shellerka
13.09.12, 10:21
odnoszę wrażenie, że najbardziej ten "egalitaryzm" - w cudzysłowiu, bo uważam, że słowo jest tu ostatnio nadużywane - krytykują takie nowobogackie narośle, które za wszelką cenę zawsze i wszędzie chcą pokazać, ze je stać, że mają, że są lepsze.
to takie dzieci rodziców, którzy jak byłam mała, wynosili na podwórko kanapeczki z szyneczką i bananki oraz pomarańczka i dawali dzieciom spoglądając równocześnie w okna bloku, upewniając się, czy aby na pewno wszyscy sąsiedzi widzą, co ich pociecha je.
bo przecież to nie ich wina, że inni nie mają.
przecież nei będą sie ukrywać, tylko dlatego, że komuś może być przykro.
a ja nadal pozostanę w grupie tych, którzy uczą dziecko skromności i wrażliwości na potrzeby innych.
i cieszę się, ze moje dziecko nie wylatuje na podwórko z głośnym okrzykiem: a ja dostałem setny zestaw klocków lego star wars za pięć stówek!!!
i nadal będą mnie śmieszyć dzieciaki szpanujące na placu zabaw telefonami komórkowymi nie potrzebnymi im do niczego w tym momencie - ale wyjmują i co pięć sekund sprawdzają, czy nie mają jakiejś wiadomości.
i nadal śmieszyć mnie będą dzieci, które nie pytane wykrzykują: "a ja byłam w egipcie, a ty nieeeeee" (nie ku..., bo byłam w tajlandii, czy innej nowej zelandii, tylko ty o tym nie wiesz, bo nie pytałaś)
pozdrawiam