patunki
18.12.12, 19:56
Dziś na bazarze widziałam młodego chłopca. Stał sobie z boku przy swoim biedniutkim kramiku. Miał trochę jemioły, sianko popakowane w schludne wiązeczki, parę słoików suszonych grzybów, jakieś choineczki. Stał smutny, z rezygnacją patrzył na mijających go obojętnie ludzi. Serce mi się ścisnęło.Podeszłam, kupiłam słoiczek grzybków, sianko. Chłopiec wyraźnie się ożywił, tym bardziej, że po mnie też kilka osób podeszło i coś tam kupiło. Tak myślę, ile biedy i smutku mają w sobie te święta. Jest fajnie, jak się ma na prezenty, jedzenie. Ale dla bardzo wielu ludzi ten czas jest czasem goryczy. Dla starszej pani, liczącej nerwowo drobne w porwanym portfelinie, bo zabrakło jej na chleb, dla starszego pana sprzedającego czosnek, dla młodego chłopca o smutnym spojrzeniu i czerwonych od mrozu dłoniach... Proszę, ile razy mijacie takie osoby kupcie chociaż drobiażdżek, może podarujecie komuś odrobinę uśmiechu w ten okrutny przedświąteczny czas...