Ja pewnie wycieniowanego boba ufarbowanego na naturalny kolor. Na dłuższe rozpuszczone albo koński ogon pewnie nie warunki nie pozwolą.
I tak sobie myślę, że to będzie fryzura-symbol babciowości, tak jak dla nas "baranek" (a.k.a. "kalafior") z lekkim muśnięciem fioletu