Dodaj do ulubionych

Mąż mnie nie puści:))

15.04.13, 19:16
siedze i kurde myślę i chyba albo ja jestem nienormalna albo świat zwariował.
Napisałam do dobrej koleżanki że może byśmy się spotkały na babskie ploty i smutki..w piąteczek na jakies piwko, albo kawkę z sałatką..wieczorkiem...a ona mi na to ze zarabiscie i ogromnie się cieszy ale z mężami bo ją ,mąż nie pusci samą...nie no co jest? Czy dwie babki po 30 nie mogą sie razem spotkać ...żeby pogadać, pośmiać się..nie wiem poplotkowac..bo są mężatkami...( bez malutkich już dzieci- moje dzieci to 7 i 14 jej dzieci 13 i 5)nie no co jest..czy niektóre kobiety aż tak daja sie dominować żeby zostać niewolnicami??A Ci mężowie to co nienormalni?? że niby co bedziemy robić "na facetów" pojdziemy??!!Akurat towarzystwo innych facetów to ostatnie na co miałabym ochote...Odeszła mi ochota na to spotkanie...i chyba nie pójdesmile)
Obserwuj wątek
    • liliankaa77 Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 19:20
      wyśmiałabym
      osoba, która zabrania wychodzić drugiej z domu bez jej obecności nadaje się do odstrzału
      koleżanka głupia, mąż odpad atomowy
      • superslaw lilianko 15.04.13, 19:23
        zajebiście mi się spodobał twój test"odpad atomowy"..mojemu tak pojade jak mnie wkurzysmile)
        • liliankaa77 Re: lilianko 15.04.13, 19:48
          dzięki smile ale to nie moje powiedzenie smile
          najlepsze obelgi poznałam dzięki ematce smile
      • kerri31 Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 21:03
        liliankaa77 napisała:

        > osoba, która zabrania wychodzić drugiej z domu bez jej obecności nadaje się do odstrzału
        > koleżanka głupia, mąż odpad atomowy


        Kolejna, której się wydaje, że jest wyzwolona...

        • superslaw Re: kerri31 15.04.13, 21:09
          ale ja nie powiedziałam ze jestem wyzwolonasmile) jednak nie uważam się za integralną część mojego męża i nie czuję się bez niego jak bez ręki..smile)
          przyjmuję argument że oczywiście niektórym to pasuje i nie kwestionuje absolutnie - choć ja nie czułabym się dobrze w takim ukladzie...tylko nasuwa mi sie wniosek że powinnam jednak umówic się z inna koleżanką..bo w takim "trójkącie" czulabym się nieciekawiesmile)
        • liliankaa77 Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 21:40
          A co, potrzebujesz pozwolenia męża, aby wyjść?smile I wmawiasz sobie, że tak jest fajnie?smile
    • ksionzka Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 19:47
      Mnie też mąż nie puszcza. Nie wiem co w tym złego. Mamy dużo dzieci i obydwojgu się nam należy wolne po równo. Mamy równouprawnienie. Po co z wałkiem stać i drzeć się na męża:
      - A byłeś ze Zbyszkiem, dłużej o 5 minut i 40 sekund niż ja z Baśką. Poza tym więcej piłeś niż ja.
      No po co? Nic tak "równości" nie daje jak jak wspólne wyjście. Maż udaje krzesło na moich spotkaniach, czasem lekko zepsute znaczy takie krzesło chwiejące się a ja udaje wazon na spotkaniach z jego kolegami. Raczej zawsze do połowy pusty.
      Jak w trakcie spotkania mam dni płodne to mąż siada 2 stolika dalej i udaje angielskiego dżentelmena, który w trakcie spotkania stawia drinki a po spotkaniu zaprasza do stolika, a potem do...hotelu, który udaje zamek króla Artura cokolwiek to znaczy.
      Tak mamy udane życie. Psychicznie też nam się powodzi. Tak mawia mi od 5 lat mój psychiatra.
      • superslaw Re: ksionzko 15.04.13, 19:52
        jesli ći to odpowiada to ok. Ja sobie tego nie wyobrazam ...nie umiałabym tak. Owszem lubie wychodzic z mezem jest fajnie ale od czasu do czasu potrzebuje sobie wysc z kolezankami posmiac sie, powygłupiac...bez gadania o dzieciach.., bez towarzystwa facetów...moj maz jak zaprasza kumli na meczyk to ja sie tez ewakuuje bo ani mnie mecze nie obchodza..ani tematy facetów...
      • ciastko_z_kota Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 20:12
        big_grin
    • maggorlo Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 19:52
      Umów się z jej mężem. Swoją drogą ciekawe czy on może sam wychodzić wink
      • carmita80 Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 19:58
        Oh tak, czasem zdarzaja sie tacy znajomo co to wszedzie i zawsze razem i nie puszczaja sie nawzajem uncertain sa tez tacy co to puszczaja ale potem wygaduja, przesluchuja itd a w trakcie takiego spotkania wydzwaniana albo smsuja 1000 razy, albo i sledza (takich tez spotkalam) ;/ przyznam, ze mnie to zniesmacza i raczej znajomosci nie podtrzymuje bo dla mnie to tacy ludzie funkcjonuja wg chorych zasad wiec nimi nasiakaja.
    • landora Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 20:36
      Dziwaczne. Chyba bym odwołała spotkanie pod byle pretekstem.
    • m_incubo Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 20:50
      No są takie przypadki. Zazwyczaj mają coś poważnie z psychą, mimo że w innych aspektach życia mogą wydawać się czy nawet być rewelacyjni.
      Opieram się tu na własnym, sporym niestety doświadczeniu w tej materii i na obserwacji przyrody, aczkolwiek nie upieram się, że to jedyna słuszna prawda.
      Być może są i tacy, którzy żony samej nie puszczają i z głową tez mają wszystko w porządku.
    • joa66 Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 20:53
      Znałam taką parę, ale sytuacja wynikała z totalnego lenistwa pana. Bo jak pani wyjdzie a dziecko, nie daj Boże, poprosi o herbatę, pomoc w lekcjach, zabawę, to biedaczek nie będzie mógł powiedziec "idź do mamy".
    • kerri31 Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 21:02
      superslaw napisał:
      nie no co jest..czy niektóre kobiety aż tak daja sie dominować żeby zostać niewolnicami??

      Nie mierz wszystkich swoją miarą... Są małżenstwa/konkubinaty ,które nie preferują wyjść na spotkania bez swoich partnerów bo tak im jest dobrze, czyli zawsze razem i nie nazwałabym tego dominacją czy niewolnictwem. To ich świadomy wybór.
      • joa66 Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 21:07
        Są małżenstwa/konkubinaty ,które nie preferują wyjść na spotkania bez swoich partnerów bo tak im jest dobrze, czyli zawsze razem i nie nazwałabym tego dominacją

        Owszem są. Ale wtedy raczej nie mówią "małżonek mnie nie puści"

      • m_incubo Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 21:11
        Są, są. Tylko jakoś nigdy nie słyszę "to świetnie, przyjdziemy razem!".
        Słyszę natomiast nader często "Nie pojadę na szkolenie, bo mąż mnie nie puści, nie pójdę na piwo, bo mąż mnie nie puści, nici z wyjazdu, bo mąż mnie nie puści."
        Od pań, bo panowie jakoś "się puszczają" bez problemu.
        Natomiast gdy pana nie ma, panie jakoś nie sterczą w oknie czekając samotnie na jego powrót, tylko nadrabiają stracone okazje.
        Nie wątpię, że taki mają model szczęścia i tak im dobrze smile
      • landora Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 23:23
        No fajnie, ale jak się umawiam z kumpelą na babskie pogaduszki, które mają również obejmować np. problemy z miesiączką oraz najlepsze tusze do rzęs, to jej mąż jest tam po prostu potrzebny jak dziura w moście.
        Nie rozumiem takich przyspawanych do siebie par.
      • ksionzka Re: Mąż mnie nie puści:)) 16.04.13, 15:12
        Tak bo takie pary jak powszechnie wiadomo po słowach: " będziesz moją dziewczyną/żoną " nagle stają się jedną osobą. Sklejają się na amen. To w sumie jakieś zaburzenie emocjonalne czy coś. Wyjść do pracy też można - razem? Po podpaski bo się skończyły - razem.
        W sumie wolałabym unikać.
    • iuscogens Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 21:22
      Mam taką znajomą, z którą można się tylko w 4 spotkać, znaczy ja, mąż, ona i jej mąż. Ona innych do szczęścia nie potrzebuje, więc odpuściłam inne spotkania, tym bardziej, że jej mąz robi pyszną pizzę wink
    • moofka Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 22:20
      chore
      znam takie dziewczyny - jedna juz jest po rozwodzie
      mile zlego poczatki - najpierw byly ucieszone ze misiaczek tak kocha i taki zazdrosny
      potem sie okazalo ze w kuchni maja siedziec
      bo misiaczek samej nie puscil
      a jemu sie dupy ruszac na rozrywki nie chce
    • nanuk24 Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 22:31
      Znam Twoj bol. Ilekroc chcialam z kolezankami wyjsc o pozniejszej porze niz przed 17 to slyszalam "nie, bo maz wraca z pracy"tongue_out
    • kkalipso Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 22:52
      Często to wymówka,nie chce iść się jej samej to całą rodzinę ciągnie.
      Najprościej tak na męża zwalić,że nie pozwala i tak się nie dowiesz jaka jest prawda...
      • 3-mamuska Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 23:14
        Sa małżeństwa ze nie "puszczają "sie nigdzie, bo pani wyjdzie na płoty 2 piwa i 3 godziny. A potem pan sobie pójdzie na 24 wypije 2 flaszki i przespi sie na boku.

        Sa ludzie zabiegami pracujący i chętnie wieczór spędza z mężem/żona.

        A sa tacy gdzie żona nie moze wyjsc sama, to jej mąż, małżeństwo jej sprawa.
        Mam taka mąż nie pracuje, siedzi w domu, jak ona spadał do mnie na 2 godziny to dzwonił, kilka razy, a to co dzieci robią ,a to co pies robi, a w końcu jej napisał ze ja kocha i zeby juz wracała.
        No i od tamtej pory nie moze do mnie przyjść, niby sie umawia a potem sie wykreca.
        Nie wnikam, juz nie zapraszam, chce tak życ to jej sprawa.
        -----------------------
        Myśl o tym co mówisz...
        Nie mów tego co myślisz...
    • saszanasza Re: Mąż mnie nie puści:)) 15.04.13, 23:08
      ja tak mówię w sytuacji kiedy nie chce mi się z kimś iść,a nie potrafię powiedzieć wprost...zwalam wtedy na męża, że niby on mi zabrania (a ja taka uległa jego zdaniubig_grin)
    • imasumak Ja tak często mówię, jak mi się nie chce spotkać 16.04.13, 00:34
      z osobą zapraszającą wink
      • bi_scotti Re: Ja tak często mówię, jak mi się nie chce spot 16.04.13, 00:41
        Jak czytam o tym "puszczaniu przez meza" to mi sie Mistrz Witkacy przypomnial:
        Przeglądam w myśli wszystkich mych przyjaciół twarze
        I myślę sobie, och, psiakrew! czyż wszyscy są gó...arze?
        Ach, nie! Jest kilku wiernych, z tymi pojechałbym nawet do Kielc.
        A reszta? Ach, reszta, to jest gó..., proszę pani, wprost na szmelc.
        Pytacie mnie, czemu do Kielc, a nie do Afryki lub na Borneo?
        O, tam łatwiej przyjacielem być wśród tropikalnych puszcz,
        Niż gdy za ścianą woła ktoś:
        puszcz mnie pan, ach, puszcz.
        big_grin
        • zlotonaiwnych Re: Ja tak często mówię, jak mi się nie chce spot 16.04.13, 06:13
          Nie rozumiem. Każdemu należy się jakiś margines prywatności, czas wyłacznie dla siebie. Ja bym się udusiła. Jak mój małżonek ma za długą przerwę w pracy i siedzi w domu ewakuuję się na trochę, żeby nie zwariować.
    • stuletnia_stokrotka Re: Mąż mnie nie puści:)) 16.04.13, 06:36
      nigdy w życiu nie pytałam męża o zgodę na wyjście-nie jestem jego niewolnicą a on moim właścicielem.
      owszem-informuję,że tego i tego dnia chcę wyjść ze względu na jego pracę-jak wie,ze chcę wyjść to tak organizuje sobie robotę,żeby być w domu z córką.
    • havana28 Re: Mąż mnie nie puści:)) 16.04.13, 08:16
      A ona go puszcza samego? Niektóre kobiety pod względem "puszczania" są równie porąbane jak faceci więc to może być układ gdzie jedno jest warte drugiego.
    • triss_merigold6 Re: Mąż mnie nie puści:)) 16.04.13, 09:12
      Jak z mężami, to pewnie i z dziećmi. D
      Facet na babskim spotkaniu jest lekko absurdalny.
      • gryzelda71 Re: Mąż mnie nie puści:)) 16.04.13, 09:32
        Jednak znam więcej pań co misia nie puszczają.Pewnie mają powody.....
    • chipsi Re: Mąż mnie nie puści:)) 16.04.13, 11:00
      Faceci są dziwni, kobiety bywają głupie. Jest w społeczeństwie (przynajmniej tym mnie otaczającym) rozróżnienie co wolno facetowi a co babce. Facet powinien się odstresować po ciężkiej pracy, spotkać z kumplami, napić piwa. Kobieta wychodząca wieczorem i zostawiająca w domu męża z dzieckiem to lafirynda. I jak mnie wpienia takie podejście!
      Jakiś czas temu miałam spotkanie klasowe. Mąż koleżanki sprzeciwiał się jej wyjściu bo "tam będą same k.rwy i luje"... nosz... odparłam że jak on nie przyjdzie to nie będzie takiej patologi. Oczywiście pełna obraza. Nawet burak nie wpadł na to że obraził mnie i znajomych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka