Dodaj do ulubionych

nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... :(

15.07.04, 21:13
na nic już nie mam miejsca... upycham gdzie się da - pod łóżeczkiem, nad
łóżeczkiem, pod łóżkiem, na szafach, wszędzie mamy wiszące półki, ostatnio
nawet (o zgrozo!!) praktycznie na suficie... indifferent
mieszkanie niecałe 23m kw, w nim ja, maż i nasza prawie 11-mies córeczka.
Asia była mała to był mniejszy problem, a teraz... te zabawki chyba rosną
razem z nią, rety... rośnie nasz księgozbiór, szpargały, duperele, i te
wszystkie Niesamowicie Potrzebne Rzeczy..............
ZWARIUJĘ!!
nie mogę wstawić tu nawet żadnego regału, bo dziecko nie będzie miało nawet
jak chodzić po domu!!
musiałam się wyżalić, idę dalej upychać........
aga
Obserwuj wątek
    • mopek1 Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 15.07.04, 21:17
      pewnie cie nie pocieszę, ale czytałam kiedyś pracę naukową, w której
      psycholodzy udowodnili, że mieszkanie w którym przypada mniej niż 12 m2 na
      osobę może byc przyczyną zaburzeń, frustracji itd.....
    • gawliki Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 15.07.04, 21:18

      • verdana Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 15.07.04, 21:40
        O, jak kiedyś mieszkałam na 29 metrach (jeden pokój z dwojgiem dzieci). Ale za
        to co za ulga, jak człowiek przeprowadzi się do wiekszego mieszkania. Przez rok
        był luz, a potem też totalne zagracenie (57 m), no i kolejne dziecko.
        • lensi Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 15.07.04, 22:20
          Hej. Wiem, że 23m kw to nie jest wiele, albo wręcz mało, jednak pomimo wszystko
          myślę, że jest się z czego cieszyć. To zawsze własne mieszkanko. Prywatność,
          spokój i przynajmniej nikt z rodziny, znajomych Ci się nie wtrąca na tych
          twoich i tylko twoich 23 m kw smile Wiem, że to zabrzmi idealistycznie, ale ciesz
          się z tego co masz smile bo zawsze mogło być gorzej.

          lensi

          Ps. Może jakaś reorganizacja i „wiosenne porządki” sprawią, że zrobi się więcej
          miejsca.
    • agacz2905 Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 15.07.04, 22:57
      No proszę, a ja wariowałam będać w II ciąży i mieszkając na prawie 49m2! W
      sumie te moje wariacje się przydały, bo minimalistyczny mąż uległ i teraz mamy
      większe, bo 66m2 mieszkanie z dużym balkonem, a nasze dzieci mają osobne pokoje
      i jakoś....nie muszę już wariowaćsmile Pozdrawiam i...mimo wszystko - głowa do
      góry...Nie mieszkacie "kątem u rodziny."
      Agnieszka
      • usiek78 Re: nabawię się klaustrofobii -ja też!!! 15.07.04, 23:39
        Cześć!
        Oj jak bardzo dobrze znam Twój ból.Jestem w bardzo podobnej sytuacji.
        Mieszkam z mężem i dzieckiem(8miesięcy)w pokoiku.Ten pokoik w akademiku to
        nasze "mieszkanko".
        Też się czasem zastanawiam,jak my dajemy radę.W jednym pokoju-
        odpoczywasz,śpisz,przygotowujesz posiłek...Łazienkę i kuchnię mamy wspólną
        piętrową.Okropieństwo-jak gotuję obiad to z garami i z Michasiem w wózku jadę
        do kuchni!
        Mój mąż skonczył rok temu studia a ja wracam od października ale na
        zaoczne.Niestety nie mamy szans na własne mieszkanie,nawet na stancje nas
        narazie nie stać!
        Inni z nas się śmieją,że chyba lubimy mieszkać w akademiku.A my musimy.
        Też wszystko wszędzie upycham.Ostatnio mąż zrbił mi półkę nad drzwiami
        wejściowymi.
        Aj ryczeć mi się chce...A co to bedzie jak Michaś zacznie chodzićsad
        Pozdrowionka dla wszystkich
    • endrzi Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 16.07.04, 01:14
      Ja mam 26 mkw i trzyletnią córeczkę. Co roku obiecuje sobie, że to juz ostatnie
      lato w tej klitce -mam okna od zachodu i w upalne dni jest u nas jak w saunie.
      Niestety szans na większe na razie nie ma. Wiem doskonale o czym mówisz. Ja
      połowe swojego dobytku mam ulokowane po rodzinie. Latem zimowe rzeczy w kartony
      i do mamy czy znajomych.
      Córka chciałaby by w deszczowe dni przychodziły do niej koleżanki, a ja wiem,
      że dwójka dzieci w naszym pokoju i dwie mamy to juz max. Jak dzieciaki głośniej
      sie bawią, to my juz sobie nie pogadamy. O spotkaniach towarzyskich to już u
      nas można tylko pomarzyć.
      Kuchnie mam otwartą - aneks, a zatem jak coś gotuje to w całym domu się gotuje.
      Fakt jak dziecko jest małe to jest łatwiej i jest tego wszystkiego mniej. Wózek
      np. trzymam w łązience.
      Też mi się ryczeć chce i często mam tego wszystkiego dość, ale co mam zrobić.
      Napaść na bank? Wiem, że inni mają jeszcze gorzej, mieszkaja kątem u rodziców i
      muszą siedzieć jak myszy pod miotłą, bo inaczej fora ze dwora.
      Pozdrawiam Cię i jak tylko będziesz miała chwile załamania to pisz do mnie.
      Endrzi
    • gagunia Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 16.07.04, 08:20

      ja mialam 29,5m i kiedy dziecko skonczylo 2 miesiace stwierdzilam, ze zwariuje,
      szczegolnie kiedy nadejdzie jesien i zima (bloto z butow, plaszcze, kurtki,
      brrr)
      no i wynioslam sie do rodzicow, mam 2 pokoje, kuchnie, lazienke, w sumie jakies
      40m i co? dalej narzekm, bo jakby mi sie sprzety rozmnozyly smile a poza tym chata
      jest na wsi i tesknie za tymi cholernymi 29 metrami w miescie smile

      forum.gazeta.pl/forum/72%2C2.html?f=621&w=10577948&a=13383535
    • mama007 Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 16.07.04, 09:31
      jesteście kochane!
      przypomniałyście mi najważniejsze - że mieszkam SAMA, od nikogo nie jestem
      zależna!! to malutkie mieszkanko było alternatywą mieszkania z rodzicami (nie
      wspomnę o tym, że 400km stąd, na wschodzie Polski, żadnych perspektyw!!).
      A odnośnie reorganizacji - u nas już się nie da zrobić więcej miejsca sad((
      mebli minimum, wszystko co się da składane, telewizor (14 cali...) na wiszącej
      półce na ścianie, fotelik samochodowy (auta nie mamy, ale rodzice mają) pod
      stołem (kołyska mieściła się siłą pod łóżeczkiem, a ten nigdzie się nie da
      wepchnąć, szafy nie mamy....), no i w ogóle... wózek stoi najczęściej w pokoju,
      ale odkąd kupiliśmy mniejszy czasem da się upchnąć w przedpokoju/kuchni.
      No właśnie, bo kuchnię mamy przechodnią... Jak się wchodzi do domu to jest od
      razu kuchnia... mieści się w niej zlew, kuchenka i szafka, pierogów niestety na
      takiej przestrzeni zrobić się nie da (no, chyba, że z pięć... smile). Efekt? nie
      smażę nigdy ryby, bo potem śmierdzi wszystko przez kilka dni.
      no i wkurzają mnie pytania znajomych w stylu - a nie możecie wynająć czegoś
      większego? przecież was stać? no tak, spoko, stać nas, jasne... różnica jednego
      MALEŃKIEGO pokoiku to minimum 150zł. A 150zł wystarczy na buty, kurtkę dla Asi
      i paczkę pieluch na dokładkę, wrrr.... poza tym inwestując cały czas w CZYJEŚ
      mieszkanie, nigdy nie dorobimy się własnego... sad(
      dalej mi trochę smutno, kurcze.... dobrze, że Wy mnie rozumiecie, nie jestem
      jedyna przynajmniej....
      a może mieszka któraś z Was w Krakowie?? może umówimy się na spotkanie w tych
      naszych przykurczach....? indifferent
      aga
      • mopek1 Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 16.07.04, 10:01
        No ja co prawda nie mieszkam w przykurczu smile, ale duże mieszkanie też ma wady -
        bardzo dużo sprzątania, nawet jak nie masz dzieci to ciężko się wyrobić, poza
        tym jak zostajesz sama to strach zagląda w oczy smile))
        Za to jestem z Krakówka i spotkanko zawsze chętnie!!! smile)) jak chcesz to napisz
        na priva
        pozdrawiam
        Marta
      • wieczna-gosia Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 16.07.04, 10:11
        eee tam, na 25m2 to ja mieszkalam z trojka wink dopiero Ula w darze nas
        zmobilizowala i przyniosla nam mieszkanie wink zadluzone kupilismy od
        spoldzielni wink)
        My lozko mielismy takie robiona na wzor Ikei na antresoli.
        Pod lozkiem komputer i moje biurko, dzieci tam robily lekcje, starszaki sie
        zaslanialo parawanem.
        Dzieci mialy lozko pietrowe wink
        Pawlacze.
        Szafy oczywiscie koniecznie! wszystko zamykane, wtedy ma sie wrazenie wiekszego
        ladu wink
        Kichnie sadzac z opisu mialam taka sama jak ty wink) z tym ze- ty tam masz
        lodowke? Bo mi sie zmiescila lodowka, obok byla malusienka szafka a obok
        zmywarka a na kkoniec kuchenka. Wszystko zajmowalo ciag 2,5 metrowy wink A gdzie
        zlew powiesz? Wywalilam wink po co mi zlew jak mialam umywalke w kuchni i
        zmywarke wink Pierogi sie da robic trzeba kupic metrowy kawalek platu i klasc go
        sobie na wierzchu tej konstrukcji wink a jak braknie miejsca to sie jeszcze
        kuchenke zamyka wink))
        kazdy cm molnej sciany byl zajety przez polki, haczyki, rower wisial za
        biurkami pod lozkiem na hakach wink

        powiem ci tak:
        teraz mamy 80m.
        Kiedy je kupilismy i przenieslismy wszystkie graty okazalo sie ze zmiescilismy
        80m2 gratow na 25 wink

        Nie martw sie- dorobicie sie i kupicie cos wiekszego. Grunt ze wlasne.
    • libra.alicja Re: to może wielkie porządki? 16.07.04, 09:34
      A może zrobicie wielką przeprowadzkę ... do tego samego mieszkania?
      Zawsze przy okazji przeprowadzek wyrzuca się wiele zbędnych rzeczy.

      Może warto w weekend powyciągac wszystko (ale naprawdę wszystko) z szaf i
      regałów i poukładać od nowa, zastanawiając się nad każdą rzeczą, czy
      rzeczywiście nie można bez niej żyć.
      To bardzo pracochłonne zajęcie, ale może przynieść efekty.

      Ja przeprowadzałam się kilka razy i za każdym razem okazywało się, że trzymałam
      w szafach ubrania, których nie miałam na sobie kilka lat (bo może kiedyś...),
      stare podręczniki ze studiów (bo może kiedyś...), pełno starych "pamiątek" typu
      kamyczki, muszelki, monety, itp. Niektóre rzeczy wyrzucałam z żalem, ale dzięki
      temu było mniej dobytku do przeprowadzki. I robiło się luźniej w szafach. To
      najlepszy sposób w walce ze zbieractwem, gdy mamy mało miejsca.
    • ania.silenter_exunruzanka Witaj w klubie:) 16.07.04, 11:45
      Mieszkamy (mąż, Ola i ja) na 24,5 m2, a budowa naszego domu idzie jak po
      grudziesad.
      pozdrawiam
      • miedzymorze Re: Witaj w klubie:) 16.07.04, 13:24
        Popieram Alicję -przestan upychac, zacznij wyrzucac.
        Jak zal wyrzucic na smietnik to alternatywą jest pojemnik PCK, parafia, ogloszenie typu "oddam za darmo" np. w portalu wyborczej (ja sie w ten sposob pozbylam starej, ale dzialajacej lodowki). Cytat (nie pamiętam skąd, ale bardzo pomocny) : "Jesli nie potrafimy rozstać się z rzeczami, jesteśmy ich niewolnikami"

        Powodzenia !

        mi-mo
    • olejek1 Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 16.07.04, 20:43
      wspolczuje ci, ale jednoczesnie zazdroszcze wlasnego kata. my mieszkamy w 2
      pokojach, z czego jeden stoi nieuzywany bo tesciowa mieszka gdzie indzeij ale
      szpargaly swoje trzyma.
    • mama007 Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 17.07.04, 10:35
      hej hej smile)
      chyba niektore z was zrozumialy, ze to nasze mieszkanie sad( niestety
      nieeeeee....... gdyby bylo nasze chyba traktowalabym je jak piekny palac i nie
      narzekala, ale coz... nie jest nasze, i chociaz wlasciciele to bardzo fajni
      ludzie (mieszkaja z nami przez sciane) to jest nam szkoda. i pieniedzy i w
      ogole. bo wszystko co robimy tutaj to robimy dla kogos, a nie dla nas. a ja nie
      lubie mieszkac w lokalach "tymczasowych", wiec juz pare zlotych wlozylismy w to
      mieszkanko...

      gosiu!
      lozko kupilismy jeszcze na poprzedniej stancji, gdzie bylo wieeeecej miejsca...
      lozko jest wielkie, bo ma 2m dlugosci, po rozlozeniu 1,6m szerokosci. ale
      patrzac na to, ze do tej pory asia spala wlasciwie z nami to na mniejszym
      byloby niezbyt wygodnie... poz tym do tej pory sie jej zdarza u nas nocowac smile

      lodowke mam w pokoju.... musielismy ja zmienic na wieksza i teraz mamy chyba
      najwiekszy model dostpepny na rynku... ale to dlatego, ze dostajemy mieso od
      tesicow ze wsi i wielki zamrazarnik jest nam po prostu niezbedny...
      zlew w kuchni musze miec, bo w lazience za to mam tylko wanne smile a na zmywarke
      nas poki co nie stac...
      odnośnie rowerów wiszących na ścianie... do tej pory nie mieliśmy wolnej
      ściny smile ale przestawiłam lodówkę, może wymienię stolik pod kompa na mniejszy,
      wtedy Asi zabawki się zmieszczą obok w pudłach, to może rowery powiesimy wtedy
      na ścianie... smile tylko najpierw trzeba będzie je kupić smile
      no i najgorsze jest jeszcze to, że nie mamy balkonu ani nawet kawałka
      piwnicy.... skutkiem ejst właśnie totalna graciarnia w domu....

      aha, i ktoras z mam wysuwala argument, ze nie trzeba tyle sprzatac. blad
      najgorszy!! jak ma sie np 3 pokoje to mozna do jednego zepchnac brudy i go
      zamknac jak ktos przyjdzie. a jak ktos przyjdzie do nas, to chocby byl przed
      chwila idealny porzadek, a asia wywalila na raz zabawki, ksiazeczki, klocki i
      sciagnela np moje notatki do tego.... lepiej nie mowic - balagan totalny!!

      przepraszam, ze ja tak nieskladnie, ale mala ma jakis kiepski humnor od kilku
      dni i zyc mi nie daje, eh...
      pozdrawiam
      aga
      • wieczna-gosia Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 17.07.04, 14:34
        > lozko jest wielkie, bo ma 2m dlugosci, po rozlozeniu 1,6m szerokosci. ale
        > patrzac na to, ze do tej pory asia spala wlasciwie z nami to na mniejszym
        > byloby niezbyt wygodnie... poz tym do tej pory sie jej zdarza u nas
        nocowac smile
        my ielismy wlasnie takie. Bylo podniesione na wysokosc 1,6 mettra tak zeby sie
        dalo siedziec pod spodem i siedziec na lozku.
        nasze dzieci oczywiscie do nas przychodzily, ola mieszkala na nim od urodzenia.
        A 3 m2 pod lozkiem to opcja nie do pogardzenia... nam sie tam dwa biurka
        zmiescily, szafeczka, komputer...
    • kazia76 Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 17.07.04, 11:33
      dołożę swoje pięć groszy bo temat jest mi bliski...
      po ślubie mieszkałam u teściowej i było ok. mieliśmy do dyspozycji własny
      pokoik a swoich własnych gratów było niewiele.Kiedy Kacper miał pięć miesięcy
      przeprowadziłam się do męża ,który od kilku miesięcy mieszkał w innym mieście w
      hotelu robotniczym,w pokoiku 13 metrów.kuchnia iłazienka były wspólne a żyć za
      nic w świecie tam nie umiałam,bo nie bardzo odpowiadały mi wieczne burdy
      nocne,podkradanie zupy z gara ,walenie pijanymi kolegami o moje dyktowe drzwi
      (zwłaszcza jak mąż miał nockę},spanie w umywalni bezdomnych,wycieranie brudnych
      rąk w moje świeżo wyprane i rozwieszone pieluchy,biegające po korytarzu
      szczury,i narkomani chodzący z woreczkami i wąchający klej.cały dobytek
      oczywiście w pokoiku,a juz wtedy zaczęło nam wszystkiego przybywać.gdy młody
      miał pół roku wynajęliśmy kawalerkę 25 metrów-wierzcie mi poczułam sie jak w
      pałacusmilemieszkało się ciasno ale dość wygodnie dopóki nie urodziła się
      kaja.wtedy wynajęliśmy dwupokojowe.po półtorej roku przyjaciel męża
      zaprpopnował nam opiekę nad swoim 74 metrowym mieszkaniem-salony.wygoda.dzieci
      mogły po domu na rowerach jezdzić.ale w naszym zyciu znów sie pokiełbasiło i
      wróciłam do gliwic ,do mamusi i braciszka i teraz mieszkamy w 6 osób w pokoju z
      kuchnią.pokuj wprawdzie ma 33 metry a kuchnia 24 ale co z tego...cały nasz
      dobytek,dorobek życia mojej matki....nogi nie ma gdzie postawić,brat mieszka w
      kuchni-odgrodziliśmy go meblami,pokój poprzedzielany meblami,wszędzie
      pełno ,porządek???juz zapomniałam co to słowo znaczy...
      no i permamentny brak kasy i jakichkolwiek szans na mieszkanie w najbliższym
      czasie...
      a żeby było smieszniej pokój z kuchnią oddzielone są wspólnym z sąsiadami
      przedpokojem
      powoli rośnie we mnie szaleństwo

      pozdrawiam Ania
    • kazia76 Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 17.07.04, 11:37
      chciałam napisac gdy miał rok wynajęliśmy kawalerkę
      i pokój oczywiście przez ó
      ale to emocje....
      • dyrgosia Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 17.07.04, 17:54
        Nie wiem czy Cię to pocieszy, ale pamiętam jeszcze dokładnie czasy kiedy
        mieszkaliśmy u rodziców w jednym pokoju 16 m2 z malutkim synkiem, a z drugim
        byłam w ciąży, jeszcze było miejsce na robienie imprezek, później było
        mieszkanie dwupokojowe całe 48 m2, na początku myślałam, że to tyle
        przestrzeni...,później trzypokojowe prawie 80 m2 i też po pewnym czasie
        przestaliśmy się mieścić, teraz też już robi się ciasno...
        jednak z sentymentem wspominam nasz mały pokoik...
    • justek13 Mam propozycje 17.07.04, 15:04
      Witaj mamo007. Rzeczywiscie trzeba byc Jamesem Bondem, zeby sie pomiescic w 3
      osoby na 23m kw. Mam dla Ciebie propozycje, sama tak zrobilam (chociaz mam
      troche wieksze mieszkanie): przegladnelam wszystkie ciuchy (swoje i meza) i
      spakowalam te, w ktorych w ogole nie chodze. Dalam je tesciowej (ona wywozi je
      na 'wies' i rozdaje biednym rodzinom). Podobnie mozesz zrobic z zabawkami,
      jesli dzidzia z nich wyrosla. Tyle jest dzieci, ktore bardzo by sie z nich
      ucieszyly. Na pewno polowa z Twoich "niesamowicie potrzebnych rzeczy" jest
      niesamowicie niepotrzebna smile A ksiazki (te nieuzywane) mozna spakowac do
      kartonu i wyniesc do piwnicy, albo moze u rodzicow lub tesciow znajdzie sie na
      nie troszke miejsca? Mam nadzieje, ze nie masz do mnie zalu za te 'porady', ale
      u mnie po takich porzadkach na prawde znalazlo sie wiele wolnego miejsca (a
      dopiero przygotowuje sie na przyjscie dziecka). Pozdrawiam Ciebie i Asie.
    • s.a.m.m.y Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 20.07.04, 22:49
      Agniesia, ja z Krakowa, córkę mam w wieku Twojej, napisz na priv to się jakoś
      umówimy smile

      pozdrawiam
      sammy smile
    • evee1 Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 21.07.04, 03:01
      No to ja mieszkalam w "palacu", bo rodzice mieli mieszkanie 47m kw
      i w sumie bylo to jedno z wiekszych wsrod naszych znajomych smile)).
      A "dostalismy" je tylko dlatego (takie duze!), ze miala z nami
      mieszkac babcia, ale potem zrezygnowala. No i bylam jedynaczka.
      Nie powiem jaki teraz mam metraz, zeby sie komu przykro nie zrobilo.
      Ale w tym kraju i w tych czasach znow jestem raczej w dolnym
      przedziale smile)).
      Ale, ale, moja kolezaka mieszkala przez ponad rok w nastepujacej
      kombinacji, mieszkanie 37 mkw, w nim ona z mezem i corka, jej siostra,
      oboje rodzicow i babcia. Jakos sie nie pozabijali, ale to jest
      naprawde swieta rodzina.
      Do tych co maja male mieszkania mam cos na pocieszenie - male bardzo
      szybko sie sprzata smile)). Co do pomyslow jak w takim mieszkac, to
      wieczna juz kilka rzucila, ale jest taki architekt Terence Conran
      (chyba Anglik), ktory "specjalizuje" sie w malych przestrzeniach i
      ma super pomysly. Bardzo proste, ale funkcjonalne i latwe do wykonania.
      • joasiiik25 Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 21.07.04, 08:09
        a co ja mam powiedziec mamy 18m2 na nasza trojke...koszmar i na dodatek
        wynajmowanesad nigdy nie moge porzadnie posprzatac,bo cos sie nie miesci nie mam
        kuchni a takie cos przejsciowe miedzy super malym przedpokojem a super mala
        lazienka....gdy stoi w domu wozek to nasz przedpokoik jest caly zastawiony
        wozkiem...to dopiero koszmar

        asia mama 3m Kacperka
        • evee1 Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 21.07.04, 08:40
          To moze Ty mieszkasz w kawalerce w moim starym bloku? smile))
          U nas wlasnie takie byly.
          • joasiiik25 Re:evee1..jak Rzeszow to mozliwe:) 21.07.04, 08:44

    • endrzi Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 21.07.04, 23:52
      Wiecie co dziewczyny. Ten wątek coraz bardziej mnie bawi. My jesteśmy po prostu
      rewelacyjne. Co my potrafimy w tych naszych pokoikach zmieścić i jakie cuda z
      meblami wyczyniać to się w głowie nie mieści. Kazdy architekt przy nas wysiada.
      A podwieszanie łóżka (czyli jak mniemam wersja m2 z antresolą) bomba. Na to
      jeszcze nie wpadłam. U nas zdziwienie - wśród nowych znajomych- zawsze wywołuje
      wózek trzymany na pralce w łazience.
      A swoją drogą to chyba tylko u nas mogły powstać mieszkania 18 metrowe. Toż to
      chyba tylko miejsce do spania.
      Pozdrawiam gorącą wszystkie rodzinki żyjące w "ścisku".
      Endrzi
    • maugerka Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 22.07.04, 08:01
      Jejku, trochę mnie pocieszyłaś. Myślałam, że mieszkam w małym mieszkanku, a tu
      proszę. Mamy 33,5m i mieszkamy: mąż , ja i synek 15 m-czny. W planach była to
      kawalerka, a że kupowaliśmy nowiutkie, więc mogliśmy je sobie przeprojektować i
      wyszły z tego dwa pokoje. Robi się powoli ciasno, bo moja mama najukochańszemu
      wniuczkowi kupuje zabawki duże.
      Nie zgodzę się z tezą, że w małym mieszkaniu łatwiej utrzymać czystość.
      Niestety nie. Otóż dlatego, że większość rzeczy jest na zewnątrz, bo w szafach
      nie ma na to miejsca, i kurzą się niemiłosiernie. zresztą położysz jedną rzecz,
      a wygląda, jakby było wszystko porozwalane. W większym metrażu jedna rzecz
      rzucona choćby bezładnie takiego wrażenia nie sprawia.
      Na szczęście jesteśmy w o wiele lepszej sytuacji teraz i budujemy dom, do
      którego w przyszłym roku się wprowadzimy.
      Mam nadzieję, że też wkrótce przyjdą i do Was lepsze czasy i tego właśnie Wam
      życzymy
      • joasiiik25 Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 22.07.04, 08:36
        oj ciasno jest ciasno...mimo tego iz nie mam wielu rzeczy,ktore bym chciala
        miec w wiekszym mieszkaniu(stol w kuchni do spozywania rodzinnych obiadow ito)
        ciesze sie,ze udalo nam sie zrobic kacik dla Kacperka,ma swoje lozeczko
        itp....martwie sie tylko,ze nie stac nas na swoje wlasne mieszkanko ani na
        budowe domu wiec maly bedzie musial tu jakos zyc....moze nie zawsze bedziemy
        wynajmowac moze....


        asia mama 3m Kacperka
        • mama007 Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 22.07.04, 21:35
          hej joasiiik, mnie przerażała wizja mieszkania w tej klicie do Asi
          pełnoletności co najmniej, bo perspektyw wielkich to my na razie przed sobą nie
          mamy, ale stwierdziłam niedawno, że prędzej zacznę kraść niż będę tu siedzieć
          tak długo smile
          a do dziewczyn, które piszą, że mają SWOJE malutkie mieszkanie - uwierzcie, że
          gdyby to było nasze mieszkanie to bym tak nie narzekała.... tzn narzekałabym na
          pewno, ale pod innym kątem smile))) po prostu nie znoszę życia w warunkach, które
          mi nie odpowiadają. Nie lubię mieć pod nogami brzydkiej podłogi, w łazience nie
          mieć czegoś na podłodze, w pokojach nie mieć półek, itp. A niestety prawda jest
          taka, że te pieniądze, które na to wydaliśmy (a sporo się tego uzbierało...)
          tak naprawdę daliśmy w prezencie właścicielowi mieszkania, bo przecież
          urządzamy JEGO mieszkanie, a nie NASZE.
          Tak samo z łóżkiem na antresoli - zrobilibyśmy, ale jeśli mamy za kilka lat
          zmienić mieszkanie na większe to co z nim zrobimy....? itp itd....
          no i znow przypominam - mniejsze mieszkanie to naprawde absolutna przeciwnosc
          mniejszego sprzatania!!!!! dwie grzechotki, talerz, nie wspominajac juz o
          stercie do prasowania - i... balagan smile
          pozdrawiam wszystkich malo- i duzometrazowych smile))
          aga
          • wieczna-gosia odnosnie lozka na natresoli ;)) 23.07.04, 11:36
            ale uparta jestem co?
            Ale uwazam ze rzecz rewelacyjna wink
            To my mielismy takie robione na wzor ikei czyli ono nie jest de facto na
            natresoli tylko na dluuugich nogach a jedynie srobowane do sciany wink
            Przy przeprowadzce zostawia sie dziury w scianie wink
            A lozko zrobil nam stolarz bo te z ikei maja 2,05 wysokosci i uwazam ze to do
            standardowego mieszkania 2,50 za wysoko. My mieismy lozko na 1, 60 tak ze dalo
            sie siedziec pod i tyle staly tam komputery a pozniej postawilismy sobie
            parawanik irobilam nam sie kanciapka- stare dzieci odrabaly tam lekcje, czy ja
            z mezem siadalismy wieczorem przy piwku wink
            A na gorze bylo lozko i juz. mielsimy wtedy malutka oleczke wiec do sufitu
            przyczepilismy siec rybacka wink na haczykach i kiedy ona z nami spala rozpinalo
            sie te siec a odczepialo jedynie na wchodzenie i schodzenie. Ale prawde mowiac
            nigdy sie nie przydala czyli nie zlowila Oli wink)))
            a kiedy sie przeprowadzio;lismy- obcielismy nogi wink i mielismy najbardziej
            standardowe lozko wink
    • ptakun Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 22.07.04, 22:12
      A ja zaczęłam wystawiać niepotrzebne rzeczy na allegro - parę dodatkowych
      złotówek zawsze się przydaje i jest zdecydowanie lużniej! Polecam wszystkim
      zagraconym mamom! Lidia
      • mamaestery Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 23.07.04, 09:13
        moje mieszkanko 33.8 metrasmilesmile i o wiele za malo miejsca ale jakos tak fajnie
        pokombinowane ze da sie zycsmilechociaz prawie szaf nie mamysmile no i dodatkowo duzy
        balkon sluzy w cieple dni jako pokoik zabaw dla corcismilea tak to jeden pokoj
        polaczony jest z kuchnia taki aneks kuchenny no a osobno (nawet z drzwiamismilesmile
        jest pokoik Julkismilei tez wyznaje zasade ze jak nie mam gdzie cos upchac to do
        piwnicy albo dla biednych smilei w wynajetym garazu czesc rzeczy trzymamysmile
        ale staramy sie od jakiegos czasu zamienic na wieksze mieszkanie bo maz
        dodatkowo w domku pracuje i potrzebuje jednak jakiegos cichego kata dla siebiesmilesmile
        • cala2 Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 23.07.04, 11:24
          Witajcie,
          ja mieszkam z mezem i synem (9-letnim) w pokoju 10 m2.
          Szeptamy wieczorem do siebie zeby syn nie slyszal, o innych rzeczach nie
          wspomne. Balagan czasem wkurzajacy, wszedzie zabawki, czasem wyjsc z pokoju nie
          mozna smile)
          Drugie dziecko musielismy sobie dobrze wybic z glow...
          Pozdrawiam


    • wieczna-gosia Re: nabawię się klaustrofobii w tym mieszkaniu... 23.07.04, 11:41
      a tak a propos to jeszcze jeden patent moge sprzedac na brak kuchni wink
      szafka na garnki nad drzwiami... spuszczana na rolkach wink
      To jest absolutna rewelacja bo gary to sa takie zwierzeta ze wywalic ich nie
      nalezy nawet jak sie te powidla raz w roku robi wink))
      Rewelacja do tego stopnia ze calkiem sporo znajomych mieszkajacych w normalnych
      duzych mieszkaniach od nas te rolki i prowadnice sciagnelo wink
      tylko stolarza trzeba z polotem albo samemu trzeba byc z polotem wink)
      • melka_x przestrzeń pod łóżkiem 23.07.04, 13:06
        Patent Gosi jest bardzo sensowny, ale mam jeszcze jedno rozwiązanie. W
        poprzednim mieszkaniu chcieliśmy zrobić pod łożkiem niewysoką garderobę (no bo
        tyle niewykorzystanej przestrzeni), niestety mieszkanie było bardzo niskie.
        Jeśli jednak nie jesteście bardzo wysocy, a mieszkanie nie ma 2.40, to może u
        Was byłoby to możliwe?
        U nas stanęło w końcu na skrzyżowaniu wysokiej komody z głęboką szafą i
        schowkiem. Były głębokie szuflady, drążek na wieszaki i miejsce na rózne graty
        (deska do prasowania, odkurzacz, pudło z drobiazgami itd.) Jeżeli do łózka masz
        dojście z 2 stron, to możesz mieć i szuflady (czy szafki z półkami z
        przesuwanymi drzwiami) z obydwu stron, jeśli łóżko stoi przy ścianie, to za
        szufladami masz coś w rodzaju niskiej komórki. Jak znajdziesz sensownego
        stolarza to wykona Ci to z takich elementów i w taki sposób, że wszystko to
        będzie można przenieść do nowego mieszkania.
        A tak przy okazji moja prywata, może ktoś zna sposób na zagospodarowanie
        przestrzeni pod ostrymi skosami?
        • mamamonika Re: przestrzeń pod łóżkiem 23.07.04, 13:13
          Hej smile
          Co do ostrych skosów (znając życie - raczej na poddaszu wink:
          - biblioteczka na ukochane książki młodości lub płyty
          - sposób na ograniczenie ilosci zabawek "w obiegu" - chowasz jedne, wyjmujesz
          drugie
          - szafka typu "cargo" - tzn wysuwana na prowadnicy - może spokojnie służyć jako
          garderoba, nadaje się też pod schody
          itp wink
          Pozdrawiam
          Monika
          • melka_x Re: przestrzeń pod łóżkiem 23.07.04, 13:33
            Moja wina, pospieszyłam się kończąc post i nie wytłumaczyłam w końcu w czym
            problem. Skosy są podparte czymś w rodzaju mocno wystających kolumn, co
            sprawia, że mamy kretyńskie, szerokie na metr i bardzo głebokich wnęki. Jedną z
            nich zamknęliśmy ściętymi drzwiczkami i jest tam graciarnia, ale na kolejne nie
            mamy pomysłu. Do tego mamy różne dziwne załomy, patrzę teraz i jednak widzę, że
            mieszkanie jest tak pokręcone, że nijak nie da się tego wytłumaczyć, więc chyba
            bez planu nie uda się wiele podpowiedzieć. Ale oczywiście bardzo dziękuję za
            odpowiedźsmile).
            • joasiiik25 Re:brak lodowki... 23.07.04, 16:58
              smutno jest wracac do zagraconego malego mieszkanka...wczoraj przez ten scisk
              zbilam cukierniczke bardzo sliczna nie wspomne o cukrze ktory byl w
              srodku...same klopoty...gdy wprowadzam wozek do mieszkania musze tarasowac
              stojaca szafke i przepycham sie gdy juz jestem w srodku to nie moge wejsc
              glebiej bo oczywiscie wozek zajmuje cala szerokosc malutkiego
              przedpokoiku....dziewczyny czy wiecie ze w XXI wieku nie mam LODOWKI...nie z
              biedy tylko z braku miejsca,bo gdzie wstawic lodowke gdy brak kuchni w tym
              czyms co zastepuje kuchnie nie da rady...macie rozwiazanie tego dosc
              wstydliwego problemu?w pokoju mam juz kompa i telefizor czy wstawic lodowke i
              narazic dziecko na promieniowanie i czasami rozne zapachy z lodowki...sama juz
              nie wiem..ale dluzej nie da sie tak zyc


              asia mama 3 m Kacperka
              • mama007 Re:brak lodowki... 23.07.04, 18:58
                wiecie co, żałuję, że już dawno nie zaczęłam tego wątku... niezłymi patentami
                można się podzielić smile))

                joasiiik25 napisała:

                > smutno jest wracac do zagraconego malego mieszkanka...wczoraj przez ten scisk
                > zbilam cukierniczke bardzo sliczna nie wspomne o cukrze ktory byl w
                > srodku...same klopoty...gdy wprowadzam wozek do mieszkania musze tarasowac
                > stojaca szafke i przepycham sie gdy juz jestem w srodku to nie moge wejsc
                > glebiej bo oczywiscie wozek zajmuje cala szerokosc malutkiego
                > przedpokoiku....

                hej, ja poprzedni wózek (2-funkc) musiałam wstawiać do pokoju, bo jak stał w
                kuchni/przedpokoju to nie dało się przejść w żadną stronę, a łązienkę mamy za
                wąską, więc trzymanie tam wózka z miejsca odpadało.
                jak tylko mogliśmy to kupiliśmy mniejszą i lżejszą spacerówkę - teraz mogę ją
                zostawiać w kuchni/przedpokoju i przeciskam się bokiem smile) teraz Asia (dziś
                skończyłą właśnie 11 mies wink) całkiem raźnie już sama drepta, więc zaczęliśym
                się rozglądać nad leciuteńką parasolką, którą można bez problemu złożyć i
                wepchnąć hmmm no nie wiem gdzie, ale gdzieś w każdym razie schować smile)
                jak Twój maluch ma już 3 mies to nie martw się, niedługo i Wy zmienicie
                wóżek smile))))

                dziewczyny czy wiecie ze w XXI wieku nie mam LODOWKI...nie z
                > biedy tylko z braku miejsca,bo gdzie wstawic lodowke gdy brak kuchni w tym
                > czyms co zastepuje kuchnie nie da rady...macie rozwiazanie tego dosc
                > wstydliwego problemu?w pokoju mam juz kompa i telefizor czy wstawic lodowke i
                > narazic dziecko na promieniowanie i czasami rozne zapachy z lodowki...sama
                juz
                > nie wiem..ale dluzej nie da sie tak zyc
                >
                >

                no fakt, nie da się żyć bez lodówki, zwłaszcza jak Mały zacznie Wam normalnie
                jeść!! ja mam lodówkę w pokoju i chyba nam nic mocno nie promieniuje smile)
                szczerze mówiąc myślę, że telewizor i komp o wiele bardziej są szkodliwe niż
                lodówka. A propos TV my mamy malutki (14'') i postawiony na słupku z
                ubraniami smile jest na tyle nisko, że wygodnie się ogląda, a na tyle wysoko, że
                nie przeszkadza (i Asia nie bawi się przyciskami...). Moi sąsiedzi mają TV na
                takim ramieniu mocowanym do ściany, zapomniałam jak się to nazywa - też
                oszczędność miejsca, kosztuje to ok 100zł z tego co wiem.
                Aha, no i poprzedni lokatorzy mieli taką małą lodóweczkę wysokości szafki
                kuchennej i traktowali to jako blat. Jeżeli możesz pozwolić sobie na wywalenie
                jednej z szafek w kuchni to polecam. Ja większość garów trzymam na zwykłej
                półce nad drzwiami w kuchni - czyste są, i łądne, więc mogą stać na
                wierzchu smile))))))

                > asia mama 3 m Kacperka

                Pozdrawiam mocno smile)
                Aga
                • joasiiik25 Re:brak lodowki... 23.07.04, 19:11
                  w niby kuchni mam jedna wiszaca szafke,zlew i mala waska szafke gdzie stoi 3
                  palnikowa kuchenkasad...nie ma miejsca na wstawienie lodowki bo nie bedzie
                  przejcia do super malej lazienki...ale mimo tego dobrze wiedziec,ze nie tylko
                  ja mam takie klopoty....


                  bylam dzis u kolezanki ktora ma piekne wlasnosciowe mieszkanie...zazdroscilam
                  jej tej przestrzeni,kuchni widnej z oknem,slicznych zaslonek i pokoiku dla jej
                  4 m synka...ja tez bym tak chciala miec ale coz nadal musze budzic sie
                  izasypiac w tym wynajmowanym za ktore place 400zl miesiecznie +rachunki wiec co
                  drugi miesiac wychodzi nas ok 700-750zl a maz tylko zarabia...


                  a wy ile placice za swoje luksusy?
                  • akins Re:brak lodowki... 23.07.04, 19:17
                    Ja mieszkam na szczęście w 7 pokojowym domu (ale 11 lat kisiłam się w mieszkanku 3 pokojowym). Bardzo kiepsko wspominam tamte czasy; klita straszna i ci wkurzający sąsiedzi, którzy wiecznie się o coś darli. Utrzymanie takiego domu kosztuje około 1.000 dolarów (jakieś 4.000 zł za rachunki lekką ręką). Ale opłaca się. Nareszcie mam upragnioną przestrzeń...
                    • asiaasia1 Re:brak lodowki... 23.07.04, 19:23
                      tu gdzie mieszkam za podobne " klitki " cena nie schodzi poniżej 1000 zł za
                      samo wynajęcie smilemam nadzieję , że Cię pocieszyłam smile
                      • sakada Re:brak lodowki... 23.07.04, 19:26
                        Dom jest na szczęście własnościowy, więc wynajmu nie liczę.
                        • sakada Re:brak lodowki... 23.07.04, 19:40
                          Hej, a wiecie za ilę można kupić mieszkanie z jenopokojowe (ale pokój duży + kuchnia, łazienka) w jakiejś niezgorszej dzielnicy?
                      • asiaasia1 Re:brak lodowki... 23.07.04, 21:14
                        to było oczywiście do Joasik25 smile
                    • sakada Re:brak lodowki... 23.07.04, 19:56
                      ps: Sorki za inny nick. Niechcąco napisałam na proilu mojego niemęża (on zsiadł z kompa chwilę wcześniej)
                      • sakada profilu oczywiście 23.07.04, 19:57


                  • wieczna-gosia Re:brak lodowki... 26.07.04, 06:54
                    wywal zlew.
                    ja wywalilam wink
                    Do lazienki mialam dwa kroki a dwa zlwy na przestrzemi 2m to strata miejsca.
                    Ewentualnie podnies ciag kuchenny tak zeby sie pod zlew wcisnela lodowka
                    (kichenke sie stawia na podescie)
              • endrzi Re:brak lodowki... - do joasiiik25 24.07.04, 00:42
                Joasiiik25 ja kiedyś widziałam w takim dużym markecie AGD tzw. kombjan u góry
                zlew-jednokomorowy + dwa palniki elektryczne a pod spodem lodówka wielkości
                szafki kuchennej takiej jak pod zlewem. Może to załatwiłoby Tobie sprawę?
                Endrzi
        • wieczna-gosia Re: przestrzeń pod łóżkiem 26.07.04, 06:50
          To zesmy tez rozwazali wink
          Przewazyl fakt ze nie bylo gdzie sesowniej postawic kompa i biurka zeby byla
          choc udawana intymnosc wink)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka