Dodaj do ulubionych

Niepracujące - co zrobicie, jeśli....

13.11.12, 11:27
- mąż zapragnie rozpocząc życie z inną panią
- mąż ciężko zachoruje i nie będzie mógł pracowac
- mąż, i tak się zdarza, zejdzie z tego świata?
Piszecie w wątku agnes, że relacje finansowe zależą od klasy człowieka, z którym się zwiążecie, wspólnych ustaleń itp. To rozumiem, taki układ może całkiem sprawnie działac, dopóki działa. Ale co w sytuacji, kiedy taka relacja USTAJE? Kończy się dopływ gotówki z tych czy innych powodów - co wtedy? Naprawdę macie wszystkie ubezpieczenia, oszczędności, nieruchomości pod wynajem, żeby utrzymac siebie i dzieci w takiej sytuacji? Czy raczej unikacie myśli o TYM, zakładając że takie rzeczy przydarzają się innym, nie nam?
Niedawno zostałam postawiona w takiej sytuacji (pracuję). I uświadomiłam sobie, że mimo jako takiego zaplecza materialnego byłoby niewesoło (duże przychody ale i duże wydatki, które ciężko przyciąc). Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, ale o "tych sprawach" już myślę inaczej. Podjęliśmy decyzję powzięcia dodatkowych zabezpieczeń "w razie czego".
A Wy macie jakiś spadochron na takie okazje? Czy konsekwentnie unikacie tematu?
Obserwuj wątek
    • swiecaca Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:33
      ja nie niepracująca, ale: ad 2 i 3 - jedyny żywiciel powinien mieć ubezpieczenie na ogromną sumę, pozwalającą na spłatę kredytu + utrzymanie przez jakiś czas
    • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:38
      Zanim opowiem chce tylko ustalić jedną rzecz. Czy pracujących kobiet (w większości zarabiających mniej niż partner) te kataklizmy nie dotkną, nie stanowią problemu. Ile jest w stanie zapewnić taki byt jak przedtem przy chorobie, śmierci i porzuceniu, czy rozwodzie z przeszkodami. Tak szczerze...

      Mąż ma dwa ubezpieczenia, które gwarantują środki w razie długotrwałej choroby, trwałej utraty zdrowia i śmierci. Co do rozwodu, no cóż, jak okażę się świnią, jak mężowie pracujących ematek, to będę musiała z pomocą rodziny stanąć sama na nogach i utrzymać dzieci. Nie widzę innej opcji.
      • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:45
        I jeszcze napiszę, że wizja śmierci, choroby męża przeraża mnie nie z tego powodu, ze to problem w wypadku jedynego żywiciela rodziny. Ciekawe co wasi mężowie myślą o waszym zejściu. Umarła mi kucharka? Kochanka? Opiekunka do dzieci? Jak się zabezpieczają przy utracie waszej pensji? Ot, zagwozdka...
        • lilly_about Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:49
          A ty nie jesteś kucharką, kochanką, opiekunką do dzieci? Tylko i wyłącznie niepracującą żoną swojego męża?
          • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:52
            Oboje jesteśmy opiekunami naszych dzieci. Mam nadzieje, ze tez czymś więcej, a ty?
            • lilly_about Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:55
              Kucharką i kochanką zatem nie jesteś? Bo jeśli macie taki równy podział obowiązków to znaczy, ze pieniążki też równo zarabiacie? wink
              • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:59
                Nie, mój mąż utrzymuje rodziną sam. Co nie zmienia tego, że nie jest w tym układzie tylko bankomatem. To bardzo źle?
                • lilly_about Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:10
                  Nie o to pytałam, czy jest tylko bankomatem, tylko czy ty nie czujesz się kochanką i kucharką. Bo jak to zazwyczaj bywa te niepracujące się nie czują, one tylko ogniska domowego pilnują smile Ja się czuje natomiast, bo jesli obiady gotuję, to jakby nie było kucharka jestem.
                  • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:16
                    Kucharką - nie. Partnerką seksualną - jak najbardziej big_grin
                    • lilly_about Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:22
                      Stołujecie się na mieście? To dopiero burżujstwo forumowe!
                      • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:08
                        Nie, dwa do trzech obiadów w tygodniu gotuje mąż.
                        • lilly_about Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:21
                          Wykorzystujesz go jako tanią siłę roboczą!
                          • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:41
                            Tak , to straszne wykorzystywanie. Jak kobieta zapieprza na etacie i robi obiady codziennie to nie jest wykorzystywanie? A zresztą, chcesz oswobodzić mojego męża? big_grin Prosz...
                            • lilly_about Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:43
                              Ale wówczas mąż też pracuje na etacie. A ty siedzisz na ematce ha ha Tak, to z zazdrościwink
                              • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:45
                                A nie, dzisiaj obiad jest mój! big_grin

                                Co z tego, ze pracuje. Kobieta tez pracuje i to na dwa etaty i to jest ok?
                                • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:47
                                  Swoją drogą chce wasze parce, gdzie płacą za siedzenie na forum big_grin
                                  • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:48
                                    W tzw. szeptanym marketingu, ale w sumie to nie są wielkie pieniądze Kropkosad
                                    Poza tym one forumują w czasie wolnym od pracy lub czekając na kontrahenta który się spóźnia.
                                  • lilly_about Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:01
                                    A widzisz, pracuję, siedze na forum, jeszcze mi za to płacą. Obiad ugotowany, dziecko zadbane i nie narzekam jak te niepracujące, które u innych widzą prace na trzech etatach, a same wznoszą się ponad gotowanie rodzinie siedząc w domu. Ale podział obowiązków musi być! Grunt, żeby móc napisać na forum, ze partner gotuje smile
                                    • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:08
                                      Tak, tak...

                                      A wiesz co? Znam to forum już kilka lat i jesteś już kolejnym pokoleniem pracujących zawodowo (na forum chyba?), które leczą kompleksy okropnymi niepracującymi. I zawsze macie te same teksty, zawsze te same kompleksy leczycie. To naprawdę nie za kazdym razem żenua.
                                      • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:09
                                        > To naprawdę nie za kazdym razem żenua.

                                        Bez nie oczywiście.
                                      • lilly_about Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:23
                                        A jakie kompleksy tym razem? Bo zazwyczaj rozmowa tu sie kończy na leczeniu kompleksów, jak brakuje języka w gębie ha ha Jakie ja mogę mieć mieć kompleksy w stosunku do osoby, która pół euro nie zarobiła, no jakie?
                                        • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:38
                                          Nie wiem jakie. Czemu cię tak absorbują wybory tej osoby co nie zarabia? Czemu interesuje cię mój mąż?
                                          • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:49
                                            Zawartość cudzej kieszeni ciekawsza od swojej znanej smile
                                          • lilly_about Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:52
                                            A to sa twoje wybory? Myślałam, ze wasze. W końcu tak walczysz o to równouprawnienie.Tylko walka nierówna.
                                            • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:54
                                              Czepiasz się. To znaczy, że nie wiesz co pisać.
                                              • lilly_about Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 17:28
                                                smile Rzucasz się nie potrafiąc się przyznać, ze jak męża zabraknie to leżysz i kwiczysz. I jesteś skazana na rodzinę, od której tak fajnie być daleko, bo się nie wtrącają, bo nie widzą.... Uzależnienie finansowe od partnera plus oczekiwanie od niego, zeby był bankomatem, ojcem, kucharką i kochankiem oto obraz matki za granicą. Same sobie taką wizytówkę wystawiacie. Ze dwie wypowiedzi niepracujących kobiet w tym wątku są rzeczowe i mądre.
                                                • kolpik124 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 17:51
                                                  Kropka to taka teoretyczk-agawędziarka. Nudno, dużo czasu, wiele wodolejstwa mało treści.

                                                  Prawda paniusiu od domomorosłych psychoanaliz i prawd objawionych?
                                                • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 19:27
                                                  Myśl co chcesz. Widać jest to ci potrzebne do szczęścia. Miłego...
        • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:22
          Jak się zabezpieczają przy utracie waszej pensji?

          Pracuja a ich pensja starczy na utrzymnie calej rodziny.
          • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:09
            A twoja pensja co pokrywa? Chociaż pewnie napiszesz, ze zarabiasz więcej big_grin
            • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:19
              kropkacom napisała:

              > A twoja pensja co pokrywa? Chociaż pewnie napiszesz, ze zarabiasz więcej big_grin


              Nie wiecej bo moj facet to wysokiej klasy specjalista ale prawie tyle samo.
              Czemu dla ciebie to takie dziwne ze istnieja na tym swiecie kobiety samowystarczalne finansowo? Ja mam 40 lat. Skonczone MA w Polsce i MBA w USA i zawod odpowiedni do wyksztalcenia. Mam wlasny dom( moj aktualny facet ma swoj wlasny dom tez jaki wynajmuje ludziom teraz) Poprzedniego meza to ja utrzymywalam bez problemu finansowego ale z problemem bo to leniuch byl.
              • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:43
                Czemu to takie dziwne.... Pomyśl sama. Swoją drogą, ematka to tylko wysokiej klasy i jej mąż też big_grin Oh, oh... Mój mąż jest wysokiej klasy big_grin Jak rany...
                • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:46
                  Swoją drogą, ematka to tylko wysokiej klasy i jej mąż też Oh, oh... Mój mąż jest wysokiej klasy Jak rany...



                  Jedno jest pewne. Nie uwazam ani siebie ani mojego faceta za jakies idealy bez wad. Wszyscy mamy wady. Nie idealizuje zadnego chlopa ani nie przesadzam przyszlych wydarzen- za duzo juz przezylam

                  A mam klamac? Napisz do mnie na princesswhitewolf@gazeta.pl to ci sie przedstawie i potwierdzisz fakty. Mozna znalezc mnie w necie dosc latwo.
                  • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:47
                    Ja tez nie idealizuje. Nie ma ludzi bez wad.
                • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:47
                  no wiesz, czasami rzeczywiście zdarza się, że mąż wysokiej klasy
                  różni ludzie tu przychodzą, czasem bardzo dziwne rzeczy w pracy robią
                  • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:54
                    Tak, zdarza się... Co dziwnego? Nie strasz.
                    • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:00
                      mój jest wyskiej klasy specjalisom niestety
                      i robi strasznie dziwaczne rzeczy, obawiam się tongue_out

                      (np muszę się nim dzielić z sadośką tongue_out )
                      • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:02
                        dodam, że żal mam straszny, bo sadosia mieszka daleko a mogłoby nam być fajnie w trójeczkę wink

                        widać boi się solidarności jajników, czypsów, kotów i dzieciuf
      • sundry Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:47
        Ile jest w stanie zapewnić taki byt jak przedtem

        Dowcip chyba nie polega na zapewnieniu takiego bytu jak przedtem, tylko żeby na utrzymanie było w ogóle.
        • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:53
          Uczące się dzieci (do 24 roku życia) otrzymują rentę rodzinną po zmarłym rodzicu.
          To nie są takie małe pieniądze, wiem bo sama mi taka renta przysługiwała, a jeszcze inna osoba której zmarły rodzic pracował na wysokim stanowisku dostawała (ponad 10 lat temu) około 2000 zł.
          • toxicity1 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:01
            gazeta_mi_placi napisała:

            > To nie są takie małe pieniądze, wiem bo sama mi taka renta przysługiwała

            Gazeta, rozczarowujesz mnie...
          • jak_matrioszka Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:22
            Do 25 urodzin, a jesli sie konczy studia (tu sa jakies ograniczenia jakie) to mozna dostac przedluzenie do konca studiow pod warunkiem ze sie nie pracuje.
            Co do kwoty: renta rodzinna to procent od renty jaka zmarly otrzymalby gdyby w danym momencie przeszedl na rente zdrowotna. Moja corka 10 lat temu otrzymywala oszalamiajaca kwote 450zl, a moze byc i mniej (jesli zmarly mial wiecej dzieci z dwoma lub wiecej kobietami). Waloryzacja na poziomie powiedzmy 3-4% i w perspektywie 20+ lat pobierania renty rodzinnej, to na etapie studiow moze na waciki nie starczyc.
        • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:54
          No dla mnie to nie dowcip. Jak cie zwolnią, to też będziesz miała problem.
          • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:01
            Niestety w pewnym wieku (powyżej 40 lat, a nawet powyżej 30 lat) kobiety (za wyjątkiem faktycznie może jakiś wysokiej klasy specjalistek lub ze szczególnymi uzdolnieniami) mają problem ze znalezieniem pracy, bez względu na to czy pracowały czy nie.
            Jest całe mnóstwo pracodawców (dotyczy to zresztą i mężczyzn) którzy nie zatrudnią osoby powyżej pewnego wieku, nawet na CV (choćby super zapełnionego) nie zajrzą, niestety....
            Nasza wartość spada wraz z wiekiem.
            Bardziej już liczą się znajomości.
            Osobiście znałam niepracującą przez 15 lat kobietę (w chwili rozwodu około 40 lat) która po rozwodzie z mężem w ciągu kilku miesięcy dzięki znajomym znalazła całkiem niezłą pracę w biurze.
            A w Krakowie jak ktoś jest znajomym Majchra to już żyć nie umierać, nie spojrzą nawet w CV i już masz ciepłą posadkę w urzędzie, a człek z super doświadczeniem (nie będącym znajomym pana M.) odejdzie z kwitkiem. Na jakim świecie żyjecie? big_grin
            • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:24
              Niestety w pewnym wieku (powyżej 40 lat, a nawet powyżej 30 lat)

              na wsi w Polsce. Nie w szerokim swiecie. W szerokim swiecie najtrudniej dostac prace 20+ letnim absolwentom szkol jacy na CV nie maja nic. Z doswiadczeniem mi jest duzo latwiej dostac prace.
              • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:26
                Piszę o realiach polskich.
                • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:35
                  Piszę o realiach polskich.

                  Mimo wszystko smiem twierdzic, ze odnosisz sie do osob ktore do 40 roku zycia przede wszystkim nie maja jakiegos konkretnego zawodu i doswiadczenia w nim.
                  Farmaceutki, nauczycielki, informatyczki, ksiegowe, lekarze, znajduja spokojnie zatrudnienie w kazdym wieku. Kwestia zawodu- sa takie w jakim jest wyzsze bezrobocie a sa takie w jakich latwiej znalezc prace.
                  • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:31
                    żebyś się nie zdziwiła
                    • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:39
                      żebyś się nie zdziwiła

                      Czym? Co mnie ma znowu zdziwic?
                      2 razy w zyciu jak mowilam bylam zwolnion w wyniku redukcji kard i znalazlam prace kolejna bo chcialo mi sie jej szukac.
                      Najdluzsze bezrobocie jakie mialam to 2 lata tuz po studiach. Nie takie rzeczy sie przezylosmile)))

                      • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:41
                        Chyba prawie każdy myśli, że bezrobocie dotknie każdego, ale na pewno nie jego, a nawet jeśli tak się zdarzy to następne równie dobre zajęcie znajdzie góra po kilku miesiącach.
                        • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:50
                          Chyba prawie każdy myśli, że bezrobocie dotknie każdego, ale na pewno nie jego, a nawet jeśli tak się zdarzy to następne równie dobre zajęcie znajdzie góra po kilku miesiącach

                          Jak napisalam wyraznie: Bylam bezrobotna 2 lata po studiach. Innym razem 6 miesiecy. Jeszcze innym 7 miesiecy. To chyba nie jest malo co?? Wraz z doswiadczeniem te okresy byly coraz krotsze. Jedno z ubezpieczen jakie oplacam jest od zwolnienia wlasnie.

                          Sorry ale w kwestii szukania pracy i bezrobocia nikt mi nie powie ze nie mam o tym pojecia bo zwyczajnie bredzi.
                          • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:57
                            Czyli byłaś na łasce męża (lub rodziców) wtedy, bo chyba powietrzem nie żyłaś gdy przez całe dwa lata nie pracowałaś, a nie sądzę żebyś miała w wieku 24 latach samodzielnie wypracowane oszczędności pozwalające przeżyć dwa lata (czyli żyjąc bardzo skromnie około 20 000zł).
                      • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:45
                        a w razie długotrwałej choroby uniemożliwiającej wykonywanie zawodu?

                        rak? (lub inny guz krtani np w przypadku nauczycieli?)

                        piszę o sobie, żyję z takim guzem ładnych parę lat, druga struna po operacji - trza było wycinać wink

                        konieczność przekwalifikowania się, w międzyczasie leczenia
                        zakaz jakiegokolwiek pracowania głosem (wszystkie zawody "gadatliwe" odpadają wink )
                        i w trakcie leczenia - z uwagi na leczenie - utrata pracy z uwagi na niedopuszczenie do pracy przez medycynę pracy

                        dziękuję za uwagę (bo rzeczywiście, wykonywanie pracy zawodowej uchroniło mnie przed finansowymi problemami w życiu wink )
          • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:43
            No dla mnie to nie dowcip. Jak cie zwolnią, to też będziesz miała problem.

            zaden problem-znajdzie druga prace bo ma cos sensownego na CV. W zyciu 2 razy stracilam prace przez powazne ciecia. Zawsze znalazlam kolejna.
        • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:45
          Ile jest w stanie zapewnić taki byt jak przedtem

          Nawet jesli na nizszym poziomie to i tak duzo lepiej niz te nie pracujace jakie nie zapewnia bytu WCALE
      • jamesonwhiskey Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:53
        > Mąż ma dwa ubezpieczenia, które gwarantują środki w razie długotrwałej choroby,
        > trwałej utraty zdrowia i śmierci.

        z ubezpieczenuiami to jest tak ze chetnie biora kase tylko potem wyplacic nie ma komu
        bo w punkice 356 umowy byly wykluczenia ktore akurat w tym wypadku sa podstawa do nie wyplacenia swiadczenia
        • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:55
          Znamy warunki.
          • lola211 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 21:15
            A ktory to ubezpieczyciel daje 100% gwarancji wypłaty w kazdym przypadku zachorowania i smierci?
      • jak_matrioszka Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:04
        kropkacom napisała: Zanim opowiem chce tylko ustalić jedną rzecz. Czy pracujących kobiet (w większości zarabiających mniej niż partner) te kataklizmy nie dotkną, nie stanowią problemu. Ile jest w stanie zapewnić taki byt jak przedtem przy chorobie, śmierci i porzuceniu, czy rozwodzie z przeszkodami. Tak szczerze...
        Ja nie pracuje, maz tak. Ubezpieczenie na zycie mamy rowne, bez wzgledu na zarobki. W przypadku smierci lub choroby powodujacej niezdolnosc zarobkowania (i zwiekszone wydatki) jednego z nas nie mamy szans utrzymac takiego samego poziomu zycia jak obecnie, zadne ubezpieczenie tego nie zapewni (chyba ze teraz zaczniemy placic ubezpieczenie w wysokosci polowy naszych zarobkow, to wtedy nasz obecny poziom zycia spadnie, ale za to "jak sie nam poszczesci" to ktores z nas sobie t odbije po smierci drugiego).

        W razie utraty zarobkow meza podejme prace, przez kolejne 30 lat wciaz jeszcze jestem w wieku przedemerytalnym, na rente sie nie kwalifikuje. Prace podejme za kilka lat rowniez jesli maz wciaz bedzie zarabial na nasz wspolny budzet, ale poki mam te mozliwosc studiuje bez dorabiania (decyzja podjeta wspolnie z malzonkiem).
        • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:47
          przynajmniej jak_matrioszka patrzy realistycznie i nie zyje z glowa w chmurach jak wiekszosc niepracujacych..
      • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:20
        Czy pracujących kobiet (w większości zarabiających mniej niż partner) te kataklizmy nie dotkną, nie stanowią problemu
        Dotkna ale kobiety pracuja i zawsze moga wziac wiecej etatu.

        Np. Moj ojciec zmarl nagle na zawal gdy mialam 17 lat. Na szczescie moja matka pracowala ( neurolog) i spokojnie utrzymala moja siostre na studiach i mnie.

        P.S. Zarabiam niewiele mniej niz moj partner i spokojnie z mojej pensji wyzylaby i rodzina cala na niezlym poziomie. Strace prace to znajde kolejna bo mam b dobre CV
        • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 17:06
          Dlatego, że była neurologiem, a nie sklepową na ten przykład. Gdyby była sklepową lub kimś kto wykonuje podrzędny słabo płatny zawód inaczej byś dziś szczekała i miała więcej zrozumienia do osób którym niekoniecznie z ich winy może układać się słabiej w życiu i które są zwyczajnie biedniejsze, jakoś zanim to napisałaś domyślałam się że jesteś z bogatego domu bo takie najwięcej szczekają o tym do czego "same" wink doszły, a ci inni którym mimo wysiłków się nie udało to pewnie nieudacznicy, mało pracowici lub upośledzeni.
          • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 17:52


            i miała więcej zrozumienia do osób którym niekoniecznie z ich winy może układ
            > ać się słabiej w życiu i które są zwyczajnie biedniejsze,


            Sa ludzie jacy sa przez los bardzo zle potraktowani: choroby, niepelnosprawnosc itd. Tym wspolczuje bardzo. Ale w szkole podstawowej ze mna nie bylo nikogo kto mial inne warunki edukacyjne niz inni , jednak jedni nie zdobyli zadnego wyksztalcenia po podstawowce a inni tak. Po prostu wielu ludziom SIE NIE CHCE i lubia sie nad soba uzalac

            jakoś zanim to napisa
            > łaś domyślałam się że jesteś z bogatego domu bo takie najwięcej szczekają o tym
            > do czego "same" wink doszły, a ci inni którym mimo wysiłków się nie udało to pe
            > wnie nieudacznicy, mało pracowici lub upośledzeni


            W 1996r po ukonczeniu pierwszych studiow w PL na jakie bylo 12 osob na jedno miejsce ( nikt sie za mnie na nie nie dostal ale ja sama) przyjechalam do UK gdzie przez 3 lata przygotowywalam sie do egzaminow na kolejne studia. Zlotowki wowczas mialy psia wartosc i nikt nie byl w stanie mi z Polski pomagac. W tym czasie uczac sie angielskiego od zera i chodzac do szkoly pracowalam kolejno jako: sprzataczka domowa ze szmata w reku, kelnerka, niania, potem pomoc w bibliotece, sekretarka. Studia drugie skonczylam w USA na jakie sama sie dostalam i stypendium a nie moi rodzice za mnie. Nigdy nikt mi nie zalatwil zadnej pracy.Nigdy nic nie dostalam za darmo

            Jedyne co zawdzieczam mojej rodzinie to wychowanie i dyscypline- stad chcialo mi sie.

            nie oceniaj ludzi jakich nie znasz.


            gazeta_mi_placi napisała:

            > Dlatego, że była neurologiem, a nie sklepową na ten przykład. Gdyby była sklepo
            > wą lub kimś kto wykonuje podrzędny słabo płatny zawód inaczej byś dziś szczekał
            > a .


            ja nie szczekam a mowie. Prosze zmien slownictwo bo nie bede kontynuowac dyskusji na poziomie rynsztokowym.

            • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 18:12
              A świstak siedzi i zawija.....
    • shellerka Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:42
      nie bądź smieszna.
      a co bedzie, jak pracujaca na kasie w biedronce kobieta spotka dokładnie to samo????
      • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:49
        Wtedy magicznie jej zarobki na kasie wzrosną razy dwa albo trzy. Poza tym e-mama nie pracuje na kasie tylko zarabia po kilka tysięcy (minimum) złotych w korporacjach lub jako właścicielka firmy bądź wysokiej klasy specjalistka.
        Panie z Biedronki, sprzątające, woźne, opiekunki, pracujące na taśmie w fabryce nie istnieją na forum.
      • jamesonwhiskey Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:50
        > a co bedzie, jak pracujaca na kasie w biedronce kobieta spotka dokładnie to sam
        > o????

        bedzie biednie ale z glodu odrazu nie zginie
        czego nie mozna powiedziec o kims kto ma zero dochodu
        • lilly_about Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:53
          Jak nie? Przecież ci piszą, że mężowie mają super ubezpieczenia wink
          • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:52
            Oboje pracujemy i tez mamy ubezpieczenia. Ja nie pojmuje skad koncepcja, ze tylko mezowie tych niepracujacych maja sie ubezpieczac...
            • lilly_about Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:25
              Stąd, że teraz dom utrzymuje małżonek, więc po jego śmierci nadal będzie to robił, znaczy jego polisawink
        • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:55
          A co jeśli (nieszczęścia lubią chodzić parami) matka na krótki czas przed śmiercią męża lub w okresie żałoby straci tę nieszczęsną pracę, a nie jest już najmłodsza i nie jest wysokiej klasy specjalistką plus obarczona dziećmi na które nie zawsze pracodawcy patrzą łaskawym okiem? Zaś do kolejnej nowo otwieranej Biedronki przyjmują młode dziewczyny do 25 lat?
        • dorotakatarzyna Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:55
          Do Biedronki jest stały nabór, podobno 1600 brutto się zarabia wink
          • lewapinger Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:09
            1600 to w Biedronce mają z palcem w dooopie ale nettosmile
        • kropkacom Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:57
          A jak ja zwolnią i będzie miała zero dochodu? Większość z nas ma rodziny, którym na co dzień na głowie nie siedzimy i tym bardziej będzie komu pomóc.
          • shellerka myslac w ten sposob 13.11.12, 12:07
            lepiej wogole nie zawierac małżeństw i nie rodzic dzieci, bo przeciez zawsze cos sie moze zdarzyc....
      • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:50
        nie bądź smieszna.
        a co bedzie, jak pracujaca na kasie w biedronce kobieta spotka dokładnie to samo????


        gorzej jesli nawet nie bedzie miala nawet tego etatu w Biedronce. To bedzie TRA GE DIA
      • yoko0202 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:53
        shellerka napisała:

        > nie bądź smieszna.
        > a co bedzie, jak pracujaca na kasie w biedronce kobieta spotka dokładnie to sam
        > o????
        >
        o wiele szybciej znajdzie zatrudnienie na innej kasie, niż kobieta, która nie pracowała przez ostatnie naście lat, po prostu.
      • ally Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:32
        > a co bedzie, jak pracujaca na kasie w biedronce kobieta spotka dokładnie to sam
        > o????

        Kobiety, które przez lata nigdzie nie pracowały, są często niezatrudnialne nawet na kasie.
        • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:34
          A jak bezczelne mają znajomości to i ciepła biurowa robótka się znajdzie jak u mojej znajomej.
          • ally Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 17:30
            A jak są sprytne i bank obrabują...
    • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:42
      A ile kobiet w Polsce zarabia tyle samo (lub niewiele mniej) albo więcej od swoich mężów i to ich dochody są tymi "głównymi" w rodzinie?
      • fogito Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 11:58
        Jak mąż się rozchoruje to będzie miał wypłacane ubezpieczenie. Jak umrze (odpukać) to żona i dziecko dostaną okrągły milion, który starczy na spłatę mieszkania i życie bez pracy przez dłuższy czas. Jeszcze jest za granicą wynajęty dom, kóry zarabia na siebie + akcje + dziecko ma własne konto oszczędnościowe tamże.
        Jak pójdzie w siną dal z młodszą panną, to będzie kosztowało go to podział majątku, czyli podział mieszkania, domu, akcji, kont itd. Czyli wezmę dobrego prawnika.
        Myślę, że póki co nie będę się martwić, bo mąż pomyślał o naszym zabezpieczeniu. No i oczywiście mogę pójść do pracy lub otworzyć działalność gospodarczą i np. uczyć angielskiego, bo znam perfect i już to robiłam.
        • jamesonwhiskey Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:01
          ak pójdzie w siną dal z młodszą panną, to będzie kosztowało go to podział majątku, czyli podział mieszkania, domu, akcji, kont itd. Czyli wezmę dobrego prawnika.


          a jak przeczysci konta ,akcje
          zmyje sie i bedzie przeciagal jak sie da sprawe rozwodowa
          • fogito Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:06
            jamesonwhiskey napisał:

            > ak pójdzie w siną dal z młodszą panną, to będzie kosztowało go to podział mająt
            > ku, czyli podział mieszkania, domu, akcji, kont itd. Czyli wezmę dobrego prawni
            > ka.
            >
            >
            > a jak przeczysci konta ,akcje
            > zmyje sie i bedzie przeciagal jak sie da sprawe rozwodowa

            Nie przeczyści kont, bo bez mojego podpisu może zrobić to w przypadku tylko jednego a tam akurat to są tylko kwoty na bieżące drobne wydatki.
            Nie sprzeda akcji, domu ani mieszkania bez mojej zgody i nie ruszy konta dziecka.
            Jak nie będzie chciał płacić w trakcie rozwodu to wystąpię o zabezpieczenie bytu np. spłaty kredytu na mieszkanie i odpowiedniej kwoty na jedzenie etc. Zabezpieczenie otrzymuje się jeszcze przed rozwodem. Moja znajoma dostaje 5 tys złotych na miesiąc od męża prawnika, bo taką kwotę wyznaczył prokurator na wniosek żony. Rozwodu jeszcze nie mają.
            Jednym słowem trzeba znać swoje prawa.
            • jamesonwhiskey Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:17
              prokurator wyznaczyl?

              > Jednym słowem trzeba znać swoje prawa

              ewidentnie nie masz pojecia o prawie
              • fogito Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:30
                jamesonwhiskey napisał:

                > prokurator wyznaczyl?
                >
                > > Jednym słowem trzeba znać swoje prawa
                >
                > ewidentnie nie masz pojecia o prawie

                Nie muszę, bo nie jestem prawnikiem. Przykład jest z reala. Mój mąż jest prawnikiem i on doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie uniknąłby konsekwencji płacenia. Owy mąż płacący 5 tysięcy też jest prawnikiem wink
            • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:27
              Moja znajoma dostaje 5 tys złotych na miesiąc od męża prawnika, bo taką kwotę wyznaczył prokurator na wniosek żony. Rozwodu jeszcze nie mają

              fogito, przez 5 lat facet musi placic alimenty na zone. TYLKO 5 lat. Pozniej w swietle prawa nie musi placic N I C.

              Musi placic na dzieci do ukonczenia przez nie edukacji lub pelnoletnosci.
              • fogito Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:33
                princesswhitewolf napisała:

                > Moja znajoma dostaje 5 tys złotych na miesiąc od męża prawnika, bo taką kwot
                > ę wyznaczył prokurator na wniosek żony. Rozwodu jeszcze nie mają

                >
                > fogito, przez 5 lat facet musi placic alimenty na zone. TYLKO 5 lat. Pozniej w
                > swietle prawa nie musi placic N I C.

                Nie interesowałam się tematem, ale to chyba zależy czy rozwód był z orzekaniem o winie. Jeśli mąż pójdzie w siną dal z panienką to wina będzie jego i wtedy będzie mi musiał płacić alimenty do momentu aż nie znajdę pracy lub nie wyjdę za mąż ponownie.
                Mojemu mężowi się nie opłaca iść do panienki, ale generalnie to mnie jest wsio rawno smile

                >
                > Musi placic na dzieci do ukonczenia przez nie edukacji lub pelnoletnosci.

                No to chyba jasne.
                • izak31 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:44
                  Maż mojej szwagierki poszedł z inną...panienka zaszła w ciąze, on złozył pozew o rozwód. w czasie rozwodu panienka urodziła mu dziecko. Rozwód trwał 3 lata i w koncu sąd uznał winę obojga małzonków. Szwagierka zajmowala się wychowywaniem dzieci.
                  • fogito Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:04
                    izak31 napisała:

                    > Maż mojej szwagierki poszedł z inną...panienka zaszła w ciąze, on złozył pozew
                    > o rozwód. w czasie rozwodu panienka urodziła mu dziecko. Rozwód trwał 3 lata i
                    > w koncu sąd uznał winę obojga małzonków. Szwagierka zajmowala się wychowywaniem
                    > dzieci.

                    U mnie ten scenariusz nie będzie miał miejsca, bo mąż więcej dzieci mieć nie będzie na bank. A co do winy, to ja się kompletnie nie martwię.
                  • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:52
                    I co ze szwagierką i jej dziećmi? Mieszkają pod mostem?
                • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:49
                  fogito, nawet z orzekaniem o winie jest to 5 lat w Polsce.
                  Oczywiscie wysokosc alimentow zalezy od wysokosci zarobkow Pana i ilosci dzieci.

                  Tak na dzieci bedzie musial placic. Na zone TYLKO 5 lat
                  • fogito Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:05
                    princesswhitewolf napisała:

                    > fogito, nawet z orzekaniem o winie jest to 5 lat w Polsce.
                    > Oczywiscie wysokosc alimentow zalezy od wysokosci zarobkow Pana i ilosci dzieci
                    > .
                    >
                    > Tak na dzieci bedzie musial placic. Na zone TYLKO 5 lat

                    5 lat to dużo, czyż nie? Poza tym Pan zarabia bardzo dużo wink
                    • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:09
                      > 5 lat to dużo, czyż nie?
                      Nie. Dla kobiety 45 letniej 5 lat to krotko bo ciezko jej bedzie znalezc prace potem tak czy tak...

                      Poza tym Pan zarabia bardzo dużo wink

                      Jeeezu a ta o sobie.... My mowimy ogolnie o kobietach w takiej sytuacji. Poza tym to sad przyznaje sume i fakt ze maz zarabia duzo nie oznacza, ze pol pensji bedzie musial oddawac zonie. Zazwyczaj sa to sumy za mieszkanie i na godne przezycie
                      • fogito Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:41
                        princesswhitewolf napisała:


                        >
                        > Jeeezu a ta o sobie.... My mowimy ogolnie o kobietach w takiej sytuacji.

                        Nie. Ja mówię o sobie. Bo pytanie było jak będzie w konkretnym przypadku. U mnie będzie jak już napisałam. Nie zamierzam się martwić o pozostałe panie ani panów.

                        Poza t
                        > ym to sad przyznaje sume i fakt ze maz zarabia duzo nie oznacza, ze pol pensji
                        > bedzie musial oddawac zonie. Zazwyczaj sa to sumy za mieszkanie i na godne prze
                        > zycie

                        Nie mam wysokich wymagań smile
                  • tosterowa Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:29
                    Nieprawda. Może płacić dłużej niż 5 lat, jeśli rozwód jest z jego winy - art. 60 kro.
                    • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:30
                      Może płacić dłużej niż 5 lat, jeśli rozwód jest z jego winy - art. 6
                      > 0 kro.


                      Moja przyjaciolka zlozyla o rozwod z orzeczeniem o wine jaka orzekli sedziowie. Dostala 5 lat alimentow tylko + alimenty na dziecko. Podzial majatku to bedzie odrebna sprawa.
                      • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:32
                        no i chyba wystarczy, żeby stanąć na nogi, prawda? smile
                        • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:34
                          Nie wystarczy, musisz mieć pracę, choćby za 1 500 zł miesięcznie, w tym 400 zł dojazdy do pracy, a 1 700 zł opiekunka do dzieci.
                          • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:37
                            Nie wystarczy, musisz mieć pracę, choćby za 1 500 zł miesięcznie, w tym 400 zł dojazdy do pracy, a 1 700 zł opiekunka do dzieci.

                            Serio, prace z 1600zl to mozna dostac bez dojazdow za 400zl gdzies bo o taka prace nie trudno. Tak drogo to sie dojezdza jesli to ma SENS.
                            Mowimy o kobietach jakich dzieci sa w wieku szkolnym i nie musza miec opiekunek. Poza tym wiele rodzin ma instytucje babci.
                          • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:04
                            kurdelebele
                            rzeczywiście, kiszkowato

                            gazecia, w razie czego mogę Ci psa wyprowadzać za 1700, chcesz? wink
                            • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:30
                              Stawki w Krakowie są od 10 do 30 zł za jednorazowe wyprowadzanie tongue_out
                      • tosterowa Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:41
                        no i co w związku z tym? smile
                        Okres, w ciągu którego przysługują alimenty zależy od przesłanek ustawowych i od dyskrecjonalnej władzy sędziego, niemniej jednak maksymalny okres 5 lat obowiązuje tylko małżonka niewinnego (a i może zostać przedłużony), w przypadku małżonka winnego sąd może orzec obowiązek alimentacyjny wobec drugiego z małżonków na dłuższy, niż 5-letni, okres.
                        Widocznie w przypadku twojej przyjaciółki sąd uznał, że tyle jej starczy.
                        • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:44
                          oj tosterowa sa rozne sytuacje. Nie mozna tak liczyc na te alimenty.

                          Znam faceta jaki ma placic zonie i na dzieci alimenty i... bezrobotnego od lat udaje i nie placi bo jest niewyplacalny.
                          Inny placi ale z racji niskich zarobkow aktualnie placi jej grosze.... i musi ona brac pomoc od panstwa.

                          Wielu facetow robi cuda aby sie wymigac. Nie ma to jak miec wlasne zabezpieczenie tez.
                          • tosterowa Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:50
                            No ale to co teraz piszesz, to jest inna sprawa; prawo daje możliwości (a wcześniej twierdziłaś, że nie daje, no to sprostowałam), a jak wygląda to w praktyce to wszyscy wiemy.
                  • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:37
                    W ciągu 5 lat nawet najgorsza niemota jest w stanie znaleźć pracę.
                  • lola211 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 21:22
                    >nawet z orzekaniem o winie jest to 5 lat w Polsce.

                    To nieprawda.5 lat tylko wowczas, gdy rozwod byl bez orzekania o winie.
                    Gdy rozwod nastapil z winy meza- nie ma z gory okreslonego terminu.
            • mmena Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:24
              fogito napisała:
              > Nie przeczyści kont, bo bez mojego podpisu może zrobić to w przypadku tylko jed
              > nego a tam akurat to są tylko kwoty na bieżące drobne wydatki.
              Naiwna dziewuszko. Zawsze może pobrać pieniądze z konta. Nie wspominając już o tym, że może, zwyczajnie, ich tam nie wpłacić. Mąż prawnik? Więc nie jest zapewne takim ciołkiem by dać się wycyckać z kasy.

              > Jak nie będzie chciał płacić w trakcie rozwodu to wystąpię o zabezpieczenie bytu
              Naiwna dziewuszko. Tego się nie robi na życzenie. To się robi gdy są powody. Alimenty są na dziecko, a nie na leniwą partnerkę.

              Moja znajoma dostaje 5 tys złoty
              > ch na miesiąc od męża prawnika,
              Naiwna dziewuszko. Alimentów na współmałżonka nie dostaje się ot tak. Nie oglądaj tyle filmów amerykańskich, bo realia w Polsce są inne. Musisz wykazać, że nie jesteś w stanie się utrzymać. Nie jesteś w stanie, a nie nie chce ci się d... ruszyć i wolisz spędzać czas oglądając opery mydlane. Tak, tak, wiem, nie oglądasz oper mydlanych. Robisz MBA. W Londynie.

              > Jednym słowem trzeba znać swoje prawa.
              Ano trzeba, naiwna dziewuszko.

              Nie wiem czym kierują się niepracujące partnerki pracujących partnerów. Opowieści "znajdę pracę mam świetne CV" czy "mamy wysokie ubezpieczenie" są tak śmieszne, że aż trudno uwierzyć że można być tak dalece naiwnym. Ale naiwność to chyba typowa cecha siedzących w domu.
              • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:33
                Równie dobrze mąż prawnik może zaciukać żonę w ciemnym zaułku i po problemie (oczywiście niepracującą), alibi zawsze może znaleźć.
                Pracującą nie zaciuka bo i po co.
                • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 18:04
                  równie dobrze mąż prawnik może liczyć się z tym, że wysmykiwanie się od obowiązku alimentacyjnego i niezastosowanie się do wyroku skutkować może dyscyplinarką
                  • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 18:24
                    równie dobrze mąż prawnik może liczyć się z tym, że wysmykiwanie się od obowiązku alimentacyjnego i niezastosowanie się do wyroku skutkować może dyscyplinarką

                    pewno ze tak, ale jak bezrobotny lub udaje bezrobotnego? Sady czasem maja nie lada problem z takimi.
                    • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 19:57
                      no tak, ale każdy myśli o swojej koszuli a nie zastanawia się nad potencjalnym nieszczęściem Kowalskiej z trzeciego piętra wink
              • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 18:02
                ciągle powtarzam - posiadanie pracy nie gwarantuje ci, że nagle zdrowie się nie sypnie (i stracisz z tego powodu pracę) akurat w momencie, gdy zostawi Cię mąż
                zaręczam - sytuacja jak u "kury" domowej
                a może gorsza, bo kura psychicznie przygotowana, a Ty nie bardzo
                • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 18:15
                  ciągle powtarzam - posiadanie pracy nie gwarantuje ci, że nagle zdrowie się nie sypnie (i stracisz z tego powodu pracę) akurat w momencie, gdy zostawi Cię mąż

                  ludzie pracujacy maja ubezpieczenie zdrowotne i jakies pieniadze moga odlozyc z zarobkow

                  zaręczam - sytuacja jak u "kury" domowej
                  a może gorsza, bo kura psychicznie przygotowana,


                  na sypniecie zdrowia czy odejscie meza??? Eeee tu juz kwestia pracy i jej braku malo ma do rzeczy.

                  a Ty nie bardzo

                  Mowiac personalnie to ...Hmm o ile sobie dobrze przypomne to ja ex-meza z domu wykopalam. Zreszta nie jego pierwszego.smile) Z tym "przygotowaniem psychicznym" to nie ryzykuj twiedzen bo sie nie znamy.
        • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:05
          No właśnie, czasem wystarczy mieć dodatkowe mieszkanie aby spać spokojnie, z samego wynajmu ma się nieraz tyle ile pracującej na owej kasie w Biedronce.
          Znałam chłopaka (nawiasem mówiąc leń patentowany) który utrzymywał się na całkiem dobrym poziomie nie pracując w ogóle, a utrzymując się z trzypokojowego mieszkania (niedaleko centrum) które wynajmował studentom.
        • kocio_007 Ale proszę bez emocji 13.11.12, 12:18
          Nie chodzi mi o to, kto kogo kocha, jak go traktuje, jak bankomat czy członka rodziny smile nie kierujmy uwagi na bok, ok? Załóżmy, że oboje się kochają ale nagle cos się dzieje, ot wylew czy inny wypadek. Ustaje praca, ustaje płaca, płynąca tylko z jednej strony - co wtedy, tak szczerze smile
          Nie zakładam, że łatwe/osiągalne/możliwe jest utrzymanie dotychczasowego poziomu życia. Jak zapewnicie jakikolwiek poziom smile
          • gazeta_mi_placi Re: Ale proszę bez emocji 13.11.12, 12:34
            Załóżmy Pani owa zawsze pracowała zarabiając średnią krajową dla kobiet w tym kraju czyli 1500zł-2000zł, jest wylew więc konieczna jest stała opieka, która kosztuje też około 1500zł -2000zł (akurat znam tę branżę) zatem Pani wychodzi na zero.
            • princesswhitewolf Re: Ale proszę bez emocji 13.11.12, 12:41

              > Załóżmy Pani owa zawsze pracowała zarabiając średnią krajową dla kobiet w tym k
              > raju czyli 1500zł-2000zł, jest wylew więc konieczna jest stała opieka, która ko
              > sztuje też około 1500zł -2000zł (akurat znam tę branżę) zatem Pani wychodzi na
              > zero.


              Czyli wniosek ze lepiej by nie pracowala wcale i nawet tego 1500-2000zl nie miala na ta opieke i niby jak sobie poradzi bez tego??
              • gazeta_mi_placi Re: Ale proszę bez emocji 13.11.12, 12:46
                Nie pracując zawodowo sama może podjąć się opieki nad mężem, początkowo pod okiem personelu.
                • princesswhitewolf Re: Ale proszę bez emocji 13.11.12, 12:56
                  > Nie pracując zawodowo sama może podjąć się opieki nad mężem, początkowo pod oki
                  > em personelu.


                  Nie pracuje TERAZ bo jak maz bedzie sparalizowany to nie bedzie sie oplacac??? No sorry.... prace zawsze mozna rzucic...
                  • gazeta_mi_placi Re: Ale proszę bez emocji 13.11.12, 13:21
                    Praca za taką kwotę jak powyższa nie zabezpiecza przed niczym niestety.
                    • princesswhitewolf Re: Ale proszę bez emocji 13.11.12, 13:33
                      Praca za taką kwotę jak powyższa nie zabezpiecza przed niczym niestety.

                      Nie zgodze sie. Pani pracujaca w Biedronce ( od czasu gdy dzieci poszly do szkoly czy do przedszkola) mogla sobie te 1600zl przez wiele lat skladac bo wszak maz utrzymywal dom. A co to 1600zl to wyparowywalo? To jest 19, 200 zl rocznie. Pomnoz przez iles lat i procent w banku.

                      Serio dla matematyka z 1 klasy podstawowki to sie nawet oplaca...
                      • gazeta_mi_placi Re: Ale proszę bez emocji 13.11.12, 14:14
                        Mogła też całą tę kwotę wydać wyłącznie na siebie (ciuchy, kosmetyczkę, fryzjera) bądź umawiać się, że z pensji męża idzie na poważniejsze wydatki i opłaty, a pensja "biedronkowa" idzie na codzienne zakupy, np. spożywcze. U osób które żyją na dobrym poziomie te 1600 zł to spokojnie może iść na samo wyżywienie np. czteroosobowej rodziny.
    • atteilow Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:04
      Myślę, że uzależnianie swoich finansów zarówno od męża jak i szefa, czy rządu jest tak samo błędnym rozumowaniem.
    • nutka07 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:05
      > - mąż zapragnie rozpocząc życie z inną panią

      Wolnosc!!!
      Nareszcie!!!


      > - mąż ciężko zachoruje i nie będzie mógł pracowac

      Mam nadzieje ze to bedzie tylko okresowe.


      > - mąż, i tak się zdarza, zejdzie z tego świata?

      Bedzie czula bol, ze dzieci stracily ojca sad
      • nutka07 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:05
        *bede
      • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:06
        Chyba głównie ból ze straty dochodu tongue_out
        • ania.rene Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:37
          nie mierz wszystkich swoja miara
      • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:57
        > - mąż zapragnie rozpocząc życie z inną panią

        Wolnosc!!!
        Nareszcie!!!



        To bylo fajne!
    • ashraf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:16
      Bardzo dobre pytanie. Bo wcale nie musi dojsc do konfliktu o pieniadze, zona nie musi sie czuc uzalezniona finansowo od meza, maz nie musi jej zostawic dla mlodszej. Kazdy natomiast, niezaleznie od swojej uczciwosci i milosci do malzonka moze sie rozchorowac albo po prostu umrzec. I wtedy zaczyna sie tragedia. I nie chodzi bynajmniej o to, ze spadnie poziom zycia rodziny, ale o to, ze zabraknie na najbardziej podstawowe potrzeby. I nie oszukujmy sie, jakie sa w Polsce szanse na powrot do zawodu po 10-15+ latach przerwy, z dziura w cv i bez kontaktow - kazdy wie.
      I teraz - jezeli malzenstwo ma stosowne ubezpieczenia, majatek, nieruchomosci, ktore mozna wynajac, to tragedii nie ma. Gorzej, jesli zyja dobrze, poki on zarabia.
      Ja bardzo chetnie zostalabym z malym w domu dluzej, niz bedzie mi sie to nalezec, ale nie chce tego robic M - tej presji, ze tylko i wylacznie on w 100% jest odpowiedzialny za utrzymanie rodziny, ze jak mu sie cos stanie, to nie bedziemy mieli z synkiem za co zyc. Przy czym mieszkamy w kraju, gdzie ew. zabezpieczenia sa duzo wyzsze niz w PL, mamy tez mieszkania w Polsce. Dwa lata temu M, mlody, zdrowy czlowiek w ciagu kilku dni malo nie umarl podczas nieprzewidywalnej wczesniej operacji, od tej pory jeszcze bardziej zdaje sobie sprawe z tego, ze nikt nie jest wieczny.
    • karra-mia Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:17
      trzeba tez wspomnieć o normalnie funkcjonujących rodzinach, teściach, rodzicach, rodzenstwie. Nie wszędzie sa wojny, awantury i zrywanie kontaktów. Znam znakomitą część rodzin, gdzie jeden za wszystkich i wszyscy za jednego, bez względu na status materialny, sytuacje itd. W razie takiej sytuacji na początek nikt nie zostawi wdowy z dzieckiem albo z chorym meżem na pastwę losu. Pomagają albo finansowo, albo w inny niematerialny sposób i te niepracujące niegdyś kobiety mają szansę jednak wrócić na rynek pracy, poukladac na nowo życie. Nie słyszałam jeszcze, żeby któraś tak podupadła, że dzieci lądują na ulicy, a pani w najlepszym przypadku w wariatkowie. Radzą sobie i najczęsciej pojawiająca się ironia, jak się mówi o niepracujących kobietach, nie jest potrzebna.
      • ashraf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:25
        Nie zawsze rodzine stac na pomoc typu splacanie 1000-2000 zl kredytu mieszkaniowego. Zreszta ja akurat znalam przypadki o ktorych pisze i owszem, nikt nie wyladowal pod mostem, ale raz wdowa z dziecmi stracila dom, inna dlugo nie byla w stanie finansowo pozbierac sie chociaz do pewnego minimum. A przeciez przy wdowienstwie kobieta ma inne rzeczy na glowie (bol, zalobe, pomoc psychiczna dzieciom), zaczynanie w tym momencie kariery zawodowej jest co najmniej trudne.
        W naszym przypadku, przy najlepszych checiach, jakos nie wyobrazam sobie, ze rodzina przysylalaby nam 3000-4000 chf na utrzymanie w Szwajcarii, gdybym nie pracowala, a M cos sie stalo. Moglabym oczywiscie wrocic do Polski i rownoczesne wyrwac dziecko ze srodowiska, szkoly, dodajac mu tym jeszcze wiecej do traumy itd.
      • arwena_11 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:29
        Mam dobry zawód i w razie potrzeby dochodzę do firmy rodziców, którą i tak w pewnym momencie przejmę.
        Mam swój majątek sprzed ślubu.
        Reszta majątku obciążona kredytem, i polisa, które pozwolą mi w razie śmierci męża zachowac majątek i żyć przez jakiś czas spokojnie, zanim nie stanę na nogi.
        Dzieci dostaną dużą rentę rodzinną, jeżeli mąż umrze, ponieważ zarabia dużo na etacie.
        Poradzę sobie.
        Jeżeli byłby rozwód, to duże alimenty na mnie i dzieci, jestem w stanie wywalczyć, poza tym 3/4 majątku wspólnego jest na mnie.
        • ashraf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:33
          W takiej sytuacji jak najbardziej rozumiem decyzje o pozostaniu w domu smile
          • alba27 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:30
            ja równieżsmile
      • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:30
        Znałam jedną Panią która (po zdradzie męża który odszedł do 20 latki) wylądowała w wariatkowie (konkretnie krakowski Kobierzyn), ta Pani akurat pracowała. No i co z tego? Praca nie zabezpiecza przed zdradą, śmiercią małżonka albo wylądowaniem w wariatkowie na skutek np. odejścia Pana..
        • kocio_007 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:51
          I ja znam podobny przypadek (może to ten sam?). Każdego to może spotkac, nawet idealną emamę, o zgrozo nawet mnie. Jednak moim zdaniem łatwiej się pozbierac w jakim takim komforcie materialnym (= zabezpieczenie podstawowych potrzeb moich i dzieci) niż w sytuacji kiedy nagle nie ma co do garnka włozyc.
          • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:27
            Pracująca nie mająca żadnych oszczędności może mieć trudniej niż niepracująca, ale z oszczędnościami odłożonymi na czarną godzinę, pozwalającymi utrzymać się przez najbliższy rok czy dwa.
            To nie jest tak, że pracująca zawsze ma lepiej, wszystko zależy od rodzaju pracy, ile w niej się zarabia, często atmosfery (niełatwo mieć na karku i pogrzeb bliskiej osoby, żałobę plus konieczność chodzenia do pracy gdzie panuje np. niefajna atmosfera), oszczędności, ogólnego poziomu zamożności (oszczędności itp.) niezależnych od samej pensji.
            Znałam niepracującą matkę piątki dzieci z mężem alkoholikiem, jak umarł autentycznie odżyła kobiecina i jej dzieciaki. Jakoś ani z mieszkania jej nie wywalili ani też nie poszła do pracy (może jej opieka pomagała, nie wiem). Dodam, że oprócz pijącego męża nie było tam żadnej patologii, dzieciaki zdrowe, po śmierci ojca nawet dość dobrze ubrane, czyste. Mieli 3 pokojowe mieszkanie w zwykłym bloku. Kobieta na 100% nigdzie nie pracowała.
        • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:29
          o i co z tego? Praca nie zabezpiecza przed zdradą, śmiercią małżonka albo wylądowaniem w wariatkowie na skutek np. odejścia Pana.

          A ktos o tym mowi? Nie o tym mowa. Mowa o tym ze praca daje szanse na wyladowanie w statycznie lepszej sytuacji materialnej po odejsciu Pana na tamten swiat czy do innej Pani.

          Lepiej byc z pustymi rekami czy z jakakolwiek pensja?
          • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 17:44
            Powiedz lepiej czemu Ty po studiach nie poszłaś (z braku laku nawet) do byle jakiej pracy, nie wierzę że nie było nawet pracy typu Mcdonald czy na kasie tylko dwa lata byłaś bezrobotna. I za co wtedy się utrzymywałaś, kto Ci pomagał, bo jedzenie, czynsz (nie mieszkałaś chyba w namiocie), woda, prąd, przejazdy kosztują.
            • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 17:57
              Powiedz lepiej czemu Ty po studiach nie poszłaś (z braku laku nawet) do byle jakiej pracy, nie wierzę że nie było nawet pracy typu Mcdonald czy na kasie tylko dwa lata byłaś bezrobotna.

              Bo nie mialam prawa do pracy w USA. Po ukonczeniu tam studiow na F1 wizienikt nie chcial mnie zatrudnic bo bylo juz gorzej na rynku pracy. Zreszta nie bylam zadnym wyjatkiem. takich bylo setki z tej samej uczelni jak ja. Pod koniec tego okresu przenioslam sie do UK i juz w UK szukalam pracy z lepszym skutkiem w koncu


              I za co wtedy się utrzymywałaś, kto Ci pomagał, bo jedzenie, czynsz (nie mieszkałaś chyba w namiocie), woda, prąd, przejazdy kosztują.

              Oszczednosci. Mieszkalam w akademiku na kampusie. Ja za studia nie placilam a w trakcie studiow pracowalam na uczelnii.
            • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 18:10
              gazeta, choryś?
              a może ja chora?

              normalnie tak z sensem gadasz, że normalnie mogłabym klikać "lubię to" przy każdym Twoim poście

              świat się kończy, jak Boga kocham
    • kiddy Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:26
      Śledzę dyskusję na ten i pokrewne tematy. Ten wątek jest wyjątkowo trafny. Naprawdę, dziewczyny, warto się zastanowić, co się zrobi, jeśli znajdzie się w takiej sytuacji, jak opisane w pierwszym poście. Z własnego doświadczenia znam jedną z przedstawionych sytuacji i w związku z tym mam absolutnego hopla na punkcie posiadania planu na takie właśnie "okazje". Moja mama była żoną przy mężu przez kilkanaście lat. Nie pracowała, zajmowała się domem. Nagle tata zmarł, a moja matka, kompletnie niezaradna i nieznająca twardych realiów, została z dwójką dzieci bez pracy, z niewielkim zabezpieczeniem finansowym, rachunkami, PIT-ami, załatwianiem różnych spraw w urzędach. To jest potwornie trudna sytuacja. Piszecie, że cóż, znajdziecie pracę, przeorganizujecie życie, przecież nie jesteście odizolowane, że się da. Ale to naprawdę nie jest takie proste, to jest zmiana myślenia, zmiana stylu życia i to w sytuacji ekstremalnej, jaką jest śmierć partnera czy rozwód. Ja nie mówię, że niepracowanie i zajmowanie się domem jest złe, bo nie jest, to jest wybór rodziny. Ale uważam, że trzeba mieć plan B, bo życie jest niespodzianką i pisze takie scenariusze, jakich nikt się nie spodziewa.
      • volta2 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:47
        jedyna znana mi wdowa w rozkwicie wieku - odżyła jak tego swojego pochowała,
        a nie dostała nawet renty dla dzieci bo jakże wspaniały ślubny nie wypracował pełnych 5 czy tam 10 lat ustawowo liczonych.

        po pierwszym szoku, gdy żyła w pewnym sensie "na łasce" rodziny - dzieci były małe, np.5 lat, ogarnęła się, znalazła najprostszą robotę na czarno, potem się ogarnęła jeszcze lepiej i coś znalazła na etat, potem wyładniała, znaczy zrobiła się na blond, odbiła 10 lat młodszego faceta jego prawowitej narzeczonej i urodziła trzecie dziecko.
        faceta wyprawiła do niemiec po eruodolary, sama pracuje jak pracowała, wychowuje 3 dzieci i to wszystko przed 40-tką.

        naprawdę, najlepsze co jej się w życiu przytrafiło - to że ten mąż pożal się boże - wyprawił sie na tamten świat. ten boże pożal się mąż to mój bliski członek rodziny więc trudno mi tu zachować obiektywizmsmile

        oczywiście w krytycznej sytuacji - bez mopsów i innych darów z caritasu byłoby jej baaardzo trudno, w jej przypadku instytucje pomocowe powołane do opieki nie tylko nad lokalnymi pijusami zdały egzamin.
      • yoko0202 dodam jeszcze 13.11.12, 12:51
        że w sytuacji, gdy kogoś przypili, to szanse na znalezienie fajnej i dobrze płatnej pracy przez kobietę, która w ciągu ostatnich kilku/nastu lat była, że tak powiem, "przy mężu", leżą w granicach błędu statystycznego, i tu nie ma się co oszukiwać.
        i jeszcze dodam, choć domyślam się że mogę zostać teraz wirtualnie zjedzona, że osobie siedzącej w domu może być niezwykle trudno wyrobić w sobie pewną, nie wiem jak to nazwać, dyscyplinę pracy. Tak ja rozumiem, że prace domowe to też ciężkie zajęcie, ale to są dwa światy. W otoczenie zawodowe nie wchodzi się jak po maśle, to są inne relacje międzyludzkie, potrzebne są inne umiejętności, w ogóle inaczej tam się funkcjonuje, niż w środowisku domowym, rodzinnym. To nie to, że jest ciężej, jest po prostu kompletnie inaczej, i wszelkie przyzwyczajenia czy zdolności wyrobione w trakcie prowadzenia domu/wychowywania potomstwa (i żeby nie było wątpliwości, bywa to praca wręcz kartożnicza, i ja o tym wiem) możemy sobie wsadzić w tylną część ciała.

        więc to nie jest takie proste, że jak coś się stanie to pójdę do pracy, nie niestety...

        • volta2 Re: dodam jeszcze 13.11.12, 13:01
          ale ty masz pewność że do jematek piszesz?
          większość z tych niepracujących - nie pracuje po urodzeniu dzieci, a nie że nie pracowała nigdy w życiu i nie ma pojęca co się czai za drzwiami firm i firemek wszelkiej maści.

          cóż to za tajemną widzę o przetrwaniu w pracy posiadają nasze specjalistki?
          • yoko0202 Re: dodam jeszcze 13.11.12, 13:05
            volta2 napisała:

            > ale ty masz pewność że do jematek piszesz?
            > większość z tych niepracujących - nie pracuje po urodzeniu dzieci, a nie że nie
            > pracowała nigdy w życiu i nie ma pojęca co się czai za drzwiami firm i firemek
            > wszelkiej maści.

            sorry, ale odnoszę dokładnie odwrotne wrażenie - nie chodzi w tym wątku o kobiety które robią sobie 2-3 lata przerwy na wychowawczy, tylko o niepracujące z założenia.
            • volta2 Re: dodam jeszcze 13.11.12, 13:24
              tylko o niepracujące z za
              > łożenia.
              a są tu jakieś niepracujące z założenia NIE MATKI?

              jeśli któraś została matką nie mając uprzednio żadnego zawodowego doświadczenia to zwykle dlatego, że jeszcze się uczyła, a nie dlatego, że z założenia nie zamierzała rozpoczynać pracy. od matury licząc.
              • yoko0202 Re: dodam jeszcze 13.11.12, 13:38
                przyznam, że przestaję rozumieć, o co Ci chodzi i jak to się ma do mojego pierwszego postu

                volta2 napisała:

                > jeśli któraś została matką nie mając uprzednio żadnego zawodowego doświadczenia
                > to zwykle dlatego, że jeszcze się uczyła, a nie dlatego, że z założenia nie z
                > amierzała rozpoczynać pracy. od matury licząc.

                ale nie ma chyba zakazu rozpoczęcia pracy w młodym wieku posiadając małe dziecko?
                ja tak przynajmniej zrobiłam, ale może dla niektórych to jakieś nienaturalne nie wiem.

                piszę, o kobietach w ogóle niepracujących, od wielu lat niepracujących, w różnym wieku, siedzących w domu, a o kim Ty piszesz to ja już nie wiem
                • volta2 Re: dodam jeszcze 13.11.12, 14:12
                  to ja nie wiem, o kim ty piszesz glosząc hasla o jakiejś tajemnej umiejętności przetrwania w pracy.
                  o jakichś nadnaturalnych możliwościach, które niepracującym nie są dane .

                  tylko do tego fragmentu się odnosiłam - uważasz, że kropka czy inna niepracująca(w tym ja) nie wiemy, jak wygląda życie pracowe? dyscyplina pracy?

                  właśnie, śmiem przypuszczać, że dlatego m. inn. sa niepracujące, że doskonale wiedzą co się kryje za drzwiami firm,

                  twoje uświadomienie brzmi nieco śmiesznie, bo tu akurat na forum, większość niepracujących wie, skąd wyszła i gdzie nie chce wracać.
                  • gazeta_mi_placi Re: dodam jeszcze 13.11.12, 14:17
                    Jak to nie wiesz? Na przykład niepracujący nie jest w stanie wstać przed dwunastą w południe. Nawet jak nastawi budzik na konkretną godzinę.
                  • yoko0202 Re: dodam jeszcze 13.11.12, 14:22
                    volta2 napisała:

                    > to ja nie wiem, o kim ty piszesz glosząc hasla o jakiejś tajemnej umiejętności
                    > przetrwania w pracy.
                    > o jakichś nadnaturalnych możliwościach, które niepracującym nie są dane .
                    >
                    > tylko do tego fragmentu się odnosiłam - uważasz, że kropka czy inna niepracując
                    > a(w tym ja) nie wiemy, jak wygląda życie pracowe? dyscyplina pracy?
                    > twoje uświadomienie brzmi nieco śmiesznie, bo tu akurat na forum, większość nie
                    > pracujących wie, skąd wyszła i gdzie nie chce wracać.

                    nie przeinaczaj tego co piszę, na użytek własnych argumentów.
                    tajemne, nadnaturalne? to chyba nie z mojego postu.
                    dyscyplina domowa i pracowa wygląda zupełnie inaczej, i tego nie da się ukryć, i tylko o to mi chodziło.
                    gdy poszłam do pracy po kilku miesiącach w domu z córką, to wracałam umordowana jak koń po westernie, a robota w sumie lajtowa, w fajnym biurze.
                    to jest inny świat.
                    z kolei teraz pracuję dużo, nawet bardzo, ale przywykłam i nie męczy mnie to - gdyby z kolei powiedziano mi, dobra już nie pracuj, teraz zajmij się domem, to jestem przekonana, że po kilku dniach ledwo bym dychała i poważnie myślała o ucieczce z tegoż domu. bo to inny świat, jak wyżej.
                    • volta2 Re: dodam jeszcze 13.11.12, 14:45
                      no i co z tego że to są dwa różne światy?
                      zakładasz że nikt z jedego do drugiego płynnie nie przejdzie, bo ty tak nie potrafisz?
                      to twój problem

                      jak jak pracowalam to był problem żeby wyskoczyć na mistrzostwa świata w wawie w łyż. figurowym, trzeba bylo się zwalniać i mieć wyrzuty sumienia.

                      a jak nie pracuję, to sobie moge na te mistrzostwa do oslo jechać, pobiec w środę do opery(mąż po pracy to nie ma siły) i bez obciążenia grać w środowe poranki w tenisa. napawdę tak trudno zrozumiec, ze wolę takie życie niż ganianie do roboty na 8 rano? ćwiczyłam i taki układ i nie przyniósł mi zbyt wielkiej satysfakcji, ale nie jest do ogarnięcia. więc nie wiem, kogo tak nalezy uświadamiać.
          • lilly_about Re: dodam jeszcze 13.11.12, 13:07
            Akurat większość niepracujących tutaj to emigrantki i przyczyny ich niepracowania są łatwe do ogarnięcia wink
    • mary_lu Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 12:36
      I znów te antagonizmy pracujące/niepracujace.

      Nie lepiej zapytać "Co planuja zrobić kobiety, które w wypadku śmierci/odejścia męża zostają z kosztami znacznie przewyższającymi dochody"?

      Znam wiele niepracujących, które są świetnie zabezpieczone finansowo, znam też takie, na które czeka w każdej chwili praca/ firma.

      Znam pracujące, które zarabiają bardzo mało, nie mają majątku i perspektyw, w razie śmierci męza zostają z długami, bez dachu nad głową i niedopilnowanymi dziećmi.

      I oczywiście przypadki przeciwne w obu grupach. Świat nie dzieli się na dobrze ustawione pracujące i niepracujace w ciemnej d...
      • shellerka kompleksy i wynajdywanie problemów innym 13.11.12, 13:06
        no dokładnie!
        moja sytuacja o utracie małżonka w jakikolwiek sposób, nie różniłaby się jakoś znacznie, w zależności od tego, czy akurat nie pracuję, czy pracuję.
        a wynika to z tego, że w pewnym momencie zarobki mojego męża zaczęły wynosić kilkakrotność moich najwyższych.
        podobnie wydatki. rosną wprost proporcjonalnie do wzrostu tych zarobków.
        nie jest to związane z lekkomyślnością, czy konsumpcjonizmem, tylko raczej inwestowaniem.
        więc, gdybym została nagle sama, to chyba nawet łatwiej byłoby mi się pozbierać nie pracując, niż jeszcze użerając się z moim ostatnim szefem.

        ale ponieważ trzy lata spędziłam w domu i stwierdzam, ze czas ruszyć dalej, myślę teraz, co by tu zrobić, żeby znowu dogonić w swoich zarobkach męża. nie dlatego, że boję się, co będzie z nim, z nami, ale dla samej siebie.

        i skończcie tu leczyć kompleksy.
        sama kiedyś zazdrościłam koleżance, która za przeproszeniem piernąć nie miała czym, ale siedziała w domu z dziecmi. i też tak sobie myślałam - boze... w sumie to ona głupia jest, bo jakby coś się stało... no i co? i stało się u mnie. tej przecież bardziej rozgarniętej i zabezpieczonej od tyłu i przodu...

        a u niej od tylu lat tak samo...

        a co do znalezienia pracy. mysle, ze gdyby sytuacja mnie naprawde przypilla, raz dwa poszłabym chociazby sprzatac cudze mieszkania i nie mialabym z tym problemu, a paniom wymyslającym innym ludziom problemy, radziłabym znaleźć sobie sensowne hobby.
        • ashraf Re: kompleksy i wynajdywanie problemów innym 13.11.12, 13:18
          A o jakich kompleksach mowisz? No, chyba ze podejrzewasz nas wszystkie o zazdrosc o bogatego meza uncertain Wyobraz sobie, ze niektorzy tez maja pieniadze i je inwestuja, a jednak wola miec dodatkowe zrodlo dochodow, a nie liczyc na to, ze jakby co, to pojda sprzatac i utrzymaja za to rodzine.
      • shellerka Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:08
        no dokładnie!
        moja sytuacja o utracie małżonka w jakikolwiek sposób, nie różniłaby się jakoś znacznie, w zależności od tego, czy akurat nie pracuję, czy pracuję.
        a wynika to z tego, że w pewnym momencie zarobki mojego męża zaczęły wynosić kilkakrotność moich najwyższych.
        podobnie wydatki. rosną wprost proporcjonalnie do wzrostu tych zarobków.
        nie jest to związane z lekkomyślnością, czy konsumpcjonizmem, tylko raczej inwestowaniem.
        więc, gdybym została nagle sama, to chyba nawet łatwiej byłoby mi się pozbierać nie pracując, niż jeszcze użerając się z moim ostatnim szefem.

        ale ponieważ trzy lata spędziłam w domu i stwierdzam, ze czas ruszyć dalej, myślę teraz, co by tu zrobić, żeby znowu dogonić w swoich zarobkach męża. nie dlatego, że boję się, co będzie z nim, z nami, ale dla samej siebie.

        i skończcie tu leczyć kompleksy.
        sama kiedyś zazdrościłam koleżance, która za przeproszeniem piernąć nie miała czym, ale siedziała w domu z dziecmi. i też tak sobie myślałam - boze... w sumie to ona głupia jest, bo jakby coś się stało... no i co? i stało się u mnie. tej przecież bardziej rozgarniętej i zabezpieczonej od tyłu i przodu...

        a u niej od tylu lat tak samo...

        a co do znalezienia pracy. mysle, ze gdyby sytuacja mnie naprawde przypilla, raz dwa poszłabym chociazby sprzatac cudze mieszkania i nie mialabym z tym problemu, a paniom wymyslającym innym ludziom problemy, radziłabym z
        • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:12
          moja sytuacja o utracie małżonka w jakikolwiek sposób, nie różniłaby się jakoś znacznie, w zależności od tego, czy akurat nie pracuję, czy pracuję.
          a wynika to z tego, że w pewnym momencie zarobki mojego męża zaczęły wynosić kilkakrotność moich najwyższych.


          Sorry nie kumam. Czyli zalozmy ze pracujesz i maz nagle ( odpukac tfu tfu tfu) schodzi z tego swiata. Czy to ze masz pensje nie ma znaczenia w takiej sytuacji? Lepiej byloby nie miec nic? Nie rozumiem.
          Bo wiesz ubezpieczenia dodatkowe moze miec i pracujaca i niepracujaca...

          Ponadto z czasem moglas liczyc na lepsze doswiadczenie i poprawe zarobkow.
          • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:19
            A czemu interesuje Cię los matek niepracujących? Chcesz ich może zatrudnić u siebie a może z Twojej kieszeni biorą na swoje utrzymanie?
            • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:23
              gazeta_mi_placi napisała:

              > A czemu interesuje Cię los matek niepracujących? Chcesz ich może zatrudnić u si
              > ebie a może z Twojej kieszeni biorą na swoje utrzymanie?


              Inteligentnych ludzi interesuje wiele rzeczy jakie wystaja poza czubek wlasnego nosa. Interesuje mnie nawet los kobiet w krajach muzulmanskich. Nie planuje nikogo nigdzie zatrudniac bo nie prowadze prywatnego biznesu. Moja przyjaciolka niepracujaca wlasnie sie rozwiodla i... stanela na lodzie.
              • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:28
                Zatem inne kobiety też powinny.
                • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:52
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > Zatem inne kobiety też powinny.


                  Lepiej byloby dla nich. Nie ma przymusu. Nigdzie nie pisalam o przymusie.
                  • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:53
                    Skąd wiesz co lepsze by było dla owych kobiet?
                    • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:56
                      Skąd wiesz co lepsze by było dla owych kobiet?

                      Roznie bywa w roznych przypadkach ale statystycznie i logicznie praca i dodatkowy dochod lepiej wplywa na dlugoterminowy budzet domu niz jej brak.
                      • yoko0202 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:02
                        princesswhitewolf napisała:

                        > Roznie bywa w roznych przypadkach ale statystycznie i logicznie praca i dodatko
                        > wy dochod lepiej wplywa na dlugoterminowy budzet domu niz jej brak.

                        daj spokój, nie przetłumaczysz
                      • ola Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:48
                        statystycznie ty i pies macie po 3 nogi...
                        Kobiety żyją w różnych realiach. Każdy swoją sytuację oblicza na swoje możliwości.
                        Myślę, że większość kobiet, które nie mają zamiaru pracować zawodowo, ocenia swoje szanse indywidualnie, a nie statystycznie. Czyli przez pryzmat SWOJEGO majątku, stosunków własnościowych, osobistej sytuacji. I często te sprawy wyglądają tak, że są zabezpieczone na "w razie czego..."
                        Z reguły w ogóle nie myślą o pracy te kobiety, które na to stać.
                        Możesz tłumaczyć statystykę i logike do upadłego, ale i tak wszystko rozbija się o indywidualną sytuację.
              • majenkir Re: 13.11.12, 14:03
                princesswhitewolf napisała:
                > Inteligentnych ludzi interesuje wiele rzeczy jakie wystaja poza czubek wlasnego nosa.


                Inteligentni ludzie to sie interesuja astronomia albo sztuka nowoczesna wink.
                A jak ktos sie interesuje, co zrobi majenkir jak ja maz kopnie w du.pe, to jest zwykla przekupa, a nie inteligentym czlowiekiem.
                • gazeta_mi_placi Re: 13.11.12, 14:04
                  10/10
                • yoko0202 Re: 13.11.12, 14:10
                  majenkir napisała:

                  > A jak ktos sie interesuje, co zrobi majenkir jak ja maz kopnie w du.pe, to jest
                  > zwykla przekupa, a nie inteligentym czlowiekiem.
                  >
                  w sumie to jesteśmy na forum, więc na tym to mniej więcej polega, że kogoś coś interesuje, choćby przyziemnego, i o tym się dyskutuje.
                • jagienka75 Re: 13.11.12, 14:15
                  > Inteligentni ludzie to sie interesuja astronomia albo sztuka nowoczesna wink.
                  > A jak ktos sie interesuje, co zrobi majenkir jak ja maz kopnie w du.pe, to jest
                  > zwykla przekupa, a nie inteligentym czlowiekiem.


                  No dokładnie.
                  Mnie samej wstyd byłoby zadać takie pytanie w realu.
          • ola Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:55
            princesswhitewolf napisała:


            > Sorry nie kumam. Czyli zalozmy ze pracujesz i maz nagle ( odpukac tfu tfu tfu)
            > schodzi z tego swiata. Czy to ze masz pensje nie ma znaczenia w takiej sytuacji
            > ? Lepiej byloby nie miec nic? Nie rozumiem.

            no to wyobraź sobie teraz, że koleżanka ma willę w Milanówku zapisaną na nią i 50% udziałów w firmie męża. Dodatkowo jej teść lub tatuś jest potentatem na rynku bombek choinkowych, w którym to przedsiębiorstwie koleżanka ma pakiet akcji. A koleżanka pracuje jako, dajmy na to, animatorka w świetlicy osiedlowej za minimalną krajową. Pracuje tam, bo lubi kontakt z dziećmi. I już się okazuje, że jej praca zawodowa, choć jest, niewielki ma wpływ na jej utrzymanie jako wdowy...
            • jamesonwhiskey Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 15:19
              potentata na rynku bombek choinkowych to tu jeszcze nie bylo
              • ola Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 19:13
                skąd wiesz?
        • kocio_007 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:33
          Tak shellerka, oczywiście leczę tu swoje kompleksy i zazdroszczę ci jak cholera...
          Mój przypadek i tak jest dośc lajtowy - pracuję, mam wieloletnie doświadczenie i znajomości również innym, popłatnym zawodzie, do ktorego mogę wrócic. Mam gdzie mieszkac i co sprzedac w razie czego. Mimo to w syt. realnego zagrożenia zrobiło mi się zimno ze strachu (pomijając emocje, uczucie do męża, obawy o jego zdrowie). Na szczęście oboje mieliśmy odwagę przyznac się do naszych obaw i powziąc odpowiednie kroki.
          A co w syt. kiedy rodzina żyje na styk lub ma niewielkie oszczędności, a pani ok. 40-tki ma zerowe doświadczenie zawodowe? To juz gorzej prawda.
          • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:37
            A jeżeli będziesz miała wylew i uniemożliwi (wylew może upośledzać zarówno funkcje psychiczne jak i fizyczne) to wykonywanie przez Ciebie owego popłatnego zajęcia, a ciut wcześniej mąż odejdzie do kochanki to co zrobisz? Co zrobisz wtedy? Pamiętaj, że alimenty od męża będą Ci przysługiwać tylko przez pięć lat, a prywatna rehabilitacja po wylewie (udarze) kosztuje....
            Kto Cię przyjmie w tym wieku dodatkowo bełkoczącą po wylewie i nie mogącą wykonywać swojego popłatnego zawodu? Jedyna w mieście spółdzielnia inwalidów "Wrzos"?
          • triss_merigold6 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:42
            A co radziłabyś kobietom, które przez całe lata żyją i pracują w gospodarstwie rolnym teściów? Podjąć pracy w mieście nie mogą, bo daleko, pracy nie ma, koszty dojazdu itd., gospodarstwo (czytaj: teściowie) wymaga ich nakładów, a żadnej własnej i niezależnej kasy z tego nie mają. Nie rzucą wszystkiego, bo często nie mają dokąd pójść (co z dziećmi?).
          • shellerka Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:47
            ale ja nie twierdzę, że ktokolwiek zazdrości akurat mnie. bo akurat moja sytuacja nie jest jakoś tam specjalnie cudowna.

            ale jak już napisałam, mam koleżankę, która nigdy w swym życiu pracą się nie skalała, mimo, że jej małżonek kokosów nie zarabia.
            i co? i kiedy ja odkładałam decyzję o drugiej ciąży, bo wiązało się to wg mnie z pozostaniem w domu na dłuższy okres (babcia już nie te lata, co przy pierwszym dziecku i nie pomogłaby nam, a poza tym mieszkamy już dalej niż kiedyś), ona się rozmnażała dzielnie, nie patrząc na okoliczności przyrody.

            myślałam sobie: "durrrna baba, zero doświadczenia, zero pracy, zero perspektyw, a ona się rozmnaża, a co będzie jak ją mąż wiecznie w rozjazdach w cztery litery kopnie? a co jak umrze, a co jak on straci pracę?"
            i co? i nic....

            koleżanka szczęśliwie się rozmnożyła, żyje jak żyła i jest szczęśliwa.
            a ja sobie myślę, jaka byłam zwyczajnie zazdrosna i tyle.
        • hugo43 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:43
          te pytania trzeba raczej zadac mojemu mezowi,bo wszystko co mamy jest formalnie moje,mieszkanie,pub,samochod itd.ja tam sie o niego nie martwie,bo z jego obrotnoscia to nawet jakby kiedys zostal z niczym,to po roku szacuje,ze moglby przyoszczedzic jakies 100tys i zyc sobie na luzie,niczego nie odmawiajac na codzien.
        • ola Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:23
          Mnie też śmieszy takie uśrednianie wszystkich na jedno kopyto.
          Znam dziewczynę, która nie pracuje od czasów studiów. Chowa dzieci (czwarte w drodze). W tym czasie jej małżonek rozkręcił spółkę z jej bratem do rozmiarów firmy zatrudniającej 80 ludzi. Firma jest na nią i jej brata, po połowie (mąż jest "jedynie" dyrektorem zarządzającym). Ona ma tam stanowisko wiceprezesa i zasiada w radzie nadzorczej, choć fizycznie to raczej lepi z ciastoliny zwierzątka z pociechami.

          Porównywanie jej sytuacji do sytuacji pani zarabiającej 900 zł w warzywniaku jest bez sensu...
    • majenkir Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:20
      Poloze sie i umre big_grin.
    • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:29
      kocio_007 napisała:

      > - mąż zapragnie rozpocząc życie z inną panią

      wystąpię o alimenty, a mąż z racji zawodu będzie musiał je płacić wink

      > - mąż ciężko zachoruje i nie będzie mógł pracowac

      stan spoczynku dostanie - całkiem przyzwoite pieniądze

      > - mąż, i tak się zdarza, zejdzie z tego świata?

      dzieci plus ja - świadczenie w wysokości stanu spoczynku wink

      natomiast fakt wykonywania pracy zawodowej nie daje gwarancji, że ta praca zawsze będzie
      wystarczy zachorować powaznie i musieć się długotrwale leczyć a potem nie być dopuszczoną przez medycynę pracy do wykonywania zawodu (vide: ja)
      nikt ci nie da gwarancji, że po przekwalifikowaniu się, jako już stara osoba bez doświadczenia zawodowego w nowej branży, ta praca dla ciebie będzie

      to tak a propos złudnego poczucia bezpieczeństwa, jakie daje wykonywanie pracy zarobkowej
      • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:32
        acha, mąż ubezpieczony na sporą kwotę wink
      • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:32
        A jak strzeli w ziemię kometa to co zrobisz cwaniaro?
        Ty umrzesz bo nie pracujesz, a wszystkie pracujące przeżyją, ha ha...
        • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:36
          A jak strzeli w ziemię kometa to co zrobisz cwaniaro?
          Ty umrzesz bo nie pracujesz, a wszystkie pracujące przeżyją, ha ha...


          A czy ktos tutaj powiedzial, ze praca zabezpiecza przed wszelkimi dopustami bozymi? W ogole to nie na temat co piszesz. Jakos splycasz udajac ze nie rozumiesz watku.

          Praca i solidne doswiadczenie na CV daje ci wieksze szanse na finansowe utrzymanie gdy maz odejdzie na tamten swiat czy do innej. TYLKO TYLE.
          • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:38
            pytanie, co jeśli masa rzeczy się zawali i trzeba będzie gruntownie się przekwalifikować (np z powodu choroby)

            cv pomoże?
            niekoniecznie

            nie w PL

            nie rozmawiasz o realiach polskich

            w polskich realiach najczęściej pomagają układy
            tfu, tzw polecenie, co ja gadam wink
            • tosterowa Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:47
              > nie rozmawiasz o realiach polskich
              >
              > w polskich realiach najczęściej pomagają układy
              > tfu, tzw polecenie, co ja gadam wink

              Dokładnie, i o czym tu więcej rozmawiać,
              masz układy, to se możesz i 20 lat w domu siedzieć, w razie czego praca znajdzie się w ciągu miesiąca i to czasem całkiem niezła.
              • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:53
                Właśnie, zwłaszcza jak się jest krewnym lub znajomym Pana M. prawda Tosterowa? I w publicznych służbach też trzeba mieć znajomości, znajomy dla żony (kilka lat nie pracowała chyba z 7) znalazł pracę w służbach dzięki znajomościom, sam mi mówił, że bez tego byłoby ciężko, wcześniej próbował w urzędzie, ale tam z kolei "potrzebne by były jeszcze dalej idące znajomości" niż te co posiadał big_grin Tak wygląda sprawiedliwość, zejdźcie na ziemię, a nie pitolcie trzy po trzy, znajomości to podstawa, bez znajomości zaś dają sobie radę tylko osoby faktycznie wyjątkowo uzdolnione i wysokiej klasy specjaliści sad
                • yoko0202 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:58
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > Tak wygląda sprawiedliwość, zejdźcie na ziemię, a nie pitolcie trzy po trzy, znajo
                  > mości to podstawa, bez znajomości zaś dają sobie radę tylko osoby faktycznie wy
                  > jątkowo uzdolnione i wysokiej klasy specjaliści sad
                  nikt się nie rodzi dobrze zarabiającym wysokiej klasy specjalistą, managerem, właścicielem firmy - tu po prostu potrzeba dużo samozaparcia, pomysłu, ambicji, i przede wszystkim pracowitości. Umiejętności po prostu się wypracowuje, ale trzeba chcieć.
                  • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:04
                    tu po prostu potrzeba dużo samozaparcia, pomysłu, ambicji, i przede wszystkim pracowitości.

                    swieta racja.
                  • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:24
                    Samo chcenie i pracowitość to za mało.
                    Potrzeba jeszcze wrodzonych uzdolnień, a także zwyczajnego szczęścia.
                    • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:29
                      Samo chcenie i pracowitość to za mało.
                      Potrzeba jeszcze wrodzonych uzdolnień, a także zwyczajnego szczęścia


                      serio nie wierze w te uzdolnienia. Jesli ktos nie ma jakiejs ociezalosci umyslowej to przy systematycznosci wiele moze osiagnac w dziedzinie jaka go zainteresuje.

                      Szczescie predzej czy pozniej kazdemu sie trafi tu i tam
                      • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:53
                        Życia nie znasz lub jak widać Cię jeszcze nie doświadczyło, być może nigdy nie doświadczysz albowiem życie nie jest sprawiedliwe i co jednego dotyka innego niekoniecznie.
                        • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:05
                          świat się kończy
                          znów się z gazecią zgadzam
                • tosterowa Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:02
                  nom, niestety duże miasto, w którym żyjemy nie różni się specjalnie, pod tym względem, od pierwszej lepszej wsi, gdzie rączka rączkę myje. Ale to też nie jest tak, że bez znajomości nic się nie da załatwić, nie przesadzajmy, ale o ile dłuższa droga uncertain
                  • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:08
                    Zgadzam się.
          • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:39
            Zależy co rozumiesz pod "solidnym doświadczeniem", równie dobrze może to być 20 lat na kasie w supermarkecie albo jako woźna w szkole, ale rozumiem że na forum tylko super uzdolnione wysokiej klasy specjalistki.
            • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:41
              Zależy co rozumiesz pod "solidnym doświadczeniem", równie dobrze może to być 20 lat na kasie w supermarkecie albo jako woźna w szkole, ale rozumiem że na forum tylko super uzdolnione wysokiej klasy specjalistki.

              Doswiadczenie woznej w szkole to tez wartosciowa rzecz i latwiej takiej dostac kolejna prace. Po 20 latach pracy w sklepie tacy ludzie najczesciej awansuja na przelozonych w sklepie juz jesli sa solidnymi pracownikami.
              • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:47
                Niekoniecznie, można być pracowitym i dobrze wykonywać pracę kasjera, ale nie nadawać się na kierownika.
                Od kilku lat widuję te same Panie sprzedające (są trzy) w jednym sklepie na kasie, rozumiem, że jeszcze kilka kolejnych lat i każda z nich zostanie kierowniczką? Zejdź na ziemię, jedni nadają się na kierownicze stanowiska i są pracowici, inni są równie pracowici, ale na stanowiska kierownicze po prostu się nie nadają, nie mają odpowiednich cech.
                A firmy sprzątające chętniej wezmą młodą bez doświadczenia (sprzątanie to ciężka fizyczna praca) niż 50-latkę nawet z 30-letnim stażem.
                Znam taką osobę i niestety od tej ciężkiej pracy ma pewne problemy zdrowotne które już teraz powoli utrudniają jej pracę sad A to naprawdę uczciwa pracowita osoba.
                Nie żyjemy w świecie sprawiedliwym sad
                • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:49
                  przerażające, ale niegłupio gadasz, gazeta
                • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:54
                  Od kilku lat widuję te same Panie sprzedające (są trzy) w jednym sklepie na kasie, rozumiem, że jeszcze kilka kolejnych lat i każda z nich zostanie kierowniczką? Zejdź na ziemię, jedni nadają się na kierownicze stanowiska i są pracowici, inni są równie pracowici, ale na stanowiska kierownicze po prostu się nie nadają, nie mają odpowiednich cech.

                  No to juz ich problem. Niekoniecznie musialy wybierac cale zycie kariere w Biedronce. Naprawde sa ludzie jakich nie interesuja awanse a skoro siedzi w tej pracy od 20 lat to widac lubi. Poza tym wraz z wysluga lat pensja nieco wzrasta.
                  • jagienka75 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:11
                    Naprawde sa ludzie jakich nie interesuja awanse a skoro siedzi w tej pra
                    > cy od 20 lat to widac lubi. Poza tym wraz z wysluga lat pensja nieco wzrasta.


                    Naprawdę?
                    Właśnie moja koleżanka stwierdziła, że 17 lat temu, zarabiała więcej, niż teraz a studiuje, uczy się , pracuje, podnosi wciąż swoje kwalifikacje i jedno wielkie gie z tego ma, bo jej pensja to nawet nie średnia krajowa.
                    Wcześniej się też przekwalifikowała.
                    Gdyby nie daj boże jej mężowi nie daj boże coś się stało, leży i kwiczy.
                    Równie dobrze może położyć się do trumny i czekać na śmierć.
                    • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:38
                      Właśnie moja koleżanka stwierdziła, że 17 lat temu, zarabiała więcej, niż teraz a studiuje, uczy się , pracuje, podnosi wciąż swoje kwalifikacje i jedno wielkie gie z tego ma, bo jej pensja to nawet nie średnia krajowa.
                      Wcześniej się też przekwalifikowała.


                      Sluchaj ja tez znam odwiecznie bezrobotna Pania psycholog konczaca kolejne bezsensowne fakultety na prywatnych uczelnich po jakich nie ma pracy.
                      Wybierajac zawod i kolejne kwalifikacje trzeba myslec Z GLOWA, rowniez o popycie na rynku pracy na dany zawod.

                      Gdyby nie daj boże jej mężowi nie daj boże coś się stało, leży i kwiczy.
                      Równie dobrze może położyć się do trumny i czekać na śmierć.


                      Sugerujesz ze bez tej jej aktualnej pensji ponizej sredniej krajowej byloby jej lzej w takiej sytuacji??? Pomysl, ile moze odlozyc pracujac teraz
                      • jagienka75 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 15:30
                        Sluchaj ja tez znam odwiecznie bezrobotna Pania psycholog konczaca kolejne bezs
                        > ensowne fakultety na prywatnych uczelnich po jakich nie ma pracy.
                        > Wybierajac zawod i kolejne kwalifikacje trzeba myslec Z GLOWA, rowniez o popyci
                        > e na rynku pracy na dany zawod.


                        Nie piszę tu o bezsensownych fakultetach, tylko o kierunkach studiów oraz szkoleniach,które są związane z pracą, którą na dzień dzisiejszy wykonuje a jeśli nie ona i jej współpracownice nie będą podnosiły kwalifikacji, mogą pożegnać się z pracą.
                        I piszę o kobiecie pracującej, nie o wiecznie bezrobotnej.


                      • mea.may2 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 19:19
                        Gdyby coś stało się mojemu mężowi byłabym bogata i nie musiałabym pracować do końca życia. Polisa na życie plus inne zabezpiecznia. Śpię spokojnie.
                  • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 15:03
                    Ale dlaczego problem? Problemem by było (wg Ciebie) gdyby owe trzy Panie nie pracowały smile
                    A pracują, zatem możesz akurat o nie spać spokojna smile
                    Z innej beczki przypomniała mi się kolejna pracująca na kasie w jednym z krakowskich hipermarketów, dwa razy widziałam ją z podbitym okiem, za drugim razem nawet zastanawiałam się czy jakoś jej nie pomóc, ale nie miałam pomysłu sad
                    Potem przeprowadziłam się do innej części miasta i straciłam ją "z oczu" po kilku latach znowu byłam w tym hipermarkecie (chyba po pięciu latach) i traf chciał, że znowu trafiłam na nią przy kasie, znowu miała podbite oko sad
                    A powinna awansować na kierowniczkę lub się dokształcić przynajmniej, a nie pozwalać aby chłop ją lał sad Taka zawsze cichutka, chudziutka sad
                    No patrz, pracuje a szacunku u chłopa nie ma bo te siniaki to chyba nie przypadek...
                    No, ale to pewnie nie e-matka, tu świat jest prosty i idealny.
            • yoko0202 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:45
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Zależy co rozumiesz pod "solidnym doświadczeniem", równie dobrze może to być 20
              > lat na kasie w supermarkecie albo jako woźna w szkole, ale rozumiem że na foru
              > m tylko super uzdolnione wysokiej klasy specjalistki.

              no już prędzej specjalistki niż woźne czy kasjerki, bo one teraz chyba w pracy są, a z laptopem na kasie czy w szatni to jeszcze nikogo nie widziałam
        • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:39
          o kurde, nie pomyślałą
          gazecia, na Ciebie zawsze można liczyć
          zawsze koleżeńska, zawsze pomocna kiss
    • edelstein Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:53
      Temat przemielony i poszatkowany wielokrotnie.Troska pracujacych ematek o te niepracujace jest godna podziwu i taka prawdziwa szczegolnie widoczne jest to przy pierwszej klotni w innym watku o d...maryni.
      Proponuje zainteresowanie sie wlasnym mezem i domem,bo moze sie okazac jak w przypadku znanych mi osob,ze praca nie uchronila przed ubostwem.
      Kazdy orze jak moze,gdybanie co jeslu sensu nie ma,bo kazdy ma inna sytuacje.
      • kocio_007 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:10
        Zawsze mnie ciekawi, dlaczego na ten temat i podobne nie potraficie rozmawiac bez emocji. To zacietrzewienie i odwracanie kota ogonem, sugerowanie zazdrości - z czego to wszystko wynika smile Każda sama sobie niech odpowie.
        Ja pytam na spokojnie, z czystej ciekawości, bo temat osobiscie mnie dotknął. Nie jestem osobą, która chowa głowę w piasek czy zamiata pod dywan, więc podjęłam kroki, aby w razie czego (obym nie musiała tej możliwości wykorzystywac) nie wylądowac w... szczerym polu. I pytam Was, niepracujące zawodowo mamy (btw. czy słowo "niepracujące" jest na tym forum uważane za obraźliwe?) jak i czy w ogóle macie rozpracowaną kwestię nagłego ustania dopływu środków na życie.
        Piszecie że macie ubezpieczenia, firmy, nieruchomości... nie jest więc chyba tak źle, prawda. Skąd więc u was te emocje smile
        • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:20
          Równie dobrze można założyć temat skierowany do matek jedynaków czy nie boją się, że ich dziecko przedwcześnie umrze, a one zostaną kompletnie same (w sensie bez innego dziecka) i że lepiej mieć 2-3 dzieci bo w razie jakby jedno umarło (nowotwory, wypadki chodzą też po dzieciach) to przynajmniej nie zostanie sama.
          • princesswhitewolf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:33
            Równie dobrze można założyć temat skierowany do matek jedynaków czy nie boją się, że ich dziecko przedwcześnie umrze,

            gazeta ty masz jakies myslenie jak z kosmosu, zupelnie nie na temat

            Jeszcze raz mowa o pracy i o sprawach finansowych w przypadku odejscia jedynego zywiciela uzaleznienia finansowego od meza. O pieniadzach mowa i uniknieciu tragedii finansowej, a nie o dylematach samotnosci i co ma dziecko do rzeczy tutaj?<- nic!
            • edelstein Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:40
              Twoje teksty o uzaleznieniu od meza i wydzielaniu kasy przez niego tez sa z kosmosu.Dla ciebie niepracujaca=nie majaca zadnej kasy i zadnych perspektyw.
        • mary_lu Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:24
          Skąd to grzebanie paznokietkiem, skoro podejrzewasz, że boli, skoro absolutnie nie chcesz zrobić ranki?
          • edelstein Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:32
            Ze zwyklej ciekawoscibig_grinszczegolnie to zdanie o wlasnych firmach,polisach itd.jest tego przejawembig_grin
            Tak jak pisalam,troska na tym forum powala na kolana.
            No nic,musze isc,wiadomo w jakim kierunku pojdzie dyskusja,wiec nie mam poczucia,ze cos mnie ominiebig_grin
        • edelstein Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:25
          A co to za “wy“? Akurat ja pracuje,przez trzy lata niepracowalam i uwierz kasa mezowska nie byla jedynym zrodlembig_grin
      • heca7 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:12
        Tak. No właśnie chciałam podziekować za tą troskę o mnie i moje dzieci wink
        Tak mamy ubezpieczenia, działki, mieszkania. Dom jest mój wyłącznie od zawsze.Miałabym za co żyć choć na pewno byłoby mi ciężko na początku. Prowadzimy ze wspólnikami firmę i ja jestem jedynym , który nie pracuje. Ułozyliśmy sobie w ten sposób życie i jesteśmy zadowoleni. Nikt nikogo w nic nie wrabiał.
        Gdyby jednak mąż wpadł na pomysł zmiany modelu na młodszy wink To musiałby wyprowadzić się z mojej chałupy do rodziców i jeszcze jedno. Musiałby zabrać ze sobą trójkę dzieci. Spakowałabym im ubranka i wystawiła walizki razem z tatusiową za drzwi tongue_out Ja nie z tych matek- polek co podłogi będą szorowac byleby dzieci utrzymac przy sobie. I odpadła by mi walka o alimenty . Mąż o tym wie. Potrafimy o tym rozmawiać.
        • kocio_007 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:18
          Tak. No właśnie chciałam podziekować za tą troskę o mnie i moje dzieci wink

          Nie dziękuj. To nie troska, to ciekawośc.
          • heca7 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:28
            kocio_007 napisała:

            > Tak. No właśnie chciałam podziekować za tą troskę o mnie i moje dzieci wink
            >
            > Nie dziękuj. To nie troska, to ciekawośc.
            Tfu, tfu! W takim razie cofam podziękowania big_grin
        • volta2 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:21
          I odpadła by mi walka o alimenty . Mąż o tym wie. Potrafimy
          > o tym rozmawiać.

          identycznie jest u mnie, ja to bym nawet dzieci nie musiała pakować, same by ciuchy wrzucały by być z ojcem.
          mój też o tym wie
          mało tego - z racji mojej biednej sytuacji życiowej nie mógłby liczyć na realne alimenty a nawet na jakiekolwiek.(i kolega sędzia z rodzinnego wyprowadził go z błędu jakie to sie kary na alimenciarzy nakłada za niepłacenie)

          heca ja myślałam ze jedyna jestem z takim podejściem a tu proszę, miłe zaskoczenie.
          • heca7 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:36
            volta2 napisała:


            >
            > heca ja myślałam ze jedyna jestem z takim podejściem a tu proszę, miłe zaskocze
            > nie.
            I dodaję jeszcze z błyskiem w oku "wyobraź sobie kochany minę twojej mamy, ty i trójka uroczych małych J. plus twoja nowa dziewczyna w ich domku " big_grin
            A ponieważ ostatnio szwagierka przebąkuje o odejściu od męża i przeprowadzce do teściów znów pojawił się ten temat. Teściowie mają dwa wolne pokoje na piętrze- mały i duży. "Kotku dobrze się zastanów, jeśli chciałbyś się przeprowadzić to zrób to teraz bo ci siotra większy pokój zajmie" big_grin
            Z tym, że mój mąż uwielbia takie teksty i można się z nim "podroczyć".
            • volta2 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 15:40
              a ja się śmieję, że teściowie by strzelali na vivat korkami od szampana, ale jakby sobie uświadomili, że mąż wraca z przychówkiem, to już nie jestem taka pewna, że ten szampan by się lał strumieniami.

              dobrze, że takiej siostry na horyznocie nie ma...

              ale musisz przemyśleć kwestię dziewczyny - czy go nie przygarnie do siebie z tym potrójnym przychówkiem?
              bo u mnie to wiem, że jak mąż będzie zmiany robił - to nie na młode blond tylko raczej na głuchy las bez baby w pobliżu - powiedział, że się już drugi raz nie da nabrać(choć on naiwny raczej więc może nie zauważy, że nowe dziecko w drodze?smile))
        • jamesonwhiskey Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 14:36
          > rzymac przy sobie. I odpadła by mi walka o alimenty . Mąż o tym wie. Potrafimy
          > o tym rozmawiać.


          ale nie wyglada zebys ty wiedziala ze bedziesz musiala placic
          zreszta kolejna oderwana od rzeczywistosci sie tu pojawila
          rezem z ta cala volta
          • heca7 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 15:18
            jamesonwhiskey napisał:

            > > rzymac przy sobie. I odpadła by mi walka o alimenty . Mąż o tym wie. Potr
            > afimy
            > > o tym rozmawiać.
            >
            >

            > ale nie wyglada zebys ty wiedziala ze bedziesz musiala placic
            > zreszta kolejna oderwana od rzeczywistosci sie tu pojawila
            > rezem z ta cala volta
            A z czego niby miałabym płacić??? big_grin Myślisz, że tylko facet umie się uchylać od alimentów? suspicious Nie bój się dwoje prawników (ja i mąż) wie na czym stoją bez twojej pomocy.
            • jamesonwhiskey Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 15:21
              Nie bój się dwoje prawników (ja i mąż) wie na czym stoją be
              > z twojej pomocy.


              ty prawnik ?
              i jakies teksty ze prokurator cos zarzadzil pare postow wczeniej, moze przestan sie juz kompromitowac
              • alienka20 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 14.11.12, 01:03
                Akurat prokurator może brać udział w sprawach o alimenty. Postudiuj kpc lepiej tongue_out
                • jamesonwhiskey Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 14.11.12, 13:26
                  > Akurat prokurator może brać udział w sprawach o alimenty. Postudiuj kpc lepiej
                  > tongue_out

                  moze ty juz nic nie studiuj bo masz problemy z czytaniem
                  brace udzuiale se mioze
                  ale zarzadzac to moze co najwyzej swoimi starymi gaciami
                  a nie kto komu ile ma placic
      • larrisa Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 15:02
        edelstein napisała:

        > Troska pracujacych ematek o te ni
        > epracujace jest godna podziwu i taka prawdziwa szczegolnie widoczne jest to prz
        > y pierwszej klotni w innym watku o d...maryni.

        Oczywiście, że to nie troska, raczej bezbrzeżne zdumienia, jak dorosłe kobiety w 21 wieku mogą same wybrać niewolę ekonomiczną? Pomijam mamy po urodzeniu dziecka, z dziećmi niepełnosprawnymi czy te które same poważnie chorują. To oczywiście nie wybór, a konieczność. Ale pozostałe?
        Praca, własne pieniądze to wolność. To, że kobiety nie pracują to sam dół drabiny, u podstaw której czai się przekonanie, że kobieta nie nadaje się do samostanowienia o sobie. Nie ma siły, zdolności, umiejętności itd. Świąt zewnętrzny, kariera, niezależność - to świat dla mężczyzny. Kobieta - no cóż, przeleci ścierką, odkurzy, ugotuje, pobawi się z pieskiem, zostanie powiernicą.
        Zawsze, ale to zawsze, choćby mąż był najlepszy, jak nie pracujesz zależysz od jego łaski.
        To on tak na prawdę decyduje. To on ma dobrą wolę, kobieta może się tylko z nią zgodzić lub...odejść.
        Tak prawo różne rzeczy gwarantuje, ale każdy chyba wie, że kodeks pracy też różne rzeczy gwarantuje ale i tak wiadomo, ze szef jest tylko jeden.
        Osoba, która dobrowolnie nie pracuje marnuje swój potencjał, swoje możliwości, oddaje swoja wolność, samostanowienie w cudze ręce. Dzieci - tak, te trzeba utrzymywać, ale dorosłą kobietę?
    • alba27 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 13:58
      W razie rozwodu sprawa jasna, pewnie sprzedalibyśmy dom, spłacii kredy i na jakieś 50-60m mieszkania by mi starczyło, moja wypłata , plus alimenty i jakoś bym dała radę.
      W razie śmierci mojego małzonka, gdybym została z częściowym kredytem (zakładam że ubezpieczenie pokryłoby resztę) to cała moja wypłata poszłaby na opłaty, musielibyśmy przeżyć za rentę na dzieci i kasy z wynajmy mieszkania (700 po opłatach), pewnie bym dorabiała korepetycjami, może wynajełabym pokój studentce, poza tym oboje mamy w pracy ubezpieczenie grupowe i na wypadek śmierci kilkanascie tys by wpadło, sprzedałabym też męża samochód, nic wielkiego ale zawsze kilka tyd do przodu. Nie byłoby lekko , ale dałabym radę, natomiast bez moje wypłaty rady bym nie dała.
      • yoko0202 wreszcie konkretnie 13.11.12, 14:01
        bo reszta to w większości omijanie tematu i odpowiadanie pytaniem na pytanie.
        z tym, że doczytałam, że masz wypłatę, czyli pracujesz, czyli się nie kwalifikujesz koleżanko smile
        • mary_lu Re: wreszcie konkretnie 13.11.12, 14:04
          Były przynajmniej dwie forumki, które dokładnie napisały, skąd nadal miałyby pieniędzy pod dostatkiem. Ale nie pasowały do schematu, więc lepiej udawać, że ich nie było big_grin
          • yoko0202 Re: wreszcie konkretnie 13.11.12, 14:07
            doczytałam, dlatego użyłam wyrażenia 'w większości', coby zasygnalizować, że nie mam na myśli "wszystkie"
            • mary_lu Re: wreszcie konkretnie 13.11.12, 14:19
              Tak, dlatego napisałaś też "wreszcie" big_grin
              • yoko0202 Re: wreszcie konkretnie 13.11.12, 14:29
                ale masz coś konkretnego do powiedzenia w kwestii meritum, czy na razie tylko się czepiasz?
                • mary_lu Re: wreszcie konkretnie 13.11.12, 14:31
                  Czepiam się tylko, chyba nie sądzisz, że na forum będę wyszczególniać, skąd mam pieniądze i w jakiej kwocie.
          • princesswhitewolf Re: wreszcie konkretnie 13.11.12, 14:09
            Były przynajmniej dwie forumki, które dokładnie napisały, skąd nadal miałyby pieniędzy pod dostatkiem. Ale nie pasowały do schematu, więc lepiej udawać, że ich nie było

            Ale zwaz ze dyskusja nie byla na temat: "Czy istnieja przypadki kobiet jakie poradza sobie jak maz odejdzie.?"

            bo to oczywisty banal ze i takie przypadki istnieja

            Rozmowa nie jest o konkretnych przypadkach tylko ogolnie o zagrozeniach jakie niesie ze soba bycie uzalezniona finansowo od meza.
            • mary_lu Re: wreszcie konkretnie 13.11.12, 14:17
              Tak, oczywiście, wątek "Niepracujące - co zrobicie..." absolutnie nie ma być o konkretnych przypadkach.
              • princesswhitewolf Re: wreszcie konkretnie 13.11.12, 17:44
                mary_lu,
                ale to troche jak z przykladem jaki slusznie pewna pani tu przytoczyla. Jesli skupimy sie na wyjatkach to wychodzi na to ze "moj dziadek zyl 90-lat a palil 3 paczki papierosow dziennie. Wniosek : nie gadaj glupot ze palenie szkodzi zdrowiu"

                To ze jakies wyjatki sobie radzilyby jak uwazaja, to nie oznacza ze tak by mialo sie to dobrze jakby przyszlo do realizacji to roznie bywa.
                I to ze jakies wyjatki sie zabezpieczaja to nie oznacza ze grom kobiet niepracujacych staje w horrorystycznej sytuacji po odejsciu meza.
                • mary_lu Re: wreszcie konkretnie 13.11.12, 18:03
                  I tu masz odpowiedź, dlaczego kilka z nas się zaperzyło.

                  Nie jesteśmy jednorodną grupą. Nie siedzimy w żadnym worku. Wątek zaczął się od pytań o konkretne, osobiste przypadki, a zaraz poleciały generalizacje, w wykonaniu kobiet, które z automatu poczuły się lepiej.

                  "Grom" kobiet to żyje za pensję minimalną lub ledwie średnią, swoją, męża, lub swoją plus męża. Ja nie. I wkurza mnie, że jestem z niezdrową ciekawością wypytywana, dlaczego nie myślę o swojej dramatycznej sytuacji po odejściu męża. BO NIE BĘDZIE ONA DRAMATYCZNA. Przynajmniej nie finansowo. Tak samo ma moja mama, jej siostry, moja teściowa. Niektóre kobiety mają takie szczęście.

                  To nie to samo, co palący dziadek. Palący dziadek nie ma szklanej kuli. Kobieta, która PODEJMUJE decyzję o niepracowaniu może mieć KONKRETNE zabezpieczenie finansowe na przyszłość, a Wy o tym zapominacie, uskuteczniając swoje protekcjonalne gadki.
                  • yenna_m Re: wreszcie konkretnie 13.11.12, 18:11
                    10/10
                  • princesswhitewolf Re: wreszcie konkretnie 13.11.12, 18:22
                    > Nie jesteśmy jednorodną grupą. Nie siedzimy w żadnym worku.

                    W realu na pewno okazaloby sie, ze masz racje. Bo tak w zyciu jest ze ludzie nie sa jednorodni. W tym watku niepracujace sa z tego samego worka: kazda twierdzi ze sobie da rade na pewnosmile)) Ot realia forumowe.

                    I wkurza mnie, że jestem z niezdrową ciekawością wypyt
                    > ywana, dlaczego nie myślę o swojej dramatycznej sytuacji po odejściu męża


                    Eee no bez przesady, przeciez to wolna wola ta dyskusja. Nikt cie do muru na sile nie przyciska.

                    Kobieta
                    > , która PODEJMUJE decyzję o niepracowaniu może mieć KONKRETNE zabezpieczenie fi
                    > nansowe na przyszłość, a Wy o tym zapominacie, uskuteczniając swoje protekcjona
                    > lne gadki.


                    No ale to nie jest srednia statystyczna. Tych jest mniej. Wiele kobiet nie ma dodatkowych inwestycji ( grunt, akcje itd).
                    Poza tym pamietam sytuacje z KSO ( Ksiazeczka Systematycznego Oszczedzania). Wielu taka mialo. Na taka mi sie skladali rodzice przez 16 lat mojego zycia. Wplacali tam calkiem spore dla nich wowczas kwoty. No i pewnego dnia w latach 80tych przyszla nowa epoka, inflacja... Nie starczylo na kurtke!
                    Roznie to bywa z inwestycjami i zabezpieczeniami. Moze grunt tylko nie traci tak radykalnie na wartosci...
                    • mary_lu Re: wreszcie konkretnie 13.11.12, 18:29
                      Ze statystyk jeszcze trzeba umieć korzystać. Naprawdę sądzisz, że na tym forum będziemy mieć taki sam rozkład i wysokość dochodów rodzin, jak w całym społeczeństwie?
    • nanuk24 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 15:57
      w kazdej z tych sytuacji wracam do pracy, bo mam taka mozliwosc.
      +
      Ja i moje dzieci jestesmy zabezpieczeni w razie jego smierci lub choroby.
    • kamelia04.08.2007 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:00
      schematyczne az do bólu.
      Pracujacych mąż nie rzuca dla młodszej, mąz im nie zapada na ciezką chorobe, ani nie schodzi z tego swiata, bo one sa pracujace i zapobiegliwe i takim rzeczom zapobiegły.
      Tylko te nie pracujace dotykaja takie rzeczy, bo one leniwe i głupie.


      Bo te pracujace, to 30-letnie specjalistki w wąskiej dziedzinie, matki odchowanego jedynaka, milionerki z kilkunastoma kontami w bankach szwajcarskich, z lokatami rentierskimi, z ubezpieczeniami na zycie na miliony i z kamienicami w centrum Warszawy, z których płyna ciżekie pieniadze z czynszu lokatorów.

      tak, tak, to forum wszystko wchłonie


      Te nie pracujace, to od 40-tki w góre, zapuszczone, grube, obłozone gromadka dzieci i w ogóle głupie i niezaradne, i bez wykształcenia.

      .


      prawda jest taka, że w razie smierci czy choroby małzonka, tudziez w razie rozwodu, to wszystkie jestescie w dupie czarnej.

      Jedna z druga macie albo małe dziecko, albo jestescie w ciązy i wam sie urodzi niebawem, albo macie kredyty pozaciagane.
      Budzety macie tak poplanowane, że potrzebne sa wam obie pensje, by wystarczało do pierwszego.


      gdyby wam mąz zapadł na cięzka chorobe, to byscie swoją pensje oddały na leczenie i na opiekunke, no to ciekawe z czego utrzymywałybyście reszte rodziny. Tak, te lokaty na miliony.

      Mąz umiera, macie na utrzymaniu dom i dzieci, do tego spłacacie kredyt. Tak, tak milionowe ubezpieczenie laduja na koncie. A tu ubezpieczyciel wymysla pierdylion powodów, by ubezpieczenia nie wypłacic. Powodzenia w sądzie, opłaćcie sobie adwokata i wpłaccie wpisowe w sądzie od tego miliona.

      Mąz smiga do dwudziestolatki, której zrobił ciążę. Nagle sie okazuje, ze sprawa rozwodowa sie ciągnie, "aliemntów płacic to ja nie moge, wysoki sadzie, bo moja firma jedzie na stratach, a w ogóle to nie moja firma, tylko mojej matki, a ja tam zarabiam 1700 zł, a moja nowa partnerka jest w 7-mcu ciązy i ma ciąże zagrozoną". Gdzie te wasze tysiace z alimentów?


      W przypadku utraty małzonka, wszystkim sie rypie i tyle.


      Nie bardzo rozumiem jaki jest cel przysrywania tym niepracujacym. Nie bardzo rozumiem jaki interes maja te super wykształcone pracujace w przygryzaniu tym głupim i brzydkim nie pracujacym.
      • ashraf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:11
        A Ciebie najwyrazniej boli, ze niektorzy przewiduja trudne sytuacje i nie biora na siebie zobowiazan (typu kredyt przekraczajacy pensje zony), ktorych w razie czego nie beda w stanie pokryc. I nie trzeba byc do tego milionerem i megaspecjalista w superfirmie, wystarczy myslec nie tylko o tym, zeby dzisiaj bylo mi wygodnie...
        A jesli Ty masz tak zaplanowany budzet, ze bez jednej z pensji wszystko sypie sie jak domek z kart, to raczej nie ma sie czym chwalic.
        I nie zakladaj, ze wszyscy musza wydawac majatek na leczenie w razie choroby, u nas po to placi sie b.wysokie skladki, zeby miec opieke i w razie choroby pomoc w domu (Spitex).
        Kilka forumek podalo przyklady rozsadnych zabezpieczen (firma na zone, nieruchomosci, dobry zawod) i nikt nie zarzucil im braku rozsadku, wiec nie podniecaj sie "dosrywaniem".
        • kamelia04.08.2007 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:19
          z matmy ci trójczyne wpisali, bo matka jajka i kury przynosila? wystarczy, ze kredyt wynosi połowe pensji zony i juz lezysz i kwiczysz. Tylko trzeba umiec liczyc, a tu sie matematyka kłania....

          na leczenie tez nie trzeba majatku wydawac, taniej jest pozwolic umrzec.

          Juz widze te forumki z kilkoma nieuchomosciami, z kilkoma lokatami i te wspaniałe zawody, z których płyna ciezkie pieniadze..... Poczytaj sobie o oszczednosciach Polaków, to bedziesz wiedziala, że zyja z bieżacych dochodów.
          • ashraf Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:32
            Nie, trojczyny nie, bo raczej nie skonczylabym wtedy tych studiow, ktore wybralam. I na budzetowaniu znam sie troche lepiej niz to potrzebne do wyliczenia ile kasy musze wziac ze soba do warzywniaka. Kredytow w CH nie mamy, w Polsce splaca sie z wynajmu. W CH wezmiemy dopiero gdy sprzedamy to, co kupilismy w Polsce, zreszta tutaj splaca sie praktycznie tylko odsetki. Ile wydaje sie na leczenie w CH wiem, a ze w Polsce jest inaczej, to tylko dodatkowy argument za dwoma dochodami. A skoro Polacy nie maja oszczednosci i zyja z biezacych dochodow, to raczej trudno nazwac prace jednej tylko osoby w rodzinie przemyslanym rozwiazaniem. Logika sie klania.
      • yoko0202 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:45
        dopowiedziałaś sobie 99% tego, co napisałaś
        nie padło tu ani jedno słowo o brzydkich, grubych zapuszczonych niepracujących itp itd.
        pytanie było jasne: jakie macie plany/zabezpieczenia w przypadku, gdyby zabrakło jedynego żywiciela rodziny? nie jest to ani pytanie kogokolwiek deprecjonujące, obraźliwe, tylko niezwykle konkretne, i w zasadzie biorąc pod uwagę jakie mamy czasy, porusza bardzo istotną kwestię długoterminowego planowania i zabezpieczenia przyszłości rodziny.
        Takie pytanie możnaby też zadać np. parom gdzie oboje zarabiają marniutko i nie myślą o przyszłości w ogóle, samotnym matkom itp itd., i jakoś taki dziwnie mi się nie wydaje, żeby te grupy aż tak strasznie się obraziły jak niepracujące żony...

        i oczywiście 99% wypowiadających się tu sfrustrowanych forumek pytania nie zrozumiało, albo dopowiedziało sobie jakiś kretyński jego wydźwięk.
        • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:48
          No i napisały Ci - polisy, oszczędności, dobry własny zawód, działkę lub dodatkowe mieszkanie przepisane wyłącznie na nie, udziały w firmie, pomoc od własnej rodziny.
          • yoko0202 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 16:58
            i w porządku, tak trzymać, widać że ludzie myślą i bardzo dobrze.
            po prostu nie ma się co pluć bez sensu.
        • yoko0202 aha 13.11.12, 16:53
          yoko0202 napisała:

          > nie jest to ani pytanie kogokolwiek deprecjonując
          > e, obraźliwe, tylko niezwykle konkretne, i w zasadzie biorąc pod uwagę jakie ma
          > my czasy, porusza bardzo istotną kwestię długoterminowego planowania i zabezpie
          > czenia przyszłości rodziny.
          > Takie pytanie możnaby też zadać np. parom gdzie oboje zarabiają marniutko i nie
          > myślą o przyszłości w ogóle, samotnym matkom itp itd.,

          aha, zadawanie pytania takim właśnie grupom jak rodziny, gdzie pracuje jedna osoba, samotni rodzice itp. ma sens głęboki, ponieważ kwestia zabezpieczenia w takich przypadkach nabiera zupełnie innych barw - w sytuacji, gdy w danej rodzinie dwoje dorosłych ma stabilne dochody, są duże szanse, że ewentualna sytuacja kryzysowa nie dotknie ich w takim wymiarze, jak w rodzinach z jednym dochodom, i ktoś, kto udaje że tego nie rozumie ma jak dla mnie IQ na poziomie szuflady od biurka.
          (jasne, są rodziny po prostu bogate, gdzie kasy na koncie starczy dla kilku kolejnych pokoleń, ale coś mi mówi, że nie takie sytuacje autorka wątku miała na myśli, gdy zadawała swoje pytanie...)
          • mary_lu Re: aha 13.11.12, 17:04
            To wpakuj do swojej szuflady, że liczba pracujących osób wcale nie jest podstawowym wyznacznikiem dobrobytu ani zabezpieczenia rodziny.

            Kobiety, które nie pracują z wyboru, które podjęły tę decyzję mając do tego odpowiednie podstawy, do tego wykształcone i wcale nie pozbawione zupełnie kontaktu ze światem, mogą zwyczajnie czuć się urażone taką "troską", "zainteresowaniem" i pisaniem o tym, jakie są płace na kasie w Biedronce.
            • princesswhitewolf Re: aha 13.11.12, 18:00
              To wpakuj do swojej szuflady, że liczba pracujących osób wcale nie jest podstawowym wyznacznikiem dobrobytu ani zabezpieczenia rodziny.

              Kobiety, które nie pracują z wyboru, które podjęły tę decyzję mając do tego odpowiednie podstawy, do tego wykształcone i wcale nie pozbawione zupełnie kontaktu ze światem, mogą zwyczajnie czuć się urażone taką "troską", "zainteresowaniem" i pisaniem o tym, jakie są płace na kasie w Biedronce.


              mary_lu, ale tu nie chodzi o jakas hanbe ze nie pracuja albo ze sa glupsze czy nie wiadomo co. Absolutnie nie bo to wg mnie istna bzdura tak osadzac.
              Chodzi tylko o zabezpieczenie przyszlosci ich w tym watku <= co bedzie finansowo jak maz odejdzie na tamten swiat czy do innej kobiety
              • mary_lu Re: aha 13.11.12, 18:07
                Ależ absolutną bzdurą jest twierdzenie, że potrafisz przewidzieć sytuację kobiety tylko po fakcie, że pracuje lub nie.
                • princesswhitewolf Re: aha 13.11.12, 18:11
                  Ależ absolutną bzdurą jest twierdzenie, że potrafisz przewidzieć sytuację kobiety tylko po fakcie, że pracuje lub nie.

                  Nie potrafie bo nie znam tej domniemanej "kobiety" jej inwestycji itd. Pytanie osoby zakladajacej watek bylo ogolne i dotyczylo calosci kobiet a nie skupiania sie na wyjatkach.
                  Faktem jest ze brak dochodu jest ryzykowny...
                  • mary_lu Re: aha 13.11.12, 18:23
                    > Pytanie
                    > osoby zakladajacej watek bylo ogolne i dotyczylo calosci kobiet a nie skupian
                    > ia sie na wyjatkach.
                    > Faktem jest ze brak dochodu jest ryzykowny...

                    To jak mnie mąż puści w trąbę czy odumrze, bank i ubezpieczyciel wycycka, rodzina wydziedziczy i porzuci, to biegusiem polecę po choćby Twoją robotę. Może będą chcieli kogoś umiejącego czytać i nie uskuteczniającego bezsensownych generalizacji suspicious
                    • princesswhitewolf Re: aha 13.11.12, 18:28

                      Mary_lu, mimo ubezpieczen i wszelkich zabezpieczen dodatkowa praca daje hipotetycznej kobiecie wieksza szanse na to bys miala cos na CV w razie potrzeby

                      to biegusiem polecę po choćby Twoją robotę. Może będ
                      > ą chcieli kogoś umiejącego czytać i nie uskuteczniającego bezsensownych general
                      > izacji suspicious


                      daj spokoj z poziomem takich odpowiedzi. Prosze - ja rozmawiam kulturalnie i nie obrazam cie. Aby dostac sensowna prace musisz miec kwalifikacje i doswiadczenie

                      • mary_lu Re: aha 13.11.12, 18:33
                        Po raz setny odmawiam bycia hipotetyczną kobietą i odpowiadania za jej hipotetyczne kłopoty.

                        Twoje posty, całkowicie ignorujące sens wypowiedzi innych osób, dalekie są od kulturalnej dyskusji. Z uporem walca wtłaczasz swoje zdanie, zawsze wiedząc lepiej.
                        • princesswhitewolf Re: aha 13.11.12, 18:39
                          Twoje posty, całkowicie ignorujące sens wypowiedzi innych osób, dalekie są od kulturalnej dyskusji. Z uporem walca wtłaczasz swoje zdanie, zawsze wiedząc lepiej.

                          Sorry moze zakonczmy nasza rozmowe, bo wnioskuje, ze dla ciebie kultura=przyznawanie ci racji. Dla mnie kulturalna rozmowa to taka gdzie moga byc odmienne zdania ale nie obrazanie sie wzajemne. Amen
                          • mary_lu Re: aha 13.11.12, 18:45
                            Amen pasuje idealnie do "i tak wiem lepiej".
                            • joanna35 Re: aha 13.11.12, 19:08
                              Mary spokojniesmile Oczywiście , mogą nam się nie podobać posty e-matek pracujących zawodowo, w wielu przypadkach może nam się nie podobać ich złośliwe zainteresowanie naszą sytuacją, ale nie zmienia to faktu, że problem istnieje. Mieszkam w mieście wojewódzkim, mam wykształconych, wydawałoby się nienajgorzej sytuowanych znajomych, ale nie znam nikogo(mam na myśli rodziny z jednym żywicielem), któ byłby tak zabezpieczony na wypadek śmierci małżonka jak większość e-matek na tym forum. Zarobki mojego męża są dobre, ale na kolana nie powalają. Owszem, mamy odłożone trochę kasy co dałoby mi czas na znalezienie pracy i w swoim zawodzie pewnie znalazłabym ją dość szybko, tylko, ze jest to praca w systemie zmianowym, a jeżeli chodzi o zarobki to szału też by nie było. Jakiś czas temu zaczęłam kurs z dziedziny krańcowo odmiennej od wyuczonego zawodu i owszem , nawet mi się to podoba, tylko co z tego, skoro co roku uczelnie wypuszczają setki ludzi z o wiele większą wiedzą, a na rynku znajdzie się całe mnóstwo osób z jakimkolwiek doświadczeniem w tym zawodzie, już nie wspomnę, że o wiele większym też. Więc nic pewnie dziwnego, ze w długie bezsenne noce prześladuje mnie wizja siebie na starość pod mostem na Odrzewink
                  • mary_lu Re: aha 13.11.12, 18:39
                    Brak majątku jest ryzykowny.

                    Brak rodziny jest ryzykowny.

                    Bycie emigrantem jest ryzykowne.
                    • yenna_m Re: aha 13.11.12, 19:58
                      życie jest ryzykowne
                      i kurna, cholernie śmiertelne
                  • ola Re: aha 13.11.12, 19:50
                    > Pytanie osoby zakladajacej watek bylo ogolne i dotyczylo calosci kobiet a nie skupiania sie na wyjatkach.

                    nie ma czegoś takiego jak całość kobiet.
                    Każdy przypadek jest indywidualny. Każda rodzina ma inne stosunki właśnościowe (chociażby kwestia, na kogo jest zapisany rodzinny majątek), inny majątek, i nie da się tego rozpatrywać generalnie.
                    Może jakiś niewielki sens ma pytanie każdej poszczególnej niepracującej forumki o jej plan awaryjny - jeśli kogoś to ciekawi.
                    Uśrednianie wszystkich według z góry przyjętego założenia jest strzałem w płot.
    • joanna35 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 17:36
      Pewnie odbije mi sie to czkawką, ale napiszę prawdę. Od paru lat jest to problem, który spędza mi sen z powiek, bo dla mnie jest to problem nie tylko pracy i zarobków, ale przede wszystkim zapewnienia opieki niepełnosprawnemu dziecku wymagającemu całodobowej opieki w czasie kiedy ja będę w pracy. A mam zawód, tudzież jestem w wieku, w którym kokosów się nie zarabia, kariery też się raczej nie robi.
      • andaba Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 17:54
        Pójdę do pracy.
        Raczej nie liczę na bezrobocie, nawet się w biurze pracy nie rejestruję, bo by mi pewnie znaleźli pracę od ręki. Już raz byłam bezrobotna. Tydzień. A miało być tak pięknie.

        Chyba, że faktycznie tak wiele sie zmieniło w ostatnich latach, ale jak pytałam o mozliwość powrotu do pracy kilka lat temu, to przyjęto mnie z otwartymi ramionami. A jak się zmieniło, to w końcu zawsze można liczyć na pracę w biedronce lub jako niańka bądź opiekunka osoby niepełnosprawnej - jak zauwazyłam jest mało chętnych.
        Mąż nie zarabia takich kokosów, żeby było za czym płakać w razie czego...
      • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 18:07
        i wiesz, generalnie to ja się takich spraw najbardziej boję

        choroby i skutków choroby
        oraz konieczności radzenia sobie z chorobą i umiejętności normalnego życia w tym wszystkim (bez lęków, co za kilka lat, co po śmierci)

        doskonale rozumiem Twój strach sad
    • man_po_prostu_man A co was tak kużwa czyjeś życie obchodzi? 13.11.12, 17:42
      Zajmijcie się swoimi problemami i zacznijcie zarabiać więcej kasy zamiast szczekać na forum. Moja żona pracować nie musi, zarabiam bardzo dużo. Jest zabezpieczona do końca życia niezależnie jak nam się ułoży.
      • jamesonwhiskey Re: A co was tak kużwa czyjeś życie obchodzi? 13.11.12, 21:44
        > Zajmijcie się swoimi problemami i zacznijcie zarabiać więcej kasy zamiast szcze
        > kać na forum. Moja żona pracować nie musi, zarabiam bardzo dużo. Jest zabezpiec
        > zona do końca życia niezależnie jak nam się ułoży.


        zapierdzielaj smialo
        ma wiecej czasu zeby sie zabawiac z panem czesiem z drugiego pietra
        • yenna_m Re: A co was tak kużwa czyjeś życie obchodzi? 14.11.12, 01:08
          czyli rozumiem, że facet (np pracującej kobiety)ma funkcjonować w przestrzeni dom - praca i zero hobby, żeby żona w wolnym czasie od Ciebie się nie musiała zajmować panem Czesiem? wink
          zaiste - szczęściarą jest Twoja żona smile
        • gazeta_mi_placi Re: A co was tak kużwa czyjeś życie obchodzi? 14.11.12, 10:49
          Mieszkają w parterowej willi.
    • sabka22 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 18:18
      Ja po prostu pójdę do pracy-do swojej firmy którą teraz zarządza mąż.
    • 1yna-taka Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 18:42
      musiałabym dać radę, ale bardziej nie do zniesienia byłby fakt, że straciłabym najukochańszą osobę na ziemi, moją podporę gdy jest mi źle, moją radość gdy razem żartujemy.
    • dana2012 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 19:14
      W życiu może zdarzyć się wszystko.
    • ola Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 19:42
      Znam niewiele takich kobiet, które nie pracują programowo, przez kilkanaście lat. Jednak kilka ich znam.
      Dwie z nich to wspólniczki w dużych firmach należących do rodziny (mężów, ojców), pozostające w radzie nadzorczej lub "na stanowisku", mają pakiety akcji pozwalające na przyjemną dywidendę.
      Kolejna - ma 3 mieszkania w centrum Warszawy (odziedziczone po rodzinie) które wynajmuje osobom prywatnym lub firmom.
      Jedna nie pracowała kilka lat, zanim dojechała do wcześniejszej emerytury. Teraz utrzymuje ją ZUS.
      Reszta kobiet, które znam, albo pracują, albo są zaangażowane w domu tymczasowo (małe dzieci).
      Nie przewiduję więc jakiś szczególnych dramatów w moim otoczeniu, chyba że przyjdzie III wojna światowa i znów wszyscy zostaniemy z jedną walizką.
    • georgia241 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 19:52
      To jest głupie pytanie, bo każda kobieta może stracić życiowego partnera. Może także stracić pracę w tym samym czasie. I co?
    • vocativa Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 21:26
      Razem z mężem myślimy o tym. Mamy ubezpieczenie, które w razie śmierci męża zapewnia mi (w zależności od przyczyn i okoliczności tej śmierci) skromne przeżycie przez 1,5 roku(najniższa opcja ubezpieczenia) do 5 lat(najwyższa). Jest więc to zabezpieczenie dające jedynie czas na znalezienie pracy,a moim przypadku raczej rozkręcenie własnej, na początku na pewno niedochodowej działalności gospodarczej. W przypadku śmierci męża więc na pewno byłoby mi ciężko. W przypadku choroby męża ubezpieczenie daje nam zabezpieczenie jedynie na 3 miesiące więc byłoby jeszcze gorzej. Z pewnością jak poprawi się nasza sytuacja finansowa pomyślimy o dodatkowych zabezpieczeniach i ubezpieczeniach.
      • yenna_m Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 13.11.12, 21:30
        u mnie:
        jakieś oszczędności
        polisa pozwalająca spłacić kredyt
        i sensowne pieniądze w ramach świadczenia "spoczynkowego" - cokolwiek to znaczy wink
        • kocio_007 Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 14.11.12, 15:33
          Panie niepracujące, posądzające mnie o:
          - zazdrośc
          - niezdrowe zainteresowanie/troskę losami ich i ich dzieci
          - złośliwośc/wsadzanie nosa w nie swoje sprawy (wtf) itp.
          nie pochlebiajcie sobie. Wasze losy (piiiiiiiip) mnie totalnie. A już z pewnością nie zazdroszczę (wtf), uświadomiwszy sobie w nagłej sytuacji, której nikomu nie życzę, że mimo mojego zaplecza w postaci: firmy, nieruchomosci, kapitału intelektualnego (tak, właśnie tak) i zawodowego oraz (uwaga) ubezpieczenia musiałabym się mocno nagimnastykowac, żeby powrócic do ekonomicznej rownowagi, gdyby nagle zabrakło mojego męża.
          Nie mam wątpliwosci, że po jakimś czasie udałoby mi się to, może nie w 100% ale w 75% - tak. Podejmujemy włąśnie kroki, zeby ten % zwiększyc.
          I zadałam sobie pytanie - co gdybym tego nie miała (mam na myśli głównie kapitał int. i zawodowy, doświadczenie, na ktorym można budowac). Byłaby to mianowicie wielka czarna du...a. Nie jestem bowiem dziedziczką fortuny, puli mieszkań na wynajem czy innych materialnych benefitów jak każda z Was smile Dzięki Wam, które podzieliłyście się ze mną swoim doświadczeniem wiem już, że wystarczy dokupic ze 4 kawalerki na wynajem i będzie spokój.
          To naprawdę pokrzepiające wiedziec, że jesteście tak przewidujące i odpowiedzialne.
          • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące - co zrobicie, jeśli.... 15.11.12, 12:03
            Ja myślę, że niepracujące z wyboru to faktycznie osoby raczej zamożne i mające owe zabezpieczenia. Inna strona medalu to osoby mające problem z alkoholem, żyjące z zasiłków itp. ale one raczej nie mają też na internet i w wątku się nie udzielą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka