Dodaj do ulubionych

proszę o ocenę sytuacji rodzinnej

28.09.12, 08:54
otóż są sobie pracujący rodzice + 2 dzieci w wieku wczesnoszkolnym. duże miasto, długie dojazdy. Rodzic A pracuje na cały etat, co z dojazdami zajmuje ok 47h tygodniowo. zarabia sporo. mógłby w zasadzie utrzymać całą rodzinę. rodzic B pracuje w ruchomych godzinach, zarabia niedużo. rodzic A przeważnie odprowadza dzieci do szkoły, po pracy wraca ok 17:30-18 do domu (nadgodziny rzadko). rodzic B odbiera dzieci, wozi na zajęcia dodatkowe, robi zakupy gdy dzieci są w szkole, odrabia z dziecmi lekcje i wykonuje obciążające czasowo cwiczenia. pracę swoją nadgania w godzinach wieczornych i weekendy. z pracy nie wyobraża sobie zrezygnowac. sporadycznie rodzice korzystają z pomocy dziadków żeby dzieci gdzies odebrac/zawiezc.

rodzic B jest zaganiany i ma poczucie że 'cały dom na jego głowie'. rodzic A ma wrażenie że ma mało kontaktu z dziecmi i ich życiem, np rzadko bierze udział w sprawdzaniu lekcji itp.

celowo nie piszę kto jest tu matką a kto ojcem. jak oceniacie tę sytuację i czy ocena się zmieni w zależności od tego kim jest rodzic A a kim B? czy mielibyscie jakies rady jak poprawic taką sytuację czy może jest całkeim dobra.
Obserwuj wątek
    • zuzanna56 Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 09:02
      Jak dla mnie wiele osób tak żyje, normalna sytuacja. Rodzic B ma czas aby pracować nieregularnie, ale też zrobić zakupy gdy dzieci są w szkole i ogarnąc dom - fajnie. W wielu rodzinach oboje rodzice pracuja tak jak rodzic A i wtedy za fajnie nie jest bo oboje są zaganiani i zmęczeni
      • aqua48 Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 09:12
        Całkiem normalna sytuacja. Zmieni ją tylko czas, albo zatrudnienie osoby, która będzie jeździła z dziećmi na te ćwiczenia. Ewentualnie zmiana pracy rodziców, co jednak przy sytuacji na rynku pracy ciemno widzę.
        I tak dobrze, że mają tych dziadków do pomocy, nawet jeśli nieregularnie.
    • tosterowa Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 09:10
      Sytuacja jest raczej sprawiedliwa, A więcej pracuje, B mniej, ale przez to więcej zajmuje się domem.
      Co zrobić? Jeśli jest możliwość, to A rezygnuje z części pracy i poświęca więcej czasu rodzinie, a B bierze się do roboty. Tylko, ze wtedy nie ma "nie wyobraża sobie rezygnować z pracy" smile
      A może również zrezygnować z części pracy, skoro i tak jest w stanie samodzielnie utrzymać rodzinę, a B jednocześnie zarabia, tyle, że wtedy jest mniej kasy. Zależy od priorytetów.
    • marzeka1 Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 09:16
      Ależ tak jest w wielu rodzinach: więcej pracy domowej z reguły jednak spada na osobę mniej obciążoną pracą zawodową, spędzającej w niej mniej pracy.
      Nie wiem, jak rodzic A zarabia sporo, może warto pomyśleć o osobie do pomocy, zawsze to jakieś odciążenie rodzica B.
    • sueellen Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 10:06
      Ile godzin tygodniowo pracuje rodzic B?
      Kto gotuje?
      Kto sprząta?
      Kto robi zakupy?

      Nie widzę powodu aby rodzic A nie mógł z dzieckiem poćwiczyć wieczorem wiersza, albo sprawdzić wypracowanie - przecież wraca o 18:00?
      • czar_bajry Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 10:21
        Przecież wiele rodzin tak żyje, nie wiem gdzie problem.
    • jamesonwhiskey Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 10:31
      > celowo nie piszę kto jest tu matką a kto ojcem. jak oceniacie tę sytuację i czy
      > ocena się zmieni w zależności od tego kim jest rodzic A a kim B? czy mielibysc
      > ie jakies rady jak poprawic taką sytuację czy może jest całkeim dobra.

      oczywiscie ze ocena bedzie inna co widac po zachowawczych odpowiedziach
      wszyscy sie chyba domyslaja kto jest tajemniczym rodzicem B tak strasznie zaganianaym
      • bella_roza Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 14:35
        jamesonwhiskey napisał:

        >
        > oczywiscie ze ocena bedzie inna co widac po zachowawczych odpowiedziach
        > wszyscy sie chyba domyslaja kto jest tajemniczym rodzicem B tak strasznie zagan
        > ianaym

        no ciekawe, kto?
        • jamesonwhiskey Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 17:54
          > no ciekawe, kto?

          no to twoj watek wiec zdradz ta mrozaca krew w zylach tajemnice
    • e_r_i_n Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 10:38
      Rodzic B może więcej pracować, dzięki czemu rodzic A będzie mógł pracować mniej i mogą się podzielić obowiązkami bardziej po równo.
      W sytuacji obecnej podział nie jest niesprawiedliwy.
      Natomiast rozumiem niezadowolenie rodzica A na ilość czasu spędzanego z dziećmi.
      • chipsi Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 10:53
        Rodzic A może także zrezygnować z pracy i poświecić się dziecku. Pewnie to prostsze niż zmiana pracy przez rodzica B smile
        A tak poważnie to sytuacja normalna. Podejrzewam że rodzic A i tak spędza więcej czasu z dzieckiem niż gdyby rodzic B nie pracował wcale (co jest częstym zjawiskiem). Gdy oboje pracują dużo to żadne nie ma czasu dla dziecka i to jest dramat, nie to czy jedno z rodziców spędzi godzinę dłużej z dzieckiem niz drugie. Sprawa odrabiania zadań itd też jest przecież kwestią uzgodnienia. Skoro rodzic A wraca o 18-tej to co za problem żeby odrobił z dzieckiem zadanie gdy rodzic B przygotowuje obiad? Gdyby chciał spędzać więcej czasu z dzieckiem to by spędzał. Proste.
        • e_r_i_n Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 11:33
          chipsi napisała:

          > Skoro rodzic A wraca o 18-tej to co za problem żeby odrobił z dzieckiem zadanie gdy rodzic
          > B przygotowuje obiad?

          Wystarczy, że dziecko/dzieci mają zajęcia dodatkowe.
          A lepiej, żeby lekcje odrobione były przed, nie po nich.
          Ja kończę pracę około 16, ale z dzieckiem widzę się koło 19:30 dopiero - bo po szkole ma codziennie treningi.
          A do odrabiania lekcji po się nie nadaje.
          Po treningu nadaje się pod prysznic i do łóżka.
          • iwoniaw Tylko że rodzic A nie pracuje DUŻO 28.09.12, 12:01
            47 h/tydzień Z DOJAZDAMI to nie jest wymiar czasu pracy, przy którym należałoby mówić o totalnym przepracowaniu i robieniu trzech etatów. Dlatego wydaje mi się, że na ilość czasu spędzanego z dziećmi większy wpływ mają ich zajęcia (niekoniecznie dodatkowe) niż to, w jakim wymiarze i czy w ogóle pracuje rodzic B, taka prawda. Jeśli rodzic A pracuje w godzinach typu 9/10-17/18 i np. odwozi dzieci na 8.00 do szkoły, to w domu jest ok. 18/19.00, zaś dzieci wczesnoszkolne idą zapewne w tej sytuacji spać ok. 21.00. No jakby nie patrzeć, oceanów wspólnie spędzonego czasu tu być nie może, zwłaszcza że dzieci zapewne niekoniecznie w chwili powrotu rodzica A są już w domu z odrobionymi do końca lekcjami, a najlepiej wykąpane i po kolacji.
            Niestety, rodzicowi A pozostaje cieszyć się spędzaniem z dziećmi i rodziną weekendów i świąt, zaś rodzicowi B zaprzestanie jęczenia, bo to, co ma na głowie, samo się nie zrobi, a skoro rodzic A pracuje na zaledwie jeden etat z niezbyt długim dojazdem, to nie da rady raczej nic zmienić w kwestii pojawiania się w domu w innych porach niż dotąd i współdzielenia roboty.
            Gdyby rodzic B znalazł pracę w pełnym wymiarze, to rodzina po prostu nie byłaby w stanie zapewnić sobie dotychczasowego standardu (dzieci po prostu siedziałyby na świetlicy, zamiast być wożone na zajęcia poza szkolne, a robota domowa leżałaby czekając na sobotę, żeby przypadkiem rodzic A ani B nie mieli już czasu na pobycie z dziećmi).
            Moim zdaniem opisana sytuacja nie jest taka zła, tylko rodzice jacyś nieumiejący docenić jej bonusów.
    • kai_30 Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 10:49
      Na temat pracy rodzica B wiadomo tylko tyle, że jest "w ruchomych godzinach" - ale ile jest tych godzin? 20 tygodniowo, czy raczej 50 (nadrabiane wieczorami, jak dzieci śpią)? To jest zasadnicza różnica, bo jeśli 20 godzin, to podział obowiązków jest logiczny - rodzic B ma więcej czasu, więc robi zakupy i ma "dom na głowie" itp. Natomiast jeśli oboje pracują w jednakowym wymiarze godzin, to fajnie nie jest.

      Co do braku czasu rodzica A dla dzieci - nie przesadzałabym, jest wiele rodzin, w których oboje rodzice wracają do domu ok. 17-18. Mój mąż też tak wraca do domu, a nie mamy poczucia braku czasu dla siebie i dzieci.
      • noname2002 Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 10:55
        Na temat pracy rodzica B wiadomo tylko tyle, że jest "w ruchomych godzinach" -
        > ale ile jest tych godzin? 20 tygodniowo, czy raczej 50 (nadrabiane wieczorami,
        > jak dzieci śpią)? To jest zasadnicza różnica, bo jeśli 20 godzin, to podział ob
        > owiązków jest logiczny - rodzic B ma więcej czasu, więc robi zakupy i ma "dom n
        > a głowie" itp. Natomiast jeśli oboje pracują w jednakowym wymiarze godzin, to f
        > ajnie nie jest.

        Warto by też porównać czas na odpoczynek, bo mam wrażenie, że rodzic B ma go o wiele mniej.
        • iin-ess Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 11:09
          noname2002 napisała:

          > Warto by też porównać czas na odpoczynek, bo mam wrażenie, że rodzic B ma go o
          > wiele mniej.

          Dokładnie. Rodzic A po pracy ma wolne od wszystkiego, a rodzić B W dzień zasuwa przy domu, dziciach, swojej pracy, wieczorem też i jeszcze wieczorami i weekendami nadrabia swoja pracę.
          • jamesonwhiskey Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 11:46
            rodzić B W dzień zasuwa
            > przy domu, dziciach, swojej pracy, wieczorem też i jeszcze wieczorami i weeken
            > dami nadrabia swoja pracę.

            no i co ze zasuwa jak to zasuwanie nie przynosi zadnych wymienrnych efektow ekonomicznych
            w takim przypadku to zasuwaniem ozna uznac za hobby wiec jak najbardziej ma sporo wolnego czasu ktory wykozystuje tak jak wykozystuje
            • noname2002 Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 11:52
              Opieka nad dziećmi i praca w domu nie przynoszą efektów ekonomicznych więc uznajmy je za hobby i odpoczynek i niech rodzic A się tym zajmie po pracy, co? big_grin
              • jamesonwhiskey Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 12:35
                > Opieka nad dziećmi i praca w domu nie przynoszą efektów ekonomicznych więc uzna
                > jmy je za hobby

                kolejny pustak w pelnej krasie
                czynnosci ktore musza byc wykonane nie sa hobby sa obowiazkiem ktory tak czy inaczej musi byc wypelniony
                praca zarobkowa ktora nie przynosi zarobku jest hobby bo pozytku zadnejgo z tego niem a
                • noname2002 Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 12:50
                  Nawet czytać nie umiesz:
                  rodzic B pracuje w ruchomych godzinach, zarabia niedużo
                  Chciałam odpisać dosadniej ale nie będę się zniżać do Twojego poziomu.

                  I myślę, że się zdziwisz jak się dowiesz kto jest rodzicem B.
                  • jamesonwhiskey Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 12:53
                    dla ciebie nie duzo to jest duzo?
                    dla mnie to jest oprawie nic wiec dzialnosc hobbystyczna
    • iin-ess Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 10:57
      uważam, że podzial ról jest niesprawiedliwy. Skoro rodzić A raca do domu 17.30-18 to moż eprzeąć część obowiązków domowych, bez przesady. I też zastanawia mnie fakt, ze rodzic B musi nadrabiać swoją pracę wieczorami i w weekendy, więc przez dużą ilość obowiążków domowych musi zaniedbywać pracę. Widać, że nie starcza mu czasu aby w ciągu dnia czy dni roboczych zająć sie dziećmi domem i swoją pracą podczas kiedy rodzic A "odwali swoje" i o 17.30-18 jest już wolny.
      • verdana Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 11:05
        To bardzo zalezy od pracy - bo jeśli A jest neurochirurgiem, to jest oczywiste, ze po powrocie do domu nie ma energii na nic, ale jesli ma spokojną pracę - to sam jest sobie winien, ze się dziećmi po powrocie do domu nie zajmuje.
        Ruchome godziny pracy też nic nie oznaczaja - to może być skręcanie długopisów, a może być zlecenie, które trzeba oddać w nieprzekraczalnym terminie.
        Opis sprawia też wrazenie, ze rodzic B celowo tak wyznacza zajęcia dzieci, aby po powrocie z pracy rodzic A nie miał z nimi kontaktu.
        • iwoniaw Rodzic wyznacza zajęcia dzieci? 28.09.12, 12:08
          Mnie się dotąd zdawało, że zajęcia dziecka wyznacza mi przede wszystkim szkoła, która układa taki jaki układa plan lekcji. Do którego potem EWENTUALNIE można dorzucić preferowane zajęcia, JEŚLI akurat się je znajdzie w rozsądnych godzinach.
          • verdana Re: Rodzic wyznacza zajęcia dzieci? 28.09.12, 13:01
            Nie, zajęcia dodatkowe, na które przepracowany rodzic B wozi i odprowadza, wyznacza zdecydowanie rodzic.
            I być może są one właśnie w tych samych godzinach, gdy rodzic A jest w domu.
            • iwoniaw Re: Rodzic wyznacza zajęcia dzieci? 28.09.12, 13:40
              Nie wiem, na jakiej podstawie zakładasz, że zajęcia dodatkowe są w godzinach, gdy rodzic A jest w domu, skoro wiemy, że rodzic A odwozi dzieci do szkoły (w najlepszym razie na 8.00, jeśli na później, to i tym później sam idzie do pracy i później z niej wraca). A skoro rodzic A jedzie do pracy na najwcześniej (!) 9.00, to nie wychodzi z niej wcześniej niż o 17.00, do domu docierając tuż przed 18.00, biorąc pod uwagę podane przez autorkę wątku ramy czasowe. Dlaczego więc sugerujesz, że rodzic B dla WCZESNOSZKOLNYCH dzieci złośliwie wynajduje zajęcia dodatkowe po 18.00, skoro najbardziej prawdopodobne jest, że wozi je na nie właśnie wcześniej, a o rzeczonej 18.00 lub przed dzieci są już w domu, tyle że raczej spragnione kolacji, kąpieli i odetchnięcia od ludzi i wyciszenia(skoro od rana mają maraton szkoła-odrabianie lekcji-zajęcia dodatkowe) niż "intensywnego wspólnego spędzania czasu". Cóż, nie wiem, co stoi na przeszkodzie, żeby rodzic A im np. poczytał na dobranoc czy pogadał z nimi przy kolacji, ale pretensje o brak wspólnego czasu w tej sytuacji jest kuriozalny - no ileż człowiek pracujący na etacie i sypiający te kilka godzin na dobę może realnie "pobyć" z dowolnym innym człowiekiem w tygodniu? Nie podejrzewam, żeby i rodzic B jakoś miał całe godziny do dyspozycji na "bycie z" dziećmi szkolnymi, które mają jeszcze zajęcia dodatkowe, ot co.
      • claudel6 Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 23:22
        u nas tak jest. ja jako rodzic A wracam do domu przed 18 i przejmuje dom i dziecko w 100%.
        nie ma żadnego odpoczynku po pracy, jak dobrze pójdzie jest chwila wytchnienia po 23, a i to nie zawsze.
        • bella_roza Claudel6 29.09.12, 15:44
          a rodzic B czyli ojciec zajmuje się dzieckiem w dzień?
    • joanna35 Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 11:00
      Można "pokombinować' z "układem sił" na kilka sposobów, za wyjątkiem innego. Nikt, dosłownie NIKT, nie powinien rezygnować z pracy zawodowej. Dopiero wtedy zaczną się jazdy.
      • aga_sama Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 11:30
        Rodzic A powinien znaleźć takie formy aktywności z dziećmi czy obowiązków domowych, które nie będą zbyt obciążające po robocie. W ten sposób da chwilę wytchnienia drugiemu rodzicowi. Nie chodzi o nie wiadomo co, ale o ogarnięcie zmywarki, wykąpanie dzieci, poczytanie im do snu.

        Rodzice powinni siąść wspólnie. przeanalizować opcje odciążenia rodzica B i budżet. Bo jeżeli wożenie dzieci na zajęcia jest tak czasochłonne, to może chociaż raz w tygodniu dzieci zawiezie i odbierze taksówkarz. Taki znajomy pan Rysiek, jak ten który raz - dwa razy w tygodniu wozi i odbiera znajome autystyczne rodzeństwo na terapie. Skoro zakupy są tak czasochłonne, to można przerzucić się ma supermarkety on-line (półtora roku temu to przerabialiśmy, różnica w miesięcznych wydatkach była ok. 250 zł). Można też wyna∆ąć opiekunkę na 2 godziny 2-3 razy w tygodniu lub panią do spzątania.
        Wydaje mi się, że praca rodzica B jest trochę niedoceniana, przez to, że pracuje on w domu, to ten dom musi być posprzątany, a dzieci ogarnięte, bo "Ty przecież nie chodzisz do pracy".
    • mysia-mysia Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 11:41
      jeśli rodzic A wraca o 17.30-18 ot nie są przecież jakieś późne godziny, spokojnie może poodrabaiać lekcje z dziećmi
      • iwoniaw Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 12:03
        W życiu nie pozwoliłabym na to, żeby dziecko WCZESNOSZKOLNE, zwłaszcza chodzące do szkoły na 8.00, czekało z odrabianiem lekcji do 18.00.
        • noname2002 Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 12:09
          A jak oboje rodzice pracują w takich godzinach, że po odebraniu dziecka ze świetlicy są z nim w domu o 18:00? a w świetlicy np. za duży hałas, żeby odrabiać?
          • iwoniaw Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 12:15
            No to nie ukrywajmy, jest wtedy problem. Takie dziecko na pewno jest przemęczone, zwłaszcza jeśli na świetlicę/lekcje jest przywożone przed 8.00. Zresztą z tego też powodu chwalę sobie naszą świetlicę, gdzie po obiedzie jest normalnie zaplanowana godzina na odrabianie lekcji/prace ciche, więc dziecko wczesnoszkolne z reguły zdąży jeszcze wczesnym popołudniem odrobić wszystko, a jeśli z jakiegoś powodu nie wszystko, to zawsze coś.
            • mysia-mysia Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 16:45
              może odrobić wcześniej, SAMO (w ogóle nie rozumiem idei odrabiania lekcji z dzieckiem) a wieczorem jeszcze przejrzeć z rodzicem A, opowiedzieć czego się nauczyło (w ten sposób jeszcze powtórzy materiał)
              • iwoniaw Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 20:09
                Oczywiście, że może i nie mam pojęcia, czemu rodzic A nie zapyta wieczorem dziecka "co robiłeś" tylko jęczy, że go odrabianie omija. No omija, trudno żeby dzieciak mający szkołę od rana na rodzica do wieczora z lekcjami czekał.
                Generalnie nie rozumiem, czego ci rodzice właściwie chcą. Mają robotę, dość forsy na życie, możliwość dowożenia dzieci na zajęcia - a że robota domowa nie robi się sama, zaś praca poza domem powoduje, że w tym czasie nie ma pracującego w domu/przy dzieciach? No cóż, to chyba żadna krzywda ani ewenement?
        • an_ni Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 12:31
          ze co?
          moja corka niespelna 7 letnia o tej porze odrabia lekcje, fakt ze te lekcje to 15 minut, raz moze sie zdarzylo 30 min
          akurat sie wyhasa, zje, pobawi, my wracamy z pracy i pytamy co w szkole, co zadane
          czasem odrobi wczesniej jak sie wyjatkowo zapali
          chodzi spac o 21
          to co o 18 jest padnieta?? po 4 lekcjach w szkole i nic nie robieniu na swietlicy?
    • moustilou Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 13:01
      to jest praktycznie moja sytuacja rodzinna. z tym ze rodzic A pracuje duzo wiecej, bo wychodzi z domu najpozniej o 7.15, najczesciej jednak 6.15, czesto rowniez o 5.15 a wraca o 19. 55 (dokladnie o tej godz siadamy do kolacji), niedlugo bedzie zmiana i bedzie wracal o 19.35. no chyba ze musi zostac dluzej, wiec wraca po 21. CZASAMI zdarza mu sie wrocic wczesniej. w tym roku MOZE uda mu sie odbierac starszego z tenisa. sytuacja B podobna, praca wylacznie 'dla rozrywki'. w tygodniu cala logistyka rodzinna jest dla B. w weekendy dziela sie robota 'sprawiedliwie'- czyli kazdy robi co woli
      jak poprawic sytuacje? w naszym wypadku - nic nie da sie zrobic dla A, B moglby pracowac wiecej, ale wtedy dorzuca sobie roboty, bo czesc 'domowa' zostaje taka sama. Rodzic A musialby zrezygnowac z pracy w tym zawodzie, wybrac prace 'od 8- do 17', zarobki zmienilyby sie rowniez. w tym wypadku rodzic B musialby pracowac wiecej, juz nie dla rozrywki ale dla pieniedzy. mysle ze dzieci ucierpialyby na tych zmianach najbardziej.
      to jest tylko hipoteza, bo rodzic A nigdy nie zrezygnuje ze swojej pracy.
      Sytuacja w miare odpowiada wszystkim ( B martwi sie ze A za duzo pracuje)
      • moustilou Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 13:06
        no i zapomnialam napisac ze gdyby A wracal do domu o 17.30 - 18 to i B bylby szczesliwy i dzieci rowniez!!! u nas kiedy A wroci o 17.30 jest swieto rodzinne!
      • noname2002 Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 13:09
        Ale w poście początkowym nie jest napisane, że rodzic B pracuje wyłącznie dla rozrywki.
        Może np. rozkręca własną działalność i za jakiś czas będzie zarabiał więcej?
    • volta2 Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 14:06
      nie czytałam innych odpowiedzi, ale
      sama jestem rodzicem b, i w związku z tym zagonieniem złożyłam wypowiedzenie, bo pensja w wyskości 1000-1500 nijak w budżecie nie robiła różnicy a robiła duże zamieszanie organizacyjne.
      do tego dochodziły nerwy związane z pracą, więc rozstanie nastąpiło bez żalu.

      i wówczas rodzic a mógł przestać wozić gdziekolwiek dzieciory, zajął się pracą i nigdy nie bywał zakoczony chorobą dzieci - bo to go przestało dotyczyć(w sensie zwolnień z pracy)

      rodzic b, czyli ja - odżył, ma czas na kino, basen, nocne forumowanie, operę i inne czynności rozrywkowe, bez stresu gotuje dwudaniowe obiady, opanowuje logistykę szkolną a emerytury raczej nie dożyje, więc nie spędza mu to snu z powiek, co się stanie z nim na starośćsmile
      • claudel6 Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 23:31
        uau, pensja 1000-1500 nie robi róznicy? to gratuluje dobrej sytuacji finansowej.
        • bye.bye.kitty Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 29.09.12, 04:29
          właśnie dlatego dziwię się, że rodzice AB nie mają pomocy domowej tylko generują sobie problemy, których łatwo mogą uniknąć.

          stać ich.

          uau, pensja 1000-1500 nie robi róznicy? to gratuluje dobrej sytuacji finansowej
    • yoko0202 nie rozumiem dylematów obydwojga rodziców 28.09.12, 14:40
      jeżeli rodzic A zarabia teoretycznie tyle, że mógłby utrzymać całą rodzinę, jest w domu do 18.00, nie musi siedzieć w nadgodzinach - to jest naprawdę bardzo dobrze. Niektórzy, żeby zarobić na utrzymanie całej rodziny w dużym mieście muszą zapylać do późnego wieczoru, bo takie są ceny i realia w aglomeracjach, więc rodzic A powinien być mocno z siebie zadowolony.
      Rodzic B ma sytuację idealną - niewiele pracy, w godzinach ustalanych przez siebie, i zero presji żeby pracować i zarabiać więcej - to jest komfort jakiego wiele osób może pozazdrościć.

      reasumując, rodzic B musi się bardziej zorganizować
      rodzic A niech ze 2-3 razy w tygodniu po pracy weźmie dzieci na basen czy na rolki - nie będzie miał poczucia, że spędza z dziećmi za mało czasu i dodatkowo aktywnie się odstresuje po całym dniu w pracy.
      • iwoniaw Amen n/t 28.09.12, 20:10

    • bella_roza Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 14:42
      odpowiadając na różne pytanie i wątpliwości - rodzic A ZAJMUJE się domem choc w mniejszym wymiarze. lekcje dzieci robią wczesniej bo muszą ze względu na organizację dnia a po tej 18 to już praktycznie chcą tylko obejrzec tv czy pograc na kompie a nie odpowiadac rodzicowi A jak to było w szkole, nie mówiąc już o jakichś wyjsciach czy innych atrakcjach. rodzic B nie wyznacza im złośliwie zajęć dodatkowych gdy A jest w domu. przeciwnie, dni kiedy dzieci są na zajęciach dodatkowych rodzic A wykorzystuje na dłuższą pracę żeby w inne dni wrocić ciut wcześniej.

      rodzic B ma pracę względnie niskopłatną, lecz prestiżową i rozwijającą-naukowca. można powiedzieć że w swojej dziedzinie robi 'karierę'. ale to jest kosztem pracy po nocach.
      łatwo też powiedzieć że rodzic A powinien pracować mniej, trudniej zrobić - praca na niepełny etat jakoś nie przyjęła się w kraju nad Wisłą. szkoda że to nie Szwecja gdzie oboje rodzice dziecka do 14lat mają prawo pracować na zmniejszony etat.

      i jeszcze raz pytam, czy ocena Wasza zmieni się w przypadku gdy to ojciec czy matka jest rodzicem A?
      • sueellen Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 17:44
        Dalej nie odpowiedziałaś na pytanie ILE godzin pracuje rodzic B, a bez tej informacji trudno ocenić sprawiedliwość czy niesprawiedliwośc podziału obowiązków domowych
        • bella_roza Suellen 29.09.12, 15:47
          ciężko to określic, bo ilość tych godzin jest ograniczona jedynie innymi obowiązkami... zajęcia "sztywne" to ok 20h tygodniowo, reszta to praca naukowa i administracja. wychodzi pewnie więcej niż 40h tygodniowo.
      • m_incubo Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 29.09.12, 12:37
        >i jeszcze raz pytam, czy ocena Wasza zmieni się w przypadku gdy to ojciec czy matka jest rodzicem A?

        Po co pytasz o oczywistości? wink
        Nie mogą tu tego jasno napisać, ale zmieni się diametralnie.
        W przypadku, gdy rodzic B to matka usłyszysz, że to logiczne, że jest zaganiana, skoro ma i pracę i dom plus sprawy organizacyjne na SWOJEJ głowie, do tego PRACUJE, więc kobita to bohaterka, a rodzic A skoro nie pracuje do późna, powinien po tej 18.00 całkowicie przejąć dom i dzieci, a nie marudzić jeszcze, że nie ma czasu.
        W przypadku, gdy rodzic A to kobieta usłyszysz, że nie dość, że właściwie SAMA utrzymuje całą rodzinę, co już samo w sobie bije na głowę ewentualne kontrargumenty, to jeszcze mąż siedzi w domu, kasy praktycznie nie zarabia a ma problem z prostym ogarnięciem swojego śmiesznego, nisko płatnego zajęcia. Po pracy to rodzic A powinien odpocząć, a nie jeszcze się czymkolwiek zajmować.
        A tak naprawdę model, który przedstawiłaś, to typowy model rodziny, choć faktycznie częściej to kobieta bywa rodzicem B.
        • bella_roza Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 29.09.12, 15:41
          o, to dziwne, sądziłam że różnica płciowa zasadza się na zupełnie czymś innym wink tzn w przypadku gdy rodzicem A jest ojciec - taka całkiem standardowa sytuacja - jest super że wraca JUŻ o 18 i robi cokolwiek w domu. natomiast gdy rodzicem A jest matka - to korporacyjna suka która przez cały dzień nie widuje dzieci, a po pracy powinna jeszcze nadrobić domowe sprawy.
    • princess_yo_yo Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 14:44
      47 godzin tygodniowo z dojazdami? wow, tez bym tak chciala.
    • beverly1985 Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 14:46
      W ogóle nie widze, problemu, przeciez to idealna sytuacja.
      A problem "za rzadko sprawdzam dziecku lekcje" jest wydumany. Jeśli ktos wraca do domu o 18 i mówi, ze za malo czasu spędza z dzieckiem, to znaczy chyba że dziecko ma zajęcia do 20? To moze to zmienic? Bo przeciez 18 to wczesna godzina, spokojnie mozna zjeść razem kolacje, pograć w piłkę, pójśc na spacer...

      Do ogarniania domu zatrudnić panią raz w tygodniu, do ogarniania zajęc dodatkowych- zapisac dzieci na mniej zajęć, zakupy robic raz w tygodniu. Umowic się z dziadkami na jeden wieczór opieki nad dziećmi tygodniowo i wychodzic gdzieś razem tego dnia na randkę.
    • mruwa9 Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 16:34
      opisujesz tak naprawde normalne funkcjonowanie normalnej rodziny. Nie ma znaczenia, kto jest ojcem,a kto matka w tym przypadku, naturalne jest, ze ten rodzic, ktory pracuje krocej, konczy prace wczesniej danego dnia, odbiera dzieci i zajmuje sie domem.
      Nie widze ani nic niezwyklego ani nieprawidlowego w twoim opisie.
    • bye.bye.kitty osobiście wybrałabym opcję A :) 28.09.12, 16:46
      i uważam, że niezależnie od płci rodzic A ma łatwiejsze życie.

      zakupy i wożenie nie są moją pasją. odrabianie lekcji z dziećmi też.
      Fajnie jest móc się skupić na pracy i wracać do domu z pełną lodówką i dziećmi gotowymi do czytania bajki, wspólnego spaceru, oglądania filmu.
      • bye.bye.kitty jeszcze jedno 28.09.12, 16:54
        jeśli faktycznie rodzic A zarabia dużo plus rodzic B jeszcze trochę to mogą pozwolić sobie na pomoc domową

        i wzdrożyć system odrabiania lekcji przez dzieci samodzielnie, wtedy rodzic A nie będzie rodzicowi B zazdrościł tej fantastycznej rozrywki.
      • policjawkrainieczarow Re: osobiście wybrałabym opcję A :) 28.09.12, 17:05
        bye.bye.kitty napisała:

        > i uważam, że niezależnie od płci rodzic A ma łatwiejsze życie.

        ja też.
        • iwoniaw Re: osobiście wybrałabym opcję A :) 28.09.12, 20:13
          Co prawda to prawda. smile
      • claudel6 Re: osobiście wybrałabym opcję A :) 28.09.12, 23:34
        jeśłi ma za łatwe zycie, to znaczy, ze podział obowiązków nie jest sprawiedliwy.
    • policjawkrainieczarow Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 16:51
      jak oceniacie tę sytuację i czy
      > ocena się zmieni w zależności od tego kim jest rodzic A a kim B?

      nie, ocena się może zmienić, kiedy napiszesz, ile po pracy i ogarnianiu domu i lekcji mają wolnego czasu rodzice A i B.
    • czarnaalineczka Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 18:20
      a i b sie w doopie sie poprzewracalo
    • klubgogo Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 19:01
      Jasne, gdyby rodzic A był sku...elem jakich mało (bo przecież dziemi się nie zajmuje mimo, że tyra od świtu do zmierzchu), należałoby go wykopac, rozwieśc się, zabrac wysokie alimenty. Gdyby A była matką, byłaby bezduszną suką, która stawia karierę ponad dobro dzieci. Gdybanie...
    • dusia_dusia Re: proszę o ocenę sytuacji rodzinnej 28.09.12, 20:01
      Przeczytałam z dużym zainteresowaniem ten post oraz dyskusję na jego temat. I nim ujawniłaś, że B jest naukowcem, podejrzewałam, że z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia wink A to dlatego, że znam podobną sytuację z autopsji - sama jestem naukowcem. Z tym że są pewne różnice.
      Mąż pracuje od 8 do 16, więc odprowadzanie dzieci do szkoły jest na mojej głowie. O zgrozo, w tym roku nie zawsze jest to pierwsza zmiana sad Prawie zawsze to ja je odbieram ze szkoły i prowadzę na zajęcia dodatkowe, z wyjątkiem tych dni, kiedy mam zajęcia na uczelni - wtedy proszę o pomoc dziadków. Kiedy nie mają zajęć dodatkowych, staramy się chodzić na dłuższy spacer z psem.
      Z innych ważnych różnic: czas, kiedy dzieci są w szkole, jest "święty". To czas mojej pracy. Nie robię wtedy zakupów, nie sprzątam domu, najwyżej ugotuję obiad (i to z półproduktów przygotowanych poprzedniego wieczora przez małżonka). Lekcji na szczęście pilnuję tylko u młodszej córki (właśnie poszła do I klasy jako 6-latka, więc trzeba przypomnieć, czasem coś podpowiedzieć). No i wieczorem mąż aktywnie włącza się w sprawy domowe, w tym dziecięce. Latem wyjdzie na plac zabaw, to on nadzoruje kąpiel. Raz w tygodniu robi zakupy w drodze z pracy.
      Oczywiście mimo to też czuję się zagoniona, w wiecznym "niedoczasie". Też nadrabiam wieczorami i nocami (ale nie jestem sową, więc nie zawsze mi to wychodzi). Weekendy staramy się spędzać rodzinnie, choć czasem też muszę popracować. No i podsumowując - z pracą naukową to chyba tak jest, że zawsze można zrobić więcej i zawsze będziemy mieć poczucie, że nie daliśmy z siebie wszystkiego. Pocieszam się tym, że już wkrótce dzieci będą same chodzić na zajęcia i trzeba będzie poświęcać im mniej czasu - i wtedy może wreszcie na poważnie zabiorę się za habilitację wink
    • anorektycznazdzira Eeee??? 29.09.12, 10:22
      Jak dla mnie normalny opis dobrze zorganizowanego życia, w którym ludzie potrafili umiejscowić konieczność opieki i zapewnienia czego trzeba dzieciom (dwójka!) i rodzinie, zarabiania na tę rodzinę uczciwej kasy oraz faktu, że kto chce i ma zamiar pracować- pracuje nawet jeśli to nie są kokosy.
      No sorry, ale wszystkiego mieć nie można: t.j. nie można mieć wszystkich opisanych przez Ciebie rzeczy i jeszcze dużo czasu na wypoczynek tongue_out zapraszam na Ziemię oboje rodziców.

      Nie ma dla mnie znaczenia kto jest kto. U nas takie sytuacje występują naprzemiennie, czasami to ja jestem A a czasami jestem B, bo mam akurat więcej czasu i akurat możliwość elastycznej organizacji pracy. Oboje tyramy jak możemy- taki jest życie, o co chodzi?
      • bella_roza Re: Eeee??? 29.09.12, 15:58
        to dobrze że uważasz że jest ok smile nie napisałam że rodzina AB jest nieszczęsliwa, raczej prosiłam o spojrzenie z boku czy da się/powinno się coś tu zmienić czy po prostu zaakceptowac stan rzeczy.
        w zasadzie w grę wchodzi jedynie skrócenie pracy przez A, ale jak pisałam to trudna batalia i może pogorszyc sytuację zawodową A.
        pomoc domowa - rodzina AB nie posiada pałaców ze służbówką wink raz w tyg przychodzi pani do sprzątania jak wszyscy są poza domem. w większym wymiarze się nie da bo by wszyscy na siebie wpadali.
        zakupy przez internet - tak, zastanawiają się nad taką opcją, choc takie zakupy też zajmują czas (sprawdzone).
        • policjawkrainieczarow Re: Eeee??? 29.09.12, 19:30
          Nic nie rozumiem, A i B pracują po 40 godzin, tylko jedno z nich od-do, a drugie po nocach i weekendach, przy czym to drugei ma do tego dom i dzieci na glowie i cale towarzystwo uwaza, ze to jest OK?
          Zwracam tez niesmiala uwage, ze "odrabianie lekcji z dziecmi" to moze byc mieta z bubrem lub kilka godzin dziennie, zaleznie od dziecka.
          • mruwa9 Re: Eeee??? 29.09.12, 21:09
            no a jak ma byc?
            1. Dzieci wymagaja opieki. Nawet, jesli same potrafia sie podetrzec i ubrac, pewnie potrzebuja rodzica, ktory im rzuci jakas karme na stol i dopilnuje odrobienia lekcji. A w razie pozaru bezpiecznie wyprowadzi z domu.
            2. Naturalne jest , ze dziecmi w danym momencie zajmuje sie ten z rodzicow, ktory jest fizycznie obecny w domu. Trudno oczekiwac, zeby zajmowal sie dziecmi rodzic, ktory siedzi gdzies za biurkiem czy przy tasmie produkcyjnej 50 km od domu.
            kwestia pozostalych prac domowych (zakupy, sprzatanie) jest do ustalenia pomiedzy partnerami.
            • policjawkrainieczarow Re: Eeee??? 29.09.12, 22:09
              > A w razie pozaru bezpiecznie wyprowadzi z domu.

              często te pożary wybuchają?


              > 2. Naturalne jest , ze dziecmi w danym momencie zajmuje sie ten z rodzicow, kto
              > ry jest fizycznie obecny w domu.

              przy założeniu, że dzieci chodza do szkoły w ciągu dnia, czyli wtedy, kiedy rodzic A jest w robocie, to czas ich pobytu w domu bez rodzica A nie jest jakos drastycznie długi.

              > Trudno oczekiwac, zeby zajmowal sie dziecmi r
              > odzic, ktory siedzi gdzies za biurkiem czy przy tasmie produkcyjnej 50 km od do
              > mu.

              Jesli tej osobie dojazdy zajmuja lacznie 7 godzin tygodniowo, to raczej nie pracuje 50 km dalej. Wręcz zaryzykuję stwierdzenie, że w razie czego i do pożaru by zdążył.

              > kwestia pozostalych prac domowych (zakupy, sprzatanie) jest do ustalenia pomied
              > zy partnerami.

              uhm, jeśli rodzic B swoją pracę odwala po weekendach i nocach, to mam podejrzenie, że one spadły na rodzica B.
              • mruwa9 Re: Eeee??? 29.09.12, 22:43
                Pozary to przenosnia, chodzi generalnie o zapewnienie dzieciom bezpieczenstwa (niepozostawianie ich samopas, bez nadzoru i opieki).
                A prace domowe ktos musi wykonac. Tak to juz jest. Witamy w doroslym zyciu. Droga dyskusji miedzy partnerami mozna ustalic wspolny prog tolerancji dla syfu w domu, czestosc sprzatania, ewentualne scedowanie prac domowych na inna osobe, , zatrudnenie pomocy do sprzatania (co autorka zrobila), ustalenie priorytetow, w celu zminimalizowania ilosci prac zbednych i mozliwie rowne rozdzielenie prac pomiedzy partnerow.
                Tak o IMHO powinno wygladac w normalnej sytuacji.
                A w opisie sytuacji omawianej w watku nie widze ani nic niezwyklego, ani goszacego. Raczej- opis sprawnie funkcjonujacej wspolczesnej rodziny.
              • yoko0202 Re: Eeee??? 29.09.12, 22:50
                policjawkrainieczarow napisała:

                > > kwestia pozostalych prac domowych (zakupy, sprzatanie) jest do ustalenia
                > pomied
                > > zy partnerami.
                >
                > uhm, jeśli rodzic B swoją pracę odwala po weekendach i nocach, to mam podejrzen
                > ie, że one spadły na rodzica B.

                no dobra, wciąż zatem nie wiadomo, co rodzic B robi w ciągu dnia.
                jeżeli buja w obłokach, no to pracę zawodową musi nadrabiać w nocy, nie?
                zakupy i sprzątanie - bez jaj, to nie zajmuje całych dni, jak już pisałam wyżej, chyba zakupy, sprzątanie pranie i gotowanie muszą odwalać też w tych rodzinach, gdzie oboje są poza domem do 18.00, i jakoś dają radę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka