Obrażona sąsiadka

15.12.12, 18:55
Potrzebuję spojrzenia z dystansu na pewną sytuację. Do soboty z przed 2 tygodni z sąsiadami mieszkającymi nad nami mieliśmy dobry kontakt, szczególnie ja z sąsiadką, nasze córki się razem spotykały, nasze synki razem chodzą do jednej grupy w przedszkolu itp. A w ową sobotę urządzaliśmy spotkanie ze znajomymi ( razem z nami 7 osób), planując również karaoke. Uprzedziłam o tym sąsiadów, że może być trochę głośno, oczywiście nie ma problemu, tym bardziej że już nie raz tego typu imprezki robiliśmy i nigdy problemu nie było. W poniedziałek idę na górę zagadać i spotykam się z wyrzutami, że spać nie mogli, dzieci strasznie to przeżyły, ze cały weekend zepsuty mieli itp, itd. Mnie wmurowało, po pierwsze uprzedziłam, po drugie mieszkając w bloku z takimi sytuacjami trzeba się liczyć, po trzecie do tej pory śmiali się bardziej z naszego fałszu niż obrażali. Od tamtej pory cisza, sąsiadka nie dzwoni, ja raz zadzwoniłam tak pogadać, ale zdawkowo odpowiedziała i koniec rozmowy. Mąż mój ma na to krótko mówiąc wylane i mówi że trzeba drugą imprezę zrobić i mam się nic nie przejmować. Ja z jednej strony uważam tak samo, a z drugiej trochę mi szkoda tej znajomości ,ale nie zamierzam się kajać i przepraszać. Co o tym sądzicie? Przepraszać czy olać?
    • robitussin Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 18:57
      Może się obraziła, bo liczyła na to, że i ją zaprosicie?
      • agajjja Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:05
        Na pewno nie, bo u nich wszelkie imprezy kończą się o 20 tak jak dzieci idą spać. Nie urządzają w domu " dorosłych" imprez. Wszelkie spotkania z udziałem dzieci. My prowadzimy i takie i takie. Jak dla dorosłych to dzieciaki wymiatają i śpią jak zabite, hałas im nie straszny. Przywyknięte smile
        • krejzimama Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:10
          Dorosły, kulturalny, odpowiedzialny człowiek robi tak jak wasi sąsiedzi. WIdać po prostu w końcu poznawali się na was.
    • cherry.coke Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:01
      Chyba nic nie mozesz zrobic. Karaoke w bloku to sredni pomysl, ale jesli uprzedzaliscie i nie protestowali... Jesli bylo glosniej, niz sie spodziewali, to mogli przeciez zapukac i zwrocic uwage. Kolejnej imprezy nie rob, bo wezwa policje...
      • asiaiwona_1 Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:04
        i ja obstawiam, że liczyli na zaproszenie. Przecież to oczywiste, że jakbyście byli faktycznie za głośno to mogliby zapukać i zwrócić uwagę. Ja bym olała i na siłę znajomości nie utrzymywała.
        • krejzimama Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:05
          No tak, jeszce brońcie tych chamów ze wsi.
          • robitussin Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:12
            krejzimama napisał:

            > No tak, jeszce brońcie tych chamów ze wsi.

            Och, odezwała się ta kurtularna suspicious
            • krejzimama Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:25
              Na tyle by nie zakłócać spokój innym ludziom darciem japy.
              Pomijam kwestię idiotyzmu rozrywki jaką jest karaoke.
              Od darcia japy są koncerty, kluby, stadiony, puby.
    • man_po_prostu_man Ma rację sąsiadka 15.12.12, 19:05
      Kto normalny urządza karaoke w bloku?? Na takie coś to się zaprasza ludzi do pubu. Sąsiadka ma się przyzwyczajać do hałasu bo w bloku mieszka????? Może ty się przyzwyczajaj, że na pewne imprezy to trzeba mieć dom wolnostojący albo urządzać je w knajpie.
      • robitussin Re: Ma rację sąsiadka 15.12.12, 19:10
        man_po_prostu_man napisał:

        > Kto normalny urządza karaoke w bloku??

        Ten, którego sąsiedzi nie widzą w tym problemu.
        "już nie raz tego typu imprezki robiliśmy i nigdy problemu nie było"

        > Może ty się przyzwyczajaj, że na pewne imprezy to trzeba mieć dom wolnostojący albo
        > urządzać je w knajpie.

        Którego słowa nie rozumiesz w "już nie raz tego typu imprezki robiliśmy i nigdy problemu nie było". Innymi słowy, kiedyś było ok, teraz było ok (skoro sąsiadka słowa nie powiedziała, gdy autorka poszła ją uprzedzić), ale po imprezie sąsiadka strzeliła focha z nie wiadomo jakiego pwodu. I o to chodzi, a nie o głupie rady, że karaoke to się w klubach urządza.

        R.
        • man_po_prostu_man Robitussin weź syrop na uspokojenie 15.12.12, 19:15
          i poluzuj poślady. Widać, że jesteś ulepiona z jednej gliny z autorką wątku. Nie moja wina,ze nie stać was na imprezy w knajpie i całą wiochę spraszacie do bloku.
          • robitussin potrafisz się odnieść do sedna? 15.12.12, 19:53
            ... czy przylazłoś tutaj tylko po to, żeby odreagować nieudaną sobotę?
          • madzioreck Re: Robitussin weź syrop na uspokojenie 15.12.12, 20:16
            Następny ciul, który zupełnie nie skumał, o co chodzi. I spina poślady tłumacząc rzeczy zbędne...
        • morekac Re: Ma rację sąsiadka 16.12.12, 08:33
          I o to chodzi, a nie o głupie rady, że karaoke to się w klubach urządza.

          Może goście za bardzo fałszowali tym razem... to tłumaczyłoby również przerażenie dzieci...
          Poza tym być może niektórzy nie uznają 'zabaw hucznych' w adwencie.
      • agajjja Re: Ma rację sąsiadka 15.12.12, 19:15
        A jak ktoś urządza imieniny w bloku i co rusz leci sto lat i jeszcze jeden i jeszcze raz to jest ok.? A jak się śpiewa co innego to już nie można? To nie było ze sprzętu jak w jakiejś knajpie ale z plejki więc żadne tak ach ech.
    • agajjja Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:11
      Nie uważam, abyśmy byli chamami, bo uprzedzaliśmy, imprezy nie są notoryczne a z raz na pół roku, a w bloku mieszka tyle różnych rodzin, ludzi, o różnych nawykach i zwyczajach, że trzeba się liczyć z różnymi rzeczami.
      • viviene12 Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:56
        agajjja napisała:

        > Nie uważam, abyśmy byli chamami, bo uprzedzaliśmy, imprezy nie są notoryczne a
        > z raz na pół roku, a w bloku mieszka tyle różnych rodzin, ludzi, o różnych nawy
        > kach i zwyczajach, że trzeba się liczyć z różnymi rzeczami.

        a ten koncert ze sie tak wyraze to do ktorej godziny trwal?
        o ktorej macie ustalona regulaminem domowym cisze nocna?
    • olena.s Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:17
      Moim zdaniem impreza, której clou jest celowe głośnie zachowanie nie nadaje sie do bloku, bez względu na uprzedzenie sąsiadów.
      • agajjja Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:27
        Poza tym gdyby po pierwszej tego typu imprezie powiedziała, że im to nie odpowiada, przeszkadza, nie życzy sobie to ok., nie powtórzyło by się. Ale nigdy nic takiego nie miało miejsca aż do teraz.
        • jak-nie-ja-to-kto Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:32
          Może było inaczej niż "zwykle"? Może was lub waszych gości "troszkę" poniosło?
        • sueellen Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:47
          No teraz juz Wam powiedziala, ze jej PRZESZKADZA. Moze tym razem przesadziliscie troche z tym wyciem? Nie wiem skad Wam sie wzial pomysl zeby olac i urzadzic znow w takiej sytuacji.
          • agajjja Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:53
            Widzę, ze straszne poruszenie wywołuje to co powiedział mój mąż, chciał wyrazić przez to tylko tyle, że nie powinnam się tym przejmować, a druga taka impreza to rozluźniający dodatek, żebym sobie głowy nie zawracała.
        • olena.s Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:54
          Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, czemu sasiadce teraz zaczęło przeszkadzać. Natoamist podtrzymuję swój pogląd: impreza, która polega zasadniczo na głośnych śpiewach amatorów nie powinna miec miejsca w bloku.
          • robitussin Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 20:04
            olena.s napisała:

            > podtrzymuję swój pogląd: impreza, która polega zasadniczo na głośnych ś
            > piewach amatorów nie powinna miec miejsca w bloku.

            A co to ma do rzeczy w tej dyskusji?
          • lily-evans01 Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 00:20
            Może było już naprawdę drastycznie za głośno?
            I te dzieciaki naprawdę nie mogły spać?
            Te "sto lat, sto lat" to też nie lecą tak bez przerwy na imieninach, a karaoke to pewnie była co najmniej godzina wycia narąbanych uczestników imprezy...
            Widocznie została przekroczona pewna granica. Zapewne bawiący się nie mieli tego świadomości. Ale i matka budzących się co chwilę maluchów pewnie nie miała nerwów, żeby ganiać i użerać się z imprezowiczami.
            A argumentacja, że w bloku trzeba się przyzwyczaić i że należałoby zrobić drugą imprezę - co za buractwo...
        • noemi29 Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 20:37
          agajjja napisała:

          Ale nigdy nic
          > takiego nie miało miejsca aż do teraz.

          A może zawsze jej to przeszkadzało, ale znosiła w imię znajomości? Przymykała oko, a tym razem może byliście głośniej i przelało się?
          • crises Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 08:58
            Zapewne tak było - my sąsiadów, lokatorów naszych znajomych, też nie zrugaliśmy za pierwszym razem. Poznaliśmy ich i są dość sympatyczni, znajomi, którzy są właścicielami mieszkania, przedstawili ich, zresztą z właścicielami mieszkania, kiedy jeszcze tu mieszkaliśmy, dość się lubiliśmy, a jak się kogoś zna i lubi, ma się większe opory z poinformowaniem, że coś przeszkadza i ogólnie większą tolerację na takie zachowania.

            uznaliśmy, że raz na czas imprezka typu gitara i śpiew, jest do przeżycia. Za drugim razem, i to po dwóch tygodniach po pierwszej imprezie, trochę jednak się wkurzyliśmy, za trzecim, kiedy po północy na całą klatkę niosło się pijane "Hej, sokoły", nie zdzierżyliśmy i poszliśmy opieprzyć.
    • agajjja Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:19
      Dyskusja z Tobą nie ma najmniejszego sensu.
      • jak-nie-ja-to-kto Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:29
        Widzę że nie chcesz dyskutować bo brak Ci kontrargumentów. Myślę, że w głębi serca wiesz że krejzi ma racje...
        • agajjja Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:33
          Nie chodzi o brak kontrargumentów, tylko o to,że nie wdaję się w rozmowy z osobami, które na dzień dobry mnie obrażają. Można swoje zdanie wyrazić inaczej, jak zrobiły to inne osoby w tym wątku. Ale to krejzi jest chamska, bo nie miała powodów aby mnie obrażać i tyle.
          • jak-nie-ja-to-kto Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:36
            Masz rację, nie powinna Cię obrażać, ale w tym co pisze jest sens i uważam że ma racje.
        • agajjja [...] 15.12.12, 19:38
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • pitahaya1 Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 20:38
            Bo pewnie do tej pory jakoś te imprezy znosili. Powoli, powolutku zaczynali mieć dość i kiedyś musiało się ulać.
            Argument "przecież mieszkają w bloku" taki trochę od czapy.
            Mieszkanie w bloku to również pójście na kompromis w obie strony.
            Może sąsiedzi z tych, którzy imprez nie lubią a może akurat sąsiadka źle się czuła.
            Powiem Ci, że kiedyś imprezy sąsiadów miałam w nosie. Robili je rzadko, więc co mi tam jeśli się człowiek zabawi. Ale powolutku te imprezy przeszły na środek tygodnia (pani bezdzietna), potem do rana (pani pracowała na zmiany) i z przytupem (mieszkanie bez dywanów).
            I nie chodzi o to, żebyś mi teraz odpisywała, że Ty masz dywany. Chodzi o podobieństwo. Pewnie te pierwsze imprezy im nie przeszkadzały ale kolejne już może tak.
    • nutka07 Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:32
      Nasze synki, to zapamietalam wink

      Sasiadka pewnie liczyla na zaproszenie, a co do halasu to Ty musisz liczyc sie z tym, ze komus moze to przeszkadzac.
      • agajjja Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:43
        wiem , wiem, nasi synkowie, ale nasze synki fajnie brzmią i tak mówimy o nich smile. Wiem, że komuś może to przeszkadzać, dlatego jak mówiłam, do tej pory nie było pretensji tylko teraz. Już nie zamierzam robić karaoke w domu, bo bardziej zależy mi na sąsiadach niż na śpiewaniu. Tylko nie wiem jak to teraz rozwiązać, iść i przepraszać czy przeczekac aż im przejdzie.
        • stef63 Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:46
          agajjja napisała:

          > wiem , wiem, nasi synkowie, ale nasze synki fajnie brzmią i tak mówimy o nich :
          > ). Wiem, że komuś może to przeszkadzać, dlatego jak mówiłam, do tej pory nie by
          > ło pretensji tylko teraz. Już nie zamierzam robić karaoke w domu, bo bardziej z
          > ależy mi na sąsiadach niż na śpiewaniu. [b]Tylko nie wiem jak to teraz rozwiązać,
          > iść i przepraszać czy przeczekac aż im przejdzie.
          [/b]

          Przeprosic i więcej tak nie robic.
        • cherry.coke Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:50
          Przeprosic i nie robic wyjacych nocnych imprez w domu...
        • nutka07 Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 20:33
          Ja bym z nia normalnie pogadala, jezeli jestescie faktycznie na dobrej stopie kolezenskiej.
          Powiedzialabym ze nie wiedzialam, ze im to tak przeszkadzalo i jezeli faktycznie o to chodzi, to przepraszam i chcialabym zebysmy dalej sie kumplowaly.
          Wystarczy, nie? smile
      • robitussin Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:57
        > to Ty musisz licz
        > yc sie z tym, ze komus moze to przeszkadzac.

        Powiem tak - jeśli mi przeszkadza hałas (czy cokolwiek), to mówię to wprost, a nie zgadzam się na tego typu imprezę, męczę się przez całą noc, a potem się obrażam i ... znów zgadzam się na taką imprezę. Może dlatego też nie rozumiem, o co chodzi sąsiadce autorki. Jak ktoś jest mało asertywny i nie potrafi wyrazić wprost swoich zastrzeżeń, to on ma problem, a nie jego otoczenie. Gdyby jej faktycznie przeszkadzało, to przyszłaby/zadzwoniła w środku imprezy i poprosiła o ściszenie kilka tonów niżej. Ja dokładnie tak robiłam i nigdy konfliktów z sąsiadami nie miałam.
        • nutka07 Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 20:29
          No ok, tylko halas jest bardziej uciazliwy niz cisza, dlatego napisalam ze to autorka, musi sie bradziej liczyc z tym, ze komus moze to przeszkadzac.


          U mnie jest chlopak pietro wyzej, po skosie, jak zaczyna byc glosno to zawsze po polnocy.
          Nigdy u niego nie bylam, bo dopoki mi dzieci spia i ja moge spac to niech sobie gra.
          Sasiadka zza sciany robila impreze do 3, ze ja moglam tanczyc w swoim pokoju, ale mi to ryba bo jw.

          Ale nie mow mi ze to soba ktora ma cisze w domu ma sie dostosowac i liczyc z tym bo mieszka w bloku, bo tak wlasnie napisala autorka i do tego sie odnioslam.
          Nie kazdy musi byc asertywny, jezeli generujesz taki halas to chyba jasne, ze moze byc to dla kogos uciazliwe.
    • panirogalik Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:33
      A jaka to znajomość skoro mieszkacie po sąsiedzku a ich nawet nie zapraszacie na swoje imprezy? Co z tego że oni kładą dzieci o 20 skoro i tak nie mogą przez was spać? Wy nie jesteście znajomi tylko po prostu znacie się.

      Mnie wmurowało, po pierwsze uprz
      > edziłam, po drugie mieszkając w bloku z takimi sytuacjami trzeba się liczyć

      Mieszkając w bloku trzeba się liczyć przede wszystkim z tym, ze jak się urządza w mieszkaniu karaoke, to o 22:01 sąsiedzi dzwonią po policję.

      Mąż mój ma na to krótko mówiąc wylane i mówi
      > że trzeba drugą imprezę zrobić i mam się nic nie przejmować.

      Buractwo.
      • agajjja Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:49
        To że się wzajemnie na imprezy nie zapraszamy to nie znaczy że nie jesteśmy znajomymi. Otóż jesteśmy i nie będę tego argumentowała.
        • panirogalik Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:58
          eee, taka tam luźna znajomość
    • yenna_m Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:37
      nie dziwię się sąsiadce tongue_out
    • sueellen Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:44
      Nie napisalas o ktorej sie ta imprezka zakonczyla?
      Bo jesli o 24:00 to w sumie ok, ale jesli wyliscie tak do godzin porannych to juz nie za bardzo...
      • agajjja Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:47
        o 1.3 było po "wyciu"
        • marzeka1 Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:50
          I ty się dziwisz????
        • sueellen Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:51
          no to lekko przesadziliscie. Tez by mnie wk***w wzial gdybym musiala sluchac wycia do 1 nad ranem.
        • yenna_m Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:55
          mocna przesada tongue_out

          ciesz się, że nie jesteś moją sąsiadką, bo miałabyś Policję na karku

          a jak zniosły imprezę Twoje dzieciaki?
          do 1.30 wycie - niezły osiąg
          • robitussin Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 20:02
            > ciesz się, że nie jesteś moją sąsiadką, bo miałabyś Policję na karku

            Naprawdę? Przychodzi do Ciebie sąsiadka, uprzedza, że dziś w nocy będzie gwarno i głośno, Ty się na to godzisz, a potem wzywasz policję? Naprawdę tak byś zrobiła?
            Mam wrażenie, że połowa wątkowiczów nie doczytała istotnej informacji, że kobieta została uprzedzona i nie zgłaszała zastrzeżeń. A nawet jeśli coś ją wkurzyło, to wystarczyło przyjść/zadzwonić i uciszyć towarzycho, a nie strzelać focha na drugi dzień. Wkurzają mnie tacy ludzi, którzy nie potrafią wprost wyrazić swoich potrzeb, tylko się czają.
            • cherry.coke Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 20:26
              Moze ona sie zgadzala na impreze do 23, a nie do 1.30?
              Nie zawsze jest sens uciszac rozwrzeszczane towarzystwo, jesli jest w "szampanskim humorze", czasem lepiej juz doczekac do konca.
              • robitussin Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 00:38
                cherry.coke napisała:

                > Moze ona sie zgadzala na impreze do 23, a nie do 1.30?

                A to już tylko zwykłe dywagacje.

                > Nie zawsze jest sens uciszac rozwrzeszczane towarzystwo, jesli jest w "szampans
                > kim humorze", czasem lepiej juz doczekac do konca.

                No to ja niestety wychodzę z innego założenia. Albo jeśli się godzę na hałas, to zaciskam zęby i cierpię, ale wtedy nie robię obrażonej królewny następnego dnia, albo się nie godzę na hałas, ale wówczas idę w trakcie imprezy i proszę o ciszę.
                • stef63 Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 08:44
                  > cherry.coke napisała:
                  >
                  > No to ja niestety wychodzę z innego założenia. Albo jeśli się godzę na hałas, to zaciskam zęby i cierpię, ale wtedy nie robię obrażonej królewny następnego dnia, albo się nie godzę na hałas, ale wówczas idę w trakcie imprezy i proszę o ciszę.



                  I imprezowicze na zwróconą uwagę zachowują się ciszej? Nie wierzę w takie cuda, pijane towarzystwo ma głęboko wszystkich w nosie - liczą się tylko oni i ich dobry nastrój, a nie spokój sąsiadów. Też nie raz zwracałam uwagę moim sąsiadom imprezowiczom i efektu nie było, nawet jak postraszyłam policją to też cicho nie było.
                  • robitussin Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 09:50
                    > I imprezowicze na zwróconą uwagę zachowują się ciszej?

                    Nie miałam chyba przypadku, by było inaczej. Raz tylko nie pomogło, choć prosiłam dwa razy i wówczas zadzwoniłam na policję. Ale to nawet nie byli stricte sąsiedzi, tylko hołota, która wynajmowała akurat mieszkanie za ścianą.

                    > Też nie raz zwracałam uwagę moim sąsiadom
                    > imprezowiczom i efektu nie było, nawet jak postraszyłam policją to też cicho ni
                    > e było.

                    I wówczas następnego razu bezproblemowo zgadzałaś się na ponowną imprezę tego typu? Tak jak sąsiadka autorki? Bo mogłaby to przecież być okazja, by swoje niezadowolenie wyrazić w stosunku do osoby jeszcze trzeźwej.
                    • crises [...] 16.12.12, 11:06
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • thegimel Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 12:05
                      U nas grzeczne zwrócenie uwagi nie pomogło niestety. A sąsiedzi porządni. Na początku imprezy były głośne, ale dwa razy do roku. No ok, nie za często, można ścierpieć. Ale potem częstotliwość wzrosła, wraz z częstotliwością wzrosła głośność. Zaczęli robić imprezy w tygodniu - łup, łup z głośników, hałasy przypominające przesuwanie mebli + wychodzenie całej bandy na balkon na fajkę i darcie dzioba + śmiechy, a sąsiadka mogłaby startować w konkursie najgłośniejszy śmiech roku. No wkurzające się to zrobiło. Mnie to aż tak nie przeszkadzało, mieszkam dwa piętra wyżej ale w bloku mieszkają emeryci, ludzie pracują na zmiany. A częstotliwość imprez wzrosła - średnio co dwa-trzy tygodnie. Sąsiad mieszkający naprzeciwko poprosił o ściszenie muzyki, na to jeden z gości zwymyślał go od starych dziadów, męskich narządów płciowych i tym podobnych. Sąsiad wezwał policję. I od tego czasu spokój. Jak jest impreza to o 22 jest koniec. I też do pewnego momentu jakoś to nie przeszkadzało. Ja bym stawiała na to, że sąsiadka mało asertywna jest (zdarza się, nie każda wygadaną ematką jest), a goście autorki tym razem przegięli. Albo nie poinformowali, że to karaoke ma być, a tylko że impreza zwykła.
                    • stef63 Re: do robitussin 16.12.12, 19:04
                      [robitussin napisała:

                      >
                      > I wówczas następnego razu bezproblemowo zgadzałaś się na ponowną imprezę tego typu? Tak jak sąsiadka autorki? Bo mogłaby to przecież być okazja, by swoje niezadowolenie wyrazić w stosunku do osoby jeszcze trzeźwej.


                      Nigdy nie zgadzałam się na żadną imprezę moich sąsiadów-buraków. Moi sąsiedzi-buraki, nigdy nikogo nie informowali, że będzie u nich całonocna impreza, a imprez prze 5 lat swojego mieszkania zrobili bardzo dużo. Imprezy były z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę, a goście przychodzili po 22.00. Najpierw bardzo grzecznie podczas trwania imprezy uwagę im zwrócił sąsiad mieszkający pod nimi (ma dwoje małych dzieci) - efekt żaden. Później ja (sąsiaduję z nimi przez ścianę) - kilka razy ostrym tonem - efekt też żaden, później sąsiadka z parteru (impreza na trzecim piętrze) bardzo ostrym tonem - efekt również żaden. Sąsiadka z parteru po kilku dniach spotkała buraków przed blokiem i spokojnie powiedziała im, że sobie nie życzy tego typu imprez więcej. Czy ją przeprosili to nie wiem, ale buraki idąc do swojego mieszkania mało nie podusili się ze śmiechu.
                      Ja burakom zapowiedziałam, że następnym razem wezwę policję, po tej groźbie, goście buraków próbowali mi coś z drzwiami zrobic, ale w końcu zaniechali pomysłu.
                      Moi sąsiedzi-buraki to ludzie młodzi (po trzydziestce), z kasą, wykształceni. W tygodniu jak oni chodzą do pracy to są tak cicho, że ja nawet nie wiem czy oni są w mieszkaniu czy nie.
                      Cztery miesiące temu burkom urodziło się dziecko, i od tej pory były tylko trzy imprezy, a goście przyszli około 16-17 i o godzinie 20, 21, 22 i dalej było już cały czas cicho (nawet nie wiem kiedy poszli). Czyli jednak da się zorganizowac imprezę tak, żeby innym sąsiadom nie przeszkadzac. Zmienił się punkt widzenia w momencie kiedy samemu ma się małe dziecko. Póki nie mieli dziecka nie było litości i nie było zmiłuj się - impreza musiała się odbyc (z tańcami po gołych panelach i pijackim śpiewem).
                      Gdyby w Polsce policja reagowała od razu na każde zgłoszenie, a moje dane byłyby tylko do wiadomości policji, ja czułabym się bezpiecznie - że mi np. nie zniszczą drzwi lub czegoś do zamka nie włożą, to przy pierwszej imprezie zadzwoniłabym na policję. Ale tak niestety nie jest w Polsce, a ja aż tak nie chciałam wojowac z sąsiadami, ale widac na buraków nie ma innej rady.
                      • lily-evans01 Re: do robitussin 16.12.12, 23:02
                        Małe dzieci z reguły śpią gdzieś ok. 19-20.
                        To teraz możesz w granicach 20-22 nastawić na full ciężki metal przy ich ścianie, zobaczą, jak to miło wink.
                      • robitussin Re: do robitussin 16.12.12, 23:13
                        > > I wówczas następnego razu bezproblemowo zgadzałaś się na ponowną imprezę
                        > tego typu? Tak jak sąsiadka autorki? Bo mogłaby to przecież być okazja, by swoj
                        > e niezadowolenie wyrazić w stosunku do osoby jeszcze trzeźwej.
                        > [/i]

                        > Nigdy nie zgadzałam się na żadną imprezę moich sąsiadów-buraków.

                        No to o czym mowa? Dlaczego porównujesz swoje perypetie do sytuacji opisanej przez autorkę, skoro w ogóle nie mają punktów stycznych?

            • yenna_m Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 20:27
              najpierw bym się przeszłą do sąsiadki i grzecznie poprosiła o ściszenie impry tongue_out

              i tak sąsiadka spisała znajomość na straty, jak widać, bo uznała znajomość za kłopotliwą
        • lolinka2 Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 00:35
          kup sąsiadom kwiaty, że jeszcze nie dostałaś mandatu na 500 PLN. Oraz, że nikt się nie pofatygował na komendę lokalną, bo skończyłoby się nie mandatem, ale kolegium.
      • marzeka1 Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:48
        Pomijając, że karaoke w bloku to durny pomysł straszliwie; ale jeśli impreza skończyła się do 23, no góra- to jeszcze w miarę; jeśli dłużej- to nie dziwię się wkurzeniu znajomych, mimo uprzedzenia.
        Dodam, ze komentarz twojego męża jest po prostu chamski- a chcesz, to zrób i 10 karaoke.Tyle ze nie dziw się, jak wezwą straż miejską.
    • naomi19 Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:49
      Blok to budynek mieszkalny i obowiązuje cisza nocna. To nie pub. Jak dla mnie buractwo.
      • olewka100procent Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:56
        reakcja męża - szkoda gadać .
        Co do sąsiadki to dziwne , że wcześniej nie miała problemu jak urządzaliście impreze a teraz foch. Może ma zespół napięcia przedmiesiączkowego, serio piszę ...
        • naomi19 Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 20:03
          a może po prostu ma już dość głośnych sąsiadów?
          • madzioreck Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 20:20
            A dziub to ma od mówienia też czy tylko do malowania? Naprawdę dorosły człowiek, zamiast wyartykułować, że się nie zgadza, potulnie kiwa głową, mówi, że jest OK, a potem strzela focha?!
            • lily-evans01 Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 00:25
              Może wcześniejsze imprezy były spokojniejsze? Albo krótsze? I te dzieci nie budziły się?
              Ja na przykład śmiało mogę znieść gwar, rozmowy, jakieś głośne okrzyki nawet itp. Ale muzyka, śpiewy, to mnie wybudza i na tyle nie daje spać ani mnie ani mojemu dziecku, że gdzieś ok. 24 byłabym gotowa dzwonić po policję. (Akurat moi sąsiedzi nie są moimi znajomymi, więc chodzić i upraszać się o ciszę, jak całe to towarzystwo pijane, nie widzę sensu.)
              • madzioreck Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 15:17
                Dlatego napisałam niżej, że być może tym razem przesadzili i było głośniej/dłużej niż zwykle. Niemniej jednak po prostu poszłabym do sąsiadki, ty bardziej, że są zaprzyjaźnione, i zwyczajnie powiedziała: ej trochę przeginacie tym razem. A nie od razu strzelać focha i się obrażać...
                • lily-evans01 Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 17:55
                  No, ja bym na pewno po północy nie latała po sąsiadach, jak by mi się dzieci wybudzały. A kobieta po całym tygodniu pracy pewnie padała na twarz.
                  Zawsze mi się wydawało, że powinno mieć się pretensje do tego, kto nie przestrzega norm. A trend w tym wątku jest taki, że to osoba zachowująca się poprawnie jest winna, bo zamiast napominać drugą dorosłą osobę i matkę, i błagać ją o ciszę, ośmiela się być niezadowolona.
      • czar_bajry Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 19:57
        Już po ptokach....
        Tak jak i mąż miej na to wywalone...
      • madzioreck Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 20:21
        Następna wypowiedź bardzo na temat. Sobota wieczór, wszystkie nawalone, czy co?
    • jowita771 Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 20:10
      > mieszkając w bloku z takimi sytuacjami trzeba się liczyć

      Nienienie, mieszkając w bloku trzeba się liczyć z tym, że się imprez nocnych nie robi. A juz tekst Twojego męża, że trzeba następną imprezę zrobić, jest zwyczajnie chamski.
    • madzioreck Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 20:26
      > edziłam, po drugie mieszkając w bloku z takimi sytuacjami trzeba się liczyć,

      Mylisz się. Mieszkając w bloku trzeba się liczyć z innymi. Jak ja sobie zechcę Metallicę zajeżdżać, głośność na full do rana (a sprzęt dobry i głośny) to co, wolno mi?
      Także tu niestety argument do bani. Komentarz Twojego męża też nie za bardzo.

      Jeśli natomiast uprzedzałaś sąsiadkę, nie miała nic przeciw, a do tego wiedziała, na co się zgadza, bo dotąd też robiliście tego typu imprezy, to ja mam tylko jeden pomysł: tym razem przesadziliście z czymś. Z głośnością, z długością, ktoś darł japę wyjątkowo. I może sąsiadka sobie pomyślała, że kurde, zgodziła się, że impreza, ale nie na taki ryk. A ludzie często wypierają się tego, o co inni mają do nich pretensje...

    • inguszetia_2006 Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 20:33
      Witam,
      Przeproś. Co śpiewaliście najczęściej? Jak "We will rock you", to przeproś dwa razy;-P
      Pzdr.
      Ing
      • agajjja Re: Obrażona sąsiadka 15.12.12, 20:49
        Być może ktoś bardziej się wczuwał, było głośniej ok, ale cywilizowany człowiek mówi, słuchajcie niech to będzie ostatni raz i tyle, ale żeby się obrażać i nie odzywać? I tak już tego typu spotkań organizować nie będziemy, z wiadomych względów, wolę zachować dobre stosunki z sąsiadami.
        Robitussin, dzięki za zrozumienie, Ty przeczytałaś ze zrozumieniem i dokładnie wiedziałaś o co mi chodzi i o co pytam. Jak zwykle jest wiele krzykaczek, które nie doczytają, nie zrozumieją a wyleją hektolitry jadu. Do sąsiadki zadzwonię, zapytam co słychać, bo synek nie chodzi do przedszkola więc pewnie chory. Jak coś powie o imprezie to przeproszę a jak nie to powracać do tematu nie będę.
        • lily-evans01 Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 00:27
          Po prostu uznała cię za buraka i nie chce kontynuować nawet luźnej znajomości...
          • robitussin Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 00:53
            lily-evans01 napisała:

            > Po prostu uznała cię za buraka i nie chce kontynuować nawet luźnej znajomości..

            Więc dlaczego nie uznała jej za buraka wcześniej, przy identycznych okazjach, tylko dopiero teraz? Naprawdę to takie trudne wyartykułować "wiesz, rozumiem, że chcecie sobie pośpiewać, ale nam to naprawdę przeszkadza, więc bylibyśmy wdzięczni, gdybyście jednak odpuścili sobie takie hałasowanie" (czy coś w tym guście)?
            Sąsiadka autorki zgodziła się (nie pierwszy raz!), a na drugi dzień postanowiła się obrazić i zerwać stosunku z buractwem? Dla mnie to właśnie jej zachowanie jest żenujące.

            W mojej klatce mieszkała dziewczyna, która circa raz na miesiąc obchodziła swoje 30 urodziny wink Zawsze wtedy wieszała kartkę na drzwiach wejściowych, informowała, prosiła o wyrozumiałość, czasem chodziła po sąsiadach i informowała. Gdy urodziły się nam dzieci, to poprosiłam wyraźnie "nie ma sprawy, ale zero głośnej muzyki po północy". I dało się bez problemu.
            • lily-evans01 Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 12:40
              Prawdopodobnie albo poprzednimi razami imprezy kończyły się wcześniej, albo to było po prostu gadanie, toasty przy stole itp. bez darcia japy i zarzynania hitów muzycznych fałszowaniem z siłą pijackich decybeli.
              A sąsiadka pewnie musiała uspokajać wybudzające się dzieciaki, a nie ganiać po ludziach i prosić o spokój.
              Skoro wcześniej nie było problemów, to upatruję przyczynę w zmianie charakteru, intensywności lub długości imprezy. I tyle.
              • robitussin Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 15:05
                lily-evans01 napisała:

                > Prawdopodobnie albo poprzednimi razami imprezy kończyły się wcześniej, albo to
                > było po prostu gadanie, toasty przy stole itp. bez darcia japy i zarzynania hit
                > ów muzycznych fałszowaniem z siłą pijackich decybeli.

                Ale to są tylko Twoje dywagacje.

                > A sąsiadka pewnie musiała uspokajać wybudzające się dzieciaki, a nie ganiać po
                > ludziach i prosić o spokój.

                Bez sensu. Ja właśnie pognałabym z opierdzielem do sąsiadów, by się uciszyli. Wtedy moje dzieci mogłyby zasnąć bez problemu.

                > Skoro wcześniej nie było problemów, to upatruję przyczynę w zmianie charakteru,
                > intensywności lub długości imprezy. I tyle.

                A ja szybciej w PMSie albo obrazie boskiej, że jej nikt nie zaprosił.
                • lily-evans01 Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 17:24
                  Oczywiście, że dywagacje.
                  Ale mnie na przykład niespecjalnie przeszkadzają imprezy, gdzie ludzie siedzą, gadają, wznoszą toasty.
                  Natomiast tańce i śpiewy mnie od razu budzą i wkurzają, zwłaszcza jak ktoś zapodaje ostrzejszą muzykę wink.
                  Jestem w stanie też tolerować nawet spory hałas i ruch mniej więcej do północy, dalsze godziny uważam za grube przegięcie. Jak byłam młodsza i chciałam poszaleć do rana przy głośnej muzie, to się szło do pubu.
                  A jakbym miała wybierać między uciszaniem imprezowiczów, a usypianiem niespokojnego i wybudzonego dziecka, to problem nadmiernego hałasu rozwiązałabym po prostu dzwoniąc na policję.
                • yenna_m Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 20:04
                  dywagacjami są również i Twoje przypuszczenia smile

                  bo nie znasz relacji drugiej strony
        • robitussin Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 00:47
          > Robitussin, dzięki za zrozumienie, Ty przeczytałaś ze zrozumieniem i dokładnie
          > wiedziałaś o co mi chodzi i o co pytam.

          Dziwię się, że można to było zrozumieć inaczej.
          A wracając do meritum. Sama miewałam problemy z sąsiadami (czyli niejako byłam po stronie Twojej sąsiadki), ale zawsze to można było załatwić po ludzku, bez strzelania fochów. Podejrzewam, ze jeśli Twoja sąsiadka przyszłaby czy zadzwoniła z prośbą o ciszę, bo jednak w jej mniemaniu przesadzacie, to problemu by nie było, bo zrezygnowalibyście z dalszych śpiewów i stosunki międzysąsiedzkie byłyby utrzymane. Wolała się jednak obrazić - więc tak naprawdę to jej problem, że nie potrafi się normalnie komunikować. Szczerze mówiąc nie wiem, czy w takiej sytuacji zdecydowałabym się na jakieś specjalne przeprosiny. Nie zrobiłaś niczego złego celowo, uprzedziłaś ją, dostałaś "pozwolenie", a na drugi dzień wyszło na to, że jednak jej się coś nie podobało. Nie lubię takich ludzi, bo zalatują fałszem.

          > Jak coś powie o imprezie to przeproszę a jak nie to powracać do tematu nie będę

          Dokładnie tak zrób i chyba to będzie najlepsze wyjście.
          • exactly_like_me Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 13:22
            > Dziwię się, że można to było zrozumieć inaczej.

            a ja odnoszę wrażenie, że zrozumiały wszystkie jednak mimo to nie odmówiły sobie przyjemności dowalenia autorce wink

            Ja powiem tak. Skoro faktycznie jesteś ( autorko tematu) w jak twierdzisz dobrej komitywie z sąsiadką to wypadałoby przeprosić i niestety wiecej tak hałasliwych imprez w domu nie robić. Nie znaczy to by w ogóle do domu gości nie zapraszać, ba... powiem więcej. Po odbudowaniu relacji ( czego Ci życze) następnym razem zapytałabym sąsiadkę czy dołączy choć na chwilkę ( o ile faktycznie kładzie się wcześnie spać) jeden drink nie zaszkodzi a sąsiadce zrobi się miło, że przy okazji imienin pamiętałaś i o niej.
        • madzioreck Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 15:45
          Do sąsiadki zadzwo
          > nię, zapytam co słychać, bo synek nie chodzi do przedszkola więc pewnie chory.
          > Jak coś powie o imprezie to przeproszę a jak nie to powracać do tematu nie będę

          Wiesz co, jeśli się dotąd fajnie dogadywałyście, to ja bym jednak poszła z jakimś ciachem i zwyczajnie, po ludzku przeprosiła.
        • jolunia01 Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 19:58
          agajjja napisała:

          > Być może ktoś bardziej się wczuwał, było głośniej ok, ale cywilizowany człowiek
          > mówi, słuchajcie niech to będzie ostatni raz i tyle, ale żeby się obrażać i ni
          > e odzywać?...

          Przede wszystkim CYWILIZOWANY człowiek ucisza SWOICH drących ryje gości. Nie dziwię się twojej sąsiadce. I doskonale rozumiem, że nie przyszła w trakcie pijackiej imprezy uciszać pijanego zbiegowiska. Skuteczność takiego działania jest wątpliwa, a przy okazji można jeszcze zostać obrażonym. I skoro ty nie rozumiesz, o co chodzi, to nie dziwię się jej tym bardziej. To, że uprzedziłaś o organizowaniu jakiegoś spędu pseudotowarzyskiego nie zwalnia cię z zachowania chociaż minimum form i norm społecznych. Trudno jednak się spodziewać jakiegoś poziomu od kogoś, kto używa sformułowań "mąż ma wylane" nie mając na myśli kawy, herbaty, zupy czy innego płynu, a wyłącznie chamstwo, które nie pozwala dostrzec niestosowności swojego zachowania.
          • agajjja Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 20:42
            A kto Ci powiedział, że towarzystwo było pijane i darło ryje? Dla mnie udana impreza nie równa się z zachlanym towarzystwem. Następna mądra, która poza obrażaniem, żadnego rozsądnego argumentu użyć nie potrafi. Flaki mi się przewracają jak to czytam. Tyle sobie już dopowiedziałyście, taki scenariusz napisałyście, że żadna dyskusja nie ma sensu. Poza tym nigdzie nie napisałam,że jestem oburzona jej zachowaniem a zdziwiona. Nawet mi się pisać już nie chce bo szkoda mojego czasu na pyskówki z chamskimi dziewuchami.
            • jolunia01 Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 22:00
              agajjja napisała:

              > A kto Ci powiedział, że towarzystwo było pijane i darło ryje?

              Że darło ryje - ty. Gdyby nie darło, to problem by sie nie pojawił.
              Jeśli darli ryje na trzeźwo do wpół do drugiej w nocy - tym bardziej chamstwo.

              > Poza tym nigdzie nie napisałam,że jestem oburzona jej zachowaniem a zdziwiona.

              To potwierdza tylko niski poziom twój i twojego "towarzystwa". Normalnego człowieka nie dziwi, że trudno się cieszyć z niemożności odpoczynku nocnego i mieć za złe sprawcy hałasów jego postepowanie.

              > Nawet mi się pisać już nie chce bo szkoda mojego czasu na pyskówki z chamskimi
              > dziewuchami

              Bardzo ci współczuję, że znasz jakieś chamskie dziewuchy, ale może zmień otoczenie. Mnie szkoda czasu na uświadamianie ci, że nie nadajesz się do funkcjonowania w normalnym społeczeństwie, bo tego nie pojmiesz.
              • robitussin Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 22:55
                > O, to ja - taka mądra jestem?!

                Nie jolunia, ani trochę nie jesteś.
    • tully.makker Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 07:16
      Na szczescie u nas na osiedlu obowiazuje zakaz halasowania nadmiernie od 19 i cisza nocna od 22. Ja bezstresowo egzekwuje owe zakazy takze przy pomocy policji jesli normalna perswazja nie dziala. A, uprzedzenie o halasie nie powoduje niestety ze lepiej mi sie spi. Dla mnie to forma manipulacji i nie dziwie sie ze sasiadka sie wkurzyla.
    • marianna1970 Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 09:14
      Przeprosić nie każdy lubi śpiewanie amatorów i nieprzespaną noc jak się mieszka w bloku to trzeba umieć się zachować
    • kol.3 Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 09:35
      No klękajcie narody, Ty robisz imprezę to wszyscy mogą nie spać. Uprzedziłaś że będzie impreza i sprawa załatwiona. W bloku obowiązuje cisza nocna od 22 i imprezy się o tej porze wycisza. Wszystko inne kwalifikuje się do zakłocania spokoju i wezwania policji. Sobota i niedziela to dni kiedy normalnie pracujący ludzie chcą odespać całotygodniowe poranne wstawanie, nikomu nie uśmiecha się całonocne odsłuchiwanie cudzego wycia.
      Z jakiej dziczy się urwaliście?
      • wioskowy_glupek Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 10:40
        Nie no masakra, robić imprezę z wyciem do 1.00 nad ranem i się dziwić że sąsiadka obrażona... LOL To trzeba mieć coś z deklem nie tak.
        Rozumiem uprzedzenie sąsiadów o imprezie ale nie kurde Karaoke w bloku do rana...
        • zlotonaiwnych Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 13:18
          Wszystko da się załatwić, trzeba tylko mieć odpowiednie podejście do sprawy. Kluczowe słowo to "kompromis" oraz szacunek do drugiego człowieka i zrozumienie, że nie każdy jest taki sam. Sąsiadka powinna jasno i wyraźnie powiedzieć, co było nie halo, może tym razem za głośno?
        • robitussin Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 15:07
          wioskowy_glupek napisała:

          > Nie no masakra, robić imprezę z wyciem do 1.00 nad ranem i się dziwić że sąsiad
          > ka obrażona... LOL To trzeba mieć coś z deklem nie tak.
          > Rozumiem uprzedzenie sąsiadów o imprezie ale nie kurde Karaoke w bloku do rana.

          Ty też masz posobotnie problemy ze zrozumieniem prostego tekstu?
          To już nawet śmieszne nie jest, więc sugerowałabym sprawdzić swój dekiel smile
    • yoko0202 wiesz co 16.12.12, 15:26
      agajjja napisała:

      > A w ową sobotę urządzaliśmy spotkanie ze znajomymi ( razem z nami 7 osób), planując również karaoke.

      ja akurat jestem zdania, że blok to nie jest dom spokojnej starości ani sanatorium, i zawsze trzeba liczyć się z tym, że czasami gdzieś ktoś będzie robił remont, imprezował przy sobocie, psy będą wyć a dzieci płakać, ale na karaoke to się chodzi do knajpy
      sorry, co innego piątkowe spotkanie w parę osób przy piwku z cichą muzyką czy filmem w tle, albo huczny sylwester (w tą noc żadna rozumna osoba nie będzie spodziewała się totalnej ciszy wokół), ale trzeba naprawdę być niespełna rozumu, żeby w bloku robić karaoke, czy też urządzać dzikie tańce, i liczyć na to, że nikomu nie będzie przeszkadzało no bo przecież uprzedziliśmy...
      • gazeta_mi_placi Re: wiesz co 16.12.12, 15:30
        Zgadzam się, a skoro to był blok to chyba oprócz tej niegdyś zaprzyjaźnionej pary byli i inni sąsiedzi, czy ich też autorka wątku uprzedziła i zapytała o zdanie odnośnie głośnej imprezy?
        • yoko0202 Re: wiesz co 16.12.12, 15:59
          jeszcze a'propos zarzutów, że sąsiadka mogła przyjść i zwrócić uwagę, że jednak za głośno - a może było tak jak u mnie: [sama się dzisiaj z siebie śmieję jak sobie przypomnę]
          mam na górze od niedawna dość imprezowe młode towarzystwo, w sumie nie przeszkadza mi to, niech się dzieciaki bawią no ale bez przesady; jakieś 2 tygodnie temu ćwiczyli intensywnie hit Weekendu 'Ona tańczy dla mnie' - akurat znam dobrze ten niezwykle ambitny utwór, bo mam wśród znajomych kilku zagorzałych fanów Legii (nie mylić z kibolami), więc piosenka jest u nas na tapecie przy już do lata 2012.
          u sąsiadów na górze leciało prawie non-stop od mniej więcej g. 19.00.
          Około 1 w nocy bardzo już chciałam spać, niespecjalnie przeszkadzają mi odgłosy typu niezbyt głośna muzyka, rozmowy śmiechy itp. ale to śpiewanie stało się nieznośne.
          No więc szybko narzucam dres i idę do drzwi. I wszystko ucichło.
          Ja, szczęśliwa, zakopuję się pod kołdrę. 5 minut później - 'ja, uwielbiam ją, ona tu jest...'
          Wzdycham, narzucam dres, ręka na klamce, wszystko ucichło.
          Ja do łóżka, 10 minut mija, 'jjaaaaaaa, uwielbiam jąąąąąąa....'
          wyskakuję z wyra, już lekko poddenerwowana, wychodzę na klatkę, cisza jak makiem zasiał.
          I tak jeszcze ze 2 razy.
          w końcu profilaktycznie położyłam się do łóżka w dresie, na wszelki wypadek, i czekam.
          w rezultacie imprezka wtedy się skończyła a ja usnęłam w dresie.
    • agajjja Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 18:07
      Kończąc już ten wątek oświadczam wszystkim, że do sąsiadki zadzwoniłam, zapytałam co słychać, o nieszczęsnej imprezie nie gadałyśmy, a gadałyśmy ponad godzinę, jutro odprowadzam jej dziecko do przedszkola wiec jest ok. Chyba po prostu jej przeszło. A tego typu impreza się u nas już nie powtórzy. Dziękuję naprawdę tym nielicznym, które przeczytały wątek ze zrozumieniem i wypowiedziały się na temat. A reszta niech sobie szczeka dalej. Pozdrawiam
      • jolunia01 Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 20:15
        Wyżej wpisałam się w miarę oględnie, ale tu napiszę wprost: TY I TWÓJ MĄŻ JESTEŚCIE CHAMAMI. Cały wątek przeczytałam ze zrozumieniem, a poprzednie zdanie jest wnioskiem z tego, co kilkakrotnie pisałaś - masz za złe sąsiadce, że zobaczyła z jakim prymitywem ma do czynienia. To jest wypowiedź na temat, a temat brzmi: jak chamstwo wyobraża sobie współżycie z innymi ludźmi? I odpowiedź - na podstawie twoich wpisów i opinii tych, które cie bronią - ma być tak, jak chamstwo sobie życzy.
        Twoją sąsiadkę podziwiam za opanowanie, bo ja zadzwoniłabym na policję już o 23.05, dając ci tę godzinę od 22 na zakończenie imprezy.
        • naomi19 Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 20:21
          Jolunia, daj spokój i tak nie zrozumie.
      • yoko0202 Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 21:12
        agajjja napisała:


        > Dziękuję naprawdę tym nielicznym, które przeczytały wątek ze zrozumieniem i wypowiedziały się na temat. A reszta niech sobie szczeka dalej. Pozdrawiam

        hehe, wszyscy przeczytali ze zrozumieniem, a to że większość odpowiedzi akurat Tobie nie podeszła - no to sorry.
      • suazi1 Po prostu łyso ci się zrobiło... 17.12.12, 17:33

    • pinkdot Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 20:25
      Mnie wmurowało, po pierwsze uprz
      > edziłam, po drugie mieszkając w bloku z takimi sytuacjami trzeba się liczyć,

      Mieszkając w bloku liczyłabym się z tym, że może być głośno do 22, minutę później dzwoniłabym na policję.

      Właśnie dlatego, że mogłabym mieszkać z ludźmi lubującymi się w karaoke za ścianą, w bloku jednak mieszkać nigdy nie zamierzam.
      • crises Re: Obrażona sąsiadka 17.12.12, 20:03
        My właśnie dlatego podjęliśmy decyzję o kupnie domu, kosztem pewnych wyrzeczeń - mieszkanie w niby przyzwoitym i nietanim miejscu nie jest żadną gwarancją, w bloku na circa 50 mieszkań prawdopodobieństwo trafienia na buca dąży do jedności - zawsze znajdą się jacyś beztroscy studenci w wynajmowanym albo pospolite chamy, jak założycielka wątku z małżonkiem, które mają - jak to było? - "wylane" na to, że w nocy inni chcą odpocząć.
    • d.o.s.i.a Re: Obrażona sąsiadka 16.12.12, 23:35
      Trzeba byc skonczonym burakiem, zeby robic w bloku impreze z karaoke do 1:30 w nocy i DZIWIC sie, ze komus to przeszkadza. Kto to karaoke w ogole wymyslil?! Na karaoke sie idzie do klubu.
    • suazi1 Re: Obrażona sąsiadka 17.12.12, 17:24
      "mieszkając w bloku z takimi sytuacjami trzeba się liczyć" - doprawdy??? Większej bzdury w życiu nie słyszałam.
      • suazi1 Re: Obrażona sąsiadka 17.12.12, 17:26
        Poza tym wypadałoby nie tylko przeprosić, ale wręcz podziękować, że wam gliniarzy na głowę nie ściągnęła...
    • ira_07 Re: Obrażona sąsiadka 17.12.12, 17:46
      Czy poprzednie imprezy to też było karaoke? Bo gwar, muzyka to jednak coś innego niż śpiewanie.

      Mnie wmurowało, po pierwsze uprz
      > edziłam, po drugie mieszkając w bloku z takimi sytuacjami trzeba się liczyć

      Nie, liczyć to się trzeba z innymi. Jak mam gości to zawsze jako gospodarz pilnuję, żeby za głośno nie było. Dobrze wyjść na korytarz i zobaczyć jak nas słychać za ścianą.

      Mąż mój ma na to krótko mówiąc wylane i mówi
      > że trzeba drugą imprezę zrobić i mam się nic nie przejmować. Ja z jednej strony
      > uważam tak samo

      Buractwo. Będzie miał wylane jak 500 zł do zapłaty dostanie...

      Sąsiadkę przeprosić. Zresztą ona też dziwna, że nie przyszła, nie poprosiła o ciszę. Wy od razu dzwonicie na policję, nie pukacie do sąsiadów z prośbą o ciszę? Od razu zakładacie, że robią wam na złość i specjalnie się drą? Czasem tak naprawdę nie wiadomo ile nas słychać. Ja w poprzednim mieszkaniu słyszałam nawet dźwięk smsa czy brzęk sztućców zza ściany, więc tam nawet nocnych nasiadówek nie robiłam, bo wiedziałam, że się bardzo niesie. W aktualnym mieszkaniu sąsiadów nie słyszę wcale. Raz słyszałam śpiewy z góry, ale bardzo stłumione, nie przeszkadzały mi - a słychać było, że się ludzie drą. Ostatnio też robiliśmy małą imprezę (7 osób), z klatki nic nie było słychać, nikt nie pukał, policji nie było, więc domyślam się, że nikomu nie przeszkadzaliśmy i mam nadzieję, że gdybyśmy przeszkadzali - to sąsiedzi by przyszli i powiedzieli o tym.
    • amonette Re: Obrażona sąsiadka 17.12.12, 17:56
      Zdecydowanie olać. Na spółkę z mężem. Następnym razem drzeć ryje do dziewiątej dnia następnego. Zdziwić się, jak sąsiedzi was przestaną tolerować i pożalić się na ematce.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja