Dodaj do ulubionych

Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłona II

18.09.12, 20:15
A jednak selekcja obiadowa nie jest taka niepopularna

Pamiętacie wątek sprzed kilku miesięcy na ten temat? (chciałam go odkopać, ale już zarchiwizowany i nie można się dopisywać)
Okazuje się, że we wspomnianej wtedy szkole nie był to jednostkowy przypadek - jak widać problem powraca. Powraca również konflikt między naznaczaniem dzieci MOPS-owych a możliwościami finansowymi szkoły (albo miasta czy gminy).
Obserwuj wątek
    • anyx27 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 20:55
      Biedne dzieci obraziły się, ze nie będą jeść na plastikowych naczyniach i darmowych obiadów nie chcą. Widocznie głodne nie są i nie potrzebują mieć finansowanych obiadów. Zresztą zawsze rodzice mogą im zapłacić za "normalne" obiady, jak większość pracujących "frajerów".
      • best_bej Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 21:06
        Anyx Ty tak serio? Naprawdę nie widzisz różnicy problemu?
        • anyx27 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 21:19
          Owszem, i jak widać, nie tylko ja.
          • best_bej Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 21:26
            A nie uważasz że to upokarzające dla tych dzieci?
      • katus118 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 21:07
        Głodne nie są z pewnością.
        Glodne to jest na pewno to dziecko: www.demoty.pl/glod-31414
        I jemu raczej jedzenia na plastikowych talerzykach nie przeszkadzałoby.
        • lauren6 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 21:51
          Na forum śmieją się z Figurskiego, a proszę nie trzeba szukać daleko jematek prezentujących identyczny poziom intelektualny i empatyczny.

          • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 22:22
            O to to to!
        • marychna31 Katus 18.09.12, 22:33

          Katus, przyznaj się - ty jestes kajmanik bo aż trudno uwierzyć, żeby na jednym forum zeszły się dwie aż tak głupie osoby.
        • imasumak Dziecko, które ma żołądek ściśnięty 19.09.12, 10:46
          z poczucia niesprawiedliwości i upokorzenia, może nie odczuwać głodu, co nie znaczy że głodne nie jest. Ale żeby to zrozumieć, trzeba mieć odrobinę empatii.

          katus118 napisała:

          Głodne nie są z pewnością.
          • katus118 Re: Dziecko, które ma żołądek ściśnięty 19.09.12, 10:56
            Mam empatię.
            Ale NAPRAWDĘ głodne dziecko nie zwróci uwagi na to, czy je na plastikowych talerzach, czy inne danie. Będzie zadowolone, że w ogóle coś je, że nie jest już głodne.
            Nie chce jeść, coś nie pasuje - prawdziwego głodu nie zna.
            • imasumak Re: Dziecko, które ma żołądek ściśnięty 19.09.12, 11:13
              Jasne. To najlepiej doprowadzić do prawdziwego głodu,, wycieńczenia i spowodować, żeby tym dzieciom było wszystko jedno na czym, co i w jakich warunkach jedzą.
              • gulcia77 Re: Dziecko, które ma żołądek ściśnięty 19.09.12, 11:17
                Podejrzewam, że w kaktusa, to się powinno stworzyć dla tych dzieciaków getta. A tam zatrudnić w kamieniołomach, za miskę ryżu. Przynajmniej odpracują za swoich rodziców sad
              • katus118 Re: Dziecko, które ma żołądek ściśnięty 19.09.12, 11:18
                Umrą, jak na plastikowych talerzach zjedzą? Ugodzi to w ich godność, o ile o czymś takim w ogóle może być mowa? Od mniejszej porcji zęby zabolą? Czy coś jeszcze?
                • gulcia77 Re: Dziecko, które ma żołądek ściśnięty 19.09.12, 11:23
                  katus118 napisała:

                  > Umrą, jak na plastikowych talerzach zjedzą? Ugodzi to w ich godność, o ile o cz
                  > ymś takim w ogóle może być mowa?
                  Od mniejszej porcji zęby zabolą? Czy coś jeszc
                  > ze?
                  Tak! Te dzieci MAJĄ swoją godność. Za to ty masz mało cech wyróżniających homo sapiens sapiens.
                  • anyx27 Re: Dziecko, które ma żołądek ściśnięty 19.09.12, 12:18
                    gulcia77 napisała:
                    > Tak! Te dzieci MAJĄ swoją godność.

                    Szkoda, ze ich rodzice jej nie mają.
                    • gulcia77 Re: Dziecko, które ma żołądek ściśnięty 19.09.12, 12:23
                      To akurat nie jest dzieci wina. Więc nie ma powodów, żeby dzieci za to karać.
                      A poza tym jest jeszcze bardzo duża grupa w społeczeństwie, gdzie oboje rodzice pracują, nie mają wcale 12 potomków, nie są roszczeniowi, a mimo to są biedni. Ich prawdopodobnie nie ma w tej chwili na emamie. Ale warto pamiętać, że istnieją.
                      • rosapulchra-0 Re: Dziecko, które ma żołądek ściśnięty 19.09.12, 14:44
                        Gulcia, ale po co? A wszystkich do jednego wora z napisem PATOLOGIA i do gazu! Wtedy takie pokroju katuś i jej podobnych będą szczęśliwe, nieprawdaż?
                        • gulcia77 Re: Dziecko, które ma żołądek ściśnięty 19.09.12, 14:51
                          Wiesz, Rosa, w moim rodzinnym mieście jest taka dzielnica, sławna od wakacji na całą Polskę, która nie cieszy się wielką renomą. I większość ludzi traktuje tamtejszych mieszkańców jak wrzody, które najlepiej by było zagazować, zutylizować, czy jakoś tak. Ja jednak wiem, że są tam naprawdę niepatologiczne rodziny, które są po prostu biedne. Brak pracy, wyuczona bezradność, a czasem po prostu pochodzenie powodują, że nie mają w pierona kasy. I te osoby bardzo często wstydzą się tego kim są. gdzie mieszkają, tego, ze nie mogą zapewnić dzieciom zamożnego dzieciństwa. To właśnie ich dzieci mogą się poczuć w takich sytuacjach napiętnowane. Dlatego warto o tym krzyczeć.
                          • rosapulchra-0 Re: Dziecko, które ma żołądek ściśnięty 19.09.12, 15:05
                            Mnie nie musisz przekonywać. Przez wiele lat w Polsce pomagałam różnym rodzinom, dawałam ubrania po moich dzieciach lub mnie i mężu. Organizowałam zbiorki ubrań wśród swoich sąsiadów, a potem to wszystko odnosiłam do szkoły moich córek, oddawałam również niepotrzebne nam książki i podręczniki (całe ponad stumetrowe mieszkanie miałam zastawione książkami, włącznie z przedpokojami i kuchnią). Już nie wspominam o pojedynczych przypadkach, którym dawałam dach nad głową, zaprowadzałam na terapię i cieszyłam się jak głupia, że mogę być pomocna.
                            W pogańskim kraju, w tej chwili jestem w trakcie rozmów z moją szefową szefów, aby dostarczyła do najbliższego charity zbędną jej pościel, ubrania i inne rzeczy dla potrzebujących.
                            Ale wg. emam to się nie licz przeca. Najważniejszy jest ich czubek nosa.
                            • gulcia77 Re: Dziecko, które ma żołądek ściśnięty 19.09.12, 15:17
                              Problem nasz to przede wszystkim nieumiejętność udzielania pomocy. Anyx np. chwali się, że robi bardzo wiele. I ja jej wierzę. Ale nie chodzi tylko o to, że się pomaga, ale sposób w jaki się to robi. Ostatnio z naszym MOPR-em chciałam zorganizować darmowe lekcje angielskiego dla dzieciaków. Taka znieczulica z jaką się spotkałam mnie powaliła. Łącznie z tekstem "A po co im to, przecież i tak cały... to patologia" Tak się wkurzyłam, że sama zostawiłam kartkę, że mogę dla kilkorga dzieciaków zorganizować taką naukę. Mam w tej chwili 20 dzieciaków. Nie wiem, czy choć jednemu to coś w przyszłości da. Ale wierzę, że m.in. darmowa możliwość nauki w małej grupie pomoże choć jednemu.
                              I tyle w kwestii pracowania nad wychodzeniem z biedy i uczeniem radzenia sobie samemu.
                • iwles Re: Dziecko, które ma żołądek ściśnięty 19.09.12, 11:24

                  ale co innego, jak wszystkie dzieci w szkole jedzą na plastikach, a co innego, jak tylko niektóre, te "wyróżnione". I o to chodzi.
                • araceli Re: Dziecko, które ma żołądek ściśnięty 19.09.12, 11:26
                  katus118 napisała:
                  > Umrą, jak na plastikowych talerzach zjedzą? Ugodzi to w ich godność, o ile o cz
                  > ymś takim w ogóle może być mowa? Od mniejszej porcji zęby zabolą? Czy coś jeszc
                  > ze?

                  No to teraz 'te' dzieci nie mają godności?!?!?!?!?!
                  • katus118 Re: Dziecko, które ma żołądek ściśnięty 19.09.12, 11:34
                    Może mają, może nie. Pewnie są i tak, i takie. Jak wszędzie zresztą.
                    Ale trzymam się tego, co mówiłam: prawidziwie głodne dziecko nie odmówi posiłku.
                    • iwles Re: Dziecko, które ma żołądek ściśnięty 19.09.12, 13:24

                      a ty posiłki (śniadanie, obiad, kolacja) zjadasz dopiero wówczas, kiedy jesteś prawdziwie wściekle głodna? Bo ja raczej rzadko bywam bardzo głodna, zjadam posiłki o mniej więcej określonych porach, nie czekam aż mi zacznie burczeć w brzuchu.
                    • imasumak A to pech! W Polsce nie ma 19.09.12, 13:34
                      prawdziwie głodnych dzieci, takich co to pochłoną każdy ochłap, który się im rzuci. Trzeba koniecznie coś z tym zrobić uncertain
                • imasumak Właśnie dlatego pisałam o empatii, którą 19.09.12, 13:47
                  trzeba posiadać, żeby zrozumieć takie sprawy, a którą Ty, wbrew wcześniejszym deklaracjom nie dysponujesz.

                  katus118 napisała:

                  Umrą, jak na plastikowych talerzach zjedzą? Ugodzi to w ich godność, o ile o czymś takim w ogóle może być mowa? Od mniejszej porcji zęby zabolą? Czy coś jeszcze?
      • soha2 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 21:59
        amen smile
    • varna771 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 21:16
      Ostatnio oglądałam "Drugie śniadanie mistrzów" w którym gościem była m.in Janina Ochojska mówiła, że jeden obiad w firmie cateringowej zamówiony do szkoły to koszt ok 10 zł czyli bardzo dużo ... zgadzam się z przedmówczyniami widocznie dzieciaki nie są głodne.
      • andaba Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 21:23
        Wy naprawdę nie widzicie w tym nic niestosownego?

        I wygląda, jakbyście miały złość do tych dzieci, że nie rzucają się na te obiady jak dzieci z krajów Trzeciego Świata?
        Niestety, dawać też trzeba umieć, jestem w stanie zrozumieć, że nie myśli o tym bezduszna organizacja, ale żeby matki podzielały to zdanie...
        • madzioreck Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 21:52
          Jak nigdy, zgadzam się z Tobą, i dodam, jaką s... trzeba być, żeby wypisywać takie rzeczy. Dobrze, że jeszcze tym dzieciakom nie rzucają resztek niedojedzonych przez pierwszą turę, pewnie i wtedy nasze ematkowe artystki uważałyby, że jak się jest głodnym, to się nie wybrzydza uncertain
          • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 22:24
            Madzioreck, nie obrażaj suk, proszę. One niewinne, naprawdę.
      • czarnaalineczka Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 21:32
        rozumiem ze dla ciebie by bylo idealem
        zeby dzieciaki w pas sie klanialy i po rekach calowaly dobre panie za miske zupy ? uncertain
        • lauren6 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 21:52
          Najlepiej niech to będzie plastikowa miska pomyj. Niech się kłaniają w pas uncertain
          • amoreska Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 22:03
            Przecież nikt tu nie mówi o pomyjach. Nie przesadzajcie.
            • sadosia75 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 22:15
              Dziecko z ubogiej rodziny korzystające z pomocy i dofinansowania jest wystarczająco zawstydzony przez sam fakt biedy. a teraz jeszcze się pokazuje każdemu w całej szkole o zobacz Kowalski to biedak i je z dofinansowania.
              upokorzone dziecko nie poczuje głodu w takim momencie. upokorzone dziecko poczuje ogromny wstyd i żal do wszystkich i do całego świata, ze znów jest na przegranej pozycji.
              a dzieci wiadomo.. bywają okrutne więc po co dodawac im kolejnych argumentów do wyzywania Jasia ?
              • soha2 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 11:47
                jesooo, co wy o tym wstydzie?!
                pamiętam, że chyba w drugiej, trzeciej czy czwartej klasie też jadłam obiady z mops - czy jak to się wtedy nazywało. W domu było trochę biednie w tamtym okresie - po stanie wojennym, mama zapisała wtedy mnie i siostrę na te posiłki i podanie rozpatrzono pozytywnie. I też nie było to samo co miały inne dzieci. Nie wstydziłam się, żadnej traumy nie miałam, nic nie przeżywałam.
                Po prawdzie z tego co pamiętam, to jedyna różnica była właśnie w jedzeniu - ale dokładnie nie pamiętam - więc to raczej świadczy o tym, że nie było nic do przeżywania, raczej czekałam na swoje ulubione zupy typu barszcz czerwony czy kapuśniak
                • imasumak Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 13:55
                  soha2 napisała:

                  Nie wstydziłam się, żadnej traumy nie miałam, nic nie przeżywałam.

                  To mnie nie dziwy. Niewrażliwe osobniki zazwyczaj nic nie przeżywają.
                  • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 14:01
                    imasumak napisała:

                    > soha2 napisała:
                    >
                    > Nie wstydziłam się, żadnej traumy nie miałam, nic nie przeżywałam.
                    >
                    > To mnie nie dziwy. Niewrażliwe osobniki zazwyczaj nic nie przeżywają.

                    No jasne, weź jej jeszcze wmów, że jest wręcz nienormalna, skoro nie miała traumy z tego powodu. No bo jakże ma być normalna, skoro jej wspomnienia z dzieciństwa burzą Twoją jedyną, słuszną koncepcję postrzegania świata przez dzieci żywione przez MOPS.
                    • soha2 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 14:57
                      iiii tam, olewam takie teksty tongue_out
                      po prostu nie użalam się nad sobą i nie użalałam się mając te okolo 9 lat tongue_out
                      może dlatego, że naprawdę nie zwracałam uwagi, czy talerz ma kwiatuszki na brzegach, czy jest obity tylko na to, co jest w tym talerzu
                      gdybym zaczęła tu jęczeć o mega traumie z dzieciństwa to Imasumak zaraz pochyliłaby się nad mą biedną osobą i wirtualnie nie może przytulić mnie i pocieszyć big_grin
                      a tak kicha, no cholera ktoś jednak nie ma traumy
                      więc przynajmniej wmówię tej z brakiem traumy niewrażliwość albo i inne cuda
                      tongue_out
                      • to_ja_tola Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 16:10
                        soha2 napisała:

                        > iiii tam, olewam takie teksty tongue_out
                        > po prostu nie użalam się nad sobą i nie użalałam się mając te okolo 9 lat tongue_out

                        Nie uważasz,że wtedy jednak była mniejsza przepaść?Nie uważasz,że te biedniejsze dzieci i tak już pewnie czują się gorsze,bo i tak nie maja tego co te "bogatsze"?
                        A jeszcze róznicują ich talerzami...To chore jest i głupie,bo potem wyrastają dzieciątka przeświadczone,że jak mam więcej kasy to jestem lepszy.


                        > a tak kicha, no cholera ktoś jednak nie ma traumy
                        > więc przynajmniej wmówię tej z brakiem traumy niewrażliwość albo i inne cuda
                        > tongue_out
                        • soha2 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 18:33
                          była większa przepaść bo miałam kilka koleżanek, które miały sławojki za domami
                          i miałam też takie, które w jarmiłkach przychodziły do szkoły w zimę
                          i miałam też koleżankę, które wylądowała w szpitalu bo tak była niedożywiona
                          była też taka, która chyba myła się raz na tydzień - potem ofkors dowiedzieliśmy się, że żyła w jakiejś komórce gdzie nie było nawet ujęcia wody
                          mieszkałam w bloku - 4 osoby na 30 kilku m ale łazienka była i ubikacja i woda ciepła/zimna - tak, był to dla mnie szok, że można w domu nie mieć wody
                          teraz z kolei mam znajomą, której odłączyli wodę - ale dlatego, ze naście lat czynszu nie płaciła - dlaczego? bo nie i już
                          a samochód w klasie mieli tylko moi rodzice i jeszcze ze dwie osoby - nic to, że stary maluch ale samochód tongue_out
                          a w rodzinie, którą pilotuję i która ma zasiłki na to i na tamto i jeszcze deputat na węgiel są dwa samochody - więc polemizowałabym z tą większą czy też mniejszą przepaścią
                          choć fakt, że to jednak wszystko zależy od czasów bo jeszcze 20 czy 30 lat wcześniej było jeszcze inaczej itd itd
                  • soha2 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 14:52
                    mnie też nie DZIWY, że niektórzy wyskakują przed szereg, mimo, że są nieproszone
                    żeby tylko wyskakiwały....ale one jeszcze piszą głupoty o niewrażliwych 8 czy 9-latkach
                    które są szczęśliwe, że zjadły ulubiony barszcz i biegną zaraz pobawić się przed szkołą
                    czasem lepiej zamknąć się niż klepać oby klepać
                    • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:06
                      Dżizas, tylko barszczem i kapuśniakiem żyjesz? Innych wspomnień nie masz? suspicious
                      • soha2 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 18:20
                        a co? cały jadłospis chcesz? suspicious
                        to jest przykład i w tym temacie akurat miło te obiady pamiętam
                        choć powiem ci, że mam jeszcze kilka innych fajnych wspomnień ale to już nie ten temat suspicious
        • czar_bajry [...] 19.09.12, 11:09
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • lusitania2 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 11:15
            czar_bajry napisała:

            > Jak dla mnie jesteście dnem intelektualnym i emocjonalnym...
            >
            > Najwyżej mnie wytną w dupie o mam.

            Tylko na tyle cię stać?
            A mogłabyś, jako miss dobrego serduszka np. zafundować tamtym dzieciom porcelanę Rosenthala - przynajmniej byłby jakiś efekt i może samopoczucie by im to poprawiło, mogłby i one mieć jakiś powód, żeby poczuć się "lepiej".
            • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 11:31
              lusitania2 myślisz, że zabłysłaś?
              No to się mylisz.
            • czar_bajry Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 12:39
              A mogłabyś, jako miss dobrego serduszka np. zafundować tamtym dzieciom porcelan
              > ę Rosenthala - przynajmniej byłby jakiś efekt i może samopoczucie by im to popr
              > awiło, mogłby i one mieć jakiś powód, żeby poczuć się "lepiej".

              Naprawdę jesteś głupia...
              • lusitania2 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 13:24
                czar_bajry napisała:
                >
                > Naprawdę jesteś głupia...

                ach, ta twoja niezrównana kultura osobista i klasa....
                • czar_bajry Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 14:34
                  Och gdzie mi tam do ciebie, dowalając ubogim to dopiero klasa o kulturze nie wspominając...
                  • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 14:35
                    Bo widzisz Czar_bajry, co innego szmacić tłumy, a co innego dać temu komuś do zrozumienia, że niczym od tych tłumów się nie różni, prawda? wink
                    • czar_bajry Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 14:43
                      Sądzętongue_out
    • e_r_i_n Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 21:27
      Pomysł jakiegoś kompromisowego rozwiązania jest oczywiście słuszny.
      Ale do szału mnie doprowadza stwierdzenie "Rodzice korzystający z pomocy OPS są zbulwersowani podziałem".
      • sandra1301 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 21:30
        o tak, klienci MOPRów są mocno roszczeniowi.
        • varna771 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 21:42
          Najlepiej byłoby gdyby wszystkie dzieci jadły na równych talerzach, ale bez przesady, rodzice powinni sie cieszyc, że dziecko zje ciepły posiłek, a nie fochy strzelać... przypominają mi się od razu lata 90 te kiedy w Polsce na dworcach PKP "mieszkali" Rumuni, widok był taki, że nieszło nieraz przejść bo dzieciaki wieszały się za rękawy i chcialy oczywiscie pieniedzy, a jak dobrzy ludzi dali drożdzówkę, jedzenie to kosza poleciało jedzenie takie dzieci były głodne i tu jest podobnie.
    • georgia241 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 21:44
      Niech się cieszą, że mają te obiady, bo problem jest z d...
      A jak im nie pasuje, to niech w domu jedzą, albo sobie kanapkę przyniosą.
      • taje Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 22:13
        Albo niech ciastka jedzą, powinnaś dodać za pewną damą dwojga imion. Mniej więcej tyle ma sensu proponowanie tym dzieciom jedzenia w domu. Zawsze jeszcze pozostaje im upokorzenie do przełknięcia.
        • araceli Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 22:18
          taje napisała:
          > Zawsze jeszcze pozostaje im upokorzenie do przełknięcia

          Ja też jestem w szoku, że można popierać upokarzanie dzieci sad Tutaj były wątki, żeby czegoś tam nie dawać dzieciom na drugie śniadanie, żeby inne dzieci nie zazdrościły ale kazanie stania w osobnej kolejce po obiad to już poklask zbiera. Straszne sad
          • georgia241 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 09:02
            Ale na czym polega to upokorzenie? Że mają plastikowe pudełko zamiast talerza? To nie jest upokorzenie tylko cateringowe pudełko.
            • araceli Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 09:07
              georgia241 napisała:
              > Ale na czym polega to upokorzenie? Że mają plastikowe pudełko zamiast talerza?
              > To nie jest upokorzenie tylko cateringowe pudełko.

              Upokorzenie jest w tym, że szkoła publicznie wskazuje dzieci, które mają biednych rodziców. Jedzą inne obiady, stoją w innej kolejce.
              • georgia241 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 09:14
                Bez przesady. Pokazuje kto korzysta z dofinansowania a nie kto jest biedny. Ci "biedni" to zwykle mają mężów za granicą, nieudokumentowane dochody i kombinowanie w genach z dziada pradziada.
                • araceli Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 09:45
                  georgia241 napisała:
                  > Bez przesady. Pokazuje kto korzysta z dofinansowania a nie kto jest biedny. Ci
                  > "biedni" to zwykle mają mężów za granicą, nieudokumentowane dochody i kombinowa
                  > nie w genach z dziada pradziada.

                  No i bardzo fajnie, że biedne dziecko stoi w kolejce wytykane palcami przez dzieci, które przyjęły informacje od rodziców taki jak Ty. Bo na pewno to dziecko wybrało sobie rodziców - biednych czy patologicznych.
                  • georgia241 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 09:56
                    A bogatsze dzieci to nie mają patologii w domach? Mają. Choćby sprawa bogatego, ale patologicznego małżeństwa z Wieruszowa, które wespół chlało w domu sami ze sobą wódę i z tego pomarło, bo w dodatku kupowali kontrabandę.
                    To dopiero obciach.
                    Albo następni z Sanoka - wójt, który zastrzelił żonę i siebie uszkodził...
                    A zjeść z plastiku to żaden wstyd.
                    • olena.s Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 11:01
                      Nie jest wstydem zjedzenie z plastiku.
                      Nie jest wstydem kupowanie w second-handach.
                      Ani żywienie się bułką z twarogiem.

                      Ale sytuacja, w której musisz jeść z plastiku, nie możesz kupować nowych łachów i nie stać cię na nic innego niż twaróg i kasza, jest dla ludzi wstydliwa.
                  • soha2 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 12:01
                    pisałałąm już wcześniej - przez rok jadłam obiady sponsorowane - czy to był mops czy szkoła sponsorowała - nie pamiętam
                    i nikt mnie palcami nie wytykał, jak stałam w innej kolejce
                    traumy też nie mam
                    i naprwdę nie obchodziło mnie czy jem na błękitnym talerzyku jak reszta czy na białym, obgryzionym
                    obchodziło mnie tylko to czy dziś będzie moja ulubiona zupa
                    o tych talerzykach przypomniałam sobie dopiero przy tej poprzedniej rozmowie na temat plastikowych talerzyków i powiem szczerze, że sprawę owych plastików zapewne rozdmuchał jakiś ojciec awanturnik któregoś z dzieci a same dzieci zapewne jeśli już marudziły, to było to spowodowane tym co w domu starzy nakładli im do głowy
                    • anyx27 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 12:17
                      soha2 napisała:

                      > pisałałąm już wcześniej - przez rok jadłam obiady sponsorowane - czy to był mop
                      > s czy szkoła sponsorowała - nie pamiętam
                      > i nikt mnie palcami nie wytykał, jak stałam w innej kolejce
                      > traumy też nie mam

                      Bo chodzi właśnie, ze to jest problem RODZICÓW, dzieciaki mają to w d...
                      • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 14:55
                        anyx27 napisała:

                        >
                        > Bo chodzi właśnie, ze to jest problem RODZICÓW, dzieciaki mają to w d...

                        Szczególnie te, które odmawiają przyjęcia posiłku, bo się wstydzą, że są biedne.. suspicious
                        • soha2 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:01
                          ojtam, ja tam nie odmawiałam posiłków tongue_out i jakoś niespecjalnie wstydziłam się, że jestem biedna, moze dlatego, że trochę tej biedy na początku lat 80-tych było dookoła
                          no ale wtedy tez nikt specjalnie nie wybrzydzał, ze talerz jest wyszczerbiony, bo w domu mieli gorsze a i zawartość talerza była mierna
                          a w mojej szkole gotowano bosko i liczył się wkład a nie otoczka tongue_out
                          • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:09
                            Porównujesz początek lat 80-tch, gdy bł stan wojenny i wszyscy klepali biedę do lat obecnych, gdzie rozwarstwienie społeczne jest ogromne i widoczne gołym okiem?? Zastanów się następnym razem, zanim kolejny raz się wygłupisz.
                            • amoreska Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:17
                              Cytatgdy bł stan wojenny i wszyscy klepali biedę
                              Nie wszyscy klepali biedę, nie wszyscy. Może sporo ludzi, może nawet większość, ale na pewno nie wszyscy.
                              • gulcia77 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:23
                                Ale nie wmówisz mi, ze popisywanie się markami, tym co kto ma było na porządku dziennym. Bo nie było. Też chodziłam do szkoły w latach 80-tych. Pomimo, ze należałam do zamożniejszej części blokowiska, to do głowy by mi nie przyszło, żeby się tym w jakikolwiek sposób chwalić. Może dlatego, że moi rodzice pilnowali, żebym w żaden sposób się nie wyróżniała. Po latach dowiedziałam się też, że pomagali bardzo mojej bardzo biednej koleżance, żeby miała mniej więcej to, co inne dzieci.
                                Dla mnie to bvł fajny układ. I dokładnie to samo próbuję wyrobić w moim młodym. Pierwsza rzecz, to wychowanie takie, żeby wiedział, że każdy kto uważa pieniądze za jakąś wartość, jest tak naprawdę bardzo biedny. Wolę, żeby doceniał swoje umiejętności i to, że dobrze gra w piłkę, niż to, żeby wyróżniał się lepszymi ciuchami, butami, czy gadżtami. Bo to tylko gadżety.
                                • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:38
                                  gulcia77 napisała:

                                  > Ale nie wmówisz mi, ze popisywanie się markami, tym co kto ma było na porządku
                                  > dziennym. Bo nie było.

                                  Było, było smile Piórniki, gumki chińskie, ciuchy z PEWEXu, oryginalne Bravo od cioci z Berlina Zachodniego, prawdziwa czekolada, bo tata marynarz przywiózł, wakacje w Jugosławii.
                                  Jedni nie mieli, inni popisywali się, że mają. Nic się nie zmieniło, tylko przedmioty.

                                  > eżałam do zamożniejszej części blokowiska, to do głowy by mi nie przyszło, żeby
                                  > się tym w jakikolwiek sposób chwalić.

                                  No dobrze, Tobie nie przyszło, ale to nie znaczy, że inni nie szpanowali.
                                  • gulcia77 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:50
                                    Robittussin, ja nie wiem, w jakim środowisku się wychowałaś, ale u nas nie było to na porządku dziennym, a jak ktoś dostawał paket od cioci z Niemiec, to się dzielił. Chińskie piórniki były w zasadzie normą. A szpan to ja zawsze wyśmiewałam. I tego chcę nauczyć młodego. A jeśli dla Ciebie szpanowanie nie jest problemem - to sorry, ale dla mnie należysz do tych, których ja uważam za biednych. A ponieważ jest to już kolejny wątek, w którym udowadniasz, że różnice w zamożności są normą i trzeba tego nauczyć dziecko, to się upewniam w tym, ze Twoje podejście znacznie różni się od mojego. Uważam, ze to pieniądze są nieszczęściem tego świata. I chciałabym żeby młody też to wiedział.Nie są mu potrzebne lepsze rzeczy, niż te, które zapewniają mu ciepło i możliwość nauki.
                                    Wiem, ze jestem głupiutką idealistką, ale chciałabym, żeby wszystkie dzieci miały to samo podejście. Bo kult pieniądza, widoczny od 20 lat coraz bardziej jakoś mi nie odpowiada.
                                    • larrisa Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:59
                                      gulcia77 napisała:

                                      > A jeśli dla Ciebie szpanowanie nie jest probl
                                      > emem - to sorry, ale dla mnie należysz do tych, których ja uważam za biednych.
                                      > A ponieważ jest to już kolejny wątek, w którym udowadniasz, że różnice w zamoż
                                      > ności są normą i trzeba tego nauczyć dziecko, to się upewniam w tym, ze Twoje p
                                      > odejście znacznie różni się od mojego. Uważam, ze to pieniądze są nieszczęściem
                                      > tego świata.

                                      Nie pieniądze, ale podejście do nich.
                                      Choć jak widać z twojej wypowiedzi pieniądze nie są ci potrzebne, żeby się poczuć
                                      lepszą od robittussin. Więc jak widzisz, nie w pieniądzu problem.
                                      • gulcia77 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 16:06
                                        O tym, że "korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy" to już w Biblii pisze. Nie czuję się lepsza od Robittussin. Po prostu chciałabym, żeby na świecie nie było ludzi z takim podejściem. Widzisz w tym coś złego?
                                        • larrisa Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 16:22
                                          W Biblii to akurat jest całe mnóstwo rzeczy napisanych, o wyłupianiu sobie grzesznego oka czy odcinaniu ręki, albo o zasadzie "oko za oko" też pewnie słyszałaś?

                                          A jakie to ona ma podejście? Inne od twojego? I to wystarczy, żeby wyobrażać sobie, że jej nie ma?
                                          Tak, widzę coś w tym złego. Widzę, jak z pozoru szlachetne idee zamieniają się w niebezpieczny fanatyzm.
                                          • gulcia77 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 16:37
                                            Nad interpretujesz. Nie wyobrażam sobie, ze jej nie ma. Jest. Tak samo jak był Hitler i Stalin, tak samo jak był Ted Bundy, tak samo jak istnieje niesprawiedliwość i równi i równiejsi. Chciałabym, żeby nie było takiego PODEJŚCIA, a nie konkretnej osoby. Żeby każde dziecko było najedzone i żeby miało takie same szanse. Wiem doskonale, że komuniści chcieli tego samego. Tylko nie miało szansy się udać, bo to w ludziach musiałaby nastąpić zmiana. W umysłach. Tak chciałabym żeby ludzie byli doskonali. Ale nie mam zamiaru robić rewolucji. Ale to nie znaczy, ze nie mogę napisać, czego bym chciała.
                                    • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 16:14
                                      gulcia77 napisała:

                                      > Robittussin, ja nie wiem, w jakim środowisku się wychowałaś, ale u nas nie było
                                      > to na porządku dziennym, a jak ktoś dostawał paket od cioci z Niemiec, to się
                                      > dzielił. Chińskie piórniki były w zasadzie normą. A szpan to ja zawsze wyśmiewa
                                      > łam.

                                      Więc skoro wyśmiewałaś, to znaczy, ze ISTNIAŁ. A koleżanka wcześniej twierdziła, że nie. Ze popisywanie się i chwalenie to dopiero znak naszych czasów. Bynajmniej. Proponuję zajrzeć choćby do literatury młodzieżowej z tamtych lat, jeśli z własnego podwórka takie zachowania są Wam obce.

                                      > A jeśli dla Ciebie szpanowanie nie jest problemem - to sorry,

                                      W jakim sensie nie jest problemem? Gdzie napisałam coś takiego?

                                      > Uważam, ze to pieniądze są nieszczęściem tego świata.

                                      To jaki problem - oddaj je tym, którzy tak nie uważają.

                                      > Nie są mu potrzebne lepsz
                                      > e rzeczy, niż te, które zapewniają mu ciepło i możliwość nauki.

                                      Łał, ale o styropianowe pojemniki się burzysz. Cóż za podwójna moralność.

                                      > Wiem, ze jestem głupiutką idealistką, ale chciałabym, żeby wszystkie dzieci mia
                                      > ły to samo podejście. Bo kult pieniądza, widoczny od 20 lat coraz bardziej jako
                                      > ś mi nie odpowiada.

                                      Śmieszna jesteś, a nie idealistka. Albo śmieszna idealistka smile
                                      Od 20 lat? Kult pieniądza istnieje tak długo, jak sam pieniądz.
                                      Nie wiem, na jakim Ty świecie żyjesz.
                                      • gulcia77 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 16:46
                                        To, że istnieje kult pieniądza od zawsze, to ja wiem doskonale. Ale ostatnie 20 lat, to W NASZYM KRAJU rozwarstwienie, którego NIE BYŁO! I ma prawo mi się to nie podobać. A pieniądze, które mi zbywają oddaję tym, którzy ich potrzebują. Ale w dalszym ciągu uważam, ze są nieszczęściem, a przede wszystkim stosunek do nich. Nie mam podwójnej moralności. Nie chodzi o plastikowe pojemniki. Chodzi o podział. Gdyby osoby korzystające z dożywiania nosiły plakietki, a jedli na tych samych talerzach - tak samo bym się burzyła.
                                        I dlatego jestem wrogiem noszenia markowych rzeczy, kupowania tego, co zbędne, czy po prostu gadżeciarstwa. Czy to takie dziwne, że jeśli mój młody ma nowe buty, to chciałabym, żeby inne dzieci też miały? W miarę możliwości staram się, żeby dzieci dziewczyny, która ma ich czworo, a jej mąż zginął w wypadku, też miały. Nie pomogę wszystkim. Staram się pomagać tym, którzy są niedaleko. I gdyby każdy kupił dwie pary TAKICH SAMYCH butów i dał (dyskretnie i delikatnie) jedną komuś, kogo akurat nie stać, to może byłoby lepiej.
                                        • black-cat Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 18:23
                                          Ale na świecie było. Nasz kraj borykał się z dużo gorszymi problemami niż "rozwarstwienie".
                                          Ja nie oddaję pieniędzy. W miarę możliwości wspomagam fundacje, ale staram się nie dawać pieniędzy bezpośrednio potrzebującym, to zwykle rozwiązanie najgorsze z możliwych. Bawienie się w dobrą panią kupującą biednym dziatkom sąsiadów buty na zimę nie jest dla mnie. Natomiast chętnie pomagam znaleźć pracę (piszę cv, przygotowuję do rozmów, daję kontakty do potencjalnych pracodawców, pomagam znaleźć pracę dodatkową). I niech potrzebujący robią z tym co chcą. Kiedyś byłam głupsza i kilka razy zdarzyło mi się pomóc w taki sposób jak napisałaś. Okazało się, że moje pieniądze poszły na papierosy dla rodziców a nowa kurtka dla dziecka sprzedana na allegro. Dziewczynka dalej chodziła w starym, cienkim płaszczu i rozwalających się butach a rodzice radośnie wydawali pieniądze otrzymane od takich jeleni jak ja na papierosy i alkohol.
                                          Wybacz, ale to co piszesz to nie idealizm a zwykła pycha i brak szacunku dla wszystkich, którzy ośmielają się mieć inne zdanie.
                                          • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 19:55
                                            > Ja nie oddaję pieniędzy. W miarę możliwości wspomagam fundacje, ale staram się
                                            > nie dawać pieniędzy bezpośrednio potrzebującym, to zwykle rozwiązanie najgorsze
                                            > z możliwych. Bawienie się w dobrą panią kupującą biednym dziatkom sąsiadów but
                                            > y na zimę nie jest dla mnie. Natomiast chętnie pomagam znaleźć pracę (piszę cv,
                                            > przygotowuję do rozmów, daję kontakty do potencjalnych pracodawców, pomagam zn
                                            > aleźć pracę dodatkową). I niech potrzebujący robią z tym co chcą. Kiedyś byłam
                                            > głupsza i kilka razy zdarzyło mi się pomóc w taki sposób jak napisałaś. Okazało
                                            > się, że moje pieniądze poszły na papierosy dla rodziców a nowa kurtka dla dzie
                                            > cka sprzedana na allegro. Dziewczynka dalej chodziła w starym, cienkim płaszczu
                                            > i rozwalających się butach a rodzice radośnie wydawali pieniądze otrzymane od
                                            > takich jeleni jak ja na papierosy i alkohol.

                                            Dziękuję i cieszę się, że choć jedna osoba rozumie ten problem, który paradoksalnie nie jest tak rzadki, jakby się wydawało.
                                            W innym wątku pisałam o znajomym, do którego przyszedł młody człowiek błagając o wsparcie, najchętniej pieniądze (on bezrobotny, chora żona, małe dziecko itp.). Znajomy zaproponował mu pracę w ogrodzie, taką, którą mógłby wykonać każdy. Oczywiście tamten odmówił i jeszcze się prawie odgrażał. Ale dostał pieniądze w kolejnym domu i kolejnym. Może te pieniądze nawet właścicie wykorzystał, ale nie o to chodzi. Jemu było prościej i łatwiej przejść się i wziąć na litość takie osoby, które nawet w tym wątku występują, niż skorzystać z okazji zarobienia tych pieniędzy. I to jest niestety znamienne w naszym kraju, choć nie tylko.
                                            Inna sytuacja, niemal z sąsiedztwa. Dziewczyna, młoda, siedzi w domu, dzieciak poszedł do szkoły, mąż pracuje, ale dorywczo, więc kasy ciągle mało. Ona poszłaby do pracy, nawet jej sąsiadka (nauczycielka ze szkoły) załatwiła, ale litości no przecież nie na woźną do szkoły, bo to ujma! No bo skoro inni w bankach i korporacjach pracują, to jakżeby ona tak po prostu do szatni? Ale po wszelkie możliwe zasiłki i zapomogi nie ma oporów się zgłaszać.
                                    • falka_85 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 19:25
                                      O rany ale różnice w zamożności są normą. Gdyby ludzie nie mieli w sobie naturalnej skłonności do tego żeby mieć lepiej, więcej to w dalszym ciągu siedzielibyśmy na drzewach. Lepiej, więcej niekoniecznie dotyczy aspektu materialnego i niekoniecznie dotyczy jednostki jako takiej, ale np. grupy (rodziny, osiedla itd.). W gruncie rzeczy dążenie do tego by lepiej grać w piłkę i dążenie do tego by mieć więcej pieniędzy mają to samo podłoże. Po prostu niektórzy ludzie mają w sobie ambicje inni nie mają. I tych co nie mają nie zmusisz do wytężonej pracy, nauki czy treningu, równać można tylko w dół.
                              • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:28
                                Poza aparatczykami i bossami partyjnymi, to rzeczywiście niewielu biednych Polaków zostało uncertain
                                • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:28
                                  Sorry. Zapomniałam o złodziejach i kombinatorach suspicious
                                  • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:40
                                    rosapulchra-0 napisała:

                                    > Sorry. Zapomniałam o złodziejach i kombinatorach suspicious

                                    Naprawdę tylko takie opcje przychodzą Ci do głowy?
                                    • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:46
                                      A jakie znasz jeszcze z tego okresu?
                                      • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 16:20
                                        rosapulchra-0 napisała:

                                        > A jakie znasz jeszcze z tego okresu?

                                        Mundurowi, marynarze, górnicy, stoczniowcy, tzw. placówkowicze, prywaciarze, ludzie posiadający rodziny zagranicą.
                                        Wystarczy, by bez problemu uznać, że rozwarstwienie było także i w tamtych czasach. U nas głównie za sprawą rodzin marynarskich, pracowników PLO delegowanych do różnych placówek na całym świecie i żołnierzy zawodowych. Powiem więcej - nawet publiczne szkoły miały swoje niepisane podziały. Do jednego z liceów w moim mieście chodziła praktycznie tylko i wyłącznie tzw. bananowa młodzież - dzieci marynarskie, dyplomatyczne i placówkowe.
                                        • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 17:43
                                          I myślisz, że oni byli bezpartyjni???
                                    • larrisa Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:56
                                      Jeszcze prywaciarz, albo badylarz, ale to wiadomo - też był złodziej, kombinator i cwaniakwink

                                      Trzy w jednymsmile

                                      Uczciwy człowiek był biedny.
                            • soha2 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 18:22
                              rosapulchra-0 napisała:

                              > Porównujesz początek lat 80-tch, gdy bł stan wojenny i wszyscy klepali biedę do
                              > lat obecnych, gdzie rozwarstwienie społeczne jest ogromne i widoczne gołym oki
                              > em?? Zastanów się następnym razem, zanim kolejny raz się wygłupisz.

                              a ty zanim znowu walniesz głupotę to rozejrzyj się po Pl
                              poza tym w pracy na codzień widzę tę biedę, której ty nie jesteś chyba w stanie dojrzeć
                              i powiem ci, że bieda ze stanu wojennego wiązała się z kartkami w sklepach i pustkami, teraz sklepy są pełne a ludzie nie mają na chlep
                              wystarczy oddalić się od zamkniętego osiedla i trochę sie porozglądać
                      • soha2 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:04
                        chciałabym tak na marginesie zobaczyć te zestawy porcelany miśnieńskiej owych protestujących rodziców tongue_out
                        pewnie nazywa się "wyszczerbiony i poobijany arcorac, który dostało się 15 lat wcześniej na prezent ślubny" tongue_out
                        ale jak to miło jest potokować w sprawie owych styropianowych naczyń
                        też chyba zacznę protestować jak dziś u chińczyka zamówię chińszczyznę na wynos - inaczej trauma gwarantowana tongue_out
                        • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:26
                          soha, ośmieszasz się, wiesz?
                          • soha2 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 18:24
                            rosapulchra-0 napisała:

                            > soha, ośmieszasz się, wiesz?

                            odzwała się alfa i omega forum ematka suspicious
              • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 10:32
                Araceli, ja się zastanawiam skąd się biorą tak tępi, małostkowi i nieempatyczni ludzie, jak na ten przykład powyższa georgia i jej podobne?? I to podobno matki są. Szok! shock
                • gulcia77 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 10:36
                  Nie wiem skąd się biorą tacy ludzie, ale niestety jest tych pcheł pełno. A najbardziej mnie przeraża fakt, że wychowują (a raczej chowają) tępych, małostkowych lanserków. I co najgorsze - czują się z tego dumne sad
                  • black-cat Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 18:38
                    Oj Gulcia, też nie zgadzam się z co niektórymi wpisami, ale uchowaj Boże od takich wspaniałych, pomagających, empatycznych ludzi jak Ty. Tym oto sposobem znalazłaś się w jednym worku z tymi, które krytykujesz. Też jesteś dumna z własnej głupoty. Cóż, nikt nie jest doskonały.
                  • edelstein Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 22:59
                    Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu.Ja lubie marki i cenie sobie mozliwosc ich kupna.O ile jedzenie powinno byc takie samo to zastawa stolowa nie ma znaczenia.
                • georgia241 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 11:41
                  Bez przesady z tą empatią, bo ja pomagam ludziom jak tylko mogę. A to akurat jest bzdura - plastik czy stary szkolny talerz. Nie znasz mnie i nie wiesz, co robię w moim zyciu.
                  Za to jestem ciekawa, czy ty pomagasz, czy tylko gadać potrafisz. Wraz z mężem comiesięcznie utrzymujemy i ratujemy konie skazane na rzeź.
                  I moje dziecko jest tak wychowane, że pomaga zwierzętom i ludziom. Jak tylko wyrasta z ubrań i zabawek samo dzieli czy to już do śmietnika czy należy komuś oddać i komu. Nie wyśmiewamy nikogo i nie dyskryminujemy.
                  No, ale cóż, wy jesteście we dwie najmądrzejsze i wszystkowiedzące.
                  Do sedna - pochwalcie się, co robicie i komu pomagacie poza mieleniem paszczami.
                  • anyx27 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 12:16
                    Georgia241, otóż to. Jakby tak się trochę policytować, to by pewnie wyszło z worka, kto, komu i jak pomaga. Tylko po co, skoro panie wszystkowiedzące znają nas lepiej, niż my same suspicious
                    • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:30
                      Ależ proszę uprzejmie.
              • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 12:10
                > szkoła publicznie wskazuje dzieci, które mają biednych rodziców.

                Naprawdę wierzysz w to, że dzieciaki takich rzeczy nie wiedzą i dopiero ta sytuacja otworzyła im oczy?
                • gulcia77 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 12:13
                  A nie uważasz, że szkoła publiczna jest od tego, żeby tej różnicy nie podkreślać? Wystarczy, że dzieci, które nie są biedne, mają rodziców, którzy uwielbiają podkreślać zamożność.
                  • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 12:23
                    gulcia77 napisała:

                    > A nie uważasz, że szkoła publiczna jest od tego, żeby tej różnicy nie podkreśla
                    > ć?

                    Mogła nie podkreślać i w ogóle obiadów nie fundować/organizować.
                    Zrobiła to, co w danym momencie mogła. Nie widzę w tym aż takiego uchybienia, jakie widzą niektóre z Was. Nie widzę też powodów do oburzenia, jakie tu się prezentuje.

                    Za moich czasów też był taki niepisany podział - dzieci, których rodzice mogli fundować obiady - jadały obiady w stołówce. Pozostałe nie jadały (proporcja była mniej więcej 2:1). Ale zawsze dla tych drugich czekał za darmo: kubek ciepłego mleka i kanapki; czasem też owoc (fundował to pobliski kościół) w takim a'la sklepiku na terenie szkoły. To było tylko dla nich. "Obiadowe" dzieci nie mogły z tego korzystać. I wyobraź sobie, niejeden raz zamieniałam się z moją przyjaciółką na karteczki, bo ona chciała akurat zjeść makaron z serem, a ja miałam ochotę na kanapkę i mleko. Nie byłyśmy wyjątkami. I może w to nie uwierzysz, ale nigdy nikt nikomu żadnej przykrości nie robił z powodu tego, że ktoś jada tylko kanapki, a ktoś może jeść aż makaron. To, że to też była jakaś segregacja, uzmysłowiłam sobie dopiero po latach, chyba przy okazji jakiejś pierwszej afery dotyczącej podziału posiłków.
                • araceli Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 12:21
                  robitussin napisał:
                  > Naprawdę wierzysz w to, że dzieciaki takich rzeczy nie wiedzą i dopiero ta sytu
                  > acja otworzyła im oczy?

                  A naprawdę nie widzisz różnicy między tym co dzieci między sobą mówią a co pokazuje im szkoła? Ktoś już tu pisał - dzieci między sobą mogą wymieniać się informacjami ale ujawnianie takiej przez szkołę jest karygodne. Może jeszcze szkoła ujawniać będzie informacje o sytuacji rodzinnej i chorobach dziecka?
                  • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 12:25
                    > Ktoś już tu pisał - dzieci między sobą mogą wymieniać się infor
                    > macjami ale ujawnianie takiej przez szkołę jest karygodne.

                    Ale jakie konkretnie informacje miałaby ujawniać szkoła, skoro te informacje już dawno są jawne?
                    • araceli Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 12:27
                      robitussin napisał:
                      > Ale jakie konkretnie informacje miałaby ujawniać szkoła, skoro te informacje [u
                      > ]już dawno są jawne[/u]?

                      Gdzie są jawne?
                      • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 12:38
                        araceli napisała:

                        > robitussin napisał:
                        > > Ale jakie konkretnie informacje miałaby ujawniać szkoła, skoro te informa
                        > cje [u
                        > > ]już dawno są jawne[/u]?
                        >
                        > Gdzie są jawne?

                        Toż moje pierwsze pytanie brzmiało, czy naprawdę wierzysz w to, że dzieciaki nie wiedzą, które z nich ma biednych rodziców, a które nie? Wiedzą doskonale i w większości przypadków mają to głęboko w d...e. Problem leży głównie w głowach ich rodziców.
                        • araceli Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 12:46
                          robitussin napisał:
                          > Toż moje pierwsze pytanie brzmiało, czy naprawdę wierzysz w to, że dzieciaki ni
                          > e wiedzą, które z nich ma biednych rodziców, a które nie?

                          No to kolejny raz - to co sobie dzieciaki między sobą mówią to zupełnie co innego niż publiczne ujawnianie tej informacji.

                          Ja w szkole nie wiedziałam, kto korzysta z mopsu a kto nie.
                          • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 13:12
                            > No to kolejny raz - to co sobie dzieciaki między sobą mówią to zupełnie co inne
                            > go niż publiczne ujawnianie tej informacji.

                            No to ja też kolejny i chyba ostatni - skoro dzieciaki mówią między sobą i wiedzą doskonale, to nie ma czegoś takiego jak ujawnienie informacji. Nie można ujawnić czegoś, co już jest jawne. Pomijam, że nikt z władz szkoły nie stanął na środku szkoły i nie ogłosił wszem i wobec przez megafon, że takie, a takie dzieci są w takiej i śmakiej sytuacji.

                            > Ja w szkole nie wiedziałam, kto korzysta z mopsu a kto nie.

                            A ja i owszem. Może dlatego, że szkoła była mała.
            • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 12:04
              georgia241 napisała:

              > Ale na czym polega to upokorzenie? Że mają plastikowe pudełko zamiast talerza?

              Najwyraźniej. Też jestem w szoku, że coś takiego może kogoś upokorzyć, więc chyba nawet nie włączę się jakoś specjalnie do dyskusji.
    • varna771 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 21:45
      errata: jak dobrzy ludzi dali drożdzówkę, lub inne jedzenie to do kosza poleciało, takie dzieci były głodne i tu jest podobnie.
    • sadosia75 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 21:48
      Trochę to zalatuje uncertain no bo jak już biedo dostałeś żryć to nie marudź, że koryto ci nie pasuje.
      A co się stało z Zosią i Marysią,któe nie powinny patrzeć na moje dziecko jedzące batona w klasie? Gdzie podział się Michaś, któremu żaba zazdrości rechocze w brzuchu na widok banana mojej córki? No i wreszcie GDZIE podziały się te,któe prawie na 800 ( ? dobrze pamiętam? ) postów wystukały o nierówności, szpanerstwie, lansowaniu dzieci i niezdrowej żywności?
      • madzioreck Właśnie 18.09.12, 21:54
        Tez jestem ciekawa, gdzie obrończynie egalitaryzmu...
        • joxanna Re: Właśnie 18.09.12, 22:09
          No ale co tu pisać? Sprawa jest jasna - jest to po prostu bardzo niegrzeczne.

          Czemu służy to różnicowanie dzieci? Dlaczego biedniejsze dzieci mają być 'oznaczone' - w tym wypadku - plastikowymi talerzami? Dzieci mają swoją godność i w pewnym momencie są w stanie odmówić jedzenia, dlatego, że czują się napiętnowane.
          • wioskowy_glupek Re: Właśnie 18.09.12, 22:32
            Moim zdaniem wszystkie obiady powinny być przekładane na talerze i tyle... Nie widzę tu jakiegoś wielkiego problemu.
            Natomiast nie ma też problemu w tym, że dziecko zje z plastikowego talerza, bez żartów jak jest głodne to zje...

            A jak ktoś robi fochy to niech tych darmowych obiadów nie bierze i tyle...
            • robitussin Re: Właśnie 19.09.12, 11:49
              > A jak ktoś robi fochy to niech tych darmowych obiadów nie bierze i tyle...

              W naszym gimnazjum są (były) dwa rodzaje obiadów - zwykłe, tańsze, robione masowo (ale to nie znaczy, że niesmaczne), tzw. karnetowe, więc dostępne dla tych osób, które wykupią karnet na cały miesiąc. Oraz obiady takie powiedzmy bardziej wyszukane, droższe, robione w dużo mniejszej ilości, dla osób, którym nie chce się kupować całego karnetu, bo jedzą tylko raz na jakiś czas. Wszystko jest sprzedawane/wydawane w tym samym miejscu. System działał bez problemu od lat, ale w zeszłym roku kilkanaścioro rodziców zrobiło awanturę, że tak być nie może, bo to segregacja. Bo dziecko jak ma karnet, to może wziąć tylko to, co jest dostępne na karnet, a nie może sobie wybrać niczego z tych lepszych dań. Nie dało się tym ludziom wytłumaczyć, że ależ owszem, może sobie kupić, ale musi zapłacić więcej, niż gdyby brało na karnet. Bo karnet obejmuje tylko określone dania - robione wg określonych zasad. Nie, dla nich to niesprawiedliwe. Wg nich wszyscy muszą mieć albo karnet albo wszystkie dania muszą być jednakowo dostępne. No i kuźwa rezultat tych kłótni był taki, że obsługa stołówki wypowiedziała umowę i w tym roku żarcia w szkole nie ma w ogóle uncertain
        • taje Re: Właśnie 18.09.12, 22:36
          Ja, ja, jestem obrończynią egalitaryzmu, do usług smile To jest jakiś absurd - walka z wykluczeniem społecznym poprzez oznakowanie wykluczonych. Nie wiem jak to rozwiązać, pewnie najprościej byłoby umożliwić zlecenie przygotowania tych posiłków szkolnej stołówce i szukać dodatkowego dofinansowania dla pokrycia różnicy w kosztach. Ale to pewnie niewykonalne.
          • mandziola Re: Właśnie 18.09.12, 22:50
            Wiecie co to jakiś absurd jest. Firma cateringowa robi obiad za 10 zł na plastikowych talerzach i to ma być tanio??? Ja jestem blisko tematu stołówek i w mojej wsad do kotła to 9 zł, a reszta 3 zł. I to jest całodzienne wyżywienie dzieci w internacie czyli - śniadanie, obiad, kolacja. Jakoś żadne z dzieci nie chodzi głodne. Ale u nas nie ma firmy cateringowej tylko zwykła stołówka z kucharką.
            • lauren6 Re: Właśnie 19.09.12, 08:59
              Kucharka na miejscu w szkole zawsze wyjdzie taniej niż zewnętrzny catering.
              Gminy oszczędzają, tną koszty i polikwidowały te szkolne stołówki. Trzeba mieć za co budować stadiony i orliki.
              Dzięki temu mamy to co widzimy na powyższym obrazku.
              • e_r_i_n Re: Właśnie 19.09.12, 09:19
                lauren6 napisała:

                > Kucharka na miejscu w szkole zawsze wyjdzie taniej niż zewnętrzny catering.

                Dla rodzica - owszem.
                Dla organu prowadzącego - nie.
      • olena.s Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 22:45
        No, ja naprodukowałam trochę wpisów w wątkach o wrażliwości na ubóstwo. Czy w ogóle o wrazliwości na drugiego człowieka, zwłaszcza - słabszego od nas. Mniejszego.
        Proszę bardzo, mogę powtórzyć jeszcze raz, tylko usłyszę to samo co poprzednio od tych samych osób. Które agresywnie i niemiło będą udowadniać, że takie sytuacje są właściwe i odpowiednie, bo dzieci mają sie nauczyć że świat jest taki właśnie, jaki jest.
    • renata28 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 22:52
      U mojego dziecka w szkole wszyscy jedzą na jednorazówkach smile Obiady przywozi firma cateringowa. Przynajmniej nie trzeba się martwić o niedomyte talerze smile
      Mówią o tych talerzach w taki sposób, że normalnie poczułam, że coś ze mną nie tak skoro pozwalam dziecku jeść z jednorazówek.
      Tez zauwazyłam, że oburzeni są rodzice, których dzieci darmowy obiad dostają. Ja za tak podany obiad muszę zaplacić ponad 10 zł, może dlatego mam gdzieś, czy jest on na często niedomytej "porcelanie", czy na higieniczenj jednorazówce.
      • olena.s Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 22:57
        Nie chodzi przecież o plastik. Chodzi o publiczne powiedzenie dzieciom, że nie zasługują na nic lepszego.
        • to_ja_tola Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 16:15
          olena.s napisała:

          > Nie chodzi przecież o plastik. Chodzi o publiczne powiedzenie dzieciom, że nie
          > zasługują na nic lepszego.

          Dokładnie...I szkoła tego "uczy".Nie uczy dzieci tolerancji ,pokazuje tylko,że jesteś gorszy to i na gorszym talerzu jesz,bo nie zasługujesz na nic lepszego...O to chodzi własnie.
          Nie o sam plastik...Tylko o róznicowanie dzieci.
      • best_bej Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 22:58
        Ale przecież tu nie chodzi o to!
        Równie dobrze można tym dzieciakom założyć opaski na rękawy z odpowiednim znaczkiem.
      • madzioreck Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 22:59
        > Mówią o tych talerzach w taki sposób, że normalnie poczułam, że coś ze mną nie
        > tak skoro pozwalam dziecku jeść z jednorazówek.

        Ty też nie kumasz, w czym problem, czy tylko udajesz?
        • wioskowy_glupek Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 23:27
          Bredzicie jak potłuczone, dzieci i bez tych talerzy doskonale wiedzą które biedne a które nie... Nie ma co wymyślać że te talerze to jakaś szczególna stygmatyzacja. Dziecko widzi kto ma wypasiony piórnik i zagraniczne wakacje, a kto rozwalone trampki 2 rok z rzędu i ciuchy po bracie...
          • sadosia75 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 23:32
            Owszem dzieci wiedzą. I te dzieci z biedniejszych rodzin nie mają wpływu na to z jakiej rodziny pochodzą ale jeśli dorośli zaczynają SEGREGACJĘ na dzieci lepsze ( normalne talerze ) i gorsze ( jednorazówki ) już w podstawówce to powiedz mi co wyniesie bogaty dzieciak z tej szkoły? jaki będzie miał obraz w głowie dziecka biednego? I dlaczego by nie opaskować ramion biednych dzieci, żeby wszyscy doskonale wiedzieli kto korzysta z dofinansowania a czyją mamusię stać na mielonego ze szkolnej stołówki?
            • wioskowy_glupek Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 23:41
              Sadosiu, za moich czasów wszyscy jedli to samo i tak samo...
              A i tak wszyscy wiedzieli kto je za swoje a kto za MOPSOWE, i te dzieciaki i tak to wiedzą.

              Poza tym jak sama widzisz, ja napisałam wcześniej wyraźnie, że nie bardzo rozumiem jaki problem jest w tym, żeby wszystkie te porcje z MOPSU przełożyć na talerze ?

              Tu chodzi o fakt, fochowania i wybrzydzania na taką czy inną formę pomocy...
              • madzioreck Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 23:50
                Wiesz, pomocą te można człowieka upokorzyć. Szczególnie przy podejściu "ciesz się, że dostałeś".
              • olena.s Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 23:51
                > Tu chodzi o fakt, fochowania i wybrzydzania na taką czy inną formę pomocy...

                Albo rezygnowania z niej, co zdaje się niektóre upokorzone dzieci wybierają.
                • lauren6 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 09:04
                  Wbrew pozorom biedni ludzie mają własną dumę i nie chcą być upokarzani dobroczynnością.
                  Celem darmowych obiadów dla biednych dzieci jest nakarmienie tych dzieci, by były zdrowsze, lepiej się przez to rozwijały, lepiej uczyły itd. Służy to ogólnie pojętemu dobru społecznemu. Jeśli forma podania tego posiłku dla biednych jest nieakceptowalna to nie trzeba się oburzać, że biedny ma całować po rękach za łaskę darowanego posiłku, tylko najzwyczajniej w świecie wyrównać ten posiłek do zwykłego posiłku dla nie ubogich dzieci.
              • thegimel Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 00:16
                Ale tu chodzi o to, że ten podział prowadzi szkoła, czyli instytucja przez którą powinniśmy być traktowani równo. Owszem, dzieci wiedzą kto biedny, a kto nie, ale szkoła nie powinna jednak autoryzować takiego podziału.
                • tatibi Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 10:04
                  W samo sedno.
              • araceli Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 08:25
                wioskowy_glupek napisała:
                > Poza tym jak sama widzisz, ja napisałam wcześniej wyraźnie, że nie bardzo rozum
                > iem jaki problem jest w tym, żeby wszystkie te porcje z MOPSU przełożyć na tale
                > rze ?

                Problem jest taki, że talerze należą do innej firmy. Niestety - dzieci padły ofiarą wolnego rynku.
          • olena.s Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 18.09.12, 23:49
            Atticus w 'Zabić Drozda' mówił, że jest jedno miejsce, gdzie nierówność społeczna nie powinna istnieć. Dla niego tym miejscem był sąd. Ja zaś powiem, że dla mnie jednym z miejsc bardzo słabo nadających się do wprowadzania takich podziałów jest szkoła.
            Szkoła jest dla wszystkich, i szczerze mówiąc także w interesie tych, które mogą paść dzieci kawiorem, powinna ona służyć wszystkim. Bo dzieci wyuczone od małego, że są gorszego sortu, uwierzą w to, i tak będą żyć, poniżej swoich możliwości. I ciągnąć w dół społeczeństwo.Byłoby po stokroć lepiej, gdyby wszystkie dzieci jadły skromniej, niż gdyby dzielić je na lepszych i gorszych, przy czym ci gorsi są z punktu stygmatyzowani i wytykani palcami.
            • kota_marcowa Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 00:05
              Ja zaś powiem, że dla
              > mnie jednym z miejsc bardzo słabo nadających się do wprowadzania takich podział
              > ów jest szkoła.

              Bzdura. I tak zawsze się znajdzie dziecko mające lepsze ciuchy, lepszy plecak, lepszy piórnik itp.
              A jak niektórzy pisali, dzieciaki i tak dobrze wiedzą, kto je za MOPSowe.

              Bo dzieci wyuczone od mał
              > ego, że są gorszego sortu, uwierzą w to, i tak będą żyć, poniżej swoich możliwo
              > ści.

              Te dzieci i tak będą tak żyć, bo bieda jest dziedziczna, często łączy się z nadużywaniem alkoholu i wszelkimi możliwymi patologiami.

              pamiętam swoja podstawówkę, 15 lat temu, mojej siostry ponad 20 lat temu, nie dość, że takie dzieci się wyróżniały, to jeszcze najczęściej próbowały rozwalić zajęcia, bo nie miały ani krzty ambicji żeby polepszyć swój byt. Żadne z tych dzieci, o którym usłyszałam po latach, ani z mojego rocznika, ani z rocznika mojej siostry, nie skończyło dobrze. Dobrze w rozumieniu emam oczywiście, większość się stoczyła, a reszta to kolejni bezrobotni na garnuszku MOPSu, pewnie wybrzydzająca, na to, co dostają za darmo.
              Z tego, co opowiadają koleżanki mające dzieci w podstawówce, teraz jest tak samo. Całe szczęście, że w gimnazjach i liceach jest już jakiś odsiew.
              • araceli Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 08:22
                kota_marcowa napisała:
                > pamiętam swoja podstawówkę, 15 lat temu, mojej siostry ponad 20 lat temu, nie d
                > ość, że takie dzieci się wyróżniały, to jeszcze najczęściej próbowały rozwalić
                > zajęcia, bo nie miały ani krzty ambicji żeby polepszyć swój byt.

                'Takie' dzieci???? DZIECI???? Jasne - najlepiej odstrzelić, bo dziecko w podstawówce nie ma 'ambicji, żeby polepszyć swój byt'!!!!

                Brak empatii to też patologia.
                • anyx27 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 08:25
                  Co się tak ciskasz araceli, marcowa dobrze napisała. Te dzieci będą jak ich rodzice, większość już jest. Postawa roszczeniowa, zero ambicji, kombinatorstwo, złodziejstwo, patologia. W podstawówce nie uczyłam, ale w gimnazjum już tak, więc niestety wiem, o czym mówię...
                  • araceli Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 08:47
                    anyx27 napisała:
                    > Co się tak ciskasz araceli, marcowa dobrze napisała. Te dzieci będą jak ich rod
                    > zice, większość już jest. Postawa roszczeniowa, zero ambicji, kombinatorstwo, z
                    > łodziejstwo, patologia. W podstawówce nie uczyłam, ale w gimnazjum już tak, wię
                    > c niestety wiem, o czym mówię...

                    'Te' dzieci. Co za rasizm! A jak 'te' dzieci mają mieć inaczej skoro osoby takie jak Ty (NAUCZYCIELKI!!!!) traktują je jak ludzi drugiej kategorii? Pewnie - najlepiej 'takiemu' dziecku już w żłobku piętno na czole wypalić!
                    • anyx27 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 08:57
                      araceli napisała:

                      > 'Te' dzieci. Co za rasizm!

                      Tak, "te" dzieci, korzystające z mopsu. Są jeszcze "tamte" - niekorzystające. Teraz zrozumiałaś skrót myślowy? "Tamte" dzieci, to też rasizm, nie?
                      • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 10:42
                        Z twojej wypowiedzi jasno wynika, że "te" dzieci to dzieci gorszego sortu. Skrótem myślowym się teraz nie tłumacz.
                  • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 12:36
                    anyx27 napisała:

                    > Co się tak ciskasz araceli, marcowa dobrze napisała. Te dzieci będą jak ich rod
                    > zice, większość już jest. Postawa roszczeniowa, zero ambicji, kombinatorstwo, z
                    > łodziejstwo, patologia.

                    Dodałabym jeszcze wyuczona bezradność. Problem, który w naszym społeczeństwie coraz bardziej narasta. I niestety, postawa jest kształtowana głównie dlatego, że takim ludziom rozdaje się ryby (zabierając je najpierw tym, którzy sami sobie złowili), zamiast nauczyć robić wędki. Mało kto ma pomysł, jak to zmienić. Parę wrażliwych dusz sądzi, że jak się nakarmi i sfinansuje potrzebujących, to problem się rozwiąże. Absurd! Nic się nie rozwiąże. On się jeszcze pogłębi. Na szczęście od kilku lat widać tu i ówdzie coraz szerzej zakrojone akcje społeczne, apelujące, by nie wspomagać finansowo np. żebrzących ludzi, tylko pomagać im w inny sposób - znaleźć pracę, skierować do odpowiednich instytucji socjalizujących. Zawsze to jakiś krok do przodu.
                    A tu w wątku widać jak na dłoni ten problem. Obiad za darmo, ale okraszony fochami, że w styropianowych pojemnikach. No doprawdy, cóż za faux-pas uncertain Czasem strach ubrania po dzieciach oddać do MOPSu, bo to przecież fason sprzed kilku lat - też się nie daj Boże ktoś żachnie, że niemodne.
                    • araceli Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 12:47
                      robitussin napisał:
                      > I niestety, postawa jest kształtowana głównie dlatego, że
                      > takim ludziom rozdaje się ryby (zabierając je najpierw tym, którzy sami sobie
                      > złowili), zamiast nauczyć robić wędki.

                      Tak - dajmy dziecku w pierwszej klasie podstawówki wędkę - niech sobie idzie złowić obiad.
                      • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 13:15
                        > Tak - dajmy dziecku w pierwszej klasie podstawówki wędkę - niech sobie idzie zł
                        > owić obiad.

                        Akurat tutaj pisałam ogólnie o problemie.
                        • lauren6 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 14:23
                          robitussin napisał:

                          > > Tak - dajmy dziecku w pierwszej klasie podstawówki wędkę - niech sobie id
                          > zie zł
                          > > owić obiad.
                          >
                          > Akurat tutaj pisałam ogólnie o problemie.

                          Bezmyślnie użyłaś neoliberalnego sloganu i w tym kontekście wyszło to bardzo głupio. Jak rozumiem łatwiej iść w zaparte niż przyznać się do błędu.
                          • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 14:30
                            > Bezmyślnie użyłaś neoliberalnego sloganu i w tym kontekście wyszło to bardzo gł
                            > upio. Jak rozumiem łatwiej iść w zaparte niż przyznać się do błędu.

                            Pardon, ale do jakiego niby błędu miałabym się przyznać??
                            Dopisałam się pod konkretnym postem dotyczącym ogólnego problemu ubóstwa i marginesu w naszym kraju. To jest ten błąd? Dryf dyskusji w innym kierunku?
                            I błagam - daruj sobie teksty o "neoliberalnych sloganach", bo wykręca mnie bardziej, niż przy "zaplutych karłach reakcji".
                            • lauren6 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 19:06
                              > Dopisałam się pod konkretnym postem dotyczącym ogólnego problemu ubóstwa i marginesu w naszym kraju.

                              Po raz kolejny: ubóstwo nie równa się marginesowi. Można tonąć w luksusach i dalej być marginesem i na odwrót.

                              A pisanie o dawaniu wędki zamiast ryby w kontekście dyskusji o głodujących dzieciach to jest żenua, na co nie tylko ja zwróciłam uwagę.

                              > I błagam - daruj sobie teksty o "neoliberalnych sloganach", bo wykręca mnie bar
                              > dziej, niż przy "zaplutych karłach reakcji".

                              Boli, bo ktoś nazwał sprawę po imieniu i powiedział, że bezmyślnie używasz pustych sloganów nieadekwatnych do sytuacji?
                              • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 19:39
                                > Po raz kolejny: ubóstwo nie równa się marginesowi. Można tonąć w luksusach i da
                                > lej być marginesem i na odwrót.

                                Dżiiis, a czy ja to porównuję??
                                DOPISAŁAM SIĘ pod konkretnym postem. Z WŁASNYM wnioskiem. NIE DOTYCZĄCYM konkretnej sytuacji z wątku. Czy napisać to jeszcze raz powoli i sylabizując, byś mnie zrozumiała?

                                > A pisanie o dawaniu wędki zamiast ryby w kontekście dyskusji o głodujących dzie
                                > ciach to jest żenua, na co nie tylko ja zwróciłam uwagę.

                                NIE W KONTEKŚCIE.
                                Litości, czytajcie ze zrozumieniem, a nie tylko aby szybko przelecieć, wyłowić kilka słów i odpisywać. Bo to jest właśnie żenua.

                                > > I błagam - daruj sobie teksty o "neoliberalnych sloganach", bo wykręca mn
                                > > ie bardziej, niż przy "zaplutych karłach reakcji".

                                > Boli, bo ktoś nazwał sprawę po imieniu i powiedział, że bezmyślnie używasz pust
                                > ych sloganów nieadekwatnych do sytuacji?

                                Boli? Po prostu leczą mnie takie wzdęte hasła.
                                I nie wiem o jakich pustych frazesach mówisz. To, co pisałam, to czysta rzeczywistość. Pogadaj sobie z kimś, kto w tym siedzi od środka i wie, jakie działania faktycznie są sensowne, a jakie kompletnie nie. Na razie puste slogany lecą tylko z ust Matek Teres z bożej łaski, którym się wydaje, że jak oddadzą stare książki do MOPSu, to im sw. Piotr wrota raju szerzej otworzy uncertain
                • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 08:32
                  Brak empatii to też patologia.

                  Brak empatii to nie tylko patologia, ale po prostu chora psychika i podły charakter razem wzięte.
              • olakociak Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 09:05
                > Te dzieci i tak będą tak żyć, bo bieda jest dziedziczna, często łączy się z nad
                > używaniem alkoholu i wszelkimi możliwymi patologiami.

                Mam nadzieję, że chciałaś napisać, że bieda CZASEM jest dziedziczona! CZASEM A NIE ZAWSZE!
                Wiesz w tamtym wątku napisałam i napiszę raz jeszcze - ja jestem dzieckiem takich patologicznych rodziców. I całym swoim życiem staram się zadawać kłam tej opinii! I do szału mnie doprowadzają takie teksty! Jakbym słyszała swoich przyszłych teściów cholera jasna! " Ta dziewczyna nie dla Ciebie, ona ma w genach pociąg do alkoholu, ma spaczoną psychikę..etc."
                K...mać, dzięki Ci panie za kochaną szkolna pedagog, która żeby mnie nie upokarzać sama szła i mnie wpisywała na listę, żebym przy całej kolejce znajomych nie musiała mówić, że ja z opieki mam obiady! Bo ja akurat dobrze się kryłam i w szkole mało kto wiedział jak mam w domu - zapierdzielałam na ulotkach i w hipermarketach żeby mieć popłacone ubezpieczenia, wycieczki i podręczniki. Żeby nikomu nie przyszło do głowy, że mnie nie stać! Dość się wstydziłam nocnych awantur na całą dzielnicę, żeby jeszcze tam świecić oczami za nieporadność moich rodziców. I gwarantuję Ci, że wyszłam na ludzi. Jestem uczciwa, porządna, lojalna i sumienna. I bardzo wdzięczna pani pedagog, która sama od siebie mi pomagała żebym miała chociaż trochę łatwiej. Ale co tam, wg. Ciebie nie warto mi było pomagać, przecież szansę, że załapię od rodziców miłość do wódy były tak duże...
                • olakociak Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 09:09
                  szanse
                  żeby nie było, że patologia jestem co się nie nauczyła nawet pisać.
            • edelstein Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 23:16
              Alez jedza to samo tylko na innych talerzach.Za moich czasow jadaly na tych samych,a i tak bylo wiadomo kto zas.Poza tym powinnam czuc sie gorsza,bo dostawaly rano herbate lub kakao,a ja nie,bo nie bylam biedna i sniadanie mi sie nie nalezalotongue_out
          • asia_i_p Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 00:23
            Dziecko ma prawo powiedzieć koledze, że dostało jedynkę, a jego rodzice się rozwiedli. Jeżeli ja te same informacje, pozyskane drogą służbową, przekażę temu samemu koledze dziecka, postępuję nieetycznie. Nieważne w tym wypadku, że dzieci i tak wiedzą - ode mnie nie mają prawa się tego dowiedzieć.
        • renata28 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 21:17
          > Ty też nie kumasz, w czym problem, czy tylko udajesz?

          Nie ja "kumam" i to znacznie wiecej niz ci się wydaje. Tylko jest jak jest. I myslę, że dla tych dzieci ważny jest ten obiad od talerza na jakim go jedzą. Chyba lepiej żeby w ogóle coś zjadły. Wydaje mi sie, że to niektórzy dorośli robią z tego jakiś dziwny problem.
          Idac tym tokiem rozumowania, należałoby wszystkich w szkole ubrac w worki pokutne albo chociaz w zgrzebne mundurki, kazać kupić podobne tornistry, wyposażenie, rodzicom nakazac z czym mają kanapki (pomijam juz, że pewnie niektóre z tych dzieciaków kanapek nie przynoszą). Wybaczcie, ale to do niczego nie prowadzi.
      • imasumak Renata, a Ty w ogóle zrozumiałaś o czym jest 19.09.12, 11:18
        ten artykuł?
    • asia_i_p Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 00:20
      Ja mam wrażenie, że ten konflikt jest trochę pogłębiony przez fakt, że ci, którzy decydują, uczucia tych dzieci mają w nosie.
      Jakby nie mieli, to wykorzystali by kruczek, który pozwala brać przy przetargu pod uwagę nie tylko cenę. A jakby się nie dało (w końcu nie jestem prawnikiem i źle mogłam zrozumieć te zacytowane w artykule zasady), to robiliby wszystko, żeby to dla dzieci było mało odczuwalne. Większość szkół ma jakąś zastawę szkolną, nawet nie mając stołówki - co za problem jej użyć? Nie mogąc zamówić takiego samego obiadu, umawiać firmy cateringowe, żeby chociaż gotowały obiady podobne - w te same dni naleśniki, w te same dni rybę? Tak długo suszyć głowę organowi prowadzącemu aż pieniądze się znajdą? Uderzać do lokalnych businessmanów i polityków?

      Bo ja mam wrażenie, że "nie da się" w tym wypadku znaczy "nie uważam, żeby to było wystarczająco ważne, żeby tym sobie głowę zawracać". Mają co jeść? Mają. I do widzenia.
      • kota_marcowa Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 00:27
        Większość szkół ma jakąś zastawę szkoln
        > ą, nawet nie mając stołówki - co za problem jej użyć? Nie mogąc zamówić takiego
        > samego obiadu, umawiać firmy cateringowe, żeby chociaż gotowały obiady podobne
        > - w te same dni naleśniki, w te same dni rybę?

        Och, to oczywiście jedna sprawa, bo dzieci szkoda, ale wszystkich oburzają fochy rodziców z patologii, ze za darmo dostają nie dość dobre. Wtf. niech sobie na lepsze zarobią, jak "frajerzy".
        • asia_i_p Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 00:32
          Mnie jakoś bardziej oburza brak empatii organizatorów tego dożywiania niż "fochy" rodziców tych dzieci - "fochy" nikogo nie krzywdzą, najwyżej mogą wkurzyć.

          A i nie wiem, czy to do końca są fochy - czy to, kto jest objęty opieką MOPS-u, to na pewno są informacje jawne? MOPS mógłby sobie na przykład wywiesić listę? Bo w sumie to na jedno wychodzi.
          • wioskowy_glupek Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 00:52
            Nikt nikomu tych obiadów na sile nie wciska... Jeżeli nie chcą segregacji to niech się dogadają z MOPSEM że dzieci nie będą jadły w szkole a np. Mops wyda bon żywnościowy, czy coś w tym guście i dziecko zje w domu. W szkole jest raptem do 15.00 w młodszych klasach więc z głodu na kanapkach nie umrze.

            Jako dziecko chodziłam na obiady do szkoły i pamiętam, że zarówno dzieci bogatsze jak i patologia, bardzo często tych obiadów nie jadły tylko się nimi rzucały np. Albo wszystko lądowało w koszu na odpadki, bo było po prostu nie dobre...
            • thegimel Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 08:34
              Nie wiadomo czy dziecko zje. Może ojciec bon na wódkę wymieni, matka talerzem zupy obdzieli młodsze rodzeństwo. Akcję dożywiania dzieci w szkole popieram w 100% procentach. Owszem, fajnie byłoby gdyby udało się stworzyć jakiś w miarę skuteczny program pomocy wychodzenia z biedy, zwłaszcza dla dzieci, żeby nie odziedziczyły postawy życiowej po rodzicach, ale takowego niestety nie ma. Ale nie zmienia to sytuacji, że te dzieci nie są w żaden sposób winne swojej sytuacji, a to one ponoszą konsekwencje.
              • lauren6 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 11:26
                Nie tylko one ponoszą konsekwencje, ale całe społeczeństwo. Głodne dziecko jest podatne na różne choroby, które będą leczone na koszt wszystkich podatników. Z powodu głodu nie ma sił do pracy fizycznej i umysłowej. Będzie mieć gorsze wyniki w nauce, w przyszłości mniejsze siły do pracy, bo głodny człowiek najzwyczajniej w świecie nie ma sił pracować. W intencji całego społeczeństwa leży dożywianie dzieci, bo głodzenie ich jest najprostszą drogą do wpędzenia ich w ubóstwo w dorosłym życiu.
        • thegimel Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 00:53
          Rodzice owszem, mogą zarobić, dzieci niestety nie. I chociaż zwolenniczką egalitaryzmu nie jestem, karmić dziecka najtańszą pasztetową w imię zasady "żeby biedny Jaś nie poczuł się gorzej" nie zamierzam, to jednak państwowa instytucja jaką jest szkoła nie powinna takiej segregacji uprawiać. Te dzieci sytuacji, w której są nie są winne, jakby mogły wybrać, to pewnie u Kulczyków by się urodziły. I tak wiedzą, że są biedniejsze, gorsze. Nie powinno się ich w dodatkowy sposób piętnować. Tak jak andaba napisała "dawać trzeba umieć"
          • anyx27 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 08:22
            Dyskutujecie o szkole, o mopsie, o firmie cateringowej, o dzieciach, a może by się tak RODZICÓW tych dzieciaków czepić? Bo to oni są winni całej tej sytuacji.
            • kropkacom Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 08:26
              Rodzice tych obiadów nie będą jeść. Dzieci nie są winne. Na świat się nie pchały. Dla mnie cała sytuacja to wstyd dla szkoły.
            • thegimel Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 08:29
              A czy coś to zmieni? Owszem, wkurza mnie, że babka, która funduje sobie sześcioro dzieci po kolei pomimo braku wystarczających środków do życia, z MOPSu dostaje wszystko, w przedszkolu czy żłobku miejsce ma pewne. Ale dzieci rodziców sobie nie wybrały i nie są winne,m że rodzice są niezaradni,leniwi, czy piją. Dożywianie tych dzieci jest akcją pozytywną, przynajmniej jest pewne, że dzieci zjedzą ciepły posiłek, ale nie powinno się ich w żaden sposób stygmatyzować. Bo to w żaden sposób nie zachęca do wyjścia z biedy.
              • kropkacom Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 08:32
                Wyjście z biedy... To jest wciskanie dzieciaka w miejsce z którego nigdy nie wyjdzie.
    • agata_abbott Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 08:32
      Pamiętam tamten wątek, rozmawiałam o tej sprawie wtedy z Mamą (jest dyrektorką w kombinacie przedszkole-podstawówka-gimnazjum). I co się okazuje... u niej w szkole obiady są tak tanie, że dopłata z GOPSu jest wyższa niż cena obiadu. Więc dzieci korzystające z pomocy dostają jeszcze drugie śniadanie, na które przychodzą na którejś wyznaczonej przerwie. Czyli... też segregacjasmile
      • kropkacom Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 08:38
        No i dobrze, że u niej jest właśnie tak.
        • agata_abbott Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 08:46
          Tak sobie jednak myślę, że starły się w tej dyskusji dwa obozy: "segregacja upokarza" i "nie chcieli obiadów to nie byli głodni". A myślę, że prawda leży pośrodku. Część naprawdę biednych ludzi po zapomogi do MOPSu po prostu wstydzi się iść, i dla nich to jest rzeczywiście upokorzenie. Ale jest cała masa potwornie roszczeniowych "biednych" rodziców, którzy potrafią się właśnie tak obrazić. Mama organizuje też wyjazdy wakacyjne, na które jeżdżą też dzieci z MOPSów/GOPSów, ale też dzieci z naprawdę bogatych domów. Wyjazdy są niskobudżetowe - namioty albo jakieś pokoje z łazienką na korytarzu, ciepły obiad + śniadania/kolacje robione we własnym zakresie (chleb z dżemem albo jakąś mielonką najczęściej). I zadziwiające jest to, że pretensje co do standardu mają zazwyczaj ci, którzy za wyjazd nie płacą.
          Jak się trochę naogląda takich ludzi, to odechciewa się czasami pomagać, serio.
          Aczkolwiek oczywiście zgadzam się, że taka negatywna segregacja w przypadku posiłków nie powinna mieć miejscasmile
          • kropkacom Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 08:54
            Ulubione słowo ematki - roszczeniowy. Nie można robić tak, ze biedny musi kilka dni nie jeść i nie mieć resztek godności aby na coś sobie zasłużyć. No ludzie, nie jest wam wstyd, ze dzieci w Polsce głodują i są źle traktowane przez społeczeństwo? Pal lich rodziców, ale to są dzieci.
            • agata_abbott Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 08:58
              No jasne, dlatego zawsze takim dzieciom i tak się pomagasmile Ale rodzice są czasami okropni, a dzieci przejmują ich postawy. Wtedy pojawia się niechęć pomagającego.
              • kropkacom Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 09:03
                Jeśli chodzi o dzieci należy odłożyć antypatie do rodziców na bok.
                • lauren6 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 09:11
                  Zaraz usłyszysz, że jak się nie ma na dzieci to trzeba było tych dzieci nie robić. A nakarmienie dziecka to problem jego rodzica, a nie ludzi, którzy ciężko pracują by nakarmić własne dzieci. Mamy jedno wielkie g... zamiast społeczeństwa obywatelskiego. Ludziom w głowach się poprzestawiało od neoliberalnych sloganów i dzięki temu ogrom Polaków prezentuje wrażliwość na krzywdę dziecka na poziomie pierwotniaka.

                  Szkoda, że od tych genialnych rad forumowych żadne dziecko nie zostanie nakarmione.
                  • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 13:17
                    > Szkoda, że od tych genialnych rad forumowych żadne dziecko nie zostanie nakarmi
                    > one.

                    I w drugą stronę to samo - jakże łatwo jest być Matka Teresą jedynie na cenę abonamentu internetowego smile
                    • lauren6 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 14:18
                      Mamy takie bogate społeczeństwo, że stać nas na leczenie skutków niedożywienia u dzieci, zamiast temu przeciwdziałać smile

                      I bycie Matką Teresą nie ma tu nic do rzeczy. To kwestia zdrowego rozsądku.
                      • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:37
                        lauren6 napisała:

                        > Mamy takie bogate społeczeństwo, że stać nas na leczenie skutków niedożywienia
                        > u dzieci, zamiast temu przeciwdziałać smile
                        >
                        > I bycie Matką Teresą nie ma tu nic do rzeczy. To kwestia zdrowego rozsądku.

                        Brawo! Popieram! Nic dodać, nic ująć.
                      • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:43
                        lauren6 napisała:

                        > I bycie Matką Teresą nie ma tu nic do rzeczy. To kwestia zdrowego rozsądku.

                        Lauren, pisałam o zachowaniach na forum. O zgrywaniu się na Matkę Teresę, bo i tak nikt tego nie sprawdzi. Masa tu oburzonych, pełnych empatii i wyrozumiałości.
                        Ciekawe, ile z nich w życiu codziennym robi coś realnego, coś więcej poza kłapaniem paszczą.
                        • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:47
                          robitussin napisał:

                          > Ciekawe, ile z nich w życiu codziennym robi coś realnego, coś więcej poza kłapa
                          > niem paszczą.
                          >

                          A ty co robisz poza kłapaniem paszczą?
                          • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:54
                            > A ty co robisz poza kłapaniem paszczą?

                            Widzisz, różnica między nami jest taka, że to nie ja drę ryja z oburzeniem i wyzywam ludzi od suk tylko dlatego, że nie pomagają innym albo, że mają inne poglądy. Ty to robisz, więc między innymi od Ciebie należałoby oczekiwać informacji, co poza zgrywaniem się na Matkę Teresę na forum, obrończynię uciśnionych i ubogich, robisz w życiu faktycznie.
                            Pytanie jest retoryczne, bo jak pisałam wcześniej - napisać można cokolwiek, i tak nikt tego nie sprawdzi.
                            • gulcia77 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 15:59
                              Czyli uważasz, że nie pomaganie innym jest w porządku?
                              • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 16:02
                                gulcia77 napisała:

                                > Czyli uważasz, że nie pomaganie innym jest w porządku?

                                A gdzie to wyczytałaś?
                                W ogóle się do tego nie odnosiłam, tylko to trzaskania dziobem na pokaz.

                                Pomaganie innym to sprawa osobista każdego z osobna.
                                Nazywanie kogoś suką tylko dlatego, że ktoś tego nie robi, świadczy jedynie na niekorzyść osoby, która w ten sposób określa innych ludzi.
                                • gulcia77 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 16:11
                                  robitussin napisał:
                                  >
                                  > Pomaganie innym to sprawa osobista każdego z osobna.
                                  Nie zgodzę się z Tobą. Gdyby nie było tak, że tylko pojedynczy ludzie próbują cokolwiek zrobić, to w ogóle nie byłoby tego wątku. To jest sprawa wszystkich. Ja nie wiem, czy Rosa tylko kłapie dziobem, czy też rzeczywiście próbowała coś zrobić, ale wiem, że gdyby wszyscy zabrali się za pomoc tym, którym jest w życiu gorzej, to nie mielibyśmy problemu z segregacją ze względu np. na stopień zamożności. Ale Tobie zdaje się, wcale ta segregacja nie przeszkadza.
                                • lauren6 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 19:11
                                  robitussin napisał:

                                  > Pomaganie innym to sprawa osobista każdego z osobna.

                                  Nie, nie jest. Problem głodujących dzieci to problem całego polskiego społeczeństwa i są potrzebne skuteczne rozwiązania systemowe by z tym głodem walczyć.
                                  • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 19:44
                                    lauren6 napisała:

                                    > robitussin napisał:
                                    > > Pomaganie innym to sprawa osobista każdego z osobna.

                                    > Nie, nie jest.

                                    Owszem, jest.

                                    > Problem głodujących dzieci to problem całego polskiego społeczeń
                                    > stwa i są potrzebne skuteczne rozwiązania systemowe by z tym głodem walczyć.

                                    Pisałam o POMAGANIU.
                                    A nie o problemie głodujących dzieci i potrzebie skutecznych rozwiązań systemowych, by ten problem zniknął.
                                    Tutaj nie ma tożsamości.

                                    Z ciekawości - w jaki sposób Ty osobiście rozwiązujesz ten problem, oprócz odkrywania na forum Ameryki, że takowy istnieje?
                              • edelstein Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 23:21
                                A co,jest?nie kazdy chce byc Matka Teresa,ja np nie chce,interesuje sie soba,swoim zyciem,swoim dzieckiem i facetem.Wystarcza mi osob,ktorym musze pomagac.
                            • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 16:27
                              No cóż.. po tm co napisałaś dskusja z tobą jest bezcelowa. Drzyj sobie ryja sama. Dobrze ci to idzie suspicious
            • anyx27 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 09:01
              kropkacom napisała:

              > Pal lich rodziców, ale to są dzieci.

              Po pierwsze, to ci rodzice spłodzili dzieci, to ci rodzice nie pracują, bo po co, skoro państwo im da. To ci rodzice piją, palą i dlatego nie mają pieniędzy na jedzenie itd. dla dzieci. Więc jakie pal licho rodziców? To oni są winni tej sytuacji. nikt inny. Tylko czy dla nich to dobre słowo "winni"? Nie, bo oni nie widzą w tym winy, oni uważają to za normalność. "Czy się stoi, czy się leży..". itd.
              • kropkacom Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 09:04
                O co? Za ich głupotę chcesz karać dzieci?
              • olakociak Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 09:15
                Tak moi rodzice byli winni temu, że mieli ważniejsze sprawy na głowie niż ja i moje potrzeby, ale na boga powiedz mi jak ja miałam ich zmusić do zmiany życia?! Jak?! Myślisz, że nie próbowałam? To nic nie dawało. Łatwiej było mi iść na ulotki w zimie przy minus 20 stopniach niż trafić do ich pustych łbów!
              • araceli Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 09:47
                anyx27 napisała:
                > Po pierwsze, to ci rodzice spłodzili dzieci, to ci rodzice nie pracują, bo po co,
                > skoro państwo im da.

                Nie im tylko dzieciom. Dziecko ma chodzić głodne, żebyś wyżyła swoją frustrację? Poczujesz się lepiej?
              • lauren6 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 11:13
                anyx27 napisała:

                > kropkacom napisała:
                >
                > > Pal lich rodziców, ale to są dzieci.
                >
                > Po pierwsze, to ci rodzice spłodzili dzieci, to ci rodzice nie pracują, bo po c
                > o, skoro państwo im da.

                Jesteś podła i celowo piszesz takie rzeczy w złej wierze, czy po prostu głupia i nie wiesz na jakim świecie żyjesz. Uświadomię cię: w Polsce jest bardzo dużo rodzin biednych gdzie obydwoje rodzice pracują. Poza patologią nikt nie kupuje sobie papierosów, gdy nie ma co dziecku na obiad zrobić. Trzeba być na prawdę ograniczonym, by stawiać znak równości między ubóstwem, a patologią.
          • olena.s Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 11:05
            > zadziwiające jest to, że pretensje co do standardu mają zazwyczaj ci, którzy za
            > wyjazd nie płacą.
            Nie, to jest akurat całkiem zrozumiałe. Jak posyłam dzieciaka na obóz pod namiot, to nie mam pretensji, że nie śpi w kaczym puchu i pewnie się nawet cieszę, że stanie się bardziej samodzielne i nauczy się funkcjonowac w skromnych warunkach.
            Jak moje dziecko ktoś charytatywnie zabiera pod ten sam namiot i daje tę samą pasztetówkę, to czuję urazę, że moje dziecko nie zasługuje na suche łóżko i kotleta. Bo odbieram to tak, że moje dziecko dostaje resztki.
            • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 14:09
              olena.s napisała:

              > > zadziwiające jest to, że pretensje co do standardu mają zazwyczaj ci, któ
              > rzy za
              > > wyjazd nie płacą.
              > Nie, to jest akurat całkiem zrozumiałe. Jak posyłam dzieciaka na obóz pod namio
              > t, to nie mam pretensji, że nie śpi w kaczym puchu i pewnie się nawet cieszę, ż
              > e stanie się bardziej samodzielne i nauczy się funkcjonowac w skromnych warunka
              > ch.
              > Jak moje dziecko ktoś charytatywnie zabiera pod ten sam namiot i daje tę samą p
              > asztetówkę, to czuję urazę, że moje dziecko nie zasługuje na suche łóżko i kotl
              > eta. Bo odbieram to tak, że moje dziecko dostaje resztki.

              Ja zrozumiałam, że wszyscy mają ten sam standard - bogaci (którzy zapłacili) czy biedni (którym ufundowano). Narzekają tylko biedni, którzy to dostali za darmo. Nadal uważasz, że mają prawo czuć się upokorzeni?
      • anyx27 Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 08:42
        U mojej koleżanki w mieście jest jedna podstawówka. Moja koleżanka pracuje od 7 rano, jej mąż ma pracę wyjazdową i jak ich córka była młodsza (kl. I-III) musiała być długo w świetlicy, siedziała w większośći z dziećmi "mopsowymi". Ponieważ dzieci korzystające z mopsu dostawały właśnie drugie śniadanie również, koleżanka bardzo chciała, żeby jej córka również mogła dostawać. Ale uwaga: chciała za to SAMA zapłacić. Żeby tylko młoda mogła jeść te same nieszczęsne bułki, co jej koledzy. I co usłyszała? NIE, nie da się, bułki są tylko dla biednych dzieci.

        Tak samo było z wyprawką. Biedne dzieci dostały na początku roku szkolnego wyprawki za darmo, w klasie. Młoda przyszła do domu z rykiem, że ona nie dostała prezentu, a inne dzieci tak.

        To nie jest segregacja???
        • thegimel Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 08:46
          Tak, to też jest segregacja. Tak to też powinno być przeprowadzone dyskretniej, zwłaszcza z tymi wyprawkami. Happy now?
        • agata_abbott Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 08:47
          No to jest średnieuncertain
          Aczkolwiek łatwiej dziecku to zrekompensować w takiej sytuacji. Koleżanka córce śniadanie może kupić i dać, tamci rodzice - pewnie nie bardzo.
        • kropkacom Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 08:49
          Nie rozumiem. Chcesz równać w dół? Dla tych dzieci (jak to piszesz) "mopsowych" to powiew normalności, a dla twojej córki? Jeśli wyprawka była dawana jako prezent to znowu błąd szkoły, a nie tych dzieci.
          • anyx27 Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 08:54
            Tylko widzicie, jest różnica. Moja koleżanka nie poszła z tym do gazety czy choćby do dyrektorki, zeby robić aferę, bo nie o to przecież chodzi. W przeciwieństwie do tamtych roszczeniowych rodziców. I właśnie o to chodzi. O tę roszczeniowość rodziców, którzy dostają dla swoich dzieci za darmo to, na co inni ciężko pracują.
            • kropkacom Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 08:56
              Ich dzieci dostają jeść. Nie rodzice. Twoja koleżanka nie musiała iść do gazety. Mogła zrobić dziecku te bułkę.
              • anyx27 Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 09:03
                kropkacom napisała:

                >Twoja koleżanka nie musiała iść do gazety
                > . Mogła zrobić dziecku te bułkę.

                Ale ona robiła śniadanie, tylko młoda chciała TAKĄ SAMĄ bułkę, jak koleżanka. Tak jak z tymi talerzami przecież. I jedne i drugie dzieci dostają talerze, tylko inne. Więc w czym problem z talerzami, skoro z bułkami nie ma według ciebie?
                • kropkacom Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 09:08
                  Nie mogła jej kupić takiej samej bułki? Jak sobie wyobrażasz sytuację z talerzami? Mają własne przynosić?

                  Pominę już fakt, że w wyciągane jak z kapelusza magika w trakcie dyskusji historyjki nie wierzę
                  • lusitania2 Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 10:55
                    kropkacom napisała:

                    > Nie mogła jej kupić takiej samej bułki?

                    tak, kropciu - urzędnicy mopsu wręcz nie mogli się doczekać na codzienny telefon z rana, czy dziś dzieci w szkole będą jadły taką bułkę czy inną i czy z pasztetową, czy z marmoladą z biedronki.

                    >
                    Pominę już fakt, że w wyciągane jak z kapelusza magika w trakcie dyskusji historyjki nie wierzę

                    twoja wiara - twój problem.

                    • kropkacom Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 11:01
                      Bawisz się w adwokata, a może masz dwa nicki? To jak?
                      • robitussin Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 13:22
                        kropkacom napisała:

                        > Bawisz się w adwokata, a może masz dwa nicki? To jak?

                        No ba! Bo dwie różne osoby o tych samych poglądach to musi być jakiś przekręt.
                        • kropkacom Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 13:31
                          Ależ skąd. Nie musi. Gorzej jak pisze do jednego nicku, że nie wierzę w historie co się tak nagle przypominają w końcówce rozmowy, a inny nick odpisuje, że nie muszę wierzyć. big_grin
                          • robitussin Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 13:51
                            kropkacom napisała:

                            > Ależ skąd. Nie musi. Gorzej jak pisze do jednego nicku, że nie wierzę w histori
                            > e co się tak nagle przypominają w końcówce rozmowy, a inny nick odpisuje, że ni
                            > e muszę wierzyć. big_grin

                            No i? Bo autentycznie nie rozumiem.
                            Też Ci tak chciałam napisać, ale mnie ubiegnięto wink
                            • kropkacom Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 14:18
                              Jesteś ta pani z tej historyjki? big_grin
                              • robitussin Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 14:26
                                kropkacom napisała:

                                > Jesteś ta pani z tej historyjki? big_grin

                                Nie, po prostu śmieszy mnie i dziwi, gdy uważasz, że ktoś wymyśla historyjki na poczekaniu. Po co miałby to robić? Ty tak robisz?
                          • anyx27 Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 13:54
                            kropkacom napisała:
                            Gorzej jak pisze do jednego nicku, że nie wierzę w histori
                            > e co się tak nagle przypominają w końcówce rozmowy, a inny nick odpisuje, że ni
                            > e muszę wierzyć. big_grin

                            Akurat o tej historii o koleżance pisałam już kiedyś dawno temu. A nicka mam jednego.
                  • robitussin Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 13:21
                    kropkacom napisała:

                    > Nie mogła jej kupić takiej samej bułki? Jak sobie wyobrażasz sytuację z talerza
                    > mi? Mają własne przynosić?

                    No jeśli tak ich odstręcza czy wręcz upokarza jedzenie ze styropianowego pojemnika ...
                    Tak na marginesie - jak znam życie i dzieci, to u nas w szkole, w takiej sytuacji byłoby jojczenie, że "tamci" mają lepiej, bo dostają obiady w pojemnika na wynos i mogą sobie na dworze zjeść albo do domu zabrać, a inni muszą siedzieć twardo w stołówce aż do ostatniego kęsa.
                    • araceli Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 13:25
                      robitussin napisał:
                      > No jeśli tak ich odstręcza czy wręcz upokarza jedzenie ze styropianowego pojemnika ...

                      A naprawdę tak ciężko pojąć, że nie chodzi o plastikowy pojemnik tylko o segregację, która nie powinna mieć miejsca?
                      • robitussin Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 13:57

                        > A naprawdę tak ciężko pojąć, że nie chodzi o plastikowy pojemnik tylko o segreg
                        > ację, która nie powinna mieć miejsca?

                        No nie powinna, ale się pojawiła, bo inaczej się widocznie nie dało, ale mimo niedoskonałości tego systemu, cel został osiągnięty - dzieciaki zostały nakarmione.
                        Naprawdę aż tak Was bulwersuje cała otoczka, że nie dostrzegacie tego, co jest w tym działaniu najważniejsze?
                        • araceli Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 14:13
                          robitussin napisał:
                          > No nie powinna, ale się pojawiła, bo inaczej się widocznie nie dało, ale mimo n
                          > iedoskonałości tego systemu, cel został osiągnięty - dzieciaki zostały nakarmio
                          > ne.
                          > Naprawdę aż tak Was bulwersuje cała otoczka, że nie dostrzegacie tego, c
                          > o jest w tym działaniu najważniejsze?

                          Operacja się udała - pacjent zmarł.
                          • robitussin Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 14:17
                            > Operacja się udała - pacjent zmarł.

                            No jeśli tak to widzisz, to przychylam się do opinii Agaty - czasem odechciewa się ludziom pomagać, bo zawsze i wszędzie będą widzieć szklankę do połowy pustą albo usilnie szukać dziury w całym.
                          • rosapulchra-0 Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 15:39
                            araceli napisała:

                            (..)
                            >
                            > Operacja się udała - pacjent zmarł.
                            big_grinbig_grinbig_grin
                        • asia_i_p Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 15:36
                          To nie jest tylko otoczka. Dzieci nakarmiono i wyraźnie wskazano, które nakarmiono. Czyli tak, jakby na korytarzu szkolnym powiesili listę "te dzieci dokarmiamy z MOPS-u". Ja zakładam, że dożywianie dzieci w szkole ma dwa cele 1) żeby nie były głodne; 2) żeby czuły się tak, jak ich zamożniejsi koledzy, czyli nie czuły się wykluczone. Dożywianie przeprowadzone w sposób ostentacyjny załatwia tylko cel numer 1). Cel numer 2) nie tylko nie jest załatwiony, ale dodatkowo jeśli dziecko nie czuło się wcześniej wykluczone, to może się poczuć.
                          • robitussin Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 15:50
                            > Ja zakładam, że dożywianie dzieci w szkole ma dwa cele 1) żeby ni
                            > e były głodne; 2) żeby czuły się tak, jak ich zamożniejsi koledzy, czyli nie cz
                            > uły się wykluczone.

                            Ale to Ty tak zakładasz. Skąd pomysł, że szkoła również to założyła? Może po prostu za cel postawiła sobie nakarmienie dzieci, a że nie było innej możliwości, jak tylko ta opisana w artykule, to wyszło, jak wyszło.
                            Czy jeśli szkoła zorganizuje zbiórkę nieużywanej odzieży dla potrzebujących dzieci, to też uważasz, że powinien być wymóg, że odzież ma być prosto ze sklepu, ometkowana lub dokładnie tych samych marek, jakie noszą pozostałe dzieci? Czy jeśli zbiera się u nas w szkole (jest taki festyn mikołajkowy) artykuły chemiczne dla ubogich rodzin, to koniecznie musi być to górna półka proszków, szamponów czy mydeł?
                            • gulcia77 Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 15:52
                              A dlaczego nie? Czy oni są gorsi? Dlaczego oni mają myć włosy "Familijnym", jeśli ty myjesz "Pantene"?
                              • robitussin Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 16:00
                                gulcia77 napisała:

                                > A dlaczego nie? Czy oni są gorsi? Dlaczego oni mają myć włosy "Familijnym", jeś
                                > li ty myjesz "Pantene"?

                                Ręce opadają.
                                • gulcia77 Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 16:12
                                  To akurat nie jest odpowiedź. Tak się składa, że kiedy w 97 jechałam do Opola, kupowałam najlepsze, na co było mnie stać.
                                  • renata28 Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 21:21
                                    To niech sobie zakupią "Pantene" zamiast "Familijnego" w czym rzecz. Naprawde ręce opadają. Zlikwidować "Biedronkę", bo to segregacja. Wszyscy maja kupowac w "Piotrze i Pawle" i najlepiej jeszcze to samo co by nie padło podejrzenie i segregację
                                    • robitussin Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 09:44
                                      renata28 napisała:

                                      > To niech sobie zakupią "Pantene" zamiast "Familijnego" w czym rzecz. Naprawde r
                                      > ęce opadają. Zlikwidować "Biedronkę", bo to segregacja.

                                      LOL, więc nie tylko mi takie głupie pomysły po głowie latają wink
                                  • robitussin Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 09:42
                                    gulcia77 napisała:

                                    > Tak się składa, że kiedy w 97 jechałam do Opola,
                                    > kupowałam najlepsze, na co było mnie stać.

                                    A co mnie obchodzi, co Ty kupowałaś?
                                    Zapytałam jedynie, czy jest coś gorszącego w tym, że jako dary przyniesie się środki czystości niekoniecznie z górnej półki. Nie Ariel, ale Bryzę na przykład. To jakaś ujma jest dla kogoś, że wypierze w tańszym proszku, choć darczyńca na co dzień sam pierze w droższym? Chyba już całkiem Cię ten Twój idealizm spaczył, jeśli uważasz, że tak się nie powinno robić, bo to upokarzające.
                                    Może w ogóle powinno się Biedronki i Netto zlikwidować? Bo to pewnie też upokorzenie dla tej uboższej części społeczeństwa, że tak ostentacyjnie stawia się sklepy z tanimi towarami i oni tam muszą na oczach innych ludzi chodzić i zakupy robić uncertain O ciucholandach nie wspomnę.
                                    Mój teść oddał kiedyś swoją 15-letnią Skodę synowi sąsiada, bo tamten potrzebował, by rozkręcić interes, a siłą rzeczy nie było go stać na własne auto. Teść miał wtedy nową Toyotę. Idąc Twoim tokiem myślenia też powinien mu nówkę ufundować, żeby się tamten nie obraził, tak? No po prostu mnie rozbrajasz Gulcia smile
                                    • rosapulchra-0 Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 13:05
                                      Siłą rzeczy?? Siłą rzeczy nie było go stać??
                                      • robitussin Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 13:14
                                        rosapulchra-0 napisała:

                                        > Siłą rzeczy?? Siłą rzeczy nie było go stać??

                                        Ja pierdziulę, ty się zawsze przyczepisz do jakiejś głupoty, zamiast odnieść się do meritum.
                                        Mea culpa, że dokonałam skrótu myślowego i nie uzupełniłam tej historii o szereg szczegółów, żebyś mogła wszystko zrozumieć.
                                        Tak, siłą rzeczy (bo był młody, zaczynał dopiero pracę po szkole, a jego rodzice byli po prostu ubodzy) nie było go stać na kupno własnego samochodu. Więc teść mu po prostu dał. I teraz może skup się na meritum - upokorzył tego chłopaka, bo mu dał 15-letnie auto? Powinien mu nówkę kupić, żeby tamten nie poczuł się biedny i "rozwarstwiony"?
                                        • rosapulchra-0 Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 13:22
                                          Znaczy się z konieczności chłopak był biedny, tak?
                                          I nie chodzi tu o skrót myślowy, tylko pospolity błąd logiczny.

                                          I teraz tak - porównujesz podarunek auta (nawet 30-letniego! suspicious, choć to niby 15-letnie było, ale ok) do darowanej miski zupy ze stygmatem "t jesteś ten biedny, to żryj z plastyku i ciesz, że w ogóle cokolwiek do żarcia dostałeś biedna patologio!"?
                                          Gratuluję zatem. uncertain
                                          • robitussin Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 13:41
                                            rosapulchra-0 napisała:

                                            > Znaczy się z konieczności chłopak był biedny, tak?

                                            Nie no Ty normalnie jakaś ... dziwna jesteś.
                                            Bo początkowo myślałam, że po prostu nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi.
                                            A jakie to ma znaczenie czy był biedny z konieczności czy dlatego, że miał biednych rodziców czy może bogatych, ale się na niego wypięli? Nie było go stać na samochód, by rozkręcić interes. Teść się o tym przypadkiem dowiedział, a że auto nie było mu potrzebne, to oddał chłopakowi. Tamten się mało nie przewrócił z wrażenia, tak się ucieszył. Ale pewnie powinien się żachnąć i uznać to za upokorzenie, że ktoś mu stary samochód daje.

                                            > I teraz tak - porównujesz podarunek auta (nawet 30-letniego! suspicious, choć to ni
                                            > by 15-letnie było, ale ok)

                                            A jeśli nawet 30-letnie to co? Znów masz jakiś problem? Sama stare graty, ciuchy czy książki oddawałaś na jakieś akucje charytatywne, a tutaj coś Ci nie pasuje?

                                            > do darowanej miski zupy ze stygmatem "t jesteś ten b
                                            > iedny, to żryj z plastyku i ciesz, że w ogóle cokolwiek do żarcia dostałeś bied
                                            > na patologio!"?

                                            Gdzie masz na tej darowanej misce jakiś stygmat "jesteś biedny, żryj z plastyku"? To Ty sobie sama w swojej głowie uroiłaś, że tak to właśnie wygląda. Że jak ktoś dał dzieciakom obiad inaczej wyglądający niż ten, który robi stołówka (nawet nie gorszy! tylko po prostu inaczej podany, bo nie dało się tego widocznie inaczej załatwić), to znaczy, że chciał ich upokorzyć. Ile trzeba mieć w sobie zaciętości, żeby do tego stopnia widzieć szklankę do połowy pustą. Że zamiast skupić się na tym, że dzieciaki wróciły najedzone do syta, roztrząsać problem styropianowych pojemników. Nie dostały ochłapów z pańskiego stołu rozrzuconych na podłogę, jak tutaj niektórzy piszą. Dostały obiad z catteringu przywieziony w takich opakowaniach, w jakich się taki zazwyczaj obiad przywozi. I najadły się. A te, dla których to jakaś ujma (jak dla niektórych pewnie otrzymanie starego auta), to za przeproszeniem kij im w oko. Ja bym szczerze mówiąc miała w dupie pomoc takim ludziom.

                                            I już pomijam fakt, że przykład z samochodem był odpowiedzią na postulat Gulci, żeby w darach przynosić jedynie nowe i markowe rzeczy, a nie jakieś tam szampony Familijne z Biedry.
                                            • rosapulchra-0 Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 13:52
                                              Oj nie tłumacz się już więcej. Wystarczy tych twoich pogrążeń. Dla ta twoja ostatnia wypowiedź zamyka dyskusję. EOT.
                                              • robitussin Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 15:11
                                                rosapulchra-0 napisała:

                                                > Oj nie tłumacz się już więcej.

                                                A z czego niby ja miałabym się tłumaczyć?
                                                Ja jedynie TOBIE tłumaczę, bo widzę, że masz problemy ze zrozumieniem.
                              • kota_marcowa Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 23:58
                                > A dlaczego nie? Czy oni są gorsi? Dlaczego oni mają myć włosy "Familijnym", jeś
                                > li ty myjesz "Pantene"?

                                A dlaczego ktoś uczciwie pracujący, ale nie zamożny ma myć familijnym, bo na taki go stać, a taka robittusin ma jakiemuś nierobowi fundować pantene?
                                • edelstein Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 23:37
                                  10/10 masakra,nadgorliwosc jest jednak gorsza od faszyzmu.
                            • wuika Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 20:23
                              Żebyś się nie zdziwiła uncertain Caritas w moim mieście ma takie wymagania. Chcesz pomóc? Świetnie. Ale nie, nie możesz przynieść UŻYWANYCH rzeczy, koców, garnków, zabawek, niezależnie od stanu. Mają być nowe i zapakowane. Przynoszone używane rzeczy są wrzucane do pojemników, które odbiera firma sprzedająca je na szmaty.
                              • robitussin Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 09:32
                                wuika napisała:

                                > Żebyś się nie zdziwiła uncertain Caritas w moim mieście ma takie wymagania. Chcesz pom
                                > óc? Świetnie. Ale nie, nie możesz przynieść UŻYWANYCH rzeczy, koców, garnków, z
                                > abawek, niezależnie od stanu. Mają być nowe i zapakowane. Przynoszone używane r
                                > zeczy są wrzucane do pojemników, które odbiera firma sprzedająca je na szmaty.

                                Brak słów.
                              • black-cat Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 10:03
                                To akurat rozumiem. Wiele osób na prośbę oddania rzeczy używanych przyniesie koce / garnki /zabawki niezniszczone i czyste. Jednak są osobniki, które taką prośbę potraktują jako szansę na pozbycie się starych, dziurawych, śmierdzących szmat, samochodzików bez kółek i laleczek bez rączek. Posegregowanie tego to dodatkowy czas i więcej ludzi potrzebnych do pracy. Stąd podejrzewam wymagania Caritasu, są wystarczająco doświadczeni w tej kwestii.
                                • robitussin Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 11:08
                                  > Jednak są osobniki, które taką pro
                                  > śbę potraktują jako szansę na pozbycie się starych, dziurawych, śmierdzących sz
                                  > mat, samochodzików bez kółek i laleczek bez rączek.

                                  Faktycznie są tacy debile?
                                  • gulcia77 Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 12:33
                                    sad Nie uwierzyłabyś jakie "dary" dawano powodzianom. Większość z tych "rzeczy" nadawała się do wycierania podłóg z wody.
                                  • rosapulchra-0 Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 13:08
                                    Jest ich więcej niż myślisz.
                            • asia_i_p Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 20:40
                              Nie. Natomiast - według mnie koniecznie - przedmioty powinny być pozbierane przez kogoś dorosłego, kto je przekaże dzieciom dyskretnie, a nie publicznie rozdane na apelu. Nie chodzi o luksusy, tylko o dyskrecję.
                          • edelstein Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 23:30
                            Nie wiem co zakladano w mojej szkole,ale sniadania byly tylko dla dzieci korzystajacych z Mopsu.I one,i my przezylismy ten fakt.
                    • kropkacom Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 13:32
                      Tia...
                      > Tak na marginesie - jak znam życie i dzieci, to u nas w szkole, w takiej sytuac
                      > ji byłoby jojczenie, że "tamci" mają lepiej, bo dostają obiady w pojemnika na w
                      > ynos i mogą sobie na dworze zjeść albo do domu zabrać, a inni muszą siedzieć tw
                      > ardo w stołówce aż do ostatniego kęsa.
                      • robitussin Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 13:58
                        kropkacom napisała:

                        > Tia...

                        No jasne, bo Ty znasz tylko jeden schemat uncertain
                        • kropkacom Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 14:17
                          Nie, ja sobie bajek nie wmawiam.
                          • robitussin Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 14:23
                            kropkacom napisała:

                            > Nie, ja sobie bajek nie wmawiam.

                            Ja również. Widocznie jednak znam dzieciaki lepiej, niż Ty, bo nie raz i nie takie scenariusze miałam na tapecie.
                            BTW - znamienne jest to, że już kolejnej osobie zarzucasz, że wymyśla bajki - może warto jednak zastanowić się nad sobą? Może do ludzi wyjść, na zewnątrz, świat prawdziwy zobaczyć, a nie tylko z forów mądrości czerpać smile
                            • rosapulchra-0 Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 15:48
                              robitussin napisał:

                              > kropkacom napisała:
                              >
                              > > Nie, ja sobie bajek nie wmawiam.
                              >
                              > Ja również. Widocznie jednak znam dzieciaki lepiej, niż Ty, bo nie raz i nie ta
                              > kie scenariusze miałam na tapecie.
                              > BTW - znamienne jest to, że już kolejnej osobie zarzucasz, że wymyśla bajki - m
                              > oże warto jednak zastanowić się nad sobą? Może do ludzi wyjść, na zewnątrz, świ
                              > at prawdziwy zobaczyć, a nie tylko z forów mądrości czerpać smile
                              >

                              Zabrakło ci argumentów merytorycznych, że tak osobiście walisz do Kropki z grubej rury? Nieładnie, oj nieładnie suspicioussuspicioussuspicious
                              • robitussin Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 16:05
                                > Zabrakło ci argumentów merytorycznych, że tak osobiście walisz do Kropki z grub
                                > ej rury? Nieładnie, oj nieładnie suspicioussuspicioussuspicious

                                A co? Dotknęłam jakiegoś czułego punktu? Wyciągnęłam po prostu wnioski, że skoro ktoś uważa, że ludzie piszą bajki, to może dawno w świecie realnym nie przebywał, że mu się takie sytuacje nieprawdopodobne wydają.

                                I daruj sobie to pouczanie, bo jesteś ostatnią osobą, która na tym forum mogłaby prawić moralitety na temat argumentów niemerytorycznych suspicious
                                • rosapulchra-0 Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 16:39
                                  Udowodnij.
                            • kropkacom Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 16:10
                              Sama do ludzi wyjdź.
                        • rosapulchra-0 Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 15:45
                          robitussin napisał:

                          > kropkacom napisała:
                          >
                          > > Tia...
                          >
                          > No jasne, bo Ty znasz tylko jeden schemat uncertain
                          >

                          A ty?
                • to_ja_tola Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 17:05
                  anyx27 napisała:

                  > kropkacom napisała:
                  >
                  > >Twoja koleżanka nie musiała iść do gazety
                  > > . Mogła zrobić dziecku te bułkę.
                  >
                  > Ale ona robiła śniadanie, tylko młoda chciała TAKĄ SAMĄ bułkę, jak koleżanka. T
                  > ak jak z tymi talerzami przecież. I jedne i drugie dzieci dostają talerze, tylk
                  > o inne. Więc w czym problem z talerzami, skoro z bułkami nie ma według ciebie?


                  łooo matko...ale co za problem wytłumaczyć dziecku,jaka jest sytuacja?
                  co to znaczy" bo ona chciała TAKĄ SAMĄ bułkę"? WTF?
                  ile to dziecko miało lat?2/3? że nie szło jej wytłumaczyć???
                  • gulcia77 Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 17:15
                    Pajdokracja. Pewnie córka zaparła się zadnimi łapami, bo zawsze musi mieć to, co aktualnie chce smile
                    To był oczywiście żart. Ja po prostu NIE ROZUMIEM, jak można NIE POMAGAĆ. Komukolwiek, nawet w małym stopniu. Ale po prostu pomagać. Mam znajomą, która ma czworo dzieci, w tym jedno poważnie chore. Jej mąż zginął w wypadku. Staram się po prostu, żeby jej dzieci tego nie odczuwały, że jest im gorzej. Ona do pracy pójść nie może, ale jest niezastąpiona dla mnie w załatwianiu tego, czego ja załatwić nie mogę. To nie jest tak, ze ludzie są biedni, bo im się nie chce pracować. Pewnie część, nawet spora, tak, ale są też ludzie, którzy po prostu znaleźli się w trudnej sytuacji nie ze swojej winy. I nie widzę powodu, dla którego dzieci mają odczuć, że są gorsze, napiętnowane. Co więcej, uważam, że dzieci tych, którym się nie chce, też nie mają powodu odczuć, ze są gorsze.
                  • anyx27 Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 20:45
                    to_ja_tola napisała:

                    > łooo matko...ale co za problem wytłumaczyć dziecku,jaka jest sytuacja?
                    > co to znaczy" bo ona chciała TAKĄ SAMĄ bułkę"? WTF?
                    > ile to dziecko miało lat?2/3? że nie szło jej wytłumaczyć???

                    I właśnie dochodzimy do meritum. Przecież to nie my robimy problem o bułkę, tylko niektórzy o zwykłe talerze. I teraz wstaw tylko do swojej wypowiedzi słowo TALERZ, zamiast BUŁKA.
                    • kota_marcowa Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 00:02
                      I teraz wstaw tylko do swojej wypowiedzi słowo T
                      > ALERZ, zamiast BUŁKA.

                      Anyx pomyślałam to samosmile
                      • wioskowy_glupek Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 02:05
                        100/100 !
                  • edelstein Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 23:33
                    Buhaha jak zwykle dziala to w jedna strone.Niech rodzice tych co jedza na plastikow wytlumacza im czemu,ile te dzieci maja lat,ze nie da sie wytlumaczyc?tongue_out
            • araceli Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 09:03
              anyx27 napisała:
              > Tylko widzicie, jest różnica. Moja koleżanka nie poszła z tym do gazety czy cho
              > ćby do dyrektorki, zeby robić aferę, bo nie o to przecież chodzi. W przeciwieńs
              > twie do tamtych roszczeniowych rodziców. I właśnie o to chodzi. O tę roszczenio
              > wość rodziców, którzy dostają dla swoich dzieci za darmo to, na co inni ciężko
              > pracują

              To nie dziecka wina, że ma biednych rodziców - nie powinno być z tego powodu piętnowane. Nazywasz 'roszczeniem' chęć tego, żeby własne dziecko nie było traktowane jak człowiek drugiej kategorii? Bo Ty płacisz więc inne dziecko ma być z tego powodu upokarzane? Żeby 'to' dziecko wiedziało, że jest gorsze od Twojego? CHORE!!
              • azile.oli To nie takie proste... 19.09.12, 10:40
                Przede wszystkim, to należałoby tym dzieciom jakoś uświadomić, że pretensje o gorszy start powinny kierować do rodziców. A to głównie dlatego, żeby m się utrwaliło, że sami będą kiedyś rodzicami i nie wolno zrzucać na instytucje odpowiedzialności za własne potomstwo.
                Kiedyś moje młodsze dziecko oświadczyło mi, że to niesprawiedliwe, że jego kolega dostaje nową wyprawkę, podczas gdy on ma książki po starszej siostrze.
                Żeby było ciekawiej, ten kolega też miał starszą siostrę, która podręczniki dostała za darmo i je zniszczyła, bo kolejne rodzeństwo i tak miało dostać nowe.
                Ja wytłumaczyłam, że nie kupię mu nowych podręczników, choć mnie stać, bo szkoda pieniędzy, ale musiałam przyznać rację , że kolega powinien korzystać z podręczników, które rok wcześniej za darmo dostało jego rodzeństwo. Bo to nie jest finansowane przez dobrego wujka, tylko ze wspólnych pieniędzy.
                A wracając do tej bułki, której dziewczynka nie mogła dostać, bo nie miała darmowych obiadów - u nas była taka sama sytuacja , dzieciaki , którym obiady finansowano bardzo często dostawały desery różnego rodzaju, a reszta dzieci nie . Jak sobie to ta reszta tłumaczyła - ''on dostaje, bo jest biedny, ja jestem w danym momencie jednak poszkodowany''.
                To były małe dzieci. I nie , to nie jest to samo, gdy ktoś przyniesie batona z domu i zje go przy innych. Tu chodziło o to, że jedna grupa dostawała, a inna nie.
                • kropkacom Re: To nie takie proste... 19.09.12, 10:51
                  Jak sobie to wyobrażasz?
                  > Przede wszystkim, to należałoby tym dzieciom jakoś uświadomić, że pretensje o
                  > gorszy start powinny kierować do rodziców. A to głównie dlatego, żeby m się ut
                  > rwaliło, że sami będą kiedyś rodzicami i nie wolno zrzucać na instytucje odpowi
                  > edzialności za własne potomstwo.
                • araceli Re: To nie takie proste... 19.09.12, 10:59
                  azile.oli napisała:
                  > Przede wszystkim, to należałoby tym dzieciom jakoś uświadomić, że pretensje o
                  > gorszy start powinny kierować do rodziców. A to głównie dlatego, żeby m się ut
                  > rwaliło, że sami będą kiedyś rodzicami i nie wolno zrzucać na instytucje odpowi
                  > edzialności za własne potomstwo.

                  I rozumiem, że 'te' dzieci w podstawówce należy 'uświadamiać' głodem albo upokorzeniem?
                  • thegimel Re: To nie takie proste... 19.09.12, 11:10
                    I dziecko z podstawówki na pewno zmieni postawę życiową rodziców, namówi a może nawet przeprowadzi odwyk z psychoterapią. OJP
                    • azile.oli Re: To nie takie proste... 19.09.12, 16:33
                      Nie o to chodzi, żeby dziecko rodziców uświadamiało, bo zapewne nie jest w stanie tego zrobić.
                      Chociaż... Ja tam nie wiem, ale moje dzieci były świadome od małego, że pewne obowiązki spoczywają na rodzicach i kropka. Jeśli do kogokolwiek mogłyby mieć pretensje o brak podstawowych środków do życia to tylko do mnie i ojca. I nie, nie musiałam im tego tłumaczyć - pewnie kwestia środowiska i obserwacji, że o dzieci dbają ich rodzice, a nie placówki i nic się nikomu n ie należy ''bo tak''.
                      Jestem przeciwna dzieleniu dzieci podczas posiłków, ale robienie wokół tego szumu jest bez sensu. Dzieci i tak wiedzą, kto ma obiady darmowe, kto dostaje wyprawki i czyja matka nie dała grosza na żadną składkę, ale pyskować pod szkołą z papierosem w zębach umiała.
            • asia_i_p Re: Agata, przypomniałaś mi... 20.09.12, 15:21
              > Tylko widzicie, jest różnica. Moja koleżanka nie poszła z tym do gazety czy cho
              > ćby do dyrektorki, zeby robić aferę, bo nie o to przecież chodzi.
              Do gazety rozumiem, że nie poszła. Do dyrektorki moim zdaniem powinna iść i poprosić o takie zorganizowanie tego, żeby dzieciom nie było przykro.
              Zwłaszcza, że paradoksalnie to jest dokładnie to samo co jedzenie na plastikowych talerzach - to jest też wyraźne pokazanie, które dzieci są objęte opieką. Podejrzewam, że gdyby pedagog szkolna się w tej samej sprawie wygadała, byłaby nieziemska afera. Tak wychodzi na to, że powiedzieć, kto jest objęty pomocą, nie można, ale pokazać już tak.
        • rosapulchra-0 Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 10:48
          Dlaczego nie kupiłaś córce koleżanki wyprawki, żeby nie czuła się dyskryminowana?
          • anyx27 Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 12:13
            rosapulchra-0 napisała:

            > Dlaczego nie kupiłaś córce koleżanki wyprawki, żeby nie czuła się dyskryminowan
            > a?

            ??? Ale ona miała wyprawkę. Nie zrozumiałaś problemu?
            • rosapulchra-0 Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 15:50
              No to nie rozumiem, dlaczego dzieciak poczuł się zsegregowany??
        • asia_i_p Re: Agata, przypomniałaś mi... 19.09.12, 15:31
          Okropnie to zorganizowali. Rzeczywiście też zrobili segregację, tylko w drugą stronę.
          Tylko powiedz mi, dlaczego potrafisz współczuć dziecku koleżanki, które źle się czuje, bo nie dostało bułki albo wyprawki, a nie czujesz tego samego współczucia dla innego dziecka w tej samej sytuacji. Na czym polega różnica dotycząca dziecka, a nie jego rodziców?
    • maggorlo Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 10:47
      Smutne. Okropna bezduszność zepsuje nawet najpiękniejszą intencję.
    • bea.bea Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 10:50
      jakas masakra...ale chyba za to odpowiada dyrektor placówki, przecież gotując 150 objadów gotowanie 15 innych są większe niż wszystkie takie same, to samo z zakupem naczyń jednorazowych w końcu to tez niemały koszt, nie znam sie na tym ale koszty wyprodukowania takiego obiadu i do tego naczynia mogą być w rezultacie wyższe niż zwykłego ...w naszej szkole nie rozgranicza się obiadów ( jest stołówka) powiem więcej zupę mogą zjeść wszystkie dzieci ...szef mój uważa że nie powinno byc w szkole głodnych dzieci...ale szkoła jest mała...jesli ma to jakieś znaczenie
    • ira_07 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 12:24
      Zastanawia mnie kilka rzeczy.

      Pierwsza - kiedy pojawia się jakiś wątek o tym, jak się żyje w Polsce, to oczywiście, żyje się źle, bo w UK czy Niemczech za przeciętną pensję można spokojnie żyć, a w Polsce trzeba kombinować. Wszyscy wiedzą, że w Polsce są regiony z ogromnym bezrobociem, bez przemysłu, usług - bo ludzi na usługi nie stać, gdzie po prostu jest bieda. Nawet w dużych miastach jest bieda, bo jak za najniższą krajową kupić lub wynająć mieszkanie i jeszcze godnie żyć? I wszyscy grzmią, że rządzący nic z tym nie robią! Ale kiedy pojawia się wątek dożywiania dzieci, to już wiadomo - PATOLOGIA. To nie są dzieci ubogich rodziców, którzy niekoniecznie mają 7 dzieci i chleją, to nie są dzieci z rodzin 2+2, to nie są dzieci z rodzin, które dotknęło nieszczęście losowe. W Polsce nie ma biedy, jak ktoś biedny to leniwy, roszczeniowy (to, to koniecznie!) i PATOLOGICZNY. I takie dokarmiane dziecko też jest patologiczne i będzie patologiczne i tylko się uczy jak doić nasze kochane państwo! "Takiemu" dziecku można łaskawie suchą bułę dać, albo rzucić, niech aportuje jak głodne.

      Druga rzecz - kiedy mowa o wyprawkach szkolnych, też pojawiają się chóry oburzonych, że gdzieś tam, w lepszym świecie, dzieci nawet ołówki w szkole dostają, a w Polsce to nic, Polska o rodziny nie dba, o dzieci nie dba, na KK pieniądze są a dzieci głodują! I jak się robi coś, żeby biednym dzieciom pomóc, żeby je nakarmić - to też źle, bo to obowiązek rodziców! (a w UK kupno ołówka i książki to już można zwalić na podatników, tylko w Polsce rodzice mają obowiązki a państwo jest, żeby defilady 3 maja urządzać...).

      Są wśród klientów MOPS kombinatorzy, jasne. Ale jest też prawdziwa bieda, nie tylko matki co wolą piwo kupić zamiast paczkę mrożonek na zupę! I jak ma w Polsce być lepiej jak niektórych od dziecka się stygmatyzuje? Naprawdę ten talerz, ta jedna kolejka, to tak wiele?
      • gulcia77 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 12:26
        10/10
      • anyx27 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 12:49
        ira_07 napisała:
        > Są wśród klientów MOPS kombinatorzy, jasne. Ale jest też prawdziwa bieda, nie t
        > ylko matki co wolą piwo kupić zamiast paczkę mrożonek na zupę!

        Ależ oczywiście, ze są też osoby, które np. pracują, ale im nie wystarcza, albo niepełnosprawni, chorzy, czy np. ci, którzy stracili wszystko w wyniku pożaru itp. Tylko po pierwsze to jest mniejszość, a po drugie oni nie mają problemów typu talerz nie taki. To nie jest ten typ. Typ roszczeniowy.
        • ira_07 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 13:03
          A skąd wiesz? To znaczy jaki % to kombinatorzy, jaki ubodzy i dla kogo problemem jest stygmatyzacja i dlaczego nie dla ubogich? Pracujesz w MOPS, studiowałaś pracę socjalną czy gdybasz?
          • anyx27 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 13:10
            ira_07 napisała:

            > A skąd wiesz? To znaczy jaki % to kombinatorzy, jaki ubodzy i dla kogo probleme
            > m jest stygmatyzacja i dlaczego nie dla ubogich? Pracujesz w MOPS, studiowałaś
            > pracę socjalną czy gdybasz?

            Ja osobiscie nie pracuję, ale uwierz mi, wiem. Przynajmniej z dwóch miastach 9jedno powyżej 500tys. mieszkańców, drugie 12tys).
          • lauren6 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 13:22
            ira masz 100% racji w tym co napisałaś.

            Z anyx nie ma co dyskutować, ona empatycznie jest zdolna do wypłakania morza łez nad losem psa, ale głodnemu dziecku pożałuje miski zupy, bo to pewnie patologia i postawa roszczeniowa. Można pisać, tłumaczyć, jak grochem o ścianę. To pewnie kolejna księżniczka, zamknięta w swoim domu, która nie widzi co się dzieje w bloku ulicę obok.
            • anyx27 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 13:56
              lauren6 napisała:
              To pew
              > nie kolejna księżniczka, zamknięta w swoim domu, która nie widzi co się dzieje
              > w bloku ulicę obok.

              Nie chcę się "ujawniać", ale jestem pewna, że gdybym to zrobiła, to na pewno okazałoby się, ze słyszałaś o tym, co robię i trochę byś się zdziwiła...
              • kropkacom Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 13:59
                O rany, co za megalomania big_grin Co jeszcze, co jeszcze?
                • anyx27 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 14:03
                  A nazywanie mnie suką, mimo, iż nie ma się pojęcia, co robię, to jak nazwiesz? suspicious
                  • kropkacom Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 14:16
                    Co ma piernik do wiatraka? Ja cię suką nie nazwał? To kłamiesz, aby sobie polepszyć wizerunek? Chociaż promujesz się bardzo bezdyskusyjnie właśnie na s...
                    • kropkacom Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 14:19
                      Ja cię suką nie nazwałam - miało być.
                    • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 14:32
                      kropkacom napisała:

                      > Co ma piernik do wiatraka? Ja cię suką nie nazwał? To kłamiesz, aby sobie polep
                      > szyć wizerunek? Chociaż promujesz się bardzo bezdyskusyjnie właśnie na s...

                      Ilu dzisiaj ubogim i potrzebującym dzieciakom pomogłaś w czasie, w którym tak bezproduktywnie pultałaś się na forum udowadniając jaka to jesteś empatyczna, wyrozumiała i wrażliwa?
                      • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 16:01
                        robitussin napisał:

                        > kropkacom napisała:
                        (..)
                        >
                        > Ilu dzisiaj ubogim i potrzebującym dzieciakom pomogłaś w czasie, w którym tak b
                        > ezproduktywnie pultałaś się na forum udowadniając jaka to jesteś empatyczna, wy
                        > rozumiała i wrażliwa?
                        >

                        A ty ilu? Bo póki co pultasz się zdecydowanie częściej niż Kropka suspicious
                        • robitussin Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 16:08

                          > A ty ilu?

                          Już Ci napisałam w innym miejscu, że to NIE JA popisuję się tutaj, jaka to jestem pomocna i "wogle" cała święta i niepokalana. Więc nie muszę niczego udowadniać.
                          • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 16:34
                            To nie żądaj dowodów od innych, tak? suspicious
                  • catleen Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 14:22
                    wysokim poziomem empatii pewnie wink
              • lauren6 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 14:29
                Kolejna z przerośniętym ego. Możesz być kim sobie wymarzysz, co nie zmienia faktu, że albo nic nie wiesz o życiu, albo jesteś zwyczajnie podłą osobą, która celowo utożsamia biedę z patologią.
        • imasumak Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 13:30
          7-8 letnie, roszczeniowe dziecko, bo się buntuje przeciw innemu traktowaniu niż jego rówieśnicy? Dobrze się czujesz?
      • mondovi Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 14:26
        Ira - brawo!
    • odzim22 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 12:32
      Znam ten ból. Korzystając z opcji AI w pewnym hotelu, dostawałem wszystkie drinki w plastiku, podczas gdy goście płacący gotówką, mieli je serwowane w pięknie przystrojonych szklankach i pucharkach. Traumę mam do dziś, chyba już nigdy nie zdecyduję się na AI. Podły ten świat.
    • black-cat Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 13:03
      Sprawa jest trudna. Z jednej strony oczywistym powinno być, że posiłki dla wszystkich dzieci są jednakowe. Szkoły/gminy nie mają pieniędzy i robią co mogą by dzieci dostały jakikolwiek posiłek. Wydaje mi się, że największym problemem są nie dzieci ale dorośli. Dzieciom jest wszystko jedno, założę się, że niejednokrotnie Marysia, która ma obiady wykupione przez rodziców chętnie zamieniłaby się z Krzysiem, bo Krzyś na plastikowym talerzu dostał pyszne naleśniki, a Marysia na porcelanowym kotleta mielonego , którego nie lubi. To rodzice pokazują dzieciom świat, to dorośli bulwersują się, że ich dzieci traktuje się jako gorsze, to wreszcie dorośli przekazują dzieciom informację: stać nas na lepszy obiad, jesteśmy lepsi.
      Obserwuję moją ośmiolatkę i dla niej naprawdę jest obojętne czy sweterek Zosi pochodzi z lumpeksu czy z najnowszej kolekcji Gucciego oraz co Zosia przynosi w śniadaniówce. Najważniejsze jest, że z Zosią można się fajnie pobawić, a jak Zosia nie ma śniadania to się dzieli i nie wnika czy Zosia śniadania zapomniała, czy mama nie zrobiła bo zapiła.

    • amonette Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 13:35
      Pomoc nie powinna upokarzać, zwłaszcza dzieci.
      • piesfafik Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 19:03
        Taki podzial szkodzi obu grupom dzieci - i tym co jedza na plastikowych talerzach i tym co na procelanowych. Naprawde nie chciala bym zeby moje dziecko czulo sie lepsze od innych dzieci bo mnie na wiecej stac. Atmosfera w szkolach w ktorych dzieli sie dzieci na lepsze i gorsze jest toksyczna dla wszystkich
        • gulcia77 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 12:35
          Eeee, no coś ty! Wg niektórych tego właśnie trzeba uczyć dzieci. Że te co mają więcej są lepsze.
    • maderta Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 20:16
      gdyby stołówki szkolne wróciły we władanie szkól, to problem segregacji by zniknął.
    • hamerykanka Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 19.09.12, 21:07
      Ciekawe, ze od wczoraj jest ponad dwie setki wpisow wiecej, pisanych w czasie dnia, kiedy ludzie pracuja. Zastanawia, czy tyle matek ma swoje firmy lub wolne zawody? Czy tez wiekszosc owych wpisow popelniaja owe matki, ktore siedza w domu i korzystaja z MOPS i obiadow dla dzieci...

      Ja uwazam, ze pomoc powinna byc dla dzieci, ale w takiej formie na jaka owa gmine/szkole stac. Panie pultajace sie o rownosc spoleczna poprosze o sponsorowanie choc jednego takiego dziecka przez rok. Bo latwo jest wskazywac palcem z wygodnego krzesla, ze ktos ma to zrobic.
      Druga kwestia jest roszczeniowosc biednych. Jesli ktos jest glodny, zje i z plastikowego talerzyka (swoja droga ciekawe jest ze owe mamusie nie skomentowaly przykladow w druga strone czyli dzieci osob o normalnych dochodach dostawaly mniej i czuly sie gorsze). Jesli chce ekstra, niech doplaci. Pomoc MOPS powinna byc zdecydowanie czasowa-po uplywie np pol roku i braku zmiany sytuacji pomoc powinna byc wstrzymana-Polskim problemem jest to, ze zbyt niewielu wklada do wspolnego garnuszka, a zbyt wielu z niego chce wyjmowac i uwaza, ze im sie to nalezy. I rosna kolejne pokolenia zyjacych z pomocy spolecznej, niekalajacych sie praca. Jesli dziecko chodzi glodne do szkoly to dla mnie znak, ze rodzina sobie nie radzi ze swoimi obowiazkami i dziecko powinno byc odebrane i przekazane do rodziny zastepczej. Wtedy jest szansa na przerwanie owego lancucha pokolen nierobow.
      • kota_marcowa Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 00:21
        Hamerykanka zgadzam się w 100% i powtórzę to, co napisałam wyżej na zarzut, że dlaczego patole mają myć głowę familijnym, podczas, gdy, niejaka robitussin myje panene.
        Skoro mniej zamożne rodziny mogą myć familijnym, bo na taki je stać, patole powinni się cieszyć, że ktoś im go zasponsorował, a jak się nie podoba i chcą pantene, to niech się wezmą do roboty.
        To samo się tyczy bułek, bułka kosztuje 50gr paczka fajek 10zł. Większość "niezamożnych" pali ( i nie ściemniajcie, że nie), dlaczego ciężko harującego Kowalskiego ma obchodzić, że jakis iksiński woli kupić fajki i jabola, niż bułki potomstwu?
        Państwo zadbało o to, żeby te dzieci zostały nakarmione, jak rodzicom się nie podoba to niech zarobią na łososia i ostrygi dla swoich pociech.
        • wioskowy_glupek Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 02:21
          Zgadzam się, z hamerykanką w 100 % a od siebie dodam jeszcze to:

          Tak wygląda 90% MOPSOWEJ "biedy"... biznes.onet.pl/luksusowe-zycie-na-zasilku,18490,5244438,1,news-detal

          Mam taką "biedę" w klatce, 5 dzieci z czego 1 upośledzone, kur**a, złodziej i pijak... 1 na całą piątkę wyszła na ludzi, nie pije, nie narobiła dzieci przed 16 ką, uczyła się, teraz ma dobrą pracę. Matka "załatwiła" sobie rentę, o czym otwarcie mówią jej dzieci. Całe lata pomoc Mopsów i innych takich płynęła do mieszkania... Wszystko to na co inni uczciwie pracowali, oni mieli za darmo. Najdroższe soki, słodycze i inne takie, w domu markowy sprzęt AGD, RTV a dzieci jeszcze po sąsiadach chodziły i na chleb żebrały...

          Człowiek, prawdziwie głodny będzie wdzięczny za obiad i pomoc i zje, bo jest głodny. Większość ematek hipokrytek zachowuje się jakby w Polsce panowała epidemia głodu, owszem dzieci głodne się zdarzają ale raczej nie z biedy tylko dlatego że rodzicie wolą dać na wódę zamiast na talerz zupy.

          Biedny zawsze znajdzie sposób na darmowe jedzenie. Są jadłodajnie jest Caritas są inne sposoby. Ale patologii się nie chce, bo jest roszczeniowa i woli kombinować. Ciekawe że te same ematki tak empatycznie reagujące na styropianowy talerz w stołówce, piany dostają na samo wspomnienie o pomocy Afryce, gdzie nie dość że jedzenia nie ma to jeszcze wody. No ale tam trzeba faktycznej pomocy a nie pitolenia o papierowych kubkach czy talerzach.
          • a-ronka Hamerykanka 10000000 % racji 20.09.12, 09:45
            mam w du....... roszczeniowość patologii. Głodny,niech je nawet z gazety tym bardziej,że dzieciak głodny a tatuś nachlany tanim winem lub piwem z biedronki.
            Nie dam złotówki na takich ludzi,głodne dziecko nie wzbudza moich uczuć. Zbyt dużo widziałam chamstwa w wykonaniu "klientów" mops więc mnie już nic nie zdziwi.
            Dlaczego normalny człowiek po przekroczeniu drzwi potrafi powiedzieć "dzień dobry ja w sprawie x" a patologia już na wejściu drze mordę " gdzie kur.... mój zasiłek,dlaczego nie mam zwrotu kasy......"
            Patologii nie ma, jest cwaniactwo.
            • aagnes Re: Hamerykanka 10000000 % racji 20.09.12, 10:02
              Głodny,niech je nawet z gazety tym ba
              > rdziej,że dzieciak głodny a tatuś nachlany tanim winem lub piwem z biedronki.
              > Nie dam złotówki na takich ludzi,głodne dziecko nie wzbudza moich uczuć.

              Życzę ci z calego serca zebys kiedys musiala korzystac z pomocy innych ludzi i zeżreć ochłapy z gazety rzucone przez ludzkiego pana.
              • wioskowy_glupek Re: Hamerykanka 10000000 % racji 20.09.12, 10:13
                Dlaczego uważasz że ktokolwiek jest do takiej pomocy zobowiązany ? Pomoc ma to do siebie że jest dobrowolna i raczej moim zdaniem za pomoc należy się wdzięczność.
                Są ludzie którzy nawet za ten chleb na gazecie będą wdzięczni, bo sa głodni, niestety jest cała masa ludzi, którzy będą niezadowoleni że chleb jest z serem a nie z szynką i że nie na talerzu.
              • a-ronka Re: Hamerykanka 10000000 % racji 20.09.12, 10:49

                > Życzę ci z calego serca zebys kiedys musiala korzystac z pomocy innych ludzi i
                > zeżreć ochłapy z gazety rzucone przez ludzkiego pana.

                Hehe pobożne życzenie katolika-polaka. Pracuję,odkłądam,stać mnie.
                Nie muszę żreć ochłapów,poprzez moją i mojego męża pracę stać mnie na kawior.Nie pomogę biedocie/patologii.Szybciej dam pijaczkowi na piwo niż matce 8 bachorów.
                Biedny bo mamusia i tatuś cwaniakuje a nie pracuje to niech je z podłogi.
                • aagnes Re: Hamerykanka 10000000 % racji 20.09.12, 12:21
                  "Biedny bo mamusia i tatuś cwaniakuje a nie pracuje to niech je z podłogi."

                  O to to! Brawo dla tej Pani. naprawde niewiele wiecej ohydnych i odrażających postow przeczytalam na tym i innych forach.
                • rita75 A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 12:51
                  .Szybciej dam pijaczkowi na piwo niż matce 8 bachoró
                  > w.
                  > Biedny bo mamusia i tatuś cwaniakuje a nie pracuje to niech je z podłogi.

                  Zamiast wspomóc biologicznych rodziców, zastępczy rodzice za kilka tysiecy się tą ósemką "zaopiekują"...A że dzieci będą "znikać" co pare miesięcy- to bardzo dobrze...




                  • wioskowy_glupek Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 13:03
                    A dlaczego mam wspierać kogoś tylko dlatego że był nieodpowiedzialny i zrobil sobie 8 dzieci ? Trzeba myśleć czym innym niż narządy rodne...
                    • rita75 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 13:09
                      > A dlaczego mam wspierać kogoś tylko dlatego że był nieodpowiedzialny i zrobil s
                      > obie 8 dzieci ? Trzeba myśleć czym innym niż narządy rodne.

                      Dlatego, bo taką rolę odgrywa wspolczesne cywilizowane spoleczenstwo. Bedziesz musiala wspomoc tak, czy inaczej. Lepiej wspomoc biedna, naturalną, ale dobrą rodzinę niż oplacac rodziny zastepcze.
                      • robitussin Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 13:25
                        rita75 napisała:

                        > Dlatego, bo taką rolę odgrywa wspolczesne cywilizowane spoleczenstwo.

                        Heloł. Obudź się.
                        Rolą społeczeństwa nie powinno być karmienie i utrzymywanie bezmyślnych dzieciorobów.
                        Rolą społeczeństwa powinna być pomoc, ale merytoryczna, a nie stricte finansowa.
                        Tym się różni cywilizowane i trzeźwo myślące społeczeństwo od utopijnego idealizmu, jaki tutaj niektórzy prezentują.
                        Problem jest taki, że u nas dziecioroby nadal egzystują w przekonaniu, że im się po prostu kasa należy (no nie dziwota, skoro ją dostają). Bo do pracy, choć często maja ją podaną na tacy, mało komu chce się biegać. Przykładów w wątku padło mnóstwo.
                        • gulcia77 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 13:48
                          Ale czy dzieci są winne, że się w takiej, czy innej rodzinie urodziły? Robitussin, tu nikt nie mówi o rodzicach, tylko o DZIECIACH tych rodziców.
                        • rita75 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 13:49
                          > Rolą społeczeństwa nie powinno być karmienie i utrzymywanie bezmyślnych dziecio
                          > robów.
                          > Rolą społeczeństwa powinna być pomoc, ale merytoryczna, a nie stricte fi
                          > nansowa

                          Jestem pod wrażeniem, np. RFN, UK, gdzie jest bardzo wysoki socjal powinny się od Ciebie uczyc. Normalnie nowy geniusz ekonomiczny..
                          • robitussin Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 14:02
                            > Jestem pod wrażeniem, np. RFN, UK, gdzie jest bardzo wysoki socjal powinny się
                            > od Ciebie uczyc.

                            To sprawdź sobie dokładnie, czym ten wysoki socjal skutkuje/skutkował.
                            Między innymi tym, że zdrowemu, młodemu chłopu nie opłaca się iść do roboty.
                            Nie mówię, że takiej, jaką wykona bez problemu imigrant, ale często również jakiejkolwiek.
                            Jeśli naród jest tak bogaty, by utrzymywac nierobów, to jego sprawa.
                            MY nie jesteśmy narodem bogatym. A czasy wysokiego socjalu kończą się nawet w tych państwach, gdzie wcześniej był on rozbuchany do granic możliwości. Wybacz, ale z pustego Salomon nie naleje, a naprawdę nie ma powodu, by bogaci utrzymywali biednych. Co innego pełne wsparcie merytoryczne, tworzenie miejsc pracy, przedszkoli i pomoc w znalezieniu źródła utrzymania, a co innego czyste, żywe finansowanie. Pomijam oczywiście takie przypadki jak finansowanie osób, które siłą rzeczy pracowac nie mogą (inwalidzi, osoby starsze). Reszta do roboty i nie widzę w tym żadnej dziwnej filozofii ani niczego, co zasługiwałoby na takie epitety, jak tu wcześniej przytaczałaś.

                            > Normalnie nowy geniusz ekonomiczny..

                            Ja? Nie, bynajmniej, mądrzejsi ode mnie już dawno to wymyślili. Ja jedynie przekazuję.
                            • iwles Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 14:15

                              biedni w społeczeństwie zawsze będą, czy ci się to podoba czy nie, tak samo jak i bezrobocie jest faktem (niestety koniecznym w państwie kapitalistycznym). Co wobec tego proponujesz zrobić z tą częścią społeczeństwa ?
                              • robitussin Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 14:34
                                > biedni w społeczeństwie zawsze będą, czy ci się to podoba czy nie, tak samo jak
                                > i bezrobocie jest faktem (niestety koniecznym w państwie kapitalistycznym). Co
                                > wobec tego proponujesz zrobić z tą częścią społeczeństwa ?

                                Wydawało mi się, że dość jasno to przekazałam w poprzednim poście i w kilku wcześniejszych.
                                • iwles Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 14:46

                                  Chyba nie za bardzo jasno. Zrozumiałam, że należy dać im pracę. Tylko ciekawe, skąd w takim razie bierze się bezrobocie.
                                  Naprawdę znasz takie społeczeństwo w państwie demokratycznym, które w 100% pracuje ?
                                  • robitussin Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 15:25
                                    > Chyba nie za bardzo jasno. Zrozumiałam, że należy dać im pracę. Tylko ciekawe,
                                    > skąd w takim razie bierze się bezrobocie.
                                    > Naprawdę znasz takie społeczeństwo w państwie demokratycznym, które w 100% prac
                                    > uje ?

                                    Nie, nie znam, ale znam takie, gdzie bezrobocie oscyluje wokół 3%, więc uznać można, że są to przypadki marginalne, statystyczne. Da się?
                                    Ponadto niekoniecznie chodzi o to, by szukać dla kogoś pracy w pełnym wymiarze. Wystarczy czasem zaproponować zatrudnienie u siebie (wspomniany wcześniej znajomy, który zaproponował pracę w swoim ogrodzie i został wyśmiany), wystarczy osoby otrzymujące zasiłek dla bezrobotnych namówić do prac społecznych na rzecz gminy (grabienie liści, odśnieżanie itp.). Chodzi o to, by wykształcić w ludziach świadomość, że pieniądze z nieba nie lecą, że nie dostaje się ich za darmo, że ktoś, kto jest sprawny ruchowo i umysłowo powinien zrobić wszystko, by pieniądze zarobić, w taki czy inny sposób, a nie otrzymać je za nic czy co gorsza ukraść.
                                    • iwles Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 15:30

                                      Istnieje w Polsce coś takiego jak prace interwencyjne (czyli własnie te prace, o jakich mówisz), tylko że są one ograniczone do 10 godzin tygodniowo i zarobków... ok. 300 zł. Za tyle nie da się wyżywić rodziny.
                                      • robitussin Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 15:35

                                        > Istnieje w Polsce coś takiego jak prace interwencyjne (czyli własnie te prace,
                                        > o jakich mówisz), tylko że są one ograniczone do 10 godzin tygodniowo i zarobkó
                                        > w... ok. 300 zł. Za tyle nie da się wyżywić rodziny.

                                        Przedstawiłam po prostu propozycję samego schematu działania, a Ty się czepiasz szczegółów. Jeśli to, co opisujesz nie działa w pełni funkcjonalnie, to należałoby to zmienić, a nie uznawać z góry, że to jest złe, więc wracamy do punktu wyjścia czyli sponsoringu finansowego.
                                        • iwles Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 17:24

                                          to znaczy JAK zmienić ? przeciez te prace finansują urzędy miasta/gminy, czyli panstwo. Z czego? z podatkow tych, którzy pracują, a że jest ich tyle, ile jest, to jak widać nie starcza dla wszystkich. system - każdemu, wg jego potrzeb to funkcjonował w sojaliźmie, teraz jest - każdemu tyle, na ile jest pieniędzy w kasie państwa.
                                          widzisz więc, Ameryki swoim pomyslem nie odkrylaś, tylko odwieczny problem - za malo pieniędzy. Może najlepiej byloby dodrukować ?
                                          • anyx27 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 17:35
                                            Wystarczy zabrać tym, którzy na taką pracę by się nie zgodzili. Ba! Są tacy, co na żadną pracę się nie godzą, bo po co, skoro i tak kasiorkę dostaną.
                                            • iwles Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 17:40

                                              Nawet nie wiesz, jak trudno dostać się do takiej pracy, a ty piszesz: zabrac tym, co nie chcą.
                                              Poza tym i ci, i ci mają dzieci. Co z dziećmi tych, ktorym kasę proponujesz zabrać ? Niech umierają z głodu ? Czy waśnie na dofinansowywane obiady do szkoly ? I kółeczko się zamyka - wrocilismy do punktu wyjścia tego wątku.
                                              • anyx27 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 17:47
                                                Jeśli rodzice nie wypełniają obowiązków wychowania i utrzymania swoich dzieci, to należy tym dzieciom stworzyć godne warunki zycia umieszczając je w rodzinach zastepczych/adopcyjnych. Nie widze powodu, dla którego ja czy ktokolwiek inny miał być zmuszany do karmienia z własnych pieniędzy cudzych dzieci. To jest obowiązek rodziców. Ja mam jedno dziecko i za nie jestem odpowiedzialna.
                                                • iwles Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 17:51

                                                  proponujesz przymusową sterylizację takich osób? i przymusową aborcję ?
                                                  Zabranie dziecka i umieszczenie w DD też będzie ciebie kosztowalo, nawet dużo więcej niż ten obiad w szkole, tak samo jak umieszczenie w rodzinie zastępczej.
                                                • rosapulchra-0 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 18:17
                                                  W rodzinach zastępczych, powiadasz? Np. w takich jak ta, o której ostatnio głośno?
                                                  To raz. Dwa - widzę, że traktujesz ludzi gorzej niż zwierzęta. Zapomniałam! Przeca to takie ludzkie jest.. sciana
                                                  • lauren6 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 19:21
                                                    Ta dwójka martwych dzieci to wierzchołek góry lodowej. Poza drastycznymi wyjątkami rodzina biologiczna będzie lepsza dla dziecka niż obcy ludzie z rodziny zastępczej. A u nas odbiera się dzieci z biedy.

                                                    A najlepsze, że pisze to laska, dla której oddanie psa do innej rodziny to dramat. Pieska oddać nie można, ale dziecko już tak, jak rodzice są nieporadni. Ręce opadają jak się to czyta. Jak takiej osoby nie uznać za skrzywioną emocjonalnie?
                                                  • rosapulchra-0 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 19:24
                                                    Raczej skrzywdzoną psychicznie..
                                              • robitussin Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 22:40
                                                > Poza tym i ci, i ci mają dzieci. Co z dziećmi tych, ktorym kasę proponujesz zab
                                                > rać ? Niech umierają z głodu ? Czy waśnie na dofinansowywane obiady do szkoly ?
                                                > I kółeczko się zamyka - wrocilismy do punktu wyjścia tego wątku.

                                                Nie, punktem wyjścia były upokarzające rzekomo, styropianowe pojemniki, które przysłoniły całą ideę zorganizowania posiłków dla potrzebujących i głodnych dzieciaków, a większości tu dyskutujących przysłoniły też umysły. Nieważne, że szkoła zrobiła co w jej mocy i nakarmiła dzieciaki. Najważniejsze to pokłapać dziobami i ponarzekać, jak to mamy w zwyczaju a może i w naszych narodowych genach.
                                                • lauren6 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 21.09.12, 08:47
                                                  Jeżeli cały czas sądzisz, że problem dotyczy plastikowych pojemników znaczy, że masz poważne problemy z czytaniem ze zrozumieniem naszych postów.
                                          • robitussin Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 22:00
                                            > widzisz więc, Ameryki swoim pomyslem nie odkrylaś, tylko odwieczny problem - za
                                            > malo pieniędzy.

                                            No niemożliwe, naprawdę? smile
                                            Też nie jesteś bardziej odkrywcza ode mnie w swoim wnioskowaniu
                                            Tylko znów wracamy do punktu wyjścia - dlaczego to ludzie, którzy harują i płacą podatki, mieliby dodatkowo utrzymywać tych, którzy tego nie robią. DODATKOWO, bo przecież już ustaliłaś, że z podatków idą jakieś pieniądze na zasiłki czy inną pomoc socjalną.
                                            • rosapulchra-0 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 22:07
                                              A co z ludźmi, którzy pracują, ale zarabiają zbyt mało, żeby się utrzymać na normalnym, zdrowym poziomie? Pewnie mają zmienić pracę na lepiej płatną, tak?
                                              • wioskowy_glupek Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 21.09.12, 08:45
                                                To jest zupełnie co innego. W wątku mowa jest o rodzczeniowej podstawie patologii. A taka zazwyczaj cechują się nieroby i menele.
                                                • lauren6 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 21.09.12, 08:49
                                                  Wątku nie jest mowa o żadnej patologii i żadnej postawie roszczeniowej, tylko o segregacji dzieci w czasie posiłków na bogate i biedne. Ile razy można to tłumaczyć, żeby coś w głowie pozostało uncertain
                                                  • robitussin Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 21.09.12, 10:12
                                                    lauren6 napisała:

                                                    > Wątku nie jest mowa o żadnej patologii i żadnej postawie roszczeniowej, tylko o
                                                    > segregacji dzieci w czasie posiłków na bogate i biedne. Ile razy można to tłum
                                                    > aczyć, żeby coś w głowie pozostało uncertain

                                                    A ile razy można tłumaczyć, że gdyby nie inicjatywa szkoły i zapewnienie posiłków głodnym dzieciom, to te nie jadłyby w ogóle? I czy w takiej sytuacji nie widać by było gołym okiem, że ten kto chodzi na obiady, tego stać, a tego, który chodzi, tego nie stać? To jakieś trudne do zaobserwowania i poskładania sobie w całość, że skoro Józio ma ciągle te same, wiecznie brudne spodnie, nie ma książek, bo powiedział na lekcji, że mama nie miała za co kupić, mieszka w biednej dzielnicy i nie chodzi na obiady szkolne, to wychodzi na to, że jest ubogi? I jeśli zobaczy się tego właśnie Józia jedzącego obiad z catteringu, a nie ze stołówki, to jakiś problem w związku z tym powstanie? Komuś się oczy szerzej otworzą? Ten Józio jeszcze bardziej biedny się stanie?
                                                    A co powiesz na przypadek, gdy szkoła w ogóle nie ma stołówki i nie zapewnia żadnych obiadów, ale wspólnymi siłami z gminą udało się ufundować w jednym półroczu skromne posiłki TYLKO dla dzieci najbardziej potrzebujących, które spożywają te posiłki w czasie przerwy w jednej z klas. To też jest źle? Jak to inaczej zorganizować? Worki im na głowy pozakładać, żeby ich nikt nie widział, jak idą jeść?

                                                    Powtarzam - widzicie problem tam, gdzie go nie ma. Problem rozdmuchany przez takie osoby, których postawa powoduje, że człowiekowi odechciewa się robić cokolwiek dla innych. Ludzie faktycznie potrzebujący pomocy, tego problemu nie zauważą. Będą się po prostu cieszyć, że ktoś okazał im wsparcie, a nie wymyślać cuda na kiju, że ktoś jakiejś segregacji dokonał.
                                                  • rosapulchra-0 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 21.09.12, 12:34
                                                    Józio, chłopiec z biednej rodzin patologicznej, w której się pije i pali, nie będzie miał nigdy załatwionych obiadów w szkole i nigdy ich też jeść nie będzie. I choć wszyscy będą wiedzieć, że Józio jest z patologii, w której ma ośmioro rodzeństwa, matka ma już siódmego konkubenta, a ojciec poszedł w siną dal, on nigdy nie wejdzie do stołówki szkolnej po to, aby zjeść MOPS-ow posiłek. A wiesz dlaczego algoiofego? Bo ta matka nigdy się do MOPS-u po to nie zgłosi. Nie doniesie potrzebnych dokumentów, nie będzie współpracować ze szkołą i MOPS-em. Nigdy. Dla niej będzie ważniejsza flaszka na stole, niż Józio i reszta dzieciaków.
                                                    Zejdź na ziemię. Nie ja pierwsza ci to mówię, mitomanko (przepraszam wszystkie mitomanki)
                                            • iwles Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 21.09.12, 08:39

                                              Przyjmij do wiadomości, że podatek to nie są twoje pieniądze, będzie ci wtedy łatwiej żyć.
                                              • robitussin Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 21.09.12, 09:52
                                                iwles napisała:

                                                > Przyjmij do wiadomości, że podatek to nie są twoje pieniądze, będzie ci
                                                > wtedy łatwiej żyć.

                                                Że słucham?? Tobie już chyba też nadmiar emocji zaszkodził.
                                                Pomijam już, że to nie jest odpowiedź na moje pytanie.
                                    • gulcia77 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 15:34
                                      Ok, ale to chyba dzieci nie dotyczy smile Co prawda chłopaki sobie dorabiają kosząc u mnie trawę, albo myjąc auto, ale nie wymagam.
                                      A poza tym, zaatakowałaś mnie, że daję pieniądze i że to jest złe. Pewnie się zdziwisz, ale ostatnio 20 ton makulatury rozładowało mi dwóch pijaczków spod bloku. Mojego nie było, sama bym sobie nie poradziła, to zeszłam na dół i poprosiłam dwóch Panów, czy by czasem nie pomogli. Bardziej zdyscyplinowanych rozładowywaczy jak żyję nie widziałam smile Na co poszła kasa - nie moja broszka. Na szczęście wiem, ze dzieci na utrzymaniu nie mają.
                                      A dziewczyna, której pomagam finansowo - niesłychanie pomaga mi. Widzisz więc coś w tym złego, że ja pomagam jej DZIECIOM nie odczuwać złej sytuacji finansowej matki?
                                      O to mi cały czas chodzi. Dorośli są odpowiedzialni za siebie, ale dzieci nie. Nie mają wpływu na o w jakiej rodzinie się urodziły. I nie muszą za to ponosić kary, choćby przez segregację posiłków. Dlatego też nie uważam, że młody musi mieć drogie czy niepotrzebne rzeczy. Choćby po to, żeby nie nauczył się, że pieniądze mają większą wartość niż niezbędne utrzymanie.
                                    • joxanna ale jeszcze są biedni pracujący 20.09.12, 15:39
                                      Bezrobocie, bezrobociem. To wiemy wszyscy. Różne przyczyny są bezrobocia. Swoją drogą - w którym kraju dziś bezrobocie wynosi 3%?

                                      Ale problemem dość nowym dla wielu krajów są biedni pracujący. Pracują zgodnie ze swoimi możliwościami (intelektualnymi, mentalnymi, fizycznymi) i zarabiają tyle, że nie stać ich na normalne życie - w sensie wynajęcie pokoju, kupienie ubrań dla dzieci, dowiezienie ich do szkoły.

                                      Co zrobić z takimi osobami? Albo co z osobami, które są w stanie zarobić mniej, niż zapłacą za dojazd do miejsca pracy i jedzenie przez ten cały czas? I mniej niż wynajęcie pokoju w okolicy pracy.
                                      • gulcia77 Re: ale jeszcze są biedni pracujący 20.09.12, 15:57
                                        Pewnie tacy są, może nawet bardzo wiele. Ale to się nie mieści w założonym obrazie dziecka, które korzysta z pomocy, nie czaisz? Jak biedny to patologia, sodomia i gomoria. I na pewno spłodził 12 bachorów, wiedząc, ze utrzyma ich państwo.
                                      • rosapulchra-0 Re: ale jeszcze są biedni pracujący 20.09.12, 16:46
                                        joxanna napisała:

                                        > Bezrobocie, bezrobociem. To wiemy wszyscy. Różne przyczyny są bezrobocia. Swoją
                                        > drogą - w którym kraju dziś bezrobocie wynosi 3%?
                                        >
                                        > Ale problemem dość nowym dla wielu krajów są biedni pracujący. Pracują zgodnie
                                        > ze swoimi możliwościami (intelektualnymi, mentalnymi, fizycznymi) i zarabiają t
                                        > yle, że nie stać ich na normalne życie - w sensie wynajęcie pokoju, kupienie ub
                                        > rań dla dzieci, dowiezienie ich do szkoły.
                                        >
                                        > Co zrobić z takimi osobami? Albo co z osobami, które są w stanie zarobić mniej,
                                        > niż zapłacą za dojazd do miejsca pracy i jedzenie przez ten cały czas? I mniej
                                        > niż wynajęcie pokoju w okolicy pracy.

                                        Proszę cię, według tej mądrzejszej inaczej to PATOLOGIA!!! Zapamiętaj to w końcu suspicious
                                    • rosapulchra-0 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 16:41
                                      Ale chrzanisz uncertain
                                      Starałaś się kiedyś o zasiłek? Wiesz od strony starającego się o zasiłek, jakiej jest on wysokości i za co i co taki człowiek musi udowodnić urzędowi, żeby te pieniądze (to za wielkie słowo w tych okolicznościach) otrzymać? A ile wstydu i upokorzeń przy tym musi znosić? Puknij się w czoło i to porządnie i przestań wszystkich wrzucać do jednego worka - BIEDA TO NIE PATOLOGIA!!!
                                      • amoreska Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 16:46
                                        CytatBIEDA TO NIE PATOLOGIA!!!
                                        Ja bym uściśliła: bieda to nie zawsze patologia.
                                        • rosapulchra-0 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 16:48
                                          To ja jeszcze uściślę: PATOLOGIA NIE ZAWSZE JEST BIEDĄ.
                                          • amoreska Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 16:53
                                            A to też racja.
                                      • robitussin Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 19:05
                                        rosapulchra-0 napisała:

                                        > Ale chrzanisz uncertain

                                        Ok, spadaj. To moja ostatnia odpowiedź do ciebie w tym wątku, bo nie zasługujesz na nic lepszego. Nie musisz się już produkować, bo twoje posty pozostaną bez echa z mojej strony.
                                        • rosapulchra-0 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 19:07
                                          HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!!!

                                          Jasne, znowu zabrakło argumentów big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                            • rosapulchra-0 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 14:39
                              No nie wiem.. Ja chyba w innym UK żyję suspicious
                              Wszyscy wokół mnie pracują. Zarówno emigranci jak i tubylcy. Ci nawet bardziej się o robotę starają niż polaczkowie-kombinatorzy, co to na zasiłki czekają uncertain
                              • robitussin Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 15:14
                                rosapulchra-0 napisała:

                                > No nie wiem.. Ja chyba w innym UK żyję suspicious
                                > Wszyscy wokół mnie pracują. Zarówno emigranci jak i tubylcy.

                                Wszyscy? To komu i na co ten socjal? suspicious

                                > się o robotę starają niż polaczkowie-kombinatorzy, co to na zasiłki czekają uncertain

                                No pacz pani, a gdzie się teraz ta Twoja niezeszmacona wrażliwość podziała? suspicious
                                • rosapulchra-0 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 16:36
                                  O co ci chodzi??? Lecz się kobieto, bo masz zaburzenia widzenia albo czytasz bez użycia mózgu.
                                  • robitussin Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 18:59
                                    rosapulchra-0 napisała:

                                    > O co ci chodzi???

                                    O to mi chodzi, że wyzywasz od szmat ludzi, którzy nie mają ochoty pomagać patologicznym nierobom. Sama jakoś nie zauważasz, że przed chwilą od takich nierobów również wyzwałaś jakąś tam grupę społecznąw GB, którą określasz mianem polaczków-kombinatorów skamlających o zasiłek. Tutaj Ci się już druga moralność włączyła? To jakieś gorsze nieroby od tych naszych, krajowych? Czy może Święta Rosapulchra sama wyznacza kryteria, wg których ktoś jest kombinatorem, a ktoś inny już nie.

                                    > Lecz się kobieto, bo masz zaburzenia widzenia albo czytasz bez użycia mózgu.

                                    Buah! Look who's talking! big_grin
                                    • rosapulchra-0 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 19:05
                                      Wiesz co? Ja się staram trzymać tematu, a ty nie. Biedne dzieci dokarmiane jak te gorsze w szkołach to dla ciebie bachory, które wrzucasz do jednego wora z PATOLOGIĄ, o której właśnie ja napisałam w poprzednim poście.
                                      I kto tu ma problem z głową??? confused
                              • anyx27 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 16:54
                                rosapulchra-0 napisała:

                                > No nie wiem.. Ja chyba w innym UK żyję suspicious
                                > Wszyscy wokół mnie pracują. Zarówno emigranci jak i tubylcy. Ci nawet bardziej
                                > się o robotę starają niż polaczkowie-kombinatorzy, co to na zasiłki czekają uncertain

                                Ci ze slamsów też? Odpowiem ci, nie. A te wszystkie małolaty zachodzące w ciążę, bo mieszkanie dzięki temu dostają? Jeszcze brakowało, zeby u nas tak było.
                                • rosapulchra-0 Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 17:00
                                  Następna, która coś tam słyszy, ale pojęcia zielonego, w którym kościele te dzwony uncertain
                          • edelstein Re: A bachory do rodziny zastepczej!!!! 20.09.12, 23:49
                            Uwielbiam te bajki,ze socjal za granica dostaje kazdy jak leci i sobie na nim siedzi i oplywa w luksusachtongue_out
                • rosapulchra-0 Re: Hamerykanka 10000000 % racji 20.09.12, 13:13
                  a-ronka napisała:

                  >
                  > > Życzę ci z calego serca zebys kiedys musiala korzystac z pomocy innych lu
                  > dzi i
                  > > zeżreć ochłapy z gazety rzucone przez ludzkiego pana.
                  >
                  > Hehe pobożne życzenie katolika-polaka. Pracuję,odkłądam,stać mnie.
                  > Nie muszę żreć ochłapów,poprzez moją i mojego męża pracę stać mnie na kawior.Ni
                  > e pomogę biedocie/patologii.Szybciej dam pijaczkowi na piwo niż matce 8 bachoró
                  > w.
                  > Biedny bo mamusia i tatuś cwaniakuje a nie pracuje to niech je z podłogi.

                  OJP sciana
                  • lauren6 Re: Hamerykanka 10000000 % racji 20.09.12, 19:24
                    > > Szybciej dam pijaczkowi na piwo niż matce 8 bachorów.

                    OJP x2
            • sei-ne Hamerykanka 10000000 % dewiacji spolecznej 20.09.12, 12:34
              Ten watek dotyczny DZIECI. Twoja postawa jest przykladem dewiacji spolecznej. Twoja postawa jest pogwalceniem praw dziecka. Twoja postawa jest szokujaca.
              • anyx27 Re: Hamerykanka 10000000 % dewiacji spolecznej 20.09.12, 13:00
                sei-ne napisał(a):

                > Ten watek dotyczny DZIECI. Twoja postawa jest przykladem dewiacji spolecznej. T
                > woja postawa jest pogwalceniem praw dziecka. Twoja postawa jest szokujaca.

                Dewiacja? Szokująca? A na czym ta dewiacja społeczna polega? Że nie chce pracować na patologię? Że nie ma ochoty sponsorować pasożytom ich wygodnego życia? A pogwałcenie praw tych biednych głodnych dzieci fundują im w tym wypadku tylko i wyłącznie ich rodzice.
                • aagnes Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 20.09.12, 13:08

                  na milosc boska co sie z wami dzieje?
                  czy juz macie tak wyprane mozgi jak nie przymierzajac pan Figurski ktory musi zrezygnowac z sushi??
                  nie mam slow.
                  KAZDY przyzwoity czlowiek powinien napisac, ze biedne te dzieci, ktore maja idiotow/patologie/ za rodzicow, pomozmy im poczuc sie przynajmniej w szkole dobrze, skoro w domu maja pieklo.
                  nie wiem co mam wiecej napisac...
                  • rosapulchra-0 Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 20.09.12, 13:16
                    aagnes napisał:
                    (...)
                    > nie wiem co mam wiecej napisac...

                    Nic nie pisz. Nie dotrze. Jak kto tępy i podły się urodził, takim do śmierci zostanie. Omijaj ich szerokim łukiem.
                    • a-ronka Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 20.09.12, 14:47
                      o sobie piszesz rosa ?

                      Nie będę sponsorować patologii. Nie będę karmiła cudzych bachorów,bo rodzice płodzą je sobie na potęgę. One dorastają i widzą,że fajnie sobie siedzieć w domu bo mops da itd,itd,itd.

                      Nie wzruszają mnie takie rodziny, nawet ubrania wyrzucam do śmieci a nie daję "biednym" Oni i tak ciągnął z moich podatków (mops ,szkoła) aha, w szkole też nie dokładam do wycieczek,paczek dla biednych.
                      Mamusia ma gacha,gach robi na czarno a ja mam dawać bo biedny jasio nie kredek ?
                      Mam to w dup........., niech maluje węglem.

                      Dobre serduszka się na forum odezwały hehe.
                      • iwles Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 20.09.12, 14:53

                        no cóż, pozostaje mi tylko życzyć ci, aby życie nigdy cię tak nie doświadczyło, np. jakimś wypadkiem czy innym wydarzeniem losowym, że będziesz musiała zmienić swoje życiowe plany i spostrzeżenia.
                        • robitussin Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 20.09.12, 15:31
                          iwles napisała:

                          >
                          > no cóż, pozostaje mi tylko życzyć ci, aby życie nigdy cię tak nie doświadczyło,
                          > np. jakimś wypadkiem czy innym wydarzeniem losowym, że będziesz musiała zmieni
                          > ć swoje życiowe plany i spostrzeżenia.

                          Chcesz powiedzieć, że to wydarzenie losowe to wybranie na męża pijaka i nieroba i spłodzenie sobie dziesiątki dzieciów?
                          • iwles Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 20.09.12, 15:35

                            a wszystkie dzieci, które w Polsce korzystają z dofinansowania MOPS to z rodzin alkoholików ?
                            • iwles Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 20.09.12, 15:39

                              a i masz rację, w Cbinach jest niskie bezrobocie.
                              • robitussin Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 20.09.12, 15:52
                                iwles napisała:

                                > a i masz rację, w Cbinach jest niskie bezrobocie.

                                Oraz w Szwajcarii, Holandii i Austrii.
                                Sama wybierz, która skrajność Ci odpowiada.
                                • iwles Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 20.09.12, 17:36

                                  tylko że te panstwa nie borykaly się przez tyle lat z komunizmem, nie mialy Gierka, który narobil takich dlugow.

                                  Jednym slowem - sa to kraje bogatsze, niż my. Dla nas, zrobić z Polski Szwajcarię to utopia, nie uważasz ? Zejdź na ziemię, rozejrzyj się wokół, jak świat wygląda tu i teraz.
                                  Czy w dalszym ciągu uważasz, że wysokie bezrobocie to wina tych niepracujących ? Czy może rządzących ?
                                  • robitussin Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 20.09.12, 22:24
                                    > tylko że te panstwa nie borykaly się przez tyle lat z komunizmem, nie mialy Gie
                                    > rka, który narobil takich dlugow.

                                    Zgadza się, ale twierdziłaś, że brak bezrobocia to generalnie jest utopia.
                                    Jak widzisz nie jest to prawda.

                                    > Jednym slowem - sa to kraje bogatsze, niż my. Dla nas, zrobić z Polski Szwajcar
                                    > ię to utopia, nie uważasz ?

                                    A dlaczego? Co to - Szwajcarzy są z Marsa, a my z Wenus? Tacy sami ludzie jak my. Tylko zgadza się - mentalność inna. Tam się pracuje przez duże P, jeśli się chce w życiu coś osiągnąć i żyć w dobrobycie. U nas takiego poszanowania dla pracy nie ma. U nas się marudzi, narzeka i przyjmuje postawę roszczeniową. Polak nie pójdzie do pracy za grosze czy do łopaty, bo to go upokarza. Polak nie będzie pracował pod cudze dyktando, bo to dla niego łamanie praw pracowniczych. Polak nie czuje tożsamości z firmą, w której pracuje, bo to nie jego firma, więc ma to w dupie. Polak ma też w dupie dobro klienta, bo co on kurna będzie komuś usługiwał. I tak dalej i tak dalej. Więc to prawda - mentalnością to my się różnimy od Szwajcarów diametralnie. Efekty widać jak na dłoni.

                                    > Czy w dalszym ciągu uważasz, że wysokie bezrobocie to wina tych niepracujących
                                    > ? Czy może rządzących ?

                                    I jednych i drugich. Nie muszę schodzić na ziemię, bo mam to, o czym piszę naokoło siebie, na co dzień, czego nie omieszkałam się przytoczyć w konkretnych przykładach.
                                    Bezrobocie? Właśnie na forum lokalnym mam na tapecie dyskusję. Dziewczyna zdesperowana szuka pracy, ponoć jakiejkolwiek, bo musi za studia zapłacić. Więc padają propozycję - może do sprzątania domów, jakaś firma szuka osób. No skąd, ona studentka! Może jako opiekunka do dziecka, bo małżeństwo właśnie potrzebuje. No to już prędzej, ale no ona jeszcze nie wie, się zastanowi. Ktoś dał link do pracy w sklepie. Nieeee, bo to w dziwnych godzinach. To o co tu chodzi, ja się pytam? Liczyła na to, że ją w banku jako dyrektora zatrudnią (studiuje coś w tym kierunku)?
                                    I zapewniam Cię - o takich przypadkach to ja słyszę na co dzień po kilka razy. W spożywczaku na naszej ulicy pracuje wyjątkowo wredna baba. Pytam właścicielki dlaczego jej nie zwolni i nie zatrudni kogoś milszego, bo klientów odstrasza. Dlaczego? Bo ... nie ma chętnych do pracy w sklepiku za pensję minimalną. Pewnie, też bym chciała pensję maksymalną, ale gdybym nie miała czego do gara włożyć, to pracowałabym jakkolwiek i za cokolwiek. Czego zresztą nie raz w życiu doświadczyłam.
                                    • lauren6 Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 21.09.12, 09:00
                                      > Polak nie czuje tożsamości z firmą, w której pracuje, bo to nie jego firma, więc m
                                      > a to w dupie.

                                      OJP to da się tak żyć będąc całkowicie oderwanym od rzeczywistości, w której się żyje. Z jakiej bajki się urwałaś?

                                      A jak myślisz skąd się wziął taki, a nie inny, stosunek Polaków dla własnych pracodawców:
                                      a) Polak rodzi się z niechęcią do pracodawcy
                                      b) Polak poniewierany przez pracodawce uczy się postępować zgodnie z zasadą: jak Kuba bogu, tak bóg Kubie ?

                                      Porównaj sobie zarobki w Polszy i Szwajcarii. Tutaj jak tylko są jakieś problemy w firmie to zamiast zacząć od oszczędności, zmniejszenia premii dla zarządu itd wywala się ludzi na bruk, a reszta ma zasuwać za brakujących pracowników. Ty się dziwisz, że w takich warunkach każdy myśli o tym za co własne dzieci utrzymać, a "dobrze firmy", uśmiechniętym kliencie itd.

                                      Zapraszam do Tesco w Polsce, gdzie planuje się teraz zwolnienia grupowe 1000 osób. Postoisz pół godziny w kolejce do kasy, bo pracowników jest już teraz za mało i nie ma kto obsługiwać klientów. Razem z innymi kupującymi pokur*cie sobie na czas obsługi, wyżyjecie się na kasjerce zasuwającej za dwoje. A potem z wyższością możesz stwierdzić, że głupia baba ma w nosie zadowolenie klienta i dobrze, że firma planuje takich jak ona wyrzucić z pracy.
                                      • nenia1 Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 21.09.12, 10:11
                                        lauren6 napisała:

                                        > OJP to da się tak żyć będąc całkowicie oderwanym od rzeczywistości, w której s
                                        > ię żyje. Z jakiej bajki się urwałaś?
                                        >
                                        > A jak myślisz skąd się wziął taki, a nie inny, stosunek Polaków dla własnych pr
                                        > acodawców:
                                        > a) Polak rodzi się z niechęcią do pracodawcy
                                        > b) Polak poniewierany przez pracodawce uczy się postępować zgodnie z zasadą: ja
                                        > k Kuba bogu, tak bóg Kubie ?

                                        Lauren, jedno pytanie - byłaś kiedyś pracodawcą?
                                      • robitussin Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 21.09.12, 11:47
                                        > A jak myślisz skąd się wziął taki, a nie inny, stosunek Polaków dla własnych pr
                                        > acodawców:
                                        > a) Polak rodzi się z niechęcią do pracodawcy
                                        > b) Polak poniewierany przez pracodawce uczy się postępować zgodnie z zasadą: ja
                                        > k Kuba bogu, tak bóg Kubie ?

                                        Moje 20-letnie doświadczenie w pracy zarówno po stronie pracownika jak i pracodawcy zdecydowanie każe mi zakreślić w kółeczko literkę A. Może nie tyle o niechęć do pracodawcy chodzi, ile do pracy jako takiej. I nie, nie wszystkich to dotyczy, taki wniosek byłby bardzo niesprawiedliwy. Jest mnóstwo ludzi pracowitych i solidnych, jak i mnóstwo pracodawców ch...ów i buraków. Ale zdecydowana większość ludzi to śmierdzące leniuchy, które potrafią jedynie narzekać i wymagać. Ludzie z przerostem ambicji, którym wydaje się, że należy im się cały świat. A pokolenie młodzieży urodzonej na początku lat 80 to już taki ewenement, że legendy na ich temat powstają. I uprzedzę dalsze pytanie - to nie są jedynie moje wnioski.

                                        > Tutaj jak tylko są jakieś problem
                                        > y w firmie to zamiast zacząć od oszczędności, zmniejszenia premii dla zarządu i
                                        > td wywala się ludzi na bruk, a reszta ma zasuwać za brakujących pracowników.

                                        Byłaś kiedyś pracodawcą? Próbowałaś nim być?
                                        Bo to można ja powinnam się Ciebie zapytać z jakiej bajki się urwałaś.

                                        > się dziwisz, że w takich warunkach każdy myśli o tym za co własne dzieci utrzy
                                        > mać, a "dobrze firmy", uśmiechniętym kliencie itd.

                                        Tak, dziwię się. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku i mamy takie same stresy i problemy. Ja, jako właścicielka firmy walczę o przetrwanie (swoje i swoich ludzi) szukając nowych i utrzymując starych klientów. Szukając nowych tematów, nisz, czegoś, co dałoby szansę rozwoju. Moi pracownicy walczą o przetrwanie pracując u mnie. Dlaczego uważasz, ze to tylko mój problem, by starać się być miłą, uprzejmą i "włazidupną" w stosunku do klientów, których niezwykle łatwo jest stracić w obliczu kryzysy i dużej konkurencji, a już nie jest to problemem moich pracowników, jeśli do licha ciężkiego należy do m.in. do ich obowiązków? Ich problemy są ważniejsze niż moje? Oni mają prawo się kwasić, bo mają ciężko, ale moje "ciężko" już nikogo nie musi obchodzi? Tylko dlatego, że ja jestem pracodawcą, a oni pracownikami, choć zarabiamy z grubsza tyle samo - jedni dużo więcej ode mnie (sic!), a inni mniej?
                                        Nam na szczęście udało się po latach selekcji dobrać załogę tak, że stanowi zgraną paczkę, solidarną i utożsamiającą się z firmą, w której pracują. Dzięki temu nasze wspólne stresy są dużo mniejsze. Nie zmienia to faktu, że znaleźć takich solidnych i myślących ludzi to wielki problem. Dla dużej ilości osób pracodawca to synonim wyzyskiwacza, bo wg nich faktura wystawiona na kwotę 60 tys. oznacza, że jego pryncypał taką właśnie kwotę zgarnia do kieszeni tylko dla siebie. A że nie zapie... z młotkiem, tylko siedzi przy biurku albo co gorsza w ogóle go na miejscu w firmie nie ma, to znaczy, że nic nie robi. Czyli za "nicnierobienie" taki ch... bierze na czysto 60 tys. z jednej faktury.
                                        Niestety, tacy dokładnie debile też się przez naszą firmę przewijali i zapewniam Cię, że było ich niemało. Ty pisząc o tym, że firmy tną koszty tylko w ten sposób, że zwalniają pracowników też się ośmieszasz. Bo koszty tnie się w takim miejscu, gdzie jest to uzasadnione. Nie zawsze są to koszty pracownicze.

                                        > Zapraszam do Tesco w Polsce, gdzie planuje się teraz zwolnienia grupowe 1000 os
                                        > ób. Postoisz pół godziny w kolejce do kasy, bo pracowników jest już teraz za ma
                                        > ło i nie ma kto obsługiwać klientów. Razem z innymi kupującymi pokur*cie sobie
                                        > na czas obsługi, wyżyjecie się na kasjerce zasuwającej za dwoje. A potem z wyżs
                                        > zością możesz stwierdzić, że głupia baba ma w nosie zadowolenie klienta

                                        Tak, dokładnie to stwierdzę. Ponieważ nic jej nie zwalnia z jej obowiązków. Kasy nie dostaje tylko i wyłącznie za przesuwanie towaru przez taśmę i beznamiętne "pin i zielony", ale także za taki wizerunek, by klient wyszedł ze sklepu zadowolony i zechciał do niego powrócić na zasadzie "bo w TESCO zakupy robi się fajnie i są miłe kasjerki". Jeśli tego nie będzie - pójdzie gdzie indziej. Ty tak nie robisz?

                                        > i dobrze, że firma planuje takich jak ona wyrzucić z pracy.

                                        Jeśli na ich miejsce są dziesiątki innych, dla których uśmiech w stronę klienta nie jest barierą nie do pokonania, to owszem. Takie jest prawo rynku pracy, więc jeśli tego nie rozumiesz, to ponownie - z jakiej bajki TY się urwałaś?
                                        • rosapulchra-0 Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 21.09.12, 12:37
                                          OJP sciana
                                          • hamerykanka Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 21.09.12, 16:31
                                            Rosa-Robitussin ma racje.

                                            <Jeśli na ich miejsce są dziesiątki innych, dla których uśmiech w stronę klienta nie jest barierą nie do pokonania, to owszem. Takie jest prawo rynku pracy, więc jeśli tego nie rozumiesz, to ponownie - z jakiej bajki TY się urwałaś?>

                                            Codziennie widze ludzi pracujacych za minimum-Walmart, Lowe's, fastfoody-i mimo to ludzie ci sa zyczliwi. Po przyjezdzie do Polski odwiedzic rodzicow to wlasnie uderzylo mnie: niechec do klientow en mass, brak usmiechu czy chocby odpowiedzi na dzien dobry czy dziekuje, brak checi pomocy. Ale o tym bylo 1001 watkow.
                                            I pracodawca nigdy nie bylam.
                  • robitussin Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 20.09.12, 13:17
                    > pomozmy im poczuc sie przynajmniej w szkole dobrze
                    > skoro w domu maja pieklo.

                    No to słuchamy. Co konkretnie zrobiłaś w TEJ sprawie?

                    > nie wiem co mam wiecej napisac...

                    Jak wyżej, teraz juz wiesz smile
                    • aagnes Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 20.09.12, 13:46
                      MOja droga - liczba zarowno dzieci jak i doroslych z racji wykonywanego niegdys zawodu jest bardzo duza.
                      caly czas sie zastanawiam jak podlym, malym i glupim trzeba byc zeby wypisywac takie rzeczy.to jedna z tych rzeczy ktore nie mieszcza sie w glowie (cos jak sprawa z rodzina zastepczaz dnia wczorajszego).
                      • robitussin Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 20.09.12, 13:52
                        aagnes napisał:

                        > MOja droga - liczba zarowno dzieci jak i doroslych z racji wykonywanego niegdys
                        > zawodu jest bardzo duza.

                        Ale to nie jest odpowiedź na moje pytanie.

                        > caly czas sie zastanawiam jak podlym, malym i glupim trzeba byc zeby wypisywac
                        > takie rzeczy.

                        Jakie rzeczy? I za kogo Ty się uważasz, że dajesz sobie prawo do poniżania kogoś, kto ma inne poglądy? Kolejna nawiedzona samarytanka, która sobie samopoczucie pluciem na forum poprawia uncertain

                        > to jedna z tych rzeczy ktore nie mieszcza sie w glowie

                        Gdybyś szerzej otworzyła umysł, to z pewnością nie takie być pomieściła.
                        • aagnes Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 20.09.12, 14:47
                          > to jedna z tych rzeczy ktore nie mieszcza sie w glowie
                          >
                          > Gdybyś szerzej otworzyła umysł, to z pewnością nie takie być pomieściła.

                          Ty masz taki otwarty umysl ze ci sie miesci, gratuluje.
                          wole byc "nawiedzona samarytanka" miec ciasny umysl czy co tam sobie chcesz niz reprezentowac podobne tobie i kilku innym poglady, ale na pewno jestes jasnie oswiecona, wyksztalcona i otwarta. super, gratuluje takze dobrego samopoczucia, poczucia wyzszosci z jakze waznego w zyciu powodu - lepszej sytuacji materialnej, gratuluje jednoczesnie hierarchii wartosci, ktora wpoili ci /zapewne niepatologiczni/ rodzice.
                          • robitussin Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 20.09.12, 15:28
                            > Ty masz taki otwarty umysl ze ci sie miesci, gratuluje.
                            > wole byc "nawiedzona samarytanka" miec ciasny umysl czy co tam sobie chcesz niz
                            > reprezentowac podobne tobie i kilku innym poglady, ale na pewno jestes jasnie
                            > oswiecona, wyksztalcona i otwarta. super, gratuluje takze dobrego samopoczucia,
                            > poczucia wyzszosci z jakze waznego w zyciu powodu - lepszej sytuacji materialn
                            > ej, gratuluje jednoczesnie hierarchii wartosci, ktora wpoili ci /zapewne niepat
                            > ologiczni/ rodzice.

                            Już? Ulżyło Ci? To się cieszę.
                            Pomijam to, że zrozumiałaś tylko tyle, ile Ci się w głowie pomieściło, czyli nic.
                            Poczucie wyższości z powodu lepszej sytuacji materialnej? Gdzie to wyczytałaś oszołomko?
                            • rosapulchra-0 Re: Nie widzicie w tym nic szokującego???? 20.09.12, 16:30
                              robitussin napisał:

                              > Już? Ulżyło Ci? To się cieszę.
                              > Pomijam to, że zrozumiałaś tylko tyle, ile Ci się w głowie pomieściło, czyli ni
                              > c.
                              > Poczucie wyższości z powodu lepszej sytuacji materialnej? Gdzie to wyczytałaś o
                              > szołomko?
                              >
                              Dlaczego ją wyzywasz? Dlaczego jej imputujesz, że nic nie rozumie? Jakim prawem? Kto ci je dał? Mówisz o niej, że jest oszołomką, to jak ciebie nazwać? Tępa pała? Pasi? confused
                • anyx27 Chcecie, pomagajcie. Gdzie problem? 20.09.12, 13:09
                  Czy ktoś broni wam sponsorować te dzieciaki? Zawsze możecie wykupić takiemu dziecku obiady na cały rok. Żeby mogło jeść z takich, a nie innych talerzy. Nic nie stoi na przeszkodzie. A założę się, że większość z tych wielce oburzonych albo sama pobiera zasiłki z MOPSu, albo do wspólnego garnuszka nic nie wkłada (ewentualnie niewiele). Ktoś kto pracuje, zarabia dobrze, płaci duże podatki ma prawo czuć się rozgoryczony, że jego ciężko zarobione pieniądze są m.in. marnotrawione na sponsorowanie patologii, która znalazła świetny sposób na wygodne życie na koszt innych. I jeszcze strzela fochy, że np. zastawa obiadowa na darmowe obiady to jakaś nie taka.
                • rita75 Re: Hamerykanka 10000000 % dewiacji spolecznej 20.09.12, 13:14
                  Że nie chce pracow
                  > ać na patologię? Że nie ma ochoty sponsorować pasożytom ich wygodnego życia?

                  jezeli nie chcesz zyc w cywilizowanym spoeczenstwie, wyprowadz sie do jakiegos Bunga Bunga. Bedziesz zyla sama dla siebie
                  • rosapulchra-0 Re: Hamerykanka 10000000 % dewiacji spolecznej 20.09.12, 13:24
                    Rita suspicious naprawdę chcesz zaśmiecić Bunga Bunga tymi mętami? suspicious
                • sei-ne Re: Hamerykanka 10000000 % dewiacji spolecznej 20.09.12, 13:40
                  anyx27 napisała:

                  > Dewiacja? Szokująca? A na czym ta dewiacja społeczna polega? Że nie chce pracow
                  > ać na patologię? Że nie ma ochoty sponsorować pasożytom ich wygodnego życia? A
                  > pogwałcenie praw tych biednych głodnych dzieci fundują im w tym wypadku tylko i
                  > wyłącznie ich rodzice.

                  Nie wiem jak napisac, zeby Cie jednak nie obrazic. Poniewaz prezentujesz pozbawiona szerszych horyzontow postawe, ograniczony swiatopoglad i brak wiedzy merytorycznej (np. funkcje spoleczne), nie mam ochoty na dyskusje z Toba, gdyz z gory wiem, ze ona do niczego nie prowadzi. Uwazasz sie za lepsza od patologii? Przykro mi, ale cechuje Cie brak otwartosci i ciasny umysl. Jak bedziesz gotowa sie otworzyc na argumenty, daj znac. Wtedy z checia podyskutuje.
                  • robitussin Re: Hamerykanka 10000000 % dewiacji spolecznej 20.09.12, 13:49
                    > Nie wiem jak napisac, zeby Cie jednak nie obrazic. Poniewaz prezentujesz pozbaw
                    > iona szerszych horyzontow postawe, ograniczony swiatopoglad i brak wiedzy meryt
                    > orycznej (np. funkcje spoleczne), nie mam ochoty na dyskusje z Toba, gdyz z gor
                    > y wiem, ze ona do niczego nie prowadzi.

                    Wiesz na czym polega problem? Że to nie ona, lecz Ty prezentujesz pozbawioną szerszych horyzontów postawę i brak wiedzy merytorycznej. Ona może jest bardzo brutalna w swoich wypowiedziach, ale potrafiła uchwycić sedno problemu. Ty go nawet nie dostrzegasz.

                    > Uwazasz sie za lepsza od patologii?

                    A co? Chcesz powiedzieć, że patologia to coś, do czego powinna dążyć?
                    Chyba o coś innego Ci chodziło, ale emocje nie pozwoliły Ci prawidłowo sformułować pytania.
                    • sei-ne Re: Hamerykanka 10000000 % dewiacji spolecznej 20.09.12, 13:57
                      Robitussin, co Twoja wypowiedz wnisola do dyskusji? Podpowiem Ci: NIC.
                      • robitussin Re: Hamerykanka 10000000 % dewiacji spolecznej 20.09.12, 14:05
                        sei-ne napisał(a):

                        > Robitussin, co Twoja wypowiedz wnisola do dyskusji? Podpowiem Ci: NIC.

                        Na szczęście Twoje zawoalowane epitety w kierunku przespiśczyni wniosły tak dużo, że ja już nie musiałam się wysilać.
                        Jak chcesz komuś źdźbła w oku szukać, to najpierw ze swojego belkę wyjmij.
                        • rosapulchra-0 Re: Hamerykanka 10000000 % dewiacji spolecznej 20.09.12, 14:44
                          robitussin napisał:

                          > sei-ne napisał(a):
                          >
                          > > Robitussin, co Twoja wypowiedz wnisola do dyskusji? Podpowiem Ci: NIC.
                          >
                          > Na szczęście Twoje zawoalowane epitety w kierunku przespiśczyni wniosły tak duż
                          > o, że ja już nie musiałam się wysilać.
                          > Jak chcesz komuś źdźbła w oku szukać, to najpierw ze swojego belkę wyjmij.
                          >

                          Jakoś mi się kłóci twoje podejście do pomoc biednym i niezaradnym z cytowanym tu wersetem biblijnym uncertain
                          • robitussin Re: Hamerykanka 10000000 % dewiacji spolecznej 20.09.12, 15:16
                            > Jakoś mi się kłóci twoje podejście do pomoc biednym i niezaradnym z cytowanym t
                            > u wersetem biblijnym uncertain

                            Tobie się nic nie kłóci, Tobie się raczej zwoje poskręcały, bo to już kolejny raz, gdy wyskakujesz ni z gruchy ni z pietruchy ze swoimi błyskotliwościami. Doprawdy nie chcę już chyba znać ścieżek Twojego umysłu po tym, co tutaj z siebie wykrztusiłaś.
                            • rosapulchra-0 Re: Hamerykanka 10000000 % dewiacji spolecznej 20.09.12, 16:35
                              ty za to błyszczysz enteligencją i kulturą osobystą uncertain
                              Za każdym razem, gdy nie masz nic konkretnego do powiedzenia, to walisz osobiste przytyki, zupełnie jak śmierdzące i głośne bąki w towarzystwie, ale ten smród należy tylko do ciebie i o tobie świadczy suspicious
    • hamerykanka Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 18:07
      Coraz bardziej przekonuje sie do mysli, ze pultaja sie wlasnie matki korzystajace z pomocy spolecznej. Chialabym jednoczesnie przypomnic, ze pomoc spoleczna nie znaczy utrzymywanie latami. Powinna byc krotkoterminowa i przeznaczona na przetrwanie trudnego czasu miedzy kolejnymi pracami.
      Co mnie przekonuje?
      Nikt nie skomentowal nierownosci spolecznej w druga strone a wszystkie pultaujace mamusie wysuwaja argumenty "oby cie to nie spotkalo' czy 'zycze ci tego samego".

      Drogie pultajace sie mamusie: zamiast bezproduktywnie miotac sie na forum i wysuwac kolejne absurdalne argumenty, dlaczego powinnyscie byc utrzymywane na tym samym poziomie co ludzie pracujacy i zarabiajacy na siebie, wyjdzie z domu i przejdzie sie w poszukiwaniu pracy. To naprawde lepiej wyjdzie na zdrowie-wszystkim.
      • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 18:25
        Uogólniasz i to w dodatku niesprawiedliwie. Skąd wiesz, że piszące na forum korzstają z opieki społecznej? Skąd wiesz, że piszące na forum nie pracują? Skąd wiesz, że nie pomagają? Najlepiej rzucić kamieniem, tak? Ojej, jaka się poczułaś lepsza od razu, prawda?
        Pokaż, która z nas "pultających się", jak grzecznie określiłaś suspicious, pisze, że to ma być pomoc wieczysta? Pokaż, która z nas napisała, że tylko finansowa pomoc jest OK?
        BTW, czego oczekujesz? Że "pultające się" matki będą współczuć bogatszym rodzicom dzieci, które mają w szkole również patologiczną biedę? suspicious
        Zastanów się kobieto. Tym bardziej, że sama w którymś momencie swojego życia łatwo nie miałaś, nespa?
        • hamerykanka Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 18:44
          Rosa, nie zamierzam z Toba dyskutowac bo wpadasz w histerie i zaczynasz atakowac na prawo i lewo nie przebierajac w slowach.
          Owszem-jak bylas uprzejma zauwazyc-mialam taki epizod w zyciu-ale to byl epizod i szybko sie skonczyl. Bo tutaj dostaje sie kartki zywnossiowe (moje wynosily cale 80 dolarow miesiecznie!) na max pol roku. I tyle je mialam. Stanelam na nogach bo schowalam i dyplom i dume do kieszeni i poszlam do pracy jaka moglam znalezc, jako asystent weterynarza. Pracowalam 60-80 godzin tygodniowo za glodowa pensje ktora wystarczala jedynie na zaplacenei rachunkow-na jedzenie juz nie. Znalazlam druga prace i w niej pracowalam na drugi etat.
          Po pewnym czasie znalazla sie praca kierunkowa-ale dzieki temu ze wysylalam setki CV, i spedzalam godziny na szukaniu miejsc w ktore je wyslac. teraz nie pracuje-maz mnie utrzymuje i to byla nasza wspolna decyzja-mamy dosc pieniedzy by zyc na dobrym poziomie a ja zostaje w domu i zajmuje sie dzieckiem, kiedy on ma wielodniowe wyjazdowki.

          A pisze to po ty, by pokazac, ze jesli czlowiek jest zdesperowany i ma rachunki do zaplacenia-to znajdzie prace, chocby slabo platna. Ale noz mi sie jednoczesnie w kieszeni otwiera jak czytam posty (szczegolnie na pomocnych) jak to ludzie prosza o pomoc pieneizna , ubrania i zywnosc, a do pracy sie nie rusza , bo-i tu wlasnie nastepuje wyliczanie powodow, czesto absurdalnych i jak kobiety pisza co robic , zaczyna sie wywlekanie innych powodow dlaczego jednak do pracy nie pojda.. A tak naprawde do pracy im sie nie chce i wola zyc z tego co ludzie dadza. Bo tak latwiej.
          • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 19:02
            Hamerykanka, mnie nie musisz takich rzeczy tłumaczyć. Poważnie mówię. Był czas, gdy w Polsce pracowałam na etacie i dorabiałam przed pracą sprzątaniem biura, żeby opłacić rachunki i mieć na życie. Moja pierwsza praca w UK to ciężka robota w warehousie, pickowałam dziecięce ubrania. Doskonale wiem, na czym polega praca poniżej kwalifikacji po to, aby przetrwać.
            Ale tu jest przede wszystkim dyskusja o pomoc dzieciom ubogim w szkole bez zbędnej dyskryminacji i tego tematu się trzymajmy, tak?
            • hamerykanka Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 19:28
              W tym problem , ze z pustego i Salomon nie naleje: jesli szkole stac tylko na dane obiady to skad wziac reszte pieniedzy? Wtedy jest albo te obiady, albo wcale. I dalej jestem zdania, ze rodzice raczej powinni sie cieszyc ze dziecko dostaje ow obiad, niz wybrzydzac.
              A jedno z drugim jest powiazane: brak pieniedzy/wydawanie na uzywki/niezaradnosc rodzicow i glod dzieci. Bo to rodzice sa za nie odpowiedzialni, a nie panstwo.

              Pozwole sobie zacytowac podobna w tonie opinie z dyskusji na Kobiecie:
              Re: Jak mogło do tego dojść?????

              twojabogini 20.09.12, 14:49Odpowiedz

              Zbyt łatwo odbierane? W zalinkowanym przez ciebie artykule jest sprzeczność. Artykuł jest pod tezę. Jako najdrastyczniejsze przypadki "odebrania dzieci za łatwo" wskazano: niedożywienie, za mały metraż i depresje opiekunów.
              Nikt nie wmówi mi, że niedożywione dziecko dostaje w domu miłość. Dziecko w Polskich warunkach jest niedożywione tylko w przypadku, gdy rodzice mają je głęboko w d .i nie chce im się ruszyć z domu d...nawet po zasiłek i żywność dawaną za darmo. Albo, gdy owszem zasiłki pobierają, ale nie wydają ich na jedzenie dla dzieci. Albo, gdy rodzice maja kasę ale nie chce im się dziecku dawać jeść, bo to nudne tak trzy razy dziennie do garów się brać...
              Co do metrażu - nie ma precyzyjnego pojęcia prawnego, co to jest za mały metraż, można założyć interpretując przepisy rożnych gałęzi i orzeczenia TK, że jest to 5 m.kw. na osobę (nie dostępnej powierzchni pokoju, ale ogólnej powierzchni mieszkania!). Jak ktoś sobie czyta, że dziecko wylądowało w bidulu bo był za mały metraż - to od razu myśli sobie tak - to zamiast dawać dziecko do bidula, powinni dać rodzinie większe mieszkanie. Nie pomyśli natomiast, ze w rodzinie natychmiast przybędzie nowych potomków, ze mamusia sprowadzi jeszcze trzech konkubentów dla siebie i starszych córek - i metraż znów się skurczy.
              Co do depresji - osoba dotknięta depresją wq postaci klinicznej (a nie depresja na która cierpi na fali mody co czwarty polak) nie jest w stanie zając się nawet sama sobą. Osoby cierpiące na depresją maja skłonności samobójcze a co gorsza - są skłonne do podejmowania decyzji o twz. samobójstwie rozszerzonym - najpierw zabijają dzieci a potem siebie (nie zawsze zresztą).
              Za mały metraż, niedożywienie i depresja opiekuna to są przypadki w których kategorycznie dzieci powinny być odbierane rodzicom. I z uwagi na bezpieczeństwo samych dzieci, jak i z uwagi na to, ze kieszeń podatników nie jest z gumy - trudno oczekiwać, że będą patologicznym rodzinom fundować coraz większe mieszkania w ramach dorabiania się przez nich przychówku, kucharki, które będą dzieciom zapewniać prawidłową dietę, oraz asystenta dla każdego rodzica w depresji, coby dziecku kuku nie zrobił.
              Dzieci odbierane są za rzadko - dlatego padają ofiarą rodziców, którzy popełniają samobójstwa "razem z dziećmi", cierpią na krzywice i gruźlice z niedożywienia i zachodzą w ciąże jako dwunastolatki, bo konkubent mamy na zbyt małym metrażu po pijaku pomylił łóżka.
              • amoreska Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 19:40
                Cytat W tym problem , ze z pustego i Salomon nie naleje: jesli szkole stac tylko na
                > dane obiady to skad wziac reszte pieniedzy? Wtedy jest albo te obiady, albo wca
                > le.

                Jestem dokładnie tego samego zdania. Gdyby szkoła miała możliwość (finansową, organizacyjną), z pewnością nie różnicowałaby dzieci w opisany sposób.
                • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 20:55
                  Dziewczyny pisały wyżej, że szkoła ma środki na żywienie dzieci nawet większe niż na żywienie całodzienne dzieci w innych ośrodkach.
                  • amoreska Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 21:21
                    A czy to stwierdzenie nie dotyczyło przypadkiem innej szkoły niż ta z zalinkowanego w poście założycielskim artykułu?
                    • rosapulchra-0 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 21:41
                      No właśnie nie.
          • lauren6 Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 19:35
            > A pisze to po ty, by pokazac, ze jesli czlowiek jest zdesperowany i ma rachunki
            > do zaplacenia-to znajdzie prace, chocby slabo platna.

            Popełniasz olbrzymi błąd porównując Polskę do USA. W dużych miastach tak jest, że chowasz dumę do kieszeni i idziesz na kasę do mac donalda. Ale Polska to również małe miasta, wsie tereny objęte olbrzymim bezrobociem, gdzie etat sprzątaczki dzielony jest na kilka osób, żeby więcej osób mogło zarobić jakieś grosze. Z perspektywy biurka w hameryce czy dużym mieście w Polsce się tego nie widzi, ale wystarczy pojechać na prowincję, zobaczyć jak sprawy się mają by raz na zawsze zamknąć buzie i nie stawiać znaku równości między biedą a patologią.

            Owszem, można wyjechać za pracą. Co więcej: ci co mogli już wyjechali. Nie każdy jednak może sobie pozwolić na zostawienie wszystkiego i wyjazd do UK lub Irlandii na nie wiadomo ile. Samotna matka małych dzieci? Osoba, która ma pod opieką gospodarstwo, starszych rodziców lub dziadków? To wszystko na prawdę nie jest takie proste.
            • black-cat Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 21.09.12, 13:04
              No właśnie jest bieda. Szczególnie na prowincji. I ta bieda dotyka również gminy i szkoły. Gdyby aż takiej biedy nie było, obiady w szkołach byłyby dla wszystkich jednakowe. A tak, niestety nie są. I zamiast narzekać warto znaleźć pozytywną stronę tej historii. Dzieci mogą zjeść obiad. Jeżeli nam ich żal pomóżmy i zapłaćmy za obiady na porcelanowych talerzach. W szkole mojego dziecka nie ma dopłat do obiadów. Są wyłącznie płatne - koszt obiadu ok. 200 zł / miesiąc. Dzieci biedne nie korzystają ze stołówki w ogóle. W tamtym roku opłacałam obiady dziecku z klasy mojej córki. Rodzice płakali, że pracy nie mają, przyjechali z małego miasta za chlebem i jest ciężko. Ok, wiadomo trzeba pomóc. Szkoła poszukiwała pani do sprzątania (etat, umowa o pracę, 1200 zł netto). Wychowawczyni poinformowała matkę i pomogła załatwić pracę. Matka po miesiącu zrezygnowała, bo za 1200 to nie opłaca się pracować (wykształcenie podstawowe). Tatuś nie pracuje, bo interesuje go wyłącznie stanowisko dyrektora (bo za komuny pracował jako kierownik sklepu, to teraz awansu mu się zachciało). A że zdrowo pociąga, sam wygląd odstrasza potencjalnych pracodawców, że nie wspomnę o zapachu. W końcu uznałam, że skoro nie pracując mają na fajki, znajdą też 200 zł na obiad dla dziecka.
              • aquarianna Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 21.09.12, 13:54
                Przyłączam się do opinii Black Cat, bo też uważam, że należy dostrzec przede wszystkim intencje, dobre chęci, a uchybienia, które nie stanowią sensu całego przedsięwzięcia, należy zrzucić na karb tego, że nikt z nas nie jest doskonały. Pewnie, że najlepiej byłoby, gdyby wszystkie dzieciaczki miały możliwość zjedzenia dokładnie takiego samego obiadu i w tym samym czasie, ale jeśli się nie da tak zorganizować, to cieszmy się choćby tym, co jest. Nie rozumiem, naprawdę, jak można skupiać się na takich drobiazgach nie widząc sedna przedsięwzięcia. I piszę to jako osoba, która miała ciężkie i dość biedne dzieciństwo. Nie wyobrażam sobie, by moja mama, której zaproponowano dla mnie obiady w szkole, choćbym nawet musiała stać w innej kolejce, miała z tego powodu jakieś anse. Na tyle, na ile ją znam, sądzę, że raczej byłaby wzruszona, że komuś chciało się w ogóle o czymś takim pomyśleć.
    • anorektycznazdzira Re: Segregacja podczas szkolnych obiadów - odsłon 20.09.12, 20:00
      Nie chce mi się czytać wszystkiego.
      I wiem, że zazwyczaj wszystko się kręci wokół tego, że dzieci są poniżone i ośmieszone, albo tego, że widać nie są głodne, skoro nie jedzą.
      Co do mnie, to współczuje ludziom ubogim, w trudnej sytuacji, etc. Uważa natomiast za szkodliwe pielęgnowanie sytuacji, w której robi się nieprawdopodobny obrządek, żeby tylko ukryć różnice, które między ludźmi wystepują i o których i tak wszyscy świetnie wiedzą. Do szału mnie doprowadza, jak czytam, że się poobrażali albo tak załamali, że aż zrezygnowali z obiadów.
      Przecież fakt jedzenia zakupionego akurat dla nich w MOPSie w ogóle nie powinien być przedmiotem jakichkolwiek emocji. Dzieci niepotrzebujące MOPSu powinny być od najmniejszego grzdyla nauczone, że tak, są tacy ludzie, którzy potrzebują. A reszta się tym nie ekscytuje, bo nie ma czym. Komentowanie etc jest w ogóle niedopuszczalne. Z kolei dzieci korzystajace z pomocy powinny mieć szansę spojrzeć na to jak na pomoc, a nie wstydliwą i upokarzającą tajemnicę. To juz naprawdę nikt tego w szkole nie potrafi tak poprowadzić? NIkt nei potrafi tych dzieci wychowywać, tylko ładuje całą parę w kultywowanie i karmienie jakichs XIX-wiecznych zabobonów i problemów? Gdzie dojrzałe (albo chociaż dojrzewające tongue_out ) społeczeństwo, gdzie świadoma demokracja??? Dla mnie ta cała historia to zaawansowany debilizm.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka