monikson 22.04.05, 19:10 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=22987892 Bo mnie te dowcipasy nieco wkurzają ))) A może ja dziwna jestem... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tomek9991 Hmm 22.04.05, 21:43 Niech się głupio bawią. Niektórym niedużo do szczęścia brakuje. Odpowiedz Link
misonek Re: Baw Was to? ;) 24.04.05, 00:51 Nie wiem niektóre te dowcipy są całkiem fajne tylko z punktu widzenia Czecha tego nie za bardzo rozumiem bo te wyrazy brzmią raczej po polsku niż po jakby czesku Odpowiedz Link
fanta-girl Re: Baw Was to? ;) 24.04.05, 11:01 nie znam czeskiego, ale wydaje mi sie, ze Czechow tez bawi polski jezyk Pamietam jakis Sylwester w Pradze lat temu kilka wstecz i mam wrazenie, ze polski jezyk budzi rozbawienie. A i nie zapomne jak kiedys na jakims kempingu w Hiszpanii, przypadkowo poznani Czesi z namiotu obok, prawie sie poplakali ze smiechu slyszac slowo "Samochod" Proponuje, w ramach rewanzu wobec tamtego topiku, zalozyc nowy i wypisac slowa, ktore Czechow moga bawic w j.polskim ))) Odpowiedz Link
utrat Re: Baw Was to? ;) 24.04.05, 17:56 slowka pachnieć, szukać, wszedzie obecne "pan, pani" (Czesi vykają). Samochód, samolot, zbitki wyrazowe typu "wzbroniony", nosówki. Jak Czech chce dla zartu cos powiedziec "po polsku" to wychodzi mu: "dawaj djevoczka, pasmatri" czyli ruski... Wszystko, co napisalem, to moje wlasne spostrzezenia. Niech sie wypowie Misonek. Odpowiedz Link
utrat Re: Baw Was to? ;) 24.04.05, 17:58 zapomnialem o familiarnym polskim "masełku, chlebku" itd. Odpowiedz Link
elve Re: Baw Was to? ;) 26.04.05, 14:14 faktycznie, wszystkie samo- bardzo bawią Czechów i Słowaków. koleżanka-Słowaczka nie wiedziała jak jest łódka, chciała być twórcza i wyszła jej samoplavka. no faktycznie śmieszne a z rosyjskim identycznie miał mój mąż - jak chciał coś powiedzieć po czesku i nie wiedział jak to wychodziło mu coś zbliżonego do rosyjskiego. czyżby matiuszka wszystkich języków słowiańskich? Odpowiedz Link
neverman Re: Baw Was to? ;) 26.04.05, 01:13 Kurde, nie zdzierzylam. Wiekszosc kolesi nigdy nie byla w Czechach (o nauce jezyka nie wspomne) a popisuje sie znajomoscia "perelek". Cholera, nie lubie takich polglowkow. I jeszcze napadaja na kolege utrata, ze to on analfabeta - w dodatku bez poczucia humoru. Dzizys. Odpowiedz Link
utrat Re: Baw Was to? ;) 26.04.05, 07:46 klidek. oni to przeciez sprawdzali w slownikach, wiec to my jestesmy analfabeci, nie oni Odpowiedz Link
macgil Re: Baw Was to? ;) 26.04.05, 15:22 Jakoś nie bawi. Chociaż na "Kinie na Granicy" mój słowacki znajomy dostał ataku śmiechu, gdy usłyszał wyraz "teledyski". A na "Hamlecie" goszczącego w Krakowie słowackiego Teatru Clipperton usłyszałem za sobą zawiedziony głos (cytuję): "Eno, a kiedy będzie 'Bytku albo se ne bytku, oto jest zapytku'?" I wiecie, że nie było! Zdravim, macgil Odpowiedz Link
justyng Czy mnie bawi...? 26.04.05, 21:58 Nie takie żarty na pewno nie. Co w tym śmiesznego? Byłyby śmieszne gdyby były prawdziwe. Myślę, że na forum, blogu, czy innej stronie internetowej to jeszcze znośnie, ale furii dostałam kiedy zobaczyłam owe błędne "czeskie" słówka w jednej z gazet dla młodzieży. To już przesada. Polaków czeski bawi o wiele więcej aniżeli Czechów polski. I faktycznie prawdą jest, iż Polacy wymyślili tych żarcików o wiele, wiele więcej... nie ma się czym chwalić. Z tego co zaobserwowałam Polacy nagminnie wyśmiewają się z języka czeskiego, nawet Ci tóż przy samej granicy, pomimo osłuchania się z językiem. W moim Cieszynie ogromna większość uważa po prostu język swych południowych sąsiadów za karykaturę polszczyzny. W Czechach jest różnie. Moja bardzo bliska znajoma, która nie mówi po polsku ani trochę, będąc u mnie stwierdziła, iż po polsku nie rozumie ani słowa, język nie wydaje jej się ani trochę podobny do czeskiego, jest wyraźnie twardszy i owszem zwróciła uwagę na polskie "szuszczenie"... ale bynajmniej nie stwierdziła, że polszczyzna jest śmieszna. Z innych doświadczeń, wiem, że Czesi zwaracają uwagę na słowa, które w języku polskim i czeskim różnią się rodzajem... przykład to np. ten tramwaj i ta tramvaj. W zdaniach, kiedy słowo jest odmienione przez przypadki brzmi to dla nich komicznie. Czeskich żartów odnośnie języka polskiego nigdy nie słyszałam z ust Czecha, spotkałam się jednak z opisem tego wyśmiewania się z języka w książce pani Kraussové - Żur (mimochodem pochodzącej z Trzyńca) Zamieszczam fragmenty: W czeskim dowcipie "jeż" po polsku to "kaktus pochodowy". Co więcej te polskie "panowania". Język czeski nie zna konstrukcji typu "co pani o tym myśli", w Czechach stosuje się formę 2. os. l. mn "co vy o tom myslíte". Tak więc "w dwuszeregu zbiórka" w czeskich kawałach brzmi — prosze pana nech pan za pana, aby pan ne widzial pana. )) Czesi według Polaków mówią jak małe dzieci. A Polacy według Czechów... seplenią! Odpowiedz Link