Sklepowy SV

23.09.12, 18:38
z innej beczki, choć nadal w temacie sklepów wink
Nurtuje mnie takie zagadnienie. Według zasad savoir vivre "dzień dobry mówi osoba, która wchodzi do pomieszczenia ( poprawcie mnie jeśli się mylę)
Zastanawia mnie jak ta zasada ma się do sytuacji w , której klient wchodzi do sklepu, w którym jest sam na sam ze sprzedawcą. Czy to klient powinien przywitać się wchodząc, czy na odwrót?
Przyznam szczerze ,że hołduję pierwszej zasadzie ( może niesłusznie) i raczej czekam, aż to klient pierwszy się przywita. Jeśli natomiast widzę jednostkę oporną to po chwili zaznaczam swoja obecność i witam się pierwsza. Jak to jest?
Mam też pytanie do osób pracujących w handlu. Jak reagujecie jak wchodzi do waszego sklepu klient gadający przez komórkę i próbujący zrobić zakupy gestami i pstrykaniem palcami ( taaak są tacy niestety) bo ja nie reaguję i czekam aż delikwent przestanie gadać. Może i jestem inna, ale według mnie takie zachowanie jest szczytem chamstwa.
    • yoko0202 no niestety 23.09.12, 18:54
      joann_80 napisała:

      > z innej beczki, choć nadal w temacie sklepów wink
      > Nurtuje mnie takie zagadnienie. Według zasad savoir vivre "dzień dobry mówi oso
      > ba, która wchodzi do pomieszczenia ( poprawcie mnie jeśli się mylę)

      jasne, ale nie dotyczy to sytuacji, w których przyjmujemy klientów/gości, wtedy my jesteśmy 'gospodarzami' i zawsze witamy się pierwsi

      > Mam też pytanie do osób pracujących w handlu. Jak reagujecie jak wchodzi do was
      > zego sklepu klient gadający przez komórkę i próbujący zrobić zakupy gestami i p
      > strykaniem palcami ( taaak są tacy niestety) bo ja nie reaguję i czekam aż deli
      > kwent przestanie gadać. Może i jestem inna, ale według mnie takie zachowanie je
      > st szczytem chamstwa.
      nie pracuję w handlu, ale zgadzam się, że to chamstwo, również czekałabym aż skończy rozmowę.
      • joann_80 Re: no niestety 23.09.12, 18:59
        > jasne, ale nie dotyczy to sytuacji, w których przyjmujemy klientów/gości, wtedy
        > my jesteśmy 'gospodarzami' i zawsze witamy się pierwsi
        >

        będę musiała zmienić front, dzięki za odpowiedź. Jakoś do tej pory trudno było mi znaleźć taką jednoznaczną i zawsze hołdowałam tej starej i sprawdzonej smile)

    • gryzelda71 Re: Sklepowy SV 23.09.12, 18:57
      O rany pomyliłaś zawodysmile
      Ostatnio zauważyłam,że to panie ze sklep mówią dzień dobry ja klient wchodzi.I słusznie.Jak pani udaje,że mnie nie widzi ani dzień dobry,ani dziękuje po zakupie to trochę to dziwne.
      • joann_80 Re: Sklepowy SV 23.09.12, 19:03
        nie, nie, nie to nie tak smile
        zawsze mówię dzień dobry tylko z racji tego ,że gdzieś kiedyś ktoś wbił mi do głowy zasadę, ze wita się wchodzący to najpierw siłą rzeczy oczekiwałam przywitania. Jeśli nie następowało to po chwili witałam się ja smile
        teraz jak już zyskałam pewność to po prostu nie będzie tej "chwili" i już smile
        Nigdy nie dopuściłam do sytuacji,że klient wchodzi do kwiaciarni a ja siedzę i czekam nie wiadomo na co . Ja bym sama z takiego sklepu zaraz wyszła wink
        • joann_80 Re: Sklepowy SV 23.09.12, 19:05
          zapomniałam dodać ,że jest jeszcze druga strona medalu. Są klienci , którzy mimo mojego "dzień dobry" nie odpowiadają i po zrobionych zakupach również wychodzą bez słowa. Nie potrafiłabym tak
        • wioskowy_glupek Re: Sklepowy SV 23.09.12, 19:08
          Pracuję w handlu, zawsze jak wchodzi klient mówię.
          - Dzień dobry, w czym mogę pomóc ?

          • joann_80 Re: Sklepowy SV 23.09.12, 19:40
            ja odjęłam drugi człon po tym jak facet powiedział mi " może mi pani pomóc i odśnieżyć podjazd przed domem" wink
            • gazeta_mi_placi Re: Sklepowy SV 23.09.12, 20:18
              Buraczane poczucie humoru, pracujesz w sieci SNC?
            • hanalui Re: Sklepowy SV 24.09.12, 10:47
              joann_80 napisała:

              > ja odjęłam drugi człon po tym jak facet powiedział mi " może mi pani pomóc i od
              > śnieżyć podjazd przed domem" wink

              Dobre smile
              I tez nie cierpie jak sie mnie atakuja pytaniami o to w czym pomoc.
              Jak bede potrzebowac to sama poprosze bo przecie ten sprzedawca od tego tam jest.
            • mnb0 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 11:29
              > ja odjęłam drugi człon po tym jak facet powiedział mi " może mi pani pomóc i od
              > śnieżyć podjazd przed domem" wink
              No i bardzo dobrze powiedzial. Chcial dac Ci do zrozumienia, ze bezmyslnie stosujesz kalke z angielskiego pytania: "How can I help you?"
              Tymczasem po polsku pytanie to powinno brzmiec: "Czym moge sluzyc?"
              • gazeta_mi_placi Re: Sklepowy SV 24.09.12, 12:11
                Pan zachował się jak typowy burak, nie wiem co w tym zabawnego, byle gimnazjalista wymyśliłby lepszy "dowcip".
                Średnio rozgarnięty i minimalnie empatyczny człowiek wie, że większość tego rodzaju zachowań wynika z decyzji kierownictwa sklepu i nie jest zależne od danej ekspedientki, która może myśleć o tym co innego, ale musi wykonywać polecenia kierownictwa czy właściciela sklepu. I pewnie też nie jest jej miło wysłuchiwać "dowcipów" czy niekiedy odwarkiwań co niektórych klientów gdy musi zadać to pytanie.
                Mnie też nie zawsze się to podoba, ale wiem, że to nie zależy od ekspedientki, więc zamiast silić się na buraczane i chamskie "poczucie humoru" odpowiadam "Na razie dziękuję" i tyle.
          • delecta Re: Sklepowy SV 24.09.12, 17:29
            wioskowy_glupek napisała:

            > Pracuję w handlu, zawsze jak wchodzi klient mówię.
            > - Dzień dobry, w czym mogę pomóc ?
            No widzisz a mnie to pytanie niemożliwie wkurza! Czy wyglądam na tak nieogarniętą jednostkę, że od progu trzeba mi pomagac? Może najpierw SPOKOJNIE, bez sprzedawcy na plecach, chcę obejrzeć towar?
            • madzioreck Re: Sklepowy SV 24.09.12, 19:20
              To straszne, musieć powiedzieć "dziękuję, najpierw się rozejrzę"... jakie te ludzie wrażliwe dzisiaj i jak się niemożliwie wkurzają.
    • sarling Re: Sklepowy SV 23.09.12, 19:10
      W sklepie pierwszy powinien witać sprzedający, ale to zdarza się raz na 10 przypadków.
      Zdarza się nawet, że w małym sklepie pani nie raczy ODPOWIEDZIEC na moje "dzień dobry".
      Zazwyczaj wychodzę wtedy bez słowa.
      • joann_80 Re: Sklepowy SV 23.09.12, 19:42
        to działa także w drugą stronę. Gros klientów także nie raczy odpowiedzieć na moje przywitanie, ba...mało tego są i tacy, którzy milczą jak mówię "dzień dobry" patrząc im w oczy. Twarde sztuki wink
        • mnb0 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 12:08
          > to działa także w drugą stronę. Gros klientów także nie raczy odpowiedzieć na moje przywitanie,

          No i znow zdajesz sie nie dostrzegac podstawowego celu, dla ktorego prowadzisz ten sklep. Otoz celem jest sprzedaz.
          Jesli klient pierwszy powie dzien dobry, a ty mu nie odpowiesz - mozesz stracic klienta.
          Jezeli ty pierwsza powiesz dzien dobry, a klient ci nie odpowie, po czym ty bedziesz na niego lypac zlym okiem - tez mozesz stracic klienta.
          Czyli to dziala tylko w jedna strone.
    • thea19 Re: Sklepowy SV 23.09.12, 20:09
      jesuuuuuu, jak ja nie cierpie atakujacych mnie na wejsciu ekspedientek. jeszcze czlowiek nie zdazyl zobaczyc co tam maja a juz kolo niego lataja i zagaduja. tak samo nie znosze oddechu na plecach. od kradziezy maja monitoring.
      u mnie w sklepie jest zasada: klient wchodzi, trza dupe podniesc, usmiechnac sie i powiedziec dzien dobry, dac klientowi chwile na rozejrzenie jak chce sobie poogladac i jak tak oglada dluzsza chwile to spytac czy szuka czegos konkretnego. a juz lazenie za kims jest zabronione.
      • twoj_aniol_stroz Re: Sklepowy SV 23.09.12, 20:16
        O to to smile Też mnie wkurza jak ledwie próg sklepu przekroczę a już słyszę: "dzieńdobrywczymmogępomóc" - jednym tchem, bez kropek, przecinków, intonacji itd I ja naprawdę umiem odpowiedzieć: dziękuję, chciałabym sie rozejrzeć. Ale jeśli jestem w CH i odwiedzam piętnasty sklep i za każdym razem jest to samo to przestaje mnie to bawić.
        I u mnie w sklepie właśnie było tak: dzień dobry, a dopiero za jakąś chwilę: czy mogę co doradzić?
      • lafiorka2 Re: Sklepowy SV 23.09.12, 21:27
        thea19 napisała:
        > u mnie w sklepie jest zasada: klient wchodzi, trza dupe podniesc, usmiechnac si
        > e i powiedziec dzien dobry, dac klientowi chwile na rozejrzenie jak chce sobie
        > poogladac i jak tak oglada dluzsza chwile to spytac czy szuka czegos konkretneg
        > o. a juz lazenie za kims jest zabronione.


        I ja własnie tak postępuję....
        Ale moja koleżank( u nich w drogerii)a ma przykaz! zapytania klienta zaraz na wejściu "w czym może pomóc"?A jak nie?minusik i po premii.
        • thea19 Re: Sklepowy SV 23.09.12, 21:46
          w sieciowkach maja takie zwyczaje. kompletnie nie wiem kto tak kaze i po co atakowac potencjalnego klienta. skutek ma to odwrotny do zamierzonego.
          klientow gadajacych przez tel nie miewam - mowia, ze oddzwonia jak w trakcie zakupow ktos zadzwoni, koncza rozmowe przed wejsciem do sklepu, lub wychodza na czas rozmowy. baa, nawet przepraszaja za zaklocenia na linii sprzedawca klient.
          ja, jako klient nie lubie tez jak mnie sprzedawca (raczej w malych sklepach niz duzych) calkiem olewa - gada przez tel, czyta ksiazke, gada z kolezanka i traktuje jak powietrze.
      • joann_80 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 11:07
        też tego nie znoszę i sama staram się na wejściu klienta nie osaczać. Po przywitaniu zawsze daję chwilę na zastanowienie . Szybciej interweniuję kiedy widzę na twarzy klienta oznakę dezorientacji i ten charakterystyczny wzrok pt. "pomocy" wink
    • anna-na Re: Sklepowy SV 23.09.12, 21:15
      Pracowałam kiedyś w kawiarni i mielismy odgórny przykaz, że pierwsi mówimy gościowi 'dzień dobry', jak tylko przekroczy próg. Żeby poczuł się "jak w domu" - taka zasada, narzucona, nie było z czym dyskutować, swoją logikę to miało. Natomiast próba zamówienia/kupienia czegoś w czasie rozmowy przez telefon to faktycznie jest chamstwo i tutaj moi kawiarniani przełożeni mieli to samo zdanie - chamskiego klienta można potraktować w taki sam sposób. BTW, zasada "klient nasz pan" naprawdę już nie obowiązuje bezwględnie, przynajmniej w cywilizowanych miejscach smile
    • lafiorka2 Re: Sklepowy SV 23.09.12, 21:21
      Jak reagujecie jak wchodzi do was
      > zego sklepu klient gadający przez komórkę i próbujący zrobić zakupy gestami i p
      > strykaniem palcami ( taaak są tacy niestety) bo ja nie reaguję i czekam aż deli


      NIGDY! ale to nigdy nie obsłużyłam nikogo na pstryknięcie palcem...Nie obsługuję też tych gadających przez komórkę i tych z słuchawkami na uszach.
      Jak ktoś coś mówi,mając słuchawki na uszach,że poprosi coś tam,to się kompletnie nie ruszam,jak mi zwróci uwagę,to mówię,że czekam aż zdejmie słuchawki/przestanie rozmawiać przez tel,bo dobre wychowanie nakazuje nie olewać osoby zza lady npsmile

      A co do "dzień dobry"
      Zazwyczaj wchodzący do sklepu mówi sam z siebie,ja zreszta też.A jak nie powie,to ja sie też nie odzywam.
      • eliszka25 Re: Sklepowy SV 23.09.12, 22:44
        moim zdaniem sprzedawca w sklepie jest jakby "gospodarzem" i powinien pierwszy powitac goscia-klienta. w malych sklepikach zwykle sama na wejsciu mowie dzien dobry, w duzych nie wrzeszcze przez sklep i zwykle po chwili sprzedawca podchodzi i sie wita. u nas maja na powitanie troche lepsza formulke, od "w czym moge pomoc". po dzien dobry pada pytanie "szuka pani czegos konkretnego, czy chce sie najpierw rozejrzec"? dla mnie to mniej klopotliwe, bo klient nie musi sie tlumaczyc, tylko wystarczy wybrac druga opcje i ma sie swiety spokoj wink
      • mnb0 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 12:11
        Widac, ze jestes ekspedientka, a nie wlascicielka sklepu - po prostu ci nie zalezy.
    • georgia241 Re: Sklepowy SV 23.09.12, 22:47
      Wita się klient. Sprzedawca nigdy nie powinien mówić dzień dobry, jeśli klient nie powiedział. Wówczas jest jakby go poprawiał.
    • georgia241 Re: Sklepowy SV 23.09.12, 22:48
      Jak klient jest chamski - klikanie palcami, to go obsługuj i tak. Jak czekasz aż skończy, pouczasz go. On do ciebie nie wróci.
    • majowadusza Re: Sklepowy SV 24.09.12, 09:33
      jesli to sklep kameralny i jestem zauważona wchodząc to witam się pierwsza. Jeśli duży sklep, sporo klientów, obsługa jest rozmyta to jakoś nie czuję obowiązku przywitania się.

      Tak na marginesie - nie lubię jak obsługa nie daje mi mozliwości obejrzenia, rozeznania się z towarem tylko od razu uśmiechnięta dziewczyna pyta się czy mi nie pomóc. Ja wiem, ze tak jej pewnie nakazuje kierwnictwo ale mnie to krepuje. Po pierwsze nie zawsze mam plan zakupowy, a po drugie zwyczajnie jestem samodzielnym klientem.

      Żadko się zdarza aby osoby obsługujące szczerze chciały pomagać. Ostatnio jedna dziewczyna naprawdę mnie ujęła - jakoś zawsze odmawiam ale w tym przypadku od dziewczyny biła szczerość, naturalnoś no i samym wyglądem pokazywała swój dobry gust i umiarkowanie. Zaskoczona byłam kiedy w trakcie rozmowy powiedziała, ze pracuje dopiero od tygodnia. Ze sklepu wyszłam zadowolona z dobrze dobranymi ubraniami a sprzedająca jakoś sypmatycznie zagnieździła mi sięw głowie. Pewnie jeszcze wrócę tam na zakupy smile
    • zuzann-a Re: Sklepowy SV 24.09.12, 09:33
      Pracuję w małej hurtowni i uważam, że to klient. który wchodzi powinien pierwszy powiedzieć dzień dobry. Ja również jako klientka wchodząc do sklepu witam się pierwsza.
      • majowadusza Re: Sklepowy SV 24.09.12, 10:05
        mój profesor na studiach podczas luźnych rozmów o SVi kto komu ma mówić pierwszy " dzień dobry " powtarzał, ze mówi pierwszy ten kto jest lepiej wychowany.
      • jamesonwhiskey Re: Sklepowy SV 24.09.12, 10:55
        > Pracuję w małej hurtowni i uważam, że to klient. który wchodzi powinien pierwsz
        > y powiedzieć dzień dobry.

        nie znasz sie
        ale tez czego wynmagac od pracownika malej hurtwni
        • zuzann-a Re: Sklepowy SV 24.09.12, 11:08
          jamesonwhiskey napisał:

          > > Pracuję w małej hurtowni i uważam, że to klient. który wchodzi powinien p
          > ierwsz
          > > y powiedzieć dzień dobry.
          >
          > nie znasz sie
          > ale tez czego wynmagac od pracownika malej hurtwni

          Nie, to Ty się nie znasz, ale też czego wymagać od buraka.
          krajski.wordpress.com/2011/05/15/kto-pierwszy-mowi-dzien-dobry-w-sklepie/
          • jamesonwhiskey Re: Sklepowy SV 24.09.12, 11:32
            > Nie, to Ty się nie znasz, ale też czego wymagać od buraka.

            tylko ze to burak ma pieniadze ktore ty chcesz mu wyrwac z kieszeni
            wiec troche wiecej szacunku paniusiu
    • zdzisnadzis Re: Sklepowy SV 24.09.12, 10:29
      Nie pisz tu lepiej o SV, bo zaraz cie zwyzywaja od zaściankowych wieśniaczek ;] ..Tak jak to było w wątku z sukienką weselną..
      • joann_80 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 11:06
        zdzisnadzis napisał:

        > Nie pisz tu lepiej o SV, bo zaraz cie zwyzywaja od zaściankowych wieśniaczek ;
        > ] ..Tak jak to było w wątku z sukienką weselną..

        eee tam , nie boje się wink
    • mnb0 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 11:26
      Eh, Polacy chyba nigdy sie nie naucza jak odnosic sukcesy w biznesie.
      Pierwsza zasada w handlu brzmi: "klient nasz pan". I to w interesie sprzedajacego jest te zasade stosowac. Niezaleznie od tego, co mowi savoir vivre, to sprzedawcy bardziej zalezy (na utargu), wiec to on powinien pierwszy sie przywitac (jezeli chce wywrzec dobre wrazenie na kupujacym i zachecic go, a nawet do pewnego stopnia zobligowac do zrobienia zakupow). Jesli juz sie weszlo w pogawedke, trudniej jest wyjsc ze sklepu z niczym.
      Niestety, jak widac na zalaczonym przykladzie, w Polsce nadal obowiazuje zasada, ze klient jest nieznosnym utrapieniem i najlepiej jakby tu w ogole nie wlazil z buciorami (dopiero co mylam posadzke).
      Klient ma prawo byc burakiem, ma prawo milczec, gadac przez telefon i dlubac w nosie. To sprzedawcy zalezy na sprzedazy, nie jemu. Wiec nie rozumiem toczonej gry - klient burak, to ja tez bede burak.
      • lafiorka2 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 11:54
        mnb0 napisała:

        > Eh, Polacy chyba nigdy sie nie naucza jak odnosic sukcesy w biznesie.
        > Pierwsza zasada w handlu brzmi: "klient nasz pan". I to w interesie sprzedaj
        > acego
        jest te zasade stosowac


        Klient nie jest naszym panem...klient jest klientem,którego ja mam zachęcić do zrobienia zakupów w moim sklepie.Nie będę padała na kolana przed nim,żeby kupił butelczynę wódki czy coś podobnego.


        > Niestety, jak widac na zalaczonym przykladzie, w Polsce nadal obowiazuje zasada
        > , ze klient jest nieznosnym utrapieniem i najlepiej jakby tu w ogole nie wlazil
        > z buciorami (dopiero co mylam posadzke).


        nie wiem gdzie,ale...skoro tylko takie masz wyobrażenia?

        > Klient ma prawo byc burakiem, ma prawo milczec, gadac przez telefon i dlubac w
        > nosie. To sprzedawcy zalezy na sprzedazy, nie jemu. Wiec nie rozumiem toczonej
        > gry - klient burak, to ja tez bede burak.



        Klient NIE MA PRAWA mnie traktować choćby swoim zachowaniem jak coś gorszego,bo ON MA KASĘ....
        Goowno ma prawo rozmawiać przez telefon!jak on ma mnie w doopie ja jego też i nie czekam, aż stojąc przed kasą przestanie rozmawiać przed komórkę,albo ma w uszach słuchawki,przez które i ja słysze muzykę i myśląc,że jak powie co chce a ja usłysze i on dojrzy cenę na kasie i zechce łaskawie zapłącić....U mnie nie ma czegoś takiego.Jestem kulturalna i wymagam kultury wobec swojej osoby.
        Na szczęście takich ludzi jest mało,jak ktoś rozmawia w kolejce przez tel i dojdzie do kasy rozmowę przerywa,ale jeszcze się zdarzają niestety tacy co nie...uncertain
        A takich jak ty to ja z kilometra wyczuwam i wierz mi,że nie wiadomo ile miała byś kasy z takim podejściem z góry ja tez bym cię olała.
        >
        • mnb0 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 12:02
          > jak on ma mnie w doopie ja jego też
          No i w ten sposob nigdy interesu nie zrobisz. Na zlosc babci odmrozisz sobie uszy, bo to TY bedziesz stratna, a nie klient.

          > A takich jak ty to ja z kilometra wyczuwam i wierz mi,że nie wiadomo ile miała
          > byś kasy z takim podejściem z góry ja tez bym cię olała.
          Nie wiem gdzie wyczytalas, ze traktuje sprzedawcow z gory. Ja jestem uprzejma i kulturalna, ale 7 osob na 10 nie jest. To twoj wybor czy chcesz zrobic interes, bedac mila dla WSZYSTKICH klientow, czy miec muchy w nosie i zgrywac obrazona primadonne, bo klient nie zachowal sie tak, jakbys sobie tego zyczyla.
          • lafiorka2 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 12:31
            hm?Tylko,że interes kręci się już 20 lat,no ale ty wiesz lepiej....


            Nie będę skakała nad kimś kto ma mnie głęboko...sama byś nie nadskakiwała nad kimś kto cię zupełnie zlewa i nie wciskaj mi tu kitu,bo nikt nie lubi by,ć traktowany jak powietrze.
            To raz a dwa... Piszesz,że jesteś kulturalna itp.Tylko,że wyżej napisałaś,że dla sprzedawcy "Klient to pan" a te czasy minęły albo uważasz,że Klient ma prawo byc burakiem, ma prawo milczec, gadac przez telefon i dlubac w nosie. ,no więc skoro masz takie zdanie to z kulturą twoją chyba trochę na bakier.

            Może i zależy mi na sprzedaży towaru,na szczęście takich buraków jest już mniej więc plajta mi nie grozi,jak zleję jednego na tydzieńsmile
            • mnb0 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 12:46
              Nie dosc, ze sama jestes niekulturalna (uzywasz slow "doopa", "goowno") to jeszcze widac, zes prosta kobieta i pewnych rzeczy nie zrozumiesz np. tej, ze klient ma prawo byc burakiem, dlatego ze nie jemu zalezy na sprzedazy tylko tobie. A zasada "klient nasz pan" jest nadal jak najbardziej aktualna i twoje zaprzeczanie nic tu nie zmieni.
              • lafiorka2 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 15:21
                mnb0 napisała:

                > Nie dosc, ze sama jestes niekulturalna (uzywasz slow "doopa", "goowno"

                no pacz pani...nie ja jedna tutajbig_grin
    • sadosia75 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 11:38
      Stosuję jedną zasadę . Traktuję klienta tak jak bym sama chciała być potraktowana przychodząc do jego biura, sklepu itp.
      To już nie te czasy, że klyent przeszkadza paniom wielmożnym w sklepie i już nie te czasu, że klyent to pan i władca.
      Pora się przestawić na wysoką jakościowo obsługę klienta ale idąc do konkurencji nie marudzić jak zosia na kupie g...na bo jej się nie podobuje za bardzo.
    • na_pustyni Re: Sklepowy SV 24.09.12, 12:25
      Pracowałam i wciąż pracuję z ludźmi w różnych miejscach i na różnych stanowiskach, w sklepie zdarzyło mi się również. I mam jedno spostrzeżenie - to ja mam być miła, kupujący niestety nie. Jeśli będę niegrzeczna, będzie to świadczyło o tym, że jestem burakiem, ale też nieprofesjonalnym sprzedawcą. O kliencie zaś "tylko", że jest burakiem wink W pracy z ludźmi potrzebny jest ocean cierpliwości, niektórzy się do tego po prostu nie nadają. A jako kupująca nie cierpię osaczających mnie sprzedawczyń, łażących za mną krok w krok i pytających, czy w czymś pomóc, z takiego sklepu zwiewam.
      • lafiorka2 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 12:34
        na_pustyni napisała:
        mam jedno spostrzeżenie - to ja mam by
        > ć miła, kupujący niestety nie. Jeśli będę niegrzeczna, będzie to świadczyło o t
        > ym, że jestem burakiem, ale też nieprofesjonalnym sprzedawcą. O kliencie zaś "t
        > ylko", że jest burakiem wink


        No własnie o tym mówię....Jeżeli burak wejdzie do sklepu ja wg chyba tylko emam powinnam nad nim skakać,bo TO JEST KLYENT, i jemu wolno,ale już ekspedientka jak tylko zachowa się w stosunku do buraka nie miło to się "do pracy z ludżmi nie nadaje"big_grin


        • sadosia75 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 12:40
          No bo się nie nadaje.
          Jeśli przychodzę do sklepu i siedzi naburmuszona pani lafiorka bo jej się coś pomieszało z samego rana i nie ma humorku do bycia profesjonalną ( a nawet za kasą potrzeba odrobinę profesjonalizmu ) to ekskjuzmij wery macz ale taka pani nie nadaje się do pracy z ludźmi.
          I nie chodzi o to, że klientowi wolno a ekspedientce nie. Klient jest w sklepie prywatnie. TY jesteś tam w pracy !
          i owszem nie musisz znosić chamstwa, grubiaństwa czy zwykłego buractwa. Ale będąc chamską, grubiańska czy buraczaną w stosunku do klienta tracisz znacznie więcej ty ( jako pracownik ) a czesto gęsto może zyskać pracodawca ( zatrudniając odpowiednią osobę na to stanowisko )
          i wybacz ale mnie jako osobie kupującej w sklepie wisi czy lafiorka ma dziś humor czy nie. oczekuję tego, że zostanę potraktowana i obsłużona profesjonalnie ! i takiej samej profesjonalności oczekuję od pani z biedronki, pana z almy czy pani w urzędzie skarbowym.
          • lafiorka2 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 15:24
            a ty się ode mnie odstosunkuj z łaski swej,bo nie piszę o tym,że ja jestem chamska itp i nie obrażaj mnie swoimi słówkami tylko dlatego,że ja stoję za ladą.
            pani lafiorka bo jej się coś p
            > omieszało z samego rana i nie ma humorku do bycia profesjonalną


            nie zyczę sobie bo mnie nie znasz.więc daruj sobie.Piszę tylko że jak jest chamski klient to ja tez potrafię być chamska.
            I jak już pisałam o moich klientów martwić się nie musicie.
            • sadosia75 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 15:33
              No właśnie widać jak jesteś kulturalna i profesjonalna...
              mam zasadę jedną i prostą : jeśli spotykam za ladą takie lafiorki jak ty chętnie dzielę się moją opinią z kierownikiem sklepu.
              Skoro poczułaś się obrażona to widocznie coś w tym jest. A to czy stoisz za ladą czy siedzisz na krześle prezesa nie ma żadnego znaczenia. brak profesjonalizmu jest karygodny !

              skoro praktykujesz " klient cham i ja sam też cham " to dziwię się, ze biznes w ogóle działa. bo nic nie działa równie odstraszająco jak nadąsana i nafukana lafiorka, o której ludzie sobie przy okazji rozmów o zakupach wspominają.
              • lafiorka2 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 15:42
                sadosia75 napisała:

                > No właśnie widać jak jesteś kulturalna i profesjonalna...
                > mam zasadę jedną i prostą : jeśli spotykam za ladą takie lafiorki jak ty chętni
                > e dzielę się moją opinią z kierownikiem sklepu.
                > Skoro poczułaś się obrażona to widocznie coś w tym jest. A to czy stoisz za lad
                > ą czy siedzisz na krześle prezesa nie ma żadnego znaczenia. brak profesjonalizm
                > u jest karygodny !
                >
                No to jak z kierownikiem to musiała byś ze mnąwink
                a jak ja spotykam takie sadosie,to mam dosyć pracy z klientami.
                Nie poczułam się obrażona,że"coś w tym jest" tylko,że ubliżasz mi zapewne tylko dlatego,że ja pracuję w sklepie.Ty akurat tak masz.
                No ty oczywiście taka kulturalna?Kulturą nazywasz pisanie o kogoś,że jest pawianem i amebą ylko dlatego,że ma inne zdanie niż ty...Widziałam twoja"kulturę" w wielu wątkach.Chyba jestem bardziej kulturalna jednak....

                > skoro praktykujesz " klient cham i ja sam też cham " to dziwię się, ze biznes w
                > ogóle działa. bo nic nie działa równie odstraszająco jak nadąsana i nafukana l
                > afiorka, o której ludzie sobie przy okazji rozmów o zakupach wspominają.

                >


                ty czytaj ze zrozumieniem....Nie obchodzi mnie,że burak nie przyjdzie więcej do tego sklepu...Ja nie zbankrutuję.I nafukana czy nadąsana nie jestem,więc powtarzam nie pisz,jak nie wiesz tak?
                • sadosia75 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 15:54
                  Pomarzyć dobra rzecz lafioreczko wink więc sobie umyślaj dalej, ze masz super firmę, możesz przebierać w klientach i od 20 lat ją prowadzisz z sukcesami !
                  A każdy kto choć raz posmakował "kierownikowania" i stania za ladą doskonale wie jak rzeczywistość wygląda i że bredzisz aż szkoda cię czytać. nie ma takiej firmy,która by mogła postawić froncie człowieka,który nie nadaje się do pracy z ludźmi. Nawet najwększe koncerny dbają o to, żeby pierwszy kontakt klienta z pracownikiem był kontaktem na jak najwyższym poziomie. a skoro nawet Apple nie pozwala sobie na chamstwo w stosunku do Kowalskiego oglądającego ich produkty to taka lafioreczka tym bardziej nie może sobie pozwolić na gburowatośc bo sobie czegoś nie życzy...
                  nie ubliżam ci bo pracujesz w sklepie.praca jak każda inna. widocznie masz z tego powodu kompleks skoro się ciągle tego czepiasz i wymagasz oczekujesz i żądasz szacunku od klienta bo stoisz za ladą w sklepie. Od lat zajmuję się min. jakością obsługi klienta i to o czym ty mówisz skreśla pracownika z listy płac. A przedsiębiorcy zamyka drzwi do klienta.
                  • lafiorka2 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 16:55
                    jeszcze raz pokazałaś poziom swojej "kultury"
                    Dziękuję za uwagę.
                    PS.nie mam kompleksówsmilespokojna twoja....
        • mnb0 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 12:49
          > Jeżeli burak wejdzie do sklepu ja wg chyba tylko emam
          > powinnam nad nim skakać,bo TO JEST KLYENT, i jemu wolno,ale już ekspedientka j
          > ak tylko zachowa się w stosunku do buraka nie miło to się "do pracy z ludżmi nie nadaje"big_grin
          Wreszcie zalapalas. Gratulacje!
        • aqua48 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 12:51
          lafiorka2 napisała:
          > No własnie o tym mówię....Jeżeli burak wejdzie do sklepu ja wg chyba tylko emam
          > powinnam nad nim skakać,bo TO JEST KLYENT, i jemu wolno,ale już ekspedientka j
          > ak tylko zachowa się w stosunku do buraka nie miło to się "do pracy z ludżmi ni
          > e nadaje"big_grin

          Ale to ekspedientka jest w pracy. Płacą jej między innymi za to, że i w stosunku do buraka zachowa się miło, nie będzie pouczać, tylko w inny sposób wymusi na nim zmianę zachowania.
          Tak samo jak nauczycielka, od której się wymaga (i słusznie) nie żeby uczyła tylko dobrze wychowane dzieci, posłuszne i grzeczne, ale i te latorośle buraków.

          Natomiast ostatnio jak weszłam do punktu usługowego za dziesięć szósta, a przede mną była JEDNA osoba, to naraziłam się na wysłuchanie całej tyrady pana, o tym, że on też chce być w domu, że już w tym domu powinien być i że co ludzie sobie myślą przychodząc tak późno. Było to niemiłe i opryskliwe.
          A mógł miło i z uśmiechem powiedzieć - bardzo panią przepraszam, już nie zdążę pani obsłużyć, zapraszam jutro od dziesiątej. Jest różnica? Nawiasem mówiąc zdążył załatwić tę moją sprawę przed wybiciem szóstej...Ale więcej tam nie pójdę.

          Tak samo można w miły i jednocześnie żartobliwy sposób powiedzieć osobie, która wchodzi do sklepu z komórką przy uchu i pstryka palcami, żeby tego nie robiła, ale do tego trzeba mieć ocean cierpliwości, poczucie humoru i lubić ludzi, oraz nie traktować siebie w sposób śmiertelnie poważny i przede wszystkim nie uważać zachowania klientów za obrazę swojej osoby.
          • lafiorka2 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 15:36
            aqua48 napisała:
            > Ale to ekspedientka jest w pracy. Płacą jej między innymi za to, że i w stosunk
            > u do buraka zachowa się miło, nie będzie pouczać, tylko w inny sposób wymusi na
            > nim zmianę zachowania.
            > Tak samo jak nauczycielka, od której się wymaga (i słusznie) nie żeby uczyła ty
            > lko dobrze wychowane dzieci, posłuszne i grzeczne, ale i te latorośle buraków.
            >

            >
            nie masz chyba pojęcia kto i "co" wchodzi do sklepów,nie masz pojęcia,że to ile dziennie/tygodniowo trzeba wysłuchać wszystkich tych pretensji i żali...
            Nie będę tolerowała buraka pstrykającego na mnie palcami podczas rozmowy przez komórkę i tego,który nie raczy wyciągnąć słuchawek z uszu.Bo ja do nikogo olewacko też się nie odnoszę,jak idę załatwić cokolwiek
            Już widzę jak te jematki w okienku/za biurkiem rzucają wszystko i z cierpliwością oczekują,aż łaskawy burak zechce przerwać rozmowę,żeby załatwić sprawę.Yhm....
            No ale,jak wiadomo jematka siedząca na stanowisku pracy,każda wykonuje zawód zycia i ma cierpliwość niezmierzoną.

            własnie tacy jak tutaj niektóre piszą przychodzą do sklepu i żądają nie wiadomo czego...królowe kurna mać....

        • ha-ya Re: Sklepowy SV 24.09.12, 15:38
          Sadosia i na pustyni maja racej - nie nadajesz sie do pracy z ludzmi uncertain
          • gazeta_mi_placi Re: Sklepowy SV 24.09.12, 20:50
            Nie jest beznadziejnie z tym, można np. wypasać na halach owce smile
        • na_pustyni Re: Sklepowy SV 24.09.12, 20:38
          Powiem krótko. Nie chciałabym być Twoją klientką, podwładną ani współpracownicą. Nie nadajesz się, za bardzo Cię ponosi. Ludzka rzecz, naprawdę.
    • limahl.pl Re: Sklepowy SV 24.09.12, 12:50
      Ja zawsze mówię dzień dobry, bo jestem uprzejmy
    • premeda Re: Sklepowy SV 24.09.12, 13:09
      Wchodząc do małych sklepów czy mijając ekspedientkę pierwsza mówię odruchowo "dzień dobry". Nie lubię sklepów gdzie obsługa od razu leci "z czym moge pomóc?" ale jeszcze bardziej nie lubię gdy stoi sprzedawczyni z koleżankami i plotkują. Zawsze mam wtedy wrazenie, że obgadują klientów. Mam niedaleko taki sklep odzieżowy naprawdę na wystawie mają fajne rzeczy ale jak widzę stojącą w drzwiach sprzedawczynię na pogaduszkach z koleżankami to nawet do niego nie wchodzę. Co jej będę przeszkadzać. A że ona stoi w tych drzwiach wiecznie to ja od bardzo, bardzo dawna w nim nie byłam. Lubię za to, gdy obsługa widzi, że jestem na etapie "wiem co bym chciała" i wtedy jest blisko, żebym mogła poprosić o pomoc. Bo niestety najczęściej obsługa po moich słowach "ja na razie się porozglądam" gdzieś przepada w czeluściach sklepu i stoję jak ten kołek przed wieszakiem ze spodniami czy czymś tam. Wszystko sprowadza się więc do zainteresowania z pracą. A jeszcze jedno nie znoszę takich chudych, młodych, odstawionych jak na dyskotekę z taksującym wzrokiem dziewczyn. Z takiego sklepu uciekam w ekspresowym tempie.
    • jak_matrioszka Re: Sklepowy SV 24.09.12, 13:44
      Zdaza mi sie ze rozmawiam przez komorke i z braku czasu musze doprowadzic transakcje w sklepie do konca podczas rozmowy (bo kupuje cos co mi potrzebne, a przez telefon zalatwiam cos niecierpiacego zwloki, a nie rozmawiam z nudow). Nidy mi sie nie zdazylo zeby sprzedawca odmowil mi obslugi z powodu uzytkowania komorki, albo w jakikolwiek sposob probowal mi zakupy utrudnic, wprost przeciwnie, widzac ze dzialam na dwa fronty "dostosowuja sie": pokazuja reklamowke zamiast pytac glosno czy chce, tak samo z suma do zaplaty, pomagaja cos wsadzic do torby i nie wygladaja na obrazonych jesli zegnam sie z nimi cichym uklonem zamiast glosnym "dziekujedowidzenia", chociaz najczesciej mowie jednak "dziekuje" i "do widzenia" odrywajac sie na chwile od telefonu. Nawet sobie nie potrafie wyobrazic zeby sprzedawca w takiej sytuacji na znak protestu przestal mnie obslugiwac i czekal az skoncze rozmawiac :o Gdybym to ja stala po drugiej stronie lady, to nie byloby dla mnie problemem obsluzenie klienta do konca mimo iz nie skupia on/ona 100% swej uwagi na mnie.

      Nie pstrykam palcami, ani nigdy sie nie spotkalam z pstrykajacymi klientami (pracowalam w handlu kilka lat, ale widac wystarczajaco dawno temu, kiedy pstrykanie nie bylo w modzie). Zdaza mi sie cos pokazac i pokazac na palcach ilosc jaka chce, jak dotad zawsze przy akompaniamencie usmiechow: przepraszajaco-dziekczynnego z mojej strony i usmiechu typu "nic nie szkodzi" ze strony sprzedawcy.
    • madzioreck Re: Sklepowy SV 24.09.12, 14:12
      Ja uważam, że choć sv dobra rzecz i byłoby fajnie, jakby wszyscy kliencie byli kulturalni, albo chociaż zwyczajnie uprzejmi (i to jest w gruncie rzeczy ważniejsze, sv to jedno, a zwyczajnie ludzkie podejście do drugiego człowieka, klienta czy obsługującego, to drugie), ale cóż, biznes się prowadzi po to, żeby zarobić, a nie po to, żeby klientów manier uczyć. Choć oczywiście są granice tego, co klientowi wolno w ramach "klient nasz pan", które to powiedzenie niektórzy ludzi zrozumieli nieco zbyt dosłownie.
    • anika772 Re: Sklepowy SV 24.09.12, 14:23
      Wchodząc do sklepu odruchowo mówię "Dzień dobry" i nie robię zakupów rozmawiając przez telefon.
    • lady-z-gaga Re: Sklepowy SV 24.09.12, 16:01
      O co chodzi z tym telefonem?
      Palcami w życiu na nikogo nie pstrykałam, ale bez pstrykania jestem w stanie dokonać transakcji. Np podchodzę do kasy, odczytuję sumę, wyciągam pieniądze, mówię do widzenia.
      To wszystko można zrobić rozmawiając przez telefon. Zakupy to nie jest sytuacja towarzyska i nie rozumiem, dlaczego koniecznie miałabym przerywac ważną rozmowę? nawet jesli potrzebuję inny rozmiar, tez mogę poprosić bez rozłączania się z rozmówcą. Może, jak wchodzę do sklepu w towarzystwie, to też nie powinnam a tą osoba rozmawiać, żeby sprzedawczyni się nie obraziła ? big_grin
      Oczekiwanie grzeczności jest ok, ale oczekiwanie przestrzegania SV w sklepie świadczy jedynie, że komus się w tyłku przewróciło i zaczyna mylić role
    • joxanna Re: Sklepowy SV 24.09.12, 21:15
      Hm. Tak się zastanawiam:

      Wchodzę do sklepu i nawiązuję odruchowo kontakt wzrokowy ze sprzedawcą. Jeśli jest blisko, to zwykle mówimy sobie dzień dobry. Nie wiem, chyba jednocześnie? Nie zastanawiam się nad tym. To rodzaj wyścigu - mam wrażenie każdy dobrze wychowany człowiek po prostu czuje chyba przymus powiedzenia dzień dobry jako pierwszy.

      Jak np rozmawiam przez telefon to i tak szukam ekspedientów, ale tylko uśmiechamy się do siebie i kiwamy głowami.

      Na pewno odstraszają mnie naburmuszone pańcie przewrażliwione na punkcie swojego honoru, które bliźniemu wyliczą, że za późno powiedział dzień dobry, że bez sensu pyta o trwałość kwiatów i w ogóle z kwaśną miną dają mi do zrozumienia, że jestem idiotką niegodną kupowania buraka, albo legginsów w ich sklepie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja