Dodaj do ulubionych

rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zrobiły

23.08.12, 09:44
tu gdzie jesteśmy na wakacjach przyjechała również grupka dzieciaków - dwa rodzeństwa. dzieciaki są o półtora roku starsze od mojego syna.
no i od samego początku odsuwali go od siebie, wypychali z trampoliny, nie chcieli się z nim bawić i generalnie traktowali mocno z góry.
luz. generalnie nie ingeruję w synowe stosunki z innymi dzieciakami stawiając na jego samodzielność i poszerzanie umiejętności radzenia sobie w towarzystwie.
oniemiałam na moment, kiedy tamci zaczęli tłumaczyć mojemu, że każdy pieniądz ma swoją wartość i czy on na przykład wie, że jedno euro to cztery złote, a jeden funt brytyjski to około pięciu. czekałam jeszcze tylko na podanie aktualnego kursu franka...
generalnie są to dzieci w stylu przechwalania się pt. : "a ty nie masz tego, a ty nie byłeś tam"

syn znalazł sobie inne towarzystwo i tyle.
do czasu, kiedy wróciliśmy z wycieczki z zabawkami. zabawki na tyle zainteresowały owo towarzystwo, ze natychmiast mój syn stał się ich kolegą, tyle że zabawki zostały mu zabrane i oni bawili się nimi, łaskawie pozwalając synowi biegać za nimi samymi i przydzielając mu jakieś drugorzędne role.

nadal nie reagowałam, bo niech sobie radzi sam.

w pewnym momencie widziałam jak jeden z chłopców rzuca jedną z zabawek. rzucał mocno, wbijał ją w ziemię, walił o mur....

nagle przybiegł i powiedział, że odłożył zabawkę na schodach z drugiej strony domu. coś mnie tknęło i poszłam momentalnie w tamtym kierunku. zabawki oczywiście nie było, więc domyśliłam się, że została zepsuta i ukryta.

chłopcy w trzy sekundy zwinęli się z podwórka i powędrowali do domów, mimo ze wcześniej bawili się na dworze do późnych wieczorów.

wuj mnie strzelił.

przeszłam się po ogrodzie i w miejscu, w którym chłopak rzucał zabawką rosną krzaki. patrzę, zabawka wetknięta między te krzaki, połamana. zabawka drewniana.

rano wyjeżdżali w to samo miejsce, w którym kupiliśmy zabawki. wstałam więc rano i we wspólnej kuchni położyłam na stole zepsutą zabawkę oraz banknot o wartości zabawki i miło poprosiłam mamę chłopaków o kupienie takiej samej, bo się zepsuła.

szczerze? liczyłam na to, że jak dzieciak zobaczy popsutą zabawkę i dowie się od matki, że maja ją odkupić to się przyzna.

gdzie tam!

dziś rano dzieciaki wyciągają ze swoich aut jeszcze bardziej wypasione zabawki i słyszę jak beztroskim głosem ten gada, że mają tez zabawkę dla mojego syna, ale nie taką samą, bo coś tam.

wychyliłam się przez balkon i mówię, że czy widzial, ze zabawka się znalazła. on, że tak. ja mówię, ze ciekawe, bo nie było jej na schodach, a ten dupek żołędny, że no wie, bo jak szedł do toalety to już tej zabawki tam nie było i pewnie ją ktoś zabrał. nie wytrzymałam i mówię, że to dziwne, bo ja widziałam, jak on ją psuł i chował w krzaki.

wzruszył ramionami i odbiegł.

co wy na to?
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 09:52
      Może wypowiedzą się mamy takich dzieci...

      Nie wiem co ci napisać. Chyba pozostaje ci trzymać syna z dala od tamtych chłopaków.
    • tempera_tura Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 09:57
      Zaraz się dowiesz że to taka "faza" i trzeba przeczekać bo dzieci "tak mają"....

      Matka była przy dyskusji o toalecie itd? Co ona na to?
      Powiedziała dlaczego kupiła inna zabawkę?
      • shellerka Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 10:08
        nie chcę mieszać w to rodziców.
        nie należę do tych, którzy chodzą na skargę.
        to nie jest jakaś straszna rzecz. po prostu wkurzyłam się, bo do tej pory takie bachory tylko w filmach oglądałam.
        jakoś na tej naszej wsi, w tej małej wiejskiej szkółce wszystkie dzieciaki raczej normalne.
        to samo na placu zabaw. a tu zonk.
        i to mi uświadomiło, ze w przyszłości moje dzieci spotkają więcej takich osobników, a są zupełnie nieprzystosowane.
        moje dziecko miało taką pocieszną minę pt. ale o co ci chodzi, jak mu tłumaczyli zawiłości rynków walutowych wink
        • tempera_tura Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 10:11
          No niby tak ale to rodzic odkupuje zabawkę (zakładam że dzieciaki w takim wieku że nie poszły same po nią ze swoimi pieniędzmi). Więc matka chyba musi wiedzieć że to jej syn ją popsuł? Bo gdyby miała wątpliwości to pewnie by nie odkupiła....

          • tempera_tura Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 10:13
            Sorry, łapie już.
            Nie powiedziałaś matce że to jej dzieci i sama zapłaciłaś za nową......
            Dzieciak pewnie zadowolony że sie nie wydało i że dałaś pieniądze....Wątpie żeby był na tyle kumaty że to przemysli i czegoś się nauczy.
        • an_ni Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 10:19
          nie chcesz mieszac w to rodzicow chlopcow a to blad
          teraz sa to przepychanki matki syna niedojdy z rozwydrzonymi chlopakami, ktorzy robia sobie z ciebie żarty
          idz i zalatw sprawe jak osoba dorosla, z doroslymi, obcych dzieci sie nie wychowuje
        • scher Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 10:22
          shellerka napisała:

          > nie chcę mieszać w to rodziców.
          > nie należę do tych, którzy chodzą na skargę.

          Ty nie idziesz na skargę, ale oczekujesz naprawienia szkody, to różnica.
          Po drugie nie reagując na taką aż bezczelność tych dzieci, stajesz się współodpowiedzialna za ich rozwydrzenie i demoralizację.
        • iin-ess Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 11:02
          shellerka napisała:

          > moje dziecko miało taką pocieszną minę pt. ale o co ci chodzi, jak mu tłumaczyl
          > i zawiłości rynków walutowych wink

          To niby takie straszne? MOje dziecko też wie jaka wartość ma euro w stosunku do złotówki, żeby umiało policzyc ile ma w skarbonce. To takie dziwne i straszne, że ktoś uczy swoje dzieci?
          • an_ni Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 12:30
            jeden uczy inny nie, skads sie biora matoly na tym swiecie przeciez big_grin
          • shellerka tak tak 23.08.12, 19:21
            bo każdy siedmiolatek dostaje kieszonkowe w euro wink

            moj syn dostaje kieszonkowe w złotówkach.
            nawet, jeśli dostaje od swojej zagramanicznej babci raz na jakiś czas euro jego przelicznikiem są raczej ilości czy wielkości zestawów lego, które może za nie kupić.
            nie uważam za konieczne czy wręcz wskazane uczyć pięciolatka czy nawet sześciolatka, bo zaraz nim będzie aktualnych kursów walut.
    • triss_merigold6 Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 10:06
      Ponownie interweniowałabym u rodziców i oczekiwała odkupienia zabawki. W imię zasad, a nie dlatego, że zabawka ma jakąś wartość materialną tzn. takie dzieci trzeba temperować i boleśnie uczyć zasad współżycia społecznego, jak odpuścisz to uznają, że im wszystko wolno.
      • shellerka Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 10:10
        kiedy ja liczyłam na efekt zawstydzenia tego dziecka. ono kompletnie się nie przejęło, że ja wiem.
        • triss_merigold6 Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 10:19
          No to skoro się nie zawstydziło zwrócona przez Ciebie uwagą, to może zawstydzi się jak pójdziesz centralnie do jego rodziców?
        • iin-ess Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 11:07
          shellerka napisała:

          > kiedy ja liczyłam na efekt zawstydzenia tego dziecka. ono kompletnie się nie pr
          > zejęło, że ja wiem.

          O matko jakie gierki. Nie dziwię się juz ze faceci mówią ze nie rozumieją kobiet.. Jak "tak" to "nie", jak "nie" to "tak".. skądś się to jednak wzięło..
        • aneta-skarpeta Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 13:25
          znam takiego typka- starszego-12latka

          ustawial swojego mlodszego brata az przykro bylo patrzec

          kiedys wkradli sie na konto z grami mojego syna, pozmieniali hasla, pokasowali mu
          syn ledwo płacz powstrzymał, a ten z kolegą w zaparte, ze oni nie widzą o co chodzi

          wkroczylam ja- prosze pani ja nie wiem o co chodzi

          no to sie wkurzylam i powiedzialam mu dosadnie- ok, tak chcesz się bawic, to spytaj się chłopaków jak zalatwiłam sprawę z Krzyskiem
          ( wyzywal smsami mojego syna od pedałów ( tez sie wypierał) wiec zadzwonila do kolezanki- jego matki i obgadalysmy sprawe -krzysiek miał ciezkie zycie po tym zdarzeniu)
          i tak samo załatwie sprawe z tobą- masz 10 min i nowe hasło dostaje na skype

          -niewazne ze mozna odzyskac haslo przez mailawink

          nie minely 2 min, otrzymalam hasło i przeprosiny i zebym tylko nie rozmawiala z mamą, a oni juz tak nie będą

          to taki tym chlopaków, ktorzy chojraczą jak mamusi blisko nie ma- albo tatusia- trzeba wyczuc kogo boją sie bardziejwink

          a jak nie chcesz rozmawiac z rodzicami to podejsc od gó...arza i przez zęby powiedziec- zniszczyles zabawke i wrzuciles ja w krzaki, jeszcze raz tak się zachowasz to zobaczysz co zrobię
          i odejsc

          to są dzieci wiec wymiekają szybkosmile
      • bea.bea Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 11:17
        zepsuta zabawka to jedno co nie podlega dyskusji należy ją odkupić..
        Dziecim należy wytłumaczyć, że nie jest odwagą zrobić coś głupiego bo to kazdy potrafi, ale szcunkiem darzę tego kto powie tak zrobiłem głupio ....przepraszam....

        ale też jest jeszcze jedna sprawa dlaczego grupa dzieci odrzuca twoje dziecko.... i tu nalezy popatrzeć uwazniej na własne, bo z perspektywy matki to ci go szkoda, ale stado weryfikuje jakieś niechciane zachowania...
        • kiniox Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 11:26
          No, masz rację, tylko często tym niechcianym zachowaniem jest np. posłuszeństwo wobec dorosłych, kultura osobista dziecka, powstrzymanie się od niebezpiecznych zabaw, bycie dobrym uczniem etc. Takie drobne wady dnia dzisiejszego...
          • bea.bea Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 11:36
            nie do końca tak jest....w zwiazku z tym, ze jestem na zwolnieniu mam w domu dużą gromadkę dzieci swoich pracujacych znajomych smile dzieci t tych grzecznych i porządnych, jest jedno też grzeczne którego pozostała czwórka kompletnie nie toleruje, rozmawiałam już z synem że to gość, że mu przykro......itd
            odpowiedź mojego syna jest taka, mamo ale on wszystko wie najlepiej, on nie potrafi sie dzielic, on jest egoistą....
            przykro mi mówić o tym jego mamie więc staję na głowie by gromadka go zaakceptowała i tłumaczę im że mama onego facecika liczy na nich, że pokażą mu jak powinny się dzieci bawić ...nie zawsze mi to wychodzi,
            w starciu jeden na jeden ( mój syn i kolega) jest wszystko w porządku ale gdy jest wiecej dzieci ( nie mówię nawet o trójce bo myslałam że w trójkach zwykle są konflikty) jest porażka...
            grupa akceptuje najmłodszego rozwydrzonego ( moim zdaniem smile ) 5cio latka, a tego chłopca nie....i bądź tu madry ..smile
            • kiniox Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 11:45
              Oczywiście wiem, że bywa i tak. Jednak tak się składa, że wyjątkowo dużo pamiętam ze swojego dzieciństwa i wiem, że były w naszym otoczeniu osoby prześladowane za to własnie, że są grzeczne, spokojne, nieśmiałe, dobrze się uczą, psują zabawę, bo nie chcą nic ukraść ze sklepu, a umowa jest taka, że wszyscy coś wynoszą itp.
              • bea.bea Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 11:51
                masz rację smile ale to potwierdza że należy poznać motywację sprawcy smile bo my tu mozemy sobie gdybać....znamy wszak opinię tylko jednej strony ( matki ofiary) i tak naprawdę nie uwikłanej w sprawę smile smile
              • aneta-skarpeta Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 13:30
                no przeciez na kozła ofiarnego nie wybiorą najwiekszego zabijaki klasowegosmile a z takim zabijaka jest fajnie wiec kazdy kto moze to lgnie

                ja pamietam, ze u nas tez nie mieli zycia uczniowie, ktorzy byli grzeczni i sie dobrze uczyli
                jak sie dobrze uczyl, ale byl niegrzeczny to juz bylo okwink
        • aneta-skarpeta Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 13:28
          moj syn mial taka sytuacje
          chlopcy zaczeli dojrzewac na chlopaczków- 9 lat) i zaczynali kozaczyc
          moj syn co ma za uszami to ma, ale jest grzeczny i ma manie sprawiedliwosci, wiec nie obraza, próbuje wytlumaczyc nieporozumienia itd

          a jego 2 kolegow - kumpli od wszystkiego, ale niezłych łobuziaków uznało ze dzisiaj będzie fajnie pojezdzic po moim synu i zaczelo sie od pedałów, głupków etc. tak wiec syn ( jestem z niego dumna) po prostu powiedział czesc i poszedł do domu, ale bylo mu przykro

          jak wracał to wysylali mu sms- wracaj cioto, co się boisz itd- nakrecili sie maksymalnie

          syn mi powiedzial- porozmawialismy z rodzicami- znalismy ich i sprawa zostala zalatwiona szybko, chlopcy musieli przeprosic syna

          ochlodzenie stosunków trawlo ze 2 dni,a potem znowu funfle najlepsismile
          • bea.bea Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 19:34
            no więc własnie.. mam to samo, oj będzie zenek...nie lubimy zenka....a po awanturze są najlepszymi kumplami ...i tylko ja mam zszargane nerwy smile Jedno szczęscie, ze moi nie używają takich epitetów smile
        • shellerka dlaczego? 23.08.12, 19:25
          a jak myślisz, dlaczego grupka pięciorga dzieciaków, które znają się od dawna, są starsi i okupują trampolinę, nie pozwala na nią wejść szóstemu dziecku, które jest dla nich obce, młodsze i może służyć jako koziołek ofiarny?...

          naprawdę nie doszukiwałabym się tutaj drugiego dna smile

          akurat na tym punkcie zwichrowana nie jestem, bo mój syn potrafi świetnie nawiązywać kontakty z rówieśnikami.

          nie należę do mamusiek, które za wszelką cenę pragną, by ich dziecko było lubiane przez wszystkich i same załatwiają mu znajomych.
          • bea.bea Re: dlaczego? 23.08.12, 19:43
            ale ja kochana nie podważam twoich matczynych instynktów i rozumiem, że sie martwisz ...ale sama napisałaś odpowiedż na swoje pytanie:

            "grupka pięciorga dzieciaków, które znają się od dawna, " z tym starsi to już róznie bywa bo czesto róznica wieku taka mała nie ma znaczenia smile"
            a czy kozioł ofiarny? przyszedł nowy z zabawkami to go lubimy smile wakacje się skończa i wrócicie do swojego srodowiska, a zaistniała sytuacja jest jednym z wielu życiowych doswiadczeń, że swiat nie zawsze jest przyjazny smile

            I ty możesz zostać "burakiem" o wielkim sercu .
            PSYgarnij....nie kupuj...
    • mia.12 Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 10:11
      Niezly tupet:/Widocznie dzieciaki sa tak nauczone,trudno stwierdzic jak sa wychowywane(czy w ogole sa) i jakie zasady wpajaja im rodzice.
      Nie rozumiem jednak dlaczego pozwolilas zeby zrobily z twojego dziecka popychadlo i nie zwrocilas uwagi gdy widzialas,ze niszczy zabawke.Uczenie dziecka samodzielnosci to jedno ale jesli ktorys z moich synow zostal tak potraktowany i nie potrafilby sie obronic to wkroczylabym do akcji.Dziecko musi tez wiedziec,ze ma w tobie wsparcie.Nie wiem ile lat ma twoj syn ale moim zdaniem powinnas zareagowac.
    • rudylis35 Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 10:11
      1. Jest normalne że chłopcy z góry traktują młodszych, popisują sie i przydzielaja mu podrzędne role. Lajf i prawo grupy rówieśniczej
      2. Nie rozumiem dlaczego dziwi Cie ze dzieci znają wartość walut, chłopcy często w wieku 7-9 lat interesują sie walutami, przelicznikami itd.
      3. O zabawce rozmawiałabym z matką dziecka nie z dzieckiem. O jego zachowaniu też. Czego sie spodziewałaś po chłopcu? To rodzice powinni go wychować nie Ty. Twoim zadaniem było nie zdawkowe poinformowanie matki że "zabawka sie zepsuła" ale opisanie jak sie to stało i kto jest za to odpowiedzialny. To ona powinna wyciągnąć konsekwencje względem syna.
      • rudylis35 Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 10:12
        Aha, oczywiście z punktu 1 wykreślam agresję. To wymaga interwencji.
    • platki_sniadaniowe Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 10:21
      nie wytrzymalabym tak długo jak Ty,
      już w momenie rozwalania zabawki bym inerweniowała, nie pozwalam dzieciom na takie bezsensowne psucie, szkoda moich pieniędzy...
    • xxe-lka Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 10:23
      i tak masz cierpliwość kobieto
      samodzielność samodzielnością ale jak widzę takie chamskie zachowania to staram się eliminować ich autorów z mojego otoczenia i nie ważne czy mają 7 czy 47 lat

      co do zabawki - poszłabym do rodziców i przedstawiła problem - choć niekoniecznie musi ci się udać wyegzekwowanie zwrotu zniszczonej rzeczy, bo coś mi mówi czytając opis zachowania tego dziecka, że rodzice raczej z tych "wyluzowanych"
      • shellerka Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 10:28
        update:
        moje dziecko przyszło z zesputą kolejną już zabawką.

        co mam teraz zrobić?
        nie chcę wyjść na kretynkę, która chodzi na skargę i się rzuca.
        • pade Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 11:03
          Shellerka, dziewczyno, Ty naprawde masz ogromny kompleks maminsynka.
          Uwierz, jak wesprzesz syna, staniesz w jego obronie, załatwisz za niego cos, czego on z racji wieku czy temperamentu nie jest w stanie zrobić , nie wychowasz zniewieściałego , niezaradnego faceta.

          Sytuacje, które powyżej opisałaś wymagają Twojej interwencji. Inaczej dajesz sygnał synowi: inne dzieci moga psuc moje zabawki i kłamać, moja mama kupi nową zabawkę.
          A jak reagujesz jesli Twój syn coś popsuje?
          • pade Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 11:09
            I jeszcze jedno. Twoja postawa moralna powinna być jednoznaczna.
            Powinnaś reagować gdy robi coś zlego Twój syn, córka, babcia, koledzy syna itd, itd.
            Jeśli reagujesz sporadycznie, i nieadekwatnie do sytuacji, dajesz dziecku sprzeczny komunikat. To Ty masz go nauczyć co jest dobre a co złe. A na razie mieszasz mu w głowie.
        • dziennik-niecodziennik Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 11:04
          masz wyjsc na kretynkę, bo protestujesz wobec niszczenia waszego mienia? no prosze Cie. na skarge i tyle.
          ewentualnie bądz wredna, wez jakąs zabawkę tamtych i tez im zniszcz big_grin
          • shellerka afera o 10 zł? 23.08.12, 19:27
            głupio mi, bo zabawka kosztowała tylko 10 zł.
            nie chciałam robić afery o taką śmieszną kasę.
            • kkokos Re: afera o 10 zł? 23.08.12, 21:05
              shellerka napisała:

              > głupio mi, bo zabawka kosztowała tylko 10 zł.
              > nie chciałam robić afery o taką śmieszną kasę.

              no dobrze, ale jaki komunikat przekazałaś w ten sposób - wyciągając pokornie pieniądze na nową zabawkę i prosząc uprzejmie "oprawców" o jej łaskawe odkupienie - swojemu synowi? czego jego nauczyła ta cała historyjka?

              wyłącznie tego, że należy po sobie stulić uszy, broń boże się nie bronić, dawać po sobie jeździć jak po łysej kobyle i jeszcze w rękę za to z wdzięcznością pocałować.
        • tempera_tura Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 11:27
          Na jaką kretynkę? Czego Ty sie boisz? Rozwalają twoje rzeczy nich płacą i sie uspokoją....
          Co masz z tym "skarżeniem"? Ty nie masz 6 lat, jesteś matką.
    • braktalentu Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 10:26
      Stawiam na szybką i precyzyjną komunikację. Reakcja już w chwili zdarzenia.

      Podejście do dziecka w chwili niszczenia zabawki z jasną informacją :"Jestem mamą Jasia, a to jest Jego zabawka. Jeżeli ją uszkodzisz poniesiesz konsekwencje" mogło zapobiec zniszczeniu zabawki.

      Wspólne poszukiwania zabawki ze sprawcą,;jej odnalezienie w krzakach i informacja, że widziałaś jak ją niszczył i oczekujesz zadośćuczynienia krzywdzie nie naraziłoby Cię na późniejsze zaskoczenie zachowaniem dziecka.

      Próba "wychowywania" cudzych dzieci przez okłamywanie ich rodziców - spalony.
      Kładę zabawkę na stolę i mówię prawdę :" wczoraj Państwa syn zniszczył zabawkę Jasia. Zabawkę można kupić tu i tu. Oczekuję zadośćuczynienia w postaci takiej samej zabawki, a od młodego człowieka przeprosin za zniszczenia i kłamstwa, którymi mnie wczoraj uraczył.

      "Podchody wychowawcze" to ryzykowna zabawa nawet z własnym dzieckiem, a co dopiero z nieznanymi.

    • ciociacesia bez sensu sie za to zabrałas 23.08.12, 10:28
      jesli wiesz ze ktos kłamie nie wmanipulowuj go w sytuacje w ktorej bedziesz liczyc ze sie przyzna, bo sie nie przyzna. skoro wiesz ze on zepsul trzeba bylo isc do niego i rodzicow i powiedziec, widzialam ze zepsułes zabawke, jakie macie propozycje na rozwiazanie tej sytuacji?
    • bezpocztyonline Dziwna twoja reakcja 23.08.12, 10:39
      Spodziewałaś się, że dzieciak sam z siebie się przyzna do zniszczenia czyjejś zabawki?
      Nie odpytywany i nie przyparty do muru? No, zaskakujesz mnie.

      Odwaga cywilna nie jest jeszcze wykształcona u dzieci w tym wieku.

      Wypieranie się swoich przewinień i przerzucanie odpowiedzialności na "nieznanego sprawcę" to rzecz w tym wieku normalna, owszem. Z czasem mogą z tego wyrosnąć, o ile w trakcie wychowywania będzie się u nich kształtowało odwagę cywilną.

      Kiedy się zaczną przyznawać? Może w wieku iluśnastu, a może w wieku dwudziestu kilku lat. A może nigdy. "Pomroczność jasna" itd. W każdym bądź razie od kilkulatka bym tego nie oczekiwała.

      Spotykając jego mamę w kuchni w obecności dzieciaków raczej bym zdała relację z tego, co widziałaś (chłopcy odebrali zabawkę twojemu dziecku, niszczyli ją na twoich oczach i porzucili w krzakach. Zabawka obecnie wygląda tak, można ją kupić tam i tam, kosztuje tyle i tyle). Ich matki by to pewnie nie zdziwiło, a inaczej skąd matka "aniołeczków" ma wiedzieć, że to nie "zabawka się zniszczyła", tylko jej synkowie ją zniszczyli?

      Duch święty miał ją oświecić?
    • platki_sniadaniowe w sumie pokazłaś chłopcu ze, warto kłamać 23.08.12, 10:54
      uniknął, kary, uniknął konsekwencji, dałaś kasę na nową zabawkę...
    • iin-ess Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 10:59
      Myślę, że powinnaś powiedzieć wprost, ze wiesz ze ten chlopak zepsół zabawkę twojego syna i domagasz się jej odkupienia, albo przynania sie i przeprosin( zależy czego sie domagasz), a nie jakies gierki z prośbą o odkupienie a poźniej z półsłówkami z balkonu.
    • mysia-mysia Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 11:30
      dzieciaki co zrobiły to zrobiły
      ale w momencie, kiedy widziałaś że rozwalał zabawkę powinnaś była natychmiast podejść, odebrać ją i zwrzeszczeć dzieciaka
      a tak to on myśli że nie widziałaś więc do czego ma się przyznawać, skoro ty nawet nie próbujesz tego na nich wymusić (dałaś pieniądze na zakup nowej zabawki) więc on myśli że mu się upiekło

      a teraz jak powiesz nagle "widziałam cię jak rozwalałeś zabawkę" to nikt ci nie uwierzy bo jakbyś widziała to byś wytargała dzieciaka za ucho, zaciągnęła do rodziców domagając się odkupienia tej zabawki

      ten chłopak z tej historii nie wyciągnie takiej nauczki jaką powinien ale może ty tak
      • pade Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 11:34
        zwrzeszczeć?
        od kiedy to obca baba ma prawo wrzeszczec na dziecko? może jeszcze strzelić umoralniajacą gadkę? albo dac klapa?
        • mysia-mysia Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 12:22
          no sorry, ale jak ktoś psuje zabawkę jej syna to co ma niby zrobić?
          a jakby widziała że jej syna bije to też nie ma prawa podnieść głosu?
        • scher Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 13:33
          pade napisała:

          > od kiedy to obca baba ma prawo wrzeszczec na dziecko?

          W takiej sytuacji? To jej święty obowiązek wobec społeczeństwa.
      • bea.bea Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 11:47
        co widzisz? kolega rozwala zabawkę dziecka - fakt... ale dlaczego rozwala zabawkę ? - tego nie wiesz...i to zanim dokonasz samosadu należy wyjaśnić, bo moze właściciel zabawki powiedział że mama kolegi jest głupia, albo że takie zabawki to są super a on bawi sie chińskim badziewiem...wtedy rozumiem psuja.... i może lepiej że tą zabawkę rozwalił niż facjatę właściciela....
        zanim podejmiesz kroki należy poznać motywację sprawcy...bo może okazać się że mimo pierwszej twojej oceny była ona w oczach sprawcy słuszna...potem należy przedstawić inne metody załatwiania sprawy....

        zachowanie które proponujesz to takie, ty rozwalasz mi zabawkę, a ja ci rozwalę ucho...smile
        • bea.bea Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 11:57
          a w takim przypadku sama nigdy bym sie do winy nie przyznała...
          czy nie należy chwalić uczciwości?
          zepsułeś zabawkę, jak sie przyznasz to dostaniesz becki....
          zepsułeś zabawkę, trudno, zaproponuj rozwiazanie naprawienia szkody...sądzę, ze to lepiej działa....u mnie tak..
          dzieci zazwyczaj postawione pod scianą mówią ....ja nie !!!
        • kiniox Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 12:06
          Wiesz co? Ja to widzę tak, że motywacja złego zachowania nie jest okolicznością łagodzącą w tym sensie, że wciąż jest to złe zachowanie. Tzn. jestem w stanie zaakceptować, że ktoś pobił (a mógł zabić), albo zniszczył (a mógł pobić). Ludzki pan wink Ale serio, to wciąż nie jest zachowanie akceptowalne społecznie i należy je piętnować. Dzieciom takie rzeczy też można, a nawet trzeba tłumaczyć. Nie są za głupie, żeby zrozumieć i nauczyć się reakcji prawidłowych. Za to łatwo można przegapić ten moment, kiedy trzeba było tego uczyć. Potem już jest za późno.
          Jeśli mój trzyletni syn reaguje nieprawidłowo z powodu emocji, to najpierw go informuję, że rozumiem, że się zdenerwował, że miał prawo do tego, ale zaraz potem wyjaśniam, dlaczego jego reakcja na te emocje była nieprawidłowa i jak powinna wyglądać właściwa reakcja. No, nie łykam tego, że jak ktoś mi powie, czy zrobi coś złego, to mam prawo mu zrobić bardziej, a on powinien być wdzięczny, że zachował całą twarz.
          • bea.bea Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 19:16
            "
            No, nie łykam tego, że jak ktoś mi powie, czy zrobi coś złego, to mam prawo mu zrobić bardziej, a on powinien być wdzięczny, że zachował całą twarz. "
            Ja też nie rozumiem smile smile
            ale często słyszę, nie bij kolegi bo ci dam klapsa smile smile
        • nutka07 Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 13:12
          No jasne motywacja, to teraz niech dzieciak Shellerki kopnie tego 'rozbojnika', a potem bedziemy sie zastanawiac nad tym co go do tego sklonilo i czy w jego oczach to bylo sluszne, no i oczywiscie rozwiazanie problemu na koniec.
          • bea.bea Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 19:14
            o ile dobrze przeczytałam to mówimy o zepsutej zabawce, a nie kopaniu smile smile
    • afro.ninja Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 11:31
      Glupio postapilas, az dwa razy czytalam, czy dobrze zrozumialam, co zrobilas. Gdyby to twoje dziecko popsulo tmtemu zabawke, to w te pedy musialabys biec i odkupywac.

      przy takich dzieciach, to trzeba miec baczenie na swoje dziecko. Kiedy takie rozwydrzone dziecko widzi, ze nad slabszym czuwa dorosly, to nigdy nie podskoczy, nawet jak slabsze zostnie samo.
    • tully.makker Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 12:18
      Nie pozwalam niszczyc rzecyz moich dzieci, bo ciezko na nie pracuje. Ponadto to nieekologiczne.
      Staram sie zwrocic uwage, zanim stanie sie szkoda, a jesli nie zdrze, oczekuje zadoscuczynienia od rodzicow winowajcy. Moi synowie obserwujac moje zachowanie ucza sie, jak sobie radzic w zyciu - uczciwie i asertywnie. Dodam, ze oczywiscie reaguje takze, gdy widze, ze moje dziecko postepuje niewlasciwie.
      • alfa36 Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 12:29
        Nie cierpię rozwydrzonych dzieciaków. Sama mam grzeczne dziecko, spokojne, uczciwe. Też pozwalam, żeby poznawał różne dzieci, w roznych sytuacjach ale za dlugo nie czekam i reaguję. Ostatnio nad jeziorem moje dziecko przyniosło pilkę (bylismy ze znajomymi dziecmi) i zaczęli grac. Dołączyli się inni chłopcy i zaczęli po cichu się "umawiac" (typu patrzę w prawo, rzucę w lewo) i moj mlody ciągle był tzw glupim Jasiem ( w międzyczasie znajome dzieci poszły plywać). Zareagowałam. Podeszłam, zabrałam pilkę i zachęciłam mojego mlodego do plywania. Na szczęscie nie spotykamy takich rozwydrzencow zbyt często. Na Twoim miejscu włączyłabym w sprawę rodzicow tego klamiącego dziecka.
    • jowita771 Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 12:43
      Ja bym poszła do rodziców, ale trzymałabym się tego, że widziałam, jak dzieciak psuł zabawkę i chował, bo może rodzice też cwaniaki. Kiedyś do bliskiej osoby włamał się nastoletni sąsiad i jak go podeszli, to się przyznał, a potem jego matka powiedziała, że głupi, bo jakby się nie przyznał, to w życiu by nie doszli, że to on. Rodzice mogą odpowiednio pokierować i gó...arz się jeszcze wyprze.
    • nutka07 Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 12:55
      U mnie sprawa zakonczylaby sie przy wypychaniu z trampoliny, co do zabawek to odrazu bym zabrala gdyby oni zabrali moim dzieciom i sie z nimi nie bawili. Trzeba utemperowac takich gowniarzy.
      Swoja drogo ciekawe co za rodzicow maja.
      A gnojkowi bym wstydu narobila przy okazji i sama bym nie placila za zepsuta zabawke.

      Sama przystapilas do gierki z dzieciakiem, po co?
      • lily-evans01 Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 13:03
        Dzieciak jest prawdopodobnie wychowywany "bezstresowo" i na zasadzie prawa silniejszego. Tłumaczysz mu delikatnie rzeczy, których nie pojmie - i z racji wychowania w braku poszanowania innych ludzi, i ich rzeczy, no i z racji wieku. Ile te dzieci mają lat? Ile ma Twój syn? Jeśli są młodsze niż koniec podstawówki, to nie liczę na jakieś specjalne zrozumienie sytuacji.
        Trochę powinnaś zainterweniować już przy wypychaniu z trampoliny. Bezpośrednio i od razu. Trudno, żeby młodszy wygrał z dwoma większymi.
        A o zepsutej zabawce rozmawiać z rodzicami, bo to oni są odpowiedzialni za zniszczenia dokonane przez ich dzieci.
    • mnb0 Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 13:06
      Zdecyduj sie - albo rybka albo akwarium.
      Albo "sie nie wtracam" i ponosze konsekwencje w postaci zepsutych zabawek itp. albo wrecz przeciwnie - wtracam sie, reaguje i interweniuje gdy trzeba. I nie daje obcym dzieciakom bawic sie moimi zabawkami, jesli sie boje ze je popsuja.
    • to_ja_tola Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 13:14
      a ja na to,że się cackasz.Powiedziała bym,że mają odkupić i finał.Srasz się z kładzeniem kasy na stół i wielkimi prośbami,zamiast zaraz pójść do dzieciaka,że ma odkupić,skoro popsuł.to raz a dwa,widzisz,że ktoś rzuca zabawką syna i nie reagujesz?!Zyebałabym goowniarza.
    • mmena Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 13:18
      Co ja na to? Miałabym ochotę zatłuc sk... Tak, wiem bardzo to niepedagogiczne, złe, ale ja jestem fatalną matką-polką.
    • anaisanais Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 14:06
      Wiec ja jednak bym nie zostawila syna samego juz w tej sytuacji gdy tamte dzieci sie zainteresowaly jego zabawkami a on byl tak na doczepke. Tzn staralabym sie mu naswietlic sytuacje, ze takie zachowanie jest nieladne, ze nikt nie ma prawa mu zabierac zabawki bez pytania go o zgode, jakos go uswiadomic, ale chyba tez jemu zostawilabym 'dzialanie'.
      W momencie psucia zabawki juz nalezalo zareagowac. Matka chlopcow powinna odkupic zabawke, a jak sie wypnie, co tez moge sobie wyobrazic, to naglosnilabym to (aby np. inni na wakacjach wiedzieli ze te dzieci psuja a matka sie nie poczuwa).
      Ty shellerko jestes chyba za dobra, mam wrazenie ze widzisz swiat idealny, z niektorymi nie da sie tak, trzeba ostrzej. Sama sie zastanawiasz czy powinnas byla isc na skarge, boisz sie byc upierdliwa, a dlaczego? To oni zle zrobili, a nie ty czy syn. Wiecej asertwnosci!
    • lineczkaa Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 14:19
      Że niszczył zabawkę i kręcił, że to nie on to źle i tu bym interweniowała. ale, że dziecko było odrzucane i nie chciano się z nim bawić... to zachowania z gatunku dość powszechnych i normalnych, a czasem rodzice o tym zapominają i "przykro" im z powodu własnego dziecka, gdzie ich postąpiłoby bardzo podobnie.
      • anaisanais Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 14:41
        a czasem rodzice o tym zapominają i "przyk
        > ro" im z powodu własnego dziecka, gdzie ich postąpiłoby bardzo podobnie.
        masz na mysli ze shellerki dziecko tez odrzuciloby inne slabsze?
        • lily-evans01 Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 16:46
          Tak, na pewno młodszy dla starszych często nie jest specjalnie atrakcyjnym partnerem, a atrakcyjne są tylko jego gadżety. Taki świat, takie wychowanie.
          Ale warto uczulić syna na to, że może odmówić, nie dać zabawki, nie chcieć się bawić, kiedy czuje się wykorzystywany, kiedy relacja nie jest równa.
          • wioskowy_glupek Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 18:05
            Dziewczyno, ale czemu Ty w ogóle, pozwalasz synowi dawać tym gnojom swoje zabawki ???
            Sama mówisz, że syn nie zna się na walutach itp. więc pewnie nie zna też wartości pieniądza ? Może warto mu wytłumaczyć, że to kosztuje i nie wolno mu dawać zabawek tym konkretnym dzieciom. Jeżeli zabiorą bez pozwolenia to idziesz i interweniujesz, najlepiej przy rodzicach... Idziesz i mówisz jasno i wyraźnie tak żeby słyszeli, "Brajanku, Tyberiuszku czy inny Kevinie oddaj zabawkę mojego syna, ponieważ poprzednią zepsułeś i nie życzę sobie żebyś zabierał jego zabawki"...

            Twój syn to jeszcze tylko dziecko i takie sytuacje wymagają Twojej interwencji bo jak zobaczy że odpuszczasz w takich sytuacjach, to dopiero wychowasz maminsynka...
    • franczii Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 20:03
      Uwazam ze zle postepujesz pozwalajac synowi "radzic sobie samemu". 6latek juz powinien troche sobie radzic albo przynajmniej powinien miec na tyle poczucia wlasnej wartosci zeby wiedziec, ze wypychanie go ze wspolnej trampoliny nie istnieje, ze kiedy mu zabieraja zabawke i rozwalaja mu ja powinien podniesc wrzask.
      Ma sie nauczyc sobie radzic ale kto go ma tego nauczyc? Musisz mu pokazac jak sobie ma radzic w takich sytuacjach, nauczyc go, ze moze wymagac szanowania swojej wlasnosci. Nie unosic sie glupim honorem o 10 zl. Dziecko nie wie ze to jest tylko 10 zl, to jest jego zabawka. Nie zrobil nawet o nia rabanu jak mu zepsuli? y Pozwala po sobie jezdzic. Pewnie mysli ze tak ma byc po prostu. Wypychaja go z trampoliny to sobie pojdzie, rozwala zabawke to trudnosuspicious Musisz mu pomoc i pokazac jak sobie ma radzic ale nie dawac pieniadze i czekac, ze oni sie domysla. W tych opisanych przez ciebie sytuacjach powinnas byla objechac za to, ze spychali z trampoliny. A najlepiej wyslac syna z powrotem na te trampoline z przykazaniem, co ma mowic kiedy go beda chcieli wygonic i ze ma stanowczo sie nie dac wygonic ( to wcale moze nie byc latwe bo dziecko przyzwyczajone ze jest popychadlem i moze miec opory, zeby sie postawic).
      A z zabawkami od razu opieoprzyc towarzystwo jak zaczeli rzucac a synowi przykazac, ze ma zabawek pilnowac.
      • phantomka Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 20:14
        Po pierwsze jesteś przykładem, jak to łatwo anonimowo być szczekaczką. Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić, że siedzę potulnie na wczasach i obserwuję, jak ktoś niszczy moją własność. I nie ma to nic wspólnego z uczeniem syna samodzielności, bo pokazujesz mu raczej swoją bezradność i przyzwolenie na niszczenie cudzej własności.
        Po drugie: gdyby zabawka kosztowała 100 zł. to już nie jest wstyd interweniować? Gdzie jest ta magiczna granica cenowa, gdzie już można bez zażenowania zwrócić uwagę? Bo jak dla mnie, to i łopatki za 2 zł. nie można zniszczyć, dopóki ona nie należy do niszczącego.
        • bi_scotti Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 20:31
          Przeintelektualizowalas to wszystko smile Mali faceci sie bawili, jeden ewidentnie zabawke popsul. Za szkody wyrzadzone przez dzieci odpowiadaja rodzice i do nich sie idzie bez zadnych podchodow, ze moze ktos sie czegos domysli. Wyjasnia sie co sie stalo i ze zabawka ma byc odkupiona; jaka rozmowe odbeda ci rodzice z ich "ancymonkiem" to juz ich sprawa. Gdy rzecz sie dzieje drugi raz, repeat action. To naprawde nie jest takie skomplikowane - ten schemat dziala od pokolen. Powaznie smile
          To, co dzieci moga zalatwic miedzy soba nalezy (najczesciej!) zostawic dzieciom do zalatwienia ale gdy pojawia sie kwestia krwi lub forsy MUSZA wkroczyc dorosli.

          • shellerka Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 20:43
            mam nauczkę smile dzięki.
        • shellerka Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 20:42
          uważasz, że sobie tu weszłam anonimowo poszczekać?
          hmm.. ciekawe odnosisz wrażenie....
          • phantomka Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 21:29
            shellerka napisała:

            > uważasz, że sobie tu weszłam anonimowo poszczekać?
            > hmm.. ciekawe odnosisz wrażenie....

            Nie wiem, czy to pytanie do mnie, ale odpowiem. Na forum przebywasz dłuższy czas, potrafisz być hop do przodu, wielka luzara a tu nagle okazuje się, że w realu przegrywasz z małym chłopcemsmile
      • shellerka Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 20:41
        nie franczi, moje dziecko nie jest przyzwyczajone do bycia popychadłem
        po prostu wcześniej nie miało okazji nim być, więc ta sytuacja go zaskoczyła.
        mnie również.
        • iin-ess Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 20:44
          shellerka napisała:

          > mnie również.
          >
          to widać smile - ( mówię to z życzliwością)
          Powiedz jak dalej sprawy...?
          • shellerka Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 20:51
            w zasadzie nijaksmile
            moje dziecko bawi się z innym chłopcem - o rok starszym od niego.
            bardzo miły, grzeczny - typ, jaki jest nam znanysmile

            tamci bawią się sami ze sobą, tzn. w swoim gronie.

            chciałam jeszcze dodać, że chyba kierowałam się też pragnieniem uniknięcia konfliktu i jakiś krzywych spojrzeń między nami dorosłymi, stąd ta moja potrzeba załatwienia tego tylko z dziećmi.
            miałam ochotę utrzeć młodemu nosa. teraz widzę, że faktycznie macie rację i utrzeć mu nosa można tylko idąc na skargę.

            trudno. teraz po ptakach, ale zawsze to jakieś doświadczeniesmile
            • franczii Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 21:08
              Najlepiej naucz syna zeby szedl na skargetongue_out
              Mnie wczesniej tez bywalo glupio, ze sie musialam szarpac o jakas pierdolke. Teraz to syn zalatwia sam. Jak mu ktos cos zrobi powazniejszego to od razu sam wali do matki/ojca delinkwenta. Nie wiem skad mu sie to wzielo. Chyba z przedszkola przyniosl.
            • hellulah Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 21:18
              > kierowałam się też pragnieniem uniknięcia konfliktu

              No ale czekaj, czekaj - konflikt już jest (dzieci rodziców, za które rodzice ponoszą odpowiedzialność, zniszczyły cudzą własność). Tego już nie unikniesz, bo to już się stało. Teraz tylko możesz działać tak, aby rozwiązać konflikt w sposób korzystny dla ciebie/dla was.
        • franczii Re: rozwydrzone dziecko kłamczuch - co byście zro 23.08.12, 21:03
          Tak czy inaczej uwazam, ze zle postapilas kazac sobie radzic samemu. jak widzisz, ze po dziecku jezdza, wyganiaja, zabieraja i niszcza jego rzeczy a on nic to znaczy ze ewidentnie sobie nie radzi i natchnienie cudownie na niego nie splynie. Musisz ty albo maz mu dac przyklad.
          Moj syn tez dopiero niedawno do mnie przydszedl, ze go jakies starsze dziewczynki wyganiaja ze zjezdzalni. Ja obserwowalam sytuacje z boku i sie nie wtracalam bo widzialam, ze on ZAREAGOWAL i probowal z nimi negocjowac, tlumaczyl im, ze zjezdzalnia jest wszystkich dzieci itp. Ale w koncu przyszedl do mnie z nosem na kwinte. Wyslalam z powrotem z nakazem, ze ma stanowczo nie dac wygonic i nie sluchac tlumaczen dziewczynki, ktora twierdzila, ze jest starsza wiec ona decyduje. Nie bardzo chcial isc, mial opory, wstydzil, bal sie ze znow wygonia, nie wiem. Ale dla zasady musial pojsctongue_out Gdyby nie zareagowal to bym dziewczynkom zwrocila uwage osobiscie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka