roksanka_3
17.07.12, 11:05
ja nie wiem, nie rozumiem pewnych zachowan kobiet,
kiedys daawno temu bylo tu kilka postow ktore czytalam jako"gosc" i troche mnie sparalizowaly, rzecz byla o ogladaniu pornofilmow przez mężów narzeczonych chlopakow itd, jedna z pań napisala ze maz oglada i zle sie z tym czuje a prawie 3/4 odpowiedzi byla taka ze przeciez to facet wolno mu, tak jest skonstruowany, wiele przyzno nawet ze ich mezoweie tez to robia one o tym wiedza i przyzwalaja,
teraz na innym forum czytalam o flirtach mezow w pracy i naprawde duzo kobiet pisze ze to nic strasznego ze autorka watku czepia sie o byle co, ze bez przesady itd
naprawde w codziennym zyciu jestescie tak samo tolerancyjne do "wyskokow" meza/narzeczonego? wiadomo kazdy czlowiek jest inny jedna zrani flirt z kolezanka, inna dopiero fizyczna zdrada z przylapaniem na goracym uczynku
ale dziwi mnie fakt ze dla wiekszosci kobiet to jest po prostu norma ze facet za plecami zony bedac za sciana oglada porno, robi sobie dobrze, do kolezanki z pracy biegnie na skrzydlach prawiac per kotku, kwiatudzku kochanie itd ja osobiscie i za jedno i za drugie bym udusila ale wiedze ze jestem w mniejscosci jednak....
czemu tak jest? nie boli was to ze facet podnieca sie widokiem innej baby? ze do innej mowi tak samo jak mowil/mowi do was?