lub ich nie lubię. Po prostu.
                          • iwoniaw Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 11:39
                            No toteż napisałam wyżej - to wykluczenie najczęściej właśnie bierze się z tego, że "nie mają o czym gadać" z kimś, kto nie ma książek, zabawek, karteczek na wymianę, na urodziny zaproszony nie przychodzi, sam cukierków do szkoły na swoje święto nie przyniesie, nigdzie nie chodzi ani nie jeździ (w tym także na wspólne wycieczki klasowe), nie ma pojęcia, jak się w gry na topie gra itp. To nie jest najczęściej kwestia wrednego "bogacza" z podejściem "ja mam internet w domu, a ty w starych gaciach chodzisz, więc się do nas nie odzywaj", tylko właśnie dramatycznego braku wspólnych punktów zaczepienia.
                            • mondovi Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 12:43
                              Racja. Mam syna w starszakach, który na dzień dziecka zamówił sobie album do zbierania kart z piłkarzami. (Mógł wybrać cokolwiek) Zapytałam po co mu to, odpowiedział, że wszyscy chłopcy z grupy mają, ciągle o tym rozmawiają i wymieniają się kartami, a on nie moze. Nie sądzę, żeby z dnia na dzień pokochał piłkę nożną - chce uczestniczyć po prostu i jest to bardzo naturalne.
                              • nabakier Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 01.06.12, 07:57
                                Owszem, jest naturalne, ale brak tego nie prowadzi z klucza do wykluczania.
                                • mondovi Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 01.06.12, 12:59
                                  Prowadzi. Jeśli nie wymienia się kartami, nie ma albumu, jest skazany na rolę obserwatora, który w grupie, w tym momencie - a u dzieci liczy się chwila i nie ma opcji, że ja wam za 30 lat pokażę - jest na najniższym szczeblu hierarchii.
                          • nabakier Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 01.06.12, 07:47
                            Pełna zgoda, Kropko. Gdzieś tam o tym samym napisałam.
                        • carmita80 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 11:39
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Bo przyjemniej jest redukować dysonans poznawczy i karmić iluzje.
                          > Oczywiście, że dzieci wykluczają tych, którzy rażąco odstają od grupy.

                          A ty triss jak postepujesz?
                          • triss_merigold6 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 11:47
                            Standardowo. Mam znajomych na podobnym poziomie finansowym, mających zbliżone poglądy i podobny lifestyle. Nie czuję się zobowiązana do kolegowania ze wszystkimi ani nie mam takich chęci.
                            • adellante12 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 12:12
                              proste logiczne i skuteczne.
                              Przede wszystkim prawdziwe bez forumowej hipokryzji...
                              • nabakier Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 01.06.12, 07:56
                                Adellante, bez prostactwa za to z szerszymi horyzontami. Nie myl tego z hipokryzją. Hipokryzją jest wmawianie innym, że skoro nie zamykają się w sowich drobno-nuworyszowskichgettach, to są hipokrytami.
                                Ludzie potrafią przełamywać proste ,mechanizmy agresji typu:"ktoś odstaje, dam mu w gębę" (kopnę w kostkę, opluję, izoluję).
                            • nabakier Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 01.06.12, 07:50
                              Czyli chów wsobny (metafora) i najprostsze wygodnictwo. Nie poszerzysz dziecku horyzontów takimi wzorcami.
                        • nabakier Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 01.06.12, 07:46
                          Żadne farmazony, ale trafna obserwacja. jedne wykluczają, inne nie wykluczają. Kwestia wychowania, ergo: odbicie relacji panujących w domu.
                        • nabakier Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 01.06.12, 07:51
                          Sama redukujesz ów dysonas w sobie Triss. Usilnie.
                      • carmita80 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 11:38
                        Jasne dzieci nie maja zakodowanej chciwosci, zazdrosci, rasizmu ale sa szczere wiec jakbys zapytala Jasia czemu nie chce bawic sie z Folami z Afryki to powie ci ze tatus powiedzial ze to asdalt a mamusia ze smierdzi. Zapytaj dzieciaka czemu nie bawi sie z Krzysiem to ci powie ze Krzysiu nie ma konsoli a mama nie pozwala go zapraszac do domu zebysmy sie razem pobawili bo on pewnie ma wszy i jeszcze cos ukradnie. Krzys to moze i tego chlopca bez konsoli lubi ale ze on biedny to sie z nim nie bawi. Tak to jest ze dzieci nasladuja rodzicow. Zdejmij klapki i sie rozejrzyj.
                        • iwoniaw Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 11:46
                          Carmita, nie zgodzę się z Tobą - to nie jest artykuł o Krzysiu, który nie ma konsoli i go z tego powodu nie zapraszają, tylko o Krzysiu, który nie ma żadnej (!) zabawki dostosowanej do wieku, nie zaprasza kolegów do siebie ani nie przychodzi zapraszany (!) do nich, nie ma własnego biurka ani szafki na podręczniki, nie jeździ na wycieczki klasowe ani nie wymienia się naklejkami w piłkarzy; to, że ma tylko (!) używane ciuchy po starszym rodzeństwie i nie dostaje jeść nawet 3 razy dziennie niewątpliwie dotyka go bardziej, a jego kolegom rzuca się w oczy mniej. Pytanie - czy to naprawdę koledzy (i ich materialistycznie rodzice) wykluczają Krzysia? Czy też może matka Krzysia mogłaby te 10 zł wypalane dziennie przeznaczyć na śniadanie/książkę/wyjście do kina, a ojciec zapłacić te 400 PLN/m-c alimentów?
                          • carmita80 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 13:09
                            Tak i przez to Krzysiu jest wykluczony z grupy, koledzy nie podziela sie z nim naklejkami, nie zaprosza aby pograc wspolnie w gry itd. a to wszystko wina rodzicow bo wola papierosy i solarium bo inaczej byc nie moze. To ja zapytam co robia rodzice z zabawkami z ktorych ich dzieci wyrosly a ktore nadaja sie do dalszego uzytkowania, co robia z rowerami, hulajnogami, ubraniani itd. istnieja jakies formy sprzedazy tego za grosze (nie alegro bo biednych ma internet nie stac) albo obdarowywanie biednych? Cokolwiek ematki robia aby pomoc dzieciom ktorych rodzice wola wydac kase na solaria? A moze ematki wola otoczyc sie podobnymi do siebie i udawax ze biedni nie istnieja albo istnieja ale taki ich los i skoro sa biedni to musza pozostac tam gdzid sa?

                            >
                          • my-alena Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 22:38
                            iwoniaw napisała:

                            > Carmita, nie zgodzę się z Tobą - to nie jest artykuł o Krzysiu, który nie ma ko
                            > nsoli i go z tego powodu nie zapraszają, tylko o Krzysiu, który nie ma żadnej (
                            > !) zabawki dostosowanej do wieku

                            Iwonia, radziłabym jednak jeszcze raz dokładniej przeczytać artykuł. Żeby było łatwiej to zacytuję:



                            "Według najnowszego raportu UNICEF co piąte polskie dziecko jest pozbawione przynajmniej dwóch z tych rzeczy. A to są, zdaniem ekspertów, podstawowe dobra niezbędne do prawidłowego rozwoju."

                            Brak TYLKO DWÓCH rzeczy z wymienionej listy kwalifikuje dziecko jako ubogie, więc jak dziecko lubi naleśniki z nutellą/białym serem/dżemem i nie ma dostępu do internetu to niestety ale jest wykluczone i UBOGIE !!!!! (wg. raportu)

                            Ja się zgadzam raczej z Carmitą i jestem zdania, że dziecko tego wszystkiego nie potrzebuje aby było akceptowane, a jeżeli potrzebuje tzn. , że społeczeństwo (czyt. rodzice, ktrórzy uczą dzieci świata) jest skrzywione.





                            • iwoniaw Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 01.06.12, 07:01
                              Radziłabym jednak zastanowić się, czy "lubi naleśniki" jest tożsame z "jest _pozbawione_ pełnowartościowych posiłków" (przy czym owszem, rodzic, który pozwala się dziecku paść nutellą/chipsami/innym śmieciem zamiast jedzenia pełnowartościowych posiłków, zaniedbuje je)
                              A "wykluczony" w kontekście raportu nie znaczy "społeczeństwo wytyka go palcami" tylko "jest pozbawiony _możliwości_ życia w sposób, który jest absolutnie normalny i podstawowy dla większości danej populacji".
                              • hellulah Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 01.06.12, 10:02
                                Miałam coś pisać, nooo taka dyskusja a mnie tu nie ma?! ale już nie muszę, wyrażasz także i moje zdanie w temacie. 100% racji (naleśniki lubi/musi wyłącznie jeść/nie dostaje nic lepszego; wykluczenie jako stan rzeczy, a nie efekt działań innych).
                              • my-alena Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 01.06.12, 14:54
                                iwoniaw napisała:

                                > Radziłabym jednak zastanowić się, czy "lubi naleśniki" jest tożsame z "jest _po
                                > zbawione_ pełnowartościowych posiłków" (przy czym owszem, rodzic, który pozwala
                                > się dziecku paść nutellą/chipsami/innym śmieciem zamiast jedzenia pełnowartośc
                                > iowych posiłków, zaniedbuje je)

                                W artykule była mowa o przynajmniej jednym posiłku mięsnym bądź rybnym każdego dnia a to nie jest tożsame z pelnowartościowym jedzeniem. Naleśniki z serem to nie chipsy czy inne śmieciowe jedzenie, nutella od czasu do czasu też nie zaszkodzi. My jadamy bardzo mało mięsa , nie dlatego, że nas nie stać, tylko dlatego, że nie odczuwamy potrzeby, ale nie to nic wspólnego z karmieniem się chipsami czy fast foodem.

                                > A "wykluczony" w kontekście raportu nie znaczy "społeczeństwo wytyka go palcami
                                > " tylko "jest pozbawiony _możliwości_ życia w sposób, który jest absolutnie nor
                                > malny i podstawowy dla większości danej populacji".
                                >
                                A co do wykluczenia to ja się nie czepiam tego co w artykule, bo z tym się zgadzam, czepiłam się TYLKO Twojego zdania, że te dzieci są pozbawione WSZYSTKIEGO - dlatego wykluczone (teraz dokładnie nie pamiętam jak napisałaś, cytowałam przy swojej poprzedniej wypowiedzi), a wg. raportu wystarczy być pozbawionym tylko DWÓCH z tych rzeczy.
                    • iwoniaw Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 11:35
                      Carmita80 - no i super. Większość rodziców w PL nie jest Rockefellerami i też wybiera, na co wydać pieniądze, a co sobie (często z konieczności) odpuścić. Tylko my tu rozmawiamy o tym, że 1/5 dzieci (!) nie ma ANI trzech posiłków dziennie ANI miejsca do nauki ANI przynajmniej kilku nowych (nie od Gucciego, nie z Zary nawet - nowych! tzn. nie po kimś i nie ze szmateksu) ciuchów ANI choć jednej (!) zabawki czy sprzętu sportowego ANI pieniędzy na wycieczkę szkolną - a przynajmniej nie ma co najmniej dwóch z ww. rzeczy. To jest przerażające i smutne tym bardziej, że to naprawdę nie jest kwestia biedy rodziców, gdyż WSZYSTKIE te rzeczy w skromnej, podstawowej wersji można dziecku zapewnić nawet przy minimalnych dochodach. Zwłaszcza, że jak słusznie już napisano w tym wątku, najbardziej w ww. kwestiach są najczęściej poszkodowane dzieci, których rodziców jakimś cudem stać na papierosy, piwo czy solarium...
                      • carmita80 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 11:46
                        iwoniaw a wiesz ilu rodzicow nie pali, nie pije i nie chodzi do solarium a nadal sytuacja dzieci jest zla? Tacy tez istnieja. Ale oczywiscie znajdzie sie kolejny argument obwibiajacych rodzicow a nie polityke panstwa za taki stan rzeczy a na koniec padnie "trzeba bylo nie decydowac sie na dzieci".
                        • triss_merigold6 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 11:49
                          To nie pisz, że w Polsce ubóstwo i wykluczenie społeczne nie dotykają dzieci, bo to nieprawda.
                        • iwoniaw Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 11:53
                          Tak, wiem. Ale najczęściej te dzieci mieszczą się w pozostałych 80%, bo mimo że ich rodzice są niezamożni, to jednak zapewniają dzieciom:

                          - miejsce do odrabiania lekcji i spokojnej nauki
                          - ciepłą zupę, sezonowe (czyli najtańsze) owoce
                          - możliwość zaproszenia do domu koleżanki/kolegów na wspólną zabawę
                          - 30 szt. cukierków, by z okazji urodzin poczęstować klasę
                          - przynajmniej 1 (!) zabawkę dostosowaną do wieku
                          - obuwie o dopasowanym rozmiarze (nawet jeśli to śniegowce po kuzynce, chińskie tenisówki i sandałki z ccc)
                          - przynajmniej nowe majtki i inną bieliznę
                          więc nawet jeśli im nie starcza na _żadne_ wycieczki klasowe, to i tak nie łapią się do grupy dzieci nie mającej CO NAJMNIEJ dwóch z ww. i nie o "tylko" biednych jest ten wątek.
                        • e_r_i_n Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 12:29
                          Ludzie faktycznie biedni - biedni nie z powodu alkoholizmu czy wdupiemania, tylko jakiejś niezaradności/braku lub nieumiejętności wykorzystania perspektyw, zazwyczaj więcej zapewniają dzieciom (tanio, gorszej jakości często, ale jednak), niż tacy mający więcej, ale równie inne priorytety, niż potrzeby dzieci.
                    • e_r_i_n Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 12:25
                      carmita80 napisała:

                      > Ma komputer i internet ale nia ma konsoli i wii bo wole aby pojedzila rowerem czy plywala.

                      Jedno drugiego nie wyklucza - moim zdaniem dużo trudniej znaleźć złoty środek, niż odciąć zupełnie od różnych rzeczy.
                      Moje dziecko ma konsolę (i stacjonarną, i przenośną), dostęp do kompa, ale jak ma do wyboru wyjść na dwór w celu pokopania piłki/pojeżdżenia na rowerze, to wybiera to drugie. Plus uprawie 20 godzin sportu w tygodniu.
                      A czasami ma ochotę pograć, bo to też ma jakieś tam walory i może, bo nie robi tego non stop.
                      • carmita80 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 13:34
                        e_r_i_n napisała:

                        > carmita80 napisała:
                        >
                        >
                        > Jedno drugiego nie wyklucza - moim zdaniem dużo trudniej znaleźć złoty środek,
                        > niż odciąć zupełnie od różnych rzeczy.
                        > Moje dziecko ma konsolę (i stacjonarną, i przenośną), dostęp do kompa, ale jak
                        > ma do wyboru wyjść na dwór w celu pokopania piłki/pojeżdżenia na rowerze, to wy
                        > biera to drugie. Plus uprawie 20 godzin sportu w tygodniu.
                        > A czasami ma ochotę pograć, bo to też ma jakieś tam walory i może, bo nie robi
                        > tego non stop.

                        Jedno drugiegi nie wyklucza teoretyznie w praktyce bywa inaczej. Dzieci otoczone konsolami, wii, komputerami, tv itp. nie sa zainteresowone innymi formami spedzania czasu, nie mowie ze 100% ale to coraz czestrza praktyka. Lekarze, nauzyciele zwracaja na to uwage, dzieci maja coraz barziej ogranizona wyobraznie, problemy z nadwaga, wady postawy itp. Ograniczenie tego rozaju zabawek powoduje ze sie nudza, nie maja pomyslu co zrobic z czasem. Zauwazylysmy z przyjaciolka ze nasze corki w tym samym wieku kiedy sie spotykaja bawia sie w gry komputerowe kazda na swoim komputerze, gdy tamta przychodzi do nas przynosi laptopa i odwrotnie. Maja po 9 (!) Mysle ze duzo zalezy od rodzicow, ich swiadomosci i stylu zycia, ale wielu jest zapracowanych, potem obowiazki domowe i dzieci zajete przy konsoli to czas dla rozica i swiety spokoj. My ograniczamy corce dostep do komputera choc ostatnio coraz mniej bo zmienia sie i spedza wiecej czasu na aktywnosci fizyznej, zabawach zabawkami typu lego, szycie ubranek dla lalek, gry w gry planszowe, karty (uno wciagnelo) itp.duzo tez staramy sie wlaczac w to i bawic wspolnie. Teraz maja wakacje a dzis akurat pada choc jest bardzo cieplo, byli juz
                        nabzewnatrz i boso chodzili po mokrej trawie i mieli niezly ubaw a teraz jestem z nimi na sali zabaw. Rownie dobrze moglibysmy kupic wii i mogloby ich to zajac na dlugo, a potem tv i komputer i ds i tak cale dnie smile ale my tak nke chcemy. Komputer codziennie przez gozine wystarczy. Sala zabaw to £7.5 za dwoje dzieci bez limitu czasowego wiec w deszzowy dzien zaden wydatek a maja tu sporo atrakcji.
                        >
                        • e_r_i_n Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 14:47
                          Sama sobie przeczysz. Z jednej strony wieszasz psy na konsolach, z drugiej Twoja dziwięciolatka ma swojego laptopa i korzysta z komputera godzinę dziennie.
                          Po co?
                          To ja już wolę PS z Movem i tenisa - bo dzieciaki nawet goszczone mogą pograć, ale jednak w interakcji (w ogóle to jest zabawa rodzinna), niż klepanie na komputerze.
                          Sama sprawiasz, że dla dziecka gry (nieważne - komputer czy konsola), są najlepszą atrakcją, a potem się dziwisz, że nie robi nic innego.
                          Mój prawie jedenastolatek do zasad się zastosował (nie bez bólu, owszem, ale bez dyskusji) i teraz jak masz wolną chwilę wieczorem to bierze książkę i czyta, a nie marudzi o komputer.
                          • carmita80 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 17:39
                            e_r_i_n napisała:

                            > Sama sobie przeczysz. Z jednej strony wieszasz psy na konsolach, z drugiej Twoj
                            > a dziwięciolatka ma swojego laptopa i korzysta z komputera godzinę dziennie.
                            > Po co?

                            Po to ze 20-30 min. to education city strona do ktorej ma dostep przez haslo ze szkoly i cwiczy na niej matematyke a dodatkowk korzysta z internetu pracujac nad projektami do szkoly, nastepne 20-30 minut to gra dla przyjemnosci. To duzo? Ona nie sleczy nad zadaniami domowymi godzinami bo tych nie ma codziennie a raz w tygodniu i robi je w weekend a nie zajnuja jej wiecej niz 30-40 minut. Do tego obowiazkowo czyta codziennie z tym ze dla niej to nie obowiazek bo czytac uwielbia, czyta bardzo szybko, jedna ksiazka 200-250 stron tekstu zostaje przez nia przeczytana w 2-3 godziny.

                            > To ja już wolę PS z Movem i tenisa - bo dzieciaki nawet goszczone mogą pograć,
                            > ale jednak w interakcji (w ogóle to jest zabawa rodzinna), niż klepanie na komp
                            uterze

                            policytujmy sie co lepsze wink

                            > Sama sprawiasz, że dla dziecka gry (nieważne - komputer czy konsola), są najlep
                            > szą atrakcją, a potem się dziwisz, że nie robi nic innego.

                            Nie sprawiam, ze to jest najlepsza atrakcja, za to zauwazylam jak szybko uzaleznia dla tego zareagowalismy z.mezem w pore i pokazalismy ze mozna inaczej a to ze nie ma konsoli plus przenosnej i mnostwa innych zabawek. Nie jest powodem do poczucia sie.gorszym i strachem przed odrzucenien przez grupe. Dla nas wazne jest jaki jestem a nie co mam i na szczescie na takich ludzi trafiamy w zyciu. Twoj 11-latek sie zastosowal do zasad zupelnie jak moja corka wiec nie wiem w czym ty masz przewage. Jednak dzieci sa rozne a tego rodzaju zabawki bardzo wciagaja wiec im mniej tym lepiej choc nie twierdze ze wogole.
                            • e_r_i_n Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 01.06.12, 09:55
                              Odniosłam się do tego Twojego wpisu "Zauwazylysmy z przyjaciolka ze nasze corki w tym samym wieku kiedy sie spotykaja bawia sie w gry komputerowe kazda na swoim komputerze, gdy tamta przychodzi do nas przynosi laptopa i odwrotnie. Maja po 9 (!)".

                              Nie ma tu mowy o projektach do szkoły i stronach edukacyjnych, tylko grach.
                              I z opisu wynika (a na tym tylko mogłam bazować), że gry są główną atrakcją.
                              Jeśli tak nie jest, to ok - dla dziecka przede wszystkim.
                              Dla mnie po prostu nie ma znaczenia, czy komputer, czy konsola - jeśli z rozwagą użytkowane, są ok i potrzebne. To Ty uznałaś, że konsola jest złem, jednocześnie pozwalając dziecku na dosyć często użytkowanie komputera. I dla mnie to pewna sprzeczność.
                    • gazeta_mi_placi Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 15:13
                      Dużo zależy od charakteru dziecka, miałam koleżankę z ubogiej rodziny ze wsi, bardzo taką wygadaną, typ duszy towarzystwa, nigdy nie miała problemu z rówieśnikami w klasie, mimo że chodziły tam i bogatsze dziewczynki, ale jej siostra (też ją poznałam) - trochę nieśmiała, bardzo spokojna nastolatka miała już w klasie problem, była podobno wyśmiewana sad
                      Za to jej siostra była lubiana, więc dużo zależy też od charakteru dziecka.
                      • gazeta_mi_placi Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 15:19
                        Dodam jeszcze, że np. w mojej klasie kozłem ofiarnym był akurat chłopiec nie odstający poziomem finansowym rodziny (ojciec pracował za granicą) od innych, a ubożsi koledzy byli normalnie traktowani, on zaś był wyśmiewany i olewany na różne sposoby przez rówieśników (większość była na tym samym mniej więcej poziomie finansowym, część uboższa).
              • e_r_i_n Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 12:23
                Częściowe wykluczenie mojego dziecka (żeby nie było, nie ubolewam) widzę chociażby przy okazji treningów, gdzie dwóch chłopaków gada cały czas o grach (przy komputerze spędzają każdą chwilę). Mój, mając limit ograniczony do piątku po szkole + soboty, nie ma w tym temacie zbyt dużo do powiedzenia. Mają inne punkty styczne, więc problemu nie ma - ale takie właśnie ograniczenia (chociaż u nas świadome) to właśnie to wykluczanie.
                --
                Oddaj 1% na Dom Misi
                ZOSTAŃ DAWCĄ SZPIKU
              • nabakier Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 17:16
                A ja się średnio zgodzę. Trend ku wykluczaniu biedniejszych jest niestety pochodną postawy rodzicielskiej w tym względzie. jak rodzic nie bedzie dziecka wychowywał materialistycznie (ciuchy maja znaczenie, markowy rower ma znaczenie), to dziecko tak będzie patrzyło na innych, i może nawet uda mu się ustawić taka hierarchie w grupie. I to jest dopiero zło!
                Inne dziecko może zostać uodpornione w rodzinie na przejawy takiego materializmu.

                Mój młodszy syn (pierwsza gimnazjum) ostatnio nie pojechał na wycieczkę klasową bo...za droga. Stać nas, sam ma zresztą swoje oszczędności sięgające około tysiąca złotych, więc gdyby mu zależalo, to by zapłacił. Ale powiedział, że musiałby być głupi, by tyle wydać (w ogóle- czy on, czy my) na taka wycieczkę, i UWAGA- to samo powiedział kolegom.

                A...ciuchy nosi tanie, żadnych luksusowych firmówek. Nowe, ale tanie. Musi być mocne, może mieć ponaszywane łaty, byle w kolorach pasowało i było wygodne.

                Czyli można- nie ustawiać kolegów wedle zamożności.
                • iwoniaw Co wy z tym "markowym"/"luksusowym"? 31.05.12, 17:41
                  Rower może być najzwyklejszy. Albo w ogóle nie musi być roweru, jeśli dziecko woli jeździć np. na rolkach. Albo ma piłkę i gra w nią. Chodzi o to, by nie było pozbawione _jakiegokolwiek_ sprzętu sportowo-rekreacyjnego.
                  Podobnie z nowymi ciuchami: nowe to wg raportu "not allsecond-hand", a nie "od topowych projektantów"
                  Badano, czy dziecko ma choć JEDNĄ zabawkę odpowiednią do wieku na własność - nie czy jest to zabawka za trzy średnie krajowe; książki nie będące podręcznikami etc. To naprawdę taki materializm i propagowanie konsumpcjonizmu? Litości.
                  • nabakier Re: Co wy z tym "markowym"/"luksusowym"? 31.05.12, 17:53
                    wszystko zalezy, w jakim środowisku- w jednym zwykly rower, w innym rower markowy będą synonimami luksusu i podstwa tworzenia hierarchii. Mnie chodzi w ogóle o podatność na te hierarchię- to się własnie wynosi z domu. Dziecko ujawnia skalę wartości rodziców. O to mi chodzi.
                    • iwoniaw Re: Co wy z tym "markowym"/"luksusowym"? 31.05.12, 18:12
                      Ale te badania odnoszą się do _przeciętnego_ stanu w _konkretnym_ miejscu. Sami autorzy raportu zwracają uwagę, że "dzieci żyjące poniżej granicy ubóstwa [liczonej w stosunku do dochodów] we Francji czy Niemczech mogą mieć bezwzględnie znacząco lepsze warunki niż dzieci z rodzin o średnich dochodach w Polsce czy Portugalii". Biorąc pod uwagę tylko dochód, na dziecko żyjące na granicy ubóstwa w Holandii przypada dwukrotnie większy dochód niż na dziecko w średnio sytuowanej rodzinie na Węgrzech. Dlatego m.in. zadawano pytania o podstawowe aspekty życia, bez wgłębiania się w to, jak szybki jest net i z jakiej półki są te nowe ubrania, pytano o chociaż JEDNĄ zabawkę etc.
                      • nabakier Re: Co wy z tym "markowym"/"luksusowym"? 01.06.12, 07:49
                        Odnioslam się tylko do podtematu, który się wytworzył. Sądzę jednak, że reguła pozostaje ta sama.
                • morekac Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 18:04
                  Nabakier, ale to nie chodzi o markowe, to chodzi o jakieś nowe ubranie dla dziecka, o dwie pary butów, o jakikolwiek sprzęt sportowy (może być piłka albo rakietki do ping-ponga), o możliwość jeżdżenia z klasą na wycieczki - twój syn nie pojechał, bo nie chciał, a nie dlatego, że nie mógł.
                • imasumak Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 23:13
                  nabakier napisała:
                  Ale powiedział, że musiałby być głupi, by tyle wydać (w ogóle- czy on, czy my) na taka wycieczkę, i UWAGA- to samo powiedział kolegom.

                  Czyli można- nie ustawiać kolegów wedle zamożności.


                  I nic Ci tu nie zgrzyta? Syn nie ustawia kolegów wedle zamożności, ale za to szereguje ich w inny sposób.
                  • nabakier Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 01.06.12, 07:44
                    A i owszem-zdrowego rozsądku. Z tym, ze nie szereguje, tylko wyraża swoja opinię (jak w dowcipie z Radia Erewań). Słuszną zresztą opinię. Przypominam, że podtematem jest wykluczanie. Otóż, to wykluczanie to nie taka oczywistość. Mój syn nie czuje ani trochę podglebia finansowego dla wykluczania- i to jest pochodna wychowania.
                    • imasumak Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 01.06.12, 10:49
                      Sugerowanie, że ten, kto pojedzie na wycieczkę z klasą, jest głupi, uważasz za słuszną opinię? Rośnie Ci bufon moja droga, tylko ty tego nie chcesz widzieć.
    • kamelia04.08.2007 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:13
      w zasadzie nie ma sie czego przyczepic.
      Jedzenie powinno byc zbilansowane,
      ubrania - nie dziurawe i niezjechane
      buty - porzadne i niepowykrzywiane
      itd, itp.

      Nie wiedze tam zadnych dziwactw, przeciez nikt tam nie każe miec smartfona i ipada, tylko na prawde podstawowe rzeczy, nie tylko do przezycia, ale do ogólnego rozwoju.

      Wynik uważam, że jest niezły
      • carmita80 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:31
        kamelia04.08.2007 napisała:

        > Nie wiedze tam zadnych dziwactw, przeciez nikt tam nie każe miec smartfona i ip
        > ada, tylko na prawde podstawowe rzeczy, nie tylko do przezycia, ale do ogólnego
        > rozwoju.
        >
        Kazde polskie dziecko ipada, smartfona i inne najnowsze zabawki dostanie na komunie, nowiuskie, taki standard. A w zwiazku z tym, ze w pl ponad 90% procent dzieci przystepuje do komunii to te 1.3 mln biednych dzieci to klamstwo.
        • ilonka001988 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 18:18
          Co mu po tym ipadzie, jak nie ma własnego kąta do odrobienia lekcji? Albo pobawi się ipadem z miesiąc, rodzice stwierdzą że brakuje im kasy, zabiorą mu i sprzedadzą?

          Komunia często jest traktowana jak zastrzyk kasy (albo sprzętu) dla całej rodziny. Sama kiedyś usłyszałam, jak moja koleżanka będąc chrzestną została poproszona o laptopa dla komunisty, "bo starsze w gimnazjum i komputer coraz bardziej potrzebny".
    • gazeta_mi_placi Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:17
      > No to już dyskusyjne, bo donaszać całe życie ciuch po kimś nie jest do końca komfortowe.

      Bez przesady, tym bardziej, że w niektórych lepszych komisach cena za używany firmowy ciuch bywa wyższa lub na tym samym poziomie co cena za nowy ciuch innej tańszej firmy lub z bazaru.
      A na czym polega ów brak komfortu?
      Raz miałam brak komfortu z okazji noszenia ciucha (nowego zresztą, prosto ze sklepu) był z wyjątkowo "gryzącego" materiału.
      • iwoniaw Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:23
        Naprawdę nie rozumiesz? Nikt tu nie mówi, że nie można mieć _żadnego_ ciucha po kimś/ze szmateksu, tylko że powinno się mieć _przynajmniej kilka_ nowych. Trzeba ci tłumaczyć, na czym polega różnica?
    • mary_lu Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:22
      Jak porównam z moim dzieciństwem, to dzisiaj jest lepiej - kiedyś pewnie większość mojej klasy z podstawówki załapałaby się do grupy ubogiej. Ale "w kupie" było nam raźniej, co z tego, że mieliśmy jedną parę butów i to używanych, z wycieczek cała klasa musiała w pewnym momencie zrezygnować - wszyscy mieliśmy podobnie, raptem kilka wyjątków było. Dzisiaj ubogie dziecko nie dosyć, ze stanowi mniejszość, to jeszcze widzi dostatek u innych...
      • triss_merigold6 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:28
        Miałaś jedną parę butów na cały rok?! Niemożliwe, chyba, że mieszkałaś przed II wojną światową na poleskiej wsi.
        • carmita80 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:41
          triss_merigold6 napisała:

          > Miałaś jedną parę butów na cały rok?!

          Jedna na caly rok to moze nie, ale na sezon i owszem, a najlepiej gdyby starczyly na dwa, niestety nie starczaly. Kiedys nie tyle byl to problem cen co niedostepnosci towaru, dzis jest to kwestia cen, bo rzeczy dla dzieci w pl sa bardzo drogie. Dodatkowo szkola tez kosztuje cho w teorii jest za darmo, jednak podreczniki, przybory itp. trzeba kupic i owszem ci najbiedniejsi dostaja pomoc ale ci sredni albo o zlotowke przekraczajacy minimum kwalifikujace ich do pomocy musza kupic sami wiec z czegis trzeba zrezygnowac. Wiele osob oszczedza na jedzeniu, inne na ubraniach itd. Wiele dzieci w pl nie ma dostepu do edukacji przedszkolnej, wakacji. Wiele nie wyjedzie na szkolne wycieczki bo te sa za drogie.
          • triss_merigold6 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:48
            No i o tym ubóstwie jest raport UNICEF-u.
            Niemniej w większości wypadków jest to ubóstwo zawinione przez rodziców vide pół miliona niepłacących alimenciarzy.
            • mary_lu Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:51
              Albo rodzice, którzy wydaja na papierosy i piwo sumy, które akurat wystarczyłyby na podniesienie poziomu życia dziecku.
            • carmita80 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 11:01
              triss_merigold6 napisała:

              > No i o tym ubóstwie jest raport UNICEF-u.
              > Niemniej w większości wypadków jest to ubóstwo zawinione przez rodziców vide pó
              > ł miliona niepłacących alimenciarzy.

              To nie przede wszystkin wadliwa polityka, bo bieda istnieje wszedzie ale panstwo ma obowiazek ja minimalizowac o czym wspomina raport a nawet daje przyklad krajow z podobnym pkb a jednak znaczacej roznicy w srodkach przeznaczanych na poprawe zycia dzieci - to jest problem pl ze nie spycha sie to na margines. Niedofinansowuje wszystkich szczcepionek, dzieci nie maja dostepu do darnowych lekow, deficyt przedszkoli, zlobkow, praktycznie nie istnieja inne formy opieki nad dziecmi dofinansowywane przez panstwo, kosztowne podreczniki i przybory szkolne plus nadal praktyka kupowania nowych zestawow ksiazek co roku itd. alimenciarze zalegajacy z placenien to kropla w morzu. Zreszta podobno istnieje fundusz alimentacyjny.
        • mary_lu Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:42
          Z lokalizacją niemal trafiłaś, ale były to lata osiemdziesiąte. Miałam jedną pasującą parę butów na daną porę roku, a że stopy mi rosły, to niemal zawsze była to tylko jedna para... Czasem miałam jednocześnie buty wiosenne i sandały. Czasem drugie tenisówki udało się kupić, to miałam na podwórko. Ale były dzieci, które miały jedne buty na cały rok, w niedopasowanym rozmiarze. Kiedyś nauczycielka uciekła z płaczem z klasy, jak zobaczyła, jakie stopy ma chłopiec, który chodził do naszej szkoły na piechotę, 7 kilometrów (ciepłą wiosną, w za dużych, ciepłych, skórzanych butach).
          • andaba Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 10:56
            Co do podręczników szkolnych, internetu itd:

            Rodziny naprawdę ubogie dostają stypendia socjalne. Całkiem spore. Które można wydac właściwie jedynie na przybory szkolne i sprzęt komputerowy.

            Więc te naprawdę ubogie dzieci przynajmniej powinny mieć podstawowe rzeczy do szkoły.
            Może inaczej wygląda sprawa z tymi, którzy nie spełniają kryteriów mopsu, a nie wiedzie im sie dobrze. Jednak wysupłanie kilkuset złotych na ksiązki jest chyba mozliwe, jeżeli ma sie stały dochód?

            Większość biedy nie wynika tak naprawde z biedy, tylko z lenistwa i niefrasobliwości rodziców.

            Dla mnie takim przykładem rażącym jest palenie papierosów - to droga rzecz jest, dwoje palących rodziców wydaje na papierosy pewnie około 300 zł miesięcznie. Rocznie to jest 3600. Z to można kupić i podręczniki, i komputer. Rodzice wolą palić? No to znaczy, że nie są biedni, tylko dziecko nie jest dla nich proiorytetem. I tego nie rozumiem.

            Syn miał kolege w klasie, który cały rok nie miał podręcznika do angielskiego. A matka stypendium na podręczniki brała. Nie wierzę, że brakło, to były klasy 1-3, komplet podręczników kosztował może połowę stypendium, Ale matka widac wolała załatwić faktury na lewo, niz dziecku podręcznik kupić. Ludzie wstydu nie mają.
            • mary_lu Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 11:06
              Teraz mieszkam w zupełnie innej częsci Polski, w duzym miescie, wiec nie wiem, czy czasy się zmieniły, ale kiedyś najgorsza bieda wcale nie musiała wynikać z lenistwa.

              Dla mnie symbolem biedy wtedy były "sztuczne" skarpetki, pewnie wzięło mi się od tych nóg Karola, do tej pory pamiętam, jak nauczycielka delikatnie mu te skarpety odmaczała od stopy... Takie skarpetki nosiły niemal wszystkie dzieci z najbiedniejszych gospodarstw - tylko takie akurat były w naszym WDT, miejskie mamy ich nie kupowały, kombinowały, jeździły do miasta wojewódzkiego, nawet "z ciuchów" i z Pewexu miałam kiedyś bawełniane skarpetki. Wiejskie kobiety były tak zaharowane, że już na takie głupoty nie miały czasu - całe ubranie dziecka było z WDT, wszystko z najgorszych materiałów. Byle czyste i bez dziur, bo to do szkoły.
            • iwoniaw Amen 31.05.12, 11:07
              Dokładnie tak - to nie jest kwestia biedy, tylko priorytetów rodzicielskich. Nie rozmawiamy o wakacjach w Honolulu, własnym pokoju w willi i prywatnych guwernerach, tylko o jedzeniu 3 posiłków dziennie, posiadaniu szafki i biurka z przyborami szkolnymi, odzieży dopasowanej rozmiarowo i możliwości poczęstowania kumpli paczką ciastek jak jest okazja do świętowania...
              • carmita80 Re: Amen 31.05.12, 11:24
                Czyli jednak w Pl nie ma biednych dzie i sa tylko niefrasobliwi rodzice a caly ten raport to o kant doopy. Typowo dla ematki wink
                • iwoniaw Re: Amen 31.05.12, 11:56
                  Czytasz to, co chcesz przeczytać. Oczywiście, że SĄ biedne dzieci i to 1/5 - o tym właśnie jest raport. A z czego wynika tak dramatyczna sytuacja dzieci, to już inna kwestia. I tak, w dużym stopniu (nie, nie napisałam "w 100%) to WYŁĄCZNA wina rodziców. Dane z raportu nijak się z tym twierdzeniem nie kłócą.
                • e_r_i_n Re: Amen 31.05.12, 12:33
                  A to dzieci w ubóstwie i wdoopiemający rodzice to jakieś zbiory rozłączne?
                  Dzieci w ubóstwie żyją z różnych powodów, w tym głównie z powodu olewania przez własnych rodziców.
                  • carmita80 Re: Amen 31.05.12, 13:45
                    W raporcie nie napisano ze dzieci sa biedne z winy rodzicow, to napisaly niektore ematki i to te ktore na inernet stac czyli nie biedne (choc kto wie czego brakuje dzieciom kosztem internetu), przyczyny to bezrobocie zwiazane ze slabym wyksztalcenien rodzicow choc w pl ludzie po studiach takze pracuja ponizej kwalifikacji zarabiajac grosze wiec to tylko po czesci tak jak solaria i papierosywink najwygodniej stwierdzic ze w pl wszystko gra a biedne dzieci to wina rodzicow a to ze wiekszosc dzieci w pl w wieku 3 lat nie ma dostepu do edukacji przedszkolnej w ogole to tez wina rozicow bo nie wysylaja dzieci do przedszkoli itd.
                    • e_r_i_n Re: Amen 31.05.12, 14:49
                      Wiesz, ja wychodzę z założenia, że za zapewnienie odpowiedniego poziomu życia i tego, co niezbędne dziecku odpowiedzialna jestem ja i ojciec dziecka. Nie ktokolwiek inny.
                      W Pl należałoby jedynie zmienić pomoc społeczną na perfekcyjnie sterowaną i skierowaną - nie zasiłki, które mogą zostać wydane na cokolwiek, tylko faktyczna pomoc dzieciom. Oraz obowiązkowa i zamordystyczna aktywizacji rodziców.
                    • my-alena Re: Amen 31.05.12, 23:00
                      A tu się zgodzę z Iwonią. To najczęściej wina rodziców. Części się nie chce, część uważa, że ich (rodziców) potrzeby są ważniejsze, a część była tak wychowana i zwyczajnie innego modelu nie zna (znaczy dziecko chowa się samo, jak odpowiednio duże, to musi pomagać).
                      Książki czy gry można wypożyczyć z biblioteki, trzeba tylko chcieć, rower czy hulajnogę kupić używane, zbilansowane posiłki (niekoniecznie mięsne) też można dziecku samodzielnie przygotować, a co do ubrań to mam mieszane uczucia, bo w lumpexie można kupić lepszej jakości ciuch i taniej niż na bazarze (ale bielizna powinna być nowa) itd. Jak rodzic chce to znajdzie rozwiązanie, żeby zapewnić dziecku możliwie dużo, ale jestem zdania, że dziecko nie musi, choć może, mieć wszystko.
                      Wydaje mi się też, że polskie społeczeństwo pod tym względem się trochę podzieliło. Z jednej strony młodzi dorobkiewicze z komórką, laptopem i calvinem Kleinem dla dziecka bo inaczej bedzie wykluczone, a z drugiej strony ludzie słabo wykształceni, którzy nie widzą żadnej potrzeby inwestycji w dzieci.
    • mdro Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 12:34
      Co to jest "dziecko" wg tego raportu, tzn. w jakim przedziale wiekowym jest? I co to jest np. "dostęp do internetu"? Bo mogę się założyć, że na hasło "czy pozwalacie swoim dzieciom w wieku 5-9 lat korzystać z internetu" wiele obecnych tu osób odpowiedziałoby "nie".

      Kryteria "co najmniej dwa z tych rzeczy" wydają mi się dość ostre, a poza tym mogące dotyczyć dzieci wcale nie ubogich i nawet wcale nie zaniedbanych. Np. wpadnie w nie dziecko, które nie je codziennie świeżych warzyw i owoców (bo rozumiem, że konserwowe czy suszone się nie liczą) oraz nie ma internetu (bo rodzice taką ideologię mają) albo roweru czy hulajnogi (bo na podwórko nie wychodzi). Ba, podpada pod nie moje własne dziecko: te warzywa i owoce + brak roweru (ze starego wyrósł, a nowy będzie stał nieużywany, więc nie widzimy potrzeby kupować).
    • balconette Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 13:41
      Myślę, że to, że Polska mimo, że nie najbiedniejszy kraj a jednak wypadamy dość niechlubnie to i sytuacja ekonomiczna jak i nasz charakter narodowy kuleje.
      Fajnie pisać o lenistwie rodziców, ja obserwuje często ich nieporadność i wykluczenie społeczne, które przechodzi na dzieci. Znam sytuację osób z nie najgorszą sytuacją materialną ale ...(!) Sami nie czytają prasy / książek, nie korzystają z oferty kulturalnej, od rana do nocy pracują i już nie starcza czasu i energii, żeby pójść z dzieckiem do muzeum / biblioteki / innego ośrodka kultury a tez sami nie są z nimi obeznani i "boją się" wchodzić w nowe. Dzieci są czyste, najedzone więc nic im nie brakuje.
      Poza tym wyjście rodzinne do kina / teatru to min 100zł - ile osób pójdzie do kina a ile będzie wolało te pieniądze przeznaczyć na życie?
      Rower, hulajnoga to drogi sprzęt, a za używane Polacy każą sobie często płacić tylko kilka procent mniej bo "zadbany".
      To państwu powinno zależeć na tym, żeby młode pokolenie było na bieżąco bo w przyszłości to państwo będzie się borykało z problemami ekonomicznymi, społecznymi bo duża część obywateli to wykluczeni, niezaradni życiowo ludzie, którzy będą rodzić i wychowywać następne pokolenia wykluczonych.
      Gdyby więcej dzieci miało dostęp do oświaty od najmłodszych lat ich sytuacja byłaby dużo lepsza. Szkoły powinny wziąć na siebie większą odpowiedzialność za rozwój intelektualny i kulturalny dzieci, instytucje typu muzea, biblioteki, domy kultury powinny wyjść z ofertą też poza swoje budynki.
      W moim mieście na zajęcia organizowane w Młodzieżowym Domu Kultury jest naprawdę ciężko się dostać, organizują rekrutację, przesłuchania, egzaminy - a to powinno być dostępne dla każdego chętnego - zła polityka organizacyjna.
      • marzeka1 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 15:16
        Zgadzam się z większością spostrzeżeń i wg mnie potem przekłada się takie ubóstwo na dalsze losy dziecka; szczególnie gdy dziecko idzie do szkoły i "wchodzi w system"- oglądałam wczoraj sobie dokładnie wyniki sprawdzianu po 6 klasie w moim mieście i powiecie: na 24 SP rozrzut był zadziwiający: od 1-7 staniny (czyli od wyniku bardzo niski po wysoki)- moją uwagę zwróciły dwie szkoły wiejskie, nieduże; jedna znalazła się w staninie 1 (czyli gorzej niż źle, pewnie za to poleci dyrektor), druga- w 7 (wynik wysoki)- znaczy to, że w tej drugiej szkole, to chociaż szkoła jakoś wspiera, w pierwszej0 dzieci są stracone na starcie.

        I mnie od lat w moim zawodzie dziwi jedno: JAK dużo rodziców ma w dupie swoje dzieci.
        • iwoniaw Akurat ocenianie b. małych szkół po staninie jest 31.05.12, 15:42
          b. ryzykowne - w praktyce to może wyglądać tak, że klasa VI liczy sobie 10 uczniów i w każdej 8 jest średnich, natomiast w tej "świetnej" dwóch to ( bo akurat w tym roczniku się zdarzyło, nie że to jakaś zasługa czy to szkoły czy rodziców) laureaci konkursów i geniusze, jacy się raz na 10 lat zdarzą, a w tej "tragicznej" akurat w roczniku trafiło się dwóch nieco zapóźnionych umysłowo i może faktycznie także "niedopilnowanych" i stanowiąc 20% rocznika mają niemały wpływ na całokształt. Przy takich szkołach (małych) więcej mówi porównanie tych wyników na przestrzeni kilku lat (czy są ciągle słabe/mocne na tle np. województwa i kraju, czy się huśtają i jak znacznie)
          • marzeka1 Re: Akurat ocenianie b. małych szkół po staninie 31.05.12, 15:48
            Wspomniane szkółki były liczbowo porównywalne, laureatów brak- specjalnie to sprawdziłam (łącznie z odchyleniami).
            Bo owszem: w Olsztynie widziałam wynik szkoły społecznej- 9 stanina (najwyższa), ale to zdawała jedna klasa 10-osobowa, więc wynik nie dziwi. Tu: szkoły i środowiska naprawdę porównywalne, a wyniki szokująco różne. A dzieci ze szkoły w tym wyższym wynikiem, mają większe szanse, bo otrzymują lepszą edukację.
    • tatibi Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 15:00
      Z wiekszosci waszych komentarzy wynika ze polskie dzieci cierpia biede bo ich rodzice zamiast na zabawki wydaja na pety i solarium, a rozwiedzeni ojcowie sa niezaradni bo bez trudu moglby sobie znalezc dobrze płatna prace w kraju gdzie na umowe zlecenie dotaje sie z łaski 1500 złotych. Natomiast w krajach gdzie gdzie dzieci nie dotyka problem ubostwa rodzice nie pala i ni chodza na solarium a juz w szczegolnosci dobrze zrabiaja bo to tylko kwestia dobrej woli. Nic o roli panstwa i społeczenstwa w wydostawaniu tych dzieci z kregow ubostwa. W społeczenstwie tak przezartym liberalizmem jak polskie własnie kazdy sobie rzepke skrobie. A to czy ktos innych zdycha pod płotem nie moze zakłocac dobrego samopoczucia tym ktorym "sie udało"
      • gazeta_mi_placi Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 15:16
        1500 zł może zarobić kobieta, ale przeciętny zdrowy mężczyzna z chęciami do pracy bez problemu wyciągnie (choćby na budowie czy przy remontach, gdzie nie wymagają zbędnych kwalifikacji) z 4000 zł.
        Często jedynym wymogiem jest niepicie (no i oczywiście siły do takiej pracy).
        Mężczyźni w Polsce (zdrowi i chętni do pracy, niepijący) spokojnie wyciągną 3000-4000zł.
        • andaba Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 15:29
          gazeta_mi_placi napisała:

          Często jedynym wymogiem jest niepicie (no i oczywiście siły do takiej pracy).
          > Mężczyźni w Polsce (zdrowi i chętni do pracy, niepijący) spokojnie wyciągną 300
          > 0-4000zł.

          Masz na mysli pracę na czarno, czy legalną, z ubezpieczeniem?
          Jak to drugie - to proszę o namiary.
          • gazeta_mi_placi Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 15:31
            Różnie, ale co za problem zarejestrować się w UP i mieć ubezpieczenie?
            Albo nawet ubezpieczać się prywatnie?
            • andaba Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 15:36
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Różnie, ale co za problem zarejestrować się w UP i mieć ubezpieczenie?

              Bo to jest nieco, hmmm... nieuczciwe?

              • gazeta_mi_placi Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 15:47
                Ale to Ty namawiasz pracodawcę aby nie dał Ci legalnej umowy czy jednak na ogół jest odwrotnie?
              • ledzeppelin3 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 15:54
                Raport na bank zgodny z prawdą, kryteria b. dobre.
                Polska to biedny kraj, kraj wielkich dysproporcji społecznych, kraj bez żadnej polityki prorodzinnej.
                I dziwią się wszyscy, że jest niż demograficzny
                za 50 lat będziemy mieli katastrofę ekonomiczną bo nie będzie młodych ludzi wypracowujących pieniądze na emerytury
                • marzeka1 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 16:01
                  ledzeppelin3 napisała:

                  > Raport na bank zgodny z prawdą, kryteria b. dobre.
                  > Polska to biedny kraj, kraj wielkich dysproporcji społecznych, kraj bez żadnej
                  > polityki prorodzinnej.
                  > I dziwią się wszyscy, że jest niż demograficzny

                  > za 50 lat będziemy mieli katastrofę ekonomiczną bo nie będzie młodych ludzi wy
                  > pracowujących pieniądze na emerytury

                  - zgadzam się; tyle że wg raportu, który czytałam niedawno przygotowany dla związku miast polskich, ta katastrofa "niżowa" będzie zauważalna już w 2035 roku.
                  • balconette Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 16:31
                    W dodatku ma wzrosnąć m.in. przestępczość i liczba osób w wieku produkcyjnym żyjących na koszt państwa. Piękna starość nam się szykuje smile
                    A zresztą mam wrażenie, że dzisiejsza popkultura propaguje styl życia: nic nie robię i wszystko mam.
                    • marzeka1 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 16:37
                      jak tacy ludzie mają stawać się samodzielni i na dodatek zakładać rodziny?
        • josef_to_ja To każdy ma być FIZO LEM? 31.05.12, 21:09
          Jak wolę pracować w biurze za 2 tysiące PLN
    • asia.asz Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 16:27
      zastanawia mnie jedno, w oryginalnym raporcie jest 14 punktow, min
      Regular leisure activities (swimming,playing an instrument, participating in youth organizations etc.)
      to i internet przeciez moga byc powodami czemu wskaznik jest taki duzy
      dla wyjasnienia, znam wiele dzieci ktore wlasnie nie maja regularnych zajec, zwlaszcza takich za ktore sie placi, co nie znaczy ze rodzice nie dbaja czy ze nie maja pieniadzy, (ja akurat nie z pl ale moje dziecko nie maj poki co zajec pozalekcyjnych, chyba ze szkola jezykowa sie liczy, bo uwazam ze na codzien i tak jest zmeczony szkola, a weekendy mamy pelne aktrakcji)
      a internet, nie wiem czy ktos tu mieszka na wsi ale b czesto ciezko jest uzyskac dobre polaczenie daleko od miasta, bo kable nie ida, podlaczenie sie nie oplaca, oki, zostaje z telefonii komorkowej ale b czesto jakosc slaba, przerywa itp
      akurat mam rodzine na wsi i wiem ze czesto wszystko poza netem i regularnymi aktywnosciami jest spelnione, a z ww powodow takie dzieci juz by wpadly w % ktory nie spelnia 14 punktow

      ps. akurat uwazam ze internet az tak potrzebny nie jest (tzn zalezy od wieku, moj 6-latek czasem tylko cwiczy literki po angielsku online)

      tu raport Tekst linka

      ja akurat uwazam ze tak zle nie jest jesli chodzi o pl, jakby nie patrzec usa na samym koncu...
      • iwoniaw Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 16:59
        Cytatzastanawia mnie jedno, w oryginalnym raporcie jest 14 punktow, min
        > Regular leisure activities (swimming,playing an instrument, participating in yo
        > uth organizations etc.)


        Ależ tu nie chodzi o to, by dziecko miało dołożone zajęć (płatnych czy nie), tylko czy ma czas i możliwość _regularnego_ zajmowania się czymś innym niż obowiązki. Nie musi to być kosztowny kurs pływania czy gry na wiolonczeli, pod tę kategorię podpada również regularna gra w piłkę z kolegami na pobliskim boisku, uczestniczenie w próbach szkolnego chóru czy parafialnej scholi, wolontariat w schronisku dla zwierząt itd itp.

        Podobnie z internetem - nikt nie postuluje, żeby dzieci siedziały w necie godzinami pisząc głupie komentarze na forach wink Pytanie o internet to pytanie o to, czy w razie potrzeby dziecko ma możliwość skorzystania z komputera i znalezienia potrzebnej informacji/wysłania maila; z tym jest coraz lepiej, nie tylko w dużych miastach ale i na wsiach Polski B internet jest do użytku coraz częściej zarówno w szkołach, bibliotekach, jak i różnych świetlicach, więc jednak większy problem widziałabym w zapewnieniu tych posiłków i miejsca do spokojnej nauki, bo o net jakoś łatwiej (w dużym mieście to już w ogóle).

        Moim zdaniem kryteria tego badania są na tyle podstawowe, że wpaść w przedział wykluczonych nie jest wcale tak prosto, jeśli ktoś się minimalnie dzieckiem interesuje i szuka różnych możliwości oraz nie izoluje się od otoczenia - dlatego właśnie te 20% dzieci w PL, które wpadają, mnie przeraża. Bo powiedzmy sobie szczerze - dostęp do netu, dofinansowanie do podręczników/obiadów dla najbiedniejszych oraz multum bezpłatnych atrakcji zorganizowanych i indywidualnych dla każdego znaleźć/zorganizować jest dość prosto. Podobnie z wygospodarowaniem - nawet w malutkiej klitce - kąta do nauki. Wszystko to wymaga jednak jednej rzeczy - ruszenia tyłka i zorientowania się, co można zrobić/gdzie pójść/jak zorganizować atrakcje, bo samo się nie zrobi.


        --
        Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
        Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
        • asia.asz Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 17:09
          a powiedz mi skad wiadomo o tym necie? nie czytalam ang raportu w calosci, tam jest tylko napisane An Internet connection,
          w pl artykule jest: Spokojne miejsce do odrabiania lekcji i internet.
          ja bym to zrozumiala jako internet w domu
          wiec w tym momencie zauwaz jak duza bedzie roznica miedzy dziecmi ktore tego nie maja w domu (moze to byc np 30-40% wszystkich) a takich ktore nie maja dostepu do neta w szkole/bibliotece (powiedzmy 5-10%)
          i juz jest problem w interpretacji wynikow, bo w pierwszym wypadku wystarczy 1 dodatkowy brak z listy i dziecko wpada w % biednych


          > Ależ tu nie chodzi o to, by dziecko miało dołożone zajęć (płatnych czy nie), ty
          > lko czy ma czas i możliwość _regularnego_ zajmowania się czymś innym niż obowią
          > zki. Nie musi to być kosztowny kurs pływania czy gry na wiolonczeli, pod tę kat
          > egorię podpada również regularna gra w piłkę z kolegami na pobliskim boisku, uc
          > zestniczenie w próbach szkolnego chóru czy parafialnej scholi, wolontariat w sc
          > hronisku dla zwierząt itd itp.
          i tu tez zalezy jak to bylo sformuowane w pytaniu, moze byc tak ze jako regularne rodzice nie beda liczyc zwyklego wychodzneia na pilke,
          wolontariat nadal malo popularny w pl

          wszystko zalezy jak byly niektore pytania sformuowane
          bo o ile pyt o cieply posilek w ciagu dnia jest proste, a tyle widzisz ze pytanie o internet moze byc problematyczne
          • iwoniaw masz rację z tym netem 31.05.12, 17:24
            poczytałam sobie fragmenty tego raportu i wygląda na to, że chodzi faktycznie o internet w domu.
    • asia_i_p Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 16:42
      To moje dziecko, dopóki nie uprzątniemy niebotycznego bajzlu, który wygenerowało w swoim pokoju, żyje w ubóstwie - jego spokojne miejsce do odrabiania lekcji zniknęło przywalone górami karteczek do segregatora, kredek i niedokończonych prac plastycznych. Lekcje odrabia na stole w kuchni lub przy stoliku w salonie, bo bajzel lubi robić, ale przebywać już woli w porządku.
      • asia_i_p Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 16:43
        A tak na poważnie, te kryteria są rozsądne. Można by zamienić mięso na porcję wysokobiałkowego jedzenia, ale tak poza tym, na dłuższą metę trudno się obyć bez tego, co jest na tej liście wymienione.
        • asia.asz Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 17:00
          jak juz ktos wspomnial w raporcie jest to lepiej ujete, a dokladniej nie wszystko w pl artykule przetlumacozno:
          At least one meal a day with meat, chicken or fish (or a vegetarian equivalent)
    • edelstein Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 17:01
      Wiem,ze ma byc o Pl,ale ja polski real to z forum znam,wiec napisze,ze w De tez sa takie dzieci i nawet wiem dlaczego(nie z powodu zlej polityki)tylko z winy samych rodzicow.Znam taka matke,ma za co i ubrac i nakarmic i zabawke kupic,ale tego nie robi.Wszystko po kims,a jedzenie z serii smieciowej.Szkoda nam dziecka,ale nie mamy z ta matka ani punktow zaczepnych ani dziecko nie ma takowych z naszymi dziecmi.Zbawiac swiata nie zamierzam,wiec w efekcie trzymam sie z ludzmi na podobnym poziomie i tyle.
      Z dawnych czasow pamietam,ze dzieci ubogie to byly te ktorych rodzice uprawiali “wdupiemanie“i ich potrzeby byly naj.Potrzeby dosc dyskusyjne typu alkohol czy kosmetyczka.
      Naprawde ubogich co ich nie stac na nowe bury dla dziecka nawet jak sobie odejma od ust nie znam,pewnie istnieje jakis procent,jednak w znakomitej wiekszosci przypadkow to rodzice daja ciala.
      • edelstein Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 17:05
        I co do kryteriow,zaden szal,najbardziej podstawowe rzeczy,ktore dziecko powinno miec i rodzice powinni zapewnic chocby suchy chleb zrec musieli.
        • katus118 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 17:23
          Jedzenie, dostęp do świeżych warzyw/owoców, czyste, nowe ciuchy, dostęp do edukacji, internetu, jakichkolwiek chociaż rozrywek (jak np. wyjście do kina, teatru, możliwość wyjazdu) powinno mieć każde dziecko. I każdy rodzic powinien zrobić wszystko, żeby to temu dziecku zapewnić. Dzieci wychowywane w biedzie nie dość, że są skutecznie wykluczane z grupy rówieśniczej/społeczeństwa, same też są nieszczęśliwe, i mało prawdopodobne raczej, aby w przyszłym życiu im się to zmieniło. I potem rosną kolejne pokolenia ubogich dzieci.
    • ilonka001988 Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 18:13
      Pokażcie ten raport ludziom pokroju wielodzietni.org, to wyśmieją go i stwierdzą, że kolejne rodzeństwo jest lepsze dla dziecka niż fanaberia w postaci własnego roweru czy uczestnictwa w wycieczce szkolnej.Bardzo dużo ludzi stwierdzi że tych pięć wymagań to zbytek, może dla poprawności politycznej powiedzą że dziecko je świeże warzywa (akurat... dobre jedzenie jest obciążające dla budżetu przeciętnej rodziny). Najważniejsza miłość w rodzinie!

      I potem spotyka się człowieka na studiach wyższych który nigdy nie był w teatrze, nie widział morza ani gór a jedyna jego rozrywka to uchlanie się w akademiku a nie pójście na studencki (często darmowy!) koncert czy przedstawienie. Ludzie nie potrafią dobrze skomponować diety, brakuje im ogłady (rozmowy z profesorami, walki w sekretariatach).
      Ewentualnie jak zacznie zarabiać to obejrzy Piłę w jakimś Multipleksie. Założy rodzinę i dokładnie tam samo dziecko wychowa.

      Moi rodzice mimo dość marnej pensji ojca jakoś (czasami nieporadnie, ale zawsze!) potrafili mi przekazać jakiś głód kultury. Nie było ich stać na kino - ale zawsze można coś wypożyczyć z wypożyczalni (nie, że teraz się ściągnie wszystko), żyliśmy w robotniczym mieście gdzie oferta kulturalna była uboga (wręcz nie było jej wcale...) ale byłam zapisywana do bibliotek, na szkolne kółka gdzie coś się działo. A było naprawdę z kasą bardzo źle czasami.
      Byli zdecydowanym wyjątkiem,

      Ludzie w wielu przypadkach mają więcej kasy a dzieci są o wiele bardziej "ubogie".
      • edelstein Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 19:01
        Warto dodac,ze tacy rzucaja argumentem“ja nie mialem i wyszlem na ludzi,to i moje wyjdzie“.Wkurza mnie to,szczegolnie gdy ci ludzie dodatkowo gadaja:po co twojemu dziecku tyle pat spodni,tyle zabawek itd. cisnie mi sie na usta po to bys mial o co pytac debilu.
        Jestem dumna,ze choc czasem zdarzal sie ciezszy miesiac to moje dziecko tego nie odczulo wcale i zyje na tym poziomie co zawsze.Choc niektorzy uwazaja,ze za duzo daje i wydaje synowi i na syna.Ma trzy lata byl w muzeach,aquparkach,zoo,nad roznymi morzami,w lasach,parlach,na lakach,,nad jeziorami.Tylko gor nie widzial,bo ja gor nie znosze i poczekam az jakas wycieczka bedzie to go posletongue_out
        • asia.asz Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 19:54
          kazdy zyje jak uwaza ale jesli moge sie wypowiedziec to dziecko (oczywiscie nie takie malutkie ale wieksze) powinno byc powiadomione i miec udzial w zyciu doroslych i tu min jest kwestia finansow
          czytalam w naszej lokalnej gazetce dla rodzicow porady co zrobic gdy nasz dochod spada, i min bylo o tym ze nalezy zastanowic sie nad wydatkami na/dla dzieci
          bo sytuacja gdy rodzice sobie wszystkiego odmawiaja a dziecko chodzi na 5 roznych zajec dodatkowych tez dobra nie jest - rada byla zeby ograniczyc do jednego ktore dziecko wybierze
          potem wyrastaja rozpieszczone dzieci ktore zawsze wszystko dostaja a rodzice styrani i zaniedbani
          dobra, uogolniam, ale tak moze byc gdy dziecko widzi ze dla niego zawsze wszystko bedzie niezalenie czy mama ma czy nie ma pieniadze
          moi wiedza ze czasem czegos im nie kupie bo za drogie, czy dostana za jakis czas (po wyplacietongue_out) i nie uwazam ze ich unieszczesliwiam tym ze z danym momencie nie dostana tego co chca... na wymienione podstawowe rzeczy maja (14 z raportu) dodatkowe zaleza od wielu czynniow, ceny/dostepnosci/czasu itp


          Ma trzy lata byl w muzeach,aquparkach,zoo,na
          > d roznymi morzami,w lasach,parlach,na lakach,,nad jeziorami

          moje tez, ale ja nie uwazam tego za zbytek, tylko za normalne rzeczy
    • figrut Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 19:29
      Wynika z tego, że moje dzieci nie należą do ubogich smile Mają rowery, hulajnogi, rolki, komputery, wielką trampolinę, basenik na podwórku, quada, kilka par butów, masę ubrań, jedzą kiedy chcą i co chcą, na wycieczki wyjeżdżają, na wczasy choćby krótkie również, zapraszają kolegów na urodziny. To nie tylko kwestia dochodów, ale i priorytetów. Ja dochody na forumowe standardy mam bardzo niskie, ale dzieci mają coś, kosztem czegoś, czego ja do domu nie kupię. Ubrania mają głównie po kuzynostwie, ale w bdb. stanie. Rowery i rolki spadkowe, komputery używane, wczasy kosztem mojej podłogi, urodziny choćby się paliło i waliło, ale mieć muszą z tortem i innym ciastem.
      • iwoniaw No i właśnie o tym cały czas piszę 31.05.12, 20:20
        Rodzic, dla którego dzieci nie są na ostatnim miejscu, nie musi mieć wysokich dochodów, żeby zapewnić im te 15 podstawowych rzeczy. Z tego, co piszesz, Twoje nie byłyby ich pozbawione, gdyby wszystkiego miały kilkakrotnie mniej niż mają.
      • balconette Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 20:26
        To nie tylko kwestia doc
        > hodów, ale i priorytetów. Ja dochody na forumowe standardy mam bardzo niskie, a
        > le dzieci mają coś, kosztem czegoś

        Ale UNICEF w raporcie wykazał, że to ubóstwo wcale nie występuje tylko w rodzinach patologicznych czy skrajnie ubogich, niemniej brak dostępu do wymienionych dóbr czyni je ubogimi (na starcie wykluczonymi społecznie) w dzisiejszym świecie. Są to dzieci w dużej mierze rodziców słabo wykształconych lub samotnych.
        • figrut Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 21:16
          > e. Są to dzieci w dużej mierze rodziców słabo wykształconych lub samotnych.
          Więc należę do mniejszości z tej grupy, albowiem jestem słabo wykształcona i teoretycznie samotna (teoretycznie, bo bez ojca dzieci).
          • balconette Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 21:46
            No i jaki to ma związek, że Ty...? Twoje dziecko nie zalicza się do tej 1/5 więc nie rozumiem czemu się tu przytaczasz jako przykład.
            Chodziło o to, że duża część tej 1/5 to dzieci rodziców słabo wykształconych i / lub samotnych, a nie że dzieci słabo wykształconych i samotnych stanowią tę niechlubną 1/5 społeczeństwa.
    • balconette Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 31.05.12, 21:00
      Dyskusja skupiła się na tym, czy to wina rodziców czy nie rodziców.
      To jest oczywiste, że ta 1/5 dzieci to od rodziców, którzy się swoim potomstwem za bardzo nie interesuje lub sami nie mają pojęcia o takich potrzebach dzieci. UNICEF twierdzi, że to nie ma nic wspólnego z patologią czy ubóstwem ekonomicznym.
      Pytanie dlaczego aż tak dużo jest takich dzieci?
      Wg mnie wymienione dobra są konieczne do niezakłóconego rozwoju młodego pokolenia tak aby w przyszłości było na tyle rozgarnięte i zaradne aby było w stanie pracować na rozwój państwa a nie żyć na jego koszt i szerzyć przestępczość - to jest w interesie nas wszystkich.
      Państwo powinno zapewnić tym wszystkim dzieciom równy dostęp do tych dóbr wtedy większa szansa, że skorzystają dzieci tych niezainteresowanych rodziców.

      W dzisiejszych czasach często to dzieci stają się w rodzinach źródłem wiedzy o dzisiejszym świecie. Rodzice zatrzymali się na pewnym etapie i potem nie aktualizują wiedzy. (np. dzisiaj w radiu słyszałam, jak ekolodzy uczą rolników, żeby nie pozostawiali sznurków na polach bo te zagrażają życiu bocianów - urządzają uświadamianie dzieci w szkołach i liczą, że te uświadomią swoich rodziców). Państwo powinno dać dzieciom szansę wybicia się ze swojego ubóstwa.

      Myślę, że już na etapie przedszkoli zaczyna się wykluczenie, te wszystkie zajęcia dodatkowe, które są płatne tego nie powinno być w trakcie godzin programowych. Nie wspomnę o samym dostępie do przedszkoli.
      • nabakier Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 01.06.12, 08:04
        Cala ta dyskusja to pomieszanie z poplątaniem. Od oczywistego dziedziczenia ubóstwa, po winę rodziców i rzekomą skłonność do wykluczania z powodu najdrobniejszego (nie ma albumu z piłkarzykami). I łatwe wartościowanie w odniesieniu do każdego z aspektów.
        Takie ujęcie to samograj...bes sęsu.
        • azile.oli Re: Raport UNICEF. Ubogie dzieci... 01.06.12, 09:25
          Oj , tam. Do wykluczenia, przynajmniej z pewnych form udziału w życiu towarzyskim wcale nie dochodzi z winy, czy poczucia wyższości tych, którzy wykluczają.
          Jeśli dziecka nigdy nie stać, żeby pójśc z kolegami do kina/ na kręgle, nie przyjdzie na urodziny, bo nie ma n a prezent, to jest ono wykluczone, chociaż samo odmawia.
          Moja córka miała grupę koleżanek z gimnazjum, miłe, z normalnych niby rodzin.
          I niestety, znajomośc się skończyła, bo one nigdy nie miały na to, żeby skorzystać z form rozrywki, a zafundować sobie też nie pozwoliły, bo im głupio.
          Ile można siedzieć z kimś w pokoju i gadać o pierdołach : ani o kinie, ani o książkach , nawet o kosmetykach i ciuchach nie bardzo.
          Na wspólne wakacje się nie piszą, bo ich nie stać, w teatrze były z klasą rok wcześniej, nigdy nic nie trenowały, nie chodziły na zajęcia artystyczne, na koncert też nie pójdą.
          Nawet w centrum handlowym można z nimi po pasażu pochodzić, a do sklepu nie wejdą, bo kasy brak, nie mówiąc już o tym, że n awet nie można przy nich zrobić zakupów i prosić o radę, bo one w takich sklepach nie kupują, więc po co robić komuś przykrośc.
          No i co? No i to, że okazuje się, iż nawet przy dobrych chęciach szuka się znajomych o podobnych priorytetach i zbliżonych możliwościach finansowych (i chodzi po prostu o to minimum).
          Im dziecko starsze, tym bardziej w strojach zaczyna liczyć się kreatywność i oryginalnośc, więc jak kogoś na nowe ciuchy nie stać, ale umie się ubrać, to zapewne odrzucony nie zostanie (inna sprawa, czy nie zatęskni za nowymi ubraniami), problemem jest, gdy nie może uczestniczyć w różnych wydarzeniach czy rozrywkach z braku pieniędzy.
          Owszem, są zajęcia za darmo i jeśli ktoś ma niebanalną osobowośc, jakąś pasję, talent, to w grupie rówieśniczej zaistnieje. Oczywiście przypuszczam, że takiej osobie jednak jest przykro, że na pizzę nie pójdzie, że do kina tylko na jakieś seanse dla koneserów , załatwiane przez szkołę za niewielką kwotę, ale już na premierę dla rozrywki z kolegami nie pójdzie.
          I nawet, jeśli jest lubiany i w jakiś sposob dostrzegany, to z pewnością jest mu głupio, gdy zaproszony na urodziny nie ma za co kupić prezentu i wie, że sam się takim zaproszeniem nigdy nie zrewanżuje.
          No , niestety, jeśli dziecko czegoś tam nie ma, ale jest to jeden gadżet, to problem jest rozmiarów mikro i niknie w całokształcie . Gorzej, gdy nie ma na nic - ciuchy zawsze z lumpków, na wycieczkę nie, do kina nie, nowej książki też nie, bo jest biblioteka, gry nie, na urodziny nie.
          Tu nie chodzi o jeden albumik z naklejkami, choć akurat rozumiem, że dla przedszkolaka jest on ważny , bo na tym etapie to jeszcze znajomośc postaci z kreskówek może być ważna i niekoniecznie wielkich nakładów finansowych to wymaga.
          Im dziecko starsze, to zauważa, że jest wykluczane, bo nie może uczestniczyć w wielu wydarzeniach towarzyskich.
          Jeszcze, co bardzo przykre - czasem można zminimalizować koszty i np zapisać dziecko do sekcji sportowej, jak ma talent, to w zasadzie koszty mogą być żadne , ale np rodzic musi poświęcić swój czas, żeby dziecię dostarczyć i odebrać z zajęć. No i się nie chce.
          Autentycznie , gdy syn zaczynał trenować, matka jego kolegi zasugerowała, że jej syn mógłby też spróbować. Powiedziałam, że nie ma sprawy, zawsze mogę ją zabrać w obie strony. Ale jej chodziło o to, żebym tylko podwoziła jej syna, bo przecież dla niej to strata czasu.
          No i odmówiłam, sport kontaktowy, jej syn trochę nadpobudliwy, nie będę go pilnowała i brała odpowiedzialności. A gdy dodałam, że jak się dziecku spodoba, to trzeba będzie strój kupić (kwota nie b yła duża i akurat tę rodzinę spojojnie na to stać), to już się kompletnie zniechęciła.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka