barabelka
06.11.12, 12:40
W oparciu o historię w Hipolitowie i paru podobnych teraz wszyscy oburzają się, że sąsiedzi nie dochodzili czy kobieta jest w ciąży i co z nią zrobiła naszła mnie taka refleksja. Zdarza się, że kobieta w ciązy chodzi do lekarza i nagle chodzić przestaje. Czy spotkałyście się z tym, że kogokolwiek ze służby zdrowia czy pokrewnych to zainteresowało? Sama straciłam ciążę w okolicy 4 m-ca, z daleka od domu i z różnych przyczyn nie miałam ochoty więcej mojego lekarza oglądać. Myślałam, że jeśli przestanę chodzić na wizyty kontrolne to chociaż ktoś zadzwoni i będę musiała się tłumaczyć, że nie zakopałam dziecka w ogródku, a tu cisza. I wiem, że tak się dzieje, pacjentka znika, nikogo to nie obchodzi. A może tak można by zapobiec choć jednej tragedi?