zenobiasz
11.08.12, 21:20
Decyzja zapadła. Chociaż serce boli, bo włożyłam w ten dom i ogród kupę roboty. Głównie ja, bo mąż jest w domu gościem. Ale mamy dosyć - przede wszystkim dojazdów do pracy, do przedszkola, do sklepów, wszędzie. Kotłuje się masę paliwa, bo komunikacja tutaj właściwie nie istnieje. Dom jest w stanie surowym zamkniętym, przez blisko cztery lata męczyliśmy się z prowizoryczną łazienką, bez tynków, podłóg, ogrzewanie też prowizoryczne. Nie braliśmy kredytu, gotówki na wykończenie nie starczyło, miało być inaczej, ale przytrafiła mi się nieplanowana, problematyczna ciąża zakończona śmiercią dziecka, bardzo to przeżyłam, nie pracowałam ponad dwa lata a moja bardzo wysoka pensja była istotną pozycją w naszym budżecie. Szkoda mi domu,z ulgą jednak myślę o mieszkaniu w bloku, bez ciułania przez lata na wykończenie domu, urządzenie ogrodu,naprawy, remonty. Wreszcie wyjedziemy na jakieś wakacje, od przeszło dziesięciu lat nie mieliśmy porządnego urlopu, będę mieć kasę na ciuchy, kosmetyczkę itp. Cieszę się, ale....