serek_francuski
11.10.12, 22:54
mam wrażenie, że takie właśnie jest moje życie
jestem niewiele po 30, chciałabym mieć rodzinę, albo chociaż faceta na poważnie
nigdy nie byłam specjalnie ładna ale już jako nastolatka zorientowałam się, jak bardzo na facetów działa umiejętnie prowadzona rozmowa i okazanie zainteresowania dla ich spraw; wielu facetów było mną zainteresowanych na poważnie, ale dla mnie działo się to za szybko a jednocześnie pochlebiało mi ich zainteresowanie
im lepiej dogadywałam się z facetami, tym gorzej mi szło z kobietami; teraz wiem, że to dlatego, że one się mi nie dawały mi tyle zainteresowania co faceci, więc kontakty z kobietami nie były aż taką frajdą, ale wtedy sądziłam że są zazdrosne o moje powodzenie więc zamiast pracować nad babskimi przyjaźniami, odsuwałam się
w końcu znalazłam faceta, który miał problemy z okazywaniem uczuć (i chyba z czuciem uczuć też) ale dla mnie był wtedy w porządku, bo musiałam nad nim wciąż "pracować", żeby zdobyć jego uczucie i zainteresowanie; na dłuższą metę było to jednak męczące (ha ha, to takie skrótowe określenie)
Na początku gdy się rozstaliśmy za wszystko winiłam jego; ale w końcu doznałam jakby olśnienia i zaczęłam rozumieć, które z moich własnych zachowań doprowadziły do takiego a nie innego rozwoju sytuacji
pracowałam ciężko, żeby się zmienić; przestać być słodkim dziewczątkiem dla każdego faceta i zimną żmiją dla kobiet; dużo się poprawiło i na początku byłam zachwycona; myślałam że stałam się dojrzalszą, lepszą, bardziej zrównoważoną osobą (i chyba faktycznie tak właśnie jest)
jest tylko jeden problem; nagle faceci "zapominają" do mnie zadzwonić, robią się "zajęci" (wcześniej, jeśli z kimś kręciłam to on zawsze miał dla mnie czas) i zostawiają mnie samą z moimi problemami. Nie chcą mnie chyba takiej, jaka naprawdę jestem. A ja czuję żal, nie tylko do tego faceta, który mnie właśnie rozczarował, ale chyba przede wszystkim do życia. Bo to nie tak przecież miało być.