jematkajakichmalo
11.02.13, 00:04
Ja calkiem powaznie pytam... Chodzi o to, ze ostatnio weszlam do rossmanna (polskiego, gdyz wlasnie spedzam tu urlop) i zauwazylam taka tendencje (ktorej nie zauwazylam w zadnej drogerii w kraju, w ktorym mieszkam), ze kremy sa poukladane "wiekowo" czyli 20+ 30+ 40+ itd... No wiec mysle: fajnie, zawsze mam problem z doborem odpowiedniego kremu, to tu wreszcie wszystko mam jak na dloni, jasno i przejrzyscie...
Jakze ogromne oczy zrobilam podchodzac do kremow z mojego przedzialu wiekowego... (30+, dokladnie 34) na chyba 70% tych kosmetykow widnial napis PRZECIWZMARSZCZKOWY!!
No wiec prosze uprzejmie o wyjasnienie czy to normalne?? Po tym doswiadczeniu pol dnia przegladalam sie uwaznie w lustrze i ni huhu nie znalazlam u siebie zmarszczek... Nie, zebym zaraz niewiadomo jak piekna i nieskazitelna byla (do tego mi baaaardzo daleko), ale naprawde wokol ust i oczu nic, na czole jedna, ale musze to czolo mooooocno zmarszczyc i zrobic sroga mine, zeby ja zobaczyc...
Moze to wynika z tego, ze ja nigdy w zyciu ani sie nie malowalam (no tylko na jakies wielkie okazje) ani nie stosowalam zadnych kosmetykow na twarz (oprocz zwyklego mydla i kremu nivea tego w tym niebieskim metalowym opakowaniu)? Chociaz szczerze mowiac nie sadze... Czy naprawde po 30 nalezy stosowac kremy przeciwzmarszczkowe? Czy oni jak zwykle wciskaja nam ciemnote?