krolowa_online 29.04.13, 22:13 czy ktos z takiego korzystal? Jak to wyglada? Moglybyscie podac przyklady? Jakie rezultaty w odchudzaniu po takim odzywianiu? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
e_r_i_n Re: menu od dietetyka 29.04.13, 23:03 Zaczynamy rodzinnie z dietetykiem właśnie. Przykładów nie podam, bo to menu przygotowane pod: 1. potrzeby energetyczne 2. styl życia (np., możliwe godziny posiłków) 3. preferencje żywieniowe. Spędziliśmy na pierwszej rozmowie dobrze ponad 2h, więc moje przykładowe menu Ci nie pomoże. Ale wygląda ok - nie jest to sałata i woda wyłącznie. Odpowiedz Link Zgłoś
krolowa_online Re: menu od dietetyka 30.04.13, 04:43 e_r_i_n napisała: > Zaczynamy rodzinnie z dietetykiem właśnie. > Przykładów nie podam, bo to menu przygotowane pod: > 1. potrzeby energetyczne > 2. styl życia (np., możliwe godziny posiłków) > 3. preferencje żywieniowe. > Spędziliśmy na pierwszej rozmowie dobrze ponad 2h, więc moje przykładowe menu C > i nie pomoże. > Ale wygląda ok - nie jest to sałata i woda wyłącznie. Wiem to mniej wiecej, tylko chcialam zobaczyc dla przykladu jak to wyglada Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: menu od dietetyka 29.04.13, 23:33 krolowa_online napisał: > czy ktos z takiego korzystal? > Jak to wyglada? > Moglybyscie podac przyklady? > Jakie rezultaty w odchudzaniu po takim odzywianiu? Polecam dietetyka jak najbardziej. Na konsultacjach: ważenie ( wydruk dostajesz i dietetyk objaśnia ) potem przeprowadza wywiad co lubisz jesc, jaka masz prace (umysłowa, fizyczna) czy w pracy masz mozliwość odgrzania posiłków jesli nie to ułozy posiłki tzw"na zimno" . plan posiłkow ułozony jest na cały tydzień od poniedziałku do piątku i masz na kazdy dzień odpowiednią ilośc kalorii, ja miałam 1100 dziennie. Jest 5 posiłków dziennie: śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek i kolacja. Jako posiłek jest również wliczana np. szklanka soku porzeczkowego lub jogurt z otrębami. W ogóle dokładnie wyjasnia ile pić dziennie wody niegazowanej, jakie owoce można sobie wymienić na inne, doradzi jaki sport jest wskazany lub ćwiczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: menu od dietetyka 30.04.13, 07:21 Jak widzialam menu cukrzyka z otyloscia z poradni specjalistycznej zajmujacej sie odchudzaniem to zalamalam rece. Kto tym ludziom dyplomy daje? Wiekszosc dietetykow nie radzi sobie z prostymi dietami bytowymi dla chorych a co dopiero dla zdrowych. Odpowiedz Link Zgłoś
wespuczi Re: menu od dietetyka 30.04.13, 19:13 1100 kalorii? a ile masz wzrostu 143 cm? glupia dietetyczka i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: menu od dietetyka 04.12.13, 19:28 oczywiscie, ze sok pomaranczowy jest liczony jako posilek, jest to odpowiednik jednego owocu. A i ten sok, to powinien byc sok, a nie rozrzedzony i poslodzony koncentrat. Po jogurcie z otrebami ma sie ochote rzucic te cala diete w pierniki. Moja dieta byla na 1500kcal, chyba bym zjadla noze i widelce przy 1100 kcal Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: menu od dietetyka 04.12.13, 21:36 Ja mam 1200-1300 i nie głodowałam - (am), bo jak wszedł sport, to jest gorzej, idę modyfikować właśnie. Ale organizm wszedł w taki metabolizm, że w tydzień potrafię zrzucić 2 kg. Odpowiedz Link Zgłoś
kerri31 Re: menu od dietetyka 30.04.13, 08:42 Jeśli mam być szczera to tylko i wyłącznie na podstawie takiego menu jest się w stanie schudnąć mądrze, efektownie i bez jojo. Choć nie miałam nigdy nadwagi, zawsze chciałam zrzucić te 10 kg. U dietetyka dostałam na podst. wielu parametrów mojego ciała sposób odżywiania dla mnie. Tego nawet nie można nazwać dietą, to zmiana nawyków żywieniowych. Nie jestem głodna, wręcz bardzo najedzona, schudłam 11 kg i waga się utrzymuje choć teraz sposób odżywiania jest trochę inny. Warto pójsć , wydać pieniądze bo to ma sens. Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: menu od dietetyka 30.04.13, 16:51 kerri31 napisała: > Jeśli mam być szczera to tylko i wyłącznie na podstawie takiego menu jest się w > stanie schudnąć mądrze, efektownie i bez jojo. > Choć nie miałam nigdy nadwagi, zawsze chciałam zrzucić te 10 kg. U dietetyka do > stałam na podst. wielu parametrów mojego ciała sposób odżywiania dla mnie. > Tego nawet nie można nazwać dietą, to zmiana nawyków żywieniowych. Nie jestem g > łodna, wręcz bardzo najedzona, schudłam 11 kg i waga się utrzymuje choć teraz s > posób odżywiania jest trochę inny. Warto pójsć , wydać pieniądze bo to ma sens. Zgadzam się z Tobą w 100% Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: menu od dietetyka 30.04.13, 09:09 Moje doświadczenia są złe. Dietetyczka była taka fachowa, co to turnusy odchudzające obsługuje ale ja na diecie 1100kcal chodziłam głodna i wściekła. Wytrzymałyśmy z mamą (obie byłyśmy) nieco ponad 2-tygodnie i podziękowałyśmy bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: menu od dietetyka 30.04.13, 09:16 Ja też mam złe doświadczenia, ale były to dietetyczki nie indywidualne, ale całych firm, zajmujących się odchudzaniem. Były kompletnie nieelastyczne - nie potrafiły zrozumieć, że codziennie pracuję w innych porach, że w pracy nie da się zjeść "sałatki przyniesionej z domu", że lekarz zalecił mi plasterek źółtego sera dziennie i ze nie smaruję chleba ani masłem, ani margaryną. W dodatku menu jednej z firm było tak skonstruowane, ze codzinnie nalezało napocząć inny sok, czy puszkę tuńczuka np. - i zrobić sobie z nim jedną kanapkę. Co z resztą nkt się nie zastanawiał. Odpowiedz Link Zgłoś
krolowa_online Re: menu od dietetyka 30.04.13, 16:21 czytam o tych 1200 kaloriach i sie zastanawiam, czy to rzeczywiscie chodzi o to aby glodowac? Nawet jesli to jest tylko w okresie odchudzania, to pozniej zwiekszenie kalorii skutkuje jojo, chyba to jest jakis nieporozumienie, nie wiem skad te zachwyty w takim razie nad takimi sposobami odchudzania. Jednak nikt poza Montignakiem nie wymyslil nic lepszego Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: menu od dietetyka 30.04.13, 16:49 > czytam o tych 1200 kaloriach i sie zastanawiam, czy to rzeczywiscie chodzi o to > aby glodowac? Dziwne!! ja jem 1100 kcal i nie głoduje wrecz przeciwnie czuje sie najedzona. >Nawet jesli to jest tylko w okresie odchudzania, to pozniej zwiekszenie kalorii > skutkuje jojo, chyba to jest jakis nieporozumienie, nie wiem skad te zachwyty > w takim razie nad takimi sposobami odchudzania. Później kiedy jest juz "wymarzona" waga dietetyczka ułożyła diete 2000 kcal. Z Twojego wątku wynika, że nie korzystałaś z porad dietetyka, wiec może zacznij sie wypowiadac jak bedziesz miała doświadczenie z tego typu dietą. Odpowiedz Link Zgłoś
krolowa_online Re: menu od dietetyka 30.04.13, 16:58 wypowiadac to sie bede kiedy bede miala ochote a o glodowaniu slyszalam od kilku osob i to ze ty czujesz sie najedzona, nie znaczy, ze kazdy tak sie czuje na tych 1200 kaloriach Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: menu od dietetyka 30.04.13, 17:07 krolowa_online napisał: > wypowiadac to sie bede kiedy bede miala ochote > > a o glodowaniu slyszalam od kilku osob i to ze ty czujesz sie najedzona, nie zn > aczy, ze kazdy tak sie czuje na tych 1200 kaloriach A jak inaczej można schudnąć ? jedzac tyle by być najedzonym i to na co ma się ochotę? coś za coś!! Odpowiedz Link Zgłoś
krolowa_online Re: menu od dietetyka 30.04.13, 17:20 wlasnie metoda Montignaca najbardziej mi chyba jednak odpowiada, opiera sie na niskim indeksie glikemicznym, je sie to na co ma sie ochote i do syta Odpowiedz Link Zgłoś
aga_sama Re: menu od dietetyka 30.04.13, 17:24 no mój mąż kilka lat temu był na montiniacu, ładne schudł. Teraz powtarza i nie ma już takich efektów, a dietę trzyma ściśle. Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: menu od dietetyka 30.04.13, 18:12 krolowa_online napisał: > wlasnie metoda Montignaca najbardziej mi chyba jednak odpowiada, opiera sie na > niskim indeksie glikemicznym, je sie to na co ma sie ochote i do syta to powodzenia! ja jednak sceptycznie podchodze, że odchudzając sie można jesc do syta schudłam 15 kg obecnie waże 58 i the end. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: menu od dietetyka 04.12.13, 21:38 Otóż to - generalnie jeść do syta się nie powinno. Powinno się jeść tyle, ile potrzeba Odpowiedz Link Zgłoś
rebionek Re: menu od dietetyka 01.05.13, 10:37 To chyba zależy jakie kto ma upodobania. Jeżeli ktoś lubi warzywa to 1200 kcal to jest bardzo dużo jedzenia. Jeżeli ktoś nie przepada to rzeczywiście klops i głód Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: menu od dietetyka 01.05.13, 14:50 rebionek napisała: > To chyba zależy jakie kto ma upodobania. Jeżeli ktoś lubi warzywa to 1200 kcal > to jest bardzo dużo jedzenia. Jeżeli ktoś nie przepada to rzeczywiście klops i > głód ale w diecie nie ma samych warzyw. Na sniadanie jest np. bułka grahamka z serem żółtym +łyżeczka masła + można dodawać plaster pomidora, ogórka, rzodkiewki. Na drugie śniadanie : pomarańcza. Obiad : Nalesnik ( 1 jajko, 2 łyżki mąki, otręby pszenne- 2 łyżki, 2/5 szkl.mleka) smazyć na łyżce oleju. Do naleśnika ser chudy 2//5, jedno jabłko średnie, cynamon, jogurt naturalny- łyżka, zrobić farsz) Naleśnik jest pyszny! Podwieczorek jogurt z otrębami, a na kolacje sałatka z serem feta. Gdzie tu masz same warzywa?? Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: menu od dietetyka 04.12.13, 09:51 jeden naleśnik ma starczyc jako posiłek?? na jak długo?... w zacytowanym dniu nie ma dużo warzyw - wrecz przeciwnie, jest ich za mało ja ejdnak zdecydowanie wolę jedzenie normalne, w małych ilosciach i rozsądnych proporcjach... Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: menu od dietetyka 04.12.13, 21:41 Przy moich 1200 kcal przykładowy dzień to np. Jajko na twardo, szczypiorek, 1 pomidor, 1 kromka razowca Pęczak z cukinią i sosem pomidorowym Mozzarella z pomidorem: (100g sera + 2 pomidory, kilka kropli oliwy, bazylia) W międzyczasie przekąski z listy, a tam: 4 KOSTKI GORZKIEJ CZEKOLADY 1 LÓD BIG MILK 4 RYŻOWE CHLEBKI JOGURT NATURALNY + 2 ŁYŻKI MUSLI MAŚLANKA- DUŻE OPAKOWANIE KEFIR- DUŻE OPAKOWANIE 3KROMKI CHLEBA CHRUPKIEGO POSMAROWANE MIODEM LUB DŻEMEM 2 KROMKI CHLEBA CHRUPKIEGO, 2 PLASTRY POLĘDWICY + WARZYWO KISIEL OWOCOWY, INSTANT BUDYŃ, INSTANT SEREK WIEJSKI ½ OPAKOWANIA, ŁYŻECZKA MIODU 1 JAJKO NA TWARDO, 7-8 POMIDORÓW KOKTAJLOWYCH KABANOS- 20-25CM DŁUGOŚCI, 7-8 POMIDORÓW KOKTAJLOWYCH OWOCE- 300G (SEZONOWE, DOWOLNE, MIESZANE) SUSZONE OWOCE- 40G Uwierz mi, po pierwszych kilku dniach, gdy faktycznie się organizm przestawia, potem nie ma problemu. I wystarcza na tyle, ile trzeba - czyli 3h, bo tak często powinno się jeść. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: menu od dietetyka 05.12.13, 05:26 Sory ale ten posilek jest totalnie beznadziejny. W ogole nie jest zbilansowany Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: menu od dietetyka 08.12.13, 10:24 Rozumiem, że jesteś wykwalifikowanym dietetykiem, żeby to ocenić? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: menu od dietetyka 08.12.13, 10:44 Najlepszy jest ten kisiel instant.. Z tego co widze, to ten jadlospis ma w zalozeniu okreslona ilosc kalorii i mozliwosc przygotowania posilku poza domem? Jakos jedzenia juz niekoniecznie, skoro dopuszcza torebkowe przetworzone produkty? Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: menu od dietetyka 08.12.13, 22:45 Jakość jedzenia jest kluczowa, ale dietetyczka się wykazała rozsądkiem, moim zdaniem, wskazując rozwiązania awaryjnie - bo ten kisiel właśnie takim jest i tak jest traktowany - w sytuacji, gdy to, co podstawą jest nieosiągalne. Ponieważ czasami lepiej zjeść kisiel instant niż nie jest przez więcej, niż 3h. Odpowiedz Link Zgłoś
kerri31 Re: menu od dietetyka 30.04.13, 18:30 krolowa_online napisał: > czytam o tych 1200 kaloriach i sie zastanawiam, czy to rzeczywiscie chodzi o to > aby glodowac? Nie, nie o to chodzi. Organizm ma mieć dostarczane regularne , pełnowartościowe posiłki z naciskiem na regularne. Ja miałam wyliczone mniej więcej na 1800 kalorii. Uwierz mi, że nieraz nie mogłam w siebie wcisnąć drugiego śniadania wiedząc, że za 3 godziny będę jeść obiad. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: menu od dietetyka 08.12.13, 10:48 To kwestia przyzwyczajenia organizmu. Ja 3 tygodnie kiedys bylam na tzw.glodowce owocowo warzywnej- to jest 500 kcal dziennie mniej wiecej.3 dni były ciezkie, a pozniej juz z górki. 1200 kcal to calkiem sporo jedzenia, trzeba tylko wiedziec CO jesc,zeby w tym zmiescic wieksza ilosc niz 1 kotlet, ziemniaki, sos i surówke. Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: menu od dietetyka 04.12.13, 09:47 > W dodatku menu jednej z firm było tak skonstruowane, ze codzinnie nalezało napo > cząć inny sok, czy puszkę tuńczuka np. - i zrobić sobie z nim jedną kanapkę. Co > z resztą nkt się nie zastanawiał. o to tak jak u mnie było Odpowiedz Link Zgłoś
zurekgirl Re: menu od dietetyka 01.05.13, 15:09 Moja przyjaciolka jest dietetyczka, ma swoj gabinet, odchudza badz ksztaltuje osoby od 5 do 70 lat. Ma jakas cudowna wage, ktora wylicza wiele parametrow, do tego czesto prosi o wyniki krwi, zeby na przyklad osoby bliskiej anemii nie obciazac dieta zbytnio lub wprowadzic odpowiednie produkty. Nie ma jednakowej diety dla dwoch osob, kazdy ma inny tryb zycia, inne upodobania kulinarne, inny typ tluszczu sie go czepia. Pierwsza wizyta to min 2 godziny wywiadu, wychodzi sie z pierwszymi wytycznymi, po tygodniu wazenie i sprawdzanie, z czym delikwent da rade zyc, a bez czego sie nie obejdzie. Hitem wsrod klientow mojej kolezanki jest zupa pomidorowa z pieczarkami. Jadlam, super. Ona uklada tez menu bardzo specyficzne, na przyklad ktos mowi, ze ma pod nosem Biedronke i do innego sklepu leciec po karczochy czy inne cuda nie zamierza...wiec mu uklada diete z produktow biedronki. Fajna i wygodna sprawa. W kazdym razie dopiero po tygodniu dostaje sie ta diete ulozona pod siebie. I najbardziej podoba mi sie to, ze jak powiesz dietetykowi, ze bez batona dziennie sie nie obejdziesz, to ci utnie kalorie gdzie indziej, odejmie gdzies cukry i i tak dieta zadziala. Odpowiedz Link Zgłoś
sea.sea Re: menu od dietetyka 03.12.13, 22:22 Jeśli ta Twoja koleżanka dietetyk jest ze stolicy, to ja poproszę namiar na gazetowego... Będę bardzo wdzięczna Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: menu od dietetyka 04.12.13, 21:43 Ja Ci mogę podać namiary na moją. Jak mój mąż miał potrzebę zjedzenia ptasiego mleczka, to miał to w kolejnym tygodniu wkomponowane Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: menu od dietetyka 04.12.13, 09:44 ja mialam diete od dietetyka kiedys dawno. zdrowotnosciową, nie odchudzającą. dała mi rozpiskę z posiłkami, dokładną, fakt, jakie składniki, jak przygotowywac itd. była to rozpiska na ok 2 tygodnie, z tym ze trzeba było sie jej trzymac, bo posiłki miały rózne składy, ale sumarycznie cały dzien miał pokryc zapotrzebowanie na składniki odżywcze i miksując posiłki z różnych dni mozna było miec to pokrycie zachwiane. diete przestałam stosowac dosc szybko bo były to czasy studenckie, a więc chude finansowo a dieta zakładała dużą różnorodność i jak np przewidywała dwie łyżki groszu z puszki do sałatki jednego dnia, tak juz potem żadnego dania z tym groszkiem nie przewidywała. i tak ze wszystkim. nie uśmiechało mi się kupować i wyrzucac ponapoczynane słoiki z warzywami, miodem, kostki twarogu, paczki jajek, pieczywo, ryby wędzone itd. ale teraz to zdaje się wygląda inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
aknaszilak Re: menu od dietetyka 04.12.13, 09:55 Po uwzględnieniu trybu życia, wzrostu, wagi itd. miałam ułożone posiłki, generalna zasada była taka, że rano więcej węgli, wieczorem mniej, 5 posiłków. 3 tygodnie - 1400-1600 kcal 3 tyg 1100-1300 kcal kolejne 3 czy 4 1200-1400 kcal Tak mniej więcej. Tempo chudnięcia 1 kg miesięcznie, ogólnie 18 kg. Na początku, pierwsze 3 tyg chodziłam głodna, po kilku tygodniach miałam problem z przejedzeniem tego co miałam zjeść, więc sporadycznie, na nielegalu, podmieniałam sobie na objętościowo mniejsze, a kaloryczniejsze jedzenie. Ale mieściłam się w limicie kalorii i rozkładzie dziennym. A, no i przyzwyczaiłam się do wagi i kalkulatora w kuchni, teoretycznie powinnam wejść w fazę orientacyjną - czyli jedzenie na czuja, ale że choruję na bulimię to z psych. zdecydowałyśmy, że dopóki potrzebuję liczenia kalorii do kontroli przyjmowanego żarcia, dopóty ten sprzęt będzie i już. A - święta, wesela, urodziny - miałam jeść ile miałam ochotę, ale potem miałam wracać do diety. Na pomidory, ogórki, sałatę - mam zielone światło do wypęku. W ogóle - ciężko napisać o tym "dieta", bo to właściwie nie dieta w moim przypadku, tylko po prostu racjonalne, zbilansowane odżywianie. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: menu od dietetyka 04.12.13, 10:38 Dietetyk dietetykowi nierowny. Bardzo nierowny. To troche podobnie jak z psychologami, czesto maja swoja ulubiona teorie/diete i zamiast dostosowac sie do pacjenta, wciskaja go na sile w jej ramy. Moje doswiadczenia. 1. Facet bardzo mily, ale kompletnie odjechany,malo sluchajacy, dajacy malo konkretnych porad, zajmujacy sie raczej psychiczna strona sprawy niz techniczna. Ale nieszkodliwy. 2. Pani dietetyk "klasyczna". Dostalam liste : warzywa do woli zmaksymalnie 1 lyzka tluszczu (dowiedzialam sie ze zazwyczaj warzywa oscyluja okolo 50kcal/100 gram i takich trzeba szukac w mrozonkach na przyklad, bo czasem sa utopione w tluszczu), owoce 2-3 dziennie (owoc to taka miara = 3 morele, 15 czeresni,100ml soku nieslodzonego itd), 100 g weglowodanow (3 lyzki gotowanych,3 sucharki, 2 kromki chleba). Z mlecznych zakazala sera, moglam jorurty tez okolo 50kcal/100g. Bialko, 100 g na posilek. Dostalam tez liste produktow dobrych i do unikania, przyklady potraw, porady jak sie zachowywac w przypadkach specjalnych : na proszonej kolacji, w restauracji itd. Dosc restrykcjyjna, typu do picia Perrier, potem chuda rybka i warzywa bez sosu, unikamy deseru albo bierzemy sorbet. Wszystko to kupy sie trzyma, ale zupelnie nie odpowiadalo mojemu stylowi zywienia. Powiecie mi ze to o to chodzi, nieprawdaz. Ale dla mnie dieta ma byc mozliwa do stosowania przez dluuugi czas, a potem przeksztalcic sie w norme. A warzywom na parze i sorbetom ze slodzikiem mowie bleeeeeeee. Troche schudlam, ale niewiele, i wkurzalo mnie to bardzo. 3. Moja lekarz rodzinna. Wysluchala, dala menu. Na sniadanie ma byc tlusto i slono, trzy kromki chleba z serem. Na obiad ma byc rozsadnie : biore talerz, dziele na cwiartki, i jedna cwiartka warzyw, druga weglowodanow, trzecia bialka. Tak orientacyjnie. Tych weglowodanow nie moze zabraknac, ale ma ich byc nie wiecej niz w miseczce ryzu w orientalnej restauracji. Podwieczorek : 2 kawalki czekolady, kilka orzeszkow/migdalow, owoc. Kolacja : zupa, albo salatka (moze byc taka porzadna, z jajkiem i szynka na przyklad), albo cos innego warzywnego. Aha, i DWA RAZY w TYGODNIU mam prawo (nie obowiazek) do "swiatecznego posilku". Moge pojsc do restauracji albo na obiad do tesciowej, i zjesc co chce w granicach rozsadku, a nie katowac sie rybka na parze i marchwewka z wody kiedy inni jedza stek z frytkami Schudlam 15 kg Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: menu od dietetyka 04.12.13, 10:43 No i jest jeszcze obcja dietetyka psychopaty. Moja tesciowa (kolo 60 lat), szczupla, wysportowana przytyla cale 1.5 kg. Dostala zalecenie spedzenia ich przez zywienie sie odtluszczonym jogurtem i piersia kurczenia gotowana na parze... Odpowiedz Link Zgłoś
bella_roza Re: menu od dietetyka 04.12.13, 12:44 o, to ja odżywiam się b podobnie do tego co Twoja lekarz rodzinna zaleciła. gdybym tylko ograniczyła się do 2 kostek czekolady i kilku orzeszków to bym była zupełnie szczupła Odpowiedz Link Zgłoś
gato.domestico Re: menu od dietetyka 04.12.13, 11:02 zastanawiam sie czy w miare wyksztalcona osoba ( a mysle ze wiekszosc kobiet tu na forum jednak jest) nie jest w stanie ulozyc sobie takiej diety? Podstawowe zasady sa banalnie proste ograniczenie weglowodanów prostych do minimum, wszelkiego bialego pieczywa, makaronów bialej maki na rzecz np kasz. etc btw widze ze wasi dietetycy jednak nie zakladaja ze ememy rusza zad z kanapy bo oczekuja jedynie diety Niestety drogie panie bez wysilku na silowni nie da sie porzadnie schudnac, Na poczatku bedzie peiknie zobaczycie jak kg uciekaja - ekscytacja dieta ale dojdziecie do pewnego momentu gdzie waga sie zatrzyma i dalej nie ruszy ani o deko. W tym momencie konieczne sa cwiczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: menu od dietetyka 04.12.13, 11:26 > zastanawiam sie czy w miare wyksztalcona osoba ( a mysle ze wiekszosc kobiet tu > na forum jednak jest) nie jest w stanie ulozyc sobie takiej diety? > Podstawowe zasady sa banalnie proste > ograniczenie weglowodanów prostych do minimum, wszelkiego bialego pieczywa, mak > aronów bialej maki na rzecz np kasz. etc a Tobie sie naprawde wydaje że to jest takie proste?... po pierwsze dieta ma byc nie tylko niskokaloryczna, ale też a) odżywcza dla organizmu, b) energetyzująca na odpowiednim poziomie. to wcale nie jest tak łatwo okreslic jak sie nie ma wprawy. dietetyk to zrobi bez wiekszego problemu, statystyczna kobeita musialaby temu poświęcić wiele czasu i wysiłku, co jest demotywujące po prostu. po drugie - Twoje podstawowe zasady to nei są podstawowe zasady. dieta (w sensie nie kuracji odchudzającej, a zmiany nawyków żywieniowych) zakładająca (bez wyraźnego powodu np zdrowotnego) definitywną rezygnację z produktów ktore lubimy jest po prostu niemozliwa do utrzymania. człowiek na takiej diecie żyje w permanentnym poczuciu samokarania się i pokrzywdzenia, a to również demotywuje. dieta musi zakładać zarówno nasze grzeszki, jak i mozliwosc naprawienia ich > Niestety drogie panie bez wysilku na silowni nie da sie porzadnie schudnac, ależ bzdura. siłownia akurat do schudnięcia niezbędna nie jest. wysiłek na odpowiednim poziomie owszem, ale siłownia nie. Odpowiedz Link Zgłoś
lofmitender Re: menu od dietetyka 04.12.13, 11:36 nie zgadzam sie, kazdy powinien zglebic ta tajemna wiedze nt odzywiania, bilansowania itp. Im wiecej czasu spedzi sie na szukaniu informacji tym lepiej dla jego zdrowia, samopoczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: menu od dietetyka 04.12.13, 11:47 teoretycznie tak, na pewno. ale praktycznie mało kogo stać na to żeby ten temat zgłębiać samodzielnie, bo to i do odpowiednich źródeł nie tak łatwo dotrzec, i jest wiele sprzecznych teorii i nie wiadomo ktorą sie kierowac, a jak juz nawet sie uda to sie okazuje ze trzeba sie naliczyc i nazestawiac i że to kurde jest bardziej skomplikowane niż wygląda. i znakomita wiekszosc osób sie wtedy zdemotywuje i da sobie spokoj, poprzestajac własnie na takich standardach z internetu wyjętych, ktore moze do czegos doprowadzą, ale do trwałej utraty wagi i osiągnięcia dobrostanu fizycznego i psychicznego raczej nie. podczas gdy rozmowa z dietetykiem dałaby dużo jasniejszy obraz i szybsze efekty. a o wiele łatwiej jest - akurat w przypadku diety - widziec efekty i ciesząc sie z nich zgłębiac temat, niż sie napracowac, opracowac, zaczac stosowac i efektu nie widziec (a wiadomo ze zmiana nawyków zywieniowych nie daje efektu od razu). mało kto w takiej sytuacji sie nie załamie i nie pocieszy ukochaną bagietką czy ciasteczkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: menu od dietetyka 04.12.13, 14:12 owszem jest w stanie bez problemu. nie jest to wiedza tajemna. sa do tego programy (dajesz swoje dane wage wzrost wiek tryb zycia itd) proporcje jakie chcesz miec zachowane (tluszcze bialka weglowodany plus pierwiastki i mineraly blonnik) czas i ile chcesz zrzucic i tworzy ci sie arkusz kalkulacyjny (z podzialem na posilki) wpisujesz jedzenie i on na podstawie bazy danych liczy kalorie proporcje pierwiastk itdi. no i widzisz czego musisz dodac co odjac itd - szybko sie nabiera wprawy. sa to oczywiscie platne aplikacje o roznym stopni skomplikowania. dietetycy tez nie ukladaja z glowy liczac pod kreska i sprawdzajac tabele. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: menu od dietetyka 04.12.13, 14:20 Praca hydraulika rocket science nie jest, a jednak zlecamy te prace specjalistom. Z dietetykiem to samo. Poza tym porządny podkreśli, że to przede wszystkim zmiana sposobu żywienia (stała). Ja na mojej diecie (wypowiadalam się tutaj tuż przed jej startem) do dzisiaj schudłam 28 kg (od 2 mcy ćwiczę dodatkowo 5-6 razy w tyg, 3 razy na siłowni, 2-3 razy aeroby w domu). Ćwiczenia, wbrew opiniom powyżej, były wyraźnym zaleceniem dietetyczki. Odpowiedz Link Zgłoś
lea_223 Erin 05.12.13, 06:22 Schudłaś 28 kg? Przez dwa miesiące? Czy Twoja dieta jest czasochłonna i wymagająca stałej uwagi monitorowania z kartką w ręku? Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Erin 05.12.13, 07:40 Nie wiem, skąd Ci się wzięły 2 mce dietę stosuję od 06.05. Posiłki przygotowywałam wg rozpiski, teraz już bardziej na wyczucie. Waga w kuchni nieodzowna. Ale szczególnie uciążliwe to nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
sea.sea Re: menu od dietetyka 04.12.13, 19:05 Zasady teoretycznie to ja znam. Tyle, że mi się coś spieprzyło w organizmie po rzuceniu palenia. Wrzucam kilogram na miesiąc, chociaż się nie odżywiam jakoś specjalnie fatalnie: fastfudy raz na miesiąc, żadnych słodkich napojów, słodycze raz góra dwa na tydzień - no mam słabość do piwa (ale ograniczyłam bardzo) i do rzeczy tłustych i słonych, ale też ich nie wżeram codziennie. A dupa rośnie. Faktem jest, że mam siedzący tryb życia, ale 3 lata wcześniej też miałam, odżywiałam się znacznie gorzej, a tyłek był w sam raz, nagle coś padło. I nie jest to tarczyca, bo sobie tsh, ft3 i ft4 zrobiłam, wszystko w normie Więc mam potrzebę fachowca, żeby mnie jakoś choć wstępnie ogarnął, może zlecił jeszcze jakieś badania i potrzymał trochę za mordę na rozgrzewkę, bo w chwili obecnej jestem pełna niewiary, że ja się tych zwałów kiedykolwiek pozbędę Nie wiem, czy zurekgirl tu zajrzy, więc jeśli ktoś inny zna sensownego dietetyka w Wawie, to poproszę - próbowałam sama znaleźć online, ale większość opinii na forach trąci jakoś zamówioną reklamą.. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: menu od dietetyka 04.12.13, 21:48 Ewa Sypnik - Pogorzelska Rękami i nogami polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
sea.sea Re: menu od dietetyka 04.12.13, 21:53 Bardzo dziękuję Rzuć może jeszcze tylko info pi razy oko ile Cię to kosztuje na miesiąc, bo nigdzie cennika nie widzę, a chciałabym się jakoś jednak nastawić psychicznie.. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: menu od dietetyka 04.12.13, 22:09 Już nic, a raczej 70 PLN za wizyty - a te maks raz w mcu, a realnie od sierpnia nie byłam. Sam plan żywieniowy to ok. 450 PLN za mc - ja miałam rozpisany przez 3 mce, potem już byłam w stanie ogarniać sama na bazie tych otrzymanych. Odpowiedz Link Zgłoś
black_halo Re: menu od dietetyka 08.12.13, 11:27 Przy rzucaniu palenia czlowiek moze nawet nie wie ale je wiecej. A troszke wiecej dziennie i kilogramy leca. Sama jestem na diecie "od zawsze" i np. w zeszlym roku chudlam dosc ladnie, powoli ale szlo. Wystarczyly 3 miesiace stresu w robocie, wiecej nadgodzin, mniej czasu na silownie i polowa kilogramow wrocila ani sie obejrzalam. I nie, ze jakies obzarstwo. Dodatkowe latte, jak pracowalam do pozna to czasem cola, tu jakies ciasteczko, troche wiecej na kolacje bo czlowiek nie zawsze przewidzial, ze bedzie dluzej siedzial w robocie wiec wracal bardziej glodny i ujemnego bilansu kalorycznego weszlam na dodatni. Niby nie duzo ale jednak matematyki sie nie przeskoczy. Moj chlop jak rzucil palenie to utyl prawie natychmiast 10kg. Tyle, ze on startowal z niedowagi. A niedowage utrzmywal tym sposobem, ze zamiast sniadania pijal kawe i palil 2 fajki, pierwszy posilek jadal z poludnie i byla to kawa, slodka bulka i papieros. Nastepnie wracal do domu i jadl kolacje przygotowywana przez mamusie ale duzo mniej niz normalny czlowiek bo fajki zabijaja apetyt. I tym sposobem majac 25 lat wazyl 53 kg przy wzroscie 180. Dzisiaj wazy 75kg ale to tez wynik lepszego jedzenia i uprawiania sportu. Jem podobnie jak on i na tej samej diecie chudne 1-1.5kg miesiacznie ale duzo bardziej leca mi obwody. Odpowiedz Link Zgłoś
auto.auto Re: menu od dietetyka 04.12.13, 19:07 Sama miałam taki dylemat w lipcu, o tym poniżej: forum.gazeta.pl/forum/w,567,145852901,,Jutro_pierwsza_wizyta_u_dietetyka_boje_sie.html?v=2 Z perspektywy czasu wizyta u dietetyka była najlepszą decyzją w ciągu ostatnich kilku lat! Co się zmieniło? Chłopak schudł 13kg i wygląda bardzo dobrze, zwiększa kalorie, porcje, zmienił nawyki żywieniowe na dobre, chipsy raz na miesiąc a nie co chwilę A ja? Dziś stanęłam na wadze i.... 20kg na minusie to wszystko co mi przybyło w ciągu niecałych trzech lat! Mam zupełnie inną twarz, mieszczę się w ciuchy, które nieużywane na wieszaku wisiały dwa lata, kupiłam sobie dopasowane spodnie, bluzki koszulowe dopinają się w biuście, faceci ze mną flirtują, ech Ta dieta uratowała mnie nie tylko fizycznie, ale i psychicznie, znowu chce mi się w week wychodzić z domu a nie w samotności pić kilka piw. W związku mieliśmy kryzys, a znowu jesteśmy dla siebie atrakcyjni. Nie podjadam w pracy słodyczy itp. A sama dieta? To dokładnie to, co się je na co dzień, żadnego otwierania puchy z groszkiem żeby zjeść 2 łyżeczki. Nie piję alkoholu (dużo kalorii a piłam go sporo), jem słodycze tylko w określone dni (kawałek gorzkiej czekolady a nie cała tabliczka słodkiej) i - uwaga - przestałam solić! Dietetyczka zapytała mnie co i kiedy jem, co lubię podjadać, kiedy wstaję, kiedy kładę się spać a potem mi i chłopakowi zapisała podobne diety, żebyśmy mogli sobie razem gotować a nie dwie różne wersje. Produkty można kupić w pierwszym lepszym lewiatanie (tylko makreli czasem nie ma), dieta nie jest droga, jem wszystko co normalnie, bo tak chce się żywić po zakończeniu diety a nie, że rzucę się na bombonierkę. Na wizycie powiedziałam także, że mieszkam sama i nikt po mnie nie doje otwartego tuńczyka 5 posiłków dziennie, ok 1400 kalorii i trwała zmiana nawyków żywieniowych, więc nie wahaj się, ale jeśli masz okazję to odchudzaj się z siostrą/partnerem. Odpowiedz Link Zgłoś
myrtille Re: menu od dietetyka 04.12.13, 19:21 Sama sobie ułożyłam dietę z artykułów, które lubię, dietetyk zatwierdziła tylko czy ok są proporcje białkowo węglowodanowe i tłuszcze. Podstawą było ograniczenie ilości orzechów do kawy, sporo więcej wody w ciągu dnia i zielone warzywa bez ograniczeń. Ogólnie jemy w domu zdrowo, zero fast foodów, smażonego i kolorowych napojów ale jadłam za dużo. Schudłam sporo przez pierwsze 2 tyg, bo 5 kg. Potem 3 kg i jest ok. 3 mc ćwiczeń i 1000 km na rowerze mi nie dały tego co po prostu ŻM Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: menu od dietetyka 04.12.13, 19:22 a poszlam w lutym, dostalam rozklad jazy ustawiony do mojego stylu, tzn. na sniadanie nikt mi nie kazal jesc muesli z mlekiem, jesli nie cierpie mleka, tylko mialam chlebz szynka i serem i pomidorem jak lubie. Elastycznosc byla spora, to ja decydowalam co bedzie na obiad, byly naturalnie zakazane rzeczy, ilosc jedzenia tez byla zdefiniowana, liczba posilkow tez. Od jakigos czasu waze prawie 15kg mniej niz w dniu, gdy zaczelam. To jest wiecej niz planowalam, nosilam ubrania 40/42, teraz nosze 36. Juz sie nie odchudzam, czyli czesciej pozwalam sobie na kawalek czekolady, czy na nalesnika, wychodze do restauracji 1-2 razy w miesicu, bo jak byla dieta, to restauracje skasowalam. Odpowiedz Link Zgłoś
naplaze Re: menu od dietetyka 04.12.13, 19:52 A czy do dietetyka można się (jakoś sensownie) dostać na NFZ? I drugie pytanie: czy macie doświadczenie z ustalaniem przez fachowca diety dla osoby starszej/chorej? Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: menu od dietetyka 04.12.13, 21:13 naplaze napisał: > A czy do dietetyka można się (jakoś sensownie) dostać na NFZ? ja byłam..na NFZ do takiej dietetyczki w przychodni osiedlowej..weszłam a dietetyczka o 20 kilo grubsza ode mnie i pytała "z czego pani chce się odchudzać?" Odpowiedz Link Zgłoś
naplaze Re: menu od dietetyka 04.12.13, 21:49 Aha... no to jest prawie Monty Python... ja odchudzić sama siebie bym umiała, chodziło mi o dietę dla osób starszych, z uwzględnieniem specyfiki wieku (mało ruchu, niedobory witaminy D itd.) Odpowiedz Link Zgłoś
ida771 Re: menu od dietetyka 09.12.13, 18:35 może jednak miała rację? kojarzę cię raczej jako chudzinkę. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: menu od dietetyka 09.12.13, 19:05 ida771 napisała: > może jednak miała rację? > kojarzę cię raczej jako chudzinkę. to do mnie? może i miała w sumie aaa skąd się znamy? Odpowiedz Link Zgłoś
ida771 Re: menu od dietetyka 09.12.13, 21:47 Znamy się to za dużo powiedziane. Wymieniłyśmy parę zdań w poczekalni przed szczepieniem. Tak z 7 lat temu Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: menu od dietetyka 09.12.13, 22:03 Ojacie!Jak ja uwielbiam ludzi którży mnie pamiętają po latach ja niestety mam problem aby poznac sąsiada w Biedronce...a mieszka dom naprzeciw mnie półtora roku.. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: menu od dietetyka 08.12.13, 10:32 Nu więc ja bez pomocy dietetyka, ale za to z pomocą forum, spadłam na wadze. Serio. Po ostatnim uświadamianiu mi, że jem za dużo (zwłaszcza mięsa), ograniczyłam. Nieco. I uwaga- 2 kg na minusie w jakieś 10 dni. Tak, że zacznij jeść dużo, a potem przedstaw swój jadłospis na forum Ja zaprzestaję tej "diety forumowej" i wracam do mojego full-żarcia, ale może komuś innemu będzie na rękę. Odpowiedz Link Zgłoś