alfa36
18.09.12, 10:31
Kilka lat temu awansowałam. Wczesniej miałam dobrą koleżankę w pracy i wiele znajomych. W każdym razie z ok. 30 osobowego zespołu, tylko z dyrektorem byłam na pan/pani. Po awansie więzy nieco się rozluźniły/ sytuacja domowa nieco zmieniona (m.in urodziłam młodego)/ 2 lata nie pracowałam. No i sedno...Zdarzają mi się takie sytuacje, że muszę postawic na swoim, czasem wbrew woli podwładnych (wspomnianych koleżanek/ znajomych). No i klapa... następuje obraza, oczywiscie nie wszystkich, nawet raczej sporadycznie, ale psuje mi to nerwy. Nie chcę rezygnować z wspólnych, prywatnych czy półprywatnych (czyli takich, gdzie są wszyscy po pracy na piwie

) spotkań, choć ostatnio mam ochotę. Jak sobie radzicie w takich sytuacjach? Moj M powtarza, że w pracy nie ma znajomych. Czy to prawda? Szczerze mowiąc z wiekszosćą moich znajomych pracuję.