Dodaj do ulubionych

praca , koledzy - żarty

22.07.04, 13:01
Witam drogie e-mamy,

Mam taki malutki problemik - z innymi się nie umywa, ale po prostu do
szewskiej pasji doprowadzają mnie koledzy z pracy, swoimi żartami,
powtarzającymi się żartaami, a temat żartow to pieniądze, a to że pochodzę z
prominenckiej rodziny (a w cale tak nie jest, tato cięzko pracuje i pracował,
aby mieć to co ma i i tak mieszkają w bloku), że ja mam pieniądze i do mnie
coś w tym styku mówia - ty się nie musisz martwić o pieniądze, że mam niby
dużo, że mam się z nimi podzielić - ale to jest naprawe męczące, zwłaszcza,
że nie starcza mi do pierwszego , a jak już to ledwo ledwo, tak mam samochód
ale po części został kupiony za pieniądze, ktore dostaliśmy jako prezent
ślubny i mam teraz kredyt. Oni sobie chyba nie wyobrażają, że takim gadaniem
powodują, że się źle czuję, o przecież ja się martwię, aby nam wystarczyło
pieniązków do końca miesiąca - a ciężko jest to takię żarty, zaznaczam, że
wszystkim tym kolegom lepiej się powodzi, patrz robią rmonty domow, a mnie
nie stać chwilowo aby kupić krzesłoo do kuchni i malucha muszę karmić na
stojąco. Tak chciałam się trochę wyżalic bo komu jak nie wam drogie e-mamy...
pozdrawiam serdecznie
Obserwuj wątek
    • gagunia Re: praca , koledzy - żarty 22.07.04, 14:28

      dlaczego poprostu im nie powiesz wprost, ze irytuja cie te zarty i nie zyczysz
      sobie. wiem, ze czasem trudno sie na taki sprzeciw zdobyc, ale zmobilizuj sie
      raz i stanowczo powiedz nie. pozniej traktuj ich normalnie, jak zwykle i tyle.
      jesli maja troche oleju w glowach to zaprzestana swoich durnowatych zarcikow.

      forum.gazeta.pl/forum/72%2C2.html?f=621&w=10577948&a=13383535
      • ik.stokrotka2001 Re: praca , koledzy - żarty 22.07.04, 14:40
        No właśnie, nie raz już im mówiłam, zeby się odczepili, ale jak grochem o
        ścianę, nic ich nie przykona - uważają, że to śmieszne i to jest najbardzej
        denerwujące
    • asikx czasem na chamstwo... 22.07.04, 15:01
      trzeba odpowiedzieć chamstwem...
      Zęby mi zgrzytają i nóż sie wkieszeni otwiera - co kogo obchodzi sytuacja
      majątkowa innych - nawet jakbyć chodziła w złotogłowiu i gronostajach to nic im
      do tego!!!!
      Może spróbuj odpowiadać:
      - noooo ja bogaty człowiek - to może was wezmę na utrzymanie...
      - a może Ci co biedaczyno kupić - tak sobie sierotko rady nie dajesz?
      - no tak to bywa jak ktoś jest niezaradny - może ci jakoś pomóc?
      - wiesz, mam odres do osrodka pomocy społecznej - jak Ci tak ciężko to może tam
      się zwróć
      itd. itp.
      Wypróbowałam chemstwo w innej sytuacji - ale grzeczność nie działała wcale -
      głupi, chamski tekst podziałał od ręki.
      • ik.stokrotka2001 Re: czasem na chamstwo... 22.07.04, 15:06
        Może dobra rada, zobaczymy w praniu - szczególnie ta o pomocy społecznej....
        Dzięki za radę
    • beata32 Re: praca , koledzy - żarty 22.07.04, 15:10
      Hej,
      Widać, że jesli oni zauważyli, że to Cię denerwuje, to ich to jeszcze bardziej
      nakręca, a skoro są w grupie to zwracanie uwagi nie odniesie skutku.

      Może spróbuj inaczej - żartuj sobie że rzeczywiście masz te pieniądze - fajnie
      jak ktoś wtajemniczony by Ci pomógł - np. że zastanawiasz się, czy na wczasy to
      na Teneryfę, czy na Majorkę, albo może będziecie musieli oszczędzać i tylko do
      Chorwacji itp. a jak wrócisz i pokażesz zdjecia z działaki rodziców - to się
      obśmiej, że uwierzyli i że tak łatwo ich wkręcić ...

      Moja mama z ojcem raz tak ładnie załatwili jednego zazdrośnika, który non stop
      wytykał moim rodzicom, że mają 2 samochody (ojciec 12 letniego mercedesa, mama
      8 letniego malucha) ... zaczęli ze sobą rozmawiać o zmianie samochodu - ojciec
      się spytał mamy czy już była w salonie wybrać sobie nowy samochód ... tamtemu
      szczena opadła - i więcej się nie odezwał.

      Pozdrawiam
    • mabrulki Re: praca , koledzy - żarty 22.07.04, 17:01
      Świetnie cię rozumiem,choć moja sytuacja jest nieco inna. Moi teściowie nie są
      specjalnie zamozni,ale bez przesady,biedni też nie są.Niestety są
      typowymi,przysłowiowymi Polakami,którzy wiecznie narzekają na swoją
      sytuację.Mój ojciec jest b.zamożny ale nie ma to nic wspólnego z sytuacją moją
      i męża bo staramy się radzić sobie sami i nie prosić go o pomoc,co wiąże się ze
      różnymi sprawami o których nie chce mi się teraz pisać.
      Teściowie jednak uważają że skoro mam bogatego ojca,to NA PEWNO dostajemy od
      niego kupę kasy.Najgorsze jest to że oni nie mówią tego wprost,to wynika z
      aluzji,a wobec tego nawet nie można zaprzeczyć sad
      Kiedyś gdy jeszcze nie byliśmy małżeństwem powiedzieli nam że znajomi mają do
      sprzedania piękny domek,zawiezli nas żeby nam pokazać.Nie rozumiałam tylko po
      co-przecież nie mogliśmy go sobie sami kupić.Wierzyć mi się nie chciało żeby to
      oni chcieli nam go sprezentować.No i rzeczywiście.Jak się pozniej okazało,oni
      myśleli że mój ojciec nam go kupi.
      Wesela nie chcieliśmy robić,oni się strasznie rzucali że jak to,musi być,w
      końcu ulegliśmy,a okazało się że oni byli przekonani że mój ojciec sfinansuje
      całą imprezę! sad No i tak było,nasz wkład - dla nas bolesne obciążenie- przy
      całych kosztach był śmiesznie mały...
      Gdy jeszcze nie byliśmy małżeństwem ale razem mieszkaliśmy,mój mąż uczył się
      wieczorowo.Miesięcznie to kosztowało 200zł.Jakoś sobie radziliśmy,ale kiedyś
      mieliśmy załamanie budżetu.Mąż był już w tyle 2 miesiące z czesnym a nijak nie
      mogliśmy wyskrobać.W końcu poprosił rodziców żeby POŻYCZYLI. Powiedzieli że nie
      mają,a z rozmowy wywnioskował że ich zdaniem to mój ojciec POWINIEN w ogóle
      opłacać to czesne!!!
      A szczyt bezczelności i głupoty nastąpił gdy zapytali mojego męża (gwoli
      wyjaśnienia dodam że ojciec jest pracownikiem naukowym na uniwersytecie)czy by
      nie poprosił mojego ojca żeby ZAŁATWIŁ siostrze męża dzienne studia!!!I to na
      innym kierunku niż on pracuje!!!
      Ludzie...
    • fasolka31 Re: praca , koledzy - żarty 22.07.04, 17:18
      Ta sytuacja, która dotyka autorkę postu powoduje, że tylko utwierdzam sie w
      przekonaniu, że nie można w pracy zbyt wiele mówić o swoich prywatnych
      sprawach, a szczególnie finansowych, o których mówimy w dobrej wierze, wierząc
      że ci do których to mówimy nie wykorzystają tego przeciwko nam.
      Sama się już raz sparzyłam i powoli uczę się mówić coraz mniej, a szczególnie w
      najbliższym gronie współpracowników, dużo mnie to kosztuje, bo lubię sobie
      porozmawiać na każde tematy, jestem otwarta i raczej ufna, ale to życie
      koryguje nasze zachowania.
      Nie wiem jak było u Ciebie (skąd wiedzą o ewentualnych zasobach fin.twoich
      rodziców) ale ja zastosowałabym technikę już tu opisywaną: tupet, tupet i
      jeszcze raz tupet, musisz nauczyć się kontratakować i smiać się w twarz,
      żartować i zbijac z tropu - inaczej nie zrozumieją.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka