Od 10 dni jestem sama w domu , dziecko na wakacjach , mąż w delegacji. I aaa jestem w ciężkim szoku jak czysto mam w mieszkaniu i to bez zadnego wysiłku ! własciwie nie musze sprzątać specjalnie , wszystko odkładam na miejsce , nikt mi nie brudzi ,nie paskudzi ,nie roznosi. Okazuje się ze to własnie oni , to mąż i syn generują ten syf i bałagan , choć niby zapierają sie że sprzątają po sobie !
Jednak gdy są w domu mam wrażenie że jakbym nie naginała to wciąż jest bałagan albo efekt sprzątania utrzymuje sie chwilę cały czas to samo.
Nie dziwię się singielkom albo kobietom które nie mają że mają taki ład i porządek bo to zazwyczaj naprawdę nie wymaga wysiłku. Ja gdybym mieszkała sama ewentualnie mąż byłby wciąż na wyjazdach , miałabym perfekt i to bez dużych nakładów pracy jak widzę.
Idę w weekend do siostry i ją wysmieję , ona dopiero niedawno założyła rodzinę , jej dziecko nie przyszło na świat , maż za granicą ,wszystko u niej uporządkowane i zawsze daje mi odczć że jestem leniwa

A prawda jest taka że mamy troche inne realia na co dzień.
I wiem wiem zaraz będą głosy że powinno sie wytresowac syna męza żeby nie bałąganili ale życie swoje , niby każdy z nich twierdzi że lubi porządek ,żaden nie zdaje sobie sprawy jaki syf generują każdego dnia a jednak to robią!