Dodaj do ulubionych

szkoły prywatne - czy takie straszne ?

31.01.13, 14:56
W innym wątku były takie głosy, że absolutnie nie. Ja z kolei posłałam swojego 6 latka do zerówki w społecznej szkole i muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona. Klasa jest 18 osobowa. Pani wymagająca a przez to poziom nauczania (oczywiście wedle mojej subiektywnej oceny wysoki), lekcje ciekawie prowadzone (sądząc po pomocach, które muszą znosić np. kłębek wełny, skrawki materiałów, zdjęcia itp). Pani nie jest "słodkopierdząca" - i chwali i mówi o oczekiwaniach i o tym nad czym trzeba popracować. Mój synek ma np zaległości z głoskowania (niestety nie trafiliśmy do najlepszego przedszkola) i chodził na zajęcia wyrównawcze. Super zajęcia dodatkowe (za które już nie dopłacamy), basen raz w tygodniu z nauką pływania (i to taką, że tak powiem bez "opierdzielania się" wink).
Atmosfera w szkole super. Starsze dzieci bawią się z młodszymi (mój synek ma np kolegów w 2 klasie wink, którzy w drugi dzień szkoły podchodzili do niego i pocieszali kiedy płakał przy rozstaniu).

A jakie wy macie doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • kamelia04.08.2007 Re: szkoły prywatne - czy takie straszne ? 31.01.13, 15:00
      szkoły prywante to zło i bagno.
      Dzieci opierdzielajace sie, roszczeniowi rodzice, to mysla, że piatki moga kupic i nauczyciele, co nie ucza. Tu sie tego dowiesz
      • amonette Re: szkoły prywatne - czy takie straszne ? 31.01.13, 15:08
        I narkotyki, gadżeciarstwo od zerówki, straszenie mamą prokuratorem i tatą ministrem, poniżej Audi Q7 nie podjeżdżaj, bo dziecko będzie miało przechlapane, plecaczek musi być od Prady a ciuchy od Gucciego. I kosztować musi conajmniej 20K na miesiąc plus zielone szkoły i jesienne obowiązkowe wycieczki integracyjne na Fiji.
        Jak cię stać i się nie boisz, będzie dobrze.
        • ewa_mama_jasia Dooobre :) 31.01.13, 15:31
          Mam nadzieję, że autorka nie uwierzy w tę wersję smile
          • hippo55 Re: Dooobre :) 31.01.13, 15:35
            Jednym słowem jaskinia szatana big_grin
            • marzeka1 Re: Dooobre :) 31.01.13, 15:42
              hippo55 napisała:

              > Jednym słowem jaskinia szatana big_grin

              - doskonale wiesz, że nie o to chodzi: ani sam fakt bycia "szkołą prywatną" nie czyni z niej czegoś niesamowitego, ani posłanie dziecka do szkoły rejonowej, publicznej- nie oznacza, że nie dbasz o dziecko i na straty je posyłasz. Wszędzie zależy to od ludzi, jakich tam spotkasz, od dzieci, z jakich domów będą (i nie chodzi tylko o status majątkowy).
              Za to naiwnością jest jedna rzecz: wiara, że jakakolwiek szkoła jest wolna od narkotyków (nie mówię o wczesnej podstawówce) - niedawne samobójstwo chłopca z Bednarskiej (czyli bardzo dobrej szkoły społecznej) tylko to pokazuje. Po prostu zasób portfela modyfikuje do jakich narkotyków dziecko ma dostęp i możliwość, ale nie ma szkól, gdzie nie byłoby tego problemu.
              • menodo Re: Dooobre :) 31.01.13, 17:14
                Za to naiwnością jest jedna rzecz: wiara, że jakakolwiek szkoła jest wolna od n
                > arkotyków (nie mówię o wczesnej podstawówce) - niedawne samobójstwo chłopca z B
                > ednarskiej (czyli bardzo dobrej szkoły społecznej) tylko to pokazuje."

                Ogólnie się zgadzam.
                Nie zgadzam się, że Bednarska to "bardzo dobra szkoła społeczna" - w sensie: bardzo wysoki poziom nauczania i wysokie wyniki maturalne uczniów.
                To jakieś powtarzane wszędzie bzdury. Bednarska to sympatyczna szkoła, pod wieloma względami jedyna na świecie, ale żeby jakaś "renomowana" czy "elitarna" to bez przesady.
                W rankingu Perspektyw - miejsce 17 w Warszawie, więc bez szałusmile
                • marzeka1 Re: Dooobre :) 31.01.13, 21:05
                  Nie jestem z W-wy, więc moja orientacja jest "z prasy", gdzie często szkoła jest z pozytywnym kontekście przywoływana- a jednak uczeń tej szkoły z dobrej rodziny ćpał i popełnił samobójstwo- dlatego nieważne: państwowa czy prywatna- w każdej szkole jakieś problemy występują, tylko inaczej rozłożone.
        • lily-evans01 Re: szkoły prywatne - czy takie straszne ? 31.01.13, 15:47
          Moja córka została dość nieopatrznie zapisana do szkoły prywatnej, ale takiego obrazu, jak go teraz malujesz, to nie znam. Mogę za to przybliżyć parę konkretów wink.

          Czesne w naszej szkole to ponad 900 zł + posiłki. Relatywnie dużo - w stosunku do realnego zatrudnienia i zarobków w naszym mieście, a także w porównaniu do innych szkół niepublicznych.
          Na początku też wydawało mi się super i wspaniale, bo w klasie było tylko 15 osób, są zajęcia dodatkowe, basen, wyrównawcze, wysoki poziom itp.
          Ale w tym roku widzę też mankamenty i mam wrażenie, że przepłacam sporo.
          Bo:
          - zajęcia są długo, do 15, potem jeszcze zadania domowe; teraz wcześnie jest ciemno, trzeba iść spać ok. 20:00. Dzieci mają mało czasu dla siebie po szkole, czy żeby gdzieś iść z rodzicami, o czym mówię nie tylko ja. A do zadań trzeba się przykładać, bo to dopiero I klasa;

          - z basenu moje dziecko akurat nie korzysta i chyba jeszcze długo nie skorzysta, bo ma nawracające zapalenie zatok, teraz wywiązało się zapalenie ucha;

          - co do wysokich wymagań: dzieci muszą włożyć dużo wysiłku, żeby do nich dociągnąć, nauka staje się stresującym obowiązkiem, mającym na celu dosięgnięcie pewnej poprzeczki. Jeśli dziecko ma kłopoty z głoskowaniem, czytaniem itd., to i tak powinno ćwiczyć z rodzicem. Moja córka jest na tyle zmęczona po zajęciach, że ze mną już ćwiczyć tego nie chce. Wolałabym, żeby codziennie trochę poćwiczyła ze mną, a nie tylko raz w tygodniu, ze sporą grupą innych dzieci;

          - szkoła intensywnie trenuje dzieci do osiągnięć, typu konkursy, zawody sportowe itp., każdy jest jakoś tam przygotowywany, ale nie każdy się do tego nadaje - dla mnie w wypadku I-klasistów organizowanie ogólnopolskiego konkursu wiedzy dla całej klasy i zabieranie czasu lekcji na testy, które niewiele dzieci było w stanie rozwiązać, to lekkie przegięcie. To wszystko stwarza przesyt, a ja bym chciała, żeby córka lubiła i chciała zdobywać wiedzę. Niekoniecznie to musi odzwierciedlać się w średniej 5,0 czy wyższej;

          - co do finansowej otoczki, niestety jest to odczuwalne: dzieci komentują i zauważają swoje stroje, zabawki, choć to pewnie jest wszędzie. Ale np. w naszej klasie jest tradycja robienia urodzin dla całości, czyli obecnie dla 19 osób, a wyłamanie się skutkuje towarzyskimi niezręcznościami. U nas najzwyklejsza impreza w kulkach z tortem dla tylu dzieciaków to minimum 600 zł, dla mnie sporo jak na dwie godziny tarzania się w kulkach i paru kęsów niesmacznego tortu. Na szczęście nauczycielka zakazała w szkole słodyczy poza piątkiem oraz gadżetów elektronicznych i chwała jej za to, chociaż mamusia jedna była ostatnio zdziwiona, że syn nie może nosić ze sobą gierek elektronicznych do szkoły, a inny znowu tabletu wink. Generalnie, jeśli nie jesteś nastawiona na wydawanie kupy kasy na każdą pierdołę, "bo inni tak mają", to ciężko będzie Ci wytłumaczyć dziecku, że np. nie uważasz drogiego iPada za odpowiedni prezent dla siedmiolatka;

          - i chyba jedna z ważniejszych spraw: opieka, nadzór wychowawcy - płatna szkoła niekoniecznie oznacza lepszego nauczyciela, z lepszym podejściem, w naszym wypadku pani bardziej zajmuje się śrubowaniem poziomu niż kwestiami wychowawczymi, a szkoda

          - i wreszcie zajęcia dodatkowe: bez rewelacji, większość to po prostu przedmiotowe koła zainteresowań.

          A teraz podsumuję - szkołę z "dobrym" środowiskiem znajdziesz też wśród szkół publicznych, rejon rejonowi nierówny, są dzielnice patologii, a są dzielnice zadbane, gdzie mieszkają ludzie raczej zamożni. Co do zajęć dodatkowych - w tej chwili większość nauczycieli w ramach pensum musi organizować jakieś zajęcia. Są też oczywiście zajęcia płatne, ale zdecydowanie więcej warte - np. w znajomej podstawówce sale wynajmuje szkoła tańca i dzieci chodzą na te zajęcia z instruktorem; u mnie w szkole zajęcia taneczne prowadzi nauczycielka.
          Ja obecnie skłaniam się ku zmianie szkoły, od przyszłego roku szkolnego, na rzecz publicznej edukacji.
          Jedyne plusy, jakie naprawdę widzę - szkoła jest mała, widać, czy ktoś rozrabia i nie jest on anonimem; w świetlicy siedzą nieliczne dzieci, bo sporo matek nie pracuje i zabiera swoje dzieci zaraz po zajęciach do domu; tak więc, jeśli musisz skorzystać ze świetlicy, to będzie tam razem ze 20-30 dzieciaków. No i nie ma takiej prawdziwej patologii, czyli dzieci zachowujących się w sposób bardzo agresywny, kradnących, wymuszających, czy mających wyraźne zaburzenia zachowania.
          • hippo55 lily-evans01 31.01.13, 16:00
            Nasze czesne to 650zł i posiłki. W zerówce i I klasie zajęcia nie kończą się później niż o 14 (raz o 15, ale to z godziną gimnastyki korekcyjnej). Co do zasady w 0 i 1 klasie nie mają zadawanych prac domowych. Klasy 0-3 nie mogą przynosić do szkoły żadnych "urządzeń" elektronicznych smile. Obowiązują mundurki i powiem szczerze, że dzieci chodzą naprawdę normalnie ubrane. Mam też wywiad na to co dzieje się w starszych klasach, bo chodzą tam dzieci znajomych.
            A i fajnie rozwiązany jest problem urodzin - urodziny robią po kilkoro dzieci na raz a prezent kupuje się jeden (najczęściej robi to mama ze składkowych pieniędzy np.po 20zł)
            • lily-evans01 Re: lily-evans01 31.01.13, 16:08
              Podejrzewam, że szkoła szkole nierówna.
              W moim mieście słyszałam bardzo pozytywne, podobne do Twoich opinie o szkole katolickiej - a czesne tam jest połową mojego...
              Mam wrażenie, że jakieś tam czesne jest zaporą eliminującą tę osławioną patologię - ale zbyt duże czesne to również zbyt bogaci rodzice, którzy faktycznie często mają w głowach poprzewracane i nie mają umiaru w konsumpcji, czego też uczą swoje dzieci.
              Patrz nie tylko na wyniki nauczania - dziecko jest dopiero w zerówce, ono jeszcze zdąży się wyuczyć do tego egzaminu VI-klasisty, ale Ty również musisz je w tym wspierać, szkoła nie zrobi wszystkiego za rodzica. Ważne jest też to, na ile nauczyciel umie zintegrować klasę, jak radzi sobie z dziećmi, czy szkoła jest bezpieczna, czy ma fajną infrastrukturę służącą edukacji i zajęciom sportowym. To są pewne "wartości dodane", bez których dla mnie szkoła nie jest dobra, nawet jeśli uczniowie co roku osiągają 99% na egzaminach. Szkoła to nie tylko nauka, to też przygotowanie do życia społecznego.
              • kolpik124 Re: lily-evans01 31.01.13, 16:55
                Dzieci w wieku szkolnym kładziesz spać o 20.00???
                • lily-evans01 Re: lily-evans01 31.01.13, 16:58
                  Moje dziecko nie ma jeszcze 7 lat.
                  Co w tym dziwnego?
                  Ma iść spać o 22, bo dla ciebie to bardziej stosowne? Idzie spać tak, jak potrzebuje, żeby była wyspana. Lekcje mamy od rana, a nie na II zmianę.
    • ewa_mama_jasia Re: szkoły prywatne - czy takie straszne ? 31.01.13, 15:46
      Zalezy od szkoły i od nauczyciela. W szkole mojego syna nie spotkałam się (możliwe że jeszcze) z gadżeciarstwem, dobieraniem sobie towarzystwa w zalezności od dochodów rodziców, "nawiedzonymi" rodzicami itp. historiami, o któch czyta się w internecie.
      Szkoła w miarę przyjazna (wszyscy sie znają), mała, wysoki poziom zdawania egzaminów (sprawdzianu i gimnazjalnego). Ale mam wrażenie, że gdyby syn chodził do zerówki w swoim dawnym przedszkolu, wyniósłby więcej niż w szkole w zeszłym roku. Dzieci też jest 19cioro w klasie, ale mam wrażenie że pani nie jest w stanie ogarnąć takiej grupy. Nie mówiąc o zindywidualizowaniu wymogów wobec poszczególnych dzieci. Nie wiem też (jeszcze), czy wiedza uzyskana w trakcie nauki (mierzona wynikiem egzaminów) jest komplementarna a nie wyrywkowa. Gdyby była, to mogłabym powiedziec, że warto było zainwestować w szkołę.
    • lechasia Re: szkoły prywatne - czy takie straszne ? 31.01.13, 16:17
      Mój starszy syn chodził do prywatnego gimnazjum. W klasie było 10 uczniów,cudowna wychowawczyni, fajne grono pedagogiczne. Syn został doskonale przygotowany do egzaminu i dalszej edukacji. Uważam, że to była słuszna decyzja i również młodszy syn pójdzie do tego samego gimnazjum.
    • lilka69 Re: szkoły prywatne - czy takie straszne ? 31.01.13, 20:00
      ja mam bardzo dobre ale klasa 18 osob to moim zdaniem stanowczo za duzo! 12 dzieci w klasie to max.
      • dorek3 Re: szkoły prywatne - czy takie straszne ? 31.01.13, 21:00
        12 osobowa klasa może nie pozwolić na znalezienie sobie paczki. Jeśli nawet rozkład płci jest pół na pół to dla moich synów oznaczałoby to że maja wybór pośród 4 kolegów. Szczęśliwie u nas jest właśnie 18 osobowa klasa i uważam że to bardzo dobra ilość.
        Poza tym wywyższanie się, dobieranie kolegów pod kątem zamożności to proste przełożenie tego co robią rodzice. Zdarzy się wszędzie niezależnie od formy prawnej szkoły.

        Ja mam doświadczenia ze społeczną i są one b.dobre. Bardzo zgrana klasa, wysoki poziom nauczania, niesamowicie zaangażowana i kreatywna wychowawczyni. Duża czujność jeśli chodzi o problemy wychowawcze i bardzo otwarta komunikacja z rodzicami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka