Dokończę kwestię kota bo jakoś mi się zapomniało
W zasadzie wyszło ale nie do końca. Żonka dość długo żyła w nieświadomości, ale jak to kobita coś tam w końcu wyczuła i zaczęła dupę mnie truć, opędzałem się średnio skutecznie do momentu kiedy wpadłem na genialny w swej okrutności pomysł i napisałem do hodowców żeby zamieścili na stronce informację, że kot sprzedany jakiemuś tam wymyślonemu osobnikowi (każdy kot ma swoją fotogalerię i info czy wolny, zarezerwowany ew. gdzie obecnie rezyduje). Żonka w niecałe 3 godziny po mailu wpadła w rozpacz i przez jakiś czas miałem ją z głowy (tak wiem świnia ze mnie

. Jakoś na 3 tygodnie przed planowanym przejęciem kota wpadłem jak ostatni jełop, cwaniara przyłapała mnie z otwartym mailem w którym uzgadniałem szczegóły odbioru. Tak więc niespodziewanka nie wyszła do końca, ale jak już dotarliśmy do kota to był szał

Obecnie futro wygląda mniej więcej tak:
picasaweb.google.com/Lisciasty.pl/Kotofoto
generalnie jest fajny, byłoby dobrze gdyby tyle nie srał no ale nie można mieć wszystkiego