Style i okazje są różne, jasne.
Ale mam kilka takich rodzajów ubrań, których nie lubię, źle się w nich czuję, źle wyglądam, nieważne - nie mam i raczej mieć nie będę.
1. Dresy, ze szczególnym podkresleniem spodni dresowych. Wiem, wygodne, ble, ble, ble, ale w komplecie dresowym czułabym się jak trener Piechniczek.
2. Pozostając w temacie sportowym - tzw. adidasy. Miałam może dwa razy w życiu adidasy na nogach i nie mogłam oprzeć się wrażeniu, patrząc na swoje stopy, ze to protezy.
3. Koszule. Trudno dobrać mi taką koszulę, która, pasując mniej więcej do rozmiaru, nie rozłaziłaby się na biuście

. W dodatku nie znoszę tej sztywności koszulowej.
4. Wszystko co jest zrobione z wełny gryzącej - w dzieciństwie mama wbijała mnie w szałowe, zobyczne szetlandy, a ja miałam poczucie, że siedzę w żelaznej dziewicy.
Macie (nie macie

) takie zbanowane ubrania?