tanebo 12.04.13, 11:20 Czy wiesz że dokonując in vitro niczym nie różnisz się od dzieciobójczyni? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wuika Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 11:23 Tak, tak. W niewszczepienie chorego genetycznie zarodka to morderstwo z holocaustem do kwadratu. Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 11:26 Nie dosyć że facet się nie leczy to jeszcze wypowiada się publicznie... Odpowiedz Link Zgłoś
tanebo Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 11:34 Co tam in vitro. Połowa zarodków obumiera naturalnie. A więc każda kobieta to dzieciobójczyni! Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 11:34 Gdyż jak zawsze facet niewinny. On ino włożył Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 11:36 A wredna matka dzieciobójczyni wyabortowała człowieka! Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 11:43 In vitro to niepokalane poczecie XXI wieku Odpowiedz Link Zgłoś
gato.domestico Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 11:45 od 3 lat to powtarzam mówcie mi Maryja Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw OT: jeśli nie masz pojęcia, co jest określane jako 12.04.13, 12:00 "niepokalane poczęcie" w doktrynie KK, to lepiej nie używaj tego sformułowania. Terlikowski - no cóż, nie dziwi nic. To jednak żenujące, że takie opinie można spokojnie wygłaszać w przestrzeni publicznej i bezkarnie obrażać ludzi. Prawdziwie "chrześcijańskie miłosierdzie" pana T. jak zwykle nie zawodzi... Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: OT: jeśli nie masz pojęcia, co jest określane 12.04.13, 12:09 Alez oczywiscie bede uzywala, tak samo jak KK uzurpuje sobie prawo do ateistycznych zarodkow (czy innych wyznan). Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: OT: jeśli nie masz pojęcia, co jest określane 12.04.13, 12:10 Ale stawiasz się wtedy na równi z ich głupotą Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: OT: jeśli nie masz pojęcia, co jest określane 12.04.13, 12:37 No prosze Cie, jeszcze dluga droga przede mna Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: OT: jeśli nie masz pojęcia, co jest określane 12.04.13, 12:43 Człowieku Nutko! Nie idź tą drogą! Trzeba równać w górę, nie w dół Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: OT: jeśli nie masz pojęcia, co jest określane 12.04.13, 13:18 Przekonalas mnie! Mozesz mnie wpisac na liste swoich dobrych uczynkow Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: OT: jeśli nie masz pojęcia, co jest określane 12.04.13, 13:21 Jupi! Dobre uczynki na dzisiaj odhaczone Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: OT: jeśli nie masz pojęcia, co jest określane 12.04.13, 12:23 CytatKK uzurpuje sobie prawo do ateistycz > nych zarodkow Co to ma wspólnego z używaniem polskojęzycznych zwrotów w błędnym znaczeniu? Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: OT: jeśli nie masz pojęcia, co jest określane 12.04.13, 12:35 Ma taki zwiazek ze skoro KK ma wlasne 'definicje' aborcji i in vitro, to ja moge 'niepokalanego poczecia' uzywac w znaczeniu ktore mi pasuje, zwlaszcza jezeli jest to 'potoczne' okreslenie. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: OT: jeśli nie masz pojęcia, co jest określane 12.04.13, 12:46 Acha, a normalny człowiek, którego drażni ignorancja ogólnie, oprócz ignorancji biskupów musi znosić jeszcze ignorancję nutki07? No to pięknie. Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: OT: jeśli nie masz pojęcia, co jest określane 12.04.13, 13:15 Iwoniaw nie dramatyzuj. -- Całujcie mnie wszyscy Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: OT: jeśli nie masz pojęcia, co jest określane 12.04.13, 19:24 a niech sobie dziewczyna podramatyzuje! Piątek w końcu jest Odpowiedz Link Zgłoś
burina Re: OT: jeśli nie masz pojęcia, co jest określane 13.04.13, 09:26 Raczej chodziło o to, że 'niepokalane poczęcie' odnosi się do tego, co się stało w brzuchu Anny, babci Jezusa. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 11:46 śmiejecie się ale to zaczyna robić się straszne... znam osoby, które poddały się iv ale słowo - morderczyni, dzieciobójczyni - to naprawdę ostatnie, w sumie nawet nie przyszłoby mi do głowy - jakie mogłabym użyć. Tacy ludzie powinni być zamykani, z tymi biskupami, co to tę tajemnicę posiedli, tajemnicę życia ludzkiego - takie cuda tylko mnie utwierdzają w przekonaniu aby swe dziecko jak najdalej od nich trzymać Odpowiedz Link Zgłoś
hippo55 Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 11:52 Włos się na głowie jeży .... Ja zadałabym pytanie czy jednakowoż kalendarzyk małżeński nie służy również zapobieganiu ciąży - co z tego naturalnie czy nie ? Nie chcą kolejnego potomstwa czy się mylę? A tak na marginesi to mściwa nie jestem i źle ludziom nie życzę, ale przydałby się tej rodzinie kubeł zimnej wody na głowę np w postaci syna geja czy córki lesbijki. Odpowiedz Link Zgłoś
gato.domestico Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 12:00 zazwyczaj w sprawie bezplodnosci wypowiadaja sie ci kt maja na ten temat najmniej do powiedzenia...ksieza, glowy wielodzietnych rodzin i osoby w wieku poprokreacyjnym... starym babolom wydaje sie ze w klinikach ivf w lodówkach mrozone sa dzieci w calej okazalosci nie maja pojecia na czym procedura polega tylko bazuja na tym co pan w sukience z ambony powiedzial Odpowiedz Link Zgłoś
marynica Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 12:12 No, no, sama jestem stara baba, a poglądy mam nowoczesne. To nie od wieku zależy Odpowiedz Link Zgłoś
gato.domestico Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 12:27 to pewnie tzw moherem nie jestes sam fakt twojej obecnosci tutaj o tym swiadczy Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 12:01 hippo błagam, co te dzieci winne? Tak źle im życzysz, przecież tak na prawdę największa krzywda stałaby się właśnie tym dzieciom, nieakceptowanym przez rodziców, uważanym za porażkę wychowawczą, za błąd, powód do ukrycia. Odpowiedz Link Zgłoś
hippo55 Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 12:12 w sumie to niestety masz rację z tej strony na to nie spojrzałam Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 12:23 a ja spojrzałam, i o wiele bardziej życze im dzieci zdeklarowanych ateistów, takich którzy juz przepracowali swoją niewiarę w Boga, wiedzą czego chcą i akceptacja wyboru przez rodziców im potrzebna nie jest. Al dlaczego tak? Bo ateizm, wiara i niewiara to jest wybór własny. A homoseksualizm jest poza wyborem, nie mamy na niego wpływu. I gdyby tak mnie sie rodzice wyparli za coś na co wpływu nie miałam, to czułabym się źle. A jeżeli potępią moje wybory, cóż, mogę sie też czuć mniej lub bardziej niekomfortowo, ale jako osoba dorosła i świadoma umiem to przetrawić. I właśnie dlatego Terliowskim zycze dzieci ateistów, najlepiej żyjących bez jakiegokolwiek ślubu z wybrankami życiowymi Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 12:30 Zgadzam się z Tobą, Paskudek - a dziecka o orientacji homo w takiej rodzinie byłoby mi dramatycznie żal i uważam, że nikt sobie nie zasłużył, żeby mu tak źle życzyć (tzn. bycia dzieckiem homoseksualnym człowieka pokroju Terlikowski, nie Terlikowskiemu bycia rodzicem takiego dziecka). Odpowiedz Link Zgłoś
hippo55 Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 12:47 No dobra przekonałyście mnie :0. To może chociaż niech dzieci żyją w związkach partnerskich i mają homoseksualnych przyjaciół Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 12:48 i jeżeli same będą miały dzieci niech ich nie ochrzczą Odpowiedz Link Zgłoś
hippo55 Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 12:52 A myślicie, że to możliwe? skoro na co dzień te dzieci mają prane mózgi przez takie bezmózgi jak pan i pani T.? Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 13:03 To ty nie wiesz, że największy bunt jest tam, gdzie śruba była najmocniej dociskana?? Jeśli dzieci T. się nie zbuntują widowiskowo, tzn. że w domu nie były chowane z "przegięciem". Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 13:04 powie Ci na przykładzie mojej siostry - co prawda mózgów dzieciom nie prała, szkoły katolickiej nie wybierała ale od niemowlaka dzieci w kościele bywały, rodzice do dziś dnia CODZIENNIE na mszy św., szwagier jak może to służy do mszy, wszędzie z brewiarzem jeździ itp. Dzieciaki, dziś już dorosłe 9no, pełnoletnie), starszy w technikum wybrał etykę, młodsza chyba też, ale pewności nie mam, do kościoła nie chodzi ŻADNE. Czyli nawet dobry przykład itp. nie zawsze działa. A mojej siostrze do fundemantalizmu Terlikowskiego na prawdę daleeko Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 19:19 . Ja zadałabym pytanie czy jednakowoż kalendarzyk ma > łżeński nie służy również zapobieganiu ciąży - co z tego naturalnie czy nie ? Moja koleżanka na naukach przedślubnych dostała na piśmie, że kalendarzyk służący zapobiegnięciu ciąży, to grzech taki sam jak kondom czy tabsy. Dobry katolik używa kalendarzyka do poczęcia dziecięcia, tylko i wyłącznie! Odpowiedz Link Zgłoś
ciezka_cholera Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 12:03 Gdyby Bozia chciala, zeby zarodki przezywaly poza organizmem matki, to bysmy wszyscy byli torbaczami. I pan Terlikowski moglby sam osobiscie w swojej torbie (albo zoninej) odchowac wszystkie pomrozone zarodki. Ale najwyrazniej nie jest to czescia boskiego planu. Nikt tych nieszczesnych zarodkow zabijac nie musi, one same umra, jak nie beda w macicy. Poki co uzyczanie narzadow nie jest obowiazkowe, wiec niech sie pan Terlikowski wali. A swoja droga, ciekawe ile dzieci teraz wlasnie umiera, a mogloby przezyc, gdyby taki Terlikowski oddal im swoja nerke, albo kawalek watroby... Odpowiedz Link Zgłoś
kerri31 Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 12:10 Nigdy nie wpadłabym na takie porównania ale skoro już padły... Jest podstawowa różnica w tym "dzieciobójstwie", dzieciom z in vitro nie pozwala się dalej żyć, rodzić i czuć. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 12:15 Czy jest na sali lekarz? Osobiscie gdybym uslyszala wywod pana T live to dostalby tak w ryj,ze by sie nogami nakryl. Odpowiedz Link Zgłoś
hippo55 edelstein - 10/10 12.04.13, 12:16 nic dodać nic ująć a i lekarza nie wzywać Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: edelstein - 10/10 12.04.13, 12:18 Właśnie, mógłby się przydać komuś bardziej potrzebującemu. Tak, uważam pana T za tak beznadziejny przypadek, że aż szkoda słów. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 12:34 Takie teorie to tylko w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
amy.28 Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 12:53 ja rozumiem, że w poglądzie KK życie zaczyna się od połączenia komórki z plemnikiem. W moim odczuciu też wtedy zaczyna się życie, to znaczy taka definicja istnieje w mojej głowie, no bo ciężko inaczej to rozumieć. Dla mnie płód 6 tygodniowy to też człowiek, starszy tym bardziej. W ciąży czułam to życie od momentu zrobienia testu choć moje dziecko było zlepkiem komórek i taką definicję jak rozpoczęte życie również umiejscawiam w momencie połączenia się komórek. Usunięcie ciąży też jest dla mnie usunięciem życia, co nie znaczy że jestem przeciwna - bo usuwanie życia też w jakimś stopniu jest dopuszczalne w moim kanonie wartości, więc nie zaprzeczam że aborcja jest zabijaniem człowieka, tylko że czasem jest potrzebna. Wszak ludzi się zabija w różnych okolicznościach - od usuwania zarodka, po odłączanie aparatury potrzymującej życia aż po karę śmierci - i tak to już z ludźmi jest że decydują o życiu drugiego człowieka i enter. Natomiast z in vitro nie byłoby problemu gdyby kościół sprecyzował na czym polega życie. Gdyby bowiem rozumieli że zarodek bez macicy nie jest człowiekiem czy życiem po prostu - bo bez niej się nie rozwinie - to by tak tego nie traktowali. A im się wydaje że w ciekłym azocie to te zarodki się mają jak pączek w maśle i gdyby nie lekarz to by sobie rosły i się rodziły. Ten szczegół - macicy - jest pomijany przez kk - a gdyby go brali pod uwagę jako konieczność do powstania życia - to by tak nie pitolili teraz z tym świrem na czele. Tego nie rozumiem, czemu taką przyjęli definicję, czemu nie biorą pod uwagę że życie zaczyna się dopiero po umiejscowieniu zarodka w macicy, wcześniej to życiem nie jest, bo nie ma na życie szansy. To tak jakby narządy do transplantacji traktować jak człowieka i jakby ktoś taką nerkę albo serce zepsuł to by go nazwano mordercą. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 13:04 Umiejscowienie, a pewnie i zagnieżdżenie w macicy jako definicja początku życia, ma wyraźny feler, jeśli chodzi o podejście KK: tabletki "po" przestają być poronne, a są "tylko" antykoncepcją. Tak samo inne leki hormonalne (w tym spirale?) które nie pozwalają na zagnieżdżenie - one by tylko mu przeciwdziałały, a nie mordowały. Tyle możliwości wtłaczania ludzi w poczucie winy! Odpowiedz Link Zgłoś
amy.28 Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 13:28 ale te tabletki są wczesnoporonne, każdy chyba ma do nich taki stosunek, no bo tak działają. Kobieta bierze je nie profilaktycznie, a w momencie kiedy zdaje sobie sprawę że poszlaleli i mogą być konsekwencje, więc dobrze by było zapobiec dalszemu rozwijaniu się ciąży. Dlatego stosuje się je rzadko i w pewnych określonych przypadkach... Spirala podobnie - zresztą kościół jest w ogóle przeciw antykoncepcji więc niech i sobie będzie i może sobie psy wieszać i na pigułkach "po" i na spiralach - spoko, już przecież każdy to wie i jak jest katolikiem to może się zabezpieczać za pomocą NPR równie skutecznie. A z in vitro nie byłoby wtedy problemu, o to mi chodzi. A tak każdy katolik ma wybór - no bo chce antykoncepcji - spoko, jest NPR. Chce seksu - w porządku, ale po ślubie. A jak chce dziecko biologiczne mieć - nie może, bo in vitro jest be. No to sorry ale niech zaproponują coś zgodnego z wiarą dla osób chcących mieć biologiczne dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 13:32 A życiem będą połączone komórki, czy połączone komórki, które się zagnieździły? Jeśli to pierwsze, to fakt, żadna różnica, a tabletka po jest wczesnoporonna, mimo, że wcześnie przyjęta ma na celu zapobieżeniu zagnieżdżeniu, a nie wydalaniu zagnieżdżonego zarodka (na to przecież trzeba ok. tygodnia od samego aktu). Jeśli to drugie, to tabletki po wcześnie przyjęte, czy np. minipigułka w żadnym wypadku nie są wczesnoporonne. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 13:04 > usuwanie życia też w jakimś stopniu jest dopuszczalne w moim kanonie wartości, wię > c nie zaprzeczam że aborcja jest zabijaniem człowieka, tylko że czasem jest pot > rzebna. Wszak ludzi się zabija w różnych okolicznościach - od usuwania zarodka, > po odłączanie aparatury potrzymującej życia aż po karę śmierci - i tak to już > z ludźmi jest że decydują o życiu drugiego człowieka i enter. Zgadzam się. Zostawmy nawet karę śmierci. Człowiek to człowiek a nie cegła, ale człowiek z martwym pniem mózgu czy płód nie są takimi samymi ludźmi jak np. niemowlę. Jest zgoda na pobieranie narządów od ludzi ze śmiercią mózgową (ale żywym bijącym sercem etc.), czy to się różni od aborcji płodu? Dodam, że jestem tak technokratką i chciałabym, aby jeśli aborcja - to na etapie bardzo wczesnej ciąży; jeśli wady wrodzone - to eliminowane na etapie zarodków w procedurze in vitro, a nie poprzez aborcję itd.. Nie mogę pojąć takich np. Włoch, gdzie (poprawcie mnie jeśli się mylę) nie wolno selekcjonować zarodków przy in vitro, ale przerwanie ciąży z powodu wad wrodzonych jest dopuszczalne... Odpowiedz Link Zgłoś
duola77 Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 14:55 A im się wydaje że w ciekłym azocie to te zarodki się mają jak > pączek w maśle i gdyby nie lekarz to by sobie rosły i się rodziły. Ten szczegó > ł - macicy - jest pomijany przez kk - a gdyby go brali pod uwagę jako konieczno > ść do powstania życia macica = kobieta w doktrynie KK Cię to dziwi ? czemu nie biorą pod uwagę że > życie zaczyna się dopiero po umiejscowieniu zarodka w macicy, wcześniej to życi > em nie jest, bo nie ma na życie szansy. właśnie dlatego ,że macica = kobieta Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 12:56 Napisze coś po raz kolejny. I napiszę to jako ateistka. Serdecznie współczuje wszystkim normalnym dobrym i przyzwoitym katolikom. To musi być strasznie trudne być katolikiem w kraju w którym coraz częściej katolicyzm kojarzony jest z Terlikowskim albo Rydzykiem albo pedofilią. Coraz częściej jest tak że jak ktos sie przyznaje do katolicyzmu patrze na niego uważniej czy aby nie świr co słyszy krzyk mrożonych zarodków. Jak kościół jako instytucja nic nie zrobi z oszołomami za chwilę będzie się wstyd przyznać do wiary. Niezłą sytuację wam fundują współwyznawcy.... Odpowiedz Link Zgłoś
ferrytyna Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 15:05 nie wiem kto "selekcjonuje" zarodki. Miała INV Z pobranych 12 jajeczek zapłodniło się 7. Niestety tylko 3 zaczeły się dzielić. Reszta obumarła. Widziałam pod mikroskopem zarówno te które obumarły jak i te które zaczeły się dzielić. W momencie podania zarodków miały one około 4-8 komórek. Podano mi wszystkie 3 Zagnieździł się 1. Niech Terlikowski i cały KK odpi**doli się od mojego dziecka, ode mnie, i od lekarzy którzy na prawdę robią wspaniałą robotę. Mam dość słuchania i czytani tych półmózgich wypranych z resztek empatii palantów. Zaśmiecają swoimi wygłaszanymi wszem i wobec poglądami przestrzeń publiczną która też jest moja. Chce żyć normalnie a nie byc obrażana co chwila przez tych zwyrodnialców którzy powinni być zamknięci w psychiatryku - bo są chyba już za duzi na rozmowy z wyimaginowanym przyjacielem. Im więcej czytam o róznych wierzeniach, o bogach przewijających się przez wieki i kultury tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu że ci którzy stoją najwyżej w hierarchiach różnych kościołów tez w żadnego boga nie wierzą a tylko wykorzystują go do kontrolowania innych... Odpowiedz Link Zgłoś
sarah_black38 Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 18:38 beataj1 napisała: > Napisze coś po raz kolejny. I napiszę to jako ateistka. A ja napiszę to jako katoliczka, ze gdyby nie forum to o istnieniu p. Terlikowskiego nie słyszałabym. Ten człowiek nie ma wpływu na moje życie. Za to ogromny wpływ na życie innych może mieć dajmy na to ten pan poseł od propagowania wolnej marihuany. Uczniaki z ogólniaka, czy gimnazjaliści są wielce zafascynowani tym człowiekiem. Na lekcjach prowadzili burzliwe dyskusje, ze palenie zioła nie szkodzi, nie uzależnia ... > Coraz częściej jest tak że jak ktos sie przyznaje do katolicyzmu patrze na nieg > o uważniej czy aby nie świr Ciężko jest chyba tak żyć, doszukiwać się w kimś objawów chorobowych, ... Dla mnie to niepojęte. Jak kogoś poznaję to nie oceniam go przez pryzmat wiary, czy niewiary, tylko jakim jest człowiekiem. Ale widać, że i tak można. Ja przestałabym czytać bloga ( bo dziś się dowiedziałam, że takowego prowadzi) pana Terlikowskiego i słuchać tego co mówi dyrektor . Bez tego jest fajniej. Odpowiedz Link Zgłoś
lusitania2 Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 20:31 beataj1 napisała: > > Serdecznie współczuje wszystkim normalnym dobrym i przyzwoitym katolikom. jak widać głupota w narodzie trzyma się mocno. Niezależnie od (braku) wiary. >To musi być strasznie trudne być katolikiem w kraju w którym coraz częściej katolicy > zm kojarzony jest z Terlikowskim albo Rydzykiem albo pedofilią. Jak to krótko ujęli Rzymianie: Volenti non fit injuria. Ktoś, kto upiera się przy trwaniu przy zasadach tak durnych, jak rzymskokatolickie, robi to li i wyłącznie na swoje własne życzenie. Skoro rzymskim katolikom masochizm dostarcza aż takiej rozkoszy, to niech się umartwiają do końca świata i o jeden dzień dłużej. > Jak kościół jako instytucja nic nie zrobi z oszołomami za chwilę będzie się wst > yd przyznać do wiary. wstyd to jest tkwić w tej durnocie od circa 2000 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 20:37 Zaraz wpadnie nabakier i Ci udowodni, że to nie ich wina. To poziom systemowy, czy coś. Ja to widzę tak, że po prostu niektórzy muszą czuć, że do czegoś przynależą, co im mówi, że to, czy tamto ma sens, bo sami nie zajarzą, że tak jest. Nawet, jeśli ta organizacja jest, jak KK, zbrodnicza. Bo tradycja, ogół oraz owczy pęd. Ale ja się nie znam. Nabakier naprawdę Ci wytłumaczy, że się mylimy i biedne owieczki, które wspierają swoją owieczkowatością kolejny szkodliwy system są ofiarami, więc cóż poradzą. Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: In vitro = śliski kocyk? 13.04.13, 10:01 Wuika, dobrze że choć zapamiętałaś, że istnieje poziom systemowy. To już COŚ No przeciez Ty przynależysz, mniemam więc, że o sobie mówisz? O tym owczym pędzie ku zbrodniczej organizacji. Ale kto by się po Tobie spodziewał elementarnej konsekwencji...ja nie. Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: In vitro = śliski kocyk? 13.04.13, 10:11 I jeszcze jedno. Szanuję ludzi, którzy z powodu wiary należą do instytucji. Ba, rozumiem ich. Ale takich jak Ty zakłamańców nie- ani nie rozumiem, ani nie szanuję. Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: In vitro = śliski kocyk? 12.04.13, 15:06 Zmierzył się intelektualnie- dobre! Ja mu się dziwę, bo skoro seks jest taki ZUY i brudny, to chyba powinni się cieszyć, że dzieci są poczynane bez tego ZUA. Może musi dalej się mierzyć, by to zrozumieć Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: In vitro = śliski kocyk? 16.04.13, 10:04 Dla mnie nie są środkami wczesnoporonnymi. Ale jeśli ktoś ma wizję: życie od momentu połączenia komórek, to uniemożliwienie zagnieżdżenie to w zasadzie aborcja, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś