Dodaj do ulubionych

Metody wychowawacze...

19.03.13, 08:00
Bylam swiadkiej takiej oto scenki. Siedzi mama, tata, starsza corka i mlodszy dwulatek. Dwulatek kreci sie i chce zrobic cos czego mu nie wolno, ojciec go przytrzymuje, odciaga, mowi "nie wolno", nic nie skutktuje. W koncu dwulatek, chap! Uzarl ojca. Ojciec od razu, bach! Klaps w tylek, dwulatek w placz. Na to mama "Chodz dam Ci cysia". I zaczyna karmic, dziecko sie uspokaja. Troche mi szczeka opadla. Mowie do partnera "Robia dzieciakowi wode z mozgu, nic sie nie nauczy w ten sposob, jedno z rodzicow w tylek drugie przyjemnosc...." Dla mnie jakas glupia niekosekwencja...co myslicie?
Obserwuj wątek
    • aquarianna Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 08:07
      A co Twoim zdaniem powinna była zrobić matka?
      Przyłożyć dzieciakowi z drugiej strony?
      Abstrahując od (bez)sensowności samego bicia, to jeśli dziecko płacze, a przystawienie do piersi go uspokaja, to dlaczego tego nie zrobić niezależnie od powodu płaczu?
      • balbinex123 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 08:15
        Bicie jest durne i niedopuszczale a uspokajanie dziecka niemal w tej samej sekundzie piersia dla mnie durne. Nic to dziecko nie zakuma w kwestii "wolno, nie wolno".....bo bedzie mu sie kojarzylo ze albo dostanie w d....albo doatnie cyca...
        • moofka Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 08:21
          opisz, jak modelowo powinna wygladac ta scena wg ciebie
          • kanga_roo Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 08:27
            oraz podaj, proszę, jak Ty z Twoimi dziećmi rozwiązujesz podobne problemy. bo zakładam, że masz dzieci?
          • balbinex123 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 08:30
            Na serio uwazacie ze zachowanie rodzicow to normalka a moje zdziwko niepotrzebne? Dwulatek cos chce zrobic czego mu nie wolno - w tym przypadku bylo to grzebanie w koszu na smieci w centrum handlowym. Biore dzieciaka na rece i ide w inne miejsce, jezeli jest oporny na tlumaczenia i prosby - a prawie na pewno jest jak to dwulatek i bedzie chcial zrobic po swojemu. Albo robie mu jakas zajawke zeby o tym cholernym koszu zaponial i zainteresowal sie czyms innym. Mam dziecko w tym wieku i ze chyba mozna inaczej. Po cholere bicie a potem zaraz "pocieszenie" za bicie... jakies kuriozum dla mnie
            • aquarianna Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 08:35
              Ale co miała zrobić Twoim zdaniem matka w sytuacji, gdy to dziecko już zostało uderzone, bo zdaje się to Cię najbardziej zadziwiło?
              To, co opisujesz wyżej to oczywistości, więc nie ma sensu nad nimi dywagować.
            • ceide.fields Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 08:54
              A jak wychowujesz swoje dzieci ze swoim tzw. "partnerem"?
            • moniaak27 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 16:58
              masz racje w 100%
        • aquarianna Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 08:31
          balbinex123 napisała:

          > Bicie jest durne i niedopuszczale a uspokajanie dziecka niemal w tej samej seku
          > ndzie piersia dla mnie durne.

          To jak powinna wg Ciebie wyglądać ta sytuacja (zakładając, że dziecko dostało w tyłek), żeby było dobrze?

          > Nic to dziecko nie zakuma w kwestii "wolno, nie w
          > olno".....bo bedzie mu sie kojarzylo ze albo dostanie w d....albo doatnie cyca.

          Dostało w dupę, bo ugryzło. Zostało uspokojone, bo zaczęło płakać z powodu uderzenia. Nie ma w tym ani żadnej niekonsekwencji ani powodu do tego, by dziecko miało czegoś nie zakumać. Dziwię się natomiast, że Ty nie kumasz wink
          Idąc Twoim tokiem myślenia - gdy dziecko spadnie ze schodów, potłucze się i rozpłacze, a mama je utuli i pocieszy, to dziecko wyrobi sobie nawyk chodzenia po schodach i spadania po to, żeby potem móc przytulić się do mamy?
    • aleksandra1357 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 08:46
      Reakcja ojca - nieprawidłowa, ale zrozumiała i wybaczalna.
      Reakcja matki - 100% prawidłowa. Piersiowe dziecko najłatwiej utulić piersią.
      • balbinex123 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 08:54
        Zgadzam sie, tylko u nich to wygladalo jak rytual. Ojciec w tylek, matka pociesza. Czemu ona zgadza sie na bicie tylko przyjmuje to ot tak spokojnie? Nawet nie spojarzala jak ojciec przywalil dziecku, lukala sobie spokojnie w gazetke. Tego nie kumam....
        • aquarianna Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 09:00
          > Czemu ona zgadza sie na bicie tylko przyjmuje to ot tak spokojnie?

          Może po prostu jej się spytaj.

          > e spojarzala jak ojciec przywalil dziecku, lukala sobie spokojnie w gazetke. Te
          > go nie kumam....

          Nie, nie kumasz tego, że matka pocieszyła dziecko po uderzeniu.
          Więc kolejny raz pytam - co powinna zrobić w takiej sytuacji?
          • balbinex123 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 09:24
            aquarianna napisała:

            > > Czemu ona zgadza sie na bicie tylko przyjmuje to ot tak spokojnie?
            >
            > Może po prostu jej się spytaj.
            >
            > > e spojarzala jak ojciec przywalil dziecku, lukala sobie spokojnie w gazet
            > ke. Te
            > > go nie kumam....
            >
            > Nie, nie kumasz tego, że matka pocieszyła dziecko po uderzeniu.
            > Więc kolejny raz pytam - co powinna zrobić w takiej sytuacji?


            Widze ze czytanie ze zrozumieniem lezy i kwiczy u ematek. Po pierwsze w poscie pytam. Co ematki mysla o takiej sytuacji. Po drugie nie kumam czemu matka nie reaguje na bicie dziecka, tylko sobie siedzi i nawet powieka jej nie drgnie. Pocieszanie po biciu to nie reakcja na zachowanie ojca tylko na placz dziecka...
        • barbibarbi Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 09:11
          Ojciec mógł jakoś inaczej dzieciaka ukarać, ale może nie zdzierżył tego użarcia. Jak już dziecko coś zbroiło i zostało ukarane (klaps) to mądra matka powinna śpiewać jednym głosem z ojcem, powinni wytłumaczyć dziecku, że źle zrobiło i dać mu chwilę na uspokojenie się, matka też powinna powiedzieć, że zachowanie jest złe. Pchanie cyca do buzi od razu po takiej sytuacji rozmywa obraz sytuacji, to dziecko już nie wie o co chodzi. Dla mnie bez sensu, bo nie chodzi o to aby dziecko uspokoić, tylko żeby pamiętało czego mu nie wolno.

          Już się znalazły mądre, które będą cię sprowadza do parteru pt "jak ty nic nie kumasz" "a opisz co ty byś zrobiła" a jak napiszesz to będzie: "he, he, no teraz widzę ty to naprawdę nic nie rozumiesz"
          Nie daj się żmijom!
          • aguila_negra Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 10:30
            > Jak już dziecko coś zbroiło i zostało ukarane (klaps) to mądra matka powinna
            > śpiewać jednym głosem z ojcem,

            Czyli też uderzyć dziecko?

            > powinni wytłumaczyć dziecku, że źle zrobiło i da
            > ć mu chwilę na uspokojenie się,

            A co jest złego w tym, by zamiast czekać aż się uspokoi, samemu uspokoić dziecko?
            Choćby i cycem czy przytuleniem.

            > Pchanie cyca do buzi od razu po takiej sytuacji rozmywa obraz sytuacji,
            > to dziecko już nie wie o co chodzi.

            Ależ bez problemu wie, o co chodzi.

            > Dla mnie bez sensu, bo nie chodzi o to aby
            > dziecko uspokoić, tylko żeby pamiętało czego mu nie wolno.

            Jeśli dla Ciebie bez sensu jest uspokojenie płaczącego dziecka, to ... no cóż.

            > Już się znalazły mądre, które będą cię sprowadza do parteru pt "jak ty nic nie
            > kumasz" "a opisz co ty byś zrobiła" a jak napiszesz to będzie: "he, he, no tera
            > z widzę ty to naprawdę nic nie rozumiesz"
            > Nie daj się żmijom!

            Masz jakieś wyraźne problemy emocjonalne, bo nie ma wątku, w którym byś się nie odezwała z łkaniem, jak to źle się tu traktuje ludzi. Może odpuść sobie to forum, jeśli do tego stopnia źle na Ciebie działa, że każda dyskusja wywołuje dyskomfort.
            • barbibarbi Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 10:56
              Nie jestem pierwsza która "odkryła" zjadliwość tego forum. Żadna nowość. Bez sensu cytujesz i negujesz, ja po prostu mam inne zdanie i to przełknij. Albo nie przełykaj i się udław.
              • aguila_negra Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 11:03
                barbibarbi napisała:

                > Nie jestem pierwsza która "odkryła" zjadliwość tego forum.

                Co nie zmienia faktu, że jeśli Ci konwencja tego forum nie odpowiada, to nie czytaj i nie pisz tutaj. Albo nie komentuj.

                > nsu cytujesz i negujesz, ja po prostu mam inne zdanie i to przełknij.

                I vice versa. Inni mają inne zdanie, więc po kija te zjadliwe teksty typu "uważaj, bo zaraz cię tu zjedzą żmije"?
                • barbibarbi Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 11:15
                  A tobie najwidoczniej nie odpowiada to co ja piszę, to po co ze mną dyskutujesz? Po co logujesz się do nowego wątku i zamiast odpowiedzieć na pierwszy post, napisać swoje zdanie, to wstrzeliwujesz się w sam środek dyskusji aby tylko mnie zaczepić? Tak bardzo do siebie wzięłaś te "żmije"? Może i słusznie.

                  Podyskutuj sobie z twoimi koleżankami. Nie możesz? Ach, rozumiem, przecież to ta sama osoba pod innym nickiem, sama ze sobą kłócić się nie będziesz. Wszystko jasne, ta sama pozbawiona logiki retoryka, głupawe nieczytelne cytowanie każdego epitetu, ta sama maniera zaprzeczania dla samego zaprzeczania. Ehhh, gdyby nie to IP, to byś dopiero zaszalała.
                  • aguila_negra Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 11:39
                    barbibarbi napisała:

                    > A tobie najwidoczniej nie odpowiada to co ja piszę, to po co ze mną dyskutujesz
                    > ?

                    Dyskutuję, bo to się tutaj właśnie robi. I dlatego ja podjęłam próbę rozmowy z Tobą, żeby poznać Twoje argumenty. Ty natomiast zamiast skupić się na tym, olałaś to, poświęcają cały swój power na akapit, który w ogóle nie tyczył się tematu. Więc kto tu robi bagno i się czepia?

                    > Po co logujesz się do nowego wątku i zamiast odpowiedzieć na pierwszy post, n
                    > apisać swoje zdanie to wstrzeliwujesz się w sam środek dyskusji aby tylko mnie
                    > zaczepić?

                    Zaczepić?? Po prostu zaskoczyły mnie Twoje argumenty (tak Twoje konkretne, bo reszta dziewczyn pisała w zupełnie innym tonie, więc o co mam je pytać?) i stąd pytania.

                    > Podyskutuj sobie z twoimi koleżankami. Nie możesz? Ach, rozumiem, przecież to
                    > ta sama osoba pod innym nickiem, sama ze sobą kłócić się nie będziesz. Wszystko
                    > jasne, ta sama pozbawiona logiki retoryka, głupawe nieczytelne cytowanie każde
                    > go epitetu, ta sama maniera zaprzeczania dla samego zaprzeczania.

                    Tak, ewidentnie masz coś z głową, może pora zmienić psychiatrę uncertain
                    • barbibarbi Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 11:52
                      Dosyć! Ze żmijami nie gadam. Idź sobie posyczeć gdzieś indziej, czy pod tym nickiem, czy pod jakimś innym.
                      • aguila_negra Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 11:59
                        barbibarbi napisała:

                        > Dosyć! Ze żmijami nie gadam. Idź sobie posyczeć gdzieś indziej, czy pod tym nic
                        > kiem, czy pod jakimś innym.

                        A Tobie mimo wszystko zalecam leczenie albo solidny odpoczynek, bo Twoje reakcje na poglądy sprzeczne z Twoimi własnymi są po prostu kuriozalne. I nie mówię tylko o tym wątku.
        • to_ja_tola Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 11:35
          hm?nikt nie kwestionuje klapsa?
          Ogólnie raban o to o co chodziło autorce,ale że tatuś dał klapsa?!
          nie ta sama ematkabig_grin
          • aguila_negra Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 11:41
            to_ja_tola napisała:

            > hm?nikt nie kwestionuje klapsa?
            > Ogólnie raban o to o co chodziło autorce,ale że tatuś dał klapsa?!
            > nie ta sama ematkabig_grin

            Bo autorce nie chodziło właściwie o to, że tatuś dał klapsa, tylko, że mamusia za szybko dała cyca i dziecko biedne rzekomo zgłupiało nie wiedząc, co jest właściwą reakcją na ugryzienie tatusia - kara czy nagroda big_grin
            • balbinex123 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 12:00
              Chodzilo o niekonsekwentne i niezrozumiale dla mnie zachowanie rodzicow. Jedno karze a drugie pociesza bez slowa wytlumaczenia. Bo mi sie wydaje ze dwulatki to juz dosc rozumne istoty i nie dziala sie wedlug schemantu "kara - pocieszenie za to ze dostal kare". I nie wazne juz jakimi metodami. Rownie dobrze tatus mogl nawrzeszczec na dzieciaka a mamusia dac lizaka za to ze tatus nawrzeszczal. Schemat ten sam.
              Dawanie klapsow - tutaj to chyba poza dyskusja ze to durna metoda.....
              • aguila_negra Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 12:46
                Dla mnie osobiście w ogóle nie jest to ten sam schemat. Bo mama nie przytuliła do piersi "w nagrodę" czy "na pocieszenie", tylko, żeby płaczące dziecko utulić i uspokoić.

                > Dawanie klapsow - tutaj to chyba poza dyskusja ze to durna metoda.....

                Owszem i pewnie dlatego, że metoda durna, dziecko się rozbeczało, matka po prostu chciała je uspokoić i przytuliła do piersi (czy nawet mu tę pierś dała). Ja nie widzę w jej zachowaniu żadnego braku konsekwencji. Gdyby powiedziała coś w stylu "nie przejmuj się tatusiem, nic się nie stało, że go ugryzłeś, chodź mama da mleczka w nagrodę" to pewnie można by uznać, że jest to niekonsekwencja. Ale tutaj reakcja matki nie była na grzebanie w koszu czy ugryzienie ojca, tylko na płacz dziecka.
                Wielokrotnie u nas zdarzały się takie sytuacje, że któreś z młodych przybiegało z płaczem, że tata nakrzyczał albo zabrał zabawkę za karę albo wyłączył TV. I co? Miałam zostawić płaczka, niech sobie beczy? Nie, przytuliłam i uspokoiłam. Co wcale nie znaczyło, że szłam obsobaczyć męża, że krzyczy na dziecko, czy też oddać dziecku zabawkę lub włączyć TV. Nie, trzymałam stronę męża, ale to nie stało o w sprzeczności z tym, że jednocześnie uspakajałam dziecko. Dla mnie to zupełnie rozłączne sprawy. I jakoś moje dzieci nie mają problemów z odróżnieniem ich.
                Gdyby dostały uwagę w szkole np. za brak lekcji czy złe zachowanie, to też bym im w domu nie ciosała dodatkowo kołków na głowie, tylko co najwyżej potwierdziła, że widocznie słusznie dostały. Ale nie zmienia to faktu, że mogę dla otuchy i przytulić zasmucone dziecko i wcale nie znaczy to, że pochwalam jego złe szkolne zachowanie.
            • to_ja_tola Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 12:19
              taak wiem...ale ematka zawsze potrafi czepić się innego wątku niż podany w pociebig_grin
    • mvszka Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 08:51
      >co myslicie?

      że się nudzisz
      • roodolff Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 09:44
        balbinex123, moim zdaniem też to kuriozalne zachowanie. Jedno i drugie - i "cyś" (fuj! co za zwrot! i dodatkowo w CH?! 2xfuj - to już za czynność tę w miejscu publicznym tongue_out tongue_out tongue_out) i klaps (też fuj!!!, ale przynajmniej nie budzi obrzydzenia, a najwyżej oburzenie tongue_out ) - nie podoba mi się jako metoda wychowawcza. Z moją dwulatką już można było inaczej się dogadywać i mam dziwne uczucie, że nie jest wyjątkiem tongue_out
        Cała rodzinka jak dla mnie jedno wielkie "fuj" tongue_out Dzieciak pewnie co najwyżej in spe, bo jak to dzieciak - jeszcze wszystko przed nim, ale z takimi rodzicami, to ma pecha uncertain Chyba że się wyłamie z rodzinnej głupoty - tak też w końcu bywa smile
        A Twój opis reakcji w podobnej sytuacji, jak najbardziej ok - też tak robię, jak ośli upór się córce włącza wink
        Jakaś dziwna ta rodzinka była, czy z pozoru normalna, tylko ta akcja zwróciła Twoją uwagę? Tak z ciekawości pytam smile
    • 18lipcowa3 oj tam oj tam 19.03.13, 09:53
      najsłynniejsze są reakcje babć/rodziców na bicie innych dzieci
      wtedy jest tekst ''nie wolno bić'' i równocześnie chlast w tyłek
      cudne przesłanie prawda?
      nie wolno bić i chlast w tyłek

      • barbibarbi Re: oj tam oj tam 19.03.13, 09:59
        > wtedy jest tekst ''nie wolno bić'' i równocześnie chlast w tyłek

        Dobre! Faktycznie tak robią.
        Na szczęście klapsy i lanie w tyłek powoli "wychodzą z mody", to już nie jest tak jak 30 lat temu.
        • 18lipcowa3 Re: oj tam oj tam 19.03.13, 10:03

          > Na szczęście klapsy i lanie w tyłek powoli "wychodzą z mody",


          obawiam się, że niestety nie
          • balbinex123 Re: oj tam oj tam 19.03.13, 10:19
            Obawiam sie ze te metody trzymaja sie mocno i predko nie zniknal. Nieraz slyszalam rady "cioc" w stylu "trzeba raz na jakis czas przylac w tylek bo inaczej Ci na glowe wejdzie". Jakos nie leje a na glowe mi wchodzi.....
            To w CH to calkiem mlode malzenstwo bylo tak kolo czerdziestki....
            • misiowamama-2 Re: oj tam oj tam 19.03.13, 13:14
              balbinex123 napisała:

              >Jakos nie leje a na glowe mi wchodzi.....<

              bo nie lejesz wink big_grin
              • balbinex123 Re: oj tam oj tam 19.03.13, 13:27
                tfu! zjedzone slowo, mialo byc "nie wchodzi" smile
            • aneta-skarpeta Re: oj tam oj tam 19.03.13, 18:22
              bo jak nie dajesz klapsa to wychowujesz BEZSTRESOWOwink
      • asia_i_p Re: oj tam oj tam 19.03.13, 20:04
        Ale tu masz trochę inną sytuację - masz odruch obronny zaatakowanej osoby. Być może przesadzony, być może mogła się powstrzymać, ale mogła też zadziałać całkowicie odruchowo.
    • kerri31 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 10:07
      Karmiła 2 letnie dziecko CYSIEM ??? big_grin
      Jessuuu !
      Totalny brak konsekwencji.
    • demonsbaby Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 10:15
      Nie ogarniam chyba też takiego modelu. Nie wprowadzałam metod pt. "klaps", raczej ostrzeżenie i skutkowało. Co do wspólnego wychowania - tak, to dla mnie również podważenie autorytetu ojca i brak konsekwencji. Jeśli karą - jest nawet (nie pochwalana przeze mnie) kara cielesna, a matka się z tym nie zgadza... to wyjaśnia to ojcu po zajściu bez świadczenia dziecka. W porządku - chwilę mogła odczekać, podkreślić co dziecko zrobiło źle i dlaczego dostało klapsa i już po komunikacie tego "cysia" mogła dać albo przytulić. Oczywiście - wszelkie tłumaczenia w napadzie histerii stoją z drugiej strony pod znakiem zapytania.
    • maja.london888 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 11:30
      A ja zdziwiłabym się tak samo ja ty. Dla mnie i dawanie klapsów i pocieszanie DWULATKA cyckiem jest obrzydliwe, a niekonsekwencja rodziców po prostu głupia. Ale każdy wychowuje dziecko jak chce... konsekwencje wyjdą wcześniej lub później.
    • to_ja_tola Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 11:33
      znam to
      Męża siostra mieszka z rodzicami,samotna matka,dzieckiem zajmuje się kto może....I tak kążdy ma inne zdanie,każdy coś innego jej mówi i na co innego jej pozwala.
      "Dziadziuś"raz po raz drze ryja,ale jak mamusia da jej klapsa,to dziadziuś leci i dziecko przytula opierdzielając przy tym mamusie.
      Babciusia pozwalana wszsytko,nie reaguje na gryzienie innych i odzywanie się chamsko do prababci owego dziecka.Jednym słowem młoda ma niezły młyn robiony.

      A jak próbuje im powiedzieć,że źle robię to obraza majestetu.Poczekam...za kilka lat zobaczą co dziecku zrobili.
      • barbibarbi Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 11:40
        musi być jeden front. Ja nigdy nie podważam przy dziecku tego co mówi mój mąż, on też tego nie robi. A jeśli nie zgadzam się z jego metodami do końca, to mówię mu to na osobności i razem jakiś kompromis uzgadniamy. Nie może być tak, że matka karze, a dziadziuś leci pocieszać, albo że za karę nie ma np. lizaczków, a babcia za plecami lizaczki wyciąga.
        • to_ja_tola Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 11:44
          barbibarbi napisała:

          Nie może być tak, że m
          > atka karze, a dziadziuś leci pocieszać, albo że za karę nie ma np. lizaczków, a
          > babcia za plecami lizaczki wyciąga.


          dokładnie tak jestbig_grin
          swego czasu dziadziuś wystawił małą przez okno(matka wieszała pranie) mieszkaja na parterze.Miał ją 2 minuty ze sobą!!!
          A ja po kilku dniach nie wytrzymałam i nakrzyczałam na małą.Znaczy zwróciłam jej uwagę,bo będąc w gościach paznokciami specjalnie zdzierała tapetę.Mamusia udawała ,że nie widzi,dziadziuś podobnie.
          Ostatecznie dziadziuś się na mnie obraził i wyszedł z imprezy,że śmiałam dziecku zwrócić uwagę w zabawie.
          Uj że niszczyła tapetę będąc u kogoś w gościach.
    • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 12:32
      Uważam że blyskawiczny klaps w tylek jest bardzo odpowiednim sygnalem, ze ludzi się nie gryzie. Że matka potem pocieszyla płaczace dziecko, też wydaje mi sie naturalne. Myślę jednak, ze byłoby lepiej, gdyby matka przytulajac dziecko powiedziala spokojnie, że gryźć nie wolno, żeby nigdy wiecej tego nie robilo.
      Dla mnie i gryzienie, i uspokajanie dwulatka cycem to jakis kosmos, ale nie bedę sie upierać, że mam w tych kwestiach rację.
      Natomiast - na pewno liczbę wyjść z dwulatkiem do centrum handlowego dobrze byloby ograniczyc do absolutnie niezbędnego minimum - widuje takie nieszczęsne dzieci i okropnie mi ich wtedy szkoda, często nie wytrzymują i protestuja, drą się, nie chcą iść, pokaladają na lawkach - atmosfera rodzinna przypomina wnetrze wulkanu przed wybuchem (albo w trakcie).
      • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 13:05
        Jak dla mnie obie reakcje są z kosmosu i wysyłanie sprzecznych komunikatów. Jednoczesne dnie kary i nagrody w postaci "cyca". Brak spójności w postępowaniu rodziców.
        A już te głosy, że mama przecież musiała uspokoić płaczące dziecko... owszem po wytłumaczeniu mu, że zrobiło źle. Porównywanie płaczu po klapsie za ugryzienie do płaczu po upadku ze schodów - wręcz bezcenne. Nie ma jak bezstresowe wychowanie. Każdy ma w tej kwestii jednak dowolność w wychowywaniu własnych dzieci.
      • wioskowy_glupek Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 13:10
        Ojciec postąpił prawidłowo - ukarał dziecko za ugryzienie. U 2 latka to naprawdę nie jest prawidłowy odruch... Matka zareagowała histerycznie jak typowa ematka, czyli biedne dziecko ma traumę trzeba je pocieszyć. W rezultacie dała mu jasny przekaz typu - ugryzłeś tatę, dobrze zrobiłeś, to tata jest be...
        Z litości pominę pomysł karmienia 2 latka piersią w dodatku w miejscu publicznym... Myślę, że powinna też na egzaminy gimnazjalne pójść z cysiem bo się dzidziulek zestresuje.
        • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 13:18
          Matka zareagowała histerycznie jak typowa ematk
          > a, czyli biedne dziecko ma traumę trzeba je pocieszyć.

          Nawet dawne poradniki ZALECAJACE bicie dzieci, zalecaly jednocześnie pocieszenie potem placzacego dziecka. pocieszenie absolutnie nie wyklucza zrozumienia i akceptacji kary, sadzę nawet, że na odwrot, ulatwia.
          Pamiętam takie zdarzenie z wlasnym malym dzieckiem - przyszla z podrapaną pazurami buzią, pozalila sie, ja ja utulilam, pocieszylam, i uslyszalam: Ale wiesz, mamo, kicia miala rację.
          Wbrew pozorom zrozumienie i pocieszenie ułatwia akceptację kary i zapewnia większą skuteczność.
          • wioskowy_glupek Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 13:35
            To co innego, dziecko zostało podrapane zapewne boleśnie przez kota. Kot nie ma mocy sprawczej, nie ma prawa karać dziecka nie jest jego opiekunem. To czy kot faktycznie "miał rację" to inna sprawa. Być może dziecko go drażniło być może nie. Rolą matki jest pocieszyć.

            Tu mamy sytuację kiedy dziecko dostaję nagrodę za celowe skrzywdzenie innej osoby. Za to zostaje mu wymierzona kara a następnie ta kara zostaje podważona przez matkę.

            Podwójnie złe zachowanie mamy, zły komunikat odnośnie złego zachowania dziecka i podważenie kompetencji ojca.

            Pomijam już kwestię bolesności podrapania a klapsa.
            • aguila_negra Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 13:57
              > To czy kot faktycznie "miał rację" to inna sprawa.

              Dlaczego inna? Dziecko nabroiło, drażniło kota (a nie powinno) i dostało pazurem po łapie.

              > Być może dziecko go drażniło być może nie. Rolą matki jest pocieszyć.

              I tutaj to samo. Ojciec skarcił dziecko (nieważne w tym momencie, czy słuszną obrał metodę czy nie), dziecko się rozpłakało, a matka je uspokoiła.

              > Tu mamy sytuację kiedy dziecko dostaję nagrodę za celowe skrzywdzenie innej oso
              > by.

              Gdzie Ty widzisz tę nagrodę?
              Swoje dzieci przytulasz i uspakajasz w nagrodę?

              > Za to zostaje mu wymierzona kara a następnie ta kara zostaje podważona prze
              > z matkę.

              Przytulenie i uspokojenie dziecka nijak nie jest równoznaczne z podważeniem kary. Nie rozumiem, jak można to interpretować w tak dziwny sposób.

              > Podwójnie złe zachowanie mamy, zły komunikat odnośnie złego zachowania dziecka
              > i podważenie kompetencji ojca.

              LOL, no mówiłam - nick jak ulał smile
            • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 14:56
              wioskowy_glupek napisała:

              > Kot nie ma
              > mocy sprawczej, nie ma prawa karać dziecka nie jest jego opiekunem.

              Oczywiście ma moc sprawczą i oczywiście ma prawo. Poza tym kot prawdopodobnie w jakis sposob czuwal nad dzieckiem, bo nieco poźniej, kiedy odmowilam usypiania dziecka, po połozeniu corki do lożka Kicia zawsze kładla się z nią i wychodziła z pokoju dopiero po tym, kiedy córka spala juz glębokim snem.

              To czy kot
              > faktycznie "miał rację" to inna sprawa. Być może dziecko go drażniło być może
              > nie.

              Mial rację - corka dopiero niedawno (minelo jakieś 18 lat) przyznala się do dłubania kotu palcem w oku.
              >
              > Tu mamy sytuację kiedy dziecko dostaję nagrodę za celowe skrzywdzenie innej oso
              > by. Za to zostaje mu wymierzona kara a następnie ta kara zostaje podważona prze
              > z matkę.
              Dla mnie to nie jest kara, tylko sygnal "stop!"
              >
              > Podwójnie złe zachowanie mamy, zły komunikat odnośnie złego zachowania dziecka
              > i podważenie kompetencji ojca.


              > Pomijam już kwestię bolesności podrapania a klapsa.
              >

              Podrapanie do krwi policzka wydaje sie bardziej bolesne, chociaż myślę, ze rzeczywiscie tę kwestię mozna pominąć.
          • balbinex123 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 13:36
            No i cale szczescie ze juz nikt nie czyta tych poradnikow.....no chyba ze Ty
            • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 14:05
              Nie wiem, czy szczęscie. Bardziej niz klaps przeraża mnie uznanie pocieszającej placzace dziecko matki za reagujacą histerycznie.
        • aguila_negra Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 13:19
          Trafnego nicka sobie wybrałaś.
          • wioskowy_glupek Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 13:39
            Oczywiście, przykre jest jedynie to że nawet nie wiesz dlaczego jest tak trafny wink
            Ale to nie temat o moim nicku, dlatego jeśli nie masz najwyraźniej nic sensownego do napisania na temat poruszony w wątku, to nie strzęp klawiatury, bo niepoważnie to wygląda.
        • liliankaa77 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 13:47
          > Ojciec postąpił prawidłowo - ukarał dziecko za ugryzienie.

          Jak już będziesz stara i niedołężna, a dziecko Ci parę razy przyłoży, bo się źle zachowywałaś, to nie przychodź na skargę.
      • liliankaa77 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 13:45
        > Uważam że blyskawiczny klaps w tylek jest bardzo odpowiednim sygnalem, ze ludzi
        > się nie gryzie.

        Że co?
        • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 14:09
          Sygnał, ze gryźć nie wolno.
          Nie karą - sygnalem i zupelnie naturalną reakcją gryzionego.
          • aneta-skarpeta Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 18:31
            moim zdaniem jest bez sensu

            gryzienie to forma przemocy

            klaps tez forma przemocy

            obie na niziutkim poziomie, ale jednak

            i teraz próbujesz uczyc dziecko, że nie wolno robic komus krzywdy, robiąc mu krzywdę

            cos na zasadzie- dając w tyłek mówisz dziecku- ile razy ci tlumaczyłem, że nie wolno nikogo bic

            ---------------

            natomias mi się zdarzyło, że syna uszczypnęłam, gdy on mnie szczypał i mnie to bolało- zeby zobaczył, że to boli- nie na złość, tylko, żeby zrozumiał

            wykazywał przy takiej metodzie najwieksze zrozumienie
            • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 18:41
              wiesz - zlalam corke dwa razy w zyciu
              drugi i ostatni jak miala 4 lata i do dzisiaj mi wstyd, bo byla dość rozumna, by sie dogadać
              pierwszy jak miala rowno dwa, podniosla kamień i trzasnela idacego przed nami półtoraroczniaka w potylice - bardzo celnie
              nigdy wiecej nie rzucila w nikogo kamieniem - raz tylko trzasnela sloikiem o scianę, ale sama bardzo sie tego potem wstydzila

              Co do klapsa, to dalam w zyciu kilka (dla mnie to niebolesne klapniecie w tyłek - wyjasniam, bo rozne definicje ludzie mają w glowach) - zawsze były sygnalem "stop".

              I jestem przeciwna biciu dzieci, i dam sie posiekać za ustawe.

              Natomiast jesli ugryziony czlowiek daje klapsa, to owszem, stosuje przemoc - ta jednak nie jest samym zlem (jak biore uciekajacego malucha pod pache i wynosze, mimo że wrzeszczy i wierzga - to co, nie stosuję przemocy?)
              • aneta-skarpeta Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 19:53
                ja nie mam obsesji na punkcie dramatycznych konsekwencji lekkiego klapsa

                po prostu zastanawiam się nad skutecznością tej metody- pewnie też duzo zalezy od dziecka, ale przede wszystkim od tego co dziecko widzi naokoło- zachowania rodziców, innych dzieci etc
    • blond_suflerka Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 13:18
      Nie znoszę rodziców, ktorzy biją swoje dzieci i takich niereagujących mamuś także.
    • liliankaa77 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 13:43
      > ! Uzarl ojca. Ojciec od razu, bach! Klaps w tylek, dwulatek w placz. Na to mama
      > "Chodz dam Ci cysia".

      a Ci rodzice nie są czasem gimnazjalistami?
      pomijam bicie dziecka, które jest zachowaniem niedopuszczalnym
    • zlotarybka_1 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 14:21
      dwa bardzo sprzeczne sygnały - dziecko za chwilę będzie miało rozdwojenie jaźni.
      Nie ogarniam jak można pisać, że matka postąpiła słusznie.
      • aguila_negra Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 14:24
        zlotarybka_1 napisała:

        > Nie ogarniam jak można pisać, że matka postąpiła słusznie.

        Ja też nie ogarniam, jak można uznać, że dziecko przytulenie do matki odbierze jako nagrodę (sic!) za ugryzienie ojca.
        • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 14:35
          Ja też nie ogarniam, jak można uznać, że dziecko przytulenie do matki odbierze
          > jako nagrodę (sic!) za ugryzienie ojca.
          Ano tak, że płacze bo dostało klapsa (dla mnie też mało fajne ,ale cóż) od ojca za zrobienie mu krzywdy. Po czym mama przytula do piersi w ramach uspokojenia - błędne koło.
          Nawet ktoś dorosły miałby problem ze zrozumieniem takiego przekazu.
          • aguila_negra Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 14:56
            > Ano tak, że płacze bo dostało klapsa (dla mnie też mało fajne ,ale cóż) od ojca
            > za zrobienie mu krzywdy. Po czym mama przytula do piersi w ramach uspokojenia
            > - błędne koło.

            Ale co ma uspokojenie płaczącego dziecka do akceptacji jego przewinienia??
            Twoje dziecko dostało pałę w szkole, bo się nie nauczyło i wróciło z powodu tej pały smutne i markotne. Nie przytulisz go w obawie, że zrozumie to jako pochwałę swojego lenistwa?

            > Nawet ktoś dorosły miałby problem ze zrozumieniem takiego przekazu.

            Może jedynie jakiś dysfunkcyjny dorosły, który przytulenie płaczącego czy smutnego (w wyniku otrzymanej już wcześniej kary!) dziecka uznaje za aprobatę dla jego złego zachowania.
            • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:21
              ale wytłumacz mi w takim razie po co karać skoro twierdzisz, że zaraz należy je za to pocieszać bo w wyniku kary jest smutne?
              • aguila_negra Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:36
                hippo55 napisała:

                > ale wytłumacz mi w takim razie po co karać

                Po to, żeby wiedziało, że zrobiło źle.
                To tutaj dostało karę w postaci klapsa.

                > skoro twierdzisz, że zaraz należy je za to pocieszać bo w wyniku kary jest smutne?

                Odpowiedz mi na wcześniej zadane pytanie - Twoje dziecko przynosi uwagę ze szkoły (którą dostało słusznie jak rodzaj kary) i jest z tego powodu smutne, chce się do Ciebie przytulić. Przytulasz? Czy może trzymasz front wychowawczy razem ze szkołą i odsuwasz się od dziecka, bo skoro dostało karę, to znaczy, że słusznie i nie ma powodu, by je przytulić.
                Ja nie uznaję podwójnych kar, a taką podwójną karą byłoby dla mnie odsunięcie dziecka - niech się wypłacze, niech się pójdzie umartwiać w samotności.
                • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:46
                  Nie wiem póki co moje dziecko jest w zerówce. Raczej motywuję je póki co.
                  Ale idąc Twoim tokiem myślenia - co zrobiłabyś gdyby nie przeszło do następnej klasy? Też przytulała - wiedząc, że dziecko jest mądre ale bardzo leniwe?
                  • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:49
                    Nie wiem jak Orlica, ja na pewno bym je pocieszala, z calych sił. Podobnie jak pocieszam uczniow.
                    • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:52
                      A ja właśnie nie wiem sad muszę to przemyśleć.
                      • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 16:06
                        Mielismy kiedys ucznia, okolo 2 metrów wzrostu, 20 lat. Chcial sie zabić zagrozony repetowaniem klasy maturalnej, bo powtarzał juz pierwszą i wtedy rodzice zareagowali nieodzywaniem sie do niego przez 2 tygodnie. Powiedzial, że drugi raz tego nie przeżyje.
                        • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 17:31
                          ja nie mówię o znęcaniu się psychicznym (co moim zdaniem jest nieodzywanie się do dziecka - w ogóle co to za kara? suspicious) ale o rezygnacji np z jakich przyjemności. Poza tym kara nie może być jakaś mega długa.
                          • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 17:44
                            Wiesz - jak corka była w podstawowce i cos jej nie poszlo w szkole, kupowalam jej "pocieszonkę" (najcześciej ulubione slodycze).
                            • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 17:50
                              A jeśli proszę i upominam mojego szalejącego w szkole sześciolatka (włącznie z rozmową z Panią i uzgodnieniu wspólnych metod działania) to po kolejnej czerwonej kropce za kolejne złe zachowanie powinnam kupić mu "pocieszonkę"? Mam inne zdanie na ten temat.
                              • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 17:58
                                Mialam na myśli "pocieszonke" za zlą ocenę na ogoł pilnego i grzecznego dziecka.
                                z synem porozmawiaj - nie mow mu, co ma robić (czego nie robić), dowiedz się, dlaczego robi co robi. Czy moze to zmienić. Moze sprobuj metody Korczaka - zalozyc sie, ze w przyszlym tygodniu bedą nie cztery, a tylko trzy kropki.
                                • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 18:28
                                  Na szczęście małymi krokami sobie jakoś radzimy smile. Ma obiecaną nagrodę, ale wczoraj usłyszałam od niego, że chce być grzeczny nie dla nagrody tylko dla siebie - aż się poryczałam i powiedziałam mu, że dla mamy to piękne słowa. Powiem szczerze, że niestety wychowywanie dzieci to bardzo ciężka praca. Kiedyś jak spałam całe noce nie chciałam wierzyć w powiedzenie "małe dziecko mały kłopot.... " teraz wierz a to dopiero początek wink. Staram się być otwarta na czyjeś sugestie i czasem potrafię zmienić zdanie po "prztrawieniu" tematu, trochę czytać i radzić się tych co przynajmniej z założenia wink powinni być w tej kwestii mądrzejsi ode mnie - dlatego zgłosiłam się do Pani w tym samym momencie, w którym i ona chciał ze mną porozmawiać.
                                  Ps Jesteś pedagogiem?
                                  • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 18:33
                                    Powiem szczerze, że niestety wychowywanie dzieci to bardzo ciężka praca.
                                    Moze nawet nie to że cięzka, ale każdy parę powaznych błędow popełni i każdy sie na czymś przejedzie.
                                    Jestem przede wszystkim matką, i trochę wariatką smile
                                    • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 18:37
                                      Tak mnie nazywała nasz pediatra przy pierwszym dziecku wink przyznając mi się do tego przy drugim wink
                                      • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 18:42
                                        smile
                                        No i tak, pracuje w szkole, prawie 30 lat.
                                        • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 18:59
                                          podnosisz mnie na duchu wink skoro można spotkać takich pedagogów smile i fajnie się z Tobą dyskutuje smile choć nie zawsze muszę się z Tobą zgadzać smile
                                          Cenię fachowców w swoich dziedzinach, którzy potrafią argumentować swoje racje a nie w kółko powtarzać "tak bo tak i już"
                                          • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 19:45
                                            Dziekuje smile
                  • aguila_negra Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:51
                    hippo55 napisała:

                    > Nie wiem póki co moje dziecko jest w zerówce.

                    No ale pomyśl po prostu.
                    Jak nie w szkole, to na podwórku, u kolegi, na wycieczce.

                    > Raczej motywuję je póki co.

                    A co ma jedno do drugiego?

                    > Ale idąc Twoim tokiem myślenia - co zrobiłabyś gdyby nie przeszło do następnej
                    > klasy? Też przytulała - wiedząc, że dziecko jest mądre ale bardzo leniwe?

                    Tak, przytulam dziecko niezależnie od tego czy jest mądre, głupie, leniwe, złe czy dobre.
                    Przytulam, jeśli tego po prostu potrzebuje.
                    • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:55
                      Ja nie przytulam wcale tongue_out oczywiście żartuję.
                      Raczej bym ukarała skoro rozmawiamy szczerze.

                      A jeśli mało byłoby przejęte słabymi wynikami?
                      • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 16:07
                        Naprawde myslisz, ze dzieci sie nie przejmują? Że nie chca być chwalone, nagradzane?
                        • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 17:28
                          Pewnie, że chcą być chwalone i nagradzane ale musi też być jakiś powód. Uważam też , że kary są jednak potrzebne. Dzieci są różne i mają różne temperamenty i na jedne działają nagrody na inne kary. Kota również można zagłaskać na śmierć.
                          • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 17:50
                            Oczywiscie.
                            chodziło mi o to, ze dzieci chca zazwyczaj uczyc sie dobrze i odnosic w szkole sukcesy, jeśli nie maja dobrych wynikow albo nie dość się przykladają rzadko wynika to z braku chęci - cześciej z braku wiary w swoje możliwosci. jesli rozmawiamy o powtarzaniu klasy, na ogoł jest to dla dziecka prawdziwy kataklizm - ja bym sie skupila na pokazaniu dziecku, ze to nie koniec świata, ze sobie poradzi - i zastanowieniu się, jak powinno postępowac, żeby sobie poradzic. Bez wymowek, kar, rozpamietywania.
                            Zostanie na drugi rok jest wystarczajaco bolesna konsekwencja dla dziecka, rodzice nie powinni sie dokladac.
                            • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 17:56
                              Penie każda z nas ma wiele racji w tym co pisze. Niestety bardziej myślę tu o przypadku mojej bratanicy, która patrzę jak w jakiś sposób się marnuje. Dziewczyna jest zdolna (przynajmniej tak było sp). Teraz pierwsza klasa gimnazjum i okazuje się, że połowa nauczyciele się na nią "uwzięła" czym przyklaskuje jej mama-nauczycielka. Uważam, że zastosowanie jakiejś kary byłoby może tu jakimś wyjściem bo jej nawet pocieszanie nie jest potrzebne bo jakoś się nie przejmuje. Szkoda mi jej bo boję się, że jak się niecko ocknie to może być lekko za późno. Relacje z matką - kumpelskie. Ok pochwalam do pewnych granic - dziecko powinno jednak znać granice.
                              • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 18:07
                                Oczywiscie ze dziecko powinno znac granice i dobrze, kiedy pilnie sie uczy. Ale czasem tak nie jest - nie zawsze to dramat. Powiem Ci jeszcze, ze czasem nie uczą się dzieci nawet najwspanialszych rodzicow. Znam takie przypadki.
                                • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 18:22
                                  Pewnie, że wiem że tak jest. Niestety z mojego punktu wiedzenia łatwiej się na to "patrzy" gdy nas nie dotyczy sad zwyczajnie mi szkoda sad
        • zlotarybka_1 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 14:35
          aguila_negra napisała:

          > Ja też nie ogarniam, jak można uznać, że dziecko przytulenie do matki odbierze
          > jako nagrodę (sic!) za ugryzienie ojca.

          Nie do końca to miałam na myśli.
          Dziecko zostało skrzywdzone podwójnie - najpierw klapsem (nazywanym tu szumnie przemocą fizyczną) przez ojca, potem przez matkę, która zamieszała mu w głowie.
          Dziecko w tej sytuacji nie wie czy postąpiło źle czy jednak nie.
          Nie pochwalam metod ojca, ale w przypadku gdy dziecko źle postąpi, jednakowy front reakcji rodziców jest konieczny.
          • barbibarbi Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 14:51
            > Nie pochwalam metod ojca, ale w przypadku gdy dziecko źle postąpi, jednakowy fr
            > ont reakcji rodziców jest konieczny.

            Pewnie że tak. Potem taki mały pójdzie do przedszkola, użre swojego kolegę i dostanie z liścia, albo z bańki, albo kolega się "odgryzie" - to chyba lepiej żeby taki mały wiedział, że gryzienie jest złe, że nie wolno nikogo gryźć. Matka z ojcem powinni dziecku wytłumaczyć werbalnie co jest złe, dlaczego, i poczekać aż dziecko potwierdzi że tak robić nie będzie. A dopiero potem ewentualnie przytulić. Cyc nie ma być na pocieszenie, nigdy, to tak jakby plączącemu dziecku wpychać smoka do buzi żeby się zamknęło. Ta matka może miała takie intencje, może chciała to dziecko po prostu cycem zapchać zamiast słuchać wrzasku. Pewnie łatwiej zakneblować dziecko, zamiast tłumaczyć, a maluch dalej nie wie że gryzienie jest złe.
          • aguila_negra Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:03
            zlotarybka_1 napisała:

            > Dziecko zostało skrzywdzone podwójnie - najpierw klapsem (nazywanym tu szumnie
            > przemocą fizyczną) przez ojca

            Nie skrzywdzone, lecz ukarane.

            > potem przez matkę, która zamieszała mu w głowie.

            Czym mu namieszała? Bo przytuliła płaczącego 2-latka?
            I przytuliła nie w nagrodę dlatego, że ugryzł ojca, tylko dlatego, że płacze z bólu, złości czy upokorzenia po klapsie.
            Nie wiem, jak trzeba mieć zwichrowane uczucia, by w takiej sytuacji zostawić dzieciaka, żeby się wypłakał, bo przytulenie może być nie daj Boże potraktowane jako "brak konsekwencji".

            > jednakowy front reakcji rodziców jest konieczny.

            Więc co w tej konkretnej sytuacji powinna zrobić mama? Również uderzyć dziecko? Nakrzyczeć na nie? Odwrócić się od niego z obrażoną miną?
            Bo skoro ma być jednakowy front ...
            • daliakonwalia Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:21
              > Nie wiem, jak trzeba mieć zwichrowane uczucia, by w takiej sytuacji zostawić dz
              > ieciaka, żeby się wypłakał, bo przytulenie może być nie daj Boże potraktowane j
              > ako "brak konsekwencji".

              Żadne zwichrowane, stanowcza przesada, to właśnie jest zdrowe podejście.
              A gdzie tu jest sygnał od matki że dziecko źle zrobiło? Nie ma!
              Reakcja na przewinienie powinna być najszybsza jak to możliwe, szczególnie u tak małego dziecka, bo inaczej nie skojarzy przyczyny ze skutkiem. To tak jak z wychowaniem psa, trzeba zareagować bezzwłocznie, a nie po złym zachowaniu przytulać i głaskać, a potem dopiero karcić - a może wcale nie karcić tylko przytulać, to skąd ma wiedzieć że źle robi? Przecież to bez sensu, takie zachowanie wprowadza tylko w błąd.
              I nikt tu nie sugeruje że matka też ma bić dziecko, coś tutaj naciągasz.
              • aguila_negra Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:27
                > A gdzie tu jest sygnał od matki że dziecko źle zrobiło? Nie ma!

                A dlaczego uważasz, że matka powinna dziecko dodatkowo ukarać, skoro zrobił to już ojciec?

                > Reakcja na przewinienie powinna być najszybsza jak to możliwe, szczególnie u ta
                > k małego dziecka, bo inaczej nie skojarzy przyczyny ze skutkiem.

                Przecież była reakcja - dostało w tyłek.

                > jak z wychowaniem psa, trzeba zareagować bezzwłocznie, a nie po złym zachowaniu
                > przytulać i głaskać, a potem dopiero karcić

                A ktoś tu najpierw przytulił dziecko, a potem je ukarał?

                > skąd ma wiedzieć że źle robi?

                Skoro natychmiast po ugryzieniu dostało klapsa i zaczęło płakać, to chyba logiczne, że właśnie stąd.

                > I nikt tu nie sugeruje że matka też ma bić dziecko, coś tutaj naciągasz.

                Nie naciągam, po prostu pytam. Wszystkie jak jeden mąż piszecie, że matka tu źle zareagowała. Więc CO konkretnie powinna była zrobić, w tej KONKRETNEJ sytuacji, gdy dziecko dostało w tyłek i zaczęło płakać?
                • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:32
                  Zwrócić uwagę na to co robi chwilę wcześniej? Uniknęłoby może i klapsa od znerwicowanego ojca a reszta klientów karmienia dwulatka na środku marketu ...
                  • aguila_negra Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:40
                    hippo55 napisała:

                    > Zwrócić uwagę na to co robi chwilę wcześniej? Uniknęłoby może i klapsa od znerw
                    > icowanego ojca

                    Ale ja się pytałam, co powinna zrobić w sytuacji, gdy dziecko dostało w tyłek od ojca i płacze. Nie pytałam, co miała zrobić wcześniej. Bo równie dobrze możesz cofnąć się 3 lat wstecz i napisać, że nie powinna była rezygnować z antykoncepcji smile

                    > a reszta klientów karmienia dwulatka na środku marketu ...

                    Masz z tym jakiś problem? Bo ja nie.
                    Rozumiem jednak, że gdyby nie karmiła, tylko przytuliła i pogłaskała, to już by było w porządku?
                    • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:49
                      Może powinna spróbować wytłumaczyć coś wyjącemu dwulatkowi? Powiedzieć ojcu żeby sprawę załatwił do końca i uporał się z problemem?

                      a reszta klientów karmienia dwulatka na środku marketu ...
                      >
                      > Masz z tym jakiś problem? Bo ja nie.

                      Ja też nie (sama karmiłam piersią do roku, bo tyle mi się udało -same się odstawiły dwójkę dzieci). Ale szanuję też innych, dla których taki widok niekoniecznie musi być przyjemny.
                      • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 16:03
                        hippo55 napisała:

                        > Może powinna spróbować wytłumaczyć coś wyjącemu dwulatkowi? Powiedzieć ojcu żeb
                        > y sprawę załatwił do końca i uporał się z problemem?
                        >
                        Wyjacemu dziecku nie wytłumaczy nikt niczego. Najpierw musi przestać wyć. Zwrocenie się do ojca z poleceniem, by "sprawe zalatwił do końca i uporal sie z problemem" najpewniej doprowadzi do spiecia miedzy rodzicami (nawet jesli ojciec grzecznie zrobi, co pani kaze, napnie sie solidnie, co wyczuje dziecko) - to juz naprawdę mozna sobie darowac.

                        Ale szanuję też innych, dla których taki widok niekonieczn
                        > ie musi być przyjemny.
                        >
                        Niech nie patrzą. Sama nie jestem zwolenniczką uspokajania piersią dwulatkow, ale mogę wykazac sie tolerancją.
                        >
                        • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 17:38
                          Wyjące dwuletnie dziecko, które ugryzło ojca, bo ten skarcił go (fakt w moim mniemaniu też w sposób niedopuszczalny) za złe zachowanie należy pogłaskać po głowie, utulić, a jeśli to nie poskutkuje dać cyca... - nawet dłużej nie będę tego komentować ....

                          Właśnie jestem na świeżo po tym jak moja dwulatka ugryzła czterolatka i wierz mi się po tym jak stanowczym tonem powiedziałam, że tak nie wolno też wrzeszczała w niebogłosy. Spokojnie jednak wzięłam ją na bok i wytłumaczyłam, że ma przeprosić brata i mnie bo zaczęła na mnie pluć. Poskutkowało po 2 minutach. I wtedy faktycznie przytuliłam i pochwaliłam. Ma dwa lata i 2 miesiące.

                          "Wyjacemu dziecku nie wytłumaczy nikt niczego. " - można
                          • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 17:55
                            No i OK. Tamto dziecko widzocznie nie darlo sie w ramach protestu (nie nalezy uspokajać), tylko rozplakało zalośnie - nalezy utulić (choc ja bym jeszcze dodala: nie martw sie, po prostu nigdy wiecej nikogo nie ugryziesz).
                            • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 17:58
                              O właśnie myślę, że zabrakło tu tego komunikatu. "zrobiłeś źle , tak nie wolno robić". W sumie to sama nie wiem jakby się zachowała gdyby M. uderzył nasze dziecko.
                              • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 18:03
                                Moj byly 2 razy (na 8 lat wspólnego zycia) uderzył corke po lapie. Raz jak wtykala palec do kontaktu ("a paluszek ma taki ze idealnie pasuje do dziurki"), i to uwazam było OK. A raz, przy mnie, niefajnie. Powiedziałam: źle zrobileś. A on: tak, wstyd mi, przepraszam cie , coreczko.
                                Nasza corka jest juz dorosla, jak chodziła do szkoły, wiele razy slyszalam o jej "wyjatkowej kulturze osobistej" i odwadze cywilnej (chociaz jest niesmiala). Wiec jak widać niestawanie wspólnym frontem nie zaszkodziło jej raczej.
                • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:53
                  >
                  > Nie naciągam, po prostu pytam. Wszystkie jak jeden mąż piszecie, że matka tu źl
                  > e zareagowała.
                  Więc CO konkretnie powinna była zrobić, w tej KONKRETNEJ sytuacj
                  > i, gdy dziecko dostało w tyłek i zaczęło płakać?
                  >

                  O, wypraszam sobie.
                • daliakonwalia Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 16:50
                  > > A gdzie tu jest sygnał od matki że dziecko źle zrobiło? Nie ma!
                  >
                  > A dlaczego uważasz, że matka powinna dziecko dodatkowo ukarać, skoro zrobił to
                  > już ojciec?
                  > > Przecież była reakcja - dostało w tyłek.
                  >

                  Była reakcja od ojca. A matka przedstawiła reakcję odwrotną, czyli załagodziła i dała sygnał że to co dziecko zrobiło, nie było złe bo teraz jest przytulanie. Czyli tu jest rozbieżność w postawach rodziców, co jest niedopuszczalne i o tym tu piszemy. Tu jest niekonsekwentna postawa matki. Matka powinna dziecko też skarcić, powinni oboje dziecku wytłumaczyć że źle robi , oboje rodzice muszą trzymać jeden front, jak już wielokrotnie tu było pisane.
                  • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 17:01
                    Nieprawda, nie muszą i nie powinni. Rodzic moze blądzić - i często blądzi - i po to jest ten drugi, zeby poprawic po bładzącym. Byle tylko nie zaczęli kłótni, przepychanek, czyje na wierzchu. Ojciec slusznie skarcił malego, matka slusznie pociesza placzace dziecko. ktoś dawal przyklad psa - i owszem, ochrzaniam naszą ske, jak coś zmaluje, i kiedy tylko widzę skruchę, od razu glaszczę i uspokajam (zazwyczaj wszystko natychmiast jedno po drugim). Ostatnio nasza pani weterynarz nachwalic sie nie mogla, jak bardzo zachowanie psa (po przejsciach) zmieniło sie na lepsze - mowil, ze trudno jej uwierzyć.
                    W wychowaniu zaden "front" nie jest w ogole potrzebny - wychowanie to nie wojna. A strach i poczucie osamotnienia dziecka, na ktore na gle gniewaja się - lącząc siły - dwie najwazniejsze na świecie osoby - żadne dziecko nie zasługuje na taki zmasowany atak.
                    • hippo55 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 17:43
                      "W wychowaniu zaden "front" nie jest w ogole potrzebny - wychowanie to nie wojna. A strach i poczucie osamotnienia dziecka, na ktore na gle gniewaja się - lącząc siły - dwie najwazniejsze na świecie osoby - żadne dziecko nie zasługuje na taki zmasowany atak. "

                      Ty piszesz tak jakby rodzice mieli -tak jak już wcześniej pisałaś stosować jakieś nieludzkie zachowania po jakieś da tygodnie nieodzywania się. Tu chodzi o zwykłe skarcenie za np złe zachowanie tu i teraz i przejście nad tym do porządku dziennego, bez wspominania, wypominania i wracania.
                      • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 18:09
                        Jak dziecko ma dwa lata, to dwa gniewające sie na nie wielkoludy, od ktorych jest w 100% zależne, naprawde sa czymś strasznym.
                        Przyklad z nieodzywaniem sie dotyczy dorosłego mezczyzny - zobacz, jakie to mocne.
          • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:46
            zlotarybka_1 napisała:

            > Nie pochwalam metod ojca, ale w przypadku gdy dziecko źle postąpi, jednakowy fr
            > ont reakcji rodziców jest konieczny.

            Nieprawda. Rodzice moga w rożny sposob zareagować, miec rożne zdanie. Nie wolno im klócic sie z sobą o to, kto ma rację - dziecko nie powinno mieć poczucia, że stało się przyczyną konfliktu miedzy rodzicami, bo to jest dla niego naprawde rujnujace. Ale rodzice mogą mieć rożne opinie na ten sam temat.
            Natomiast tutaj nie ma mowy o dwoch różnych opiniach - matka po prostu utuliła dziecko uderzone przez ojca, bo plakalo.
            oczywiscie mozna sie zastanawiać, co dzieje sie w domu - moze ojciec w domu naprawde bije dziecko, a nie tylko daje symbolicznego klapsa, i matka tego nie akceptuje; moze matka karmi dziecko tak dlugo, bo chce uniknac czy ograniczyć zblizenia z męzem; no ale to są gdybania i fantazje, tylko.
            • zlotarybka_1 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 19:27
              nangaparbat3 napisała:

              > > Nie pochwalam metod ojca, ale w przypadku gdy dziecko źle postąpi, jednak
              > owy fr
              > > ont reakcji rodziców jest konieczny.
              >
              > Nieprawda. Rodzice moga w rożny sposob zareagować, miec rożne zdanie

              Nieprawda - nie w przypadku dwulatka, które nie jest w stanie samo ocenić które z rodziców ma rację w razie rozbieżności ich zdań. W tym wieku wychowywanie rzeczywiście przypomina trochę tresurę - jeżeli dwulatek otrzymuje sprzeczne sygnały co do tego jak postąpił - nie będzie w stanie wykalkulować co jest słuszne a co nie. Jest na to za mały.
    • daliakonwalia Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:12
      Niekonsekwencja ewidentna. Dziecko nie dostało wyraźnego sygnału że zrobiło coś źle. Co to za pomysł, aby uspakajać piersią dziecko?
      • aguila_negra Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:21
        > Dziecko nie dostało wyraźnego sygnału że zrobiło coś źle.

        Klaps uważasz za mało wyraźny sygnał?

        > Co to za pomysł, aby uspakajać piersią dziecko?

        Każdy ma swoje własne pomysły; grunt, że skutkują.
    • kodam3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:49
      potwierdzam-robią wode z mózgu
      od jednego rodzica kara,od innego nagroda
      porażka
    • przeciwcialo Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 15:53
      Gryźć nie mozna bo sprawia ból, podobnie jak klaps. Tak więc panowie zrobili "oko za oko".
      Znam osobę która małego gryzonia tez ugryzła i oduczył się wgryzania w ręce.
      Reakcji matki nie rozumiem. Przytrzymac, uspokoic ale nie cyckiem i nie dwuklatka.
      • asia_i_p Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 20:08
        Ja przyznam się, że swojemu dziecku na etapie gryzonia tak przekręciłam moją rękę, którą trzymało, że pod zęby trafiła jej własna łapka, nie moja ręka. Zdziwiła się mocno.
    • kamelia04.08.2007 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 16:56
      stary cymbał
    • shellerka Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 18:03
      my mamy umowę z mężem. jeśli jedno opieprza, czy daje klapsa, to drugie nie podważa tego przy dziecku. wychodzimy z założenia, ze nie dajemy klapsów, czy nie wyzywamy "za darmo" tylko za faktyczne przewinienia.

      w związku z powyższym, zrobiłabym na miejscu matki srogą minę i powiedziała coś w stylu: "no i co teraz? dlaczego byłeś niegrzeczny?" i dopiero potem bym przytuliła, ale tłumacząc, że zachowywał się źle.
      • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 18:11
        Czym innym jest podwazanie, czym innym okazanie wspólłczucia. Współczucie wywolane cierpieniem spowodowanym karą nie podwaza kary - wbrew powszechnym przesądom na ten temat.
        • shellerka Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 18:31
          owszem, podważa. zwłaszcza takie przedstawione tutaj. czyli tatuś uderzył, mamusia bez słowa przytula biedactwo.
          • nangaparbat3 Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 18:44
            Nie. Korczak o tym pisze - ze kiedys gniewalo go, ze gdy skarcil dziecko, kolezanki i koledzy podchodzą, pocieszają. A potem zrozumiał, ze wlaśnie dobrze robią, ze tak trzeba.
            • m_incubo Re: Metody wychowawacze... 19.03.13, 21:16
              Nie wiedziałam, że słowa Korczaka to prawda objawiona.
              Porównanie bez sensu. Gdy skarcę moje dziecko i pocieszy je starszy brat - OK.
              Gdy natomiast ukarzę je za złe zachowanie, a w tej samej chwili bez słowa weźmie je ojciec i zacznie pocieszać - nie OK.
              Złe zachowanie powoduje niemiłe konsekwencje, a kara dlatego działa, że jest dotkliwa, i nie mówię to o biciu.
              Pocieszanie po ukaraniu? Kosmos.
              Ale już wiem skąd tyle rozwydrzonych dzieci wkoło.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka