Za moim mężem ogląda się na ulicy sporo dziewczyn. Ja natomiast jestem
strasznie o to zazdrosna, tym bardziej, że sama nie wzbudzam równie dużego
zainteresowania płci przeciwnej.( dawniej raczej nie narzekałam na
powodzenie) Wiem,ze to idiotyczne - nie to przecież stanowi o związku, nie
kocha się w końcu wyłącznie za wyglad - wiem to wszystko, a mimo to tak mi
żle. Czuję się nie atrakacyjna i mało kobieca. Mój mąz może byc mnie pewien
jak amen w pacierzu - żaden mu mnie nie odbije

Nie jest o mnie w ogóle
zazdrosny. A przeciez jak się kocha to się odczuwa zazdrośc, lęk przed utratą
kochanej osoby. O rany, chyba mam ostatnio strasznie niskie poczucie własnej
wartości.
Czy Wy czasem też tak macie?