Dodaj do ulubionych

dama, dżentelmen...?

11.07.12, 13:17
Jakiś czas temu zwierzyłam się koleżance, że córkę (obecnie 20 m-cy) chciałabym wychowac na damę, o ile będę potrafiła. A syna (3.5 roku) nauczyć jak być dżentelmenem. Spotkałam się ze zdzwieniem, bo "ona obydwoje będzie wychowywać tak samo" bo "zna przykład gdzie dziewczynka wychowywana na damę wyrosła na okropną rozkapryszoną księzniczkę". I teraz tak sobie myślę, co to właściwie znaczy? Może ludziom kojarzy się różnie, i stąd nieporozumienie? I czy w ogóle warto w dzisiejszych czasach wpajać coś takiego dzieciom? Może bycie damą/dżentelmenem jednak im kiedyś utrudni życie, albo odsunie od towarzystwa rówieśników? Może nie będą przez to zaradni, przebojowi...?
I czy nie jest na takie wychowywanie za wcześnie? Czy 3.5latek jest w stanie zrozumieć dlaczego dziewczynkom/słabszym się ustępuje/pomaga/chroni? Czy 20-miesięczna dziewczynka może już nabywać cech damy? I jakie to w ogóle są cechy?
Obserwuj wątek
    • ciezka_cholera Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:28
      Och, bo to sa terminy, pod ktore kazdy podpina to co chce. Dla Ciebie oznaczaja one zapewne przestrzeganie zasad SV, dla kogos moze mentalne tkwienie w XIXw i mizoginizm. Dopoki z kolezanka nie ustalicie dokladnej definicji, nie ma w ogole o czym dyskutowac.
      • wiu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:43
        Kiedy szukałam imienia dla syna, myślałam o tym, że chciałabym żeby wyrósł na silnego, szlachetnego mężczyznę - oczywiście nie przez sam fakt noszenia takiego a nie innego imienia, choć właśnie tak mi się ono kojarzyło. Nie musi być wyrafinowany, ale chciałabym, żeby był Porządnym Człowiekiem, z Klasą. Kiedy wybierałam imię dla córki, myślałam o tym, żeby była Dobrą, nieskażoną istotą. I z tymi opisami kojarzy mi się pojęcie "damy" i "dżentelmena". Córeczka jest niewysoka, łagodna, lgnie do ludzi. Syn zapowiada się na wysokiego silnego chłopaka... co oczywiście nie przesądza sprawy smile
        • papalaya Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:47
          a co jak córeczka bzyknie się z rokendrolowcem, który ją "skazi"?
        • broceliande Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:47
          No, mam nadzieję, że nie przesądza. Że nie będziesz wspierać rozwoju cech męskich (siła) w synu i kobiecych (łagodność) u córkismile
        • mary_lu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:51
          Bardzo próbujesz wtłaczać dzieci w stereotypowe role płciowe. A jesli Twój syn wyrośnie na delikatną, dobrą, nieskażoną istotę, a córka będzie wysoka, silna i zapalona do obrony słabszych?
        • czarnaalineczka Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:59
          >myślałam o tym, żeby była Dobrą, nieskażoną istotą
          a jak ja ktos skazi to bedzies zmusiala nowa robic tongue_out
          > Córeczka jest niewysoka,
          pamietaj zeby nie dokramiac
          niech taka mala zostanie
          • dynema Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 18:05
            > pamietaj zeby nie dokramiac

            Ze wszystkich tragedii na tym swiecie nie ma wiekszej niz posiadanie wysokiej, silnej i szlachetnej corki.

            Ja moja zwiazuje pasami aby nie rosla i regularnie co godzine obnizam jej poczucie wlasnej wartosci, so by psychicznie za silna i szlachetnia nie byla.
          • nangaparbat3 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 18:05
            > > Córeczka jest niewysoka,
            > pamietaj zeby nie dokramiac


            big_grin big_grin big_grin
        • asia_i_p Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 16:10
          Ta dobra, łagodna, nieskażona istota coś mi średnio podchodzi pod damę. Myśląc o damie, widzę osobę owszem, łagodną i opanowaną, ale też naprawdę groźną, jeśli trzeba. Taką angielską nieprzeniknioną lady z powieści Agaty Christie, lojalną, w naturalnych odruchach raczej dobrą niż złośliwą, taktowną, potrafiącą wsadzić szpilę, jeśli trzeba, ale przeważnie decydującą, że nie trzeba. Oraz, jeśli naprawdę trzeba, potrafiącą zabić albo dać się zabić. Dobry mózg, dobre serce, odwaga, uroda gdzieś przy szarym końcu, ale na pewno elegancja i wdzięk, pewność siebie wynikająca z tego, że wiadomo, jak się zachować, ciekawość świata, tolerancja, dyskrecja i brak nachalności.

          A łagodna, drobna, potulna istota to raczej panienka z dobrego domu. Z niej jeszcze wszystko może być, dama też, ale to wymaga czasu.
          • kai_30 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 18:17
            A ja widzę lady Sybil Vimes (nee Ramkin) big_grin
          • cmentarna.polka Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 20:18
            Ależ to jest doskonałe podsumowanie tego, co zawsze kojarzyło mi się ze słowem "dama". Dokładnie to. Mogę se ukraść do sygnaturki?
    • alabama8 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:30
      Skoro już podjęłaś decyzję, że wychowujesz damę i dżentelmena to może ty nam na początek powiedź co się za tymi okresleniami kryje.
    • papalaya aha 11.07.12, 13:32
      chcesz wychowywać na "damę", a pytasz jakie są cechy damy?

      może wychowuj na normalnego rozsądnego człowieka, bo przeżyjesz traumę jak ci kiedyś "dama" zasadzi kopa big_grin
    • broceliande Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:34
      Nazywasz to tak, że mnie też źle się kojarzy.
      Rozumiem, że chcesz, żeby umieli się zachować w każdej sytuacji z godnoscią i tak dalej.
      A czemu chcesz uczyć syna, że dziewczynki są słabe (masz dziewczynki/słabsi w jednym worku)?
      Że wymagają pomocy i ochrony?
      Jest w tym trochę mizoginizmu. Osobiście zrywam z tym całym całowaniem w rękę i ustępowaniem miejsca "bo dziewczyna". Raczej mówię "bo starszy", "bo gość", nie dzielę na płci.
    • mary_lu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:36
      Chciałam Ci napisać, że koleżanka niepotrzebie się ciska, bo dzisiaj to nie XIXw i dama/dżentelmen to tylko odmienione przez rodzaje to samo słowo, oznaczające "człowieka z klasą". Ale skoro dopisujesz, że będziesz uczyć chłopca, że dziewczynki są w kategorii "słabsze"... Może rzeczywiście nie wtłaczaj dzieciom ideałów rodem z XIX wieku
      • sadosia75 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:43
        Przeczytałam dwa razy post autorki i nigdzie nie widziałam stwierdzenia, że nauczy synka że dziewczynki są słabsze.

        Dzisiaj nie mówi się dama czy dźentelmen a człowiek kulturalny, znający SV, człowiek który wie jak zachować się w dziwnych/trudnych sytuacjach.
        Warto uczyć takiego zachowania dzieci bo z kulturą u nas coraz częściej na bakier.
        • broceliande Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:46
          Dziewczynki są w jednej kategorii ze słabszymi, a taką kategorię ma chronić i pomagać.
        • mary_lu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:47
          dziewczynkom/słabszym się ustępuje/pomaga/chroni?
          • sadosia75 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:58
            No ale co złego w tym, że chłopca uczy się, że dziewczynkom ustępuje się miejsca? co złego w tym, że chłopiec wie, że dziewczynce powinno się otworzyć drzwi, przepuścić pierwszą, pomóc w noszeniu ciężkich toreb albo że nie wolno dziewczynek ciągać za warkocze? co w tym złego?
            i to, że dziewczynki występują w wyliczance obok słabszych to dla mnie jedynie wyliczanka a nie stwierdzenie, że są słabsze. a gdyby zamiast słabszych było ludzie starsi? zmienia to postać rzeczy?
            • mary_lu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:00
              Każdemu należy pomóc w noszeniu cięzkich rzeczy i nikogo nie należy ciągać za włosy.
              • gryzelda71 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:04
                I co pomagasz sąsiadowi taskać torby z zakupami?
                • mary_lu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:09
                  Tak, przytrzymuję mu drzwi, tak samo jak sąsiadce.
                  • gryzelda71 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:14
                    Nawet jak jest bez zakupów?
                    • mary_lu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:18
                      Tak, z taką różnicą, że zakupami przepuszczam przodem, a bez zakupów tylko przytrzymuję drzwi tak, alby zdążyli je złapać.
              • sadosia75 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:07
                I co podbiegasz do swojego sąsiada i pomagasz mu nosić ciężkie torby?
                A jak wyjaśnisz chłopcu dlaczego nie można dziewczynki ciągać za warkocze ( bo to jednak one zazwyczaj te warkocze mają i to jednak one są za nie ciągane. kolega kolegi za włosy nie ciąga z zasady ) i dlaczego dziewczynkom ustępuje się miejsca w tramwaju? a dlaczego dziewczynce powinno się otworzyć drzwi albo pomóc z walizką?
                • madzioreck Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 20:25
                  sadosia75 napisała:

                  > I co podbiegasz do swojego sąsiada i pomagasz mu nosić ciężkie torby?

                  A co w tym dziwnego, jak chłop ledwo targa...? Normalnie, mówi się "dzień dobry panie Jasiu, może pomogę"...
            • broceliande Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:06
              sadosia75 napisała:

              > i to, że dziewczynki występują w wyliczance obok słabszych to dla mnie jedynie
              > wyliczanka a nie stwierdzenie, że są słabsze. a gdyby zamiast słabszych było lu
              > dzie starsi? zmienia to postać rzeczy?

              Synek jeszcze mały, może takich niuansów nie ogarnąćsmile
              • sadosia75 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:09
                Może moje dzieci jakoś wybitnie inteligentne są ( tzn są w końcu to dzieci ematki big_grin ) ale jak im powtarzałam, że osobom starszym, paniom w ciąży, osobom chorym itp itd ustępuje się miejsca to nie skojarzyły, że kobieta w ciąży jest osobą chorą i starą jednocześnie smile
                wątpię też, żeby autorka wątku powtarzała swojemu dziecku " pamiętaj piotrusiu ustępuj miejsca dziewczynkom, słabszym i schorowanym" bo wtedy biedny piotruś będzie wzrokiem wyłapywał schorowane i słabe dziewczynki big_grin
                • mary_lu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:13
                  A nie wystarczy "ustępuj miejsca komus, komu jest trudniej stac, niż tobie"?
                  • sadosia75 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:16
                    A jak 3 letnie dziecko ma zgadnąć komu jest trudniej stać? a jak zapyta co to znaczy trudniej stać? a komu może byc trudniej? to co odpowiedzieć?
                    miliardy pytań wyrzucone z prędkością światła z 3 letniego dziecka potrafią matkę przygwoździć do ściany. a stwierdzenie ustępuj miejsca dziewczynkom, słabszym, starszym, chorym, paniom w ciąży załatwia automatycznie jakieś 500tyś pytań a kto a po co a na co.
                    trzeba pamiętać, że to tylko 3 letnie dziecko któremu powoli wprowadza się do codzienności szczyptę SV
                    • mary_lu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:22
                      Mam trzylatka i nie widzę takiego problemu. W dodatku teraz większość książeczek jest nastawiona na równość płci i już od dawna mamy omówione, co oznacza "wymagający pomocy". I do tej kategorii nie wtłaczałabym z automatu wszystkich dziewczynek.
                      • sadosia75 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:38
                        No ale po za Twoim trzylatkiem są jeszcze miliardy innych trzylatków, którzy potrafią zastrzelić miliardem pytań. Poza Tobą jest jeszcze przynajmniej miliard kobiet,które swoich synów chcą wychować w szacunku do kobiety wyraźnie zaznaczając, że kobiecie trzeba ustąpić miejsca, pomóc z siatkami z zakupami, przepuścić w drzwiach jednocześnie okazując jej szacunek. Równość płci nie oznacza, że chłopcu nie wpaja się szacunku do kobiet. a bycie dźentelmenem nie eliminuje równości płci i nie skazuje kobiet na wieczną banicję ze świata "równych"
                        Widziałam ostatnio bezpłciową książeczkę jak to potrzebujący pomocy uświadcza jej u dzieci. i może to z racji starej daty ( bo jednak młodka już nie jestem ) wolę podział płciowy na dziewczynki i chłopcy bo czy tego chcemy czy nie to możemy dziecku wmawiać ten bezpłciowy świat ale on i tak będzie widział zarys na dziewczynki i chłopców.
                        • mary_lu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 15:05
                          Pojęcie płci dziecko zdobywa bardzo wcześnie, ale nie widzę powodu, żeby jednocześnie którąś płeć wiązać z inną potrzeba pomocy czy szacunku.

                          Piszesz dużo o wyuczonych, śmiesznych może nawet nieco demonstracjach "szacunku dla kobiet". Jakie głębsze znaczenie ma ten kontredans w autobusie? Przecież to oczywiste, że jeśli wszyscy staruszkowie tak się zachowują, to i tak odpowiednia część z nich to osoby naprawdę troskliwe i kulturalne, a inna to maskujące się chamidła, mizoginiści itp. cudaki. A pewnie największa część robi to absolutnie bezrefleksyjnie.
                • broceliande Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:14
                  Hmmm, ja chyba nie powtarzarzam. Raczej liczę na empatię, na razie widzę, że sam osądza co i jak.
                  A z tym ustępowaniem miejsca i otwieraniem drzwi, to taka dyskryminacja. To się chyba nazywa dyskryminacja przez wywyższenie. Kobiety i dzieci przodem.
                  Dlaczego ma ustąpić dziewczynce, skoro koledze by nie musiał?
                  • sadosia75 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:19
                    Ja to nazywam przedwojenną kulturą. i bardzo wpada mi w gusta ta przedwojenna kultura. oczywiście pewnie zaraz mi tu ktoś zarzuci, że w takim razie zero praw wywalczonych przez feministki itp. jednak umiar jeszcze nikomu nie zaszkodził.
                    i z umiarem można być przedwojennym kulturalnym dżentelmenem jednocześnie szanując feministyczne zapędy koleżanki big_grin
                    • broceliande Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:22
                      Mój brat taki jest i chodził z feministką, która nie pozwoliła się usadzić w autobusie, tylko on musiał, a ona stała nad nimsmile
                      Przedwojenmy dżentelman puści cie przodem, pocałuje w rękę, drzwi otworzy, ale u podstawy tych czynności jest założenie, że jesteś mu nierówna, gorsza.
                      • gryzelda71 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:27
                        > Przedwojenmy dżentelman puści cie przodem, pocałuje w rękę, drzwi otworzy, ale
                        > u podstawy tych czynności jest założenie, że jesteś mu nierówna, gorsza

                        Smutne,że tak to postrzegasz.
                        • princess_yo_yo Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:31
                          tak wyglada rzeczywistosc ale oczywiscie mozna sobie rzeczywistosc postrzegac inaczej jesli sie bardzo chce.
                          • gryzelda71 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:34
                            Moja rzeczywistość ina na szczęście.
                        • mgla_jedwabna Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 18:15
                          Przedwojenni dżentelmeni to często mężczyźni, którzy uważają się za pełnych szacunku wobec kobiet, bo przepuszczają je w drzwiach, rozmawiają w ich imieniu z kelnerem w restauracji ("dla pani bedzie sałatka, dla mnie stek"), stawiają kawę i prawią komplementy.

                          W rzeczywistości taki dżentelmen to często męski szowinista uważający kobietę za słabszą z definicji, niezdolną do samodzielnych kontaktów ze światem zewnętrznym (bez męskiej ochrony), skazaną na zależność finansową oraz za osobę, o której wartości świadczy wygląd, a np. poziom umysłowy ma już mniejsze znaczenie.

                          I potem obok "szacunku" w sprawach drobnych, jak te powyżej, mamy jego absolutny brak w sprawach poważnych, czyli w pracy przy decyzjach o powierzeniu odpowiedzialności, o podwyzkach i awansach, przy rozmaitych negocjacjach. W efekcie ofiary decyzji takich dżentelmenów dostają gorszą placę za tę samą pracę, są pomijane przy awansach, omijają je co ciekawsze projekty, nikogo nie interesuje, co mają do powiedzenia w istotnej sprawie, i generanie są traktowane jak istoty gorsze, głupsze i niesamodzielne.

                          Więc jeśli ktoś potrafi połączyć tę powierzchowną elegancję z tym prawdziwym szacunkiem - wobec CZŁOWIEKA i jego wewnętrznych wartości, to chylę czoła. Niestety często zamiast szacunku dostaje się tylko "szacuneczek" - tani wykręt, by traktować połowę ludzkości gorzej, a jednocześnie udawać, że daje się jej przywileje.
                      • sadosia75 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:34
                        Znam kilku przedwojennych dżentelmenów i nie powiedziałąbym, że dla nich jestem gorsza. wręcz odwrotnie. panowie zawsze chętnie ustępują miejsca w tramwaju ( choć to ja im powinnam ustąpić a nie oni mnie ) i zawsze powtarzają, że oni niegodni są siedzieć podczas gdy młoda dama musi stać. od stania to są oni żeby damie służyć a nie odwrotnie.
                        i grupa starszych panów ( sporawo po 70-tce ) stoi w tramwaju,którym rzuca niemiłosiernie a na miejscach siedzą panie, dziewczyny, babcie. panowie bajerują kobiety aż miło i idą na partyjkę brydża zadowoleni z siebie.
                        Jeśli męzczyzna uznaję kobietę za gorszą to nie może się nazwać dżentelmenem. takie postrzeganie kobiety automatycznie eliminuje pana z grona dżentelmenów.
                        • mary_lu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:45
                          Stereotypy aż walą po oczach... Podkreślanie różnic zawsze w końcu prowadzi do dyskryminacji.

                          Najlepsze jest "szanowanie pań" w wykonaniu naszych posłów. Zawsze przepuszczają w drzwiach, niektórzy jeszcze całują po rękach, do latania z kwiatami są pierwsi, a na ustach mają "ależ ja bardzo szanuję kobiety". A przy głosowaniu nad jakąś ustawą równouprawnieniową zawsze jest popis seksistowskich pogladów i poniżających komentarzy.
                          • sadosia75 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:51
                            Ty masz jakiś problem z tym, że facet ustępuje miejsca kobiecie? czy może masz problem z naszymi posłami? jeśli tak to pisz do nich maile o tym co cię gryzie.
                            stereotypy widzisz ty. ja widzę szacunek dla kobiety,która często gęsto ciężej pracuje od mężczyzn i należy się jej szacunek oraz pewne przywileje.
                            następnym razem jak ktoś ci ustąpi miejsca w autobusie czy tramwaju krzycz, że nie chcesz być walona po oczach jego stereotypami .
                            • broceliande Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 15:05
                              Też mam problem z posłami - napisałam niżej, więc nie ona jedna.
                              I nie życzę sobie, żeby mi ktoś ustępował miejsca.
                              Ani ja słaba ani on niegodny, żeby siedziećsmile
                            • mary_lu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 15:19
                              Mam problem ze stereotypami, płciowymi również. A jak dopadam zziajana autobusu, to jest mi bardzo miło, jak ktokolwiek chce ustąpić mi miejsca (raczej miało to miejsce jak byłam w zaawansowanej ciąży, albo z małym dzieckiem pod pachą, normalnie nie i wcale nie jest mi to potrzebne).
                          • broceliande Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 15:01
                            Dokładnie. Panie się całuje po rączkach, a potem podejmuje męską decyzję, bo panie są przecież tylko dla ozdoby!
                        • broceliande Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:59
                          To jest dokładnie dyskryminacja przez wywyższenie. Jeśli mężczyzna ma kobietę za równą, to nie bajeruje jej, nie pląsa dookoła i nie nadskakuje z uprzejmościami, nie robi z kobiety świętej krowy, tylko traktuje normalnie, jak traktowałby kolegę.
                          • eilian Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 16:05
                            O kurczę! Jak ja się cieszę, że mój mąż nie traktuje mnie jak kolegę i jednak trochę nadskakuje i wyręcza i przepuszcza. Ale, tu Cię zdziwię, jednocześnie traktuje mnie jak równą sobie, tzn. mam takie same prawa w naszym związku jak on i wyobraź sobie jeszcze, że to się wcale ze sobą nie kłóci. Naprawdę!
                            • broceliande Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 17:32
                              Ja nie miałam na myśli mężów ani partnerów. miałam na myśli towarzyskie i przypadkowe relacje damsko-męskie. O to chodzi w tym wątku.
                              Zakochani to inna kategoria.
                              Upewnij się, czy cię traktowanie "jak" równą" jest uważaniem za równą.
                      • asia_i_p Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 16:04
                        Nie sądzę. Według mnie, przedwojenny dżentelmen zrobi to, nawet się nie zastanawiając dlaczego to robi. A jeśli już miałby się zastanawiać, to raczej nie zinterpretuje tego tak, jak współczesna feministka. Bo w tym jego szacunku dla kobiet będzie i odruch opieki nad słabszym, i szacunek dla potencjalnej matki, i lęk przed tajemnicą życia, i trochę mizoginizmu też.

                        Feminizm, jak większość ideologii, upraszcza. Co jest przydatne przy zwalczaniu zjawisk szkodliwych, ale bardzo krzywdzące wobec pojedynczych osób i groźne dla bogactwa świata.

                        Mój dziadek, przedwojenny dżentelmen od czasu, gdy skończyłam piętnaście lat, prowadzał mnie po prawej stronie i otwierał przede mną drzwi. Od wczesnego dzieciństwa uczył mnie też fikać fikołki na podłodze, grać w szachy i rachować na liczydle. Akceptował savoir vivre świata dżentelmenów bez wahania, ale równocześnie do głowy by mu nie przyszło, że kobieta jest istotą niższą. Do głowy by mu też nie przyszło, że jest wyższą ani równą, bo jako żywo nie istniało dla niego takie coś jak kobieta jako kategoria. Myślał konkretami. I ja mam wrażenie, że fakt, że myślał pojedynczymi ludźmi a nie kategoriami nieprzypadkowo jest zbieżny z tym, że był jednym z najbardziej szanujących ludzi człowiekiem, jakich znałam. Taka sama była moja mama - do każdej zasady miała jakiś wyjątek, do każdego uogólnienia jakieś ale, i bardzo szanowała ludzi.

                        A nam się chyba trochę pomyliła kolejność. Najpierw odrzuciliśmy tradycyjny savoire vivre, a potem zaczęliśmy szukać zamiennika, a tymczasem mamy masę jednostek, które zostały bez niczego. I kiedy słyszę, jak uczeń pobliskiej podstawówki, opowiadając coś koleżance, swobodnie rzuca "K", "CH" i "J", to raczej nie mam wrażenia, że to z nadmiaru szacunku.
                    • dziennik-niecodziennik Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:35
                      sadośka, kurcze, podpisuję się obyma ręcyma smile
                      ja nei widze trudności w łączeniu kultury i rownouprawnienia. to że ktoś mi przytrzymuje drzwi czy pomaga taskac walizkę nie jest okazywaniem mi wyższosci ("Ty mała słaba sieroto, pomoge Ci"), tylko po prostu miłym gestem.
                      • sadosia75 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:39
                        No właśnie ! Miły gest !
                        A w ogóle to cześć smile
                        • dziennik-niecodziennik Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 15:32
                          czesc smile
      • wiu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:51

        Dziewczynki, gdyby wyciągnąc średnią, rzeczywiście są mniejsze i łagodniejsze. Więc ładnie jest, będąc chłopcem, zaoferować pomoc przy "cięższych czynnościach", bo ja wiem, brudniejszych, gwałtowniejszych... lub dwornie podkreślać ich delikatniejszą naturę np. przepuszczając je przodem, osłaniając przed niedogodnościami. I ze swojej strony - elegancko zaoferować ową delikatność chłopcom (jak to brzmi... smile w sytuacji - bo ja wiem - gdy potrzebują emocjonalnego wsparcia, troski...
        • mary_lu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:54
          Nawet nie wiem, czy naprawdę średnia tak wygląda, z pewnością nie we wszystkich kulturach.

          A ja rośnie Ci Agata Wróbel i Adam Małysz?
          • wiu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:12

            Mozna być dużą Damą i smukłym Dżentelmenem, ot co.
            • gryzelda71 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:16
              Ale czy duża dama ma pomóc torby dżwigać smukłemu dżentelmenowi?wink
            • mary_lu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:16
              Ale można też być dżentelmenem, który nie nadaje się do ciężkich, brudnych i gwałtownych czynnosci.

              I damą z drewnianymi rękami.
        • gryzelda71 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:55
          Jakoś mnie to rozśmieszyło.
          • papalaya Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:59
            gangi złożone z dziewcząt są brutalniejsze i ostrzejsze niż ich męskie odpowiedniki

            a galerianki to już jak mimozy i mdlejące lelije big_grin
            • majenkir Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:55
              papalaya napisała:
              > gangi złożone z dziewcząt są brutalniejsze i ostrzejsze niż ich męskie odpowiedniki
              > a galerianki to już jak mimozy i mdlejące lelije big_grin



              A jakby tak matka jedna z druga nauczyla jak byc dama, to moze byloby inaczej....?
    • marghe_72 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:48
      Też miałam zapytać co rozumiesz przez wychowywanie na "damę" i "dżentelmena"
    • chipsi Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 13:50
      Niestety pojęcia dama/dżentelmen kojarzą się także z określeniami słaby/naiwny. Nie zgadzam się z tym ale tak wiele osób to odbiera. Ja widzę inny problem: podział na on/ona. Każdy chce wychować dziecko na porządnego człowieka i używanie tu określeń dama/dżentelmen jest nadużyciem i nasuwa na myśl znaczne zróżnicowanie w sposobie wychowania syna i córki.
      • papalaya Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:00
        trudno wychowywać tak samo dziewczynkę i chłopaka
        • chipsi Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:05
          To na pewno, jednak z definicji damie nie wypada robić rzeczy, które są przeznaczone mężczyznom. Współczesna kobieta nie ma z tym problemu ale i ciężko było by nazwać ją damą.
          • lilly_about Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:17
            czyli czego damie nie wypada robić?
            • mary_lu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:30
              Według niektórych definicji chyba nie wolno jej pokazywać, że nie jest słabsza od każdego mężczyzny w zasięgu wzroku wink Czyli Dama=Kokietka, Dżentelmen=Macho, dla mnie to wyuczona głupota na pokaz, przeciwieństwo klasy.
            • czarnaalineczka Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:48
              sikac na stojaco tongue_out
            • chipsi Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 17:55
              Może przesadzam ale kobieta z młotkiem na dachu w upapranych ciuchach i z fajka w ustach ciężko nazwać damą a przecież nie robi nic niewłaściwego. Albo babeczka przy kuflu piwa też mało elegancka a jednak nie jest to naganne zachowanie.
    • czarnaalineczka Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:03
      a nie da sie po prostu na ludzi wychowac ?
    • marghe_72 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 14:13
      a nie prościej wychować na dobrych i mądrych ludzi.
      Bez wtłaczania w schematy - dziewczynka - delikatna, chłopak - silny?
      Poszłam skrótem, rzecz jasna wink
      • majenkir Re: 11.07.12, 14:56
        Ale takie schematy skads sie jednak biora... wink
    • gku25 Dżentelmen i dama o/t 11.07.12, 15:03
      W moim bloku mieszka starsze małżeństwo. Bardzo sympatyczna pani, zawsze elegancka, kulturalna ale bez kija w tyłku. Natomiast mąż - mój Boże, to jest dopiero dżentelmen, zawsze kłania się kapeluszem, zawsze sympatycznie i nienachalnie zagada. I to niezależnie czy idę sama, czy z mężem, kłania się nawet mojej pięciolatce. I do tego byłam przyzwyczajona. Ale zobaczyłam wczoraj pewien obrazek, który mnie totalnie zaskoczył - mega pozytywnie. Otóż ten starszy Pan odprowadzał o wiele młodszą od siebie kobietę do auta. Z parasolem, bo padał deszcz. Uchylił drzwi, ochronił jednocześnie przed deszczem, zamknął i się ukłonił. Takiego zachowania na żywo wcześniej nie widziałam.
    • dziennik.odchudzania Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 15:08
      Wystarczy solidna kindersztuba. Daje doskonałe pojęcie o zasadach, nie przeszkadzając w swobodnym rozwoju.
    • wiu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 15:47

      Gdyby "bycie damą" streścic w paru słowach, to chyba opisałabym to tak:
      - godność i poczucie własnej wartości,
      - umiejętnośc panowania nad sobą i znalezienia się w każdej sytuacji,
      - kultura osobista,
      - inteligencja
    • dziennik-niecodziennik Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 15:58
      naucz dzieci dobrych manier, poczucia własnej godności i poszanowania pracy swojej i cudzej. z tego moze wyjsc dzentelmen/dama. choc nie musi. zalezy jaką masz wizję tychże.
    • vanillka83 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 17:48
      A ciebie ktoś wychowywał na dame?
    • mgla_jedwabna Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 17:55
      Bycie damą i dżentelmenem nie różni się w swych zasadach, tylko w kwestiach powierzchownych. Polega, moim zdaniem, po prostu na zachowaniu zgodnym z zasadami dobrego wychowania/bon tonu/savoir vivre'u oraz generalnie dbaniu o dobre samopoczucie osób, z którymi mamy do czynienia, nie tylko o własne.

      Często ludzie popełniaja ten błąd, że sprowadzają savoir vivre do jakiegoś ę ą, jak gdyby kwestia "którym widelczykiem jeść ptysia" była tu najważniejsza. Stąd skojarzenia "dama - fochowata księżniczka". Takie uproszczenia to otwieranie sobie furtki do zachowań egoistycznych i burackich, na zasadzie "nie znam się na doborze rękawiczek do sukni - nie jestem damą - nie muszę się elegancko zachowywać - będę zajeżdżać innym drogę, obrabiać d...ę, przepychać się w kolejce i wykłócać z kelnerką".

      Nawet dwudziestomiesięczne dziecko można chyba uczyć zachowań "trzeba dbać o innych, nie tylko o siebie oraz przestrzegać zasad danego miejsca". Np. nie pozwalając wrzeszczeć w miejsach publicznych. Ja wiem, że to czasem nie do powstrzymania, ale są matki, które nie dadzą nawet dziecku do zrozumienia, że jego zachowanie NIE JEST słodkie i urocze... Podobnie z włażeniem w butach na siedzenia w autobusie, sypaniem piaskiem na inne dzieci w piaskownicy albo męczeniem zwierząt.
      • vanillka83 Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 19:27
        Ale kobieto to są normalne zasady wychowania nie trzeba ich nazywać w taki spósób.
        Ja wychowuję swoją córkę na mądrą i dobrą osobe która sobie poradzi w życiu a niestety dama kojarzy mi sie z fochowatą kniężniczką.
        • mary_lu Re: dama, dżentelmen...? 11.07.12, 19:32
          Jak kobita jest fochowata, to daleko jej do damy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka