Dodaj do ulubionych

po lekturze o egalitaryzmie:)

13.09.12, 10:21
odnoszę wrażenie, że najbardziej ten "egalitaryzm" - w cudzysłowiu, bo uważam, że słowo jest tu ostatnio nadużywane - krytykują takie nowobogackie narośle, które za wszelką cenę zawsze i wszędzie chcą pokazać, ze je stać, że mają, że są lepsze.

to takie dzieci rodziców, którzy jak byłam mała, wynosili na podwórko kanapeczki z szyneczką i bananki oraz pomarańczka i dawali dzieciom spoglądając równocześnie w okna bloku, upewniając się, czy aby na pewno wszyscy sąsiedzi widzą, co ich pociecha je.

bo przecież to nie ich wina, że inni nie mają.

przecież nei będą sie ukrywać, tylko dlatego, że komuś może być przykro.

a ja nadal pozostanę w grupie tych, którzy uczą dziecko skromności i wrażliwości na potrzeby innych.

i cieszę się, ze moje dziecko nie wylatuje na podwórko z głośnym okrzykiem: a ja dostałem setny zestaw klocków lego star wars za pięć stówek!!!

i nadal będą mnie śmieszyć dzieciaki szpanujące na placu zabaw telefonami komórkowymi nie potrzebnymi im do niczego w tym momencie - ale wyjmują i co pięć sekund sprawdzają, czy nie mają jakiejś wiadomości.

i nadal śmieszyć mnie będą dzieci, które nie pytane wykrzykują: "a ja byłam w egipcie, a ty nieeeeee" (nie ku..., bo byłam w tajlandii, czy innej nowej zelandii, tylko ty o tym nie wiesz, bo nie pytałaś)

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • karola1008 Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 10:43
      Ci, którzy za komuny wynosili na dwór pomarańczki i banany teraz postulują tworzenie klas "zamożniejszych" i "uboższych", żeby ich dzieci nia niczym "nie traciły.
      Sama się zastanawiałam nad tym egalitaryzmem, bo to oczywiste, że się różnimy. Jedni są zdolni, inni nie, jedno zamożni, inni ubodzy, jedni ładni, inni brzydcy, jedni tacy, inni owacy. Różnice nie są zresztą złe. Gdyby wszyscy oglądali tylko Almodovara, zdechłabym z nudów, bo nie miałabym nawet okzaji obejrzeć "Władcy Pierścieni" ani jakiegoś krwistego, odmóżdżającego horroru big_grin.
      Myślę, że warto dzieci uczyć, że nie wszyscy jesteśmy tacy sami, mamy różne możliwości intelektualne i materialne, inaczej wyglądamy, ale uczmy tego sensownie, tłumaczmy przede wszystkim, że inny nie znaczy gorszy, uczmy wrażliwości i odróżniania tego co naprawdę ważne od tego co duperelne.
      Zgadzam się z Shellerką co do tego, że największy progblem z egalitaryzmem mają ci "od kanapek z szynką" big_grin.
    • sadosia75 Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 10:53
      Shell wyjaśnij mi dlaczego moje dziecko nie może mieć ładniejszych ( a co za tym idzie niestety droższych ubrań ) i nie może w nich wychodzić na plac zabaw? dlaczego swojemu dziecku nie mogę kupić zestawu klocków lego ? Dlaczego moje dziecko nie może mieć komórki? I dlaczego nie może jechać na wakacje do egiptu?
      Mnie irytuje to równanie wszystkich pod jedno kopyto. nie dawaj dziecku do szkoły batona do zosi będzie przykro, niech twoje dziecko nie mówi, że było w egipcie bo kasi będzie przykro, niech twoje dziecko nie mówi, że ma klocki lego bo krzyś będzie płakał.
      Dlaczego? Dlaczego mam równać boleśnie w dół? mamy zosi nie stać. ok - rozumiem. mnie też na wieeeeeeele rzeczy nie było stać. ale teraz mam pieniądze uczciwie zarobione to co? nadal mam żyć ledwo ponad poziom biedy, żeby nie być nowobogacką naroślą?
      Moje dzieci nie chwalą się pieniędzmi, są uczone szacunku do cięzkiej pracy, nie dzielą znajomych pod względem finansowym ich rodziców. nie wylatują na podwórko i nie chwalą się tym co mają, ale nie chowam po kątach ich zabawek czy ubrań jak przychodzi do mojej córki koleżanka Lucynka,która mieszka z mamą i 3 rodzeństwa w dwóch pokojach a łazienkę mają na zewnątrz.
      A moje dzieci nie będą też jeść w szkole suchej buły jeśli nie mają na to ochoty a zjedzą dwa banany albo innego pomarańcza bo im smakuje.
      i przykro mi bardzo, że zosi mamy na to nie stać. dlatego dofinansowuję obiady dla zosi, krzysia czy bartka, dlatego dopłacam do składek klasowych, żeby dzieci też dostały prezenty na święta czy na mikołajki.
      • joxanna Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 11:02
        > Moje dzieci nie chwalą się pieniędzmi, są uczone szacunku do cięzkiej pracy, nie dzielą znajomych pod względem finansowym ich rodziców. nie wylatują na podwórko i nie chwalą się tym co mają<

        No i bardzo dobrze. Właśnie o to chodzi.
        O umiar. O nieepatowanie.
        A nie o ograniczanie siebie. Nikt nie mówi o równaniu w dół.
        • robitussin Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 11:10
          > No i bardzo dobrze. Właśnie o to chodzi.
          > O umiar. O nieepatowanie.

          A co rozumiesz przez umiar i nieepatowanie w przypadku np. przyjścia do szkoły w butach Ecco czy przyniesienia na śniadanie kabanosów z Almy? Buty należy przed wejściem do budynku zmienić szybko na stare łapcie, a kabanosy zjeść potajemnie w kiblu, bo tam na pewno nikt Cię nie znajdzie? Jak się zaprosi uboższych znajomych z dziećmi do domu, to należy pochować wszystkie droższe zabawki, a volvo wprowadzić do garażu?
          Bo kurna nie rozumiem autentycznie o jakie nieepatowanie apelujesz.

          > Nikt nie mówi o równaniu w dół.

          HA-HA-HA.
          To chyba inne wątki czytamy smile
          • joxanna Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 11:28
            Rozumiem traktowanie butów jak buty, a telefonów jak telefony. Przychodzę do szkoły w butach ecco, bo mi wygodnie i takie właśnie mam. Ktoś ma inne i super. I nawet mogę sobie wyobrazić porównywanie 'moje są bardziej różowe, a moje mają jakby obcas' - ok. Ale jak zaczyna się dzielenie: ty jesteś gorszy, bo cię nie stać na takie buty, bo nie są wystarczająco markowe - to już nie fair.

            Ja się najeżyłam obserwując jak znajomi mieli problem w szkole społecznej. W starszych klasach dzieci zaczęły być kategoryzowane pod wzgledem rodzaju telefonu. Wszystkie miały jakieś telefony - takie, jak rodzice im kupili, uznali, że wystarczą itp. Ale nagle zaczął się w klasie ferment i dzieci zaczęły się porównywać. Zadziałali rodzice, zadziałała mądra szkoła i jakoś to ucichło, ale trwało dobrych parę tygodni, kiedy niektóre dzieci suszyły rodzicom głowy o lepsze telefony, tylko po to, żeby nie zajmować gorszej pozycji w grupie.

            Kowalski pokazuje zdjęcia z Egiptu i mówi: super, odpoczęliśmy, piramidy.
            A Nowak: z podtekstem: to był wyjazd dla elity, dlatego was tam nie było.

            To nazywam epatowaniem. Chwalenie się pieniędzmi tylko po to, żeby poczuć się lepszym.
            • robitussin Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 13:31
              > Kowalski pokazuje zdjęcia z Egiptu i mówi: super, odpoczęliśmy, piramidy.
              > A Nowak: z podtekstem: to był wyjazd dla elity, dlatego was tam nie było.
              >
              > To nazywam epatowaniem. Chwalenie się pieniędzmi tylko po to, żeby poczuć się l
              > epszym.

              No to już chyba rozumiem w czym rzecz.
              Po prostu nie znam takich ludzi jak Nowak ani nie spotkałam się z takimi przypadkami.
              Dlatego do głowy by mi nie przyszło, że to się zdarza w ilościach na tyle nagminnych, by traktować to jako problem społeczny, który wymaga aż tak burzliwych dyskusji smile
          • shellerka NADAL nie rozumiesz 13.09.12, 11:33
            epatowanie polega na tym, ze wchodzisz w butach ecco do szkoły i wszystkim je pokazujesz mówiąc ile kosztowały i jakie są wspaniałe.

            nieepatowanie polega na tym, że wchodzisz w butach ecco do szkoły tak samo jak inne dziecko w butach z ccc i masz na to wylane.

            te buty ecco to dla ciebie oczywista oczywistość i tyle.

            wtedy zapewniam cię, żadne dziecko - nawet to w butach z ccc nie będzie się czuło gorsze, bo nie będzie miało nawet świadomości, że jest jakaś różnica w tych butach.
            • robitussin Re: NADAL nie rozumiesz 13.09.12, 13:43
              shellerka napisała:

              > epatowanie polega na tym, ze wchodzisz w butach ecco do szkoły i wszystkim je p
              > okazujesz mówiąc ile kosztowały i jakie są wspaniałe.
              >
              > nieepatowanie polega na tym, że wchodzisz w butach ecco do szkoły tak samo jak
              > inne dziecko w butach z ccc i masz na to wylane.

              > te buty ecco to dla ciebie oczywista oczywistość i tyle.

              No i o to mi chodzi. Teraz już jasne. Byłam przekonana, że Tobie nie podoba się także i ta druga sytuacja.
              Ta pierwsza to po prostu zwykłe buractwo i ja w ogóle bym się czymś takim nie przejmowała. Teraz sobie przypomniałam (bo pisałam wcześniej, że nie natknęłam się nigdy na takich ludzi), jak w pierwszej klasie mój syn przyszedł ze szkółki żeglarskiej cały zapłakany, bo jakiś Józio powiedział, że ubranie syna na łódkę jest obciachowe, bo my, rodzice nie mamy o tym pojęcia i kupiliśmy najgorszy badziew. I że oczywiście tylko ciuchy Józia są debeściarskie. Jak się później okazało było dokładnie na odwrót (akurat mąż się na tym zna i wiedział, co kupić), a Józio prawdopodobnie zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że jego ubrania są z dużo niższej półki i kupowane z drugiej ręki, więc zawczasu postanowił zrobić z siebie szpanera wink Powiem szczerze, że w pierwszej chwili chciałam powiedzieć synowi, żeby się po prostu nie zadawał z tak zarozumiałym dzieciakiem, bo to pewnie nie pierwsza i nie ostatnia przykrość, którą on wyrządzi innym, ale w gruncie rzeczy szkoda mi się tego Józia zrobiło. No i zostawiłam tę sprawę mówiąc po prostu synowi, żeby się nie przejmował takimi uwagami.
      • karola1008 Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 11:09
        Sadosia, tu nie chodzi o równanie w dół, zakładanie wora po kartoflach i wcinania suchej buły, a o zdrowy rozsądek, umiar, ustawienie priorytetów, a przede wszytskim o to, by nie dawać innym do zrozumienia, że są gorsi, bo nie byli w tym cholernym Egipcie big_grin. Mogę Cię ocenić tylko po postach na forum, ale naprawdę nie podejrzewam, żebyś postulowała wprowadzenie w szkole przydziału dzieci do klas według stopnia zamożnosci, albo żeby Twoje dzieci dobierały sobie kolegów i koleżanki w zależności od posiadanego modelu komórki albo miejsca wczasów.
        • robitussin Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 11:19
          > by nie dawać innym do zrozumienia, że są gorsi, bo nie byli w tym
          > cholernym Egipcie big_grin.

          Ale to chyba jest naturalne, że przechwałki typu "a ja mam lepiej, a ty nieeee, bo twój tata jest gupi i nie macie kasy" zasługują na najwyższe potępienie.
          Czy jednak faktycznie o to chodzi Shellerce? Czy może jednak o to, by ogólnie się ograniczać i broń boże nie korzystać z tego, co się ma, bo to będzie odbierane jako epatowanie swoją zamożnością. Bo czytając inne jej wypowiedzi wcale się nie dziwię Sadosi, że zareagowała w taki sposób, jak wyżej.
          Nie wiem, może żyję na Księżycu, ale jak sięgam pamięcią, to chyba nigdy w życiu nie spotkałam się z ludźmi, którzy wywyższaliby się i dawali mi, moim dzieciom do zrozumienia, że jesteśmy gorsi, bo mamy mniej albo na coś na nie stać. Co nie znaczy, że kryli się po kątach z tym, że jeżdżą fajnymi samochodami, uprawiają horrendalnie drogie sporty, spędzają całe wakacje w ciepłych krajach oraz stać ich na codzienne, knajpiane obiady. Halik i Dzikowska to też zadufane w sobie burole, że tak publicznie opowiadali i pisali o swoich podróżach, które dla niektórych do tej pory są nieosiągalne?
          • shellerka Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 11:36
            a ja się spotkałam.

            i spotykam coraz częściej na placach zabaw chociażby.

            i od razu kiedy słyszę takie dziecko, mam gotowy obraz jego rodziców.
            • robitussin Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 13:44
              shellerka napisała:

              > a ja się spotkałam.
              > i spotykam coraz częściej na placach zabaw chociażby.
              > i od razu kiedy słyszę takie dziecko, mam gotowy obraz jego rodziców.

              Takich po prostu od razu skreśliłabym z listy płac i nie zawracała nimi głowy wink
          • karola1008 Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 11:41
            Robitussin, a mój syn wielokrotnie słyszał od dzieci z podwórka, że ma "badziewną komórkę", albo, że nie może przychodzić na ogrodzone osiedle (np. do kolegi), bo on tu nie mieszka. Serio, takie teksty to norma. Istotnie, syn komórkę ma badziewną, bo smartfon nie jest mu do niczego potrzebny big_grin, a mieszka na starym, dobrym osiedlu administrowanym przez spółdzielnię mieszkaniową. Na tego typu odzywki on zresztą sensownie odpowiada, że taka badziewna komórka mu wystarczy, na teksty odnośnie obecności na osiedlu ogrodzonym - reaguje pokazaniem środkowego palca big_grin (no dobra, wszyscy wiedzą, że jest wicemistrzem okręgu w karate shotokan, to mu dużo ułatwia big_grin). Nie mam z takimi odzywkami problemu tego rodzaju, że synowi jest przykro, bo najwyraźniej w świecie nie jest, to, że koledzy mają smartfony w dojrzałym wieku lat dziewięciu, albo, że mieszkają na osiedlu ogrodzonym też mu nie przeszkadza, serio. Ja się tylko zastanawiam, co mają w głowach rodzice tych dzieci. Moje święte prawo ocenić, że mają we łbach nasrane, a ich dzieci są na najlepszej drodze do tego stanu.
      • shellerka Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 11:26
        Sadosiu, nie zrozumiałaś mnie. Za to chyba zrozumiała dziewczyna, która się pod Tobą podpisała:

        > Moje dzieci nie chwalą się pieniędzmi, są uczone szacunku do cięzkiej pracy, nie dzielą znajomych pod względem finansowym ich rodziców. nie wylatują na podwórko i nie chwalą się tym co mają<

        No i bardzo dobrze. Właśnie o to chodzi.
        O umiar. O nieepatowanie.
        A nie o ograniczanie siebie. Nikt nie mówi o równaniu w dół.

        Moje dzieci też chodzą w ładnych ubraniach i też mają drogie zabawki, ale jeszcze nigdy nie przyłapałam ich na tym, że się nimi chwaliły. po prostu traktują te zabawki i to co mamy w domu jako coś oczywistego. a to co mają inni dokładnie tak samo. ten ma to, a ten ma to.
        przykład - z mieczem świetlnym. mój syn dostał wypasiony model miecza świetlnego z gwiezdnych wojen. byłam świadkiem, jak jego kolega - z patologicznej, biednej rodziny w bardzo niegrzeczny i taki złośliwy sposób w szkolnej szatni wychwalał się przed moim dzieckiem: "a ja dostałem super mieeeeecz, a ty takiego nie masz!". mój syn spytał jaki, zainteresował się, powiedział, ze jak się spotkają, to może się razem pobawią.
        następnego dnia to dziecko przyszło do nas ze swoim biedronkowym mieczem za 15 zeta i zobaczyło miecz mojego syna. kopara mu opadła, a mój syn po prostu zaczął się bawić, bez porównywania, bez "a ja mam lepszy!!!"

        wstyd by mi było za moje dzeicko, gdybym zobaczyła, czy usłyszała, że w tej szatni to on wychwala się: "a ja dostałem super wypasiony miecz świetlny"

        to tylko przykład.

        robitusin wspomniała o kompleksach. bo ja wiem? miałam wszystko w dzieciństwie - oprócz barbiesmile
        banany jadłam, ale w domu. pomarańcze, słodycze z pewexu. nie wynosiłam tego na dwór. no chyba, że miałam tyle żeby się podzielić z innymi.

        bo po co miałabym to robić? po to, żeby ktoś widział, że mam???

        ja nie rozumiem tego działania.

        torebka - ja się z tej torebki cieszyłam. a pisałam o niej nie w tonie: "a ja sobie kupiłam toreeeebkę, patrzcie i podziwiajcie!!!" tylko w zupełnie innym kontekscie, który forumowiczki potraktowały tak jak chciały.

        dzisiaj jeżdżę fajnym autem, ale mam świadomość, ze jutro może coś gruchnąć i przesiądę się do starej corsy, czy innego maleństwa.

        jeszcze jeden przykład - znajoma - chwaliła się wszystkim. kosmetykami, ciuchami, podawała ceny, no poprostu popisywała się. pewnego razu przez kilka spotkań słuchałam wywodów na temat kawy z ekspresu, który ona właśnie kupiła. ach, mam ekspres do kawy, ach to cudowne ach no jest super i tak w kółko macieju.
        teraz to podstawa! powinniście mieć, ale nie pozwoliła mi dojść do głosu.

        jaką miała cudną minę, kiedy wpadla do mnie na ploteczki i poczęstowałam ją latte z mojego ekspresu. na jej zdziwione: kupiliście też? - wypaliłam, ze owszem - trzy lata temu.

        dzieci są okrutne. sama pamiętam przechwałki kto ma jaki piórnik - te z wyposażeniem najpierw były na topie, potem skórzane. kto miał gorszy, ten wypadał z towarzystwa. moim zdaniem ujednolicanie wyprawek szkolnych przynajmniej na początku edukacji opóźnia ten moment wynajdywania takiej szkolnej klasowej ofiary.

        tyle, że takie zachowania czy postawy zaszczepiamy my - rodzice. i teraz jestem już pewna, że dziecko wylatujące z tekstem: "a ty nie byłaś w egipcie, a ja tak" to dziecko rodziców, które mówi: idź i się pochwal.

        tylko po co?

        wolę, żeby moje dzieci chwaliły się osiągnięciami w szkole SWOIMI WŁASNYMI niż wypasionymi pędzlami za 70 zł , które kupiłam JA.
        • mary_lu Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 11:39
          Shellerka, coś Ci nieźle odpala. Pisz co chcesz, ale sprzed kilku lat, gdy czytałam to forum sporadycznie, kojarzyłam tylko kilka nicków, w tym "Shellerkę, tę od podawania marek, najlepiej drogich, w każdym poście". To miło, że przeszłaś przemianę, ale już jesteś drażniąca w tych neofickich zapędach. Mocno trącących drugim dnem.
          • shellerka Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 11:48
            to bądź łaskawa odszukać wątki w których podawałam marki w liczbie mnogiej, bo jakoś ku wa pamiętam tylko jeden z forum kobieta o tym, jak w sephorze pani zmierzyła wzrokiem moją torebkę.
            niestety przez moją głupotę podałam jej markę i rozpętała się burza postów, które miały na celu udowodnić mi, że założyłam wątek tylko i wyłącznie po to, żeby pochwalić sie torbą. nie dlatego, że wkur wiła mnie ekspedientka.
            • mary_lu Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 12:00
              Chyba nie będę aż tak łaskawa, żeby spedzić cały dzień z wyszukiwarką wink

              O torebce pisałaś duzo więcej, wklejałaś też zdjęcia swojego bloga, prawda? Każda "stylizacja" z torebką. Pisałaś o znajomych, co pouciekali, bo tak Wam kasy zazdroszczą? Pisałaś, ze planujesz kupić terenowe BMW, ale mąż Cię hamuje, żeby nie kłuć w oczy bogactwem? Po domu Uggi nosisz?

              Toż produkowałaś takie posty miesiącami, jak uwielbiam kasę cudzą i swoją, to Twoje popisy aż mi w pamięć zapadły.
          • varna771 Schellerka 13.09.12, 18:00
            mary_lu napisała:

            > Shellerka, coś Ci nieźle odpala. Pisz co chcesz, ale sprzed kilku lat, gdy czyt
            > ałam to forum sporadycznie, kojarzyłam tylko kilka nicków, w tym "Shellerkę, tę
            > od podawania marek, najlepiej drogich, w każdym poście". To miło, że przeszłaś
            > przemianę, ale już jesteś drażniąca w tych neofickich zapędach. Mocno trącącyc
            > h drugim dnem.
            Shellerka czytając to forum jestem zaskoczona Twoją metamorfoza, troche chyba ma racje mary_lu bo ja równiez pamietam Twoje wątki m.in na FK nie bede szukac bo nie mam czasu, ale przypominam sobie watek odnośnie Twojej torebki od LV . Dlatego zaskoczona byłam jak weszłam po latach absencji na forum i przeczytałam, że robisz zakupy w Biedronie, zastanawiałam sie czy to na pewno ta sama Shellerka sprzed lat smile)
            • varna771 Errata: Shelerka 13.09.12, 18:02
              mary_lu napisała:

              > Shellerka, coś Ci nieźle odpala. Pisz co chcesz, ale sprzed kilku lat, gdy czyt
              > ałam to forum sporadycznie, kojarzyłam tylko kilka nicków, w tym "Shellerkę, tę
              > od podawania marek, najlepiej drogich, w każdym poście". To miło, że przeszłaś
              > przemianę, ale już jesteś drażniąca w tych neofickich zapędach. Mocno trącącyc
              > h drugim dnem.
              Shellerka czytając to forum jestem zaskoczona Twoją metamorfoza, troche chyba ma racje mary_lu bo ja równiez pamietam Twoje wątki m.in na FK nie bede szukac bo nie mam czasu, ale przypominam sobie watek odnośnie Twojej torebki od LV . Dlatego zaskoczona byłam jak weszłam po latach absencji na forum i przeczytałam, że robisz zakupy w Biedronie, zastanawiałam sie czy to na pewno ta sama Shellerka sprzed lat )
        • sadosia75 Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 12:16
          nigdy nie przyłapałam ich na tym, że się nimi chwaliły

          A moje owszem chwalą się. Starsza córka przez całe wakacje dorabiała wyprowadzając psy sąsiadów i w schronisku sprzątając bo chciała kupić sobie wypasiony rower. Nie zwykły ale do sportów wyczynowych. No ok. rower kosztuje chce to musi wykazać minimum zainteresowania i chociaż 10 % kwoty zarobić. Kupię jej zwykły rower ale ten wypasiony to wg mnie zbędna rzecz, ale jeśli chce to niech się o to postara. Kupiliśmy rower na początku wakacji. Tego samego dnia zwołała koleżanki pochwalić się swoim nowym nabytkiem. dziewczyny całe popołudnie wspólnie oglądały, podziwiały na zmianę jeździły tym rowerem, testowały go w różnych dziwnych miejscach w parku.
          Dlaczego miała by nie pochwalić się koleżankom? Ma schować ten rower albo jak ją koleżanka zapyta o rower to co? ma udać, że to nic takiego? to by mnie bardziej zezłościło gdyby stwierdziła, że rower kosztujący X zł to nic takiego. Kosztował sporo i musi docenić jego cenę i fakt, że sama zarobi na ten rower.
          Młodsza córka uczy się grać na skrzypcach. Na początku wynajęliśmy ze szkoły muzycznej później jak zobaczyłam, ze się w to wkręciła kupiliśmy jej pierwsze skrzypce.
          W szkole muzycznej cała grupa podziwiała jej skrzypce bo " mamusiu powiedzieli, ze są śliczne i błyszczą "
          Córka nie chwaliła się skrzypcami czy rowerem bo są drogie a dlatego, że cieszył je ten zakup. I wszystko. Żadnej innej chorej ideologii chwalenia się w tym nie ma.

          Wątek o dzieleniu owoców i słodyczy jest wątkiem smiesznym. szczególnie śmieszne są te co to żałują zosi i marysi bo im może być przykro jak córka sadosi zje banana na drugie śniadanie. i w ogóle to cham jestem bo nad dziećmi się nie lituję. i wątek ile ma teraz postów? 800? znów kolejny wątek o jedzeniu. a wcześniejszy o dzieleniu się jedzeniem jak do dziecka przyjdzie kolega w 80% wołał o nie ! nie będziemy karmić cudzesów ! niech do domu spadają a nie na pasożyciora przyłązą !
          a w wątku o słodyczach znów inna śpiewka... no po prostu kolejna twarz schizofrenicznej ematki.


          banany jadłam, ale w domu. pomarańcze, słodycze z pewexu. nie wynosiłam tego na
          > dwór. no chyba, że miałam tyle żeby się podzielić z innymi.
          >
          > bo po co miałabym to robić? po to, żeby ktoś widział, że mam???


          A po co chować się w domu? jadłam i banany i pomarańcze i wybiegałam na dwór bo wolałam się z koleżankami pobawić niż siedzieć w domu i jeść banana. jak ktoś chciał to się dzieliłam jak nikt nie chciał to przecież siła dzieciakowi nie wcisnę tego banana.
          moje dziewczyny7 od zawsze wolały iść bawić się niż siedzieć w domu i jeść obiad. to dostawały na dwór jabłko, banana albo innego szybciora żeby głodne nie siedziały. to też mam tak nie robić bo ktoś mnie weźmie za nowobogacką?
          Naprawdę Shell nie popadajmy w skrajności. O ile rozumiem i popieram uczenie dziecka szacunku do pracy i do człowieka o tyle śmieszy mnie męczennica z wątku o słodyczach która lituje się nad głodnym Stasiem i nie daje swojemu dziecku czekoladki albo innego pomarańcza.
          • shellerka Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 12:33
            no ale piszesz dokładnie to co ja. mój też poszedł się pochwalić, ale rowerem, tym, ze jest wypasiony, a nie tym, ze kosztowała tyle i tyle i kolegi rodziców nie stać, a uwierz mi, że syn ma dwóch starszych kolegów na osiedlu, którzy właśnie w ten sposób podchodzą do tego co mają tzn. na zasadzie - ja mam droższy rower, a ty masz tańszy.
            serio!!!

            a co do bananów - nie zapominaj, ze wtedy były inne czasy. nie każdy rodzic miał dostęp do tych bananów, czy czekoladek.
            więc rodzice uznawali, że banana mogę zjeść, jak akurat wpadnę do domu, albo nie wiem, zanim wyjdę na dwór?

            ten banan jest przysłowiowy.

            nie zabraniam wynoszenia na dwór zabawek - nawet tych drogich. nie.
            dopóki nie widzę głupiej i chorej rywalizacji.
            • sadosia75 Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 12:37
              No ale teraz ematki chcą rywalizować w tym, że są lepsze od nowobogackich bo nie epatują swoim bogactwem. jak sądzisz,która ematka przekaże swojemu dziecku wartościową lekcję? ta epatująca empatycznością w stosunku do głodnego kazia czy ta,która powie dziecku, że nie ma co się chwalić ceną ?
              serio nie wierzę ( a trochę już żyję i trochę ludzi już poznałam ) w to, że ematka która wrzeszczy ( acha wrzeszczy ) że żadnych słodyczy, żadnych wypasionych soków czy kanapek bo kazio zazdrosny będzie nie jest właśnie taką nowobogacką ( i nie chodzi tu wyłącznie o pieniądze ) która się wywyższa ( zobacz ja współczuję kaziowi a ty co? a ty mu przykrość robisz tymi kanapkami !! ) bo jest lepsza od reszty.

              umiar ! to słowo klucz. no ale tego zawsze brakowało na ematce. tu albo jest się skrajnie w prawo albo skrajnie w lewo.
    • mary_lu Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 10:58
      TY masz tego uczyć? A jest na forum ktoś inny, kto spłodził 200 postów o jakiejś torebce?

      Coś Ci się ostatnio pozmieniało?
    • robitussin Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 11:02
      Męczy Cię to jak widzę okrutnie i chyba jakieś kompleksy z dzieciństwa się odzywają, skoro już kolejny wątek na ten sam temat zakładasz uncertain
    • rubia88 Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 11:30
      masz rację.

      to mechanizm identyczny, jak w przypadku schudniętych grubasów, którzy nie rozumieją, jak to nie można schudnąć i gardzą innymi grubasamiwink czy też wszelkiego rodzaju neofitów.

      u rodziców jedli chleb posmarowany nożem, to teraz trzeba sobie zrekompensować, w sumie naturalne. powstrzymać się od przynoszenia słodyczy do szkoły, bo pomóc 7-letniemu cukrzykowi? a w życiu, stać mnie to codziennie będzie kilo czekolady w szkole. tylko po co dorabiać teorię o jakiś wielkich prawach i wolnościach osobistych, jak to po prostu zwykle buractwo i nowobogactwo.
    • ashraf Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 11:47
      Od zawsze jedni byli biedni, a inni bogaci. Status materialny jest czesto przedmiotem dyskusji, tak wsrod dzieci, jak i wsrod doroslych. I raczej trudno, zeby dzieci nie orientowaly sie, ze buty z CCC kosztuja mniej niz z ECCO i jak wygladaja, chyba ze podczas zakupow rodzice zamykaja je w komorce. Jak swiat swiatem dzieci dokuczaly sobie z roznych powodow, innego wygladu, wagi, mniejszych zdolnosci, ubozszych zabawek. Nie da sie tego calkowicie wyeliminowac, nawet gdyby wszystkie chodzily do szkoly identycznie ubrane, z jednakowymi piornikami i bulka z tej samej piekarni.
      Dzieci, ktore wybiegaja na podworko wrzeszczac, ze nowe lego kosztowalo 500 zl sa po prostu niewychowane, ale dzieci, ktore nie pochwalilyby sie w ogole nowym nabytkiem tez normalne nie sa. Wszystkie dzieci ciesza sie z prezentow, nowych, atrakcyjnych zabawek.
      Dla mnie to jest troche wydumany problem, nie pochodze z rodziny krezusow i w szkole na wiele rzeczy nie moglam sobie pozwolic, podobaly mi sie zabawki i gadzety rowiesnikow, na ktore nie bylo mojej rodziny stac, ale jakos nie poczytuje sobie tego za krzywde, to byl po prostu element procesu socjalizacji i wchodzenia w normalne zycie, w ktorym rownosci nie ma. A jezeli komus taaaak brakowalo w dziecinstwie tego piornika czy barbie, czyli pieniadze sa dla niego bardzo wazne, to moze zmotywuje go to do porzadnego wyksztalcenia w perspektywicznym zawodzie.
      I jeszcze jedna moja obserwacja, czesto pieniadze i to, co za nie mozna kupic najbardziej przeszkadzaja tym, ktorzy maja mniej (w sensie prowokowania zlosci), niz budza kpine i pogarde tych, co maja wiecej. W CH jestesmy normalna rodzina, zyjemy dobrze, ale biorac pod uwage liczbe tutejszych bogaczy bynajmniej nie ponad stan. Nie mamy, jak wielu Szwajcarow 500 metrowego domu, 6 pokojowego mieszkania, kilkuset tysiecy frankow oszczednosci czy Porshe. I jakos ani nam to nie przeszkadza, ani innym. Ale juz w Polsce slyszelismy niejeden komentarz, ze nam sie w d...ie przewrocilo, bo juz na wakacje nie laska do Egiptu, tylko na Kube, a jak podjezdzamy nowym modelem Volvo, to jestesmy bogaczami i zdrajcami ojczyzny, a na dodatek na pewno wszystkim robimy przykrosc, bo ich nie stac na nowe auto. Tudziez typowa zawisc.
      • shellerka Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 12:02
        ależ ja rozumiem o co ci chodzi, to znaczy o jaki gatunek ludzi. to ci, którzy właśnei chociażby w tamtym wątku moim sprzed lat czterech o sephorze, zamiast skupić się na istocie sprawy czyli głupiej ekspedientce zaczęli jechać po mnie, że jestem pusta, zarozumiała i że na pewno machałam tą torbką przed nosem biednej ekspedientce i że dobrze mi tak.

        ten sam typ ludzi nie mógł zdzierżyć, że kiedyś pochwaliłam się, że dane mi było jeździć dużą terenówką i od razu dorysowali sobie obraz pustej laluni, która nie umie jezdzić, której mąż prezes kupił wielką furę, żeby szpanowała na drodze, nie bacząc na moje tłumaczenia, ze fura tak naprawdę nie była do końca moja.

        ten sam typ ludzi wypomina sprzątaczki kobietom, które same nie ogarniają domu

        ten sam typ ludzi przez połowę wątku o przygodzie w tesco wałkował temat koloru karty kredytowej mojego męża.

        powiem jedno. mój mąż uczy mnie każdego dnia, że lepiej nie pokazywać za wiele, bo to budzi zawiść. i ma sporo racji, jak nauczyło nas doświadczenie.
        zresztą on śmieje się z metek, snobizmu i czystego konsumpcjonizmu.

        neofityzm? to raczej te parę lat z nim mnie troszkę odmieniły i już nie wezmę 2.55 na zjazd absolwentów. wolę pochwalić się osobistymi sukcesami.
        • mary_lu Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 12:15
          No weź się ogarnij trochę i nabądź deko samokrytyki.

          Przekraczałaś wszelkie granice, toż słynny wątek o Sephorze leciał w deseń "a ona mnie o biedę posądziła, choć miałam torebkę LV, zgroza". Potrafisz odszukać ten wątek?
          • shellerka Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 12:28
            nie, było odwrotnie kochana.
            chodziło mnie o to, że poprosiłam panią o eyliner w granicach 100 -150 zł.
            na co pani powiedziała, ze w takiej UMIARKOWANEJ cenie mają .....

            i mnie poraziło to, że dla niej 100 - 150 zł za kreskowacz do oczu to cena UMIARKOWANA
            bo dla mnie to nie jest cena umiarkowana, więc się zdziwiłam, że ekspedientka z sephory tak uważa.

            dla mnie 100-150 zł za eyliner to sporo.

            ale nawet to nie ważne dla kogo co oznacza dużo (zresztą najdroższe eylinery po tyle chodzą), tylko wyrażenie, którego użyła, a którego nie powinna była użyć. bo mogłam być mega biedna i wyrażenie UMIARKOWANA cena mogło mnie "zranić "
            chodziło mi w tamtym wątku, czego nikt nie pojął, bo dyskusja poleciała w drugą stronę, że ekspedientki z sephory zachowywały się kiedyś jak panie na włościach, a nie tak jak teraz się zachowują - jak uprzejme, miłe i służące radą dziewczyny.
            • mary_lu Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 12:32
              Kurcze, to jak to jest, z etak wspaniale idzi Ci uczenie dzieci egalitaryzmu, jeśli samej Ci nie wychodzi i przez tak wiele osób jesteś postrzegana raczej "blacharsko"?
              • shellerka Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 12:39
                bo wy macie jakiś zaburzony obraz mojej osoby. serio.
                to się zaczęło od wątku o zapuszczonych matkach w piaskownicy tongue_out
                • mary_lu Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 12:58
                  A skad mamy ten obraz? Ze szklanej kuli?
    • edelstein Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 11:52
      Jestem gdzies po srodku.Nie podoba mi sie ani rownanie w dol,ani epatowanie.Nie mam nic przeciw,by przyniesc cukierka bez czekolady,bo Jasiu z grupy nie moze,ale tez jestem przeciw,by nie bylo wycieczki,bo Ania,Krzysiu i Wojtek nie maja na nia pieniazkow.Moje dziecko dostalo rower i wylecialo pokazujac,ale mam piekny rower.To nie bylo epatowanie,tylko zwykle cieszenie sie rzecza,ktora dostalo.Umiar starczy.Ty shellerka przeginasz w druga strone.
      • shellerka Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 12:11
        o nie, moje dziecko też z rowerem wyleciało pokazując kumplom, ze w koncu ma "dorosły rower" i cieszył się jak głupi.
        problem byłby chyba wtedy, gdyby zamiast koncentrować się na tym, że ma w końcu fajny dorosły rower z przeżutkami i innymi bajerami skoncentrował się na tym, że ma rower wypasionej firmy za cztery i pół tysiaka (nie, nie kosztował tyle big_grin )

        przeginam, bo kuśwa jak pisałam aluzjami, to nikt nie chwytał
        • edelstein Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 12:23
          No wiesz,ale komus moglo byc przykro,ze ten ma wypasiony rower.Tu jest pies pogrzebany,zawsze znajdzie sie ktos kto poczuje sie gorzej,dlatego wszystko z umiarem.Bardzo sie ciesze,ze w przedszkolu syna wszyscy sie interesuja czy na pewno wszystkie dzieci moga dostac czekoladke jak Jas ma urodziny,a kierowniczka nie zarzadza dni ojca wiedzac,ze w grupie sa dzieci,ktore ich nie maja.
      • lauren6 Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 12:56
        Ja też jestem gdzieś po środku. O ile dla mnie pomoc chorej na cukrzycę dziewczynce byłaby czymś naturalnym, tak zakazy przynoszenia np. owoców czy dzielenie ich między dzieci w imię równości to dla mnie kosmos. Życie ma to do siebie, że ludzie nie są i nie będą równi. Chowanie dzieci pod kloszem uważam za ślepą uliczkę. Możemy się pobawić w bycie poprawnym politycznie, nie wspominanie o wakacjach, bo ktoś może na nie nie pojechał, nie mówienie o rodzinie, bo komuś może właśnie zmarła babcia. Ale co dalej? Z takiej szkoły wyszłaby masa nieprzystosowanych do życia w społeczeństwie ludzi.

        Niech moje dziecko słucha na podwórku, że ma badziewną komórkę. Niech się hartuje, bo dorosłe życie to nie bajka, gdzie każdy uważa na słowa, by nie urazić czyichś uczuć.
    • josef_to_ja Niegłupio piszesz. 13.09.12, 12:39
      Niestety dzisiaj wartości dzieci są kreowane w duży sposób przez media. sad
      A tam kto? Kuba Wojewódzki, Natalia Siwiec. Skąd dzieci mają czerpać wzorce, jeśli chodzi o inspirowanie się osoba osobami publicznymi?
    • mamaemmy Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 17:40
      Jak dobrze,że Emka dopiero w 1 klasie i nie ma tam takich akcji w zasadzie,a do szkoły chodzą w mundurkach,które jednak ujednolicają dzieci w sukience z Zary czy w sukience z SNC.Po prostu nie widac.A cena rzeczy malo ważna.Emka ma tornister Hama(350zł) a jednak wieksze zainteresowanie dzieci bylo piórnikiem z Biedronki ze Scooby-doo big_grin (20zł )
    • lady-z-gaga Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 18:03
      Jak ktos je kanapkę z szynką, to na pewno chce się pochwalić.
      Jak Shellerka je szynkę (albo jej dziecko), to owszem, jest to nadal szynka, ale nie ma w tym zamiaru chwalenia się.
      Tak mniej więcej wygląda streszczenie tego wątku. big_grin
    • marianna1970 Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 18:27
      To samo jest z dorosłymi co kupują wozy terenowe tzw barakowozy do jazdy po mieście
      • mary_lu Re: po lekturze o egalitaryzmie:) 13.09.12, 18:35
        A jak to wydumałaś? Mnie się marzy coś terenówkopodobnego, bo wysokich samochodach czuję się lepiej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka