uprzejmie proszę nie ciskac na mnie gromów.
załozyłam podobny wątek już kiedyś, ale chciałam zapytac w większym gronie
rodzice: ojciec z innego kręgu kulturowego, ateista. matka- głeboko wierząca, ale niepraktykująca, niezgadzająca się z licznymi praktykami kościoła.
rodzice tolerancyjni.
syn: lat 12, ochrzczony, był do komunii- bo chciał, bez przymusu. czasem bywa w kościele, raczej nie z wlasnej woli. namietnie czyta biblie i mitologie kilku krajów, zna je na pamiec. szóstka z religii

zastanawiam się nad gimnazjum katolickim. bo wysoki poziom, małe klasy, malo klas, dzieci dopilnowane. brak
widocznej patologii. uwazam, że zaprazentowane w statucie wartosci moga bez problemu byc uznane jako wartosci uniwersalne, własciwe każedj religii (nooo, prawie). konieczny od czasu do czasu udzial we mszy swietej. ucza oczywiscie świeccy.
po rozmowach ze znajomymi, koórzy wysłali dzieci do takich szkół: chwalą sobie, twierdzą, że są tam dzieci ateistów, i to dużo!, brak indoktrynacji.
w us, np, do szkół "religijnych" chodza dzieci i niewierzacych i "innowierców"- i tak jest w wielu krajach.
co o tym sadzicie? szczególnie mi zalezy na opiniach osób, które dzieci w takich szkołach mają. jak bedzie sie tam czulo dziecko jak moje? moze nie warto?
i tak najpierw jest "przesłuchanie rodziców"- to może byc zabawa