alfa36
25.06.12, 22:22
Tak wygadac się chciałam... Mlody (7 latek) wczoraj o piątej zawołał, że boli ucho.Bez stresu zapodalam co mialam: nurofen, otinum. W poludnie pojawila się gorączka Podeszlam jeszcze bezstresowo i podalam znow nurofen. Dzis pediatra dala antybiotyk i skierowanie do laryngologa. I tu zaczynają się schody, bo w tej dziurze z mety do dobrego laryngologa się nie dostanę, a do bylejakiego szkoda mi skierowania (przy uchu kataralnym też dają antybiotyk). Prywatnie też dopiero w srodę. Już myslałam, że mlodemu lepiej, ale wieczorem znow dostal gorączkę (38,4). No i kurcze, wymiękłam. Podałam zinnat. Mlody 2,5 roku nie bral antybiotykow (wczesniej bral zdecydowanie za duzo). Jestem wykonczona ciąglym myśleniem, co jest dobre, co zle. Tym bardziej, ze decyzyjną osobą w tym dom jestem ja, moj mąż twierdzi, ze ja do lekarzy chodzę, ale ich nie slucham. Tym razem posluchalam, ale wcąż zastanawiam się, czy dobrze zrobilam. Czy W też miewacie takie dylematy? Mnie one wykanczają.