Koleżanki w pracy

18.09.12, 10:31
Kilka lat temu awansowałam. Wczesniej miałam dobrą koleżankę w pracy i wiele znajomych. W każdym razie z ok. 30 osobowego zespołu, tylko z dyrektorem byłam na pan/pani. Po awansie więzy nieco się rozluźniły/ sytuacja domowa nieco zmieniona (m.in urodziłam młodego)/ 2 lata nie pracowałam. No i sedno...Zdarzają mi się takie sytuacje, że muszę postawic na swoim, czasem wbrew woli podwładnych (wspomnianych koleżanek/ znajomych). No i klapa... następuje obraza, oczywiscie nie wszystkich, nawet raczej sporadycznie, ale psuje mi to nerwy. Nie chcę rezygnować z wspólnych, prywatnych czy półprywatnych (czyli takich, gdzie są wszyscy po pracy na piwiesmile) spotkań, choć ostatnio mam ochotę. Jak sobie radzicie w takich sytuacjach? Moj M powtarza, że w pracy nie ma znajomych. Czy to prawda? Szczerze mowiąc z wiekszosćą moich znajomych pracuję.
    • e-milia1 w pracy nie ma znajomych 18.09.12, 10:37
      tym bardziej jesli jedno ze znajomych stoi wyzej.
    • to_ja_tola Re: Koleżanki w pracy 18.09.12, 10:37
      też uważam,że w pracy nie ma znajomych....Też mam podobnie.Weź coś powiedz,to obraza majestatu...
      Tylko,że mi to zwisa.
    • jajko54 Re: Koleżanki w pracy 18.09.12, 10:43
      szef musi się trochę zdystansować co czasem niestety oznacza rezygnację ze wspólnych spotkan (choc niekoniecznie). tym bardziej jesli zespół ma problem z podporządkowaniem się.
    • jamesonwhiskey Re: Koleżanki w pracy 18.09.12, 10:49
      ja domowa nieco zmieniona (m.in urodziłam młodego)/ 2 lata nie pracowałam. No i sedno...Zdarzają mi się takie sytuacje, że muszę postawic na swoim, czasem wbrew woli podwładnych (wspomnianych koleżanek/ znajomych). No i klapa.


      brak ci zdolnosci zarzadzania
      nie szanujesz ludzi
      robisz z siebie wielkie figo fago

      na koniec jakie sa efekty tego twojego postawieniea bna swoim
      jak mizerne i denerwujesz swoimi pomyslami pol zespolu no to lipa
      • alfa36 Re: Koleżanki w pracy 18.09.12, 10:59
        jamesonwhiskey napisał:

        >> na koniec jakie sa efekty tego twojego postawieniea bna swoim
        > jak mizerne i denerwujesz swoimi pomyslami pol zespolu no to lipa

        Generalnie nie mam problemu z ludzmi, bo dobrze pracują, można się z większoscią dogadac, zależy im...., ja również jestem (w granicach) elastyczna. Są jednak osoby (przede wszystkim jedna), które obrażają się. Ta osoba również bardzo dobrze pracuje, ma swietne pomysły, jest za to wlaciwie nagradzana. Ona podporzadkowuje się moim decyzjom, bo z punktu widzenia zakładu pracy są jak najbardziej własciwe i ona doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
    • zuwka Re: Koleżanki w pracy 18.09.12, 10:55
      do pracy chodzi się pracować, a nie przyjaźnić.
      Ja raz złamałam tę zasadę, i żałuję do dziś
      • kondolyza Re: Koleżanki w pracy 18.09.12, 23:12
        dystans.
        jak z tobą wszystko ok to zaorzyjaznij sie z innymi, poza praca.
    • kamelia04.08.2007 Re: Koleżanki w pracy 18.09.12, 12:03
      do pracy przychodzi sie pracować, a druga rzecz, to co to za przyjaźn z podwładnymi.
      albo rybki, albo akwarium

      Jest jeszcze jedna rzecz, siedza ludzie ze soba w pracy przez cały dzień, a potem jeszcze ida na piwo, albo próbuja prywatnie sie spotykac., tak jakby poza praca nic innego nie istniało.
    • nowi-jka Re: Koleżanki w pracy 18.09.12, 12:11
      w pracy są właśnie znajomi
      przyjaciół i koleżanek szukaj poza praca

      mąż ma racje
    • fomica Re: Koleżanki w pracy 18.09.12, 12:14
      Moj M powtarza, że w pracy nie ma znajomych. Czy to prawda?
      Nie, nieprawda. Nie widze przeszkód, żeby ze znajomymi z pracy wyjśc czasem do kina, na piwo, na mecz, na jakies imprezy na powietrzu. To nie znaczy co drugi dzień, jak ktos tu zarzucił, że wtedy poza praca nie ma zycia, ale raz na kilka tygodni, miesięcy. Bardzo lubie moja przełozona, chyba najbardziej ze wszystkich osób z tego grona z którym najbliżej pracuję. Oprócz bycia szefem jest tez koleżeńską, sympatyczną osoba, otwarta, zyczliwą, umie sama z siebie żartować, a autorytet zdobyła kompetencjami a nie stawianiem na swoim. Zycze ci uzyskania takiego stanu, to jest możliwe.
      • alfa36 Re: Koleżanki w pracy 18.09.12, 13:25
        Sama mam szefa, więc wiem, jak to jest z autorytetemsmile Niestety, czasem stanowisko wymaga, brzydko mówiąc, postawienia się. I tak też sie wydarzyło ostatnio u mnie w pracy. Ja jedynie mogę sobie zarzucic, że nie spływa wszystko po mnie, jak po przysłowiowej kaczce.
    • varna771 Re: Koleżanki w pracy 18.09.12, 13:03
      kilka lat temu jedna z pracownic powiedziała mi " Pamietaj, że nie ma koleżanek w pracy" - dzisiaj wiem, że to są święte słowa...
      • mamusiamajuni Re: Koleżanki w pracy 18.09.12, 13:27
        varna771 napisała:

        > kilka lat temu jedna z pracownic powiedziała mi " Pamietaj, że nie ma koleżanek
        > w pracy" - dzisiaj wiem, że to są święte słowa...


        Podpisuję się pod tym obiema rękami! Niestety znam to z autopsji , pracuję razem z niezłą żmija, wampirem energetycznym , który potrafi przez cały dzień zamienić ze mną jedno zdanie!!!!! Nawet na służbowe sprawy nie rozmawiamy gdy jej coś odbije ( udaje strasznie zapracowaną - frustratka), na początku mojej pracy w firmie, chwaliła się czy żaliła tego nie wiem - ale powiedziała że jej chłopak powiedział ze współczuje mi że będę z nią musiała pracowała big_grin . Po prostu jak można być takim popaprańcem ? na to pytanie nie potrafię sobie odpowiedzieć sad
    • fajnykotek Re: Koleżanki w pracy 18.09.12, 13:24
      Z moich doświadczeń wynika, że jest dobrze, dopóki jest dobrze. Jak się trafi trudniejsza sprawa/sytuacja - to widać od razu, kto jest PRAWDZIWĄ koleżanką, a kto po "przyjaźni" z przełożonym oczekuje różnych korzyści np: wyższych zarobków, premii, nagród przy równoczesnym NIE powierzaniu nowych/trudniejszych/niewygodnych zadań.
    • dziennik-niecodziennik Re: Koleżanki w pracy 18.09.12, 14:32
      no nie za bardoz w pracy są znajomi. tzn znajomi tak, są, ale nie koledzy i koleżanki, o przyjaciółkach nie wspominając. zwłaszcza jesli nie macie równorzędncyh stanowisk.
      u nas w pracy dziewczyny sie kolegują, ja z nimi jestem blisko, lubimy się, rozmawiamy o wielu rzeczach, takze osobistych, czasem chodzimy na kawe po pracy - ale kurde staram sie nie przełamywac do końca dystansu. nie moge doprowadzic do tego zeby moje polecenia w pracy byly zbywane wzruszeniem ramion, bo "wymagam niemozliwego" (a wystarczy sie troche przyłożyc i przełamac dotychczasową rutynę pracy) czy "na takie pierdoły to szkoda czasu" (bo im sie nie chce) - a niestety od zbyt bliskich relacji z personelem niedaleko do tego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja