Dodaj do ulubionych

Sprzedaję dom...

11.08.12, 21:20
Decyzja zapadła. Chociaż serce boli, bo włożyłam w ten dom i ogród kupę roboty. Głównie ja, bo mąż jest w domu gościem. Ale mamy dosyć - przede wszystkim dojazdów do pracy, do przedszkola, do sklepów, wszędzie. Kotłuje się masę paliwa, bo komunikacja tutaj właściwie nie istnieje. Dom jest w stanie surowym zamkniętym, przez blisko cztery lata męczyliśmy się z prowizoryczną łazienką, bez tynków, podłóg, ogrzewanie też prowizoryczne. Nie braliśmy kredytu, gotówki na wykończenie nie starczyło, miało być inaczej, ale przytrafiła mi się nieplanowana, problematyczna ciąża zakończona śmiercią dziecka, bardzo to przeżyłam, nie pracowałam ponad dwa lata a moja bardzo wysoka pensja była istotną pozycją w naszym budżecie. Szkoda mi domu,z ulgą jednak myślę o mieszkaniu w bloku, bez ciułania przez lata na wykończenie domu, urządzenie ogrodu,naprawy, remonty. Wreszcie wyjedziemy na jakieś wakacje, od przeszło dziesięciu lat nie mieliśmy porządnego urlopu, będę mieć kasę na ciuchy, kosmetyczkę itp. Cieszę się, ale....
Obserwuj wątek
    • czarnaalineczka Re: Sprzedaję dom... 11.08.12, 21:26
      ale co ?
    • dolores12 Re: Sprzedaję dom... 11.08.12, 21:27
      Domyślam się, że trudno będzie przed znajomymi przyznać się do takiego kroku. Dla niektórych własny dom jest głównym wyznacznikiem sukcesu życiowego i nic na to nie poradzisz. Najważniejsze, że TY odczujesz ulgę, a w bloku też da się mieszkać.
      • tuya Re: Sprzedaję dom... 11.08.12, 22:35
        Jak ktoś mieszka w domu to najczęściej uważa że w bloku się nie da.
        Ja marudzę na to ile jest roboty przy domu i na to wszystko co autorka wątku (chociaż mam podłogi i ściany wykończone) ale do bloku bym nie chciała wracać.
        Ale jak mus to mus. Obyście dostali dobrą cenę!
      • jola-kotka Re: Sprzedaję dom... 11.08.12, 23:32
        Wyznacznikiem sukcesu zawodowego?
        Będę nie skromna,ale chce wytłumaczyć dokładnie o co mi chodzi.
        Stać mnie nie na jeden dom i co z tego,nie chce go.
        Mieszkam w bloku na ładnym osiedlu,nic mnie nie obchodzi,zimą nie muszę odśnieżan,latem kosi mój facet 30m ogródka a nie sto razy tyle,żadne naprawy itp.to nie mój ból.
        Wyznacznikiem zawodowym jest zainteresowanie klienta tym co stworzymy.
        Lubie dobre auta,ale kupuje je dla siebie nie dla znajomych,bo nie interesuje mnie co oni sobie tam myślą.
        Zenada są dla mnie ci co kupują nowy samochód i zanim dojadą do domu oddzwonia całe miasto,żyjemy dla siebie a nie dla innych.
    • rosapulchra-0 Re: Sprzedaję dom... 11.08.12, 22:44
      Chyba już pisałaś na temat tego domu, a może inna forumka miała bardzo podobny problem.
    • dzikuska_nie_miastowa Re: Sprzedaję dom... 11.08.12, 22:51
      Wiesz, wydaje mi się, że nie warto patrzeć za siebie, tylko trzeba iść dalej. Pewnie, że szkoda domu, włożonych w nań starań, planów itp.
      Ale ważniejsza jest rozsądna decyzja i pójście na przód. Wierzę, że będzie Wam łatwiej, lepiej..
      • kotka.zielonooka Re: Sprzedaję dom... 11.08.12, 22:55
        Musze mężowi ten wątek pokazać . On własnie uparł się na dom pod miastem a ja jestem na nie - min. z paru powodów jakie podajesz .
        • crises Re: Sprzedaję dom... 11.08.12, 23:39
          Dom pod miastem to fantastyczna sprawa, aczkolwiek:

          - nie dla gołodupców (jeśli komuś 300 stówki więcej na paliwo robią różnicę, to nie stać go na dom);
          - wyłącznie dla ludzi, którzy są w stanie ogarnąć logistycznie nieprzeistaczanie się w taksówkarzy własnych dzieci i nie mają ciągot do wożenia smarkaczy do Najbardziej Zajebistej Podstawówki Na Drugim Końcu Miasta, Która Tak Naprawdę Niczym Nie Różni się Od Innych (kiedy nasi sąsiedzi decydowali się na dom koło nas, pierwszą rzeczą, jaką sprawdzili, były możliwości edukacyjne w okolicy, żeby nie uskuteczniać codziennego Driving Miss Daisy); jak ktoś się skarży, że wożąc dzieci pokonuje codziennie po mieście 100 km, sam jest sobie winien;
          - dla ludzi generalnie inteligentnych, którzy potrafią sobie wyobrazić, co to znaczy mieszkanie z 2 małych dzieci 45 km od granic miasta (i posiadanie w tym mieście wszystkiego, od pracy, przez żłobek i przedszkole, do wszystkich rodziców i znajomych), i w takie ekstremum jednak się nie pakują.
          • jola-kotka Re: Sprzedaję dom... 11.08.12, 23:51
            Są lepsze grzeczniejsze,określenia niż golodupce.
            A mieszkanie w bloku nie oznacza 45 metrów.
            • crises Re: Sprzedaję dom... 11.08.12, 23:55
              Jasne, wszystkie e-matki mieszkają w 300 m2 penthouse'ach z basenem. To kto w takim razie, u licha, mieszka w całej reszcie tych nieszczęsnych gołębników dla ludzi o zaniżonych standardach?
              • jola-kotka Re: Sprzedaję dom... 12.08.12, 03:11
                Gdzie mieszkają ematki nie wiem,mogę odpowiedzieć jako e-nie matka.
                Na osiedlu na którym mieszkam są mieszkania od 39m do ponad 150 i żadne ani te najmniejsze ani te największe nie ma obniżonych standartow.
                Mam koleżankę,która na 45m mieszka z mężem i dzieckiem i nie narzeka.
                Nie wiem gdzie ty widzisz te golebniki,bo tu gdzie mieszkam nawet stare bloki stoczni ich nie przypominają.
                Obniżone standardy czyli co bez toalety,okien,no bo co ma mieszkanie,ściany, okna,łazienkę,toaletę.
                Wychowalam się w wawie i zawsze myślałam,że najgorsze miejsce na ziemi to praga do momentu do kiedy nie weszlam do jednego z mieszkań takiej starej brzydkiej kamienicy,piękne duże wysokie mieszkanie.
                Pozory czasem mylą.
                Jedną z miejscowości niedaleko warszawy jest zakroczym,tam można podziwiać coś co się nazywa- parowa,jeśli ktoś sądzi,że mieszkanie w bloku to siedzenie w golebniku,radzę obejrzeć i docenić co się ma,nawet te 45m.
                Tam byś zobaczyła w jakich golebnikach w dosłownym tego słowa znaczeniu mieszkają rodziny z dziećmi.
                Ja mam duże mieszkanie i często zastanawiam się po co mi takie,chyba tylko po to żeby pani od sprzątania miała co robić,ale jak mój facet je kupował też kierował się myśleniem innego nie wypada mi miec,totalna zenada,ale ja jeszcze wtedy nie miałam jak mu tego wytłumaczyć.
                Mieszkanie powinno być dostosowane do potrzeb ludzi a nie do stanu konta.
                • e-milia1 dzsiejszych blokow nie mozna porownwac 12.08.12, 09:22
                  do tych sprzed lat. teraz to na ogol superwyposazone wnetrza, niewazne czy 45 metrow czy 150 a nie kurniki jak kiedys....
                  • crises Re: dzsiejszych blokow nie mozna porownwac 12.08.12, 09:50
                    Mieszkałam w takim, dzięki. Co z tego, że jest to nowe, porządnie zbudowane i niebrzydkie, a ja mam dizajnerski stół w jadalni, skoro przy tym zagęszczeniu ludzi na m2 prawdopodobieństwo trafienia na buca pod tym samym dachem dąży do jedności.
                    • deszcz.ryb Re: dzsiejszych blokow nie mozna porownwac 12.08.12, 17:07
                      > Mieszkałam w takim, dzięki. Co z tego, że jest to nowe, porządnie zbudowane i n
                      > iebrzydkie, a ja mam dizajnerski stół w jadalni, skoro przy tym zagęszczeniu lu
                      > dzi na m2 prawdopodobieństwo trafienia na buca pod tym samym dachem dąży do je
                      > dności.

                      Ale potrafisz zrozumieć, że komuś może to aż tak nie przeszkadzać, jak tobie? Poza tym - o ile nie wyprowadzisz się w środek dzikiej głuszy - to i na wsi/pod miastem TEŻ najprawdopodobniej trafisz na buca. Mieszkanie w domu wcale nie jest taką cichą sielanką, jak to przedstawiają niektórzy - wszędzie szczekają śmiertelnie znudzone psy [bo każdy uważa, że pod miastem w domu MUSI być pies, najlepiej duży, ale ułozyć go i zajmować się nim porządnie, to jakoś już nie potrafi alb mu się nie chce], w sobotę jak jeden sąsiad kończy koszenie trawy, to zaraz zaczyna kosić następny i buczenie kosiarek słuchać cały dzień, wieczorem sąsiedzi robią głośne grille, a imprezy zdarzają się wszędzie.

                      Więc ja bym tak nie idealizowała tego "cichego, spokojnego mieszkania w domu pod miastem, bez buców dookoła". wink
                      • crises Re: dzsiejszych blokow nie mozna porownwac 12.08.12, 21:43
                        deszcz.ryb napisała:

                        > Ale potrafisz zrozumieć, że komuś może to aż tak nie przeszkadzać, jak tobie?

                        Że swołocz z mieszkania piętro wyżej urządza imprezy 3 x w tygodniu? Nie, nie potrafię zrozumieć, że komuś może to nie przeszkadzać. Przerasta mnie to. A szczerze - nie wierzę, że nie przeszkadza, tylko po prostu ludzie nie mają jaj i się boją.

                        > P
                        > oza tym - o ile nie wyprowadzisz się w środek dzikiej głuszy - to i na wsi/pod
                        > miastem TEŻ najprawdopodobniej trafisz na buca. Mieszkanie w domu wcale nie jes
                        > t taką cichą sielanką, jak to przedstawiają niektórzy

                        Nie, nie, jakość życia jest lepsza o rząd wielkości (już pomijając takie p'doły, jak kawa na tarasie, ogród, własny garaż etc.), albowiem:

                        1. Znacznie mniejsza gęstość zaludnienia - moje osiedle liczy o ponad połowę mniej domów niż mieszkań liczył blok, w którym mieszkałam, a zajmuje circa pięciokrotnie większą powierzchnię. Prawdopodobieństwo trafienia na buca maleje znacząco.

                        2. Domów się w PL raczej nie wynajmuje (jak już, to jest to dość drogie i nie stać na to 4 studentów w kupie), a mam wrażenie, że w Polsce mieszkania wynajmuje wyłącznie hołota typu studenci Wyższych Szkół Lansu i Grillowania albo ekipy budowlane - z KAŻDYM z wynajmowanych mieszkań w tym bloku zdarzały się problemy. Prawda jest brutalna - ludzie od pewnego poziomu dochodów mają inne rozrywki niż imprezy na balkonie z rzucaniem butelkami i rzyganiem - ewentualnych imprez jest mniej, są mniej hałaśliwe i wcześniej się kończą - ludzie pracują, mają dzieci i obowiązki i fizycznie nie wydoliliby w trybie "impra od 8 wieczorem do 8 rano, 3 godziny drzemki i od nowa".
                        • dorotkastokrotka Re: dzsiejszych blokow nie mozna porownwac 12.08.12, 22:58
                          Otóż to, zgadzam się całkowicie. Najgorszy aspekt mieszkania w bloku- sąsiedzi. Oczywiście ktoś może lubić mieszkanie z obcymi ludźmi pod/ nad/ obok siebie, ale ja tego nie trawię. I choć na początku też mieszkałam w domu niewykończonym, bez podłóg i tynku na ścianach, to wolność, przestrzeń, natura wynagradzają wszystko. Też zależy co komu przeszkadza- mnie nie przeszkadza szczekający pies czy piejący rano kogut, zdecydowanie wolę to od obrzyganych wind, zadymionych korytarzy w bloku, grillów na balkonie i odgłosu drącego się rano sąsiada ...
                        • deszcz.ryb Re: dzsiejszych blokow nie mozna porownwac 13.08.12, 10:04
                          > Że swołocz z mieszkania piętro wyżej urządza imprezy 3 x w tygodniu? Nie, nie p
                          > otrafię zrozumieć, że komuś może to nie przeszkadzać. Przerasta mnie to. A szcz
                          > erze - nie wierzę, że nie przeszkadza, tylko po prostu ludzie nie mają jaj i si
                          > ę boją.

                          Noo, wydaje mi się, że podchodzisz do tego zbyt irracjonalnie - dla ciebie blokowi sąsiedzi to buce, buraki, brudasy i w ogóle bydło wszelakie - niezależnie, czy chodzi o nocne hałasy, czy o wystawianie śmieci na klatkę [a to już ogromna tragedia, naprawdę tongue_out ]. Owszem, zawsze może trafić się blokowa patologia, która za nic ma wizyty policji i straży miejskiej, hałasuje, niszczy i brudzi, jednak trzeba mieć pecha, żeby trafić aż na takich ludzi [równie dobrze tacy ludzie mogą przecież mieszkać w domu obok twojego po sąsiedzku].

                          A jeżeli trafisz na w miarę normalnych sąsiadów [prawie wszyscy są tacy] i zaczną ci w jakiś sposób przeszkadzać [mój sąsiad z góry z upodobaniem puszcza sobie karaoke o 3 w nocy i śpiewa] to do nich idziesz i prosisz o zaprzestanie jakiejś działalności. Normalny człowiek posłucha. Do nienormalnego wzywa się straż miejską. Jakoś to działa. Nasi sąsiedzi też wystawiali śmieci na klatkę - wystarczyło, że administracja wywiesiła upomnienie na klatce - jak ręką odjął - grzecznie wynoszą je do kosza. wink

                          Mam nadzieję, że rozumiesz, co ci chcę przekazać - ty możesz nie lubić ludzi i masz do tego prawo, jednak mieszkanie w bloku naprawdę z reguły nie wiąże się z tak potwornymi uciążliwościami, jak ty je przedstawiasz. Da się przeżyć. wink
                          • crises Re: dzsiejszych blokow nie mozna porownwac 13.08.12, 18:25
                            deszcz.ryb napisała:

                            > Noo, wydaje mi się, że podchodzisz do tego zbyt irracjonalnie - dla ciebie blok
                            > owi sąsiedzi to buce, buraki, brudasy i w ogóle bydło wszelakie - niezależnie,
                            > czy chodzi o nocne hałasy,

                            Przecież nie wszyscy - tylko ci, którzy się zachowują jak buce. Znakomita większość jest całkowicie normalna - niestety, wystarczą 3 zabucone mieszkania na 2 bloki, żeby życie stało się ciężkie (np. w letnią weekendową noc nie otworzysz okna).

                            > czy o wystawianie śmieci na klatkę [a to już ogromna
                            > tragedia, naprawdę tongue_out ].

                            Jak dla mnie godzenie się na to, żeby idąc klatką schodową mijać cuchnące wory ze śmieciami, jest godzeniem się na syf. Godząc się na goowno na trawniku, śmieci na klatce, kolekcję starych mebli i części samochodowych na balkonach sama jesteś syfiarzem.

                            > Owszem, zawsze może trafić się blokowa patologia, któ
                            > ra za nic ma wizyty policji i straży miejskiej, hałasuje, niszczy i brudzi, jed
                            > nak trzeba mieć pecha, żeby trafić aż na takich ludzi [równie dobrze tacy ludzi
                            > e mogą przecież mieszkać w domu obok twojego po sąsiedzku].

                            Tylko widzisz, wiele zachowań ludzkich, dość dokuczliwych w blokach, w domach jest nieomal niezauważanych, czy uciążliwych minimalnie. Np. impreza typu parę osób stoi na tarasie i gada, czasem się głośniej zaśmieje - w domu tego prawie nie słychać, w bloku jest nie do przejścia, bo masz wrażenie, że ci ludzie stoją nieomal w Twoim pokoju.

                            > A jeżeli trafisz na w miarę normalnych sąsiadów [prawie wszyscy są tacy] i zacz
                            > ną ci w jakiś sposób przeszkadzać [mój sąsiad z góry z upodobaniem puszcza sobi
                            > e karaoke o 3 w nocy i śpiewa] to do nich idziesz i prosisz o zaprzestanie jaki
                            > ejś działalności. Normalny człowiek posłucha. Do nienormalnego wzywa się straż
                            > miejską. Jakoś to działa. Nasi sąsiedzi też wystawiali śmieci na klatkę - wysta
                            > rczyło, że administracja wywiesiła upomnienie na klatce - jak ręką odjął - grze
                            > cznie wynoszą je do kosza. wink

                            Straż miejsca przyjedzie po 3 godzinach, jak już będzie dawno po imprezie, i główny skutek tych odwiedzin będzie taki, że obudzi mnie. Owszem, walka z bucerią jest realna - towarzycho po którym mandacie/grzywnie z sądu grodzkiego/wizycie dzielnicowego w końcu się przeważnie uspokaja, ale mnie szkoda czasu na wychowywanie zaniedbanych wychowawczo dorosłych ludzi - w wolnej chwili wolę sobie książkę poczytać, wina się napić, z chłopem się na kanapie pomiziać or compatible.

                            > Da się przeżyć. wink

                            Jak się musi, to się da, oczywiście. Ale ja nie muszę.
                • crises Re: Sprzedaję dom... 12.08.12, 09:25
                  > standartow

                  Za to mieszkają w nich ludzie z lukami w wykształceniu, jak widzę.

                  Każdy, absolutnie każdy blok to dla mnie jakiś nieszczęsny gołębnik, bez urazy. W budownictwie zbiorowym można ewentualnie mieszkać w penthousie w jakiejś wyjątkowej lokalizacji (w moim mieście 1,7 mln zł - już widzę, jak e-matki na to stać), albo w jakimś historycznym budynku o wyjątkowych walorach estetycznych (ale budynki klasy Hundertwassera w Polsce raczej nie występują). Poza tym wszędzie jest tak samo, kumpela mieszka w jednym z najdroższych apartamentowców w mieście i jej problemy specjalnie się nie różnią od moich (bo wystarczy jedno wynajęte mieszkanie w budynku, żeby pojawił się problem regularnego pacyfikowania hołoty).

                  BTDT, okres mieszkania w bloku wspominam jako koszmar, mimo że był to nowy blok w najlepszej dzielnicy miasta na nietanim osiedlu, a mieszkanie jak na dwie osoby wręcz spore. To nie jest dla normalnych ludzi, ale dla jakichś pogrobowców po komunie, którzy dali sobie wmówić, że tak się da mieszkać.
                  • e-milia1 hmmm 12.08.12, 09:33
                    > Za to mieszkają w nich ludzie z lukami w wykształceniu, jak widzę
                    widze, ze ty sie nieco podszkolilas, nadrobilas luki w wyksztalceniu i wyfrunelas w swiat do swojego domu. ja mam doswiadczenia i z domem i z mieszkaniem i dla mnie w gre wchodzi tylko mieszkanie. obrazasz ludzi a to nieladnie. co ma wyksztalcenie do budynku, w ktorym sie mieszka?
                    • crises Re: hmmm 12.08.12, 09:48
                      Nie wiem, czy jest związek między wykształceniem a rodzajem zamieszkiwanego budynku, ale ja tam potrafię napisać prawidłowo "standard".
                      • e-milia1 brawo! gratulacje. ciesze sie, ze jestes taka 12.08.12, 09:55
                        spostrzegawcza.jak mozna popelnic taki blad? masz rcje, to swiadczy o bardzo niskim wyksztalceniu. nawet czlowiek po podstawowce takiego bledu by nie popelnil.
                      • gazetopolaczek Re: hmmm 12.08.12, 09:55
                        Słyszałem o jednym takim, co nie umiał dobrze ból napisać, a mieszka se w pałacu.
                      • arkanna Re: hmmm 13.08.12, 16:30
                        ale juz slowo "nietani" NIE
                        • crises Re: hmmm 13.08.12, 16:55
                          Słucham? Jak niby piszemy "nie" z przymiotnikami w stopniu równym?
                  • sumire Re: Sprzedaję dom... 12.08.12, 17:37
                    wpis idealnie się nadaje do ilustracji terminu 'nuworysz' w encyklopedii.
                  • na_pustyni Re: Sprzedaję dom... 13.08.12, 17:39
                    od dziś nie będę miała problemu z odpowiedzią na głupie forumowe sondy pt.: który nick cię najbardziej rozbawił
            • e-milia1 dobrze robisz 12.08.12, 09:20
              jesli zle sie czujesz w domu, za daleko masz wszedzie to lepiej wrocic do bloku. nie da sie wczesniej pewnych rzeczy zaplanowac i pzewidziec. skad moglas 10 lat temu wiedziec, ze cena paliwa az tak podskoczy? mi sie czesto dom marz, ale jak sobie wlasnie pomysle o tej robocie, odsniezanie, zamiatanie, naprawianie wszystkiego itp. to mi sie odechciewa. moi rodzice mieli dom i pamietam ile roboty przy tym bylo. mieszkam w bloku na fajnym osiedlu, mieszkanie super, wszedzie blisko choc pod miastem, szkola, basen niedaleko. jak sie cos zepsuje to przyjda panowie i naprawia, peknie rura, przyjdzie pan i wymieni a ubezpieczenie zaplaci. nie musz wiec kolo domu robic nic a mam czysciutko dookola i pieknie przycieto trawe. jedyne czego zalujemy, ale to wyszlo z czasem, ze nie kupilismy mieszkania na parterze z tarasem, skad corka moglaby bezposrednio wyjsc na plac zabaw a my mielibysmy ja na oku. ale tego wtedy, gdy bylismy bezdzietni, nie bralismy pod uwage. gratuluje wiec podjetej decyzji!
              • yaka10 Re: dobrze robisz 12.08.12, 11:18
                O Boże, skąd wy czerpiecie swoje wiadomości na temat tego, jak się mieszka w domu? a może piszecie o jakiejś zapadłej głuszy z dala od jakiejkowiel cywilizacji? Wtedy można się zgodzić. Ja jednak odniosłam wrażenie, że mowa jest o działce obok dużego miasta. Czy nie?

                e-milia1 napisała:

                > . skad moglas 10 l
                > at temu wiedziec, ze cena paliwa az tak podskoczy?

                ale dojazd do miejsca pracy i okoliczną infrastrukturę można przewidzieć przed zakupem, prawda?

                > jak sobie wlasnie pomysle o tej robocie, odsniezanie, zamiatanie,

                po pierwsze można to lubić. Piszę o odśnieżaniu. Tak można. Po drugie ile tego znowu jest, tego odśnieżania?
                Zamiatanie??

                naprawianie w
                > szystkiego itp.

                czego naprawianie? Nie wyolbrzymiajcie. Jeżeli ktoś kupuje/buduje nowy dom, to co tam jest do naprawiania? Nam, jeżeli coś się psuło, to wewnątrz, czyli dokładnie to samo, co w mieszkaniu. Np. wc czy wymiana syfonu w umywalce etc.

                to mi sie odechciewa. moi rodzice mieli dom i pamietam ile robo
                > ty przy tym bylo.

                ile roboty? jaki to był dom? daleko od miasta?

                . jak sie cos zepsuje to przy
                > jda panowie i naprawia, peknie rura, przyjdzie pan i wymieni a ubezpieczenie za
                > placi.

                litości. Do mnie też przyjedzie tutejszy pan hydraulik (w dodatku tańszy niż warszawski), wymieni, a ubezpieczenie odda. Natomiast rura nie ma prawa pęknąć, bo dom ma dopiero 6 lat. A jak nawet pęknie i zaleje to mam ubezpieczenie.

                nie musz wiec kolo domu robic nic a mam czysciutko dookola i pieknie prz
                > ycieto trawe.

                Nie musisz. Możesz wykostkować i zasiać trochę trawy. Wtedy masz jedynie koszenie raz na 2 tygodnie, jeżeli chcesz oczywiście. A jak chcesz mieć ładny ogród, to oczywiście, że trzeba włożyć w to dużo pracy, ale to chyba OCZYWISTE. Ja mam kupę roboty w ogrodzie, ale dlatego, że chcę mieć bujny i urozmaicony ogród, no i lubię grzebanie w ziemi. Jak ktoś nie lubi, to po co mu dom z ogrodem??

                Ale żeby nie było - tez uważam, że autorka wątku powinna wrócić do bloku, skoro źle się czuje tam, gdzie mieszka, a nieruchomość była nietrafioną inwestycją.
                • micha11 Re: dobrze robisz 12.08.12, 13:20
                  Dom nowy, w mieście. W czasie wichury trampolina wpadła przez drzwi tarasowe do salonu. Do wymiany ogromne, bardzo drogie drzwi tarasowe + to co zniszczyła w środku. Dobrze ,że nikogo nie było w pokoju. W czasie innej wichury fotel ogrodowy przeleciał przez płot na działkę sąsiada. Koszt- połamane , nowo posadzone drzewka na działce sąsiada. Dobrze ,że nie uszkodził super wypasionego auta sąsiada. A to były lekkie wichury, nie to co się dzieje teraz. W czasie każdych opadów- cieknący ,jak się okazało żle obrobiony komin- efekt zalane sufity i ściany z kartongipsu, odpadający tynk. Prze gwałtownych ulewach zalane piwnice i garaże- studzienki nie wytrzymują. Wszyscy sąsiedzi w gumiakach , z wiadrami wylewają wodę , susża dobytek itp. A teren nie jest zalewowy, to tylko studzienki, może się zdażyć u każdego.Takich rzeczy w domu jest mnóstwo. W bloku w czasie trąb powietrznych, burz itd. śpisz spokojnie smile
                  • robitussin Re: dobrze robisz 12.08.12, 16:06
                    micha11 napisał:

                    > Dom nowy, w mieście. W czasie wichury trampolina wpadła przez drzwi tarasowe d
                    > o salonu. Do wymiany ogromne, bardzo drogie drzwi tarasowe + to co zniszczyła
                    > w środku. Dobrze ,że nikogo nie było w pokoju. W czasie innej wichury fotel ogr
                    > odowy przeleciał przez płot na działkę sąsiada. Koszt- połamane , nowo posadzo
                    > ne drzewka na działce sąsiada. Dobrze ,że nie uszkodził super wypasionego auta
                    > sąsiada. A to były lekkie wichury, nie to co się dzieje teraz. W czasie każdych
                    > opadów- cieknący ,jak się okazało żle obrobiony komin- efekt zalane sufity i
                    > ściany z kartongipsu, odpadający tynk. Prze gwałtownych ulewach zalane piwni
                    > ce i garaże- studzienki nie wytrzymują. Wszyscy sąsiedzi w gumiakach , z wiadra
                    > mi wylewają wodę , susża dobytek itp. A teren nie jest zalewowy, to tylko studz
                    > ienki, może się zdażyć u każdego.

                    Współczuję. Ale to nie wina domu czy pogody tylko ludzkiej głupoty i braku wyobraźni.
                    Nic z powyższego mi się nie przydarzyło, odkąd mieszkam w domu. A, że mieszkam na Pomorzu, to wichury i ulewy są tu słuszne.
                    Natomiast pod blokiem, w którym mieszkałam kiedyś, drzewo zwaliwszy się na parking uszkodziło kilka samochodów i wbiło się przez okno do mieszkania sąsiadki.
                    Dachy przeciekają identycznie - czy to dom czy blok.
                    Studzienki wybijają dokładnie tak samo - w mieście czy pod miastem.
                    Nie ma różnicy - tu i tam może się przydarzyć dokładnie to samo.
                  • dorotkastokrotka Re: dobrze robisz 12.08.12, 23:10
                    > Dom nowy, w mieście. W czasie wichury trampolina wpadła przez drzwi tarasowe d
                    > o salonu. Do wymiany ogromne, bardzo drogie drzwi tarasowe + to co zniszczyła
                    > w środku.
                    Przykre,ale można się było przed tym zabezpieczyć. Za to trudno się zabezpieczyć przed sąsiadem, mieszkającym na tobą, parę pięter wyżej, który uparcie wrzuca do sedesu slipy i skarpety (sic!) Dzięki temu u sąsiada nade mną wybijało wodę z kanalizacji, która spływała po ścianach, kapała z sufitu, do mnie do łazienki. Sprzątanie takiego zalania- obrzydlistwo nie do opisania. A te zalania zdarzały się kilka razy w roku.
                    • crises Re: dobrze robisz 13.08.12, 07:03
                      Oraz - na wszystkich bogów - jakie jest prawdopodobieństwo czegoś takiego?!

                      Tak, wiem, różne wypadki się zdarzają, ale na takie okazje jest ubezpieczenie, a od idiotów-sąsiadów wystawiających śmieci na klatkę się nie ubezpieczysz...
    • miacasa Re: Sprzedaję dom... 11.08.12, 22:53
      Gratuluję i zazdroszczę decyzji. Oby się dobry kupiec trafił.
    • micha11 Re: Sprzedaję dom... 11.08.12, 23:42
      Też sprzedałam dom. Tyle że wykończony, w którym mieszkałam kilka lat. To była decyzja z wyboru nie z konieczności. Teraz mieszkam w bloku i powiem ci - Co za ulga !!! Ani przez chwilę nie żałowałam decyzjii, i do domu już nigdy nie wrócę. A dom owszem jest jakimś wyznacznikiem statusu materialnego, stąd prawie każdy do niego dąży bez zastanowienia się czy mu pasuje taki tryb życia czy nie. Ponadto własny dom jest często wyidealizowany przez tych , którzy o nim marzą. Te kawki na tarasie... itp, itd . A rzeczywistość jest inna. Nie załamuj się , to dobra decyzja, wreszcie będziesz żyć normalnie. Dom jest tam gdzie rodzina, a budynek to tylko kupa cegieł i nie warto się przywiązywać. Zobaczysz będziesz zadowolona.
    • yaka10 Re: Sprzedaję dom... 11.08.12, 23:44
      oj, to ja ci strasznie współczuję, ze wybraliście tak fatalną lokalizację.
      Jeszcze dojazd do pracy mogę zrozumieć, że ciężko coś z tym zawojować (choć jeżeli chodzi o np. Warszawę, można znaleźc lokalizację "pod", gdzie nie jest tak źle), ale, że nie ma sklepów? przedszkola? szkoły?
      Sprzedawaj, nie ma co się męczyć, życie jest tylko jedno.
      Podobno tylko ci, którzy byli szczęśliwi w domu, nie odnajdą się w bloku (znów).
    • taje Re: Sprzedaję dom... 11.08.12, 23:53
      Obys go sprzedala. Rynek jest teraz kiepski.
      • gazetopolaczek Re: Sprzedaję dom... 12.08.12, 08:06
        Sprzedać zawsze można. Wszystko zależy od ceny.
        • gazetopolaczek Re: Sprzedaję dom... 12.08.12, 08:08
          I oczywiście może się okazać, że jak zenobiasz dowie się ile realnie może dostać za tę chatę, to stwierdzą z mężem, że już lepiej tam zostać.
          • zenobiasz Re: Sprzedaję dom... 12.08.12, 10:14
            Dostaniemy prawdopodobnie tyle, że wystarczy na dwa, góra trzy pokoje, niewielkie. Ale nie mamy innego wyjścia, do wyboru jest albo ciułanie i liczenie się z każdym groszem przez resztę życia, żadnych wakacji, przyjemności, tylko harówka i ładowanie kasy w dom. Zaczynając budowę mieliśmy teoretycznie kasę na doprowadzenie budowy "pod klucz", ale sporo straciliśmy na nietrafionych inwestycjach (fundusze) no i moja choroba. Dom budowaliśmy głównie z myślą o synu, miał w przyszłości zająć z rodziną górę albo wybudować sobie domek na części działki.
            • czarnaalineczka Re: Sprzedaję dom... 12.08.12, 10:21
              >Dom budowaliśmy głównie z myślą o synu, miał w
              > przyszłości zająć z rodziną górę albo wybudować sobie domek na części działki.
              omg
              • beverly1985 Re: Sprzedaję dom... 13.08.12, 17:03
                To myślenie o dziecku, które "zajmie górę" to w PRL-u było aktualne...
            • yaka10 Re: Sprzedaję dom... 12.08.12, 11:20
              zenobiasz napisała:

              > Dostaniemy prawdopodobnie tyle, że wystarczy na dwa, góra trzy pokoje, niewielk
              > ie. Ale nie mamy innego wyjścia, do wyboru jest albo ciułanie i liczenie się z
              > każdym groszem przez resztę życia, żadnych wakacji, przyjemności, tylko harówka
              > i ładowanie kasy w dom.

              to jest bez sensu, szkoda życia. Sprzedaj.
              • esr-esr Re: Sprzedaję dom... 12.08.12, 11:29
                najgorszy od lat czas na sprzedaż nieruchomości, nie zazdroszczę.
                dajcie może ogłoszenie o zamianie? może ktoś się pokusi?
                • czarnaalineczka Re: Sprzedaję dom... 12.08.12, 11:35
                  niezaleznie od czasow
                  fajne domy same sie sprzedaja
                  a zle moga stac latami
                  u mnie za miastem stoi hawira w stanie surowym od 2005
                  i watpie zeby kiedykolwiek sie kupiec znalazl a z ceny co rok schodza
                • owianka Re: Sprzedaję dom... 12.08.12, 15:40
                  > najgorszy od lat czas na sprzedaż nieruchomości

                  Czyli najlepszy na kupno, a oni mają też kupić. Jak byłby najlepszy na sprzedaż, to byłby najgorszy na kupno, więc wychodzi na to samo.
            • kosheen4 Re: Sprzedaję dom... 12.08.12, 11:31
              zenobiasz napisała:

              > Dom budowaliśmy głównie z myślą o synu, miał w
              > przyszłości zająć z rodziną górę albo wybudować sobie domek na części działki.

              o, sancta simplicitas...
              • crises Re: Sprzedaję dom... 12.08.12, 15:31
                Dokładnie. Zła motywacja jest zła. W takiej sytuacji lepiej sprzedać.
    • a.va Re: Sprzedaję dom... 12.08.12, 11:36
      Ojej, no to umoczyliście na całego. Nie dość że wybraliście zupełnie beznadziejną lokalizację (nigdy w życiu nie wybudowałabym domu w miejscu, gdzie nie ma linii kolejowej i autobusowej, sklepów, szkół), to jeszcze chyba sporo za duży ten dom zaplanowaliście, skoro planowałaś, że syn zamieszka na górze.

      Ja właśnie jestem w odwrotnej sytuacji - planuję zacząć budowę domu. No ale w miejscu, które znam od lat, ze świetnym dojazdem, szkołami, sklepami. Inaczej nie zdecydowałabym się na to. Życzę korzystnej sprzedaży smile
    • princy-mincy Re: Sprzedaję dom... 12.08.12, 11:42
      mysle ze to dobra decyzja, zwlaszcza w sytuacji, ktora opisujesz

      my mieszkamy w domu pod miastem od niespelna roku i jestesmy bardzo zadowoleni
      ale u nas odpadaja dojazdy do miasta (pracujemy w domu), w naszej miejscowosci sa 2 przedszkola, podstawowka i gimnazjum, dziecka tez wiec nigdzie nie trzeba wozic
      sklepy sa w niewielkiej odleglosci, wiec wszystko gra

      ogolnie dziwie sie wielu ludziom, ze kupuja domy nie przemyslawszy wpierw jak bedzie wygladac codzienne dojezdzanie do pracy, wozenie dzieci itp
      • aga_sama Re: Sprzedaję dom... 12.08.12, 12:58
        Wydaje mi się, że podjęliście dobrą decyzję.
        Życzę szybkiej sprzedaży i spokoju w nowym mieszkaniu.
    • bye.bye.kitty Re: Sprzedaję dom... 12.08.12, 17:24
      przykro mi z powodu Twojego dziecka.

      Myslę, że koncepcja domu była silnie powiązana z synem, więc nie ma sensu trzymać się tego.

      Ja to chciałabym mieć dom jako dodatek, tzn taki dom w roli letniskowego
      jeździć tam sobie, dokarmiać dzikie koty, mieć spokój, trzymać tam nienormalne ilośc książek albo ciuchy, których z sentymentu nie wyrzucam a do noszenia się nie nadają

      bo całorocznie mieszkać w domu to nie chciałabym. Chyba, że w centrum miastasmile
      • remama Re: Sprzedaję dom... 12.08.12, 22:29
        zróbcie jak uważacie, to Wasza decyzja, Wasze życie, Wasze wybory i chodzi o to żebyście się czuli szczęśliwi.
        Ja mieszkałam i w domu i w bloku, i zdecydowanie wybrałam dom, co ma swoje wady ale jakoś jest i widzę więcej pozytywów mimo wszystko, wolę mały domek i własny ogródek z dala od miejskiego zgiełku niż duży apartament w mieście, ale to JA...a każdy ma inne priorytety, i kłócić się też nie ma sensu gdzie jest lepiej bo każdy co innego woli. Powodzenia w realizacji planów i szkoda żę jednak pomysł z domem był niewypałem i wtopiliście w to sporo kasy, czasu, energii i życia...
        • zenobiasz Re: Sprzedaję dom... 13.08.12, 07:50
          Myślę o mieszkaniu w mieście z bólem serca. Kocham wieś. Te klimaty, ciszę, spokój. W okolicy mam rezerwat przyrody, park krajobrazowy. Za oknem bociany, jaskółki, letnimi wieczorami urządzają koncert świerszcze i żaby. Pod dom podchodzą sarny, jelenie i dziki. Harcują zające. Echcch,pięknie jest. Gdybym nie miała dziecka kupiłabym sobie przyczepę holenderską i tu została. Ale muszę myśleć o przyszłości syna, nie może mieszkać w nieskończoność w niewykończonym domu, za rok idzie do zerówki.
          • czarnaalineczka Re: Sprzedaję dom... 13.08.12, 08:25
            ale czemu w miescie ?
            na wsiach tez sa mieszkania
          • mirmunn Re: Sprzedaję dom... 13.08.12, 08:33
            Przykro mi z powodu dziecka.
            Teraz powrót do mieszkania w bloku to dobra decyzja, odetchniecie psychicznie i finansowo (zwłaszcza Ty), synek będzie miał kontakt z dziećmi- nie tylko w szkole, a Ty nie spędzisz całego dnia w aucie.

            A za parę lat... Kto powiedział, ze nie możecie kupić/postawić sobie fajnego, niedużego domku letniskowego w tej pięknej okolicy, która teraz opuszczacie? I spędzać tam weekendy i wakacje bez codziennych uciążliwości utrzymania dużej posesji?
            Głowa do góry, życzę szybkiej transakcji i szczęścia w nowym mieszkaniu.
    • alba27 Re: Sprzedaję dom... 13.08.12, 08:23
      Gratuluję odważnej decyzji!
      Rozważanie co lepsze czy dom czy mieszkanie nie ma najmniejszego sensu, bo są super domy jak i kiepskie domy, z mieszkaniami podobnie, poza tym każdy ma inne potrzeby. Osobiście mieszkam w domu, który uwielbiam, bo nie ma dla mnie większego relaksu niż uprawianie ogródka, ale uważam, że mieszkanie w blokach/kamienicach, też mogą być ładne i wygodne. Wiele osób, którzy mieszkają w mieszkaniach jako główny argument przeciw posiadaniu domu przedstawia znaczną odległość od miasta i kiepski dojazd, na litość boską! czy w centrum lub w obrębie 10km naprawdę nie ma domów!!! Nie każdy mieszka w Warszawie, jest wiele innych miast w Polsce gdzie można znaleźć dom/działkę blisko centrum i z fajnym dojazdem. Czyżby jednak jakiś kompleks właścicieli mieszkań???
      Powracając do autorki wątku, to uważam, że podejmuje słuszną decyzję, budowa domu jest ok, ale nie może trwać za długo, bo jak ktoś przez 5-10 lat musi liczyć się z każdym groszem i rezygnować z innych potrzeb (zakładam, że wyjazd na wakacje raz w roku to potrzeba duchasmile to dom mija się z celem...
      Życzę aby dom sprzedał sie szybko , żebyście znaleźli fajne mieszkanko i wreszcie odetchneli!
      • czarne-jagody Re: Sprzedaję dom... 13.08.12, 08:28
        Wytłumacz mi jak można zyć w domu bez tynków, chyba że chodzi o tynki zewnetrzne. Jeżeli o tynki wewnetrzne to sobie niewyobrażam, może bez podłóg, tylko wylewki i jakieś wykładziny. Natamiast bez tynków wewnetrznych to chyba niemozliwe, ten szczegół powoduje, ze twoja opowieść wydaje mi sie niewiarygodna.
        • czarnaalineczka Re: Sprzedaję dom... 13.08.12, 08:43
          ale to ze ty sobie czegos nie wyobrazasz nie znaczy ze to nie istnieje
        • zenobiasz Re: Sprzedaję dom... 13.08.12, 08:44
          Ależ zapewniam cię, że można żyć bez tynków. Tak samo jak bez podłogi - mamy położony na betonie styropian, na to takie płyty drewniane (nie pamiętam jak się to nazywa) na to stare dywany. Gdybyś była z Warszawy to zapraszam do obejrzenia.
          • atena12345 Re: Sprzedaję dom... 13.08.12, 11:02
            zenobiasz napisała:

            > Ależ zapewniam cię, że można żyć bez tynków. Tak samo jak bez podłogi - mamy po
            > łożony na betonie styropian, na to takie płyty drewniane (nie pamiętam jak się
            > to nazywa) na to stare dywany.

            o kurde..... a za co to?
          • princy-mincy Re: Sprzedaję dom... 13.08.12, 11:06
            w zyciu bym sie nie wprowadzila do niewykonczonego domu- ani sama ani tym bardziej z dzieckiem

            i serio wolalabym mieszkac w mieszkaniu w bloku ale z wszelkimi wygodami i wykonczonym niz w niewykonczonym domu
        • alba27 Re: Sprzedaję dom... 13.08.12, 08:46
          Ten brak tynków, to do mnie???
          Ja tynki posiadam i nawet na farbę starczyłosmile
          • czarne-jagody Re: Sprzedaję dom... 13.08.12, 09:45
            Oczywiście to nie do Ciebie, tylko do autorki wątku.
    • atena12345 Re: Sprzedaję dom... 13.08.12, 11:00
      Skoro mieszkacie w domu w stanie surowym zamkniętym, to się nie dziwię, że masz dość.
    • edelstein Re: Sprzedaję dom... 13.08.12, 11:25
      Jesli dom to tylko w miescie,jestem stworzeniem miejskim i wies toleruje na obrazkachbig_grin oprocz blokow sa kamienice np.albo budynki dla dwoch,trzech,czterech rodzin.Mieszkam w bloku,mam 80metrow,dwa balkony.Golebnikiem tego nazwac nie moge.
    • gagunia Re: Sprzedaję dom... 13.08.12, 18:13
      I bardzo dobrze.
      Moi rodzice budowali dom w latach 80, kosztem siebie. Nie jeździli na urlopy, ja nie jeździłam na kolonie i wycieczki, żyliśmy skromnie, nie mieliśmy samochodu, nie było na przyjemności, lepsze ciuchy, kosmetyki. Rodzice nie brali kredytu i chałupę wykańczali latami. A teraz kiedy wreszcie mogliby korzystać z życia -tata jest niepełnosprawny, a mama pracuje i opiekuje się ojcem.
      Nauczona ich doświadczeniem nigdy w życiu nie kupiłabym/nie budowała domu, gdybym nie mogła spłacić go w ciągu 5 lat. Szkoda życia i zdrowia.
      Więc daj sobie spokój z rozpaczaniem i ciesz się nowym życiem. Za dom kupicie na pewno spore mieszkanie, więc nie ma powodu do narzekań - odśnieżą, naprawią, ogrzeją, a Ty będziesz sobie wygodnie żyła smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka